Dodaj do ulubionych

Wspomnienia z I LO

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 19:51
Chapeau bas przed Profesorem!Wielka klasa i legenda 350-letnich
murów.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Wspomnienia z I LO IP: *.ds14.agh.edu.pl 30.07.08, 21:05
      Tylko dziadek Rysz potrafił postawić pałe 2. września piętnastu osobom z
      rzędu, bo nie umieli rozwiązać zadania z poprzedniej klasy. Poprawiałem tą
      pałę potem cały semestr, ale warto było:) Z magicznych twierdzeń ktore trzeba
      było znać w nocy o północy nie zagnie mnie nikt do dziś. No i to rzucanie
      monetą na biurko puste biurko (zawsze wypadało 21:)), albo n-ramienne kostki:]
      Dzięki Profesorowi kończę właśnie informatykę na AGH i z czystym sumieniem
      mówię, że to dzięki niemu. Jak ktoś się nie nauczył, to zrugał, zbeształ,
      obraził, cyrklem pogroził... i przy następnej odpowiedzi było tylko lepiej:)
      Jeszcze raz wielkie dzięki Profesorze! Te 4 lata pod Pańskim okiem procentują
      teraz.
    • Gość: Czajnikowski Wspomnienia z I LO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.08, 21:17
      Jeszcze nie doczytałem do końca nagłówka artykułu a już wiedziałem o kogo
      chodzi:) To prawdziwy człowiek. Wymagający ale nie bezwzględny. Czasami jak
      byliśmy trochę do przodu z materiałem profesor robił nam "lekcję życia".
      Opowiadał nam o tym jak z biednego wiejskiego chłopaka stał się kimś. Chociaż
      nie byliśmy najgrzeczniejszą klasą (na pewno nie;)) to takiego wykładu
      słuchaliśmy zawsze w największym skupieniu. Co jak co ale Rysza każdy
      szanował. Ja też poszedłem na Politechnikę razem z dwoma gościami z liceum i
      wszyscy trzej byliśmy na półrocze zwolnieni z najcięższego egzaminu - z
      analizy matematycznej z dr Pardałą - też ciekawa postać;)
      Pozdrawiam i profesorowi życzę sto lat i jeszcze więcej:)
    • Gość: pawel L. Wspomnienia z I LO IP: *.rzeszow.mm.pl 30.07.08, 23:29
      Niskie ukłony Panie Profesorze. Kłania się rocznik maturalny 1994. Był pan
      najlepszym pedagogiem jakiego dane mi było spotkać, a spotkałem jeszcze wielu w
      późniejszych czasach mojej edukacji. Co Pan teraz porabia? Strasznie miło by
      było mi Pana spotkać i zamienić kilka zdań... Wszystkiego, wszystkiego
      najlepszego i pomimo, że pan już tyle swoich marzeń zrealizował, to spełnienia
      także tych, których nigdy nie udało się panu powiedzieć głośno...
    • Gość: Ara Re: Wspomnienia z I LO IP: 79.139.52.* 31.07.08, 09:19
      Obowiązkowy zeszyt formatu B-6, żeby się zmieściły zapiski z całego
      roku + drugi na dodatkowe zadania (tak przynajmniej było w przypadku
      naszej klasy mat.-fiz.).
      A matematyki to on potrafił nauczyć... Rzadki talent pedagogiczny.
      Pozdrawiam
    • Gość: absolwent K.Rysz v J.Peszek IP: 195.136.36.* 31.07.08, 12:03
      Niestety mnie uczył matematyki profesor J.Peszek. Nie bede
      komentował jego sposobów edukacji i umiejętności, a właściwie
      całkowitym braku umiejętności przekazywania wiedzy. Natomiast do
      profesroa Rysza chodziłem przez dwa lata na korepetycje i dzięki
      temu zdałem spokojnie maturę. Człowiek z klasa i charyzmą.
    • Gość: uczeń Piękna laurka ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 21:48
      Profesor zawsze dbał o swój wizerunek, nawet na emeryturze mu to zostało ;) To
      dbanie o piar było momentami posunięte do granic absurdu. Co miało i swoje dobre
      strony ;) Na przykład: profesorowi zależało żeby JEGO klasa (klasa, w której
      miał wychowawstwo) była najlepsza w szkole. Dlatego trochę "pomagał statystykom"
      - hurtowo usprawiedliwiał nieobecności (ranking frekwencji), podciągał oceny,
      negocjował u innych nauczycieli. Tak, fajnie było być w klasie Profesora ;)
      Szybko zauważyliśmy, że możemy sobie pozwolić na wiele, bo żadna draka i tak nie
      ujrzy światła dziennego. Przecież to byłaby ujma na honorze wybitnego pedagoga
      gdyby wyszło, że JEGO klasa chleje na wycieczkach ;)

      Też liczyłem samochody na skrzyżowaniach ;) Ale jaka tam 5. rano? :-O Normalnie,
      w godzinach lekcji. Walić tam kasę na wycieczkę, ważne było to, że wpadło
      ładnych kilka dni wakacji w środku roku ;)
      Zresztą nie wiem czy jakaś kasa z tego była, bo wynikła pewna chryja: koledzy
      zamiast liczyć skoczyli na piwko a potem wpisali jakieś bzdury w te formularze.
      Problem w tym, że strzelili wynik o kilka rzędów wartości różny niż zwykle
      wychodził ;) Urząd zaczął się pluć, że to granda i że nie zapłaci. Już nie
      pamiętam jak to się skończyło ;)

      Wycieczki były fajne. To była specjalność Profesora. Zresztą w pewnym momencie
      chyba postanowił zrobić na tym trochę pieniędzy i założył biuro podróży. To też
      miało dobre strony: lekcje przepadały, bo biuro funkcjonowało także podczas roku
      szkolnego ;)

      Tak, to były dobre czasy. Najlepsze było, że mieliśmy naście lat :)
      Profesora pozdrawiam :)
    • anickk Re: Wspomnienia z I LO 31.08.08, 01:55
      Ogromny szacunek dla Profesora. Nıestety nie uczyl mnie matematyki,
      byl natomiast przewodnikiem naszych wycieczek klasowych plus pare
      razy byl na zastepstwie. Jednak jako, ze klasa humanistyczna nie
      wymagal od nas wiele;). Bardzo mile wspominam i serdecznie
      pozdrawiam Pana Profesora:).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka