Gość: aga
IP: *.krak.tke.pl
02.11.07, 09:32
Wczoraj pokazano w telewizji jak odpowiednie służby kontrolowały
realizację ustawy o zakazie handlu w święta. Mam pytanie: czy ci
kontrolerzy to nie mają rodzin z którymi chcieliby spędzić święta?
Czy ustawodawcom chodziło tylko o zasilenie budżetu karami
nakładanymi na handlowców?
Tak się zastanawiam czemu służą te wszystkie zakazy i ograniczenia w
coraz szerszym zakresie dotyczące coraz to nowych dziedzin życia.
Nasi rządzący w swoich agitkach przeklinają o obrzydzają czasy tzw.
komuny, opowiadają o zniewoleniu wtedy panującym. Tak się składa że
mam już swoje lata i tamte czasy znam z autopsji i nie pamiętam abym
czuła się wtedy tak zniewolona jak dzisiaj. Jeśli wyzwolenie z
komuny miało polegać na tym że nasze dzieci mogą a raczej muszą
wyjeżdzać za granicę za chlebem to ja dziękuję za taką wolność.
A wracając do tego sztandarowego hasła o spędzaniu świąt z rodziną
to jak ONI zapobiegli rozstaniom w rodzinach których jedno z
współmałzonków jest za granicą, czy słyszeli jak dzieci mówią do
swoich ojców "pan" bo ten wychodzi do pracy i wraca kiedy one śpią?
Zamyka się sklepy co ogranicza zatrudnienie (należy sobie uzmysłowić
że ilość zatrudnionych wynika z normy czasu pracy- mniesza norma
mniej pracowników).
Może z treści mojej wypowiedzi wynika że jestem właścicielem sklepu
nic mylniejszego, jestem emerytką która przepracowała kilkadziesiąt
lat jako najemnik, wychowała i wykształciła dzieci które teraz w
wolnej Polsce nie mogą znależć odpowiedniej pracy zapewnającej godne
nie zamożne życie. I niech mi nikt nie pieprzy że są nieudacznikami.
Są ludżmi uczciwymi i jestem dumna z ich wychowania. Miały tylko to
nieszczęście że my ich rodzice nie umieliśmy się ustawić i
kombinować czy kraść.