Dodaj do ulubionych

Rubinkowo w PRL-u : )

05.08.05, 15:55
witam wszystkich! zauważyłam, zaglądając tu czasami, że forum toruńskie
bardzo intensywnie dyskutuje o teraźniejszości, a przeszłość odchodzi w
zapomnienie... ja mieszkam obecnie w Warszawie, ale całe dzieciństwo i
młodość do matury spędziłam w Toruniu... wychowywałam się na Rubinkowie od
drugiej połowy lat 70-tych i mam całą masę wspomnień : ) a czy Wy pamiętacie,
gdzie biegało się na lody, kino Rubin, osiedlowe pawilony, Kwadrat, hot-dogi
z pieczarkami w budkach przy Łyskowskiego?? rubinkowskie place zabaw, kolejki
w Hermesie, Merkurym i Sezamie? kolejki do kiosków Ruchu, kiedy w sobotę
rano "rzucali" Dziennik Ludowy, Zielony Sztandar i inne gazety z plakatami
zespołów? co pamiętacie szczególnie z lat 70-tych i 80-tych?? w co się
bawiliście? do której szkoły chodziliście?
odtwórzmy obraz Rubinknowa z PRL-u : ))
pozdrawiam,
e-mka
Obserwuj wątek
    • Gość: Matt Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 17:00
      no i musialas....:-)
      bo i ja sie wychowywalem na Rubinkowie, a teraz... "podziwiam" Gdańskie
      osiedla... Jakos mnie tak wywialo z kochanego miasta naszego.
      Ale pamietam SP nr 8 i klimat tej szkoly, i apele z okazji Rewolucji :-) i
      turnieje piłki nożnej...
      i klasyczne "oranżady" w woreczkach kupowane w hermesie i syfony... na
      wymiane... tez byly takie....i taką starą głupią babe, ktora zawsze w Hermesie
      oszukiwala :-)takie czasy byly
      P.S i pamietam przerazenie na osiedlu, gdy w Elanie wybuchl pozar, przeciez tam
      troche mieszkancow Rubinkowa pracowało. A już opowieści dzieci z rumieńcami na
      twarzy, z nutą fantazji, co sie tam stało i komu się co stało....niejeden horror
      można by nakręcić...
      • e-mka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 05.08.05, 20:44
        hej Matt! jak miło : ) ja chodziłam do SP 4, za miedzą : ) chyba nasze szkoły
        trochę konkurowały ze sobą, co? ale moja najlepsza przyjaciółka, Kasia K.,
        chodziła do ósemki : ) ja też pamiętam wybuch w Elanie, albo w Czarnobylu,
        kiedy spędzono nas do szkoły i kazano pić jakieś świństwo : ) a chodziłeś do
        cukierni w Kwadracie? tam były duże lody w waflach po 2 pln, a małe po 1
        pln : ))chodziłeś bawić się nad "Bachę" (czyli Strugę Toruńską)? ja tam łowiłam
        kijanki i ganiałam po miasteczku indiańskim, nawet mam zdjęcia : ))
        na jakiej ulicy mieszkałeś? ja na Łyskowskiego : ))
        pozdrawiam : )
        em.
        • Gość: Matt Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 10:05
          Hej w weekend nie zagladalem na forum, wiec teraz odpisuje :-)
          to, ze 4 i 8 rywalizowaly, to norma, pamietam, pamietam...ale jakos nie bylo
          chyba jakiejs duzej nienawisci, czy zawisci... Ot tak, bo za miedza :-)
          A jesli chodzi o Kasie K., i jesli mieszkala w bloku obok szkoly, i jesli to ta
          sama, to chodzilem z nia do klasy :-)
          A wioska indianska...taaaa... z okna widzialem ja, bo moj wiezowiec najblizej
          wioski usytuowany :-) i biegalem po palach wbitych i nie raz, nie dwa kolano
          sobie tam rozbilem...
          no i lody w kwadracie....dorownac im mogly tylko te od Lenkiewicza z Wielkich
          Garbar (jesli dobrze pamietam)
          A restauracja na gorze w kwadracie chyba Wenus sie zwala.... raz, moze dwa razy
          tam bylem i tylko z czystej ciekawosci, bo nie na dancingu przeciez :-)
          Pozdrawiam, M.
      • e-mka kino Rubin 05.08.05, 20:39
        witaj lukaszsu45, kino Rubin mieściło się na piętrze Kwadratu, czyli głównego
        pawilonu na Rubinkowie I, przy Łyskowskiego... chodziliśmy tam na seanse ze
        szkoły, w 8. klasie byliśmy nawet na "Obcym" : ))
        a co do starych zdjęć/ pocztówek z Rubinkowa - poluję na nie od dłuższego czasu
        w allegro, ale niestety - są głównie pocztówki ze starówki i to przedwojenne
        (choć też ładne)... z PRL-u widziałam tylko pocztówkę z Osiedla Młodych : ) też
        mieszkałeś na Rubinkowie?? masz jakieś wspomnienia? moja mama wspomina, jak
        Rubinkowo było piaszczystą pustynią, a najbliższy sklep to był Merkury i jak
        brnęła przez te piaski, dźwigając mnie, młodszą siostrę i siatki : ))
        pozdrawiam!
        em.
        • Gość: ADR Re: kino Rubin IP: *.petrus.com.pl 05.08.05, 20:59
          Rubinkowo z wczesnych lat 70 od strony ulicy lubickiej znajdowaly się pola z
          lnem ktore nastepnie skladowali w stogi , pamietacie haslo Najlepzszy Polski
          Len,Przy Lubickiej znajdowala sie tzw psiarnia czyli schronisko byla jedna
          droga przez Rubinkowo ulica Bukowa przy ktorej stala szkola pokryta czerwoną
          dachowką. Pierwsze bloki zaczeli budowac 68 lu 69 przy ul Rydgiera a jakie tam
          byly piachy .Nigdy nie chcialem mieszkac na Rubinkowie ale los tak sprawil ze
          juz tu mieszkam 21 lat i pewnie tu juz zostanę.
          • e-mka bloki na Rubinkowie 05.08.05, 21:30
            mój blok na Łyskowskiego zbudowano gdzieś tak w 1975/76 roku... Rubinkowo to
            było typowe blokowisko, p. Mansfeld, autor przewodnika po Toruniu i mój sąsiad
            z 3. piętra napisał, że przy budowie Rubinkowa zastosowano nowatorskie w skali
            całej Polski rozwiązania (jak będę w Toruniu, to doczytam dokładnie jakie)... w
            1968 r. pisał, że w 2000 r na Rubinkowie ma zamieszkiwać 100 tys.
            obywateli : )) ja dzieciństwo wśród tych bloków wspominam wesoło, wszędzie
            miałam koleżanki i kolegów (byliśmy wyżem demograficznym : )), ganialiśmy się
            po krzakach i piwnicach, strzelaliśmy z "procek" skoblami...
            ADR, co jeszcze pamiętasz z PRL-owskiwgo Rubinkowa?? do której szkoły
            chodziłeś??
            • Gość: ADR Re: bloki na Rubinkowie IP: *.petrus.com.pl 05.08.05, 22:02
              rmożna powiedzieć ,ze bylem przejazdem w Toruniu w 69 i zostalem , pamietam ze
              Nowosci mialy wtedy jednen rok a tramwaj przez Szeroką jeżdzil.Mieszkajac na
              Rubikowie , zimą na sanki z calą rodziną chodzilismy na fort ten po prawej
              stronie od miasta. Jeszcze nie byl tak zdeawstowany . Na dlugie spacery
              chodzilismy wzdluz wisly az do kaszczorka i z powrotem droga przy szpitalu
              dzieciecym. e-mka zapraszam do Torunia na podroz tzw.sentymentalną. Jeszcze
              dodam ze w WC przy ul Rydgiera zrobili pijalnię piwa , w życiu tam nie
              pojdę . N a Rubinkowie troche sie zmienilo , przeciez bylo tu szaro i smutno.
              Te nowatorskie rozwiazania o ktorych wspominasz to nic innego jak zastosowanie
              wielkiej płyty, to cos jak klocki lego, W jeden tydzien powstawal wierzowiec ,
              i,mial krzywe sciany ale kogo to wtedy obchodzilo.Mieszkamy teraz na
              Niesiolowskiego , pewnie mieszkalas na Lyska naprzeciw 8 . nara
              • e-mka do ADR 05.08.05, 22:11
                dzięki za zaproszenie : ) ja nadal bywam w Toruniu (ostatnio 2 tygodnie temu),
                bo na Łyskowskiego 25 nadal mamy mieszkanie: ) zabieram więc do Torunia
                znajomych i oprowadzam po Rubinkowie... SP 4 jest strasznie zdewastowana : (
                boisko do kosza to tragedia, a ile ja godzin tam przebiegałam za piłką, nawet
                kostkę mocno zwichnęłam i dorobiłam się gipsu : ) zajrzałam też na salę
                gimnastyczną... też podupadła... a ja pamiętam te wszytskie akademie, apele
                uroczyste, jak recytowaliśmy wierszyki z kwiatami zrobionymi z krepiny : ) i
                śpiewalismy hymn szkolny o Zbigniewie Załuskim : )) eh, młodość : ))
            • Gość: tomjaga Rzeźnik w Merkurym IP: *.torun.mm.pl 14.08.05, 21:00
              Krótka historia o tym, jak mama wysłała mnie krótko przed Świetami Bożego
              Narodzenia w kolejkę do rzeźnika w Merkurym.
              Przedświąteczna noc ok. godź.2.00.
              Wyruszam na zakupy,śnieg wali jak oszalały ,wiatr,zimno,na dworze żywej duszy.Po
              paru minutach docieram przed sklep z zamiarem ustawienia się w kolejkę.Ku mojemu
              zdumieniu przed sklepem pusto,nikogo.Wracam do domu i postanawiam wrócić za
              godzinkę(może ktoś się pojawi).Przed sklepem pojawiam się około 3.00.Dalej
              nikogo.Wracam do domu jeszcze na godzinę.Wyruszam przed 4.00.przed sklepem nie
              zastaję nikogo.Wracam do domu,sypie śnieg.Powrót przed sklep zaplanowałem na 5.00.
            • Gość: tomjaga rzeżnik w Merkurym IP: *.torun.mm.pl 14.08.05, 21:09
              Wracając przed 5.00 z oddali widzę kłębiącą się przed wejściem do sklepu grupę w
              liczbie ok.25-30 osób.Po krótkiej rozmowie okazało się, ze stoją już od północy
              ale z powodu zawieji schowali się za ścianę(od ul Rydygiera).Po otwarciu sklepu
              jako 30 w kolejce niczego już prawie nie dostaliśmy,ale Świeta jak zwykle były
              udane(o ile dobrze pamiętam)
              • e-mka Re: rzeżnik w Merkurym 14.08.05, 21:49
                witaj tomjaga, jak miło, że się odezwałeś i powspominałeś! dziękuje za
                wspomnienie nt. rzeźnika : )) ja w kolejkach po mięso nie stałam, ale pamiętam,
                jak moja chodziła do olejki ok. północy i moim dziecięcym ogromnym zmartiweniem
                było, że i ja jak dorosnę - będę musiała stać w nocy w kolejkach do
                rzeźnika : ))
                a Twoja histria nt. ciągnięcia za ucho... w myślach przebiegłam zapamiętane
                panie n-elki od polskiego... Twój opis najabrdziej pasuje mi do naszej p.
                bibliotekarki - wlosy spinala w warkocz owiniety wokol glowy... moze to ona??
                bo sroga byla, ostro przepytywala, jak sie oddawalo ksiazke do biblioteki, a
                jak moj maly pies raz ponadgryzal mi rogi w bibliotecznej ksiazce, to umieralam
                ze strachu, kiedy mialam ja oddac... : ))powspominja cos jeszcze, pozdrawiam,
                e-mka
                • Gość: tomjaga Re.Ciągnięcie za uszy IP: *.torun.mm.pl 15.08.05, 13:37
                  Witam!! Ja w sprawie pani od ciągnięcia za uszy.Nie pamiętam czy miała coś
                  wspólnego ze szkolną biblioteką (nie bywałem tam częstym gościem,wpadałem od
                  czasu do czasu po obowiązkowe lektury). Być może pracowała w bibli,ale coś mi
                  się przypomina,że jej nazwisko zaczynało się na,,B,, I może jeszcze jeden ważny
                  szczegół-miała dużą przerwę między jedynkami HA!HA!HA!
                  Na Rubinkowie mieszkałem przez 8-9 lat ( czas trwania podstawówki) ,i miło ten
                  czas wspominam.Pełno znajomych,choć głównie ze szkoły,wszyscy na osiedlu się
                  znali.Fajnie chwilę powspominać !
                  • e-mka Re: e-mka(i) 31.08.05, 21:54
                    witaj tomjaga... ja tez uczeszczalam do SP 4 przez lat 8, ale osob wymienianych
                    przez Ciebie nie znam : (( który jesteś rocznik?? ja 1975, chodziłam do 8 "G",
                    moją wychowawczynią była p. Ewa Stelmaszyk : ))
                    napisz cos wiecej, moze mimo wszytsko sie znamy???
                    pozdrawiam,
                    e-mka
                      • e-mka do tomjaga 01.09.05, 08:04
                        bez przesady : )) 1968 to dobry rocznik, ale w podstawówce faktycznie się
                        rozminęliśmy... czy to oznacza, ze SP 4 funkcjonowała już w 1975 r?? bo w tym
                        roku chyba zaczales do podstawowki uczeszczac?? czy ktos pamieta, jak/ kiedy SP
                        4 budowano? kiedy byla jej inaugaracja? jak ją fetowano? czy z udzałem władz i
                        patronackiej Elany???
                        pozdrawiam,
                        em.
                        • Gość: tomjaga Re:do e-mki IP: *.torun.mm.pl 01.09.05, 22:28
                          cześć!!!Jak wprowadziliśmy sie na Rubinkowo(rok 1975)szkoły nr 4 nie było .Do
                          pierwszej klasy chodzilem do szkoły nr (chyba 23)na ul.Jodłową.Przed moim
                          blokiem jeździł jeszcze żuraw(dźwig) i ustawiał kolejne piętra szkoły nr 4.Nie
                          pamiętam dokładnie ,ale szkołe nr 4 oddano do użytku w roku 1976(moja II
                          klasa).2300 dzieciaków na początek,lekcje do godź.19.30-koszmarek.Ale za to
                          nówka.Nowe klasy ,nowa sala gimn.,nowe tablice, full kredy z kolorową
                          włącznie-bajka.Fety na otwarcie jakoś nie pamiętam,widocznie byla słaba.Potem
                          było super -fajny woźny z groźnym wilkiem gonił nas z boiska do piłki, gdy
                          szkoła była zamknięta(soboty,niedziele)
                          pa!!!!!!!!!pa!!!!!!!!!!
          • Gość: bos Re: kino Rubin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 12:07
            Mieszkałam w pierwszych oddanych domach przy Rydygiera.Było tam pusto ,cicho i
            piaszczysto.Autobus czekał wieczorami na ostatniego nowego mieszkańca ,który
            dokańczał do póznego wieczora ostatnie przygotowania do przeprowadzki
            rodzinki.Ostatni przystanek MPK /dawniej/był przy Rydygiera 8 a ja spod 10,więc
            widziałam jak nasi kierowcy w spokoju wyczekiwali aż ostatnie światło zgasnie i
            spózniony nowy mieszkaniec pospieszy do powrotu w swoje stare strony.Pamętamjak
            pwenego wiosennego dnia przyjechały dzwigi takie dziwne i w swych szczękach
            miały spore drzewa.Te drzewa zasadzili własnie przed moim domem, a nasza miła
            Pani Dozorczyni spod 10 dała nam długi wąż abyśmy je podlewali .Przy tym było
            wiele radości i zabawy.To były miłe dni.Byłem tam niedawno i z radością
            stwierdzam ,ze w pewnym stopniu przyczyniłem sie do zazielenienia
            tamtej "pustyni"
            • e-mka parafialna kaplica 18.08.05, 12:20
              bos, piękne wspomnienia! czy pamiętasz coś jeszcze z początków Rubinkowa? jak
              powstawała cała osiedlowa infrastruktura? co budowało się po blokach na
              Rydygiera? ja pamiętam budowę kościoła, a raczej niebieskiej kaplicy pod
              wezwaniem MBKP... śp. ksiądz proboszcz Porzych rozdawał ochotnikom (w tym
              mojemu śp. ojcu) pomarańczowy ser holenderski z tzw. "darów" : ))
              w tej kaplicy byłam u I komunii : ))
              pozdrowienia!
              em.
        • Gość: lukaszsu45 Re: kino Rubin IP: *.torun.mm.pl 07.08.05, 13:20
          Ja dalej mieszkam na Rubinkowie, dodam jeszcze, że kiedy opisywane przez Ciebie
          wydarzenia miały miejsce (te wybuchające Elany, Czarnobyle itd) w ogóle nie
          było mnie na świecie ;) I dlatego nie orientuję się tak dokładnie co i gdzie
          było 20-30 lat temu i jak to wyglądało :D
        • Gość: Kris Rubinkowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 10:24
          A kto pamięta te czerwone autobusy z wystającą z przodu pokrywą silnika?!!
          Mama woziła mnie i siostę takim codziennie rano do przedszkola na Targową..
          Przystanek był pod Kwadratem. Potem chodziłem do SP nr 8. Pierwszych klas w 82
          roku było od A do L. Z Filomatów Pom. miałem rzut beretem do nowej wówczas
          szkoły.
          Pamiętacie ten szał tworzenia ogródków działkowych za blokami?!!
          Zapach smoły z łączeń bloków betonowych, łowienie cierników w sitko od
          makaronu, górke "wieloryba"...
          Fajne czasy... Było biednie ale wesoło.
          Pozdrawiam Wszystkich
    • booster Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 05.08.05, 21:51
      a pamiętacie ten salon fryzjerski w Kwadracie - istnieje nadal. Teraz są tam
      chyba tylko 2 "stanowiska" . Mimo pewnych zmian zachował ducha PRL-u :). Mimo
      wszystko jest jakoś sympatyczniej niż u konkurencji obok.
      "Warzywniak" w Kwadracie też jeszcze istnieje - z niego najbardziej pamiętam
      beczki z kwaszoną kapustą i ogórkami.

      • e-mka fryzjer i warzywniak w Kwadracie 05.08.05, 22:06
        pamiętamy, pamiętamy : ) fryzjer był damski i męski, jako dziecko strzygli mnie
        w męskim na "doniczkę" : ) unosiła sie tam niesamowita mieszanka zapachów:
        lakieru, szamponów... w tym samym skrzydle, co fryzjer, był chyba też
        ośrodek "Praktyczna Pani", który organizował różne kursy: gotowania, szycia,
        itp... pamięta ktoś??? w warzywniaku rzeczywiście intensywnie pachniały ogórki
        i kapusta : ) a papierniczy na parterze pamiętacie??? tam mama kupiła
        mi "wyprawkę" do 1. klasy, czyli zeszyty, kredki świecowe, gumkę chińską, klej
        w tubce, kolorowy papier do wyklejanek, plastelinę, modelinę, piórnik, ołowek i
        długopis Zenith : )) w Kwadracie była też poczta, biblioteka i czytelnia,
        klubokawiarnia Wenus : ) wiem, że jest do dziś, ale kiedyś to był szał i
        luksus : )) co jeszcze pamiętacie z Kwadratu??
        • booster Re: fryzjer i warzywniak w Kwadracie 05.08.05, 22:29
          Do kwadratu mama zanosiła rajstopy do cerowania (może to się inaczej nazywało,
          chodziło o zaszywanie oczek chyba). Na dole była tez pasmanteria, chociaz nie
          wiem czy to jeszcze PRL był... Na poczcie były chyba z 4 kabiny z telefonami i
          skrytki pocztowe. No i pralnia też była. A z papierniczego pamiętam zdobyty
          4kolorowy długopis (to był szał) no prawdziwy rarytas - elegancki komplet
          cyrkli w czarnym etui - nie były uzywane "no bo szkoda" i tak sie jakoś
          rozleciały, pojedyńcze części znajduję do dzisiaj.
          • booster Re: prywaciarze 05.08.05, 22:36
            i jeszcze "prywaciarze" obok Kwadratu : w jednym byly "super-ubrania",
            szczególnie granatowe ogrodniczki z ortalionu, ocieplane (póxniej właściciel
            tego butiku stał się właścicielem supersamu hermes). W drugim kiosku można bylo
            kupić wszystko z jeansu (a może to był tzw wycierus), wszystko pięknie
            dekatyzowane i z ćwiekami... :)
            • e-mka Re: prywaciarze 06.08.05, 07:49
              booster, witam o poranku, a czy Ty nadal mieszkasz na Rubinkowie?? naprawa
              pończoch to była repasacja : ) moja mama wykonywała ja w naszym bloku...
              pralnię pamiętam, papierniczy uwielbiałam - też marzyłam o 4-kolorowym
              długopisie : ) mama kupowała mi tam jeszcze farby plakatówki i akwarelki w
              takich płaskich pudełeczkach; ) i chińskie ołówki z gumką! butki prywaciarzy
              pamiętam - wydawały mi się wówczas bardzo exclusive... pamiętam też jedną budke
              przy Merkurym - taką małą galeryjkę osiedlową z róznymi obrazkami, figurkami z
              gliny... kupiłam tam kiedys mamie w prezencie białą świnkę-skarbonkę z
              fajansu : ) budki dawno już nie ma, a Pani ma butik w mieście na
              Chełmińskiej : ) chyba nazywa się Europa : ))
              • booster Re: prywaciarze 06.08.05, 18:49
                tak, mieszkam na Rubinkowie i będę tu jeszcze przez kilka miesięcy. W przyszłym
                roku "zdradzę" swoje osiedle i się wyprowadzam!! Na razie jednak przez okno
                widzę baaardzo dużą część Rubinkowa, razem ze wspominanym Kwadratem.
                Przypomniałem sobie, że w kwadracie była też apteka. A z tych sklepików
                niedaleko Merkurego to przypominam sobie szarą bluzę z napisem Montana i dużą
                ilością kieszeni (musiałem tłumaczyć nauczycielce gdzie mi rodzice to cudo
                kupili :)
            • e-mka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 08.08.05, 07:58
              witam o poranku : )) marek, powspominaj więcej! co jeszcze pamiętacie z
              Rubinkowa w czsach PRL-u??? Ja chodziłam do V LO i w Wenusie byłam raz na 18-
              tce koleżanki z klasy : )) też było wesoło : ))
              w własnie, przypominaiała mi się jakaś jadłodajnia na piętrze w Kwadracie??
              pamietacie ten bar?? musialam tam chdozic na obiady, jak mam wyjezdzala w
              delegacje, ale cos słabo pamiętam : ))
              • Gość: gosiashek Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: 158.75.36.* 08.08.05, 09:14
                az lza sie w oku kreci! takie same ma wspomniena! ja chodzialam do SP8 jako
                pierwszy rocznik czyli od 1980 roku, kwadrat!-co na duzej przerwie lecielismy
                am zawsze na wypas babeczki...a wczesniej-sklep papierniczy i ten zpach
                chinskich piornikow, gumek itd a ja nigdy nie dostalam piornika z dwoch stron
                otwieranego...na podrobe sie zalapalam..zabawy na rurach przy Baszce! -noge
                sobie tam rozwalilam a do Bachy oczywiscie sie wkapalam, bo "oczyszczalam" ja
                ze styropianu!mieszkalam na Filomatow Pom.1! mielismy nawet klub w bloku, A1 i
                zabawy w piwnicy! i jeszcze dziewczyny pamietacie sekrety? kwiatki wkaladane
                pod szklo w ziemi i zasypywane?do klubu Rubin chodzilam na polkolonie! co
                jeszcze? a! sezam-to nasz sklep i te kolejki na grzejnikach po ...???maslo,
                smietane?
                pozdrawiam wszystkich!
                • Gość: emka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 11:42
                  A ja mieszkam tu od 78roku.Jestem z SP16 i w niższych klasach chodziłam do
                  baraków do szkoły pod elanę aż - to była cała wyprawa , przez Bachę (zimą nawet
                  raz się skąpałam bo po lodzie łaziliśmy) po rurach takich wielkich chyba
                  ciepłowniczych (z nich wpadłam raz w pokrzywy) obok więzienia - było tam blisko
                  i już w szkole tzn. wbarakach. Jak się szło drogą od strony grębocina to tam w
                  barakach był jakiś internat chyba budowlanki czy innej szkoły.
                  Pamiętam Hermesa, Sezama i Merkurego. Koło Merkurego była budka gdzie
                  kupowaliśmy: oranżadę do wysypania na rękę i zlizywania, lizaki smoczki, lizaki
                  kodżaki i lizaki takie płaskie z liniami poprzecznymi. Moja szkoła potem
                  przeniosła się w dzisiejsze miejsce jako nadal SP16 i dostała nazwę : KAROLA
                  ROLOFA MIAŁOWSKIEGO - jakiego bojownika o komunizm na KUBIE!!!!Tyle
                  pamiętam.Chyba teraz już się tak nie nazywa.A potem to już na piwko się chodziło
                  do REDA! RED PUB ktoś pamięta? W tych budkach co tam teraz jest Pizzernia z
                  Kręgielnią, tylko z drugiej strony. A szło się tam przez piachy bo ani tego
                  kościoła ani wieżowców to nie było tam, nie mówiąc o OBI (bo jego to nawet w
                  planach nie było. A manhatan to był na całym tym spacerowym pasażu od
                  dzisiejszego manhatanu do bresspolu (dziś polo marketu).Policja nadal stoi tam
                  gdzie stała i nawet chyba w takim samym stanie.Na sanki chodziliśmy na góreczkę
                  - czyli tam gdzie fort przy szkole bodajże 24 na I rubinkowie. Acha a kościół na
                  I to był niebieski barak i mówiliśmy że idziemy do niebieskiego kościoła
                  • e-mka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 08.08.05, 12:26
                    super wspomnienia! ja też to wszytsko pamiętam: górkę na sanki, bress-pol (to
                    był szał!), stary manhattan... a nasza SP 4 była im. pł. Zbigniewa Załuskiego i
                    mieliśmy hymn:
                    Zbigniew Załuski, nasz patron szkolny,
                    Każdy z nas jego imię czci dziś,
                    On nam przepustkę dał do historii,
                    jesteśmy dumni, że on to my : ))
                    pamietacie???
                    mieliśmy izbę pamięci, w której na głównym miejscu było zdjęcie płk. Załuskiego
                    ściskającego dłoń gen. Jaruzelskiego : ))
                    w niebieskim kościele byłam u I komunii : )) po której kupiłam sobie
                    obowiązkowy zegarek elektroniczny oraz radiomagnetofon Kasprzak : ))
                    piszcie więcej! przecież dziecinstwo na Rubinkowie było takie piękne : )))
                    • Gość: emka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 12:41
                      A nasz hymn szedł tak: Do jednej szkoły schodzimy się wszyscy i jeden wszystkich
                      ....coś tam coś tam - ktoś pamięta?nie wiem czy tylko na chórze to było.Ejże a
                      są w szkołach chóry dzisiaj?Czy tylko kółka komputerowe.A u koleżanki to
                      graliśmy na ATARI!!! Gdzie grę się wgrywało z takiego magnetofonu chyba z pół
                      godziny a potem jazda w takiego ludzika w piwnicy co zbierał klucze i diamenty.
                      A na video obejrzałam u koleżanki (jej rodzice mieli warzywniak!!!) Benny
                      Hilla-mój 1 film na video.To trochę nie wiąże się z Rubinkowem ale co tam.A
                      komunię miałam w kościele a właściwie kaplicy na III bo tego molocha (kościół)
                      co to dzisiaj stoi to nie było - dopiero kasę na niego zbierali.No a na lody w
                      niedzielę jechało się rodzinką całą do Lenkiewicza oczywiście.
                      • e-mka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 08.08.05, 12:50
                        ja w naszej SP 4 należałam do: chóru, Klubu Wiewiórki, chodziłam na SKS-y
                        (szkolne koło sportowe), oszczędzałam kieszonkowe w SKO (szkolna kasa
                        oszczędności), chodowałam sałatę i rzodkiewkę w ramach kółka przyrodniczego...
                        hmm, więcej organizacji nie pamiętam... aha, no i byłam zuhem : ) a na video
                        katowalysmy z kolezankami "Dirty Dancing" i "Akademie Policyjna" : )) na
                        Rubinkowie lapalo sie tez sygnal tv radzieckiej i mozna bylo
                        ogladac "Robokopa", albo "Isaurę" po rosyjsku : ))
                        a w co sie bawiliscie? pamietacie gre w kapsle w wyscig pokoju (kazdy chcial
                        byc Olafem Ludwigiem z NRD : )), w gumę, w kręconkę (związane skakanki), w
                        chowanego po piwnicach (nie było domofonow : )), dyndanie na trzepakach?
                        strzelanie z procki skoblami??
                        • e-mka ZPT-y : )) 08.08.05, 12:53
                          ups! ale faux pas! zuch pisze sie przez "ch"! przepraszam : )) zasłużyłam na
                          odebranie mi odznaki "wzorowego ucznia czwórki" : ))
                          a pamiętacie lekcje ZPT?? (zajęcia praktyczno-techniczne?? co na nich
                          robiliście??
                          • Gość: Matt Re: ZPT-y : )) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 13:25
                            nieeee, no prosze Cie....:-)
                            po latach przyznam sie, tak...jestem do tego gotów.... jesli jakas dziewczyna ma
                            niemile wspomnienia z dziecinstwa z powodu skakania w gume i pozniej przez brak
                            tejze.... to ja....ja podchodzilem od tylu i przecinalem gume...jakiez to bylo
                            wtedy zabawne...:-)
                            i z procy tez strzelalem....
                            i filmy w kablowce ogladalem, dodam jeszcze film Krwawa Pięść z JC Van Damem (o
                            ile dobrze pamietam) i poczatki Polsatu z liga holenderska, bo wtedy z Holandii
                            nadawali... o! tak bylo.
                            aaaaaa
                            i jeszcze pamietam skup butelek na tylach Hermesu i Skup Surowców Wtórnych w
                            okolicach kwadratu i wymiane na papier toaletowy....
                            i wzorowego ucznia ósemki tez mialem, ale gdy dostalem pierwsza dwóje jakos
                            dziwnie odznaka sie zapodziala, jako, ze niegodzien jej bylem :-)
                            no i ZPTy....jesli ktos mial je w Ósemce z niejakim panem Andrzejem K., to wie
                            co to znaczy pisac o jednej srubce 3 kartki A4, badz zajecia tzw gastronomiczne
                            i slynne zdanie: "Lepiej niedosolić, niz przesolic..."
                            no i przypomnial mi sie tez Wyscig Pokoju ulicami Torunia.... jechal przez
                            Rubinkowo, Szose Lubicka....i z tej okazji mur Zakladow Miesnych nawet
                            pomalowali... a trawa zielona byla chyba bez malowania :-)
                            Pozdrawiam, M.
                          • Gość: emka Re: ZPT-y : )) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 13:28
                            Ja chodziłam na kółko plastyczne (ojciec przywoził mi z zielonej góry farbki i
                            pędzle - nie jakieś extra - zwykłe bo nie było u nas). Na kółko żywego słowa -
                            robiliśmy teatrzyki.Na zpt-ach pamiętam tylko sałatki (co roku się robiło).
                            Łódki z kory drzew, Grafiki (dłubaliśmy dłutami (trudno było zdobyć dłuta) w
                            linoleum), Osiedle (z pudełek a słupy ogłoszeniowe z rurek po papierach
                            toaletowych), rzeźby w mydle. Na podwórku oczywiście skakaliśmy w gumę, i na
                            skakance takiej co to wskakiwało kilka osób ale nie pamiętam jak się to nazywało
                            i czy miało nazwę.Chowanie po piwnicach też było.Skobelki pamiętam.I każdy był w
                            jakiejś bandzie.Raz nasza banda nazywała się banda Shakin Stevensa.
                            • Gość: emka Re: ZPT-y : )) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 13:33
                              Te filmy to nie na ruskiej tv, bo wtedy nie było tylko mi się zdawało że
                              jednostka radziecka oglądała se na video a my ściągaliśmy jakimś sposobem. Też
                              oglądałam. Skup butelek na tyłach hermesu pamiętam - a kto stał po watę w aptece
                              na parterze bloku na II rubinkowie (dziewulskiego nie wiem ile bo już tam nie ma
                              apteki) - nienawidziłam tego, a tam gdzie jest teraz Rtv AGD a była wcześniej
                              KATARZYNA - koło Jowisza w kwadracie - stałam PO BUTY!!!!!!!A na komunię mama
                              załatwiała mi buty spod lady od znajomej jej znajomej.
                            • e-mka moda na Rubikowie 08.08.05, 14:02
                              oj, oj, te bandy to dobre : )) a pamietacie mode na przyczepki, czyli takie
                              znaczki z idolami?? ja mialam oczywiscie shakin stevensa, w ktorym sie kochalam
                              i uwazalam, ze byl najprzystojniejszym mezczyzna na swiecie (moja siostra
                              kochala sie w Limahlu)... w szkole modne tez byly spodnie z odstajacymi
                              kieszeniami, bluzki z naszyta siatka (znowu wraca ; )), a potem dekatyzowane
                              dzinsy i niesmiertelne tureckie czapki i szaliki w kolorze wscieklego rozu,
                              takie z kangurkiem... cale Rubinkowo sie w nie ubieralo : )) (byla tez wersja
                              turkusowa) ... a zarowiaste sznurowadla do trampek pamietacie??? skup butel
                              oczywiscie pamietam, obowiazkowo tam latalam... kazali sciagac metalowe
                              obraczki po nakretkach, a skrzynki z butelkami staly az pod sufit! i zawsze
                              byla kolejka : ))
                          • Gość: gosiashek bunkry! IP: 158.75.36.* 08.08.05, 13:31
                            a ja z Filomatow wraz z kolezankami chodzilam na bunkry -skalki na dzialkach i
                            siedzialysmy tam i gapilysmy sie w dol i od czasu do czasu ktoras skoczyla i
                            bylo przezycie!!!
                            a SP 8 gralam na...mandolinie! zuchem tez bylam, ale krotko, bo zaczelam za
                            chlopasami latac...pilkarzami z Elany! a ! i plywalam na zawodach!!!
                            • e-mka ZPT-y cd 08.08.05, 13:57
                              my na ZPT-ach robiliśmy kotlety schabowe, które pani potem roznosiła swoim
                              koleżankom-nauczycielkom, a nam tylko ślinka kapała... klasyka gatunku to
                              kanapki... robiliśy też na szydełku łapki do garnków i etui na długopisy : ))
                              karmnik dla ptaszków, półkę na książki, ostrzynkę do ołówków z papieru
                              ściernego, haft krzyżykowy i richelieu... tak, dzieci PRL-musiały być
                              zaradne : )) aha, pamietam jak zima pieklismy piernik albo murzynka i pani
                              kazała nam latac na boisko na mroz, zeby ciasto lepiej sie krecilo : ))
                              • Gość: emka Re: ZPT-y cd IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 14:32
                                a do hermesu się latało np po mleko - już nie pamiętam z jakim kapslem srebrnym
                                czy złotym, i nie wiem czemu mi to do głowy przyszło - sprawdz żeby była
                                jutrzejsza data.Chyba produkowali z jutrzejszą datą - z taką siatkową siatką z
                                wielkimi oczkami która się rozciągała jak te mleko się włożyło do niej, gdzie
                                kto myślał o reklamówkach - ja raz dostałam od kogoś reklamówkę z gwiazdorem
                                (ależ tam kolory były) i talerz papierowy (sztuk jeden) z pszczółką Mają to na
                                ścianie powiesiłam ( te reklamówkę też)
                                • e-mka Re: ZPT-y cd 08.08.05, 14:35
                                  a ja jak raz kupiłam puszkę Mirindy w Pewexie na Zeglarskiej, to potem ladnych
                                  pare lat ja trzymalam na półce : )) i zbierałam opakowania po czekoladach : ))
                                  alez to byl obciach : ))
                                  • Gość: emka Re: ZPT-y cd IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.08.05, 14:42
                                    A na ścianach wieszało się np. wyciągniętą taśmę magnetofonową z taśmy
                                    magnetofonowej STILON-GORZÓW taką "skudloną" i wieszałam to na gałęzi którą
                                    przywlekłam znad "Bachy" i też na ścianie.Czy teraz wieszają płyty dvd na
                                    ścianach :-)
                                  • Gość: gosiashek najweselszy wątek roku!!! IP: 158.75.36.* 08.08.05, 14:48
                                    normalnie zamykam oczy i "mam to!" ja do skupu chodzilam do sezamu, lekutko tam
                                    smierdzialo od tych butelek...a hymn SP 8 spiewamy zawsze z kolezanka jak sie
                                    spotkamy-prawie wszystkie zwrotki, bo nie wiem ile ich tam bylo a bylo to tak:
                                    patron nasz curie sklodowska wzorem naszym zasze bedzie, jej odkrycia dobrze
                                    zanmy noblem wyroznione w swiecie, my uczniowie Rzeczpospolitej dzieciecej,
                                    chcemy wiedzy coraz wiecej, kazdy chetnie tu przebywa tutaj wraca bo tu czeka
                                    RADOSC PRACA!.....znam to!!!!

                                    a jak ja marzylam o jeansach z czerwonymi kieszeniemi ...i i bluzce z klapka!!
                                    bluzke dostalam, granatowa w biale paski a jak fajnie sztuczna byla....ojojoj
                                    • e-mka Re: najweselszy wątek roku!!! 08.08.05, 14:58
                                      sama caly czas sie zasmiewam w duchu : ) az moj szef (pracuję w miedzynarodowej
                                      korporacji) spytal, z czego sie tak chichram : ))
                                      uwazam, że dziecinstwo na Rubinkowie było wspaniale, w koncu innego nie
                                      mielismy ; )) nasz hymn szkolny dalej szedł tak:

                                      Nam ta szkoła zawsze jest bliska sercu
                                      Co Zbigniewa Załuskiego imię ma
                                      Tak jak on zawsze iść po żołniersku
                                      Pamięć o nim niech na zawsze trwa : ))

                                      szkoda, że nie pamietam dalszych zwrotek : (( a moze ktos chodzil do SP 4 na
                                      Rubinkowie i pamieta?? a pamietacie jakichs nauczycieli?? u nas najzabawniejszy
                                      był Pan Ryczek od PO i historii... na klasówkach wycinał dziurę w gazecie,
                                      przez ktora sledzil, czy ktos sciaga : ))
                                      • yarris Re: najweselszy wątek roku!!! 09.08.05, 22:03
                                        a ja z Irlandii Ci odpisuje

                                        To nasza szkola ma jego imie,
                                        imie zolnierza bohaterskich dni
                                        niech pamiec o nim nigdy nie zginie
                                        jestesmy dumni, ze On to My

                                        albo jakos tak.....
                                        a ja od 1976 chodzilem do SP 23, az pewnego dnia zabrali klasy i jak bydlatka
                                        biedne przeprowadzili do SP4, do pierwszego skrzydla, gdzie pozniej to juz byly
                                        tylko klasy 1-3, zaraz przy sali gimnastycznej
                                    • Gość: Matt Re: najweselszy wątek roku!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 15:08
                                      a ja mam serie zdjec pt: "Moje zycie z Marią za plecami" czyli przeglad
                                      dorastajacego dziecka, ktore co roku robilo sobie zdjecia z klasa na tle
                                      brazowego popiersia Marii Skłodowskiej, czy to cala plaskorzezba nawet byla....
                                      Boszszsz plakac mi sie chce jak wygladalismy wtedy.... szalenstwo... rewia mody:
                                      Relaxy od Gucciego, bluzy BOSSa, żarówiaste sznurowadla z Cottonfielda :-P
                                      no i slynna ptaszarnia w szkole na drugim (chyba) pietrze obok swietlicy... sam
                                      nawet pare kamykow na sciane przynioslem, bo za moich czasow to ona sie budowala
                                      :-) mam nadzieje, ze istnieje jeszcze...
                                      a zegarek z okazji komunii dostalem .... tak, ale z metalowa bransoleta, a
                                      raczke malutka mialem, wiec spadal.... a jak juz reka byla taka fajna do
                                      noszenia zegarka, to juz z mody wyszly....no bo kto nosic bedzie taki
                                      elektroniczny, co tylko godzine pokazywal....
                                      pozniej byly takie zegarki z kalkulatorem i mialem nawet taki... rispect w
                                      klasie zwyżkowy byl wtedy :-)
                                      • e-mka Re: najweselszy wątek roku!!! 08.08.05, 15:15
                                        no : )) szałowe były też długopisy z wbudowanym zegarkiem elektronicznym : ))
                                        zazdroscilam wam tej ptaszarni w osemce... kiedys nawet sie zakradlam, zeby
                                        ogladac papugi... a pamietacie fluoryzacje zebow??? cala klasa szorowala zeby
                                        jakims ohydnym plynem, ktory wypluwalo sie prosto na ziemie w pomieszczeniu,
                                        gdzie byly prysznice, przy szatniach WF-u... jak ktos mial slabe dziasla, to
                                        spluwal krwawo, brrr... co za trauma! a gabinety pielegniarskie w szkolach?
                                        gdzie wazyli i mierzyli, a pani higienistka sprawdzala, czy ma sie weszki : ))
                                        brr... : ))
                                        • Gość: Matt Re: najweselszy wątek roku!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 15:23
                                          Do dzis pamietam jedna sytuacje z w/w gabinetu:
                                          Pan Doktor: czy masz prolhfohfopipzsuchem......?
                                          Ja: ?
                                          Pan Doktor: czy masz prolhfohfopipzsuchem......?
                                          Ja: ??
                                          Pan Doktor (juz lekko zdenerwowany): czy masz prolhfohfopipzsuchem......!?!?!?!?
                                          Ja: ???
                                          Pielęgniarka: Czy masz problemy ze słuchem ?
                                          Ja: Nie, nie mam :-)
                                          dodam, ze dzis pracuje jako realizator dźwieku :-)
                                          • e-mka nauczyciele z SP4 10.08.05, 08:49
                                            hej yarris - widze, za mamy mase wspolnych wspomnien : )) pamietam i p. Robak
                                            (choc rosyjski mialam z p. Koziej) i p. Ryczka (jak zakladal maske p-gaz na PO,
                                            a potem nie mogl jej sciagnac)... p. Kwapiszewska zawsze miala zacisniete usta
                                            i przesadnie poprawna wymowe : ) byla wychowawczynia mojej siostry, a mnie
                                            chyba nie lubila, bo wygrywalam wszystkie konkursy i olimpiady polonistyczne,
                                            tym samym pokonujac jej wychowankow (moja wychowawczynia i polonistka byla p.
                                            Stelmaszyk ; ))... no p. Jaroś od ZPT-ow, ktora zjadala nasze schabowe (razem z
                                            innymi paniami n-lkami), p. wuefmena Nowakowskiego (?)... ale najbarwniejsz
                                            była matematyczka - Balbina Lewandowska, która chodziła w odzieży wydzierganej
                                            przez siebie na drutach (np. takich welnianych sukienkach), wpisywala nam
                                            kosmiczne uwagi do dzienniczkow (np. Dudziak chodzi po klasie i rozpyla żrące
                                            śmierdzące lekarstwa", albo "Rzucił we mnie ołówkiem - dobrze, że jeszcze nożem
                                            we mnie nie rzucają : )) aha - no i zwracał się do nas wyłacznie po
                                            nazwisku : ))
                                            • Gość: kahunka Re: nauczyciele z SP4 IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.08.05, 11:48
                                              e-mka,
                                              czytajac twoj post o nauczycielach SP4,przenioslam sie myslami do kilku
                                              poczatkowych lat 80tych-dosc istotnych w moim zyciu-chociaz naleze do
                                              osob,ktore stosunkowo rzadko daja sie naklonic na wspominki i raczej mysla o
                                              przyszlosci:)
                                              Nazwiska nauczycieli wydaly mi sie dziwnie znajome,poniewaz ... sama bylam
                                              jedna z nich :),aczkolwiek moje nazwisko tu nie padlo-może nie bylam taka
                                              zjawiskowa;)Byla to moja pierwsza praca po studiach i pierwszy miesiac
                                              zamieszkania na Rubinkowie II.Przyznam,ze wtedy bardzo malo czulam sie
                                              nauczycielka i z dystansem podchodzilam do "starych" nauczycieli majac podobne
                                              odczucia na ich temat jak uczniowie.
                                              Pamietam,jak poczas przerwy chcialam dostac sie do mojej sali na II pietrze,
                                              gdy nagle dopadl mnie gromki glos postawnej nauczycielki:"Co ty tu robisz? Na
                                              boisko!!!!!!".Speszona tlumaczylam:"przepraszam,ale ja tu pracuje...." :]


                                              W sumie przepracowalam tam tylko kilka lat,w tym urlop
                                              macierzynski,wychowawczy,potem przenioslam sie do innej szkoly
                                              nierubinkowskiej,gdzie nauka konczyla sie ok 15.00 ,nie bylo takiego tloku na
                                              korytarzach i w ogole czulam sie jak na wczasach.Obecnie moja corka jest prawie
                                              w wieku,gdy ja zaczynalam swoja szkolna przygode,a ja zrezygnowalam z pracy w
                                              szkole,chociaz nadal mam kontakt z edukacja i mlodzieza.


                                              Owczesne grono nauczycielskie wspominam z przymrużeniem oka,natomiast praca z
                                              mlodzieza/uczylam klasy 7-8/ wspominam bardzo milo,mimo nieciekawych warunkow-
                                              fatalne podreczniki,brak podzialu na grupy.
                                              W owych czasach/szczegolnie w stanie wojennym/ mlodziez byla pozbawiona innych
                                              zrodel rozrywki,zycie bylo siermiezne i na tym tle szkola byla osrodkiem zycia
                                              mlodziezy,dostarczala duzo wrazen,emocji.

                                              Obecnie od 15 lat mieszkam w innej dzielnicy Torunia,ale z sentymentem
                                              przeczytalam wpisy w tym watku:)

                                              pozdrowienia
                                              • e-mka do kahunki! 10.08.05, 12:02
                                                witaj kahunko!
                                                jak miło, ze się odezwałaś : ) mam nadzieję, ze moje wspomniki nt. n-eli z SP 4
                                                Cie nie dotknely - ja naprawde wspominam to wszystko z wielkim sentymentem, a
                                                belfrow zachowalam we wdziecznej pamieci - jestem tym kim jestem również dzieki
                                                nim (Wam : ))
                                                mam malutkie podejrzenie, ze może byłaś nawet moją pania wychowawczynią w
                                                drugiej klasie : )) albo chociaz mialam z Toba lekcje w ramach jakiegos
                                                zastępstwa? jeśli masz ochotę - odezwij się do mnie proszę na adres e-mail z
                                                gazety... nie chciałabym naruszać Twojej prywatności i pytać wprost i wiele
                                                rzeczy...
                                                pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie,
                                                e-mka
                                                • yoosh Re: do kahunki! 10.08.05, 12:27
                                                  Wspominki nt. nauczycieli ,byly takie,jakie jest zycie i absolutnie nikogo nie
                                                  urazily.Mam poczucie humoru i dystans do swojej osoby:)),co ulatwialo mi zawsze
                                                  prace w szkole,ktora nie zaslaniala mi nigdy reszty zycia.

                                                  Obawiam sie,że nie moglam byc twoja wychowawczynia,bo uczylam tylko w klasach 7-
                                                  8.
                                                  • e-mka Re: do kahunki! 10.08.05, 12:35
                                                    poczucie humoru zawsze pomaga, to prawda : ) a ten wątek dostarczył mi wiele
                                                    powodów do śmiechu i wzruszeń : )
                                                    zatem mogę się tylko domyślać, którą to panią nauczycielką byłaś : )
                                                    a mam dwie na myśli : )
                                                    pozdrawiam!
                                                    em.
                                                  • e-mka Re: do kahunki! 10.08.05, 12:45
                                                    hmm, a ja myślałam o fizyce i chemii... zatem pamięć mnie zawodzi : ( ale na
                                                    pewno Cię, przepraszam, Panią : ) pamiętam, bo mam dobrą pamięć do twarzy...
                                                    muszę jeszcze trochę się pozastanawiać : )) jakaś podpowiedź? ; )
                                                  • yoosh Re: do kahunki! 10.08.05, 12:52
                                                    Pani to jestem dla mojego pieska:))

                                                    Jesli w latach 80-83 nie bylas w klasie 7-8,to po ptokach...widac nie dane nam
                                                    bylo sie spotkac:))
                                                  • e-mka poddaję się : ) 10.08.05, 12:58
                                                    dobrze, poddaję się : ) w progi SP 4 wkroczyłam w roku 1982, więc na pewno mnie
                                                    nie uczyłaś... ale byłam bystrym dzieckiem, biegałam po całej szkole, no i były
                                                    przecież szkolne akademie! więc kiedyś na pewno nasze oczy się spotkały : )
                                                    pozdrawiam!
                                                  • e-mka post scriptum 10.08.05, 13:02
                                                    i niezależnie od tego - takie wirtualne spotkanie też jest bardzo miłe : )) a
                                                    może opowiesz nam trochę więcej o swoich wspomnieniach z SP 4, z tej drugiej,
                                                    nauczycielskiej strony??? czy n-ele też "obgadują dzieci"? ; ) (obgadują,
                                                    obgadują, wiem, po przez kilka lat na studiach też byłam n-elką w szkole : ))!
                                                    a co zapadło Ci w pamięci z Rubinkowa z tamtych lat??? nie daj sie prosić,
                                                    powspominaj proszę! prosimy : )
                                                  • yoosh Re: post scriptum 10.08.05, 13:33
                                                    Poczatek mojego pobytu na Rubinkowie kojarzy mi sie z betonem,piaskiem,jednym
                                                    sklepem "KRYZYS",kolejkami po wszystko-no ale jaka szczupla wtedy bylam bez
                                                    diety cud!!

                                                    Pamietam jedno slynne drzewo na rogu Lubickiej i Jamontta.Gdy taksowkarzowi
                                                    mowilam,ze ma sie zatrzymac kolo drzewa,to kazdy wiedzial,gzdie to jest:)))

                                                    W dobry nastroj wprawialy mnie wyprawy z psem na druga strone szosy
                                                    lubickiej.Myslalam sobie-jak fajnie mieszkam-wystarczy przejsc przez szose i
                                                    juz mam lasek,laki i pola :)))))))))Potem zludzenia prysly.


                                                    A propos uzcniow-gdy moja klasa otrzymala swiadectwo ukonczenia SP,umowilam sie
                                                    z nimi na popoludniowa lazęgę po Toruniu.Zeszlismy chyba na piechote pol
                                                    Torunia,po drodze jakies lody,wesolo czas nam plynal i niespostrzezenie zaczelo
                                                    sie sciemniac,wiec dalam haslo do powrotu i pożegnanie też dość dlugo
                                                    trwalo.Gdy dochodzilam ok.22.oo do mojego bloku,klebil się przed nim liczny
                                                    tlumek stroskanych rodzicow,ktorzy z westchnieniem ulgi przyjeli moje
                                                    pojawienie sie i wytlumaczenie,ze ich dzieci sa cale i zdrowe i zapewne czekaja
                                                    juz! w domu.No coż,stracilam poczucie rzeczywistości-przypomnialy mi sie
                                                    stare ,dobre studenckie czasy.Pamiętajmy,że wtedy nie bylo komorek i rodzice
                                                    slusznie niepokoili sie o swoje potomstwo,czego ja-piekna i mloda-nie za bardzo
                                                    rozumialam.:)))
                                              • Gość: yarris Re: nauczyciele z SP4 IP: 86.40.142.* 10.08.05, 22:55
                                                A propos nauczycieli z SP4 to kiedys zamurowalo cala meska czesc szkoly, gdy
                                                pojawila sie nowa germanistka, ale mowie wam, calkowicie nowka- model, niestety,
                                                ku rozpaczy meskiej czesci"czworki", miala tylko jeden mankament- byla mezatka
                                                :):):), do dzis pamietam nazwisko ale nie wyjawie !!!!!!
                • Gość: Kris Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 10:37
                  Ja mieszkałem na Filomatów 4, pamiętam ze bałem się chodzic na Filomatów 1 i 2
                  bo rodzice mi mówili że tam milicja i wojsko mieszka..
                  Ale czasami musiałem bo był tam jedyny telefon :))) Pamiętam że na początku lat
                  80-tych wrzucało się tam 5 zł. Do sezamu chodziłem butelki sprzedawać żeby mieć
                  kieszonkowe :))
                  Fajne czasy..
              • yarris Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 09.08.05, 22:24
                ta jadlodajnia to byl bar Apollo, chodzilem tam kiedy zostawalem w wakacje tylko
                z ojcem, bo on umie zrobic jajecznice i do tego spalic ja na wegiel, a ziemniaki
                zawsze robil przesolone. Dla swietego spokoju dawal mi pare zlotych i szedlem na
                tucz do baru Apollo. Ale smieszna to byla knaaajpa !!!! Ho,Ho,Ho !!
                • e-mka do yarrisa : ) 09.08.05, 22:34
                  witaj, ho, ho! jak to sie dziwnie plecie : )) moja mama i siostra tez
                  wyemigrowaly z Rubinkowa do Irlandii : )) dzieki za slowa naszego hymnu!
                  przypomniales mi cd : ))
                  i wieeelkie dzieki za bar Apollo! rzeczywiscie! teraz sobie przypomnialam te
                  nazwe ; )) ale reszta dalej jak za mgla... blagam, opisz, co pamietasz! jak
                  wygladalo wnetrze Apolla? jaki byl jadlospis?? klientela??
                  pozdrawiam serdecznie,
                  em.
                  • Gość: yarris wspomnienia dla em-ki IP: 83.71.18.* 10.08.05, 01:02
                    bar Apollo byl toporny- lada z plytek ceramicznych, za lada jakies duze
                    gary,stoly z plyty pilsniowej wbite w podloge i krzeselka ( a wlasciwie
                    taboreciki), tak samo- za cholere nie mozna bylo sie przysunac do stolu- tak to
                    pamietam, taboreciki byly chyba obite skay- w kolorze czerwonym, a na stole
                    typowy motyw marmuru- to bylo dawno temu i niezbyt pamietam te obrazy, ale za to
                    pamietam lody i babeczki u Pokojskiego- lody, takie sobie, nieraz trafiala sie
                    tafla lodu, ale babeczki- pierwsza klasa. Gratuluje wyboru Twojej mamy i
                    siostry, ja mieszkam tu juz 6 lat
              • Gość: tomjaga Bar Apollo IP: *.torun.mm.pl 15.08.05, 13:58
                Przeczytałem właśnie ,że koleżanka stołowała się w tym barze.Ja,ponieważ
                mieszkałem we wieżowcu koło kwadratu byłem tam jak u siebie.Mamuśka pracowała do
                późna a dzieciaki(ja i moje siostry) mogły tam wybierać pomiędzy pierwszym a
                drugim zestawem.Pamiętam ,że gdy się już wybrało trzeba było oddać jakiś talon
                mocno umalowanej pani siedzącej w kasie.Gdy człowiek wrócił z baru do domu
                (jakieś 50 m i kilka pięter windą) był już głodny.Obiady były dobre,ale mało
                treściwe.Najważniejsze jednak było to, że można było zjeść poza domem.
                • e-mka Re: Bar Apollo 15.08.05, 14:04
                  miłr wspomnienia : ) ja też pamiętam jakieś talony, wysokie stołki barowe...
                  ale z mebu to tylko omlety utkwily mi w pamieci : )) chyba z ... groszkiem??
                  ale samo jadanie w barze to juz byla atrakcja : )) podobnie do
                  innych "atrakcji" w Kwadracie: fryzjera, biblioteki, lodziarni,
                  papierniczego... niesamowite, jak ten PRL-owski pawilon osiedlowy regulował
                  życie codzinne obywateli mieszkających na Rubinkowie, dostarczał rozrywki,
                  zaopatrzenia, oświaty... : )) och, kiedyś Kwadrat to było prawie centrum
                  wszechświata... nieiwiel więcej było potrzebne do życia : ))
                  pozdrawiam!
                  e-mka
      • magdoska1 Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 09.08.05, 07:35
        Baltony nie pamiętam bo w takich się nie zaopatrywaliśmy, potem pamiętam tam
        sklep (gdzie dentus teraz) ale miał jakąś nazwę (nie unisław-inaczej)
        kupowaliśmy tam galaretki, kisiele i inne takie proszkowe sprawy - po kilka
        sztuk każdego i zawoziliśmy do rodziny na wieś a ze wsi przywoziliśmy kawę taką
        w ziarnkach. Mieliło się w młynkach w domu - ale pamiętam wielkie młyki w sklepach.
        A w bress polu - nie pamiętam jak wcześniej się nazywał kupowało się na wagę
        taką marmoladę ale twardą w kawałkach i jadło samą bez chleba często.
          • Gość: Matt Do Gosiashek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 09:16
            Jesli pamiec starca sie nie myli, to jakos 81-89 :-) do klasy I-III J, potem
            IVi, potem V, VI, VII, VIIIG, nie, nie musieli mnie zklasy do klasy przenosic,
            bo np niegrzeczny bylem....po prostu łączyli klasy, bo cos tam
            ale w domu sobie jeszcze przypomnialem....:
            zawody rolkowojakiestam w zjezdzaniu z przychodni na rakowicza, chlopaki sobie
            takie urzadzenia skonstruowali, ktore mialy przednia oś skretna i nogami sie
            kierowalo.... i sie zjezdzalo, o!
            gra w tenisa na jedynym na swiecie naturalnym korcie betonowym :-)
            a w ósemce obok szkoly, przy boisku byly takie drzewa.... i pod drzewami
            gralismy w kapsle.... i ja nie chcialem byc Olafem Ludwigiem... bo to niemiec
            DDRowski byl przecie z krwi i kosci... zawsze chcialem byc Andrzejem
            Mierzejewskim, bo przeciez on z Torunia byl i Wyscigu Pokoju startowal...
            aaaaaaa
            no i nie wiem, czy pamietacie... jak zakladali domofony...jakiez to wtedy bylo
            zabawne.....dzwonienie i uciekanie.... Halo....za halo to w d....walą....i w
            nogi :-)
            • e-mka Matt : )) 09.08.05, 09:28
              oj, Matt, znowu pękam ze śmiechu : )) ja chodzilam do SP 4 w latach 82-90,
              zaczynałam w 1i, potem byłam juz "g", a w pierwszej klasie chodziliśmy do
              szkoły "na trzecia zmiane", gdzies tak na 15.40, bo bylismy wyzem
              demograficznym : )) w moim bloku mieszkalo 8 koleżanek z mojej klasy : ))
              pamietam tez wyglupy przy uzyciu telefonu domowego, ktory nam zalozyli po wielu
              latach oczekiwania... dzwonilismy i pytalismy: czy to zoo? nie? to dlaczego
              malpa przy telefonie?" albo do telefonu zaufania i zmyslalismy problemy
              psychologiczne : ))
              • Gość: emka Re: Matt : )) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.08.05, 09:44
                A ja chodziłam w soboty do szkoły (SP16) nikogo więcej z SP16 nie ma?????Ludzi
                kto pamięta baraki? Acha! A w 1 klasie uczyłam się z elementarza Falskiego
                (nowsze wydanie nie te słynne stare)!!!Z tego też się dziwili ludzie bo wtedy
                już uczyli się z LITER!!!!
                • e-mka elementarz 09.08.05, 09:53
                  ja też uczyłam się z elementarza Falskiego (taki kwadratowy, w sztywnej
                  oprawie), a moja o rok młodsza siostra z LITER... moja babcia zawsze
                  utrzymywała, ze siostra uczyla sie gorzej ode mnie przez te roznice wlasnie...
                  i kazala mi z siostra cwiczyc ortografie...tzn. musialam jej robic dyktanda i
                  bylam wsciekla, bo biedna siostra raz pisala"krudki" a potem "krutki", bo
                  mialam dysgrafie... i w ogle w szkole uczniom wzorowym (czyli mnie : )) kazali
                  pomagać w nauce uczniom słabszym... pamietam, jak raz pisalam z kolega, ktory
                  zle sie uczyl, wypracowanie nt. Łyska z pokładu Idy... kolega myslal, ze to Ida
                  była niewidoma, bo lektury chyba nie przeczytal...
              • Gość: Matt Re: Matt : )) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 09:45
                Taaaa...
                3zmiana... Jakiz tego byl urok, szczegolnie zimą, gdy mialem to szczescie, gdy
                w pierwszej klasie mojej mamie wystarczalo sil, by mnie ze szkoly odebrac i na
                sankach zostac dowiezionym do domu...a tam....czekal na mnie... MUPPET SHOW, to
                jedyna bajka z dziecinstwa, ktora dzis nie pozwala mi normalnie funkcjonowac,
                bo np cos tam jest w domu do zrobienia... Muppety rulez !!
                • e-mka lektury i konkursy : ) 09.08.05, 09:57
                  no, lekcje wieczorowa pora byly cudne... ja pamietam jak mama robila mi "drugie
                  sniadanie" do szkoly: bulka, gruszka i sliwki wegierki... poczatki szkolne
                  kojarza mi sie z wegierkami : )) i to wszytsko w takim woreczku sciaganym
                  kolorowa tasiemka : )) a jakie lektury szkolne utkwily Wam w pamieci??
                  pisaliscie o nich wyoracowania? jakie mieliscie konkursy w szkole?? bo my
                  oczywiscie konkurs wiedzy o patronie szkolnym, Zb. Załuskim, konkurs o
                  zabytkach Torunia, na najładniejszą klasę... mieliśmy też gablotę wzorowych
                  uczniów (zdjecia z podpisami) klas I-III, IV-VI i VII-VIII... nie moglam sie
                  doczekac, zeby wisiec wreszcie w VII-VIII... ale jak bylam pierwszakiem, to
                  ludzie z VIII klasy wydawali mi sie dorosli : ))
                  • Gość: emka Re: lektury i konkursy : ) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.08.05, 10:09
                    Ja w konkursie historycznym dostałam książkę o Julianie Marchlewskim - jakimś
                    działaczu komunistycznym!!Chyba gdzieś mam do dziś bo to przecież nagroda i
                    pisze. A w konkursie plastycznym swoje miasto maluję - prace pojechały do ZSRR i
                    dostałam wyróżnienie i kalendarzyk taki malutki (z 8x4cm.) i taki kolorowy z
                    ruską kobitą i byłam wniebowzięta!!!
                      • e-mka bliskie kontakty z ZSSR : )) 09.08.05, 10:27
                        my też chodziliśmy w kółeczko - za inne chodzenie można było dostać uwagę...
                        właśnie mi sie przypomniało, że w szkole dostawaliśmy dary od bratniego narodu
                        ZSSR, a były to:
                        - po kilogramie żółtej (chyba kukurydzianej?) mąki na łebka - mama wywiozla ja
                        do babci dla kurczakow, bo balismy sie ja jesc
                        - cukierki w pudelku z tektury, chyba z motywami z "wilka i zajaca" - bylam
                        wniebowzieta i naprawde kochalam ZSSR!
                        a na urodziny Lenina musielismy wyciac jego foto z Kraju Rad, wkleic do zeszytu
                        i namalowac kwiatki dookola : ))
                        i "Wiesolyje Kartinki" tez sie czytalo : )) a w nagrode za dobre stopnie mozna
                        bylo korespondowac z druzba z ZSSR... ja korespondowalam z Masza z
                        Krasnojarskiego Kraju : ))przyslala mi swoje zdjecie w stroju pioniera, znaczek
                        z Leninem, monety-ruble, hi, hi, papierki po cukierkach i tlumaczyla mi, co to
                        są cukierki i guma do zucia : )) oni mieli takie piekne koperty z rysunkami na
                        przedzie : )) uwielbilalam te listy!! wy tez macie takie wspomnienia z
                        kontaktow ze Wschodem : ))??
                          • Gość: emka Re: bliskie kontakty z ZSRR : )) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.08.05, 10:38
                            Ja też korespondowałam z jakąś Swietłaną - adres wzięłam z
                            płomyczka-wymieniałyśmy się pocztówkami.Ale długo nie popisałam bo ona urwała
                            kontakt. Niestety żarcia nam nie dawali z ZSRR. A pamiętacie "Międzynarodową Grę
                            dla dzieci" dostawało się list z kilkoma nazwiskami - dopisywałaś swoje nazwisko
                            a na 5 widocznych przed tobą adresów wysyłałaś kartkę ze swojego miasta. Muszę
                            powiedzieć że kilka kartek z różnych stron Polski dostałam ale mało.Kartki
                            pocztowe mam do dzisiaj
                            • Gość: Matt Re: bliskie kontakty z ZSRR : )) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 16:13
                              a ja nawet nalezalem do towarzystwa przyjazni polsko radzieckiej (w skrocie
                              TPPR). Chociaz "nalezalem" to zbyt duze slowo...
                              Gdy wrocilem do domu, opowiadajac co bylo w szkole, z wypiekami na twarzy, i z
                              jaką to cudowną organiazacją miałem do czynienia... i gdzie mozna pojechac
                              dzieki niej, jakie festiwale piosenki zwiedzic, i......
                              tu wtracil sie ojciec: czyli zapisales sie ?
                              Ja: tak,
                              O: no to jutro sie wypiszesz....
                              no i zamiast 5-ki na koniec roku mialem czworke, bo pani od rosyjskiego nie byla
                              w stanie mi zapomniec i wybaczyc tego czynu...
                              a probowala mnie przekupic takimi niebieskimi analogowymi plytami dolaczanymi do
                              jakiego ruskiego czasopisma... ale wolalem tego do domu nie znosic, bo gdzie
                              takie male dziecko wyrzucone z domu by sie podzialo :-)
                      • Gość: tomjaga szkoła nr 4 (spacer na korytarzu) IP: *.torun.mm.pl 14.08.05, 20:10
                        Jeśli chodzi o spacery na korytarzu szkolnym podczas przerw ,to w szkole nr 4
                        chodziło się w lewa stronę(tak jak na żużlu).Gdy wraz z kolegą ,tak dla rozrywki
                        spróbowaliśmy w prawo,pani.od j.pol.tak pociągnęła mnie za ucho (byłem 20 cm nad
                        ziemią),że do dziś coś z nim nie tak.Chyba mi je naderwała.Pamiętam,że miała
                        długie panokcie,długie czarne włosy spiete spinką i okulary.
                        Może ktoś ją pamięta ??????????????????
        • Gość: tomjaga UNISON i inne IP: *.torun.mm.pl 14.08.05, 20:42
          Galaretki kupowało się w UNISONIE ,a w BRESS-POLU wino czerwone wytrawne w 5-cio
          litrowych plastikowych baniaczkach.(to tylko na otwarciu,później już go nie
          było).Fajne czasy ,pamiętam jak od rana czekaliśmy z kolegą przed kioskiem
          ruchu,a po otwarciu o 7 rano mieliśmy już nową płytę Brygady kryzys lub Izy
          Trojanowskiej(oczywiście LP).Dla spóźnialskich został już tylko Chorst Jankowski.
          Czy ktoś wie ,o co chodzi??????????????
    • booster Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 09.08.05, 23:16
      A kto pamięta takiego Józka - zbierał kartony i inne rzeczy po śmietnikach.
      Wśród nas, dzieciaków, krażyły legendy na temat rzekomego bogactwa tego
      człowieka (miał mieć wille w lubiczu, której dorobił się na tym zbieractwie)...
      I z innej beczki: pamiętacie jak kiedyś struga toruńska miała takie rozlewisko
      (?), bajoro (niedaleko bloku na buszczyńskich), tam była też osada indiańska -
      tam można było się dopiero bawić...
      • Gość: yarris Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: 83.71.18.* 10.08.05, 01:07
        Jozek dorobil sie malucha, mieszkal w wiezowcu zaraz kolo kwadratu, nazwiska nie
        pamietam, ale jego syn jezdzi u nas w Irlandii na ciezarowce ( przynajmniej
        jezdzil 5 lat temu, kiedy zalatwilem mu robote), nie wiem czy jeszcze bo nie mam
        z nim kontaktu, poza tym on byl rozwiedziony ze swoja zona i w ten sposob
        zarabial na chleb. Pamietam tego "malucha"- wszystkie siedzenia wyjete oprocz
        siedzenia kierowcy, caly schowek na 9 pietrze zawalony makulatura, a potem kupil
        sobie Zuka i zbieral zlom
      • e-mka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 10.08.05, 21:50
        ja też pamiętam Józka oczywiście - był bardzo charakterystyczną postacią :))
        stałym elementem krajobrazu Rubinkowa - z tym swoim wózkiem - dwukółką, w
        waciaku przewiązanym sznurkiem, w czapce-uszance, kiedy nastawały chłody...
        postrach, ale i obiekt fascunacji rubinkowskich dzieciaków... też wierzyłam, że
        ma willę w Lubiczu, a za "dziada' przebiera się dla niepoznaki : ))
        • Gość: tomjaga Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.torun.mm.pl 14.08.05, 19:36
          Nie wież w Józka - bogacza.Tak się składa ,że w latach 1976 -1983 mieszkałem na
          Rubinkowie przy ul. Łyskowskiego 37 i miałem przyjemność być sąsiadem pana
          P....go.Mieszkałem piętro wyżej.Pracowity pan P.utkwił mi bardzo w pamięci ,a to
          z uwagi na jego burzliwy charakterek i chałasy dobiegające z jego mieszkanka po
          powrocie z całodziennych(czasem nocnych) wojaży.Mimo wszystko był dobrym
          sąsiadem i miło go wspominam.Pamiętam ,że jeżdził (bardzo rzadko)swoim
          pomarańczowym maluchem.Pozdrawiam go tym samym,jego małżonkę i dzieci(jeśli
          dobrze pamiętam)Marzenę,Anię i Adama.
          A tak poza tym,to czy jest ktoś ze szkoły nr 4 z klasy p.Pawluk(rocznik 68)???
      • Gość: pele Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 23:12
        hejka...czytam i normalnie lza w oku sie kreci....jakbym to ja przezywal
        jeszcze raz....wiekszosc watkow z zycia sp4 potwierdzam ...bar na pietrze w
        kwadracie ..wspaniale kisielki tam podawali chodzilo sie z taca i samemu przy
        barierce przechodzilo do kasy...a sobota rano okolo 5 kolejka przed kioskiem
        ruchu przy hermesie i kupno sterty gazet za oszczedzone pieniazki przez tydzien
        i zawsze te same twarze a jakie cudowne plakaty na sciane...tapety byly
        niepotrzebne....nauczycielka niemieckiego....wspomniana byla moja
        wychowawczynia i biwak z nia w Bachotku....ojezu ze nie bylismy starsi ale i
        tak byly jazdy....
          • mirekl1202 Re: Rubinkowo w PRL-u : ) 17.08.05, 23:54
            a tak apropos - to kojarze jednego Pele - wlasnie z Rubinkowa.
            trzymal sie blisko Jacha - tego wysokiego z Lyskowskiego 37
            to Ty ?

            a co do gazet - to faktycznie. kolejki rano do kiosku. albo te prenumeraty na
            poczcie. a pamietacie ta gazete dla harcerzy z komiksem Tytusa Romka i Atomka
            na ostatniej stronie ?
    • Gość: yarris Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: 83.71.18.* 10.08.05, 01:24
      pamietam jeszcze okres kiedy 1 sekretarz KC PZPR niejaki Edward G. mial
      nawiedzic Rubinkowo. Sam wtedy, za szczeniaka tego machalem lopata w przedszkolu
      kolo "czworki". Sekretarz, owszem- nawiedzil, ale wysiadl na chwilke z samochodu
      kolo Merkurego i tyle go widzieli. I na co te wszystkie czyny spoleczne,
      malowanie trawy, kladzenie asfaltow no i moje machanie lopata ??
    • Gość: yarris Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: 83.71.18.* 10.08.05, 01:30
      w "tzw." kinie Rubin bylem na Krzyzakach 11 razy- z reguly lezalem na kocyku
      przed ekranem, nie bylo miejsc w krzeselkach, a w czytelni czytalem "Tytusy,
      Romki i Atomki". Natomiast biblioteka byla prawdziwym oknem na swiat- tam
      poznalem Arkadego Fiedlera, Ernesta Hemingwaya itp.- to bylo, naprawde COS !!!
      • Gość: emka Re: Rubinkowo w PRL-u : ) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 08:20
        O właśnie - a co się nie zmieniło-BIBLIOTEKA!!!Należę tam od zerówki - czyli już
        bardzo sporo lat - teraz oczywiście dla dorosłych.Stara dobra bibliotek. Obok
        tytusów zaczytywałam się w Antresolka profesolka Nerwosolka, Kajki i Kokosze no
        i wiele innych książek: Pany Samochodziki (dzięki bratu je odkryłam), Musierowicz
        Wioskę Indiańską pamiętam, sama kąpałam się w Baszce.A jeszcze pamiętam jak
        autobus 19 jeździł inną trasą właśnie przy łące jak się szło na Elanę.
        • e-mka do Matta - n-ele z SP 8 10.08.05, 12:48
          hej Mat, odgrzebałam w pamięci coś dla Ciebie : ) moimi sąsiadami byli n-ele z
          Twojej szkoły: pani fizyczka Cz. oraz chyba matematyk, p. R?
          a panem od wf był pan K? ; )) to Tato mojej najlepszej przyjaciółki : ))
          napisz, czy ich pamiętasz!
          pozdrawiam,
          em.
          • Gość: Matt Re: do Matta - n-ele z SP 8 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 13:09
            oj pamietam pamietam, ALE:
            pani fizyczka Cz. jesli dobrze pamietam nosila wlosy
            splecione/zwiazane/uplecione (czy jak Wy kobiety to nazywacie) w tzw kok. ale
            nie uczyla mnie, bo fizyke mialem z panem Nowakowskim, ktory pozniej odszedl z
            naszej szkoly. Jesli ktos pamieta, to mial ksywe Sanders, bo byl podobny do
            takiego jednego goscia z filmu "Na wschod od Edenu" czy jakos tak, (byla tez tam
            cioteczka Jilly i w ogole wszyscy sie tym filmem zachwycali.)
            Matematyke mialem z gosciem, ktorego sie nie zapomina... i niestety nie byl to
            pan R.... moj nauczyciel uwielbial jedno slowo. I jesli gdzies, ktos, kiedys
            uslyszal wykrzyczane: "PINGWIN" to wie o co chodzi. Dzieki niemu tez uwielbialem
            matematyke, bo kumalem wszystko o co chodzi. Potrafil przekazac o co w niej chodzi.
            A pan z WueFu to tez nie ten.... nawet nie pamietam jak sie nazywal (o zgrozo!
            jesli ktos ma niepotrzebna fiolke bilobilu prosze o kontakt), ale swego czasu
            uczeszczajac na SKSy gralismy w turnieju Flisak i zdobylismy nawet mistrzostwo
            Torunia !!!! :-) gralem na bramce w reprezentacji szkoly i do dzis opowiadam jak
            to bedac drugim bramkarzem bronilem karne w polfinale. Na stadionie przy ul.
            Swietopelka... a w finale wygralismy z SP 16 (!) 1:0 ...i pamietam, kto bramke
            strzelil (jednak zastanawiam sie, czy bilobil potrzebny)... a byl to rok 1986.
    • e-mka radiowe lekcje muzyki 10.08.05, 21:58
      przypomniało mi sie jeszcze coś nt. lekcji muzyki w klasach I-III... było jakoś
      tak, że radio nadawało piosenki, których my sie uczyliśmy na muzyce... tzn.
      dyktowano słowa chyba? chodziłam do koleżanki z klasy i razem spisywałyśmy te
      piosenki... a już w starszych klasach pani od muzyki (skomponowała melodię do
      naszego hymnu o Zb. Załuskim) witała nas pozdrowieniem "Cześć pieśni!" a my
      gromko odkrzykiwaliśmy "Pieśni cześć!"... pamiętacie?? yarris? oczywiście
      trzeba było należeć do chóru, chodzić na jego próby i śpiewać pieśni na
      akademiach (pamiętam "Dzień Zwycięstwa, o nim marzył każdy z nas..."... a grę
      na flecie pamiętacie?? katowało się "Pojedziemy na łów", "U prząśniczki siedzą
      jak anioł dzieweczki", francuską piosenkę "Aluette'... graliście na flecie???
      dla mnie to była trauma i stres : ) zawsze zapluwałam mój flecik i potem
      musiałam go czyścić wyciorem : ))
      pozdrawiam wszystkie dzieci PRL-u z Rubinkowa!
      em.
        • e-mka pani od muzyki 11.08.05, 07:40
          yarris, moja pamiec też jest już nieco przykurzona, ale pani od muzyki, ktora
          skomponowala melodie hymnu, nazywała się raczej Matuszewicz, Matuszewska, albo
          jakoś taka... była to kobieta z tzw. biglem - nosiła się na wysokich obcasach,
          zawsze z makijażem, krótko, modnie podcięte włosy, chyba przed 40-tką? paliła
          papierosy jak smok, zawsze ciągnęła się za nią smuga zapachu tytoniowego...
          akompaniowała na pianinie w czasie występów chóru na akademiach... a słowa
          napisał jakaś polonistka i może to właśnie nią masz na myśli???
          powspominaj, co jeszcze pamiętasz z Rubinkowa i SP 4, pls
      • mirekl1202 Re: radiowe lekcje muzyki 11.08.05, 08:52
        ooo, witam wszystkich :)
        jak fajnie, ze mnie tu przygnalo ...
        do em-ki: tak sie zastanawiam - Goska, to Ty ?
        kilmat sie baaardzo znajomy zrobil.
        przeczytalem wszystkie watki - az sie lza w oku kreci.
        bo i kwadrat znajomy, nauczyciele wszyscy znajomi (z Balbina, Stelmaszykowa i
        innymi na czele) itp itd ....

        ja wprawdzie do choru nie musialem nalezec - za to orkiestra mnie nie minela.
        Trzeba bylo latac z traba i grac. Na szczescie - szybko sie okazalo, ze nie mam
        do tego wielkich zdolnosci - i zwolnili mnie z grania - a nie trzeba bylo
        spiewac.
        niestety za to nie minely mnie wierszyki Stelmaszykowej.
        zeby jeszcze madre byly - ale nic wartosciowego :) "Pan Kotek byl chory i lezal
        w lozeczku, I przyszedl Pan doktor - jak sie masz koteczku (itd)". To chyba
        byla rola Darka B.

        M.
        • e-mka wierszyki PCK 11.08.05, 09:09
          o rany, Mirem, odpadłam : )) przypomniałeś mi, jak udzielaliśmy się w ramach
          apeli PCK : )))) i recytowaliśmy wierszyki o tematyce zdrowotnej : ))
          ja pamiętam do dziś:
          Tuż za domem, bardzo blisko,
          Bylo miejsce na boisko
          Kiedys tam wyrzucil Jurek
          Potargany stary sznurek
          A nazajutrz obok sznurka od banana spadła skórka
          Wyrzucona przez Karola... itepe...
          tylko jaki to miało związek ze zdrowiem i PCK w ogóle???
          Mirek, błagam, powspominaj jeszcze!!! przecież na pewno masz masę wspomnień nt.
          naszej klasy, n-eli, Rubinkowa, itepe : ))