Gość: kustosz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.04.05, 22:29
Interesy wójta Jaworskiego z PiS
Interesy pod paragrafem Gdzie woda czysta... Co stanie się z wójtem gminy,
który rąbnie ponad milion złotych? Ten wójt trafia do Senatu RP, bo popiera
go Prawo i Sprawiedliwość. Kadrowi działacze PiS mają usta pełne frazesów o
uczciwości, odpowiedzialności, o tym, że prawo powinno prawo znaczyć. Tymi
hasłami mamią wyborców z pułapu Warszawy i ludzie w to wierzą, bo większość z
nich nigdy nie odwiedzi np. gminy Chmielnik. A szkoda! Ładny to kawałek
Polski położony na urokliwych, zielonych pagórkach pogórza przemysko-
dynowskiego. Pojechaliśmy do Chmielnika gnani pytaniem jednego z posłów: –
Chcecie zobaczyć, jak wyglądają terenowe afery? Gminie Chmielnik wójtował
przez blisko 14 lat Kazimierz Jaworski z PiS. Pan wójt już na początku swojej
kadencji uznał, że najważniejszym celem jego władzy jest walka z
nieobyczajnością, a głównie z pijaństwem. Czyżby w Chmielniku ludziska pili
więcej niż gdzie indziej? Ależ skąd, ale władza tak uznała i w ten sposób
powstało Stowarzyszenie „Trzeźwa Gmina”. W tzw. celach stowarzyszenia czytamy
taki oto (pijacki?) bełkot: „Przeciwstawienie się wszystkiemu, co uwłacza lub
może uwłaczać godności ludzkiej, poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, a
czasem może aż zagrozić jego egzystencji i dobru współczesnemu w zakresie
uzależnień występujących we współczesnych społeczeństwach, a w szczególności
na terenach wiejskich”. No i władza zarządziła całkowitą prohibicję. Otóż
Chmielnik jest chyba jedyną gminą w Polsce, gdzie nie można w knajpach
podawać wódy (ani nawet piwa!), a wyskokowe trunki są sprzedawane w jednym
sklepie – notabene permanentnie zamkniętym. Miejscowy proboszcz aż zapiał z
zachwytu na takie postępki gminy, tym bardziej że wietrzył w tym spory
interes. Interes nazywał się woda mineralna „Chmielnik Zdrój SA”. Tak się
bowiem nieszczęśliwie dla mieszkańców gminy złożyło, że wódki u nich nie ma,
za to jest pyszna woda. Tę wolno pić bez umiaru. Woda nazywa się ALFRED. Co
prawda ALFRED w lwiej części pochodzi z rzeszowskiego wodociągu, ale kto by
się bawił w szczegóły... Jest tak: gmina ma ujęcia wody mineralnej, ale nie
ma kasy na jej eksploatację. Powołuje więc spółkę, do której wchodzą dwa
podmioty: gmina Chmielnik oraz prywatny biznesmen. Kapitał przedsięwzięcia
wynosi 100 tys. zł – z tego wójtowskie gospodarstwo ma 51 proc. udziałów, zaś
biznesmen resztę. Na razie wszystko jest pięknie: woda się leje do butelek i
przynosi zysk. Nagle jednak (kiedy obroty sięgają 2 mln zł) gmina Chmielnik
darowuje część swoich akcji stowarzyszeniu „Trzeźwa Gmina”. UWAGA, w tym
czasie wójtem gminy jest Kazimierz Jaworski, a przewodniczącym stowarzyszenia
jest… Kazimierz Jaworski. Przypadkiem to ten sam człowiek. Mamy rok 1998. Ni
stąd, ni zowąd prywatny biznesmen też oddaje swoje akcje
Stowarzyszeniu „Trzeźwa Gmina”. Dlaczego to robi? Prześledziliśmy setki
dokumentów i nie znamy odpowiedzi na to pytanie. A jeśli nie wiadomo, o co
chodzi... Nie wiemy też, z jakiego powodu gmina Chmielnik oddaje „Trzeźwej
Gminie” lwią część akcji. Innymi słowy – wójt Jaworski daje akcje prezesowi
Jaworskiemu. Akcje coraz lepiej prosperującej firmy. Tymczasem w zarządzie
spółki pojawia się drugi (trzeci?) Jaworski – bliski krewny. Teraz rozpoczyna
się kolejny akt zawłaszczania samorządowych pieniędzy. Spółka „Chmielnik
Zdrój SA” podnosi wielokrotnie kapitał zakładowy. Gminy na taką
ekstrawagancję nie stać, więc ma coraz mniej udziałów – mniej, choć cały czas
finansuje firmę „drobnymi kwotami”: a to da 400 tys. zł, a to 300 tysięcy...
Dochodzi do tego, że gmina Chmielnik – jednostka samorządowa, która za
społeczne pieniądze założyła firmę od wody mineralnej i ją finansowała – ma
już tylko niecałe 2 proc. akcji, czyli nic. Nadchodzi nowy wiek, a wraz z nim
nowy pomysł imć wójta z PiS. Pomysł nazywa się odzyskanie kontroli przez
gminę nad firmą od wody. W tym celu gmina zaciąga pożyczkę w wysokości 1,2
miliona złotych (cały budżet gminy wynosi nieco ponad 9 mln) i topi tę
kasę „w wodzie”. Powtarzamy: wójt Jaworski bierze ponad bańkę kredytu i
przekazuje tę kasę prezesowi Jaworskiemu, czyli daje sam sobie. Teraz
popatrz, Czytelniku, raz jeszcze, jak działa na polskiej prowincji Prawo i
Sprawiedliwość: gmina Chmielnik (Jaworski) kupuje akcje „Chmielnik Zdrój SA”.
Każda zakupiona akcja daje jeden głos na walnym zgromadzeniu spółki. Pięknie,
tylko że akcje tego samego przedsiębiorstwa kupuje również
Stowarzyszenie „Trzeźwa Gmina”, a każda z tych akcji daje od dwóch do pięciu
głosów... Prześledźmy to na takim przykładzie: ¤ „Trzeźwa Gmina” wpłaca 320
tys. zł i obejmuje 800 tysięcy akcji, co daje jej 1,6 mln głosów; ¤ W tym
samym czasie gmina Chmielnik płaci 1,2 mln złotych (to ta pożyczka) za 480
tysięcy akcji. Te akcje dają jej 480 tys. głosów (trzy razy mniej), panie
prokuratorze! A może gmina Chmielnik ma w tym interes pod tytułem dywidenda?
Może... Jednak wątpliwy, bo w całej swojej historii spółka „Chmielnik Zdrój
SA” wypłaciła jedną dywidendę – taką oto: gmina dostała 4325 złotych,
zaś „Trzeźwa Gmina” wzięła 256 814 zł. Tak się robi interesy z samym sobą. ---
---------------------------------------------------------------------------