Gość: Paddy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.09.06, 19:19
Dawno, dawno temu, gdy „park” przy Dabrowskiego byl jeszcze parkiem bez
cudzyslowu, w oczku wodnym z fontanna plywaly kaczki, wokol zielenila sie
bujna trawa, a przejscie alejka nie konczylo sie nieuchronnie trafieniem
trescia spod ptasiego ogona, liczne lawki cieszyly sie nieustajacym
powodzeniem u fanow swiezego powietrza. Z uplywem czasu coraz wyzsze drzewa
skutecznie zaslonily dostep sloncu, bujna trawa ustapila miejsca stale
wilgotnej, czarnej torfowej powierzchni, ptasie odchody wyploszyly ostatnich
przechodniow, a kaczki po likwidacji fontanny powedrowaly szukac szczescia w
inne strony. Park stal sie „parkiem”. Pustym, martwym miejscem w srodku
miasta. Zapomnianym i smutnym. I tylko na planie miasta ktos uparcie, pewnie
przez przeoczenie, nazywa to miejsce ogrodem miejskim. Bez cudzyslowu.
Paddy