Bike Maraton - Wrocław 2010

02.04.10, 12:40
Zastanawiam sie nad uczestnictwem, a dlatego zastanawiam bo mam
rower crossowy czyli bardziej do jazdy po twardym podłożu i nie wiem
czy dam rade nim przejechać po wytyczonej trasie, może ktos jeżdzi w
tamtych okolicach i podpowie czy rowerem nie gorskim mozna pokonać
tą trase?
bikemaraton.com.pl/public/spaw_upload/images/wroclaw/2010/wro_trasa.jpg
pozdrawiam
    • Gość: Roman Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: 79.110.195.* 02.04.10, 21:27
      Zastanawiam sie nad uczestnictwem, a dlatego zastanawiam bo mam
      > rower crossowy czyli bardziej do jazdy po twardym podłożu i nie
      wiem
      > czy dam rade nim przejechać po wytyczonej trasie,
      Da radę. Ja swoim na crossie brałem udział w ubiegłorocznym
      maratonie rozgrywanym na znacznie trudniejszej trasie. Co wiecej,
      jeżdżę nim z powodzeniem po górach. Z pewnością dobry góral daje
      zasadniczą przewagę na zjazdach i po kamieniach. Tegoroczna trasa, w
      lasach gminy Miekinia i Środa Śląska jest praktycznie płaska. Jesli
      bedzie nadal padać mozna sie spodziewać sporego błota. I to tyle.
      Jeżdżę tam od czasu do czasu w tamtych okolicach. Radzę się
      przekonać.
      • Gość: uFo Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.10, 12:39
        > Zastanawiam sie nad uczestnictwem[...]
        Nie ma się co zastanawiać, tylko się stawić na linii startu/mety :D

        Wierz mi, są osoby, które jadą na maratonach na znacznie gorszych rowerach
        (trafiają się nawet składaki!!) i kończą z mniejszym lub większym skutkiem maraton.
        Wrocław w porównaniu z innymi terenami jest naprawdę "płaski".
        Powodzenia na trasie!
        • Gość: Roman Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: 79.110.195.* 03.04.10, 22:01
          > Wrocław w porównaniu z innymi terenami jest naprawdę "płaski".
          To prawda. Ale "płaskość" nie jest jedynym kryterium trudności trasy.
          Dziś się o tym przekonałem. Miałem zamiar zafundować sobie lajtową
          wycieczkę po całej pętli mega. Wyszło zupełnie inaczej. Wyjechałem
          późno, bo ok. 15. Zaraz za startem zaczyna sie błoto, potem w Lesie
          Mokrzańskim trochę lepiej, choć błota i kolein nie brakuje. Za szosą
          Leśnica-Brzezina, po kilkuset metrach hardcorowe bagienko. Dalej
          troche lepiej i bardzo fajny, bez błota, zjazd do Wojnowic. Na
          odcinku do Łąkoszyc błota wielkiego nie ma, jest natomiast dość
          wąska ścieżka i poprzeczne rowy, niektóre z wodą. Następnie bagienka
          między Ląkoszycami a Klęką - podmokłe łąki. Dalej szosą do Miekini i
          odbicie w prawo, w stronę Zaboru Wielkiego. W Zaborze dwóch debili
          robiło coś poza posesją ze swobodnie biegajacym wilczurem, który
          puścił sie za mną. Na szczęście nie był za bardzo agresywny, nie
          bardzo wiedział jak mnie "chapnąć" i po kilkudziesięciu metrach
          zrezygnował. Oczywiście, wydarłem się na owych dupków, udawali, że
          nie słyszą. Wróćmy do trasy - zupełny hardcore zaczyna się za
          Zaborem Wielkim. Tereny są podmokłe, jest tam rezerwat przyrody.
          Miejscami dróżki są zalane, wody jest bardzo dużo. Zgubiłem tam
          trasę, trochę błądziłem po polach. Gdy się zorientowałem jak
          powinienem jechac dalej złapałem gumę. Oczywiście, jestem na takie
          sytuacje przygotowany. Wożę zapasową dętkę oraz klej i łatki. W
          takich sytuacjach, gdy mam zabłoconą oponę wolę kleić niż zakładać
          nową dętkę. Trudno na sto procent spradzić czy coś nie zostało w
          oponie. Tym razem chyba nie bo klejenie załatwiło problem. Na tym
          zakończyłem rekonesans trasy BM i wróciłem szosą do domu:
          www.bikebrother.com/ride/45872
          Wnioski:
          - nawet jak przez następne 2 tygodnie nie bedzie opadów, to trasa
          będzie błotnista, miejscami bardzo
          - ewentualne opady sprawią, że bedzie ona trudna
          - organizatorzy chyba nie znają stanu trasy pisząc, ze zalecane
          ogumienie to semislick
          - mimo braku podjazdów trasa w stanie na dzień dzisiejszy jest
          trudniejsza niż ubiegłorocznego BM Wrocław, gdy było sucho i twardo,
          ale podjazdów sporo było (Wzgórza Trzebnickie).
          • Gość: Sulexxx Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: 78.8.252.* 06.04.10, 09:24
            Roman to sie nazywa odpowiedź :), super dzięki za taki opis, jakbym
            tam prawie był :), cóż więc chyba sobie niestety odpuszczę, szkoda
            bo się troszke podpaliłem, ale nie aż tak by tam brodzić w wodzie.
            Może wiesz czy będzie coś innego w tym temacie organizowanego w
            przyszłości?
            pozdrawiam
            • Gość: Roman Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: 79.110.195.* 07.04.10, 21:01
              > Roman to sie nazywa odpowiedź :), super dzięki za taki opis,
              jakbym
              > tam prawie był :), cóż więc chyba sobie niestety odpuszczę, szkoda
              > bo się troszke podpaliłem, ale nie aż tak by tam brodzić w wodzie.
              Bez przesady. Błota z pewnością bedzie sporo, ale zawsze mozna sobie
              skrócic dystans. Przejechałem część trasy, było spro błota i wody,
              ale buta nie zamoczyłem. W sumie jest to fajna impreza, raczej
              zachęcam.
              > Może wiesz czy będzie coś innego w tym temacie organizowanego w
              > przyszłości?
              Jeśli chodzi o bikemaraton, to wiesz gdzie szukać. Z innych zadowów
              rowerowych mogę poecić, z innej nieco beczki, rowerową jazdę na
              orientację. Co roku organizowane są we Wrocławiu 3 zawody w ramch
              Otwartych Mostrzostw Wrocławia. Zobacz tu:
              omw.wroc.pl/index.php?menu=dyscypliny&dyscyplina=15
              • Gość: Bartek Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.10, 21:21
                Przejechałem dzisiaj trasę na rowerze crossowym z oponami Schwalbe CX Comp i nie miałem żadnego problemu. Miejscami jest troszkę błota ale nie ma tragedii. Trasa chyba się trochę zmieniła w stosunku do mapki ze strony (plik klm). Odpuścili sobie te bajora koło rezerwatu (czerwony szlak pieszy, uwaga na lochy z młodymi (: bo ich raczej suchą nogą się nie przejedzie. Ogólnie trasa bardzo łatwa, nawet jak będzie mokro to dasz radę przejechać ją na crossówce. Najwyżej się trochę pobrudzisz. Do zobaczenia na starcie.
                • Gość: Roman Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 18:54
                  Z hierarchii postów wynika, że piszesz do mnie, z treści już raczej
                  nie, bo ja w poprzedzającym poście odpowiadałem autorowi wątku na
                  zupełnie inny temat. No ale odpowiem.
                  Dla mnie łatwość trasy nie zależy tylko od tego czy są
                  przewyższenia. Wole zresztą się wspinać niż taplać w błotku.
                  Oczywiście, że trasa jest do przejechania na trekkingu-crossie. Ja
                  na takim rowerze jeżdżę wszędzie, sporo w górach. Tereny gminy
                  Miękinia, po których biegnie większa część trasy tegoroczneo BM znam
                  dobrze, bo duża część moich wyjazdów prowadzi tamtędy właśnie. Z
                  przyczyny prozaicznej - mieszkam w zachodniej części miasta.
                  W BM jednak nie wystartuję, chociaż miałem ochotę. Nie z powodu
                  błota czy stopnia trudności trasy. Od kilkunastu tygodni odczuwam
                  lewe kolano i muszę je oszczędzać. Zeszłego roku przejechałem 12
                  tys. km, przez 3 miesiące zimy 600 km na biegówkach i troche
                  biegałem "z buta". Najwyraźniej za dużo :-(
                • Gość: artek Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.04.10, 21:01
                  ten kto wymyślił trasę czerwonym pieszym przez rezerwat, nigdy w życiu zapewne
                  tam nie był. jadąc tam pierwszy raz parę lat temu przejechałem li i jedynie
                  dzięki gps'owi i dokładnej sztabówce. osobna sprawa to przedzieranie się przez
                  szuwary na mokradle ...
                  przekierowanie trasy szutrowym objazdem (nota bene częściowo turystyczny szlak
                  rowerowy) to jedyne sensowne wyjście.

                  przejechałem dzisiaj większą część trasy, faktycznie w większości błota brak,
                  ale jest parę niezłych miejsc z kałużami po buty (oj, zmoczyło) i piaszczystymi
                  podjazdami tfu podejściami ;) ogólnie mówiąc, luzik, chociaż były odcinki gdzie
                  tyłek nieźle mi wytelepotało. no i mój ulubiony single track po grobli zielonym
                  pieszym od wojnowic, mniam!
                  w kwestii krossówki - to też rower terenowy, oczywiste, że się da na niej
                  przejechać, nawet z całkiem niezłym czasem. ba, na tej trasie widywałem też
                  tambylców na rowerach marki jaskóła czy czymś w tym rodzaju .. niemniej jednak
                  maraton nie polega na tym żeby przejechać, ale żeby przejechać jak najszybciej.

                  btw nie mam ochoty na jazdę w maratonie, nie lubię tłoku i pośpiechu.
                  szczególnie z wizją startu z ostatniego sektora .. fuj! no i ze średnią 23-24
                  km/h też nie ma co się zarywać :(
                  • Gość: Roman Re: Bike Maraton - Wrocław 2010 IP: 79.110.195.* 20.04.10, 22:28
                    > maraton nie polega na tym żeby przejechać, ale żeby przejechać jak
                    najszybciej.
                    Jak najszybciej jak sie potrafi - z tej perspektywy każdy moze brać
                    udział. To nawet więcej niz hasło - nie wynik lecz udział (i
                    ukończenie).
                    > btw nie mam ochoty na jazdę w maratonie, nie lubię tłoku i
                    pośpiechu.
                    > szczególnie z wizją startu z ostatniego sektora ..
                    W tłoku nie jest tak źle. Ba, jazda w grupie to niezłe przeżycie.
                    A ostatni sektor nic nie znaczy dla takich bikerów jak my. Pewne
                    jest lepsze miejsce na mecie niz na starcie. Wszelkie obawy
                    rozwiewaja się po starcie. Piszę na podstawie trzech ostatnich lat
                    doświadczń - jeden start w BM i dziewięć w biegach narciarskich.
                    Wrażenie na ogół super.
Pełna wersja