2kotbalamot
07.06.10, 23:06
Tzw. Salony Fryzjerskie BROADWAY GROUP – ostrzegam!!! 30-04-
2010r. w Broadway-u w Renomie rozjaśniałam odrosty + tonowanie.
Fryzjer niechlujnie położył rozjaśniacz nie tylko na odrosty, ale
też na część już wcześniej rozjaśnianych włosów, na domiar złego
przetrzymał rozjaśniacz ponad godzinę. Gdy protestowałam wciskał
mi kit że nic się nie stanie, bo rzekomo rozjaśniacz dezaktywuje
się po 50 minutach. Teraz przeżywam tragedię , mam spalone
włosy , kruszą mi się i łamią 4-5 cm od nasady a na wszystkie
strony sterczą kikuty połamanych włosów. Nie ma mowy o normalnej
fryzurze. Wykruszyło mi się już około 20% włosów , jeżeli nie
więcej i co gorsza z każdym dniem odpadają kolejne. Jestem
oszpecona na co najmniej 3 lata ( mam włosy do łopatek, zanim
odrosną :) ech..). Na szczęście wzięłam paragon ( wydany
bardzo niechętnie i po kilkukrotnie powtórzonej prośbie). Co
ciekawe, salon Broadway chyba jako jedyny w CH Renoma nie
przyjmuje zapłaty kartą a jedynie gotówką, zapewne jest to
zamierzone i nieprzypadkowe – aby pokrzywdzeni klienci nie mieli
dowodów kto jest autorem spartaczonej usługi.
Postanowiłam reklamować usługę , weszłam na stronę
internetową Broadway Group a tam nic, tylko nr telefonu , żadnego
adresu e-mail, czy adresu siedziby ,nie podano formy prawnej
przedsiębiorstwa , na paragonie zresztą też niepełne dane
( tylko adres CH Renoma i NIP )- co jest niezgodne z ustawą o
działalności gospodarczej- nie wiadomo do kogo się zwrócić z
reklamacją . Zadzwoniłam pod widniejący numer i baardzo niechętni
e i z łaską podano mi adres e-mail i adres biura. Reklamację
wysłałam najpierw e-mailem. Reakcja była szybka – zadzwonił
mężczyzna podający się za właściciela. Umówiłam się z nim w ich
salonie w Renomie aby obejrzał zniszczenia na włosach i aby
potwierdził mi doręczenie reklamacji. I mówię Wam, że z takim
CHAMSTWEM I TUPETEM jeszcze nigdy się nie spotkałam. Mężczyzna
podający się za właściciela odmówił przedstawienia mi się ,
ODMÓWIŁ PRZYJĘCIA REKLAMACJI I POTWIERDZENIA JEJ DORĘCZENIA.
GDY USIADŁAM NA FOTELU ABY POKAZAĆ MU ZNISZCZENIA NA MOICH
WŁOSACH , NAWET NIE CHCIAŁ NA NIE SPOJRZEĆ, obrażał mnie i
szukał pretekstu aby mnie „spławić”. Zarzucił mi, że jestem
naciągaczką ,że zgłosiłam się z reklamacją po miesiącu ( nie mam
obowiązku wcześniej!!!!) , że pewnie w międzyczasie zniszczyłam
włosy u innego fryzjera ( a przecież wystarczyło spojrzeć na
odrosty aby wiedzieć , ze od czasu wizyty u nich były nietknięte)
a gdy nie ustąpiłam i żądałam respektowania moich praw ,
WYPROSIŁ MNIE Z LOKALU!!!!!!!!!!. Reklamację wysłałam pocztą za
zwrotnym poświadczeniem odbioru i mam zamiar dochodzić moich
praw w sądzie.
Dlatego ostrzegam wszystkich - odpuście sobie
korzystanie z usług w sieci salonów fryzjerskich Broadway. Sprawę
oddaję do sądu, nie daruję oszpecenia , stresu i chamskiego
traktowania. Osoby pokrzywdzone i niezadowolone z usług sieci
Broadway Group proszę o szczegółowe opisanie przypadku.
Proponuję przystąpienie do sporu sadowego , sprawy formalne
biorę na siebie. Pozdrawiam wszystkich .