instruktor nauki jazdy

IP: 79.110.195.* 15.04.10, 23:05
Nie żebym był specjalnie poruszony, ale chyba warto o tym napisać.
Oto treść maila, który wysłałem do szkoły nauki jazdy (której nazwę
na razie przemilczam):
Dziś ok. godz. 17.05 samochód (chyba Renault Clio, ciemny, może
granatowy) Ośrodka Szkolenia Kierowców *** na skrzyżowaniu ul.
Gwateckiej i Pilczyckiej usiłował wymusić na mnie, jadącym rowerem,
pierwszeństwo przejazdu. Dokładniej: jechałem drogą dla rowerów
północną częścią ulicy Pilczyckiej w kierunku zachodnim, gdy byłem
już na przejeździe dla rowerzystów na ulicy Gwareckiej dojeżdżały na
obydwu pasach pojazdy, ten skręcajacy w lewo (w kierunku centrum
miasta) znacznie zwolnił bym mógł bezpiecznie przejechać, Wasz
pojazd, znajdujący się na pasie do skętu w przawo (w kierunku
Maslic), prowadzony przez kursanta nie zmienił prędkości ruchu i
jechał na kolizję ze mną usiłując najwyraźniej zmusić mnie do
zatrzymania się i przepuiszczenia go. Jako doswiadczony rowerzysta
(i kierowca od ćwierć wieku), obeznany z PoRD poruszałem się z
prędkością pozwalającą na natychmiastowe zatrzymienie się gdyz z
różnymi dewiantami za kierownicą miałem juz do czynienia. Wasz
pojazd zatrzymał się dopiero wtedy, gdy jasne było, ze kontynuując
jazdę moze doprowadzić do kolizji.
W tej sytuacji drogowej miałem oczywiste pierszeństwo przejazdu
gdyż, jak stanowia przepisy, samochód powinien ustąpić pierszeństwa
przejazdu rowerzyście znajdującemu sie na przejeździe (dodam, że być
może już niedługo przepisy zmienią się na znacznie bardziej
przyjazne rowerzystom). Pytanie zasadnicze - co robił instruktor w
tym samochodzie, dlaczego nie nakazał kursantowi zatrzymać sie w
bezpiecznej odległośi celem umozliwienia przejazdu rowerzyście?
Sądzę, że tenże instruktor nie powinien nim być. Upewnia mnie w tym
późniejsze zdarzenie, gdy dojeżdżałem do rozjazdu Królewiecka-
Maślicka. Zostałem wtedy wyprzedzony przez Wasz pojazd i
Wasz "instruktor" gestykulował w mym kierunku. Nie ma po prostu
predyspozycji psychicznych nie tylko do roli instruktora, ale i
zwykłego kierującego. Czego można wymagać od zwykłych kierowców (z
których część ma rowerzystów za śmiecie przeszkadzające im w
jeździe) skoro mamy takich instruktorów?
    • czechofil Re: instruktor nauki jazdy 16.04.10, 08:52

      Piszesz, że nie jesteś specjalnie poruszony, ale charakter Twojej
      wypowiedzi ma jednak wydźwięk emocjonalny. I wcale się Tobie nie
      dziwię. Właściwie nie ma dnia, żebym nie doświadczał identycznych
      sytuacji, również nie wylądowałem jeszcze w szpitalu, gdyż posiłkuję
      się doświadczeniem wieloletniego rowerzysty jak i kierowcy. I
      olałbym ten temat dawno i przejeżdżał bez emocji obok tego typu
      palantów, gdyby nie troska o mojego syna, którego kształcę na
      świadomego uczestnika ruchu drogowego i w żaden sposób nie jestem w
      stanie wytłumaczyć mu tego typu zjawisk i zachowań takiego sortu
      tzw. kierowców. I masz rację, że szczególnym rodzajem bezmyślności,
      nieodpowiedzialności i chamstwa jest taka postawa u instruktorów
      nauki jazdy, ludzi którzy powinni szczególnie dbać o właściwe
      zachowania u swoich wychowanków. Ale czemu się dziwić, jeśli dziś
      instruktorem może zostać praktycznie każdy, niedawny przykład
      medialny instruktora-alkoholika z Legnicy tylko potwierdza tę
      regułę...
      • Gość: Roman Re: instruktor nauki jazdy IP: 79.110.195.* 16.04.10, 15:13
        Sprawa ma ciąg dalszy - otrzymałem wyjaśnienia, które cytuję:
        "Z przykrością odebrałam maila od Pana. Dziękuję za cenne dla mnie
        informacje. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że w zaistniałej
        sytuacji miał Pan pierwszeństwo przejazdu.
        Po przeanalizowaniu KTO i Z KIM owego dnia jechał w naszym
        samochodzie szkoleniowym, czuję się w obowiązku przedstawienia tejże
        sytuacji od naszej strony.
        Bynajmniej nie w celu usprawiedliwienia naszego instruktora, ale
        poprostu dla wyjaśnienia.
        Dnia 15 kwietnia, od godz. 17.00 w samochodzie o którym mowa
        przebiegało szkolenie osoby NIESŁYSZĄCEJ - to wyjaśnia "gesty" rąk o
        których Pan pisze (ul. Maślicka/Królewiecka).
        Nie były one w żaden sposób skierowane do Pana, poprostu instruktor
        pokazując kursantowi Pana osobę tłumaczył o wymuszeniu do jakiego
        doszło na ul. Gwarekiej. Nasi instruktorzy znają język migowy.
        Jestem w stanie wytłumaczyć i usprawiedliwić wyłącznie ten moment
        dnia wczorajszego. Z opisanej przez Pana sytuacji wynika, że na ul.
        Gwareckie doszło do wymuszenia na Panu pierwszeństwa
        i co do tej kwestii Pana maila jeszcze dziś przedstawię
        odpowiedzialnemu za to instruktorowi w celu wyjaśnienia. Po raz
        pierwszy i mam nadzieję ostatni spotykam się z takimi zastrzeżeniami
        co do kadry naszego ośrodka.
        Dziękuję za Pana głos i interwencję w tej sprawie. Głęboko wierzę w
        to, że taka sytuacja nie będzie miała więcej miejsca. Za zainstniałe
        zdarzenie raz jeszcze przepraszam."
        i które mnie satysfakcjonuje.
        Niestety, byłem dziś świadkiem zdarzenia 0 klasyki dewianctwa
        blachosmrodowego:
        około południa stałem przed halą Tęcza na osiedlu Kosmonautów
        czekając na żonę i pilnując rowerów, w pewnej chwili zauważyłem
        znanego mi z widzenia (nigdy z nim nie rozmawiałem) rowerzystę,
        który zjechał z ulicy Lotniczej w Bajana i kierował się w kierunku
        Bystrzyckiej. Gdy przejeżdżał skrzyżowanie z Szybowcową będąc na
        drodze z pierszeństwem przejazdu wymusił na nim pierszeństwo
        kierujący samochodem osobowym, który wjechał na skrzyżowanie od
        strony sklepu Netto i skręcił w lewo zmuszając rowerzystę do ostrego
        hamowania. Byłem ok. 100 m od zdarzenia i słyszałem odgłos
        hamowania. Rowerzysta coś krzyknął w stronę samochodu i gestykulował
        czym bardzo poruszył dewianta gdyż ten po kilkudziesięciu metrach
        zatrzymał się i poczekał. Rowerzysta go minął obojetnie lecz
        samochodziarz znów go dogonił i zatrzymał się. Ponieważ miałem w
        kieszeni aparat z 10-krotnym zoomem zrobiłem w tym momencie zdjecie,
        które zamieszczam w pełnej rozdzielczości:
        img442.imageshack.us/img442/9370/img0554nn.jpg
        Można odczytać nr rej. samochodu i jego markę.
        Skończyło się na szczęście tylko werbalnie, ale byłem gotów ruszyć z
        odsieczą. Widać zresztą na zdjęciu, że nie tylko ja obserwowałem
        zdarzenie.
        Komentarz chyba zbyteczny, sam spotykałem sie z takimi sytuacjami i
        z reguły sprawca wymuszenia nie widzi w tym nic niestosownego.
        • Gość: biker Re: instruktor nauki jazdy IP: *.nat.tvk.wroc.pl 16.04.10, 23:22
          Brawo za refleks i użycie fotoaparatu. Proponuję, róbmy zdjęcia
          oszołomom na drogach (także rowerzystom) i publikujmy jak w tym
          przypadku.
          • Gość: Roman Re: instruktor nauki jazdy IP: 79.110.195.* 17.04.10, 10:58
            > Proponuję, róbmy zdjęcia
            > oszołomom na drogach (także rowerzystom) i publikujmy jak w tym
            > przypadku.
            Kiedyś załozyłem nawet taki wątek, pn. Galeria buraków, zdaje się.
            ale odzewu wielkiego nie było.
            • Gość: Damian Re: instruktor nauki jazdy IP: 79.110.200.* 23.04.10, 16:02
              Co do instruktorów nauki jazdy to zdarzają się też porządni, mój np. gdy
              zbliżamy się do przejazdu rowerowego (np z Armi Krajowej wjezdzamy w którąś z
              bocznych ulic przecinając przejazd rowerowy), każe mi obrócić głowe i sprawdzić
              czy nie Nadjeżdza rowerzysta :) A więc niektórzy są porządni.
Pełna wersja