Gość: ◄viri►
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
17.02.02, 18:24
ciagle rozpamietuja... ale czym staly sie dzieci Holokaustu ?
jak potoczyla sie historia tak ponizonego i wyniszczonego narodu ?
DEIR YASSIN - ANATOMIA ZBRODNI
W dniu 29 listopada 1947 r., Organizacja Narodów Zjednoczonych - poprzez
głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego - zadecydowała o podziale Palestyny
(brytyjskiego terytorium mandatowego), tym samym opowiadając się za
rozwiązaniem faworyzowanym przez stronę żydowską, w nabrzmiewającym z coraz
większą siłą konflikcie palestyńsko-żydowskim. Fakt ów, w decydującym stopniu,
przyczynił się do wzmożenia działań zbrojnych Palestyńczyków przeciwko stronie
żydowskiej. Do wiosny 1948 roku, Palestyńczycy zdołali poddać swej kontroli
wszystkie ważniejsze szlaki komunikacyjne, prowadzące do żydowskich osad, w tym
także drogę z Tel Avivu do Jerozolimy, mającą znaczenie wybitnie strategiczne,
ze względu na liczną kolonię żydowską, zamieszkującą w tym ostatnim mieście.
Mała wioska palestyńska Deir Yassin - ulokowana na dalekich południowo-
zachodnich krańcach Jerozolimy - znajdowała się w pobliżu parowu, którym
przebiegała szosa Tel Aviv - Jerozolima i ze względu na tę okoliczność, była
miejscem częstych zasadzek, organizowanych przez palestyńskich partyzantów -
mieszkańców okolicznych wsi - na usiłujące się tędy przedrzeć do Jerozolimy
konwoje żydowskie. Mieszkańcy samej osady Deir Yassin nie brali udziału w owych
akcjach zbrojnych, "podpisawszy" swoisty pakt o nieagresji z żydowską Haganą -
zbrojną organizacją, walczącą o niepodległy Izrael - sumiennie honorowany przez
obydwie strony.
Taki stan rzeczy trwał do 9 kwietnia 1948 r. Tego dnia, wczesnym rankiem,
sporych rozmiarów oddział, składający się z członków skrajnie szowinistycznych,
żydowskich organizacji: Irgun (na jego czele stał Menachem Begin) oraz grupa
Sterna, niewykluczone - co do tego nie ma absolutnej pewności - iż wspomagany
przez oddziały Palmach (kadrowe jądro Hagany), zaatakował Deir Yassin i po
krótkiej walce - pokonawszy słaby opór zaskoczonej samoobrony wsi - rozpoczął
systematyczną rzeź jej mieszkańców. Wyciąganych z domu ludzi - bez względu na
wiek i płeć - ustawiano w szereg i rozstrzeliwano. Dwadzieścia kilka osób
załadowano na ciężarówkę i zawieziono do żydowskiej dzielnicy Jerozolimy, gdzie
oprowadzano ich po ulicach, bijąc i upokarzając na różne sposoby. Po powrocie
do Deir Yassin, podzielili oni los pozostałych mieszkańców wsi. Do mordowania
mieszkańców Deir Yassin użyto także noży i bagnetów, którymi zakłuwano i
rozpruwano ofiary, nie wyłączając ciężarnych kobiet.
Świadkiem zbrodni w Deir Yassin był Szwajcar Jacques de Reynier, przedstawiciel
Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Palestynę, który na miejsce tragedii
zdołał dotrzeć tuż po zakończeniu masakry. O zdarzeniu został on poinformowany
przez stronę palestyńską, która zwróciła się do niego z prośbą o uratowanie
rannych i wywiezienie zabitych ze wsi. Agencja Żydowska (główne
przedstawicielstwo strony żydowskiej w Palestynie) odmówiła pomocy, zasłaniając
się brakiem kontaktu z Irgunem. Podobnie Brytyjczycy umyli ręce od całej
sprawy. Wykorzystując prywatne kontakty w kierownictwie Irgunu, zdołał Reynier
uzyskać mgliste zezwolenie na wyjazd do Deir Yassin. Po przybyciu na miejsce
zbrodni, oficerowie Irgunu zakazali mu bezwzględnie wejścia na teren wsi.
Jednakże i tym razem do Szwajcara uśmiechnęło się szczęście. Oficer wywiadu
Irgunu o nazwisku Moshe Barzilai - któremu w okresie II wojny MCK trzykrotnie
uratował życie - postanowił spłacić dług wdzięczności, zaciągnięty względem tej
organizacji i zezwolił Reynierowi na inspekcję wsi, służąc mu za przewodnika.
Reynier, w zniszczonych częściowo domostwach, natrafił na kilkunastu rannych
Palestyńczyków, których - wbrew protestom części żołnierzy żydowskiego
oddziału - zdołał ewakuować (przy pomocy ciężarówki, którą przybył) do
jerozolimskiego szpitala.
Jacques de Reynier, relację z pobytu w Deir Yassin, zawarł w oficjalnym
raporcie do centrali MCK w Genewie - za którego obiektywną treść, grożono mu
śmiercią ze strony żydowskiej - oraz w prywatnych pamiętnikach, porównując
Masakrę w Deir Yassin do ekscesów oddziałów SS w okupowanych podczas II wojny
światowej Atenach, których był naocznym świadkiem. Liczbę zamordowanych w Deir
Yassin, Reynier oszacował na 200 osób. Masakra w Deir Yassin była przedmiotem
postępowania, prowadzonego przez organy brytyjskiej administracji w Palestynie.
W raporcie przesłanym do brytyjskiego zarządu Palestyny, Richard Catling -
prowadzący postępowanie - stwierdził, iż nie ma wątpliwości co do tego, ze w
Deir Yassin żydowscy partyzanci dokonali na palestyńskiej populacji wsi całego
szeregu okrutnych czynów, włączając gwałty - a następnie zabójstwa - nieletnich
dziewcząt oraz zabójstwa niemowląt. Pewna kobieta przesłuchiwana przez
Catlinga - ocalała z rzezi mieszkanka Deir Yassin - zeznała, iż jeden ze
zbrodniarzy zastrzelił z zimna krwią jej siostrę, będącą w 9 miesiącu ciąży, a
następnie rozpłatał łono kobiety rzeźnickim nożem. Jej koleżanka, która
próbowała ratować płód, została również zastrzelona. Wydaje się, iż szczególnie
odrażające zbrodnie, polegające na mordowaniu kobiet w ciąży i rozcinaniu ich
łon, nie były dokonywane w amoku, przez zamroczonych nienawiścią żołdaków, lecz
wynikały z wyrachowanej kalkulacji, mającej na celu zastraszenie palestyńskich
wieśniaków, poprzez danie im wyraźnie do zrozumienia, iż stare, arabskie
obyczaje wojenne, biorące w ochronę dzieci, kobiety i starców, nie będą w tym
konflikcie honorowane.
Taki stan rzeczy, zmuszał palestyńskich bojowników do zaniechania regularnych
akcji zbrojnych i skoncentrowania się na obronie najbliższych w ich miejscach
zamieszkania. Dominujący nurt syjonizmu (Agencja Żydowska, Hagana), odciął się
od wszelkiej odpowiedzialności za wydarzenia w Deir Yassin, wskazując na Irgun
i Grupę Sterna - ekstremalny element ruchu syjonistycznego - jako winnych
popełnionej zbrodni. Nie negując generalnej zasadności takiego stwierdzenia,
należy jednakże podkreślić, iż nie ma absolutnej pewności co do tego, czy
komando Irgunu i Grupy Sterna nie było wspomagane przez oddziały Hagany,
zwłaszcza, iż zaledwie w trzy dni po dokonanej masakrze, wszystkie trzy
organizacje zawarły porozumienie o ścisłej współpracy. Za wyrachowanym
charakterem masakry w Deir Yassin, przemawia również inny fakt. Otóż strona
żydowska, chcąc rozpropagować wśród Palestyńczyków wieść o zbrodni,
wytransmitowała - informującą o zdarzeniu - audycję radiową w języku arabskim.
Ponadto wielokrotnie, podczas starć zbrojnych żydowsko-palestyńskich (i
żydowsko - arabskich od maja 1948 r.), mających miejsce po masakrze w Deir
Yassin, oddziały żydowskie (izraelskie) transmitowały z głośników radiowych
audycję o Deir Yassin, w celu osłabienia ducha bojowego palestyńskich
(arabskich) żołnierzy. Stronie żydowskiej - innymi słowy - zależało na
rozpowszechnieniu wiadomości o Deir Yassin w obrębie Palestyny (wśród
Palestyńczyków) i stłamszeniu informacji o zbrodni, poza jej granicami. Strona
palestyńska również "nagłośniła" fakt masakry w Deir Yassin, licząc na
wzbudzenie w Palestyńczykach żądzy odwetu. Skutek, jednakże, był raczej
odwrotny do zamierzonego, dokładnie taki, jakiego sobie życzyła strona
żydowska. Menachem Begin - komentując pokłosie masakry - stwierdził, iż w
konsekwencji zbrodni w Deir Yassin, Arabowie - z Palestyny przyznanej Żydom -
zaczęli uciekać w trosce o swe życie.
wiecej a takze zrodlo ---->
www.bezuprzedzen.pl/historia/deiryassin01.shtml
viva revolution !
viva.palestyna.pl