Gość: Wiech
IP: 217.97.134.*
19.12.02, 16:03
narobiło nam się latoś ograniczeń w mieście, oj narobiło...
ciekawe czemu aż tak gęsto, czyżby przy jednorazowych zakupach powyżej 500
znaków (w jednym 'wzorze') dawali jakieś dodatkowe rabaty?...
Idea niby słuszna, nie powiem, tyle, że chyba z liczebnością i niektórymi
lokalizacjami przesadzono.
Ryzyko jest takie, że jak co 100 metrów widzisz '40', to przestają cię ruszać
i zaczynasz je równo ignorować.
Są miejsca, gdzie rzeczywiscie sa one potrzebne i gdzie słusznie postawiono
takie znaki, ale w innych to już bywa dyskusyjnie...
Z drugiej mańki znaki sobie, a kierowcy sobie - nie pamietam, kiedy
ostatatnio widziałem 'drogówkę' z radarem w mieście. Panowie czają się na
wylotówkach i tłuką swoje 'limity' mandatowe, gdzie najłatwiej.
Szczególnie podobają mi się ci goście zaczajeni za fortem przy wylocie na
Gdańsk - preria zupełna, widoczność stuprocentowa, zero skrzyżowań, a ci
panowie tłuką 'łatwy chleb', mimo, że facet jadacy '90-ką' jest tam
absulutnie niegroźny dla otoczenia.
Zamiast zaczaić sie np. na 'Aralu' przy wlocie tej samej trasy do miasta -
gdzie 'ułanów' kupa i stanowią rzeczywiste zagrożenie dla bliźnich, wolą
sobie 'strzelać' z radaru w 'pięknych okolicznościach przyrody', gdzie '60'
jest już zbędna...
Wkurzajace jest to, ze panowie sa tam, gdzie jest im łatwo sobie 'nastukać
licznik', a nie tam, gdzie są rzeczywiście potrzebni. Jest sporo miejsc w
miescie, gdzie spokojnie mogliby 'pilnować porządku' nie tamując ruchu i nie
przeszkadzając zbytnio bliźnim (poza tymi, którym należy przeszkadzać!).
Sam niejednokrotnie jeżdżę zbyt szybko po mieście (ale raczej
na 'przelotówkach' niż 'osiedlówkach'), ale są takie miejsca, gdzie rozsądek
każe mi zdjąć nogę z gazu (choćby skrzyżowanie Chełmińskiej i Wybickiego, dla
przykładu), a gdzie niektórzy 'prują' jak wariaci i tylko kwestia czasu kiedy
kogoś rozwalą.
To takimi właśnie miejscami powinna zainteresowac sie lokalna drogówka, a
nie 'wylotami' z miasta (a jesli juz lubia rogatki miasta to proponowałbym
raczej 'wloty' niz 'wyloty'!).