Dodaj do ulubionych

Pożegnanie żołnierzy wylatujących do Iraku

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 22:11
I tak wszystkim wyjeżdzającym chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Więc po co te
bzdurne rozczulania się. Kto nie chciał nie musiał jechać. Mało tego
większośc miała załatwiony wyjazd. Ja dziekuję, pracuje za 600 zł. i mam w
dupie zginąć za parę złotych.
Obserwuj wątek
    • Gość: P. Re: Pożegnanie żołnierzy wylatujących do Iraku IP: *.provider.pl / *.provider.pl 09.01.04, 00:54
      Ech, pajacu, jakbyś np. jechał do USA popracować, to też byłoby ci smutno i
      byłoby 'bzdurne rozczulanie się'. Niezależnie od tego, czy jechałbyś dla kasy,
      czy turystycznie.
      • map4 Re: Pożegnanie żołnierzy wylatujących do Iraku 09.01.04, 08:31
        Gość portalu: P. napisał(a):

        > Ech, pajacu, jakbyś np. jechał do USA popracować, to też byłoby ci smutno i
        > byłoby 'bzdurne rozczulanie się'. Niezależnie od tego, czy jechałbyś dla kasy,
        > czy turystycznie.

        A mnie ten artykuł bardzo się spodobał.
        Został napisany bardzo fachowo, zgodnie z najlepszymi, propagandowymi wzorcami
        radzieckimi przejętymi i poprawionymi przez - a kogóż by innego - amerykanów.
        Wprowadzenie: zdjęcie żołnieża z dzieckiem. Żołnierz wcale nie bije, wcale nie
        celuje w dzieciaka z kałacha, wcale nie gwałci, tylko trzyma je po prostu na
        rękach. Kompletne odwrócenie ról. Podpis informuje niewystarczająco
        inteligentnych (tzn. mnie), że to dziecko nie chce się z żołnieżem rozstać, a
        nie odwrotnie.
        Kompletne zaskoczenie: dziecko tworzy z żołnieżem rodzinę. Zbity z tropu i
        niepewny właśnie zostałem "otworzony" na jedynie słuszną prawdę. Po tym wstępie
        zaczyna się opis słowny wydarzenia.

        Małe, niewinne dziecko, prawie płaczący tata, mundur, misja w Iraku.
        Wszyscy (nawet taki kiep jak ja) jarzą, o co chodzi. No prawie jak w "Niewolnicy
        Isaurze". Wzruszyłem się, cholera, aż mi na klawiaturę nakapało.
        Na szczęście jest reklama - mam się pozbyć swoich nart, kochana "gazeta
        wyborcza" chętnie mi w tym pomoże. Pewnie za darmo, w końcu im nie jest wszystko
        jedno.
        Grunt, że wzruszenie - tym razem bezinteresownością - pozostaje.
        No nic, po przerwie jedziem dalej.

        Misja w Iraku, wiadomo. Szlechetna misja, ble ble ble, druga zmiana, nagle
        pojawia się problem: jest mgła. Nie napisano jedynie, czy rozkazem dowódcy mgłę
        pogoniono przecz, czy też interwencja z góry po wstawiennictwie miejscowego
        kapelana wystarczyła. To jedno z niewielu niedociągnięć tego artykułu.

        Kazanie dowódcy - proste, żołnierskie słowa: jesteśmy razem, trzymajmy się
        razem, jestem waszym przełożonym, ale to ja jestem dla was. Dokładnie to, czego
        oczekuje się dziś od nowoczesnego, zaangażowanego i światłego oficera. Miękko
        robi mi się po raz drugi: swój chłop, nie pozwoli skrzywdzić naszych, a jak by
        co to pewnie miejscowym w wendetcie jaja osobiście poodgryza. Cool. Tak trzymać.
        Właściwy człowiek na właściwym miejscu (sympatia czytelnika do odważnej i
        strategicznie słusznej decyzji MON ma za zadanie w tym miejscu wzrosnąć).

        Wojskowi są doświadczeni w bojach, wiedzą też od poprzedników, co i jak trzeba
        robić. Są spokojni. I ja staję się za sprawą spokoju żołnierzy spokojny, choć
        ich rodziny odczuwają mimo wszystko strach. Ale mi łatwo mówić, bo to nie moi
        najbliźsi będą jeździć Tarpanem po polach minowych, komentuję sobie swoje
        opanowanie (zupełnie, jakby sama jazda Tarpanem nie była wystarczająco
        niebezpieczna - nie, tam będą dodatkowo jeździć po minach). To moi kochani
        umundurowani współobywatele, patrioci, będą nadstawiać dupy w obronie
        najjaśniejszej i tej niewdzięcznej cywilbandy. Respect.

        Rodziny mają pietra. Rozumiem, w końcu Camp Babilon to nie "wywczasy w Zoppot".
        Ja też pewnie trząsłbym się o brata, gdyby tam miał lecieć.

        PS. Czytałem i skomentowałem internetową wersję artykułu a z wrodzonego lenistwa
        nie podążyłem za linkiem zachęcającym mnie do opchnięcia własnych starych nart.

        PS2. Doceniam ciężką dolę żołnierzy. Szkoleni są do zabijania, za to im się
        płaci, lecz mimo wszystko żal mi ich.

        PS3. Nie wypowiadam się tutaj o politykach, którzy w naszym podobno imieniu
        podjęli decyzję o udziale w inwazji na Irak. To zostawiam sobie na inny wątek.
        Mierzi mnie natomiast ta nachalna wojenna propaganda, szczególnie w gazecie,
        która podobno "być" stawia przed "mieć". Podobno. Etyka, powołanie, prawda,
        odwaga, obiektywność, takie tam pierdoły...

        PS4. Informuję wszystkie niezaprzyjaźnione wywiady tego świata, że lotnicze siły
        zbrojne RP mogą zostać uziemione z powodu mgły. Dla przypomnienia: to wschodnia
        flanka NATO w początku XXI wieku. Jakie to szczęście, że nie żyjemy z np.
        Białorusią jak Indie z Pakistanem ...
        • Gość: gość Re: Pożegnanie żołnierzy wylatujących do Iraku IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 12.01.04, 01:32
          Rzeczywiście niezła propagandówka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka