Dodaj do ulubionych

Czy zycie w USA to bajka?

IP: 198.138.227.* 23.08.01, 16:07
My Polacy czesto idealizujemy USA, wyobrazamy sobie jak cudownie tam jest, jak
bajecznie proste i kolorowe jest tam zycie, w przeciwienstwie do naszej szarej
rzeczywistosci. niestety gazety zadko prawde pisza, z jakis nie znanych mi
powodu buduja falszywy mit amerykanskiego luksusu.
Obserwuj wątek
    • Gość: debet Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.08.01, 18:27
      Zawsze zazdrościliśmy Amerykanom. USA to był dla Polaka zupełnie inny świat.
      Wielkie miasta, drapacze chmur, tłumy ludzi, całodobowe życie rozrywkowe,
      ogromne pieniądze, chęć zrobienia kariery - to od lat naszych rodaków ciągnęło
      do USA. Z opowieści mieszkających tam moich znajomych wynika, że to też nie
      jest azyl dla tych, którym się pracować nie chce, a i samo życie w USA rajem
      nie jest. Mimo wszystko uważam, że Amerykanom ciągle żyje się łatwiej niż nam.
      • Gość: phil Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 198.138.227.* 23.08.01, 22:39
        Czy zyje sie latwiej, trudno powiedziec maja inne problemy, mniejsze wymagania
        niz Polacy, potrafia sie cieszyc z byle czego, zawsze sa zadowoleni.
        Jest taki dowcip opowiadany w NY, spotyka sie John z Frank na ulicy w NY obaj w
        15 poobijanych limuzynach i pyta How are you? Na to frank great, simly great.
        W tym samym czasie Jasio wpada na Frania obaj w merolach (tu to symbol luxusu)i
        pyta jak leci? a Franio oj cilowo, interesik nie idzie.
        ja osobiscei poza wieksza pesja mam o wile nizsze warunki zycia niz mialem w
        Polsce. Cos za cos. A 2 mile od swiecacych drapaczy chmur sa dzielnice takiej
        biedy ze sie polakom nie snilo.
    • Gość: zz Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 157.25.172.* 24.08.01, 07:55
      Kto w Stanach chce pracować to pracuje. Za swoja pensje jest w stanie normalnie
      zyc (kupic czy wynajac dom, mieszkanie, kupic samochod) Bieda w stanach
      oczywiscie jest tylko ze to jest bieda z wyboru (alkohol, narkotyki itp)
      Wczesniej kolega napisal Polacy mają większe wymagania. I tu się mylisz. Polacy
      w zasadzie mają małe wymagania. Dla nas caly czas będzie to inny lepszy świat.
      A to, że tam nie jest może bajka to już inna sprawa (tornada, posiadanie broni)
      Ale gdzie jest jak w bajce? Nigdzie. wszędzie aby coś mieć trzeba ciężko
      pracować, no chyba, że w Polsce zostanie się posłem :). Ja jak bym miał
      wybierać miejsce zamieszkania to wybrałbym Danię.
      • Gość: phil Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 198.138.227.* 24.08.01, 14:40
        Gość portalu: zz napisał(a):

        > Kto w Stanach chce pracować to pracuje. Za swoja pensje jest w stanie normalnie
        > zyc (kupic czy wynajac dom, mieszkanie, kupic samochod)
        To wszystko prawda prucz kawalku o domu, raczej nazwal bym to stodola choc tez
        nie, od Kazimierza Wielkiego mamy Polske murowana, a tu sie mieszka w kartonach.
        Ktore co kilka lat sa ciensze i bardziej tandetne wiadomo postep w USA,
        Amerykanie w to wierza, oni we wszystko wierza co im powie system.

        > Wczesniej kolega napisal Polacy mają większe wymagania. I tu się mylisz. Polacy
        Tych amerykanow co zna maja bardzo niskie, wszystko co ich spotyka jest great, sa
        kompletnie bezkrytyczni w stosunku do wszystkiego w USA, a mnie ta otaczajaca
        tandeta mimo niezlej pesji po prostu przybija. Stad wniosek ze Polacy sa bardziej
        wymagajacy. Sa to bowiem wnioski tez wszytskich moich znjomych (mowie o ludizach
        po studiach).
        > A to, że tam nie jest może bajka to już inna sprawa (tornada, posiadanie broni)
        zupelnie nie to mialem na mysli
        > wybierać miejsce zamieszkania to wybrałbym Danię.
        to jest wlasnie my point, w Polsce wyobrazamy sobie ze USA to heaven, a jest to
        wyobraznie jak najdalsze od prawdy, nie bylem w Danii, ale znam troche Austie,
        Niemcy, Holandie i standart zycia jest tam o wiele wyzszy niz w USA.
        Jedyna przewage jaka USA maja nad Europa to bardzo niskie bezrobocie.
        Ale reszta sie po prostu nie umywa.
        Po krotce:
        Najkrotsze urlopy na swiecie 10 dni,
        makabryczna ilosc dni swiatecznych (7 rocznie),
        brak urlopow maciezyskich (0 dni),
        brak chorobowego w malych firmach w wiekszych 4 dni, potem bruk,
        rety nie do przezycia (250$),
        krotko opieka socjalna nie istnieje,
        nowoczesny system zdrowotny tylko dla bogatych,
        biedni maja HMO ktor ejest nie najlepsze,
        47mln najbiedniejszych juz nie ma nic wogole nie placa skladek i nie maja prawa
        dla lekarza,
        przerazajace dzielnice nedzy w kazdym wiekszym miescie,
        kompletny brak swiadomosci ekologicznej,
        kompletnie bezkrytyczne spolecznestwo,
        przerazliwie niski poziom edukacji panstwowej,
        crime na poziomie nie wyobrazalnym w Europie to tylko jeden z urokow.

    • Gość: remix Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 10.10.73.* 24.08.01, 12:16
      Kolega pracował na taryfie w NY. Dzeiń i noc, bo chcial zarobić. W porówniu z NY Toruń to niebo.
      Po roku miał kasę, bo odejmował sobie od ust. Ale powiedział mi, że nigdy tam nie wróci. Za żadne
      pieniądze. Chyba, że jako turysta z pełnym portfelem.
      • Gość: zz Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 157.25.172.* 24.08.01, 13:42
        "W porownaniu z NY Toruń to niebo" - To wg Ciebie pracując całą noc i cały
        dzień w Toruniu by się nie zmęczył i by miał jeszcze więcej szmalu? Tak to
        rozumiem. Jakoś nie emigrują ludzie z NY do Torunia :)
        • Gość: damcio Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 10:01
          Stany to zdecydowanie nie raj na ziemi. Według mnie nie można być wobec tego
          kraju obojętnym. Albo człowiek się tam odnajdzie i będzie czuł jak ryba w
          wodzie, albo nie będzie widział tam dla siebie miejsca. Mi osobiście USA będzie
          się kojrzyło z totalnym brakiem więzi rodzinnych i społecznych i z wielką
          tępotą przeciętnych Amerykanów. Miałem okazję spędzić w tym kraju niecałe 3
          miesiące i trochę się temu wszystkiemu przyjrzeć. Znajomości które nawiązałem i
          które do tej pory utzrymuję, to znajomości z ludźmi, którzy sami tam
          wyemigrowali i są niejako "pierwszym" pokoleniem Amerykanów (choć mają też
          obywatelstwa swoich rodzimych państw). Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że tam
          60% małżeństw kończy się rozwodami? Kiedy jednak przyjrzeć się dokładniej, to
          nie jest to już tak szokujące, jeśli młode kobiety znają przktycznie dobrze
          trzy słowa: sex, drugs, money.
    • Gość: profesor Re: Czy zycie w USA to bajka? IP: 205.189.191.* 27.08.01, 17:56
      Zjezdzilem 47 stanow USA i znam zycie w tym kraju.Jesli slabo zna sie jezyk nie ma kwalifikacji to zarobek
      bedzie wystarczal na wynajecie pokoju i kupno jedzenia i czasem na jakis ciuch. Tutaj zarabiasz tyle ile
      jestes wart.Domy sa drewniane ale sa cieple i funkcjonalne i sa tanie. Polskie bunkry sa zimne i teraz
      na budowe ich stac tylko bogatych.Nowy Jork jest sliczny i nie mozna porownywac go z prowincjonalnym
      miasteczkiem Torun.
      Profesor z Kanady
      • Gość: polonus Do profesora od nedznego magistra. IP: 198.138.227.* 28.08.01, 17:22
        > Zjezdzilem 47 stanow USA i znam zycie w tym kraju.Jesli slabo zna sie jezyk nie
        > ma kwalifikacji to zarobek
        > bedzie wystarczal na wynajecie pokoju i kupno jedzenia i czasem na jakis ciuch.
        ilosc zwiedzonych stanow nie ma nic do rzeczy, choc pochwalic sie zawsze warto,
        robi wrazenie, liczy sie czy mieszkales w nich czy miales do czynienia z tymi
        butnymi tepymi ludzmi czy musiales mieszkac w tych kolorowych "cieplych
        stodolach". Stany sa bardzo na pokaz, jest to jak ..... opakowane w papierek,
        poki ogladasz z daleka jest OK jak rozwiniesz czar pryska.
        Aluzja ze do braku kwalifikacji nie trafna i zarobkow tez, zarobi dobre i mimo to
        nie oslepiaja mnie jak wiekszosc poloni ktora zeby poczuc sie lepiej pali glupa i
        udaje ze nie widzi calego syfu na okolo, programy polonijne osmieszaja Polske
        pokazujac babcie plecace kosze wiklinowe i wozy drabiniaste z sianem zeby zalosni
        polonusi czuli sie lepiej w swoich goracych latem i zimnych zima stodolach z
        trzeszczacymi pokrzywionymi podlogami.
        > Tutaj zarabiasz tyle ile
        > jestes wart.
        profesor chyba byles w tych stanach faktycznie tylko na wakacjach, tu zarabiasz
        tyle na ile sciemnisz ze jestes wart, spotykalem juz skromnych "rzadkosc"
        specjalistow zarabiajacych x$ i nadetych chwalacych sie przyglupow zarabiajacych
        2x. I im wiecej mam doczynienia z biznesem tym bardziej widze ze jest to regula.
        Tu krowa ktora glosno ryczy a nie mleko daje jest w cenie.

        >Domy sa drewniane ale sa cieple i funkcjonalne i sa tanie. Polskie
        > bunkry sa zimne i teraz
        ten bullshit slyszalem i czytalem w conajmniej 10 programaach propagandowych
        amerykanskich, profesor masz jakies wlasne pogaldy czy czytasz juz tylko ulotki i
        ogladasz TV,
        prawda jest taka ze te stodoly sa gorace latem jak cholera, jak wracam z pracy
        mam 34C zaczym wlacze klime i jest OK, ale jak ja wylaczysz jestes dead nawet jak
        na dworzu bedzie juz OK, bowiem te stodoly magazynuja cieplo, zima temperatura
        spada w nich do 10C chyba ze rozkrecisz ogrzewanie na full. Przy duzym wietrze
        nawet nie pomoze ogrzewanie, bo szyby sa pojedyncze. W Canadzie jest lepiej tam
        standart to 15cm sciany. Wiec 2.5 razy wiecej. i okna sa podwujne w Kanadzie.
        Ale mowimy o USA i tam sa pojedyncze.
        Po kazdej wiekszej burzy (piorunochronow nie wynaleziono tu jeszcze) pali sie od
        150-300 stodol. to sa fakty i dane z TV. A propo pozarow. Wieksza powodz stodoly
        odplywaja , wiekszy wiatr, odlatuja. To mam podziwiac?
        Rozumiem ze jakis kmiotek moglby pod wplywem propagadny dac sie przerobic, ale
        profesor, nie moze byc, ja marny magister widze jasno. Chyba ze jestes profesor w
        county college, tylko bez obrazy. Dla nie wtajemniczonych 90% amerykanskich
        collegow ma poziom liceum w 5000 miasteczku.
        A domy w technologii polskich "bunkrow" kosztuja tu $500.000. Tak za luksus sie
        tu ciezko placi.
        A srednia cena "taniej" jak mowi profesor stodoly wyniosla w zeszlym roku
        $206.000. Dane z Philadelphia Inquire.
        Wiec zeby ludzie mogli nadal mieszkac w stodolach wprowadzono cal budowlany i
        teraz minimalna sciana zamiast 3" moze miec 6cm, postep po amerykasnku.
        Aj dziwie ci sie profesor bo nawet co bardziej swiatli Amerykanie "a o to trudno"
        mi mowia ze ta ich technologia to tandeta dla ludu, powojenne rozwiazanie co sie
        przyjelo i udalo sie wmowic ludowi ze to jest extra, co nie trudno bo oni w
        przeciwienstwie do polakow we wszystko wierza chca byc szczesliwi za wszelka
        cene, a bogaci mieszkaja w zimnych "bunkrach".
        Kiedys myslalem ze profesor to elita umyslowa, rozczarowany jestem bardzo.

        > na budowe ich stac tylko bogatych.
        You got may point. A w Polsce kazdy co ma dom jest bogaty, bo Polacy nie lubia
        tandety. probowano swojego czasu sprzedac ta "super amerymanska technologie" w
        Polsce. Nie udalo sie za bardzo, mimo ze dom mozna bylo miec za 700mln wiec kilka
        razy taniej. Niestety Polak nie kon w stodole mieszkac nie chce. Choc na wsi dzis
        i stodoly sa murowane.

        >Nowy Jork jest sliczny i nie mozna porownywac
        > go z prowincjonalnym
        > miasteczkiem Torun.
        Bylem z 10 razy, Lower Manhattan wyglada z daleka imponujaco, z bliska tez, idac
        dalej mamy zasyfione du bulu chinskie dzielnice, Tomes Square ani skladu ani ladu
        jedna reklama ma 1x1m druga 10x20m, wolna amerykanaka i taka ilosc smieci ze
        szok, (porownanie z Londynskiem Picadilly Circus wypada bardzo na nie kozysc)
        poza central Park taki syf ze szok, Bronx, Brooklin wygladaja gorzej niz slamsy w
        Rio. Ty professor byles kiedys w NY, czy moze byles tylko na Low Manhattan na
        wycieczce dla VIP-ow albo jak wiekszosc amerykanskich turystow spedziles czas w
        drogiej luksusowej knajpie. Polecam podroz po Manhatanie po 22-giej jak nie ma
        juz tych tlumow ludzi , widac wtedy te wszystkie smieci i wszystkie menty.

        Bo w USA tylko Newyorkers lubia NY i nawet oni nie powiedziliby ze NY jest
        sliczny po prostu kompletnie nietrafny epitet. Gdybys powiedzial ze lubisz
        angielski charakter Bostonu czy naprawde schludne centum Baltimore czy
        europejskie SF czy monumentalny Washington DC. Ale NY sliczny gosciu przerosles
        Amerykanow nawet oni w wiekszosci z NY akurat to dumni nie sa. NIkt mi tu nie
        polecil go zwiedzac. Niektorzy wrecz prosili zebym na podstawie NY nie wnioskowal
        o Ameryce bo bedzie to opinia bardzo krzywdzaca.
        Co do tego ze porownywac nie ma co do Torunia,zgadzam sie.
        2000 morderstw rocznie, strasznie zasmiecone ulice, brak zabytkow, ilosc
        highwayow, samochodow przyprawiajaca o zawal. Duze pesje, brak bezrobocia. ceny
        zawrotne.
        Po prostu wszystko inaczej. Zobaczyc warto ale sliczny????

        Proponuje odwiedzenie stanow raz jeszcze i tym razem radze sie przyjzec dokladnie.
        I zobaczyc to co jest a nie to co sie chce zobaczyc.
        Kiedys poznalem Amerykanskiego biznesmana co wrocil z podrozy po Wloszech:
        jego komentarz: no TV, no highway, no car, Europe sucks. ten ostatni jest
        ulubiony i najczesciej slyszanym komentarzem.
        Ciekawe spostrzerzenia o kraju w ktorym jedne z pierwszych prob z telewizorami
        cyfromwymi byly robione w Europie, w kraju w ktorym produkuje sie Lamborgini i
        Ferrari do ktorych amerykanskie Mustangi i Cobry nie maja startu.
        Przypominasz profesor takiego goscia. Tylko prosze nie obraz sie nie to jest moim
        celem.
        Rzycze dalszej slepej fascynacji, tak latwiej sie zyje, ja to rozumie, ale wole
        moje rozteki i zdroworozsadkowa alalize systemu, ktory niektore rozwiazania ma
        naprawde niezle i warto by je na grunt polski przeniesc, ale budownictwo i brug
        NY niestety sa bolaczkami Ameryki a nie jej plusami. Wiec profesor przeszedles
        Amerykanow w ich zaslepieniu.
        Pozdrawiam.

        Osoby ktore byly w NY prosze o komentarz, jestem ciekaw jak odebraliscie ten
        moloch.
        • Gość: Jasio Re: Do profesora od nedznego magistra. IP: *.sympatico.ca 28.08.01, 20:49
          Pomimo pewnych przejaskrawien mysle, ze Twoja ocena Magister jest
          bardziej "profesorska".

          Ameryka to papierowy Disneyland - Kraina zludzen.

          Jezeli ktos lubi Disneyland - Ameryka jest best.

          Ja Disneylandu nie lubie.

          pozdrawiam
        • Gość: georgio Re: Do Polonusa. IP: *.aclis.utah.edu 28.08.01, 22:51
          Moje gratulacje! Ty jestes naprawde zdrowo myslacy Polak!
          Jestem tu 16 lat w tym bandyckim kraju, pracowalem glownie na uniwersytetach - w wielu
          stanach - Michigan Arkansas, Washington DC, Utah Mam doktorat z Polski i
          specjalizacje. , pracowalem nad habilitacja, ale wyjechalem po stanie wojennym.To co tu
          przeszedlem wraz z rodzina, bede przeklinal do konca zycia! Takich barbarzyncow w
          nauce nigdzie w zyciu nie spotkalem, moze kilku profesorkow swirow w Polsce.
          Poziomu w tutejszych szkolach nie mozna brac w ogole pod uwage, poniewaz jest
          wyjatkowo denny i zalosny. Ci, ktorzy koncza Bachelor na uniwerkach, to najczesciej
          tumany , potem to wszystko sie rozgrywa w kominowej specjalizacji. Potworny wyzysk,
          bandycka konkurencja, bez zadnego morale, o jakielkowiek etyce zawodowej trzeba
          zapomniec, ci ludzie sa nie tylko nieuleczalnie zli, ale prezentuja sie jedynie jako tzw.
          gastro-intestinal tract ( mozna by rzec u niektorych totalne bezmozgowie) w wiekszosci
          ostra i przewlekla zgnilizna, bylem na wielu obronach doktorskich, niektore zenujace ,
          niektore moga byc porownywalne z wiedza na polskich uniwersytetach. Ale ogolna tepota
          amerykanow nie ma wykladnika w Europie, chamstwo na porzadku dziennym, 52%
          doroslych, tak jak podaja w gazetach, ma mental disorders, jesli nie raz, to kilka razy w
          roku , bandytyzm na calego pod byle jakim pretekstem, Nowy Jork, Chicago, Detroit,
          Indianapolis, poludniowe stany Nowy Orlean Miami - to brudne i smierdzace miasta, w
          centrum ogrom wiezowcow jako wykladnik manii wielkosci tych "hamburgerow" . jezeli
          chodzi o domy , o narkotyki, o biede - to wszystko sie zgadza ! Gdy jestes na wizach,
          traktuja cie jak smiec, nie masz praktycznie zadnych praw . W ogole jest to kraj
          absolutnego bezprawia ! .Koncze , moze kiedys wiecej napisze, bo teraz nerwy nie
          wytrzymuja. Pisalem juz kilka razy na forum warszawskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka