dolor
31.01.09, 13:36
"Jak powiada autor Melancholii: „Nastawienie uczuciowe do śmierci u człowieka
nie jest jednoznaczne; człowiek boi się śmierci, ale też śmierć go pociąga.
Pociąga go nadzieja uwolnienia się od wysiłku życia, nadzieja pełnego
złączenia ze światem otaczającym, zatracenia swej indywidualności; ludzi
głęboko wierzących może pociągać pragnienie złączenia się z bóstwem.
Analogicznie nastawienie do choroby psychicznej jest ambiwalentne: człowiek
się jej boi, ale też tęskni za szaleństwem, za oderwaniem od wspólnego świata
jasnego dnia, tęskni za nocą tajemnicy, nieznanego, ekstazy, spazmów rozkoszy,
sennych majaków, za tym wszystkim, co w nim samym jest nieznane i nie zbadane,
a jednak, jak odczuwa, najbardziej własne”. [ 8 ] Oto jest właśnie drzemiący w
człowieku Tanatos, zew podziemi i niezgody na życie. Lęk jest tym bardziej
przerażający, iż odsłania tego mieszkańca duchowych katakumb, wydobywa na
wierzch zakazaną, chtoniczną fascynację światem cienia istotowo wpisaną w
ludzki byt. Nie tylko rujnuje on świadome siebie, racjonalne życie, lecz także
odsyła do głębokich, wstydliwych i skrywanych przed światem pragnień; pragnień
niemoralnych, aspołecznych, destrukcyjnych, krwawych, atawistycznych i
infantylnych. Nieco tylko przesadzając, można by to ująć następująco: to, co
jest przedmiotem lęku jest też obiektem pragnienia. To ostatnie jest jednak
takie, że chcąc pozostać sobą, nigdy nie będziemy mu mogli dać posłuchu.
Tanatyczne pragnienie zawsze jednak będzie wrzeć tuż pod progiem świadomości
jako pogłos niezadowolonego z siebie istnienia."
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6326/k,2