Dodaj do ulubionych

Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi...

19.07.10, 09:21
Dostalam kiedys mandat za tzw. wymuszenie pierwszenstwa na pieszym, facet zrobil krok na pasy, po czym sie cofnal a ja przejechalam. Za mna jechal radiowoz i poplynelam 150 zl i 3 pkt. A tu widze panowie policjanci maja inna interpretacje przepisow. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia :-( Policja ma zawsze racje :-(
Obserwuj wątek
    • czechofil Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 09:24

      Jak można oczekiwać od kierowców przestrzegania prawa oraz szacunku
      dla słabszych uczestników ruchu drogowego, jeśli nawet organy
      ścigania dają im w tej sytuacji jasny i czytelny przekaz. Jeszcze
      dużo wody w Odrze upłynie zanim ten kraj stanie się normalny...
      • Gość: eles 1949 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.nat.tvk.wroc.pl 19.07.10, 09:37
        Ci ludzie są szkoleni i podtrzymywani w pogardzie dla pojedynczego
        obywatela - człowiek na ulicy jest dla nich śmieciem, czyli Milicja
        Obywatelska c.d. ....
        • Gość: Kiciamicia widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 12:06
          tak powiada pieszy. Czyli de facto przyznaje się, że to on wymusił
          pierwszeństwo, że wtargnął pod nadjeżdżający samochód.
          • Gość: zoska Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.10, 12:14
            to byly pasy pysiu... Nigdzie nie wtargnal/
            • manhu Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas 19.07.10, 13:03
              Sprawa jest niejasna i prawo też. Jeśli jakiś debil jedzie 200 km/h i mu wejdziesz pod koła gdy masz zielone a on czerwone to mimo wszystko to jest wtargnięcie:)

              Artykuł jest niejasny i zbyt obszernie a mało treściwie tłumaczy jak było, a było chyba tak:
              -radiowóz nie był na sygnale
              -samochód (radiowóz) skręcał w lewo (!!!) czyli bezdyskusyjnie nie miał prawa drgnięcia (to nie skręt w prawo i "zasady zielonej strzałki")
              -"Zdaniem biegłego pieszy niewłaściwie ocenił odległość radiowozu, a pojazd jadący z prędkością bliską 30 km/godz" 30 km/h? I takie konsekwencje? A może 30 km/h ponad dozwoloną prędkość?:)
              • wrednyluke Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas 19.07.10, 16:06
                Wystarczy że upadając na jezdnię nieszczęśliwie się uderzysz a wystarczy i 5
                km/h... Sam znam wypadek, gdzie przy uderzeniu z prędkością nie większą niż
                10-15 km/h doszło do śmierci - właśnie dlatego że potrącony uderzył głową w jezdnię.
                • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 20:06
                  > Wystarczy że upadając na jezdnię nieszczęśliwie się uderzysz a wystarczy i 5
                  > km/h... Sam znam wypadek, gdzie przy uderzeniu z prędkością nie większą niż
                  > 10-15 km/h doszło do śmierci - właśnie dlatego że potrącony uderzył głową w jez
                  > dnię.

                  Ale tu była zbita szyba.
                  Niedawno widziałem taki wypadek i prędkosc według świadków była 60-80 km/h Szyba
                  sie lekko wgniotła ale nie podziurawiła.
                  • 1410_tenrok bezhołowie na drogach, a fakty? 20.07.10, 17:56
                    są takie:
                    wiadomosci.onet.pl/2199966,11,przerazajace_dane_gorzej_jest_tylko_w_grecji_i_rumunii,item.html
                    Debile ustalają prawa, debile je kontrolują, a na drogach króluje paranoja!
                    • Gość: maxim Re: bezhołowie na drogach, a fakty? IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 18:06
                      No cóż jako jedni z ostatnich oczarowaliśmy się motoryzacją to jedni z ostatnich
                      nauczymy się z niej korzystać.


                      Szkoda ze Policja nie osiaągnęła tego poziomu o którym marzymy jako średnia dla
                      obywateli.
              • pensioner63 Zasada ograniczonego zaufania 19.07.10, 16:19
                Zakładając, że obie strony mówią prawdę to z opisu wynika, że nastąpiło tu
                nieporozumienie. Pieszy założył, że radiowóz zatrzyma się. Policjant w
                radiowozie nie zauważył pieszego, który nagle mu wszedł z wysepki pod koła.
                Niestety pieszy wylądował w szpitalu, ale na szczęście żyje. Moim zdaniem wyrok
                sądu jest sprawiedliwy. Aby skazać trzeba mieć pewność, że kierowca jest winny.
                Tu nie ma takiej pewności.

                Kandydatów na kierowców uczy się zasady ograniczonego zaufania. Polega ona na
                tym, że trzeba spodziewać się, że zawsze inny użytkownik drogi może popełnić
                błąd lub czegoś nie zauważyć. Tutaj pieszy błędnie założył, że kierowca go
                widzi. Niestety reakcja kierowcy trwa około 1 sek, a w tym czasie samochód
                przejeżdża 10 lub 20 m. Gdy pieszy wejdzie pod nadjeżdżający zamochód to cudów
                nie ma - musi być wypadek. Zwykle pieszy jest w tym najbardziej poszkodowany.
                Złoszczenie się nie zmieni praw fizyki ani fizjologii. Tak jak napisałem powyżej
                - potrzeba sekundę lub dwie oraz kilkadziesiąt metrów aby samochód zatrzymał się.
                • Gość: sss Re: Zasada ograniczonego zaufania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:34
                  Jest cała masa czynów surowo karalnych a nieumyślnych. Ot co.

                  Gdy cofasz autko i zdemolujesz komuś nogi nie ma wytłumaczenia że w lustereczku
                  nie było widać.. prawda?

                  Kierowca TIRa z przebitą oponą też niby "intencjonalnie" nie zabił 6 osób i co z
                  tego?
                • tbernard Re: Zasada ograniczonego zaufania 19.07.10, 18:43
                  Świetne wytłumaczenie które można zredukować do: jeśli nie udzieliłeś
                  pierwszeństwa i doszło do wypadku, to należy tłumaczyć się, że się nie widziało.
                  Wtedy winny jest ten co miał pierwszeństwo, bo nie zastosował zasady
                  ograniczonego zaufania, której tak na prawdę nie ma w przepisach.
                • Gość: Likwidator Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka IP: *.centertel.pl 19.07.10, 21:32
                  Niestety w dyskusji głos zabierają osoby nie mające zielonego pojęcia o
                  zasadach odpowiedzialności cywilnej.
                  Kierujący pojazdem odpowiada wobec pieszego na zasadzie ryzyka, co oznacza, że
                  aby mógł uwolnić się od odpowiedzialności musiano by wykazać, że wyłączną winę
                  za zdarzenie ponosi pieszy.
                  W tym konkretnym przypadku nie może być mowy o wyłącznej winie pieszego, który
                  znajdował się na przejściu, a miejsce było oświetlone. Kierujący pojazdem
                  ewidentnie nie zachował ostrożności i nie obserwował uważnie drogi.
                  W tej sytuacji kierujący mógłby się tłumaczyć , że nie zauważył, gdyby pieszy
                  jako ćma najpierw przycupnął na znaku drogowym, a następnie niepostrzeżenie
                  sfrunął nagle i nie postrzeżenie wprost pod koła samochodu, a przyznacie
                  Państwo, że to wersja tak mało prawdopodobna, że można ją pominąć.

                  Opisana skandaliczna historia dowodzi najwyraźniej, że prawo nie jest jednakowe
                  dla wszystkich.

                  Pensioner63 najwyraźniej ma też problem z czytaniem ze zrozumieniem, skoro pisze
                  o wyroku sądu, skoro to prokurator postanowił o umorzeniu śledztwa.
                • Gość: maxim Re: Zasada ograniczonego zaufania IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:03
                  > Zakładając, że obie strony mówią prawdę to z opisu wynika, że nastąpiło tu
                  > nieporozumienie. Pieszy założył, że radiowóz zatrzyma się. Policjant w
                  > radiowozie nie zauważył pieszego, który nagle mu wszedł z wysepki pod koła.
                  Jak mógł nie zauważyć pieszego na środku jezdni.
                  Pieszy był pod jasnymi latarniami był ubrany w ciemne ubranie a w styczniu
                  wszytko było białe od śniegu ?
                  Jak kierowca mógł nie widzieć pieszego który już przeszedł pół jezdni ?
                  Przecież to zajęło pieszemu około 7 sekund i ten pieszy był widziany z
                  odległości ponad 100 metrów.
                  Co tam się mogło stać nagłego ?
                  Pieszy też bedać w połowie jeśli na wysokości azylu dla pieszych widział
                  kierowcę, więc chyba nie chciał popełnić samobójstwa ?
                  Jeśli doszło do wypadku to tylko albo pieszy był pijany albo nie zrozumiał ze
                  kieroca nie ustępuje mu pierszeńswta.



                  > Niestety pieszy wylądował w szpitalu, ale na szczęście żyje.
                  Uwzględniając, że było tylko 230 km/h to obrażenia pieszego trudno nazwać
                  szczęściem.



                  > Moim zdaniem wyrok
                  > sądu jest sprawiedliwy.
                  Nie liczy się Twoje zdanie.Prawo określa kto jest winny a okoliczności mogą mieć
                  wpływ na wysokość kary.
                  Uniewinnienie kierowcy za wypadek na przejściu to znaczy że poza przejściem
                  można pieszego rozjechać na śmieć mimo że się go z daleka widzi.
                  Rowerzysta jeśli wypije piwko i złapią go drugi raz to idzie siedzieć na rok
                  albo dwa a zwolnią go co najwyżej po pół roku.
                  Tu został potrącony pieszy na przejściu który nie wyszedł zza żadnej zasłony i
                  był już w połowie drogi .
                  Idąc zima po oblodzonej jedni pieszy nie może si zatrzymać w miejscu i jeśli
                  widzi ze kierowca zwalnia to ma prawo liczyć ze w mroźny dzień choć raz kultura
                  u kierowcy przeważyła szczególnie jeśli był w radiowozie (?).
                  Idąc po śliskim trudno się cofnąć gdy już wiadomo że niepotrzebnie się zaufało
                  kierowcy.
                  Jezdnie były odśnieżane i solone ale chodniki i azyle nie.







                  > Aby skazać trzeba mieć pewność, że kierowca jest winny.
                  To po co znaki ?
                  Jak zabijesz kogoś na drodze wyjeżdżając z podporządkowanej to jak nie będzie
                  świadków to masz uciec od odpowiedzialności ?
                  Poco prawo chroni słabszych uczestników ruchu?
                  Po co pierwszeństwo na pasach skoro można walnąć w pieszego a sędzi zabranie
                  dowodów ? Co innego drobne potrącenie a co innego takie potężne uderzenie .
                  Kto tak jeździ w zimie ?
                  Czy jakby zabił pieszego to też by było brak dowodów winy ?
                  Czy przejście tam jest źle oznakowane lub niewidoczne ?
                  Czy pieszy wtargnął z krawężnika czy był już na środku jedni ?

                  Tu winna jest inżynieria drogowa i przyzwyczajenia kierowców.
                  Praktyka jest taka ze jak auta jadą w stronę przejścia to pieszy ma stać a nie
                  wchodzić na jezdnię bo jezdnia jest dla kierowców .
                  tak się jeździ.
                  Stoisz przed pasami to stój jak palant dopóki nie wejdziesz i nie wymusisz
                  zatrzymania się aut.
                  W Polsce nie karzemy kieroców za wymuszanie pierwszeństwa na pasach i tak mamy.
                  Można odpuścić kierowcy, że nie zatrzymuje się przed ruchliwym przejściem jak
                  dopiero część pieszych przeszła ale nie jest dopuszczalne aby na szybkiej drodze
                  jaką jest Pilczycka pojedynczy pieszy musiał stać na śniegu przed przejściem i
                  czekać aż mu łaskawie pozwolą na nie przejść.
                  Można odpuścić kierowcy ze przeskoczył jak się pieszy zbliża do przejścia ale
                  jak stoi i wyciąga nogę to jest to ewidentne nei ustąpienia pierwszeństwa dla
                  pieszego.
                  To tak jakbyśmy przecinali drogę główną i nie ustępowali pierwszeństwa autu
                  które stanęło przed wjechaniem na skrzyżowanie.
                  Pieszy ma pierwszeństwo na przejściu i jak się kierowcom to nie podoba ze za
                  dużo pieszych gdzieś się pałęta to niech założą światła.

                  Praktyka nieustępowania pierwszeństwa na przejściu przekłada się na taką jazdę w
                  korku ze auta stoją na pasach i na przejazdach rowerowych .
                  A co tam .Im auto i nie muszę ustępować pierwszeństwa na zebrze bo przecież jest
                  korek a zebra to najlepsze miejsce do zatrzymywania się.
                  Niech sobie piesi i rowerzyści lawirują a jak ich ktoś potraci na drugim pasie
                  to ich wina , po kiego się pchają jak widzą że auta stoją na zebrze ?


                  > Tu nie ma takiej pewności.
                  >
                  > Kandydatów na kierowców uczy się zasady ograniczonego zaufania. Polega ona na
                  > tym, że trzeba spodziewać się, że zawsze inny użytkownik drogi może popełnić
                  > błąd lub czegoś nie zauważyć. Tutaj pieszy błędnie założył, że kierowca go
                  > widzi.
                  Co ty mieszasz. Sam piszesz ze uczą kierowcow a wymagasz tego czego kierowców
                  uczą od pieszego choć go nikt nie uczy.
                  Na przejściu nie obowiązuje zasada ograniczonego zaufania bo pieszy ryzykuje
                  życiem a kierowca tylko wgniecioną blachą .tak jest pierwszeństwo dla pieszych.
                  Po to się robi przejścia aby piesi nie pałętali się po jezdni w każdym miejscu.


                  > Niestety reakcja kierowcy trwa około 1 sek, a w tym czasie samochód
                  > przejeżdża 10 lub 20 m.
                  20 metrow przy 20km/h ? Jakbyś chodził do szkoły to byś wiedział, ze 20 metrow w
                  sekundę przejeżdża auto jadące 80km/h a to chyba trochę za duzo jak na okolice
                  przejścia dla pieszych w mieście w zimie na oblodzonej jezdni ?
                  Reakcja 1 sekundowa kierowcy to wolniej niż u lemura.
                  Kierowca trzymający nogę na hamulcu potrzebuje najwyżej 0,2 sekundy na reakcję a
                  zwykle 0,08-0,12. Ale przy 0,2 s i 20km/h przejedzie około 1 metra a z tej
                  odległości chyba widać pieszego ?



                  > Gdy pieszy wejdzie pod nadjeżdżający samochód to cudów
                  > nie ma - musi być wypadek.
                  Każdy pieszy wchodzi przed pojazd.
                  Właśnie po to ustalono maksymalne prędkości w mieście aby droga hamowania była
                  dopasowana do obszaru widzialności.
                  Jakoś na co dzień kierowcy nie rozjeżdżają pieszych mimo ze ci są zmuszeni
                  wchodzić przed auta.
                  Jakbyś nie rozumiał to powiem ze wystarczy uważać i jechać z właściwą
                  prędkością. Może pijak lub szaleniec rzucić się pod koła ale to był normalny
                  człowiek.

                  >Zwykle pieszy jest w tym najbardziej poszkodowany.
                  I dlatego to właśnie kierowcy nie uważają bo niewiele ryzykują.


                  > Złoszczenie się nie zmieni praw fizyki ani fizjologii.
                  Nikt się nie złości.Z powodu praw fizyki i ograniczeń ludzkich prawo nakazuje
                  jak się zachowywać na jedni.
                  Jeśli jest wypadek to znaczy ze ktoś olał prawo.


                  >Tak jak napisałem powyże
                  > j
                  > - potrzeba sekundę lub dwie oraz kilkadziesiąt metrów aby >samochód zatrzymał si
                  Potrzeba myśleć aby auto zatrzymało się tam gdzie powinno.
                  Kto nie wie gdzie ma narysowane linie na jedni.
                  • franz.jaeger Re: Zasada ograniczonego zaufania, tak maxim 19.07.10, 22:24
                    Tutaj masz maxim pełną rację. Nikt wszak w kodeksach nie precyzuje sytuacji jaka
                    ma miejsce na codzień: Pieszy ma pierwszeństwo na pasach ale niby tez nie wolno
                    wtargnąć. A jak nie wtargnać skoro ze sznuru aut nie zatrzymuje się nikt mimo
                    wyraźnego sygnalizowania przez pieszych zamiaru przejścia? Trudno chyba
                    przypuszczać że matka z dzieckiem, którzy stoją na krawedzi jezdni patrząc
                    nerwowo na auta przeniesienie się telepatycznie na drugą stronę?

                    Powinno być oczywiste dla cywilizowanego i kulturalnego człowieka że kiedys ten
                    pieszy musi wejść bo takie ma prawo więc w kolumnie aut jadących 30-50 km/h
                    zahamowanie mocne nie powoduje katastrofy a auto staje na kilku/kilkunastu metrach.

                    W ogóle w tym konkretnym przypadku wszelkie te dywagacje sa absurdalne jak
                    skecze M.Pythona. Policjant winien być wzorem ,anwet uprzejmości i
                    bezpieczeństwa i an rozwalenie człowieka na przejściu w zimie przez
                    funkcjonariusza NIE MA ŻADNEGO WYTŁUMACZENIA

                    Inną sprawą jest że ten konkretny kawałek jezdni na którym doszło do wypadku
                    wygląda tak, że objazd azylu w kierunku Maślic jest wyraźnym łukiem i prowadzi
                    przez kostkę granitowa w zatoce autobusowej. Właściwie ta zatoka pełni podwójną
                    funkcję od kiedy trzeba było tam znaleźć miejsce dla aut bo zainstalowaniu
                    wyspy. Nietrudno sobie wyobrazić że na granicie Skoda nie miała szans wyhamować
                    przy mrozie. Poza tym dlaczego nigdzie nie jest jasno ujęte gdzie i jak
                    nastąpiło uderzenie człowieka? Bo jeśli był na środku jednego pasa jezdni to
                    wina kierowcy w ogóle nie podlega dyskusji
                    • Gość: maxim Re: Zasada ograniczonego zaufania, tak maxim IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:47
                      > W ogóle w tym konkretnym przypadku wszelkie te dywagacje sa absurdalne jak
                      > skecze M.Pythona. Policjant winien być wzorem ,anwet uprzejmości i
                      > bezpieczeństwa i an rozwalenie człowieka na przejściu w zimie przez
                      > funkcjonariusza NIE MA ŻADNEGO WYTŁUMACZENIA
                      >

                      Fukcjonariusz ma prawo popełnić bla jak każdy z nas.
                      Ale tu chodzi o coś innego.
                      O tuszowanei sprwy przez kolegów z firmy.
                      Artykuł skąpo pokazuje okolicznosci wyapdku bo zapewne były pominiete przez
                      kolegów którzy do wypadku przyjechali.
                      inaczej nie byłoby takich bzdur jak w oświadczeniu ze tam było ciemno mimo ze
                      jest wiele latarni.
                      Niestety stawianie azyli aczkolwiek bardzo potrzebne na ruchliwych jedniach ma
                      te wadę ze zawęża pas i kierowca jedzie tuż przy wysepce tak że pieszy jak zrobi
                      krok to jest potrącany.
                      Pytanie dlaczego kierowcy traktują azyle jak chodniki skoro to są przejścia z
                      miejscami do zatrzymania się w celu bezpiecznej obserwacji?




                      > Inną sprawą jest że ten konkretny kawałek jezdni na którym doszło do wypadku
                      > wygląda tak, że objazd azylu w kierunku Maślic jest wyraźnym łukiem i prowadzi
                      > przez kostkę granitowa w zatoce autobusowej. Właściwie ta zatoka pełni podwójną
                      > funkcję od kiedy trzeba było tam znaleźć miejsce dla aut bo zainstalowaniu
                      > wyspy. Nietrudno sobie wyobrazić że na granicie Skoda nie miała szans wyhamować
                      > przy mrozie. Poza tym dlaczego nigdzie nie jest jasno ujęte gdzie i jak
                      > nastąpiło uderzenie człowieka?

                      Bo to sierdząca sprawa. Jeśli to ten łuk to robienie tam azylu gdy auta
                      wyjeżdżajaa zza pleców nie am sensu.
                      Długi łuk i auto zdąży sie rozpędzić a uwaga kierowcy odwracana jest we
                      wszystkie strony tylko nie na przejście , które dodatkowo zasłonięte są znakiem
                      na wysepce przed azylem lub plastikowym stojakiem znaku .Czeęsto na takiej
                      wysepce soi jeszcze gruba latarnia i jakby było mało ze za nią może sie schować
                      szczupła osoba to latarnie poszerzają tablicą żółto czarną lub białoczerwoną o
                      szerokości 50-60 cm tak aby kierowca widział słup latarni ale już nie pieszego
                      za nim. te nowe znaki o średnicy 55-60 cm umieszczone na wysokości 120 cm
                      doskonale zasłaniają co się dzieje na wysepce.



                      >Bo jeśli był na środku jednego pasa jezdni to
                      > wina kierowcy w ogóle nie podlega dyskusji
                      Podejrzewam ze dopiero zszedł z wysepki idąc w kierunku północnym i dostał od
                      tyłu z prawej .A jak kierowca zauważył pieszego i zaczął hamować to siła
                      odśrodkowa jeszcze go do pieszego docisnęła na lodzie. Co by nie powiedzieć to
                      pieszy miał azyl i miał czas się bezpiecznie rozglądnąć. Jeśli się pomylił to
                      coś dziwnego na drodze się musiało stać.
                      Być może przyspieszanie na łuku na śliskiej jezdni, po wyjściu z zakrętu .

                      Zakazać pieszym chodzenia po jezdni, wszak auta się tam ledwo mieszczą.
                  • tbernard Re: Zasada ograniczonego zaufania 20.07.10, 00:36
                    > 20 metrow przy 20km/h ? Jakbyś chodził do szkoły to byś wiedział, ze 20 metrow
                    > w
                    > sekundę przejeżdża auto jadące 80km/h

                    20(m/s) = 20*3600/3600(m/s) = 72000(m/3600s) = 72(km/h)

                    Ale z większością się zgadzam.
                • jmb2 Re: Zasada ograniczonego zaufania 19.07.10, 22:59
                  cytat: Zgodnie z polskimi zasadami ruchu na drogach publicznych
                  kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania i do przejścia dla
                  pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić
                  pierwszeństwa pieszemu ... znajdującemu się na przejściu.

                  Moim zdaniem, by wyeliminować jakąkolwiek niejednoznaczność ten
                  przepis powinien brzmieć:

                  ... kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania i do przejścia
                  dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i
                  ustąpić pierwszeństwa pieszemu ... zbliżającemu się do przejścia dla
                  pieszych jak i pieszemu już znajdującemu się na przejściu.

                  W Polsce przez lata "biedy" ukształtował się niezrozumiały "kult
                  świętej krowy" którym jest polski kierowca, który to zamiast wykazać
                  respekt i szacunek dla pieszego sam oczekuje szacunku, respektu i
                  podziwu dla marki samochodu jaki posiada oraz podziwu dla
                  szaleńczej, dzikiej prędkości z jaką porusza się swoim "niezwykłym"
                  samochodem szczególnie po centrach polskich miast.

                  Weżmy przykład z kierowców brytyjskich, którzy zatrzymują się przed
                  przejściem dla pieszych do którego się pieszy zbliża. I często
                  jest tak, że pieszy koło przejścia dla pieszych tylko przechodzi i z
                  niego nie korzysta ale kierowcy ograniczają prędkość i na wszelki
                  wypadek zatrzymują się, by nie "kusić wilka z lasu" i nie prowokować
                  wypadku.
                  Czy u nas nie może być podobnie?
                  Otóż nie może. W polskiej duszy nie ma miejsca na cierpiwość,
                  wyjeżdzamy na ostatnią minutę, zawsze sie gdzieś śpieszymy i pędzimy
                  za swoim niezwykłym biznesem nie zwracając uwagi na innych
                  uczestników ruchu. I dlatego mamy to co mamy oraz niezliczoną ilość
                  wypadków z udziałem pieszych ... na przejściach dla pieszych !!!!
                  Przykre ale prawdziwe!

                  Dwa lata temu Kraków odwiedził mój angielski kolega i powiedział mi
                  po powrocie na Wyspy, że już więcej do Polski nie pojedzie. Otóż
                  czekał na każdym przejściu dla pieszych po około 3-5 minut i nikt
                  się nie zatrzymał a jak już zaryzykowł przejść na przejściu dla
                  pieszych po pasach to tuż przed nim i tuż za nim szyderczo
                  przejechały niekulturalne samochody ze zdziwioną miną niewinnego
                  polskiego kierowcy.

                  To jest chore co w Polsce się dzieje na drodze. Nie dziwmy się, że
                  mamy tyle wypadków na przejściach dla pieszych z udziałem pieszego.

                  Pamiętajmy!
                  Zanim pojawił się rower, motocykl, samochód to drogami poruszał się
                  pieszy i to jemu należałoby ustąpić pierwszeństwa tak ze zwykłego
                  szacunku oraz respektu dla często zamyślonego lub chorego pieszego.

                  Ktoś powinien wykazać się większą mądrością i zapobiegliwością i
                  powinien to być ... przede wszystkim kierowca. Niezależnie od tego
                  czy jest on tylko policjantym lub tylko prokuratorem a szczególnie
                  gdy jest policjantem lub prokuratorem po to, by na co dzień dawać
                  innym polskim kierowcom dobry przykład !!!
                  Przepisy są przepisami ale kultura zachowania też nas
                  wszystkich do czegoś zobowiązuje.
                  • mis22 Re: Zasada ograniczonego zaufania 19.07.10, 23:46
                    jmb2 napisał:
                    > kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania i do przejścia
                    > dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
                    > i ustąpić pierwszeństwa pieszemu ... znajdującemu się na przejściu.

                    To prawda, że powinien. Ale tak zrobiłby gdyby widział pieszego. Gdy go w nocy
                    nie widział to nie zatrzymał się, bo widział pustą jezdnię. Biegły stwierdził,
                    że pieszego mógł zasłonić stojący na wysepce pylon ze znakiem strzałki lub
                    słupek szyby czołowej auta. Pieszy widział nadjeżdżający samochód, a kierowca
                    nie widział pieszego. Prokurator nie może oczekiwać aby kierowca był
                    jasnowidzem, który widzi przez słupki. Trzeba poza tym pamiętać, że było to w
                    styczniu kilka godzin po zachodzie słońca.
                    • Gość: six Re: Kpisz czy o drogę pytasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 01:09
                      A kto powiedział że inwalida bez oczu i wyobraźni ma przymus jazdy samochodem?
                      Co to kogo obchodzi: widocznośc przez słupki, mniemania itp. Był kierowcą więc
                      był uczestnikiem ruchu regulowanego PoRD, zdał prawo jazdy i miał obowiązek znać
                      przepisy. A jak nie widział - nie jechać, a jak nie dowidził - zatrzymać się
                      wyjśc i dowidzić.

                      Tutaj niestety takiej argumentacji w stylu "biegłego" jest dużo co świadczy o
                      poziomie wielu osób. Pieszy winny - oczywiście, bo kurtka nie taka, bo luksów za
                      mało, bo znak za szeroki, bo telepatycznie z kierowca się nie dogadał.... i co
                      jeszcze do ch..a pana?!

                      A fryzjerka co klientowi zamiast włosów ucho obetnie też se może mówić "coś mi
                      do oka wpadło, nie wymagajcie żebym widziała z muchą w oku"
                    • radon13 Re: Zasada ograniczonego zaufania 20.07.10, 10:28
                      To niech sobie kupi okulary albo nie jeździ. Co za bzdurna argumentacja.
                    • Gość: maxim Re: Zasada ograniczonego zaufania IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:13
                      > To prawda, że powinien. Ale tak zrobiłby gdyby widział pieszego.
                      Wierzysz ze nie widział ?
                      Jaka byłaby jego pozycja w sądzie gdyby przyznał że widział i rozjechał a pasach ?

                      Chcesz powiedzieć ze kierowca ma zachowac szczególną ostrożność dopiero jak
                      widzi pieszego ?
                      Znaczy wystarczy powiedzieć ze się go nie widziało aby nie trzeba było
                      odpowiadać za brak zachowania szczególnej ostrożności w obrębie przejścia dla
                      pieszych ?
                      Gratuluje logiki.






                      Gdy go w nocy
                      > nie widział to nie zatrzymał się, bo widział pustą jezdnię.
                      le jednia nie byla pusta.
                      Widocznosc kieroca mial lepsza niz w dziń.
                      żadnych samochodów i tłumów pieszych.
                      Jeden przechodzień w czarnym ubraniu na tle śniegu leżacego w styczniu. Z gore
                      świecą latarnie których światło odbija się od śniegu i sylwetka człowieka jest
                      widoczna z 500 metrów.
                      Pieszy przeszedł już pól jedni i dotarł do azylu wiec żadne krzaki go nie
                      zasłaniały.
                      przez ulicę nie przechodzą żadne barierki które by zasłoniły kierwcy pieszego
                      gdy przechodzi pierwszą połowę jedni.
                      Dalej wierzysz, że kierowca nie widział ?
                      Może i nie widział bo nie chciał.
                      Może zakładał ze o tej porze pieszego nie uświadczysz i rozglądał się po bokach.
                      Może zakładał ze w obrębie skrzyżowania nie ma przejść .
                      Może się nie nadawał na kierowcę ani na policjanta bo miał rozkojarzoną uwagę
                      lub zajmował się panienką.





                      Biegły stwierdził,
                      > że pieszego mógł zasłonić stojący na wysepce pylon ze znakiem strzałki

                      Biegły do pierdla.
                      Kazdy znak zasłania i po to własnie należy zachowac szczególną ostrożność.
                      Każdy kierowca wie że znaki przed wysepka są dużych rozmiarów dla wygody samych
                      kierowców aby je widzieli z daleka ale to nie powód aby nie widzieć
                      pieszego.Normy mówią na jakiej wysokości ma wisieć znak i jaką mieć średnice.
                      Tak jest w całej Polsce i to miejsce nie różni się od innych.
                      Problem był w tym ze to było na łuku w lewo ( chyba) a przy takich manewrach
                      kierowcy gro czasu poświęcają na patrzenie w prawo czyli w przeciwną niż jest
                      przejęcie, na które wjeżdżają.



                      lub
                      > słupek szyby czołowej auta.
                      Tak wiem że to pieszy powinien uwzględniać szerokość słupka drzwiowego a nie
                      kierowca.
                      Kierowca zapewne tych ograniczeń nie znał i dlatego słabo się rozglądał lub za
                      szybko jechał.





                      Pieszy widział nadjeżdżający samochód, a kierowca
                      > nie widział pieszego.

                      No włąśnie o gdyby byo odwrotnie lub oboje by sie widzieli to do wypadku by nie
                      doszło.
                      Kierowca który mówi ze nie widział przeszkody na prostej oświetlonej drodze to
                      doopa a nie kierowca.
                      On się tam albo nie spodziewał pieszego albo próbował na nim wmusić pierwszeństwo.
                      Większość wymuszeń kończy się bez wypadku i ta rutyna chyba policjanta zjadła.
                      Z pewnością policjant założył że jak go pieszy widzi to nie wejdzie na jezdnię.





                      Prokurator nie może oczekiwać aby kierowca był
                      > jasnowidzem,

                      I dlatego nie wolno jeździć w nocy z wyłączonymi reflektorami.
                      Dodatkowo mieszkańcy składają się na oświetlenie uliczne a te jest szczególnie
                      rzęsiste w okolicy skrzyżowań czyli przejść.
                      Zatem nie rób sobie jaj.
                      Potrącić pieszego to można w centrum jadąc na zielonym gdy pieszy wyskoczy zza
                      tumu na czerwonym.





                      >który widzi przez słupki.
                      niech kupi kabriolet

                      Trzeba poza tym pamiętać, że było to w
                      > styczniu kilka godzin po zachodzie słońca.
                      czyli ze jeszcze sie latarnie nie właczyły ?
                      A moze jeszcze słońce oslepiało zza horyzontu lub kierowca był olsniony ?


                      Ściemniasz we wszystkim co napisałeś tak jabys był osobiscie zainteresowany.
                      Nie umiesz jezdzić po zmroku, znaki ci nie pozwalaja dotrzec pieszych ?
                      Masz za szeroki słupek okienny?
                      A kto ci kazał kupić takie podłe auto w tak nedznie oswietlonej pipidówie?
                      Sprzedaj je zanim kogos zabijesz.
                      Nie kazdy sie nadaje na kierowce.

                  • Gość: Maxim Re: Zasada ograniczonego zaufania IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 08:35
                    > Moim zdaniem, by wyeliminować jakąkolwiek niejednoznaczność ten
                    > przepis powinien brzmieć:
                    >
                    > ... kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania i do przejścia
                    > dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i
                    > ustąpić pierwszeństwa pieszemu ... zbliżającemu się do przejścia dla
                    > pieszych jak i pieszemu już znajdującemu się na przejściu.
                    >

                    B tak powinno być i tak w praktyce jest. Nikt bowiem nie jest w stanie
                    przeanalizować, w którym momencie pieszy postawi stopę na jedni.
                    Praktyka sądowa ostatnich 50 lat pokazywała że kierowcy byli karani dwoma latami
                    w zawieszeniu za wypadek na przejściu bo nikt nie mógł wyliczyć czy kierowca
                    mógł stanąć czy nie.Skoro nie stanął to albo jechał za szybko albo nie uważał.
                    Jeśli pieszy według świadków się przyczynił to był współwinnym ale nie było
                    sensu kogoś karać ponad mandat jak jest w gipsie lub na wózku .

                    Ale czy nie pściej zamaista rozbudowywać przepis uznać, że jak przy autach jeśli
                    przepis nadaje pierszenstwo dla peieszych na przejsciu to nie ma potrzeby pisać
                    ze przed przejsciem i na środku bo pierwszeństwo to jest pierwszeństwo wszedzie ?
                    Kierowcom tez się nie pisze że jak jada głowną to maja pierwszeństwo na środku
                    skrzyzowania jak i na wjazd na nie.

                    Przepis zakazujący wchodzenia tuz przed auta jest też głupi bo czy może być
                    grosza kara za takie zachowanie no potrącenie ?
                    ktory z pieszych zrezygnuje z wejścia pod koła bo pamięta ze tego nie wolno
                    robić w kodeksie ?

                    A juz pierszenstwo idac po pasach gdy trzeba stanąc jak auto wymusi to jakiś
                    absurd za który powinni autora posadzić bo bez watpienia odpowiada za 1%
                    zabitych na przejejsciach.
                    Przed przejsciami wyznaczyć 50 cm strefę ( już są takie zółte antyoblodzeniowe
                    płyty ) i jak w nią pieszy wejdzie i stanie na dwie sekundy to ma prawo wejsc na
                    jezdnie na własną odpowiedzialność i żaden kierowca nie ma prawa mówić że go nie
                    widzial albo ze nagle wtargnął. Zawsze tam gdy jest kontakt wzrokowy miedzy
                    pieszym i kierowcom zawsze ma kieroca zatrzyamać się.
                    Wszelkie wysprzeglania aby wejść silnikiem na wysokie obroty w celu zastraszenia
                    pieszego i podobne sztuczki jak np odwracanie głowy przez kierowcę tuż przez
                    przejściem powinny byc karane.Podobnie karane powinno być wchodzenie pieszych
                    bez oglądnia si czy nei e nadjeżdza auto (wchodzenei na słuch).
                    Karac należy za rzeczy ktore są ewidentne i rzucające sie w oczy.
                    Nie ma mozlwiosci wyłapania co to znaczy "bezpośrednio przed auto".
                    Czy wejście 30 cm na przejście to jest przed auto czy z boku aut ?
                    Czy pieszy musi tak synalizować wejcie skoro PoRD zakazuje mu wchodzić przed
                    auta zarówno przed przejeściem jak i na nim ? Wśród pieszych panuje fałszywe
                    przekonanie ze jak już są na przejściu to są na prawie i nie muszą się zatrzymywać.

                    Nic bardziej błędnego ale jak głupie prawo to nikt się nie stosuje nie dlatego
                    ze nie zna ale ze głupie i nielogiczne.
                    Ma ktoś pierwszeństwo to nie mówmy mu jak ma z niego korzystać bo zgłupieje a z
                    czasem zrobi sobie krzywdę, bo albo się zawaha albo będzie zbyt pewny i zależy
                    co pomyśli druga strona w tym samym czasie może być boom.


                    > Weżmy przykład z kierowców brytyjskich, którzy zatrzymują się przed
                    > przejściem dla pieszych do którego się pieszy zbliża. I często
                    > jest tak, że pieszy koło przejścia dla pieszych tylko przechodzi i z
                    > niego nie korzysta ale kierowcy ograniczają prędkość i na wszelki
                    > wypadek zatrzymują się, by nie "kusić wilka z lasu" i nie prowokować
                    > wypadku.
                    > Czy u nas nie może być podobnie?
                    Taki efekt osiągnięto nie rzez zaostrzenie prawa drogowego ale przez zaostrzanie
                    kar za nieszczęśliwe wypadki.
                    Kierowcy nie opłaca się powodować wypadek niezależnie od ustalenia udziału więc
                    po co mu znać wszystkie niuanse kodeksu jak można się kierować zdrowym
                    rozsądkiem i w pewnych miejscach znacznie zwalniać.


                    > To jest chore co w Polsce się dzieje na drodze.
                    W innych krajach tez tak było zanim służby się nie połapały ze to powoduje zbyt
                    dużo wypadków i nie zaczęły z tym walczyć.
                    Polska się zachłysnęła kilak tak temu autami i musi minąć sporo czasu aby ochłonęła.
                    Stanowisko prokuratury pokazuje jak odstajemy od cywilizacji.

                    > Przepisy są przepisami ale kultura zachowania też nas
                    > wszystkich do czegoś zobowiązuje.
                    Ale zawsze tak było ze seędzia chował się za immunitetem a prokuratora i
                    policjanta chronili koledzy.
                    Bezkarność powodowała że pewnym osobom wydaje sie ze są ponad prawem.
                    Dziś ja pomogę tobie, a ty pomożesz jutro mi.

                • radon13 Re: Zasada ograniczonego zaufania 20.07.10, 09:23
                  Kierowcy notorycznie po skręcie nie zatrzymuja się przed przejsciem. Na ogól
                  jada wolno ale własnie powinni miec ogranioczone zaufanie do pieszych, którzy
                  moga znienacka pojawić sie na przejsciu. Ja jako pieszy posiadacz prawa jazdy
                  zdaję sobie sprawę z trudnosci kierowcy i mimo wszystko tez stosuje te sama zasadę.
                  Ale jak kierowca po skręcie wyprzedza stojacy pojazd z predkościa ponda 40 km/h
                  to po prostu kryminal. I taki debil jeszcze sie awanturuje bo niby światła się
                  zmieniły.
              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 20:04

                > -"Zdaniem biegłego pieszy niewłaściwie ocenił odległość radiowozu, a pojazd jad
                > ący z prędkością bliską 30 km/godz" 30 km/h? I takie konsekwencje? A może 30 km
                > /h ponad dozwoloną prędkość?:)

                Nie 30 km/h to po 7 sekundach ostrego hamowania ;P
                To prędkość do jakiej udało się zredukować prędkość radiowozu w momencie gdy
                pieszy wbił się w szybę ;P
                Dlaczego zatem pieszy wszedł pod koła jak auto tak szybko jechało ?
                Bo przy tej prędkości auto było daleko jak pieszy zdecydował się wejść na jezdnie.
                Dlaczego zatem pieszy jak zrozumiął błąd nie cofnął się do tyłu ?
                I tu jest cała tajemnica. Prawdopodobnie zawahanie pieszego kierowca uznał jako
                fakt puszczenia auta przodem i zdjął nogę z hamulca.
                To wiedza tylko koledzy policjanta.
                Zastanawia zatem tłumaczenie kierowcy ze niż pieszy mu wtargnął tylko ze pieszy
                był niewidoczny i dopiero potem mu wtaragnął.
                To bzdura według mnie bo jakby nie widział pieszego to by jechał szybko nie
                zachęcając pieszego do wejścia na jednie.
                Zresztą pieszy był chyba na jedni bo tu chodzi chyba o azyl ma skrzyżowaniu z
                Dokerską a on jest zdaje się na poziomie jezdni.
                Azyl wyznacza się w jezdni na przejściu dla pieszych , on nie rozdziela
                jezdni.Ale który kierowca zna różnicę między wysepką a azylem. Którego kierowcę
                się szkoli kiedy pieszy jest na przejściu ?
                Kurs na prawo jazdy to nauka przeżycia kierowcy w zetknięciu z innymi kierowcami
                i nikt nie naucza jak się zachować aby chronić pieszego.
                Czy któryś kierowca wie ile jest punków karnych za potracenie pieszego na pasach ?
                A ile za brak potrącenia a tylko za wymuszenie pierwszeństwa ?
                Jakie są mandaty ?
                Jak pieszy się boi wejść na zebrę to czy jest to wmuszenie pierwszeństwa przez
                kierowców którzy się nie zatrzymują /
                który kierowca lub policjant takimi pierdołami by się zajmował.
                Niech sobie piesi sami walczą o swoje prawa na jezdni.
                Jak zginą zawsze można im przypisać wtargniecie bo umarły się nie może bronić a
                po co szkodzić kierowcy szczególnie gdy to kolega policjant?
                W końcu gdzie drwa rąbią to wióry lecą .






                • Gość: xenon Re: Spokojnie prycza w pierdlu czeka na mendę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 20:20
                  Rzecz w tym że tam się nie ma gdzie rozpędzić, wyjazd z podporządkowanej
                  Góniczej jest może 15 metrów wcześniej. Więc policjant po prostu sobie ruszył i
                  z pełnym impetem rąbnął gościa. Całe wytłumaczenie. Prycza w pierdlu czeka i
                  niech prokuratura nie robi sobie kpin
                  • Gość: Likwidator Re: Spokojnie prycza w pierdlu czeka na mendę IP: *.centertel.pl 19.07.10, 21:35
                    PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI!!!
                    • Gość: kolczyk Re: Spokojnie prycza w pierdlu czeka na mendę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 00:54
                      Prycze w pierdlu są dla nas, zwykłych ludzi, nie dla polycjantów
                      • Gość: maxim Re: Spokojnie prycza w pierdlu czeka na mendę IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:16
                        > Prycze w pierdlu są dla nas, zwykłych ludzi, nie dla polycjantów

                        policjant moze sie stac zwyczajnym czlowiekiem w wieku 45 lat
                        (emeryturka)
                  • Gość: maxim Re: Spokojnie prycza w pierdlu czeka na mendę IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:14
                    > Rzecz w tym że tam się nie ma gdzie rozpędzić, wyjazd z podporządkowanej
                    > Góniczej jest może 15 metrów wcześniej. Więc policjant po prostu sobie ruszył i
                    > z pełnym impetem rąbnął gościa.
                    No to znaczy że wyjedzał z Górniczej na zachód w Piczycką i gapil się na wschód
                    czy nie zjedzie drogi tym z Pilczyckiej i przed siebie w Dokerską i nie zauwazył
                    co sie dzieje na przejsciu ktore przecinał a na kotre nie patrzył ?
                    Ocena prędkosci auta w takiej chwili bywa trudna gdy auto przyśpiesza .Z resztą
                    jak pieszy przechodzil Pilczycką z południa na północ to mu auto wyjeżdżało zza
                    pleców i pieszy je za późno widział.
                    Za mało danych aby oceniać winę kierowcy ale jest ona bezsporna.Można tylko
                    oceniać jej skalę.
                    Kierowca który mówi, że nie widzi pieszych bo noszą ciemne ubrania jest idiotą i
                    nie powinien dostać nigdy więcej kluczyków od auta.
                    Jak to mówi policjant w czynnej służbie jeżdżący na co dzień służbowym wozem to
                    powinni z nim natychmiast rozwiązać stosunek służbowy. powinien w patrolach
                    pieszych chodzić najlepiej w okolicy w której potrącił.


                    > Całe wytłumaczenie. Prycza w pierdlu czeka i
                    > niech prokuratura nie robi sobie kpin
                    Niekoniecznie do odsiadki ale wyrok być musi.
              • Gość: sex Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: 93.179.207.* 20.07.10, 00:45
                "Zdaniem biegłego pieszy niewłaściwie ocenił odległość radiowozu, a
                pojazd jadący z prędkością bliską 30 km/godz. nie był w stanie się
                zatrzymać na śliskiej nawierzchni. Dlatego, jak przekonuje
                biegły, zawinił wyłącznie Łukasz, który w dodatku był
                ubrany na ciemno
                i powinien sobie zdawać sprawę, że kierowca
                może go nie dostrzec, bo przejście było niedostatecznie
                doświetlone
                . Biegły tłumaczył, że kierowca mógł nie widzieć
                pieszego, bo przysłonił go stojący na wysepce pylon ze znakiem
                strzałki i słupek szyby czołowej auta
                .


                Skoro ktos stoi na wysepce, to nie dlatego, ze tam mieszka!


                oswietlenie, sliskosc, pylon... za to odpowiadaja sluzby, ktore
                mniej lub bardziej posrednio sa sluzbami panstwowymi; policja tez
                jest panstwowa, wiec panstwo powinno temu obywatelowi zaplacic
                odszkodowanie, a nie uciekac od odpowiedzialnosci, rozmywajac ja po
                poszczegolnych instytucjach... tfu! Co ja pisze! Przeciez tutaj
                winny jest obywatel. Winny, ze sie urodzil.
              • Gość: zoom Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.000webhost.com 20.07.10, 06:08
                >-"Zdaniem biegłego pieszy niewłaściwie ocenił odległość radiowozu, a pojazd
                >jadący z prędkością bliską 30 km/godz" 30 km/h? I takie konsekwencje? A może
                >30 km/h ponad dozwoloną prędkość?:)

                Szkoda, że "biegły" nie zajął się prawidłowością ocenienia przez policjanta
                odległości pieszego od radiowozu i prędkości samego radiowozu.
            • Gość: aurora Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: 217.8.178.* 20.07.10, 08:23
              jest coś takiego jak nagłe wtargniecie na jezdnię przed jadący pojazd, nawet na przejście dla pieszych. poczytaj sobie PORD, to się dowiesz wielu ciekawych rzeczy.
              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:24
                > jest coś takiego jak nagłe wtargniecie na jezdnię przed jadący pojazd, nawet na
                > przejście dla pieszych. poczytaj sobie PORD, to się dowiesz wielu ciekawych rz
                > eczy.


                Nie ma "nagłego" i zdaje sie nie ma "wtargniecia".
                To obiegowe określenie policyjne.
                Zawsze wejscie jest przed pojazd tylko nikt nie wie c to znaczy bezpośrednio.
                Dla kierowców bezpośrednio znaczy ze muszą przełożyć nogę z gazu na hamulec.
                Dla policji bezpośrednio znaczy że pieszy został potrącony.
                Dla mnie bezpośrednio znaczy ze kierowca musiał ostro hamować ze aż koła
                straciły przyczepność czyli z piskiem opon.
            • markus_pol Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas 20.07.10, 09:35
              Niestety można i wtargnąć na pasy. Nie będę pisał jakim trzeba być żeby uważać
              inaczej:)
              Właśnie osoby myślące inaczej są ofiarami lub sprawcami takich wypadków.
              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:42
                > Niestety można i wtargnąć na pasy.



                nie moznawtargnac na pasy.
                można na nie wejść aby wymusić zatrzymanie sie pojazdów.
                Zwykle wchodzi się z boku pojazdu a nie przed pojazd.
                Czasem rowerzysta może wjechać przed auto ale on nie może się tak w miejscu
                zatrzymać



                Nie będę pisał jakim trzeba być żeby uważać
                > inaczej:)
                jakim ty jesteś :) że uważasz ze ludzie wskukakują pod koła na jedni o
                szerokości 7-8 metrów ?
                Uważasz ludzi za szaleńców ?
                Czasem piesi wymuszają np odwracając głowy ale to skutek chamskich zachowań
                kierowców


                > Właśnie osoby myślące inaczej są ofiarami lub sprawcami takich wypadków.

                Jak widać z artykułu najczęściej ofiarami są osoby które się nie "porozumiały"
                miedzy sobą.
                Z roku na rok jest mniej chętnych do porozumiewania po stronie kierowców.

                To ałtwo wytłumaczyć.
                Liczba pieszych się niezmienia .
                Liczba aut bardzo.
                Im więcej aut tym częściej pieszy wchodzi przed maskę zamiast za autem bo
                wchodząc za autem wchodzi przed maskę następnego.
                Zatem im więcej aut tym więcej zatrzymań.
                Im więcej zatrzymań tym bardzie się kierowcy wkurzają.
                Im bardziej się wkurzają tym bardziej mają to gdzieś głęboko.
                Im bardziej mają głęboko tym częściej piesi muszą wymuszać zatrzymanie.
                Teraz jak uwzględniasz więcej wymuszeń i więcej kierowców to liczba wypadków
                rośnie logarytmicznie.
                Na szczęscie cześć tych efektów niwelowana jest przez obnizenie V max do 50km/h
                czy korki spowalniajace do 10-30 km/h


          • aro7 Ale...!!! czytałaś dalej?? 19.07.10, 12:25
            radiowóz zwolnił.. więc mógł pieszy pomyśleć, że go przepuszcza..
            ale może radiowóz miał szybe do naprawy to tak z tego pana ściągną..;)
            generalnie tez mi wydaje sie , że cywlia mogliby inaczej osądzić, ale nie znam
            sprawy, nie widziałem,
            Znaczna część pieszych włazi jednak jak krowy na przejście nie patrząc sie czy
            coś jedzie czy nie... auto ma stanąć w miejscu lub przeskoczyć.. a piesi
            spokojnie pisać SMS...
            wg mnie wmawianie ludziom, ze auta mają zatrzymać sie nawet jak pieszy tylko
            zbliża sie do przejścia jest bez sensu... dla pieszego ,strata niewielka,
            zatrzymać sie . zatrzymanie sznura auta i ich ruszanie to zatrucie powietrza,
            strata paliwa, czasu i zatamowanie ruchu... ale jak chcemy dążyć do paraliżu...
            i na ROndzie Reagana jest b. DROGIE przejście podziemne tylko na przystanki
            zamiast pod cały, rondem do mamy efekt zakorkowania miasta..
            to samo planuja na placu JPII by zlikwidować przejście podziemne,, horror..
            oczywiście kierowcy widząc grupe pieszych czekających na przejście powinni ją
            przepuścić, a grupa przejść razem a nie pojedynczo, jak sie czesto zdarza..
            • Gość: kiciak Re: Bezwględne pierwszeństwo pieszego! Bezwględne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 12:58
              Wystarczy sam fakt chęci wejścia na oznacozne przejście, sygnalizowania go tylko
              kiwnięciem ciała i staniem na krawężniku! OD tego nie ma wyjątku, pieszy jest
              świętą krowa na przejściu i kierwoca ponosi pełną winę za to że dał sobie
              "wtargnąć" pod koła bo wienien czujnie obserwować pieszego, zwolnić, przepuścić
              go i BASTA!

              Miejsce kierowcy jest w pierdlu i tak będzie dzięki temu że gazeta napisała
              • Gość: sowa Re: Bezwględne pierwszeństwo pieszego! Bezwględne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 13:16
                za takie myślenie można bardzo szybko zostać świętym . z pierdla
                jeśli nawet to się kiedyś wyjdzie ale z cmentarza nie wraca
                • Gość: maxim Re: Bezwględne pierwszeństwo pieszego! Bezwględne IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:25
                  > za takie myślenie można bardzo szybko zostać świętym . z pierdla
                  > jeśli nawet to się kiedyś wyjdzie ale z cmentarza nie wraca

                  sowa to nie ty potraciłeś tego pieszego ?
                  tak myślisz jak wtedy gdy jechałeś.
            • Gość: angrusz1 Masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 13:21
              na jezdni to samochód ma pierszeństwo .

              Pieszy jeśli idzie już , powtarzam jeśli idzie, a nie wtargnął , to ma
              pierszeństwo .

              I w mieście dobrze o tym pamiętać , bo nawet przy niedużej prędkości nie da się
              natychmiast zatrzymać .

              Czy te obrażenia tego człowieka nie wskazują na znacznie większą prędkość
              samochodu ?
              • Gość: maxim Re: Masz rację IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:45
                > Czy te obrażenia tego człowieka nie wskazują na znacznie większą prędkość
                > samochodu ?

                Ależ oczywiście ze musial być duzo wieksza.
                Na długim łuku z Górniczej auto ruszając osiąga najmniej 40 km/h jak ucieka ze
                skrzyżowania.
                Tu raczej siła odśrodkowa uniemożliwiła efektywne hamowanie.


            • Gość: janma46 Re: Ale...!!! czytałaś dalej?? IP: *.serv-net.pl 19.07.10, 15:12
              Podzielam tą wypowiedź.Pieszy ma pierwszeństwo gdy już jest na
              pasach a nie gdy ma ochotę dopiero wejść na pasy.
              • Gość: caterpillar Re: Ale...!!! czytałaś dalej?? IP: *.000webhost.com 20.07.10, 07:57
                On był na pasach. Nie rób z ludzi wariatów i nie traktuj każdego
                nowego kroku pieszego jako ponowne wejście na pasy.
              • Gość: maxim Re: Ale...!!! czytałaś dalej?? IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 12:47
                > Podzielam tą wypowiedź.Pieszy ma pierwszeństwo gdy już jest na
                > pasach a nie gdy ma ochotę dopiero wejść na pasy.

                a doczytałeś ze pieszy juz przeszedł pól przejścia ?

                Wiesz ze będąc na przejściu choć masz pierwszeństwo mogą ci przypisać
                spowodowanie wypadku ?
            • Gość: maxim Re: Ale...!!! czytałaś dalej?? IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:23
              > Znaczna część pieszych włazi jednak jak krowy na przejście nie patrząc sie czy
              > coś jedzie czy nie...
              I co ginie ?
              Pieszy na przejsciu jest jak swieta krowa.
              Kierowca na autostradzie również
              Jak to wiesz to nie zginiesz.



              > wg mnie wmawianie ludziom, ze auta mają zatrzymać sie nawet jak pieszy tylko
              > zbliża sie do przejścia jest bez sensu... dla pieszego ,strata niewielka,
              > zatrzymać sie . zatrzymanie sznura auta i ich ruszanie to zatrucie powietrza,

              buaha , widac w tobie prawdziwego kieroce.
              Niech piesi stoją bo jedzie sznur aut.
              1 autko , 2 autko , ....50 autko ....



              > i na ROndzie Reagana jest b. DROGIE przejście podziemne tylko na przystanki
              > zamiast pod cały, rondem do mamy efekt zakorkowania miasta..
              Tak wiemy wiemy. To przez pieszych są korki w mieście.



              > i na ROndzie Reagana jest b. DROGIE przejście podziemne tylko na przystanki

              Rondo jest drogie z powodu aut.
              Pieszych się nie wpycha pod ziemię aby nie przeszkadzali kierowcom.
              Przejście pod placem JPII będzie likwidowane.




              > zamiast pod cały, rondem do mamy efekt zakorkowania miasta..
              > to samo planuja na placu JPII by zlikwidować przejście podziemne,, horror..
              O własnie.Horror dla uzależnionych od benzyny.




              > oczywiście kierowcy widząc grupe pieszych czekających na przejście powinni ją
              > przepuścić, a grupa przejść razem a nie pojedynczo,
              Doszedłeś już do skrajnego upodlenia autoholizmem.


              > jak sie czesto zdarza..
              Jak sie czesto zdarza
            • Gość: autor:ytet Re: Ale...!!! czytałaś dalej?? IP: *.000webhost.com 20.07.10, 06:12
              > Znaczna część pieszych włazi jednak jak krowy na przejście nie patrząc sie
              > czy coś jedzie czy nie...

              Od tego mają przejscie! Znaczna część kierowców wjeżdża jednak jak krowy na
              pasy nie patrząc czy ktoś idzie czy nie.
              Przed pasami się zwalnia, a nie przyspiesza! Zrozumiano czy łopaty potrzeba?
          • unhappy Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas 19.07.10, 12:56
            > tak powiada pieszy. Czyli de facto przyznaje się, że to on wymusił
            > pierwszeństwo, że wtargnął pod nadjeżdżający samochód.

            To, że widzisz samochód nie oznacza, że nie możesz wejść na pasy. Kluczowe są
            tutaj dwa parametry: odległość samochodu oraz jego prędkość. Jeżeli samochód
            może spokojnie wyhamować PRZED pasami to spokojnie na nie wchodź.
          • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 13:46
            > tak powiada pieszy. Czyli de facto przyznaje się, że to on wymusił
            > pierwszeństwo, że wtargnął pod nadjeżdżający samochód.


            Masz problemy z czytaniem ?
            Wyraźnie mówi, że widział że radiowóz zwalnia aby go przepuścić.
            dlaczego miał myśleć że go nie przepuści skoro pieszy ma na przejściu pierwszeństw?
            Dodatkowo to jechali policjanci więc dlaczego pieszy miał zakładać że nie
            ustąpią mu pierwszeństwa albo że zwalniają dla żartu aby zaraz przyspieszyć ?
            Każdy kierowca miedzy bajki włoży tę prędkość 20-30 km/h przy której można szybę
            wybić no chyba ze się nie hamuje na widok pieszego który wkroczył na jednie
            tylko przyspiesza aby go wystraszyć i zmusić do zatrzymania na pasach.
            Takie przyspieszanie to powszechna praktyka i proszę podać przedział kwadransa,
            a nakręcę film z takiego zajścia w podanym przedziale czasu.



            Ale nad czym się tu zastanawiać ?
            Ile są warte zeznania świadka jadącego w radiowozie, być może świadek jest winny
            zagadania policjanta ?

            Dlaczego w sądach popisują się nieznajomością Prawa o Ruchu Drogowym?

            Jeśli na Pilczyckiej jezdnie nie są rozdzielone pasem wyłączonym z ruchu np
            pasem zieleni to jest to droga jednojezdniowa i jest tam jedno przejście a nie
            dwa.Jeśli pieszy był już na wysepce to był już w połowie przejścia i miał
            bezwzględne pierwszeństwo. Wysepka tak jak nie robi dwóch jezdni z jednej tak
            nie robi z jednego przejścia dwóch a stanowi jedynie azyl aby bezpicznie
            rozglądnęli się w przeciwną stronę a kierowcy nie przekraczali osi jezdni w
            rejonie przejścia. Na wysepkach nie stawia się drugiego znaku D6 bo jest o jedno
            przejście i wystarczy znak na krawędzi jezdni.



            • 45rtg Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas 19.07.10, 14:57
              Gość portalu: maxim napisał(a):

              > tylko przyspiesza aby go wystraszyć i zmusić do zatrzymania na
              pasach.
              > Takie przyspieszanie to powszechna praktyka i proszę podać
              przedział kwadransa,
              > a nakręcę film z takiego zajścia w podanym przedziale czasu.

              No to dawaj, kręć i pokazuj tutaj. Możesz sobie nawet sam wybrać
              kwadrans i miejsce.

              > Dlaczego w sądach popisują się nieznajomością Prawa o Ruchu
              Drogowym?
              -----
              > dwa.Jeśli pieszy był już na wysepce to był już w połowie przejścia
              i miał
              > bezwzględne pierwszeństwo. Wysepka tak jak nie robi dwóch jezdni z
              jednej tak

              Sąd sądem, ale dlaczego ty się opisujesz nieznajomością? Jeżeli tam
              jest naprawdę wysepka (taka jak chodnik), to przejścia są dwa.

              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 16:45
                > Sąd sądem, ale dlaczego ty się opisujesz nieznajomością? Jeżeli tam
                > jest naprawdę wysepka (taka jak chodnik), to przejścia są dwa.

                Aby były dwa przejścia muszą oba być oznaczone znakami.
                Stoi tam na wysepce znak D6 ?
                Czytałeś artykuł ?
                Wynika tam że jak pieszy zaczął przechodzić przez pasy to przejście się nie
                skończyło bo ta droga nie jest dwujezdniowa.
                Wysepka stoi na środku przejścia ale nie rozmnaża przejść ani nie rozmnaża jezdni.
                Zatem wiele osób nie zna prawa w tym i policjant skoro mówi on, że pieszy
                wtargnął na przejście. Nie mógł wtargnąć skoro był już w jego połowie na
                wysokości wysepki .
                Może niech ten artykuł uzmysłowi niedouczonym kierowcom, w tym i niektórym
                policjantom, że blokowanie pieszego na wysepce to nieustąpienie mu pierwszeństwa
                a to drogo kosztuje i pieniążków i punktów.
                • tiges_wiz poczytaj chodz raz kodeks drogowy 19.07.10, 17:52
                  art.13.
                  8. Jeżeli przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej,
                  przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje
                  się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest
                  rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.

                  i co miszczu?
                  • Gość: Bez. Re: poczytaj chodz raz kodeks drogowy IP: 213.199.241.* 19.07.10, 19:16
                    Twoja pisownia pozwala mi domniemywać,że jesteś
                    policjantem "miszczu".
                  • Gość: maxim Re: poczytaj chodz raz kodeks drogowy IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 19:40
                    > art.13.
                    > 8. Jeżeli przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej,
                    > przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje
                    > się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jes
                    > t
                    > rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.
                    >
                    > i co miszczu

                    Powiedz mi miszczu czy uczyli cie co to jest wysepka ?
                    Może jest to wyjaśnione w PoRD ?

                    Mnie uczli ze wysepka to jest przystankowa np tramwajowa czy autobusowa.
                    Zgodnie z Rozporzadzeniem o znakach na drodze jednojezdniowej o dwóch kierunkach
                    ruchu powinno się umożliwić zatrzymanie pieszym aby mogli zmienić kierunek
                    obserwacji za pomocą azylu.
                    To ma niewiele wspólnego z wysepką.
                    Jak azyl wyglada mzoesz zobaczyc na stonie policji
                    azyl
                    dla pieszych


                    Jak zapewne widzisz na zdję
                    Zciu powierzchnnia azylu jest jednocześnei przejsciem dla pieszych.
                    Zatem trudno uznac że tam są połączone 3 przejescia bo zodnei z art 13 powinny
                    być tylko 2.
                    Zatem to zarządca drogi ustala za pomocą znaków ile tam jest przejść .
                    Przykładowo na ul.Wyszyńskiego uznano ze jest wysepka czy pas rozdzielający i
                    aby nie było postawiono znaki z obu stron każdego z dwóch przejść.
                    W rozporzdzeniu o znakowaniu przejsc pieszych stoi jak być ze azyl wyznacza sie
                    na przejsściach a nie między nimi.
                    Zatem do czasy ustalenia nazewnictwa nalezy przyjac ze azyl to nie wysepka bo
                    inaczej przeisy by były sprzeczne.
                    Pytanie co jest na Pilczyckiej.
                    Tam są o ile pamietam przejescia na poziomie jedni i peszy nie wchodzi na zadną
                    wyniesiona wysepkę.
                    Są przykręcone z obu stron azylu dwie "miniwysepki" ze znakiem nakazujaącym
                    kierunek objeżdżania ich .
                    Czyli to nie są wysepki a w praktyce dwie podstawki pod znaki.
                    Co gorsza na skrzyżowanu Pilczyckiej z Dokerską chyba nie ma znaków pionowych D6
                    przed tymi azylami po obu stronach jezdni no ale we Wrocławiu w wielu miejscach
                    brakuje znaków D6 i D6b.
                    Są za to znaki poziome które nie wiadomo czy w styczniu były widoczne ( nie wiem
                    czy to o te przejście chodzi).
                    choć na azylu nie namalowano pasów ale znów w zimie chodniki nie są odśnieżane
                    a wręcz odwrotnie pługi spychają śnieg do azyli więc pieszy nie wie czy idzie po
                    zebrze.
                    Z pewnością pieszy nie ma świadomości że będąc na środku jezdni nie jest na
                    przejściu nawet gdybyśmy tu ustalili za chwilę że azyl to nie przejście.
                    Ale wątpię aby dało się w prost sposób odpowiedzieć, że tak nie jest skoro nie
                    ma definicji wysepki a na azylach maluje się często zebry.








                    • Gość: drive safely Re: to azyl jest dla kierowców? czy dla pieszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 20:29
                      a więc tam jest koledzy identyczny azyl czy wysepka i identyczny znak: widac
                      poszkodowany musiał być tycich rozmiarów że panu władzy się schował. O czym tu
                      dyskusja? Człowieka stojącego na takim azylu bezwględnie widać i bezwględnie się
                      przepuszcza bo ta wysepka jest dla ochrony pieszych a nie po to by pomagac
                      kierowcom wymuszać pierwszeństwo!!! Jasne?

                      Jak można wysnuwac tak absurdalne wnioski i czepić się że sama instytucja takiej
                      wysepki została powołana po to by kierowcom było wygodniej terroryzować
                      pieszych? Bo jak jej nie ma to litościwy kierowca nie rozjedzie cżłowieka na
                      środku a ponieważ wysepka jest łatwiej jest przymusić by tam stał i warował
                      pokornie. To jest absurd. Wiem jak wygląda to przejście, oznakowanie,
                      oświetlenie i wyjazd z podporządkowanej. Nic o czym bredzi policjant tam nie
                      istnieje żadne wielkie znaki zasłaniające człowieka o wzrosćie okolo 180 cm.

                      Aha - ciemne ubranie miał poszkodowany. znaczy policjant uważa że ciemno
                      ubranych prawo do życia nie dotyczy a on może ich rozjeżdzać..
                      • Gość: maxim Re: to azyl jest dla kierowców? czy dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 22:59
                        Nic o czym bredzi policjant tam nie
                        > istnieje żadne wielkie znaki zasłaniające człowieka o wzroście okolo 180 cm.
                        >

                        No znaki to są według mnie za duże jak stoją na żółtym szerokim postumencie no
                        ale nie an tyle aby całkowicie ieszych zasłonić. to już latarnie bardziej
                        zasłaniają i rozmaite balustrady metalowe przed przejściami.
                        Azyl ma tylko 2 metry i widać pieszego zanim wejdzie w azyl a sam azyl pieszy
                        pokonuje w mnij niż 1,5 sekundy.
                        Skoro pieszy będąc w azylu nie zauważył auta z tylu z prawej tzn ze wszedł już
                        na jezdnie i potem się do tylu przez ramie nie oglądał.
                        Tylko tym można tłumaczyć dlaczego się nie cofnął lub nie odskoczył.
                        Coś tam widział i myślał ze go kierowca też widzi .
                        Idąc nie zauważył jak szybko się kierowca zbliża bo miał auto z tyłu za sobą z
                        prawej. Idąc po pasch nie oglądał się za siebie.
                        W tej sytuacji przyczyna jest jedna.Kierowca nie patrzył przed siebie w lewo
                        tylko w prawo.







                        > Aha - ciemne ubranie miał poszkodowany. znaczy policjant uważa że ciemno
                        > ubranych prawo do życia nie dotyczy a on może ich rozjeżdzać..
                      • Gość: maxim Re: to azyl jest dla kierowców? czy dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 23:02
                        >
                        > Aha - ciemne ubranie miał poszkodowany. znaczy policjant uważa że ciemno
                        > ubranych prawo do życia nie dotyczy a on może ich rozjeżdżać..

                        Od dziś rozjeżdżam na czarno umundurowanych policjantów.
                        A co niech sie ubierają w różowe fosforyzujące mundurki jak chcą przeżyć na
                        wrocławskich ulicach.

            • Gość: marlo Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 15:10
              piszesz:
              "Masz problemy z czytaniem ?
              Wyraźnie mówi, że widział że radiowóz zwalnia aby go przepuścić."

              tyle że potrącony nie tyle mówi że widział j.w.,
              ale że widząc zwalniające auto MYŚLAŁ że ono zwalnia po to by go przepuścić.
              -a to nie to samo :)
              Świat się wokół niego jednak nie obraca,
              i myśleć mógł równie dobrze że auto zwalnia
              by tam przed pasami np.: nawrócić. Równie niedorzeczene.

              Zamiast tak myśleć, winien zdać sobie sprawę lub wiedzieć,
              że na przejściu dla pieszych wysepka to tyle samo co krawężnik,
              a takie wejście jest wtargnięciem,
              Zaś został przejechany nie za karę, ale dlatego
              że kierowca z innego powodu zwalniał, np poprawiał się na siedzeniu itp
              i nie wpadł na pomysł ze ktoś mu pod koła wskoczy.

              Mozliwość odwołania można opierać też na tym,
              że którą częścią przodu auta został uderzony.
              Jeśli tą od strony jego wtargnięcia to jego-pieszego wina,
              a jesli tą dalszą odległą od wysepki stroną,
              to współwina kierowcy, bo pieszy już na pasach był,
              a szcególna ostrożność przed przejściem skutkuje nie tylko
              że v.max mocno poniżej dopuszczalnej, ale i "oczy naokoło głowy",
              tzn zwiększona uważność.
              Więc od ustalenia na masce auta miejsca spotkania z pieszym,
              zależy los dalszy tego zdaarzenia.
              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 18:24
                tyle że potrącony nie tyle mówi że widział j.w.,
                > ale że widząc zwalniające auto MYŚLAŁ że ono zwalnia po to by go przepuścić.
                > -a to nie to samo :)

                To to samo.
                Pieszy nie ma radaru w oczach i ocenia głownie po obrotach silnika bo zmysł
                słuchu jest bardzo precyzyjny.
                Jeśli pieszy mówi myślał, że auto chce go przepuścić to po tym ze auto się
                pochyla, piszczą opony i hamulce, spadają obroty silnika na prostej, kierowca
                się zbliża do szyby , jest kontakt wzrokowy i gest ręką czy nawet mimiką warzy
                czy skinieniem głowy zaprasza się pieszego do przejścia.
                Już sama prędkość na prostej. Jeśli to prawda ze kierowca jechał już daleko
                przed przejściem 20-30 km/h to tak jakby utrzymywała te prędkość aby szybko
                zahamować jak pieszy odważy się wejść na przejście.
                Ale powtarzam .
                Przyczyną wypadku było to że dla kierowcy pieszy był poza przejściem,
                a pieszy bardziej wierzył w swoje prawo będąc na wysepce niż gdyby był z boku
                jedni.

                > Świat się wokół niego jednak nie obraca,
                Co to za pozaprawne określenie ?
                To koło kogo si ten świat obraca ? Koło policji czy koło kierowcy ?
                Mam wrażenie ze dla niektórych świat się zaczął obracać koło auta, a pieszy na
                drodze traktowany jest jako intruz a z twej wypowiedzi wygląda że nawet na
                przejściu ma się czuć jak intruz ?
                Czy ty aby nie robisz więcej km autem niż piechotą ?


                > Świat się wokół niego jednak nie obraca,
                > i myśleć mógł równie dobrze że auto zwalnia
                > by tam przed pasami np.: nawrócić. Równie niedorzeczene.
                Nawracanie przed pasami ?
                Kiedy ty robiłeś prawo jazdy ?
                Wiesz ile metrów przed pasami maluje się linię ciągłą aby idioci nie zawracali
                tuż przed pasami ?

                Chyba nie sugerujesz, że kierowca chciał tam zawrócić ?
                Ale niezależnie czy hamował aby przepuścić pieszego czy tez zawrócić to pieszy
                mógł bezpiecznie przejść przez pasy.
                Nie wiem jaki z ciebie kierowca ale chyba nie zawracasz też przed wysepkami ?




                > Zamiast tak myśleć, winien zdać sobie sprawę lub wiedzieć,
                > że na przejściu dla pieszych wysepka to tyle samo co krawężnik,
                Wydaje mi się że nie masz pojęcia co to jest krawężnik. Nie znasz tez definicji
                wysepki a filozofujesz.
                Tam jest przejcie dla pieszych bo to określa znak D6.
                Ono jest wyznaczone od jednego kraweężnika do drugiego i żadna wysepka o nie
                odwołuje.
                Przejście może odwołać wydzielone torowisko lub pas rozdielający jezdnie. Wtedy
                wyznacza się dwa przejścia a nawet trzy (3 przez torowisko).Każde z tych przejść
                jeśli są on niezależne powinno być wyznaczone znakami pionowymi, poziomymi lub
                sygnalizatorami.
                Tu jest wiele zaniedbań ale jak na wysepce nie było powtórzonych znaków D6 to
                wysepka też jest przejściem.
                Są wysepki wyniesione z jezdni i na jej poziomie wyznaczone z dwóch stron
                wyniesionymi mini wysepkami ze znakami nakazującymi objazd wysepek z
                odpowiedniej strony.
                Za każdym razem to znaki określają czy tam jest przejście czy nie.

                Ale który kierowca patrz na znaki D6?
                Który potrafi powiedzieć czy był znak D6, D6a czy D6?
                Znaki te stoją przed każdym przejściem i są tak powszechne,że kierowcy przestali
                na nie zwracać uwagę a co najwyżej wypatrują zebry.


                > a takie wejście jest wtargnięciem,
                Oj czuje w tobie nie tylko kierowce ale i blachosmrodziarza :P
                Żadne wejście na przejeździe a już tym bardziej z przejścia nie jest
                wtargnięciem choć zapewne kierowcy każde wejście pieszego na pasy chcieliby za
                wtargniecie uznać bo jest to wejście przed pojazd.
                Ile metrów przed pojazd wejście według ciebie jest to wtragnięcie?
                Jak kiedyś zabijesz pieszego to powiedz jego matce jeśli będzie młody lub
                dzieciom jeśli będzie stary że zginął bo nie znał przepisów tzn że nie wiedział
                ze nie wolno wtargnąć.

                Cóż przybywa idiotów kierowców którzy tak myślą,ale sądzę, że nie jesteś jeszcze
                tak skażony motoryzacją, że masz jeszcze trochę rozumu i wesz, że co innego jest
                przyczyną wypadków.
                Owszem znam wypadki wejścia przed auto celowo.
                Facet się najpierw ubezpieczył.
                Już niedługo każde auto będzie fabrycznie wyposażane w GPS o cenie 70 zł i
                skończy się przy usuwaniu skutków wypadku opowiadanie, że jechał 20-30 km.


                > Zaś został przejechany nie za karę,
                ale dlatego
                > że kierowca z innego powodu zwalniał, np poprawiał się na siedzeniu itp
                Albo zaglądał w dekolt świadkowej
                Czy na tym polegać ma zachowanie szczególnej ostrożności przed przejściem ?
                W doopę się musiał podrapać i to go ma usprawiedliwiać ?
                A po co jest hamulec ?


                > i nie wpadł na pomysł ze ktoś mu pod koła wskoczy.
                Jak kierowca mógł wpaść na pomysł, że na przejściu pojawi się pieszy ?
                Najpierw musiałby zacząć myśleć bo do prowadzenia auta nie każdy używa mózgu a
                spora cześć wyłącza wyobraźnię.
                Widać trzeba było dużo wyobraźni aby spodziewać się, że pieszy będzie
                kontynuował przechodzenie przez przejście.

                • Gość: marlo Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 23:23
                  jakis ty mądry :))
                  teoretyzujesz o teoriach, epistoły piszesz,
                  pamiętasz numery znaków drogowych i inne tu bzdury
                  a chodzi o to ze każdy ma obowiązek uważać na siebie
                  i nie zakładać że inny za niego to zrobi,
                  lub że jest do tego zobowiązany.

                  czepiasz się wyizolowanych dorozumień moich sformułowań,
                  a omijasz istotę zjawiska, że obaj winni uważać
                  bo zawsze można na śpiącego rycerzyka lub śniącą królewnę trafić,
                  gorzej jednak, jeśli tacy sie oboje spotkają.

                  Wtedy /do tego już się NIE odniosłeś/,
                  do ustalenia pozostaje po śladach na pojeździe,
                  kto znacząco pierwszy na tych pasach był,
                  czy więc było to wejście pieszego tuż pod auto
                  które wręcz już na pasach było,
                  czy też było wjechanie autem na pieszego
                  który częśc/np.połowę/ przejścia zdążył już przejść !!

                  I nie chodzi o wiary żadne a o zapis art 14-go i dalej
                  o relacjach pieszego i kerowcy na przejściu.
                  W treści tego zapisu wzmianek o wiarach, poglądach,
                  myślach i symbolach itp bzdetach brak :(,
                  ani o tym że jakaś wiara w cokolwiek
                  argumentów prawnych nie stanowi.

                  Najwyraźniej pretensjonalno-wynaniowy jakiś
                  nurt postrzegania świata sam prezentujesz,
                  stąd ta próba dominacji argumentami i tyle.
                  Ale to takie czasy teraz mamy, że jak ktoś wierzy
                  /w jakieś swoje cośtam/, to prawie jest w prawie - do wszystkiego.
                  Więc święcie uważasz że masz rację.

                  Ja zaś opisuję jedynie relację tych stron
                  nie będąc adwokatem żednej z nich
                  - i prosze - nie odpowiadaj już na to
                  bo merytorycznie opisaliśmy już swoje stanowiska.
                  • Gość: maxim Policyjny punkt widzenia IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 14:37
                    > jakis ty mądry :))
                    To się ucz:))
                    Po cos tracę czas na pisanie.
                    Moze ktos skorzysta


                    > teoretyzujesz o teoriach,
                    Teoretyzuję tylko tam gdzie nei wiem jak dokładnie wygladała sytuacja.
                    Co do zasad zachowania na drodze i przepisow to nie teoretyzuję tylko
                    zastanawiam sie jak je dopasowac do sytuacji na drodze



                    epistoły piszesz,
                    > pamiętasz numery znaków drogowych
                    Używam tylko numerów znaków podanych w artykule.jakbys uwąznie czytal to bys sie
                    nei dziwił ze używanie numerów znaków jest szybsze niż opisywanie ich treści.
                    Dla wyjaśnienia dopisze
                    D6 -przejście dla pieszych
                    D6a -przejazd rowerowy
                    D6b - przejście i przejazd rowerowy
                    Myślę ze nie pomyliłem.Chodziło mi o to ze są podobne i kierowcy nie przyglądają
                    się małym piktogramom.




                    > a chodzi o to ze każdy ma obowiązek uważać na siebie
                    I po to zrobili przepis że pieszych choć ma pierwszeństwo nie może wchodzić pod
                    koło ?
                    Znaczy ze jak mam pierwszeństwo i na pasach będę szedł bez zatrzymywania aż
                    kierowca będzie musiał ostro hamować to dostanę mandat za wchodzenie
                    bezpośrednio przed auto ?



                    > czepiasz się wyizolowanych dorozumień moich sformułowań,
                    > a omijasz istotę zjawiska, że obaj winni uważać

                    Gdyby obaj uważali nie byłoby wypadku.
                    Oni oboje w sadzie powiedzą że uważali bo to nie wymierne.Zatem twoja teoria ze
                    oba powinni uważać upada bo to nic nie znaczy.
                    Dlatego oprócz przepisów o uważaniu i to szczególnym jest jeszcze przepis który
                    nadają pierwszeństwo.
                    Niestety to parodia pierwszeństwa bo ono jest uzależnione od okoliczności i to
                    niewymiernych.
                    Czyli jedyny wymierny przepis rozwalono za pomocą niewymiernych.
                    Kazano obu uważać i dano obu pierwszeństwo w miejscu, które jest nabardziej
                    podatne na wpadki.
                    Czego nie rozumiesz ?



                    > bo zawsze można na śpiącego rycerzyka lub śniącą królewnę trafić,
                    > gorzej jednak, jeśli tacy się oboje spotkają.
                    No więc właśnie w okolicy przejścia rycerzyk w zbroi nie ma prawa się zagapić bo
                    tysiąc razy go zobaczą a 1001 wejdzie pieszy gapa.
                    Po to są kary. Kara nikomu życia nie zwrócił ale dzięki ukaraniu jednego milion
                    będzie się bać wiezienia za gapiostwo obydwóch.
                    Zatem kierowca ma obowiązek uważać za obydwóch a jak nie zechce to wiezienie.
                    Pieszy ma obowiązek uważać również za obydwóch ale jak nie zechce to do piachu.
                    Właśnie z powodu tych różnic w skutkach nieuwagi prawo uderza w kieroce bo od
                    jego uwag zależy 95 % szans.
                    Nawet gdyby szanse doprowadzenia do wypadku przez nieuwagę byłyby po 50 % to jak
                    pieszy zrobi błąd to kierowcy nic się nie stanie ( ale nie odwrotnie).Z tego
                    powodu nie patrząc na szanse błędu kierowcy wymuszali bezkarnie.
                    Za bardzo się zbliżali, że zbyt duża prędkością i często wciskali się w tłum.
                    To właśnie te zachowania kierowców stwarzały gro niebezpiecznych sytuacji.
                    To taka wojna kto ustąpi i kto się da zastraszyć.
                    W tej wojnie kierowcy mają silniejszą broń a pieszych chroni tylko prawo.
                    Dlatego błędem jest decyzja prokuratora zwalniająca kierowce odpowedzialności.
                    To zły sygnał dla tysięcy czytających ten artykuł.







                    >
                    > Wtedy /do tego już się NIE odniosłeś/,
                    > do ustalenia pozostaje po śladach na pojeździe,
                    > kto znacząco pierwszy na tych pasach był,

                    Widziłem ostanio jak sie cała wrocławska drogówka glowiła nad miejscem pierszego
                    uderzenia chcąc stąd wywnioskowac kątu drogi porusznia sie.

                    Nie ma takiej możliwości.
                    Hamowanie auta prze pieszym jest zbyt późne , przy zbyt małej prędkości i na
                    zbyt małym odcinku aby można było przy założonych czasach opóźnień precyzyjnie
                    podać prędkość.
                    Auto pozostaje na swoim pasie a pieszy śladów nie zostawia.
                    W praktyce ważne jest która część szyby jest stłuczona i która częścią maski
                    pieszy był uderzony.
                    Ale to też niewiele znaczy no chyba, że pieszy był uderzony " w plecy".
                    Jak mamy takich biegłych jak ten to z tych danych niewiele można wyciągnąć.
                    Zasada jest jedna. Po co komu ustalanie kto bardziej zawinił jak wiadomo, że
                    zawinili oboje skoro przepisy nie pozwalają ustalić tego od ręki ?
                    Kwestie ubezpieczeń i odszkodowań lub rent.
                    zatem tym bardziej należałoby uściślić przepis bo potem jedna osoba będzie
                    płacić całe życie z powodu złej ekspertyzy.
                    Na szczęście to piesi są poszkodowani a płacą najczęściej kierowcy .
                    niewielka to pociecha dla kogoś ko stracił zdrowie że nie każą mu jeszcze płacić
                    za zniszczone auto.
                    Ale ostatnio coraz więcej przypadków gdzie cwaniacy zadają odszkodowań za auta.
                    No niedawno czytałem ze dziecko rowerem uderzyło w auto które przecinało chodnik
                    i po paru dniach kierowca zjawił się z uszkodzeniem na lakierze nowego auta.
                    W wielu krajach można nawet na czerwonym przechodzić oczywiście na własną
                    odpowiedzialność a to znaczy ze na zielonym pieszy jest szczególnie chroniony
                    tak jak i na pasach. tam tez bywa ze karze się kierowce bez ustalania winy
                    pieszego co powoduje że w okolicach przejść kierowca jedzie wolniej niż tak
                    naprawdę potrzeba.
                    Można kierowcę wsadzać do pierdla a można robić korowody prawne ciągnące się
                    miesiącami że to dla kierowcy większa kara i odtąd uważa.
                    Porobiliśmy wielkich skrzyżowań bez świateł wiec na wysepkach wylądowały grube
                    latarnie które zasłaniają pieszych.
                    Przejścia w tym i to na Pilczyckiej są za blisko skrzyżowania i kierowca widzi
                    pieszego zaraz po wyjściu z łuku. Wcześniej nie patrzy w te stronę.
                    Może ta jakiś próg spowalniający założyć na łuku ?
                    przede wszystkim należy zacząć karać.
                    Akcje uświadamiające bo policja ma teraz kamerowozy i można zatrzymać kierowce
                    100 metrów dalej pokazać mu co zrobił.
                    Nikt za policję tego nie nauczy.












                    > czy więc było to wejście pieszego tuż pod auto
                    > które wręcz już na pasach było,
                    > czy też było wjechanie autem na pieszego
                    > który częśc/np.połowę/ przejścia zdążył już przejść !!
                    Podajesz oczywiste rzeczy.
                    Ale jak pieszy wszedł na przejscie i przeszedł 1,5 metra ( 2-3 kroki) i w tym
                    momencie auto uderzyło go lewym narożnikiem w udo jadąc 15-20 metrów przed
                    przejściem 20 km/h tak jakby sie chciało zatrzymać ?
                    A jak nie było hamowania ( śladu) i pieszy zbił szybę albo wyleciał w powietrze ?
                    Albo jak pieszy stoi 50-100 cm od krawężnika a sznur aut się ciągnie i pieszy
                    wbiega między auta jadące w odstępie 10 metrów gdy jadą wolno i 15 metrów gdy
                    szybciej i się potyka .
                    Nie ma możliwości ustalenia winnych przy małych prędkosciach i małych
                    odległościach.Nawet zeznania świadków w takich warunkach obarczone są błędem
                    kąta patrzenia.
                    Zresztą niedawno właśnie coś podobnego usłyszałem od naszego komendanta drogówki.
                    Dlatego przepisy trzeba zmienić bo są złe.
                    Przepis nie zabezpieczy przed wypadkiem ale da szanse ustalenia winnego a to
                    przełoży się na przykładanie większej uwagi

                    > I nie chodzi o wiary żadne a o zapis art 14-go i dalej
                    > o relacjach pieszego i kierowcy na przejściu.
                    Nie kpij sobie .Masz relację policjanta uświadomionego przez kolegów co ma mówić
                    aby uniknąć odpowiedzialności i relację pieszego kaleki.
                    Czy nie zrozumiałeś że robią z ofiary sprawcę ?
                    Takie mamy prawo. Rowerzyści przygotowali nowelizację PoRD o przejazdach przez
                    jezdnie ale o pieszych nikt nie pomyślał.





                    > W treści tego zapisu wzmianek o wiarach, poglądach,
                    > myślach i symbolach itp bzdetach brak :(,
                    > ani o tym że jakaś wiara w cokolwiek
                    > argumentów prawnych nie stanowi.
                    >
              • Gość: kaboom Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.000webhost.com 20.07.10, 06:35
                > Zaś został przejechany nie za karę, ale dlatego
                > że kierowca z innego powodu zwalniał, np poprawiał się na siedzeniu itp
                > i nie wpadł na pomysł ze ktoś mu pod koła wskoczy.

                Laboga, jaśnie pan kierowca ma sto wytłumaczeń na niewpadnięcie na pomysł
                i zajmowanie się wszystkim tylko nie patrzeniem na drogę.

                Dla pieszego jaśnie panowie kierowcy nie znajdują żadnych usprawiedliwień na
                nic. Ciekawe kto tu zdawał egzaminy z przepisów, a kto zajmował się
                poprawianiem sobie ... podczas jazdy, żeby mu nie wyskoczył?
            • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 16:24
              Co to za tłumaczenie z tym ciemnym ubraniem ?
              Czy jest zakaz chodzenia w ciemnych ubraniach w PoRD ?
              Czy jest kierowca powinien uważać tylko na pieszych w odblaskowych ubraniach czy
              wręcz odwrotnie w szarych i ciemnych?
              Czy czarne płaszcze to nietypowy kolor ubrań tak ze pieszy w takim stroju może
              zaskakiwać kierowce ?
              Czy to nie właśnie z powodu tego ze piesi nie noszą latarni w reku i nie mają
              obowiązku ubierać, się w odblaskowe lub jasne ubrania kierowcy są zobowiązani w
              obrębie przejścia zachować ostrożność ?
              Czy ostrożność to znaczy jechać z prędkością, która nie umożliwia zobaczenie
              pieszego w ciemnym ubraniu na jedni oświetlonej latarniami i reflektorami auta ?
              Jak to musi być prędkość aby takiego pieszego nie dostrzec ?
              Czy padał deszcz lub śnieg i szyba była nieprzejrzysta ?
              Czy kierowca zdawał sobie sprawę, że jednia jest śliska czy tę okoliczność
              powinien znać tylko pieszy ?
              Czy to pieszy powinien sobie zdawać sprawę z martwej strefy jaką powoduje słupek ?
              Czy kierowca nie po to ma ograniczenie prędkości plus nakaz szczególnego
              uważania w rejonie przejścia.
              Nie "ma zachować ostrożność " a "szczególną ostrożność".
              Czy policjant potrafi w sądzie powiedzieć jak podczas jazdy zmienia styl jady
              tam gdzie trzeba zachować ostrożność tam gdzie takiego wymogu nie ma i tak gdzie
              trzeba zachować szczególna ostrożność ?
              Czy policjant potrafi podać drogę hamowania na śliskiej (oblodzonej?) jezdni
              przy prędkości 20-30 km gdy pieszy zechce skorzystać ze swego prawa
              pierwszeństwa na przejściu ?
              Zbyt długo jeżdżę autem i zbyt dużo w tamtym rejonie było wypadków abym nie
              wiedział,że kierowcy potrafią tam jeździć 130km/h .
              Wypadek stał się z powodu tego ze kierowcy uznają wysepki jako przymusowe
              miejsce do zatrzymania się pieszych.
              Na ulicach z dużym ruchem można długo stać na wysepce zanim się ktoś zatrzyma.
              Zatem normą jest ze piesi wchodzą na jednie ale niech nt nie mówiże są durniami
              i wchodzą pod auto.Reguła jest że pieszy stawia pól kroku na jednie i czeka aż
              auto się zatrzyma albo zwolni tak ze jest pewność iż zdoła się zatrzymać.
              Każdego takiego pieszego można by oskarżyć o wtargniecie.
              Przepisy są stare i pochodzą z czasów gdzie auta jeździły co 50 metrów i pieszy
              mógł przepuścić jedno auto zamiast się wpychać.
              Teraz kierowcy jeśli chcą wmusza pierwszeństwo na pasach to muszą to robić z
              prędkością 10-15km/h aby się w miejscu zatrzymać jeśli pieszy im swego
              pierwszeństwa nie ustąpi.
              Tylko lobby kierowców wstrzymuje nowelizację anachronicznych zapisów PoRD które
              były dobre gdy aut było 4 razy mniej.
              W wielu krajach za wykroczenie przeciwko pieszemu nie tylko na pasach są surowe
              kary i o dziwo tak liczba wypadków spadła.Zapewne piesi przestali "wchodzić
              przed auta".
              Pieszy to taka osoba która wchodząc przed maskę powtarza sobie, że ma przecież
              pierwszeństwo.

              Kierowca to taka osoba która jadać autem zakłada,że jak wejdzie silnikiem na
              obroty tuż przed przejściem to żaden pieszy nie odważy się zrobić kroku.
              Ja z praktyki wiem która postawa jest najczęstszą przyczyną wypadku na przejściu.

              Teraz kto jest winny?
              Już mi się nie chce wracać do artykułu aby sprawdzać kto wydał sąd że zawinił
              pieszy wchodząc na przejście.
              Po pierwsze takie zachowane pieszego to jedno z najmniejszych wykroczeń bo
              taryfikator za to przewiduje mały mandat.

              Po drugie błąd oceny sytuacji na przejściu to nie jest przyczyna wypadku.
              Gdyby on wbiegł na przejcie to tak.Ale po to się ustawia miliony znaków
              informacyjnych aby kierowca wiedział jak ma się zachować.Wina pieszego nie
              zwalnia z winy kierowcę bo każdy z nich ma się stosować do innego nakazu.Aby był
              wypadek błąd muszą popełnić oboje.Pieszemu można wybaczyć jeśli się umiejętnie
              tłumaczy.
              Nad winą pieszego można by się zastanawiać gdyby kierowca gwałtownie skręcił i
              spowodował wypadek z innym uczestnikiem ruchu.
              Jeśli poszkodowany jest ten pieszy to absurdem jest kogoś karać za to że nie
              zadbał o własne bezpieczeństwo.
              Przecież prawo nie ochroni go przed błędem bardziej niż jego zdrowy rozsadek.
              Nie trzeba dodawać że pieszy nie złamał świadomie prawa płacąc za to cenę zdrowia.
              Ktoś kto to wpiera to albo jest idiotą albo przyjechał z buszu nie zna praktyki
              poruszania się w mieście.
              Skoro nic nie wskazuje ze pieszy wtargnął aby zrobić na złość nie można zakładać
              że miał ocenę sytuacji z której postanowił stać się samobójca.
              Przyjmując inną logikę doprowadzimy do sytuacji gdzie każde potrącenie na pasach
              będzie można podciągnąć pod wtargniecie.
              Skoro za pomoc a technik policyjnych nie można ustalić czy było to wtargniecie
              należy zawsze uznać błąd kierowcy polegający na zbyt szybkiej jeździe.Jak się
              kierowcy oburz a ze to właśnie spowalnia jazdę odpowiem że na tym polega
              szczególna ostrożność aby chociaż w obrębie oznaczonego przejścia dostosować
              prędkość tak aby była szansa zahamować do takiej prędkość przy której pieszy się
              odbije od auta a nie stłucze szyby czy połamie kości.
              Zatem niezależnie od winy pieszego za którą ewentualnie zapłaci mandat 100 zł,
              wina kierowcy jest bezsporna i dużo większa.
              Do jakiego paradoksu byśmy doszli jakby winny wykazując winę dużo mniejszą
              unikał odpowiedzialności.
              Właśnie takie myślenie jest przyczyną wielu wypadków.
              Pieszy nie zna art 14 bo nie musi.
              Nie ma przepisu nakazującego uczenie się
              PoRD.
              Natomiast z treści art 14 kierowcy wysnuwają zbyt daleko idący wniosek ze pieszy
              nie ma prawa wejść przed auto.
              Nie ma prawa wejść bezpośrednio przed pojazd ale żaden kierowca nie wie co to
              znaczy "bezpośrednio" bo przepisy tego nie określają.
              Jeśli kierowca będzie jechał 100 km/h a inny 20 km/h to "bezpośrednio" będzie co
              innego znaczyło i wejście 15 m przed auto spowoduje wypadek lub nie, ale wina
              będzie zależała od kierowcy.

              Tu pretensje do policji za niewłaściwą interpretację art 26
              1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany
              zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się
              na przejściu.

              Niby jasne, że zanim wejdzie na przejście nie ma pierwszeństwa.
              Art14 zaś
              Zabrania się: 1. wchodzenia na jezdnię:
              1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
              pieszych,

              No to gdzie ten pieszy nie ma pierwszeństwa ?
              Przed przejściem nie ma i na przejściu nie ma gdyby literalnie trzymać się zapisu.
              Ale art 13 mówi ..... Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo
              przed pojazdem.
              Niestety art.14 zabrania zwalniani i zatrzymywania się bez potrzeby.

              Pytam co to za potrzeba i czyja ?

              Cofając to do tyłu jak kierowca ma potrzebę przejechać przez nosem pieszego
              który jest na środku przejścia to pieszy jest zwolniony z zakazu zatrzymywania się .
              Tak właśnie przepisy art14 zabierają mu pierwszeństwo,które daje mu art 13.
              Jeden przepis zabrania mu wchodzić na przejście a drugi korzystać bezpiecznie z
              tego przejścia. To nie ma nic wspólnego z pierwszeństwem na przejściu które też
              jest zapewnione.
              Ustanawianie wzajemnie wykluczających się przepisów to jakby zachęcanie do
              wolnej amerykanki a to jest przyczyna wypadków.Nikt nie zna PoRD do końca.
              Pieszy wie,że na przejściu ma pierwszeństwo,a kierowca korzysta bo pamięta tylko
              to ze jak potrąci na przejściu to wmówi wtargnięcie.
              Któryś przepis trzeba zmienić.Policja poszła na łatwiznę i liczy że jak będzie
              przepis zakazujący się pieszemu "zabić" to będzie to skutkować zmniejszeniem
              liczby wypadków.
              To idiotyzm.
              Za komuny kierowca wiedział,że za potrącenie na pasach będzie miał wyrok
              niezależnie od zachowania pieszego,jeśli je się dało przewidzieć(jeśli np nie
              wbiegł).

              Są mandaty i pkt karne za wymuszanie na pasach ale jak je stosować jak kierowcy
              traktują pasy jak "jezdnię".
              Pas ma 3,5 metra a auto mniej niż 2.
              Kierowca nie musi jechać przy krawężniku. Jeśli pieszy wchodzi jedną nogą na
              przejście powinien mieć bezwzględne pierwszeństwo.
              Co by powiedzieli kierowcy gdyby zrobić przepis,że jadący główną ma
              pierwszeństwo,
              • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 16:35
                Co by powiedzieli kierowcy gdyby zrobić przepis,że jadący główną ma
                pierwszeństwo, ale nie wolno mu wjeżdżać bezpośrednio przed pojazd jadący drogą
                podporządkowaną ?
                Przecież o by skłaniało do przeskakiwania przez główną a policja nie wiedziałby
                komu przpisać winę.
                W tym wypadku sytuacji podobnych do opisywanej w artykule auta jadące jednia tym
                chętniej wymuszają pierszeństwo na przejściu bo kolizja z pieszym zwykle jest
                drobna i nie uszkadza auta.

                Jestem pewien że to robią z powodu pewności znajomości PoRD a szczególnie
                wybiórczego, co tłumaczą, że całego nie są w stanie spamiętać.

                Jestem pewien, że usunięcie zakazu wchodzenia przed auto nie zachęci pieszych do
                "samobójczego" poruszania się,zaś spowoduje że kierowcy nauczą się tego czego
                trzeba, aby wiedzieli, że to oni na przejściu są gośćmi, co bez wątpienia
                przyczyni się do zmniejszenia liczby potrąceń.


                • Gość: sss Re: Aby wszystkim żyło się płynniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:43
                  Popieram, jasne że tak. Sam zawsze przepuszczam i czasem nawet wychodze
                  opie..lić tych z tyłu jak cos się pultają.

                  Sytuacja jest taka: Polski bohater huzar w swym pojeździe zapomina że zac chwilę
                  wysiądzie sam będzie przechodził: do pracy, domu, sklepu, na spacer. Chwila
                  moment i w zaleznosci od tego czy kluczyki w kieszeni czy w stacyjce K..y lecą
                  pod róznym adresem. To nas wciąż najbardziej różni od kultury zachodu.

                  Widzisz że piesz stoi, zbliża się i chce przejść - czasem wystarczy tylko zdjąć
                  nogę, zredukować i zdąży. Nic to nie kosztuje, ruchu nie tamuje a wszystkim żyje
                  się płynniej
                  • Gość: maxim Re: Aby wszystkim żyło się płynniej IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 19:47
                    > Sytuacja jest taka: Polski bohater huzar w swym pojeździe zapomina że zac chwil
                    > ę
                    > wysiądzie sam będzie przechodził: do pracy, domu, sklepu, na spacer. Chwila
                    > moment i w zaleznosci od tego czy kluczyki w kieszeni czy w stacyjce K..y lecą
                    > pod róznym adresem. To nas wciąż najbardziej różni od kultury zachodu.


                    W Niemczech 8% kierowców odmawia prawa pierwszeństwa na zebrze a w Gdańsku do 92%

                    link
              • Gość: kabodle Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.000webhost.com 20.07.10, 06:41
                > Czy to pieszy powinien sobie zdawać sprawę z martwej strefy jaką powoduje
                > słupek ?
                > Czy kierowca nie po to ma ograniczenie prędkości plus nakaz szczególnego
                > uważania w rejonie przejścia.

                To jest własnie to.
                Oni wszystko widzą i nic im nie przeszkadza dopóki się coś nie stanie.
                Potem nagle ślepną i wszystko im przeszkadza.
          • Gość: GOSC Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: 90.163.51.* 21.07.10, 00:08
            PIESZY JAK SWIETA KROWA MA ZAWSZE PIERSZENSTWO NA PASACH. ZAWINIL KIEROWCA I
            NIE WAZNE ZE JEST POLICJANTEM.
            • Gość: maxim Re: widziałem jadący radiowóz ale wszedłem na pas IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 01:45
              > PIESZY JAK SWIETA KROWA MA ZAWSZE PIERSZENSTWO NA PASACH. ZAWINIL KIEROWCA I
              > NIE WAZNE ZE JEST POLICJANTEM.

              wszytko to prawda co napisałeś ale chcą udupić pieszego.
              Moze myśleli ze "warzywo" nie będzie się bronił ?
        • Gość: wypadkowiec Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.aster.pl 19.07.10, 23:57
          wiesz lepiej nie pisz o sprawie o któreju nie masz wiedzy pajacu
          pozdrawiam szerkiej drogi
    • marbryl1 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 09:41
      Wina nie zawsze jest oczywista,sąd powinien rozstrzygnać kto jest
      winien,opinia jednego bieglego tez nie jest miarodajna, zeznania świadka tez
      do podwazenia.Reasumując prokurator wybronił kolege,a moze obydwaj maja
      pomrocznosc tez tak moze być.
      • Gość: wrocławianin Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 156.17.44.* 19.07.10, 10:53
        Tu chociaż sprawa sądowa się odbyła. A jak Jackiewicz (poseł PiS) walnął
        bezdomnemu, że ten później umarł, to nawet nie był oskarżony o nieumyślne
        spowodowanie śmierci człowieka. Ale to było w IV RP. Czyżby więc mały krok
        naprzód????
        • unhappy Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 12:57
          > Tu chociaż sprawa sądowa się odbyła. A jak Jackiewicz (poseł PiS) walnął
          > bezdomnemu, że ten później umarł, to nawet nie był oskarżony o nieumyślne
          > spowodowanie śmierci człowieka. Ale to było w IV RP. Czyżby więc mały krok
          > naprzód????

          Na temat tej sprawy ciągnęły się wątki po kilkaset postów. Ów poseł był w swoim
          działaniu usprawiedliwiony a śmierć ofiary nie była zamierzona.

          Łączenie tych dwóch spraw to tylko dowód oszołomstwa.
          • Gość: wrocławianin Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 156.17.44.* 20.07.10, 13:18
            Ciekawe tylko, czy Pan/Pani również byłaby osobą usprawiedliwioną (i
            rozgrzeszoną przez prokuraturę), gdyby w identycznej sytuacji sią Pa/Pani
            znalazła? To nie oszołomstwo, ale fakty - sprawiedliwość zawsze dla "swoich"
            jest łaskawsza. Rozumiem, że Pan/Pani jest fanem posła Jackiewicza, ale czasem
            trzeba trzeźwo spojrzeć na sprawę i zadać sobie pytanie: gdybym ja się
            znalazł/-ła na jego miejscu to co wtedy?
            • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 16:40
              > Ciekawe tylko, czy Pan/Pani również byłaby osobą usprawiedliwioną (i
              > rozgrzeszoną przez prokuraturę), gdyby w identycznej sytuacji sią Pa/Pani
              > znalazła? To nie oszołomstwo, ale fakty - sprawiedliwość zawsze dla "swoich"
              > jest łaskawsza. Rozumiem, że Pan/Pani jest fanem posła Jackiewicza, ale czasem
              > trzeba trzeźwo spojrzeć na sprawę i zadać sobie pytanie: gdybym ja się
              > znalazł/-ła na jego miejscu to co wtedy?

              Ale co tu sąd miałby robić ?
              Facet uderzył głową i wszyscy potwierdzają bieg wydarzeń.

              Sąd jest od wyjaśniania wątpliwości jeśli są rozbieżności.
              Tu kierowca myśli ze jest bezkarny jak powie że nie widział.
              Niech biegli wytłumaczą czy zdrowy człowiek patrząc przed siebie może nie
              zobaczyć idącego człowieka np 2 metry przed autem.
              Kierowca zeznał że nie widział pieszego nawet gdy był już metr od niego a
              usłyszał dopiero huk tłuczonej szyby.
              Dobrze ze choć nie odjechał i zobaczył go jak ten leżał.
              Kto tak ślepego policjanta dopuścił do pracy a szczególnie do prowadzenia auta.
              Gdyby choć na 50 cm zobaczył ale nie, on idzie w zaparte.
              Pewnie ducha potrącił albo pieszych szedł z północy na południe a nie odwrotnie.
              Może śledczy nie zapytał czy wycieraczki były sprawne w aucie i czy czasem nie
              padał śnieg ?



        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 15:52
          > Tu chociaż sprawa sądowa się odbyła.

          czy ty czytałeś ten artykuł ?
          Jak sie sprawa odbyła jak kolesie ukręcili łeb ?
          Teraz pieszy mozę sie spodziewać że albo zosatnie sakazany albo dostanie
          rachunek Z KMP Wrocław za znisczenie radiowozu.
          Kilka dni temu czytałem jak to policja po roku czy dwóch ściaąga kase na radiowóz.
          Jest na to przepis.
          zatem pieszy w żadnym wypadku nie może przyjmować mandatu nawet jak będzie
          opiewał tylko na 100 zł bo go puszczą z torbami koledzy sprawcy.
          Taki mandat jest bardzo trudno potem wzruszyć.
          A sprawa może się pokićkać.
          Iśc do sądu i tam w sadzie udowodnić winę policjanta i na nic się zda mataczenei
          znajomego prokuratora czy biegłego ( nie wiem nie znam).
          Sprawa jest kuriozalna ale chyba chodzi tu o strach policjanta przed
          odpowiedzialnością za konsekwencje utraty zdrowia.
          Jeśli azyl był przysypany śniegiem i nie było widać czy na nim jest zebra to
          pieszy był na przejściu.
          Nawet jeśli śnieg stopniał a zebra nie była malowana to policjant o tym nie mógł
          wiedzieć i całe przejście jest traktowane jako pojedyncze jeśli na wysepce nie
          stały dodatkowe znak D6 dzielące przejście na dwa oddzielne.
          Jeśli policjant nie widział pieszego bo mu np zasłaniał znak na azylu to przed
          przejściem rysuje się linie przerwaną gdzie powinien się zatrzymać lub
          przynajmniej jechać przed tą linią na tyle wolno aby mieć czas zdążyć zlustrować
          obie strony przejścia zanim na nie najedzie.
          Tam Górnicza jest odsunięta ponad 30 m od azylu (i bardzo dobrze) i kierowca
          miał dużo czasu aby spojrzeć na obie strony przejścia.








          A jak Jackiewicz (poseł PiS) walnął
          > bezdomnemu, że ten później umarł, to nawet nie był oskarżony o nieumyślne
          > spowodowanie śmierci człowieka. Ale to było w IV RP. Czyżby więc mały krok
          > naprzód????
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 16:30
          > Tu chociaż sprawa sądowa się odbyła. A jak Jackiewicz (poseł PiS) walnął
          > bezdomnemu, że ten później umarł, to nawet nie był oskarżony o nieumyślne
          > spowodowanie śmierci człowieka. Ale to było w IV RP. Czyżby więc mały krok
          > naprzód????


          Jakim trzeba być ciulikiem zatrutym propaganda PO, aby wciskać kilka kłamstw w
          jednym zdaniu.
          I po co tu ciulu włazisz z PO-lityką .
          Jackiewicz odepchnął jakaś mendę, która zaatakowała jego żonę i dzieci i nie bił
          tylko ten się uderzył w głowę przewracając.
          Jackiewicz nie przekroczył granic obrony koniecznej.
          Każdy z nas zrobiłby to samo, no chyba że ty byś zostawił rodzinę i uciekł.
          Porównywanie tego to potrącenia normalnego człowieka i uciekanie od
          odpowiedzialności a nawet obciążanie nią ofiary wypadku świadczy o Twym
          upośledzeniu bo nie wierzę aby polityczne zaślepienie mogło cię do takiego stanu
          doprowadzić.
      • Gość: hw Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 11:19
        A u niemcow sad by sie nad niczym nie zastanawial.
        Wczoraj jezdzilem z kierowca z niemiec.
        Zwalnianie na zoltym, przepuszczanie pieszych nawet gdy mozna spokojnie
        przejechac.
        Normalnie ameryka.
        A to tylko kraj sasiedzki, troche km od wrocka.
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 16:53
          A u niemcow sad by sie nad niczym nie zastanawial.
          > Wczoraj jezdzilem z kierowca z niemiec.
          > Zwalnianie na zoltym, przepuszczanie pieszych nawet gdy mozna spokojnie
          > przejechac.
          > Normalnie ameryka.
          > A to tylko kraj sasiedzki, troche km od wrocka.


          Dlategow Niemczech ginie 9,6 razy mniej ludzi w przeliczeniu na tę samą liczbę
          wypadkwó.
          No ale jak w Polsce Policja nie umie jeździć to czego wymagamy od kierowcow.

          Polska to busz o czym przekonuje lektura tego artykułu.
          To państwo bezprawia.
          Tu kolega może zadecydować o czyjejś winie.Jak beigy jest taki mady ze znaki na
          azylach są w stanie zasłon pieszego to dlaczego nie wysyła swej ekspertyzy do
          Ministra Infrastruktury aby to zmienić ?
          Znaki maja atesty i ich ustawienie jest zgodne z przepisami ale biegły wie lepij
          choć nie umie powiedzieć o co mu chodzi.
          kierowca jest niewinny bo znak zasłoni .
          Pieszy jest winny choć ten sam znak był bliżej niego i mu zasłaniał dużo więcej.
          Opinia biegłego nic nie znaczy bo powiedział tylko to co wszyscy wiemy.Znaki
          zasłaniają i słupki zasłaniają.
          Na tej podstawie prokurator umorzył postępowanie.
          Szkoda ze kot nie przebigł przez jednie to biegły mógł napisac ze kot mógł
          rozproszyc uwagę kierocy.
          No mogł .
          Tak samo jak rozmowa z koleżanką w radowozie czy grzebanie przy radioodbiorniku
          lub radiostacji słuzbowej.
          Tylko ze biegly nie ustalił przyczyny dlaczego policjant sie storbił.
          Czy begly odniósł sie do tlumaczeń kierowcy ze ciemnego ubrania w zimei nie
          widać pod latarnia ? Czy zrobił jakas probę pomiaru natezenia światła w tym
          miejscu ?
          Czy sprawdził czyznak był zamontowanay na właściwej wysokości ?
          Albo nic nei zrobił albo wszytko było ok i nie mial sie do czego rpzyczepić.
          Na tej [podstawie uniewinili policjanta jakby kure przejechał.

          Przecież to zmowa i śledztwo powinien przejąć Prokurator Krajowy oraz zwrócić
          sie o sprawdzenie kompetencji biegłego i powiąązeń między poszkodowanym.
          No ale w tym światku policyjnym znalezienie biegłego który nie chodził do szkoły
          z policjantem nie powinno być trudne.

          Dla mnie sprawa śmierdzi i mogą za nią polecieć głowy.







      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 15:35

        Przecież droga nie jest zamknięta.
        Od decyzji prokuratora jest zażalenie .
        Prokurator może odpowiadać za kuriozalne uzasadnienie i niewiele mu pomoże że
        oparł je na kuriozalnym oświadczeniu biegłego.
        Nie wypowiadam się co do pracy prokuratora bo są od tego kompetentni.
        Można by zrozumieć przypisanie winy obojgu ale uniewinnianie kierowcy i
        jednoczesne przypisanie jej pieszemu to stawianie sprawy na głowie.

        Pieszy miał pierwszeństwo .Kierowca najechał na niego od strony pleców ,Pieszy
        idąc po przejsciu nie ma obowiązku patrzyć za siebie czy kierowca na niego nie
        che wjechać.
        Auto się zatrzymało aby przepuścić samochody jadące w stronę pieszego. Pieszy
        nie miał konfliktu z nimi i je przepusścił. Załóżmy ze po przejechaniu tych aut
        jednocześnie ruszyli pieszy i radiowóz.
        Pieszy nie wszedł bezpośrednio przed auto bo to auto ani nie jechało ani nie
        było nawet na ulicy jaką przecinał pieszy.
        Kierowca wjechał w pieszego od tyły czyli praktycznie wjechał mu w plecy.
        Kierowca chwilę wcześniej stał i potrącił pieszego po ruszeniu co znaczy ze
        bardzo szybko przyśpieszył skoro w kilka kilkanaście metrów rozpędził auto tak
        że szybę zbił.
        Dla mnie to bzdurne tłumaczenie ale czytamy dalej:

        zatrzymał się, przepuścił samochody jadące od strony Maślic, po czym z
        prędkością około 20-30 km/godz. wjechał w lewo. Na przejściu dla pieszych nikogo
        nie widział. Dopiero gdy był na wysokości wysepki dla pieszych, usłyszał huk.
        Tak samo zeznała jadąca z nim kobieta.

        Pasażerka mogla nic nie widzieć bo jechała po drugiej stronie auta.
        Ale radiowóz stał ukosem i wysepkę policjant miał widoczną w bocznej szybie
        przed sobą.Wystarczy zrobić wizję z miejsca gdzie stal aby ocenić czy znak i
        słupek mogły mu przeszkodzić.Według mnie geometria skrzyżowania jest taka że nie.
        Dlaczego zatem doszło do wypadku ? No jak się pary prze prawe ramie do tyły w
        Pilczycką i gwałtownie rusza aby wcisnąć się między jadące auta bez patrzenia do
        przodu w stronę lewego lusterka to jak ktoś wejdzie przed stojące auto to jasne
        ze trzeba go rozjechać.
        Gdyby kierowca patrzył w stronę przejścia to niezależnie czy stał od niego metr
        czy 4 metry musiał zobaczyć pieszego.
        Aby słupek okienny mu przeszkodził to musiałby stać w osi ul.Pilczyckiej a stał
        zapewne pod katem ok 45 stopni.
        Wtedy słupek przesłania środek jezdni a nie azyl.
        Czyli mamy auto sosem i ruszamy .Patrząc skosem przez boczną szybę w oś
        Pilczyckiej nie możemy nie zauważyć pieszego, który wszedł na przejście przez
        radiowozem.
        Gdyby wszedł później to mielibyśmy go przy bocznej szybie.
        Zatem jeśli naprawdę słupek go zasłonił to pieszy był dwa metry od azylu.
        ile by pieszy nie zrobił kroków to albo był on przed przednia szybą ok 4 kroków
        . Albo 1-2 kroków i był przed nosem kierowcy .Zatem najbardziej prawdopodobne ze
        kierowca nie patrzył przed siebie albo tak przyśpieszał na lodzie ze auto sunęło
        jeszcze 20 metrów za przejście.
        Nie uwierzę, że stojąc na środku skrzyżowania skosem w stronę pieszego który
        jest od strony kierowcy gdy nie ma żadnych latarni i jest dużo czasu bo auto
        stoi nie można było zobaczyć pieszego.Choćby nie wiem jak depnął było około 2
        sekund na dojechanie do przejścia .Nie wiem gdzie patrzył kierowca ale na pewno
        nie na pieszego.
        Biegły podał że radiowóz nie był w stanie się zatrzymać na śliskiej
        nawierzchni.Jak to się stało ze w 2-3 sekund auto się rozpędziło do tak znacznej
        prędkości skoro było tak ślisko ?
        Można nawet przyjąć że to było tylko 30km/h.
        łatwo wyliczyć ile sekund auto potrzebuje z zatrzymania.Znając miejsce stania
        można wyliczyć jak depnął w pedał .Musiałby to być ryk silnika. Skoro to stało
        sięę tak szybko to zapewne auto tylko zwolniło i gwałtownie przyspieszyło po
        puszczeniu aut i nie wykluczone, że kierwoca patrzył do tyłu jak przyśpieszał.
        Jako kierowca z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem i czystym kontem wiem co mówię.

        Ja bym jeszcze poprosił o stopień funkcjonariusza aby sobie lepiej wyrobić
        pogląd na sprawę.
    • ralfx Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłącznie. 19.07.10, 09:44
      Przepisy są jasne i nie ma tu w ogóle czego interpretować choćby pieszy miał
      20 promil i wtoczył się na jezdnię bezpośrednio przed pojazd, wbiegł na
      jezdnię itp. Winę za potrącenie ponosi zawsze kierowca pojazdu.. A że
      Policjant, Prokurator i Sędzia to kolesie jak we wszystkich urzędach we
      Wrocławiu to sprawa ma takie zakończenie, a nie inne i takie sprawy będą mieć
      zakończenie takie, a nie inne dopóki nie będzie dyscyplinarnych zwolnień w
      Policji czy wykluczenia z Palestry.
      • Gość: ja Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 09:53
        czytanie tekstu ze zrozumieniem się kłania. Napisane jest "Zgodnie z
        art.14 p.1a) PRD pieszemu zabrania się wchodzenia na jezdnię
        bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
        pieszych"

        • Gość: Leoś Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:07
          Jeśli auto skręca, pieszy nie wchodzi przed pojazd :)... bo auto w pierwszej fazie nie jest na linii na pieszego. Tyle w kwestii przepisów. A zasranym zafajdanym obowiązkiem kierującego jest przepuścić w takim wypadku pieszego. Do tego pieszy ma pierszeństwo. Spychanie winy na pieszego świadczy o biegłym - że to jest albo dupa, albo przekupna swołocz, albo facet ukrywa winę policjanta. Czyli popełnił przestępstwo. Stawiam na to ostatnie. Tak, panowie policjanci, róbcie więcej zbrodni, to wam społeczeństwo (dzieciaki i dresy) odpłaci z nawiązką. Będziecie ginąć jak muchi. A ty jak piszesz takie komentarze, to podejrzewam że siedzisz u psiarni na etacie i cczyścisz komenty. I tyle w temacie. Tak panie biegły. Przez najbliższe parę lat powinieneś Kiblować... w pudle. A słoneczko godzinę dziennie.
        • Gość: maxim Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 17:04
          > czytanie tekstu ze zrozumieniem się kłania. Napisane jest "Zgodnie z
          > art.14 p.1a) PRD pieszemu zabrania się wchodzenia na jezdnię
          > bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
          > pieszych"


          No i co z tego rozumiesz ?
          Kierowca najechał na pieszego którego nie widział .
          Rozumiesz on przejechał DUCHA.
          Kierowca nie widział aby pieszy wszedł bezpośrednio przed pojazd bo pieszego tam
          nie było albo stał an środku jezdni.
          Czy naprawdę jesteś tak naiwny ze wierzysz w tę ściemę ?
          Znasz takie środki odurzające po których nie widać pieszych tylko słychać huk
          bitej szyby i trzask kości czaszki i jeszcze można po nich jeździć jeśli to
          można nazwać jazdą ?

          Zaryzykuję twierdzenie ze gdyby kierowca pieszego widział to by w niego nie wjechał.
          Nie ma tu znaczenia gdzie w niego wjechał skoro na niego wcale nie zwracał uwagi
          i w efekcie go nie ujrzał do ostatniej chwili i nawet w niej.
          Równie dobrze tam mogła przechodzić wycieczka szkolna i też oświadczenie
          policjanta, że ich nie widział byłoby wzięte za dobra monetę.
          Dla mnie tak samo niewiarygodne jest nie zobaczenia wycieczki jak i
          pojedyńnczego pieszego.
          Ja bym go zobaczył choćby 0,1 sekundy zanim bym go przejechał


      • Gość: x Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 09:53
        Piszesz kompletne bzdury i nie masz zielonego pojęcia o
        jakichkolwiek przepisach. Piesi też bywają uznawani za winnych
        wypadków drogowych, również na przejściu. Taka wiedza dyskwalifikuje
        cię jako uczestnika ruchu drogowego.
        • Gość: maxim Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 17:11
          > Piszesz kompletne bzdury i nie masz zielonego pojęcia o
          > jakichkolwiek przepisach. Piesi też bywają uznawani za winnych
          > wypadków drogowych, również na przejściu.

          A dlaczego nie mieliby być uznawani gdyby np wbiegli przed rozpędzone auta z
          kraawężnika ?
          Tu jednak pieszy widział radiowóz ktory sie zatrzymywała na srodku skrzyżowania
          ale juz kierowca nie zobaczył pieszego.
          Tu pieszy nie popełnił błędu a wina jest mu tylko dlatego przypisywana bo nie
          chcą jej przypisać policjantowi .
          Ktoś musi zapłacić za remont radiowozu.
          Jak uznają winnego policjanta to zapłaci KMP jak pieszego to rachunek zapłaci
          pieszy jak nie miał OC.

          Cóż Policja musi oszczędzać , wszak żyje z podatków.
          Po co policja ma płacić rentę pieszemu jak man uwalić sprawę ?






          Taka wiedza dyskwalifikuje
          > cię jako uczestnika ruchu drogowego.
      • c64 Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni 19.07.10, 10:00
        Polskie przepisy o ruchu drogowym nie są zgodne z Konwencją
        Wiedeńską, m.in w punktach dotyczących zachowania kierowców i
        pieszych na przejściach dla pierwszych. Gdyby były zgodne, to nie
        byłoby czego interpertować, bo kierowca zawsze byłby winny w
        przypadku potrącenia pieszego na pasach. Niestety u nas tak nie
        jest, w naszym kodeksie drogowym stoi, że pieszy nie może wejść
        przed nadjeżdzający pojazd i najwyraźniej na ten przepis powołał się
        sąd.
        • Gość: maxim Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 17:17
          > Polskie przepisy o ruchu drogowym nie są zgodne z Konwencją
          > Wiedeńską, m.in w punktach dotyczących zachowania kierowców i
          > pieszych na przejściach dla pierwszych. Gdyby były zgodne, to nie
          > byłoby czego interpertować, bo kierowca zawsze byłby winny w
          > przypadku potrącenia pieszego na pasach. Niestety u nas tak nie
          > jest, w naszym kodeksie drogowym stoi, że pieszy nie może wejść
          > przed nadjeżdzający pojazd i najwyraźniej na ten przepis powołał się
          > sąd.


          po pierwsze nie dopuszczono aby sąd się wypowiedział bo sąd nie może takich
          banialuków prawic jak prokurator.
          Po drugie można wchodzić przed pojazd tylko nie bezpośrednio.
          Górnicza jest 35 metrów od tego przejścia więc z pewnością nie wszedł bezpośrednio.
          jakby wszedł bezpośrednio przed pojazd to by go kierowca zobaczył a jak
          przeczytasz jego zeznania to go nie widział wcale .
          Nawet w momencie wypadku go nie widział.
          Może pieszy spadł z latarni albo leżał na drodze ?
          Ale nawet wtedy gdyby policjant patrzył przez przednią szybę to musiałby
          zobaczyć spadającego pieszego tuż przed zderzeniem.
          Skoro nie widział to nie patrzył do przodu.

          i sprawa jasna

      • Gość: Krzysztof Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 10:01
        "Zgodnie z art.14 p.1a) PRD pieszemu zabrania się wchodzenia na
        jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu
        dla pieszych."
        No właśnie! Ale różni "redaktorzy" patrz akcja konkurencyjnej gazety
        z Wrocławia, czy też "znawcy ruchu drogowego" jak ten ralfx :
        "Przepisy są jasne i nie ma tu w ogóle czego interpretować choćby
        pieszy miał 20 promil i wtoczył się na jezdnię bezpośrednio przed
        pojazd, wbiegł na jezdnię itp. Winę za potrącenie ponosi zawsze
        kierowca pojazdu." puszczają takie "bąki" i efekt prosty. Jedziesz
        jesteś na przejściu i pieszy wlezie pod same koła. Bo on ma
        pierwszeństwo!
        Ostatnio tak wyszła mi jakaś kmpletnie rozkojarzona babka na
        Ślężnej. Wcxześniej na dodatek grzebała coś w telefonie. I jakie są
        szanse zahamować przed nią?
        Może to warto pisać! Że nie włazi się na pasy tuż przed samochodem.
        Co do tej konkretnej sytuacji nie będę się wypowiadać bo
        najważniejsze by było określenie w jakim miejscu - na początku, na
        środku pasów był pieszy.
        • Gość: ted Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: 217.153.67.* 19.07.10, 10:47
          A nie pomoyslales ze Polakom brakuje kultury?? BO jak widzisz pieszego stojacego
          przy pasach to bezwzglednie nalezy sie zatrzymac i go przepuscic czy to takie
          trudne !!!!
          • c64 Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! 19.07.10, 10:53
            BO jak widzisz pieszego stojaceg
            > o
            > przy pasach to bezwzglednie nalezy sie zatrzymac i go przepuscic
            czy to takie
            > trudne !!!!

            A w którym miejscu naszego kodeksu drogowego jest napisane, że w
            przypadku zauważenia pieszego przy pasach należy się bezwzględnie
            zatrzymać? Ludzie czytajcie przepisy i nie piszcie bzdur. Ile trzeba
            powtarzać, że POLSKIE prawo o ruchu drogowym nie jest w pełni zgodne
            z Konwencją Wiedeńską, dlatego u nas można przejechać pieszego i nie
            być wcale winnym wypadku! Nie żyjemy w Niemczech tylko w Polsce!
            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 21:23
              > A w którym miejscu naszego kodeksu drogowego jest napisane, że w
              > przypadku zauważenia pieszego przy pasach należy się bezwzględnie
              > zatrzymać?

              A jak inaczej pieszy ma skorzystać ze swego pierwszeństwa jak się nie zatrzymasz ?


              >Ludzie czytajcie przepisy i nie piszcie bzdur.
              Znaczy że ty nie ustępujesz pierwszeństwa na drodze ?




              Ile trzeba
              > powtarzać, że POLSKIE prawo o ruchu drogowym nie jest w pełni zgodne
              > z Konwencją Wiedeńską, dlatego u nas można przejechać pieszego i nie
              > być wcale winnym wypadku!

              Można sporadyczne ale zwykle sąd skazuje .




              >Nie żyjemy w Niemczech tylko w Polsce!
              W Polsce też mamy prawo i mandaty za nieustąpienie pierszeństwa pieszemu i chyba
              6 punktó karnych.
              Tylko rozdawać.
              No ale jak policjanci się rozbijają w radiowozach to kto ma pilnować porządku na
              drodze.
              Widziałeś kiedyś policjanta stojącego na przejściu i karzącego kieroców ?
              No to jak oni się mają stosować do przepisów ?

              Tylko w sądach sobie rpzypomijaą do czego rpawo ich zobowiazuje.
              No ale do sądu zwykle trafia sie jak są ofiary a to trochę za późno na nakę.
              Tymczasem policja zamiast sprawdzać gaśnice powinna wyrywkowo pytać z
              najwazniejszych przepisów.
              Kto źle odpowie do WORD na oglądniecie filmu lub egzamin sprawdzający.
              PoRD kierowcy powinni mieć obkute na blachę przynajmniej 10 %.
              Jeżdżą tacy 30 lat i nie potrafią powiedzieć ile razy się kodeks zmienił i co w
              nim zmieniono od czasów kursu.



              • Gość: Krzysztof Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.07.10, 09:54
                Ja proponuję, żeby policjanci pilnowali przejść i BEZWZGLĘDNIE
                karali także pieszych. Jeśli piszesz o "wyrywkowym" odpytywaniu
                kierowców - to samo musi dotyczyć pieszych. To nie Indie a piesi nie
                święte krowy, choć jak widać trudno to pojąć co poniektórym znawcom
                przepisów.
                A tak wogóle to jest tak że wszyscy mają określone prawa i
                obowiązki. I nie ma powodu, żeby jedni byli "wyrywkowo odpytywani"
                inni nie.
                Chciałbym też zwrócić uwagę, że pieszy jest często także kierowcą i
                na odwrót. Co jak widać nie wszystkim z krzykaczy przyszło
                do "misiowego rozumku".
                • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 12:03
                  > Ja proponuję, żeby policjanci pilnowali przejść i BEZWZGLĘDNIE
                  > karali także pieszych.

                  zapewniam cie ze w Polsce więcej jest karanych pieszych niż kierowców za
                  nieustąpienia pierwszeństwa na przejściu.


                  Jeśli piszesz o "wyrywkowym" odpytywaniu
                  > kierowców - to samo musi dotyczyć pieszych.
                  Jak możesz pytać pieszego i jaka sankce mu dac jak nie złamał prawa ? Pieszy nie
                  musi zdawać egzaminu ze znajomości kodeksu i nie moższ wysłać o na zaden kurs.
                  Kierowcę można skierować na poprawienie wiadomości gdy uzbiera sporo punktów i
                  taki zapis można wprowadzić do egzaminowania na drodze. Kierowca mówi, że się
                  dobrze zachował przed strzałką to nie udowadniać mu, że nie tylko zapytać co
                  powinien zrobić kierowca.Jeśli nie powie że musi bezwzględnie się zatrzymać to
                  znaczy że nie wie i ze się nie zatrzymał . Można spytać czy trzeba zwalniac
                  przed przejściem jak powie że wystarczy wzmóc czujność to upomnienie .
                  inaczej nie zapamięta. Jak nie zna odpowiedzi na kilka podstawowych pytań to
                  skierowanie do WORD na sprawdzenie znajomości przepisów.Mozę kupił prawo jazdy ?
                  A może robił 30 lat temu i bez skierowania nigdy sie nie poduczy. aj robiłem
                  kiedyś takie testy dla kierowców z praktyka 5 , 15 i 26 . Byłem przerażony ich
                  słaba znajomością kodeksu.ale co menie obchodzi znajomość przepisów
                  kierowców.Ona jest tragiczna.
                  Dlatego chociaż na przejściu należy wbić chociaż jeden przepis na pamięć .
                  Pieszy ma na przejściu ZAWSZE pierwszeństwo.
                  A to ze nie powinien się dać "zabić" wcale go tego pierwszeństwa nie pozbawia.
                  Doszło do paradoksu ze kierowcy sobie ubzdurali że jak swą jazdą zastrasza
                  pieszego na przejściu tak że bedą na nim przed pieszym to pieszy wahając sie
                  rezygnuje z prawa do pierwszeństwa.

                  To idioci.
                  To dlatego w Polsce ginie najwięcej pieszych . Jesteśmy na 3 miejscu od końca.
                  Wyprzeda nas Rumunia i Grecja.
                  Polska policja to lenie a niektórzy to niedoszli zabójcy.
                  100.000 policjantów a ja raz na parę lat widzę policjanta na drodze (nie liczę
                  sprawdzania dokumentów czy dmuchania).
                  Jeśli policjant jest na drodze to zwykle gwiżdże na pieszych na czerwonym
                  chowając się za filarem.
                  Policja to poluje na piwoszy .
                  Policja urządza tysiące patroli-spacerków, a mieszkańcy zapomnieli jak brzmi
                  gwizdek

                  To nie Indie a piesi nie
                  > święte krowy,
                  świat jest dla ludzi czy pieszych, auto to przejściowa forma transportu.
                  Auto w mieście a szczególnie w centrum to anachronizm .
                  Będą powolne wkluczenia aut z centrum.
                  Jak przyjrzysz się ulicom Manhattanu to poza taksówkami i autami dostawczymi.
                  Prywatnych aut jest jak na lekarstwo ( przynajmniej na poziomi jezdni i na
                  chodnikach.
                  Jest ich wielokrotnie mniej niż na początku XX wieku.
                  W wielu krajach stosuje się szykany dla kierowców w miejscach które często
                  zaskakują aby pokazać że przestrzeń publiczna jest głownie dla pieszych.
                  Zatem pieszy był zawsze świętą krową czy to się kierowcom podoba czy nie.

                  >choć jak widać trudno to pojąć co poniektórym znawcom

                  > A tak wogóle to jest tak że wszyscy mają określone prawa i
                  > obowiązki. I nie ma powodu, żeby jedni byli "wyrywkowo odpytywani"
                  > inni nie.
                  Oj strasznie boli że musisz znać przepisy a piesi nie ?
                  zmusisz 11-latkę albo 76-latkę do znajomości przepisów ?
                  Nie wydaje ci się, że lepiej polegać na ich zdrowym rozsądku ?


                  Możesz pojąć, że jakby oni znali prawo to by wkraczali na przejście przed auta
                  jeszcze częściej ?


                  > Chciałbym też zwrócić uwagę, że pieszy jest często także kierowcą i
                  > na odwrót.
                  Co to ma do rzeczy ?
                  Ja jako kierowca znający prawo wymuszam na kierowcach pierwszeństwo na pasach
                  jak idę jako pieszy.
                  Mało mnie obchodzi ze auta ostro hamując wpadną na siebie.Właśnie jako kierowca
                  potrafię ocenić masę pojazdu ,prędkość , przyczepność podłoża i wchodzę na pasy
                  tylko wtedy gdy wiem ze auto zdąży wyhamowac.Oczywiście nie wchodzę przed auto
                  bo kiep kierowca może mnie rozjechać jak mu się nie będzie chciało hamować. Ale
                  jak sobie rozwalą kufry zatrzymując się 15 metrów przed pasami po jedzie 80km/h
                  to zwykle są pokorni. Drugi kierowca pyta po co hamował jak jechał 80 i nie było
                  świateł na przejściu

                  • Gość: Krzysztof Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: 94.254.228.* 21.07.10, 22:01
                    Krótko:
                    wycinasz kawałki, rozdzielasz i nie widzisz związku.
                    Pieszy wg ciebie nie musi znać przepisów. Niech nie zna. Ma szanse zapłacić za
                    to życiem. To "przepytywanie pieszych" dotyczyło tych sytuacji gdy dostają
                    "mandacik".
                    Zaś skoro mówisz ze kierowca musi znać przepisy, pieszy zaś nie, ja mówię że
                    wielu kierowców bywa i to często pieszymi, to ja widzę powiązanie. Ty nie. No
                    cóż łatwiej pisać slogany niż uruchomić komórki.
                    Do metropolii jak Nowy Jork daleko nam. Oni tam całe życie są w mieście. Ja
                    jeżdżę samochodem bo nigdy nie wiem, czy w pracy w ciągu dnia nie będę musiał
                    być na drugim końcu Wrocławia, albo i województwa. Nie wożę więc d... dla
                    wygody. Widziałem też pieszych w innych krajach. Dlatego piszę co piszę.
                    • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 22.07.10, 11:26
                      > Krótko:
                      > wycinasz kawałki, rozdzielasz i nie widzisz związku.
                      jestęś gołsłowny.nie mogę się do tego odnieść.
                      Połacz kawałki u udowdnic ze rozbicie twoje wypwoiedzi wypacza jej sen.


                      Ale zastanó sie czy warto .Pisze tu njwiecej i temat już zgasł.
                      Z grubsza sie zgadzamy poza tym ze ty masz za duze oczekiwania wobec pieszych.


                      > Pieszy wg ciebie nie musi znać przepisów.
                      Nie według mnie tylko według prawa.
                      POiesz ma znać ogólne zasady poruszania się.
                      W praktyce nie musi znać żadnych znaków poza zakazem ruchu pieszych.
                      parę reguł typu aby nei wbiegac na jezdnię , aby przechodzic na skrzyzowaniach
                      lub na przejsciach .
                      Piesi i tak nei znają wiekszosci swych praw.
                      Pesie nie wiedzą w oparciu o jakie przepisy mogą sie poruszać na drodze.
                      W szkołach nie ma przedmiotu wychowanie komunikacyjne.
                      Na festynach policyjnych nie robi się konkursów wiedzy.
                      Miasteczko ruchu cały rok stoi puste i służy jako wybieg dla psiarzy.
                      Czy ty wiesz gdzie we Wrocławiu jest takie miasteczko ?
                      Tylko nie googlaj.
                      Tak naprawdę policja w doopie ma edukację pieszych.
                      Można przypisać winę pieszemu zazłamanie przepisu którego nawet policjant nie znał.
                      Państwo absurdów. W wielu krajach z tego powodu prawo dla pieszych jest
                      uproszczone a sankcje dla kierowców sa zaostrzone .
                      Ostre sankcje nie zmuszaja do wkuwania przepisów na pamięć ale zmuszaja do
                      właczania rozsadku.
                      Tam np piezsy moze przechodzic na czerwonym na własną odpowiedzialnosc .moze
                      chodzić po ulicy. Potracenie pieszego nawet pozapasami tezjest karalne itd
                      znajomosc przepisów mapoprawic pieszemu bezpieczeństwo ale nieznajomosc nie moze
                      kierowac ostrzesankcji w niego.
                      Tam sie edukuje ze warto stosowac sie do przepisów.





                      Niech nie zna. Ma szanse zapłacić za
                      > to życiem.
                      jest jeden przepis : zycie masz tylko jedno.
                      Jak ktos sie do niego nie stosuje to nie ma sensu innych przepisow mnozyc.


                      To "przepytywanie pieszych" dotyczyło tych sytuacji gdy dostają
                      > "mandacik".
                      ZANIM WYPISZESZ MNADACIK 110 RAZY UPOMNIJ.
                      JAK LUDZIE ZOBACZAPOLICJE NA ULICAH TO NIE BEDZIETRZEBA MANDACIKÓW.
                      Mandaciki to tylko za czewone.



                      > Zaś skoro mówisz ze kierowca musi znać przepisy, pieszy zaś nie, ja mówię że
                      > wielu kierowców bywa i to często pieszymi, to ja widzę powiązanie.

                      nie czpiaj sie słow.Dobrze wiesz ze chodzi o to ze jak do przejcia zblizasie
                      pieszy i kirowca to kierowca nie mozezakladac zepieszy pamieta kazdy przecinek z
                      PorD o ruchu pieszych.






                      No
                      > cóż łatwiej pisać slogany niż uruchomić komórki.
                      nie tylko pisze z tobą ale dużo zrobiłem we Wrocławiu dla poprawienia
                      bezpieczeństwa.Nie wciągaj mnie zatem jałowe dyskusje o sloganach bo lista
                      spraw do załatwienia jest długa w kompie.




                      > Do metropolii jak Nowy Jork daleko nam. Oni tam całe życie są w mieście.

                      Daleko 70-100 lat spóźnienia w rozwoju motoryzacji.Jesteśmy na innym poziomie
                      "ewolucyjnym", w wielu dziedzinach.Organizacja komunikacji zbiorowej, inzynieria
                      ruchu, przepisy ruchu, przyzwyczajenia, praktyka policji, praktyka sądowa,
                      edukacja itd





                      Ja
                      > jeżdżę samochodem bo nigdy nie wiem, czy w pracy w ciągu dnia nie będę musiał
                      > być na drugim końcu Wrocławia, albo i województwa. Nie wożę więc d... dla
                      > wygody.

                      Co to ma do rzeczy.Nie ty jeden.Ale kazdy z tych co musi korzystać z auta może
                      jednocześnie ograniczać korzystanie z niego gdy akurat nie musi.


                      > Widziałem też pieszych w innych krajach. Dlatego piszę co piszę.
                      Piesi śa tacy sami bo w ich zachowaniach niewiele sie zmienia. To kierowcy
                      zaczeli jezdzic inaczej bo jeden od drugiego uczy siezłych nawyków gdy aut jest
                      już za dużo.Ale bliski czas gdy policja wyjdzie na ulice bo w ten sposób uratuje
                      więcej istnień niż uganiając się za bandytami. Na 2000 policjantów wrocławskich
                      drogówka dysponuje kilkoma radiowozami które są ciągle są zajęte stłuczkami.
                      Reszta coś tam robi ale gro czasu się pałęta i spala benzynę na wrocławskich
                      ulicach.Czasem radiowóz coś przywali.
                      Nie będę tu podawał listy wypadków z udziałem policji bo nie jest moim zadaniem
                      im dokopywać.
                      Są jednak sposób aby poprosić panów policjantów o wyście z aut i nie
                      zasmradzanie miasta tylko o efektywną, aby nie napisać uczciwą, pracę.


          • Gość: dfg Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 12:56
            Pieszemu zatrzymać się pieszemu niż pojazdowi jadącemu 50 km/h. Bzdurą jest
            przepis o pierwszeństwie pieszego na pasach. Pasy powinny jedynie oznaczać, że
            tam jest zwiększone niebezpieczeństwo, a przepis o pierwszeństwie pieszego na
            pasach powinien zostać usunięty
            • unhappy Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! 19.07.10, 13:03
              Gość portalu: dfg napisał(a):

              > Pieszemu zatrzymać się pieszemu niż pojazdowi jadącemu 50 km/h. Bzdurą jest
              > przepis o pierwszeństwie pieszego na pasach. Pasy powinny jedynie oznaczać, że
              > tam jest zwiększone niebezpieczeństwo, a przepis o pierwszeństwie pieszego na
              > pasach powinien zostać usunięty

              Mam cię! Dostaniesz wygodną klateczkę i klawiaturę raz na dzień na 10 minut,
              żebyś nie padł z głodu :D
            • Gość: szalony_ivan Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.10, 14:37
              Ta, a potem będziesz stał na przejściu 0,5h z rodziną i dzieckiem i klął na
              "śmierdzieli w autach, którzy nie przepuszczą pieszego". Oni wiedzą, że jest
              niebezpiecznie w tym miejscu...
            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 21:28
              > Pieszemu zatrzymać się pieszemu niż pojazdowi jadącemu 50 km/h. Bzdurą jest
              > przepis o pierwszeństwie pieszego na pasach. Pasy powinny jedynie oznaczać, że
              > tam jest zwiększone niebezpieczeństwo, a przepis o pierwszeństwie pieszego na
              > pasach powinien zostać usunięty


              I tak samo na jezdzni pieszy ani kierowca nie pwoinien mieć pierszeństwa.
              W koncu jak wolo parkować na chodniku to przecież piesi powinni mieć całkowite
              prawo do chodzenia po jezdni na zasadach róanorzednych tak jak na pasach.


              A ty matołku wyznaczyłeś przejscie zebrą co ma niby oznaczać że jest tam
              niebezpieczniej niz na jezdni.
              Przestań wąchać już to co wąchasz.
              Mam na myśli Etylinę .

          • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 18:09
            > A nie pomoyslales ze Polakom brakuje kultury?? BO jak widzisz pieszego stojaceg
            > o
            > przy pasach to bezwzglednie nalezy sie zatrzymac i go przepuscic czy to takie
            > trudne !!!!

            niech chociaż stanie na początek raz na 50 razy to da przykład innym lub
            zatrzyma jadących drugim pasem.
        • ralfx Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! 19.07.10, 13:08
          Widać jako kierowca powinieneś oddać jak najszybciej Prawo Jazdy. Przepisy są
          jasne: kierowca jest OBOWIĄZANY zwolnić przed każdym przejściem dla pieszych i
          umożliwić pieszemu przejście. Nawet jeśli jest wybudowany azyl.
          Do powyższych i poniższych komentarzy:
          Od kiedy w Polsce pieszy ma obowiązek znajomości Przepisów Ruchu Drogowego? Nie
          ma takiego obowiązku. Obowiązek ten spoczywa na kierowcach pojazdów, do których
          kierowania musi zdobyć odpowiednie uprawnienia.
          Pieszy stojący przed pasami i będący już na pasach jest świętą krową. Kropka.
          Nie ma nic więcej. Wypisywanie przez Was takich bzdur i próba interpretacji tego
          przepisu świadczy (jako kierowcach oczywiście) o totalnym braku kultury na
          drogach i nieznajomości przepisów z Waszej strony jako kierowców.
          Ale nie mam o to pretensji do Was-kierowców tylko do Policji, która działa
          niestety okazjonalnie. Gdyby "Drogówka" działała to nie byłoby tematu bo część z
          Was dożywotnio raczej stałoby się co najwyżej kierowcami jednośladów.
          Proponuję udać się Wam drodzy "kierowcy" po nauki i kulturę jazdy do Skandynawii
          (Dania, Norwegia) gdzie nie zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych gdy
          pieszy dopiero zbliża się do przejścia kosztuje w przeliczeniu około 800 koron.
          Co do Konwencji Wiedeńskiej - i bez tego Policja może karać. Gdyby chciała. Ale
          sama daje przykład, że można jeździć jak się chce waląc w pieszych na
          przejściach. Bez konsekwencji.
          Poniżej przydatne linki - szczególnie Tobie Krzysztofie polecam:
          www.palestra.pl/index.php?go=artykul&id=2608
          www.grudziadz.kujawsko-pomorska.policja.gov.pl/files/11945946474734115736f0d/punkty_karne.pdf
          • manyquid Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! 19.07.10, 13:36
            Racja 100%. Cwaniaczkom pokładającym wiarę w kolesiostwo obecnie postawione
            sąpowązne zarzuty: vide Ziobro, Kamiński etc.

            Koleżka mendziarz pokładał wiarę w rozejście po kościach dzięki klice ale już
            się to skończyło bo gazeta opisała.

            Dla mnie niewyobrażalna jest dyskusja uskuteczniana przez niektórych ponieważ
            odkiedy mam prawo jazdy (17 lat) zawsze hamuję widząc choćby tylko człowieka
            zbliżającego się do przejścia i mam wbite w głowę, że za jakkąkolwiek
            nieracjonalność po stronie pieszego odpowiem i tak ja. Bo uczestnikiem ruchu
            posiadaczem prawka jestem ja a na przejsciach są babcie, dzieci, niewidomi,
            ludzie po prostu i to oni sa chronieni prawem dlatego mają bezwględne pierwszeństwo
            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 22:40
              > Racja 100%. Cwaniaczkom pokładającym wiarę w kolesiostwo obecnie postawione
              > sąpowązne zarzuty: vide Ziobro, Kamiński etc.
              >

              Ale poco mieszasz politykę do wypadku ?
              Myszlisz ze dokonałeś jedynego slusznego wypboru i zachecasz innych do pójścia w
              twe ślady ?
              Wygląda raczej, że masz wątpliwości i szukasz potwierdzenie u innych.
              zapewniam cie jednak ze na innych forach znajdziesz partnerów do dyskusji która
              z tym tematem jest OT.
              Syf na drogach nie zależy od prokuratorów generalnych tylko od takich zdarzeń
              jak opisywane gdzie tak oczywistego zdarzenia policja nie umie a raczej nie chcę
              zinterpretować a ponieważ jest blisko z prokuraturą i biegłymi uznali że lepiej
              dla Policji będzie jak nie okaże się, że to policjant nie tylko nie zna prawa
              ale swym postępowaniem doprowadza do tragicznego wypadku.

              Ta sprawa powinna być słynna na cała Polskę, a łby powinny polecieć bo
              potrącenie na pasach to nie jest precedensowa sprawa i każdy prokurator powinien
              się bać zamiatać ją pod dywan załatwiając ją inaczej niż podobne ale gdzie
              policjant nie brał udziału.
              Nie wiem czy przy obecnym stanie prawnym można przypis winę obopólną lub dzielić
              procentowy udział, ale bez wątpienia policjant jest winny i jeszcze się
              bezczelnie do tego przyznaje udając :"nic nie wiem nic nie widziałem".
              Jeśli pieszy nie biegnie, nie zagada się z kolegą, nie wyjdzie zza tłumu, nie
              jest zakapturzony podczas ulewy czy śnieżycy, nie jest pijany czy naćpany , nie
              jest skonany po 30 godzinach na nogach , nie ma ataku serca itp to nie ma
              możliwości aby przy właściwej prędkości auta go nie zobaczył i się nie cofnął o
              krok umożliwiając rozpędzonemu kierowcy odbicie w bok.
              Gdyby młody człowiek tak się często zagapiał to 99% staruszek byłoby wybitych.
            • Gość: Krzysztof Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: 94.254.228.* 21.07.10, 22:05
              Par.2 prawa o ruchu drogowym i definicje uczestnika ruchu drogowego (pkt.17).
              Jeśli nie wiesz że pieszy też jest "uczestnikiem ruchu drogowego" to kto ci dał
              prawo jazdy?
              • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 22.07.10, 13:13
                > Par.2 prawa o ruchu drogowym i definicje uczestnika ruchu drogowego (pkt.17).
                > Jeśli nie wiesz że pieszy też jest "uczestnikiem ruchu drogowego" to kto ci dał
                > prawo jazdy?

                pisz na temat albo naucz się cytować bo nie wiem do czego sie odnosisz .

                Ja napisałem że pieszy nie jest uczestnikiem ruchu ?
                Chyba na glowę upadłeś albo masz problemy czytaniem.
                Zacytuj bo pomyślę żeś kłamca.


                Pieszy moze sie poruszać także poza drogami i nie jest wtedy uczestnikiem ruchu.
                PoRD obekmuje tylko drogi publiczne i strefy zamieszkania.
                Są jeszcze inne drogi gdzie pozycja pieszego nie jest zdefiniowana.
                ale widzę ze lubisz tracić czas na dyrdymałki.
                Może zastanów się jak realnie poprawić bezpieczenstwo na drogach i gdzie my mamy
                skierować swoje siły zamiast trąbić o hipotetycznym przyszłym czasie gdzie piesi
                będą wyedukowani i wypadki spadną o połowę bo piesi nie będą ich powodować.
                Nie bądź dzieckiem.
                ja np wczoraj zrobiłem przegląd kilu azyli i pomierzyłem znaki i doszedłem do
                wniosku ze typowy znak na żółtym stojaku ma jedną najmniejszych dozwolonych
                średnic w prawie .Stojak jest niski i cienki i pieszego zasłania tylko do bioder.
                Zasłania tylko nogi, Szerokość postumentu to ok 25 cm a azyl ma szerokość
                minimum 2 metry wiec nie ma mowy o zasłonięciu nóg gdy pieszy jest na krawędzi
                wysepki.
                Zatem w tym temacie nie ma co zmieniać czyli poprawiać.



          • Gość: x Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:38
            > Widać jako kierowca powinieneś oddać jak najszybciej Prawo Jazdy.
            Przepisy są
            > jasne: kierowca jest OBOWIĄZANY zwolnić przed każdym przejściem
            dla pieszych i
            > umożliwić pieszemu przejście. Nawet jeśli jest wybudowany azyl.

            W ogóle nie ma w Polsce takiego przepisu, że obligatoryjne jest
            zwolnienie pojazdu przed przejściem dla pieszych, ponownie piszesz
            kompletne bzdury i w ogóle nie rozumiesz o czym piszesz.

            Ustawa z 20.06.1997 Prawo o ruchu drogowym
            Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla
            pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i
            ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
            Art. 2 pkt 22) Użyte w ustawie określenia oznaczają (...):
            szczególna ostrożność
            - ostrożność polegającą na zwiększeniu
            uwagi
            i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i
            sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym
            odpowiednio szybkie reagowanie.
            Art. 14. Zabrania się:
            1) wchodzenia na jezdnię:
            a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
            pieszych,
            b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej
            widoczność drogi;
            2)przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności
            drogi;
            3)zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby
            podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
            4)przebiegania przez jezdnię;
            5)chodzenia po torowisku;
            6) wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone
            lub opuszczanie ich rozpoczęto;
            7) przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie
            zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo
            chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one
            się znajdują.
            • Gość: Krzysztof Pora skończyć też z ciemnotą ludzi! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 15:16
              Po pierwsze piesi, tak jak i kierujący pojazdami MUSZĄ znać zasady
              prawa. Pomijam prawniczą zasadę "niezbajomość prawa szkodzi". Bo gdy
              pieszy wejdzie ci wprost pod koła to co zdążysz zrobić? Czasem nawet
              nie mrugniesz okiem a wypadek już był! Zatem tekst taki jak ralfx
              napisał :
              "Od kiedy w Polsce pieszy ma obowiązek znajomości Przepisów Ruchu
              Drogowego? Nie ma takiego obowiązku. Obowiązek ten spoczywa na
              kierowcach pojazdów, do których kierowania musi zdobyć odpowiednie
              uprawnienia." świadczy o tym, że to on winien to prawo jazdy oddać!
              Bo nie zna prawa o ruchu drogowym tylko potoczne o nim sądy
              nierozsądnych ludzi.
              Po drugie jeśli pieszy jest idiotą i nie rozumie, ze samochód nie
              stanie dęba tuż koło jego nogi bo ma masę i dzięki temu bezwładność
              to czyja to wina? Jego głupoty, braku myślenia? Czy jak wielu by
              chciało wina kierowcy?
              Po trzecie powtórzę - gazety, telewizja itd. puszczają teksty ze
              pieszy ZAWSZE ma pierwszeństwo. I jeden z drugim idiota wierzy że
              pierwszeństwo ochroni go od, no włąśnie od czego? Od śmierci? Od
              skutków własnej głupoty?
              Po czwarte odsyłam wszystkich do zarządu dróg w tym mieście z
              pytaniem dlaczego w newralgicznych miejscach, gdzie piesi
              NOTORYCZNIE wbiegają na jezdnię bo się śpieszą np. do tramwaju, albo
              nie ma świateł, albo jak koło dworca PKP z boku od Swobodnej nie
              dość że zaraz za zakrętem jest zatoka autobusów to jesze zaraz
              przejście z migającym żółtym!
              Są miejsca, gdzie jest jedno przejście ze światłami _ początek
              Ślężnej od wiaduktu jadąc na tyłach Areny, po to żeby za 50 m było
              kolejne. Już bez świateł. I jak raz do przystanku tramwajowego.

              Zatrzymujac sie jak pisze ralfx możesz te kilaset metrów jechać
              dłuuugo. A wsytarczy, zeby piesi przechodzili gdy wcześniej na
              poprzednim zapalą sie światła czerwone dla pojazdów. Ale pieszy ma
              zawsze pierwszeństwo.
              Czemu miałby posłużyć taki przepis o bezwzględnym pierwszeństwie
              pieszego? Wytłumaczcie najpierw te zasady ludziom w podeszłym wieku
              często z wnukami za rękę, przebiegającym nawet tam gdzie przejścia
              zupełnie nie ma. To jest codzienny obrazek!
              i na koniec - nie uważam, że kierowca ma mieć to wszuystko w d...
              ale nie mozna z niego robić świetej krowy i jeszce mu wmawiać, ze
              jego zasady nie oprawa o ruchu drogowym nie interesują!
              • Gość: Krzysztof Re: Pora skończyć też z ciemnotą ludzi! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 15:23
                "ale nie mozna z niego robić świetej krowy i jeszce mu wmawiać, ze
                jego zasady nie oprawa o ruchu drogowym nie interesują!"

                Sorry ale w ferrorze uciekł mi kawałek - to oczywiście dotyczy
                pieszych.

                • Gość: maxim Re: Pora skończyć też z ciemnotą ludzi! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 23:59
                  > "ale nie mozna z niego robić świetej krowy i jeszce mu wmawiać, ze
                  > jego zasady nie oprawa o ruchu drogowym nie interesują!"
                  >
                  > Sorry ale w ferrorze uciekł mi kawałek - to oczywiście dotyczy
                  > pieszych.
                  >

                  nie zrównuj pieszych z kierowcami.
                  Po pierwsze piesi ani nie znają PoRd tak jak kierowcy ani nie muszą tak znać.
                  Po drugie piesi ni czynią takich szkód jak popełnią błąd.
                  Szkody to sobie mogą wyrządzić a przed tym żaden przepis i tak nie uchroni.

                  Prawo tworzy się po to aby chronić słabszych.Jeśli trzeba ich było chronić na
                  pasach to taki przepis o pierwszeństwie powstal.Zdanie kierowców o
                  niezrozumieniu intencji ustawodawcy są nie na miejscu .
                  Kierocy niech się uczą przepisów a potem mogą dywagować nad ich sensownością.
                  Rzadko który kierowca wiedział, że jest obowiązek zatrzymywania się przed
                  zieloną strzałką na sygnalizatorze.
                  zielona strzałka kojarzyła im się z sygnałem jedź a nie "stój' . Kierowcy nie
                  wiedzą jak się poruszać po rondzie i nie znają połowy przepisów .
                  Może niech chociaż tego jednego się nauczą że pieszy na przejściu ma zawsze
                  pierwszeństwo a to czy wtargnie czy nie nie ma nic do rzeczy , bo to sprawa
                  "kości" pieszego.
                  Czy pieszy wtargnie czy nie to jak kierowca nie będzie respektował jego
                  pierwszeństwa to wcześniej czy później jego stuknie.


              • Gość: maxim Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 23:43
                > Po pierwsze piesi, tak jak i kierujący pojazdami MUSZĄ znać zasady
                > prawa.

                Bełkoczesz.
                Jestem pewien ze ty jako kierowca nie znasz prawa w zakresie kominiarstwa czyli
                prawa budowlanego.
                Skoro jednak ty masz znać prawo to podaj przepis na podstawie którego pieszy ma
                znać PoRd ?
                Co pieszego uprawnia do poruszania się pod rogach ?
                Znajomość prawa a może jakiś dokument ?
                Czy ty znasz PoRD czy tylko kiedyś czytałeś ?
                Znasz 10% PoRD ?
                pieszy coś tam słyszał i coś tam zna i wydaje mu się, że prawo zna.
                Ty nie możesz polegać na jego znajomości prawa bo ciebie obowiązuje prawo jak Ty
                masz się zachować przy dojeżdżaniu do przejścia i niech cię nie obchodzi
                znajomość prawa innych użytkowników.
                Ciebie w tym momencie obowiązuje zasada ograniczonego zaufania bo chyba zdajesz
                sobie sprawę zże co najmniej jeden na milion pieszy nie zna PoR.
                A ponieważ nie wiesz który to nie możesz człowieka zabić z czystej swej niewiedzy.
                Pieszy może być upośledzony i nie mieć właściwej oceny prędkości.
                Ty wsiadając do auta które służy do zabijania musisz wiedzieć co się stanie jak
                się nie będziesz zastanawiał nad drogą hamowania.
                Nie możesz potracić bo droga hamowania okazała się za krotka to znaczy ze pieszy
                za późno wszedł.
                Przekroczona droga hamowania a wtargniecie bezpośrednio przed pojazd to dwie
                różne rzeczy.



                >Pomijam prawniczą zasadę "niezbajomość prawa szkodzi"
                Dlaczego pomijasz ?
                Nieznajomosc prawa przez kierowców szkodzi głównie pieszym.


                > Po trzecie powtórzę - gazety, telewizja itd. puszczają teksty ze
                > pieszy ZAWSZE ma pierwszeństwo.
                Tak pieszy ma zawsze pierszeństwo. Niech to do ciebie dotrze.



                I jeden z drugim idiota wierzy że
                > pierwszeństwo ochroni go od, no włąśnie od czego?
                To już sobie sam dopowiedziałeś.Pieszy wierzy ze prawo go chroni i dlatego
                śmiało korzysta ze swego pierszeństwa na zasadzie ograniczonego zaufania .Tzn
                idzie ale jest czujny i zastanawia się czy nie zrezygnować z pierwszeństwa gdy
                kierowca je wymusi.
                Ale Pieszy ma prawo iść równym śmiałym krokiem nawet jak auta się zbliżają.
                Pieszy nie powinien stawać lub zwalniać bo stwarza zagrożenie is taje się
                nieprzewidywalnym.

                > Od śmierci? Od
                > skutków własnej głupoty?
                Głupota to jest u kierowcy a pieszy jest głupi że wierzy kierowcom.
                Jakby miał im nie ufać to by z domu nie wyszedł.
                Większości kierowców można ufać bo nawet jak popełnią błąd to potrafią jeszcze
                zahamować.
                Ale zawsze znajdzie się jeden taki niezadowolony że media wmawiają pieszym ze
                maja na przejściu pierwszeństwo.
                A nie pomyślałeś ze media nie wmawiają tego pieszym tylko kierowcom ?
                Pieszy i tak wejdzie między auta tylko wtedy gdy uzna, że mu nic nie zagraża.
                Przesłanie o pierszeństwo idzie do kierowców.Jak widać do ciebie jeszcze nie
                dotarło ze pieszy ma ZAWSZE pierwszeństwo na drodze bo się niemiłosierni zżymasz.
                Wściekasz się że ma, i zamiast to przyznać, krążysz po opłotkach

                > Czemu miałby posłużyć taki przepis o bezwzględnym pierwszeństwie
                > pieszego?
                temu ze skoro pieszych się nie uczy PoRd a wszystkich kieroców tak to wpijajac
                to do głowy kierocom jest pewnośc że jedna strona ruchu w 100% została
                poiadomiona że pieszy ma tam pierszeństwo.Zatem niezależnei od wiedzy pieszego
                czy wie ze to pierwszęństwo ma czy tego nie wie na pewno kazdy kieroca ma sobie
                oswieżac te przpisy tak długo az obudzony odpowie tak pieszy ma zawsze
                pierszeństwo na przejściu.

                Dzięki temu można zmniejszyć liczbę wypadków.
                No jeszcze są potrzebne wyroki sadowe dla kierowców którzy to pierwszeństwo
                złamali i już robi się bezpieczniej.
                Szkoda ze tak prostej zasady wpływania na podświadomosc kierocow nei rozumiesz.

                To działą tak.
                Kierowco: auto to narzędzie do zabijania równie skuteczne jak karabin.Zabijesz
                to nieważne czy znałeś przepisy czy nie. Pójdziesz siedzieć bo jak znałeś to
                złamałeś a jak nie znałeś to nie wiesz ze złamałeś, ale złamałeś.
                Ponieważ nie wiesz z lenistwa i nieuctwa, może jak posiedzisz to zapamiętasz i
                więcej nikomu krzywdy nie zrobisz.



                • Gość: Krzysztof Re: Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.07.10, 10:14
                  "Skoro jednak ty masz znać prawo to podaj przepis na podstawie
                  którego pieszy ma znać PoRd ?"
                  1.Nieznajomość prawa szkodzi.
                  2.Cytowane już, zawarte w tymże prawie przepisy ZAKAZUJĄCE wbiegania
                  na pasy itd. Czyli są w TYM prawie artykuły, przepisy opisujące
                  zdroworozsądkowe zasady wpajane od dziecka (...popatrz w prawo,
                  popatrz w lewo itd...) pieszym. Jesli nie są dla pieszych to po co?
                  Żeby chronić d..kierowcy?
                  Ponadto gdzie jest opisany zakaz włażenia na przejście na czerwonym
                  świetle? Nie w prawie drogowym? A zobacz osiełku par.2 tegoż prawa i
                  definicje uczestnika ruchu drogowego (pkt.17)
                  3.Wytłumacz się gliniarzowi, który ci wlepi mandat za włażenie tuż
                  pod koła samochodu, czy na czerwonym, ze ciebie prawo nie obowiązuje
                  bo go nie musisz znać. Powodzenia.

                  WŁAŚNIE TAKIE POGLĄDY WINNY BYĆ RAZ NA ZAWSZE ELIMINOWANE.

                  Zaś akcje skierowane do pieszych pod tytułem "znaj swoje prawa" to
                  bzdura. Vide konkurencyjna gazeta z Wrocławia.
                  Powinna być JEDNA dla pieszych i kierowców. Omawiająca prawa i
                  obowiązki. Jednych i drugich.

                  "Ty wsiadając do auta które służy do zabijania..."

                  Idioto! Mnie uczyli że auto służy do jeżdżenia. No ale ja jestem
                  tylko zdrowo myślącym kierowcą, kiedy jeżdzę i pieszym, kiedy chodzę
                  pieszo. A często, wbrew twojemu wyobrażeniu chodzę pieszo.

                  Nieznajomość prawa przez pieszych szkodzi głównie im samym. Ale
                  często, skoro dość sporo jest tu takich "geniuszy" jak ty, trudno to
                  w sądzie udowodnić. Ale o dziwo sami policjanci mówią że gros
                  wypadków z udziałem pieszych to ICH WINA.

                  Na resztę nie chce mi sie odpowiadać bo jak ju pisałem rozmaiwać
                  można z posiadaczem rozumu, nie z posiadaczem "jedynie słusznych
                  poglądów".
                  • Gość: maxim Re: Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 12:56
                    > "Skoro jednak ty masz znać prawo to podaj przepis na podstawie
                    > którego pieszy ma znać PoRd ?"
                    > 1.Nieznajomość prawa szkodzi.

                    to jest ten przepis ?
                    Gdzie był publikowany?

                    > 2.Cytowane już, zawarte w tymże prawie przepisy ZAKAZUJĄCE wbiegania
                    > na pasy itd.

                    Która instytucja i w jakim wieku uczy tych przepisów?
                    To mama uczy uważaj nie wbiegnij na ulice ale niewiele ponad to.

                    W starszych klasach raz napare lat policjaurzadzapogadanki ale która szkoła
                    przeszła lekcje z ruchu w miasteczku ruchu ulicznego ?
                    Kto kiedykolwiek odpytał bacie czy wolno chodzić po drogach dla rowerów itp ?
                    Kto poucza na ulicy ?
                    Kto liczy wykroczenia i analizuje ilsc błedów kierowców i pieszych?
                    Słyszałes aby choć na jednym szyzowaniu robiono badania ?
                    Nie liczy się tylko wypadki i trupy.
                    Zajefajnie.
                    Znam ludzi korzy społeczne uczą w szkołach dzieci z PoRD.
                    Państwo jest niewydolne i to widać po statystykach wypadków.\Polska jest na
                    szarym końcu Europy.
                    Nawet na tym forum wiele osób przyznawało racje kierowcy.
                    To jakaś oblędna solidarność pomieszana z nieuctwem


                    Czyli są w TYM prawie artykuły, przepisy opisujące
                    > zdroworozsądkowe zasady wpajane od dziecka
                    jak sam słusznei zauważyłeś zasady zdroworozsadkowe a one są wazneijsze od
                    PoRD.Zresztą to co wpojono dziecku w oparciu o PORd z tamtych lat jużsie 10 razy
                    zmieniło.

                    Ale widac na drogach ze kierowcy uczeni ze starego PoRD ustepują pierszenstwa
                    rowerzystom na przejazdach, a młodzi już nie bo nie trzeba.


                    >Jesli nie są dla pieszych to po co?
                    Aby ustalic winnego.
                    Pieszy jak mu zalezy na bezpieczeństwie to przeczyrtaprzpisy tylko po co ?
                    Czy znajomosc przpisow go uchroni ?
                    Wrecz odwrotnei I bez przepisow wiadomo ze wieganie zwieksza ryzyko a wchodzenei
                    przed amske zbyt późno to śmeirć.
                    Kto pozna przepisy ten zginie.
                    NIE wolno korzystac z pierszeństwa zagwaranowanego w przepisach jeśli ktoś che żyć.



                    > Ponadto gdzie jest opisany zakaz włażenia na przejście na czerwonym
                    > świetle? Nie w prawie drogowym?
                    Są przepisy do ktorych nie musisz sie stosowac.
                    Z pewnością w nocy na pustej drodze nikt nie bedzie stał na czerwonym.
                    Światła maja regulowac ruch a nie go tamowac.Jak nie ma ruchu to swiatła powinny
                    być wylaczone.


                    A zobacz osiełku par.2 tegoż prawa i
                    > definicje uczestnika ruchu drogowego (pkt.17)
                    a co to ma do rzeczy ?
                    Pieszy choć jest uczestnikiem ruchu jeśli nie stwarza zagrożenia ne musi znać
                    przepisów.
                    Postępuje tak jak inni i kieruje się zdrowym rozsądkiem.


                    > 3.Wytłumacz się gliniarzowi, który ci wlepi mandat za włażenie tuż
                    > pod koła samochodu, czy na czerwonym, ze ciebie prawo nie obowiązuje
                    > bo go nie musisz znać. Powodzenia.
                    Obawiam się ze meni nie doceniasz.
                    Zdarzało mi się pokonywać światła na czerwonym i wyobraź sobie ze potrafiłem
                    przekonać policjanta że nie ma prawa wlepić mi mandatu.
                    Nawet 5 policjantów drapało się w głowę i dali spokój odstępując nawet od
                    pouczenia bo policjanci rzadko znają PoRD .
                    We Wrocławskiej policji przez kilka lat spotkałem 4-5 osób, które je znają i
                    wszystkie one były z drogówki :)
                    Smutne to ale ten artykuł to też unaocznia.

                    > "Ty wsiadając do auta które służy do zabijania..."
                    >
                    > Idioto!
                    podpisuj się na koncu postu ?



                    > Mnie uczyli że auto służy do jeżdżenia.

                    >
                    To widać .
                    mnei uczli ze karabin i auto służą do zabijania i że czesto same zabijają.
                    To tak przenosnia ktora uczy ludzi ze jeśli nie wykaża troski to zaija tym co
                    mają w rękach.
                    Przy niefrasobliwosci karabin "sam strzela" i auto zabija.
                    Jak zsumujesz liczbę zabitych za pomocą auta to będzie to niewiele mniej niż
                    zabito ludzi z karabinu.
                    Dlatego ja swom kolegom powtarzam to czeo mnei uczyli.Auto słuzy do jezenia a
                    zabijanie to efekt uboczny jedzenia.Nie ma znaczenia czy umyślne czy nei.
                    Auto zabijalepij niż mlotek.
                    auto jest tak skonstruowane aby chronić kierowce ale nie pieszego w ktorego uderzy.
                    W Polsce ginie rocznie około 6.000 ludzi czyli co roku znika takie miasteczko
                    jak Żmigród. Rannych jest 10-20 razy wiece.Jak pomnożysz to od wojny to są juz
                    miliony w samej Polsce.
                    GDyby auta tak nie chroniły glupic kieroców to mniej pieszych by ginęło.
                    Idiota w aucie by ginął przy pierwszym wypadku .
                    No ale po co ta dyskusja.Co co znają skutki oddziaływania auta powodują dużo
                    mniej wypadkowo w tym śmiertelnych dlatego warto zastosować czasem terapie
                    wstrząsową .
                    np widząc, że kierowca jedzie niebezpiecznie spytać go czy już kogoś zabił.


                    > wbrew twojemu wyobrażeniu chodzę pieszo.
                    >
                    No popatrz, nie domyśliłbym się



                    Ale o dziwo sami policjanci mówią że gros
                    > wypadków z udziałem pieszych to ICH WINA.
                    >
                    nie pierz farmazonów i nie powtarzaj na forum publicznym bzdur.
                    Statystyki wypadkow sa oficjalnie dostępne.
                    Piesi przechodzac w miejscu nielegalny powodją tylko 1% wypadków więcej niz
                    przechodząć na prześciach po wyjściu zza nielagalnie tam stojącego auta.
                    Uwzgledniaja znajomośc prawa to kierocy powodują za dużo wypadkó.
                    Nei am sensu tu podawac ci procentow bo i tak nie zapamietasz.Powiem ze polscy
                    kierocy czesciej powoduja wypadki z rowerzystami niż oni sami mimo ze rowerzyści
                    nie są uczeni PoRD.
                    W Polsce ginie 50 razy wiecej rowerzystow niż w UE/
                    U nas ginie 10 razy więcej ludzi w groźnych wypadkach niz w Niemczech.
                    To od kierocow zależy ilosc wypadkow a nei od pieszych i rowerzytow.
                    W Gdańsku do 92 % kierowcow wmusza pierwszenstwo na przejsciach , w Niemczech
                    tylko 8 %.
                    Właśnie dziś UE wydala komunikat ze będzie walczyć z plagą wypadków w tym
                    szczególnie w Polsce.
                    Polskie chamstwo i buractwo znane jest na zachodzie.
                    Do 2020 roku liczba wypadków ma zmaleć o połowę.
                    Oj pogonią polskich policjantów do rooty.
                    Oj zarobią na swoją wcześniejszą emeryturkę.
                    Oj wyciągną tyłki z radiowozów.



                    > Nieznajomość prawa przez pieszych szkodzi głównie im samym.

                    totalna bzdura.zapewne z powodu tego ze nei wiedzą ze nie wlno wbiegac wbiegaja.
                    Zepewne gdyby przeczytali w PoRD ze nie wolno sie rzucac pod kola to by się nie
                    rzucali.
                    Popatrz realnie co sie dzieje .Zaden kierowca nie satnie a zapytany dlaczego
                    powie ze inni też tak robią.
                    To zwykłe chamstwo a neie nieznajomosć przepisów.Oczywiście jak ktoś tak 20 lat
                    jeździ to przecież nie będzie pamiętał ze ma zwolnic przed przejściem a nawet
                    się zatrzymać.
                    Kto tak robi?


                    Ale
                    > często, skoro dość sporo jest tu takich "geniuszy" jak ty, trudno to
                    > w sądzie udowodnić.
                    nie bój sie o sad .On codziennei ma takie sprawy.
                    Sąd zamienił sie w ośrodek szkolenia kierowców i to w sądzie najczęściej
                    dowiadują się co źle zrobili.

                    > Ale o dziwo sami policjanci mówią że gros
                    > wypadków z udziałem pieszych to ICH WINA.

                    zgadzam się TO WINA POLICJI :PP
                    Jeden z takich wypadków właśnie opisano.
                    Policja to tylko pijaków łapie za kółkiem ok 180.000 rocznie i uczy kierowców
                    zapinać pasy.
                    A co robią dla pieszych ?


                    > Na resztę nie chce mi sie odpowiadać bo jak ju pisałem rozmaiwać
                    > można z posiadaczem rozumu, nie z posiadaczem "jedynie słusznych
                    > poglądów".
                    A mimo to z tobą rozmawiam :P



                    • Gość: Krzysztof Re: Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: 94.254.228.* 21.07.10, 22:14
                      "A zobacz osiełku par.2 tegoż prawa i definicje uczestnika ruchu drogowego (pkt.17)
                      a co to ma do rzeczy ?
                      Pieszy choć jest uczestnikiem ruchu jeśli nie stwarza zagrożenia ne musi znać
                      przepisów.

                      Bez komentarza. Nie musi znać przepisów, nie musi znać tych prostych zasad,
                      których mnie uczono od dziecka. Może wchodzić na pasy pod koła, może czytać smsy
                      na pasach, może dać się zabić. A potem maxim będzie znowu mógł pobredzić.
                      Słuchać hadko...
                    • Gość: Krzysztof Re: Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: 94.254.228.* 21.07.10, 22:18
                      "Pieszy choć jest uczestnikiem ruchu jeśli nie stwarza zagrożenia ne musi
                      znać przepisów."


                      aha - a jak stwarza zagrożenie musi znać przepisy? To on musi mieć rozdwojenie
                      jaźni. Tym bardziej że wcześniej pisałeś że może wejść nagle na zebrę, wiec tym
                      samym może stworzyć zagrożenie. Dla siebie głównie.
                      DZIWNA LOGIKA. JAKAŚ TAKA "DARWINOWSKA". ZASŁUGUJE NA NAGRODĘ. DARWINA.
                      • Gość: maxim Re: Ma ZAWSZE pierszeństwo na przejściu. IP: *.e-wro.net.pl 23.07.10, 17:26
                        > aha - a jak stwarza zagrożenie musi znać przepisy?

                        No oczywiście że tak .Inaczej jak pieszy idzie w parku a inaczej jak idzie poboczem.
                        A posrodku jest ten pieszy co idzie chodnikiem.
                        KAzdy z nich musi znać inne przepisy a w praktyce tylko ten co łazi po jedni
                        stwarza zagrozenie.
                        To jego trzeba edukowac i zdziwiłbys sie gdybym cie przeegzaminował z ruchu
                        pieszych jak ty mało na ten temat wiesz.



                        Mozna powiedziec ze chodniki buduje sie dla tych co nie znaja przepisów.
            • Gość: xxx Re: Nie kompromituj się. Winny kierowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 15:19
              Nie kompromituj się. rację w 100% ma pan z WORDa, znam to przejście i
              skrzyżowanie na wylot, wina według kodeksu w stosunku do budowy tego
              skrzyzowania jest po stronie kierowcy bez żadnej wątpliwości:

              "Jeżeli natomiast kierujący pojazdem skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany
              ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię
              drogi, na którą wjeżdża. Pierwszeństwa musi ustąpić nawet wtedy, gdy nie ma tam
              przejścia dla pieszych (art. 26.2 PRD).

              Ponadto jeżeli przed przejściem dla pieszych jest znak pionowy "przejście dla
              pieszych" (D -6), to kierujący, oprócz zachowania szczególnej ostrożności, jest
              obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo
              pieszych znajdujących się w tym miejscu lub na nie wchodzących (Rozporządzenie
              ministra infrastruktury w sprawie znaków i sygnałów drogowych § 47 ust. 1 i 4)."
              • Gość: Krzysztof Re: Nie kompromituj się. Winny kierowca IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 15:39
                Człowieku myśl!!
                W tym co ja pisałem więcej jest odniesienia do tego co się dzieje na
                drogach niż do tej konkretnej sytuacji.
                Myśl i obserwuj. Potem możesz wydawać sądy.
                • Gość: xxx Re: Nie kompromituj się. Winny kierowca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:03
                  mowa jest o konkretnym przypadku a nie o górnolotnych frazesach. Odnosiłeś się
                  chyba także do treśći artykuły podając swoje argumenty.

                  Prawda niestety jest taka, zę kto jak kto ale pozbawiający człowieka zdrowi
                  apolicjant powinien być w takiej sytuacji podójnie surowo karany bo ma być
                  przykładem i pomocą. Nie mam żadnej wątpliwości że jakikolwiek Kowalski za
                  kółkiem zostałby uznany winnym i cąła dyskusja i rozumowanie prokuratora toczyły
                  by się własnie wokół argumentów i przypisów Kodeksu Ruchu Drogowego, które na tę
                  winę wskazują. Ale nie - jechał jaśnie hrabia sierżancina w niebieskiej Skodzie
                  wiec myślał że mu się upiecze. Uważam już po tym nagłośnieniu że będzie wręcz
                  odwrotnie czyli tak jak powinno być. Trafi pod celę, tam złoją mu odbyt i
                  pójdzie fama na resztę mendziarni by przepuszczać wszystkich pieszcyh i jeszcze
                  buciki im czyścić :)
            • Gość: alabuster Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.000webhost.com 20.07.10, 08:11
              > W ogóle nie ma w Polsce takiego przepisu, że obligatoryjne jest
              > zwolnienie pojazdu przed przejściem dla pieszych, ponownie piszesz
              > kompletne bzdury i w ogóle nie rozumiesz o czym piszesz.

              Rozwiń sobie zwrot "szczególna ostrożność" i zrozumiesz wszystko.
            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 23:08
              > W ogóle nie ma w Polsce takiego przepisu, że obligatoryjne jest
              > zwolnienie pojazdu przed przejściem dla pieszych, ponownie piszesz
              > kompletne bzdury i w ogóle nie rozumiesz o czym piszesz.

              jak to nie ma ?
              I ty masz prawo jazdy ?




              > Ustawa z 20.06.1997 Prawo o ruchu drogowym
              > Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla
              > pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność

              Wymień mi elemnety szczególnej ostrożnśc i czym sie ten etap różni od jazdy z
              zasadą :
              1) zaufania na drodze
              2) ogranczonego zaufania
              3) zachowania ostrożnści
              4) omawiane zachowanei szczególnej ostrożnosci.

              Tylko nie mow ze rózni się napieciem gałek ocznych :)



              i
              > ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
              Aby mu ustapić na przejsciu a wiesz ze robi pół kroku w pół sekundy musisz sie
              przygotować do ustąpienia jak on zbliza sie do przejscia.
              To rpzygotowanie to m.in zwolnienie aby zdarzyć zahamaowac jak pieszy wejdzie na
              przejście.




              > Art. 2 pkt 22) Użyte w ustawie określenia oznaczają (...):
              > szczególna ostrożność
              - ostrożność polegającą na zwiększeniu
              > uwagi
              i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i
              > sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym
              > odpowiednio szybkie reagowanie.
              I co z tego zrozumiałes ?
              W okolicy przejścia sytuacja na drodze zmienia się szybciej niż poza przejściem.
              Jeden maleńki krok i peszy jest na przejściu.
              Ty masz obowiązek zareagować na te zmiany zachowania innych uczestników ruchu.
              Aby na nie zareagować tak aby zdarzyć zatrzymać pojazd ma nie mocniej ściskać
              kierownice tylko zwolnić do prędkosci gwarantującej ci zareagowanie i jeszcze
              uwzględniającą drogę hamowania.


              > Art. 14. Zabrania się:
              > 1) wchodzenia na jezdnię:
              > a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
              > pieszych,
              b)
              Jak widzisz tylko bezpośredni przed pojazd nie wolno wchodzić.Można wejść jednak
              gdy droga hamowania będzie większa od odległości auta i winny będzie kierowca za
              niedostosowanie prędkości do sytuacji która łatwo było przewidzieć.
              Pieszy albo mógł wejść albo poczekać. Niezwalnianie to zakładanie z góry, że nie
              wejdzie. Oczywiście nie chodzi tu o wejście przed pojazd tylko na przejście,
              które zwykle jest 2-4 razy szersze niż samochód.

              Ładnie przytoczyłeś nam tylko jeden przepis z PoRD ale pisałeś wcześniej ze w
              Polsce
              nie ma przepisów nakazujących zwolnienie przed przejściem.
              Coś mi się zdaje ze należysz do kierowców których nie nauczono, że w Polsce
              kierowcę obowiązuje nie tylko znajomość jednej ustawy PoRD.
              Przecież w cytowanym przez ciebie PoRD nie ma nic o znaku D6 i o tym co on
              oznacza i jak masz się zachować dojeżdżając do niego.


              Aby cię nieuku już nie męczyć szukaniem zacytuję ci tylko jeden przepis z 2002 r
              art 47.4 Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6,
              D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na
              niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub
              na nie wchodzących lub wjeżdżających.


              Zatem według ciebie nie ma w Polsce obligatoryjnego nakazu zwolnienia a ja ci
              udowadniam że jeśli robisz jak myślisz to codziennie łamiesz prawo i to setki razy.
              Skończysz jak ten policjant.

        • Gość: słoń.c Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.000webhost.com 20.07.10, 08:05
          > "Zgodnie z art.14 p.1a) PRD pieszemu zabrania się wchodzenia na
          > jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu
          > dla pieszych."

          Przepisy są jasne gdy się cytuje tylko te, które nam się podobają.
        • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 20.07.10, 18:02

          > "Przepisy są jasne i nie ma tu w ogóle czego interpretować choćby
          > pieszy miał 20 promil i wtoczył się na jezdnię bezpośrednio przed
          > pojazd, wbiegł na jezdnię itp. Winę za potrącenie ponosi zawsze
          > kierowca pojazdu." puszczają takie "bąki" i efekt prosty. Jedziesz
          > jesteś na przejściu i pieszy wlezie pod same koła. Bo on ma
          > pierwszeństwo!
          Gadasz jak idiot.Jak jesteś na przęsjciu to pieszy ci nie wejdzie pod koła no
          chyba ze pod tylne.

          Pieszy ma prawo mieć 20 promili i ma prawo się wtoczyć na przejście.
          Z bieganiem to nie do końca bo jest zakazane po jezdni ale nie po przejściu
          .Zresztą jak nie ma chodnika i pobocza to piezy może korzystac z jezdni i nie ma
          przepisu zabraniającego biegania po jezdni.
          Pieszy ma prawo tez biec po przejściu jak widzi ze pojazdy go taranują.
          Jeśli pieszy przejdzie jeden pas, a widzi ze drugim zbliża się następne auto to
          nie ma prawa wejść bezpośrednio pod to drugie auto.
          Zatrzymać się teoretycznie może bo jest przyczyna która znosi zakaz
          zatrzymywania, ale jak się zatrzyma to zmyli kierowce na pierwszym pasie który
          może liczyć ze bez hamowania wyminie go za jego plecami i po zatrzymaniu może ie
          zdążyć zahamować.
          W tej sytuacji zamiast gwałtownie staną na środku przejścia między dwoma
          pędzącymi sznurami aut lepiej podbiec i uciec z przejścia.
          Zatem musisz być przygotowany i na pijaka i na biegnacego szczególnie jeśli to
          dzicko i nie zna przpisów .
          Myślę ze uczyli cie tego na kursie i nie zrobiłeś go za świnię jak to dawniej
          bywało ?
          Przejście to jest miejsce które wybiera nawet pijak aby bezpieczniej przedostać
          się na drugą stronę jezdni.







          > Ostatnio tak wyszła mi jakaś kmpletnie rozkojarzona babka na
          > Ślężnej.
          Zdarzasie.
          Mozę byc na lekach lub po narkotykach.
          Moze zasłabnąć .
          Ty chyba jesteś kierowcą i wiesz że tylko twoje autko sie nie psuje .
          Człowiek może dostaż omdlenia , zawału ataku padaczki, to tylko podstawowe
          zachowania.
          Rownie dobrze możę sie potknąć na kraweżnku a nawet na prostej drodze.
          Oprócz człowieka może wbiec zwierze czy wlecieć ci przez okno ptak lub osa.
          To wszystko są konflikty bo kierowca nie jest jedynym stworzeniem na drodze.






          > Wcxześniej na dodatek grzebała coś w telefonie.
          Może ci zdjecie robiła ?

          I jakie są
          > szanse zahamować przed nią?
          To zależy od ciebi i od twoich umiejetnosci.
          zpewne widok jednej z 5 mld komórek na swiecie cię zaskoczył.
          Pewnei znasz przpis zabranaijacy pieszym korzystania z telefony na przejsciu ?

          Czy dociera do ciebie ze widzisz wszysko przez pryzmat kierowcy ?
          Rozumiesz ze świat dla ciebie jest inny niż dla innych ludzi i zwierząt ?
          Zastanów się zanim nie będzie za późno bo ci co maja pretensje do wszystkich i o
          wszystko sami o swych błędach dowiadują się od prokuratora.
          To ty masz nać przepisy a nie inni użytkownicy drogi.
          To ty masz umieć zareagować na ich błędy.
          Zapewne nie wiedziałeś, że masz obowiązek zwolnic przed przejściem ?


          > Może to warto pisać! Że nie włazi się na pasy tuż przed samochodem.

          Nie tuż tylko bezpośrednio.
          Wiesz co to znaczy bezpośrednio ?
          To znaczy zaraz obok ale bez dotykania.
          Stać bezpośrednio koło kogoś to znaczy w odległości mniejszej niż taka która
          umożliwiałaby tam staniecie innej osoby.
          Bezpośrednio tzn zajęcie najbliższego miejsca bez możliwości wskazania
          bliższego.czyli jak auto jedzie to niezależnie od jego prędkości nie możesz
          wchodzić przed auto bliżej niż 30-40 cm.
          znaczy to że kierowca ma zmniejszać prędkość proporcjonalnie do pozostałej drogi
          hamowania.
          Jeśli wejdziesz przed auto 15 metrów na przejściu i kierowca cie widział to nie
          będzie to bezpośrednio choćby on jechał 150km/h .
          Ty przechodzisz miliony razy przez przejecie i wiesz bez linijki że jak auto
          jest w tym miejscu i jedzie z właściwą prędkością to ma zawsze szanse się zatrzymać.
          Zresztą nie wchodzi się od razu prze pojazd bo przejście szerokie i można zacząć
          iść wolno aby się upewnić czy kierowca się zatrzyma




          > Co do tej konkretnej sytuacji nie będę się wypowiadać bo
          > najważniejsze by było określenie w jakim miejscu - na początku, na
          > środku pasów był pieszy.
          Przecież kierowca go nie widział to jakie to ma znaczenie ?
          Przecież jechał bo nic nie widział .
          Pieszy przeszedł już pół jedni i był w azylu a potem szedł dalej czyli przeszedł
          co najmniej 60-70 5 przejścia.
          • Gość: Krzysztof Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: 109.243.255.* 20.07.10, 20:00
            "To ty masz nać przepisy a nie inni użytkownicy drogi."

            Po czymś takim nie ma po co z tobą rozmawiać.
            Pokaż mi gdzie w prawie o ruchu drogowym, zgodnie z którym za pewne swoje
            zachowania może dostać mandat pieszy, jest zapisane, ze jest to prawo tylko dla
            kierowców?
            "Czy dociera do ciebie ze widzisz wszysko przez pryzmat kierowcy ?"

            Kolejny idiotyzm. Bo oczywiście wg ciebie wszędzie jeżdżę samochodem.

            Sorry ale z "właścicielami poglądów" za to bez rozumu nie ma sensu się sprzeczać.

            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 00:17
              > "To ty masz nać przepisy a nie inni użytkownicy drogi."
              >
              > Po czymś takim nie ma po co z tobą rozmawiać.
              Bo nie rozumiesz że nie powinno cię obchodzić czy inny użytkownik zna przepisy
              czy nie.Prawo jest tak skonstruowane że mówi każdej że stron jak ma się zachować.
              Prawo ci podpowiada że dlatego że pieszy może się dziennie zachować przed
              przejęciem jak i an nim tym masz zachować szczególna ostrożność ci np zwolnić do
              takiej prędkości aby się zatrzymać jak przyjdzie potrzeba.
              A ty zaczynasz gdybanie o ich znajomości prawa.
              na ciebie jest kara i an nich inna kara. twoja wina nie przekreśla winy pieszego.
              Pieszy wtargnie to dostanie mandat za wtargnięcie ale Ty pójdziesz do pierdla
              jeśli nic nie zrobiłeś aby zminimalizować skutki wypadku.
              Chodzi o to ze trudno ustalić czy bo wtargniecie czy nie.
              Jak nie będzie wiadomo czy pieszy wtargnął czy nie to mu darują ale ty za
              potracenie nie masz żadnej okoliczności łagodzącej szczególnie wtedy właśnie gdy
              nie mona udowodnić wtargnięcia pieszemu.
              Ale większość wypadków ( dla uproszczenia przyjmijmy ze połowa) nie opiera się
              na wtargnięciu zatem nie można zakładać że jak jest wypadek to winny musiał być
              pieszy bo wtargnął.
              Tu biegły (?) dał ciała ale zapewne chciał wybielić policjanta i oczerniał pieszego.

            • Gość: maxim Re: Pora skończyć z bzdurami w gazetach!!! IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 00:29
              > "Czy dociera do ciebie ze widzisz wszysko przez pryzmat kierowcy ?"
              >
              > Kolejny idiotyzm. Bo oczywiście wg ciebie wszędzie jeżdżę samochodem.
              >
              Tego nie powiedziałem, ale argumentujesz jak nałogowy kierowca.
              Gdybyś jeździł wszędzie autem to byłbyś chory.
              Nałogowi kierowcy też do kibla nie jeżdżą :)


              > Sorry ale z "właścicielami poglądów" za to bez rozumu nie ma sensu się sprzecza
              > ć.
              >
              >
              Nei wiem jak ty ale ja się nie sprzeczam.ja wymieniam poglady. Jesli moje
              poglady sa sprzeczne z pogladami wiekszosci to stram sie im przyglądnać z
              dystansu, a być może zweryfikować.

              Nie widzę powodu aby na przykłądzie wypadku spowodowanego przez policję
              należałoby uczyć złej praktyki na drodze.
              Czy od dziś każdy kto powie że pieszego nie widział będzie uniewinniony ?
              Czy uniewinnienie kierowcy z automatu przerzuca winę na pieszego ?
              Czy policjant , koledzy policjanta, biegły, prokurator mogą sie tak mylić ?
              Czy PoRD mamy do kitu ?
              Czy można podejrzewać na podstawie kuriozalnego postanowienia prokuratora, że ci
              ludzie byli w zmowie co nie wydaje się być nieprawdopodobne skoro często się
              stykają np.przy pracy ?





      • Gość: ala Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: 150.254.126.* 19.07.10, 10:54
        nie zawsze, przeczytaj dokładnie interpretacje przepisów a kolesiowanie nie ma
        nic do sprawy
      • Gość: XT Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 11:41
        Ty chyba przepisów nie znasz pajacu, jakby każdy je znał to by piesi nie
        wchodzili na jezdnie z marszu. Art 8 paragraf 1 mówi że pieszy ma pierwszenstwo
        na pasacha ale jest Art8 paragraf 2 który mówi że pieszy ma prawo wejsc na pasy
        po upewnieniu sie że nie nadjezdza samochód i ma przechodzić szybkim sprężystym
        krokiem, i tyle
        • Gość: Energizer Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.chello.pl 19.07.10, 11:54
          Szybkim i sprężystym krokiem?
          > Ty chyba przepisów nie znasz pajacu...
          Ty też nie znasz, pajacu.
        • Gość: maxim Re: Winny jest kierowca pojazdu. Tylko i wyłączni IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 00:36
          > Ty chyba przepisów nie znasz pajacu, jakby każdy je znał to by piesi nie
          > wchodzili na jezdnie z marszu.
          to jest zakaz wchodzenie na przejscie z marszu ?



          Art 8 paragraf 1 mówi że pieszy ma pierwszenstwo
          > na pasacha ale jest Art8 paragraf 2 który mówi że pieszy ma prawo wejsc na pasy
          > po upewnieniu sie że nie nadjezdza samochód

          Samochód zawsze nadjeżdża i to z dwóch stron przejścia.Ulica Pilczycka jest
          długi i to arteria przelotowa czyli zbiera ruch iz innych ulic.
          Przecież nie będę czekał aż wszystkie auta staną .
          Może nie zauważyłeś ale na przejście piesi wchodzą w przeważającej większości
          gdy auta jadą w stronę przejścia.



          >i ma przechodzić szybkim sprężystym
          > krokiem, i tyle

          cholera nie mam sprężystego kroku więc chyba mi nie wolno przechodzić przez
          przejście.
    • Gość: lil Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.lanet.net.pl 19.07.10, 09:56
      według wykładni prawa zaprezentowanej przez pana z WORD wina przechyla się w
      stronę kierowcy samochodu. Jestem skłonna uwierzyć, że była ograniczona
      widoczność (ale, że nie widać było faceta zza pachołka ze znakiem? dziwne), że
      pieszy był ubrany na ciemno, że może źle ocenił zachowanie kierowcy, ale to nie
      zmienia faktu, że kierowca powinien zachować szczególną ostrożność i uważnie
      obserwować przejście dla pieszych. Sprawę wyjaśni sąd i biegli, poszkodowanemu
      życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Często zdarza się tak, że wina kierowcy jest
      bezsporna, ale jest i tak, że to piesi powodują zagrożenie. Jeżdżę to widzę
      notoryczne wtargnięcia na jezdnię, brak jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z
      kierowcą samochodu, zapatrzenie, pochłonięcie rozmową, albo rajd do tramwaju na
      przystanku. Mój apel dla pieszych - ludzie, zanim wejdziecie na jezdnię
      obejrzyjcie się dokładnie i zawsze patrzcie w stronę kierowcy jadącego
      samochodu. To będzie wyraźny sygnał, że chcecie przejść, a mądry kierujący
      odpowiednio wcześniej zwolni i zatrzyma się. A kierowcy nie powinni wyprzedzać
      na pasach, trąbić na zatrzymującego się, który puszcza pieszych i patrzeć muszą,
      gdzie jadą :) Tylko w ten sposób zapewnimy sobie i wszystkim innym bezpieczeństwo
      • czechofil Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 10:23

        W cywilizowanych krajach zachodniej Europy przepisy wyraźnie
        określają, że pieszy ma bezwględne pierwszeństwo w obrębie pasa
        drogowego. Wynika to z tego, że kierowcą można zostać dopiero po
        spełnieniu określonych warunków, czyli po zdaniu egzaminu na prawo
        jazdy, pieszym zaś jest każdy, czyli także małe dziecko,
        sklerotyczna, niedowidząca staruszka oraz nawiany koleś. Tam poszli
        już dawno po rozum do głowy i stworzyli takie przepisy, które
        większą odpowiedzialnością obarczają właśnie kierowców, którzy mają
        znacznie większą wiedzę o ruchu drogowym, a poza tym to oni kierują
        pojazdami, które mogą kogoś zranić lub nawet zabić. Niestety, jak
        widać, te proste wydawałoby się rzeczy nie są do pojęcia dla naszego
        ustawodawcy, który przepisy tak pogmatwał, że od interpretacji
        prokuratora zależy, kto ponosi winę w takiej sytuacji. A
        wystarczyłoby się przejechać do Danii, Holandii, Niemiec, żeby
        zobaczyć, jak kierowcy uważają na pieszych, przepuszczają ich w
        każdej sytuacji, a nawet zatrzymują się, kiedy ktoś na chodniku
        zrobi delikatny ruch w kierunku przejścia dla pieszych. My niestety
        żyjemy jeszcze w kulturze postsowieckiej, gdzie silniejszy zawsze ma
        rację...
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 00:53
        > według wykładni prawa zaprezentowanej przez pana z WORD wina przechyla się w
        > stronę kierowcy samochodu. Jestem skłonna uwierzyć, że była ograniczona
        > widoczność

        Taka jak co dzień i nikt tam na pieszych nie wpada.

        (ale, że nie widać było faceta zza pachołka ze znakiem? dziwne)
        bo to pigmej był .Znak ma metr i pieszy musial kucnac za znakiem.
        Dziwe ze te znaki półprzeźroczyste sa.ieszy widizał radowoz a kieroca pieszego nie.
        Jak ci się to wydaje dziwne to uznaj ze pieszy wyrwała znak i chowając sią za
        nim wszedł na środek jedni i wybił szyba a kierwoca dalej go nie widział jak sam
        stwierdził.
        Ale skoro to był fotograf to może miał aparat skrzynkowy taki gdzie się fotograł
        chował pod szmatę ?
        A może fotograf oślepił policjanta wybuchem magnezji ?
        To by tłumaczyło, że policjant usłyszał huk i nic nie widział.
        Zresztą pasażerka też nie widziała więc błysk musiał być mocny.



        >że
        > pieszy był ubrany na ciemno,
        Specjalnie się tak ubrał aby idioci lepiej go widzieli na tle śniegu.
        Ja bym zakazał policjantom ubierać czarne mundury skoro to takie niebezpieczne.
        Przejedzie policjanta jakiś kibol i powie ze go nie zauważył bo był na czarno.


        >Sprawę wyjaśni sąd i biegli,
        nie wiem czy zrozumiałąś ale prokurator nie skierował sprawy do sądu tylko
        oddalił zarzuty w stosunku do policjanta czyli umorzył postępowanie ( mogę mylić
        termnologię).
        Po ludzku ukrecił łeb.
        Zamiótł pod dywan.
        Teraz w postępowaniu mandatowym pieszy dostanie 200 zł do zapłacenia za
        spowodowanie wypadku.
        Za rok lub półtora jak pieszy zapomni o sprawie będzie wezwanie od
        ubezpieczyciela do zapłacenia na rzecz Komendy Miejskiej Policji 5000 zł za
        szkody na radiowozie a podstawą będzie uznanie winnego wypadku poprzez przyjęcie
        mandatu.
        Stary numer jaki policja wykręca ludziom.

        >poszkodowanemu
        > życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
        Jego policja zniszczy psychicznie






    • singollo Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 10:17
      Spędziłem ostatnio kilka dni w Wiedniu. Tylko raz zostałem otrąbiony na
      przejściu - gdy stałem na krawężniku, i samochód czekał, aż się ruszę,
      a ja nie ruszałem. Ale kierowca nie ruszył - tylko trąbieniem wyrażał
      swoją dezaprobatę.

      W ogóle z zaskoczeniem odkryłem, że z wózkiem dziecięcym mogę
      przechodzić niemalże na ślepo przez przejścia (oczywiście, jeśli nie ma
      świateł). I chyba nikomu to nie przeszkadzało.
      • pimo282 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 10:33
        I tak powinno być u nas. Ostatnio egzaminator opieprzył kursantkę za to że
        chciała puścić pieszych przez przejście. Piesi stali jeszcze na chodniku przed
        pasami więc kursantka stanęła i puściła ich. I prawie za to oblała. CHORE.
        W przepisach jasno jest napisane jeśli kierowca skręca w drogę poprzeczną w
        prawo lub lewo ma obowiązek przepuścić pieszego nawet jak nie ma tam przejścia
        dla pieszych.
        Jeśli radiowóz skręcał w lewo w ul. Pilczycką kierowca miał obowiązek przepuścić
        pieszego.
        Najbardziej rozśmieszyło mnie stwierdzenie że pieszy był ubrany na ciemno a
        przejście jest (lub było) niedoświetlone. Horror.
        ZDiUM również ponosi winę za to że niedoświetlone jest (było) to przejście.
        Współwina jak nic.
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 00:59
          > Najbardziej rozśmieszyło mnie stwierdzenie że pieszy był ubrany na ciemno

          Tak jak policjant :P


          a
          > przejście jest (lub było) niedoświetlone. Horror.
          > ZDiUM również ponosi winę za to że niedoświetlone jest (było) to przejście.
          > Współwina jak nic.

          Uwierzyłaś policjantowi ktory ma prawo kłamać jak się broni ?
          Myślisz, że na tym głównym skrzyżowaniu Wrocławia ZDiUM Zapomniał założyć latarni ?
      • Gość: fela Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.as.kn.pl 19.07.10, 10:40
        Mnie też otrąbiono ale w Szwajcarii jak stałam na krawężniku i
        zastanawiałam się gdzie iść. Samochody się zatrzymały, mimo iż w tym
        miejscu nie było zaznaczonego miejsca dla pieszych. Zrobiło mi się głupio
        i przeszłam na drugą stronę.
      • Gość: toma inna kultura inne przepisy... IP: 109.243.33.* 19.07.10, 10:41
        na zachodzie czy w krajach polnocnych to jest norma sam tam mieszkam
        prawie 20-lat, i nikogo to nie dziwi, ale sa i wyjatki, takimi
        wyjatkami sa francuzi, oni jezdza jak u nas, pomimo jasnych
        przepisow, pieszy jest wrogiem...dopiero ostatnie lata pozwolily
        smienic mentalnosc, kary,kary,kary, bezlitosne, i widac juz troche
        ze jak podchodzi sie do przejscia to hamuja,niektórzy,inni
        nie...wiec uwaga jest potrzebna nieustannie, a police, to jak tu w
        polsce, jedna banda, kumple...
      • Gość: misku Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 12:53
        to samo na MAderze...juz zblizajac sie do przejscia kierocwy sie zatrzymywali,
        co oczywiscie bylo sporym zaskoczeniem..po tym jak jest sie traktowanym przez
        kierowcow w tym kraju- czasem mozesz sterczec nawet 10 min na przejscu a zaden
        sie nie zatrzyma..paranoja
      • Gość: emi grant Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.b-ras3.mvw.galway.eircom.net 20.07.10, 00:06
        Tak samo w Irlandii , mieszkam od 5 lat i na przejście mogę wchodzić nie
        sprawdzając czy cokolwiek jedzie.
    • Gość: ted Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 217.153.67.* 19.07.10, 10:43
      A pozniej wymagaja od ludzi szaczunku dla tych kanali !!!!! To skandal
      !!!!Jezeli Ci co maja prawo egzekwowac je naduzywaja to jest najgorsze
      zmozliwych przewinien!!! SKANDAL!!! I nie krzyczcie potem ze Ludzie nie szanuja
      Policji bo tego ten debil szaczunku zadnego nie powinien miec!!!!
      • Gość: kabak A co robią ze świadkami? IP: *.acn.waw.pl 19.07.10, 10:59
        Kilka lat temu w Gdańsku radiowóz wyjechał z podporządkowanej ulicy
        i spowodował wypadek, w którym zginął kierowca samochodu jadącego
        drogą z pierwszeństwem. Policjanci twierdzili, że samochód ofiary
        miał wyłączone światła, a była noc. Bezstronni świadkowie
        stwierdzili, że światła były włączone.
        I co orzekł sąd? Uniewinnił policjantów, a świadków skazał na
        wysokie grzywny.
        • Gość: Leoś Re: A co robią ze świadkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:10
          To w Gdańsku mamy sku...synów a nie policję.
    • gosc_76 Jestem ciekawy czy kierujący pojazdem był trzeźwy 19.07.10, 10:51
      To właśnie cały Wrocław, nepotyzm i koleżeństwo rządzi.... a jakby
      się zaczęło drążyć temat to jeszcze się okaże że ten Policjant nie
      powinien być Policjantem...
      • Gość: psychonautic Re: Jestem ciekawy czy kierujący pojazdem był trz IP: 86.47.59.* 19.07.10, 11:04
        Czy to ten sam policjant co zatrzymal groznego terroryste z 0.06g marihuany?
    • map4 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 10:56
      30 km/h i dziura w czaszce ?

      Tu coś nie gra.
      • radeberger Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 15:13
        Łukasz, któremu lekarze usunęli kawałek czaszki i wycięli krwiaki z mózgu

        nihil novi sub sole
      • Gość: marlo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 23:33
        to nie od blachy samochodu,
        ale po opadku, od walniecia w beton chodnika.
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 01:05
        > 30 km/h i dziura w czaszce ?
        >
        > Tu coś nie gra.
        >

        To po uderzeniu w czaszkę z dokładnością +/- 50%

        Myślisz że szyba pęka przy 30 ?
    • grab31 Proszę Pani!!! od dzieciństwa.. 19.07.10, 11:09
      .. to się wpaja, że samochód jest twardszy od człowieka!!!
      I trzeba zachować baardzo dużą ostrożność... Pieszy nie może wejść przed auto,
      bo auto to tylko maszyna i nawet jeśli kierowca prawidłowo zareaguje, to
      maszyna może nawalić i wtedy nawet modły nie pomogą!!!!
      • Gość: tango Re: Proszę Pani!!! od dzieciństwa.. IP: *.kablowka.waw.pl 19.07.10, 22:30
        Pojedź do Niemiec z takimi poglądami, a wtedy nawet modły Ci nie
        pomogą wyjść z pierdla. Prezentujesz wschodnio-azjatycką postawę:
        prawo silniejszego.
        • Gość: maciej.z.zadupia Re: Proszę Pani!!! od dzieciństwa.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.10, 08:09
          a co mnie Niemcy obchodzą? To jakiś ustawowy autorytet? U nich blacha bardziej
          miękka???? Auta się nie psują?
          Możesz mieć rację i być martwy albo na wózku. Ja wolę być przezorny, przepuścić
          jedno auto przy pasach więcej i żyć w zdrowiu.
          • Gość: hyśko.z.przygłupia Re: Proszę Pani!!! od dzieciństwa.. IP: *.000webhost.com 20.07.10, 08:18
            > a co mnie Niemcy obchodzą? To jakiś ustawowy autorytet?

            A tą twoją zasadę twardej blachy to w jakiej ustawie wyczytałeś?
      • Gość: maxim Re: Proszę Pani!!! od dzieciństwa.. IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 01:12
        > .. to się wpaja, że samochód jest twardszy od człowieka!!!
        > I trzeba zachować baardzo dużą ostrożność... Pieszy nie może wejść przed auto,

        Może i codziennie to robi miliony razy w samym Wrocławiu


        > bo auto to tylko maszyna
        Do zabijania i do jazdy


        >i nawet jeśli kierowca prawidłowo zareaguje,
        Prawidłowa reakcja ale spóźniona jest do D



        to
        > maszyna może nawalić
        I wtedy zabija tez na konto własciciela


        >i wtedy nawet modły nie pomogą!!!!
        To nie czasu na zwolnienie a jest na modły ?
        Tu jednak nie zawiodła maszyna tylko człowiek który ją obsługiwał.

    • Gość: was biegly?!?! IP: *.telesim.com.pl 19.07.10, 11:23
      to sa opinie bieglego? kierowca nie widzial przez slupek miedzy szybami
      samochodu?? bo byl znak na przejsciu?? DO JASNEJ CHOLERY to kierowca dba o
      pieszych NA PRZEJSCIU, a nie odwrotnie. Za taki obrot sprawy podwojnie bym
      udupił i tego policjanta i tego 'bieglego'
      • Gość: kennel Re: biegly?!?! IP: 216.155.153.* 20.07.10, 19:02
        > kierowca nie widzial przez slupek miedzy szybami
        > samochodu??

        Mógł łeb przekrzywić by lepiej widzieć.
        Każdy samochód jest inny, dla każdego
        cwaniaka w samochodzie inne przepisy
        bo to bo tamto, bo słupek, bo lusterko,
        po podsufitka.
    • Gość: Aldik Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 78.8.151.* 19.07.10, 11:30
      Prokuratura też schodzi na psy. Ostatnio słyszałem o przypadku
      potrącenia na pasach przez samochód którym wyprzedzał auto które zatrzymało się by ustąpić pierwszeństwa. Prokurator postawił zarzuty rodzicom potrąconego dziecka! Dzieciak codziennie tamtędy chodził do
      szkoły, oto państwo prawa.
    • labeo Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 11:36
      Jak zwykle zwykle w naszym kraju wszystko postawione jest na głowie nawet w
      świetle obowiązującego prawa. Jak społeczeństwo ma mieć zaufanie do policji
      skoro mamy do czynienia z takimi przypadkami? Druga sprawa to relacja
      kierowca-pieszy. Na zachodzie kierowcy z reguły widząc oczekującego pieszego
      sami się zatrzymują i przepuszczają. U nas jest wręcz odwrotnie, prawie
      codziennie można zauważyć sytuacje kiedy pieszy jest już na przejściu a jakieś
      cwaniaczki i jeszcze próbują przejeżdzać przez przejście (nawet jeśli mają
      czerwone światło). Kierowców, którzy zatrzymują się i przepuszczające pieszego
      jest bardzo mało, może i z tego powodu, że gdyby któryś zatrzymał się to
      ryzykuje, że mu inni wjadą w tył. A policja jak zwykle nic nie robi, a wręcz
      odwrotnie zachowuje się jak większość kierowców. Taki dziwny kraj tkwiący
      mentalnie jeszcze w czasach ZSRR, pomimo obecności w UE.
      • Gość: lmac Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 79.139.97.* 19.07.10, 15:29
        Będą w Szwajcarii przechodziłem przez przejście dla pieszych. Nadjeżdżający
        samochód jednak wcale nie zwolnił. Lepiej, przyspieszył i przejechał tuż przede
        mną. Po tablicach poznałem, że to rodak z okolic Dębicy.

        Dzisiaj umożliwiłem przejście pieszemu na Strzegomskiej. W lusterku widziałem
        jak jadący za mną wali w kierownicę i wygraża. Szkoda komentować...

        lmac
    • r0b0l i jak tu nie mówić JP??? 19.07.10, 12:21
      ileś lat temu potrąconemu na pasach pieszemu policja wystawiła rachunek za zniszczenie radiowozu
    • Gość: doginthefog Podstawowa zasada IP: *.e-wro.net.pl 19.07.10, 12:27
      Uczono mnie tego jeszcze w wojsku jak stałem na warcie, uczono i
      później. W sytuacji nadzwyczajnej strzelasz/walisz tak żeby zabić na
      miejscu. Żadne tam ostrzegawcze/po kolanach. Potem jak mięso
      przeżyje są same problemy i latami człowiek szlaja się, targają go
      po sądach i prokuraturach.
      W całej tej nieprzyjemnej sytuacji dałeś dupy.

      Oczywiście są okoliczniości zewnętrze, ew.świadkowie itd. Tu już
      inne procedury, kto zna ten wie. Ale tu była do cholery taka
      klarowna sytuacja i tak ją s.... .

      powodzonka
      • chimera03 Re: Podstawowa zasada 19.07.10, 12:42
        No ładnie. Niedługo to z policją będzie tak jak z tym kawałem o
        Stalinie: "Dobry człowiek był ten Stalin, jak podeszło dziecko to
        pogłaskał, a mógł przyp...lić."
    • kadykianus Bo byłas winna. Tak nie wolno. 19.07.10, 12:41
      Pieszy wchodzi na jezdnie a Ty jedziesz dalej??? :)
    • Gość: eles 1949 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 19.07.10, 12:43
      Gdyby to się działo w normalnym, cywilizowanym kraju (Szwecja,
      Niemcy, itd.itp.) - ten policjant siedziałby w kryminale. Żaden
      usłużny prokurator by mu nie pomógł . . .
      • Gość: stefan jagoda Łukaszu! Wal po całośći te mendy. Oferuję pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 12:52
        Odwołanie może nic nie dać. Ale sprawa jest oczywista, wal do Prok. Okręgowej
        badź nawet krajowej, Sąd cywilny karny i cywilny o odszkodowanie. Te gnidy
        powinny siedzieć, wylecieć z policji i płacić ci do końca życia. Nie poddawaj
        się, ten chory system kliki tylko testuje czy dasz sobie wmówić że białe jest
        czarne.

        Oczywiście że JEST WINA KIEROWCY kimkolwiek by on nie był, na pasach byłeś
        święty i kropka. Kseruj i przedstawiaj Prokuraturze Okręgowej przepisy Kodeksu
        Ruchu Drogowego oraz Kodeksu Karnego na temat spowodowania wypadku,
        umyślnego-nieumyślnego pozbawienia cię zdrowia a nawet życia.

        Dasz radę bo sprawa jest oczywista. Prokurator ze Sródmieścia to pajac na miarę
        tych ze Skodzianki więc się tym nie przejmuj. Wal tak aby ich zobaczyć jako
        oskarżonych w sądzie
    • trombozuh I tak miał szczęście 19.07.10, 12:50
      Gdyby wpadł pod koła panu prokuratorowi albo sędziemu, to musiałby
      jeszcze zapłacić odszkodowanie za zniszczony samochód i straty
      moralne. Zyjemy w Polsce, kolego! Tu prawo jest dla słabych. Silni
      mają je w d.
      • Gość: dżony Re: I tak miał szczęście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 08:28
        Policjanci są jak dresiarze, wychodzą ze wszystkiego bo działają w grupach. Zawsze są kryci przez kumpli. Nie są wcale "silniejsi", po prostu stoi za nimi aparat.
    • idepozapalki Piesi też nagminnie stwarzają zagrożenie 19.07.10, 12:58
      Żeby nie było: zawsze jak widzę pieszych stojących przy przejściu zatrzymuję
      się i przepuszczam. Ale piesi święci nie są i też stwarzają zagrożenie.
      Wybitnie przy prawoskręcie.

      Dla każdego kierowcy taki prawoskręt jest najbardziej przechlapany, bo
      pierwszy odruch to spojrzenie w lewo. Wolne - jedziemy. Oczywiście, od razu za
      prawoskrętem jest przejście dla pieszych. Oni stojąc tam widzą auto skręcające
      w prawo. Ale mimo to z uporem maniaka czekają z wejście na pasy do momentu,
      kiedy auto jest pół metra od ich nóg.

      Rozumiem, że pieszy ma na pasach pierwszeństwo, ale istnieje też coś takiego
      jak zasada ograniczonego zaufania. Wystarczy sprowadzić to do prostej reguły:
      nie włazimy na pasy bez zastanowienia i jak święte krowy - będzie jakieś 50%
      potrąceń mniej.

      I ostatnio genialna sytuacja, trafiła mi się zaraz po zjeździe z mostu
      Zwierzynieckiego w stronę zoo. Jadę spokojnie, 40. Przy przejściu pusto,
      równolegle ze mną idzie jakaś młoda paniusia, pisząc SMSa. Na wysokości
      przejścia robi z niczego zwrot w prawo i włazi na pasy - nawet nie sprawdziła
      co się dzieje.

      Pewnie jakbym ją potrącił - też byłaby moja wina.

      Też jestem pieszym. Też irytuje mnie czasem klasyczne chamstwo kierowców. Ale
      też staram się ułatwić im życie i jeśli chcę wejść na pasy, to wyraźnie to
      sygnalizuję (a nie stoję półtora metra od jezdni na chodniku, dyskutuję z
      kumplem i nagle ruszam na przejście - bo w końcu mam pierwszeństwo).

      I pieszym, i rowerzystom i kierowcom życzę więcej wyobraźni.
      • Gość: x Re: Piesi też nagminnie stwarzają zagrożenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:41
        Wreszcie post, z którym się zgadzam, większość pozostałych to
        kompletny bełkot domorosłych znawców ruchu drogowego, przepisów i
        przyczyn wypadków drogowych oraz - a jakże - lotniczych.
        • pimo282 Re: Piesi też nagminnie stwarzają zagrożenie 19.07.10, 15:12
          W przepisach jasno jest napisane jeśli kierowca skręca w drogę poprzeczną w
          prawo lub lewo ma obowiązek przepuścić pieszego nawet jak nie ma tam przejścia
          dla pieszych.
          • Gość: Krzysztof Mozeg ci się zlasował? IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 15:55
            Art. 14. Zabrania się:
            1) wchodzenia na jezdnię:
            a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
            pieszych,b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej
            widoczność drogi;
            2)przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności
            drogi;
            3)zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby
            podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
            4)przebiegania przez jezdnię;
            5)chodzenia po torowisku;
            6) wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone
            lub opuszczanie ich rozpoczęto;
            7) przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie
            zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo
            chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one
            się znajdują.

            Ale ty dalej swoje: "W przepisach jasno jest napisane jeśli kierowca
            skręca w drogę poprzeczną w prawo lub lewo ma obowiązek przepuścić
            pieszego nawet jak nie ma tam przejścia dla pieszych."

            Owszem ma, ale do cholery zrób to gdy ten pieszy wejdzi ci pod koła
            gdy ty już jesteś na jego trasie przejścia!
            Jeżdzisz ty w ogóle po mieście cwaniaczku?
            Ja to się mało nie posr... ze starchu jak mi ta idiotka wlazła gdy
            jechałem na pasy, ale dosłownie pod koła.
            • Gość: xxx Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:06
              Kmiocie są jeszcze nowelizacje i masa przypisów precyzyjących Kodeks Ruchu
              Drogowego, w tym także przepisy o statusie i znaczeniu znaków drogowych. To
              chyba wyższa szko0ła jazdy dla zespołu Downa?

              Facet z WORD cytowany w artykule ma w pełni rację: takie oznakowanie jak tam
              występuje i takie skrzyżowanie w pełni wskazują na winę kierowcy a nie pieszego
              • pimo282 Re: Mozeg ci się zlasował? 19.07.10, 16:12
                I co Krzysiu posterunkowy kto jest cwaniaczkiem.
                • Gość: Krzysztof Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 16:19
                  Po prostu uśmialem się jak bąk.
                  Dla takiego bezmózgowvca świat jest czarnobiały. Jak mowię że
                  ludzie robią głupstwa bo im rozumu nie staje albo uwierzą w bełkot
                  pożal się boże dziennikarzy to muszę być policjantem?
                  Idąc tym tokiem to ty chyba jesteś menel co to w piaskownicy pod
                  moim oknem wieczór w wieczór z kumplami żłopie piwsko i rzuca
                  puszkami i butelkami gdzie się da?
                  • Gość: stójka Re: Mozeg ci się zlasował? IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:23
                    > Po prostu uśmialem się jak bąk.

                    Boś głupi i ci nie staje ... rozumu.
              • Gość: Krzysztof Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 16:16
                Krótko - mając do czynienia z głupotą nie da się używać siły
                argumentów. Życzę powodzenia z takim "myśleniem" na drodze. Jęśli
                uważasz że przepisy cię ochronią przed wątpliwymi przymiotami rozumu
                to zamów sobie najpierw miejsce. W kolejce do nagrody. Darwina.
                Jeśli wiesz co to.
                • pimo282 Re: Mozeg ci się zlasował? 19.07.10, 16:45
                  Nerwowy jesteś.
                  Zawsze jak skręcam w ulicę poprzeczną zwracam uwagę na pieszych i zawsze ich
                  przepuszczam.
                  Już kilkakrotnie kierowca który jechał za mną prawie wjechał mi w tył auta. A
                  szkoda że tego nie zrobił :)
                  • Gość: półoś Re: Mozeg ci się zlasował? IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:27
                    > Już kilkakrotnie kierowca który jechał za mną prawie wjechał mi w
                    > tył auta. Aszkoda że tego nie zrobił :)

                    Takie głupki zazwyczaj nerwowo trąbią.
                    Ciekawe jak mają się zamiar tłumaczyć przed sądem?
                    Że im samochód wskoczył pod samochód, był mało widoczny,
                    ubrany na ciemno i niespodziewanie zwolnił kroku?
                • Gość: maxim Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 13:21
                  > Krótko - mając do czynienia z głupotą nie da się używać siły
                  > argumentów. Życzę powodzenia z takim "myśleniem" na drodze. Jęśli
                  > uważasz że przepisy cię ochronią przed wątpliwymi przymiotami rozumu
                  > to zamów sobie najpierw miejsce. W kolejce do nagrody. Darwina.


                  Przepisy nie uchronią przed wypadkiem ale usuną debili z drogi , a to już jest
                  częściowa ochrona
              • Gość: maxim Wylicznka winnych IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 13:12
                > Facet z WORD cytowany w artykule ma w pełni rację: takie oznakowanie jak tam
                > występuje i takie skrzyżowanie w pełni wskazują na winę kierowcy a nie pieszego

                Wina pieszego jest że zaufał kierocy którego widział.
                Pewnie mundur go zmylił.
                Wina kierowcy polega na tym że nie widział pieszego.
                Wina biegłego polega na tym że ściemnia (pod latarnią)
                Wina prokuratora polega na tym że udaje że nie widzi iż biegły ściemnia.
                Wina ustawodacy polega na tym ze stworzył niespójne PoRd z rozporzadzeniem
                ministra o wyznaczaniu azyli na drodze.

                Wina policji polega na tym, że tolerują w całej Polsce podział azyli na
                dwuprzejściowe i jedno przejściowe oraz brak oznaczania ich za pomocą znaków D6.


            • jureek Re: Mozeg ci się zlasował? 19.07.10, 17:07
              Gość portalu: Krzysztof napisał(a):

              > Owszem ma, ale do cholery zrób to gdy ten pieszy wejdzi ci pod koła
              > gdy ty już jesteś na jego trasie przejścia!
              > Jeżdzisz ty w ogóle po mieście cwaniaczku?

              Przy normalnej jeździe, nie ma żadnego problemu z zahamowaniem przed pieszym
              wchodzącym na przejście po skręcie w prawo. No chyba, że skręcasz w prawo z
              piskiem opon i od razu gaz do dechy. Wtedy możesz mieć problem. Ja takiego
              problemu nie mam.
              Jura
              • idepozapalki Re: Mozeg ci się zlasował? 20.07.10, 09:32
                Pod warunkiem, że ten pieszy nie włazi Ci przed sam zderzak. Kiedyś sam tak
                zrobiłem lasce - zagapiłem się. Dawno temu, jak nie miałem prawa jazdy.
                Skończyło się na stłuczeniu kolana i walnięciu o maskę auta (a samochód ledwo
                się toczył).

                Wtedy zrobiłem jej karczemną awanturę i dostałem od jej faceta 300 zł za
                "rozejście się".

                Teraz wiem, że jedyne co powinienem dostać to solidny wpier*ol.
                • jureek Re: Mozeg ci się zlasował? 20.07.10, 10:54
                  idepozapalki napisał:

                  > Pod warunkiem, że ten pieszy nie włazi Ci przed sam zderzak.

                  Przecież ten pieszy nie bierze się znikąd. Jak jest przejście i pieszy dochodzi
                  chodnikiem do przejścia, to można chyba przewidzieć, że zechce on na to
                  przejście wejść i zatrzymać się na wszelki wypadek.
                  Jura
                  • idepozapalki Re: Mozeg ci się zlasował? 20.07.10, 11:28
                    I często tak robię. Wiesz jaki jest nie raz efekt?

                    Ja stoję. Pieszy stoi. Ja ruszam (bo ileż można stać) - pieszy rusza. Jak
                    ostatnio odważyłem się zatrąbić na kolesia który sobie stał przy przejściu na
                    krawężniku - dostałem wiąchę.

                    Poza tym litości - są np drogi z ograniczeniem do 50 km/h. Jesteś 20 m przed
                    przejściem - nikt nie stoi przy pasach. Na 5 m przed przejściem do pasów
                    dochodzi pieszy i po prostu na nie włazi. Bez rozglądania się, bez niczego.
                    Spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo - pisałem o tym.

                    Kierowca nie ma czasu i możliwości obserwować wszystkich pieszych na chodnikach
                    i zgadywać - czy idąc tym chodnikiem zechcą łaskawie wejść na pasy, czy też
                    pójdą dalej. Jakby tak było, to stalibyśmy w jeszcze większych korkach niż
                    stoimy teraz.
                    • Gość: obrazek Re: Mozeg ci się zlasował? IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:46
                      > Poza tym litości - są np drogi z ograniczeniem do 50 km/h.
                      > Jesteś 20 m przed przejściem - nikt nie stoi przy pasach. Na 5 m
                      > przed przejściem do pasów dochodzi pieszy i po prostu na nie włazi.

                      I pomimo, że ci się to zdarza, ciągle nie wiesz, że może zdarzyć się
                      ponownie? Wyobraźni zupełnie nie masz?
                      Tak najeżdzasz na przejście (gdzie nie masz pierwszenstwa i o tym wiesz) bez
                      oglądania się, bez zwolnienia do bezpiecznej prędkości,
                      bez niczego?

                      Ty po prostu nie przyjmujesz do wiadomości, że powinieneś to zrobić,
                      i że przejście to nie jest taka część jezdni jak każda inna!

                      > Kierowca nie ma czasu i możliwości obserwować wszystkich pieszych
                      > na chodnikach i zgadywać -


                      A ma możliwości i czas obserwować wszystkie słupy, rowy i drzewa
                      czy woli się w nie ładować jak głupiec jakiś?
                      Kierowca ma obowiązek zgadywać, czyli myśleć (a możliwości musi sobie sam
                      stworzyć) Na obowiązki trzeba mieć czas albo odpowiadać za ich
                      niedopełnienie. Uważna obserwacja drogi to podstawowy obowiazek kierowcy,
                      wszystko inne jest nieważne!
                    • Gość: maxim Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 13:44
                      > Ja stoję. Pieszy stoi. Ja ruszam (bo ileż można stać) - pieszy rusza. Jak
                      > ostatnio odważyłem się zatrąbić na kolesia który sobie stał przy przejściu na
                      > krawężniku - dostałem wiąchę.

                      widocznie nie miał klaksonu.Nie wiem po co sie przyznajesz publicznie ze
                      popełniłes nastepne wykroczenie uzywajac klaksonu w miescie ?




                      > Poza tym litości - są np drogi z ograniczeniem do 50 km/h. Jesteś 20 m przed
                      > przejściem - nikt nie stoi przy pasach. Na 5 m przed przejściem do pasów
                      > dochodzi pieszy i po prostu na nie włazi. Bez rozglądania się, bez niczego.
                      > Spojrzeć w lewo, spojrzeć w prawo - pisałem o tym.
                      >


                      I ZNÓW SIE PRZYZNAJESZ DO ŁAMANIA PRAWA. 50 KM/H TO PREDKOSC MAKSYMALNA .nIE
                      WOLNO CI Z TAKA JECHAC 20 M OD PRZEJSCIA.

                      > Kierowca nie ma czasu i możliwości obserwować wszystkich pieszych na chodnikach

                      KOGO OBCHODZI ILE MA CZASU KIROWCA ON MAPSI OBOWIAZEK OBSERWOWAC PIESZYCH NA
                      CHODNIKU TUZ PRZED PRZEJSCIEM





                      > i zgadywać - czy idąc tym chodnikiem zechcą łaskawie wejść na pasy, czy też
                      > pójdą dalej.

                      I znów beznadziejna głupota przez ciebie przemawia. Jesli nie umiesz zgadnac to
                      masz obowiazek sie zatrzymac i upewnic.

                      Jakby tak było, to stalibyśmy w jeszcze większych korkach niż
                      > stoimy teraz.

                      A co kogo obchodza korki?
                      Unikanie korków nie usprawiedliwia łamania prawa
                • Gość: maxim Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 13:31
                  > Pod warunkiem, że ten pieszy nie włazi Ci przed sam zderzak.
                  Pas am 3,5 metra .
                  Jeździsz kombajnem ?
                  Bo cieżarowka na około 2,5.


                  > Skończyło się na stłuczeniu kolana i walnięciu o maskę auta (a samochód ledwo
                  > się toczył).
                  a co prawo na to ?
                  potraciłes na przejsciu ?
                  Nie iwdziales pieszych ?
                  Myślałeś ze cię puszczają ?
                  Czy dalej nie nauczyleś sie ze powinieneś sie zatrzymac i ich przepuscić ?
                  Czy musisz jak ten policjant zabrac komuś zdrowie aby w sądzie dopiero połapac
                  sie w złożonosci PoRD ?
                  udowodnili tu ze taka zada jest bezprawan a ty zrzucasz winę na piszego z ajego
                  kolano ?
                  Czy piszy celowo je chciałą połamać ?
                  Czy pieszy nei popatrzył w lewo do tyłu ?
                  Czy ieszemu inni piesi zasłonili twoj manewr ?



                  Powiedz krotko wolno ci było potracić w tym miejscu pieszego ?


                  Ludzie kiedy do was dotrze ze wszystko co się dzieje na drogach jest nielegalne
                  ale tak często robione ze kierowcy pogubili się co wolno a co nie ?



                  Kiedyś sam tak
                  > zrobiłem lasce - zagapiłem się. Dawno temu, jak nie miałem prawa jazdy.
                  > Skończyło się na stłuczeniu kolana i walnięciu o maskę auta (a samochód ledwo
                  > się toczył).
                  >
                  > Wtedy zrobiłem jej karczemną awanturę i dostałem od jej faceta 300 zł za
                  > "rozejście się".
                  >
                  > Teraz wiem, że jedyne co powinienem dostać to solidny wpier*ol.
            • Gość: maxim Re: Mozeg ci się zlasował? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 01:42
              > Owszem ma, ale do cholery zrób to gdy ten pieszy wejdzi ci pod koła
              > gdy ty już jesteś na jego trasie przejścia!
              jak jestęs na jego trasie przjescia to jak on ma ci wejsc przed auto? Co
              najwyżej ci w drzwi wejdzie.
              Jakbyś zgodnie z prawem go przepuszczał to byś nie miał problemów, że wejdzie
              przed maskę.




              > Jeżdzisz ty w ogóle po mieście cwaniaczku?
              ty cwanaiczku zapewne jeździsz




              > Ja to się mało nie posr... ze starchu jak mi ta idiotka wlazła gdy
              > jechałem na pasy, ale dosłownie pod koła.
              a z jaką predkością jechałeś ?
              Miasto to nie więc i jak wpadasz na pasy szczególnie zza pleców pieszych to
              musisz zakłądacć ze tych jak ty jest więcej i piesi maja was gdzieś i skoro mają
              pierwszeństwo to z niego korzystają.Może za często ale kierowcy za każdym razem
              powinni ustępować ale polska praktyka przecież mówi ze nie trzeba i że nie warto
              czekać na pieszych bo inni też nie czekają.
              Wydumane problemy .Ja jak skręcam wprawo to jadę powolutku staram się nie jechać
              przy krawężniku a lewą strona pasa więc zostawiam pieszym około 150 cm.
              Jeszcze mi nikt nigdy przed auto nie wszedł


              Dobrze jak się choć raz kierowca zesra ze strachu :)
      • Gość: maxim Re: Piesi też nagminnie stwarzają zagrożenie IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 01:31
        > Dla każdego kierowcy taki prawoskręt jest najbardziej przechlapany, bo
        > pierwszy odruch to spojrzenie w lewo. Wolne - jedziemy. Oczywiście, od razu za
        > prawoskrętem jest przejście dla pieszych. Oni stojąc tam widzą auto skręcające
        > w prawo. Ale mimo to z uporem maniaka czekają z wejście na pasy do momentu,
        > kiedy auto jest pół metra od ich nóg.
        >



        No nie rozumiem.Muszą mieć czas aby ocenić czy nie będziesz przyspieszał.
        piszesz ze zawsze ustępujesz pieszym czyli że zawsze się zatrzymujesz. Co zatem
        cie tak irytuje ze musisz się zatrzymać 50 cm od pasów skoro właśnie w tym
        miejscy maluje się linie postoju dla aut ? Chciałbyś aby wchodzili kiedy ty
        wchodzisz w zakręt i masz głowę skierowaną w lewo zamiast patrzyć na nich ?
        przecież właśnie na tej samej zasadzie ten pieszy wszedł a kierowca nie wiadomo
        gdzie patrzył wcześniej pewnie też w przeciwną niż skręcał.
        Jak nie ma kontaktu wzrokowego to tak się kończy

    • manyquid Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzieć 19.07.10, 13:23
      Wtedy cham nauczy się poszanowania innych ludzi. Wyspeka to nie jest osobny byt,
      to jest część przejścia a buduje się je raczej dla ułatwienia pieszym ucieczki
      przed kierowcami łamiącymi przepisy! Pieszy na wysepce ma bezwględne
      pierwszeństwo bo jest na przejściu w pasie drogi.

      Dlaczego tylu kretynów tutaj paple bez sensu o uwarunkowaniach jakie nie
      istnieją. Przepisy mówia :pieszy na przejściu dla pieszych ma bezwględne
      pierwszeństwo. I nie można traktowac jako "wtargnięcia" faktu ze wobec sznuru
      samochodów z których każdy lekcewazy to prawo, pieszy w koncu wykona ruch na
      przejście. Jest to jego święte prawo a kierowcy obowiązkiem jest
      byćprzeświadczonym ze za potrącenie na pasach i spowodowanie uszczerbku na
      zdrowiu poniesie odpowiedzialnosć finansową i więzienie.

      Dla palanta ze Skody Oktawi Ustawodawca nie robi tu żadnych wyjątków a kretyńską
      decyzję prokuratury traktować należy tylko w kategorii testowania na ile
      obywatel da sobie napluć w gębę
      • Gość: oskar Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.07.10, 19:13
        Nie masz racji, z wysepkami jest troche inaczej. Trzeba bardzo dobrze znac przepisy aby w sytuacji kiedy jest wysepka dla pieszych nie złamać przepisów.
        • Gość: przePiS Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:57
          > Trzeba bardzo dobrze znac prze pisy aby w sytuacji kiedy jest
          > wysepka dla pieszych nie złamać przepisów.

          Ano tak, przepisów łamać nie należy i nieważne czy się je zna czy nie.
          Co to w ogóle za tłumaczenie się nieznajomością przepisów?
          Kto nie zna przepisów nie powinien jeździć po publicznych drogach
          tylko zostać skierowany na ponowny egzamin. Czy sądzisz,
          że powinno być inaczej?
        • Gość: maxim Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 13:47
          > Nie masz racji, z wysepkami jest troche inaczej. Trzeba bardzo dobrze znac prze
          > pisy aby w sytuacji kiedy jest wysepka dla pieszych nie złamać przepisów.

          jak ktos nie zna przepisów o niech przepuszcza pieszego i po sprawie
    • manyquid Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie 19.07.10, 13:39
      wysepka synku niczym się nie różni od krawężnika. Pieszy chroniony jest od
      chwili tylko chęci wejścia na drogę i zasygnalizowania tego faktu. To kierowca
      ma szkolenie, kurs i obowiązki a piesi to normalni ludzie i oni są chronieni prawem
      • Gość: KLM Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie IP: *.chello.pl 19.07.10, 14:04
        nieznajomość prawa, w tym przypadku - nieznajomość przepisów ruchu
        drogowego przez pieszych, nie chroni ich przed odpowiedzialnością za
        spowodowanie wypadku!
        • manyquid Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym 19.07.10, 14:19
          I masz już jasność więc nie baw się dziecko w adwokata diabła. Miejsce sprawcy
          rozwalenia komuś połowy czaszki, pozbawienia przytomnosci i zagrożenia życia
          jest w pudle. Tak tez sie to skończy, na szczęscie
          • Gość: tosiek Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.chello.pl 19.07.10, 21:32
            Przed paru laty na auto mojego znajomego najechał z dużą szybkością policjant po służbie ,gośc z drogówki ,prywatne auto , 1,2 promila w powietrzu .Nie siedział ani godziny ....Po wiele lat trwających i bardzo kosztownych procesach mój znajomy został uniewinniony ! W tak oczywistej sprawie i biegły i prokurator i sędzina trzymali strone pijanego w chwili wypadku sprawcy -policjanta .Dlatego bardzo wątpię w wymiar sprawiedliwości i jego uczciwośc ..... zwłaszcza we Wrocławiu .,.
            • Gość: benek Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 21:50
              no ale widzisz, to jest patologia bo klika testuje człowieka czy mu napluć w
              gębe można. Jednak jest zasadnicze ALE - w takich wypadkach poszkodowany nie
              jest petentem na łasce tylko ma prawo żądać i stawiać jasne wymogi. Jak nie w
              tej instancji to w wyższej, jak nie w okręgówce to w innym mieście albo
              krajowej. Litera prawa i przepisy są jasne i można szybko wyskoczyć PONAD klikę
              która tylko wtedy twierdzi że jest inaczej gdy sama się recenzuje. Uwierz mi że
              można narobić sporych kłopotów zarówno mendom jak i prokuratorom. Tylko trzeba
              żądać i stawiać jasne wnioski. Do skutku
              • Gość: gosc Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.103.82.87.dsl.dyn.forthnet.gr 20.07.10, 10:03
                benek trza miec tylko kasy
                kasy aby walczyk z wiatrakami prawa
                bez kasy mzesz sobie tylko w brode pluc przed lustrem
                • Gość: maxim Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:25
                  Uwierz mi że
                  > można narobić sporych kłopotów zarówno mendom jak i prokuratorom. Tylko trzeba
                  > żądać i stawiać jasne wnioski. Do skutku

                  Nie w sprawach z kodeksu drogowego. Tu prawo jest czytelne choć trzeb przyznać,
                  że dla zwykłego śmiertelnika pogmatwane.Ale istnieje orzecznictwo czyli praktyka
                  sądowa.
              • Gość: maxim Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:23
                > no ale widzisz, to jest patologia bo klika testuje człowieka czy mu napluć w
                > gębe można. Jednak jest zasadnicze ALE - w takich wypadkach poszkodowany nie
                > jest petentem na łasce tylko ma prawo żądać i stawiać jasne wymogi. Jak nie w
                > tej instancji to w wyższej, jak nie w okręgówce to w innym mieście albo
                > krajowej. Litera prawa i przepisy są jasne i można szybko wyskoczyć PONAD klikę
                > która tylko wtedy twierdzi że jest inaczej gdy sama się recenzuje.


                ale do tego czasu policjant moze zdąrzyć odejsc na emeryturę tak jak to zrobił
                komendant Grabiszynku.

                Uwierz mi że
                > można narobić sporych kłopotów zarówno mendom jak i prokuratorom. Tylko trzeba
                > żądać i stawiać jasne wnioski. Do skutku

                Nawet trzeba za świństwo jekie chcieli zrobić.
            • Gość: maxim Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:20
              > Przed paru laty na auto mojego znajomego najechał z dużą szybkością policjant p
              > o służbie ,gośc z drogówki ,prywatne auto , 1,2 promila w powietrzu .Nie siedzi
              > ał ani godziny ....Po wiele lat trwających i bardzo kosztownych procesach mój z
              > najomy został uniewinniony ! W tak oczywistej sprawie i biegły i prokurator i s
              > ędzina trzymali strone pijanego w chwili wypadku sprawcy -policjanta .Dlatego b
              > ardzo wątpię w wymiar sprawiedliwości i jego uczciwośc ..... zwłaszcza we Wroc
              > ławiu .,.



              Ale przeciez policja i prokuratura to nie organy sprawiedzliwości tylko organy
              scigania.
              Oni nie chcą dopuścić aby wymiar sprawiedliwości zajał się sprawą bo sprawa jest
              banalna jak wiele podobnych i policjant by się nie wywinął.

              Zatem jak sprawa trafi do sądu to niedługo dowiemy się o uniewinnieniu pieszego
              a co do winy policjanta się nie wypowiadam bo może my hamulec właśnie wysiadł.

          • Gość: maxim Re: Art. 26.2 Prawo o Ruchu Drogowym IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:15
            Miejsce sprawcy
            > rozwalenia komuś połowy czaszki, pozbawienia przytomnosci i zagrożenia życia
            > jest w pudle.

            Przeciez jezdzi blaszanym pudłem z napisem policja .


        • kloszu Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie 19.07.10, 21:06
          Skoro kierowca skręcał w drogę poprzeczną to powinien puścić pieszych i nie ma
          żadnych wątpliwości czyja wina.
        • Gość: maxim Re: Dzięki nagłośnieniu Michał D. pójdzie siedzie IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:14
          > nieznajomość prawa, w tym przypadku - nieznajomość przepisów ruchu
          > drogowego przez pieszych, nie chroni ich przed odpowiedzialnością za
          > spowodowanie wypadku!

          Jak widać nieznajomość prawa powoduje, że prokurator się skompromitował i
          niewykluczone, że będzie postępowanie dyscyplinarne.
    • Gość: gosciu niedzielny Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.range86-128.btcentralplus.com 19.07.10, 13:49
      chca,zeby ich szanowano,chca zmieniac swoj wizerunek wsrod mlodziezy.Pytanie
      tylko w jaki sposob?Panowie nie zaslugujecie na szacunek,codziennie dajecie
      przyklad swojej nieuczciwosci i matactwa,wszystkie wasze winy i bledy sa
      tuszowane dzieki ukladom i ukladzikom.Ludzie zamiast czuc sie bezpiecznie w
      waszym towarzystwie,czuja zagrozenie.Zamiast sluzyc panstwu,niszczycie
      je,zamiast chronic obywateli,szczujecie ich.I jak tu was szanowac?
    • Gość: Leoś Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:00
      Jak ten gnój zwany biegłym się nazywa? Co to za porażka? Gliny będą brały w tyłek i będą do nich strzelać jak do kaczek, jak tak będą sobie stosować podwójną moralność. Ostatnio tę polską odmianę gestapo dzieciaki obrzuciły butelkami. Tylko tak dalej panowie policjanci a będziecie siedzieć w komisariatach i robić kupę w portki. Najgorsza rzecz to bezprawie w policji i we władzach. Powinni takiemu gnojowi dowalić 4x taki wyrok jak cywilowi. Ale do władzy też dochodzi z reguły mafia i sam szais. Czym głupszy tym lepszy. Zobaczcie Busha, ten cymbał siedział na dupie 7 minut po wjechaniu samolotów w WTC. A potem pojechał w niewłaściwym kierunku.. SZok.. jak tacy debile mogą mieć władzę w tak wielkim kraju. Zero szacunku, panowie policjanci. Zero. Mniej niż Ziobro.
      • Gość: Janek Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 15:16
        Wysepka która jest na przejściu dla pieszych dzieli to przejście na dwa odrębne
        przejścia.
        Jeśli pieszy popatrzył w lewo i przeszedł przez pierwszą część przejścia i
        stanął na wysepce musi popatrzyć w prawo i jeśli nie stworzy zagrożenia może
        przejść na drugą stronę jezdni.
        Zagmatwane ale tak jest.
        Jeśli kierowca radiowozu skręcał w lewo to pieszy miał pierwszeństwo przed nim.
        Tak stanowi kodeks.
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:33
          > Wysepka która jest na przejściu dla pieszych dzieli to przejście na dwa odrębne
          > przejścia.

          niekoniecznie są przejscia pojedyncze i podwójne z wysepka a dokładniej azylem
          link

          Policjant nie wiedział czy tam jest podówjne czy pojedyncze wiec musiał
          traktowac pieszego jakby ten był w połowie przejscia bo znaki pionowe a tylko
          te widział nie mówiły ze tam sa dwa przejscia.
          Ale rpawo stanowi ze gdyby pieszy nawet stał na krewęzniku miedzy przejsciami
          czy z oku jednego z nich to i tak keirowca musiał się zatrzymać lub znacznie
          zwolnić.
          Tu policjant zastosował wybieg ze się nie zatrzymywała bo żadnego pieszego nie
          widział.

          Ha ha , najciemniej pod latarnią.
          Nie widział go nawet w momencie jak w niego walił.Zamiast badać go alkomatem
          powinni go natychmiast wysłać do okulisty.

    • mario-z Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 15:26
      "Tak samo zeznała jadąca z nim kobieta."
      Ciekawe kim była kobieta która była świadkiem zdarzenia, a może inaczej,
      ciekawe jak udało się zastraszyć świadka by zeznawał na korzyść policjanta?
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 14:35
        > "Tak samo zeznała jadąca z nim kobieta."
        > Ciekawe kim była kobieta która była świadkiem zdarzenia, a może inaczej,
        > ciekawe jak udało się zastraszyć świadka by zeznawał na korzyść policjanta

        Zwykle jest to nowicjuszka w Policji z odsłoniętymi kolanami ale był styczeń
        więc nie wiem.
        a na poważnie to co za różnica kogo wiózł .
        Ważne dlaczego nie patrzył przed siebie.
        Przydusić koleżankę przez szefa i zaraz będziemy wiedzieli co się wydarzyło.

    • phantomasa1 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 15:34
      Tutaj według mnie bardzo trudno jest się dopatrywać czyjejkolwiek winy.Nie
      jest winny ani przechodzień ani kierowca auta.Więc jeśli nie ma winnych,nie ma
      sprawy!Kierowca auta sądził,że pieszy poczeka a pieszy myślał to samo o
      kierowcy,że on poczeka.Kto powinien bardziej uważać według mnie w takiej
      sytuacji?Ano ten,którego nie chroni warstwa żelastwa.Tutaj to ,że akurat
      kierowcą był Policjant nie ma nic do rzeczy.Według mnie werdykt sądu jest
      słuszny.Ja przechodzę np.wtedy gdy samochód się całkowicie zatrzyma.
      • Gość: kat Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 15:42
        Ludzie po co te brednie? Chłopak ma czachę rozwaloną, leżał 2 tygodnie
        nieprzytomny, jest prawo, są jasne przepisy i nie ma w ogóle mowy aby menda za
        kółkiem nie poszła siedzieć i nie naprawiła szkody - uszczerbku na zdrowiu.
        Świadek? Tak - menda siedząca obok czyli gadała tak by rączka rączkę myła.

        Wszystkie przepsiy na które powołuje się pan z WORD są adekwatne i mają
        zastosowanie: winny kierujący pojazdem. Przyszłość: prycza
        • markus_pol Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 20.07.10, 09:01
          Skąd wiesz jak było do końca. Są różne sytuacje na drodze. Ale gość widząc
          samochód mógł poczekać, tym bardziej, że była noc. A w nocy pieszy przeważnie
          jest widoczny jak już jest na drodze. Niestety jak ja stoję na wysepce to często
          nie widzę czy jedzie samochód, a co dopiero kierowca ma widzieć pieszego
          schowanego za znakiem!

          Jeszcze raz. Widzisz samochód, poczekaj aż przejedzie! Tak postąpi rozsądny
          człowiek, bo skąd wiesz czy kierowca cię zauważy?! To że zwalnia nie świadczy o
          tym, że cię widzi... może mu coś do oka wpadło i trochę przyhamował!
          • Gość: maxim Trzeba trochę przyCHamować IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:28
            > Skąd wiesz jak było do końca. Są różne sytuacje na drodze. Ale gość widząc
            > samochód mógł poczekać, tym bardziej, że była noc.
            No właśnei była noc a on się szlajał.

            Nie wiem czy wiesz ale na przejściu nie wolno się zatrzymywać bez przyczyny.
            Robienie uprzejmości policjantowi to nie przyczyna. No ale w azylu jest to
            dopuszczalne bo nikt pieszemu w tracie zatrzymania na plecy nie wjedzie.




            A w nocy pieszy przeważnie
            > jest widoczny jak już jest na drodze.

            Co ja czytam ? Tzn ze pieszy nie był na drodze ? Ja myslałem ze był posrodku drogi .





            Niestety jak ja stoję na wysepce to częst
            > o
            > nie widzę czy jedzie samochód, a co dopiero kierowca ma widzieć pieszego
            > schowanego za znakiem!
            >
            Wyobraź sobie ze ma o jak nie bedzie widział to stanie sie to samo.
            JEdziesz autem to masz psi obowiazek widziec po czym i po kim jedziesz.
            Do tego masz reflektory , szyby z każdej strony auta i hamulec do zwalnianai aby
            miec wiecej czasu na obserwaję.JEsli obserwacja jest bardzo utrudniona to musisz
            sie zatrzymac a ajk już sobie wszystko obejrzysz to mozesz ruszyć.

            Nie wiedziales tego ?
            Dotąd nikogo nie zabiłes ?
            No łasni skad masz wiedzięcsko pisałes ze keiroca nie moze zobaczyc peiszego.
            zatem może i był ale juz go nei ma.
            Najlepeij powiedzić ze sie nie widzialo ,wtedy nawet z wypadku mozna bezkarnie
            sie oddalić.
            A huk ?
            A mało to hałasów na ulicy ?
            Pewnie jakiś kamień spod koła.
            Ciemno było, trupa nie widziałem.
            Mooż się osunął za znak jak go odrzuciło.
            Panie teraz takie duże te znaki robią że jak ja miałbym sprawdzać czy za jakimś
            trup nie leży, to bym się musiał co kawałek zatrzymywać.






            > Jeszcze raz. Widzisz samochód, poczekaj aż przejedzie!
            jeszcze raz .
            Dojedzasz do przejscia i nie wiesz czy pieszy na nie nie wejdzie to zwalniasz i
            przepuszczasz.Jeśli pieszy dalej czeka i dziwnie sie zachowuje a ty nie wiesz że
            np puszcza cie gestem ręki to lepiej stań bo tak nakazują przepisy i go puść
            .Jak nie będzie chciał to ruszaj .
            Czy to naprawdę takie skomplikowane ?
            Nie uczyli cie tego na kursie czy juz zapomniałes widząc jak wielu kierowców
            łamie codziennie prawo ?


            >Tak postąpi rozsądny
            > człowiek,

            tam na przejsciu potrzba dwoch rozsadnych.Daczego uczysz rozasadku tylko pieszego ?
            Pewnie jesteś kierowcą i nie lubisz ustępować pierwszeństwa ?

            > bo skąd wiesz czy kierowca cię zauważy?!
            No własnei skad to wiesz ?
            Ja sie gapię w oczy kierowcy i patrzę jak zwalnia.
            Nigdy nie wiem czy się zatrzyma ale jakos zawsze sie zatrzymuja i tak już parę
            milionów razy .
            Jak cham o widać z daleka bo np dodaje gazu abym nawet nie myślał o wejściu na pasy.

            Jest prawie pewne, że jak ktoś dodaje gazu przed przejściem to nie po to aby
            zaraz hamować.

            >To że zwalnia nie świadczy o
            > tym, że cię widzi.może mu coś do oka wpadło i trochę przyhamował!

            Albo benzynka się skończyła .
            Ludzie skąd wy się bierzecie ?
            czy wy wychodzicie ze swoich autek bo wygląda ze zapomnieliście jak pieszy się
            po mieście porusza.
            Może w waszych miejscowościach nie było przejść ?


            Ludzie trzeba trochę PRZYCHAMOWAĆ
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:06
          > Wszystkie przepsiy na które powołuje się pan z WORD są adekwatne i mają
          > zastosowanie: winny kierujący pojazdem. Przyszłość: prycza

          U nas za wypadek na trzeźwo nie idzie sie do wiezienia.
          Nawet śmiertelny.
          No chyba ze recydywa lub zawiasy już były.
          zwykle o ile się orientuję dostaje się dwa lata w zawieszeniu tu dodatkowo
          wyrzucenie z policji lub zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na 5 lat (
          przy śmierci chyba obligatoryjnie)
      • Gość: maxim Czytaj ze zrozumieniem IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:02
        > Tutaj według mnie bardzo trudno jest się dopatrywać czyjejkolwiek winy.

        Pewnie sprawcy uciekli albo skrzyzowanie było źle oznaczone ?

        Nie
        > jest winny ani przechodzień ani kierowca auta.
        prokurator ci to powiedział czy wyczytaleś w przepisach ?


        >Więc jeśli nie ma winnych,
        Tylko w Polsce nigdy nie było winnych




        nie ma
        > sprawy!

        Tylko kto zapłąci za radiowóz ?



        >Kierowca auta sądził,że pieszy poczeka
        Jak sądził jak zeznał ze zadnego pieszego nei widział?
        Nie motaj o się kompromitujesz.
        Kierowca nie ma prawa nic sobie wyobraząć .jak nie wie czy pieszy wejdzie to ma
        sie zatrzymac.
        tak stanowi art 47 .Ma zwolnić a jeśli dalej nie będzie pewien to nawet się
        zatrzymać .





        a pieszy myślał to samo o
        > kierowcy,że on poczeka.
        Bo taki miał obowiązek.Jeśli pieszy zauwazył że auto mocno zwolniło to uznał ze
        policjant się z tego obowiazku wywiązuje.
        Kto jak kto ale policjant to chyba powinien znać przepisy ruchu.
        Komu ufać jak nie policji ?
        Zatem pieszy miał podstawy do skorzystania z zasady ograniczonego zaufania.
        Rozglądnął się i jak sytuacja była przychylna kontynuował marsz przez przejście.
        Ponieważ wcześniej przeszedł już jedną jezdnie i azyl, kierowca miał dużo czasu
        aby go zobaczyć.
        Z pewnością ponad 7 sekund.








        >Kto powinien bardziej uważać według mnie
        ten co miał wiecej dzieci.
        Co ty pitolisz.
        Jeden mial pierszeństwo a drugi miał je udzielić jeśli pieszego widział.
        Zatem wymyślił, że nie widział ale to wcale nie zwalnia go z odpowiedzialności.

        Wymówka o niewidzeniu służy dóm rzeczom
        Pierwsze to aby wmówić ze pieszy wtargnał co sie nie broni o kieroca wtargniecia
        też nie widział.

        Po drugie ma zwolnic koleżankę z odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań.
        Jeśli kierowca nie widział to pasażerka tez zeznała, że nie widziała i mogą jej
        skoczyć.
        Ona nie musiał nic wiedzieć, to był obowiązek kierowcy.
        Gdyby zeznali, że widzieli to sąd by wydobył różnice w zeznaniach i szydło
        wyszłoby z worka.

        >Ano ten,którego nie chroni warstwa żelastwa
        A nie powinieneś zacząć bardziej myśleć
        Winny jest ten co mniej uważał czy ten co złamał przepisy ?
        Idź ty lepiej koziołeczku do swojego Pacanowa.
        Najbardziej winni w Polsce są ci co leża w trumnach bo skoro zginęli to znaczy
        nie uważali.
        Jak ich blacha nie ochroniła to znaczy ze nie pomyśleli ze mają bardziej uważać
        więc są winni jak to każdy najbardziej podatny na uszkodzenia ciała.







        >Ano ten,którego nie chroni warstwa żelastwa.

        Ten co ma najbardziej zakuty łeb czyli którego najbardziej chroni warstwa
        żelastwa nie jest winny bo nie musi tak uważać jak inni :PPPPP

        Coś mi się zdaje jak cie czytam ze cie chroni warstwa zelastwa.
        To taki eufemizm.


        Tutaj to ,że akurat
        > kierowcą był Policjant nie ma nic do rzeczy
        ma bo powinien znać prawo i nie ma taryfy ulgowej.
        To policja ma dawać przykład a jak sama się rozbija i rani ludzi to po co cały
        system sprawiedliwości edukacji, prewencji itd
        Taka osoba powinna stracić prawo do prowadzenia radiowozu bo nie ma
        predyspozycji zatem ma znaczenie ze to policjant.


        .Według mnie werdykt sądu jest
        > słuszny.

        Nikt nie kwestionuje wyroków sądu ale czy ja czegoś nie doczytałem ?
        Wszak "klika" jak podejrzewamy nie dopuściła do rozprawy aby policjanta sąd nie
        skazał.


        >Ja przechodzę np.wtedy gdy samochód się całkowicie zatrzyma.
        Mądrze robisz, gdybyś jeszcze zaczął mądrze pisać.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka