edico Re: Ze stajni JP2 10.10.07, 14:11 Argentyna: Ksiądz skazany na dożywocie za udział w tzw. brudnej wojnie Argentyński ksiądz, były kapelan policji, został skazany we wtorek na dożywotnie więzienie za współudział w torturowaniu, porywaniu i zabójstwach w okresie tzw. brudnej wojny w tym kraju, w okresie rządów junty wojskowej w latach 1976-1982. 69-letni ksiądz Christian von Wernich był pierwszym duchownym, odpowiadającym w procesie o ludobójstwo. Sąd udowodnił mu "współudział" w siedmiu zabójstwach, 31 przypadkach stosowania tortur i 42 porwaniach przeciwników wojskowego reżimu. Oskarżony przez cały czas procesu utrzymywał, iż jest niewinny. Kilku byłych więźniów zeznało, że von Wernich m. in. uczestniczył w sesjach tortur i prezkonywał oprewców, że wykonują wolę bożą. W oświadczeniu argentyńskiego Kościoła, podpisanym przez kardynała Jorge Bergoglio i opublikowanym po ogłoszeniu wyroku wskazano, iż "argentyński Kościół jest poruszony cierpieniem, jakie spowodował udział jednego z księży w poważnych przestępstwach". Zaapelowano o pojednanie i wyrzeczenie się nienawiści i chęci odwetu. - Jeśli jakikolwiek duchowny (...) współuczestniczył w aktach przemocy, działał wbrew Bogu, ludzkości i własnemu sumieniu - czytamy w oświadczeniu Kościoła. Wyrok, ogłoszony w La Placie przez sędziego Carlosa Rozanskiego, został z entuzjazmem przyjęty przez czekające przed budynkiem sądu kilkaset kobiet z grupy "Matek z Plaza de Mayo", zajmującej się sprawami łamania praw człowieka w latach wojskowej dyktatury. Większość kobiet to matki zaginionych wówczas swych córek i synów. Jako kapelan osławionego policyjnego szwadronu śmierci w Buenos Aires, ksiądz von Wernich miał m.in. namawiać w czasie duszpasterskich wizyt w więzieniu ofiary tortur by zeznawały. Ksiądz twierdził w czasie procesu, iż nie zdawał sobie sprawy z tego, iż ludzie ci byli poddawani okrutnym torturom lub że więziono ich bezprawnie. W czasach argentyńskiej tzw. brudnej wojny zaginęło od 11 do 30 tys. ludzi, głównie działaczy lewicowych, lecz także nie mających nic wspólnego z polityką. (jas,PAP) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4563641.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Katolicyzm jest sprzeczny z konstytucją!!! 14.10.07, 00:18 Kościół katolicki nie dopuszczając kobiet do kapłaństwa ewidentnie narusza polską Konstytucję, która gwarantuje równość niezależnie od płci. Łamie więc zasadę równości i niedyskryminacji. Dlaczego może liczyć na takie przywileje skoro inne stowarzyszenia można zdelegalizować jeśli ich cele lub działalność są niezgodne z prawem??? Zgodnie z literą prawa nie wolno jest podejmować jakiejkolwiek ingerencji naruszającej niezbywalne prawa jednostki gwarantowane konstytucją. Takie działania można uznać i zakwalifikować jako zamach, co jest przestępstwem. Czy zatem KRK działający na zasadach sprzecznych z konstytucją można zdelegalizować lub zmusić do zmiany swego wewnętrznego prawa pamiętającego najczarniejsze karty Kościoła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Ksiądz katolicki pobił parafianina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 15:30 "Tygodnik Ostrołęcki": Wieś zbiera pieniądze, aby zaciągnąć przed sąd suspendowanego proboszcza z Krysiaków. O pobicie oskarżył go parafianin. Księdza broniła 30-letnia gosposia, z zawodu masażystka. Pieniądze mają iść na opłaty sądowe i wynagrodzenie dla mecenasa Grzegorza Samsla - rolnika z Krysiak, który oskarżył księdza o naruszenie swojej nietykalności cielesnej. Zrzuca się cała wieś - pisze "Tygodnik Ostrołęcki". - Tak sami spontanicznie się opodatkowaliśmy. Każdy daje "co łaska” - mówi sołtys wsi Krysiaki, Marian Trzciński. Pierwsza rozprawa z powództwa cywilnego odbyła się w maju. Miała być ugodowa. Do ugody jednak nie doszło. 16 października miało zeznawać ośmiu świadków oskarżenia i trzech obrony. Rolnicy z parafii Krysiaki, stawili się w komplecie. W obronie oskarżonego mówiła jedynie gosposia - 30-letnia Alicja F., z zawodu masażystka. wiadomosci.onet.pl/1630637,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Szatan uwziął się na kościółkową Polskę :)) 29.10.07, 17:12 POWYBORCZE KOMENTARZE W RADIU MARYJA Jeśli PO nie popełni jakichś strasznych błędów, to ma na długo zapewnioną władzę: gospodarka jest w doskonałym stanie, do wzięcia jest około 60 mld euro. Starczy dla wszystkich: dla uczciwych i dla złodziei, dla mądrych i dla głupich - można było usłyszeć w Radiu Maryja w powyborczych tygodniu. "Gazeta Wyborcza" wybrała fragmenty rozmów z różnych audycji na antenie toruńskiej rozgłośni. Jak zauważają autorzy artykułu, w radiu trwa powyborczy szok, a słuchacze dzwonią i płaczą w słuchawki telefonów. Czy Polska przetrwa? - pyta o. Rydzyk. I mówi: "Polska jest szczególną areną walki. Szatan się uwziął na Polskę, bo to jest najsilniejszy kraj katolicki w świecie". - Teraz niekoniecznie trzeba mieć karabiny maszynowe, żeby kogoś zabić. My tego doświadczamy na co dzień, tych wszystkich oszczerstw, pomówień. To jest walka cywilizacji i to jest w całym świecie. Czy Polska tę próbę przetrwa? To zależy od naszej mocy - ocenia redemptorysta. A ksiądz z Sandomierza oceniając wyniki wyborów mówi na antenie: "Nie mogę spać po wyborach, trudno to wszystko przełknąć. Kolejny raz człowiek się zawiódł na narodzie". W powyborczy poniedziałek, głos na antenie zabrał Krzysztof Wyszkowski (zasłynął oskarżając Lecha Wałęsę o współpracę z bezpieką). - Partia, która nie ma żadnego programu, kandydata na premiera, wygrała z partią, która miała władzę, wszystkie narzędzia do wygrania wyborów i poległa - mówił. O. Rydzyk uspokaja jednak słuchaczy. "Nie trzeba płakać, trzeba zastanowić się, dlaczego tak się stało". Słuchaczka radia z Gdańska ma swoje wytłumaczenie na wynik wyborczy. - Niestety wielu wyborców oddało taki głos, jaką mają świadomość. A prasa niemiecka u nas jest rozdawana za darmo - wyjaśnia. PiS niepotrzebnie oddało władzę Profesor Jerzy Robert Nowak, historyk i główny ideolog toruńskiej rozgłośni, mówi z kolei, że PiS nie powinno doprowadzić do przedterminowych wyborów, tylko nadal trwać w koalicji z Samoobroną i LPR i przeprowadzić lustrację, dezubekizację i pogonić aferzystów. Oburza się ciszą wyborczą przedłużoną przez Państwową Komisję Wyborczą. - Czy wtedy nie doszło do przekrętów? Rozmawiałem z wieloma osobami, ludzie są niepewni - ocenia. Podobnego zdania jest "pani Barbara z bydgoskiego": - Nigdy się z tym nie zgodzę - mówi. - "Jestem pewna, że w tych wyborach nastąpiło wyraźne oszustwo" Własną opinię nt. porażki wyborczej PiS ma słuchaczka z Katowic. - Większość zdegenerowanych dziennikarzy, działających na wyraźne zlecenie rodzimych i międzynarodowych liberalnych centrów, jest bezpośrednio odpowiedzialna za wynik wyborów - ocenia. Nigdy się z tym nie zgodzę - mówi. Linki: www.tvn24.pl/0,1526517,wiadomosc.html wiadomosci.onet.pl/1631864,11,1,1,,item.html www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=65741 miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,4619605.html?skad=rss Odpowiedz Link Zgłoś
edico O. Rydzyk chce pieniądzy ze skarbu państwa 04.11.07, 17:48 Fundacja "Lux Veritatis" związana z ojcem Tadeuszem Rydzykiem chce 27 milionów ze Skarbu Państwa na... poszukiwanie i wykorzystanie wód termalnych. Może ich nie dostać, bo sprzyjający dotąd Rydzykowi urzędnicy po wyborach stali się ostrożni - pisze "Super Express". Ojciec Rydzyk chce za pomocą wód termalnych ogrzewać m.in. akademiki swojej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Już w lutym udało mu się uzyskać na ten cel 12 milionów złotych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Po pieniądze sięgnął za pomocą fundacji "Lux Veritatis", tej samej, która uzyskała koncesję dla telewizji Trwam. Na przyznanie 12 milionów złotych dotacji dla fundacji "Lux Veritatis" zgodziła się w lutym 2007 roku - bez większych problemów - rada NFOŚiGW, w której przewagę mieli ludzie związani z PiS. Ojciec dyrektor przystąpił do poszukiwania ciepłych wód. Jakież było zdziwienie członków rady NFOŚiGW, gdy w październiku dostali z fundacji o. Tadeusza wniosek o zwiększenie dotacji o 15 milionów złotych. Koszty wzrosły, bo ponoć wykonawcy postanowili zmienić technologię i głębokość wiercenia. Sytuacja po wyborach zmieniła się na tyle, że w ubiegły wtorek (30 października) z porządku obrad wniosek Rydzyka spadł. - Oni teraz obawiają się, że niezbyt wnikliwie zbadali pierwszy wniosek, na podstawie którego przyznali fundacji 12 milionów złotych - mówi nasz informator. Jak dowiedzieli się reporterzy "Super Expressu", w najbliższy wtorek (6 listopada) fundacja "Lux Veritatis" ponawia wniosek o dodatkowe pieniądze na poszukiwania i wykorzystanie wód termalnych. (asz, PAP) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4638006.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Gorące źródła dla o. Rydzyka 04.11.07, 17:54 Ponad 12 mln zł z NFOŚiGW dostanie Fundacja Lux Veritatis założona przez o. Tadeusza Rydzyka na poszukiwanie i wykorzystanie źródeł termalnych. Energetyczne plany fundacji, założonej przez dyrektora Radia Maryja, opisała wczoraj "Rzeczpospolita". Wniosek Lux Veritatis do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej opiewa na 12,2 mln zł. Tyle ma kosztować głęboki na kilka tysięcy metrów odwiert, dzięki któremu fundacja chce dotrzeć do źródeł termalnych. Ich energię planuje wykorzystać m.in. do ogrzewania kampusu i akademików Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej przy Porcie Drzewnym w Toruniu. Właśnie na terenie szkoły fundacja planuje wwiercić się w ziemię. Wniosek fundacji zaopiniował już Mariusz Orion-Jędrysek, główny geolog kraju i wiceminister środowiska z PiS. Dotację poparła też rada nadzorcza NFOŚiGW, na czele której stoi popierany przez partię braci Kaczyńskich Kazimierz Kujda. A właśnie tę partię od dawna faworyzują media o. Rydzyka: Radio Maryja, Telewizja Trwam i Nasz Dziennik. Politycy opozycji zapowiadają, że w sprawie dotacji będą się domagali wyjaśnień od rządu. Nie wykluczają też złożenia wniosku do prokuratury, bo podejrzewają, że "w tej sprawie mogło dojść do co najmniej ominięcia przepisów". Wczoraj w sprawie dotacji dla o. Rydzyka wypowiedział się zarząd NFOŚiGW. "Rozpatrywanie wniosku Fundacji Lux Veritatis poddane było precyzyjnie określonej procedurze zgodnej z ustawą Prawo ochrony środowiska oraz wszystkimi przepisami obowiązującymi Narodowy Fundusz przy dysponowaniu środkami na dofinansowanie przedsięwzięć określonych w Polityce Ekologicznej Państwa przyjętej przez Sejm" - czytamy na stronie internetowej Funduszu. "Wnioskodawca złożył wszystkie wymagane dokumenty i opinie, łącznie z koncesją na poszukiwanie i rozpoznanie złoża wód termalnych na terenie miasta Toruń." Niemal równolegle z przyznaniem pieniędzy dla fundacji Lux Veritatis, posłowie z Ruchu Ludowo-Chrześcijańskiego - również wspieranego przez o. Rydzyka - zorganizowali konferencję "Nowe koncepcje energetyczne dla Polski XXI w.", na której propagują odnawialne źródła energii, m.in. wody termalne. - Chcemy zmusić do myślenia decydentów - oznajmiła Gabriela Masłowska z RLCh w "Aktualnościach", sztandarowej audycji Radia Maryja. - Energia geotermalna jest dla Polski tym, czym ropa dla Kuwejtu. (caj) miasta.gazeta.pl/torun/1,69973,3922378.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Religijny duch czasu 07.11.07, 20:49 Mocny film dokumentalny pokazujący i wyjaśniający jak społeczeństwo jest manipulowane. Dokument podzielony jest na 3 części: I. ... wszystko » Religijna - pokazuje astro-teologiczne podstawy chrześcijaństwa. Udowadnia, iż religia chrześcijańska jest jedynie splagiatowaną wersją wcześniejszych mitów, głównie egipskich i opiera się na astrologii. II. 11 Września - dotyczy najsłynniejszej akcji terrorystycznej służb specjalnych USA, dokonanej na własnych obywatelach. III. Banki i plan zniewolenia świata - czyli kto stoi za kontrolą światowej gospodarki i polityki. Komu zależy na wywoływaniu wojen i komu się to opłaca, oraz kto dąży do wykreowania Jednego Ogólnoświatowego Rządu, Globalnego imperium: niewolników rządzonych przez garstkę Panów i kontrolowanych totalnie, rodem z Orwellowskiego "Roku 1984"... video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947&total=100&start=80&nu Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Religijny duch czasu, czyli biblijne katolenie 28.05.14, 22:16 Jezus. Dowody zbrodni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FR Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.chello.pl 16.12.07, 13:18 pożyteczny ten wątek -- apostazja.info/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ministrant był seks, nie było przestępstwa IP: *.autocom.pl 04.01.08, 10:11 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4808375.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ministrant smutne święta w Hłudnie IP: *.autocom.pl 04.01.08, 10:15 www.przemyslanin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=565&Itemid=83 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ada Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.08, 11:32 siedleczka.myminicity.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.chello.pl 30.01.08, 19:56 co ze sprawcą śmierci tego chłopca ? czy jeszcze biega luzem ? ---------------------------------- 25.12.2007. ImagePrzed śmiercią ubrał się w liche łachy i gumofilce. W liście napisał, żeby to, co jego, oddać ubogim... Ludzie w Hłudnie pod Brzozowem, zamiast gotować się do świąt, wciąż rozpamiętują śmierć 13-letniego Bartka. Dlaczego chłopiec odebrał sobie życie? - To ksiądz proboszcz pchnął go do śmierci, bo oskarżył go bezpodstawnie o kradzież - uważają mieszkańcy. Paulinka, 12-letnia siostra Bartka, dostała od swoich kolegów ze szkoły prezent na święta. Dzieci dały jej śliczny kubek i zrobiły laurkę, w której napisały: Pulinka, jesteśmy z Tobą. - Znalazłyśmy razem jego ciało. Ten widok wciąż stoi córce przed oczami. Wydaje jej się, że Bartek mówi do niej, że jest mu bardzo zimno - martwi się o córkę Marta Obłój. Połamiemy się opłatkiem na cmentarzu W domu naznaczonym tragedią nikt o świętach nie myśli. W kuchni nie gotują się smaczne potrawy, a w piekarniku nie piecze się placek. - A jakie tam święta, przełamiemy się tylko opłatkiem - macha ręką babcia Bartka. - A potem syn i synowa pójdą na cmentarz, by połamać się opłatkiem z synem. Do ubierania choinki też nikt nie ma głowy. Ale trzeba to będzie zrobić, żeby, choć trochę radości miały młodsze dzieci. Bartek zawsze chodził do lasu po gałązki jedliny, bo lubił jak mu sztuczna choinka pachniała prawdziwym igliwiem. - Prosił, abym upiekła mu swojskiego chleba na święta, bo on taki domowy chleb strasznie lubił - płacze babcia. - Jadł go zaraz po wyciagnięciu z pieca, jak był jeszcze gorący i chrupiący. Świąteczne ubranie w spadku Jeszcze kilka dni przed śmiercią, Bartek cieszył się, że rodzice kupili mu na święta nowe ubranie i buty. Chciał wyglądać porządnie, bo zamierzał iść z połaźnikami kolędować. Marzył, aby kupić sobie aparat fotograficzny, zbierał pieniądze. Wiedział, że z kolędy wpadnie mu trochę grosza do kieszeni. - Mówiłam mu, Bartek jesteś już za duży. A on mi na to, że skryje się za młodszymi - wspomina matka. Teraz, zgodnie z ostatnim życzeniem chłopca, jego ubrania i wszystkie wartościowe przedmioty zostaną podarowane krewnym. - Wtedy, w piątek, jak wyszedł z domu, to ubrał się tak podle, że aż wstyd. Na nogach miał stare gumofilce, a na siebie wdział jakieś szmaty, w których nikt już nie chciał chodzić - babcia domyśla się, że chłopak nawet w chwili śmierci miał na uwadze swoją ostatnią wolę. W liście napisał, że musi to zrobić, bo ksiądz oskarżył go o kradzież. A on przysięga na Boga, że tego nie zrobił. "I żeby go (księdza) zabrali z parafii, bo to....” (ten wyraz po napisaniu listu Bartek zamazał). "To, co jest moje, oddać potrzebującym” - brzmi ostatnie zdanie. Przed śmiercią by nie kłamał Rodzina wierzy święcie w każde słowo, które Bartek napisał w liście. - Wiem, że on księdza nie okradł, bo przed śmiercią by nie kłamał - zapewnia pan Zbyszek, ojciec Bartka. Bliscy wierzą też w słowa, które chłopak zamazał. Padają w nich pod adresem księdza oskarżenia natury obyczajowej. - Zastanawialiśmy się, dlaczego je napisał i potem przekreślił. Ale pewnie sam przed sobą nie chciał się do nich głośno przyznać - uważa jego matka. - Kazał list przekazać policji. Ufał, że ona te słowa odczyta. My też podzielamy jego wiarę w policję. Mamy nadzieję, że prawda, dlaczego Bartek się zabił, zostanie odkryta. Złe początki Ks. Stanisław Kaszowski, który przyszedł do Hłudna 10 lat temu, już na początku nie przypadł ludziom do gustu. Poszło o jakieś pieniądze, które zbierano na rzecz powodzian. Spór był na tyle ostry, że parafianie zdecydowali się jechać do biskupa, by prosić o odwołanie kapłana. Konflikt jednak zażegnano. Ale ludziom z księdzem słodko nie było. - Czasami trzeba było chodzić do niego z dziesięć razy, by ochrzcić dziecko, albo wziąć ślub - mówi pani Wanda, mieszkanka Hłudna. Ludzie na wsi są cierpliwi. Przemykali nawet oko na sygnały, że księdzu zdarza się od czasu do czasu uderzyć jakieś dziecko. Cios pod żebro Anna i Krzysztof Kałamuccy, jako jedni z nielicznych, postawili się księdzu. - To było dwa lata temu. Karolina miała wtedy 9 lat. Na lekcji religii ksiądz ją o coś zapytał. Ona nie umiała odpowiedzieć. Uderzył ją wtedy w żebra - opowiada matka. Dziecko przyszło z płaczem do domu. Rodzice postanowili pojechać na pogotowie. Pielęgniarka zawiadomiła policję. - Spisali protokół i powiedzieli, że będą sprawę robić, ale poradzili, żeby jeszcze inni rodzice, których dzieci zostały pobite, też się zgłosili - dodaje pan Krzysztof. Kałamucki poszedł do jednego ojca, którego dziecko dostało pod oko. Ale ten powiedział: Człowieku, co ty chcesz zrobić? Moje dziecko idzie do Pierwszej Komunii! Poszedł do drugiego, ale ten też nie chciał wojny z księdzem. - Wtedy dyrektor wezwał nas do szkoły na spotkanie. Proboszcz od razu na wstępie rzucił się: Czegoś nie przyszła do mnie, tylko poleciałaś na pogotowie. A ja mu na to, bo ksiądz nie jest lekarzem - opowiada matka Karoliny. Płacz przed religią Na spotkaniu stanęło na tym, że rodzice wycofają oskarżenie, ale pod warunkiem, że ksiądz nie dotknie już ich dziecka. Matka Karoliny: - Może miesiąc był spokój, a potem wszystko wróciło do "normy”. Moja córka tak bała się księdza, że rano przed szkołą klękała przede mną i mówiła: mamo, dzisiaj jest religia, został mnie w domu. Po śmierci Bartka ludzie zaczęli skarżyć się jeden przez drugiego. - Mojego syna uderzył w twarz, bo mu zaglądnął do jakiegoś pisma - mówi Anna Górniak, matka Dawida. Inni opowiadają, że targał dzieci za uszy tak mocno, że potrafił je poobrywać. - Teraz wychodzi, jakiego kata żeśmy we wsi trzymali - denerwuje się Kałamucki. We wsi nie będzie Bożego Narodzenia? - Ta tragedia przepełniła szalę goryczy. Dlatego nie oddamy kluczy do kościoła -zapewnia twardo Stanisław Gładysz, były sołtys Hłudna. - Jeśli hierarchia nie odwoła naszego proboszcza i nie przyśle nam innego księdza, to nie będzie ani pasterki ani mszy w Boże Narodzenia, bo księdza Kaszowskiego do naszego kościoła nie wpuścimy. - Jeszcze na święta chłopa mi zamkną - martwi się jego żona, Małgorzata. - We wsi jest tak, jakby Bożego Narodzenia nie miało być - Ola, młoda mieszkanka Hłudna nie może pogodzić się z takimi świętami. Po niedzielnej spowiedzi przedświątecznej pani Agata, matka najlepszego kolegi Bartka, poszła do księdza. Bo w czasie spowiedzi zapytał jej syna, czy nie czuje się winny za śmierć Bartka. - To była chyba sugestia, że mój syn razem z Bartkiem go okradali - uważa matka. - Powiedziałam mu, żeby dał mojemu synowi spokój, bo jedno dziecko już zniszczył. Kazał mi wyjść. W zeszły czwartek Rada Parafialna i mieszkańcy wsi spotkali się z księdzem dziekanem z Dekanatu w Dynowie. - Wyszło na to, że to my robimy księdzu proboszczowi straszną przykrość. Dziekan uznał, że ksiądz postąpił słusznie, bo piąta przykazanie mówi "Nie kradnij” - mówi Gładysz. - Ludzie są strasznie na niego cięci. Jeszcze dojdzie do kolejnej tragedii - martwi się mieszkaniec Hłudna. W piątek w szkole miał być "opłatek”, ale dzieci zapowiedziały, że księdza na oczy nie chcą widzieć. - Na spotkaniu z dziekanem pani z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej powiedziała, że uczniowie z klasy Bartka w rozmowie z psychologiem mówili o księdzu z taką nienawiścią, że są małe szanse na odbudowanie zaufania - dodaje były sołtys. - Jak możemy pozwolić, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a o.o. Kapusie IP: *.chello.pl 13.02.08, 21:14 8334 księży, zakonników, zakonnic i aktywistów kościelnych – tyle liczyła agentura antykościelnego pionu SB w szczytowym pod tym względem roku 1984*. Oznaczałoby to, że po stanie wojennym prawie co trzecia osoba duchowna w tej lub innej formie współpracowała z SB. W 1984 r. – w rok po drugim pobycie papieża w Polsce – raczej władza bała się Kościoła i zabiegała o jego względy niż na odwrót.(..) W odróżnieniu od oficerów SB ich tajni współpracownicy – księża – trwale oszukiwali otoczenie, byli dwulicowi, zakłamani, przyczajeni, zdradzieccy. Ich publiczne role sprzeczne były z rzeczywistymi. Ta zdradziecka hipokryzja wzbudza niechęć. Takie są normalne, samoobronne odruchy moralne ludzi, że brzydzi ich udawanie (..) Biskupi wzywając do silniejszego potępienia kaperujących niż skaperowanych stają w kolizji z potocznymi odruchami moralnymi. Czynią tak dla korzyści swojej firmy. Pogląd episkopatu, że esbecy byli oprawcami, a donoszący im duchowni ofiarami represji, byłby trafny, ale wobec epoki stalinowskiej (do 1956 r.). Władza wtedy więziła, męczyła, budziła grozę, wymuszała kolaborację. W przywołanej już dokumentacji IPN czytamy (str. 65), jak SB wynagradzała swoich księży: Tajni współpracownicy mogli liczyć na drobne upominki (saszetka, parasol, zegar kominkowy, paczki delikatesowe) lub większe prezenty (lodówki, pralki, radia, magnetofony), a także na ułatwienia – zgodę na wyjazd za granicę, kasację podatków itp. Interesujący jest przypadek tajnego współpracownika o pseudonimie „Jesion” – księdza z województwa katowickiego, który 1 grudnia 1988 r. otrzymał 11 500 zł jako zwrot za zakup książki „Listy pasterskie Prymasa Polski oraz Episkopatu za 1975–1981” i kwartalnika „Znaki Czasu”. W grę wchodziła także pomoc w karierze zawodowej, realizacji ambicji naukowych (dok. nr 98) czy załatwieniu innych spraw. Okazją do wynagradzania były urodziny, imieniny, dzień nauczyciela (z funduszu „O” jeden z księży otrzymał wiązankę kwiatów na urodziny, inny książkę na imieniny, a tajny współpracownik „Wiktoria” kwiaty i bransoletkę ze srebra za współpracę w IV kwartale 1988 r. oraz z okazji urodzin).W latach 60. księża dostawali jednorazowo od SB 300 do 700 zł (czyli pół płacy minimalnej lub całą), paczki żywnościowe, kupony na ubrania czy sutannę. Niekiedy większą rolę niż pieniądze i prezenty odgrywały motywy patriotyczne. Apelowano o lojalność wobec państwa.Pewien wybitny potem biskup, pseudonim Ignacy, w 1965 r. pokwitował odbiór 80 tys. lirów (około 80 dolarów). Między innymi w czasie soboru dostarczał protokoły rzymskich zebrań polskiego episkopatu.Jak podaje „Życie Warszawy” opierając się na dokumentacji IPN, ogólnie znany ksiądz profesor, pseudonim Jankowski, w zamian za donosy na przełożonych i na polityków opozycji dostawał paszport, pokwitował też wywiadowi polskiemu 128 dolarów premii.Długoletni agent mieszkający w Rzymie 20 razy kwitował pieniądze. W rozmowie z Piotrem Najsztubem (1 maja 2005 r., Onet.pl) tłumaczył się, że tylko potwierdzał służbowe wydatki swego współbiesiadnika. Obiecywano mu też zwiększenie nakładu czasopisma, które redagował. Obietnicy nie spełniono.Niedoszłego metropolitę warszawskiego zdaniem „Gazety Polskiej” (z 3 stycznia 2007 r.) skuszono obietnicą pomocy w karierze naukowej. Z innych źródeł wiadomo, że wśród marchewek była też pomoc pieniężna.Krakowski infułat dostawał od SB kawę, koniak, raz markowe wieczne pióro, kwiaty, album o Krakowie („Newsweek” z 14 stycznia 2007 r.). Tygodnik ten podaje też, że agentów kuszono obiecując np. materiały budowlane czy pomoc w załatwianiu sprowadzenia z zagranicy samochodu.Stosowaną wobec księży marchewkę scharakteryzować można tak: Służba Bezpieczeństwa, a także wywiad nie były hojne, ale ich współpracownicy w sutannach zadowalali się byle czym.Częstym motywem współpracy księży z SB była obietnica wsparcia ich przez policję polityczną w konfliktach personalnych wewnątrz instytucji kościelnych. Kler tworzy zamknięty, zhierarchizowany krąg zawodowy, z którego nie ma dokąd odejść. Intrygi podjazdowe są w takich środowiskach częste i pełne zawziętości, gdyż zależność od przełożonych jest bardzo silna. Kij A oto te represje, przy użyciu których – zdaniem episkopatu – SB zmuszała do współpracy.Skłaniając księży do donoszenia ludzie SB za odmowę współpracy najczęściej grozili niewydaniem paszportu. Przyszły bp Tadeusz Pieronek odmówił, a mimo to paszport dostał. Podobnie późniejszy prymas Glemp. Powiedział on (jak twierdzi): Wy jesteście od tego, żeby mnie zgnoić. Ja od tego, żeby się nie dać. Z życiorysu wynika, że paszport mimo to otrzymywał. Wobec przyszłego kardynała Macharskiego paszportową groźbę spełniono, ale był to rok 1950 i mało kto go wówczas dostawał (wywiad ks. Tadeusza Macharskiego dla „Tygodnika Powszechnego” z 22 stycznia 2007 r.).Werbując innego późniejszego dygnitarza kurii krakowskiej grożono mu, że w razie odmowy nie skończy studiów albo ojciec straci swój zakład garbarski – podaje „Newsweek” z 14 stycznia 2007 r. Tygodnik twierdzi, że pewien krakowski prałat-kurialista, któremu nadano pseudonim Junak, nie został zwerbowany w 1979 r., choć wykorzystano przy tym zeznania związane ze skandalem, w jaki miał zaplątać się duchowny. Na czym polegał skandal, czym więc mu grożono – nie wiadomo. O spełnieniu gróźb ani „Newsweek” nie pisze, ani nie świadczy o tym dalsza kariera kościelna Junaka.„Dziennik Online” z 8 grudnia 2006 r. opowiada o podhalańskim księdzu, pseudonim Ewa, zwerbowanym na podstawie kompromitujących materiałów i przy wykorzystywaniu konfliktu, jaki miał z kurią. Rodzaju nacisków nie skonkretyzowano. Autorzy nie podają, czy groźby skompromitowania księdza spełniono.Miesięcznik „Więź” (nr 7–8 z 2006 r.), omawiając słynną wówczas sprawę wybitnego księdza mają-cego w SB pseudonim Jankowski, pisze o szantażu zastosowanym wobec niego w 1956 i w 1960 r. Ale nie podaje, na czym ten szantaż polegał. Miesięcznik twierdzi zaś, że ów wybitny ksiądz był człowiekiem uwikłanym w sieć szantażu i fałszywych obietnic. Po podaniu informacji tak ogólnikowej autorzy powiadają, że czytając akta dostrzegają potężny mechanizm systemu komunistycznego, który cynicznie i z premedytacją używał ludzi do swych własnych celów niszcząc ich moralnie i duchowo. Na czym miałaby polegać potęga systemu, cynizm i niszczenie – tego się nie dowiadujemy. Bluzganie zamiast faktów o tym, jak zmuszano do 24-letniej współpracy nieszczęsną rzekomo ofiarę SB.W obrębie IV Departamentu SB zajmującego się Kościołem lęgły się, jak wiadomo, inicjatywy przestępcze. Najbardziej drastyczne było zabójstwo ks. Popiełuszki osądzone w połowie lat 80. Wszystkie jednak znane dziś dowody przestępstw, a także niepotwierdzone podejrzenia dotyczą poczynań ludzi z SB wobec księży aktywnych jako opozycjoniści polityczni. W dokumentacji nie ma natomiast ani jednego śladu zastraszania terrorem duchownego z tego tylko powodu, że odmówił donoszenia do SB. Szantaż Wszyscy lustratorzy zarzucają Służbie Bezpieczeństwa werbowanie przy użyciu szantażu. Dzisiejszy biskup, a ówczesny ksiądz z diecezji katowickiej w 1979 r. wiózł dla swojego biskupa szynki kupione w Baltonie – podaje „Gazeta Wyborcza” w portalu internetowym (3 listopada 2006 r.). SB zagroziła, że ujawni, iż handluje deficytowym towarem. Jest to jedyny konkretny przejaw szantażu, jaki znaleźliśmy w obfitej dokumentacji o werbowaniu księży. Ów ksiądz nie handlował bowiem szynkami, a SB groziła, że go w to wrobi.Dr Dorota Gałaszewska-Chilczuk z IPN tak mówi „Kurierowi Lubelskiemu” (z 11 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: c.d. , o.o. Kapusie IP: *.chello.pl 13.02.08, 21:27 Dr Dorota Gałaszewska-Chilczuk z IPN tak mówi „Kurierowi Lubelskiemu” (z 11 stycznia 2007 r.) o agenturze na KUL: W większości przypadków werbunków na KUL stosowano szantaż. To była najbardziej skuteczna metoda w przypadku tej uczelni. Dlaczego? Trzeba pamiętać, że KUL znajdował się w specyficznej sytuacji. Na przełomie lat 40. i 50. władze odebrały uniwersytetowi prawo przyznawania stopni naukowych. SB nakłaniając do współpracy gwarantowała, że kariera naukowa takiej osoby ruszy z kopyta. Że otrzyma ona stypendium zagraniczne, a może nawet zostanie jej odblokowany stopień naukowy. Z tej perspektywy trudno się komuś dziwić, że decydował się na współpracę.Obietnice wsparcia, pomocy, udzielenia protekcji w kręgu IPN nazywa się więc szantażem. W zbiorze opracowań instytutu pt. „Aparat represji w Polsce Ludowej 1944–1989” (1/3 2006) na str. 294 nazywa się szantażem następujący sposób zwerbowania księdza o pseudonimie Stanisław: milicja zatrzymała go za wykroczenie drogowe i skierowała sprawę do kolegium – instancji, która się tym zajmowała. Zabrano mu prawo jazdy i groził mu powtórny egzamin. SB werbując obiecała, że sprawy nie będzie, prawo jazdy mu się zwróci bez egzaminu. Ksiądz się zgodził na transakcję i brał potem wynagrodzenie.Ksiądz mający pseudonim Franciszek (vide cytowany już „Newsweek”) korzystał z protekcji SB przy sprowadzaniu sobie auta volvo 340 z zagranicy. Często Służba Bezpieczeństwa obiecywała legalizację budowy kościołów bez pozwolenia, niekaranie za kupowanie na lewo materiałów bu- dowlanych (np. w podkrakowskich Mydlnikach i w Chramcówkach). Obiecywano też, że celnicy przymkną oczy na przemyt dewocjonaliów na handel (ibidem). Niezwerbowanemu mimo starań pracownikowi krakowskiej kurii, pseudonim Rajdowiec, obiecywano umorzenie kary za nielegalne przekroczenie granicy.Biskupi, IPN, politycy rządzący i prawicowi publicyści bezzasadnie nazywają grożeniem, represjami, szantażem opisane tu formy nacisku werbowników. Chronienie przed karami należnymi w świetle ówczesnego prawa uznawać należy za obietnicę korzyści, kuszenie nagrodą, a więc za marchewkę. Szantaż to są np. groźby ujawnienia czegoś złego, o czym przełożeni księdza nie wiedzą. Albo grożenie tym, że się spreparuje nieprawdziwe zarzuty. Nie zaś odpuszczanie występków prawnie zakazanych.Rozsławiony przez lustratorów długoletni płatny agent pracujący w Rzymie w rozmowie z red. Piotrem Najsztubem żali się: ...chwyta się ofiary, a przecież agenci, ci co byli wysyłani, żeby złapać, siedzą sobie spokojnie i pensję biorą czy emeryturę. Ale ojciec czuje się ofiarą? – pyta Najsztub. – Oczywiście, że tak, jeszcze jak. Równie dobrze złodziej sklepowy mógłby twierdzić, że winne są reklamy, którymi skuszono go, biednego. Mąż zaś mógłby mówić, że byłby wierny żonie, gdyby go kobiety nie kokietowały.W taki to sposób obietnice korzyści stają się szantażem. Funkcjonariusze PRL łamiący prawo wyłącznie na korzyść werbowanych określani zostają jako główni winowajcy. Zwerbowani księża przyjmujący z byle powodu rolę dwoistą, zdradziecką wobec swego otoczenia przedstawieni są zaś jako ofiary werbowników.Z całej ujawnionej dotychczas obfitej już dokumentacji o werbowaniu księży wynika, że księża kapusie udzielili zgody na współpracę w zamian za drobne korzyści. Po 1956 r. nie dręczono ich ani nie grożono przy werbunku niczym strasznym. Brakuje śladów spełniania przez SB innych gróźb niż odmowa paszportu, a i to nie zawsze. Odmówienie współpracy niczym więc poza pozostaniem w kraju nie groziło, a przytłaczająca większość ludzi, jeśli nie miała poza Polską rodziny, ze względów dewizowych nie wyjeżdżała wówczas za granicę. Tak więc kłamstwem zajeżdża dokonywana dziś przez środki przekazu heroizacja księży, którzy odmawiali kapowania. Podobnie jak satanizacja ich kusicieli. * Instytut Pamięci Narodowej „Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec kościołów i związków wyznaniowych 1945–1989”, Warszawa 2004. Dorota Jagodzińska - Lasota Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oldtimer Re: Czarny obraz czarnych. IP: *.krak.tke.pl 15.02.08, 11:08 Coraz ostrzejsze wypowiedzi niejakiego pieronka, zatrudnionego na etacie biskupa, świadczą o żądzy czarnych do zawłaszczania coraz to nowych dziedzin życia. Post "lingwisty" o bpie sandomierskim, wskazującym na "jedynie słuszny" zakład pogrzebowy w gminie pysznica skąd pochodzi kolejny geniusz podkarpacki, wójt cholewka, dowodzi jasno , że kler rości sobie prawo do decydowania o nas od poczęcia do śmierci,od in vitro do kremacji. Sic transit gloria mundi w katolandzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mixer Re: Czarny obraz czarnych. IP: *.ols.vectranet.pl 01.04.08, 15:34 Czarny obraz czarnych nie zmienia się od wieków. Jest to środowisko niereformowalne w swym zadufaniu "bożego zastępstwa" w walce o należną mamonę. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Pasterz z nadwyżką charyzmy 02.04.08, 00:44 Warto przeczytać: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29439239&a=29439239 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Porażka czy klęska moralności katolickiej??? 16.02.08, 15:06 Glemp zajmował się kundlami a bp Pieronek fauną nieco podlejszego gatunku twierdząc, że "Psy i szczury wrócą do nor" dziennik.pl/polityka/article123376/Bp_Pieronek_Psy_i_szczury_wroca_do_nor.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Chamstwo elyty polskiego Kościoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 18:40 W wywiadzie dla Dziennika Pieronek był "łaskaw" powiedzieć: [...]"gdy zmarł Jan Paweł II, który miał duży wpływ moralny na polskie społeczeństwo, kiedy wszystkie psy i szczury opuszczają swoje kryjówki i idą na polowanie." azraelk.wordpress.com/category/kosciol/ Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Chamstwo elyty polskiego Kościoła 19.02.08, 19:10 Ludzie którym pali się grunt pod nogami, stają się agresywni i chamscy. W tym wypadku jak u szczura zagonionego w kąt. Kościół widzi, że grunt usuwa mu sie z pod nóg. W Polsce po raz pierwszy ślubów kościelnych było mniej niż cywilnych, a w dużych miastach ta proporcja zbliża się jak 1:2, więc to ma sie czego bać. Być może Pieronek uznał, że droga Ojca Muchomora jest słuszna - trzeba być agresywnym, by zostać zauważonym. Taki syndrom oblężonej twierdzy. Co prawda tych oblężonych jest jeszcze spora grupka, ale mury się kruszeją a dezercje są coraz powszechniej występujące. Zdają sobie sprawę że przegrywają i że z kompromisami przy dotychczasowej postawie będzie coraz trudniej, o ile będą jeszcze możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Samo życie ludzi kościoła :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 19:36 • Zakonnica wynosiła kosmetyki. Ochrona wezwała przeoryszę. - Córko! Diabeł cię opętał? - spytała. A zakonnica: - Nie, matko przełożona, to Pan Bóg mnie opuścił. • Ksiądz próbował ukraść zestaw długopisów. Tłumaczył się, że ma biedną parafię. W końcu zapłacił i wręczył ochroniarzom po świętym obrazku. www.ceo.org.pl/portal/epio_dokument?docId=35447 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: "Błogosłswiona" krytyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 20:35 Kościół katolicki w Hiszpanii wykonał kolejny krok w długiej walce z rządem José Luisa Rodrigueza Zapatero. Konferencja Episkopatu pośrednio wezwała wiernych do głosowania przeciwko socjalistom w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 9 marca. wiadomosci.onet.pl/1468351,240,1,blogoslawiona_krytyka,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: "Błogosłswiona" krytyka IP: *.mammothnetworks.com 19.02.08, 21:10 wiec gdzie w tym kosciele jest PRAWDA BIBLIJNA,gdzie wyrazy przykladu Jezusa neutralnosci? zamiast ludziom glosic i wyjasniac temat Krolestwa Bozego,to tylko im w glowie wladza i panowanie.czyli nic innego jak w Biblii wspomniany Babilon Wielki. szczerzy ludzie,zajrzyjcie do Biblii,rozdzialy 17,18 i pomyslcie. Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ukryty grzech kościoła 15.03.08, 17:32 Wiedziało o tym wielu księży, trzech biskupów. Latami straszna prawda nie mogła zostać ujawniona - reportaż o tym jak kościół katolicki ukrywał aferę pedofilską w Szczecinie w poniedziałek w Gazecie Wyborczej (dodatek Duży Format). Ksiądz Andrzej, dyrektor ogniska dla trudnej młodzieży w Szczecinie, obwiniany o pedofilię. Ludzie, którzy domagali się ustalenia prawdy, przez 13 lat słyszeli: nie działajcie na szkodę Kościoła. "Przyszedłem do ogniska w 1992 r. Miałem 15 lat. Ks. Andrzej zaprosił mnie do pokoju. Zaczął mnie obmacywać, dotykać po genitaliach, nakłaniał, żebym ja też go dotykał (nie zrobiłem tego, leżałem bezsilnie). Doprowadził mnie do orgazmu. Kiedy wstałem, kazał siebie uderzyć, bo mnie skrzywdził". To jedno z wyznań podopiecznych Ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie. Sprawcą wykorzystywania miał być ks. Andrzej, założyciel i wtedy dyrektor ogniska. Chłopcy zwierzyli się wychowawcom, oni zaś w 1995 r. poinformowali bp. Stanisława Stefanka, któremu podlegała oświata w archidiecezji. Nie uznał ich relacji za wiarygodne. Nie porozmawiał z żadnym z chłopców. - Nie miałem takiego zlecenia od księdza arcybiskupa - mówi nam bp Stefanek, dziś ordynariusz łomżyński. Rozgoryczeni wychowawcy poprosili o pomoc dwóch zakonników. Przyjął ich zwierzchnik Stefanka abp Marian Przykucki. - Powiedział, że boleje nad sprawą i pomoże w rozwiązaniu - wspomina jeden z zakonników. Wychowanek ogniska: Umarło mi pół duszy Ale arcybiskup zaufał osądowi bp. Stefanka i nie kazał sprawy dalej badać. Odsunął ks. Andrzeja od pracy w ognisku, ale wiosną 1996 r. powierzył mu nadzór nad szkołami katolickimi w Szczecinie. Potem ks. Andrzej kierował Liceum Katolickim w Szczecinie, przewodniczył Stowarzyszeniu Szkół Katolickich. Wychowawcy nie dali za wygraną. W 2003 r. ich zeznania i relacje ofiar spisał dominikanin Marcin Mogielski. Jego zwierzchnik o. Maciej Zięba przekazał je obecnemu arcybiskupowi szczecińsko-kamieńskiemu Zygmuntowi Kamińskiemu. Metropolita zajął się sprawą dopiero, gdy wychowawcy zasugerowali, że pójdą do prokuratury. Sąd biskupi przesłuchał tylko dwóch pokrzywdzonych. Ks. Andrzej został odsunięty od oświaty dopiero w 2007 r. Mówi nam, że naciskał na to senator Jarosław Gowin (dziś poseł PO). Ks. Andrzej: - W życiu takich rzeczy nie robiłem. Chce odzyskać nadzór nad diecezjalnym szkolnictwem. Czterej chłopcy, którzy go oskarżyli, są już dorośli. Ryszard próbuje ułożyć sobie życie: - Ale każde wspomnienie o ks. Andrzeju cofa mnie z tej drogi. Eryk wyjechał z Polski. Mówi, że połowa duszy mu umarła, a pustka po niej boli w rozdzierający sposób. Postępowanie przed sądem biskupim ma zakończyć się w połowie roku. Ojciec Mogielski: Nikt nie chciał słuchać ofiar - Szczęść Boże. Nazywam się Marcin Mogielski. Jestem dominikaninem. To ja w 2003 r. spisałem świadectwa wykorzystywania seksualnego wychowanków Ogniska św. Brata Alberta. Zrobiłem to, by przedstawić je abp. Kamińskiemu, metropolicie szczecińsko-kamieńskiemu. Nie miałem wątpliwości, że postępuję słusznie. Dlaczego? Odpowiem tak jak arcybiskupowi, który pytał, jakim prawem prowadzę śledztwo w jego diecezji: prawem miłości bliźniego i wierności Ewangelii. Od 1991 r. ognisko miało nieść pomoc młodzieży z rodzin patologicznych. Dla wielu młodych miało stać się namiastką domu. Obiecałem im, że doprowadzę sprawę do końca. Ten, kto nigdy nie został zbrukany, może mieć tylko mętne pojęcie o takim dramacie. Ale ja zbrukany zostałem. Miałem 18 lat. Czułem wstyd i upokorzenie. Odrazę do samego siebie, do swojego ciała, tak jakbym to ja zrobił coś złego. Dlatego nie byłem w stanie włączyć się od początku w pomoc chłopcom z ogniska. Nie byłem gotów stanąć przed nimi i wysłuchać opowieści o koszmarach, których i ja doświadczyłem. Gdy wreszcie zacząłem działać w imieniu skrzywdzonych, szybko stałem się celem ataku. Użyto wiedzy, że byłem wykorzystany seksualnie. Jestem duszpasterzem akademickim w Warszawie. Nie wiem, jak moje wyznanie przyjmą ludzie, którym niosę Słowo Boże. Wybaczcie. Musiałem to wszystko powiedzieć, bo w tak dramatycznych sytuacjach porządny człowiek nie może udawać, że nic się nie stało. I nie ma tu nic do rzeczy wiara, pozycja, zasługi dla Kościoła, dla społeczeństwa. Wystarczy ludzki odruch - pochyl się nad cierpieniem. Wierzyłem, że abp Kamiński wszystko wyjaśni. Przed nim zadania nie podjął jego poprzednik - abp Przykucki i bp Stefanek. Nikt nie chciał słuchać ofiar, nikt nie próbował im pomóc. A ludziom, którzy dążyli do wyjaśnienia sprawy, powtarzano: nie działajcie na szkodę Kościoła - mówi Gazecie Wyborczej dominikanin Marcin Mogielski. Reportaż o strasznej historii ze Szczecina w poniedziałek w Gazecie Wyborczej. (Roman Daszczyński, Paweł Wiejas) *** Jeżeli znacie inne historie zamiatane przez Kościół pod dywan, piszcie do nas: grzechwkosciele@gazeta.pl Źródło: Gazeta Wyborcza www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5004980.html (Video do wglądu) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Tajemnica biskupiego pamiętnika 15.03.08, 18:24 Metropolita lubelski abp Życiński przyznał dziś, że docierały do niego oskarżenia wobec księży o molestowanie seksualne. Odniósł się w ten sposób do ujawnionej w poniedziałek przez "Gazetę Wyborczą” afery pedofilskiej w Szczecinie, w którą zamieszany był ks. Andrzej, założyciel i dyrektor ogniska dla trudnej młodzieży. O sprawie przez 13 lat miało wiedzieć trzech biskupów i wielu księży. - Miałem dwa czy trzy przypadki, gdzie kierowano do mnie oskarżenia o działania konkretnych księży, podjęliśmy działania natychmiastowe i okazało się, że oskarżenia były bezpodstawne - powiedział metropolita lubelski Józef Życiński. - Miałem także sytuacje, gdy formułowane oskarżenia potwierdziły się i szybkie działanie wykluczyło atmosferę sensacji wokół tego. Ale nie wiem, czy obowiązkiem było wtedy nagłaśniać i informować o każdym szczególe. Naszym celem jest ochrona godności każdego człowieka i troska o elementarną sprawiedliwość. Natomiast tworzenie klimatu sensacji, skandalu jest już czymś, co nie mieści się w zadaniach Kościoła. "- Obowiązkiem biskupa nie jest występować w roli pomocnika czy asystenta prokuratora, ale dawać świadectwo prawdzie i uczciwości." (PAP, MAG) www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080312/LUBLIN/579682331 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prawda biblijna w wydaniu katolickich sług bożych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.08, 15:43 Gość portalu: kazik napisał(a): > wiec gdzie w tym kosciele jest PRAWDA BIBLIJNA,gdzie wyrazy > przykladu Jezusa neutralnosci? Św. Hieronim jasno postawił sprawę twierdząc "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce". Wyrazy prawdy i neutralności - o których wspominasz wynikają wprost z Biblii. W ewangelii Mateusza (19:27) czytamy": - "Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, żebym nimi rządził, przyprowadźcie tu i zabijcie na moich oczach." > zamiast ludziom glosic i wyjasniac temat Krolestwa Bozego,to tylko > im w glowie wladza i panowanie.czyli nic innego jak w Biblii > wspomniany Babilon Wielki. Tak było niestety Kaziu od samego początku. Przeanalizuj proszę historię, jak to pozostawieni przez Chrystusa apostołowie przystąpili do głoszenia jego nauk. Punktem wyjścia stało się stworzenie organizacji do zbierania mamony. > szczerzy ludzie,zajrzyjcie do Biblii,rozdzialy 17,18 i pomyslcie. Nie wątpię, że są jeszcze szczerzy ludzie w tym Kościele a także sporadycznie można znaleźć i księży, których kręgosłup moralny wcale nie musi być podpierany spuścizną po papieżu Aleksandrze VI (1492-1503). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w biskupi IP: *.chello.pl 18.02.08, 10:47 Biskupi - wsiok na wsioku Autor: kakareich 17.02.08, 18:38 Dodaj do ulubionych Skasujcie Odpowiedz wg miejsca urodzenia: Balcerek Grzegorz -Grodzisk Wlkp Ziółek Władysław - wies Komorniki k. Wolborza Zimowski Zygmunt-Kupienin k.Mędrzechowa Zimoń Damian- Niedobczyce Zimałek Marian -wies Maków, par. Skaryszew Ziemba Wojciech-Wampierzow Życiński Józef-Nowa Wies koło Piotrkowa Trybunalskiego Bagiński Jan - Kamionka Zawitkowski Józef - Wał, par. Żdżary Zając Jan -Libiąż Wysocki Józef-Jartypory Wilski Teofil -Skubarczew Wieczorek Jan-Bodzanowice Tyrawa Jan-Boguszow-Gorce Tomasik Henryk-Łukow Tokarczuk Ignacy-w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża Świerzawski Wacław -w Złoczowie w Archidiecezji Lwowskiej Śrutwa Jan-we wsi Majdan Górny w parafii Tomaszów Lubelski Śliwiński Andrzej-w Werblini koło Pucka Szkodoń Jan -w Chyżnem Szal Adam -w Wysokiej k. Łańcuta Styrna Jan -w Przyborowie Stobrawa Paweł-w Zborowskiem Stefanek Stanisław-w Majdanie Sobieszczańskim Socha Paweł-w Wojsławicach, pod Radomiem Skworc Wiktor-w Rudzie Śląskiej - Bielszowicach Skucha Piotr-w Łaganowie Siczek Stefan-w Siczkach koło Radomia Ryczan Kazimierz-w Żurawicy, Romaniuk Kazimierz -w Hołowienkach k. Sokołowa Regmunt Stefan-w Krasnymstawie Rakoczy Tadeusz-w Gilowicach koło Żywca Pylak Bolesław-w Łopienniku Pikus Tadeusz -we wsi Zabiele Pieronek Tadeusz-we wsi Radziechowy koło Żywca Pazdur Józef -w Woli Skrzydlańskiej Ozorowski Edward-w Wólce-Przedmieście koło Białegostoku. Orszulik Alojzy -w Baranowicach, par. Żory Nycz Kazimierz-w Starej Wsi koło Oświęcimia Nowak Stanisław -w Jeziorzanach Nossol Alfons-w Brożcu (diecezja opolska) Napierała Stanisław-w Kalwach Muszyński Henryk-w Kościerzynie Miziński Artur-w Opolu Lubelskim Michalik Józef-w Zambrowie (diecezja łomżyńska) Mering Wiesław-w Żukowie koło Gdańska Mazur Jerzy-w Hawłowicach Mazur Jan-w Połoskiem Martyniak Jan -w Spasie koło Starego Sambora Marcinkowski Roman-w Szczutowie Małysiak Albin-w Koconiu, parafia Ślemień, Leszczyński Mariusz-w Horyńcu Kusz Gerard-w Dziergowicach Kupny Józef-w Dąbrówce Wielkiej Kruszyłowicz Marian-w Gliniszczach Krupa Piotr-w Braciejowej (diecezja tarnowska) Kędziora Stanisław -w Seligowie (Parafia Pszczonów, Diecezja Łowicka) Kasyna Ryszard-w Nowym Stawie Karpiński Ryszard-w Rudzienku, Kamiński Zygmunt-we Wzgórzu-Bełżycach Kamiński Romuald-Janówce w diecezji ełckiej Jarecki Piotr-w Sierpcu na terenie diecezji płockiej Janiak Edward-w Malczycach Gurda Kazimierz-w Książnicach Wielkich Gulbinowicz Henryk-w Szukiszkach, Gołębiewski Marian -w Trzebuchowie nieopodal Koła Gocłowski Tadeusz-w Piskach Głódź Sławoj Leszek-w Bobrówce (Arch. Białostocka) Gębicki Stanisław -w Witkowie, (powiat Lipno, parafia Zaduszniki, diecezja włocławska) Gądecki Stanisław-w Strzelnie Gałecki Jan -w Zalesiu Frankowski Edward-Kępa Rzeczycka k. Stalowej Woli Fortuniak Zdzisław-w Wieszczyczynie koło Śremu Dziwisz Stanisław-w Rabie Wyżnej Dzięga Andrzej-w Radzyniu Podlaskim Dydycz Antoni-w Serpelicach Duś Marian-w Róży, w Diecezji Tarnowskiej Depo Wacław-w Szydłowcu k/Radomia Dembowski Bronisław-w Komorowie, powiat Ostrów Mazowiecka Dec Ignacy -w Hucisku koło Leżajska, Cisło Mieczysław-w Niemirówku (parafia Krasnobród, diec. zamojsko- lubaczowska) Cieślik Paweł -w Czernicach na ziemi złotowskiej. Cichy Stefan-w Przyszowicach Budzik Stanisław-w Łękawicy k. Tarnowa Bronakowski Tadeusz-pochodzi z parafii Studzieniczna, obecnie parafia Kolnica Bobowski Władysław-w Tropiu Bernacki Gerard -w Książenicach Białogłowski Edward-w Rzeplinie Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: biskup i to w polskokatolickim kościele :)) 18.02.08, 17:02 www.polonica.net/Lista_zydow_w_zniewalanej_Polsce.htm - Józef Glemp - Prymas Polski - pochodzenie żydowskie - jego brat nazywa sie Glemb, komunista, PZPR-owski pułkownik LWP, w 1989 r. kandydował z listy PZPR - Bronisław Dąbrowski - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Tadeusz Gocławski - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Józef Kowalczyk - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Franciszek Macharski - Finkelstein - Kardynał - pochodzenie żydowskie - doceniony przez żydomasonerię, odznaczony "Orderem Oficera Legii Honorowej" - Józef Michalik - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Henryk Muszyński - Jaks - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Kazimierz Nycz - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Edmund Piszcz - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Marian Przykucki - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Bolesław Pylak - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Jerzy Stroba - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Ignacy Tokarczuk - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Stanisław Wielgus - Arcybiskup - narodowość polska - nienawistnie atakowany przez żydo-media - Wojciech Zięba - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Damian Zimon - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Władysław Ziółek - Arcybiskup - pochodzenie żydowskie - - Roman Andrzejewski - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Bohdan Bejze - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Jan Chrapek - Kohn - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Bronisław Dembowski - Winkiel - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Czesław Domin - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Edward Frankowski - Biskup - narodowość polska - Stanisław Gądecki - Hartmann - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Sławoj Leszek Głódź - Izaak Nowin - Biskup - pochodzenie żydowskie - Kazimierz Górny - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Władysław Jedruszów - Biskup - pochodzenie ukraińskie - - Zygmunt Kamiński - Biskup - narodowość polska - Piotr Libera - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Edward Materski - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Jan Mazur - Biskup - narodowość polska - Wiesław Mering - Biskup - pochodzenie żydowskie - agent SB, Tajny Współpracownik SB "Lucjan" - Stanisław Napierała - Biskup - narodowość polska - Alfons Nossol - Biskup - pochodzenie niemieckie - - Stanisław Nowak - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Alojzy Orszulik - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Juliusz Paetz - Biskup - pochodzenie żydowskie - pederasta, oskarzony o molestowanie klerykow, - Tadeusz Pieronek - Mosze Michlis - Biskup - pochodzenie żydowskie - modernista, judaizator Kościoła Rzymsko-Katolickiego, członek powiązanej ze światową żydomasonerią i żydofinansjerą, żydomasońskiej i antypolskiej Fundacji im. Stefana Batorego" - fundacja założona w Nowym Jorku przez żyda, masona, spekulanta gieldowego George'a Sorosa, nowojorskiego finansistę (o węgierskim rodowodzie, stąd m.in. nazwa fundacji). W PRL została ona zarejestrowana w dniu 7 maja 1988 roku w Sądzie Rejonowym Warszawa Praga. Były to czasy reżimu agenta sowieckiego Wojciecha Jaruzelskiego. - Tadeusz Rakoczy - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Kazimierz Romaniuk - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Tadeusz Rybak - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Edward Samsel - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Andrzej Suski - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Jan Szlaga - Biskup - pochodzenie niemieckie - - Stanisław Szymecki - Biskup - narodowość polska - Andrzej Śliwinski - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Adam Śmigielski - Biskup - narodowość polska - Jan Śrutwa - Biskup - pochodzenie ukraińskie - - Wacław Świerzawski - Biskup - narodowość polska - Szczepan Wesoły - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Jan Wieczorek - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Wojciech Zięba - Biskup - pochodzenie żydowskie - - Józef Życiński - Reiffstein - Biskup - pochodzenie żydowskie - modernista, judaizator Kościoła Rzymsko-Katolickiego Dla ciekawostki można podrzucić temat do dalszych badawczych dywagacji, ilu to spośród nich popiera kościół Rydzyka??? Ze zdziwieniem nie znalazłem tutaj Zimonia. Być może jest to lista nie zupełnie aktualna lub też ma on pochodzenie marsjańskie pozostające poza sferą zainteresowań :)) Generalnie rzecz biorąc głupoty są wszędzie bliźniaczo podobne ;)) A to, że najbardziej nieudacznego potomka wysyłało się na księdza, w penych środowiskach jest starą tradycją Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liska Re: biskup i to w polskokatolickim kościele :)) IP: *.aster.pl 12.03.11, 20:21 Jestem spokrewniona z ks prymasem Józefem Kowalczykiem (od strony mamy-Kowalczykówny). Do czterech pokoleń wstecz wiem, że moja rodzina to Polacy- katolicy. Moi przodkowie, to rolnicy z okolic Zaborowa-powiatu brzeskiego w województwie krakowskim. Nic mi nie wiadomo o osobach pochodzenia żydowskiego w rodzinie. Zastanawia mnie zaś, skąd ktoś wziął taką niedorzeczną informację? Nie istnieją długie drzewa genealogiczne naszej rodziny, na których możnaby to sprawdzić, bo jak wspomniałam, moi przodkowie, to ubodzy chłopi- ojciec prymasa miał pole obok pola mojego pradziadka. Nikt w rodzinie na pewno też nigdzie się nie chwalił żydowskimi korzeniami, bo ich nie posiadamy... To przykre, że dla udowodnienia swoich politycznych tez, niektórzy posuwają się do kłamstwa. Gdy zobaczyłam tę listę, nie mogłam się powstrzymać przed skomentowaniem, bo to naprawdę oburzające, że nie tylko szarga się dobre imię mojej rodziny, ale i używa się go, aby kreować nienawiść, kształtować opinie ludzi dla własnych celów politycznych w tak nieuczciwy sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kierczyńska Re: biskupi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 22:59 wymowne Odpowiedz Link Zgłoś
edico Węcławski nie jest już katolikiem 18.02.08, 19:07 Tomasz Węcławski, znany teolog (był członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Rzymie), wystąpił z Kościoła. To jego definitywne rozstanie z Kościołem, po odejściu z kapłaństwa w marcu 2007 r. W oświadczeniu tłumaczył wtedy, że "po wieloletnim i gruntownym zastanowieniu doszedł do przekonania, że z racji sumienia nie powinien reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej". W obecności proboszcza parafii zamieszkania i dwóch świadków, dokonał aktu apostazji, czyli odstępstwa od Kościoła rzymskokatolickiego. serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64807,4864298.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz KRK skazany za pedofilię 18.02.08, 19:25 Na 3,5 roku więzienia sąd skazał księdza KRK z Miechowa (powiat pucki) za pedofilię. Kapłan dopuszczał się czynności seksualnych z dziewczynką poniżej 15 roku życia. (Dziennik Bałtyck) Odpowiedz Link Zgłoś
edico SEX 13-latce zamiast katechezy 18.02.08, 20:04 "Ten potwór jest niegodny kapłańskiej sutanny! - oburza się "Super Express". Andrzej S. - 46 letni katecheta ze Szczawnicy zbałamucił jedną ze swoich uczennic. Dziewczyna miała wtedy 13 lat!" wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=463029 I to jest motyw, dla czego kościołowi potrzebne są lekcje religii poczynając od przedszkola ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zlikwidują gimnazjum, utworzą szkołę katolicką 19.02.08, 12:00 Plan utworzenia w Stalowej Woli szkoły katolickiej w miejscu likwidowanego Gimnazjum nr 1 budzi ogromne emocje. Rodzice uczniów z zamykanej szkoły wysłali protest w tej sprawie do biskupa diecezji sandomierskiej. Robert Czarnecki z rady rodziców twierdzi, że stalowowolscy radni podjęli uchwałę o likwidacji Gimnazjum nr 1 bez konsultacji z rodzicami. - Stało się to na wakacjach ub. r., a informacja dotarła do nas dopiero w listopadzie. Na zebraniu rodziców większość opowiedziała się przeciwko tym zamiarom - opowiada Czarnecki. - Poszliśmy porozmawiać z radnymi, usłyszeliśmy, że gimnazjum katolickie będzie lepsze, że takie szkoły lepiej wychowują. Nie chodzi o to, by tamta szkoła nie powstała. Ale co się stanie z naszymi dziećmi? Chcemy, by skończyły szkołę, którą wybrały, by trzecioklasiści w ostatnim roku nauki nie byli przenoszeni - dodaje. Na szczęście dla niezadowolonych rodziców uchwała o zamiarze likwidacji została uchylona ze względów formalnych. Ale 31 stycznia sprawa ponownie stanęła na radzie i uchwała - już poprawiona - przeszła. Formalnie zaopiniować ją musi jeszcze kuratorium, ale rodzice nie mają wątpliwości, że likwidacja jest już prawie faktem. - W akcie rozpaczy napisaliśmy do biskupa sandomierskiego - mówi Czarnecki i dodaje: - Szkoły katolickie powstają w wielu miastach, ale nie likwiduje się z tego powodu publicznych. I jedne, i drugie działają obok siebie. Mariola Tyrała, dyrektorka Gimnazjum nr 1: - W Stalowej Woli są budynki przy parafiach. Kiedyś budowane przez rodziców, dziś są wykorzystywane komercyjnie albo stoją puste. Jest też olbrzymi budynek KUL-u. Przed południem sale stoją niewykorzystane, bo uczą się tu głównie studenci zaoczni. Dlaczego szkoła katolicka ma powstać kosztem innej szkoły? W rejonie gimnazjum są trzy duże osiedla. Zdaniem dyrektorki części uczniów dwukrotnie wydłuży się droga do szkoły. - Gimnazja, które mają przejąć naszych uczniów, już i tak pracują od 7 do 16, a WF odbywa się tam na korytarzach - wylicza minusy Tyrała. Mimo tych argumentów prezydent Stalowej Woli nie ma najmniejszych wątpliwości. - Ta szkoła z powodu braku uczniów w ciągu roku, dwóch i tak zostałaby zlikwidowana - mówi Andrzej Szlęzak. Czy nie lepiej było zdecydować się na stopniowe wygaszanie gimnazjum, skoro jego likwidacja budzi tyle emocji? - Trzeba uprzedzać fakty, a nie czekać i ponosić niepotrzebne koszty - uważa prezydent. Podkreśla, że jest zwolennikiem różnorodności oferty edukacyjnej. Na razie szkoła katolicka będzie jej jedynym urozmaiceniem. Ks. Tomasz Orzeł, delegat biskupa sandomierskiego ds. utworzenia szkoły katolickiej w Stalowej Woli, wyjaśnia, że w miejscu Gimnazjum nr 1 ma powstać gimnazjum i liceum, których organem prowadzącym jest diecezja sandomierska. - Otrzymaliśmy stosowne pozwolenie, by od 1 września 2008 r. uruchomić szkołę - mówi. - Będą w niej uczyć świeccy nauczyciele ze Stalowej Woli, uznający chrześcijański system wartości. Nauka będzie bezpłatna, nie będzie czesnego ani żadnych innych obowiązkowych opłat - deklaruje ks. Orzeł. Zapewnia, że budynek, mimo że będzie w nim katolicka szkoła, nadal pozostanie własnością miasta. - To nie jest tak, że oto drapieżny kler otrzymuje od miasta majątek. Budynek zostanie użyczony diecezji tylko na określony cel, co oznacza, że będzie mogło się mieścić tam tylko gimnazjum i liceum, a już na przykład nie technikum - wyjaśnia ksiądz Orzeł. - Bardzo chętnie spotkałbym się z rodzicami i odpowiedział na ich wątpliwości i zarzuty. Wysłałem pismo do rady rodziców z zaproszeniem na spotkanie w tej sprawie w pierwszy piątek po feriach, ale nikt nie przyszedł - twierdzi. Nie wyklucza przyjęć do katolickiej szkoły uczniów, którzy uczą się w Gimnazjum nr 1. - Choć nie jest to ani łatwe, ani proste. Nowo powstała szkoła będzie musiała pracować na swoją renomę. Przyjęcie uczniów już ukształtowanych jest ryzykowne - uważa ks. Orzeł. Czy wbrew woli rodziców diecezja także utworzy szkołę? - Nie możemy robić niczego na siłę. Do listopada ubiegłego roku wydawało się, że jest przyzwolenie na utworzenie szkoły katolickiej, reakcje były pozytywne. Szkoła powstaje przecież przede wszystkim dla miasta, dla społeczeństwa. Będzie poszerzeniem oferty edukacyjnej - wylicza ks. Orzeł. Czy nie lepiej byłoby uruchomić szkołę w innym miejscu? - Pozwolenie na utworzenie szkoły dotyczy konkretnego miejsca. Warunki, w jakich będzie się uczyć młodzież, musiał zaakceptować np. sanepid. Rezygnacja oznaczałaby opóźnienie co najmniej o kolejny rok uruchomienia placówki. Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34965,4935986.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Jak prawnik PC kościelną ziemią handlował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 19:35 Ksiądz Piotr Gaś zawiadomił prokuraturę o oszustwie na szkodę parafii, ale wciąż nie może się otrząsnąć: - Dlaczego ludzie, wydawałoby się, znający prawo, z dobrą opinią są w stanie pójść tak daleko? O tej transakcji w warszawskim światku prawniczym aż huczy. Próbujemy u kilku adwokatów, których wiedza to o wiele więcej niż środowiskowe plotki. Odmawiają rozmowy. Nawet anonimowo. - Mały, lokalny kościół nacięty został w sposób niemożliwy, sytuacja wygląda tak, jakby komuś wyjąć krzesło spod d... O takim numerze jeszcze nie słyszałem - komentuje jeden z nich. Urywa w pół zdania. Chodzi o majątek parafii ewangelicko-augsburskiej pod wezwaniem Świętej Trójcy w Warszawie: 8,2 tys. m kw. doskonałego terenu budowlanego w centrum miasta, jego wartość Kościół szacuje na 80 mln zł. Za połowę tej ceny nieruchomość sprzedali wynajęci przez parafię prawnicy. Na razie transakcja jest papierowa: są akty notarialne, kupiec, ale nie ma pieniędzy na kontach Kościoła. Proboszcz Świętej Trójcy ks. Piotr Gaś zaalarmował prokuraturę. Za transakcją stoi znany adwokat - kiedyś poseł PC, przyjaciel Kaczyńskich i Kościoła - mec. Józef Lubieniecki z Olsztyna. Według niego wszystko odbyło się lege artis, co więcej, z upoważnienia parafii. Jest jeszcze kupiec spółka Glob Tower, ulokowana w pokoju od podwórka marnej kamienicy, z którą kancelaria Lubienieckiego spisała akt notarialny kupna działek na tzw. serku wolskim. Szef Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Śródmieścia Robert Myśliński: - W listopadzie wszczęliśmy śledztwo. Badane są dwa wątki - potwierdzania nieprawdy w dokumentach, chodzi o pełnomocnictwa dla adwokatów, akty notarialne, oraz o oszustwo na szkodę parafii. Tyle mogę powiedzieć. Sprawy dyskretne w dyskrecji załatwiane Parafia Świętej Trójcy liczy niemal 2 tys. wiernych, w tym wielu znanych - prawnicy, menedżerowie, profesorowie. Jej wizytówką jest zabytkowy XVIII-wieczny kościół Świętej Trójcy przy pl. Małachowskiego (słynny z koncertów i nabożeństw ekumenicznych) oraz dom opieki Tabita w podwarszawskim Konstancinie. Dziś oba kwitną. Bo w parafii pojawiły się duże pieniądze. To wynik restytucji przejętego za PRL przedwojennego majątku Kościoła. Zaczęła się w połowie lat 90., odbywa się według reguł ustawy o stosunku państwa do Kościoła ewangelicko-augsburskiego w RP przed komisją regulacyjną przy MSWiA. Skala utraconych majątków plasuje polskich luteran na trzecim miejscu, za Gminami Wyznaniowymi Żydowskimi i Kościołem katolickim. Według danych z 2004 r. złożyli 1,2 tys. wniosków reprywatyzacyjnych. W znakomitej większości już załatwionych. Co najmniej od 1999 r. warszawskim luteranom pomaga mecenas Józef Lubieniecki. - To zamknięte środowisko, sprawy są delikatne i w dyskrecji załatwiane - mówi znany warszawski adwokat, też specjalista od nieruchomości i roszczeń reprywatyzacyjnych, ale nie kościelnych. Jaka była droga Lubienieckiego do tej elity? W orbicie Kaczyńskiego Olsztyńscy adwokaci mówią o nim "Żożo" (tego przydomku zakazał jednak używać "Gazecie"). Warszawscy pamiętają jego najlepsze karty - rok 1980, gdy jako sędzia zapisał się do "Solidarności". A po 13 grudnia 1981 r. przesiedział osiem miesięcy w obozie internowania. W latach 80. związał się z Kościołem katolickim. Był doradcą i syndykiem olsztyńskiej kurii biskupiej, wreszcie zaufanym metropolity warmińskiego abp. Edmunda Piszcza. To otwierało potem Lubienieckiemu wiele drzwi. Po 1989 r. mec. Lubieniecki zaangażował się w politykę. Z listy OKP dostał się do Sejmu kontraktowego. Jako poseł wstąpił do Porozumienia Centrum. - Prezes Kaczyński szukał ludzi związanych z hierarchią Kościoła. Na rękę były mu kontakty Lubienieckiego - mówi człowiek z otoczenia PC w tamtych latach. Za politycznymi koneksjami poszły posady państwowe. Lubieniecki był pełnomocnikiem likwidatora RSW Prasa Książka Ruch w Olsztyńskiem. Prywatyzował "Gazetę Olsztyńską", za PRL oficjalne pismo Komitetu Wojewódzkiego PZPR, był wiceprezesem Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Ponoć brano go pod uwagę jako kandydata na ministra sprawiedliwości w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Źródło: Gazeta Wyborcza www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4949553.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: majster Re: Jak prawnik PC kościelną ziemią handlował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 11:28 mogą mu naskoczyć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wr zmarł ateista IP: *.chello.pl 22.02.08, 17:20 "Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo konkretny: - O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski apartament. Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne, baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie: - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana... Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke, przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary... Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury, diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi: - ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie oni sobie cos takiego wymyslili..." z :"palnick 1" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: zmarł ateista IP: *.mammothnetworks.com 22.02.08, 20:46 czy pieklo naprawde jest,mozna dowiedziec sie z Biblii.i to w bardzo prosty i zrozumialy sposob dla kazdego szczerego czlowieka.nie tak, jak to okresla tzw.chrzescijanstwo,ale tak jak uczy prawdziwy chrystianizm oparty na Slowie Bozym,Biblii[listem Bozym do ludzkosci] Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: zmarł ateista 11.04.08, 01:43 Kaziu, katolicyzm już tak dawno odszedł od tego chrześcijaństwa, że sam już nie wie, co to jest chrześcijaństwo a zna go co najwyżej z nazwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lr wg Glempa nie było układu w sprawie "teczek" SB IP: *.chello.pl 03.03.08, 10:15 Glemp: to kłamstwa - nie było układu z SB Prymas Józef Glemp AFP "Dziennik": - Jako prymas i ówczesny przewodniczący Episkopatu z całą powagą mogę powiedzieć, że przy Okrągłym Stole absolutnie nie było żadnego układu z komunistami - mówi prymas Józef Glemp, odpowiadając na pytanie czy Episkopat poparł Okrągły Stół w zamian za zniszczenie akt SB dotyczących księży. I dodaje: - To są kłamstwa i bzdury. Kościół wysłał dwóch przedstawicieli na obrady Okrągłego Stołu. Uważam, że był to słuszny sposób na zmianę ustroju bez rozlewu krwi. To, że komuniści wyszli na tej przemianie bardzo dobrze ekonomicznie i nie zostali rozliczeni, jest ceną, jaką zapłaciliśmy za ewolucyjną zmianę ustroju. O żadnych teczkach nie było mowy, najlepszy dowód, że ich nie zniszczono. Prymas porusza także inne kwestie, w tym in vitro i temat państwa wyznaniowego: - Czym innym jest doktryna Kościoła i wynikające z niej przykazania, które obowiązują wierzących, a czym innym prawo państwowe, które obowiązuje wszystkich obywateli. Państwo jest niezależne i Kościół nie narzuca mu żadnych rozwiązań, choć ma prawo wypowiadać się na tematy społeczne - ukazywać je w perspektywie swojego nauczania. W Polsce za grzech nie idzie się do więzienia, chyba że ten grzech ma wymiar społeczny i jest ujęty w prawie cywilnym jako przestępstwo. My nie chcemy państwa wyznaniowego - mówi prymas. Z kolei obecność Polski w UE ocenia "zdecydowanie pozytywnie". - Wiadomo było, że pewne problemy będą, ale lepiej, że je rozwiązujemy, będąc członkiem tej wspólnoty. Owszem, musieliśmy nieco pomniejszyć naszą suwerenność, ale jednocześnie zyskaliśmy większy wpływ na losy Europy, a nawet świata. Dzięki obecności w Unii możemy zrobić dużo dobrego, np. przekonywać, że wolność musi być realizowana w odniesieniu do prawdy i sprawiedliwości. "Dziennik" 03.03.2008 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mixer Re: Od prawdomówności Glempa IP: *.ols.vectranet.pl 01.04.08, 15:30 można co najwyżej zawrotu glowy dostać. Już dawno przestał kontrolować, to co mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfa psssst..... IP: *.chello.pl 03.03.08, 19:11 www.emetro.pl/emetro/1715307,0.html?skan=3386034 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z olsztyński ks.prof dziekan Wydz. Teol. TW "Kamil" IP: *.chello.pl 05.03.08, 18:14 TW "Kamil" i doktorat dla kardynała Szykuje się kolejna przykra afera lustracyjna w polskim Kościele Jak wynika z publikacji IPN – długoletnim współpracownikiem SB był ks. prof. Cyprian Rogowski, członek Rady Naukowej Episkopatu i dziekan Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. REKLAMA Czytaj dalej W czerwcu z rąk domniemanego TW "Kamila" doktorat honoris causa warmińsko-mazurskiej uczelni odbierać ma sam kardynał Stanisław Dziwisz. Fakt kolaboracji ks. prof. Rogowskiego ze służbami bezpieczeństwa ujawnił 19 lutego lokalny miesięcznik "Debata", założony i redagowany przez byłych działaczy antykomunistycznego podziemia. Paweł Warot – historyk z olsztyńskiego oddziału IPN – opisał w nim karierę TW "Kamila", który podjął współpracę z aparatem bezpieczeństwa jako zwykły wikary (w 1982 r.), a skończył ją jako obiecujący naukowiec. Według materiałów cytowanych przez autora – "Kamil", czyli ks. Rogowski, przez lata sumiennie informował SB o poczynaniach innych duchownych (w tym swojego biskupa oraz księży niemieckich), stanowiąc dla służb PRL niezwykle cenne źródło informacji. Zaangażowanie to przybierało nieraz formy makabreski. W listopadzie 1984 r. – tuż po zabójstwie ks. Popiełuszki, gdy większość uwikłanych we współpracę księży zrywała kontakty z SB – olsztyński agent bez emocji opowiadał bezpiece o "dyskusjach, przewidywaniach i różnych przypuszczeniach wśród kleru" na temat morderstwa ks. Jerzego. Rok później ks. Rogowski miał mówić otwarcie, że "z utęsknieniem" czeka na śmierć biskupa Obłąka, który utrudnia mu wyjazd za granicę w celach naukowych. Teolog kontra IPN Następnego dnia po publikacji artykułu jego bohater podał historyka IPN do sądu. Zdaniem ks. prof. Rogowskiego – zawarte w materiałach IPN informacje na jego temat są nieprawdziwe, a same dokumenty zostały sfabrykowane przez służbę bezpieczeństwa. – To haniebne, by mnie, człowieka, który jest patriotą, oskarżać o takie rzeczy – oburza się dziekan. – Dziwię się, że to, co pan Warot wypisał o mnie w tym szmatławcu, bierze się w ogóle na poważnie. Jak można wydawać na kogoś wyrok na podstawie esbeckich papierów?! Nie mam dziś innego wyjścia, muszę bronić swoich praw w sądzie. Paweł Warot nie jest zdziwiony reakcją ks. prof. Rogowskiego, gdyż ten już w zeszłym roku publikował na uczelni oświadczenia, w których groził sądem każdemu, kto oskarży go o współpracę z SB. Plotki o agenturalnej przeszłości dziekana wydziału teologii krążyły już bowiem w środowisku akademickim od dawna – podobnie zresztą jak w Kościele, co potwierdził w rozmowie z "GP" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Historyk IPN nie obawia się jednak niekorzystnego wyroku sądowego, choć sam proces uważa za nonsens: – Niech ks. prof. Rogowski formułuje zarzuty wobec funkcjonariuszy SB, skoro jego zdaniem przez osiem lat fałszowali dokumenty. Ja jestem pewien, że materiały są autentyczne. Dokumenty "Kamila" tworzyło 12 osób, a pamiętajmy, że w latach 80. ks. Rogowski był niewiele znaczącym wikarym. Gdyby dokumenty "Kamila" były sfabrykowane, ich fałszowaniem zajmowałyby się m.in. takie osoby jak naczelnik Wydziału III Departamentu I MSW Eugeniusz Spyra czy zastępca dyrektora Departamentu I MSW Czesław Jackowski. Rodzi się pytanie: po co mieliby to robić? Kuria wiedziała od roku Autor publikacji to niejedyna osoba, której grozi proces za ujawnienie dokumentów "Kamila". "GP" dowiedziała się, że ks. prof. Rogowski straszył sądem rektora UWM – prof. Ryszarda Góreckiego, znanego z prolustracyjnych poglądów (w 2007 r. jako jeden z niewielu rektorów nie przyłączył się do nagonki na ustawę PiS). Rektor Górecki słyszał co prawda przed publikacją o sprawie TW "Kamila" i nigdy nie ukrywał swych dążeń do "dekomunizacji" uczelni, ale podejmowaniu działań na szkodę ks. prof. Rogowskiego zdecydowanie zaprzecza: – Ksiądz dziekan oskarżył mnie, że IPN, nie wiedzieć czemu, pracuje na moje zlecenie. To absurdalne i zarazem bardzo przykre. Jeśli chodzi o samą publikację, nie mam niestety podstaw prawnych, by wyciągać konsekwencje wobec ks. prof. Rogowskiego jako pracownika uczelni. Uważam jednak, że problem "Kamila" jest na tyle istotny, że powinien zająć się nim Kościół. Racja, ale czy sprawa tak ważnego agenta (według IPN "Kamil" współpracował także z wywiadem PRL) faktycznie stanie się przedmiotem zainteresowania hierarchii? Czy domniemanemu TW "Kamilowi" pozwoli się w imieniu rektora i duchownych-intelektualistów wręczać w czerwcu honorowy doktorat kardynałowi Dziwiszowi? "GP" dotarła do informacji, że warmińska kuria metropolitalna już od roku wiedziała o dokumentach dotyczących niejasnej przeszłości ks. prof. Cypriana Rogowskiego, jednak nie podjęła w tej kwestii żadnych działań. Biskup Jacek Jezierski przyznaje, że o TW "Kamilu" słyszano w kurii, lecz zaraz potem dodaje: – Obowiązuje nas memoriał Episkopatu, który mówi, że jeśli ktoś uwikłał się w takie kontakty, to powinien się do tego po prostu przyznać. Jeśli komuś zostanie udowodniona współpraca, a ten ktoś skłamie, to kodeks prawa kanonicznego przewiduje pewne sankcje za nielojalność wobec władzy kościelnej. Co do ks. prof. Rogowskiego, należy go najpierw wysłuchać i poczekać na kolejne dokumenty. TW "Kamil" i kardynał Dziwisz Jeden z bardziej znanych profesorów UWM, zastrzegający anonimowość, obawia się jednak, że zbyt długie "oczekiwanie" może skończyć się kompromitacją i dla uczelni, i dla Kościoła. Chodzi oczywiście o zapowiadaną na czerwiec wizytę kardynała Stanisława Dziwisza. Ks. prof. Rogowski jest bowiem nie tylko dziekanem Wydziału Teologii UWM (do sierpnia 2008 r.), ale i członkiem Rady Naukowej Episkopatu. – Bezpośredni udział księdza dziekana we wręczaniu doktoratu kardynałowi byłby skandalem. Osoba, którą obciążają tak poważne dowody, nawet dla dobra wiernych powinna do wyjaśnienia sprawy na pewien czas usunąć się w cień. Inaczej po raz kolejny Kościół będzie świadkiem zawstydzającego spektaklu z dawnym TW w roli głównej – uważa nasz rozmówca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z diecezjalne IPN-y ? IP: *.chello.pl 05.03.08, 18:36 Czy gdańska kuria ma materiały SB? Piotr Piotrowski, Marek Sterlingow Listy tajnych współpracowników SB wśród księży znajdują się w gdańskiej kurii? Krzysztof Wyszkowski, działacz gdańskiej opozycji lat 80., uważa, że to fakt i IPN powinien domagać się zwrotu tej dokumentacji od duchownych Wyszkowski twierdzi, że kuria posiada materiały dotyczące agentów SB działających na terenie dwóch diecezji: gdańskiej i chełmińskiej. - Przekazano je za czasów Okrągłego Stołu i później prezydentury Lecha Wałęsy - mówi Wyszkowski. - Dość zmowy milczenia w tej sprawie. Były sekretarz redakcji "Tygodnika Solidarność" złożył wniosek w tej sprawie do gdańskiego oddziału IPN już w listopadzie ub. r. Teraz skontaktował się z mediami. - Przez kilka miesięcy próbowałem się spotkać w tej sprawie z abp. Gocłowskim - mówi. - Kiedy się to nie udało, postanowiłem sprawę upublicznić. Uważam, że Kościół powinien sam rozpocząć proces autolustracji. Chodzi przede wszystkim o zdemaskowanie agentury wśród biskupów, a potem duchowieństwa niższego szczebla. Według Wyszkowskiego dokumenty powinny znajdować się w siedzibie kurii metropolitalnej w Gdańsku Oliwie. Abp Tadeusz Gocłowski nie przypomina sobie, żeby otrzymał takie dokumenty. - Nie pamiętam. Osobiście jestem przekonany, że to nie nastąpiło. Być może, zostało to przekazane kurii, czyli wikariuszowi generalnemu, ale też nie sądzę, żeby tak się stało, to sprawa zbyt poważna, żebym o niej nie wiedział. Metropolita gdański jest zaskoczony wnioskiem gdańskiego opozycjonisty. - Nie zamierzam zajmować się tymi problemami, od tego jest IPN - powiedział "Gazecie" arcybiskup. - Mam jednak wrażenie, że Polska ulega w ostatnich dniach niezrozumiałej histerii związanej z teczkami bezpieki. Wniosek Wyszkowskiego do IPN ma związek z innym jego wnioskiem do gdańskiego oddziału IPN: o wszczęcie śledztwa w sprawie współudziału funkcjonariuszy i agentów gdańskiej SB w próbie uprowadzenia ks. Jerzego Popiełuszki 13 października 1984 r. oraz jego porwania 19 października 1984 r., zakończonego zabójstwem. Zdaniem Wyszkowskiego w 1984 r. podczas procesu toruńskiego sprawców zabójstwa ks. Popiełuszki ujawnione zostały liczne fakty wskazujące na to, że zbrodnia była prowokacją mającą obciążyć gdańskie podziemie "Solidarności". Materiały gdański IPN przekazał już do katowickiego oddziału instytutu, który prowadzi śledztwo w obu sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś