Dodaj do ulubionych

Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety

IP: *.vogel.pl 05.02.02, 14:24
Jest sobie na wrocławskich stronach "Gazety" dział szumnie nazwany "Teatry" (a
nawet "Premiery teatralne", jeśli się kliknie odnośnik):
www.gazeta.pl/alfa/index.jsp?xx=89550&dzial=wrw020141

Tyle że tam się nic nie zmienia od prawie roku! W stolycy na przykład
uzupełniają go nowymi premierami - u nas zastój, jakby się nic nie
działo. "Gazeto" - apeluję albo o usunięcie padłego śmiecia, albo ekshumowanie
go do życia!
Obserwuj wątek
    • Gość: red Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.wroc.gazeta.pl 06.02.02, 16:45
      Ekshumacja nastapi w piatek rano
      przepraszamy
      • Gość: Jarosz Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.vogel.pl 08.02.02, 18:25
        Dziękuję za interwencję! Teraz ten dział portalu ma sens :-)))

        Pozwolę sobie jednak jeszcze trochę pomarudzić - w opisie "Mayday" w Kameralnym
        przeczytać można: "Tylko tu zobaczycie jeszcze Teresę Sawicką!" Wiem, notka
        jest stara i była aktualna w momencie powstania, a kto by się teraz bawił w jej
        uaktualnianie... Jednakże obecnie panią Sawicką oglądać możemy także w "Kubusiu
        Fataliście", a już lada chwila premiera "Wesela".

        Pozdrawiam :-)))
      • postmodern Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety 08.02.02, 19:02
        A następna będzie....
        • Gość: Michal Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.skane.se 08.02.02, 21:45
          Czesc Jarosz.Tam gdzie Teatr tam Ty pierwszy.
          Jaka role zagra p.Sawicka w Weselu?Czyzby
          Gospodynie.
          • Gość: Jarosz Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.vogel.pl 09.02.02, 11:36
            Cześć Michale :-)))

            Zgadłeś - Teresa Sawicka próbuje rolę Gospodyni.

            Pozdrawiam :-)))
            • Gość: JAROSZ Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.skane.se 10.02.02, 00:57
              Gość portalu: Jarosz napisał(a):

              > Cześć Michale :-)))
              >
              > Zgadłeś - Teresa Sawicka próbuje rolę Gospodyni.
              >
              > Pozdrawiam :-)))

              Zgadlem tez, ze w roli Racheli wystapi Aleksandra Poplawska lub Peplowska.
              Jest to swietna mloda aktorka o wielkiej charyzmie.Poeta Reczek, troche
              go sobie w tej roli nie wyobrazam.Widzialbym go bardziej w roli Pana
              Mlodego.


              • Gość: Jarosz Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.vogel.pl 11.02.02, 12:13
                Ehm - zgadłeś czy wiedziałeś? ;-)))

                Co do Oli Popławskiej - to oprócz tego, co napisałeś, jest niezwykle
                sympatyczna osoba. Wiem, bo miałem przyjemność poznać, tyle że parę lat temu. I
                oczywiście będę jej kibicował na tegorocznym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej,
                bo ZNAKOMICIE śpiewa! Talent krystaliczny!

                PS Michale - co to za podszywanie się pode mnie, hę? ;-)))
              • Gość: Jarosz Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.vogel.pl 11.02.02, 12:14
                Ehm - zgadłeś czy wiedziałeś? ;-)))

                Co do Oli Popławskiej - to oprócz tego, co napisałeś, jest niezwykle
                sympatyczna osoba. Wiem, bo miałem przyjemność poznać, tyle że parę lat temu. I
                oczywiście będę jej kibicował na tegorocznym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej,
                bo ZNAKOMICIE śpiewa! Talent krystaliczny!

                PS Michale - co to za podszywanie się pode mnie, hę? ;-)))
                • Gość: MICHAL Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.swipnet.se 12.02.02, 12:32
                  Jarosz sorry
                  Jestem tak podekcytowany zblizajaca sie premiera Wesela,
                  ze jako gosc portalu napisalem Jarosz.Swiadczy to tylko
                  o wybitnym rozstrzepaniu.
                  Co do roli Racheli to oczywiscie wyczytalem gdziez , ze ma
                  ja zagrac Aleksandra P.
                  Role Rachli graja w spekltaklu Rotbauma Halina Dobrowolska.
                  Ogladalem zdjecia z tego spektaklu.Wygladala H.D.wspaniale.
                  Pozdrawiam Michal.
    • Gość: MICHAL Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.skane.se 19.02.02, 06:32
      Kiedy dokladnie odbedzie sie pemiera Wesela ?

      • Gość: Jarosz "Wesele" IP: *.vogel.pl 19.02.02, 11:09
        Podobno 27 marca, ale na pewno to jeszcze nie wiem. Mówi się też o 30 marca i 7
        kwietnia. Myślę, że za kilka dni wszystko będzie jasne.
        • Gość: MICHAL Re: IP: *.skane.se 19.02.02, 22:35
          Zapewne wszystkim teatromanom wiadomo , ze w marcu w Krakowie w Starym
          Teatrze odbedzie sie premiera "Mistrza i Malgorzaty" w rez.Krystiana
          Lupy.Ja sie wybieram.
          • Gość: Jarosz Re: "Mistrz" IP: *.vogel.pl 20.02.02, 11:15
            Ja też, choć niekoniecznie w marcu.

            A wiecie, że ta premiera miała być pierwotnie robiona we Wrocławiu? Wszystko
            się rozbiło o odejście dyrektora Jacka Wekslera do telewizji. Pisał o tym w
            kategorii skandalu roku Krzysztof Mieszkowski w dorocznej ankiecie
            miesięcznika "Teatr" - numer z grudnia 2000 r.
            • Gość: MICHAL Re: IP: *.swipnet.se 22.02.02, 07:57
              Jarosz
              Wybierasz sie do Krakowa na Mistrza czy nie?

              Michail B
              • Gość: Jarosz Re: IP: *.vogel.pl 25.02.02, 17:46
                Ho ho - pół tygodnia mnie nie było, a tu tyle postów :-)))

                Michale - wybieram się, ale nie w okolicach premiery. Może w czerwcu, a może
                dopiero w następnym sezonie. Na samym początku bez protekcji w ogóle się
                zapewne nie będzie można na to dostać. Rezerwować też na razie nie ma sensu -
                data premiery co chwila się przesuwa.

                I znów się przesunęła - tym razem na 13 i 14 kwietnia.
                • Gość: marsha Re: IP: 192.168.0.* 25.02.02, 18:25
                  >Na samym początku bez protekcji w ogóle się
                  > zapewne nie będzie można na to dostać.

                  założymy się?... :)))))))))
                  • Gość: Jarosz Re: IP: *.vogel.pl 25.02.02, 19:52
                    Marsha - ja mówię o zwykłych teatromanach, a nie o pięknych kobietach, którym
                    wejść łatwiej ;-)))
                    • Gość: marsha Re: IP: 192.168.0.* 25.02.02, 21:58
                      ha,ale zauważ,że częściej przy wejściu czatują PANIE bileterki- i
                      moja "kobiecość" wcale nie ułatwia prześlizgnięcia się... :))))
                      wybierasz się na premierę "Wesela"?
                      do zobaczenia!
                      M.

                      • Gość: Jarosz Re: IP: *.vogel.pl 26.02.02, 11:17
                        Heh, wcale nie częściej... Procent jest dość wyrównany. W Starym T. zaś - mam
                        wrażenie - nawet jest przewaga panów ;-)))

                        Poza tym kto mówi o wchodzeniu drogą oficjalną ;-))) Pamiętamy choćby
                        wchodzenie na "Woyzecka" pod ladą bufetu ;-)))

                        Na samą premierę "Wesela" raczej się nie wybieram, ale kto wie - może zmienię
                        jeszcze zdanie.

                        Pozdrowionka :-)))
            • dlugopis Re: Mistrz 22.02.02, 09:06
              A szkoda.
              Na Mistrza poszedlbym we Wroclawiu na pewno, a tak nie mam szans pojechac do
              Krakowa ze wzgledu na prace.
              Pozdrowionka
              • Gość: magician Re: Mistrz & Małgorzata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.02.02, 16:02
                Ja widziałam M&M na festiwalu DIALOG w reżyserii Korsunovasa i było rewelacyjne
                (no scena balu trochę mnie zawiodła ale w końcu M&M to wieeeelkieee wyzwanie
                dla Teatru).
                Do Krakowa? Może pojadę jeśli w lipcu, ewentualnie na końcu czerwca będą grali.
                Hmmmm Lupa+M&M ...... nie wysiedzę we Wrocławiu :)))))))))

                Michał a TY jedziesz?

                M.
                • Gość: MICHAL Re: Mistrz & Małgorzata IP: *.swipnet.se 22.02.02, 18:10
                  Gość portalu: magician napisał(a):

                  > Ja widziałam M&M na festiwalu DIALOG w reżyserii Korsunovasa i było rewelacyjne
                  >
                  > (no scena balu trochę mnie zawiodła ale w końcu M&M to wieeeelkieee wyzwanie
                  > dla Teatru).
                  > Do Krakowa? Może pojadę jeśli w lipcu, ewentualnie na końcu czerwca będą grali
                  > .
                  > Hmmmm Lupa+M&M ...... nie wysiedzę we Wrocławiu :)))))))))
                  >
                  > Michał a TY jedziesz?
                  >
                  > M.

                  Pojade w kwietniu , gdyz "nie wysiedze".Podobno spektakl grany jest
                  przez dwa wieczory.troche jest to dla mnie niepraktyczne.
                  Swego czasu ogladalem MiM w Teatrze Wsplczesnym w Warszawie.Bylo
                  to imponujace widowisko i jedyny autentyczny sukces rezyserski
                  Macieja Englerta.Pozdrawiam Michal.

                • Gość: marsha Re: Mistrz & Małgorzata IP: 192.168.0.* 22.02.02, 21:23
                  >w reżyserii Korsunovasa i było rewelacyjne
                  >
                  > (no scena balu trochę mnie zawiodła ale w końcu M&M to wieeeelkieee wyzwanie
                  > dla Teatru).

                  oj...tu zaprotestuję głośno!- scena balu była wspaniała! [cienie i projekcje
                  genialnie wykorzystane]
                  a do Krakowa na MiM chciałabym się wybrać i zrobię to pomimo pewnych przeszkód.
                  (to tylko 4,15 min. w jedną stronę...) :)))
                  • Gość: Jarosz Re: Mistrz & Małgorzata IP: *.vogel.pl 25.02.02, 17:50
                    Tak jest, ja też się nie zgodzę. Litewski "Mistrz" bardzo mi się podobał - ze
                    sceną balu włącznie. Charakterystyczną zresztą dla poetyki Korsunovasa -
                    widziałem jeszcze "Bam" Charmsa i tam też był podobny pomysł na teatr cieni.
        • Gość: Jarosz Re: IP: *.vogel.pl 25.02.02, 17:47
          Według strony Teatru Polskiego premiera jednak 27 marca, z czym że w marcu
          grają tylko ten jeden raz. Później święta...
          • Gość: Jarosz Re: "Wesele" IP: *.vogel.pl 25.02.02, 17:52
            "Wesela" znaczy się ;-)))
    • postmodern Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety 22.02.02, 21:42
      Na M&M (jak to sprytnie napisaliście) K. Lupy.. to chyba obowiązek każdego
      quasiPOSTMODERnisty.... ;))
      Ale także mam olbrzymią chęć wybraś się do Warszawy na "Psyhosis.." Jarzyny...

      Pozdrawiam
      • Gość: magician Re: Mistrz & Małgorzata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.02, 16:54
        Ja na M&M koniecznie muszę jechać!!! Choćby się waliło, paliło i w ogóle
        wszystko się robiło ja muszę! :))))

        Marsha: scena z balu mi się nie podobała, bo była oparta na aktach seksualnych
        choć nie powiem: ciekawy pomysł. Zgadzam się co do przedstawienia tej sceny,
        ale nie zgadzam się co do jej treści. :> Ale był to chyba najlepszy spektakl
        festiwalowy jaki widziałam.
        Najgorszy był, niestety, "Millenium Mysteries".

        Marta.
        • Gość: Jarosz Re: Dialog IP: *.vogel.pl 25.02.02, 18:00
          Widać, że nie byłaś na niemieckojęzycznych spektaklach ;-))) Nie było na
          Dialogu niczego gorszego od "Mewy" z Hamburga i szwajcarskich "Specjalistów".
          Ponadto moim zdaniem "Millennium" było bardzo przyzwoite - i wcale nie
          najgorsze z polskich przedstawień. Dużo mnie kosztowało np. obejrzenie
          przekombinowanej "Operetki" do końca.

          A fanom "Mistrza" podrzucam takie oto kuriozum:

          www.teatry.art.pl/!inne/ksiazki/mistrzi.htm
      • Gość: Jarosz Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.vogel.pl 25.02.02, 17:54
        Postmodernie - do Poznania bliżej! Ja jadę na "Psychosis" właśnie tam, zapewne
        w kwietniu.

        Pozdrawiam :-)))
        • Gość: magician Re: szturm M&M ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 18:22
          jakbyśmy pojechali wszyscy na M&M to by nas musieli wpuścić. Jedna marsha
          będzie swym urokiem kręcić bileterów, ja się prześlizgnę jakoś i Jaroszowi
          otworzę okno gdzieś.
          No chodźcie jedziemy! :)))))))) Może w lokalnej gazecie będziemy jeszcze jako
          teatromani na wysoką skalę!!!! :))))))
          Zostawiam was z tym.

          Marta
          • Gość: Jarosz Re: szturm M&M ! IP: *.vogel.pl 26.02.02, 18:34
            Niegłupie :-))) Tyle że w Kameralnym w Krakowie okna są albo obstawione przez
            bileterów, albo po stronie z garderobami ;-)))

            No i o jakimś noclegu trzeba by pomyśleć - to w końcu maraton na dwa wieczory
            będzie.

            Pozdrowionka :-)))
            • Gość: magician Re: szturm M&M ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 19:39
              Gość portalu: Jarosz napisał(a):

              > Niegłupie :-))) Tyle że w Kameralnym w Krakowie okna są albo obstawione przez
              > bileterów, albo po stronie z garderobami ;-)))
              >
              > No i o jakimś noclegu trzeba by pomyśleć - to w końcu maraton na dwa wieczory
              > będzie.

              a już się bałam że pogardzisz oknem... :))))))
              ja i tak pojadę do Krakowa na parę spektakl i musi to być M&M !!! :)) A marsha
              czarująca bileterów i Jarosz w oknie to by były przeżycia! ;))))
              pozdro.
    • Gość: magician Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 19:46
      to jakie byście wybrali oprócz M&M?
      Ja najprawdopobniej "Wielebni" Stuhra
      może "Wiśniowy Sad" dla konfrontacji z wrocławskim sadem
      hmmmmm żadnej Sary Kane!!!!!! :)

      i co jeszcze warto zobaczyć?
      • Gość: MICHAL Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.swipnet.se 26.02.02, 19:54
        Gość portalu: magician napisał(a):

        > to jakie byście wybrali oprócz M&M?
        > Ja najprawdopobniej "Wielebni" Stuhra
        > może "Wiśniowy Sad" dla konfrontacji z wrocławskim sadem
        > hmmmmm żadnej Sary Kane!!!!!! :)
        >
        > i co jeszcze warto zobaczyć?

        Warto zobaczyc kilka spektakli u konkurencji zwanej w Krakowie Slowakiem.
        Gra tam Mariusz Wojciechowski.Obecnie jeden z czolowych aktorow krakowskich.


      • Gość: Jarosz Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.vogel.pl 26.02.02, 20:15
        Oj, mam kilka zaległości teatralnych w Krakowie. Poza tym, co wymieniłaś,
        to "Sztukę" i "Bracia Karamazow" Lupy, "Spaghetti i miecz", "Twórców obrazów"
        i "Damy i huzary" Kutza, z czystej perwersji "Nie-Boską komedię"
        Nazara, "Karierę Artura Ui" i "Madame de Sade" Bradeckiego (wszystko w
        Starym), "Płatonowa" Wiśniewskiego, "Letni dzień" Opalskiego i "Marata/Sade'a"
        Bradeckiego u konkurencji w Słowackim plus na deser "Trzy siostry" Domalika w
        Bagateli. Dodajmy, że zbliżają się też "Szewcy" Jarockiego w Starym (a
        właściwie to "Trzeci akt" - na razie łapać można dyplomową wersję studentów
        PWST).

        Krótko mówiąc, sporo tego. A Sarę Kane też mają ;-))) Tyle że podobno niedobre
        przedstawienie "Miłości Fedry" w Łaźni ;-)))
        • Gość: magician Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 19:53
          Jarosz!!! To spektakli na miesiąc!!! Ja pojadę tylko na 3/4 dni!!! :)))))
          Nie mów mi o Sarze Kane :P. No oczywiście "Piwnica pod Baranami". Ale M&M
          Bracia karamazow i Wielebni to obowiązek po prostu!

          Jarosz: a zbieraz się do Krakowa?
          • Gość: Jarosz Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.vogel.pl 28.02.02, 19:04
            A kto mówi, żeby jechać jednorazowo??? ;-)))

            W najbliższym czasie nie jadę, ale w kwietniu-maju być może. Zależy od
            repertuarów. Te na marzec mnie nie zachwycają.

            Co do Sary ;-))) - powinno się nakręcić serial: "Tata, a Sarah Kane
            powiedziała" ;-)))
            • Gość: magician Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 22:09

              >
              > Co do Sary ;-))) - powinno się nakręcić serial: "Tata, a Sarah Kane
              > powiedziała" ;-)))
              to grozi wzrostem liczby samobójstw w kraju! Jarosz, bez takich pomysłów! :)))
              (A łyżka na to niemożliiiiweeeee :)))))
              • Gość: Jarosz Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.vogel.pl 04.03.02, 14:08
                Bez przesady - Sarah nie namawiała do samobójstw! Nie demonizujmy ;-)))
                • Gość: magician Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 19:01
                  Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                  > Bez przesady - Sarah nie namawiała do samobójstw! Nie demonizujmy ;-)))
                  Ona sama nie wiedziałam co ona w ogóle chciała. proszę bez nadinterpertacji,
                  Jaroszu!
                  :))))

                  M.
                  • Gość: Jarosz Re: gdybyś jechał/a do Krakowa na spektakl IP: *.vogel.pl 06.03.02, 11:54
                    Wiedziała, wiedziała, tylko że już nie mogła na tym parszywym ;-))) świecie
                    wytrzymać. I ja jej się właściwie nie dziwię, co nie znaczy, że pójdę w jej
                    ślady ;-)))

                    PS Co do Krakowa - do mojej listy sprzed kilku postów dopisuję "Idiotę" Barbary
                    Sass w Słowackim. Czytuję same entuzjastyczne lub przynajmniej bardzo pochwalne
                    recenzje.
                    • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.02, 17:25
                      Jarosz nie gadamy tylko trzeba jechać. Bo od gadania żadnych wizji teatralnych
                      nie mam :)))))))

                      Marta
                      • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 13:28
                        Nie masz wizji, że jedziesz pociągiem do Krakowa? ;-)))))))))

                        A tak poważnie, to trzeba jechać, masz rację, tyle że w kwietniu :-)))
                        • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 16:15
                          Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                          > Nie masz wizji, że jedziesz pociągiem do Krakowa? ;-)))))))))

                          słucham...!?! :PPPP

                          wiem, że mam rację z tym jechaniem do Teatru! :-)))))

                          • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 16:29
                            I to mi się podoba - Teatr przez duże T :-))))))))
                            • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 17:52
                              Gość portalu: Jarosz napisał(a):

                              > I to mi się podoba - Teatr przez duże T :-))))))))

                              ja chciałam przez większe ale nie wiem jak się czcionkę tu zmienia... :))))
                              Jarosz: ja zawsze piszę przez duże. Ty też zacznij

                              Teatr Teatr Teatr !!!
                              • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 18:02
                                Ależ ja zawsze tak piszę ;-))) - w przeciwieństwie do naszej gazety ukochanej
                                ;-))) Teatr Polski, Teatr Rozmaitości, Teatr Wybrzeże, Teatr Współczesny, Stary
                                Teatr... Można wymieniać bez końca.

                                Tylko "Gazeta" się uparła w nazwach będących rzeczownikami pisać teatr małą
                                literą - teatr Rozmaitości na przykład. Wygląda to najfajniej, gdy obok wystąpi
                                jakiś teatr "przymiotnikowy", już pisany wielkim T, np. Teatr Polski ;-)))
                                Dyskutowałem o tym na forum ortograficznym z panią ekspert, no ale bezcelowo -
                                nikt się nawzajem nie przekonał...

                                A pociągi jadą ;-)))
                                • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 18:06
                                  właśnie podobno pisze się teatr jako hmmm powiedzmy zjawisko (lub choroba:)))))
                                  z małej, natomiast teatr jako instytucja (WSpółczesny) pisze się Teatr WSpółczesny
                                  ja tego nie rozumiem, ale obydwa teatry i tak piszę z dużej (i przynajmniej
                                  problemów nie mam potem;)))))

                                  kolejny pociąg... fiuuuuuuuuuuuu

                                  M.
                                  • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 18:10
                                    To dość istotne rozróżnienie, charakterystyczne zresztą także i dla innych sfer
                                    zawodowych. JE akurat stosuję, ale buntuję się przeciwko nielogicznej zasadzie
                                    rozróżniania nazw teatrów z rzeczownikami i przymiotnikami. To jakiś chory
                                    rasizm!

                                    O rany, jeszcze jeden pociąg ;-)))
                                    • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 18:15
                                      szykuje się chyba rewolucja językowa. Przecież w listach pisze się z SZACUNKU
                                      zaimki osobowe z wielkiej litery to przecież również z SZACUNKU można napisać
                                      Teatr!!!! No ludzie!!! Nie macie innych problemów? :))) Jak szacunek to szacunek
                                      a jego brak już uczą w szkołach (Każą! pisać z małej pod karą obniżonej oceny)
                                      phi phi phi. Ja protestuje...

                                      pociąg z fanami M&M... słyszę jak stukają koła po szynach...

                                      buuuuuuuuuuuuu............ :>
                                      • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 18:28
                                        Wydaje mi się, że jeśli teatromani gremialnie się zbuntują i będą ten sprzeczny
                                        z logiką sposób notacji ignorowali, to uzus w końcu zwycięży! Branżowe,
                                        specjalistyczne magazyny są z nami! Tam nie uświadczymy teatru Rozmaitości,
                                        tylko Teatr Rozmaitości ;-)))

                                        <łup>

                                        To tylko koła o zwrotnicę hałasują ;-)))
                                        • Gość: magician Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:38
                                          Tam nie uświadczymy teatru Rozmaitości,
                                          > tylko Teatr Rozmaitości ;-)))

                                          mi raczej chodzi o to abyśmy mogli w ogóle przez szacunek pisać T(!!!!)eatr
                                          a nie jakiś tam teatr. Tak jak kino. :))) A zaraz się zbuntują kinomani :))))


                                          > <łup>
                                          >
                                          > To tylko koła o zwrotnicę hałasują ;-)))

                                          brzdęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęk...
                                          a to co było?
                                          :))))))))

                                          M.
                                          • Gość: Jarosz Re: my tu gadu-gadu a pociągi jadą IP: *.vogel.pl 07.03.02, 19:42
                                            Ktoś wyrzucił butelkę z pociągu?
    • Gość: magician Re: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.02, 19:54
      Jarosz...czy Ty wiesz co się stało?
      Ja Twojego maila nie mam...no zgubiłam. Napisz mi coś. :))))))))
      Tak profilaktycznie jakby jakiś spektakl to muszę mieć kogo inform... :)

      M.
      • Gość: Jarosz Re: ! IP: *.vogel.pl 07.03.02, 19:56
        Jak mogłaś zgubić? Razem z całym komputerem? ;-)))

        Dobrze, już wysyłam :-)))
        • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 16:01
          tak trudno jest się przebić młodym reżyserom teatralnym? Dlaczego nikt o nich
          nie mówi a tylko cały czas te same nazwiska. Co się dzieje z tymi, którzy
          dopiero skończyli studia?

          Hmmm?? :)))

          M.
          • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 08.03.02, 16:25
            To jest błędne koło. Najlepiej to może zilustrować historia bardzo ponoć
            zdolnego Tomasza Kowalskiego, który reżyserię na krakowskiej PWST kończył w
            połowie lat 90. Nic Wam to nazwisko nie mówi? A dlaczego?

            A zatem to było tak... Dawno, dawno temu czytałem wywiad z ww. Kowalskim. Żalił
            się, że tuż po studiach porozsyłał po teatrach mnóstwo ofert swojej pracy.
            Większość dyrektorów nie była w ogóle łaskawa mu odpisać. Ci, którzy to
            zrobili, zanim by go ewentualnie dopuścili na scenę, chcieli wpierw zobaczyć
            jakiekolwiek jego przedstawienie. Nie muszę dodawać, że było to raczej ;-)))
            niemożliwe... Zaryzykowała jedna jedyna Krystyna Meissner, wtedy jeszcze
            dyrektor Teatru im. W. Horzycy w Toruniu - tamże Kowalski wystawił swoją
            dyplomową "Klątwę" Wyspiańskiego, podobno całkiem niezłą. Co było dalej? Ano
            kilka mało znaczących przedstawień w prowincjonalnych teatrach. Od kilku lat
            nie przypominam sobie niczego przez tego reżysera gdziekolwiek wystawionego.

            Morał? Trzeba mieć szczęście, odpowiednie kontakty albo jedno i drugie naraz.
            Same zdolności nie wystarczą...
            • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 19:31

              Nie przerażaj mnie Jarosz! Nie wierzę w to. A nie robił żadnych innych rzeczy w
              międzyczasie? (czyt. Zakład Krawiecki np.) Dlaczego tylko Pani Meisser ufa młodym
              reżyserom? Poza tym to bez sensu - musisz mieć doświadczenie, ale nie zdobywaj go
              u nas. Pozdobywaj gdzie indziej to potem pogadamy... To mnie przeraża, a poza tym
              ja też nic nie wiem o Kowalskim tzn że cicho o nim. Może zmienił zawód? Ale czy
              to w ogóle możliwe...?!?!
              Na co może zmienić prawdziwy teatroman zawód??? Ty mi to sensownie wytłumacz
              prosze.
              A czy z aktorami jest tak samo?

              P.S
              Wniosek:
              idź tam gdzie Krystyna Meissner !!! :))))))))))) może być? ;)

              M
              • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 09.03.02, 12:42
                Gość portalu: magician napisał(a):

                > Nie przerażaj mnie Jarosz! Nie wierzę w to.

                Nie wierzysz w fakty? Posprawdzaj w dokumentacji poszczególnych sezonów, w
                czasopismach teatralnych, w Internecie - może wtedy się przekonasz.

                > A nie robił żadnych innych rzeczy w międzyczasie? (czyt. Zakład Krawiecki np.)

                Jeśli nawet, to nic mi o tym nie wiadomo. Ostatni spektakl, o jakim wiem,
                to "Wznowienie" Wojtyszki w Koszalinie (premiera 4 lipca 1999). Poprzednie jego
                przedstawienie powstało ponad rok wcześniej w Gnieźnie, jeszcze wcześniejsze
                następny rok wcześniej w Olsztynie (notabene ta sama bajka dla dzieci, wcześniej
                jeszcze także wystawiana w krakowskiej Bagateli) - to niech zaświadczy, jakie
                przebicie na scenę miał ten "młody zdolny". Jak rozrywali go dyrektorzy, żeby
                tylko miał czas coś u nich wyreżyserować ;-(((

                > Dlaczego tylko Pani Meisser ufa młodym reżyserom?

                To dobre pytanie do Krystyny Meissner. Ale uwaga: młodzi mogą się sparzyć
                współpracą z Meissnerową, jeśli się jej całkowicie nie podporządkują. Niech tylko
                spróbują mieć skrajnie inne zdanie... Za przykład niech zaświadczy casus Łukasza
                Kosa i Jacka Papisa.

                > Poza tym to bez sensu - musisz mieć doświadczenie, ale nie zdobywaj go
                > u nas. Pozdobywaj gdzie indziej to potem pogadamy... To mnie przeraża, a poza
                > tym ja też nic nie wiem o Kowalskim tzn że cicho o nim. Może zmienił zawód? Ale
                > czy to w ogóle możliwe...?!?! Na co może zmienić prawdziwy teatroman zawód???
                > Ty mi to sensownie wytłumacz prosze.

                Może na przykład został instruktorem teatralnym w jakimś domu kultury? Może
                zaczął pracować w prasie, radiu, telewizji czy agencji reklamowej? Może wyjechał
                za granicę? Nie wiem. Wiem natomiast, że reżyserię - zarówno krakowską, jak i
                warszawską - co roku kończy kilka osób. O większości po upływie kilku lat NIC nie
                słychać. Można przejrzeć wykazy absolwentów - często ich (absolwentów) jedyną
                zasługą dla rodzimego teatru pozostaje bycie magistrem sztuki scenicznej, a i to
                nie zawsze, bo przecież nie ma przymusu pisania tam magisterek - można skończyć
                szkołę bez uzyskania dyplomu, co jednak niespecjalnie gwarantuje karierę w
                wyuczonym zawodzie.

                Przerazić mogą zwłaszcza te wykazy ze szkoły warszawskiej - prawie nikt z
                absolwentów ostatniego piętnastolecia nie utrzymał się w zawodzie. Takie
                nazwiska, jak Agnieszka Glińska, Zbigniew Brzoza, Paweł Łysak, Paweł Wodziński,
                Piotr Kruszczyński czy Agnieszka Lipiec-Piotrowska tylko potwierdzają tę smutną
                regułę. Co innego Kraków - tamtejsi absolwenci RACZEJ w zawodzie pozostają. Tylko
                nieliczni się wykruszają. Tomasz Kowalski był jednak po szkole krakowskiej...

                > A czy z aktorami jest tak samo?

                Tak. Przy czym szkół aktorskich (z prywatnymi włącznie) jest więcej niż wydziałów
                reżyserskich.

                > P.S
                > Wniosek:
                > idź tam gdzie Krystyna Meissner !!! :))))))))))) może być? ;)

                Pewnie, że może :-))) Aczkolwiek z zastrzeżeniem - patrz: niuans kosowo-papisowy.

                PS A ja myślałem, że sobie pogadamy "na żywo" na imprezie urodzinowej "Gazety"
                :-(((
                • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.02, 20:04

                  > Nie wierzysz w fakty? Posprawdzaj w dokumentacji poszczególnych sezonów, w
                  > czasopismach teatralnych, w Internecie - może wtedy się przekonasz.

                  Tobie wierzę, mądry człowieku.

                  > Jeśli nawet, to nic mi o tym nie wiadomo. Ostatni spektakl, o jakim wiem,
                  > to "Wznowienie" Wojtyszki w Koszalinie (premiera 4 lipca 1999). Poprzednie jego
                  >
                  > przedstawienie powstało ponad rok wcześniej w Gnieźnie, jeszcze wcześniejsze
                  > następny rok wcześniej w Olsztynie (notabene ta sama bajka dla dzieci, wcześnie
                  > j
                  > jeszcze także wystawiana w krakowskiej Bagateli) - to niech zaświadczy, jakie
                  > przebicie na scenę miał ten "młody zdolny". Jak rozrywali go dyrektorzy, żeby
                  > tylko miał czas coś u nich wyreżyserować ;-(((

                  Może faktycznie nie był za dobry...? Nie chcę nic sugerować, ale nie
                  można 'zwalać' wszystkiego na "otoczenie" i "los". Może po prostu zabrakło mu
                  TEGo co sprawia że taka np. Marta :) biega na jeden spektakl po 6 razy. :)))) Nie
                  wiem no...


                  > > Dlaczego tylko Pani Meisser ufa młodym reżyserom?
                  >
                  > To dobre pytanie do Krystyny Meissner. Ale uwaga: młodzi mogą się sparzyć
                  > współpracą z Meissnerową, jeśli się jej całkowicie nie podporządkują. Niech tyl
                  > ko
                  > spróbują mieć skrajnie inne zdanie... Za przykład niech zaświadczy casus Łukasz
                  > a
                  > Kosa i Jacka Papisa.

                  bez przesady. Może jest wymagająca, ale narazie źle na tym nie wychodzi. Co do
                  Kosa i Papisa - i tak "Czerwony szalik" jest beznadziejny nawet gdyby go nie
                  wiadomo kto reżyserował. taka prawda!

                  Ty mi to sensownie wytłumacz prosze.
                  >
                  > Może na przykład został instruktorem teatralnym w jakimś domu kultury? Może
                  > zaczął pracować w prasie, radiu, telewizji czy agencji reklamowej? Może wyjecha
                  > ł
                  > za granicę? Nie wiem. Wiem natomiast, że reżyserię - zarówno krakowską, jak i
                  > warszawską - co roku kończy kilka osób. O większości po upływie kilku lat NIC n
                  > ie
                  > słychać. Można przejrzeć wykazy absolwentów - często ich (absolwentów) jedyną
                  > zasługą dla rodzimego teatru pozostaje bycie magistrem sztuki scenicznej, a i t
                  > o
                  > nie zawsze, bo przecież nie ma przymusu pisania tam magisterek - można skończyć
                  >
                  > szkołę bez uzyskania dyplomu, co jednak niespecjalnie gwarantuje karierę w
                  > wyuczonym zawodzie.

                  BOLI MNIE TO, JAREK!!!!!!!!!

                  Co innego Kraków - tamtejsi absolwenci RACZEJ w zawodzie pozostają. Tyl
                  > ko nieliczni się wykruszają. Tomasz Kowalski był jednak po szkole
                  krakowskiej...

                  a to dlaczego niby...?


                  > Pewnie, że może :-))) Aczkolwiek z zastrzeżeniem - patrz: niuans kosowo-papisow
                  > y.
                  Eeeee przesadzasz (patrz niuans czerowno-szalikowy;)))

                  > PS A ja myślałem, że sobie pogadamy "na żywo" na imprezie urodzinowej "Gazety"
                  > :-(((
                  a ja nic nie wspominałam, że będę na imprezie w Gazecie... Ale i tak żałuję.


                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 11.03.02, 15:39
                    Gość portalu: magician napisał(a):

                    > Tobie wierzę, mądry człowieku.

                    :-)))

                    > Może faktycznie nie był za dobry...? Nie chcę nic sugerować, ale nie
                    > można 'zwalać' wszystkiego na "otoczenie" i "los".

                    Tego się nie dowiemy, bo facet znikł. Na pewno dobrze rokował. Chciałbym się
                    przekonać, jakie robi spektakle, ale... no właśnie.

                    > Może po prostu zabrakło mu TEGo co sprawia że taka np. Marta :) biega na jeden
                    > spektakl po 6 razy. :)))) Nie wiem no...

                    Niektóre Jarosze na niektóre spektakle biegają nawet częściej ;-)))

                    > bez przesady. Może jest wymagająca, ale narazie źle na tym nie wychodzi. Co do
                    > Kosa i Papisa - i tak "Czerwony szalik" jest beznadziejny nawet gdyby go nie
                    > wiadomo kto reżyserował. taka prawda!

                    Nie wychodzi źle, to prawda, niemniej przypadek Kosa i Papisa jest nieco bardziej
                    złożony, niż Ci się wydaje. Tu nie poszło tylko o ten kaszaniasty "Czerwony
                    szalik" - oby przepadł w odmętach niepamięci! Chłopaki "nabroiły" znacznie
                    bardziej, co się skończyło zdjęciem jeszcze jednego, innego przedstawienia po
                    pierwszej generalnej. Interesują Cię szczegóły? ;-)))

                    > BOLI MNIE TO, JAREK!!!!!!!!!

                    Czyżby Cię ciągnęło na reżyserię - tak jak mnie kiedyś? Na szczęście dla
                    polskiego teatru zmieniłem plany ;-)))

                    > > Co innego Kraków - tamtejsi absolwenci RACZEJ w zawodzie pozostają. Tylko
                    > > nieliczni się wykruszają. Tomasz Kowalski był jednak po szkole
                    > > krakowskiej...
                    >
                    > a to dlaczego niby...?

                    Co dlaczego niby? Dlaczego w zawodzie pozostają czy dlaczego Kowalski był po
                    Krakowie?
                    • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 20:41
                      Tego się nie dowiemy, bo facet znikł. Na pewno dobrze rokował. Chciałbym się
                      > przekonać, jakie robi spektakle, ale... no właśnie.

                      Może spróbował i stwierdził/dzono/, że się nie za bardzo nadaje...no nie wiem.


                      > > Może po prostu zabrakło mu TEGo co sprawia że taka np. Marta :) biega na j
                      > eden
                      > > spektakl po 6 razy. :)))) Nie wiem no...
                      >
                      > Niektóre Jarosze na niektóre spektakle biegają nawet częściej ;-)))

                      No właśnie mówię!

                      Nie wychodzi źle, to prawda, niemniej przypadek Kosa i Papisa jest nieco bardzi
                      > ej
                      > złożony, niż Ci się wydaje. Tu nie poszło tylko o ten kaszaniasty "Czerwony
                      > szalik" - oby przepadł w odmętach niepamięci! Chłopaki "nabroiły" znacznie
                      > bardziej, co się skończyło zdjęciem jeszcze jednego, innego przedstawienia po
                      > pierwszej generalnej. Interesują Cię szczegóły? ;-)))

                      Nie interesują mnie szczegóły.(taaa pewnie...;) Fakt jest faktem "Czerwony
                      szalik" JEST beznadziejny i nie waśżne czy by go reżyserował Kos czy Lupa(hehehe)
                      Wydaje mi się że reżysera nikt nie zmusza do pracy nad niczym. A może Meissner
                      jest uparta? Nie wiem. Nie znam jej, ale cenię więc nie chcę wyciągać zbyt
                      pochopnych wniosków.


                      > Czyżby Cię ciągnęło na reżyserię - tak jak mnie kiedyś?

                      Nic nie mówię. milczę. ;))))))) Nie zapeszać mi tu! :)

                      Co innego Kraków - tamtejsi absolwenci RACZEJ w zawodzie pozostają. Tylko
                      nieliczni się wykruszają. Tomasz Kowalski był jednak po szkole
                      > > > krakowskiej... a to dlaczego niby...?
                      >
                      > Co dlaczego niby? Dlaczego w zawodzie pozostają czy dlaczego Kowalski był po
                      > Krakowie?

                      Bardzo śmieszne :P Dlaczego akurat po Krakowie zosają a po warszawie się
                      wykruszają...? Nie rozumiem... Powiedz mi, mądry człowieku! :)))))))


                      pozdro!

                      M.
                      • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 20:39
                        czy ten Tomasz Kowalski ma na pierwsze imię Władysław????
                        Jeśli tak to przyjedzie na PPA na konkurs! Władysław (albo Włodzimierz) Tomasz
                        Kowalski Krakowska Szkola Teatralna! Tak przeczytałam.
                        Więc może nie jest tak tragicznie...? ;)))

                        pozdro i odpisuj!
                        • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 13.03.02, 12:52
                          To nie ten.
                      • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 13.03.02, 12:33
                        Gość portalu: magician napisał(a):

                        > Może spróbował i stwierdził/dzono/, że się nie za bardzo nadaje...no nie wiem.

                        Jak mogli stwierdzić, że nie bardzo się nadaje, skoro praktycznie nie dano mu
                        szansy pokazania swoich możliwości? Różne reżyserskie beztalencia po naszych
                        scenach grasują (na przykłady niech opadnie zasłona miłosierdzia), a taki podobno
                        zdolny Kowalski poszedł w zapomnienie, bo nie miał gdzie pracować. I gdzie tu
                        dziejowa sprawiedliwość?

                        > Nie interesują mnie szczegóły.(taaa pewnie...;)

                        No to ich nie będzie ;-))))))))

                        > Fakt jest faktem "Czerwony szalik" JEST beznadziejny i nie waśżne czy by go
                        > reżyserował Kos czy Lupa(hehehe)

                        Lupa by się nigdy nie wziął za takie badziewie.

                        > Wydaje mi się że reżysera nikt nie zmusza do pracy nad niczym. A może Meissner
                        > jest uparta? Nie wiem. Nie znam jej, ale cenię więc nie chcę wyciągać zbyt
                        > pochopnych wniosków.

                        Jest uparta i na ogół bezkompromisowa, ale mimo to z reguły można się z nią
                        dogadać. Choć chyba każdy z młodych reżyserów odczuł na własnej skórze opiekę
                        pani dyrektor. Nie żebym tu chciał deprecjonować jej niewątpliwe zasługi,
                        niemniej np. Piotrek Cieplak uciekł na początku lat 90. z Torunia po zrobieniu
                        swojego trzeciego profesjonalnego przedstawienia. Dziś jednak jest z Meissnerową
                        w świetnej komitywie :-)))

                        > Nic nie mówię. milczę. ;))))))) Nie zapeszać mi tu! :)

                        Kto zapesza? ;-P

                        > > Co dlaczego niby? Dlaczego w zawodzie pozostają czy dlaczego Kowalski był
                        > > po Krakowie?
                        >
                        > Bardzo śmieszne :P Dlaczego akurat po Krakowie zosają a po warszawie się
                        > wykruszają...? Nie rozumiem... Powiedz mi, mądry człowieku! :)))))))

                        Ba, gdybym to ja wiedział... Mogę snuć domysły. Czyżby lepszy poziom szkoły i
                        lepsi profesorowie? ;-))) Niegonienie za chałturami, co ma miejsce w Warszawce?

                        Dane nie kłamią - o niewielu absolwentach reżyserii w Krakowie już zapomniano, za
                        to z warszawskich o większości. Nie liczę tu najmłodszych roczników absolwentów -
                        ci jeszcze mają szansę na swoje "wejście smoka". Jeśli nie teraz, to za rok albo
                        dwa. Nie przypuszczam jednak, aby stało się to - powiedzmy - z absolwentami
                        sprzed dziesięciu lat i więcej.

                        Jeszcze coś - parę lat temu "Notatnik Teatralny" wydał podwójny zeszyt poświęcony
                        najmłodszemu pokoleniu polskich reżyserów. Otwierał go syntetyczny szkic Romka
                        Pawłowskiego. Jeden z pierwszych podtytułów tego tekstu brzmiał "Dziesięć nazwisk
                        z Krakowem w tle", co nie dość że było stwierdzeniem tego, co napisałem powyżej,
                        acz inaczej ujętego i eksploatującego poszczególne artystyczne biografie, to
                        jeszcze stanowiło aluzję do "Dziesięciu portretów z czajką w tle" - autorskiego
                        przedstawienia Jerzego Grzegorzewskiego na podstawie "Czajki" Czechowa,
                        pierwotnie wystawionego w Starym T. w Krakowie, a później powtarzanego w T.
                        Studio w Warszawie. Ale to tak na marginesie...

                        Buziaczki :-)))
                        • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 22:53
                          Jak mogli stwierdzić, że nie bardzo się nadaje, skoro praktycznie nie dano mu
                          > szansy pokazania swoich możliwości? Różne reżyserskie beztalencia po naszych
                          > scenach grasują (na przykłady niech opadnie zasłona miłosierdzia), a taki podob
                          > no
                          > zdolny Kowalski poszedł w zapomnienie, bo nie miał gdzie pracować. I gdzie tu
                          > dziejowa sprawiedliwość?

                          Ja tylko próbuję coś wymyśleć! Nie ma żadnej dziejowej sprawiedliwości. Jaroszku
                          ile Ty masz lat Ty mi powiedz żeby takie rzeczy o sprawiedliwości
                          opowiadaća...bosz... ! :)))

                          > > Fakt jest faktem "Czerwony szalik" JEST beznadziejny i nie
                          waśżne czy by g
                          > o
                          > > reżyserował Kos czy Lupa(hehehe)
                          >
                          > Lupa by się nigdy nie wziął za takie badziewie.

                          Wiem wiem, to był jaskrawy przykład :)))) Lupa robi spektakle z dnem
                          psychologicznym, a "szalik"... hmmmmm.....

                          > Jest uparta i na ogół bezkompromisowa, ale mimo to z reguły można się z nią
                          > dogadać. Choć chyba każdy z młodych reżyserów odczuł na własnej skórze opiekę
                          > pani dyrektor. Nie żebym tu chciał deprecjonować jej niewątpliwe zasługi,
                          > niemniej np. Piotrek Cieplak uciekł na początku lat 90. z Torunia po zrobieniu
                          > swojego trzeciego profesjonalnego przedstawienia. Dziś jednak jest z Meissnerow
                          > ą
                          > w świetnej komitywie :-)))

                          I Bogu dzięki bo inaczej w życiu nie widzielibyśmy "Hotelu pod ANiołem"!!! A
                          to by było straszne... Jak widać da się z nią żyć z tą Meissner a że wymaga i nie
                          zawsze daje za wygraną... Słyszałeś co mówili na rozmowie DIALOG z chyba
                          Gogolewskim? "Gdzie diabeł nie może tam Meissner pośle" :)))))))


                          > Ba, gdybym to ja wiedział... Mogę snuć domysły. Czyżby lepszy poziom szkoły i
                          > lepsi profesorowie? ;-)))
                          Czytaj Lupa? :)))) a kto jest rektorem warszawskiej PWST?

                          Dane nie kłamią - o niewielu absolwentach reżyserii w Krakowie już zapomniano,
                          > za
                          > to z warszawskich o większości. Nie liczę tu najmłodszych roczników absolwentów
                          > -
                          > ci jeszcze mają szansę na swoje "wejście smoka".

                          Kowalski też ma. Czemu go skreśliłeś? Czy Warlikowski był sławny jak tylko
                          otrzymał dyplom ukończenia reżyserii kraowskiej? Chyba nie...


                          Buziaczki x 200 !!! :)))))))))

                          M.

                          • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 14.03.02, 14:06
                            Gość portalu: magician napisał(a):

                            > Ja tylko próbuję coś wymyśleć! Nie ma żadnej dziejowej sprawiedliwości.
                            > Jaroszku ile Ty masz lat Ty mi powiedz żeby takie rzeczy o sprawiedliwości
                            > opowiadaća

                            Ile mam lat, niech pozostanie moją słodką tajemnicą ;-))) Przynajmniej do czasu
                            zdekonspirowania. Mogę jedynie na razie powiedzieć, że troszkę więcej od Ciebie
                            ;-))) Ale nie tak znów baaaardzo dużo ;-P

                            ...bosz... ! :)))

                            Neon Boscha przy ul. Piłsudskiego? Uj, świeci jak diabli ;-)))))))

                            > I Bogu dzięki bo inaczej w życiu nie widzielibyśmy "Hotelu pod ANiołem"!!! A
                            > to by było straszne...

                            Kwestia gustu. Ja tam wolę "Historię Jakuba". Niemniej i tak z największym
                            rozrzewnieniem wspominam "Historyję o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim"
                            Mikołaja z Wilkowiecka. To był spektakl!!! Mucha nie siada!!! :-))))))))) Na
                            szczęście Piotrek ma dalsze plany współpracy z Meissnerową, ale na razie jeszcze
                            o tym sza ;-)))))

                            > Jak widać da się z nią żyć z tą Meissner a że wymaga i nie zawsze daje za
                            > wygraną... Słyszałeś co mówili na rozmowie DIALOG z chyba Gogolewskim?
                            > "Gdzie diabeł nie może tam Meissner pośle" :)))))))

                            Święte słowa! Słyszałem na własne uszy ;-)))

                            Da się żyć, jeśli tylko się będzie po tej samej stronie barykady. Kos z Papisem
                            po pewnym czasie znaleźli się po przeciwnej...

                            Zobacz drugi obrazek od góry:
                            www.jacekpapis.art.pl/barwny.htm

                            > Czytaj Lupa? :)))) a kto jest rektorem warszawskiej PWST?

                            Lupa też, ale nie tylko. Także Jarocki, Grabowski i kilkoro innych reżyserów. No
                            i oczywiście mnóstwo znakomitych aktorów (Trela, Polony, Stuhr, Globisz i jeszcze
                            długo można by wymieniać). A swego czasu także nieodżałowany ks. Tischner, jeden
                            z najmądrzejszych ludzi na tym świecie...

                            Rektorem warszawskiej AT (zmienili swego czasu nazwę na Akademię Teatralną) jest,
                            niestety, Jan Englert. Aktor dobry, ale reżyser bardzo marny. Strona AT (może
                            śmiało konkurować o miano najgorszej, jaką w życiu widziałem - od lat "w
                            budowie"): www.at.edu.pl/

                            > Kowalski też ma. Czemu go skreśliłeś?

                            Bo on już zadebiutował. I, jak powyżej piszę, ślad po nim zaginął. Może poszedł w
                            ślady Pawła Dangla? To taki bardzo zdolny reżyser, pracujący głównie w pierwszej
                            połowie lat 80. Nagle przestał robić przedstawienia i przeobraził się - z
                            sukcesem! - w biznesmena. Nie pamiętam, czym się teraz zajmuje, w każdym razie
                            obraca dużą gotówką i ani myśli wracać do teatru...

                            > Czy Warlikowski był sławny jak tylko otrzymał dyplom ukończenia reżyserii
                            > kraowskiej? Chyba nie...

                            Oczywiście, że nie. Przy czym Warlikowski jest chyba najwszechstronniej
                            wyedukowanym reżyserem w polskim teatrze - ze studiami zagranicznymi włącznie.
                            Zaczęło być o nim głośno już parę lat po studiach - z tego, co pamiętam, to od
                            czasów "Roberto Zucco" Koltesa w Teatrze Nowym w Poznaniu (mimo że wcześniej
                            pracował za granicą oraz w Starym T. w Krakowie. No i ten "Kupiec wenecki" u
                            Meissnerowej w Toruniu).

                            Nawiasem mówiąc, Warlikowski nie miał szczęścia do pracy we Wrocławiu, mimo że
                            parokrotnie podejmowane były takie próby. Mało znanym reżyserem jeszcze będąc,
                            zrobił w naszej PWST dyplomowy spektakl "Zbrodnia przy ulicy Lourcine" Labiche'a -
                            z tym rokiem studentów, na którym byli Imiela i Kiljan. Wspomnianego
                            wyżej "Roberta Zucco" miał wystawiać u nas we Współczesnym, kiedy dyrektorowała
                            nim Julia Wernio, no ale znienacka (jak horda kruków zdradziecka) przyszedł
                            Lesień i plany wzięły w łeb. Później za dyrekcji Wekslera miał w Polskim na Dużej
                            Scenie wyreżyserować "Edwarda II" Marlowe'a - i znowu nic z tego nie wyszło. Nie
                            wiem, dlaczego. Czyżby finanse? Dopiero teraz ci "Oczyszczeni"...

                            To już będzie piętrowa dygresja, ale Warlikowski wcale nie był jedynym dobrym
                            reżyserem, któremu się na Dużej Scenie T. Polskiego nie udało wystawić Marlowe'a.
                            Pod koniec lat 60. przymierzał się tam do pokazania "Doktora Faustusa" sam Konrad
                            Swinarski. Jak wiadomo, nigdy niczego we Wrocławiu jednak nie wyreżyserował :-(((

                            Buziaczków mnóstwo :-)))))))
                            • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 17:24
                              Ale nie tak znów baaaardzo dużo ;-P

                              a chciałbyś!!! :))))

                              > > I Bogu dzięki bo inaczej w życiu nie widzielibyśmy "Hotelu pod ANiołem"!!!
                              > A
                              > > to by było straszne...
                              >
                              > Kwestia gustu. Ja tam wolę "Historię Jakuba". Niemniej i tak z największym
                              > rozrzewnieniem wspominam "Historyję o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim"
                              > Mikołaja z Wilkowiecka. To był spektakl!!! Mucha nie siada!!! :-))))))))) Na
                              > szczęście Piotrek ma dalsze plany współpracy z Meissnerową, ale na razie jeszcz
                              > e o tym sza ;-)))))

                              Mi się strasznie podobał "Hotel pod ANiołem"! Naprawdę to było
                              piękne. "Historia..." oczywiście też, ale TY mi powiedz Jaroszku gdzie oni się
                              tam rapu dopatrzyli? Przecież to było doskonałe, rytmiczne recytowanie... Ja nie
                              wiem... :) Piękne, naprawdę i te ANioły... !

                              Jak widać da się z nią żyć z tą Meissner a że wymaga i nie zawsze daje za
                              > > wygraną... Słyszałeś co mówili na rozmowie DIALOG z chyba Gogolewskim?
                              > > "Gdzie diabeł nie może tam Meissner pośle" :)))))))
                              >
                              > Święte słowa! Słyszałem na własne uszy ;-)))

                              strasznie mi się to spodobało :)))

                              Da się żyć, jeśli tylko się będzie po tej samej stronie barykady. Kos z Papisem
                              po pewnym czasie znaleźli się po przeciwnej...

                              z własmnego wyboru. a z resztą strona po której jest P. Meissner wcale taka
                              zła nie jest jak narazie.


                              Rektorem warszawskiej AT (zmienili swego czasu nazwę na Akademię Teatralną) jes
                              t,
                              > niestety, Jan Englert. Aktor dobry, ale reżyser bardzo marny. Strona AT (może
                              > śmiało konkurować o miano najgorszej, jaką w życiu widziałem.

                              Nie marudź. Przynajmniej mają konkretne wymagania na reżyserię a PWST W Krakowie
                              ma angielską wersję i w dodatku raczej ogólne wymagania. Co do stronby
                              estetycznej zgadzam się - straszna!


                              Kowalski też ma. Czemu go skreśliłeś?
                              >
                              > Bo on już zadebiutował. I, jak powyżej piszę, ślad po nim zaginął. Może poszedł
                              > w
                              > ślady Pawła Dangla? To taki bardzo zdolny reżyser, pracujący głównie w pierwsze
                              > j
                              > połowie lat 80. Nagle przestał robić przedstawienia i przeobraził się - z
                              > sukcesem! - w biznesmena. Nie pamiętam, czym się teraz zajmuje, w każdym razie
                              > obraca dużą gotówką i ani myśli wracać do teatru...

                              Jarosz, czy ktoś mu kazał zostawać biznesmenem??? Ja nie rozumiem Cię
                              naprawdę.. :)) To wybór po prostu!

                              Czy Warlikowski był sławny jak tylko otrzymał dyplom ukończenia reżyserii
                              > > kraowskiej? Chyba nie...
                              >
                              > Oczywiście, że nie. Warlikowski nie miał szczęścia do pracy we Wrocławiu, mimo
                              że
                              > parokrotnie podejmowane były takie próby. Mało znanym reżyserem jeszcze będąc,
                              > zrobił w naszej PWST dyplomowy spektakl "Zbrodnia przy ulicy Lourcine" Labiche'
                              > a -
                              > z tym rokiem studentów, na którym byli Imiela i Kiljan. Wspomnianego
                              > wyżej "Roberta Zucco" miał wystawiać u nas we Współczesnym, kiedy dyrektorowała
                              >
                              > nim Julia Wernio, no ale znienacka (jak horda kruków zdradziecka) przyszedł
                              > Lesień i plany wzięły w łeb. Później za dyrekcji Wekslera miał w Polskim na Duż
                              > ej
                              Szkoda szkoda, ale chyba w ogóle kadencja Lesienia nie była za dobra
                              dla Współczesnego...nie wiem dokładnie bo ja tak naprawdę poznałam prawdziwyteatr
                              w dniu kiedy był pożegnalny spektakl "Farrago" i żegnano Lesienia (o ironio...)


                              Dopiero teraz ci "Oczyszczeni"... No właśnie... CI "Oczyszczeni" :))))) Jak rto
                              ładnie ujęte!


                              > To już będzie piętrowa dygresja, ale Warlikowski wcale nie był jedynym dobrym
                              > reżyserem, któremu się na Dużej Scenie T. Polskiego nie udało wystawić Marlowe'
                              > a.
                              > Pod koniec lat 60. przymierzał się tam do pokazania "Doktora Faustusa" sam Konr
                              > ad
                              > Swinarski. Jak wiadomo, nigdy niczego we Wrocławiu jednak nie wyreżyserował :-(
                              > ((
                              Jka zwykle. we Wrocławiu w ogóle trudno jest coś zrobić porządnego.
                              Zastanawiam się np. dlaczego nie było jeszcze żadnego koncertu z muzyką
                              ze "SZtukmistrza z Lublina" jak zaśpiewano jedną pieśn (szabasową) na recitalu
                              dla Małgorzaty Napiórkowskiej to ja się popłakałam!


                              > Buziaczków mnóstwo + 1 :))))))))

                              P.S
                              czy Ty jesteś Piotrem Cieplakiem? Boże skąd Ty wiesz o jego planach na przyszłość?

                              • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 14.03.02, 19:12
                                Gość portalu: magician napisał(a):

                                > a chciałbyś!!! :))))

                                No nie wiem... ;-P

                                > Mi się strasznie podobał "Hotel pod ANiołem"! Naprawdę to było
                                > piękne. "Historia..." oczywiście też, ale TY mi powiedz Jaroszku gdzie oni się
                                > tam rapu dopatrzyli? Przecież to było doskonałe, rytmiczne recytowanie... Ja
                                > nie wiem... :) Piękne, naprawdę i te ANioły... !

                                Ależ przecież rap to właśnie rytmiczne recytowanie! Tam jest tylko bardzo mocna
                                sekcja rytmiczna, podczas gdy na "Historii Jakuba" nie aż tak bardzo. Chociaż ma
                                muzyka Kormoranów rytmiczną strukturę, to jednak nie na skutek włączenia łupania.
                                Ja tam się wcale nie krzywię na określenie monologu Eryka mianem rapu, tyle że z
                                zastrzeżeniem, że tak nie było przez cały czas.

                                > Nie marudź. Przynajmniej mają konkretne wymagania na reżyserię a PWST W
                                > Krakowie ma angielską wersję i w dodatku raczej ogólne wymagania. Co do stronby
                                > estetycznej zgadzam się - straszna!

                                Miałem wprawdzie na myśli głównie estetykę, ale i stronie merytorycznej można
                                sporo zarzucić. Ogólniki albo nie ma tego, czego się szuka.

                                > Jarosz, czy ktoś mu kazał zostawać biznesmenem??? Ja nie rozumiem Cię
                                > naprawdę.. :)) To wybór po prostu!

                                A czy ja się skarżę, że on tak zrobił? Jego sprawa, jego wybór. Podałem go jako
                                przykład, że można z sukcesem zmienić środowisko zawodowe.

                                > Szkoda szkoda, ale chyba w ogóle kadencja Lesienia nie była za dobra
                                > dla Współczesnego...nie wiem dokładnie bo ja tak naprawdę poznałam prawdziwy
                                > teatr w dniu kiedy był pożegnalny spektakl "Farrago" i żegnano Lesienia (o
                                > ironio...)

                                Oj nie była... Rzekomo miał odbudować finanse teatru, poprawić frekwencję... No i
                                się skończyło na teatrze lektur szkolnych, granych dla szkół porankami. Brrrrrr...

                                > Dopiero teraz ci "Oczyszczeni"... No właśnie... CI "Oczyszczeni" :))))) Jak r
                                > to ładnie ujęte!

                                Bez podtekstów ;-P

                                > Jka zwykle. we Wrocławiu w ogóle trudno jest coś zrobić porządnego.
                                > Zastanawiam się np. dlaczego nie było jeszcze żadnego koncertu z muzyką
                                > ze "SZtukmistrza z Lublina" jak zaśpiewano jedną pieśn (szabasową) na recitalu
                                > dla Małgorzaty Napiórkowskiej to ja się popłakałam!

                                O, było mnóstwo, tyle że... dawno ;-))) A nowa wersja "Sztukmistrza" (podobno
                                straszna, nie mająca porównania z pierwowzorem) jest w repertuarze Operetki. Co
                                nie zmienia faktu, że dawno jej na scenie nie było. I że w ogóle rzadko jest
                                wznawiana.

                                Buziaczków mnóstwo + 10 :-))))))))

                                > P.S
                                > czy Ty jesteś Piotrem Cieplakiem? Boże skąd Ty wiesz o jego planach na
                                > przyszłość?

                                Nie jestem ani Bogiem, ani Piotrkiem C., niemniej... - tu Jarosz, dbając o efekt
                                dramaturgiczny, znacząco zawiesił głos... ;-)))))))))))
                                • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.02, 20:18

                                  Ależ przecież rap to właśnie rytmiczne recytowanie! Tam jest tylko bardzo mocna
                                  >
                                  > sekcja rytmiczna, podczas gdy na "Historii Jakuba" nie aż tak bardzo. Chociaż m
                                  > a
                                  > muzyka Kormoranów rytmiczną strukturę, to jednak nie na skutek włączenia łupani
                                  > a.
                                  > Ja tam się wcale nie krzywię na określenie monologu Eryka mianem rapu, tyle że
                                  > z
                                  > zastrzeżeniem, że tak nie było przez cały czas.

                                  Ja też nie mam wielkich zastrzeżeń i masz rację że było to tylko miejscami. Ale
                                  najgorsze było kiedy na "Historii..." jak rzucał Czarny Anioł Jakuba i on sobie
                                  zwichnął biodro cz coś i taki okropny odgłos, jakiś pisk... yyyyyyyy.....:)


                                  > Miałem wprawdzie na myśli głównie estetykę, ale i stronie merytorycznej można
                                  > sporo zarzucić. Ogólniki albo nie ma tego, czego się szuka.

                                  Boże czy to za sprawą strony internetowej ludzie idą na studia? :)) Ciekawe na
                                  co ja bym poszła gdybym wybierała po stronach... hehe...


                                  > A czy ja się skarżę, że on tak zrobił? Jego sprawa, jego wybór. Podałem go jako
                                  >
                                  > przykład, że można z sukcesem zmienić środowisko zawodowe.

                                  Z sukcesem chyba finansowym. Ciekawe co z sumieniem. W końcu reżyseria z
                                  biznesem czasem się rozmija...

                                  >
                                  > Oj nie była... Rzekomo miał odbudować finanse teatru, poprawić frekwencję... No
                                  > i
                                  > się skończyło na teatrze lektur szkolnych, granych dla szkół porankami. Brrrrrr
                                  > ...

                                  O nie!!! Dobrze że Meissner narazie nic nie grozi i zostaje na stanowisku.
                                  Może znowu jakiś "ZMierzch" zrobi... och zamarzyło mi się... ;)


                                  >
                                  > O, było mnóstwo, tyle że... dawno ;-))) A nowa wersja "Sztukmistrza" (podobno
                                  > straszna, nie mająca porównania z pierwowzorem) jest w repertuarze Operetki. Co
                                  nie zmienia faktu, że dawno jej na scenie nie było. I że w ogóle rzadko jest
                                  > wznawiana.

                                  Szczerze mówiąc trochę trudno zrobić złego SZtukmistrza!:)))) Ale tak naprawdę
                                  to "SZtukmistrz..." już przeżył swoje lata świetności a dalsze granie go z
                                  dublerem (R. KOwalski był dublerem przecież) jest tylko chyba po to żeby kolejne
                                  pokolenie wiedziało że Wrocław miał kiedyś hicior:)))))


                                  > Nie jestem ani Bogiem, ani Piotrkiem C., niemniej... - tu Jarosz, dbając o efek
                                  > t
                                  > dramaturgiczny, znacząco zawiesił głos... ;-)))))))))))

                                  Ty mi tu nic nie zawieszaj tylko się przyznawaj coś Ty za jeden Jarosz! :))))))
                                  Przyjaciel PC? SUfler Współczesnego? Meissner? :)))))))))))))))) No nie wiem.
                                  Mów! :>

                                  buziaczki!!! M.
                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 15.03.02, 13:31
                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                    > Ja też nie mam wielkich zastrzeżeń i masz rację że było to tylko miejscami. Ale
                                    > najgorsze było kiedy na "Historii..." jak rzucał Czarny Anioł Jakuba i on sobie
                                    > zwichnął biodro cz coś i taki okropny odgłos, jakiś pisk... yyyyyyyy.....:)

                                    Nie on sobie, tylko Anioł przetrącił Jakubowi biodro na wieczną pamiątkę ich -
                                    hm, powiedzmy - spotkania. Nie ma to jak wzmocniona piszczałka z pogłosem ;-)))))

                                    > Boże czy to za sprawą strony internetowej ludzie idą na studia? :)) Ciekawe na
                                    > co ja bym poszła gdybym wybierała po stronach... hehe...

                                    Na imielologię? ;-)))))))

                                    Oczywiście, że ludzie nie idą na studia za sprawą strony internetowej, niemniej w
                                    dzisiejszych czasach już się praktycznie nie zdarza szanująca się firma bez
                                    porządnej strony w Sieci. Nawet Współczesny sobie taką ostatnio zrobił - i ja się
                                    nie dziwię, że jej jeszcze nigdzie nie reklamuje, bo można tam nawet ortografy
                                    znaleźć :-(((

                                    Tymczasem strona AT to badziewie, jakich mało. Witryna krakowskiej PWST zresztą
                                    też nie lepsza. A to przecież uczelnie wyższe!!! Obecnie strony akademickie
                                    powinny świecić przykładem i ułatwiać potencjalnym kandydatom szybkie podjęcie
                                    decyzji poprzez RZETELNĄ i PEŁNĄ informację. Te dwie szkoły teatralne zatrzymały
                                    się jednak w epoce Internetu łupanego. Ciekawe, że jakoś łódzka "filmówka" i
                                    białostockie lalki (bądź co bądź zamiejscowy oddział warszawskiej AT) mogą się
                                    postarać o porządne serwisy WWW...

                                    > Z sukcesem chyba finansowym. Ciekawe co z sumieniem. W końcu reżyseria z
                                    > biznesem czasem się rozmija...

                                    Tak, tak - finansowym właśnie. W sumieniu grzebał nie będę - księdzem nie
                                    jestem ;-))) Jeszcze jedno: czasem ;-)))))

                                    > O nie!!! Dobrze że Meissner narazie nic nie grozi i zostaje na stanowisku.
                                    > Może znowu jakiś "ZMierzch" zrobi... och zamarzyło mi się... ;)

                                    Nie zrobi ;-))) Na razie się przymierza do "Królewny Orlicy" Micińskiego.

                                    > Szczerze mówiąc trochę trudno zrobić złego SZtukmistrza!:)))) Ale tak
                                    > naprawdę to "SZtukmistrz..." już przeżył swoje lata świetności a dalsze granie
                                    > go z dublerem (R. KOwalski był dublerem przecież) jest tylko chyba po to żeby
                                    > kolejne pokolenie wiedziało że Wrocław miał kiedyś hicior:)))))

                                    Czysta nekrofilia w imię sztuki? Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja
                                    wysiadam ;-)))))

                                    A złego "Sztukmistrza" wcale nie tak trudno zrobić. Historia współczesnego
                                    polskiego teatru pokazuje, że jest to możliwe...

                                    > Ty mi tu nic nie zawieszaj tylko się przyznawaj coś Ty za jeden Jarosz!
                                    > :)))))) Przyjaciel PC? SUfler Współczesnego? Meissner? :)))))))))))))))) No nie
                                    > wiem. Mów! :>

                                    Chciałoby się wszystko od razu, ale nic z tego - za szybko by się zabawa
                                    skończyła ;-))) Że już nie wspomnę o Ustawie o ochronie danych osobowych ;-)))))
                                    Mogę natomiast powiedzieć jedno - nie pracuję we Współczesnym. I tym
                                    optymistycznym akcentem... ;-)))))

                                    Buziaczków jak zwykle mnóstwo :-)))))))))
                                    • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 18:10

                                      >
                                      > Nie on sobie, tylko Anioł przetrącił Jakubowi biodro na wieczną pamiątkę ich -
                                      > hm, powiedzmy - spotkania. Nie ma to jak wzmocniona piszczałka z pogłosem ;-)))
                                      > ))

                                      taaaa aż mi się śniło po spektaklu ten piiiiiiisk... buu :))))

                                      Boże czy to za sprawą strony internetowej ludzie idą na studia? :)) Ciekaw
                                      > e na
                                      > > co ja bym poszła gdybym wybierała po stronach... hehe...
                                      >
                                      > Na imielologię? ;-)))))))

                                      BARDZO ZABAWNE PANIE JAROSZ! :P

                                      > Oczywiście, że ludzie nie idą na studia za sprawą strony internetowej, niemniej
                                      > w
                                      > dzisiejszych czasach już się praktycznie nie zdarza szanująca się firma bez
                                      > porządnej strony w Sieci. Nawet Współczesny sobie taką ostatnio zrobił - i ja s
                                      > ię
                                      > nie dziwię, że jej jeszcze nigdzie nie reklamuje, bo można tam nawet ortografy
                                      > znaleźć :-(((

                                      No racja..mogliby poprawić tą stronkę i w ogóle jakoś tak łyso tam...a już
                                      myślałam, że autografy ;)))))))) heh a i ja i tak mam więc nie potrzebne mi na
                                      stronie:)


                                      Z sukcesem chyba finansowym. Ciekawe co z sumieniem. W końcu reżyseria z
                                      > > biznesem czasem się rozmija...
                                      >
                                      > Tak, tak - finansowym właśnie. W sumieniu grzebał nie będę - księdzem nie
                                      > jestem ;-))) Jeszcze jedno: czasem ;-)))))

                                      To znaczy Ty jak zwykle odczytałeś moje myśli nie tak jak ja chciałam, ech.
                                      wiem że bez kasy nie ma reżyserii.


                                      > > O nie!!! Dobrze że Meissner narazie nic nie grozi i zostaje na stanowisku.
                                      >
                                      > > Może znowu jakiś "ZMierzch" zrobi... och zamarzyło mi się... ;)
                                      >
                                      > Nie zrobi ;-))) Na razie się przymierza do "Królewny Orlicy" Micińskiego.

                                      Skoro mi nie cxhcesz powiedzieć skąd masz te informacje to mnie chociaż nie
                                      wnerwiaj takimi gadkami! :))))

                                      >
                                      > Czysta nekrofilia --> tzn.?


                                      A złego "Sztukmistrza" wcale nie tak trudno zrobić.
                                      nie da się zepsuć czegoś co samo w sobie jest boskie!!! :)
                                      >
                                      > > Ty mi tu nic nie zawieszaj tylko się przyznawaj coś Ty za jeden Jarosz!
                                      > > :)))))) Przyjaciel PC? SUfler Współczesnego? Meissner? :)))))))))))))))) N
                                      > o nie
                                      > > wiem. Mów! :>
                                      >
                                      > Chciałoby się wszystko od razu, ale nic z tego - za szybko by się zabawa
                                      > skończyła ;-))) Że już nie wspomnę o Ustawie o ochronie danych osobowych ;-))))

                                      Jarosz- proszę Cię powiedz skąd wiesz. Nie bądź taki sadysta! Ja bym Ci
                                      powiedziała... :)

                                      I tym optymistycznym akcentem... ;-)))))
                                      taaaaa rzeczywiście optymistycznie się zrobiło :PPPPPPPPPP


                                      buziaki buziaki M.
                                      • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 15.03.02, 18:40
                                        Gość portalu: magician napisał(a):

                                        > taaaa aż mi się śniło po spektaklu ten piiiiiiisk... buu :))))

                                        Dla tego efektu dobrze jest na "Jakubie" siedzieć w pobliżu Kormoranów ;-)))
                                        Co do Twoich snów - no no ;-))) Oryginalne ;-)))

                                        > BARDZO ZABAWNE PANIE JAROSZ! :P

                                        No widzę przecież ;-))) Aż z wrażenia przeszła Pani na wersaliki ;-)))

                                        > No racja..mogliby poprawić tą stronkę i w ogóle jakoś tak łyso tam...a już
                                        > myślałam, że autografy ;)))))))) heh a i ja i tak mam więc nie potrzebne mi na
                                        > stronie:)

                                        To by znaczyło, że też już trafiłaś na tę stronę.

                                        > To znaczy Ty jak zwykle odczytałeś moje myśli nie tak jak ja chciałam, ech.
                                        > wiem że bez kasy nie ma reżyserii.

                                        Jak zwykle?

                                        > Skoro mi nie cxhcesz powiedzieć skąd masz te informacje to mnie chociaż nie
                                        > wnerwiaj takimi gadkami! :))))

                                        Większość informacji, które sukcesywnie przemycam, pochodzi z ogólnodostępnych
                                        źródeł - prasy, książek, Internetu. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać, i
                                        śledzić wszystko na bieżąco i sukcesywnie. Wyjątkiem są piotrkowe plany - o tym
                                        jeszcze nikt nie pisał (a przynajmniej nie w kontekście Wrocławia, bo innego
                                        miejsca na Ziemi to owszem tak). News o "Królewnie Orlicy" znajduje się na
                                        stronie głównej Współczesnego (podobno byłaś...), ale nawet gdyby go tam nie
                                        było, to podawała go prasa u progu mijającego powoli sezonu. Kto szuka, ten
                                        znajdzie ;-)))

                                        > > Czysta nekrofilia --> tzn.?

                                        Obcowanie z trupami. Niestety, ale inscenizacja Szurmieja jest trupem od dawna
                                        się rozkładającym. Świeża była w połowie lat 80., a od tego czasu jednak troszkę
                                        latek upłynęło i procesy gnilne nieodwracalnie postępują. No ale jeśli się ją po
                                        raz enty reanimuje w coraz to nowych (gorszych) wykonaniach, głównie
                                        prowincjonalnych, to nie ma się czemu dziwić. Zresztą Szurmiej ten niecny
                                        proceder uprawia z prawie wszystkimi swoimi inscenizacjami - mało kto zliczy
                                        wszystkie wersje "Piaf", "Ani z Zielonego Wzgórza", "Przygód Tomka
                                        Sawyera", "Niezwykłych przygód Lejzorka Rojtszwańca", "Skrzypka na dachu" i
                                        jeszcze paru innych dyżurnych tytułów. Jarosz takimi "rzemieślnikami" gardzi -
                                        stać ich tylko na chałturzenie objazdowe. Dawno już przestali być Artystami.
                                        Oprócz Szurmieja (Jana) dałoby się tu wyliczyć jeszcze sporo innych takich
                                        TFUrców (przez duże TFU) z bożej łaski. Kasa i poklask. To ja pójdę po raz
                                        kolejny na "Oczyszczonych" ;-)))

                                        > nie da się zepsuć czegoś co samo w sobie jest boskie!!! :)

                                        Chyba jeszcze za mało przedstawień widziałaś. Ja się już takiego idealistycznego
                                        myślenia dawno zdążyłem pozbyć. WSZYSTKO (ale to ABSOLUTNIE WSZYSTKO), z
                                        samograjami włącznie, da się zepsuć.

                                        > Jarosz- proszę Cię powiedz skąd wiesz. Nie bądź taki sadysta! Ja bym Ci
                                        > powiedziała... :)

                                        Ha, to ci dopiero przekonujący argument! ;-))) Może kiedyś...

                                        Na (z)razie :-)))))
                                        • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 23:08
                                          Dla tego efektu dobrze jest na "Jakubie" siedzieć w pobliżu Kormoranów ;-)))
                                          > Co do Twoich snów - no no ;-))) Oryginalne ;-)))
                                          moje sny są w ogóle orginalne...:))))

                                          To by znaczyło, że też już trafiłaś na tę stronę.

                                          trafiłam. ale zajrzyj na tą (jeśli jeszcze nie byłeś na niej)
                                          www.wcss.wroc.pl/wroclaw/teatry/orepwsp.html

                                          > > Skoro mi nie cxhcesz powiedzieć skąd masz te informacje to mnie chociaż ni
                                          > e
                                          > > wnerwiaj takimi gadkami! :))))
                                          >
                                          > Większość informacji, które sukcesywnie przemycam, pochodzi z ogólnodostępnych
                                          > źródeł - prasy, książek, Internetu. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać, i
                                          > śledzić wszystko na bieżąco i sukcesywnie. Wyjątkiem są piotrkowe plany - o tym
                                          >
                                          > jeszcze nikt nie pisał (a przynajmniej nie w kontekście Wrocławia, bo innego
                                          > miejsca na Ziemi to owszem tak). News o "Królewnie Orlicy" znajduje się na
                                          > stronie głównej Współczesnego (podobno byłaś...), ale nawet gdyby go tam nie
                                          > było, to podawała go prasa u progu mijającego powoli sezonu. Kto szuka, ten
                                          > znajdzie ;-)))

                                          No pięknie. Czyli że ja znów nie na czasie...extra extra...no ale dobra. Ja
                                          nie ślędze aż tak. ALe powiedz mi - czy o kłótniach Cieplaka z Meissner pisali w
                                          gazetach? wow.... ;>

                                          Obcowanie z trupami. Niestety, ale inscenizacja Szurmieja jest trupem od dawna
                                          > się rozkładającym. Świeża była w połowie lat 80., a od tego czasu jednak troszk
                                          > ę
                                          > latek upłynęło i procesy gnilne nieodwracalnie postępują. No ale jeśli się ją p
                                          > o
                                          > raz enty reanimuje w coraz to nowych (gorszych) wykonaniach, głównie
                                          > prowincjonalnych, to nie ma się czemu dziwić. Zresztą Szurmiej ten niecny
                                          > proceder uprawia z prawie wszystkimi swoimi inscenizacjami - mało kto zliczy
                                          > wszystkie wersje "Piaf", "Ani z Zielonego Wzgórza", "Przygód Tomka
                                          > Sawyera", "Niezwykłych przygód Lejzorka Rojtszwańca", "Skrzypka na dachu" i
                                          > jeszcze paru innych dyżurnych tytułów. Jarosz takimi "rzemieślnikami" gardzi -
                                          > stać ich tylko na chałturzenie objazdowe. Dawno już przestali być Artystami.
                                          > Oprócz Szurmieja (Jana) dałoby się tu wyliczyć jeszcze sporo innych takich
                                          > TFUrców (przez duże TFU) z bożej łaski. Kasa i poklask. To ja pójdę po raz
                                          > kolejny na "Oczyszczonych" ;-)))

                                          Napewno odtwarzanie nie jest bardzo dobrym pomysłem, ale z drugiej strony
                                          popatrz - Józefowicz zrobił ze Stokłosą METRO i dbają o nie, grają, reklamują,
                                          odmładzają obsadę itd. wiedzą że Metro jest dobre i że przyniesie fundusze.
                                          Dlatego dbajś o nie. A u nas? Prowincja.

                                          > nie da się zepsuć czegoś co samo w sobie jest boskie!!! :)
                                          >
                                          > Chyba jeszcze za mało przedstawień widziałaś. Ja się już takiego idealistyczneg
                                          > o
                                          > myślenia dawno zdążyłem pozbyć. WSZYSTKO (ale to ABSOLUTNIE WSZYSTKO), z
                                          > samograjami włącznie, da się zepsuć.

                                          Chodziło mi że raczej książka "SZTukmistrz from Lublin" jest genialna a nie
                                          tylko sam spektakl. O to mi chodziło.

                                          > > Jarosz- proszę Cię powiedz skąd wiesz. Nie bądź taki sadysta! Ja bym Ci
                                          > > powiedziała... :)
                                          >
                                          > Ha, to ci dopiero przekonujący argument! ;-))) Może kiedyś...

                                          Taaa i widzę że sily i bardzo do Ciebie przemówił. SPoko. POczekam.
                                          bez buziaków :PPPPPPPPPPPPP

                                          • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 18.03.02, 13:29
                                            Gość portalu: magician napisał(a):

                                            > trafiłam. ale zajrzyj na tą (jeśli jeszcze nie byłeś na niej)
                                            > www.wcss.wroc.pl/wroclaw/teatry/orepwsp.html

                                            Ło rany! Archeologia teatralna... Repertuar z czasów Lesienia, ze schyłku jego
                                            kadencji. Połowa roku 1999 - jeszcze nie ma "Parad", "Farrago" ani "Paragrafu
                                            22". W dodatku strona zawiera koszmarne błędy merytoryczne. Pomieszano część
                                            obsad, nie zawsze wymieniono prawdziwych reżyserów czy kompozytorów, że już o
                                            literówkach w danych osobowych nie wspomnę. Koszmar. Webmaster musiał tę stronę
                                            robić lewą nogą przy porannej kawie...

                                            Notabene niewiele z tych przedstawień dało się z przyjemnością oglądać. Większość
                                            była albo żenująca, albo śmiertelnie nudna, albo nieznośnie poprawna.

                                            Jest i ciekawostka - spektakl wyreżyserowany przez późniejszego Wielkiego Brata
                                            ;-))) Na dodatek była to jubileuszowa premiera, zrobiona na 50-lecie istnienia
                                            Współczesnego. Pamiętam, że reżyser wyjechał na kilka dni przed "godziną zero",
                                            życząc im udanej premiery ;-))) Wściekły Lesień siedział na generalnych i kończył
                                            przedstawienie ;-))) Ale skandalu o dziwo nie było. Leszek P. napisał później
                                            recenzję pt. "Trup w każdej szafie" - nadzwyczaj trafnie! :-)))

                                            > ALe powiedz mi - czy o kłótniach Cieplaka z Meissner pisali w gazetach?
                                            > wow.... ;>

                                            Moja droga, nigdy i nigdzie nie pisałem, że Piotrek z Meissnerową się kłócili.
                                            Owszem, był konflikt w teatrze, ale między zespołem aktorskim a Piotrkiem, nie z
                                            dyrekcją. Dlatego - po trzykrotnym odrzuceniu tzw. scenariusza staropolskiego,
                                            będącego w efekcie zaczynem późniejszej wrocławskiej "Historyi o chwalebnym..." -
                                            Piotr opuścił Toruń. Meissnerowa nie okazała się jednak świętą, bo zamiast bronić
                                            Piotrka, dokładała swoje trzy grosze, przereżyserowywała mu przygotowywaną
                                            premierę. Skończyło się to krótkotrwałymi żalami, ale nie kłótnią!

                                            Gazety o tym nie pisały - echo tych wydarzeń znalazło się jednak w wywiadzie z
                                            reżyserem, opublikowanym na początku 1995 r. w miesięczniku "Teatr".

                                            Napisałem dokładnie tak: "(...) chyba każdy z młodych reżyserów odczuł na własnej
                                            skórze opiekę pani dyrektor. Nie żebym tu chciał deprecjonować jej niewątpliwe
                                            zasługi, niemniej np. Piotrek Cieplak uciekł na początku lat 90. z Torunia po
                                            zrobieniu swojego trzeciego profesjonalnego przedstawienia. Dziś jednak jest z
                                            Meissnerową w świetnej komitywie :-)))". I gdzie tu mowa o kłótni?
                                            Nadinterpretacja. Konflikt wystąpił za to, fakt, podczas niedoszłej ostatecznie
                                            współpracy z Papisem i Kosem, ale to zupełnie inna para kaloszy ;-)))

                                            > Napewno odtwarzanie nie jest bardzo dobrym pomysłem, ale z drugiej strony
                                            > popatrz - Józefowicz zrobił ze Stokłosą METRO i dbają o nie, grają, reklamują,
                                            > odmładzają obsadę itd. wiedzą że Metro jest dobre i że przyniesie fundusze.
                                            > Dlatego dbajś o nie. A u nas? Prowincja.

                                            Oczywiście, że jak się chce, to można, ale co innego dbanie o jedną, już
                                            istniejącą inscenizację (czyli np. "Metro"), a co innego notoryczne klonowanie
                                            kilku gotowych sztanc na różnych, głównie prowincjonalnych scenach.

                                            Istnieje jednak jeszcze gorsze zboczenie - jednoczesna praca nad kilkoma
                                            przedstawieniami. Pamiętam jednego rekordzistę - wypłodził w jednym miesiącu trzy
                                            różne premiery w trzech różnych miastach Polski. Czego się można domyślać o
                                            poziomie artystycznym tych realizacji? Inny mistrz miał na początku tego roku
                                            jednego dnia (!) dwie (!) różne premiery w dwóch różnych teatrach. Przynajmniej o
                                            tyle dobrze, że w jednym mieście ;-))) Na dodatek w przedpremierowym wywiadzie
                                            był z siebie bardzo zadowolony...

                                            Nazwiska pomińmy - nie ma o kim pamiętać. Aha - obaj panowie pracowali we
                                            Współczesnym za kadencji Lesienia ;-)))

                                            > Chodziło mi że raczej książka "SZTukmistrz from Lublin" jest genialna a nie
                                            > tylko sam spektakl. O to mi chodziło.

                                            Wiesz, równie dobrze można by powiedzieć, że "Hamlet" jest tak genialnie
                                            napisany, że się go nie da zepsuć. Da się ;-))) Wielu już z sukcesami próbowało
                                            ;-)))

                                            Buziaczków mnóstwo :-))) (A co!)
                                            • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.02, 17:48

                                              > Ło rany! Archeologia teatralna... Repertuar z czasów Lesienia, ze schyłku jego
                                              > kadencji. Połowa roku 1999 - jeszcze nie ma "Parad", "Farrago" ani "Paragrafu
                                              > 22". W dodatku strona zawiera koszmarne błędy merytoryczne. Pomieszano część
                                              > obsad, nie zawsze wymieniono prawdziwych reżyserów czy kompozytorów, że już o
                                              > literówkach w danych osobowych nie wspomnę. Koszmar.

                                              Jaka była obsada do "Antygony w Nowym Jorku"? Tzn kto kogo grał tam? A stronka
                                              fajna...podoba mi się ;) Taka archeologiczna niemalze... ;))))


                                              Notabene niewiele z tych przedstawień dało się z przyjemnością oglądać. Większo
                                              > ść
                                              > była albo żenująca, albo śmiertelnie nudna, albo nieznośnie poprawna.
                                              >
                                              > Jest i ciekawostka - spektakl wyreżyserowany przez późniejszego Wielkiego Brata
                                              > ;-))) Na dodatek była to jubileuszowa premiera, zrobiona na 50-lecie istnienia
                                              > Współczesnego. Pamiętam, że reżyser wyjechał na kilka dni przed "godziną zero",
                                              >
                                              > życząc im udanej premiery ;-))) Wściekły Lesień siedział na generalnych i kończ
                                              > ył
                                              > przedstawienie ;-))) Ale skandalu o dziwo nie było. Leszek P. napisał później
                                              > recenzję pt. "Trup w każdej szafie" - nadzwyczaj trafnie! :-)))

                                              Kto to taki mocny był? Taaa juśż sobie wyobrażam poziom artstyczny tych
                                              tworów :)))


                                              > Moja droga, nigdy i nigdzie nie pisałem, że Piotrek z Meissnerową się kłócili.
                                              > Owszem, był konflikt w teatrze, ale między zespołem aktorskim a Piotrkiem, nie
                                              > z
                                              > dyrekcją. Dlatego - po trzykrotnym odrzuceniu tzw. scenariusza staropolskiego,
                                              > będącego w efekcie zaczynem późniejszej wrocławskiej "Historyi o chwalebnym..."
                                              > -
                                              > Piotr opuścił Toruń. Meissnerowa nie okazała się jednak świętą, bo zamiast bron
                                              > ić
                                              > Piotrka, dokładała swoje trzy grosze, przereżyserowywała mu przygotowywaną
                                              > premierę. Skończyło się to krótkotrwałymi żalami, ale nie kłótnią!
                                              >
                                              > Gazety o tym nie pisały - echo tych wydarzeń znalazło się jednak w wywiadzie z
                                              > reżyserem, opublikowanym na początku 1995 r. w miesięczniku "Teatr".

                                              a nie czytałam. Ale dzięki Bogu że wrócił i tworzy tworzy i tworzy!!! :))))))

                                              Napisałem dokładnie tak: "(...) chyba każdy z młodych reżyserów odczuł na własn
                                              > ej
                                              > skórze opiekę pani dyrektor. Nie żebym tu chciał deprecjonować jej niewątpliwe
                                              > zasługi, niemniej np. Piotrek Cieplak uciekł na początku lat 90. z Torunia po
                                              > zrobieniu swojego trzeciego profesjonalnego przedstawienia. Dziś jednak jest z
                                              > Meissnerową w świetnej komitywie :-)))". I gdzie tu mowa o kłótni?
                                              > Nadinterpretacja. Konflikt wystąpił za to, fakt, podczas niedoszłej ostatecznie
                                              >
                                              > współpracy z Papisem i Kosem, ale to zupełnie inna para kaloszy ;-)))

                                              no widać mi się pokręciło...a to szkoda! :)

                                              > Oczywiście, że jak się chce, to można, ale co innego dbanie o jedną, już
                                              > istniejącą inscenizację (czyli np. "Metro"), a co innego notoryczne klonowanie
                                              > kilku gotowych sztanc na różnych, głównie prowincjonalnych scenach.

                                              zgadzam się. Ale raczej myślę że "Magician:) from Lublin" jest naprawdę
                                              fantastyczną książką i spektakle Szurmieja naprawdę wzbudazły wielkie emocje...
                                              a teraz? Nawet nie wiem czy ten spektakl grany jest u nas teraz? A poza tym
                                              Kowalski chyba już nie gra tak świeżo jak kiedyś gdy dublował naszego najlepszego
                                              SZTUKISTRZA NAD SZTUKMISTRZAMI!


                                              > Wiesz, równie dobrze można by powiedzieć, że "Hamlet" jest tak genialnie
                                              > napisany, że się go nie da zepsuć. Da się ;-))) Wielu już z sukcesami próbowało
                                              > ;-)))

                                              zgadzam się. Emocje nie są dobrym doradcą co do argumentów:)

                                              Właściwie to ja nie jestem za wystawianiem wtatrach znowu samych(!) textów
                                              archaicznych niejako albo po raz kolejny TAK SAMO pokazywać np. GOmbrowicza.
                                              Przecież wiadomo że jak teatr wystawi np. Romeo i JUlię (nie mówię o dobrej czy
                                              złej reżyserii) to będą licea chodziły albo na :"Sen nocy letniej" to samo.
                                              A z drugij strony nie ma za wiele współczesnych textów które dają się ładnie:)
                                              reżysrowć i grać i mają mądre przesłanie no i w ogóle. A np. "KUracja". Widziałeś?
                                              DOSONAŁE!!! Myślałam przez dwa dni o tym spektaklu. I dobrze że reżysert zdobył
                                              Laur KOnrada.

                                              buziaaaaaaaaaaaaaaaki! :)


                                              • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 20.03.02, 14:36
                                                Gość portalu: magician napisał(a):

                                                > Jaka była obsada do "Antygony w Nowym Jorku"? Tzn kto kogo grał tam? A stronka
                                                > fajna...podoba mi się ;) Taka archeologiczna niemalze... ;))))

                                                Ewa Szykulska gościnnie w roli tytułowej, Marian Glinka jako Policjant, Marek Lis-
                                                Orłowski w roli zwłok Johna, Maciej Tomaszewski jako Sasza i Tadeusz Trygubowicz
                                                jako Pchełka. W sumie z okresu lesieniowego było to jedno z bardziej przyzwoitych
                                                przedstawień. Grano je na scenie Kalambura - a pod koniec eksploatacji, kiedy już
                                                Współczesny nie korzystał ze scenki przy Kuźniczej, przeniesiono tę inscenizację
                                                na Rzeźniczą, na Dużą Scenę. A grano ją pierwotnie w Kalamburze, bo w połowie lat
                                                90. pojawiła się koncepcja fuzji Współczesnego i Kalambura (de facto - jako
                                                zespół - zlikwidowanego w 1994 r.). Scena Kalambura miała być czymś w rodzaju
                                                Małej Sceny Współczesnego. Na planach się jednak skończyło.

                                                Choć może niekoniecznie, jak pokazuje historia - Janusz Jasiński, ówczesny
                                                dyrektor naczelny w Kalamburze, jest teraz zastępcą Meissnerowej...

                                                > Kto to taki mocny był? Taaa juśż sobie wyobrażam poziom artstyczny tych
                                                > tworów :)))

                                                Mój imiennik ;-)))

                                                Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny przystało
                                                ;-)))

                                                > no widać mi się pokręciło...a to szkoda! :)

                                                Szkoda, że się nie kłócili? Ejże, wyczuwam "superekspresowe" ciągoty do
                                                sensacji ;-)))

                                                > Ale raczej myślę że "Magician:) from Lublin" jest naprawdę
                                                > fantastyczną książką i spektakle Szurmieja naprawdę wzbudazły wielkie emocje...
                                                > a teraz? Nawet nie wiem czy ten spektakl grany jest u nas teraz? A poza tym
                                                > Kowalski chyba już nie gra tak świeżo jak kiedyś gdy dublował naszego
                                                > najlepszego SZTUKISTRZA NAD SZTUKMISTRZAMI!

                                                Chyba już nie muszę zaglądać do wątku "Skąd się biorą wasze nicki?" ;-)))

                                                Spektakle Szurmieja wzbudzały emocje, ale w latach 80. Oprócz "Sztukmistrza"
                                                (choć TYLKO tego pierwszego, we Współczesnym) zrobił też rewelacyjny "Ósmy krąg"
                                                w Polskim (właściwie to w Kameralnym, ale spektakl cieszył się takim powodzeniem,
                                                że go z czasem przeniesiono na Dużą Scenę) według rosyjskich antytotalitarnych i
                                                łagrowych songów oraz świetne "Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca" Erenburga w
                                                tymże Polskim (parę postów wyżej przekręciłem tytuł - sorry) z kapitalną tytułową
                                                rolą Krzysztofa Dracza. Od biedy możemy dodać "Skrzypka na dachu". Później
                                                nastąpiła degeneracja twórcza reżysera Sz.

                                                Sprawdziłem repertuar Operetki do końca kwietnia (ta ich strona zawsze mi
                                                zawiesza komputer - wrrrrrrrrr...) - nie ma "Magiciana". Choć oficjalnie w
                                                zasobach repertuarowych teatru ciągle on funkcjonuje, to jednak nie wiadomo, czy
                                                jeszcze wróci - zwłaszcza jeśli się zmieni dyrekcja, na co się zanosi.

                                                Jasza Mazur rulez - ale tylko w wykonaniu Maćka Tomaszewskiego!!!

                                                > Właściwie to ja nie jestem za wystawianiem wtatrach znowu samych(!) textów

                                                W Tatrach? Tam już Teatr Witkacego gra co innego ;-)))

                                                > archaicznych niejako albo po raz kolejny TAK SAMO pokazywać np. GOmbrowicza.

                                                Słusznie. Najważniejsza jest interpretacja reżyserska. Tylko trzeba znać umiar -
                                                udziwnianie tylko po to, by udziwniać, mija się z celem.

                                                > Przecież wiadomo że jak teatr wystawi np. Romeo i JUlię (nie mówię o dobrej czy
                                                > złej reżyserii) to będą licea chodziły albo na :"Sen nocy letniej" to samo.

                                                Ano, niestety, wiadomo :-((( Żebyż jeszcze chodzili sami ochotnicy [tak jak to
                                                było u mnie, podczas mojego krótkiego epizodu belferskiego ;-)))]... Nie ma
                                                niczego gorszego w teatrze niż spęd - wszyscy się męczą: i aktorzy, i obsługa, i
                                                ci niespędzeni widzowie (ci zwłaszcza). Z drugiej strony spędzona młodzież też
                                                zazwyczaj żadnego pożytku z owego spędu nie ma, toteż prawie zawsze kontestuje i
                                                na ogół nastrój wieczoru zostaje wtedy definitywnie zatłuczony.

                                                > A z drugij strony nie ma za wiele współczesnych textów które dają się ładnie:)
                                                > reżysrowć i grać i mają mądre przesłanie no i w ogóle.

                                                Nieprawda! Jest ich wiele. Tylko że większość naszych scen woli pójść na łatwiznę
                                                i pokazać po raz enty to, co się już gdzieś indziej sprawdziło. Niech za przykład
                                                posłuży świetna skądinąd i przebojowa "Sztuka" Rezy - pod koniec kwietnia
                                                następna premiera, tym razem w Łodzi. To już chyba z trzynasta inscenizacja tego
                                                tekstu w Polsce w ciągu ostatnich niespełna czterech i pół roku.

                                                > A np. "KUracja". Widziałeś? DOSONAŁE!!! Myślałam przez dwa dni o tym spektaklu.
                                                > I dobrze że reżysert zdobył Laur KOnrada.

                                                Bardzo dobre, owszem. Choć w Katowicach kibicowałem Piotrkowi, który już po raz
                                                trzeci na pięć dotychczasowych edycji Interpretacji nie dostał Lauru.

                                                Całuski :-)))
                                                • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.02, 18:50

                                                  > Ewa Szykulska gościnnie w roli tytułowej, Marian Glinka jako Policjant, Marek L
                                                  > is-
                                                  > Orłowski w roli zwłok Johna, Maciej Tomaszewski jako Sasza i Tadeusz Trygubowic
                                                  > z
                                                  > jako Pchełka. W sumie z okresu lesieniowego było to jedno z bardziej przyzwoity
                                                  > ch
                                                  > przedstawień.
                                                  Haaa bo "Antygona w NY" jest ogóle świetna. A spektakl z Peszkiem, Trelą i
                                                  Dymną to widziałam chyba ze 20 razy. Peszek mnie po prostu tam rozbraja...Jest
                                                  świetny. Chętnie bym zobaczyła w teatrze "Antygonę w NY" ale się nraazie nie
                                                  zanosi...jak zwykle.
                                                  >

                                                  > Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny przystało
                                                  > ;-)))

                                                  no jak możesz Jarosz!!! Jestem oburzona!

                                                  Ejże, wyczuwam "superekspresowe" ciągoty do sensacji ;-)))

                                                  niestety ja nie z tych :PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP

                                                  Nawet nie wiem czy ten spektakl grany jest u nas teraz? A poza ty
                                                  > m
                                                  > > Kowalski chyba już nie gra tak świeżo jak kiedyś gdy dublował naszego
                                                  > > najlepszego SZTUKISTRZA NAD SZTUKMISTRZAMI!
                                                  >
                                                  > Chyba już nie muszę zaglądać do wątku "Skąd się biorą wasze nicki?" ;-)))

                                                  nie bronię ;)))) Ale Magician wyszedł kiedyś tak spontanicznie i mi zostało
                                                  teraz ale i tak ubolewam bo tego się wymówić nie da... :-D

                                                  Spektakle Szurmieja wzbudzały emocje, ale w latach 80. Oprócz "Sztukmistrza"
                                                  > (choć TYLKO tego pierwszego, we Współczesnym) zrobił też rewelacyjny "Ósmy krąg
                                                  > "
                                                  > w Polskim (właściwie to w Kameralnym, ale spektakl cieszył się takim powodzenie
                                                  > m,
                                                  > że go z czasem przeniesiono na Dużą Scenę) według rosyjskich antytotalitarnych
                                                  > i
                                                  > łagrowych songów oraz świetne "Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca" Erenburga w
                                                  >
                                                  > tymże Polskim (parę postów wyżej przekręciłem tytuł - sorry) z kapitalną tytuło
                                                  > wą
                                                  > rolą Krzysztofa Dracza. Od biedy możemy dodać "Skrzypka na dachu". Później
                                                  > nastąpiła degeneracja twórcza reżysera Sz.

                                                  Nie zam jego innych prac, ale skoro tak to ciekawe znów dlaczego.
                                                  Bo "Magician..." był po prostu doskonały!!!

                                                  Jasza Mazur rulez - ale tylko w wykonaniu Maćka Tomaszewskiego!!!

                                                  ph yeah!!! Jasza rulez Tomaszewski rulez!

                                                  archaicznych niejako albo po raz kolejny TAK SAMO pokazywać np. GOmbrowicz
                                                  > a.
                                                  >
                                                  > Słusznie. Najważniejsza jest interpretacja reżyserska. Tylko trzeba znać umiar
                                                  > -
                                                  > udziwnianie tylko po to, by udziwniać, mija się z celem.

                                                  no bez sensu chociaż ja nie znałam wcześniej "Kosmosu" i dopiero zetknęłam się
                                                  z nim we Współczesnym w reżyserii Miśkiewicza. I muszę powiedzieć że nie ma co -
                                                  doskonałe! Naprawdę! Nie wiem czy udziwnone czy nie, ale przemówiło jednak.


                                                  Ano, niestety, wiadomo :-((( Żebyż jeszcze chodzili sami ochotnicy [tak jak to
                                                  > było u mnie, podczas mojego krótkiego epizodu belferskiego ;-)))]... Nie ma
                                                  > niczego gorszego w teatrze niż spęd - wszyscy się męczą: i aktorzy, i obsługa,
                                                  > i
                                                  > ci niespędzeni widzowie (ci zwłaszcza). Z drugiej strony spędzona młodzież też
                                                  > zazwyczaj żadnego pożytku z owego spędu nie ma, toteż prawie zawsze kontestuje
                                                  > i
                                                  > na ogół nastrój wieczoru zostaje wtedy definitywnie zatłuczony.

                                                  Jezi Jarosz belfrem...ho ho ho!!! :))) Taaa ja się sytaram nie chodzić ze
                                                  szkołą do teatru, bo jeszcze mnie ktoś zobaczy i utożsami z zachowaniem
                                                  licealistów w Teatrze. :>>
                                                  Widziałeś sam że "wesele" już się nastawia na licealistów. Nie podoba mi się to
                                                  nawet bardzo...:/

                                                  > Nieprawda! Jest ich wiele. Tylko że większość naszych scen woli pójść na łatwiz
                                                  > nę
                                                  > i pokazać po raz enty to, co się już gdzieś indziej sprawdziło. Niech za przykł
                                                  > ad
                                                  > posłuży świetna skądinąd i przebojowa "Sztuka" Rezy - pod koniec kwietnia
                                                  > następna premiera, tym razem w Łodzi. To już chyba z trzynasta inscenizacja teg
                                                  > o
                                                  > tekstu w Polsce w ciągu ostatnich niespełna czterech i pół roku.

                                                  ciekawe że jeżeli już Teatr się odważy to jest Ingmar Vilquist. Ja tego nprawdę
                                                  nie rozumiem ;))))))) Uwzięli się? Ale tak na serio - lepszy spektakl słabo
                                                  wyreżyserowany przez młodego reżtysera niż staroć też słabo wyreżyserowana. A
                                                  może się mylę. Nie wiem.


                                                  > Bardzo dobre, owszem. Choć w Katowicach kibicowałem Piotrkowi, który już po raz
                                                  >
                                                  > trzeci na pięć dotychczasowych edycji Interpretacji nie dostał Lauru.

                                                  Byłeś w Katowicach? Ja też miałam nadzieję że jednak CIeplak dostanie Laur, no
                                                  ale Kuracja była poważnym zagrożeniem. Nie ma co. Dziwię się że nie dostał
                                                  jeszcze Konrada... Naprawdę.
                                                  Ale w ogóle trudno jest moim zdaniem oceniać Teatr TV na równi z Teatrem żywego
                                                  aktora. Powinny być oddzielne nagrody. Może Teatr TV ułatwia reżyserowi przekazać
                                                  swoje myśli...? Jarosz - czekam na opinię:)

                                                  buziaczki! (belfer..hihi) ;>>>

                                                  Marta
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 21.03.02, 17:49
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > Haaa bo "Antygona w NY" jest ogóle świetna. A spektakl z Peszkiem, Trelą i
                                                    > Dymną to widziałam chyba ze 20 razy. Peszek mnie po prostu tam rozbraja...Jest
                                                    > świetny. Chętnie bym zobaczyła w teatrze "Antygonę w NY" ale się nraazie nie
                                                    > zanosi...jak zwykle.

                                                    "Na razie się nie zanosi..." Ręce opadają. Martuś, ta sztuka zdążyła już
                                                    obskoczyć niemal wszystkie liczące się teatralnie miasta w Polsce i sporą część
                                                    prowincji przy okazji też. Z najbliższych jeszcze granych masz do wyboru Katowice
                                                    i Opole - opolskiej premierze notabene nawet roczek jeszcze nie stuknął (stuknie
                                                    w maju). A może się wybierzemy?

                                                    Bardzo lubię ten tekst, ale w odróżnieniu od Ciebie jakoś nie przepadam za
                                                    telewizyjną inscenizacją Kutza. Za to do dziś ze szczegółami pamiętam
                                                    prapremierowe przedstawienie "Antygony..." z warszawskiego Ateneum (to już
                                                    dziewięć lat - Teatrowi Ateneum wtedy jeszcze zdarzało się wystawić od czasu do
                                                    czasu dobry spektakl; po śmierci Janusza Warmińskiego zszedł na psy w nader
                                                    ekspresowym tempie). Reżyserowała Izabella Cywińska, Anitę grała Maria Ciunelis,
                                                    Pchełkę Piotr Fronczewski, Saszę Janusz Michałowski, policjanta Henryk Talar, a
                                                    zwłoki - bezimienny statysta. Bardzo to było wyrównane pod względem aktorskim
                                                    widowisko, żadnego tam gwiazdorzenia...

                                                    Przyjechało do nas w maju 1993 r. na Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych.
                                                    Akurat wtedy miałem zdawać maturę, lecz tak się zdarzyło, że zastrajkowali
                                                    nauczyciele i egzaminy przesunięto o dwa tygodnie, a ja dzięki temu mogłem sobie
                                                    pochodzić na festiwalowe prezentacje. Byłem na prawie wszystkich! Z jednym
                                                    wyjątkiem, ale i ten spektakl zobaczyłem rok później przy innej okazji. Ateneum
                                                    występowało na scenie Współczesnego. Mieli nadkomplety widzów. Sam wszedłem "na
                                                    krzywika" i twardo pod ścianą (z braku miejsc) stałem przez trzy godziny. Warto
                                                    było!

                                                    > > Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny
                                                    > > przystało ;-)))
                                                    >
                                                    > no jak możesz Jarosz!!! Jestem oburzona!

                                                    Hehe - jakoś trudno mi w to uwierzyć ;-PPPPPP

                                                    > Nie zam jego innych prac, ale skoro tak to ciekawe znów dlaczego.
                                                    > Bo "Magician..." był po prostu doskonały!!!

                                                    Bo ja wiem... Może wcale nie jest dobrym reżyserem, tylko mu to wmawiano? A może
                                                    się jako twórca już wypalił? Może zgubiła go pogoń za chałturami? Żyć trzeba,
                                                    wiem, no ale są granice. Piąta "Ania z Zielonego...", "Piaf" czy inny "Tomek
                                                    Sawyer" odrzucają od takiego TFUrcy. Zauważ, że Sz. nawet przy jednorazowych
                                                    produkcjach z ostatnich lat (vide np. "Krwawe gody" w Polskim) nie zbierał
                                                    dobrych recenzji. Sam spektakl utrzymał się na afiszu tylko nieco ponad rok, co
                                                    jak na superprodukcję jest klęską.

                                                    > no bez sensu chociaż ja nie znałam wcześniej "Kosmosu" i dopiero zetknęłam się
                                                    > z nim we Współczesnym w reżyserii Miśkiewicza. I muszę powiedzieć że nie ma co
                                                    > - doskonałe! Naprawdę! Nie wiem czy udziwnone czy nie, ale przemówiło jednak.

                                                    Bardzo dobre, fakt, co nie przeszkadza, że zarazem przedstawienie było udziwnione
                                                    poprzez inkrustację tekstami z innych dzieł Gombrowicza. Początkowy monolog był
                                                    wzięty ze "Ślubu", a sceny z szaloną rodzinką Witolda z "Historii". Być może
                                                    jeszcze coś tam było, ale tego już nie pamiętam. Zdążyłem być na "Kosmosie" tylko
                                                    raz, a Meissnerowa już go zdjęła z afisza.

                                                    > Jezi Jarosz belfrem...ho ho ho!!! :)))

                                                    Już nie. Już dawno nie ;-PPPPP
                                                    A moi najmłodsi byli uczniowie za moment zdają maturę ;-)))

                                                    > Taaa ja się sytaram nie chodzić ze szkołą do teatru, bo jeszcze mnie ktoś
                                                    zobaczy i utożsami z zachowaniem licealistów w Teatrze. :>>

                                                    Na przykład taki Jarosz zobaczy ;-))) I utożsami, a co! ;-PPPPPP

                                                    > Widziałeś sam że "wesele" już się nastawia na licealistów. Nie podoba mi się to
                                                    > nawet bardzo...:/

                                                    Mnie też, jak widać było w innym wątku :-(((

                                                    > ciekawe że jeżeli już Teatr się odważy to jest Ingmar Vilquist. Ja tego nprawdę
                                                    > nie rozumiem ;))))))) Uwzięli się?

                                                    Villqist, jeśli już (a tak naprawdę to mój imiennik i do tego absolwent
                                                    Uniwersytetu Wrocławskiego...). Czy moda na Villqista jest sezonowa? Nie sądzę.
                                                    On ma szanse nie być błyskotliwym meteorem, który po czasie zgaśnie. Pisze w
                                                    końcu na tyle uniwersalne, psychologiczne teksty, że będzie mógł zaistnieć nawet
                                                    i za ileśtam lat. Mnie to dramatopisanie bardzo odpowiada - ciekawe, że jakoś
                                                    Wrocław inscenizowanie jego tekstów omija (Zakład Krawiecki jest wyjątkiem
                                                    potwierdzającym regułę). Żeby jego sztuki pooglądać, musimy wyjeżdżać poza nasze
                                                    miasto. Najcieplej wspominam wstrząsającą "Noc Helvera" z Teatru Polskiego w
                                                    Poznaniu.

                                                    Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w Polskim we
                                                    Wrocławiu?

                                                    > Ale tak na serio - lepszy spektakl słabo wyreżyserowany przez młodego reżtysera
                                                    > niż staroć też słabo wyreżyserowana. A może się mylę. Nie wiem.

                                                    Tak na serio to lepszy DOBRY spektakl niż słaby ;-)))

                                                    > Byłeś w Katowicach? Ja też miałam nadzieję że jednak CIeplak dostanie Laur, no
                                                    > ale Kuracja była poważnym zagrożeniem. Nie ma co. Dziwię się że nie dostał
                                                    > jeszcze Konrada... Naprawdę.

                                                    W ogóle to byłem, ale nie na Interpretacjach. Kibicowałem Piotrkowi wirtualnie
                                                    ;-)))

                                                    > Ale w ogóle trudno jest moim zdaniem oceniać Teatr TV na równi z Teatrem żywego
                                                    > aktora. Powinny być oddzielne nagrody. Może Teatr TV ułatwia reżyserowi
                                                    > przekazać swoje myśli...? Jarosz - czekam na opinię:)

                                                    Zacznę od banału - Teatr TV posługuje się zupełnie innymi środkami ekspresji i
                                                    przekazu niż teatr żywego planu. Z technicznego (i tylko takiego!) punktu
                                                    widzenia niegłupie byłoby więc rozdzielenie obu kategorii. Z drugiej jednak
                                                    strony jurorzy oceniali w Katowicach nie to, za pomocą jakich środków
                                                    technicznych uzyskano określony efekt, tylko jak ZINTERPRETOWANO opowiadaną
                                                    historię. Tak na cały problem patrząc, nie powinno się wprowadzać osobnych ocen
                                                    dla obu typów widowisk. I ja się przychylam do tej tezy.

                                                    > buziaczki! (belfer..hihi) ;>>>

                                                    Buziaki, buziaki :-))) Ale tylko pod warunkiem że przestaniesz mnie na każdym
                                                    kroku od belfrów wyzywać ;-PPPPPPP


                                                    PS Jak mi jeszcze raz dziś Forum zeżre ten długaśny post, to mnie coś trafi...
                                                  • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.02, 20:17

                                                    >
                                                    > "Na razie się nie zanosi..." Ręce opadają. Martuś, ta sztuka zdążyła już
                                                    > obskoczyć niemal wszystkie liczące się teatralnie miasta w Polsce i sporą część
                                                    >
                                                    > prowincji przy okazji też. Z najbliższych jeszcze granych masz do wyboru Katowi
                                                    > ce
                                                    > i Opole - opolskiej premierze notabene nawet roczek jeszcze nie stuknął (stukni
                                                    > e
                                                    > w maju). A może się wybierzemy?

                                                    Czy ja powiedziałam, że mogliby wystawić 'ANtygonę..' bo jej nigdy nie
                                                    pokazali????? Ja powiedziałam, że się narazie nie zanosi. BO SIE NIE ZANOSI! ech..
                                                    Po prostu chciałabym zobaczyć TERAZ JĄ!I tyle.


                                                    Bardzo lubię ten tekst, ale w odróżnieniu od Ciebie jakoś nie przepadam za
                                                    > telewizyjną inscenizacją Kutza. Za to do dziś ze szczegółami pamiętam
                                                    > prapremierowe przedstawienie "Antygony..." z warszawskiego Ateneum.

                                                    Mnie się bardzo bardzo podobało, ale widziałam niestety tylko TV wersję. I
                                                    tylko Kutza. I tylko ta mi się podobała :P


                                                    > > > Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny
                                                    > > > przystało ;-)))
                                                    > >
                                                    > > no jak możesz Jarosz!!! Jestem oburzona!
                                                    >
                                                    > Hehe - jakoś trudno mi w to uwierzyć ;-PPPPPP

                                                    Nie rozumiem...



                                                    Bo ja wiem... Może wcale nie jest dobrym reżyserem, tylko mu to wmawiano? A moż
                                                    > e
                                                    > się jako twórca już wypalił? Może zgubiła go pogoń za chałturami? Żyć trzeba,
                                                    > wiem, no ale są granice. Piąta "Ania z Zielonego...", "Piaf" czy inny "Tomek
                                                    > Sawyer" odrzucają od takiego TFUrcy. Zauważ, że Sz. nawet przy jednorazowych
                                                    > produkcjach z ostatnich lat (vide np. "Krwawe gody" w Polskim) nie zbierał
                                                    > dobrych recenzji. Sam spektakl utrzymał się na afiszu tylko nieco ponad rok, co
                                                    >
                                                    > jak na superprodukcję jest klęską.

                                                    jak można komuś wmówić że jest dobrym reżyserem? Może po prostu robił rzeczy
                                                    które podobały się szerszej publiczności i zgadzam się że nie zawsze są one na
                                                    wysokim poziomie artystycznym. ALe w jakimś sensie ten reżyser jest dobry. Tak
                                                    czy nie?


                                                    Bardzo dobre, fakt, co nie przeszkadza, że zarazem przedstawienie było udziwnio
                                                    > ne
                                                    > poprzez inkrustację tekstami z innych dzieł Gombrowicza. Początkowy monolog był
                                                    >
                                                    > wzięty ze "Ślubu", a sceny z szaloną rodzinką Witolda z "Historii". Być może
                                                    > jeszcze coś tam było, ale tego już nie pamiętam. Zdążyłem być na "Kosmosie" tyl
                                                    > ko
                                                    > raz, a Meissnerowa już go zdjęła z afisza.

                                                    Ja byłam dwa razy a bembergowanie do dzisiaj pamiętam. :)))))) BERG BERG. i
                                                    karmelki. :))))))
                                                    W ogóle Meissnerowa wszystko ściąga zanim się człowiek zdąży nachodzić. Ja byłam
                                                    na "ZMierzchu' 6 razy i też zdjęli w trosce o mój czas wolny :))))))))

                                                    Taaa ja się sytaram nie chodzić ze szkołą do teatru, bo jeszcze mnie ktoś
                                                    > zobaczy i utożsami z zachowaniem licealistów w Teatrze. :>>
                                                    >
                                                    > Na przykład taki Jarosz zobaczy ;-))) I utożsami, a co! ;-PPPPPP

                                                    I dlatego nie chodzę!!! A dlaczego miałbyś mnie utożsamić z nimi....???? za
                                                    co? ;)))

                                                    Widziałeś sam że "wesele" już się nastawia na licealistów. Nie podoba mi s
                                                    > ię to
                                                    > > nawet bardzo...:/
                                                    >
                                                    > Mnie też, jak widać było w innym wątku :-(((

                                                    buuuuuu....bardzo mi się to nie podoba...mogliby już nie tak bezczelnie, ale
                                                    jakloś subtelniej. Albo chcą zdążyć przed maturami....ech.


                                                    Villqist, jeśli już (a tak naprawdę to mój imiennik i do tego absolwent
                                                    > Uniwersytetu Wrocławskiego...).
                                                    ?!?!?!?!!??!?!!??!?!??!?!?! slśą TY takie rzeczy wiesz?????? MAGICIAN
                                                    prawdziwy doprawdy ;)))))))

                                                    Czy moda na Villqista jest sezonowa? Nie sądzę.
                                                    >
                                                    > On ma szanse nie być błyskotliwym meteorem, który po czasie zgaśnie. Pisze w
                                                    > końcu na tyle uniwersalne, psychologiczne teksty, że będzie mógł zaistnieć nawe
                                                    > t
                                                    > i za ileśtam lat. Mnie to dramatopisanie bardzo odpowiada - ciekawe, że jakoś
                                                    > Wrocław inscenizowanie jego tekstów omija (Zakład Krawiecki jest wyjątkiem
                                                    > potwierdzającym regułę). Żeby jego sztuki pooglądać, musimy wyjeżdżać poza nasz
                                                    > e
                                                    > miasto. Najcieplej wspominam wstrząsającą "Noc Helvera" z Teatru Polskiego w
                                                    > Poznaniu.

                                                    "Noc Helvera" jest bardzo dobra, ale niestety widziałam tylko Teatr TV z Anną
                                                    Tomaszewską i Bartkiem nie pamiętam nazwiska. W reżyserii Barbary Sass i ten
                                                    właśnie Bartek był taki szczezrze mówiąc słaby w tej roli. Kobieta z resztą też
                                                    nie za dobra. A text wybitny.


                                                    Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w Polskim we
                                                    > Wrocławiu?

                                                    A WIEM!!! ;P


                                                    > > Byłeś w Katowicach? Ja też miałam nadzieję że jednak CIeplak dostanie Laur
                                                    > , no
                                                    > > ale Kuracja była poważnym zagrożeniem. Nie ma co. Dziwię się że nie dostał
                                                    >
                                                    > > jeszcze Konrada... Naprawdę.
                                                    >
                                                    > W ogóle to byłem, ale nie na Interpretacjach. Kibicowałem Piotrkowi wirtualnie
                                                    > ;-)))

                                                    Ale on w tym czasie był na Słowacji. Jakiś spektakl kończy. Szkoda że nie
                                                    dostał, ale dobrze że dostała Kuracja. Ot co :)))

                                                    Zacznę od banału - Teatr TV posługuje się zupełnie innymi środkami ekspresji i
                                                    > przekazu niż teatr żywego planu. Z technicznego (i tylko takiego!) punktu
                                                    > widzenia niegłupie byłoby więc rozdzielenie obu kategorii. Z drugiej jednak
                                                    > strony jurorzy oceniali w Katowicach nie to, za pomocą jakich środków
                                                    > technicznych uzyskano określony efekt, tylko jak ZINTERPRETOWANO opowiadaną
                                                    > historię. Tak na cały problem patrząc, nie powinno się wprowadzać osobnych ocen
                                                    >
                                                    > dla obu typów widowisk. I ja się przychylam do tej tezy.

                                                    Nie wiem czy to jest uczciwe. Jednak skoro reżyser posługuje się innymi
                                                    środkami przekazu to jednak wpływa to na interpretacje. Hmm a właściwie nie na
                                                    samą interpertację ale Teatr żywego planu ogranicza w pewien sposób reżysera i
                                                    jego wizję. Więc interpertacja może być inna bo musi być stosowna do przekazu.
                                                    Najuczciwiej by było gdyby każdy miał ten sam spektakl do zrobienia. Wtedy ocenia
                                                    się interpretację ;)))))))))))))



                                                    > Buziaki...

                                                    P.S
                                                    forum nienażarte Wrocław.

                                                    M.
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 22.03.02, 15:39
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > Czy ja powiedziałam, że mogliby wystawić 'ANtygonę..' bo jej nigdy nie
                                                    > pokazali????? Ja powiedziałam, że się narazie nie zanosi. BO SIE NIE ZANOSI!
                                                    > ech.. Po prostu chciałabym zobaczyć TERAZ JĄ!I tyle.

                                                    Nie zanosi się, bo jest już zgrana. I w najbliższym czasie z pewnością nikt w
                                                    okolicy po nią nie sięgnie. Ale prędzej czy później (raczej to drugie) wróci...

                                                    A TERAZ to możesz co najwyżej pojechać do Opola. Tam najbliżej.

                                                    > Mnie się bardzo bardzo podobało, ale widziałam niestety tylko TV wersję. I
                                                    > tylko Kutza. I tylko ta mi się podobała :P

                                                    No cóż, ciekawe, dlaczego ;-PPP

                                                    > > > > Poziom w rzeczy samej był dość dramatyczny - jak na teatr dramatyczny
                                                    > > > > przystało ;-)))
                                                    > > >
                                                    > > > no jak możesz Jarosz!!! Jestem oburzona!
                                                    > >
                                                    > > Hehe - jakoś trudno mi w to uwierzyć ;-PPPPPP
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem...

                                                    Nie? No to trudno...

                                                    > jak można komuś wmówić że jest dobrym reżyserem?

                                                    Można. Maciej Nowak nazwał ten proceder na łamach "Ruchu Teatralnego"
                                                    mianem "zagłaskiwaniem kotka". Mówiąc inaczej, chodziło o to, że dane nazwisko
                                                    staje się w danym okresie modne i prawie wszyscy w recenzjach mu - nieważne, czy
                                                    słusznie czy nie - kadzą, jaki to jest genialny i jakie świetne przedstawienia
                                                    robi. Prowadzi to do wypaczenia świadomości twórczej, bo ten reżyser już wtedy
                                                    nie wie, czy naprawdę jest geniuszem czy mu tylko wmawiają. W skrajnym przypadku
                                                    rozwija się takie cuś, co od dawna określane jest narcyzmem. Przychodzi jednak
                                                    moment, kiedy krytyka znajduje sobie nowego "kotka" (bo inne nazwisko jest akurat
                                                    na topie) i "zagłaskiwanie" przerzuca na niego, porzucając poprzednią ofiarę. O
                                                    dotychczasowym "kotku" piszą już wtedy to, co myślą, czyli na ogół nic dobrego.

                                                    Oczywiście nie możemy uogólniać i mówić, że tak jest zawsze ze wszystkimi
                                                    krytykami i wszystkimi reżyserami, bo to nieprawda. Nie da się jednak nie
                                                    zauważać, iż takie zjawisko czasami występuje. Może to z nim mieliśmy swego czasu
                                                    do czynienia w związku z Sz.?

                                                    > Może po prostu robił rzeczy które podobały się szerszej publiczności i zgadzam
                                                    > się że nie zawsze są one na wysokim poziomie artystycznym. ALe w jakimś sensie
                                                    > ten reżyser jest dobry. Tak czy nie?

                                                    Można powiedzieć, że reżyser Sz. jest "masowy", tyle że już pisałem wcześniej, co
                                                    myślę o TAKIM teatrze dla mas. TAKIM, czyli o odgrzewanych kotletach i
                                                    reanimowaniu trupów. Czy to jest dobre? Chyba jasno się wyraziłem ;-))) Ale to
                                                    moje zdanie - nie ma obowiązku mieć takiego samego ;-)))

                                                    > Ja byłam dwa razy a bembergowanie do dzisiaj pamiętam. :)))))) BERG BERG. i
                                                    > karmelki. :))))))

                                                    Cały Witold ;-)))

                                                    > W ogóle Meissnerowa wszystko ściąga zanim się człowiek zdąży nachodzić. Ja
                                                    > byłam na "ZMierzchu' 6 razy i też zdjęli w trosce o mój czas wolny :))))))))

                                                    Właśnie, że nie wszystko! Zaraz stukną trzy lata od pierwszej premiery za jej
                                                    dyrekcji, a Ona dopiero cztery powstałe w tym okresie przedstawienia zdjęła z
                                                    afisza. Z czego trzech mi szkoda, a jednego ani trochę ;-)))

                                                    A zauważyłaś inną prawidłowość? Co czas jakiś (nie za często, aby nie wzbudzać
                                                    podejrzeń) do repertuaru trafiają tytuły - by wręcz nie powiedzieć: gotowe
                                                    przedstawienia - już raz zrobione (przetestowane) w Toruniu. W
                                                    przypadku "Zmierzchu" była jeszcze wersja warszawska pomiędzy toruńską a
                                                    wrocławską, tak że nasz spektakl był trzecim w inscenizacji Meissnerowej.

                                                    > > > Taaa ja się sytaram nie chodzić ze szkołą do teatru, bo jeszcze mnie ktoś
                                                    > > > zobaczy i utożsami z zachowaniem licealistów w Teatrze. :>>
                                                    > >
                                                    > > Na przykład taki Jarosz zobaczy ;-))) I utożsami, a co! ;-PPPPPP
                                                    >
                                                    > I dlatego nie chodzę!!! A dlaczego miałbyś mnie utożsamić z nimi....???? za
                                                    > co? ;)))

                                                    A tak sobie ;-PPP

                                                    > buuuuuu....bardzo mi się to nie podoba...mogliby już nie tak bezczelnie, ale
                                                    > jakloś subtelniej. Albo chcą zdążyć przed maturami....ech.

                                                    Przed maturami? Na pewno nie! Klasy maturalne nie muszą porankami
                                                    oglądać "Wesela", bo już je znają z lekcji w klasie trzeciej (uwaga - tak było
                                                    jeszcze w systemie czteroletnim, który akurat dogasa. Teraz w liceach "Wesele"
                                                    będzie zapewne w programie drugiej licealnej). I mniejsza, czy je znają z lektury
                                                    czy z bryków. Poza tym na miesiąc przed maturą pojawiają się w szkołach na
                                                    zasadzie inspektorów ;-))) Nikt by ich nie spędzał do Teatru, a już bynajmniej
                                                    nie na 10:00. Ten poranny sabotaż repertuarowy dotyczy młodszych roczników...

                                                    > > Villqist, jeśli już (a tak naprawdę to mój imiennik i do tego absolwent
                                                    > > Uniwersytetu Wrocławskiego...).

                                                    > ?!?!?!?!!??!?!!??!?!??!?!?! slśą TY takie rzeczy wiesz?????? MAGICIAN
                                                    > prawdziwy doprawdy ;)))))))

                                                    Wystarczy dużo i uważnie czytać, a także kojarzyć fakty. Hehe - najbardziej przy
                                                    krótkich notkach biograficznych Villqista bawią mnie sformułowania typu: "Nikt
                                                    nie wie, jak się naprawdę nazywa". Ano niezupełnie NIKT ;-))) I z tego, co
                                                    zauważyłem, to wie więcej osób - niekoniecznie znajomych Ingmara...

                                                    > "Noc Helvera" jest bardzo dobra, ale niestety widziałam tylko Teatr TV z Anną
                                                    > Tomaszewską i Bartkiem nie pamiętam nazwiska. W reżyserii Barbary Sass i ten
                                                    > właśnie Bartek był taki szczezrze mówiąc słaby w tej roli. Kobieta z resztą też
                                                    > nie za dobra. A text wybitny.

                                                    Bartek Kasprzykowski. Notabene nie tak dawny absolwent wrocławskiej PWST.

                                                    Co do Brabary Sass, to nie jest to reżyser moich marzeń. Ten jej telewizyjny
                                                    spektakl mnie zostawił obojętnym na losy Karli i Helvera, czego absolutnie nie
                                                    mogę powiedzieć o wersji poznańskiej!

                                                    Nawiasem mówiąc, B. Sass we wrześniu ub.r. wystawiła "Noc..." na Scenie Miniatura
                                                    w krakowskim Teatrze im. J. Słowackiego. Żeby było śmieszniej, w identycznej
                                                    obsadzie jak w telewizji...

                                                    > > Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w Polskim we
                                                    > > Wrocławiu?
                                                    > A WIEM!!! ;P

                                                    A wiesz, komu bezskutecznie dyrektor Weksler proponował zrobienie tego
                                                    przedstawienia?

                                                    > Ale on w tym czasie był na Słowacji. Jakiś spektakl kończy. Szkoda że nie
                                                    > dostał, ale dobrze że dostała Kuracja. Ot co :)))

                                                    Nie w tym czasie, bo był w Katowicach - odbyło się spotkanie Piotrka z widzami,
                                                    jurorami i krytyką. Relacja była choćby w "Wyborczej".

                                                    I nie na Słowacji, tylko w Słowenii.

                                                    I nie jakiś spektakl, tylko "Księgę Hioba" (jeśli to będzie tytuł ostateczny).

                                                    > Nie wiem czy to jest uczciwe. Jednak skoro reżyser posługuje się innymi
                                                    > środkami przekazu to jednak wpływa to na interpretacje. Hmm a właściwie nie na
                                                    > samą interpertację ale Teatr żywego planu ogranicza w pewien sposób reżysera i
                                                    > jego wizję. Więc interpertacja może być inna bo musi być stosowna do przekazu.

                                                    Posługuje się takimi środkami przekazu, jakie ma do dyspozycji. I albo jest
                                                    zdolny i wykorzysta z sukcesem to, co ma, albo nie. Koniec, kropka.

                                                    > Najuczciwiej by było gdyby każdy miał ten sam spektakl do zrobienia. Wtedy
                                                    > ocenia się interpretację ;)))))))))))))

                                                    Szalona kobieto... Dziesięć np. "Królów Learów" obok siebie??? Zbigniew
                                                    Zapasiewicz obok - dajmy na to - Jana Nowaka z Koziej Wólki? Toż to absurd. A w
                                                    ogóle to współczułbym wtedy jurorom i widzom. I nie chciałbym być na ich
                                                    miejscu ;-)))

                                                    Buziaczków mnóstwo ;-))))))))))

                                                    > P.S
                                                    > forum nienażarte Wrocław.

                                                    Nienażarte nie na żarty? ;-PPPPP
                                                  • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.02, 16:23

                                                    >

                                                    A TERAZ to możesz co najwyżej pojechać do Opola. Tam najbliżej.

                                                    No i pojadę! I przyślę Ci kartkę z pozdrowieniami z Opola :))))

                                                    Nie rozumiem...
                                                    >
                                                    > Nie? No to trudno...

                                                    Dobra. Nie wnikam.

                                                    Można. Maciej Nowak nazwał ten proceder na łamach "Ruchu Teatralnego"
                                                    > mianem "zagłaskiwaniem kotka". Mówiąc inaczej, chodziło o to, że dane nazwisko
                                                    > staje się w danym okresie modne i prawie wszyscy w recenzjach mu - nieważne, cz
                                                    > y
                                                    > słusznie czy nie - kadzą, jaki to jest genialny i jakie świetne przedstawienia
                                                    > robi. Prowadzi to do wypaczenia świadomości twórczej, bo ten reżyser już wtedy
                                                    > nie wie, czy naprawdę jest geniuszem czy mu tylko wmawiają. W skrajnym przypadk
                                                    > u
                                                    > rozwija się takie cuś, co od dawna określane jest narcyzmem. Przychodzi jednak
                                                    > moment, kiedy krytyka znajduje sobie nowego "kotka" (bo inne nazwisko jest akur
                                                    > at
                                                    > na topie) i "zagłaskiwanie" przerzuca na niego, porzucając poprzednią ofiarę. O
                                                    >
                                                    > dotychczasowym "kotku" piszą już wtedy to, co myślą, czyli na ogół nic dobrego.

                                                    Ale takich kotków jet zbyt wielu, żeby to tępić (e nie lubię tego słowa...).
                                                    Tzn. nie można walczyć ze zjawiskiem powszechnym które popierane jest przez
                                                    szerszą publiczność. No ale fakt jest faktem - można wmówić komuś. OK

                                                    > Można powiedzieć, że reżyser Sz. jest "masowy", tyle że już pisałem wcześniej,
                                                    > co
                                                    > myślę o TAKIM teatrze dla mas. TAKIM.

                                                    wiesz...ja to bym nawet nieraz chciała zobaczyć jak wyglądają masy idące do
                                                    teatru...Bo narzzie to widzę albo ludzi którzy idą do teatru BO CHCĄ i na tych
                                                    którym się wyadej że WYPADA iść do teatru. I ta druga część społeczeństwa bardzo
                                                    mnie drażni czasem. A jeszcze kiedyś w Warszawie kiedy wiele dzielnic
                                                    zamieszkiwali Żydzi to ludzie szli do tearu masowo. Nie było podziałów. ALe też
                                                    fakt, że Teatr był wtedy słabiutki. Czasem się zastanawiam jak to wyglądało
                                                    keidyś kiedy miliony sszły do teatru i włazili oknami i nie było miejsca na
                                                    widowni PRAWIE NIGDY. A teraz zdarza się że nie ma, ale jest to tylko w
                                                    przypoadku np. recitalu który grany jest TYLKO 1 raz albo "Oczyszczonych" ::)


                                                    Ach Bogdan Brzeski był doskonały w roli Witolda a rodzinka mnie zachwyciła. Parę
                                                    razy tylko się pokazywali a już wiadomo było co się dzieje:)))))


                                                    > Właśnie, że nie wszystko! Zaraz stukną trzy lata od pierwszej premiery za jej
                                                    > dyrekcji, a Ona dopiero cztery powstałe w tym okresie przedstawienia zdjęła z
                                                    > afisza. Z czego trzech mi szkoda, a jednego ani trochę ;-)))

                                                    Niech zgadnę której Ci nie żal "Czerwony szalik" ? :) Ale zdjęła narazie
                                                    tylko "ZMierzch" , Kosmos, Jesień i zima, farrago. Chyba wszystko.


                                                    A zauważyłaś inną prawidłowość? Co czas jakiś (nie za często, aby nie wzbudzać
                                                    > podejrzeń) do repertuaru trafiają tytuły - by wręcz nie powiedzieć: gotowe
                                                    > przedstawienia - już raz zrobione (przetestowane) w Toruniu. W
                                                    > przypadku "Zmierzchu" była jeszcze wersja warszawska pomiędzy toruńską a
                                                    > wrocławską, tak że nasz spektakl był trzecim w inscenizacji Meissnerowej.

                                                    Powinieneś powiedzieć - genialną trzecią inscenizacją!!! Zmierzch to było po
                                                    prostu coś wspaniałego. SUPER. Ach...

                                                    Przed maturami? Na pewno nie! Klasy maturalne nie muszą porankami
                                                    > oglądać "Wesela", bo już je znają z lekcji w klasie trzeciej (uwaga - tak było
                                                    > jeszcze w systemie czteroletnim, który akurat dogasa. Teraz w liceach "Wesele"
                                                    > będzie zapewne w programie drugiej licealnej). I mniejsza, czy je znają z lektu
                                                    > ry
                                                    > czy z bryków. Poza tym na miesiąc przed maturą pojawiają się w szkołach na
                                                    > zasadzie inspektorów ;-))) Nikt by ich nie spędzał do Teatru, a już bynajmniej
                                                    > nie na 10:00. Ten poranny sabotaż repertuarowy dotyczy młodszych roczników...

                                                    Wiesz dlaczego moja klasa miała obowiązek iść na Balladynę PWST??? Bo miała to
                                                    być powtórka do egzaminu!!! I nie marudź mi tu. A z rseztą to nieważne. Ważne i
                                                    straszne że jednak robione pod licealistów....ech ech...


                                                    > > ?!?!?!?!!??!?!!??!?!??!?!?! slśą TY takie rzeczy wiesz?????? MAGICIAN
                                                    > > prawdziwy doprawdy ;)))))))
                                                    >
                                                    > Wystarczy dużo i uważnie czytać, a także kojarzyć fakty. Hehe - najbardziej prz
                                                    > y
                                                    > krótkich notkach biograficznych Villqista bawią mnie sformułowania typu: "Nikt
                                                    > nie wie, jak się naprawdę nazywa". Ano niezupełnie NIKT ;-))) I z tego, co
                                                    > zauważyłem, to wie więcej osób - niekoniecznie znajomych Ingmara...
                                                    >
                                                    Widzę że Ty czytasz wszystko i o wszystkich... No nieźle. Nawet jakieś plotki
                                                    znasz... Słuchałam kiedyś wywiadu z nim w Trójce. Fajnie mówił. Jakoś tak...no
                                                    nie wiem. Chyba go lubię.


                                                    A text wybitny.
                                                    >
                                                    > Bartek Kasprzykowski. Notabene nie tak dawny absolwent wrocławskiej PWST.
                                                    >
                                                    > Co do Brabary Sass, to nie jest to reżyser moich marzeń. Ten jej telewizyjny
                                                    > spektakl mnie zostawił obojętnym na losy Karli i Helvera, czego absolutnie nie
                                                    > mogę powiedzieć o wersji poznańskiej!
                                                    >
                                                    > Nawiasem mówiąc, B. Sass we wrześniu ub.r. wystawiła "Noc..." na Scenie Miniatu
                                                    > ra
                                                    > w krakowskim Teatrze im. J. Słowackiego. Żeby było śmieszniej, w identycznej
                                                    > obsadzie jak w telewizji...

                                                    Nie podobało mi się. Karla była sztuczna, a Helver mało przekonywujący.


                                                    Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w Po
                                                    > lskim we
                                                    > > > Wrocławiu?
                                                    > > A WIEM!!! ;P
                                                    >
                                                    > A wiesz, komu bezskutecznie dyrektor Weksler proponował zrobienie tego

                                                    nie wiem, ale chgętnie się dowiem :)

                                                    > > Nie wiem czy to jest uczciwe. Jednak skoro reżyser posługuje się innymi
                                                    > > środkami przekazu to jednak wpływa to na interpretacje. Hmm a właściwie ni
                                                    > e na
                                                    > > samą interpertację ale Teatr żywego planu ogranicza w pewien sposób reżyse
                                                    > ra i
                                                    > > jego wizję. Więc interpertacja może być inna bo musi być stosowna do przek
                                                    > azu.
                                                    >
                                                    > Posługuje się takimi środkami przekazu, jakie ma do dyspozycji. I albo jest
                                                    > zdolny i wykorzysta z sukcesem to, co ma, albo nie. Koniec, kropka.
                                                    >
                                                    > > Najuczciwiej by było gdyby każdy miał ten sam spektakl do zrobienia. Wtedy
                                                    > > ocenia się interpretację ;)))))))))))))
                                                    >
                                                    > Szalona kobieto... Dziesięć np. "Królów Learów" obok siebie??? Zbigniew
                                                    > Zapasiewicz obok - dajmy na to - Jana Nowaka z Koziej Wólki? Toż to absurd. A w
                                                    >
                                                    > ogóle to współczułbym wtedy jurorom i widzom. I nie chciałbym być na ich
                                                    > miejscu ;-)))
                                                    >
                                                    hehe no to nie jest łatwe zadanie, ale ... czego się nie robi dla sztuki :))))

                                                    > Nienażarte nie na żarty? ;-PPPPP
                                                    nie.nażarte nie na żarty! ;)))

                                                    papa :) buziaki
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 22.03.02, 16:52
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > No i pojadę! I przyślę Ci kartkę z pozdrowieniami z Opola :))))

                                                    I wpiszesz na tej kartce adres mailowy... ;-PPPPP

                                                    > wiesz...ja to bym nawet nieraz chciała zobaczyć jak wyglądają masy idące do
                                                    > teatru...Bo narzzie to widzę albo ludzi którzy idą do teatru BO CHCĄ i na tych
                                                    > którym się wyadej że WYPADA iść do teatru. I ta druga część społeczeństwa
                                                    > bardzo mnie drażni czasem.

                                                    Ja w ogóle nie lubię snobizmu. A pod to właśnie podpada ta druga grupa.

                                                    > Czasem się zastanawiam jak to wyglądało
                                                    > keidyś kiedy miliony sszły do teatru i włazili oknami i nie było miejsca na
                                                    > widowni PRAWIE NIGDY. A teraz zdarza się że nie ma, ale jest to tylko w
                                                    > przypoadku np. recitalu który grany jest TYLKO 1 raz albo "Oczyszczonych" ::)

                                                    Miliony do teatru? Fantastka ;-))) I gdzie się te miliony pomieściły, skoro
                                                    największa polska widownia nie ma nawet dwóch tysięcy miejsc?

                                                    Co do włażenia przez okna, to ja wprawdzie tego nie praktykowałem (chociaż raz w
                                                    Kameralnym wchodziłem pod sceną...), ale mój znajomy wspinał się po rynnie do
                                                    Polskiego podczas PPA. Z czym że to był jeszcze stary Teatr Polski, jeszcze przed
                                                    pożarem ;-)))

                                                    > Ach Bogdan Brzeski był doskonały w roli Witolda a rodzinka mnie zachwyciła.
                                                    > Parę razy tylko się pokazywali a już wiadomo było co się dzieje:)))))

                                                    Brzyski, nie Brzeski. Bardzo średni był moim zdaniem. Niepotrzebne obciążenie
                                                    finansowe dla teatru (jako gościnnie występujący aktor Starego T. w Krakowie miał
                                                    duuuużą zapewne gażę). Mógł to z powodzeniem zagrać ktoś z Wrocławia. Nie
                                                    podejmuję się typowania, kto...

                                                    A rodzinka w istocie niezła ;-))) Demoniczna bardzo.

                                                    > Niech zgadnę której Ci nie żal "Czerwony szalik" ? :) Ale zdjęła narazie
                                                    > tylko "ZMierzch" , Kosmos, Jesień i zima, farrago. Chyba wszystko.

                                                    "Szalik" jeszcze się ostał w repertuarze, niestety - oby jak najkrócej. "Farrago"
                                                    to spektakl z okresu lesieniowego, więc go nawet nie brałem pod uwagę. Tym
                                                    czwartym jest "Pod drzwiami", z czym że mnie nie żal ani trochę
                                                    nieudanej "Jesieni i zimy".

                                                    > Wiesz dlaczego moja klasa miała obowiązek iść na Balladynę PWST??? Bo miała to
                                                    > być powtórka do egzaminu!!! I nie marudź mi tu. A z rseztą to nieważne. Ważne i
                                                    > straszne że jednak robione pod licealistów....ech ech...

                                                    Pod licealistów, ale nie maturzystów. Już oczami wyobraźni widzę te autokary z
                                                    Paczkowa, jak było, kiedy zachciało mi się iść po raz trzeci na "Immanuela
                                                    Kanta". Zgroza! Aha - spektakl był wieczorem...

                                                    I kto tu marudzi? ;-PPP

                                                    > Widzę że Ty czytasz wszystko i o wszystkich... No nieźle. Nawet jakieś plotki
                                                    > znasz... Słuchałam kiedyś wywiadu z nim w Trójce. Fajnie mówił. Jakoś tak...no
                                                    > nie wiem. Chyba go lubię.

                                                    Bo jestem Szpiegiem z Krainy Deszczowców ;-))) Carramba! ;-)))

                                                    Jeśli chodzi Ci o to, że Ingmar występował ostatnio dwukrotnie w "Magazynie
                                                    Bardzo Kulturalnym" i mówił o Sarze Kane, to tego słuchałem :-))) Wczoraj był zaś
                                                    krótki wywiad z Andrzejem Chyrą, który w niedzielę zagra u Miśkiewicza tytułową
                                                    rolę w "Płatonowie". Znaczy się - czas jechać do Warszawy.

                                                    > A text wybitny.

                                                    Kwestia gustu. Moim zdaniem po prostu bardzo dobry.

                                                    > > > > Przy okazji - wiesz, że zawodowa prapremiera "Nocy..." miała być w
                                                    > > > > Polskim we Wrocławiu?
                                                    > > > A WIEM!!! ;P
                                                    > > A wiesz, komu bezskutecznie dyrektor Weksler proponował zrobienie tego
                                                    > nie wiem, ale chgętnie się dowiem :)

                                                    Jerzemu Stuhrowi. Stuhr przeczytał tekst, stwierdził, że jest ponury, nie ma w
                                                    nim nadziei i odmówił. Wcześniej ustalono (i podano do publicznej wiadomości), że
                                                    wystawi u nas "Wspomnienia argentyńskie" Gombrowicza. Też nic z tego nie wyszło.

                                                    > hehe no to nie jest łatwe zadanie, ale ... czego się nie robi dla sztuki :))))

                                                    Otóż to właśnie :-)))

                                                    > > Nienażarte nie na żarty? ;-PPPPP
                                                    > nie.nażarte nie na żarty! ;)))

                                                    Tyż ładnie :-)))

                                                    Do z(r)obaczenia :-)))
                                                  • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.02, 18:09

                                                    Ja w ogóle nie lubię snobizmu. A pod to właśnie podpada ta druga grupa.


                                                    niestety coraz więcej go w teatrze.... :(


                                                    > Miliony do teatru? Fantastka ;-))) I gdzie się te miliony pomieściły, skoro
                                                    > największa polska widownia nie ma nawet dwóch tysięcy miejsc?

                                                    Boże Jarosz coś Ty taki jakiś sztywny ;)) Miliony czyli TŁumy!!!

                                                    Co do włażenia przez okna, to ja wprawdzie tego nie praktykowałem (chociaż raz
                                                    > w
                                                    > Kameralnym wchodziłem pod sceną...), ale mój znajomy wspinał się po rynnie do
                                                    > Polskiego podczas PPA. Z czym że to był jeszcze stary Teatr Polski, jeszcze prz
                                                    > ed
                                                    > pożarem ;-)))

                                                    A ja niestety zawsze drzwimi wchodzę. Żadnych przeżyć. Bileciki do kontroli.
                                                    oddajesz płaczsz/kurtkę i siadassz na swoim krześle. Nuda ;)))


                                                    Brzyski, nie Brzeski.
                                                    pomyliło mi się. sorry.

                                                    Bardzo średni był moim zdaniem. Niepotrzebne obciążenie
                                                    > finansowe dla teatru (jako gościnnie występujący aktor Starego T. w Krakowie mi
                                                    > ał
                                                    > duuuużą zapewne gażę). Mógł to z powodzeniem zagrać ktoś z Wrocławia. Nie
                                                    > podejmuję się typowania, kto...

                                                    Szczerze mówiąc to nie interesuje mnie ile wziął. To problem dyrektorki. Mi się
                                                    podobał...

                                                    A rodzinka w istocie niezła ;-))) Demoniczna bardzo.

                                                    fajna fajna nie ma co ;)))


                                                    > "Szalik" jeszcze się ostał w repertuarze, niestety - oby jak najkrócej. "Farrag
                                                    > o"
                                                    > to spektakl z okresu lesieniowego, więc go nawet nie brałem pod uwagę. Tym
                                                    > czwartym jest "Pod drzwiami", z czym że mnie nie żal ani trochę
                                                    > nieudanej "Jesieni i zimy".

                                                    Muszę Cię zmartwić - "Szalik" już nie jest w repertuarze :)))) "Pod drzwiami"
                                                    było ciekawe wyreżyserowane. Niezłe nawet. "Jesień i zima" czy ja wiem czy
                                                    nieudane? Nie wydaje mi się. W ogóle Lars Noren jest ciekawy. Podobają mi się
                                                    teksty.


                                                    > Pod licealistów, ale nie maturzystów.
                                                    Maturę zdaje się będąc na końcu liceum ;P

                                                    Już oczami wyobraźni widzę te autokary z
                                                    > Paczkowa, jak było, kiedy zachciało mi się iść po raz trzeci na "Immanuela
                                                    > Kanta". Zgroza! Aha - spektakl był wieczorem...

                                                    na Kanta? WoW. Ambitne te autokary;))) A właśnie- mam pytanie "co miało na
                                                    celu postawienie tej siatki przed widownią? Strasznie mnie ona rozpraszała...

                                                    >
                                                    > Jeśli chodzi Ci o to, że Ingmar występował ostatnio dwukrotnie w "Magazynie
                                                    > Bardzo Kulturalnym" i mówił o Sarze Kane, to tego słuchałem :-))) Wczoraj był z
                                                    > aś
                                                    > krótki wywiad z Andrzejem Chyrą, który w niedzielę zagra u Miśkiewicza tytułową

                                                    Ja słuchałam tylo raz Ingmara właśnie w MBK. Bez gwiazdorstwa mówił. Chyra u
                                                    Miśkiewicza? W Płatonowie...a czemu nie u nas???


                                                    > Kwestia gustu. Moim zdaniem po prostu bardzo dobry.

                                                    > Jerzemu Stuhrowi. Stuhr przeczytał tekst, stwierdził, że jest ponury, nie ma w
                                                    > nim nadziei i odmówił. Wcześniej ustalono (i podano do publicznej wiadomości),
                                                    > że
                                                    > wystawi u nas "Wspomnienia argentyńskie" Gombrowicza. Też nic z tego nie wyszło


                                                    No tak u nas na tej prowincji to w ogóle nikt nie chce nic wystawiać...bosze
                                                    bosze...



                                                    > Do z(r)obaczenia :-)))

                                                    bardzo śmieszne :))))) cześć.
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 25.03.02, 12:46
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > Boże Jarosz coś Ty taki jakiś sztywny ;)) Miliony czyli TŁumy!!!

                                                    Aha. Do głowy by mi nie przyszło, że tłumy teatralnych widzów (np.
                                                    na "Oczyszczonnych") mierzymy w milionach ;-))) To teraz już będę wiedział ;-)))

                                                    > A ja niestety zawsze drzwimi wchodzę. Żadnych przeżyć. Bileciki do kontroli.
                                                    > oddajesz płaczsz/kurtkę i siadassz na swoim krześle. Nuda ;)))

                                                    Wyczuwam żal i czarną rozpacz. Czy słusznie? ;-))) Może obsługa powinna Ci
                                                    urozmaicać pobyt w teatrze poprzez np. podkładanie pinezek na fotelach? ;-)))

                                                    > Szczerze mówiąc to nie interesuje mnie ile wziął. To problem dyrektorki. Mi się
                                                    > podobał...

                                                    Mnie też nie obchodzi wysokość gaży jako takiej. Raczej tylko to, że ściągało się
                                                    przez pół Polski faceta, który nie był w spektaklu niezbędny. Gdyby był jedynym,
                                                    który by mógł tę rolę zagrać, to co innego. Ale nie był.

                                                    > Muszę Cię zmartwić - "Szalik" już nie jest w repertuarze :))))

                                                    Ale funkcjonuje na NOWEJ stronie internetowej jako przykład spektaklu z
                                                    repertuaru. Inna sprawa, że rzeczywiście już dawno go nie grali, co by mogło
                                                    Twoją informację potwierdzać.

                                                    Pomyliłem się natomiast w liczbie zdjętych spektakli. Zupełnie zapomniałem
                                                    o "Pietruszce"...

                                                    > "Pod drzwiami" było ciekawe wyreżyserowane. Niezłe nawet.

                                                    To w ogóle był ciekawy i przejmujący spektakl. Do dziś go pamiętam, a byłem tylko
                                                    raz.

                                                    > "Jesień i zima" czy ja wiem czy nieudane? Nie wydaje mi się. W ogóle Lars Noren
                                                    > jest ciekawy. Podobają mi się teksty.

                                                    Bardzo nieudane. Płytka, banalna ilustracja do tekstu (a nie interpretacja), w
                                                    dodatku stępiająca drastycznie jego ostrość. Poza rolą Haliny Skoczyńskiej
                                                    fatalnie zagrana. Niedobra, łopatologiczna ilustracja muzyczna (Kiedy mowa o
                                                    dzieciach, słychać oczywiście głosy dzieci. Kiedy się wzmaga awantura, muzyka
                                                    staje się głośniejsza. Finał, zamiast oczyścić i przejąć, zostaje zatupany
                                                    skoczną, sielankową ABBĄ [tylko dlatego, że Szwecja! - niesłychana sztampa].
                                                    Krótko mówiąc, tak się wykorzystuje warstwę dźwiękową w amatorskich teatrzykach,
                                                    a nie na profesjonalnych scenach). Tekst przeraża, działa na emocje, niepokoi -
                                                    spektakl nudził.

                                                    A dramaturgia Norena w rzeczy samej ma w sobie "to coś".

                                                    > > Pod licealistów, ale nie maturzystów.
                                                    > Maturę zdaje się będąc na końcu liceum ;P

                                                    Wyobraź sobie, że nie tylko ;-))) A co z technikami i zawodówkami? W tych
                                                    ostatnich wprawdzie nie trzeba, lecz można, no ale zawsze...

                                                    > na Kanta? WoW. Ambitne te autokary;))) A właśnie- mam pytanie "co miało na
                                                    > celu postawienie tej siatki przed widownią? Strasznie mnie ona rozpraszała...

                                                    Sądząc po reakcjach, autokary myślały, że będzie o prawdziwym Kancie. I zostały
                                                    nieco wyKANTowane ;-PPP

                                                    Siatka to jeden ze znaków firmowych Lupy. On prawie zawsze (a przynajmniej do
                                                    czasów premiery "Kanta" - później jakoś tego zaniechał) oddzielał scenę od
                                                    widowni. Jeśli nie siatką, to umownie. Wyznaczał granicę pola gry. To także
                                                    nawiązanie do słynnej czwartej ściany.

                                                    > Ja słuchałam tylo raz Ingmara właśnie w MBK. Bez gwiazdorstwa mówił. Chyra u
                                                    > Miśkiewicza? W Płatonowie...a czemu nie u nas???

                                                    Pewnie dlatego, że "Płatonow" oficjalnie ciągle jeszcze jest w repertuarze
                                                    Polskiego. Co nie zmienia faktu, że już prawie dwa lata nie był wznawiany.

                                                    Poza tym Miśkiewicz naraziłby się na zarzuty, że sam reżyseruje w swoim teatrze,
                                                    nie dając szansy innym. Płodozmian jest niezbędny dla lepszej uprawy ;-))) W tym
                                                    wypadku: Sztuki ;-)))

                                                    A może to również kwestia kasy? Sam sobie nie wypłaci takiego honorarium, jakie
                                                    mu może zaoferować dyrektor konkurencyjnej sceny. Podobno (nie wiem na pewno)
                                                    dyrektorzy we własnych teatrach reżyserują za darmo, w ramach obowiązków
                                                    służbowych i swojej pensji.

                                                    > No tak u nas na tej prowincji to w ogóle nikt nie chce nic wystawiać...bosze
                                                    > bosze...

                                                    Demonizujecie, kuleżanko. Jak to nikt nie chce? Inaczej nie byłoby u nas żadnej
                                                    premiery zrobionej siłami zamiejscowymi.

                                                    Do ponownego z(r)obaczenia :-)))
                                                  • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.02, 21:42

                                                    Wyczuwam żal i czarną rozpacz. Czy słusznie? ;-))) Może obsługa powinna Ci
                                                    > urozmaicać pobyt w teatrze poprzez np. podkładanie pinezek na fotelach? ;-)))

                                                    to się robiło w szkole... wiem bo sama usiadłam kiedyś.

                                                    Mnie też nie obchodzi wysokość gaży jako takiej. Raczej tylko to, że ściągało s
                                                    > ię
                                                    > przez pół Polski faceta, który nie był w spektaklu niezbędny. Gdyby był jedynym
                                                    > ,
                                                    > który by mógł tę rolę zagrać, to co innego. Ale nie był.
                                                    >
                                                    "Na gust i smak towarzyszy brak" :)

                                                    Ale funkcjonuje na NOWEJ stronie internetowej jako przykład spektaklu z
                                                    > repertuaru. Inna sprawa, że rzeczywiście już dawno go nie grali, co by mogło
                                                    > Twoją informację potwierdzać.

                                                    Wiem bo mi mówili:) A co to znaczy NOWEJ stronie? jakieś zmiany...? Nie widzę.
                                                    Hmmmm. Oby już nie zagrali. Amen.

                                                    Pomyliłem się natomiast w liczbie zdjętych spektakli. Zupełnie zapomniałem
                                                    > o "Pietruszce"...

                                                    > To w ogóle był ciekawy i przejmujący spektakl. Do dziś go pamiętam, a byłem tyl
                                                    > ko
                                                    > raz.

                                                    Ja byłam dwa razy i też pamiętam. Szczególnie Przedsiębiorcę Pogrzebowego:) i
                                                    tego drugiego Którego Każdy zna:). No i kanapa!!! HA.


                                                    > Bardzo nieudane. Płytka, banalna ilustracja do tekstu (a nie interpretacja), w
                                                    > dodatku stępiająca drastycznie jego ostrość. Poza rolą Haliny Skoczyńskiej
                                                    > fatalnie zagrana. Niedobra, łopatologiczna ilustracja muzyczna (Kiedy mowa o
                                                    > dzieciach, słychać oczywiście głosy dzieci. Kiedy się wzmaga awantura, muzyka
                                                    > staje się głośniejsza. Finał, zamiast oczyścić i przejąć, zostaje zatupany
                                                    > skoczną, sielankową ABBĄ [tylko dlatego, że Szwecja! - niesłychana sztampa].
                                                    > Krótko mówiąc, tak się wykorzystuje warstwę dźwiękową w amatorskich teatrzykach
                                                    > ,
                                                    > a nie na profesjonalnych scenach). Tekst przeraża, działa na emocje, niepokoi -
                                                    >
                                                    > spektakl nudził.

                                                    Nie zgadzam się z Tobą. Spektakl byl interesujący i jednak działał na publikę
                                                    a jednak sam text nie jest w stanie zadziałaś na ludzi bez interprertacji. Nie
                                                    narzekam na ten spektakl.


                                                    A dramaturgia Norena w rzeczy samej ma w sobie "to coś".

                                                    Zawsze jego texty zostają mi głowie po przeczytaniu. Nie wiem jak on to robi:)))


                                                    > > celu postawienie tej siatki przed widownią? Strasznie mnie ona rozpraszała
                                                    > ...
                                                    >
                                                    > Sądząc po reakcjach, autokary myślały, że będzie o prawdziwym Kancie. I zostały
                                                    >
                                                    > nieco wyKANTowane ;-PPP
                                                    >
                                                    > Siatka to jeden ze znaków firmowych Lupy. On prawie zawsze (a przynajmniej do
                                                    > czasów premiery "Kanta" - później jakoś tego zaniechał) oddzielał scenę od
                                                    > widowni. Jeśli nie siatką, to umownie. Wyznaczał granicę pola gry. To także
                                                    > nawiązanie do słynnej czwartej ściany.

                                                    Dzięki. Zastanawiałam się nad tym... czwarta ściana. A dlaczego zaniechał?
                                                    jakaś awanagrda dla Lupy? Jednak to okropnie rozprasza widza...



                                                    > Poza tym Miśkiewicz naraziłby się na zarzuty, że sam reżyseruje w swoim teatrze
                                                    > ,
                                                    > nie dając szansy innym. Płodozmian jest niezbędny dla lepszej uprawy ;-))) W ty
                                                    > m
                                                    > wypadku: Sztuki ;-)))

                                                    ta polityka. Gdzie nie spojrzeć to jest!!! Chyba lepiej żeby Miśkieiwcz
                                                    wyreżytsrowal jakiś dobry spektakl we Wrocławiu MIMO to żeby jest tu dyrektorem...
                                                    mam czasem wrażenie że nie dba się o poziom artystyczny, ale o zdrowe układy.
                                                    Rozumie że one są ważne, ale czy ważniejsze od TEATRU!?!?



                                                    > > No tak u nas na tej prowincji to w ogóle nikt nie chce nic wystawiać...bos
                                                    > ze
                                                    > > bosze...
                                                    >
                                                    > Demonizujecie, kuleżanko. Jak to nikt nie chce? Inaczej nie byłoby u nas żadnej
                                                    >
                                                    > premiery zrobionej siłami zamiejscowymi.

                                                    Jarosz nie okłamujmy się ale teatr we Wrocławiu nie rozwija się. gdyby nie
                                                    Meissner to bylaby tragedia. Tak naprawdę Miśkieiwcz oprócz tego że wyreżyserował
                                                    dwie sztuki jedna dobrą i jedną kiepską (zgadnij które:) to nic specjalneo nie
                                                    zrobił! Nie mówię że nie zrobi, ale...

                                                    to tyle!

                                                    papa buziakow 102. :>
                                                    M
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 27.03.02, 16:04
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > "Na gust i smak towarzyszy brak" :)

                                                    Ładny cytat - z czego to? ;-)))

                                                    > Wiem bo mi mówili:) A co to znaczy NOWEJ stronie? jakieś zmiany...? Nie widzę.
                                                    > Hmmmm. Oby już nie zagrali. Amen.

                                                    Na NOWEJ stronie, czyli tej stworzonej od zera w styczniu tego roku (i do tej
                                                    pory jeszcze niereklamowanej - błędy, z ortografami włącznie, jak były, tak są).
                                                    Pisałem o niej parę postów wyżej. I nie chodzi mi o tę toporną
                                                    www.wroclaw.plan.pl/wroclaw/Kultura_i_sztuka/Teatry/wspolczesny.htm

                                                    Notabene we Współczesnym znowu obsuwa się sezon artystyczny. Trzeba by zapytać
                                                    kogoś zaufanego, co jest grane... A raczej na razie niegrane - myślę o "Sonacie
                                                    Belzebuba", która już drugi raz zmieniła termin premiery, a ostatnio też reżysera
                                                    i scenografa.

                                                    > Ja byłam dwa razy i też pamiętam. Szczególnie Przedsiębiorcę Pogrzebowego:)
                                                    > i tego drugiego Którego Każdy zna:). No i kanapa!!! HA.

                                                    Kanapa, taaaaaak. To od tego obrazu Leszek P. zatytułował recenzję "Koszmar
                                                    entomologa" ;-))) Do dziś mam przed oczami widmo męża Renaty Kościelniak na
                                                    szczudłach - zwłaszcza za tą ścianą z pleksi...

                                                    > Nie zgadzam się z Tobą. Spektakl byl interesujący i jednak działał na publikę

                                                    Nie na moich spektaklach, a byłem dwa razy. Drugi raz po to, by się przekonać,
                                                    dlaczego mnie odrzuciło po pierwszym. To znaczy działał, owszem, ale negatywnie.
                                                    Widziałem na własne oczy, że były osoby, które chciały wyjść, ale ze względu na
                                                    perfidne usytuowanie planu gry nie mogły tego zrobić

                                                    > a jednak sam text nie jest w stanie zadziałaś na ludzi bez interprertacji.

                                                    Jest, tylko trzeba go dobrze wystawić. I musi być reżyser, a nie fikcja. No ale
                                                    jeśli spektakl przygotowywali sami aktorzy bez reżysera (Tomaszuk obrażony jak
                                                    egzaltowana panienka wyjechał w pewnym momencie z Wrocławia - wrócił dla
                                                    zachowania pozorów na premierę i przedpremierową promocję), to czegóż tu
                                                    chcieć... Każdy ciągnął w swoją stronę - lepiej (Skoczyńska) lub gorzej (reszta).

                                                    > Nie narzekam na ten spektakl.

                                                    A ja tak. I nie jestem w tym odosobniony.

                                                    > A dramaturgia Norena w rzeczy samej ma w sobie "to coś".
                                                    > Dzięki. Zastanawiałam się nad tym... czwarta ściana. A dlaczego zaniechał?
                                                    > jakaś awanagrda dla Lupy? Jednak to okropnie rozprasza widza...

                                                    Nie wiem, dlaczego. Wcale przecież nie zaczął nowego rozdziału swojej twórczości -
                                                    cały czas jest wierny staremu.

                                                    Siatka zaś wcale nie rozprasza widza, tylko światło ;-))) W "Kancie" docierało
                                                    dzięki temu na widownię miękkie i plastyczne.

                                                    > ta polityka. Gdzie nie spojrzeć to jest!!! Chyba lepiej żeby Miśkieiwcz
                                                    > wyreżytsrowal jakiś dobry spektakl we Wrocławiu MIMO to żeby jest tu dyrektorem
                                                    > ...

                                                    Chyba "MIMO tego, że" ;-))) Wyreżyserował we Wrocławiu aż cztery dobre
                                                    przedstawienia (w tym dwa, jak jeszcze nie był dyrektorem) - mnie się podobały
                                                    wszystkie. Wiem natomiast, co to znaczy zły spektakl Miśkiewicza, bom w Starym T.
                                                    w Krakowie widział "Przebudzenie wiosny" Wedekinda... Hm... Niespełna dwa
                                                    miesiące to grali. "Rzepa" swoją recenzję trafnie zatytułowała "Samobój". Gdzieś
                                                    w Internecie powinny być jeszcze ślady tego koszmaru - poszukać?

                                                    Aha - główne role grali Kaim z Brzyskim, wtedy obaj dopiero po studiach ;-)))

                                                    > mam czasem wrażenie że nie dba się o poziom artystyczny, ale o zdrowe układy.
                                                    > Rozumie że one są ważne, ale czy ważniejsze od TEATRU!?!?

                                                    Jakie tam układy...

                                                    > Jarosz nie okłamujmy się ale teatr we Wrocławiu nie rozwija się. gdyby nie
                                                    > Meissner to bylaby tragedia. Tak naprawdę Miśkieiwcz oprócz tego że
                                                    > wyreżyserował dwie sztuki jedna dobrą i jedną kiepską (zgadnij które:) to nic
                                                    > specjalneo nie zrobił! Nie mówię że nie zrobi, ale...

                                                    A kiedy miał zrobić? Dopiero półtora roku jest dyrektorem! Przygotował sobie
                                                    grunt - zrobi jesienią Festiwal Dramaturgii Współczesnej. Meissnerowa na
                                                    zorganizowanie Dialogu miała prawie trzy lata - daj jeszcze Miśkiewiczowi szansę!

                                                    Co do wyreżyserowanych przezeń spektakli, to zważywszy na fakt, że podobała Ci
                                                    się mierna "Jesień i zima", zapewne nie lubisz "Przypadku Klary". Bo chyba nie
                                                    wspaniałego "Wiśniowego sadu"?

                                                    Buziaczki serdeczne :-)))
                                                  • Gość: magician Re: Dlaczego... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.02, 13:29

                                                    >
                                                    > > "Na gust i smak towarzyszy brak" :)
                                                    >
                                                    > Ładny cytat - z czego to? ;-)))

                                                    "Kaleka z Inishmaan" :)


                                                    > Na NOWEJ stronie, czyli tej stworzonej od zera w styczniu tego roku (i do tej
                                                    > pory jeszcze niereklamowanej - błędy, z ortografami włącznie, jak były, tak są)

                                                    Notabene we Współczesnym znowu obsuwa się sezon artystyczny. Trzeba by zapytać
                                                    > kogoś zaufanego, co jest grane... A raczej na razie niegrane - myślę o "Sonacie
                                                    >
                                                    > Belzebuba", która już drugi raz zmieniła termin premiery, a ostatnio też reżyse
                                                    > ra
                                                    > i scenografa.

                                                    W ogóle ostatnio nic się nie mówi o nowych premierach... PO "Oczyszczonych"
                                                    chyba Meissner chce trochę odczekać. No a ciekawe jaka w końcu będzie następna.


                                                    > Kanapa, taaaaaak. To od tego obrazu Leszek P. zatytułował recenzję "Koszmar
                                                    > entomologa" ;-))) Do dziś mam przed oczami widmo męża Renaty Kościelniak na
                                                    > szczudłach - zwłaszcza za tą ścianą z pleksi...

                                                    Nie od kanapy, ale chyba od tych pudełek z motylkami... :))))) A on w ogóle ma
                                                    różne głupie pomysły...

                                                    > Jest, tylko trzeba go dobrze wystawić. I musi być reżyser, a nie fikcja. No ale
                                                    >
                                                    > jeśli spektakl przygotowywali sami aktorzy bez reżysera (Tomaszuk obrażony jak
                                                    > egzaltowana panienka wyjechał w pewnym momencie z Wrocławia - wrócił dla
                                                    > zachowania pozorów na premierę i przedpremierową promocję), to czegóż tu
                                                    > chcieć... Każdy ciągnął w swoją stronę - lepiej (Skoczyńska) lub gorzej (reszta


                                                    A tego nie wiedziałam. DLaczego wyjechał?


                                                    > > A dramaturgia Norena w rzeczy samej ma w sobie "to coś".
                                                    > > Dzięki. Zastanawiałam się nad tym... czwarta ściana. A dlaczego zaniechał?
                                                    >
                                                    > > jakaś awanagrda dla Lupy? Jednak to okropnie rozprasza widza...
                                                    >
                                                    > Nie wiem, dlaczego. Wcale przecież nie zaczął nowego rozdziału swojej twórczośc
                                                    > i -
                                                    > cały czas jest wierny staremu.

                                                    Widziałeś "WYmazywanie" ?

                                                    > Siatka zaś wcale nie rozprasza widza, tylko światło ;-))) W "Kancie" docierało
                                                    > dzięki temu na widownię miękkie i plastyczne.

                                                    No może. Nie mogłam się jednak skupić na akcji. Jakoś dziwnie działają na mnie
                                                    takie rzeczy...:)

                                                    Wyreżyserował we Wrocławiu aż cztery dobre
                                                    > przedstawienia (w tym dwa, jak jeszcze nie był dyrektorem) - mnie się podobały
                                                    > wszystkie. Wiem natomiast, co to znaczy zły spektakl Miśkiewicza, bom w Starym
                                                    > T.
                                                    > w Krakowie widział "Przebudzenie wiosny" Wedekinda... Hm... Niespełna dwa
                                                    > miesiące to grali. "Rzepa" swoją recenzję trafnie zatytułowała "Samobój".

                                                    Nie znam jego innych przedstawień. Te które widziałam narzie są w stosunku 1:2
                                                    jedna złaaaaaaa i dwie bardzo dobre!!! :)))))


                                                    > Aha - główne role grali Kaim z Brzyskim, wtedy obaj dopiero po studiach ;-)))
                                                    > Kiedy to było?


                                                    > Jakie tam układy...

                                                    taaaaaaa......


                                                    > A kiedy miał zrobić? Dopiero półtora roku jest dyrektorem! Przygotował sobie
                                                    > grunt - zrobi jesienią Festiwal Dramaturgii Współczesnej. Meissnerowa na
                                                    > zorganizowanie Dialogu miała prawie trzy lata - daj jeszcze Miśkiewiczowi szans
                                                    > ę!
                                                    >
                                                    > Co do wyreżyserowanych przezeń spektakli, to zważywszy na fakt, że podobała Ci
                                                    > się mierna "Jesień i zima", zapewne nie lubisz "Przypadku Klary". Bo chyba nie
                                                    > wspaniałego "Wiśniowego sadu"?

                                                    Mam nadzieję, bo on jednak jakieś sposoby ma i mam nadzieję że także pobudzi
                                                    teatralną stronę naszego miasta. "Przypadek Klary" był po prostu beznadziejny.
                                                    Nie wiem jak KInga Preis to robi, ale co wieczór sama 'ciągnie' cały spektakl.
                                                    Czasem pomaga jej KIljan, a reszta?



                                                    pa i wesołego jajka! :))))
                                                    M
                                                  • Gość: Jarosz Re: Dlaczego... IP: *.vogel.pl 03.04.02, 16:55
                                                    Gość portalu: magician napisał(a):

                                                    > W ogóle ostatnio nic się nie mówi o nowych premierach... PO "Oczyszczonych"
                                                    > chyba Meissner chce trochę odczekać. No a ciekawe jaka w końcu będzie następna.

                                                    Nie chce odczekać, bo w styczniu przecież była "Miłość do trzech pomarańczy".
                                                    Następna miała być wspomniana "Sonata Belzebuba", no ale czort [Belzebub ;-)))]
                                                    wie, czy będzie jeszcze w tym sezonie. W połowie maja zaczyna się kapitalny
                                                    remont sceny - to dlatego teraz teatr sobie trochę pojeździ po świecie.

                                                    > A tego nie wiedziałam. DLaczego wyjechał?

                                                    Dokładnie to nie wiem. Ale skądinąd mi wiadomo, że u Meissnerowej Tomaszuk już
                                                    nie poreżyseruje. Podobnie jak u Jana Nowary (kiedyś Kalisz, teraz Rzeszów) czy w
                                                    warszawskim Powszechnym. I w swoim Białymstoku... Wszędzie tam dopiekł dyrektorom
                                                    do żywej skóry, obrażając się i wyjeżdżając albo wycofując się niespodziewanie z
                                                    umów. Co nie zmienia faktu, że zdarza mu się robić świetne przedstawienia. Otóż
                                                    to właśnie - zdarza. Bo wcale nie jest to regułą...

                                                    > Widziałeś "WYmazywanie" ?

                                                    Przecież wiesz, że tak. I jaki to ma związek z powyższym?

                                                    > No może. Nie mogłam się jednak skupić na akcji. Jakoś dziwnie działają na mnie
                                                    > takie rzeczy...:)

                                                    No cóż, Lupa wcale nie jest jedynym, który je stosuje ;-PPP

                                                    > > Aha - główne role grali Kaim z Brzyskim, wtedy obaj dopiero po studiach ;-)))
                                                    > Kiedy to było?

                                                    Na początku 1999 r.

                                                    > Mam nadzieję, bo on jednak jakieś sposoby ma i mam nadzieję że także pobudzi
                                                    > teatralną stronę naszego miasta. "Przypadek Klary" był po prostu beznadziejny.
                                                    > Nie wiem jak KInga Preis to robi, ale co wieczór sama 'ciągnie' cały spektakl.
                                                    > Czasem pomaga jej KIljan, a reszta?

                                                    Co wieczór? To byłaś na "Klarze" więcej razy? ;-PPP

                                                    A Paweł M. ma pomysł na jesień ;-))) Jaki? Przeczytaj ostatni akapit
                                                    następującego tekstu: www.teatry.art.pl/!
                                                    recenzje/przypadekk_mis/przypadekg.htm

                                                    PS Dziś w Mariborze odbyła się przedpremierowa konferencja prasowa. W najbliższą
                                                    sobotę 6 kwietnia (a nie 10 kwietnia, jak napisała "Gazeta") odbędzie się
                                                    premiera piotrkowej "Księgo Hioba" - po słoweńsku "Jobova knjiga" ;-))) Co ja się
                                                    dziś naszukałem jakichś konkretów w Sieci... Alem znalazł:
                                                    www.sng-mb.si/drama27.htm
                                                    www.sng-mb.si/program.htm

                                                    Buziaczki :-)))
    • postmodern Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety 16.03.02, 13:49
      I co nowego w Teatrze???
      • Gość: magician Re: Premiery teatralne na wrocławskich stronach Gazety IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.02, 15:54
        postmodern napisał(a):

        > I co nowego w Teatrze???

        w jakim sensie Postmodernie?


    • Gość: Jarosz "Mistrz..." w Krakowie znów przesunięty!!! IP: *.vogel.pl 12.04.02, 16:27
      W sumie, znając tryb pracy Lupy, to nawet nie jestem zdziwiony... Zastanowiło
      mnie dzisiaj, dlaczego nikt nie zapowiada jutrzejszej premiery "Mistrza...".
      Wszedłem na stronę Starego T., a tam... premiera ZNÓW przesunięta - tym razem
      na 9 i 10 maja... Ciekawe, czy i ten termin będzie dotrzymany.

      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Lupa miał u nas na wiosnę robić "Na dnie"
      Gorkiego. W tym sezonie to już na pewno nic z tego nie wyjdzie, nawet jeśli w
      maju reżyser zacznie próby :-(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka