Gość: Beta
IP: 80.51.255.*
20.11.02, 21:40
Informacja o tym, że rektor Uniwersytetu Rzeszowskie, prof.
Włodzimierz Bonusiak został skazany za jazdę pod wpływem
alkoholu i spowodowanie kolizji oraz zatajenie przezeń w trakcie
wyborów tego faktu zbulwersowało środowisko akademickie. To
precedens w skali województwa, a może i kraju. Na czele
Uniwersytetu gdzie kształci się 25 tys. studentów, nie może stać
człowiek, który nie przyjmuje do wiadomości, że jazda z 2,2
promilami alkoholu we krwi jest zagrożeniem dla zdrowia i życia
innych. Pan rektor z niskich pobudek - chciał wszakże zostać
rektorem - zataił ten fakt przed Komisją Wyborczą oraz przed
Kolegium Elektorów (150 osób reprezentujących całą społeczność
uniwersytecką), które go wybierało. Myślę, że łatwo przewidzieć,
ile głosów p. Bonusiak otrzymałby mniej, gdyby znana była sprawa.
Jakie są możliwości rozwiązania sprawy:
1/Honorowym wyjściem byłoby złożenie rezygnacji przez rektora
Bonusiaka i przeproszenie środowiska, którego prestiż i godność
naruszył.
2/Innym wyjściem może być wdrożenie postępowania przez
Uczelnianą Komisję Wyborczą, którą kieruje p. Bobran ,
zmierzającego do unieważnienia wyborów i ich powtórzenia. P.
Bobran ma doświadczenie w unieważnianiu wyborów w tej kadencji.
Podstawą może stać się fakt zatajenia istotnej informacji o
kandydacie, co można uznać za celowe wprowadzenie w błąd
wyborców (elektorów).
3/ Zgodnie z Ustawą o szkolnictwie wyższym(art. 61) 1/3 członków
Senatu Uniwersytetu może wystąpić o odwołanie przez Kolegium
Elektorów - trzeba 3/4 głosów Kolegium Elektorskiego w obecności
co najmniej 2/3 składu.
4/ Rezygnacja z wybieralnych funkcji wszytkich, którzy nie chcą
i nie godzą się z takim rektorem współpracować (prorektorów,
dziekanów, dyrektorów).
5/ Może ocknie się Ministerstwo i anuluje zatwierdzenie wyboru
Bonusiaka na rektora URZ, ze względu na istotne uchybienia
formalne dokonanych wyborów.
Uniwersytet Rzeszowski dotknięty został kryzysem władzy. Ma dwie
drogi wyboru: albo oczyści swoje środowisko z ludzi, którzy
przynoszą hańbę idei uniwersyteckości, z jej wielowiekową
tradycją i humanizmem, albo pogodzi się z tym, co
niejednokrotnie w prowincjonalnych ośrodkach ma miejsce -
wyciszenie sprawy, w imię jakichś niejasnych powiązań
towarzyskich, i erozję środowiska naukowego i akademickiego.
Na koniec cytat z wystąpienia rektora Bonusiaka na inauguracji:
"Dajmy sobie wszyscy sznsę na lepsze szczęśliwsze życie, na
wszechstronny rozwój naszej osobowości, na umiejętność
docierania do prawdy. "