Gość: Sue IP: 81.219.30.* 26.02.08, 19:19 Stocks, proszę pana. Stocks... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Mikael Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.wsiz.rzeszow.pl 26.02.08, 19:27 Tez mialem taki problem. Przyprowadzilem tam jakies 2 tygodnie temu 10 zagranicznych gości, byłem jeszcze ja i jeden Polak a przewodnik do tych 12 osób, w tym 10 obcokrajowców nawijał po polsku. Gdybym im nie tłumaczył to nic by z tego nie zrozumieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sidor Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 19:30 sidor kompletnie nieprzygotowany do promocji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.autocom.pl 26.02.08, 19:35 Zawsze można użyć magicznego słowa "stuff" :) Odpowiedz Link Zgłoś
jad-ek1 Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? 26.02.08, 21:20 Witam Forumowiczów, z tej strony Janusz Dźwierzyński, to ja oprowadzalem grupę o której mowa w tekście pani red. M. Mach. Nie ukrywam, że nie język angielski jest moją najmocniejszą stroną, aczkolwiek od jakiegoś czasu systematycznie uczę się angielskiego (do wglądu wszystkim ciekawym niedawno zdobyte świadectwo ukończenia kursu podstawowego tegoż języka, obecnie uczestniczę w kursie na poziomie o stopień wyższym). To po pierwsze. Po drugie - chciałbym zapytać panią redaktor, dlaczego nie chciała się pofatygować do Trasy Podziemnej (z rzeszowskiej redakcji GW to naprawdę niedaleko) aby potwierdzić słowa p. Daniela? Czy rzetelność dziennikarska to dla Pani coś nowego, lub - co gorsza - obcego? Rzeczywistego stanu rzeczy nie są w stanie wyjaśnić ani dyr. Biskupski, ani dyr. Sidor, bo zwyczajnie ich tam w sobotnie popołudnie nie było. Ja byłem, bo to nie tylko mój obowiązek (z racji pracy w tym pięknym miejscu) ale i pasja... I tylko ja, oraz goście których wówczas oprowadzałem, możemy powiedzieć cokolwiek o tych, jak Pani redaktor pisze "żenujących" wydarzeniach. Tyle tylko, że zwyczajnie nic takiego nie było! Podkreślam, nic takiego nie miało miejsca, a na dowód zapytam: dlaczego nie było mi dane osobiście poznać rzeczonego pana Daniela? Jesli był w tej grupie, i tak ciężko to przeżył, to dlaczego nie powiedział tego w trakcie oprowadzania lub gdy się z grupą żegnałem? A pożegnanie było bardzo serdeczne - jak niemal z każdą grupą, bo turyści są Trasą po prostu zachwyceni - i nie miało to dla mnie znaczenia, czy goście swą radość wyrażali po polsku czy angielsku. Nie rozumiem, czy panu Danielowi zabrakło odwagi, czy może dopiero potem pojął krzywdę, jaka go jakoby spotkała?... Prwada że dziwne, gdy Czytelnik alarmuje media (w tym przypadku GW którą zresztą bardzo cenię) gdy ma znacznie lepszą, by nie powiedzieć - łatwiejszą - okazję powiedzieć o swych uwagach do kogokolwiek z obsługi Trasy? Ale jeśli już tak uczynił, to obowiązkiem dziennikarza jest zasięgnąć opinii drugiej strony. Wiem co piszę, bo sam przez długi czas dziennikarzem byłem i dziennikarska rzetelność była pierwszym przykazaniem mej pracy. Dlatego uważam że tej rzetelności w tekście Pani red. Mach niestety zabrakło. A to co w nim jest (w części poświęconej oprowadzaniu grupy Szwedów) to po prostu pomówienie... Przykre, że tak poważny tytuł ma tak nierzetelnych dziennikarzy. Za moich czasów było jakby inaczej. Przykre także ze względu na opinię o całym środowisku dziennikarskim. Na szczęście, znam wielu spośród ich i wiem, że nie jest tak źle, jak można sądzić, oceniając to, co napisała red. Magdalena Mach. Zapraszam Panią Redaktor do Trasy, pracuję w niej codziennie od godz. 11. Także w soboty i niedziele.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: 82.160.117.* 26.02.08, 21:55 miałem trochę do czynienia z lokalną prasą. I wiem że poziom dziennikarstwa na lokalnym poziomie jest w dużym stopniu po prostu żenujący. Nie sprawdzą, nie dopytają, nie pojmą, nie wiedza nawet o co dokładnie chodzi ale PISZĄ (to brzmi dumnie!). Co gorsza..niektórzy zwyczajnie służą lokalnym politykom...sprzedają się angażując się w różne rozgrywki. Zamiast istoty sprawy, prawdy i obiektywizmu liczy się tylko chwytliwy tytuł i liczba odwiedzin strony lub liczb sprzedanych egzemplarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lysy Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.08, 09:11 no niezle pojechales. Ciekawe czy GW bedzie miala odwage odpowiedziec ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rZESZOWSKA Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.08, 08:45 Pan jestes pracownik Biura Promocji czy emerytowany nauczyciel? Jak na dziennikarza to sporo błędów różnego rodzaju w tym tekściku, przykre to, ale prawdziwe!!! Ćwicz Pan angielski i nie narzekaj, bo masz Pan pracę dochodową. AMEN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cichosza Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.rze.vectranet.pl 28.02.08, 11:10 Fakt bledow duzo heheh, ale Pani Mach tez nie grzeszy perfekcja (rozpoczynanie zdania od "że" to blad i to duzy), pozdrawiam ps. doksztalcenie jak najbardziej sie przyda:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inglisz men Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.krak.tke.pl 26.02.08, 21:45 Dyby? To proste. THE dyby... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.rze.vectranet.pl 26.02.08, 22:31 dokladnie:)...stocks.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gtw Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.rzeszow158.tnp.pl 27.02.08, 08:24 cuffs..."stocks" jest nioeprawidłowe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Why Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: 195.117.156.* 27.02.08, 09:28 cuffs to kajdanki, dyby miają nieco inne przeznaczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.rze.vectranet.pl 27.02.08, 12:13 stocks to sa dyby (narzedzie tortur), a hand-cuffs to kajdanki.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Mach Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: 10.30.193.* 27.02.08, 16:35 Zarzuty pana przewodnika są niemerytoryczne i pominęłabym je milczeniem, gdyby ten pan nie posunął się oszczerstw pod moim adresem, działając w myśl zasady „internet wszystko przyjmie”. Dziwi się, że pan Daniel nie poskarżył się mu na to, że zwiedzanie trasy przez obcokrajowców z przewodnikiem, który nie zna angielskiego, uważa za żenujące? A dlaczego on sam nie zdecydował się na rozmowę ze mną, tylko wybrał bezpieczniejszy sposób - bezpodstawne zarzucanie mi nierzetelności na forum internetowym? Zapewne miało to odwrócić uwagę od prawdziwego problemu poruszonego w moim artykule: przewodnicy po podziemnej trasie turystycznej nie znają języka angielskiego. A tę prawdę potwierdza nie tylko pan Krzysztof Biskupski, dyrektor MZBM, który administruje podziemną trasą, ale także sam przewodnik w swoim wpisie. Że taki problem rzeczywiście istnieje - potwierdziłam nie tylko u źródła - osoby odpowiedzialnej za podziemną trasę. Wcześniej telefonowałam też do Podziemnej Trasy Turystycznej i pytałam o anglojęzycznych przewodników. Usłyszałam jednoznaczną odpowiedź: takich nie ma. Informacje czytelnika sprawdziłam więc w dwóch miejscach - o tym ostatnim nie napisałam w tekście, bo nie uznałam tego za konieczne ani interesujące dla czytelnika. Przygotowując materiał do „Gazety” nie potrzebowałam więc kontaktować się z samym przewodnikiem. Miałby przyznać czy też zaprzeczyć, że pan Daniel i jego znajomi, mieli poczucie żenady? Nawiasem mówiąc to, że wydarzenie, które opisuje pan Daniel, rzeczywiście miało miejsce, mogą potwierdzić wszyscy jego znajomi, którzy razem z nim zwiedzali w sobotę podziemia. W sumie pięć osób. Tłumaczę to wszystko, bo choć przewodnik powołuje się na własne dziennikarskie doświadczenie, to o dziennikarskiej rzetelności ma pojęcie nikłe. Zresztą zarzucając mi nierzetelność, nie uderza tylko we mnie, ale w całą „Gazetę”, bo o tym, czy tekst zostanie opublikowany decyduję nie ja, ale doświadczeni redaktorzy, którzy nie znaleźli żadnych niedociągnięć dyskwalifikujących artykuł. Magdalena Mach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jad-ek1 Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: 88.156.160.* 28.02.08, 20:36 Witam. Dziś wysłałem do redakcji GW faks, ponieważ nie mogłem skorzystać z możliwości odpowiedzi Pani red. Mach na forum GW. Dlaczego? – nie potrafię tego wyjaśnić, dzień wcześniej nie miałem kłopotu z wejściem na forum, teraz tzw. blokada antyspamowa mi to uniemożliwiała. Czyżby to blokada na mnie, bym nie śmiał polemizować z Panią redaktor? Jeśli tak, to metoda na zamykanie ust dość intrygująca. Ale do rzeczy. To pismo to ciąg dalszy polemiki w sprawie tekstu o dybach w rzeszowskich podziemiach (GW z 26 bm. autorstwa pani red. M. Mach). Po Pani wczorajszym wpisie na forum teraz ja zostałem sprowokowany do odpowiedzi. Po pierwsze, nie brak mi odwagi aby z Panią rozmawiać, co udowodniłem we wtorek swym wpisem. Podałem tam swą godność, stanowisko oraz słabość wynikającą z braku biegłej umiejętności posługiwania się językiem angielskim. Słabość z którą walczę - po prostu ucząc się angielskiego. To chyba nie jest tchórzostwo, chyba że Pani ma inny system wartości. Po drugie: mam wrażenie graniczące z pewnością, że jednak to Pani zabrakło tej odwagi i rzetelności. Odwagi, bo to Pani, a nie ja, napisała tekst bez rozmowy ze mną jako drugą stroną, a teraz wmawia Pani internautom że to ja powinienem starać się o audiencję u Pani. Chyba lekka przesada, prawda? Może jeszcze powinienem ubrać worek pokutny i na kolanach przejść do Pani redakcji na ul.3 Maja jak do Canossy? Nie proszę Pani, nie zrobię tak. Dlaczego? Bo widocznie nie zna Pani szczegółów sprawy i dała się Pani po dziennikarsku "wypuścić" panu Danielowi. Ten najprawdopodobniej nie powiedział Pani o wszystkich faktach, jakie miały miejsce w sobotę, bo wtedy z tematu "żenady" w podziemiach niewiele by zostało. A Pani tak po prostu nie chciało się tych informacji skonfrontować z tym, co ja mam do powiedzenia. Lenistwo?... Pani Redaktor, to żałosne, dzieli nas zaledwie ok. 250 m a Pani działa na telefon, i to jeszcze nie do końca właściwie wybiera numery... To na tym polega Pani dziennikarstwo? Nie skomentuję, bo po co.... Pan Daniel i jego grupa to wciąż tylko jedna strona "dramatu" - jak się okazuje już w kilku aktach. A telefony do Trasy i rozmowy z paniami obsługującymi punkt informacji, a także wypowiedź pana dyr. Biskupskiego, to mimo wszystko zaledwie część dziennikarskiego sukcesu, jaki chciała Pani osiągnąć. Wg mnie ten cel nie został osiągnięty. A prawda była taka (o czym powiedzieliby Pani wszyscy obecni wtedy w punkcie informacji turystycznej, gdyby zechciała się Pani doń pofatygować, podkreślam że to żenująco blisko siedziby redakcji GW) że pan Daniel i jego obcojęzyczna grupa stanowili znakomitą mniejszość grupy z którą weszli. A w sumie liczyła ona ok. 15 osób, gdzie pozostali byli Polakami. Przed wejściem do Trasy zapytałem gości ze Szwecji, czy zechcą wejść z grupą polską, dla której będę mówił po polsku a pani z punktu informacji specjalnie dla nich będzie tłumaczyć. Szwedzcy goście stwierdzili że nie trzeba, jest wśród nich osoba która będzie tłumaczyć, więc nie będzie to dla nich problemem. Tylko dlatego weszliśmy razem, gdyby ich decyzja była inna, nie było kłopotu z osobnym ich wejściem i oprowadzaniem w języku angielskim. Zapewniam, że nie jest to niemożliwe. Wciąż zapraszam, aby mogła się Pani o tym przekonać osobiście, Pani jednak woli internetową wymianę poglądów i telefoniczne zdobywanie wiadomości. To nie zawsze jest skuteczne i rzetelne, zapewniam. Oby się Pani na takich informacjach kiedyś, kolokwialnie mówiąc, nie przejechała. Pozdrawiam – Janusz Dźwierzyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lysy Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.08, 09:37 > Informacje czytelnika > sprawdziłam więc w dwóch miejscach - o tym ostatnim nie napisałam w > tekście, bo nie uznałam tego za konieczne ani interesujące dla > czytelnika. Przygotowując materiał do „Gazety” nie potrzebowałam > więc kontaktować się z samym przewodnikiem. fajne są te dziennikarskie zasady ;) Szkoda, że sądy tak nie działają ;) W ten sposób wystarczyłoby dwóch "świadków" i oskarżonego można byłoby nawet nie fatygować ;) > Zresztą zarzucając mi nierzetelność, nie uderza tylko > we mnie, ale w całą „Gazetę”, bo o tym, czy tekst zostanie > opublikowany decyduję nie ja, ale doświadczeni redaktorzy, którzy > nie znaleźli żadnych niedociągnięć dyskwalifikujących artykuł. Ci sami doświadczeni redaktorzy, którzy puścili m.in. "Aachen", tekst o tym, że przegrywamy z pomorskim w pozyskiwaniu funduszy ... do Podkarpacia, tekst o przełamaniu się i przegraniu wreszcie z Olsztynem itp? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gtw Re: Jak po angielsku powiedzieć "dyby"? IP: *.rzeszow158.tnp.pl 29.02.08, 09:43 cuffs - w USA i Anglii ten termin używany jest opisach eksponatów muzealnych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kłoda Malta, Mdina dungeons - the stocks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 23:45 flickr.com/photos/todesfee/2316936934/ Odpowiedz Link Zgłoś