Gość: Graf
IP: *.amrest.com.pl
04.02.02, 11:55
Mam za sobą kawałek życia, ale po raz pierwszy ujrzałem (usłyszałem) coś
takiego.
Staję wygodnie przed urządzeniem, by cieszyć się prostą fizjologiczną
przyjemnością opróżniania pęcherza, a tu po cichutku sączyć zaczynają się
pierwsze takty "Dla Elizy" Beethovena. Dostaję konwulsyjnego śmiechu, tracę
kontrolę nad strumieniem i z prostej przyjemności nic nie wychodzi.
Słysząc hałas, nadbiegają koledzy i kolejno testują grające pisuary. Tylko
jeden, trochę starszy sugeruje, że to urządzenie zbawienne dla facetów z chorą
prostatą.
Miejsce zdarzenia: Warszawa, toaleta hotelu BOSS.
Niejedno w życiu Cię zaskoczy...