townmaker
09.09.05, 12:33
Wyobraźmy sobie, że 30 września jeden, dwóch, może dziesięciu Brytyjczyków
przyleciało Rynairem na lotnisko w Jasionce.
Wysiedli z samolotu i...
no właśnie, w ogóle ktoś pomyślał co dalej? Dwójką i czternastką MPK na
Bardowskiego, a potem PKS-em w Bieszczady?
Pomyślał ktoś o obsłudze takich pasażerów (język, profesjonalna informacja
turystyczna na lotnisku, taksówkarze znający angielski na postoju taksówek na
lotnisku, informacja o noclegach, rezerwacja noclegów dla grup wycieczkowych,
informacja o wypożyczalni samochodów (przylecą w końcu z bagażami w ręce), a
może autokary z przewodnikiem, które za opłatą zabiorą towarzystwo w
Bieszczady i odwiozą wcześniejczych; może pobyt z postojem w Rzeszowie,
zwiedzaniem miasta i regionu (Łańcut, Baranów, skanseny, stadniny itd.) na
czas rezeracji noclegów w bieszczadzkich ośrodkach. Na tym wszystkim
powolutku rozkręcając mozna zrobić niezły biznes. Np. firmy autokarowe wożące
lud rzeszowski na zachód mogą mieć teraz mniej pasażerów, ale byc może mogą
odbić sobie stratę na obsłudze przylatujących zza granicy na Jasionkę?
Pomyślał ktoś o tym, czy może będziemy się podniecać Boeingami 737 lądującymi
na podrzeszowskiej Jasionce?