Dodaj do ulubionych

Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot...

05.02.11, 12:18
Celnie - zarządzanie i organizację trzeba oddać kompetentnemu sztabowi managerów, niech zrobią audyt, a następnie stworzą organizm z jasną wizją, misją i konkretnymi celami, z wydolnym kontrolingiem strategicznym, finansowym i inwestycyjnym ... profesorom niech zostanie nauka ... tylko kto na uniwr na to pójdzie ?
Obserwuj wątek
    • feriband Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 05.02.11, 12:42
      Czyli tydzień temu też chodziło o "pozamiatanie" WNS i całą humanistyką. Prof. Pacholski i dr Dybczyński przejmują władzę. Gratuluję Panie ex-rektorze i rektorze in spe świetnej rozgrywki. Tekst przedni, wyważony, bo skierowany do elektorów, a nie do mas. Kto nie zna i Pana, i dr. D. poprze! Tylko co potem zostanie z UWr? Pani Łoś-Nowak nie została prorektorem za pańskiej kadencji? Pan Dziekan Juchnowski też nie za Pana dziekanował? I co Pan wówczas zrobił? Nic! teraz weźmiemy flotę za twarz (biblioteki też niepotrzebne, połowę bibliotekarzy wyrzucić, a tym, co zostaną dać pensję minimalną).
      • misiekgr Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 05.02.11, 12:47
        Jestem studentem państwowej uczelni w warszawie i stwierdzam że to bardzo ładnie ubrana w słowa prawda - jeśli zrealizować to o czym pisze prof. Pacholski mogłoby sie sporo zmienić i to na lepsze. Nie wiem czy ma to być agitacja wyborcza bo ludzie generalizując, boją się zmian, a tu jest opis pewnej rewolucji więc nie wydaje mi się żeby zasadnym było wyciągać z tego tekstu wnioski o agitacji wyborczej.
        Pozdrawiam
        • Gość: B.W. Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 16:00
          Widziałem już wiele razy, jak doskonałe wydziały, instytuty, katedry w krótkim czasie spadały bardzo nisko.

          I na odwrót, Panie Rektorze. Często wystarczy zadbać o jednego zdolnego studenta (wciągnąć go w badania naukowe, dać stypendium, odpowiednią opiekę, zachęcić do pójścia na studia doktoranckie), żeby ten student (już jako doktorant) po kilku latach, publikując na LF, zdobywał więcej punktów niż cały jego zakład (gdzie czasem nikt nie publikuje na LF), po dalszych kilku latach miał własnych doktorantów, na podobnym poziomie, a po kilkunastu latach własny zakład (złożony z wypromowanych doktorów), stojący na bardzo wysokim poziomie. Zdumiewające jest, jak niewiele trzeba (jeden zdolny student z odpowiednią opieką i kilka-kilkanaście lat), żeby naukę w danym instytucie posunąć do przodu o całe lata świetlne.

          A jak jest u nas? U nas przeważnie nikt nie zauważy takiego studenta, na studia doktoranckie się nie dostanie (bo przegra rywalizację z kujonem, który kuje równo z wszystkich przedmiotów, ale nie ma żadnych pasji), i tyle go widzieli. I to jest bardzo smutne, jak wiele można zrobić bardzo małym wysiłkiem, a nawet tego się nie robi.
          • Gość: Alek Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.152.158.220.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 16:06
            ODPOWIEDNIA opieka naukowa nad studentem czy doktorantem to NIE JEST "bardzo mały wysiłek"! To wiele godzin ciężkiej pracy promotora. Oczywiście, jeżeli jest rzetelny.
            • Gość: B.W. Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 16:22
              Bardzo mały wysiłek jest w tym sensie, żeby komuś chciało się wyłapać tych najzdolniejszych. Tymczasem u nas idzie się "na żywioł" - nie patrzy się na indywidualne osiągnięcia studentów, tylko ocenia się ich wg sztywnych, formalnych kryteriów (jak będziesz miał wysoką średnią, to dostaniesz się na studia doktoranckie, jak nie, to nie). Opieka nad doktorantami i tak jest, tyle że nie tymi najzdolniejszymi. W porównaniu do możliwych korzyści, jest to bardzo mały wkład (zarówno pod względem pracy, jak i pieniędzy). Wiele razy obserwowałem sytuacje, że pasjonaci odchodzili z uczelni, bo nikt nie zwrócił na nich uwagi, a ich miejsce zajmowały pracowite kujony (którym - bez pasji - motywacja do pracy szybko wygasała).
          • Gość: tola Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 21:39
            Albo dostanie się na doktoranckie,a potem... radź sobie sam. Opowiedz się po stronie właściwej koterii.
          • Gość: kolega Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 00:59
            Pacholski to zrobił.
            Wypromował wielu doktorów którzy pracują w różnych instytucjach, także w Instytucie Informatyki. Publikują na LF. Sprawdź na stronie Instytutu Informatyki.
    • Gość: Ludwika22 Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.internetia.net.pl 05.02.11, 12:42
      Świetny pomysł, tylko wówczas prof. Pacholski nie mógłby zostać Rektorem (wszak jest naukowcem) i nie On by wprowadzał reformę Uniwersytetu. A tego to On napewno nie zaakceptuje i będzie walczył dalej. Proponuję kolejną odsłonę (poza portretem) zdjęcie z wakacji, najlepiej na plaży.
      • feriband Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 05.02.11, 12:53
        Ale już był rektorem. Bojarski nie jest lepszy. Fakt. Wart pac pałaca. A jaka płaca (rektorska)?
        • Gość: Obserwator Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 01:03
          Bojarski jest lepszy. Bojarski jest świetnym rektorem. Bojarskiego popiera Dutkiewicz. Bojarski będzie Senatorem RP (z listy Dutkiewicza).
      • Gość: pikku_myy Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.11, 12:55
        wizja piekna, wrecz idylla. tylko szkoda, ze w naszych polskich realiach nie do zrealizowania w najblizszych latch. potrzebna jest calkowita wymiana kadr na uniwersytecie a na to potrzeba jeszcze z 15 - 20 lat.
        • eliksir Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 05.02.11, 13:48
          Nie do zrealizowania? Tego nie wiem, ale sprobowac warto. Na wydziale Matematyki i Informatyki wiele z opisanych tutaj mechanizmow jest wprowadzana od dawna i smiem twierdzic, ze sie sprawdza.

          Panie Profesorze, nie przepadalem za Panem, gdy bylem studentem, ale z perspektywy lat dziekuje Panu za to, jak wyglada i czego nauczyl mnie Instytut Informatyki!
          Panski absolwent.
      • Gość: Tom A co Pacholski zdziałał przez 3 lata jako rektor? IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 05.02.11, 12:59
        Bo oprócz pobożnych życzeń w stylu "trzeba", "powinno", "staram się" nic nie wynika z tego jego ex-panowania. Trzeba było się bawić w menedżera, kiedy był JM Rektorem. Po co nim właściwie był?
        • Gość: dr_nauk Re: A co Pacholski zdziałał przez 3 lata jako rek IP: *.internetia.net.pl 05.02.11, 13:06
          No właśnie z tego tekstu przebija bezsilność. Mimo najlepszych chęci rektora, nie jest on w stanie NIC zrobić, żeby coś zmienić. Tak działa system.
          Tylko jako przykład podam samorząd studentów w którym panuje patologia i wyciąganie pieniędzy, ale system działa tak że każdy kto zechciałby coś w tym zmienić - ulegnie. Bo nie będzie miał wyboru - podda się albo straci stanowisko. Były takie przypadki.
          • zetkaf Re: A co Pacholski zdziałał przez 3 lata jako rek 05.02.11, 15:22
            > No właśnie z tego tekstu przebija bezsilność.
            Z tekstu przebija chec zmian. Kierunku zmian, ich celu nie mozna przeciez ustalac samodzielnie, to musza byc wieksze konsultacje z kadra profesorska, ze specjalistami, takze z opiniami z zewnatrz (jak chocby te na forum, czy glosy studentow).
            Mysle, ze to chyba jednak dobrze, ze ktos glosno przyznaje: TAK, MAMY PROBLEM. Chyba dobrze, ze nie zwalcza sie problemu jeszcze przed zdiagnozowaniem?

            > Tylko jako przykład podam samorząd studentów w którym panuje patologia i wyciąg
            > anie pieniędzy, ale system działa tak że każdy kto zechciałby coś w tym zmienić
            > - ulegnie.
            A to wina systemu... czy kurczowo trzymajacych sie go ludzi?
            Bo wystarczy opinia wiekszosci, ze zmieniamy system - i jutro moze byc inny. Systemowi ciezko sie bronic przed zmianami, zadnych ratujacych go na sile zasad nie ma, jedynie takie, ktore ratuja go przed utrata stabilnosci np. z powodu kaprysu jednej osoby...
        • Gość: iza Re: A co Pacholski zdziałał przez 3 lata jako rek IP: *.internetia.net.pl 05.02.11, 13:26
          m.in. po to aby nawiązać współpracę z Chinami, dzięki temu działa na Uniwersytecie Wrocławskim Instytut Konfucjusza !
          • Gość: Belfer Panie Pacholski, masz Pan sklerozę czy schizofreni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 13:40
            ę? A propos feudalnych stosunków na uniwerku. Na audiencję u Pana musiałem czekać prawie trzy tygodnie!!!! To jest ponad trzy razy dłużej niż na udiencję u Papieża. Kiedy łaskawie zostałem przez Pana przyjęty, to weszła sekeretarka i powiedział "Pan Kazimierz (/ Ziutek czy jakiś tam) dwoni do Pan Rektora", na co była odpowiedź "Proszę powiedzieć, że podejdę do telefonu za dwie trzy, minuty!" I fakt, moja wizyta na audiencji u rektora Pacholskiego trwała trzy minuty (sic!), zaś oczekiwanie na nią trzy tygodnie. W jej czasie usłuszałem tylko krótkie odburknięcie i odpowiedź: NIE! Żenda, panie Pacholski!!!
            • Gość: panie belfer Re: Panie Pacholski, masz Pan sklerozę czy schizo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 01:11
              Pacholski chciał kierować uczelnią, a nie panować. Obraził go Pan porównując go do JPII. Pacholski nie chciał być celebrytą. Jeśli miał Pan sprawę do załatwienia, to trzeba było o sprawie, a nie o "audiencji". Od audiencji są autorytety, a nie administrator.
    • feriband Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 05.02.11, 12:56
      Aha, i za co Pan brał rektorską pensję? Za nic, tak jak rektor Bojarski. Obaj siebie warci Panowie, a waszym filarem dr Dybczyński. Oj.
      • 1410_tenrok drogi kolego, 05.02.11, 13:08
        artykuł jest bolesny dla polskiego środowiska uniwersyteckiego. Pytania stawiane w nim są z kategorii imponderabiliów. Pacholski okazuje się być człowiekiem zasad. Jednak te zasady należy pojąć, czego tobie i innym trudno dokonać.
        Zanim się zdenerwujesz, zadaj sobie pytanie: do kogo chcesz równać? Do światowej czołówki, czy do światowej nicości? Szkoła wyższa ma ważne zadania do spełnienia, a przede wszystkim winna być odpowiedzialna wobec płatnika podatków, dzięki któremu te zadania może pełnić.
        Dybczyński pokazał, że jest bardzo żle. Pacholski pokazał, że jest bardzo żle, ale nie tylko tu, a ponadto, że można to zmienić. Pokazał recepty, z których można i należy skorzystać. A Ty i tobie podobni uważacie, że za wszelką ceną należy być cicho i nie kalać własnego gniazda.............. Czyli cicho, cicho i jakoś do emeryturki. Pamiętaj: Organizm bez życia zamienia się w kopalnię żarcia dla czerwii................
        • Gość: Tom Re: drogi kolego, IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 05.02.11, 13:31
          "Bolesny dla polskiego środowiska uniwersyteckiego". Znam parę osób na UWr w różnym wieku i na różnych stanowiskach. Zapytałem ich, co "się" myśli na uniwerku po tej zadymie rozpętanej przez Dybczyńskiego. Stwierdzali jednomyślnie, że nikt się tym generalnie nie przejmuje. Więc ból jest chyba raczej udawany.
          "Pokazał recepty" - Szkoda, że sam ich nie stosował. Był rektorem, nic takiego nie zdziałał, wiec swoje mądrości może sobie schować.
          • Gość: dr_nauk Re: drogi kolego, IP: *.internetia.net.pl 05.02.11, 13:45
            O tym właśnie mówi były Rektor - od środka ta uczelnia się sama nigdy nie zmodernizuje, nie zmieni. JEstem przekonany że na uniwerku raczej nikt się tym nie przejmuje. Nie bronię byłego rektora - tylko zgadzam się z jego teraz wypowiadaną diagnozą na temat uwarunkowań systemowych działania tego kolosa jakim jest UWr. - bo jako ktoś kto w tym brał udział od środka wie jak to funkcjonuje. Ja też wiem.
          • 1410_tenrok ależ masz zupełną rację, jakkolwiek 05.02.11, 15:08
            jedno nie wyklucza drugiego. Z drugiej strony, widzę w tobie takie XIX-wieczne nastawienie do tematu: "Jednostka a historia". Zresztą, nie tylko u ciebie, jakby co. Co może kierowniki jednostki? Ano nic nie może, ponieważ porusza się w gąszczu składającym się generalnie:
            a. z przepisów - jest elementem demokratycznego sytemu prawnego
            b. z układów - jestem elementem grupy, w której panują określone synapsy, tworące pewien algorytm postępowania.
            Jeżeli tak rozumieć postępek rektora, aby przedstawić się jak człek w cywilu, z gronostajem na bokiu, to jest to niezwykle istotne przestanie. Pacholski jest informatykiem, logikiem - zajmuje się funkcjonowaniem systemów. To jeden z tych ludzi, którzy tworzą podstawy funkcjonowania naszego świata. On tworzy autostrady, po których poruszają się dane. A z czym miał do czynienia jako rektor? Z niedrożnym systemem, kompletnie nie dostosowanym do współczesności. Z systemem, który sobie funkcjonuje nie wiadomo, po co, na zasadzie kompletnej nieodpowiedzialności. Czy jeden rektor Pacholski może to zmienić? NIE MOżE, NIE MA SZANS. SYSTEM ZMIęDLI GO I WYPLUJE, JAK PUSZCZYK WYPLUWA WYPLóWKę. Tu potrzebne są zmiany systemowe. Tu potrzebny jest ustawodawca. Sam system nigdy nie będzie chciał dokonać samonapraawy, a zdanie twoich kolegów z UWr, tylko jest tego dowodem.
            • Gość: Tom Re: ależ masz zupełną rację, jakkolwiek IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 05.02.11, 16:16
              To nie jest kwestia nastawienia typu "jednostka a historia". Nie chcę też stawiania ex rektora przed plutonem egzekucyjnym jako podatnik, którego kasę winien szanować. Nie chcę jego głowy jako przedstawiciela tego małego systemu jakim jest UWr.
              Moje życzenie to nie zwalać wszystkiego na system, na przepisy, na układy. (Od kiedy Polacy tak strasznie trzymają się przepisów?). A kto ma zmieniać system, przepisy, układy jak nie ludzie - właśnie tacy jak rektor. Ktoś przecież musi zacząć, dlaczego nie rektor?
              Miał swój czas, który minął, więc teraz swoje postulaty może wygłąszać w Hyde Parku.
              Poza tym mówimy tu o stanowisku rektora, a nie naukowca, więc nie obchodzi mnie czy jest informatykiem, biotechnologiem czy filologiem klasycznym. Nikt nie ocenia jego dorobku naukowego.


              Co pozostanie po tym rektorze - anekdota z obrazem rektora w tle?
              • 1410_tenrok Teraz to na prawdę dałeś, że słodko 05.02.11, 16:33
                "od kiedy Polacy trzymają sie przepisów".............. Tobie się wydaje, że rektor postanowi lub tupnie nóżką i będzie, co? Acha, wiem: NIECH SIę STANIE SWIATŁOść! Hosanna na wysokość.

                Rozbawiłeś mnie, doprawdy. Czy Ty kiedykolweik czymś zarządzałeś?
                Zawsze jest tak, że po jakiejs kadencji, człowiek spisuje swoje doświadczenia.
                Ty naprawdę niczego nie rozumiesz. Gdyby ten facet chciał postępować wedle Twoich receptur, to by skończył w pierdlu. A okres kadencji rektora, to naprawdę krótko, a w systemie biurokratycznym, to bardzo krótko.

                Wystarczy przypomnieć sobie zarzuty w stosunku do rektora Wrzesinskiego, który okazał być się jednym z najbardziej dalekowzrocznych rektorów i zdobył dla UWr tereny pokoszarowe. Powstała namiastka kampusu. A ile było zarzutów?

                Kolego strasznie jesteś odjechany od realiów.
            • Gość: ciekaw Re: ależ masz zupełną rację, jakkolwiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 22:08
              To po co tak bardzo zabiegał o to, żeby być rektorem? Chciał nim bardzo zostać również na następną kadencję.
              • Gość: Alek władza IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 22:14
                Chyba się pomylił co do swojej władzy.
              • Gość: babkazwroclawia HYDE PARK IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 22:49
                Wroclaw potrzebuje cos jak Hyde Park, szczegolnie dla tak waznych kwestii. Proponuje Plac Solny przed szeroko otwartymi oknami Gazety Wyborczej zeby inspirowac ich tworczosc.

      • Gość: ma-nu Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej ... IP: *.hsd1.ms.comcast.net 06.02.11, 06:27
        System szkolnictwa wyzszego w Polsce jest przestarzaly, nieudolny i niewydolny.
        I jakos nikt nie potrafi przeprowadzic glebszych reform...
    • Gość: lolek.parolek Odpowiedzi żenujące IP: *.static.tvk.wroc.pl 05.02.11, 13:26
      Większość z piszących na forum udowadnia, że to, co mówi Pacholski, to prawda. Zebraliście się narzekać na jego niejasne i niesprawdzone intencje, a raczej własne wydumane pomysły na jego intencje. Jesteście jak ten produkt uczelniany - skupieni na własnej krzywdzie, niedouczeni, nie potrafiący wziąć udziału w panelu dyskusyjnym na konkretny temat. Z kim tu dyskutować o przyszłości polskiej nauki???
      • Gość: abc Re: Odpowiedzi żenujące IP: *.internetia.net.pl 05.02.11, 13:31
        A czy to jest odpowiednie forum do dyskusji na temat przyszłości polskiej nauki ? Tego by Mrożek nie wymyślił, moje gratulacje.
      • Gość: abc Re: Odpowiedzi żenujące IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 05.02.11, 14:03
        szczescie ze mamy tu ciebie - swietnie kierujesz dyskusje na wlasciwe tory ;-)
    • sympatiaplus Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 05.02.11, 13:58
      Rektor rektorowi nie równy.
      Ten obecny napisał niedawno tekst w duchu "socjalizm - tak, wypaczenia - nie".
      Rektor Pacholski przedstawia spójną, konkretną wizję naprawy.
      Odszedł, zostawiając symbolicznie portret rektora pokonanego.
      Ale ziarno przemian zostało zasiane...

    • machov Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 05.02.11, 15:01
      Bardzo trafna ocena. Każdy kto choć trochę liznął prawdziwej nauki (USA, ANG, RFN) , widział jak to jest zorganizowane na zachodzie, wie, że w Polsce mamy co najwyżej "naukawość". Brak rzetelnych ocen, brak mobilności, bierność.
      W Polsce bardzo często winę za fatalny stan nauki zwala się na brak pieniędzy, tylko, że instytut w którym pracowałem w Polsce dysponował sprzętem o którym mój zachodni pracodawca mógł tylko pomarzyć. Niestety sprzęt wykorzystywano jedynie w 20%.
    • zetkaf Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 05.02.11, 15:25
      > Celnie - zarządzanie i organizację trzeba oddać kompetentnemu sztabowi manageró
      > w, niech zrobią audyt, a następnie stworzą organizm z jasną wizją, misją i konk
      > retnymi celami, z wydolnym kontrolingiem strategicznym, finansowym i inwestycyj
      > nym ... profesorom niech zostanie nauka ...
      Czyli model, do ktorego dazy sie wszedzie, takze w sluzbie zdrowia. I jak wszedzie, najwiekszym problemem sa sabotazysci nowosci, ktorzy na sile pokazuja, ze tak jak bylo, bylo dobrze. A ze sie realia zmienily? To trzeba przywrocic stare realia, bo byly dobre, nie trzeba sie do nowego dostosowywac...
      Najmadrzejsze slowa, jakie widze w wywiadzie to jednak...
      "Ale nie powinniśmy koncentrować się na poszukiwaniu winnych, bo takim działaniem osiągniemy tylko tyle, że albo ludzie zaczną się nawzajem atakować, albo schowają się za frazesami i odmówią rzeczowej dyskusji."
      Ilez to dobrych zmian utkwilo wlasnie na obrzucaniu sie blotem, zamiast na szukaniu dobrych rozwiazan? nie tylko w nauce...
    • Gość: juz doktor a doktoranci? IP: 193.200.150.* 05.02.11, 15:32
      Kiedys istniala asystentura i mlody człowiek, mial etat, ubezpieczenie spoleczne itd. W zamian pisal doktorat (dłuzej niz dzis) i pomagal wykladowcom. Uklad byl uczciwy. Dzisiaj asystenture zamieniono w studia trzeciego stopnia. Co z tego wyszlo? To, ze doktorant oficjalnie nie jest pracownikiem, ale studentem. Nie pracuje, tylko sie uczy. Nie ma etatu, nie ma pensji, nie ma oplacanego ZUS, jedynie dostaje stypendium w takiej wysokosci, ze sprzataczka na uczelni chyba zarabia wiecej. Procz tego ma się biedaczek doktoryzowac w 4 lata. Ale mylilby sie ktos, kto sadzi, ze odjeto mu obowiazkow. Nadal prowadzi zajecia dydaktyczne, nadal sluzy reszcie pracownikow. Przynies, wynies, pozamiataj. Skocz do biblioteki, pomoz przy egzaminach, pomoz przy wpisach, pomoz przy organizacji konferencji. Oczywiscie za darmo. O ile za zajecia dydaktyczne w wymiarze przekraczajacym pensum rzeczywiscie dostaje sie jakies nedzne grosze, to niestety pozostale obowiazki są w ramach wolontariatu. Konsultacje? Za darmo. Pomoc przy przeprowadzaniu egzaminow? Za darmo. Pomoc przy roznych innych zadaniach, ktore oficjalnie naleza do obowiazkow kadry naukowej? Za darmo.
      Sam pamietam, ze podczas sesji wyrabialem (oczywiscie "dobrowolnie") po kilkadziesiat godzin w ramach "wolontariatu". Jakby zamienic to na nadgodziny, to za kazdą sesje powinienem dostawac przynajmniej z 5 setek ekstra (przy owczesnych stawkach). Dostalem cos? Nikt z kadry nawet nie zaproponowal kawy albo obiadu. Siedzialo sie 4 czy 5 godzin dziennie i w nagrode dostawalo sie uscisk dłoni prezesa. Znaczy sie profesora albo doktora.
      Pamietam sytuacje, gdy jeden z profesorow pytal czy cos jadlem (po calym dniu darmowego pomagania). Odpowiedzialem, ze nie. Na to pan profesor - to niech pan pojdzie do restauracji. Ja na to, ze nie stac mnie. Pan profesor popatrzyl sie i tyle. Oczywiscie zaproponowanie obiadu w ramach podziekowania za calodniowy wolontariat nie przyszlo mu nawet do glowy.
      Na szczescie udalo mi się obronic, z dyplomem doktora opuscilem mury mojej kochanej uczelni i nigdy wiecej tam nie wrocilem.
      Teraz zyje za granica, pracuje w zagranicznym laboratorium i uwazam, że wyjazd byl najlepsza decyzja w moim zyciu.
      • Gość: tola Re: a doktoranci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 22:00
        Święta prawda. Sama przez to przeszłam.
      • Gość: doktorant Re: a doktoranci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 00:12
        Jakbym o sobie czytał. Nie wiem, kiedy doktorat zrobiłeś, ale nic się nie zmieniło.
      • Gość: ma-nu Re: a doktoranci? IP: *.hsd1.ms.comcast.net 06.02.11, 06:36
        Dzisiaj asystenture zamieniono w studia trzeciego stopnia. Co z tego wyszlo? To, ze doktorant oficjalnie nie jest pracownikiem, ale studentem. Nie pracuje, tylko sie uczy. Nie ma etatu, nie ma pensji, nie ma oplacanego ZUS

        I tak wlasnie dziala system m.in. w takich krajach jak USA, czy Kanada!
        • Gość: doktorant Re: a doktoranci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 12:00
          Tylko, że w tamtych krajach o których mówisz za stypendium można przeżyć. Bez luksusów, ale przeżyć. Zajęć dydaktycznych albo się nie prowadzi, albo prowadzi w małej ilości no i nie jest się służącym kadry, bo od tego są prawdziwi asystenci. Tam doktorant jest od tego, żeby się uczyć. U nas zaś doktorant to połączenie studenta i darmowego ordynansa. Czyli prawa studenta, obowiązki pracownika i jeszcze dodatkowo wolontariat, bo jak tu odmówić profesorowi pomocy przy egzaminach czy tłumaczeniu jakiegoś tekstu?
          • Gość: gosc Re: a doktoranci? IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 19:33
            Moze Cie rozczaruje ale wiekszosc doktorantow na zachodnich uczelniach, nawet tych z gornej polki, to "robole". Za bardzo male pieniadze (sprobuj np. wyzyzc za 1500USD na miesiac np. w Bostonie, gdzie wynajecie kawalerki kosztuje wiecej), i czesto eksploatowani przez promotorow. Roznica w systemach jest gdzie indziej: doktorant na zachodzie wie ze inwestuje na okreslonym poziomie (zaleznym od jakosci instytutu w ktorym sie doktoryzuje), i ze statystycznie wkrotce po doktoracie jego dochod wzrosnie co najmniej pieciokrotnie. U nas mlody doktor przyjmowany na stanowisko asystenta dostanie podobne pieniadze na reke jakie dostawal wczesniej w postaci stypendium. Adiunkt dostanie moze troche wiecej, ale bedzie to skromny ulamkowy przyrost. Brak perspektywy finansowo-rozwojowej, oraz jakosc promotorow, to glowne roznice miedzy systemami.
            • Gość: doktorant Re: a doktoranci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 20:42
              To ja Cię teraz rozczaruję, bo polskie stypendium doktoranckie to mniej więcej 3/4 przeciętnego kosztu wynajmu kawalerki we Wrocławiu (bez opłat).
              Miałem kontakt z doktorantami z USA i wiem, że kokosów nie mają, ale ich zarobki wystarczają na przeżycie. Nie na wegetację, ale na przeżycie. Nie mówiąc już o tym, że różne podręczniki czy wyjazdy na konferencje funduje im uczelnia. Wiesz za to jak jest w Polsce? Doktorant dostaje przedmiot do prowadzenia i oczywiście wszelkie pomoce dydaktyczne musi kupić sam. Uczelnia zapewnia mu kredę do tablicy. A pan profesor kręci nosem, że się na konferencje nie jeździ. Za co, jeśli konferencja kosztuje połowę stypendium?
              A tak poza tym sprawdziłem - stypendium doktoranckie na uniwersytecie w Bostonie to prawie 2100 zielonych miesięcznie przy czym zakres obowiązków to pomoc na uczelni i nauczanie jednego (tak - jednego) przedmiotu rocznie na 3 i 4 roku doktoratu.
    • zmroki To po co był Pan Rektorem ? 05.02.11, 15:35
      Jak widzę takie rozżalenie i ogrom bezwładności, to zastanawiam się za co Pan rektor brał pieniądze i po co nam on właściwie? Wylewanie takich żali to jedynie dowód na to, że nie była to osoba, która potrafiłaby zmienić cokolwiek... swoimi umiejętnościami, charyzmą czy też poprzez rozpychanie się łokciami.. dla dobra uczelni...

      Czytam tylko o bezradności i braku nadziei... Pan Pacholski powinien zrezygnować pierwszego dnia ze swojego urzędu. W tym tekście bezsilność jest wymówką.... marną jak na najważniejszą osobę na uczelni.
      • Gość: Fizyk Re: To po co był Pan Rektorem ? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.02.11, 16:05
        Z władzą jest tak, że JM Rektor nie ma mocy jak np. prezydent Federacji Rosyjskiej - wydawanie dekretów z mocą ustawy. Tu nie chodzi o "chcieć", tylko o "móc" przemówić do rozsądku osób głosujących nad zmianami.

        Problem jest faktycznie palący i wymagający ingerencji ustawodawcy. Dlatego chcę szanownym obywatelom III RP przypomnieć, że 100 000 podpisów ma, zgodnie z konstytucją, moc ustawodawczą. Innymi słowy - 100 000 osób zdolnych poprzeć projekty zmian jakich chce rektor Pacholski i mamy sprawę w sejmie!

        Nie chcę być posądzany o promowanie na siłę takiego, czy innego portalu. Uważam jednak, że ideosfera.pl mający na celu zebrać pomysły rodzące się w narodzie i kierujące najlepsze z nich do zbiórki podpisów to dobry pomysł.
      • Gość: babkazwroclawia Re: To po co był Pan Rektorem ? IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 18:23
        Zgadzam sie ze nie mozna usprawiedliwiac sie bezsilnoscia. Szczegulnie osoby na najwyzszych szczeblach nie powinny nawet sie przyznawac ze "czuja" sie w systemie bezsilne. To jest niedobre zformulawoanie rzeyczywistosci. Oni sa po prostu niekompetetni to wprowadzenia zmian. To wszystko. Oni sa tym systemem. Kazdy ostatni z nich. W koncu im jest powiezona rola sterownicza, wiec jak mozna polegac na kims kto "czuje" sie bezsilny i uzywa to jako wymowka za bledy ktorych konsekwencje ponosza wszyscy, pracownicy, studenci, spoleczenstwo i rynek. Jezeli powiezamy wladze takim osoba to w zaufaniu i zalozeniu ze sa na tyle zdloni, umiejetni, i "silni" zeby pokierowac sytuacje na rozwiazania, lub zeby przynajmniej problem dostrzec. To jest po prostu niekompetencja. Ale czy ktos sie do tego przyzna? Do swojej osobistej lub kolektywnej niekompetencji? Teraz jestesmy na etapie publicznego dostrzegania problemu. To znaczy tego co wszyscy dotychczas wiedzieli ale czuli sie "bezsilni" (to znaczy bali sie o tym otwarcie muwic zeby wladze ich nie ukaraly, zeby nie ponosic negatywnych konsekwencji wlasnie ze strony wladz za to ze sie powie ciagnac te metafore zaglowcow - ze wszyscy sie kluca a flotylla kieruje sie na skaly- formulujac to bardzo prosto.) Ja bedac studentka czesto myslalam patrzac sie na to co dzialo sie na mojej uczelni - uzywajac innej metafory - Rzym sie pali a Neron gra na skrzypcach.


        Wiec czy wladze przyznaja sie do niekompetencji?
        ;) Nie w tym systemie.

        Ale na tym etapie jest potrzebny nieuzasadniony optymizm zeby wyciagnac ludzi z rezygnacji w jaka popadli. Trzeba zaczarowac wiara ze bedzie dobrze, chociaz tak naprawde osiagniecie sukcesu na dany moment i biorac pod uwage wszytkie czynniki jak i srodowsko, mentalnosc i inne, zmiana na w ktrokim czasie, (to znaczy w czasie tej generacji ktora te zmiany podejime i ktora bedzie bezposrednio odczuwala mniej lub bardziej jak bolesnie bedzie wdorozyc te zmiany) jest malo prawdopodobny. Wiec zmiany nie sa podejmowane dla nas, ale dla nastepnej generacji. To jest najbardziej bolesna prawda dla nas, ale robimy to z dobra wiara ze inwestujac energie w zmiany, inwestujemy w nastepna generacje.


        Moze troche zejde z tematu. Mozna dzieciom przekazac prywatne posiadlosci, majtek, wiedze, ale jak wspaniale jest przekazac inny lepszy system ktury nie bedzie sie borykal z terazniejszymi mniej i wiecej absurdalnymi problemami.

        Moim zdaniem pierwszorzednie trzeba wyplewic nepotyzm i kumaterstwo i zastraszanie, jak i mobbing, moralne molestwanie, i inne patologie. To sa czynniki kture nie maja miejsca w zdrowym srodowisku akademickim. Konsekwencje przymykania oka na te czynniki, sa powiem szczerze straszne. Moga doprowadzic do nie tylko upadku jednostki ale kumulacyjnie systemu, jak to jest ewidentne na dany czas.

        • Gość: babkazwroclawia Re: To po co był Pan Rektorem ? IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 19:05
          Uzasadniony optymizm zaistnieje wtedy kiedy uslyszy sie od terazniejszych wladz
          "ja jestem niekompetentny, co ja mam robic rzeby stac sie bardziej kompetentny do spelniania powazonej mi roli?"

          i tutaj nie chodzi o tytuly, ale o komeptencje z menazerowaniu, w zarzadzaniu finansami, zdrowym zarzadzaniu i leaderowaniu kadry, itp.

          Podam przydlam na dziekanie. Muj byly dziekan byl zatrudniony po kumatersku, madry czlowiek ale czy kompetentny? Wedlug mnie stal sie dopiero po czasie bardziej komepetny. W trakcie moich studdi przeszedl "learning curve" ktora latwo bylo zaobswerowac. Duzym problemem bylo ze po prostu nie mial czasu na kompetentne spelnianie roli mu powiezonej.
          Pracowal jako dziekan, naucyciel, jak i pracowal w swoim zawodzie w paru miejscach. Dobrze dla niego prywatnie ale konsewkencje takiego rozproszenia ponosil jednak wydzial, no i oczywiscie studenci. A kiedy juz pracowal to mikromenazerowal, nie potrafiac lub obawiajac sie delegowac czynnosci innym. Takze jakie kolwiek sugestje sformulowane jak najbardziej dyplomatycznie, byly odbierane jako atak personalny najego niekompetencje kturej byl swiadomy a nie jako kosntruktywne podejscie do problemu ktury byl podniesziony. Dopiero po wielu latach zebral zespol ludzi kturym na tyle ufal zeby delegowac. A w miedzy czasie konswekwencje tej jego "learning curve" ponosili wszyscy wokolo. I to jest sedno problemu. Zatrudniane sa osoby po kumatersku kture dopiero po czasie "on the job" ucza sie na swoich bledach i tym nabieraja komeptencje. A jaki piekny bylby swiat gdyby od samego poczatku byly zatrudniane osobe wedlug kwalifiakcji i kometpecji. Zaoszeczedzilo by to wiele problemow, wiele czasu i wiele bledow. Naprawde wiele wiele fatalnych bledow.

          W tym oddziale byli zatrdunieni takze jego koledzy i kolezanki, jak i sekretarki kture sie wymienialy co semestr poniewaz byli zatrudnieni po kolezensku, dzieki jego kolegow i kolezanek. Przychodzili zarabiali i paszli. A kazdy z nich takze przechodzil "learning curve" i uczyl sie "on the job." Konsekwencje tego byly odczuwalne.
          • Gość: Alek przekazanie częściowej odpowiedzialności IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 19:11
            Bardzo wielu ludzi "u władzy" nie potrafi rozdzielić swoich obowiązków i kompetencji wśród współpracowników. Poczynając od sekretarek, przez dziekanów, kończąc chyba na rektorze. Chcą mieć nad wszystkim kontrolę niepodzielną. Kończy się to zazwyczaj tym, że zespoły, instytuty czy wydziały są po prostu zaniedbane.
            • Gość: babkazwroclawia Re: przekazanie częściowej odpowiedzialności IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 19:31
              Wydaje mi sie ze pierwszym krokiem jest jawne przyznanie sie przez wladze jako zespol zarzadzajacy "my jestesmy niekompetentni" (w zarzadzaniu finansami, w menazerowaniu, w zarzadzaniu zasobami ludzkimi i materialnymi, nie potrafimy ich wlasciwie wykorzystac, nie potrafimy rozwiazywac problemow konstruktywnie i inne, jestesmy zadufani w sobie i robimy wszystko zeby trzymac sie stolka do emerytury, stworzylismy i podtrzymujemi system, nie budujemy nowej drogi do przyszlosci w tym systemie ale latamy dziury kture my takze stworzylismy), taka kolektywna spowiedz byla by pierwszym krokiem do rozwiazania. Potem wladze indywidulanie (juz kolektywnie oczyszczeni przez przyznanie sie do odpowiedzialnosci) mogliby sumienne usiasc na spotkaniach juz za drzwiami uczelni i indywidulanie otwarcie (wyzwoleni) przyznac sie do tego gdzie potrzebuja wiecej kompetencji i z jakimi problemami sie borykaja. Poniewaz jak mozna oczekiwac porzadnego zarzdania od ludzi kturzy nawet nie maja MBA a uczelnie nie maja nawet zasobow ludzkich, zespolow, wydzialow, przeszkolonych w tych komeptencjach. Mozna miec nawet nobla w astrofizyki ale to nie jest kwalifikacja zeby zarzadzac finansami lub ludzmi itp.
              • Gość: Alek Re: przekazanie częściowej odpowiedzialności IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 19:45
                Tak, fajnie by było, ale raczej na pewno nie będzie. Mam niestety doświadczenia w tej kwestii. Szkoda.
    • bombadilwlocie Mobilność kadry? Fajnie, a gdzie ma mieszkać 05.02.11, 17:05
      mobilny adiunkt który za swoją pensję może najwyżej wynająć pole namiotowe. Uczelnie nie proponują mieszkań służbowych, jak to jest choćby w Niemczech, gdzie kadra jest mobilna. W jednym z wywiadów w programie 3 Polskiego Radia pani minister Kudrycka na pytanie redaktora na temat różnicy w zarobkach między kadrą w Europie Zachodniej i Polsce stwierdziła [nie, nie przesłyszałem się!], że pracownicy naukowi na Zachodzie zarabiają najwyżej 2 racy więcej. Zapomniała chyba dodać, że dwa razy więcej i w Euro nie w złotówkach. Jeżeli ta pani nie orientuje się nawet w pensjach pracowników w podległym jej resorcie, to jest chyba szczyt kompromitacji i ostateczny argument, że się nie nadaje, a jej pomysły "reform" doprowadzą do kompletnej zapaści szkolnictwa wyższego.
      • Gość: gosc Re: Mobilność kadry? Fajnie, a gdzie ma mieszkać IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 19:42
        To mi przypomina pewna historie dotyczaca niektorych uniwersytetow w Kalifornii, ktore wiedzac ze profesorow nie stac na kupno domu w okolicy, inwestowaly w real estate i sprzedawaly/wynajmowaly domy profesorom po promocyjnej (w stosunku do rynkowej) cenie. Oczywiscie z chwila wczesniejszego odejscia pracownik musial doplacic roznice lub odsprzedac dom po okreslonej cenie (nie pamietam juz szczegolow jak to bylo zorganizowane).

        Ale o czym my rozmawiamy - w polsce sa przeciez tanie mieszkania, szczegolnie w duzych osrodkach akademickich, a pensje pracowniko naukowych, szczegolnie tych na powaznie zaangazowanych w nauke, astronomiczne. Mobilnosc - TAK, wypaczenia - NIE.
        • kontakt-gw Re: Mobilność kadry? Fajnie, a gdzie ma mieszkać 07.02.11, 21:33
          A gdzie przepraszam mieszkaja wieloetatowcy?
          Na drugi etat mozna byc mobilnym to mozna rowniez byc na pierwszy (nawet bez przeprowadzania sie na stale).
          • ajent.007 Re: Mobilność kadry? Fajnie, a gdzie ma mieszkać 07.02.11, 22:05
            A pod mostem, to nie laska? Palacow sie im zachciewa, ale Pacami to oni nie sa...
          • nowe.konto.kagana Re: Mobilność kadry? Fajnie, a gdzie ma mieszkać 08.02.11, 14:14
            Wieloetatowcy maja palace... Tylko nie maja czasu na mieszkanie w nich, gdyz wykladaja 24 godziny na dobe, a nawet i dluzej...
    • man345 Co jest źródłem problemów nauki? 05.02.11, 17:10
      Sądzę że zasadniczym źródłem dzisiejszych problemów polskiej nauki jest BRAK LUSTRACJI takiej jaka była np. w NRD czy Czechach gdzie ludzi komuny po prostu wyrzuciło się z uczelni i instytutów. Zapewne do dziś rządzą i królują profesorowie i ich pociotkowie którzy w latach komuny ściśle współpracowali ze służbami i skutecznie blokowali lustrację która pozbawiłaby ich władzy i przywilejów. Jak ktoś ma wiele za uszami z czasów komuny to od dawna ma złamane morale, liczy się władza, kasa i układy jak "dawnych dobrych czasów" a na uniwersytetach potrzeba ludzi o zasadach moralnych, sumieniu i milości do prawdy - a takimi w czasach komuny byli opozycjoniści i wśród nich jest szansa znaleźć osoby prawe, szlachetne i silne moralnie. Byli TW, kapusie czy wazeliniarze, których się w porę nie usunęło z uczelni zawsze będą stanowić źródło problemów polskiej nauki bo zawsze będą trzymać swoje układziki i blokować wszelki postęp.
      • Gość: Kleofas Kapitan Hook ? IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.11, 19:10
        Slowem, jestes Pan, jak ten kapitan Hook z "Piotrusia Pana".
        Czas na "powazniejsze zabawy ....!
      • Gość: lustro Re: Co jest źródłem problemów nauki? IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.11, 19:19
        Tak na prawdę cała ta dyskusja nie powinna dotyczyć tylko UWr. wystarczy popatrzeć na pozostałe uczelnie wrocławski. PWr tak samo źle zarządzana. Administracja o niskich kompetencjach, próbuje swój brak wiedzy, nadrabiać złośliwym traktowaniem pracowników, którzy próbują rozliczać delegacje/granty/konkursy unijne. Po 10 razy trzeba biegać z każdym papierkiem, bo pani X zapomniała, że dobrze byłoby jeszcze dopisać jedno zdanie, albo przypadkiem pomyliła formularze, które należy wypełnić. Czasami, gdy czujesz się pewnie, bo daną procedurę już raz przeszedłeś i ponownie przygotowujesz takie same dokumenty, okazuje się że nagle procedura jest inna od tej która była pół miesiąca wcześniej i zabawa kompletowania dokumentów zaczyna się od nowa.
        Swego czasu głośna była Historia pewnych krzeseł (niestety nie potrafię odnaleźć pełnego tekstu w internecie)... w skrócie opisująca perturbacje przy zakupach podstawowego sprzętu do pracy.
        • Gość: Alek Re: Co jest źródłem problemów nauki? IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 19:25
          Tak, masz rację. Tracimy mnóstwo czasu przez niekompetentną (żeby nie powiedzieć złośliwą) administrację. Prof. Pacholski zdawał sobie z tego sprawę i usiłował coś z tym zrobić. Skutek był niestety taki, że jak narzucił sztywne reguły, to nikt z administracji nie chciał podjąć odpowiedzialności i załatwianie spraw szło o wiele za długo. Czyli sytuacja się pogorszyła - kto by przewidział? Chyba jakiś psycholog :)
          • seren.dipity Re: Co jest źródłem problemów nauki? 05.02.11, 20:13
            Rektor Pacholski obejmując urząd na pewno miał wizję swojej pracy. Podobno miała być wprowadzona ocena pracowników administracyjnych, co powinno być naturalne, skoro pracownicy naukowi i dydaktyczni są poddawani ocenie. Tak, jak we wszystkich firmach wszyscy pracownicy są poddawani ocenie. Dlaczego nie została wprowadzona? Myślę, że zabrakło czasu. Nie tylko na to.
            • Gość: Alek firmy prywatne IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 20:16
              Na czym polega ocena w firmach prywatnych? Ciekawe. Moja współpraca z firmami prywatnymi wskazuje na to, że ocenia prezes, a ocenia też czy pracownik za bardzo sie nie wychyla.
              • seren.dipity Re: firmy prywatne 05.02.11, 20:32
                Współpraca, czyli praca na umowę zlecenie/dzieło podlega innym ocenom, niż umowa o pracę, która moim zdaniem w każdej firmie powinna być oceniana. Bez względu na stanowisko.
                A to że prezes sprawdza wychylanie, jak mała firma, to bywa, że nie ma innych wychylających.
                • Gość: Alek Re: firmy prywatne IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 20:35
                  To umowa o pracę nie jest współpracą? Chyba to nie tak.
                  A propo, ktoś, kto nie zna realności pracy w firmach małych/ nie małych nie powinien się wypowiadać.
                  • seren.dipity Re: firmy prywatne 05.02.11, 20:52
                    A propo's to się mylisz, bo z jednej małej/dużej prywatnej firmy sama odeszłam, a w innej mnie zwolnili, mimo wyników, ale niestety nie spodobałam się NOWEMU prezesowi. Więc uważaj, jakby miał się zmienić prezes;)
                    Umowa o pracę nie jest współpracą, a rachunki do umów cywilno-prawnych podlegają ocenie na podstawie protokołu odbioru.
                    • Gość: Alek Re: firmy prywatne IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 20:57
                      No to współczuję. I powodzenia :)
                      • seren.dipity Re: firmy prywatne 05.02.11, 21:09
                        Tobie też:)
    • krzysztofczyz Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 05.02.11, 19:57
      Cenne uwagi panie Pacholski, ale jako obywatel się zapytam. Może pan odpowie. Co mi z tego, że widzicie braki. O jakości naszych uczelni mogą świadczyć światowe rankingi uczelni. Z nich wynika jasno, że dobrze nie jest, i te artykuły psu na buty są potrzebne. Co zrobicie aby było lepiej( nie co trzeba zrobić). Na razie jako rodzic zastanawiam się skąd wziąć kredyt na kształcenie syna za granicami i po jakie licho z moich podatków utrzymuje sie coś na wzór zamkniętej monarchistycznej enklawy.
    • dyniek89 Fatalny program nauczania 05.02.11, 20:09
      Problemem na studiach humanistycznych jest przede wszystkim program nauczania. Program, który jest przeładowany często nie przydatną teorią, a pozbawiony cennych umiejętności praktycznych. Pracodawcy doskonale zdają sobie sprawę, że student po takich studiach nic nie umie.
      • Gość: oscylacyjny Re: Fatalny program nauczania IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.02.11, 20:57
        Co gorsze ten sam problem występuje na studiach technicznych. Każdy po skończeniu Dr powinien na min 2 lata powędrować do przemysłu lub/i przynajmniej wyjechać na zagraniczny staż.
        • Gość: Helmut czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.11, 21:50
          srutu-tutu.... wszysto to, co pan Pacholski opowiada, to manipulacja "tlumem". On chcial, on probowal, on zamierzal.... tylko krasnoludki naszczaly do piwa.
          Jesli ktos ma mocne postanowienie, by cos zdzialac, to dziala.....
          Onegdaj ukonczylem scisle na Uniwerku, w czasach, gdy student byl workiem treningowym. Po czesci chwala za to, gdyz uodpornilem sie na glupote "uczonych". Potem, w trakcie doktoratu na Polibudzie, spotkalem niedouczonych magistrow, ktorym celem bylo uwalanie i odowodnianie studentom, jakimi sa glabami. Po jakims czasie, dostalem od dyrekora instytutu liste studentow, ktorych nalezalo udupcyc na egzamionie. Powiedzialem NIE, i zostale wrogiem, ktory pozniej musial odejsc.
          Odszedlem do handlu zagr., i do dzsiaj sobie chwale, ze nie uleglem prostackiemu myslenu "uczonych", ktorych madrosc zawierala sie w ukladach i dopisywaniu sie do prac innych pracownikow.
          Teraz, w Niemczech z politowaniem patrze na polska nauke, w ktorej nie jakosc, a spolegliowsc i ukladnosc decyduje o sukcesach.
          W Polsce, w instytutach, na stanowiskach siedza nieudacznicy, ignoraqnci, ktorzy za swa glupote mszcza sie na mlodziezy studiujacej, wiedzac, ze ich synekury beda do konca ich nieudacznych dni.
          Obrzydzenie bierze, gdy czytam "listy konformistow" z UW, ktorym ze strachu przed zwolnieniem powalilo sie w ich malych rozumkach. Nie ma nic do rzeczy, czy to pracownicy WNS, czy Fizyki. Ich miernota jest mierzona jedynie iloscia seminariow i iloscia wystawionych ocen. Nie ma w tym wszystkim celu, jedynie szalenstwo i ekshibicjonizm pseudonaukowy. Czas przejrzec te "naukowe kadry i je przewietrzyc", by uwolnic polska nauke od konformistow i pseudonaukowcow.
          • Gość: Alek Re: czas na sito IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 22:00
            Ostro, częściowo prawda, ale nie do końca. Po prostu miałeś pecha i nie natrafiłeś na nikogo godnego Nauki. Szkoda. Z drugiej strony jak czytam te posty to mi się smutno robi.
            Za granicą też nie jest cudownie. Na pewno bez takiego "systemu profesorskiego" jak piszą do mnie znajomi z uczelni zagranicznych byłoby lepiej. Ja nie chcę/ mogę emigrować.
            Pytanie, czy ktoś zza granicy potrafi cokolwiek zmienić w nauce polskiej?
            • Gość: Helmut Re: czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.11, 22:10
              [i]Gość portalu: Alek napisał(a):

              > Ostro, częściowo prawda, ale nie do końca. Po prostu miałeś pecha i nie natrafi
              > łeś na nikogo godnego Nauki. Szkoda. Z drugiej strony jak czytam te posty to mi
              > się smutno robi.
              > Za granicą też nie jest cudownie. Na pewno bez takiego "systemu profesorskiego"
              > jak piszą do mnie znajomi z uczelni zagranicznych byłoby lepiej. Ja nie chcę/

              Dzieki za przeczytanie i odniesienie. Prwada jest, albo jej nie ma. Gdy czytam o stanie wroclawskiej nauki, to z politowaniem. Siedzac w Niemczech, nie nabijam sie z niej, bo wlasnie z niej wyszedlem, i odszedlem. Smieszy mnie jedynie to, ze pisanie o stanie nauki wroclawskiej wzudza emocje, ktore juz dawno powinny byc rozladowane.
              "Ludzie" widza, slysza i dotykiem czuja to, co jest przejawem rozkladu tej nauki. Uklady w Instytutach, pustoslowie "prac naukowych" - a teraz wychodza na swiatklo dzienne plagiaty "wzorcow naukowych" - to jedynie wierzcholek gory lodowej.
              Znam to od wewnatrz i nabralem obrzydzenia, gdy trzeba bylo na rozkac uwalic studenta, bo na wykladzie podskoczyl prowadzacemu.

              Gdyby mi dawano zlote gory, by wrocic do "nauki", to moja odpowiedzia byloby haslo: cwaniacy won. Na szczescie, nie musze tego oczekiwac, gdyz nauka polska mnie obchodzi, w zrozumieniu kariery.
              • Gość: Alek Re: czas na sito IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 22:23
                A co znaczy "nauka polska mnie obchodzi, w zrozumieniu kariery"?
                Ambicje, tzn. budować zespoły naukowe, są wspaniałe, ale kariera kosztem innych, jak to się często tutaj dzieje, jest haniebna.
                • Gość: Helmt Re: czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.11, 22:38
                  Autor: Gość: Alek IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 22:23 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  Odpowiedz A co znaczy "nauka polska mnie obchodzi, w zrozumieniu kariery"?
                  Ambicje, tzn. budować zespoły naukowe, są wspaniałe, ale kariera kosztem innych, jak to się często tutaj dzieje, jest haniebna.


                  Sorki, zabraklo slowa NIE... chili, nie in teresuje mnie, gdybym mial "robic" kariere". Ale jaka ? Habilitejszyn i ulozenie sie z innymi ? Jestes lepszy, no to goloduki ho do dupki..... tak jest, i tak bylo!
                  Siedze w Niemczech, nie dla kariery naukowej, a dla utrzymania poziomu zycia. Nie ma w tym nic zdroznego.
                  Moi synowie konczyli PWr o opowiadali mi o promotorach, ktorzy stawiali warunki: mlody, popracujesz dla mnie, masz dyplom.
                  Tak to jest.
                  Przyjaznie z bardzo wieloma profesorami PWr. Ale, na szczescie, to sa wyjatki, w dobie dzisiejszego bagna naukowego !
                  Gdy czytam o listach roznych doktorfwo, ktorzy gotowi sa zlozyc hold swym wladcom, to po prostu, gul i skacze.
                  Gdy "robilem" doktorat, to pan Pacholski byl studentem. Ale, gdy czytam "go", to mnie licho bierze. On mieni sie Dziewicoa Orlenaska. Dziewica, no bo jest z marmuru.
                  To prawie, jak na wsi, gdy po czynie zbrodniczym , mieszancy twierdza; nie slyszalem, nie widzialem, ale zawsze mowil dzien dobry.


                  • Gość: Alek Re: czas na sito IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 22:50
                    Chyba za dużo bąbelków wypiłeś, tyle jest prostych błędów w poście. A im później się robi, tym gorzej :)
                    Może jutro pogadamy?
                    • Gość: Helmut Re: czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.11, 22:54
                      jutro masz wizyte o u proktologa, i nie chce ci zaklocac dnia! Daj znac, jak "poszlo".
                      • Gość: Alek Re: czas na sito IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 05.02.11, 23:05
                        No właśnie, na końcu chamstwo. Na tyle stać (uogólniając) naszą inteligencję za granicą? Nic dziwnego, że są opinie zza granicy o Polakach, cytuję: "złodziej, pijak i katolik". Do Katolików nic nie mam.
                        • Gość: Helmut Re: czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.11, 00:49
                          nie rozrozniasz dnia od nocy. Czy zyczliwe spojrzenie na twa wizyte u proktologa mozna zaliczyc do chamstwa!Kazdego to czeka. Czy ja pisalem Tobie, ze jestem inteligentny? Nic podobnego! Ja jestem realista malo iteligentnym, ba, chamem z ludu , a ty jestes ksztalconym naprwiaczem ludu . A katolikow do czego mieszasz? Czyzby i oni mieli cos zamieszali ? Ty siedzisz tam, gdzie zasciankowosc ma racje bytu, a ja siedze tutaj, gdzie normalnosc jest codziennoscia.
                          No, na tym koncze "dialog" z toba..... jak juz bedziesz dziekanem, to daj znac!
            • Gość: babkazwroclawia Re: czas na sito IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 23:03
              :) odpowiem na twoje pytanie czesciowo z doswiadczenia: moze i ten ktos by chcial ale ten Polski "system" go tak ud*pi, szybko zanim on sie zorientuje. I ten ktos niedorinformowany bedzie potem prubowal sie zorientowac o co do jasnej ho**ry poszlo, dopuki ktos po cichu mu nie powie "lustracja" i wtedy ten zagraniczny ktos pujdzie do slowniczka, wikipedia i internetu zeby dokladnie przeczytac czy tu chodzi o lusterko czy cos innego. Naprawde. I ten zagraniczny ktos wchodzoac na internet szukajac odpowiedzi na pytanie - o co tutaj do hole** chodzi - bo przeciez nie o dobro nauki, otworzy zepelnie nieswiadomie i niechcacy pudelko pandory.
              • Gość: gosc Re: czas na sito IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 00:42
                Ja osobiscie nie widze jak "ktos z zagranicy", chocby byl najlepszym naukowcem czy manager'em nauki, moglby cokolwiek zmienic. Zeby cos zmienic potrzebny jest okreslony system prawny ("narzedzia" ktorymi mozna skutecznie stymulowac a czasem wymuszac zmiany, okreslona odpowiedzialnosc, etc.) oraz networking w kraju i poza nim - w kraju: bo jednak trzeba pracowac na ludzkim organizmie ktory juz jest (byc moze go powaznie przerzedzajac), za granica: bo potrzeba swiezej krwi. Jesli juz to musialby byc to ktos z kraju, kto ma dodatkowo rozlegle kontakty zagraniczne. Tylko ze obecna propozycja regulacji prawnych, przynajmniej w moim odczuciu, niestety caly czas wiaze rece tym ktorzy chcieliby cos zmienic na swoim podworku.
              • Gość: Helmut Re: czas na sito IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.11, 00:55
                Re: czas na sito
                Autor: Gość: babkazwroclawia IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.02.11, 23:03 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                Odpowiedz :) odpowiem na twoje pytanie czesciowo z doswiadczenia: moze i ten ktos by chcial ale ten Polski "system" go tak ud*pi, szybko zanim on sie zorientuje. I ten ktos niedorinformowany bedzie potem prubowal sie zorientowac o co do jasnej ho**ry poszlo, dopuki ktos po cichu mu nie powie "lustracja" i wtedy ten zagraniczny ktos pujdzie do slowniczka, wikipedia i internetu zeby dokladnie przeczytac czy tu chodzi o lusterko czy cos innego. Naprawde. I ten zagraniczny ktos wchodzoac na internet szukajac odpowiedzi na pytanie - o co tutaj do hole** chodzi - bo przeciez nie o dobro nauki, otworzy zepelnie nieswiadomie i niechcacy pudelko pandory.


                ten zagraniczny bedzie wchodzil doputy, dopoki ten krajowy nie lyknie, ze polski jezyk ma swoje prawa!
                Swoja droga wstyd, ze mozna tak sponiewierac polski jezyk, jak ty to zrobilas." Gratulacje", .....
                • Gość: Alek Re: czas na cito IP: *.183.179.194.dsl.dynamic.eranet.pl 06.02.11, 01:07
                  No jest w tym sponiewieraniu języka polskiego coś. Choć czytając "pomiędzy błędami" też mogę doczytać się inteligentnych wypowiedzi.
                  A propo ostatnich Twoich postów - nie zamierzam być dziekanem. Chcę mieć zespół badawczy i coś odkrywać. Niezależnie jak to brzmi.
                  A! Nie sito tylko cito :)
                  • Gość: babkazwroclawia Re: czas na cito IP: *.sip.mia.bellsouth.net 06.02.11, 04:50
                    CITO + SITO = FINITO.

                    :)
    • lorgenheim A dla wszystkich uczesników debaty ... 05.02.11, 22:00
      czy to w prasie, czy na forum od Pani Łoś Nowak pucharek :D
      • feriband Re: A dla wszystkich uczesników debaty ... 05.02.11, 22:18
        lorgenheim napisał:

        > czy to w prasie, czy na forum
        > od Pani Łoś Nowak pucharek :D
        Przestań, bo ona jeszcze się dołączy do rewolucji o naprawę UWr. A może tak od początku było?
        • Gość: takietam Re: A dla wszystkich uczesników debaty ... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.02.11, 22:29
          Zatrudnila corke bez konkursu (wybieg formalny), to teraz nie nalezy sie spodziewac, ze wyjdzie przed szereg, bo dyskusja dotyczy takze nepotyzmu (chowu wsobnego)
          • feriband Re: A dla wszystkich uczesników debaty ... 05.02.11, 22:52
            takietam napisał(a):

            > Zatrudnila corke bez konkursu (wybieg formalny), to teraz nie nalezy sie spodzi
            > ewac, ze wyjdzie przed szereg, bo dyskusja dotyczy takze nepotyzmu (chowu wsobn
            > ego)

            Już wyszła: zgodnie ze szkoła moskiewską trzeba zawsze przyłączać się do aktualnie panujących trendów.
      • feriband Lorgenheim, więcej pucharków poproszę 06.02.11, 08:20
        bo gdzie pucharków sześć, tam nie ma co jeść
    • Gość: gosc uczelnia jako specyficzne przedsiebiorstwo IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 05.02.11, 22:33
      Komentarze i pytania do tekstu:

      1. W Stanach dziekani nie sa "wybierani" - sa jak najbardziej urzednikami (choc zwykle zatrudnieni w randze profesorow; w stanach slowo "dean", tlumaczone jako dziekan, dotyczy osoby kontrolujacej "faculty", czyli np wszystkie nauki scisle, albo wszystkie przyrodnicze, etc.). Kontroluja finanse i wydajnosc podleglych departamentow. W tym sensie moze wymusic efektywnosc na szefach departamentow (ktorzy sa wybierani demokratycznie). Potrzeba jednoczesnie dwoch wizjonerow zeby stworzyc dobra jednostke - dziekana i szefa departamentu (w systemie amerykanskim, rzecz jasna).

      2. Wszyscy powyzej dziekana tez sa urzednikami. Uczelnie amerykanskie to przedsiebiorstwa z urzednikami na gorze, na dole, a w srodku warstwa przynoszaca dochod, czyli akademicy. Trzeba by dokladnie zdefiniowac te warstwy (wymagania, odpowiedzialnosc, etc.), oraz interakcje miedzy nimi.

      3. "Autonomia" akademicka dotyczy spraw scisle naukowych i dydaktycznych i jest akceptowana, o ile wydzial ekonomicznie nie jest pod kreska (troche inaczej jest w przypadku wydzialow "dotowanych", np. humanistycznych). Wyraza sie glownie na opiniowaniu, zas decyzje i tak podejmuja wyzsi urzednicy, od dziekana w gore. Wyzsi urzednicy wymuszaja tez efektywnosc i pilnuja "sluzebnej" roli nizszej administracji wzgledem nauki i dydaktyki (w szczegolnosci, profesor nie jest "petentem", ale raczej "klientem" przynoszacym pieniadze).

      4. W Polsce problemy sa dwa - obecny system akademicki (brak wyzszych urzednikow, brak dokladnie zdefiniowanych wymagan i odpowiedzialnosci) oraz ludzie. Jak jednoczesnie nie usprawni sie obu to nie widze jak mialaby sie udac reforma. Z drugiej strony - jak zmienic system i wstrzyknac nowa krew jednoczesnie? Jak/skad sciagnac nie tylko dobrych naukowcow, ale i manager'ow nauki (trzeba znalezc pieniadze i dac instrumenty, jesli chce sie wymagac), ale tez sprawna i przyjazna administracje. Tego niestety Prof. Pacholski w tekscie nie napisal.

      5. Rozumiem ze rektor jest zakladnikiem wyborcow (glownie profesorow - bo przedstawiciele studentow i "niesamodzielnych" pracownikow naukowych sie zmieniaja, wiec latwiej sie wykrecic z obietnic), ale czy przynajmniej nie mogl(by) zrobic porzadku w nizszej administracji? Np. przy kazdym okienku/biurku obowiazkowo plik z ankietami na temat jaka byla sprawa do zalatwienia i jakosc obslugi - a potem rozliczac co roku z jakosci uslug. Rowniez kwestia wewnetrznych regulacji - czesc papierkowej roboty jest wewnetrzna sprawa uczelni, mozna wiec sprobowac tak ustalic zeby to nie akademikow zrzucac robote, ale na administracje (mozna skonsultowac z organami kontrolujacymi, z wlasnymi prawnikami, etc.) Jakos nie widac zeby te kwestie sie istotnie poprawialy.
      • Gość: lp Re: uczelnia jako specyficzne przedsiebiorstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 01:35
        1. Wiem (to o dziekanach), ale jest bałagan z tłumaczeniami, w tekście dla GW trudno mówić o subtelnościach np: czym różni się :"dean" od "department chair".
        4. Nie wszystko napisałem, proszę o kontakt.
        5. Na pierwszym (lub drugim) posiedzeniu Senat UWr za kadencji LP zdecydowanie zaprotestował przeciw ograniczeniu uprawnień pani Janki.
    • kagan.blox Leszek Pacholski: na co postawic? 06.02.11, 00:46
      Pan sie pyta? Jesli to ma byc UNIWERSYTET, to TYLKO NA JAKOSC. To chyba oczywiste...
      • Gość: Kleofas Re: Leszek Pacholski: na co postawic? IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.11, 00:50
        kagan.blox napisała:

        > Pan sie pyta? Jesli to ma byc UNIWERSYTET, to TYLKO NA JAKOSC. To chyba oczywis
        > te...


        Albo Tolek Banan.....
      • kagan.blox Re: Leszek Pacholski: na co postawic? 06.02.11, 00:52
        POlecam tez:
        forum.gazeta.pl/forum/w,904,121799241,121809533,Kryzys_polskiej_nauki_I_.html
    • kagan.blox Leszek Pacholski: Byłem admirałem 06.02.11, 01:21
      Z wlasnej, nieprzymuszonej woli i pragnienia bycia u wladzy, mimo braku ku temu jakichkolwiek kwalifikacji. WSTYD!
      • feriband Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem 06.02.11, 08:15
        Kagan, zróbcie coś pożytecznego-przybliżcie nam postać prof. Teresy Łoś-Nowak.
        • Gość: fejs Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 09:48
          Lubie to!
        • kagan.blox Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem 06.02.11, 13:24
          Nie jestem z Wroclawia.
          Na PoP na ona 19 publikacji, 31 cytatow i h=4. Tyle, ze prawie wszystkie jej publikacje (poza 2) sa po polsku, sporo z nich sie powtarza (a wiec nie 19 a gora 16), a co do cytatow: ciekawe ile z nich to autocytaty i ile pochodzi od jej podwladnych i znajomych?
    • Gość: m.r. Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.11, 09:58
      Były rektor Pacholski ośmielił się wystąpić z miażdżącą krytyką rektora AM Ryszarda Andrzejaka. I to jest dopiero skandal wświetle zachowań oraz dokonań Pacholskiego. Pacholski jest nie tylko nieudacznikiem, ale do tego jest bezwględnym CYNIKIEM. HAŃBA.
      • feriband Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 06.02.11, 10:06
        Gość portalu: m.r. napisał(a):

        > Były rektor Pacholski ośmielił się wystąpić z miażdżącą krytyką rektora AM Rysz
        > arda Andrzejaka. I to jest dopiero skandal wświetle zachowań oraz dokonań Pacho
        > lskiego. Pacholski jest nie tylko nieudacznikiem, ale do tego jest bezwględnym
        > CYNIKIEM. HAŃBA.

        A ŁOŚ-NOWAK NA TO NIEMOŻLIWE!
      • Gość: ja Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 00:48
        Masz rację, Andrzejak nie popełnił żadnego plagiatu, a Pacholski popełnił ich 13 lub więcej. Ten jego tekst w GW to też plagiat. Precz z Pacholskim, niech żyje Andrzejak.
    • Gość: Ela Nepotyzm i dintojra odp. z. wiktorowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 14:54
      Szanowni Audytorzy, zamachem na polską naukę byłoby zwrócenie uwagi, iż dziekan Juchnowski zatrudnia swojego syna we własnym zakładzie, były rektor Gelles zatrudnia swoją córkę we własnym zakładzie, wicedyrektor Cesarz jest szefem swojego ojca. Pamiętajcie, że dzieci profesury rosną, ich przyszłość jest przyszłością polskiej nauki. Szanowni Audytorzy, wy też macie pewnie dzieci, może uda się ich zatrudnić na WNS. Jeśli nie teraz, to za kilka lat, mafia pamięta przysługi, które im wyświadczono. Kiedyś możecie przyjść do Dona i Don wam pomoże (najpierw oczywiście będziecie musieli ucałować jego rękę). Jednak uważajcie, bo teraz na WNS zaczęła się dintojra, przysłużcie się dobrze.
      • kagan.blox Re: Nepotyzm i dintojra odp. z. wiktorowi 06.02.11, 15:50
        Co ty wiesz, Ela. Pewnie nie masz HABILITACJI!
        Przecież sytuacja polskiej nauki jest dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej pond tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

        Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

        Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:

        1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.

        2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.

        3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.

        4. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.

        5. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.

        6. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

        Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

        Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

        Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:

        1. Profesor zwyczajny 100%.
        2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).
        3. Adiunkt z habilitacją 50%.
        4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.
        5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.
        6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.

        Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.

        Prof. zw. dr hab. Dalatata czyli dalatata01@gmail.com
        • feriband Re: Nepotyzm i dintojra odp. z. wiktorowi 06.02.11, 16:08
          Jeszcze jedno dyrektorskie dziecko prawie zatrudnione gdzieś się podziało, na literę H. Drogi Kaganie, a sprawdzisz prof. Ryszarda Herbuta?
          • nowe.konto.kagana Prof. Ryszard Herbut ma 3 papers, h=1 08.02.11, 14:12
            Prosze bardzo!
            Query: Ryszard Herbut: bus,soc
            Summary: <<
            Papers: 3 Cites/paper: 0.33 h-index: 1 AWCR: 0.08
            Citations: 1 Cites/author: 1.00 g-index: 1 AW-index: 0.29
            Years: 12 Papers/author: 2.50 hc-index: 0 AWCRpA: 0.08
            Cites/year: 0.08 Authors/paper: 1.33 hI-index: 1.00 e-index: 0.00
            hI,norm: 1 hm-index: 1.00
            Query date: 2011-02-08

            Hirsch a=1.00, m=0.08
            Contemporary ac=0.00
            Cites/paper 0.33/0.0/0 (mean/median/mode)
            Authors/paper 1.33/1.0/1 (mean/median/mode)

            2 paper(s) with 1 author(s)
            1 paper(s) with 2 author(s)
            >>

            Cites,Authors,Title,Year,Source,Publisher,ArticleURL,CitesURL
            1,"R Herbut","6 Parties and the Polish party system",2000,"Poland and the European Union","books.google.com","http://books.google.com/books?hl=en&lr=&id=jOkeyFnrl18C&oi=fnd&pg=PA86&dq=Ryszard+Herbut&ots=aMaM0hsGnA&sig=fNXq0B5JvvMxXBI0W2juO1p_ni0","scholar.google.com/scholar?cites=15224559202633324494&as_sdt=2005&sciodt=0,5&hl=en&num=100"
            0,"R Herbut","The process of structuring the political space",2000,"Poland and the European Union","Routledge","","scholar.google.com/scholar?q=related:VutDlgxG8AIJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5&as_subj=bus+soc"
            0,"…, R Herbut","in English: Central European Party Systems",0,"Vyd","muni.cz","","74.125.155.132/scholar?q=cache:NnoW4JScDE0J:scholar.google.com/+author:Ryszard+author:Herbut&hl=en&num=100&as_sdt=0,5&as_subj=bus+soc"
            POzdr.!
            lech.keller@gmail.com
            feriband napisał: Jeszcze jedno dyrektorskie dziecko prawie zatrudnione gdzieś się podziało, na literę H. Drogi Kaganie, a sprawdzisz prof. Ryszarda Herbuta?
      • Gość: Obserwator Re: Nepotyzm i dintojra odp. z. wiktorowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 00:52
        Audytorzy sprawdzają tylko zgodność decyzji z prawem. Prawo nie zabrania zatrudniania krewnych i znajomych królika. Możecie się wypchać. Wygraliśmy.
    • karolinqua Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 07.02.11, 23:03
      "Studenci są dla nas ważni, gdyż przynoszą pieniądze na nasze wynagrodzenia. Powinniśmy pracować tak, aby chcieli u nas studiować. Trzeba ich dobrze traktować, urzędniczki w dziekanatach powinny być miłe, zajęcia powinny się odbywać, wykłady nie powinny być prowadzone z pożółkłych notatek. Nikt jednak tego nie egzekwuje. Czy ktoś stracił pracę za złe traktowanie studentów albo za lekceważenie zajęć?" No, właśnie...
    • 6burakow Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej flot... 12.02.11, 01:14
      Najbardziej charakterystyczna cecha calej dyskusji jest jakikolwiek brak ilosciowej oceny uniwersystetu/uniwersytetow. Po obu stronach mamy jedynie dykteryjki: jest zle bo widzialem kumoterstwo; jest dobrze bo zorganizowalam konferencje. Nie przekonuje to zupelnie a nawet jesli to jak stwierdzic czy sytuacja sie poprawia czy pogarsza? Rektor Pacholski ma racje, nie mozna nawet mowic o probach naprawy jesli nie ma ilosciowej oceny calej instytucji, jej (wy)dzialow, i pracownikow. Ocena z koleji jest mozliwa dopiero po zdefiniowaniu celow. Brawo panie Rektorze! Byl to jedyny rozsadny glos w dyskusji. Reszta to wylewanie frustracji.

      Moze by tak jeszcze jeden artykul ktory by zanalizowal dlaczego jeden rektor nie moze zmienic instytucji takiej jak UWr w czasie trzyletniej kadencji? Bo przeciez reformator nie zostanie wybrany ponownie...
    • 6burakow Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 13.02.11, 19:29
      kto i za co ma sie wstydzic?
    • 6burakow Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl 13.02.11, 21:00
      musze zlozyc bron i wywiesic biala flage. Nie wygram przeciez z kims kto nie tylko jest "master of deceptive comunication" ale tez ma w tym polu doktorat.
      :)
    • Gość: . Re: Leszek Pacholski: Byłem admirałem stojącej fl IP: *.dsl.telepac.pt 13.02.11, 22:13
      Znow cenzura?
      Dalatata czyli
      www.wlv.ac.uk/default.aspx?page=16981takze
      pers-www.wlv.ac.uk/~fa1922/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka