Gość: Marian
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.02.09, 11:01
Koncert w Filharmonii przed Edytą Górniak miał służyć jego promocji i
pomysłowi "Pasa startowego" można przyklasnąć. Zanim się jednak wyśle kogoś na
głęboką wodę, trzeba go nauczyć dobrze pływać. Śpiewać pan Hubert Bisto
potrafi i to cieszy, jak każdy talent w Rzeszowie. Natomiast jego maniera
estradowa jest fatalna. Przed wielkim koncertem z udziałem wybitnej artystki
przydałyby mu się zasadnicze lekcje obycia scenicznego i niestety w ogóle
obycia. Mógłbym to zrzucić na karb stresu, ale widziałem już pana Huberta w
Rynku podczas festiwalu i moje najgorsze obawy się potwierdziły. Zaczął od
stwierdzenia, że dzięki jego aplikacji do konkursu Eurowizji Rzeszów zaistniał
na arenie ogólnopolskiej. Ciekawe jak, skoro akcja zakończyła się, zanim się
właściwie zaczęła. Pan Hubert niestety przez cały koncert przejawiał
niezrozumiałą nonszalancję wykonawczą i w stosunku do publiczności. Stała
przed nim zasłaniająca go partytura - czyżby to koniczne? Miał tam teksty?
Kolejność piosenek? Bez tego nie dałby rady - skoro jak deklarowano to dla
niego najważniejszy koncert? Już po pierwszej piosence musiał się napić, co
powtarzał po każdym utworze: robił to w sposób karygodny każdorazowo pijąc
ostentacyjnie przed publicznością z butelki i komentując, przepraszając -
potworność estradowa. Wbrew zasadom scenicznym zwracał uwagę na wszystko, co
powinno być niewidoczne: wejścia i zejścia chóro-baletu (pytanie: czy nierówno
tańczący balet jest lepszy niż żaden?), wprowadzanie rekwizytów, na wnoszenie
krzeseł przez dziewczyny, ustawienia etc. Podczas braw odwracał się tyłem do
publiczności. Komentarze i zapowiedzi Pana Huberta w znakomitej większości
były słabe, a gdy miały być zabawne były w najgorszym znaczeniu śmieszne. Do
tego jakiś dziwny brak koordynacji ruchowej czy przynajmniej nadaktywność
górnych kończyn. No i pomyłka tekstowa w duecie życia w "Dumce na dwa serca"
(trzeba oddać, że wykonawca się odnalazł) i - odniosłem wrażenie -
odpuszczenie w końcówce tego utworu miejsc, w których mógł pokazać najwięcej
ze swoich walorów wokalnych. Zostało wymachiwanie rękami. Generalnie video z
tego koncertu - bo pewnie takie pan Hubert ma - to film instruktażowy: jak nie
zachowywać się na scenie - nie chodzi o śpiew -(Hubert Bisto) i jak to robić
profesjonalnie (Edyta Górniak). Różnica doświadczeń i dorobku nie tłumaczy
wszystkiego, bo jeśli pan Hubert aspiruje już do zawodowstwa w dużej skali, to
tak podstawowe błędy nie mogą mu się zdarzać. A i dystansu do siebie, pokory
wobec odbiorcy i subtelności scenicznej powinien się teraz pan Hubert uczyć
intensywniej niż kolejnych wokalnych popisów. Kibicuję temu utalentowanemu
człowiekowi, ale jeśli nie wyzbędzie się złych scenicznych nawyków i
estradowego (oby tylko) zmanierowania - choćby najlepszymi wykonaniami nie
zaskarbi sobie przychylności audytoriów.