kadykianus 12.06.10, 12:28 Wybitny gość. A to, że pracuje poza "systemem" świadczy dobrze o nim i źle o systemie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: matematyk Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.chello.pl 12.06.10, 14:46 Polecam nowoczesne metody nauczania matematyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostrożnie Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.chello.pl 12.06.10, 14:57 No tak, nie minęło wiele czasu i już prężna konkurencja rusza do boju. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostrożnie Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.chello.pl 12.06.10, 14:56 Nie wiem, czy p. Cywiński dobrze sprawia się jako korepetytor, choć niewątpliwie podawane *przez niego* liczby robią wrażenie. Jednak wizyta na jego stronie internetowej przekonała mnie, że przede wszystkim jest on mistrzem autopromocji, tzn. przedstawiania swoich (istniejących i być może nieistniejących) walorów w taki sposób, by dobrze wyglądały... Umiejętność niewątpliwie przydatna w każdym fachu, a już szczególnie na rynku korepetycji - zwłaszcza, jeśli umie się dotrzeć do dziennikarza poczytnej gazety. Byłbym jednak ostrożny i nie budował, wyłącznie na tej podstawie, opozycji "zły system - dobry pan Cywiński". Co nie zmienia faktu, że być może wielu osobom p. Cywiński naprawdę bardzo pomógł - tyle, że z samego artykułu rozsądnie (tzn. w wiarygodny sposób) takiego wniosku wysnuć się nie da. Osoby znające się trochę na matematyce zrozumieją, co mam na myśli, po zajrzeniu na stronę p. Cywińskiego. Pozostałym niestety ciężej byłoby rzecz wytłumaczyć (ale i oni mogą porównać "poprawianie encyklopedii po profesorach z PAN" z tym, co można znaleźć na owej stronie). Natomiast zgodzę się bez wahania, że przeciętny nauczyciel matematyki nie jest lepszy od p. Cywińskiego. Taka już jest od lat negatywna selekcja do tego zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
jabu1959 Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 12.06.10, 15:28 Jakże prawdziwe słowa! Im trudniejszy przedmiot, tym wybitniejszy musi być nauczyciel. Swojemu zawdzięczam jedynie to, że rzucał kluczami od gabinetu po klasie...Tragedia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;-0 Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.06.10, 01:30 a nasz pytał czym cie ojciec zrobił? ciekawy był zaiste... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka jedna Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.175-81-70.mc.videotron.ca 14.07.10, 19:02 Zal mi Ciebie.Szkoda,ze mieszkam za granica,bo mialbys szanse umiec i pokochac matematyke.Moj malzonek jest doktorem matematyki i tutaj nie moze sie opedzic od korepetycji.Nigdy sie nie oglaszal,a wielu zaraz go polecalo nastepnym i praktycznie gdyby doba miala 48 godzin a on byl w stnie to wytrzymac,to mialby zapewnione zajecie przez caly czas.Do tej pory nie mial przypadku,aby ktos oblal egzamin.Mial przypadki,ze to rodzic chcial korepetycji,a mlodzian podchodzil do tego niechetnie.Po kilku lekcjach wszyscy nie mogli sie doczekac kiedy maz przyjedzie na lekcji.Wielu z nich cieszylo sie jak male dzieci,ze w koncu jest im dane rozumiec.Na pierwszych lekcjach robili cos nie rozmumiejac i nie byli w stnie powiedziec dlaczego,a to podstawowe pytanie w matematyce.Dzieki mojemu mezowi,zupelnie przecietni uczniowie,biorac regularnie lekcje zostali przyjeci na najlepsze amerykankie uniwersytety.To jest dla Niego najlepsza nagroda,bo jest pasjonata tego co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko387 Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.dolsatbelchatow.pl 12.06.10, 20:02 Nie wiem, czy taki wybitny, skoro na GW czytam już po raz drugi w ciągu kilku miesięcy "artykuł sponsorowany". Co gorsza jego pożal się dzieła naszpikowane są błędami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 20:44 Do tabliczki mnożenia nie trzeba korepetytora. Przypomnijcie sobie, ze tegoroczną maturę z matmy napisali bez problemu gimnazjaliści w jakieś wrocławskiej szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
czarny.lipton Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 12.06.10, 22:36 Kim jest Krzysztof Cywiński? Nie neguje, iż być może jest świetnym korepetytorem. Ale każdy, kto ma jakiekolwiek pojecie o tym jakie przedmioty są na informatyce na politechnice czy uniwersytecie, wie że kompletnie niemożliwe jest, żeby ktoś, kto uczył się na korepetycjach dodawania ułamków 2 tygodnie przed matura, poradził sobie choćby na pierwszym semestrze. Cały wywiad sprawia wrażenie kryptoreklamy książki Pana Cywińskiego. Zostaje jeszcze kwestia rozwiązywania równań liniowych, algorytm rozwiązywania równań liniowych pierwszego stopnia to kompletny absurd, żeby to wiedzieć wystarczy licealna wiedza z zakresu matematyki. Mówienie że uczniowie muszą "zgadnąć" metodę rozwiązania równania to kompletna bzdura. Nie dajmy się zwariować matematyki można się świetnie nauczyć z obecnych podręczników, wystarczy odrobina pracowitości ewentualnie zainteresowanie rodziców tym żeby dziecko się uczyło. Nauczyciel matematyki to nie ktoś kto ma "uwodzić" uczniów, to nie showman, matematyka to nie gry i zabawy. Przypuszczam że całkowicie inaczej uczy się jednego ucznia na korepetycjach a inaczej klasę liczącą 30 osób. Nie ma cudownych książek, cudownych korepetytorów, cudownych metod, matematyka na poziomie gimnazjum powstała tysiące lat temu i żeby się jej nauczyć trzeba robić zadania i robić zadania i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
nauczycielka44 Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 12.06.10, 22:39 > całkowicie inaczej uczy się > jednego ucznia na korepetycjach a inaczej klasę liczącą 30 osób. Nie ma > cudownych książek, cudownych korepetytorów, cudownych metod, matematyka na > poziomie gimnazjum powstała tysiące lat temu i żeby się jej nauczyć trzeba > robić zadania i robić zadania i tyle. Dopóki dzieci i ich rodzice tego nie zrozumieją to nauczyciel może "stawać na głowie", ale niczego nie osiągnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sahib od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.06.10, 23:43 rodzice sa od wychowywania. Nauczyciel ma przekazac wiedze w sposob CIEKAWY i przystepny (bo do tego sie przygotowywal pare lat i za to bierze kase), tak zeby przecietny matematyczny "mlotek" mogl ja sobie przyswoic. Na zdolnych nie musza sie skupiac (a tak sie robi u nas), oni sobie poradza sami. Poza tym problem korkow nie dotyczy tylko matmy, dzisiaj korki bierze sie praktycznie z wiekszosci przedmiotow, wiec cos chyba jest na rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
czarny.lipton Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice 13.06.10, 00:46 Gość portalu: sahib napisał(a): > rodzice sa od wychowywania. Nauczyciel ma przekazac wiedze w sposob CIEKAWY i > przystepny (bo do tego sie przygotowywal pare lat i za to bierze kase), tak zeb > y > przecietny matematyczny "mlotek" mogl ja sobie przyswoic. Na zdolnych nie musza > sie skupiac (a tak sie robi u nas), oni sobie poradza sami. Poza tym problem > korkow nie dotyczy tylko matmy, dzisiaj korki bierze sie praktycznie z > wiekszosci przedmiotow, wiec cos chyba jest na rzeczy To co Pan pisze to nieprawda, nie zarzucam Panu kłamstwa myślę że po prostu stracił Pan orientacje w sprawach dzisiejszej szkoły. Po pierwsze: rodzice są od wychowywania, to prawda ale czy elementem wychowywania nie jest pilnowanie by dziecko się uczyło (robiło zadania w przypadku matematyki)? Nauczyciel nie jest w stanie zmusić dziecka do tego żeby się uczyło. Po drugie: nauczyciel ma przedstawić wiedzę w sposób przystępny to prawda, ale niekoniecznie w sposób ciekawy. a^2 + b^2 = c^2 to twierdzenie pitagorasa, i teraz w jaki sposób przedstawić je ciekawie? opowiedzieć bajkę czy może zrobić teatrzyk o trójkątach prostokątnych? niektórych może to nudzić, ale niestety to nie jest film, książka, bajka, impreza, to nie ma być fajne. To jest prawdziwe i dlatego trzeba to wiedzieć, nauka niekoniecznie musi być ciekawa, często jest nudna. Każdy chętnie przeczyta popularnonaukowy artykuł o równoległych wszechświatach, ale żeby się na nich znać trzeba najpierw opanować nudną jak diabli kinematykę. Po trzecie: nauczyciel matematyki na studiach ma przede wszystkim wyższą matematykę teoretyczną i troszkę wiedzy pedagogicznej, nie mówię że to dobrze ale tak jest. Wobec tego nie wiem skąd wniosek że nauczyciel powinien być świetnie przygotowany do przedstawiania wiedzy w ciekawy lekki i przyjemny sposób. Po czwarte chyba najważniejsze: korków nie bierze się z większości przedmiotów, to jest kompletna wierutna bzdura. Skończyłem liceum 2 lata temu, było to dobre liceum, ale nie "renomowane", żadnych fajerwerków, dobra szkoła w moim zapyziałym mieście (ruda śląska). Chodziłem do mat-fizu nikt z moich znajomych nie miał korepetycji, nawet dziewczyna która zdawała nie matematykę a wos i historie. Znajomi z innych klas tez nie brali korków, trochę ludzi brało nie można zaprzeczyć, ale to nie była WIĘKSZOŚĆ. Ci którzy byli w zdecydowanej mniejszości i brali korki sami przyznawali: "wiesz nie chciało mi się uczyć, pie...łem to, a zdać jakoś muszę to na korki chodzę". To nieprawda że "coś jest na rzeczy" jak ktoś chce się nauczyć to się nauczy większości przedmiotów. Matematyki faktycznie można nie umieć, i wtedy korki są potrzebne, ale korki były już 100 lat temu, to nie jest żadna nowość, żaden objaw upadku szkolnictwa. Objawem upadku jest to że ludzie zamiast się uczyć zwalają winę na wszytko dookoła i wierzą w cudowne książki i metody. Nie byłem nigdy żadnym kujonem, rodzice ze mną nie siedzieli nigdy nie było takiej potrzeby (oprócz ortografii w podstawówce). Jestem normalnym dwudziestolatkiem w liceum pijem piwo i wódke, chodziłem z kumplami na imprezy kiedy tylko się dało i paliłem z nimi zioło, i zdałem mature bardzo dobrze i moi kumple też. Studiuje dziennie budowe maszyn na politechnice śląskiej i radze sobie. Jeśli ktoś nie chce się uczyć (lub nie jest dość inteligentny) niech nie idzie na studia, nie zdaje matury, niech będzie fryzjerem. Fryzjer to szacowny zawód wcale nie gorszy niż inżynier, i tak samo należy mu się szacunek. Pogardzanie bliźnim i zwalanie winy na wszytko oprócz siebie to plaga tego narodu. koniec, ale się rozpisałem Odpowiedz Link Zgłoś
elektryczny.klecznik Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice 13.06.10, 11:55 Piszesz: > Po pierwsze: rodzice są od wychowywania, to prawda ale czy elementem > wychowywania nie jest pilnowanie by dziecko się uczyło (robiło zadania w > przypadku matematyki)? Nauczyciel nie jest w stanie zmusić dziecka do tego żeby > się uczyło. Na początku chciałem Cię zapytać, czy masz dzieci, ale później wyjaśniasz tę kwestię i wychodzi na to, że nie :D Dzieci są różne. Do niektórych dzieci przemówi nudny wykład, inne dadzą się nakłonić do nauki nauczycielowi, jeszcze inne słuchają rodziców, ale są i takie, które mają problemy z poświęcaniem uwagi komukolwiek i czemukolwiek. Trzeba wobec nich stosować inne metody, żeby z góry nie skazywać ich niejednokrotnie sporego potencjału na późniejszą pracę w markecie. To kwestia chęci, woli, zaangażowania i niejednokrotnie profesjonalnego, pedagogicznego podejścia. W mojej szkole tego brakowało, z niewielkimi, chwalebnymi, widocznymi na pierwszy rzut oka już przy pierwszej lekcji wyjątkami. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tato Nie każdy musi być studentem! IP: 89.174.178.* 14.06.10, 11:54 W przemyśle brakuje dobrych ślusarzy czy też budowlańców. Nie każdy dzieciak musi iść na wyższe studia. Nie każdy musi się uczyć matematyki na tyle dobrze, żeby zdać maturę. Kiedyś matura była czymś wyjątkowym teraz jest czymś powszechnym. Podobnie jak i studia. Obecnie mamy ponad milion studentów, z czego może 30 % będzie dysponowało jako taką wiedzą. Reszta zmarnuje kilka lat życia i zasili kasy w marketach. Kiedy się przyznamy do tego, że większości ludzi wystarczy znajomość matematyki na poziomie umożliwiającym policzenie rat kredytu. Ewentualnie wyliczenia ilości paneli potrzebnych do wyłożenia podłóg w 2 pokojach. Myślę, że czas się z tym pogodzić. Jeżeli dziecko jest mało zdolne z matematyki, to umożliwmy mu rozwój w innych kierunkach. A nie oczekujmy od całego świata że zajmie się naszym "zdolnym inaczej" jedynakiem, co do którego mamy przerost ambicji. Który ma problem z uwagą i któremu nauczyciel ma poświęcić uwagę kosztem całej klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gerobosco Re: Nie każdy musi być studentem! IP: *.nat.student.pw.edu.pl 14.07.10, 16:59 Najgorsze jest to rozdawnictwo dyplomów na Wyższych Szkołach Wszystkiego Najlepszego... Dziś każdy musi mieć dyplom magistra przez co dyplom ten uległ dewaluacji. Sam udzielałem korepetycji z matematyki zaocznym studentom budownictwa na jednej z takich szkół prywatnych. Trudno to było zresztą nazwać korepetycjami bo większość studentów wolała żebym im rozwiązał zestawy zadań i liczyć na to że się powtórzą. Nieliczni podejmowali próby zrozumienia tematu (całek i równań różniczkowych), jednak najdalej po 2 godzinach rezygnowali. Z tego co wiem na tym kierunku może jedna czy dwie osoby zaliczyła matmę bo rzeczywiście umiała, reszta nie umie totalnie nic. Większość ściąga z gotowców albo przez komórki. I nie tylko na matmie ale na większości przedmiotów, chyba że - a to też się często zdarza - wykładowca wszystkim postawi 3 żeby mieć spokój z głąbami. Sama praca magisterska kupiona albo ściągnięta z netu, najwyżej zdania pozmieniane. Chyba nikt nie oczekuje, że student zaoczny, który pracuje 5 dni w tygodniu po 9 h (plus częstokroć 2h na dojazd) napisze własnymi siłami całą pracę, czy wykona jakieś badania... Później cała armia takich durniów zostaje panami magistrami budowlańcami. Broń Bóg, żeby wchodzić pod dachy budynków, które wyjdą spod ich rąk! Rzeczywiście zbyt dużo niepowołanych osób u nas idzie na studia. W Anglii jest to 20% młodzieży i wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ed Re: Nie każdy musi być studentem! IP: *.rwd.prospect.pl 14.07.10, 19:45 Wybacz kolego ale ja skończyłem budownictwo zaocznie(na państwowej uczelni) i jednak my wszystkie prace zrobiliśmy sami, kosztowało to wiele wysiłku(po pracy zbieraliśmy się żeby robić projekt ze stali czy z betonów) i poziom u nas był niższy niż na dziennych ale żaden z tych który skończył te studia(30 osób ze 120 przyjętych) nie był tumanem. Wielu z powodzeniem pracuje w biurach projektowych i nie robią chały bo umieli się dokształcać po pracy, a nie uważali że ja jestem wielki magister po dziennych i już wiem wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezdolny Re: Nie każdy musi być studentem! IP: *.chello.pl 14.07.10, 22:29 naprawdę gratuluje talentu, żeby starać się uczyć całek w 2 godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice 14.07.10, 21:25 Moze bys sie zdziwil ale twierdzenie pitagorsa da sie przedstawic ciekawie, chociazby tak jak moja nauczycielka z podstawowki. Przyniosla odbity na ksero trojkat 3x4x5 z dorysowanymi kwadratami, kazala pociac i ukladac na kartce i wlasnorecznie zobaczyc, ze faktycznie z dwoch mniejszych kwadratow robi sie jeden wiekszy. W czasach tabliczki mnozenia czyli pierwsza klasa podstawowki byly patyczki i kazdy z nas ukladal na stole 8x7 czyli 8 kupek patyczkow po 7 sztuk w kazdej i liczyl ile to jest. Podobnie ulamki - wycinalismy polowki, cwiartki, osemki - kazdy widzial, ze pol i cwiartka to razem 3/4 itd. To sa podstawy ale dzisiaj matematyki uczy sie bez linijki, olowka i nozyczek wiec malo osob rozumie abstrakcje jaka sa dla osmiolatka polowki czy cwiartki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orionek Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.10, 22:33 Eh super miales nauczycielke.. teraz kaza tylko wkuwac, nauczyciele od siedmiu bolesci, krzywde robia tylko tym dziecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uchat Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: *.elb.pl 15.07.10, 09:14 Ja tez miałem fajnych nauczycieli matematyki w podstawówce i Technikum. Tez zaczynaliśmy z linijka, ołówkiem, potem ekierką. Już w podstawówce były konkursy szybkiego liczenia - fajny sposób,żeby sobie podnieść oceny. W Technikum mieliśmy zakaz używania kalkulatorów.Jak już trzeba było coś liczyć to robiło się to "na piechotę".O dziwo nawet na studiach to było akceptowane:) Główne zasady: Przeczytaj, Pomyśl, Narysuj a na końcu Policz - jeśli trzeba.Można było rozwiązać zadania w inny sposób i było to akceptowane a często wręcz premiowane. Ale cóż były to lata70te i 80te. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: *.chello.pl 14.07.10, 23:14 Panie mądralo, studencie od zgłębiania budowy maszyn- oto kilka migawek na temat maszyny dla mało pojętnych: I.1. Budowa, charakterystyki i opis maszyny: - ze względu na przeznaczenie, - w ujęciu TMM ( Teoria Mechanizmów i Maszyn), - w ujęciu PKM ( Postawy Konstrukcji Maszyn), - w ujęciu TBM ( Technologia Budowy Maszyn), - w ujęciu cybernetycznym ze względu na sterowanie, - w kontekście związków z mechatroniką, - ze względu na indywidualny i zagregowany charakter pracy. I.3. Procesy użyteczne i destrukcyjne w maszynie: - proces roboczy i jego przebiegi, - obciążenia, - procesy fizyko- chemiczne zużycia, - procesy starzeniowe. I.4. Problematyka projektowa maszyny: - sekwencyjny model procesu projektowego, - metodyczne ujęcie procesu projektowego, - wspomaganie komputerowe, - kształtowanie czynników użyteczności maszyny: - dobór cech, - ocena stanu cech, - jakość. Jeśli już ktoś wie tyle o maszynie, to wie dużo. Na podstawie tego co wiesz i co napisałem wyżej podaj definicję maszyny. Ja znam co najmniej 50 dowodów twierdzenia Pitagorasa.Dla ciebie pozostawiam banalne zadanie związane z nim dla liczb naturalnych: Wykaż ,że a lub b podzielne są przez 3 i 4 oraz że a lub b lub c jest podzielne przez 5. Staniesz się wiarygodny jeśli uporasz się z zadaniami. Do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dP Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: *.home.aster.pl 14.07.10, 23:46 Pani(e) Mądralo nr 2, A logikę matematyczną to się może miało? Tego czegoś nie da się udowodnić, bo w przypadku choćby trójkąta 3,4,5 pierwsze zdanie jest nieprawdziwe. (3|3 i 3|4) lub (4|3 i 4|4), prawda li to czy fałsz? Pozdrawiam, dP Odpowiedz Link Zgłoś
boado Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice 15.07.10, 00:26 Pierwsza cześć zdania jest nieprawdziwa, co wykazałeś (falsyfikacja). Brawo! Zdanie: a lub b jest podzielne przez 3 oraz/i a lub b jest podzielne przez 4. Jego prawdziwość wymaga wykazania (udowodnienia). Pozdrawiam boado Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej Re: od nauczania sa nauczyciele, nie rodzice IP: 109.231.56.* 14.07.10, 19:46 > Na zdolnych nie musza > sie skupiac (a tak sie robi u nas), oni sobie poradza sami. Poza tym problem Lepiej by było, aby skupiali się właśnie na zdolnych. O nich należy dbać, oni mają potencjał do dalszego rozwoju. Dla pozostałych reaktywujmy zawodówki. U nas jednak króluje równanie w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Czy uczniowie wiedza, ze sie maja uczyc? 15.07.10, 01:15 Czy sie naprawde ucza? Odpowiedz Link Zgłoś
krylos.com Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 18:28 > czarny.lipton Wydaje mi się, że Twój typ to właśnie ten problem w szkole. Masz rację, że trzeba robić zadania, jednak dodanie "i tyle" powoduje w istocie te problemy, o których mowa w wywiadzie. Miałem okazję trenować nauczycieli z różnych krajów - ci polscy zdecydowanie najbardziej zamknięci, wyobcowani i niechętnie nastawieni do nowości. Odpowiedz Link Zgłoś
franz.joseph Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 19:04 Nie zgadzam się tylko z sześcioma literami twojej wypowiedzi: krypto. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maddaleine Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 19:17 Ja podobnie. Pozdrawiam jako (nieuwiedziona przez korepetytora) studentka matematyki. Magdalena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AA sztuką jest spojrzeć na siebie z 'boku' IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.10, 21:17 a dopiero jak się spojrzy na coś trochę inaczej okazuje się, że to wcale nie jest białe albo czarne choć tak nam się wydawało. 100% prawdy w wywiadzie. A najprawdziwsze słowa to te: "Zawsze im powtarzam: jeżeli powiem coś, czego nie zrozumiecie, to jest moja wina.". Jakże często słyszymy w pracy, że "źle to zrobiłeś/łaś" podczas gdy robimy to tak, bo "źle nam to powiedziano". Prawdziwą sztuką jest poznać różnice. Odpowiedz Link Zgłoś
computerro Zamiast matematyki jest religia 13.06.10, 09:24 W przedszkolu, szkole podstawowej, gimnazjum, liceum, zawodówkach, technikach - wszędzie 2 godziny tygodniowo religii. Dlaczego jest "wybór" pomiędzy religią a etyką (w praktyce często nie ma - bo nie ma etyki w szkole) a uczeń nie może wybrać np. matematyki zamiast religii? Czy wiedzy religijnej rzeczywiście musimy się uczyć aż 12 lat? Mniej się nie da? Godziny lekcyjne to pieniądze. Lepiej, żeby to była matematyka niż kolejny rok religii. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Swieta prawda - nastapilo przewartosciowanie 14.07.10, 17:27 z nauki swieckiej na koscielna. Bedzie tylko gorzej. Polskim inzynierom w miejsce wiedzy scislej pozostanie zmawianie zdrowasiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Religia nigdy nauka nie byla i nigdy nie bedzie. IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 18:44 KAZDA NAUKA RELIGII POWINNA BYC OPARTA O NAUKE filozofii,a gdy tego nie mozna uczynic,TO MAMY BAJKI dla pacanow ,a nie religie.RELIGIA NIE JEST ZADNA NAUKA!!!MATEMATYKA JEST NAUKA SAMA W SOBIE I DLA SIEBIE,chociaz takze zaczela sie od filozofii i opiera sie na logice, ktorej w religii zwyczajnie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
papa_s Chcesz dostać w łeb! Mocno w łeb. 14.07.10, 20:11 Używa się oddzielnie terminu Matematyka oraz terminu Logika. Podobnie terminów Matematyk i Logik. Jedni i drudzy patrzą na siebie wilkiem. Warto uważać ze słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Tylko bez pogrozek... IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 20:29 Logik i matematyk poczatki maja takie same, a ze mowia sobie pozniej BYE-BYE, to zupelnie inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec dyrektora Re: Zamiast matematyki jest religia IP: 216.245.202.* 15.07.10, 06:17 > Godziny lekcyjne to pieniądze. Lepiej, żeby to była matematyka niż > kolejny rok religii. Ale jaki klecha jest wydajny! On ci wszystko wyjaśni a fizyk z matymatykiem to tylko trochę i tylko pychę ludzkiego rozumu pokażą. Szkoda gadać. Według "niektórych", o. Rydzol wystąpi o dotację na budowę świętego supercollidera opaczności w Toruniu. Będą zderzać cząstki wody święconej lekkiej z cząstkami wody święconej ciężkiej. Szykuje się wiekie bum! Szykujcie kasę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zachwycony mnie uwiodła młoda matematyczka... IP: *.magma-net.pl 13.06.10, 09:51 z zadań na liczbach najmilej wspominam "69" :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krisu Re: mnie uwiodła młoda matematyczka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 12:12 Z zadań na liczbach jest jeszcze "126" :) czyli pozycja stodwudziestaszósta najpierw w d*** potem w usta" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krisu XIV LO Wrocław IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 12:07 W podstawówce uwielbiałem matematykę, nie powiem, że w wolnych chwilach rozwiązywałem zadania, bo wcale tak nie było - nie lubiłem się uczyć i wolałem ganiać za piłką, jeśli jednak musiałem usiąść nad zadanianiami, to matematyka sprawiała mi wielką frajdę - im trudniejsze zadanie trzeba było rozwiązać, tym większa satysfakcja z jego rozwiązania. Nie ukrywam, że lubiłem matematyczne wyzwania... Do czasu aż poszedłem do liceum nr XIV we Wrocławiu :D Trafiłem na totalnego frajera a nie nauczyciela, swoim podejściem do ludzi i przedmiotu zdecydowanie obrzydził mi matematykę... Z matematyką jest jak z piłką nożną - co z tego, że Inter ma gwiazdy w składzie, skoro potrzebuje jeszcze dobrego trenera, który umie wyciągnąć z zawodników co najlepsze, umożliwi im wzniesienie się na wyżyny umiejętności - mój nauczyciel był jak trener A klasy... Do Mourinho było mu daleko... Dla mnie jest frajerem :) Nikomu nie życzę takiego nauczyciela matmy :) No chyba, że ktoś lubi, jeśli nauczyciel do niektórych dziewczyn i chłopaków mówi po imieniu, a do większości po nazwisku :) CU FCUK U :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TotalusI Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 15:53 "Książka jest przedziwna, z jednej strony jest skierowana do najsłabszych uczniów, którzy nie umieją rozwiązać równania 3x-5=6, a z drugiej strony jest napisana takim językiem, że ja osobiście mam problemy z jej czytaniem. Problem najsłabszych uczniów był i jest obecny w szkole, ale ta książeczka ani trochę nie pomaga w jego rozwiązaniu. Książka jest bardzo kiepska i radzę trzymać się od niej z daleka." "Absurdalna cena. Książeczka jest cieniutka i porusza tylko jedno proste zagadnienie. Koncepcja autora nauczania matematyki jest przedziwna. Język książki jest przeładowany bezsensownym formalizmem (elementy odwrotne, działanie główne itd.). Słaby uczeń niewiele z niej zrozumie. Autor pisze, że pracował nad książką 5 lat, ale wygląda jakby została napisana w 5 dni. Jej skład pozostawia wiele do życzenia, są w niej błędy rachunkowe." z: Recenzja czemu gazeta promuje bylejakość i tego gościa??!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hill Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.10, 15:57 Ja bym był ostrożny z tym uwodzeniem, facet zahacza o niebezpieczne sprawy .... Odpowiedz Link Zgłoś
yeellow ile kosztuje taki wywiad? 14.07.10, 16:26 Bo ksiazeczka ponad 90zl - za cienka broszurke o rownaniach liniowych troche duzo, nic dziwnego, ze autora stac na taka promocje, szkoda, ze akurat w gazecie. To juz kolejna czesc promocji hochsztaplera, facet wyraznie sie rozkreca. Teraz juz "poprawia encyklopedie po profesorach", smiech na sali. Tak samo jak jego praca w szkole przedstawiona tak, ze kazdy mysli, ze byl nauczycielem matematyki, a to wcale nie prawda. Kazdemu zainteresowanemu tematem polecam zajrzenie na jego strone i zobaczenie tego video, ktore tam wisi. Przerazajace jest zobaczenie kandydatow na studia! A z drugiej strony mozna zobaczyc jak w praktyce wyglada nauczanie przez bohatera wywiadu - dziewczyny tepo powtarzaja definicje bez zadnego zrozumienia, mylac sie 15 razy z rzedu, a jak wreszcie wydukaja jedno zdanie (bez zadnego zrozumienia), ktorego sie od nich oczekuje, to jest to sukces. Facet moze byc dobrym korepetytorem, bo ma zapal i energie, ale to wszystko. Ksiazeczka jest klasycznym wyciagaczem kasy od naiwnych (rodzicow, ktorzy nic nie wiedza o matmie, a chca miec swiety spokoj), a niezrozumiala promocja w mediach tylko nakreca sprzedaz gniota. Pozdrawiam Marcin Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 14.07.10, 16:26 Gdyby w szkole uczyli nauczyciele po uniwersytetach, byloby ok. Niestety, w szkolach zwykle ucza absolwenci akademii pedagogocznych, ludzie, ktorzy nie maja zadnej wiedzy! Sam udzielam korepetycji (glownie studentom) i wiem, jaki jest poziom na akademiach pedagodicznych, to zakrawa o pomste do nieba. Moje zdanie jest takie, ze nikt nie powienien uczyc sie matematyki na sile. I nie powinna byc ona obowiazkowa na maturze. To jest jak z muzyka, czy z malarstwem - jesli masz talent, rozwiniesz go. A jesli nie masz, to nauczysz sie jedynie tak, zeby zdac mature i ewentualnie zaliczyc kolokwium z calek na studiach. A nie jest to prawdziwa matematyka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.botany.gu.se 14.07.10, 16:55 e tak, zeby zdac mature i ewentualnie zaliczyc kolokwium z calek na studiach. A > nie jest to prawdziwa matematyka Jenak po to aby rozumiec podstawy statystyki (ekonomia, nauki spoleczne, medycyna), logiki (prawo) czy fizyki (elementarne rozumienie jak dzialaja sprzety wokol nas) nie potrzebna jest "prawdziwa matematyka", a przyswojenie sobie (ze zrozumieniem) podstawowych umiejetnosci i pojec. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 18:32 Nie sa tez do tego potrzebne pochodne, ciagi itp. Statystyka to liczenie. I tak, nie wglebiajac sie w matematyke wyzsza, ciezko zrozumiec czemu testy statystyczne dzialaja. Logika odlaczna czesc matematyki (mowie tu o logice greckiej). Zeby zrozumiec logike wspolczesna (poczynajac od rachunku predykantow a konczac na liczbach kardynalnych i porzadkowych) tez trzeba wglebic sie w matematyke wyzsza a do tego potrzebny ejst talent). Jesli chodzi o zrozumienie swiata wokol nas - nie tworzmy mitow - matematyka nie jest niezbedna. Wielu moich kolegow nie umie za dobrze czytac a o wielomianie nigdy nie slyszalo, a sa to za to swietni mechanicy i elektrycy, potrafia naprawic wszystko (sprzed adgm, rtv itp.). Rozumieja swiat wokol nas duzo lepiej niz ja! I po co im wiedziec, ze przyspieszenie to druga pochodna? Nie musisz znac rownan, z ktorych Einstein wyprowadzil teorie wzglednosci, zeby zrozumiec jej idee i o niej mowic! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Tak dobrze to nie jest! IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 19:17 Gdyby EINSTEIN NIE OPIERAL SIE NA MATEMATYCZNYM,logicznym MYSLENIU, nic by nie wymyslil i nic by nie udowodnil. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Tak dobrze to nie jest! 14.07.10, 19:29 Napisalem cos innego - nie potrzebuje Pan znac mechaniki kwantowej, zeby wytlumaczyc mi, na czym polega teoria wzglednosci. Einstein (wedlug niektorych jego zona) potrzebowal matematyki, ale on byl jednostka wybitna, to czy zostalby geniuszem czy nie nie zalezaloby od tego, czy matura byla obowiazkowa czy nie. Ja jestem przeciwnikiem matematyki na maturze, uwazam, ze dorosla osoba sama powinna podejmowac decyzje, czy chce sie nia zajmowac czy nie. I protestuje przeciw argumentom, ze bez matematyki nei zorzumiemy swiata. Mowiac krotko nei mowie, ze ma nie byc matematyki na maturze, tylko ze to ma byc iondywidualny wybor. Einstein musial umiec matematyke, Pan nie musi jej umiec, zeby zrozumiec, czemu tak wybitny byl Einstein! Jak dla mnie to jest paradoksalne, ze ludzie, ktorzy staja w obronie matematyki na maturze i mowia, ze uczy logicznego myslenie, nie czytaja ze zrozumieniem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Re: Tak dobrze to nie jest! IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 19:46 Einstein nie byl wybitnym matematykiem, czesto pomagali mu w jego pracach zawodowi matematycy,ALE TO JESZCZE O NICZYM NIE SWIADCZY.Byl on przede wszystkim FIZYKIEM i na swoj sposob,genialnym WIZJONEREM. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Tak dobrze to nie jest! 14.07.10, 19:53 Zgadzam sie, ale nie rozumiem jak to ma sie do mojego postu :) Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Tak dobrze to nie jest! 14.07.10, 19:57 Chodzi mi o to, ze owszem, matematyka jest poteznym narzedziem (jedynym tak poteznym znanym rodzajowi ludzkiemu), ale uwazam, ze to czy dorosla osoba ma zdawac matematyke czy nie na maturze, powinno zalezec tylko i wylacznie od tej osoby. Ktos, kogo pasja jest literatura i jej chce poswiecic zycie, nie musi uczyc sie matematyki (i nie zginie bez niej, wbrew temu co wiele osob pisze tu na forum). Uwazam (i tylko o to mi chodzi w postach), ze sami powinnismy decydowac, czy chcemy sie uczyc matematyki czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Zgoda... IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 20:14 artystom malarzom czy literatom matematyka nie musi byc potrzebna,CHOCIAZ CZASAMI MOZE SIE PRZYDAC.Mondrian BYL MALARZEM, a malowal bardzo MATEMATYCZNE,PIEKNE obrazy, chociaz z matematyka byl raczej na bakier. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Tak dobrze to nie jest! 14.07.10, 21:33 Uwazam, ze torturowanie scislych umyslow matura z polskiego tez jest nie na miejscu. Sama sie okrutnie nameczylam uczac sie o Mickiewiczu i Orzeszkowej, ktorych uwaza sie za wybitnych pisarzy a ksiazeik nie da sie przeczytac. Owszem, lubie czytac ale nie denne lektury szkolne. A musialam. tak samo moze humanista sie troche tej matematyki pouczyc dla treningu umyslu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski W innych sprawach... IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 19:57 zwiazanych z nauczaniem matematyki,ZGADZAM SIE Z PANEM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: berserk Re: Tak dobrze to nie jest! IP: 216.245.202.* 15.07.10, 06:07 > Einstein (wedlug niektorych jego zona) potrzebowal matematyki, Bardzo lubie takie zwroty "według niektórych". "Których" i jak oni to uzasadniają? To takie pięknie "kaczorowo-ziobrowe". Jest insynuacja ale dowodów brak bo zniszczone, co niezbicie dowodzi prawdziwości insynuacji. :)) Kolejni szaleńcy od teorii spiskowych. Najbardziej nie podoba im się w Einsteinie to, że był Żydem. W ich oczach to go całkowicie dyskwalifikuje jako człowieka a co dopiero jako naukowca. Natomiast dla serbskich nacjonalistów wszyscy Słowianie pochodzą z Bałkanów a Hindusi, Germanowie i Rzymianie to tylko takie odmiany Słowian. Skoro żona Einsteina była Serbką to im to wszystko wyjaśnia. Wyciągają Einsteinowi artykuły Poincare'go a zupełnie nie wiedzą, że z tym co najciekawszego Einstein zrobił Poincare nie miał nic wspólnego. Ale skąd by mieli o tym wiedzieć? W antysemickich piśmidelkach dla idiotów przecież o tym się nie pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uchat Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.elb.pl 15.07.10, 09:25 Ale jak Cie ktoś z dachu walnie jabłkiem w głowę i się przewrócisz, to zrozumiesz co to znaczy pochodna (pierwsza nie druga) prędkości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Matematyka w rozny sposob... IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 19:08 wystepuje w kazdej innej nauce, chociaz czasami jest zupelnie niezauwazalna, ale to nie znaczy, ze jej nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.toya.net.pl 14.07.10, 17:08 Bzdury, w liceum nie mogą pracować ludzie bez studiów.... Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 18:25 Nie napisalem, ze ludzie bez studiow, tylko ludzie po uczelniach pedagogicznych. Uniwersytet zwykle nie jest placowko pedagogiczna tylko naukowa - glownym zadaniem jest jednak praca naukowa (albo ma byc przynajmniej - juz na pewno zmienia sie sposob finansowania - tzn. wysokosc srodkow uzalezniona od punkjacji czasopism w ktorych pojawiaja sie prace itp.). Szkola powinna przed wszystkim uczyc czytac ze zrozumieniem (prosze nie odnosci tego do siebie)! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wol_ny Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 23:56 tak między nami mądralu : o pomstę do nieba coś woła, a nie zakrawa, a matematyka jest jaka jest dla jednych prawdziwa dla innych mniej i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Podstawowe pytanie to "po co" IP: *.botany.gu.se 14.07.10, 16:48 Znam dziewczyne, ktora ma swietne wyniki w korepetycjach, bez zadnego "uwodzenia"- po prostu jest typem "wrednej, wymagajacej matematyczki" ;). Z matematyki nie da sie byc dobrym bez ciezkiej pracy (zmudnego rozwiazywania zadan). Im mniejsze ktos posiada zdolnosci do logicznego myslenia, tym wiecej musi pracowac. Warto tylko rozumiec jedno - po co. Moim zdaniem najwiekszym bledem szkoly jest to, ez przedstawia wiedze ale w zaden sposob (a przynajmniej bardzo zadko) tlumaczy po co. Jaki w tym cel i sens. Nie chodzi o filozoficzne teksty o tym, ze lepiej wiedziec niz nie, o dobrych ocenach i potrzebie bycia wyksztalconym. Chodzi o praktyczne, nawewet jesli bardzo odlegle, zastosowanie. I to to zastosowanie powinno byc podane tak, aby bylo wyzwaniem, aby ciekawilo i motywowalo...do pracy w domu,do zajec dodatkowych, bo w szkole sila rzeczy na wszystko czasu nie ma. Aby widziec szkolna nauke niae jako nudny obowiazek, a sposob inwestowania w siebie na przyszlosc. (Interesowalo kogos dlaczego Hindusi sa tak dobrzy w informatyce, w fizyce?) Pisze to z pozycji czlowieka bedacego pewnie "ponadprzecietnie zdolnym" dzieckiem, bo zadko zdazalo mi sie czegos w szkole nie rozumiec. Za to nikt nie wpadl na to aby w jakis konstruktywny sposob zmusic mnie do wysilku utrwalenia sobie wiedzy i pewnych umiejetnosci. Pamietam za to jakiego olsnienia doznalam, gdy jeszcze w liceum, wpadl mi w rece niemiecki podrecznik: "acha, to po to my sie tego uczylismy" - myslalam (o jakichs teoretycznych operacjach). Skutek? Matematyke musialam juz w zawodowym zyciu przerobic sama: doglebnie powtazajac i uzupelniajac wiekszasc szkolnych brakow. Zeby bylo jasne nie obwiniam o to swoich nauczycieli. Moze po czesci swoje lenistwo ale tez swoisty sposob myslenia i przekazu w polskiej edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
yeellow Re: Podstawowe pytanie to "po co" 14.07.10, 17:12 Pytanie "po co" jest oczywiscie wazne, ale po prawdzie mozna je zadac na kazdym przedmiocie i odpowiedz bedzie mniej wiecej tak samo trudna (skoro chcesz konkretow, a nie ogolnikow, ze lepiej wiedziec wiecej, itp.). Po co czytac Pana Tadeusza? Po co uczyc sie o Lokietku? Po co wiedziec o pantofelku? Do czego komu znajomosc tablicy Mendelejewa? A po co liczyc sily na ukladzie bloczkow albo uczyc sie o teorii wzglednosci? A po co na wf-ie rzuca sie pilka palantowa? Po prawdzie do zycia przecietnemu czlowiekowi wystarcza z matematyki umiejetnosc prostego dodawania liczb calkowitych. Z polskiego czytania. Z fizyki moze cos o dzwigni, ale na poziomie intuicji, nie rachunkow. Z biologii o rozmnazaniu. Chemia i historia do rozwiazywania krzyzowek. Niestety, trudno wyjasnic po co sie uczymy matematyki, a w szczegolnosci konkretnych pojec i twierdzen. Bo takie zrozumienie moze przyjsc dopiero z kolejna wiedza, nadbudowana na podstawach. A najczesciej po prostu z czasem dochodzi sie do prostej (i zwykle jedynej) odpowiedzi "bo to ciekawe". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Podstawowe pytanie to "po co" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.07.10, 18:07 W jednej z części "Cudownego Świata W. Disney`a" jest przedstawione zastosowanie matematyki. W sposób zrozumiały dla nieco starszych dzieci. Właśnie na zasadzie uwodzenia, pokazywania, odkrywania. Matymatyka jest ciekawa, w szkole podstawowej uwielbiałam ten przedmiot. Niestety nauczycielka, którą miałam od drugiej klasy liceum nie bardzo potrafiła uczyć tego przedmiotu. Chociaż nawet w pierwszej liceum u bardziej wymagającego nauczyciela miałam czwórkę, pani nie dostrzegła we mnie potencjału (zresztą u niemal wszystkich dziewczyn!) i skończyłam szkołę średnią z trójką na świadectwie. I do dzisiaj nie rozumiem rachunku prawdopodobieństwa, bo pani w żaden sposób nie umiała go nam wyjasnić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: believeme Re: Podstawowe pytanie to "po co" IP: 216.245.202.* 15.07.10, 07:59 > Po prawdzie do zycia przecietnemu czlowiekowi wystarcza > z matematyki umiejetnosc prostego dodawania liczb calkowitych. Kończy się czas dla takich prostych człowieków. Z takimi prostymi czlowiekami to cywilizacja zginie marnie. Oni też, przy pierwszej wizycie w banku zginą marnie bez chociażby znajomości procentów, nie mówiąc o stracie emerytury na rzecz cudotwórczych polityków i wegetacji na starość o suchym chlebie. Jeśli nie będą mieli mninimalnych intuicji matematycznych to politycy wkróce sprowadzą ich do poziomu kamienia łupanego, wciskając im kity o cudownym rozmnożeniu dóbr i łupiąc ich ze wszystkiego czego się dorobili w życiu. Poza tym, takim prostym człowiekom bardzo łatwo wciskać brednie o stworzeniu świata przez panboga w ciągu 7-miu dni, człowieka z gliny, życiu pozagrobowym w którym wszystko z czego ich okradziono będzie im zwrócone z nawiązką itp. To bardzo niebezpieczne halucynacje. Nieprawdopodobnie ciekawe jest słuchanie ludzi, którzy tym halucynacjom ulegli czasami pomimo znajomości matematyki i nauk ścisłych. Logiki w myśleniu żadnej i dzikie przeskoki, które zawsze ich prowadzą do tych samych wniosków, niezależnie od tego skąd zaczynają i jaką drogą idą. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Po polsku: wymagajaca = wredna (matematyczka) 14.07.10, 17:36 i tu jest pies pogrzebany. Narodowe lenistwo i zwalanaie wlasnych niepowodzen na innych. Bron Boze, zeby trzeba bylo popracowac, posiedziec nad zadaniami, rozgryzc, utrwalic. Etos "zdolnergo leniwego", ktory pod koniec szkoly okazuje sie leniwym niedouczonym z wlasnej winy. A co forumowicze pisza o studiowaniu na politechnikach? "Ciezkie" Dlaczego? Bo sie trzeba uczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hr Uszaszowski Z ortografii jestes zupelnie 'dobry'... IP: *.VIC.netspace.net.au 14.07.10, 19:32 A W MATEMATYCE MASZ DZIURY DO KWADRATU.NIE MARUDZ, DOBRY CZLOWIEKU! Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Podstawowe pytanie to "po co" 14.07.10, 19:35 Moim zdaniem osoba, ktora jest swietna z jezyka polskiego i uwaza sie za "humaniste", nie bedzie miala problemu z nauka matematyki. Podobnie, ktos, kto umie matematyke, nie bedzie mial problemu z innymi przedmiotami (bo jest wystarczajaco zdolny i wystarczy, by troche sie przylozyl). To co mnie najbardziej denerwuje u wszystkich nauczycieli (takze u pana korepetytora) to podzial na humanistow i niehumanistow. A tak swoja droga, moim zdaniem, jedna dziedzina wiedzy, mozemy uzupelnic wszystkie pozostale. Dlatego nie jest dobrze zajmowac sie wszystkim jednoczesnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Leniwi nieodpowiedzialni uczniowie 14.07.10, 17:24 wszystko co na maturzebylo przeciez przerabiane w klasie. Tylko trzeba sie uczyc i byc odpowiedzialnym za wlasne wyniki. Odpowiedz Link Zgłoś
tcktck Re: Leniwi nieodpowiedzialni uczniowie 14.07.10, 18:15 przerabiane w klasie/na lekcji - jedna z największych bzdur edukacji po reformie; ciekaw jestem ile lat temu autor powyższego posta skończył zabawę w ucznia, bo to raczej istotne w w rozumieniu problemu, jakim jest nawał zbędnych informacji, jakimi są zasypywani uczniowie obecnie. Plus brak ugruntowania wiedzy szkolnej i ogromne braki w ogólnej ogładzie umysłowej*. * przykład - 18latka w liceum o profilu artystycznym pytająca z największym zdziwieniem, kto to jest Freud. Odpowiedz Link Zgłoś
annataylor Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 14.07.10, 18:24 ja jestem dziwnym przypadkiem humanisty - z matematyki miałam same jedynki, ledwo zdawałam z klasy do klasy z powodu tego przedmiotu, za to z fizyką i chemią nie miałam takich kłopotów. wydaje mi się, że matma była bardziej abstrakcyjna od fizyki i chemii i dlatego jej nie rozumiałam, np. nie potrafiłam sobie wyobrazic do czego służą funkcje trygonometryczne, dla mnie to byla czarna magia; z kolei fizyka była bardziej ludzka, mozna bylo na wlasne oczy niektore zjawiska zobczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gerobosco Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.nat.student.pw.edu.pl 14.07.10, 18:57 Tak jak to powiedział wykładowca od matematyki u mnie na studiach, gdy zaczynał wykład o pochodnych "Isaac Newton nie mógł opisać ruchu ciał, dlatego wymyślił rachunek różniczkowy i całkowy". I tak powstała większa część matematyki - jako narzędzie potrzebne do opisu świata. Z tego powodu bardzo trudno jest na sucho zrozumieć większość twierdzeń z matmy, trzeba operować przykładami z życia wziętymi i doświadczeniami. Jeśli się bardziej zgłębi fizykę albo chemię fizyczną, to można dojść do wniosku że to czysta matma:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Przykoro mi ale coś czarujesz IP: 194.42.110.* 14.07.10, 19:25 Przykoro mi ale bez zrozumienia matematyki nie da sie zrozumiec fizyki. Jesli nie rozumiesz funkcji trygonometrycznych jak mozesz rozumieć fizykę. Nauczenie się paru formułek z fizyki na pamięć lub obejrzenie a nawet przeprowadzenie doświadczenia bez zrozumienia jego mechanizmu nie ma nic wspolnego z fizyka czy chemią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciej Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: 109.231.56.* 14.07.10, 19:43 Ręcę opadają, kiedy osoby nie potrafiące zrozumieć matematyki wycierają sobie gębę słowem "humanista". Humanistą to był Da Vinci, a nie ktoś kto ma problemy z matematyką. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Za duzo czasu spedzanego przy TV, grach 14.07.10, 18:44 komputerowych i na internecie. Za malo z podrecznikami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inaczej Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.10, 18:56 Jest jedna różnica...inaczej wygląda nauczanie jednego a inaczej całej grupy.....poza tym....korepetytor nie pędzi żeby zrealizować program...kształci typowo pod maturę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fikumikum Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 14.07.10, 19:04 W tym roku zdawałam maturę;] Chodziłam na dodatkowe lekcje matmy, chociaż nauczycielkę miałam świetną, dobrze tłumaczyła, ale za szybko, czasem kumałam, czasem nie. Co innego jak siedzę przy stole z korepetytorką, a co innego w klasie z 30 osobami. Przyznam się, że w pierwszej klasie liceum siedziałam w ostatniej ławce, jadłam wtedy kanapki i śmiałam się z koleżankami, po roku powiedziałam inaf! przesiadłam się do 1. ławki centralnie pod tablicą, tak zostało do końca, było nawet zabawnie czasem, a i wyniki w rozumieniu o niebo lepsze, nie zmienił się tylko nawyk jedzenia kanapek, bo na matmie smakują najlepiej;] (smakowały) Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats "czasem kumałam, czasami nie" 14.07.10, 19:08 Jakbys po niezakumaniu w klasie przysiadla w domu, to bys zakumala. Trzeba sie uczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats To jest czas kiedy treba zaczac sie uczyc matmy 14.07.10, 19:06 "Kiedy uczniowie zaczynają mieć problemy z rozumieniem matematyki? - W okolicach czwartej-piątej klasy." To jest czas kiedy zagadnienia matematyczne w programie szkolnym zaczynaja wychodzic poza zakres intuicyjny i trzeba zaczac sie uczyc. Takie proste, wymaga tylko pracowitosci. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Korepetytor nadgania to czego uczen nie 14.07.10, 19:11 przerobil sam w domu po wprowadzeniu materialu przez nauczyciela w szkole. Nikt nas nie nauczy jak sie sami nie bedziemy uczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Korepetytor nadgania to czego uczen nie 14.07.10, 19:39 Zgadzam sie absolutnie. Uwazam, ze korepetycje sa plaga w szkole (choc sam ich udzielam i czerpie z tego zyski :) ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Korepetytor nadgania to czego uczen nie IP: *.chello.pl 14.07.10, 21:02 z pewnościa nie nauczy nas kiepski nauczyciel których w naszych szkołach jest całe mnóstwo Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: Korepetytor nadgania to czego uczen nie 14.07.10, 21:34 "nie nauczy nas kiepski nauczyciel" - a sami sie uczymy czy jestesmy kiepscy? Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 14.07.10, 20:01 Czytam i czytam... tyle rzeczy zostalo powiedzianych. Od lat nie mamy wybitnych matematykow. Wogole nie jestesmy w tej dziedzinie nawet wspomniani. Czemu nikt nie zorganizuje jakiegos wiekszego ruchu na rzecz spopularyzowania matematyki ? To nie jest czarna magia ani sadystyczna dyscyplina do meczenia bliznich. Mozna ja propagowac w ciekawy sposob tylko musi sie komus chciec. Rosjanie dziwnym sposobem potrafili wyedukowac kilka generacji wybitnych naukowcow. My sie z nich smiejemy a Amerykanie sie od nich ucza. Nie potrafimy czerpac wzorow od lepszych bo nam polityka oczy zaslania. Skoro nie mamy dobrych podrecznikow to moze jednak warto przetlumaczyc z innych jezykow. A dobrzy nauczyciele.. no coz. Moze konkurs na wybitnego nauczyciela od matematyki jest potrzebny ? Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 20:20 Przesadza Pan, mamy dobrych matematykow :) Z tych najwiekszych z ostatnich kilku lat, warto wymienic chocby prof. Łojasiewicza (zmarl kilka lat temu, rozwiazal problem dzielenia dystrybucji) - czlowieka znanego wszystkim matematykom na swiecie! Moglbym wiele nazwisk wymienic (z przedwojennych chocby Banacha - kazdy go zna!). Ciezko tylko mowic o matematyce jezykiem pupularno-naukowym. Oczywiscie Rosjanie maja wiecej "genialnych" matematykow. Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 20:39 O profesorze Lojasiewiczu slyszalam ale tylko dlatego ze byl znana postacia w swiatku matematykow (glownie krajowych). Prosze mi wybaczyc ale dalej twierdze ze znanego matematyka na skale swiatowa to my nie mamy. I miec szybko nie bedziemy. I to najlepiej pokazuje w jakiej kondycji jestesmy od lat. Akurat to pogardliwe stwierdzenie o Rosjanach jest nie na miejscu. Bo jakims trafem najwybitniejsi wykladaja na najlepszych uniwersytetach. Moim bohaterem jest pan Bogdan Mis. Bylo tez kilku interesujacych populatyzatorow ale za malo. O polskim Perelmanie mozemy pomarzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 20:56 Wlasnie Lojasiewicz nie byl jedynie znany w kraju, prosze mi uwierzyc i nie pisac tego co sie Panu wydaje, lecz zweryfikowac informacje. Za granica spotkalem sie z opinia, ze nie dostal Fieldsa z powodow politycznych. Co ciekawe, prace polskich (zyjacych obecnie) matematykow zaczynaja ukazywac sie w coraz lepszych czasopismach (juz spotyka sie prace w Inventiones czy Acta Mathematica). Nie przypominam sobie, zebym napisal cos pogardliwego o rosyjskich matematykach, napisalem chyba tylko, ze maja wiecej genialnych matematykow. A jesli wspomina Pani Perelmana, to prosze dowiedziec sie, jaka metode nauki proponuje Perelman :) Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 21:13 Co do profesora to akurat w Krakowie byl bardzo znany. Tyle ze to juz przeszlosc. Nie zamierzam sie klocic. Ja tylko oceniam to co widze. W porownaniu z innymi wypadamy blado. Genialnych Rosjan zinterpretowalam tak a nie inaczej po cudzyslowiu. Tez bym chciala zeby rzeczywistosc byla inna. Ale przez przypadek obracam sie w takim a nie innym srodowisku i sama widze jak to wyglada. Nobla z przedmiotow scislych tez nie mamy od lat. Nawet Iranczycy nas wyprzedzili i to solidnie. A Iran na nadmiar pieniedzy to raczej nie narzeka. A co do Perelmana to prosze sie przyjrzec jego sciezce nauki. Nawet geniusz potrzebuje dobrego nauczyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz.kosinski Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 21:27 Jest duza roznica miedzy matematyka z przedmiotami scislymi (dla laikow - z matematyki nie ma Nobla) i nie ma sensu ich laczyc. W naukach scislych motorem napedowym sa badania a nie bedzie ich bez (olbrzymich) pieniedzy. A tak z ciekawosci, w jakim srodowisku sie Pani obraca? Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 21:42 Chyba sie jednak nie dogadamy ). Ukłony od laika.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jj Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: 85.222.87.* 14.07.10, 21:09 hmmm... wyglada na to że nie masz pojęcia o czym piszesz. owszem mamy wybitnych matematyków. owszem mamy bardzo dobrych nauczycieli i popularyzatorów matematyki... to oczywiscie wąskie środowiska ale nie ma problemów z dotarciem do nich. książeczka pana krzysztofa cywińskiego taka sobie. w dodatku 92 zł to rozbój na równej drodze. możlliwe ze pan cywiński zyskuje w bezpośrednim kontakcie, generalnie jednak to co pisze np. "Być może to było przyczyną swoistej inercji w środowisku matematycznym, że dla rozwiązywanych już od dwóch tysiącleci równań liniowych nie znaleziono ( ponieważ nie szukano!) dotychczas ogólnego algorytmu do ich rozwiązywania. Może dlatego również, że nie znam przypadku by jakiś profesor wyższej uczelni , kształcący nauczycieli pracował również w szkole: podstawowej, w gimnazjum czy w liceum. Gdyby tak było, to zapewne ten algorytm już dawno byłby w podręcznikach." to są bzdury. i co do algorytmów i co do pracy profesorów w szkołach (mogę wskazać konkretne szkoły i nazwiska). pan cywiński zyje poza środowiskiem matematycznym. wątpliwości budzi też we mnie wykształcenie pana cywińskiego: "Studiował nauki polityczne i inżynierię w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii". piszę to bez złośliwości, możliwe że pan cywiński robi dobrą robotę i godziwie zarabia na chleb pomagając dzieciakom. natomiast sądząc z próbek jego tekstu (styl, zawartośc ....) no niestety kiepski jest merytorycznie. nie pracuję już w tej branży od dawna ale znam się na niej na tyle dobrze że mogę to z cała odpowiedzialnościa powiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozerek Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: 212.180.168.* 14.07.10, 23:47 > "Być może to było przyczyną swoistej inercji w środowisku matematycznym, że dla > rozwiązywanych już od dwóch tysiącleci równań liniowych nie znaleziono ( ponie > waż nie szukano!) dotychczas ogólnego algorytmu do ich rozwiązywania. Może dlat > ego również, że nie znam przypadku by jakiś profesor wyższej uczelni , kształcą > cy nauczycieli pracował również w szkole: podstawowej, w gimnazjum czy w liceum > . Gdyby tak było, to zapewne ten algorytm już dawno byłby w podręcznikach." Śmiech na sali... podpisuję się pod tym, co napisał jj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jj Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie IP: 85.222.87.* 15.07.10, 00:11 sam pracowałem w LO nr * i na UW jednocześnie. wystarczy spojrzec na stronę Olimpiady Matematycznej - masa dobrych matematyków pracuje w liceach a uczenie młodych ludzi traktuje jako hobby. tej ksiazki nie kupiłbym - no za kiepska dla mnie. Ale tak jak mówię: może on ma swój segment rynku i może robi dobrą robotę bo tym którzy mają duże problemy z matematyka jest w stanie pomóc. W każdym razie jego teorie ze zawodowi matematycy nie są w stanie tłumaczyc jak się rozwiązuje równania liniowe bo jest to dla nich zbyt oczywiste to bzdura kompletna. a tłumaczenie rozwiazywania równań przez ilustrowanie tego przykładami z szalkami wagi która jest w równowadze to nie jest nic oryginalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
sajjitarius Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 22:05 Alez oczywiscie mamy wielu znanych matematykow. W mojej dziedzinie (matematyka stosowana) jest wiele nazwisk matematykow liczacych sie na swiecie. Autor tego postu po prostu niewiele wie. Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 22:32 Prosiłabym o wskazówki. Jakiś link albo namiary. Z przyjemnością poczytam. (Bez złośliwości) Odpowiedz Link Zgłoś
maly_zlosliwiec Re: Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie 14.07.10, 22:45 Nie mam czasu na sprawdzanie czy ktos odpisał. Dyskutujemy na takie tematy że jeśli ktoś ma inne zdanie może od razu napisać konkretny przykład. Bo ja się chętnie czegoś nowego dowiem lub nauczę od mądrzejszych. Cierpkie uwagi zamiast rzeczowego argumentu to właśnie największy minus polskiej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Zadania dla humanistów 14.07.10, 20:57 Zegar bije szóstą w ciągu 5 sekund. W jakim czasie wybije dwunastą? Odpowiedź prawidłowa: 11 sek. Uzasadnij dlaczego. Pięć pająków łapie pięć much w ciągu pięciu minut. Ile trzeba pająków, aby złapały 100 much w ciągu 100 minut? Odpowiedź prawidłowa: 5. Uzasadnij dlaczego. Księżyc w każdej sekundzie spada na Ziemię. Wyjaśnij dlaczego do tej pory nie spadł na Ziemię. Tu już nie podpowiem - pogłówkujcie. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats j-50 wez se korepetycje, ja daje tanio, piwo OK 14.07.10, 21:32 j-50 napisał: > Zegar bije szóstą w ciągu 5 sekund. W jakim czasie wybije dwunastą? > Odpowiedź prawidłowa: 11 sek. Uzasadnij dlaczego. Czas trwania szesciu gongow zegara i pieciu pauz = 5 sekund. Ile czasu trwa 12 gongow i i 11 pauz? 11 sekund? Sprawdzmy. x - czas trwania gongu y - czas pauzy Uklad dwu rownan: 6x+5y=5 12x+11y=11 z pierwszego x=(5-5y)/6 po podstawieniu do drugiego 12((5-5y)/6)+11y=11 czyli 10-10y+11y=11 y=1 x=0 Czy ktos slyszal gong zegara, ktory by trwal 0 sekund? To praktyczny falsz. Sprobujmy z drugiej strony. Z pierwszego rownania: y=(5-6x)/5 po podstawieniu do drugiego 12x+11((5-6x)/5)=11 czyli 12x+11-(66/5)x=11 12x-(66/5)x=0 12x=(66/5)x - to jest falsz matematyczny Po to wlasnie uczy sie matematyki zeby potem ja umiec logicznie zastosowac w praktyce. Niektorzy potrzebuja korepetycji przez cale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to Re: j-50 wez se korepetycje, ja daje tanio, piwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 22:14 sselrats napisał: > 12x=(66/5)x - to jest falsz matematyczny Chyba że x=0, mistrzu. Jak chcesz być ścisły, to do końca... Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: j-50 wez se korepetycje, ja daje tanio, piwo 14.07.10, 22:24 Dokladnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orionek Re: j-50 wez se korepetycje, ja daje tanio, piwo IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.10, 22:49 Czyli nie trwa 11 sekund... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Nie tak prędko, korepetytorze IP: *.chello.pl 14.07.10, 23:11 j-50 napisał: > Zegar bije szóstą w ciągu 5 sekund. W jakim czasie wybije dwunastą? Odpowiedź prawidłowa: 11 sek. sselrats uważa, że obalił tę odpowiedź, ale myli się. Żeby prawidłowo ocenić poprawność rozwiązania podanego przez j-50, trzeba najpierw wyjaśnic znaczenie założenia Zegar bije szóstą w ciągu 5 sekund. Co właściwie trwa 5 sekund? Widzę tu dwie możliwe interpretacje. 1. 5 sekund to jest czas, jaki upływa pomiędzy pierwszym a szóstym uderzeniem 2. 5 sekund to jest czas, jaki upływa pomiędzy pierwszym uderzeniem a całkowitym wybrzmeniem dźwięku wywołanego uderzeniem szóstym (szóstego gongu). Przy pierwszej interpretacji (i dodatkowym załozeniu, że interwał pomiędzy dwoma kolejnymi uderzeniami tego zegara zawsze trwa tyle samo) odpowiedź podana przez j-50 jest prawidłowa. Obiekcje sselratsa wzięły się stąd, że on przyjął interpretację drugą. Ale nie widzę żadnego powodu, by tak czynić; powiedziałbym nawet, że pierwsza interpretacja jest bardziej naturalna. Warto zresztą zauważyć, że matematyczny model podany przez sselratsa dla drugiej interpretacji nie jet bynajmniej prawidłowy. Jest w nim bowiem ukryte założenie, że czas trwania gongu jest nie dłuższy niz interwał pomiędzy dwoma kolejnymi uderzeniami. Tak przecież nie musi być - istnieją zegary, w ktorych brzmienia kolejnych uderzeń nakładają się na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: Nie tak prędko, korepetytorze 14.07.10, 23:54 Wydarzenie bicia zegara jest skonczonym wydarzeniem cyklicznym i zaczyna sie na poczatku pierwszego uderzenia a konczy na konca ostatniego. Czyz nie? Trafne spostrzezenie o nakladajacych sie gongach. Zobaczmy, czy tu 11 sekund dla dwunastej jest prawdziwe. Piec pauz i jeden gong = 6 sekund Jedenascie pauz i jeden gong = 11 sekund???? 5x+y=5 11x+y=11 z pierwszego x=(5-y)/5 podstawiamy do drugiego 11((5-y)/5)+y=11 11-(11/5)y+y=11 (11/5)y+y=0 uuups y=0 - juz to przerabialismy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uhr Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: 216.245.202.* 15.07.10, 07:03 > Wydarzenie bicia zegara jest skonczonym wydarzeniem cyklicznym i > zaczyna sie na poczatku pierwszego uderzenia a konczy na konca > ostatniego. Czyz nie? Niekoniecznie. Zegar jest urządzeniem pomiarowym a niekoniecznie instrumentem muzycznym. Nikt nie musi wsłuchiwać się weń do końca. By dowiedzieć się, że jest 6 wystarczy słuchać od początku pierwszego uderzenia do początku szóstego. Zegar swoją rolę spełnił i podał godzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Nie tak prędko, korepetytorze 15.07.10, 10:26 > Niekoniecznie. > Zegar jest urządzeniem pomiarowym a niekoniecznie instrumentem > muzycznym. Nikt nie musi wsłuchiwać się weń do końca. > By dowiedzieć się, że jest 6 wystarczy słuchać od początku > pierwszego uderzenia do początku szóstego. Zegar swoją rolę spełnił > i podał godzinę. Tu już trochę od rachunków odbiegamy ale skąd wiadomo z chwilą wybicia 6 gongu, że nie będzie wybijał dalej? Aby się o tym przekonać należy odczekać interwał i jeśli nowego bicia nie było uznać, że ten szósty był ostatnim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j-50 Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: *.lanet.net.pl 15.07.10, 10:57 To jest zasada funkcji cyklicznej i jednocześnie dyskretnej w sensie matematycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozerek Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: 212.180.168.* 14.07.10, 23:55 > 1. 5 sekund to jest czas, jaki upływa pomiędzy pierwszym a szóstym uderzeniem > 2. 5 sekund to jest czas, jaki upływa pomiędzy pierwszym uderzeniem a całkowity > m wybrzmeniem dźwięku wywołanego uderzeniem szóstym (szóstego gongu). > > Przy pierwszej interpretacji (i dodatkowym załozeniu, że interwał pomiędzy dwo > ma kolejnymi uderzeniami tego zegara zawsze trwa tyle samo) odpowiedź podana pr > zez j-50 jest prawidłowa. Obiekcje sselratsa wzięły się stąd, że > on przyjął interpretację drugą. Ale nie widzę żadnego powodu, by tak czynić; p > owiedziałbym nawet, że pierwsza interpretacja jest bardziej naturalna. Pierwsza interpretacja bardziej naturalna?????????? Czy jeśli, analogicznie, powiemy, że "czas zrobienia 6 kanapek to 5 minut", to naturalnym będzie dla Ciebie liczenie czasu, który upłynie do momentu rozpoczęcia szóstej kanapki???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: *.chello.pl 15.07.10, 05:57 Gość portalu: rozerek napisał(a): > Czy jeśli, analogicznie, powiemy, że "czas zrobienia 6 kanapek to 5 minut", to naturalnym będzie dla Ciebie liczenie czasu, który upłynie do momentu rozpoczęcia szóstej kanapki???? Analogia zupełnie nieudana. "Zrobienie kanapki" to jest określenie, które odnosi sie do pewnego procesu, trwającego w czasie. "Uderzenie" natomiast jest wydarzeniem chwilowym. Można oczywiście przyjąć, że okerślenie "uderzenie zegara" odnosi sie nie tylko do samego uderzenia (młotka w gong), ale i do jego akustycznych następstw - ale to właśnie jest dla mnie mniej naturalne. Nie zamierzam jednak toczyć wojny o to, która interpreacja jest właściwsza. Chodziło mi przede wszystkim o pokazanie, że rozumowanie sselratsa opiera się o odmienność interpretacji sformułowania zadania i niekoniecznie dowodzi matematycznych błędów popełnionych przez autora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: conundrum Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: 216.245.202.* 15.07.10, 06:48 > sselrats uważa, że obalił tę odpowiedź, ale myli się. > Żeby prawidłowo ocenić poprawność rozwiązania podanego przez >j-50, trzeba najpierw wyjaśni > c znaczenie założenia [i] Cóż tu można rozwiązywać, skoro założenie jest nieznane/niezrozumiałe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gong Re: Nie tak prędko, korepetytorze IP: 216.245.202.* 15.07.10, 06:58 > Tak przecież nie musi być - istnieją zegary, w ktorych br > zmienia kolejnych uderzeń nakładają się na siebie. Można wtedy przyjąć, że nie ma pauz czyli y=0 a czas liczy się od poczatku pierwszego do początku ostatniego uderzenia. Wtedy 5x =5 i 11x=11 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j-50 Re: j-50 wez se korepetycje, ja daje tanio, piwo IP: *.lanet.net.pl 15.07.10, 03:00 Jak zatem widać - nawet proste zadanie powoduje powstawanie konieczności myślenia. Zacząć trzeba od tego, że mamy do czynienia ze zdarzeniami cyklicznymi. Czy możemy uznać jedno uderzenie zegara za zdarzenie cykliczne? Nie! Jeśli jednak uderzenia zegara będą się powtarzały, to w analizie ich okresu przyjąć należy jasno identyfikowalne punkty funkcji okresowej. Są nimi kolejne uderzenia zegara, których czas trwania (samego uderzenia) należy traktować jako zjawisko punktowe (bez upływu czasu). Okresem jest tu bowiem odcinek czasu pomiędzy dwoma kolejnymi uderzeniami. Dlatego też zliczamy odcinki reprezentujące dokładnie powtarzalne zjawiska uderzeń. Można oczywiście sprawę rozszerzyć na wybrzmiewanie gongu. Wtedy model zjawiska jest zupełnie inny. Nie musimy traktować wtedy zjawiska jako okresowo powtarzające się. O ile zatem w pierwszym modelu nie ma żadnego sensu pytanie o czas wybijania godziny pierwszej (jedno uderzenie), to w tym drugim - ma już sens. I takie podejście do sprawy zastosował mój dyskutant. Zwrócić wtedy należy uwagę, że mierząc czas włącznie z wybrzmiewaniem gongu uzyskujemy interesujący ciąg liczbowy. W ciągu tym najdłużej wybrzmiewa pierwsze i jedyne uderzenie (godzina pierwsza) oraz ostatnie (dowolna godzina). Pomiędzy nimi czas wybrzmiewania jest ograniczany kolejnymi uderzeniami. Jeśli zatem zdarzenia będą się rozciągały do nieskończoności, to wtedy granicą ciągu będzie odcinek czasu pomiędzy kolejnymi uderzeniami + czas wybrzmiewania ostatniego gongu. Jednak fizyczna interpretacja zjawiska jest taka, że godzina jest wybita z momentem uderzenia zegara, a nie z momentem cichnięcia gongu. To zatem zmusza powrót do modelu pierwszego, w którym wybrzmiewanie ostatniego uderzenia nie ma już żadnego znaczenia. Zadanko drugie jest trywialne, ale takie właśnie zadanka należy serwować humanistom. Co jednak odnośnie zadanka trzeciego? Oczywiście ono jest także trywialne! Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Kuranty i pająki - żartujecie sobie, prawda? 15.07.10, 09:37 Gość portalu: j-50 napisał(a): > Jak zatem widać - nawet proste zadanie powoduje powstawanie > konieczności myślenia. (...) No powiedzcie, że żartujecie... Bo u mnie, jako u wyśmiewanego przez większość z Was humanisty, powstała konieczność myślenia po co komu umiejętność wyliczania szybkości polowań pająków na muchy (najlepiej w ciągu wybijania kurantów w południe). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j-50 Nastanawiałem się kiedyś nad problemem pana K. IP: *.lanet.net.pl 15.07.10, 10:22 To było prawie 50 lat temu i dotyczyło dzieła "Proces" pana Kafki. Tam oczywiście nie było żadnej matematyki i dlatego mi to pasiło. Bo w wieku 4 lat pisałem i czytałem w dwóch językach. Kafkę czytałem w szkole podstawowej i nie mogłem zasnąć przed przeczytaniem do końca. Ptaszki i motylki oraz jeże w ogóle mnie nie interesowały. Miałem ojca skazanego na śmierć przez komucha za niemanie komucha w sobie, czego dzisiejszym wcale nie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j-50 Re: Nastanawiałem się kiedyś nad problemem pana K IP: *.lanet.net.pl 15.07.10, 10:31 I co ciekawe - nie jestem pisiorem! Panowie K. nobliwie i mitrężnie pisali swe "dochtoraty". Na temat wyższości komuny. Rodzinka ichnia wcale nie szkodowała sobie za komucha. Nawet Księżyc kradli bezkarnie, nie wspominając przy tym o męczeństwie Rzplitej. O tymże męczeństwie przypomnieli sobie dopiero w dobie upadku komuny. Razem z bolciem... Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 No i popatrz tańczący jak to jest 15.07.10, 11:18 Będziesz się starał napisać coś fajnego, co ludziom da nową przyszłość, inny sposób widzenia rzeczywistości. Będziesz się wysilał i prawie srał pod siebie. Dasz z siebie najwięcej, co tylko można. A i tak - dupy dasz! Hibernatus polonicus polega na tym, że ... polega! Paszczą na zarzyganą trawę. Ja w kwestii rzygania na trawkę się nie wypowiadam. Można rzygać w lewo, w prawo, pod siebie, a nawet do własnych gaci - co już widziałem na własne. Nic mnie zatem nie zdziwisz - no chyba, że sam jesteś dziwą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hmm Re: w sprawie z.1 IP: *.smrw.lodz.pl 14.07.10, 22:10 to 12 już nie jest wielokrotnością 6 ? Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: w sprawie z.1 14.07.10, 22:28 Oczywiscie, ze jest. Wszyscy bioracy korepetycje maja pewien zasob wiedzy, ich edukacja spowolnila w pewnym momencie i musza nadgonic zeby rozwiazywac zadania z nastepnych poziomow. Odpowiedz Link Zgłoś
brantej Kto nie uwiedzie uczniów, matematyki ich nie na... 14.07.10, 22:34 Chciałbym zwrócić uwagę autorowi/edytorowi tekstu, że ostatnie pytanie wywiadu się powtarza - występuje wcześniej, na końcu pierwszej strony. Pozdrawiam, ciekawa rozmowa. Odpowiedz Link Zgłoś