Gość: Rafis
IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.*
14.01.04, 17:28
Berlin
"Süddeutsche Zeitung" 13.01. "Miasto szuka swojej przyszłości" Jörg Walser.
Breslau chce w końcu stać się Wrocławiem. Powoli kończą się wycieczki
niemieckich turystów zwiedzających rodzinne strony. Obecnie we Wrocławiu
właściciele restauracji i innych lokali gastronomicznych świadomie
wykorzystują usytuowanie swych gruntów na wrocławskim Rynku. Za czasów
komunistycznych nie przykładano większej roli do znaczenia lokali i sklepów.
Dziś do głosu doszły inne wartości. Okolice gotyckiego ratusza to najlepsza
inwestycja. Wrocław to miejsce, w którym historia odgrywa ogromne znaczenie.
W 1813 król pruski Fryderyk Wilhelm III wygłosił tam "Odezwę do mojego
narodu". Ferdynand Lassale założył w tym mieście w 1863 powszechny niemiecki
związek zawodowy i zapoczątkował ruch niemieckiej socjaldemokracji. Wrocław
jest jednak przede wszystkim miastem, które było świadkiem migracji narodów.
W 1939 roku miasto zamieszkiwało 629 565 ludzi, przy czym Polacy stanowili
około 2% mniejszość. Po upadku rządów nazistów rozpoczęły się masowe
migracje Niemców na zachód. Na ich miejsce przywędrowali zaś Polacy
mieszkający do tej pory na wschodzie, głównie we Lwowie - miasto to bowiem
włączono do granic ZSRR. Wszystko to jest historią, choć dla wielu turystów
z zachodu jest ona tak samo ważna jak dzieje miasta po II wojnie światowej.
Prawie każdy niemiecki turysta odwiedzający Polskę ma w planie podróży także
wizytę we Wrocławiu. Polacy mówią o sentymentalnych podróżach Niemców do
rodzinnych stron. Przybywają, by ponownie zobaczyć miejsca, w których kiedyś
żyli. Cieszą się, gdy przypadkowo odkrywają pozostałości minionych czasów,
jak widoczne gdzieniegdzie na murach dawne niemieckie szyldy. Są zadowoleni,
że miasto rozwija się, a znane im miejsca są nadal pełne świetności. Z wielu
niemieckich miast przyjeżdżają autobusy z dawnymi mieszkańcami i ich
potomkami. Turystyka ta wyraźnie się jednak zmniejsza. Skończył się już boom
na wycieczki niemieckich seniorów. W czasach największej prosperity
niemieckiej turystyki wrocławianie zwykli nazywać Hotel Wrocław domem
niemieckich rencistów. To tam bowiem najczęściej zatrzymywali się na
noclegi. Obecnie w mieście jest już o wiele więcej trzy- i
czterogwiazdkowych hoteli, w których zatrzymują się turyści. Miasto jest
dalekie od czasów agonii, kiedy zagraniczni turyści należeli do rzadkości.
Jeszcze na początku lat 90. trudno było znaleźć w sobotni wieczór otwarty
lokal, teraz wszystkie miejsca czynne są "do ostatniego klienta". Na
miejskim rynku znajduje się ponad 50 kawiarni, barów i restauracji, a sam
wyremontowany i wysprzątany jest najpiękniejszym centrum w Polsce. Jak na
ironię losu, turystyka niemiecka kończy się właśnie w momencie, kiedy miasto
staje się coraz bardziej atrakcyjne. Dzieje się tak dlatego, że starsze
pokolenie Niemców związane z Dolnym Śląskiem umiera, a młode nie potrafi
odnaleźć na mapie tego regionu. Potwierdza to młody wrocławski menadżer,
Paweł Moras, który twierdzi, że przeciętny Niemiec nie ma pojęcia o Polsce.
Podczas swych studiów w Niemczech wielokrotnie słyszał, że Polska leży w
zachodniej Azji. Z Wrocławia do Drezna jest około 250 kilometrów, znaczenie
bliżej niż do Warszawy. Nic dziwnego, że Wrocław czuje się
bardziej "zachodnio". Już dawno pozbył się śladów minionego systemu. Ponowne
odrodzenie, miasto zawdzięcza studentom. We Wrocławiu na kilkunastu
państwowych i prywatnych uczelniach, kształci się 120 tysięcy studentów.
Stanowi to 1/5 wszystkich mieszkańców miasta. Z turystycznych atrakcji
uniwersytetu najbardziej znana jest barokowa Aula Leopoldina. Opłaty za
zwiedzanie zasilają jednocześnie budżet wyższej uczelni. Studenci rozwinęli
także nocne życie miasta. Jak twierdzi Moras, to jedyne miasto w Polsce, w
którym weekend zaczyna się w czwartek. Nie dziwi więc fakt, że podczas
weekendowego szaleństwa wrocławskie kluby pękają w szwach. Wrocław przeszedł
wiele zmian. Już nawet nazwa Breslau, która za czasów komunistycznych była
zakazana, znów wraca do łask. Miasto patrzy w przyszłość, czyli w stronę
Europy. Kiedy Polska przystąpi do UE, miasto należeć będzie z pewnością do
największych zwycięzców. Niektórzy mają nadzieję, że Wrocław zbliży się
ponownie do wizerunku Breslau, które należało do grona najbogatszych
pruskich miast.