ni-e 11.02.11, 10:22 "Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego nakazał dziekanom wytypować na pielgrzymkę do Smoleńska" mówi samo za siebie co do Uniwersytetu Wrocławskiego. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tetradrachma Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 10:22 Nie znam tego Pana. Artykuł czytałem. Pomijam jego intencje. Wywołał dyskusję i o to chodzi. Rozmawiajmy. Wyciągnijmy wnioski. To pozytywna postać. A przecież mógł, jak Kaczyński, odwołać się do ...motłochu ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamj Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.wroclaw.mm.pl 11.02.11, 13:31 "Instytutowa legenda mówi, że bohater filmu założył się z wykładowcą, stawką było zaliczenie egzaminu" Przepraszam bardzo, droga Gazeto,ale nie potraficie przeczytać wstępu do filmiku, który zamieściacie? Co za horrendalna bzdura, nie wiem skąd Wy takie legendy wzieliście. Byłem przy zakładzie i polegał on na tym, ze student miał zjeść JEŚLI zaliczy kolokwium. ZALICZYŁ. Czego Wy nie rozumiecie? Dlaczego rozpuszczacie takie beznadziejne plotki?? Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 14:17 Gość portalu: adamj napisał(a): "Byłem przy zakładzie i polegał on na tym, ze student miał zjeść JEŚLI zaliczy kolokwium. ZALICZYŁ. Czego Wy nie rozumiecie?" Nie rozumiemy dlaczego student miał ZJEŚĆ skrypt? Może rozumieją to specjaliści. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamj Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.wroclaw.mm.pl 11.02.11, 15:24 Z czym konkretnie masz problem? Wolni ludzie zawarli ze sobą zakład, nic Ci do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: academicus Riposta dra G. Rdzanka, czyli "lolo" kontratakuje IP: *.opera-mini.net 11.02.11, 16:54 Warto zapoznać się z ripostą dra Grzegorza Rdzanka, zastępcy dyrektora ds. dydaktyki w Instytucie Studiów Międzynarodowych UWr (e-mail: lolo.73@o2.pl) na artykuł red. T. Wysockiego: "Gdy ze złości trzecią noc juz nie śpisz Wspomnij sobie film o ojcu chrzestnym I przychodź do mnie a ja skromnie Już się zajmę każdym łotrem zaraz łzy ci otrę Ja już spełnię twoich prośby słowa Więc gdyby coś to prosto wal do kuma No chyba kumasz ja załatwię ci to Ja jestem Corleone Na palcu mam pierścionek I choćby mnie zmuszano Mówię piano, piano, piano Ja jestem Corleone Jestem na ty z Marlonem Import italiano Co sie przyjął jak swój (Słowa piosenki Roberta Rozmusa, Ja jestem Corleone, cytat z fragmentów utworu) Słowa piosenki dedykuje Panu Dyrektorowi Dybczyńskiemu w dowód podziwu i szacunku. Choć ja występuję w tym przedstawieniu raczej w roli landsknechta, On barona. Od niemal dwóch lat zastanawiam się, jak poprawić jakość kształcenia w Instytucie Studiów Międzynarodowych. Głowię się, jak spowodować, aby studenci czytali, aby odwiedzali bibliotekę, aby dyskutowali na zajęciach. A tutaj proszę odpowiedź jest tak prosta, tak banalna, że aż dziwne, iż do tej pory na nią nie wpadłem. Bardzo dziękuję panie redaktorze Tomaszu Wysocki !!!! Obiecuję Panu w ramach podziękowania butelkę dobrego argentyńskiego lub australijskiego wina. Chyba, że woli pan redaktor tradycyjne polskie procenty, dostosuję się do Pana zamiłowań. Jakaż zatem jest ta tajemnica, jaki jest ów cudowny sposób na naprawę dydaktyki w warunkach polskiej uczelni ? Już odpowiadam – wystarczy zatrudnić na etatach wykładowców i dyrektorów do spraw dydaktycznych byłych doradców i oficerów, którzy swego czasu stali u boku Hugo Banzera, Jorge’a Videla czy Alfredo Stroessnera. Ich doświadczenie i umiejętności mogłyby okazać się bezcenne dla Uniwersytetu Wrocławskiego. A teraz bardziej poważnie. Kreśląc wzruszający fresk traktujący o panu dyrektorze Dybczyńskim (swoją drogą, propagandziści Korei Północnej mogliby się wiele nauczyć u pana redaktora), pan redaktor Tomasz Wysocki pisze: W internecie jest także film, na którym student Dybczyńskiego zjada skrypt. Instytutowa legenda mówi, że bohater filmu założył się z wykładowcą, stawką było zaliczenie egzaminu. Dybczyński zaprzecza, żeby zaliczenie dał mu za zjedzenie skryptu – Przecież to byłaby sprawa dla prokuratora. Jak rozumiem, bohater (a także pan redaktor, jakoś nie dostrzegam krytycznego komentarza) artykułu uważa, że zjedzenie skryptu przez studenta w ramach „męskiego” zakładu, w murach Uniwersytetu, w kontekście relacji student – nauczyciel, jest czymś normalnym. Jest czymś, co nie jest „sprawą dla prokuratora”. Ot zwykła niewinna igraszka, zabawa dużych chłopców. Polecam obejrzenie filmu, student nie wydaje się być rozbawiony. Trudno także powiedzieć, że doznaje jakichś wielkich rozkoszy smakowych zjadając kartki papieru. Nigdy nie myślałem, że zaliczenia przybierać mogą takie formy. Ciekawe co na to Państwowa Komisja Akredytacyjna ? Ciekawe, czy warunki zaliczenia w oparciu o zjedzenie skryptu (za zjedzenie skryptu doktora Dybczyńskiego proponuję piątkę, za zjedzenie książki profesora Kukułki, w twardej okładce – tak, za to musi być od razu magisterium!) zostały zapisane w sylabusie przedmiotu. Jestem zwolennikiem nowatorskich metod dydaktycznych, obawiam się jednak, że większość moich koleżanek i kolegów nie zdobędzie się na taką odwagę. A jeśli ktoś z wykładowców przegra zakład i będzie musiał z apetytem zajadać się wielotomową historię doktryn politycznych i prawnych ? Chodzą słuchy, że dzieło to powoduje zgagę i kłopoty trawienne. Gdyby pan Tomasz Wysocki był rzetelnym dziennikarzem, wówczas zaprosiłby studenta, który zmuszony został do jedzenia kartek papieru i zapytał, czy bawił się równie dobrze, jak pan dyrektor Dybczyński. Tylko takie postępowanie oznaczałoby, że z poziomu legend, plotek przechodzimy do faktów i Jay Gatsby Instytutu Politologii nie jest nieuleczalnym romantykiem i postacią tragiczną, jak chce Go malować „Gazeta Wyborcza”. Konfrontując pana dyrektora z jego „ofiarami” doprowadziłaby do tego, że trudno byłoby Go podziwiać. Tego jednak nie przewiduje plan lokalnego wydania „Gazety”. Mój zarzut do „Gazety” polega właśnie na tym, że w artykule pióra Tomasza Wysockiego tak dogłębnie zainscenizowała postać pana dyrektora Dybczyńskiego, że nie sposób odnaleźć w tekście prawdziwych cech „buntownika z uniwersytetu”. Czytamy w piątkowym tekście także i to: „Ale musi umieć myśleć (student – G.R.) i działać w silnym stresie, pod presją. Podziwiam studentów, którzy wytrzymują kilkugodzinną, bardzo silną presję. Stoją czasem na krawędzi wytrzymałości i ciągle się starają”. Przetarłem oczy ze zdumienia, do tej pory myślałem, że moim zdaniem jest kształcenie młodych ludzi. Bardzo się jednak pomyliłem. Rozumiem pana dyrektora Dybczyńskiego, praca wykładowcy jest nudna, brak w niej emocji, każdy „prawdziwy facet” chciałby ją rzucić i został G.I Jane w spodniach. Panie dyrektorze nic trudnego, po sąsiedzku, kilka kroków i wkracza Pan w świat prawdziwych mężczyzn w mundurach. Studenci Wyższej Szkoły Oficerskiej zapewne nocami marzą o takim instruktorze. Po ostatnich odejściach zwolniły się także miejsca w Gromie. Ja mogę nawet zrozumieć, że pan dyrektor pozazdrościł sławy Panu Tygrysowi z obrazu Feliksa Falka, ale czy rzeczywiście Uniwersytet jest najlepszym miejscem do testowania ludzkiej wytrzymałości, jest najlepszym miejscem do sprawdzania odporności studentów na stres. A czy ta „krawędź wytrzymałości” oznacza także podtapianie i przypalanie. Tak już bardziej na serio, zastanawiam się, jak zachowa się redakcja „Gazety” kiedy za kilka dni przyjdzie do niej zdesperowany student z informacją, że adiunkt X pracujący w miejscu Y testuje studenckie granice wytrzymałości, że każde z apetytem zajadać się ołówkami. Czy też obróci zarzuty studenta w żart towarzyski, jak czyni to w moim przekonaniu w tym wypadku? Czy może jednak z wyżyn swej prawości potępi niecny występek? Ale jak powszechnie wiadomo buntownikom w słusznej sprawie wybaczamy więcej niż zwykłym śmiertelnikom. „Zdarzyło się, że doprowadził studentkę do płaczu” – tak, to standardy godne naśladowania. „Potem przeprosił” – jednak wielki Pan, mógł zabić w jednej chwili, a darował życie. Z niecierpliwością oczekuję dalszych przykładów - z zapewne długiej listy - cudów, które uczynił doktor Dybczyński. Żadna praca poniekąd nie hańbi Chociaż różne bywają zajęcia Mąż mój katem jest na etacie Ale nie ma do tego zacięcia I dlatego co miesiąc przed pierwszym Zaczynają się zwykłe kłopoty Nie przynosi trzynastej pensji Za to często do domu robotę (Słowa piosenki Macieja Zębatego, Niestety, cytat z fragmentów utworu)" Ciąg dalszy nastąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: academicus Riposta dra G. Rdzanka, czyli "lolo" kontratakuje IP: *.opera-mini.net 11.02.11, 16:57 Ciąg dalszy tekstu G. Rdzanka: "Choć mam już niewiele włosów na mej już niemłodej głowie, wszystkie które mi jeszcze pozostały stanęły dęba, kiedy przeczytałem w „Gazecie”, że według jednej z teorii na Wydziale Nauk Społecznych nieustannie konfrontują się ze sobą przeróżne grupy wpływów, grupy interesów (panie redaktorze Wysocki, gdyby użył Pan słowa „koterie” bądź „kliki”, myślę, że wówczas lepiej wpisałby się Pan w anty-uniwersytecką narrację, krucjatę przeciw Uniwersytetowi Wrocławskiemu !) oraz – co chyba ważniejsze w tym kontekście – szarża dyrektora Dybczyńskiego jest być może przejawem otwarcia nowego frontu owej wojny. I w tym miejscu w tekście pana nazwisko pani profesor Beaty Ociepki, jako Tej, której dymisja może mieć coś wspólnego z samokrytyką doktora Andrzeja Dybczyńskiego. Kolejny dowód wyśmienitego warsztatu dziennikarskiego redaktora Wysockiego. Nie wydaje mi się, aby skontaktowanie się z panią dyrektor, której nazwisko zostało przez redakcję wykorzystane, poszukiwanie prawdy u źródeł (choćby dziekańskich na Wydziale Nauk Społecznych) to taki wielki wysiłek. Nawet jeżeli pan redaktor nie ma ochoty skorzystać z autobusu linii A, który kursuje na ulicę Koszarową, może skorzystać z telefonu bądź maila. Choć akurat brak staranności dziennikarskiej w przypadku opisywania wydarzeń w Instytucie Studiów Międzynarodowych mnie nie dziwi. W dniu 2 lutego 2009 roku „Gazeta” napisała, iż doktor habilitowany Krzysztof Szewior został zmuszony do ustąpienia z fotela Dyrektora Instytutu Studiów Międzynarodowych pod wpływem knowań stronników profesora Tadeusza Marczaka. Człowieka, który w moim przekonaniu jest jednym z najbardziej prawych wykładowców pracujących na Wydziale Nauk Społecznych. Nawet Ed, sławny koń, który mówił, nie potrafiłby w tej sytuacji powstrzymać się od śmiechu. Nikt z redakcji nie spróbował wówczas wyjaśnić powodów dymisji dyrektora Szewiora, a ponieważ profesor Marczak tak dobrze pasował do „Wyborczej” narracji (wiadomo chciał sprowadzić do Instytutu Jerzego Roberta Nowaka, toż to zdrobnia niebywała !), był wybornym „czarnym charakterem” wymyślono sobie (nie boję się tego słowa – wymyślono), że profesor Tadeusz Marczak zainicjował bunt i obalił doktora habilitowanego Szewiora. Panowie redaktorzy „Gazety Wyborczej”, jeśli piszecie o Uniwersytecie Wrocławskim, postarajcie się proszę o odrobinę wiedzy i rzetelności. Gdyby pan redaktor Wysocki przeczytał Regulamin Studiów na Uniwersytecie Wrocławskim, dowiedziałby się wówczas, że instytucja powtarzania niezaliczonego przedmiotu („awans” lub „warunek” w żargonie studenckim) jest prawnie zagwarantowanym przywilejem studenckim. Ba, decyzję o skreśleniu z listy studentów nie podejmuje Dyrektor, a właściwy prodziekan, w naszym wypadku Prodziekan ds. Nauczania, dziś miłościwie nam panujący profesor Tadeusz Lebioda. Dyrektor dydaktyczny może nawet klękać na kolanach całymi godzinami przed prodziekanem, a i tak do tego ostatniego należy decyzja. Bardzo żałuję, że „Gazeta Wyborcza” nie rozwinęła bardziej wątków obyczajowych. Od gazety piętnującej wszelkie przejawy naruszania pisanych i niepisanych zasad w relacjach damsko-męskich można oczekiwać, że nie pozostawi bez komentarza dość jednak poważnego pomówienia. Wielkie wzruszenie w czytelniku musimy wywołać ostatnia część artykułu „Buntownik…”, demaskator – prowokator przygotowuje wielkie zmiany na Uniwersytecie Wrocławskim. Jeśli „Oni” nie utopią reform w kisielu, jeśli się uda, pan dyrektor Dybczyński będzie musiał pomyśleć w jaki sposób zamierza być odmalowany. Żeby tylko ramy wytrzymały ! Warto też zacząć już poszukiwania wystarczająco znamienitego twórcy, przecież nie może to być byle kto. Po kilkunastu dniach akcji, niczym Bond w Goldfingerze, doktor, wydaje się być we wspaniałej formie. Nadal na zdjęciach wygląda doskonale, nienagannie skrojony garnitur od angielskiego krawca. I ten niepowtarzalny luz. Grzegorz Rdzanek Dodane przez: Grzegorz Rdzanek - 11-02-2011, 12:19, ostatnia modyfikacja: 11-02-2011, 12:19 Grzegorz Rdzanek, pt., 2011-02-11 16:37 P.S. Właśnie sobie przypomniałem, że pan redaktor Wysocki firmował także „polityczno-ideologiczny spór profesorów uniwersytetu”. Być może czytelnicy już nie pamiętają tej historii. W czerwcu 2009 roku „Gazeta Wyborcza” wystąpiła w roli wielkiego łowczego w polowaniu na profesora Zbigniewa Wiktora. Oczywiście, nie tak bezpośrednio, nie tak wprost, na to „Gazeta” jest zbyt sprytna. Redakcja pozwoliła tylko pojedynkować się oponentom na łamach gazety. Tak jakoś dziwnie się złożyło, że poznaliśmy jednak niemal wyłącznie ciemne strony życiorysu i „wstydliwy” dorobek naukowy będący udziałem profesora Wiktora. Dla pewności, żebyśmy jako czytelnicy nie mieli wątpliwości, kto w tym sporze ma rację, kto jest zły. W myśl starej sprawdzonej zasady ludowi należy wskazać ofiarę, on zrobi resztę." Źródło: www.uni.wroc.pl/blog/grzegorz-rdzanek/goldfinger-doktor-dyrektor-with-the-golden-touch#comment-6 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamj Re: Riposta dra G. Rdzanka, czyli "lolo" kontrata IP: *.wroclaw.mm.pl 11.02.11, 17:02 Wspaniale! Efekt rozpowszechniania durnych plotek. Nie wiem, po jakiego grzyba pan dr wypisuje tu swoje wrażenia, ze student był niezadowolony. Co to ma do rzeczy? To jest pana doktora opinia. I dalej "Nigdy nie myślałem, że zaliczenia przybierać mogą takie formy". Rany Boskie! TO NIE BYŁO NA ZALICZENIE!! Ile razy można powtórzyć to panu doktorowi? Pan doktor oglądał film, czym się chwali w komentarzu, ale NIE ZAUWAZYŁ tekstu wstępnego? Albo głupota, albo chamstwo. Najgorzej, gdy to i to. Odpowiedz Link Zgłoś
doncorleone23 Re: Riposta dra G. Rdzanka, czyli "lolo" kontrata 11.02.11, 18:56 Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien... Pan panie R akurat sam ma duzo na sumieniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Riposta dra G. Rdzanka, czyli wszystko jest OK IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:10 "Rozumiem pana dyrektora Dybczyńskiego, praca wykładowcy jest nudna, brak w niej..." Rozumiem, ze jest to (osobisty) poglad na prace wykladowcy Sz.P. doktora Rdzanka, PRZYPISYWANY przez niego (niezbyt udolnie...) panu doktorowi Dybczynskiemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zmęczona Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 16:30 Mąćmy, mąćmy, bo gazeta łaknie nośnych tematów, burzliwych wypowiedzi na forum. To przekłada się na lepszą sprzedaż, więcej kliknięć w portalu, a koniec końców na skuteczniejsze pozyskiwanie reklam. Portret rektora Pacholskiego starczył ledwo na dzień dwa, no to bach Dybczyńskim, a potem bach - zapraszamy Marcinkowskiego (wiadomo, ten jest ostry), potem bach Turko (on też zawsze odważnie się wypowie), rektor nie chciał , no to bach jakimś źle napisanym przez sekretarki pisemkiem. Pisemko smoleńskie kretyńskie, fakt, ale tylko debil uwierzy, ze na tym Uniwersytecie byłoby możliwe przymuszenie kogokolwiek, aby wbrew swym chęciom ruszył z Radiem Rodzina do Smoleńska. Ludzie Uniwersytetu, opamiętajcie się! Nieszczęściem tej uczelni jest raczej plotkarstwo i brak lojalności niż zmowa milczenia, raczej brak dyscypliny i narcyzm niż terror zamykający usta. Ciekawy co by było, gdyby tak np. na uniwersyteckim blogu Tomasz Wysocki "przerwał zmowę milczenia" i wyznał: "piszę teksty, jakie sobie zamówi redaktor, szukam wyłącznie opinii pasujących do przyjętej tezy, gdybym chciał sprawdzać, jak się rzeczy przedstawiają naprawdę, to bym z niczym nie zdążył, byłbym mało wydajny i jako taki zwolniony." Jak myślicie drodzy Forumowicze, szlachetni i bezkompromisowi krytycy systemu szkolnictwa wyższego w RP na łamach GW, czy po takim oświadczeniu Tomasz Wysocki mógłby napisać jeszcze jeden tekst do gazety ? A co się zdarzy jak dziennikarz zaliczy wpadkę ewidentną? Gazeta się od niego odcina? Redaktorzy deliberują o konieczności moralnej odnowy i zmian systemowych? Nie, bardzo solidarnie kryją kolegę, który wtopił, naradzają się z prawnikiem, jak ze sprawy wybrnąć najmniejszym kosztem - zarówno finansowym jak i wizerunkowym. Gazeta to ich miejsce pracy, chcą być dziennikarzami, a to przeciez lokalnie najlepsza gazeta. Na Uniwersytecie wręcz przeciwnie. Wiadomo, nikt tu nie chce pracować, wszyscy zatrudnili się przez czysty przypadek lub w skutek niesprzyjającego zbiegu okoliczności. Tak naprawdę to uniwersytet nieustannie wyrządza im krzywdę trzymając ich na etatach i płacąc skandalicznie niskie pensje, więc jak tylko mogą to przywalają: doktorzy profesorom, profesorowie rektorowi (którego sami wybrali), panie w dziekanatach - studentom, i w koło studenci - doktorom itp. itd. Gazeta każdemu, kto chce przyłożyć chętnie pomoże. A sobie obiecywałam, ze nigdy nie będę w tym tu rynsztoku brodzić. I proszę - wlazłam I starczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: "Zmeczona" spaniem na betonie??? IP: 173.233.203.* 14.02.11, 17:55 Pani "Zmeczona" pisze cos tam o "mąceniu" co wyraznie przypomina mi artykuly propagandowe pisywane w epoce poznego Gomulki. Czy szanowna pani "Zmeczona" uwaza, ze jest swietnie i jezeli tylko wszyscy beda siedziec cicho to wypaczony, zly, niewydolny system szkolnictwa wyzszego w Polsce sam sie poprawi, czy zreformuje? Tak, czy nie?? P.S. "Jak myślicie drodzy Forumowicze, szlachetni i bezkompromisowi krytycy systemu szkolnictwa wyższego w RP na łamach GW, czy po takim oświadczeniu Tomasz Wysocki mógłby napisać jeszcze jeden tekst do gazety ?" A tutaj pani "Zmeczona" wyraznie myli bedaca wlasnoscia PRYWATNA gazete (wlasciciel ma prawo decydowac jaki "kurs" przybiera gazeta), z publiczna, oplacana z pieniedzy podatnikow uczelnia wyzsza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joldre Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.11, 10:31 piękna laurka, jestem pod wrażeniem. ileż to wazeliny potrafi się zmieścić w jednej redakcji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pełen podziwu Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 17:06 Rzeczywiście, pięknie skomponowany pean. Okazuje się, że mamy do czynienia z reformatorem, któremu wielu rzuca kłody pod nogi. Wymagający wobec studentów, ale uwaga: nie cierpią go tylko kombinatorzy, za to sól tej ziemi go uwielbia, zwłaszcza po przeczytaniu pierwszego artykułu ("...teraz jestem dumna"). Jest już zmęczony walką, ale wkrótce znowu podejmie rękawice, jak tylko zakończy pracę w ogrodzie. I nawet rodzina się pojawiła, żeby ocieplić wizerunek. Itd. - Odpowiedz Link Zgłoś
ekoobywatel Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 10:33 Ilość komentarzy pod tą publikacją świadczy o kilku aksjomatach: o odwadze studentów i pracowników uczelni, o stopniu zastraszenia tych, którzy zapewne też podobnie chcieliby się wyrwać z tego "ogrodu kłamstw", o czubku góry lodowej którą jest stan naszego państwa Anno Domini 2011... Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Dybczyński: A może inne interpretacje? 11.02.11, 12:40 A może testowanie przez dr Dybczyńskiego wytrzymałości studentów (i pracowników) nosiło znamiona nękania psychicznego? A może, mówiąc o kartach magnetycznych, nie należy zapominać o wcześniejszym wprowadzeniu do WNS stada umundurowanych pracowników firmy ochroniarskiej? A może, mówiąc o PION-ie, należy dodać, ze "złe rzeczy" w postaci kilkuset nadgodzin na niektórych pracowników nie ustały? A może jedzenie papieru, wojny rycerskie, różowe włosy itd. to coś więcej, niż tylko ekscentryzm? A może ambicja pcha do bycia Bogiem? Jednym zdaniem: Czy aby "uszczelka pod głowicą nie strzeliła wcześniej", zaś "zło czynione w imię dobra" pospołu z prof. Herbutem nosiło znamiona łamania polskiego porządku prawnego i zachowań psychopatycznych? Zostawmy fakty i pozwólmy je interpretować osobom bezstronnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajacyprawde1 Re: Dybczyński: A może inne interpretacje? IP: *.cdma.centertel.pl 11.02.11, 13:01 A moze sie tak podpiszesz pracowniku UWr? Czy to mania wielkosci czy cos innego, jedno jest pewne: ON cos zrobil dla Uczelni. Czy dobrze czy zle- zdania są różne, ale efekty jego pracy sa widoczne, a Ty Pracowniku dokonales czegos? Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 13:41 Fakt.. uruchomił coś.. dziś nawet nie wiadomo co, ale być może wyjdzie z tego coś dobrego. Jestem jednak bardzo daleki od tego by oceniać go pozytywnie. Nie można jednym tekstem naprawić całości zła wyrządzonego choćby poprzez zaniechanie i konformizm. Nie mylmy pojęć.. tekst Dybczyńskiego ok, sam Dybczyński tak łatwo winy nie powinien odkupić. W samym tekście GW widzę tyle naiwności, że zaczynam wierzyć w złe intencje Dybczyńskiego. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajacyprawde1 Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.cdma.centertel.pl 11.02.11, 13:59 Ja też nie twierdze, że Dybczyński to pozytywna postac. Tylko irytuje mnie kolega/kolezanka, który/a nie ma zielonego pojecia jak wyglada jego/jej UWr od srodka i krytykuje jakiekolwiek proby dzialan. To jest to o czym Doktorek pisal- jakakolwiek chec zmiany jest od razu albo krytykowana albo od razu negowana. Doktorek nie moze , i nie sadze by probował, robic teraz z siebie aniola. Moze to duzo, moze to malo, ze wzial na siebie odpowiedzialnosc za to, ze tkwil w takim systemie- mysle, ze to zawsze jest cos. A kolega/kolezanka z jego Wydzialu od razu wyjezdza z atakami- najczesciej sa one spowodowane relacjami interpersonalnymi z Doktorkiem. Tak jak napisano w artykule: albo sie go lubi albo nie, ale nie mozna zyc nienawiscia do niego, jego pomyslow. Niedlugo znowu wylejecie na niego kubel pomyj z przeszlosci albo doczepicie sie do terazniejszosci: wymyslicie jakies bzdrury nt zycia osobistego czy cos w tym stylu. Dyskusja ma sie toczyc na temat kondycji UWr, Wydzialu, Senatu, szkolnictwa z nie na temat tego z kim ma dziecko Doktorek albo dlaczego napisal ten artykul. Pozdrawiam "zmroki" :) Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:09 Gość portalu: znajacyprawde1 napisał(a): " Dyskusja ma sie toczyc na temat kondycji UWr, Wydzialu, Senatu, szkolnictwa z nie na temat tego z kim ma dziecko Doktorek albo dlaczego napisal ten artykul" Bo winny jest "system", nigdy zaś konkretne osoby? Tak napisał doktorek. Nie, system też daje możliwości do reagowania na nadużycia. Teraz wyznajemy winny i naprawiamy. Przeszłość oddzielamy grubą kreską, a reformować będzie pan doktor. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:24 Wydaje mi się, że system daje przyzwolenie na pewne działania i tak jest obecnie. Myślę, że większość z nas też uprawiałaby nepotyzm będąc na ich stanowiskach. Nie uważam, że to jest problemem. Wszystko rozbija się o to, że nie ma mechanizmów, które by to regulowały, zabraniały i hamowały ludzką skłonność do wspierania swoich najbliższych. Pan Dybczyński jest nieważny... wyrzuci się tego, to przyjdzie inny, który będzie robił to samo. Nie oszukujmy się, że inni będą lepsi. No chyba, że zmieni się system. W tym rzecz.... Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:47 zmroki napisał: "Wydaje mi się, że system daje przyzwolenie na pewne działania i tak jest obecnie ... Pan Dybczyński jest nieważny... wyrzuci się tego, to przyjdzie inny, który będzie robił to samo. Nie oszukujmy się, że inni będą lepsi. No chyba, że zmieni się system" Systemu nie zmieni dr Dybczyński, ani ci, którzy robią z niego reformatora i buntownika. System będzie można zmienić gruntownie wtedy, kiedy jego dotychczasowi i główni beneficjenci zostaną odsunięci od władzy i ukarani za to, co czynili. Przyzwolenie bierze się z poczucia bezkarności. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:59 zgadzam się w teorii, ale czy w praktyce jest możliwe odsunięcie od władzy większości pracowników naukowych UWr ? ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 15:30 zmroki napisał: "zgadzam się w teorii, ale czy w praktyce jest możliwe odsunięcie od władzy większości pracowników naukowych UWr ? ;" Władzę ma mniejszość. Większość to adiunkci, którzy nic nie mogą. Jeśli mają minimalne wyczucie własnych interesów, to powinni się zbuntować. Reforma Min. Kudryckiej zachowuje system feudalny. Profesorzy, nawet jeśli nic nie robią, nadal mają być nieusuwalni. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 16:22 Przecież Dybczyński, jako doktor, jest pewnie adiunktem. Zdecyduj się na coś - kiedy się buntuje, odbierasz mu prawo do buntu, a jednocześnie wzywasz do tego buntu jakichś tajemniczych adiunktów "którzy nic nie mogą". Pewnie, oni tacy czyści, nie wplątani w żadne brudne interesiki i nepotyzmy, jako te dziewice rzucone na pożarcie smokom-profesorom. I tylko jeden Dybczyński to czarna owca... Ale jakoś dziwnie to on właśnie się buntuje, dąży do zmiany, a nie to milczące stado niewiniątek - może dlatego, że milczące stado zdaje sobie sprawę, że dla nich "poza uniwersytetem nie ma życia", a Dybczyński zapewne poradzi sobie i w "normalnym", nieuniwersyteckim świecie. Stać go na ryzyko. Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 16:48 ar.co napisała: " Przecież Dybczyński, jako doktor, jest pewnie adiunktem. Zdecyduj się na coś - kiedy się buntuje, odbierasz mu prawo do buntu, a jednocześnie wzywasz do tego buntu jakichś tajemniczych adiunktów "którzy nic nie mogą". Adiunkt specjalny: wicedyrektor i senator. "Pewnie, oni tacy czyści, nie wplątani w żadne brudne interesiki i nepotyzmy, jako te dziewice rzucone na pożarcie smokom-profesorom" Zapewne tak, bo nic nie mogą. I tylko jeden Dybczyński to czarna owca... Ale jakoś dziwnie to on właśnie się buntuje, dąży do zmiany, a nie to milczące stado niewiniątek - może dlatego, że milczące stado zdaje sobie sprawę, że dla nich "poza uniwersytetem nie ma życia", a Dybczyński zapewne poradzi sobie i w " normalnym", nieuniwersyteckim świecie. Stać go na ryzyko. Jakiej zmiany? Inni też sobie poradzą w "normalnym" świecie, bo radzą sobie w "nienormalnym". Demagogia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 15:40 aldonius napisał: > System będzie można zmienić gruntownie wtedy, kiedy jego dotychczasow > i i główni beneficjenci zostaną odsunięci od władzy i ukarani za to, co czynili. Masz bardzo naiwne wyobrażenie na temat zmian systemu. Myślisz, że następni będą lepsi? Szanuję Dybczyńskiego za to, co zrobił. Nawet zakładając, że sam nie jest bez winy. Z wielu wypowiedzi wynika, że jeśli ktoś sam tkwi w tym błocie, nie ma prawa krytykować systemu, w którym funkcjonuje, i wypowiadać się na jego temat. Czy to oznacza, że tak samo ci, którzy przechodzą na czerwonym świetle, nie mają prawa krytykować złych przepisów ruchu drogowego? Albo ci, którzy jeżdżą tramwajem bez biletu, nie mają prawa krytykować złego systemu kontroli biletów w komunikacji miejskiej? Daleko byśmy nie zaszli, posługując się takimi zasadami. Możliwe, że dr Dybczyński nie jest bez winy (pod tym względem nie wyróżnia się specjalnie od 90% pracowników uczelni - prawie każdy ma coś na sumieniu, oczywiście adekwatnie do zajmowanego stanowiska), ale swoim artykułem zrobił dużo dobrego. Zwrócił uwagę na nieprawidłowości na uczelni, może być zaczynem zmian. Bilansując grzeszki i cnoty pana doktora, można powiedzieć, że jest lepszy od innych. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 15:48 Zastanawiam się czy kolejna osoba, która przyzna się do bycia członkiem tej kliki i obnaży kolejne patologie z nią związane też zostanie tak potraktowana? Czy też bilans grzeszków i cnót będzie pozytywny? Złamanie zmowy milczenia jest kluczowe, ale czy przyznanie się do winy rozgrzesza ? Szczerze mówiąc boję się takich wniosków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 16:05 Nie, nie rozgrzesza, ale czy ci, którzy nie przyznali się do swoich win, są lepsi? Takich jest większość. Dr Dybczyński z pewnością uniknąłby różnych oskarżeń, gdyby nie napisał tego artykułu. Tylko czy my wszyscy byśmy na tym zyskali? Przyznanie się do winy może być okolicznością łagodzącą, tak jak przestępca, który przyzna się do winy, dostaje łagodniejszy wyrok. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 16:19 Cel jest szczytny, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to "szczur uciekający z tonącego okrętu", a nie "człowiek, który chce odkupić swe winy bohaterskim czynem". To wniosek nie podparty żadnym faktem... intuicja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 17:01 Z wrażeniami i intuicją trudno dyskutować. Dla mnie liczą się przede wszystkim fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 17:14 Zgadzam się, ale ile w tych wszystkich wypowiedziach Dybczyńskiego, Pacholskiego, Krawczyka jest faktów? Ja tam widzę więcej demagogii, potyczek słownych niż konkretów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 17:29 Ale to znowu są subiektywne wrażenia. Komentarze pracowników naukowych i studentów na forach, teksty na uniwersyteckim blogu, wyniki sondy, pokazują raczej, że Dybczyński niewiele się pomylił. Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 18:00 Tylko to, że Dybczyński się nie pomylił, nie znaczy, że Krawczyk i Pacholski też po części nie mają racji. Zebranie faktów z tych subiektywnych wrażeń wszystkich zaangażowanych ze społecznością internetową włącznie rozmywa obraz problemu. Poszukując najwłaściwszych odpowiedzi mam wrażenie, że dyskusja na forum oddala nas od faktów, a właśnie bardziej opiera się na tym w co wierzymy lub chcemy wierzyć. Przekonania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 18:08 Ja nie wypowiadam swoich prywatnych wierzeń. 90% z blisko 3 tys. internautów poparło w sondzie zasadnicze tezy Dybczyńskiego i dla mnie jest to bardzo przemawiające. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera ale... IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:04 Im wiecej osob dostrzega patologie systemu (prowadzaca do systematycznego upadku poziomu nauki i szkolnictwa wyzszego w Polsce) tym lepiej! Moze sie jeszcze da cos uratowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kadłubek Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.11, 20:05 Argumenty tego typu bywają zwodnicze. Na NSDAP i DNVP w 1933 roku głosowało niemal 44 % wyborców niemieckich (nie, to nie analogia, tylko demonstracja mechanizmu). Poparcie większości nie oznacza jeszcze, że popierany ma rację. Oznacza jedynie, że sprawnie swoje racje sprzedaje masom. Kto się ma lepiej znać na ściemnianiu publiki, jak nie politolog? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 20:58 Dlaczego "ściemnienie" publiki? Chyba znowu muszę dyskutować z wrażeniami. A porównanie z NSDAP i DNVP jest co najmniej nie na miejscu. Mamy demokrację, a w demokracji głosu większości w tego rodzaju sprawach nie bagatelizuje się. Tym bardziej, gdy wypowiadają się akademicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kadłubek Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.11, 21:31 Republika Weimarska też miała demokrację. I głosu większości tam nie bagatelizowano. Więc co tu jest nie na miejscu? Mechanizmy są zawsze te same. Rację zdaniem mas ma ten, kto najsprawniej je uwodzi. Fakty akurat nie mają żadnego znaczenia. Ważne są emocje i wrażenia. Poza tym nic mi o tym nie wiadomo, aby w wiadomym sondażu wypowiadali się wyłącznie, czy też przede wszystkim "akademicy". A nawet gdyby tak było - to nie ma znaczenia. Sam jestem "akademikiem" i zaręczam, że nie wspomniany mechanizm dotyczy nas w takim samym stopniu, jak każdego innego środowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 22:45 Mylisz różne sytuacje. Jako akademik powinieneś mieć większe wyczucie sytuacji i lepiej rozumieć demokrację. Dlaczego nie napisałeś, że należałoby też zalegalizować śmiertelne rażenie ludzi prądem bez powodu, bo w eksperymencie Milgrama 70% nie widziało w tym nic złego? Większość czasami ma rację, a czasami nie ma. Warto nauczyć się rozróżniać różne sytuacje, zamiast posługiwać się demagogicznymi argumentami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kadłubek Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.11, 13:21 Hmm... dostrzegam u Pana pewne problemy z logiką. Przecież to właśnie ja argumentuję, że "argument z większości" jest ryzykowny. Eksperyment Milgrama zatem potwierdza moją tezę. Sformułowanie "większość czasami ma rację, a czasami nie ma" brzmi owszem ładnie. Rozumiem, że rację ma wtedy, gdy jest to Panu na rękę (obecnie), a myli się wtedy, gdy ma Pan odmienną od niej opinię? To tyle jeśli chodzi o demagogię... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof. Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 18:22 Eksperyment Milgrama pokazuje, że są sytuacje, gdy większość może nie mieć racji, podobnie jak przywoływany tu "eksperyment" z NSDAP. Dlatego warto nauczyć się rozróżniać różne sytuacje i nie wrzucać wszystkiego do jednego worka (a robi się tak często ze względów demagogicznych). Warto brać pod uwagę różne dodatkowe kryteria oceny oraz kierować się wiedzą i zdrowym rozsądkiem przy ocenie ich ważności. Na to, niestety, nie ma jednej reguły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Republika Weimarska? i co jeszcze??? IP: 173.233.203.* 14.02.11, 18:07 Niestety, szanowny "Kadlubek" uprawia tutaj demagogie i to w dosyc prosty sposob! p.S. Demokracja ma tez czasem pewne wady ale... nikt do tej pory nie wymyslil lepszego ustroju! Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 16:25 Dla większości problem nie wyciągnięty na światło dzienne nie istnieje - i dlatego oskarża się nie tych najbardziej winnych, tylko tych, którzy o winie mówią (również własnej), bo to dzięki nim wina w ogóle zaczyna istnieć. Jak to było u Dulskich? Brudy pierze się we własnym domu? Inna sprawa, że i we własnym już się nie pierze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera IP: *.szczecin.mm.pl 11.02.11, 23:25 W ostateczności decydują ludzie, a nie system. Człowiek nie jest tylko sumą warunków społecznych i ekonomicznych, w których żyje. Tak uważali marksiści. Zawsze można stawiac opór, a nie legitymizowac patologię za srebrniki! Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:28 Sprowadzenie tej dyskusji tylko do Pana Dybczyńskiego jest na rękę wszystkim przeciwnikom reform i osobom uwikłanym. To rozmywa obraz całości problemu i dezawuuje jego znaczenie. Pozdrawiam znajacyprawde1 :-) Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:00 zmroki napisał: > "Nie można jednym tekstem naprawić całości zła wyrządzonego choćby poprzez zaniechanie i konformizm". Tu był czynny współudział! Ile studentek ma płakać? Ilu ludzi ma być "testowanych"? Ile paragrafów i artykułów ma być połamanych, żeby zrozumieć to, co jest za "medialnym wizerunkiem"? Odpowiedz Link Zgłoś
zmroki Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:33 W tym przypadku nie chodziło mi o relacje ze studentami, tylko o funkcję, którą Pan Doktor piastuje. Ostrożnie podchodziłbym do "płaczących studentek" i paragrafów. Ludzie różnie reagują i różnie interpretują fakty, a przy tysiącach studentów zawsze znajdzie się jakiś specjalnie pokrzywdzony. Szczególnie przy specyficznej osobowości Pana Dybczyńskiego. Analogicznie mógłbym oskarżyć połowę (lekko) wykładowców WNS o znęcanie się psychiczne ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 14:39 zmroki napisał: "Ludzie różnie reagują i różnie interpretują fakty, a przy tysiącach studentów zawsze znajdzie > się jakiś specjalnie pokrzywdzony" Zgoda. Tylko na razie interpretacja dość jednostronna, a fakty podane na talerzu. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Nie róbmy z Dybczyńskiego bohatera 11.02.11, 16:28 Nie tylko pan doktor potrafi rozpłakać się na zawołanie. Wśród studentów też jest wielu niezłych aktorów, którzy wiedzą, ile może dać odpowiednio tragiczna mina, a zwłaszcza jakże dramatycznie wyglądające potoki łez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka sobie Re: Dybczyński: A może inne interpretacje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 21:28 Uważam, że z jednej strony zrobił coś dobrego. Tym coś jest rozpoczęcie dyskusji o tym, co przeszkadza uczelniom (bo nie tylko na UWr jest tak, jak to p. Dr opisał) być uczelniami we właściwym tego słowa znaczeniu. Natomiast nie podniecałabym się dokonaniami p. Dr. na WNS. 1. Skreślenie z listy studentów przez dyrektora dydaktycznego jest łamaniem prawa. Regulamin jasno stanowi kto ma prawo skreślić. Tym ktosiem jest dziekan (prodziekan). Student skreślony z listy studentów , nawet za to, za co absolutnie powinien być skreślony, ale przez dyrektora dydaktycznego ma pełne prawo decyzję zaskarżyć do sądu i wygra w tzw. przedbiegach. Jeśli to skreślenie naraziło go na jakieś straty, może od uczelni wymagać nie tylko przywrócenia na studia, ale nawet odszkodowania. Jaki stąd wniosek? ano taki, że dr Dybczyński, gdyby chciał wprowadzić tę swoją reformę w życie, naraziłby uwr na 200 procesów, które to uczelnia przegrałaby z kretesem. Nie wspomnę tu już o ewentualnych straach finansowych, czy wizerunkowych. 2. Nie rozumiem, dlaczego student nie może korzystać z przysługującego prawa do powtarzania przedmiotu tylko dlatego, że właśnie dany wydział ma być oceniany przez Państwową Komisję Akredytacyjną. Jeśli student wcześniej otrzymał zgodę na powtarzanie, czy warunek, czy na coś innego, to przyjazd Komisji nie powinien mieć wpływu na realizację przez studenta tego, co student miał zrobić i w terminie takim, na jaki mu się wcześniej zgodzono. Jeśli wcześniej studentom wyrażono zgodę na realizację zaległości do końca 5-go roku studiów, to przyjazd Komisji nie powinien być powodem do cofania tej zgody. I to nie dyrektor dydaktyczny powinien o tym decydować, bo to nie leży w jego pełnomocnictwie. Takie postępowanie "pod kontrolę" przypomina mi niestety malowanie trawy na poboczach dróg na przyjazd pierwszego sekretarza partii. To tylko takie skromne moje uwagi i tylko tyle, bo o reszcie nie chce mi się już pisać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Dybczyński: A może inne interpretacje? IP: 173.233.203.* 14.02.11, 18:01 A może tak "aldonius" potrafi napisac cos do rzeczy? P.S. Niestety, smutne jest, iz sporo postow na tym forum nie dotyka wcale meritum sprawy, a zawiera li tylko sline, zolc oraz "osobiste wycieczki"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Statek tonie, klotnie trwaja... IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:24 Komentarze swiadcza tez o tym, ze chec osobistych rozgrywek bierze na (mizernych) polskich uczelniach wyzszych gore nad checia (wspolnego) ich reformowania i naprawy. Smutne to i wrecz zalosne! Odpowiedz Link Zgłoś
lorgenheim Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa Łoś 11.02.11, 12:34 bo jeśli dr Dybczyński to taki spryciarz i cwaniak, to Teresa Łoś Nowak musi być mistrzem mistrzów w ogrywaniu wszystkich bez mydła na Uniwersytecie. Gazetko może by tak przybliżyć sylwętkę cwaniary, na widok której cyganie chowają swoje własne kury ? Prosimy opisać krótko ( nie więcej niż pięć stron) jedną jej intrygę, zapewniam artykuł przejdzie do historii dziennikarstwa, a jej intrygi potomni wymieniać będą na równi z tymi wymyślonymi przez Senekę, Platona, Ksenofonta i Machiavell'ego . Studenci UWr :D . Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa 11.02.11, 12:44 z całości "dorobku" matki Teresy zostaną tylko intrygi i willa pod miastem. Odpowiedz Link Zgłoś
embriao Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa 11.02.11, 15:05 Trzeba zacząć cytować fragmenty wiekopomnych dzieł Teresy Łoś Nowak, które Dybczyński wkładał do głowy studentom. Piękne to jest zaiste i szkoda by było gdyby się zmarnowało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mis Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa IP: 62.87.147.* 11.02.11, 16:14 Dybczynski to jej wychowanek. CZLONEK KLIKI. Zapopniano w artykule o tym, ze nie obronil on doktoratu za pierwszym razem i o romansie ze studentka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajacyprawde1 Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa IP: *.cdma.centertel.pl 11.02.11, 18:57 Doktorat to nie egzamin, do ktorego podchodzi sie milion razy!!! A magisterke tez mozna bronić po wielokroc??? Ludzie, zacznijcie myslec ! A jak nie to sprawdzcie ile "podejsc" mial Doktorek (podpowiadam:jedno). A romansami przestancie sie zajmowac. Jak lekarz spotyka sie z pacjentka, to wszystko okey, ale jak wykladowca ze studentką to juz be? PS. Jego żona również była jego studentką. Zrobmy z tego afere ! Miejmy temat zastępczy ! Ulżyjmy sobie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. Teresa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 19:35 Chciałbym tylko zaznaczyć, że pomiędzy stosunkiem lekarza i pacjentki a wykładowcy i studentki jest pewna (nawet bym powiedział zasadnicza) różnica. Student to poniekąd podwładny wykładowcy. Romanse pomiędzy uczniem a nauczycielem (w jakiejkolwiek wersji i konfiguracji) są moim zdaniem wysoce nieetyczne. Nauczyciel (nieważne czy w zwykłej szkole czy akademicki), który ma romans ze swoim uczniem (uczennicą, studentką) powinien albo zmienić zawód, albo pójść na urlop albo w inny sposób spowodować, aby ten stosunek "służbowy" pomiędzy nimi zniknął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Srodowisko akademickie w blocie po same uszy! IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:36 "Zapopniano w artykule o tym, ze nie obronil on doktoratu za pierwszym razem i o romansie ze studentka." A czy ma to cos wspolnego z terazniejszoscia, maly "misiu" szmaciarzu??? P.S. Niestety, plucie "ad personam" to dla wielu internautow surogat prawdziwej, rzeczowej dyskusji. Gorzej, a nawet duzo gorzej jezeli dotyczy to tzw. "srodowiska akademickiego"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mruk Re: Jakim cwaniakiem jesteś tchórzu ? IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.11, 22:08 Jakim musisz być tchórzem skoro nie umiesz się podpisać swoim imieniem i nazwiskiem. Oczerniasz, zrównujesz z błotem i obsrywujesz. Może jakiś konkret dasz? Jak robi takie w pizdu przekręty to idź do prokuratury i zrób zgłoszenie. Boli Cie, że kobieta ma tyle tytułów naukowych ? Boli Cie, że coś w życiu zrobiła i czegoś się dorobiła ? Ukradła coś? Popełniła przestępstwa ? W internecie gdy jesteś anonimowy pisać możesz sobie co chcesz. Ale musisz się mocno wstydzić samego siebie skoro nie umiesz się pod tym podpisać. Odpowiedz Link Zgłoś
lorgenheim Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. T Łoś Nowak 11.02.11, 12:36 bo jeśli dr Dybczyński to taki spryciarz i cwaniak, to Teresa Łoś Nowak musi być mistrzem mistrzów w ogrywaniu wszystkich bez mydła na Uniwersytecie. Gazetko może by tak przybliżyć sylwętkę cwaniary, na widok której cyganie chowają swoje własne kury ? Prosimy opisać krótko ( nie więcej niż pięć stron) jedną jej intrygę, zapewniam artykuł przejdzie do historii dziennikarstwa, a jej intrygi potomni wymieniać będą na równi z tymi wymyślonymi przez Senekę, Platona, Ksenofonta i Machiavell'ego . Studenci UWr :D . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna maria jopek Re: Jaką cwaniarą musi być dr. hab. prof. T Łoś N IP: *.internetia.net.pl 11.02.11, 22:46 o nie, może jednak dobek ostrowską? myślę, że choćby tylko jedna historia z jej udziałem przysłużyłaby się artykułowi godnemu pullitzera. prooo siii my - wierni studenci Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze_ked Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 14:02 Piękny, ulukrowany do granic absurdu text... Tak sweet, że ... no dobrze, bez zbytniego naturalizmu. Ale jak na "obiektywizm dziennikarski" prezentowany przez GW-W to szacun;) Z pierwszych mysli po lekturze: nikt z osób na WNS, znających choć trochę sprawę nie używa określenia "oszalał"... tylko każdy zastanawia się co na tym ugra... Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 14:58 zawsze_ked napisała: " nikt z osób na WNS, znających choć trochę sprawę nie używa określenia "oszalał"... tylko każdy zastanawia się co na tym ugra' Bezkarność? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: new Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 15:37 Ten pan otworzył puszkę pandory i teraz ten smród rozniesie się po całym kraju a może nawet przekroczy granice. Teks który napisał był oskarżycielski i odważny. Po tylu latach spędzonych w tej instytucji coś w nim pękło. Ja go rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 16:00 Po tym, co zrobił dr Dybczyński, "beton akademicki" szkaluje go na różne możliwe sposoby. Oto przykład z forum "Doktorat - nauka - uczelnia": forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121758740,,Co_za_ulga_.html?v=2 Trudno się dziwić, zważywszy na fakt, że głos zabierają tam głównie pracownicy naukowi z marnym dorobkiem, którzy jedyne, czym mogą się pochwalić, to tysiące postów na różnych forach internetowych. Takim ludziom jakiekolwiek zmiany zawsze będą nie na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego 11.02.11, 16:51 Jakie środowisko? To kilka osób. Do tego komentują wywiad dr. Dybczyńskiego. A że im się wywiad nie podoba... musi się podobać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mefisto Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.opera-mini.net 11.02.11, 17:05 Te "środowisko" z forum "Doktorat - nauka - uczelnia" to banda nierobów, ktorzy całe dnie spędzają na plotach w internecie, nudząc się z braku roboty na swoich uczelniach. Tak właśnie spędza dni pewna cześć naszego środowiska akadmickiego. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego 11.02.11, 17:16 Ja na te osoby wpływu nie mam, a mówienie, że "środowisko szkaluje" to już gruba przesada! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mefisto Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.opera-mini.net 11.02.11, 17:31 Bądźmy więc precyzyjni: szkaluje ta gorsza część środowiska akademickiego (na dodatek publicznie i anonimowo). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Tzw. Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: 193.136.157.* 11.02.11, 18:09 mefisto napisał(a): Te "środowisko" z forum "Doktorat - nauka - uczelnia" to banda nierobów, ktorzy całe dnie spędzają na plotach w internecie, nudząc się z braku roboty na swoich uczelniach. Tak właśnie spędza dni pewna cześć naszego środowiska akadmickiego. - Stad tez w publicznym interesie nalezy podac do ogolnej wiadomosci personalia dalataty, adepta i reszty nierobow z tegoz to forum! lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaletnica Re: Tzw. Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 18:18 Masz rację. A czy mógłbyś podać personalia przynajmniej niektórych z nich? Wiem, że przewijały się one na forum przy okazji innych dyskusji na temat uniwersytetu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Tzw. Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: 193.136.157.* 11.02.11, 18:49 Np. eeela to www.qub.ac.uk/schools/SchoolofHistoryandAnthropology/Research/HistoryResearchStudents/JudytaSzacillo/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaletnica Re: Tzw. Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 19:21 A znasz może jeszcze jakieś inne osoby z tego forum z imienia i nazwiska? Odpowiedz Link Zgłoś
hrabiaa pisz na Berdyczów 25.02.11, 21:06 Gość portalu: Kagan napisał(a): > mefisto napisał(a): Te "środowisko" z forum "Doktorat - nauka - uczelnia" to ban > da nierobów, ktorzy całe dnie spędzają na plotach w internecie, nudząc się z br > aku roboty na swoich uczelniach. Tak właśnie spędza dni pewna cześć naszego śro > dowiska akadmickiego. > - Stad tez w publicznym interesie nalezy podac do ogolnej wiadomosci persona > lia dalataty, adepta i reszty nierobow z tegoz to forum! > lech.keller@gmail.com Zdawa siem mnie, że trwonisz czas na forum, miast ćwiczyć na Wikipedii. Chlopie, marnujesz swój talent! Pisz poezje o nicości... zostań Nietschem naszych czasów ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.Skarbowcow.korbank.pl 11.02.11, 17:41 Może nie tyle "szkaluje" ile nie traktuje listu dra Dybczyńskiego poważnie. O ile mi wiadomo część starszej kadry na WNS przyjęła jego publikacje z niekłamaną radością i zwyczajnie się zeń naigrawają. Najgorsze co może spotkać tekst dra Dybczyńskiego to właśnie potraktowanie jego artykułu jako punktu wyjścia do niewybrednych żartów z "baronami" w tle. Wiele tez, które w nim stawia, jest bowiem jak najbardziej słusznych, mimo iż najprawdopodobniej całość powstała jako jakaś forma zabezpieczenia dla jego osoby (za taką motywacją opowiada się część studentów wyższych lat, inna jest taka, że cała ta heca jest zwyczajnie dla jaj) . Przed czym lub przed kim? Tego nie wiadomo. Tak czy owak (wyłączając to, jaki jest cel tego listu oraz to, jak p. Dybczyński postrzegany jest przez studentów/pracowników UWr) szkodą byłoby, aby cała dyskusja na temat marazmu na UWr została sprowadzona do kilku najmniej istotnych aspektów tego swoistego "wyjścia z szafy" dokonanego przez doktora. Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego 11.02.11, 17:59 Gość portalu: guest napisał(a): > "O ile mi wiadomo część starszej kadry na WNS przyjęła jego publikacje z niekłamaną > radością i zwyczajnie się zeń naigrawają" A ile wiadomo? Pewnie część wybuchła śmiechem, bo człowiek kompletnie niewiarygodny. " szkodą byłoby, aby cała dyskusja na temat marazmu na UWr została sprowadzona do kilku najmniej istotnych aspektów tego swoistego "wyjścia > z szafy" dokonanego przez doktora" Wygląda na to, że właśnie ten tekst ma odwrócić uwagę od rzetelnej debaty o koniecznych zmianach na całej uczelni i o dalszej reformie szkolnictwa wyższego. Studenci dzienni cieszą się, że jeszcze nie płaca czesnego. Zaczną. Kwestia 2-3 lat. Tyle że studenci mają swoją reprezentację, nauczycieli akademickich reprezentują tylko ci, którzy są u władzy. Tymczasem projektów zmian jest wiele, tylko trzeba wysłuchać wszystkich stron mających coś do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaganek oświaty Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 18:15 Gość portalu: guest napisał(a): > O ile mi wiadomo część starszej kadry na WNS przyjęła jego publikacje z niekłamaną > radością i zwyczajnie się zeń naigrawają. I to jest bardzo smutne. Dla mnie to przejaw prymitywnej arogancji wielu pracowników naszych uczelni. Mają gdzieś, czy ich uczelnia funkcjonuje wg zdrowych czy chorych reguł, bo jest ona finansowana przez państwo mniej więcej stale w tej samej kwocie. Ale wszystko ma swoje granice: jak w końcu podatnicy przestaną finansować te skostaniełe molochy, przyjdzie niż demograficzny itp., to może w końcu zauważą, że ich los lezy w rękach społeczeństwa. Więc niech pracownicy uczleni cieszą się z tych 2-3 tys. miesięcznie na rękę, bo niedługo mogą nie mieć nawet tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego 11.02.11, 18:34 Gość portalu: kaganek oświaty napisał(a): "Więc niech pracownicy uczleni cieszą się z tych 2-3 tys. miesięcznie na rękę, bo niedługo mogą nie mieć nawet tyle" Jeśli "tylko" ci "starsi" się śmiali, to dlatego, że dla nich 3.000 zł to nie pieniądze. Młodsi chyba się nie śmiali, chyba raczej było im przykro. Ale ktoś poruszył sprawę czesnego. Fakt, konsekwencja nakazuje, by za czyjeś studia nie płacili podatnicy. Niech płacą studenci. Demagogia? Owszem. Bo jak odpowiadać na demagogię? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: 193.136.157.* 11.02.11, 18:46 Oni NIE zasluguja nawet na place minimalna! Gość portalu: kaganek oświaty napisał(a): "Więc niech pracownicy uczleni cieszą się z tych 2-3 tys. miesięcznie na rękę, bo niedługo mogą nie mieć nawet tyle". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaletnica Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 19:23 Masz rację. A użytkownicy forum "Doktorat - nauka - uczelnia" zasługują co najwyżej na kopa w tłuste dupska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Środowisko szkaluje dra Dybczyńskiego... IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:02 A to Polska wlasnie... Dla sporej czesci uniwersyteckiej kadry utrzymywanie niedolnego i niewydolnego systemu dzialania nauki i szkolnictwa wyzszego, i wszelkich patologicznych zjawisk jest wciaz na reke! Odpowiedz Link Zgłoś
olias Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 19:01 "... wymuszenie na pracownikach administracji, by w pracy byli od siódmej trzydzieści do piętnastej trzydzieści, a nie od dziesiątej do trzynastej ..." I nic więcej czytać nie muszę. Ja zap... od 6:55 do 15:15 by zarobić!!!! na tych gnojków. I gie mnie obchodzi ile i jakie publikację piszą, skoro dla polskiej gospodarki te publikacje mają wartśc zerową. "Polską naukę należy podzielić na pion badawczy i pion dydaktyczny. jak w USA. Ci drudzy mają uczyć i tylko uczyć. wstawieni na te same warunki jak nauczyciele akademiccy w USA - student sam wybiera wykładowce i słabsi, olewający i glupi są przez system eliminowani. Pion pierwszy, badawczy winien być wystawiony na normalne warunki rynkowe. zarobisz na siebie - ok. Nie jesteś w stanie - potrzeba ludzi do tłuczenia kamieni przy budowie autostrad. Wiem że to niemożliwe. Polskie elity nie są stworzone do pracy dla spłeczeństwa. Są jego ozdobą, kwieciem wonnym i to społeczeństwo ma zapierd.. by polskie elity mogły dalej zachwycać się swoją wielkością. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 19:13 olias napisał: > "... wymuszenie na pracownikach administracji, by w pracy byli od siódmej trzydzieści do piętnastej trzydzieści, a nie od dziesiątej do trzynastej ..." Po pierwsze, to niczego nie trzeba było wymuszać, bo członkowie administracji pracowali od 7.30-15.30. Fakt, że część administracji przyjmowała petentów od 10-13, co nie znaczy, ze nie pracowała. Sami sobie takich godzin przyjęć administracja nie wymyśliła. Po drugie, kadra dydaktyczna i naukowa to nie administracja. I po trzecie, jak ma być USA, to czesne proszę płacić za studia, bo ja ze swoich podatków nie mam ochoty robić prezentów w postaci darmowych studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 19:32 Więc tak: 1. Faktem jest, że administracja nie przepracowuje się na uczelniach. Często jest właśnie tak, że pracowników można zastać od 10 do 13, i to nawet nie codziennie. 2. Zastanawiałeś się, co oni robią w pozostałych godzinach, np. takie panie w dziekanacie? 3. Spróbuj coś załatwić na uczelni w dzień rektorski, jakieś święto uniwersyteckie, w przerwie międzyświatecznej itp. Całą biurwę wtedy wymiata. Nawet gdy odbywają się zebrania np. instytutów, panie z administracji mają zwyczaj, że wyfruwają na miasto. 4. Symptomatyczne, że uczelnie państwowe zatrudniają 2-3-krotnie więcej administracji niż prywatne. Przy dużo gorszej efektywności zarządzania. Oczywiście za wszystko powyższe płaca podatnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 19:52 Gość portalu: zorientowany napisał(a): > " 1. Faktem jest, że administracja nie przepracowuje się na uczelniach. Często je > st właśnie tak, że pracowników można zastać od 10 do 13, i to nawet nie codziennie" Czy się przepracowuje nie wiem. Wiem, że godziny przyjęć petentów dla części administracji to godz.10-13. "2. Zastanawiałeś się, co oni robią w pozostałych godzinach, np. takie panie w dziekanacie?" Wielokrotnie. Co robią nie wiem, ale można to sprawdzić, bo mają zakres obowiązków. "3. Spróbuj coś załatwić na uczelni w dzień rektorski, jakieś święto uniwersyteckie, w przerwie międzyświatecznej itp. Całą biurwę wtedy wymiata" Wszystkich wymiata, prawie w całej budżetówce. "Nawet gdy odbywają się zebrania np. instytutów, panie z administracji mają zwyczaj, że wyfruwają na miasto" Raczej muszą być do pisania protokołów, podawania kawy itd. Część idzie na miasto z tzw. pocztą, bo muszą. Część być może idzie na zakupy. Być może i tylko niektórych. > " 4. Symptomatyczne, że uczelnie państwowe zatrudniają 2-3-krotnie więcej administracji niż prywatne. Przy dużo gorszej efektywności zarządzania" I mają więcej obowiązków: dbałość o zabytki, o stare i nowe zbiory biblioteczne, o domy studenckie, o wszystko to, o co prywatne uczelnie dbać nie muszą. Nie twierdzę, że wszystko jest cacy, ale nie jest znowu aż tak be. Efektywność można poprawić inwestując w kapitał ludzki, wysyłajac na kursy, a nie poprzez przyjmowanie mniej wykształconych pociotków do pracy administracyjnej. Znowu kłania się nepotyzm, tyle że u kadry naukowo-dydaktycznej większy. > Oczywiście za wszystko powyższe płaca podatnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 20:06 Z tego, co piszesz, widzę, że słabo znasz realia uniwersyteckie. Proponuje więc najpierw trochę wgłębić się w temat, a potem pisać. "Pracowitość" administracji UWr nie jest tematem tabu, o czym śwadczy fakt, że nie tak dawno była dość obszernie opisywana na łamach "Przeglądu Uniwersyteckiego". Warto tam sięgnąć i poznać opinie samych pracowników naukowych. Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 20:17 Gość portalu: zorientowany napisał(a): "Warto tam sięgnąć i poznać opinie samych pracowników naukowych" A czy są tam również opinie administracji nt. pracowników naukowych? Pytam, bo nie czytałem, a jak mam czytać, to lubię mieć stanowiska dwóch albo więcej stron. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 21:03 Tak, są tam stanowiska obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 21:08 PS. Nawiasem mówiąc, szkoda, że "Gazeta Wyborcza" nie zainteresowała się tym sporem. W końcu w ten właśnie sposób są przepuszczane niemałe pieniądze podatników. Zważywszy na fakt, że władze uniwersytetu tradycyjnie zamiotły problem pod dywan (po serii artykułów nic się nie zmieniło), może warto odgrzać ten spór, tym razem na łamach ogólnodostępnej prasy? Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 21:22 Gość portalu: zorientowany napisał(a): "Zważywszy na fakt, że władze uniwersytetu tradycyjnie zamiotły problem pod dywan (po serii artykułów nic się nie zmieniło), może warto odgrzać ten spór, ty > m razem na łamach ogólnodostępnej prasy?" Jestem za. Jeśli problem był, ale go wyciszono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorientowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.11, 22:51 A jakich problemów nie wyciszono w UWr? Tylko tych, którymi zdążyły zainteresować się media, tak jak np. teraz "Gazeta Wyborcza". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Buntownikow wiecej trzeba! IP: 173.233.217.* 11.02.11, 20:00 Im wiecej osob bedzie wskazywac na PATOLOGIE niepodzielnie panujace na uczelniach wyzszych w Polsce, tym lepiej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Buntownikow wiecej trzeba! 11.02.11, 20:10 Gość portalu: MoMo napisał(a): "Im wiecej osob bedzie wskazywac na PATOLOGIE niepodzielnie panujace na uczelniach wyzszych w Polsce, tym lepiej!!!" Święta prawda!!! Byle by to były patologie rzeczywiste, a nie wymyślane. Tych rzeczywistych jest i tak za dużo! Odpowiedz Link Zgłoś
feriband Re: Ale o csooo chodziiii? 11.02.11, 20:35 O Ogród Botaniczny, też utrzymywany przez ten beznadziejny uniwersytet. Odpowiedz Link Zgłoś
mfd Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 21:26 Wszystko bardzo ładnie, jak mniemam: zgodnie z jakimś planem pana doktora (choć nie znam człowieka). Gazeta wspina się na szczyty prostackiej manipulacji i działa jak toporna agencja PR obsługująca pana Dybczyńskiego... Efekt będzie taki, że z całej tej zawieruchy specjaliści związani z technikami budowania wizerunku i perswazji mają np. piękny "case" podwórkowego PR do omawiania na zajęciach ze studentami, a poza tym - mnóstwo świetnej zabawy. Nie chce przypuszczać, że dziennikarze G są naiwni jak dzieci (byłoby to bardzo smutne), już wolę sądzić, że coś sobie (swoim dzieciom, ciotkom, szwagrom itp.) przy okazji z bohaterem artykułu załatwiają; wszak sam o sobie pisał, że "załatwiał" i miał te różne "słabości". A "ciemny lud wszystko kupi", nieprawdaż? Czytelnicy nieszkoleni i nieobeznani z technikami manipulacji i wpływu pozostaną, dzięki zawsze bezstronnej i rzetelnej Gazecie, w przekonaniu: "no i proszę - wyszła na jaw prawda o patologii Uniwersytetu; darmozjady tam siedzą, banda nierobów i ręka rękę myje! a Dybczyński to odważny, bezkompromisowy człowiek! Kto wie, może to w tym zgniłym środowisku jedyny sprawiedliwy, zwykły człowiek" (dzieci, żona, ogródek i ciężka praca dla dobra... a tu wokół same wilki). To wielka szkoda, bo (być może paradoksalnie) przez takie akcje coraz mniej jest w przestrzeni publicznej jakiejkolwiek sensownej dyskusji o sprawach naprawdę ważnych. Tylko się z tego zrobi wielki dym, bluzgi, wzajemne często bezpodstawne oskarżania się, domorosłe tropicielstwo itp. Nic poza tym. Szkoda, bo taka zasięgowa Gazeta mogłaby zrobić wiele dobrego, gdyby "się chciało" naprawdę. A tak, z powodów znanych pewnie tylko kilku osobom w Gazecie oraz bohaterowi artykułu, mamy "faktopodobną", papkę i majaki. Uczelnie wyższe w Polsce wymagają bardzo poważnych i głębokich reform - to bezsporne. Są miejscami dziwnymi i anachronicznymi - to też prawda. Wymagają zdyscyplinowania, porządnego, nowoczesnego zarządzania - jasne. Cały system jest chory z bardzo różnych powodów, niekoniecznie głównie z braku pieniędzy czy panujących "więzów rodzinnych". To żadna nowość i ani Gazeta, ani Dybczyński, nie dostaną za to "odkrycie" nagrody Nobla. Nie jest to też w żadne sposób świeże ani intrygujące. Paskudne i prymitywne piarowsko jest natomiast to, że z całej serii publikacji, a przede wszystkim z artykułu Dybczyńskiego oraz tego artykułu o nim samym, nie dowiedziałem się, co on właściwie chce zrobić i jaki jest WEDŁUG NIEGO problem DO ROZWIĄZANIA? Czy on ma jakiś plan? Czy coś faktycznie chciał, miał projekt i ktoś mu go odrzucił? Co chciał, kto odrzucił, dlaczego? Taka beztreściowa konstrukcja może świadczyć o tym, że bohater do tego stopnia gardzi ludźmi i jest pewien ciemnoty współczesnego odbiorcy mediów, że nawet mu się nie chciało... bo gdyby chwilę pomyślał, to pewnie na kolanie wymyśliłby parę propozycji i realnie istotnych faktów (poza tym kuriozalnym, marginalnym, portretem byłego rektora), maskując w ten sposób całą "intrygę". Być może jest naprawdę tak dobry i brawurowy, że wie, że przy obecnym stanie umysłów polskich konsumentów mediów wystarczy nawet iskra bez treści, żeby wybuchło "polskie szambo" i już nikt nic nie widział i nie chciał widzieć poza jakimiś: "a ja słyszałem, że jeden pan mówił jednej pani, że tam to jest sodoma i gomora! nawet prostytucja wśród studentek!" i tym podobnymi bredniami. Albo jest tak żaden, że naprawdę nie umie powiedzieć nic konstruktywnego a potrzebował dupochrona "na już". Obie wersje są prawdopodobne, choć w drugą wątpię, bo żeby wymyślić taki szach pracodawcy potrzeba jednak sporo inteligencji. To, że gazety robią PR w różnych postaciach, różnym ludziom, instytucjom itp. jest jasne. To, że "kłamią", czyli manipulują, też jest jasne. Ale żeby tak prostacko? Trzeba było z panem doktorem posiedzieć pół godziny i napisać cokolwiek mądrego, ze dwie propozycje, jeden konkret, pół półprawdy. Taki mix... jak robiły nam media ptasią grypę, świńskie pryszcze i sto innych akcji z farmacją i różnymi lobbystami. Przynajmniej nie wyglądałoby to tak żałośnie, a może i by rzeczywiście z tego wyszło coś fajnego, jakiś pomysł, idea, zmiana.... Jan z podziemi Odpowiedz Link Zgłoś
matdokt Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 11.02.11, 23:50 zgadzam sie z mfd, dawno nie czytałem tak trafnej analizy, a jeśli chodzi o artykuł, to najbardziej mnie rozśmieszyło: Szef ma dla niego jeszcze dwa zadania - zdobycie uprawnień do nadawania habilitacji przez instytut i przekształcenie instytutu w osobny wydział. ... Nie wie, co z tego wyjdzie, ani czy zostanie ostatecznie na uczelni, choć chciałby, chce ruszyć z habilitacją. .... Nie zapomną Andrzejowi tego wyskoku. Może teraz jeszcze go nie wyrzucą, poczekają na okazję, na przykład na obronę habilitacji, i wtedy mu wytkną zamach na dobro uczelni. czy w jego dziedzinie samodzielnym zostaje się tylko poprzez błogosławieństwo od "starszyzny", a dorobek nieważny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vratistaviensis Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 01:54 Co gościu, nie chciałbyś, żeby coś się zmieniło w nauce, prawda? Wolałbyś dalej siedzieć, pierdzieć w stołek i marnotrawić całe dnie na pogawędki na forach internetowych, zamiast pracować? Tutaj można zobaczyć, jak "matdok" razem ze swoimi kolegami szkalują teraz dra Dybczyńskiego i kpią z niego: forum.gazeta.pl/forum/w,87574,121758740,,Co_za_ulga_.html?v=2 Zjeżdzaj młotku na forum "Doktorat - nauka - uczelnia", bo tu nie ma miejsca dla takich trolli jak ty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vratislaviensis Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 01:58 Aha, twój dorobek to jest kilka tysięcy postów na forach i nic więcej. Więc zanim zaczniesz nierobie wytykać anonimowo komuś mały dorobek, przedstaw się i pochwal swoim. Ale oczywiście ty nie masz nawet tyle odwagi cywilnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzyd Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.02.11, 12:14 Brawo, brawo. Przemówiłaś językiem prawdziwej nauki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: habilitowany Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.40.183.34.sub.mbb.three.co.uk 12.02.11, 11:32 Dybczyński o habilitacji to może sobie pomarzyć. Przecież jest taki zapracowany, negocjuje u deweloperów i w bankach, wykłada w 4 rożnych miejscach, dyrektoruje.... Człowiek orkiestra. Jednym słowem: prawdziwa gwiazda. Tacy ludzie nie zajmują się nauką i mogą być najwyżej lecturerami na uczelniach, a nie żadnymi kierownikami. matdokt napisał: > czy w jego dziedzinie samodzielnym zostaje się tylko poprzez błogosławieństwo o > d "starszyzny", a dorobek nieważny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajacyprawde1 Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.cdma.centertel.pl 12.02.11, 12:19 Pracuje jako negocjator jak ma zlecenia i zapewne wtedy kiedy mu za to placa x razy wiecej. Nie wyklada w innych szkolach. Doszkol sie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
matdokt Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 12.02.11, 14:54 Gość portalu: znajacyprawde1 napisał(a): > Pracuje jako negocjator jak ma zlecenia i zapewne wtedy kiedy mu za to placa x > razy wiecej. Nie wyklada w innych szkolach. Doszkol sie !!! a np. tutaj: nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=107324&lang=pl jest napisane ze pracuje w Asesorze Odpowiedz Link Zgłoś
aldonius Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 12.02.11, 16:05 matdokt napisał: > Gość portalu: znajacyprawde1 napisał(a): "a href="nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=107324〈=pl" target="_blank" rel="nofollow">nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=107324〈=pl</a> > jest napisane ze pracuje w Asesorze" Przecież nie chodzi o prawdę, tylko propagandę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekk Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 18:28 matdokt napisał: > a np. tutaj: > > rel="nofollow">nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=107324&lang=pl > jest napisane ze pracuje w Asesorze I co z tego, że pracuje? Żal ci wątrobę ściska, że ty nie możesz sobie załatwić drugiego etatu na matematyce? Wcześniej sprawdzałeś, kto ma ile publikacji, teraz widzę pilnujesz, kto gdzie pracuje. Pochwal się bracie lepiej, jaki ty masz dorobek i ile odwalasz chałtur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Capo di tutti capi Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.40.87.190.sub.mbb.three.co.uk 12.02.11, 18:53 Gość portalu: tomekk napisał(a): > I co z tego, że pracuje? Żal ci wątrobę ściska, że ty nie możesz sobie załatwić > drugiego etatu na matematyce? Wcześniej sprawdzałeś, kto ma ile publikacji, te > raz widzę pilnujesz, kto gdzie pracuje. Pochwal się bracie lepiej, jaki ty masz > dorobek i ile odwalasz chałtur. zakładasz od razu ze kazdy musi pracowac na wielu etetach i odwalac chaltury? wyobraz sobie ze niektorzy nie musza, i zarabiaja calkiem niezle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekk Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.11, 19:41 Pewnie masz rację. Tylko że nie jesteśmy w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Beton trafia na kazde forum... IP: 173.233.203.* 14.02.11, 18:23 A moze tak "habilitowany" (a pozniej "Capo di tutti capi") zdecyduje sie na wystepowanie pod JEDNYM pseudonimem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeela Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.opera-mini.net 13.02.11, 01:26 matdokt napisał: > Gość portalu: znajacyprawde1 napisał(a): > > > Pracuje jako negocjator jak ma zlecenia i zapewne wtedy kiedy mu za to pl > aca x > > razy wiecej. Nie wyklada w innych szkolach. Doszkol sie !!! > > a np. tutaj: > > rel="nofollow">nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=107324&lang=pl > jest napisane ze pracuje w Asesorze Poczekaj, poczekaj, jeszcze trochę tu posiedzisz, a dorobisz się własnej lesiowej podróbki ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MoMo Re: Dybczyński: Buntownik ? IP: 173.233.203.* 14.02.11, 18:17 "czy w jego dziedzinie samodzielnym zostaje się tylko poprzez błogosławieństwo od "starszyzny", a dorobek nieważny?" Sz. "matdokt" prawdopodobnie dobrze wie w jaki sposob i na jakich zasadach robi sie i zatwierdza "habilitacje" na wielu wydzialach i uczelniach w Polsce... To jest jeden z istotniejszych elementow podtrzymujacych patologie calego systemu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babkazwroclawia Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: *.sip.mia.bellsouth.net 11.02.11, 22:18 To tutaj na poczatek mamy przykladowy psychologiczny profil akademickiego "buntownika." No a teraz czekamz nieciepliwoscia, ze strony GW na artykol analizujacy psychologiczny profil przecietnego zastraszonego pracownika na niskim lub srednim szczeblu tkz "lancucha pokarmowego" ;) no i takze analize przecietnego faceta grzejacego wysoki stolek. (zeby analiza czlonkow tego akademickiego srodowiska byla w pelni pojeta :) Odpowiedz Link Zgłoś
jur56 Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego 11.02.11, 23:01 Pan doktor musi pamiętać że "Zwycięski rewolucjonista zostaje mężem stanu , pokonany tylko zbrodniarzem " E. Fromm. Poza tym ma rację , każda forma korporacyjna w końcu degeneruje się . Jedym wyjściem jest wtedy rozpędzenie tow. wzajemnej adoracji . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracownik U. Wr. Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs IP: 81.168.143.* 15.02.11, 10:19 Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego Gazeta Wyborcza kreowała pana Dybczyńskiego na swego rodzaju wzorzec osobowy – świetnego pedagoga, błyskotliwego intelektualisty, nawróconego grzesznika oraz reformatora. Co do pierwszej „zalety”, jawi mi się on jednak przede wszystkim jako osoba pogardzająca studentami. Zajęcia dydaktyczne nie powinny bowiem służyć epatowaniu studentów doskonałością wykładowcy, ale przekazaniu im wiedzy objętej programem studiów, a czasem także wykraczającej poza ten program. Egzamin nie powinien być natomiast sposobem testowania wytrzymałości psychicznej studentów, ale sprawdzianem i oceną ich wiedzy. Kwestią odrębną, jż o konsekwencjach karnych, jest problem zarzucania Dybczyńskiemu romansów ze studentkami. Ciekawe, czy składając studentkom propozycje „romansowania” Dybczyński wykorzystywał swe wysoko oceniane umiejętności negocjowania, składając im na przykład oferty nie do odrzucenia. Mówiąc poważnie, jeśli to nie jest prawda, Gazeta Wyborcza powinna pana Dybczyńskiego przeprosić, a jeśli nie przeprosi, pan Dybczyński powinien zaskarżyć Gazetę Wyborczą do sądu o naruszenie jego praw osobistych. Jeśli to jest natomiast prawda, Gazeta Wyborcza powinna to zgłosić do prokuratury. Chodziłoby tu bowiem o kwalifikowaną formę lobbingu. Za takie „romansowanie” z działaczkami czy z pracowniczkami biur Samoobrony Lepper i Łyżwiński zostali skazani na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Nawrócenie bowiem nie wystarczy. Za grzechy (przestępstwa) trzeba bowiem odpokutować (ponieść karę). Należałoby to zatem wziąć pod uwagę, chyba że dla Gazety Wyborczej tzw. „macho” jest wzorcem osobowym do naśladowania. Mam taką propozycję. Można by napisać artykuł w Gazecie Wyborczej o molestowaniu seksualnym studentek i studentów w szkołach wyższych. Może ktoś się zgłosi. Nie jest to takie pewne, gdyż osoba będąca ofiarą takich praktyk próbuje wymazać je z pamięci i nie chce do nich wracać. Odpowiedz Link Zgłoś
glange Re: Dybczyński: Buntownik z Uniwersytetu Wrocławs 15.02.11, 13:29 ce.columbia.edu/Construction-Administration Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Buntownik z Uniwersytetu Wrocławskiego IP: *.dsl.telepac.pt 15.02.11, 15:14 O co ci chodzi? To jak studia podyplomowe w zakresie zarzadzania duzymi budowami. Widac, ze nie masz pojecia o "real world'. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzislawmszulc Reforma albo kolejny humbug? @Docent 25.02.11, 18:28 Ponizszy wpis zamieszczam pod tym artykulem poniewaz dotyczy tej samej sprawy, a miejsce w GW gdzie ten wpis chacialem zamiescic wczoraj jest juz zablokowane ( wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9133022,Dr_Dybczynski_o_uniwersytecie__Chce_lepszego_dzisiaj.html). @Docent. Sytuacja sie tu zmienila. Jak widzimy, komentarze zamieszczane pod tym tekstem zaczely podlegac, O DZIWO!?, ostrej moderacji-a wrecz cenzurze-wiec powtarzam moj wczorajszy wpis (Czesc 1), zakladajac , ze bedzie mial Pan i Czytelnicy szanse na zapoznanie sie z ta czescia obiecanej mojej ewaluacji dotyczacej oryginalnego tekstu Dr. A. Dybczynskiego , a w konsekwencji polemiki do tekstu Pana Docenta (usuniety w calosci). W zaistnialej sytuacji…zamieszczam wczorejszy tekst ponownie, w uproszczonej szacie graficznej, a na zakonczenie tego wpisu dodaje moja hipoteze stanu i recepte. Ponizej, w pierwszej kolejnosci, oceniam (ZS) to wszystko co uwazam za istotne, a co znajduje sie w materiale ktory zebral i zanalizowal pan Dr.A. Dybczynski (AD), lacznie z Jego recepta. Nastepnie (w czesci 2-ej) beada omowione uwagi i propozycje Pana Docenta. W podsumowaniu przedstawie moja hipoteze stanu szkolnictwa wyzszego w Polsce oraz sugerowany sposob na przezwycieznie istniejacego kryzysu. 1.(AD): “Podzielam szereg opinii Pana rektora Leszka Pacholskiego. Ale absolutnie nie zgadzam się z jego tezą, że "największym winowajcą jest polski system szkolnictwa wyższego". Profesorskie gadanie. Największym winowajcą jesteśmy my. Ten system daje nam wszystkim, a przede wszystkim wam, profesorom, olbrzymią władzę. Uniwersytet możemy zmienić w ramach obowiązującego prawa. Musimy tylko chcieć.(…)” ZS. Prof Pacholski ma racje, AD naprowadza Nas na ten cel dalej juz sam: korporacja profesorska, w tym systemie, co istnieje w Polsce, ma za duza wladze…Chce ona ja dalej dzierzyc i korzystac z przywilejow, lecz nie chce jej uzyc do wprowadzenia jakichkolwiek zmian. 2.(AD) “Bulwersujaca byla (…)”- ten fragment obnaza brak miejsca/platformy i wlasciwego adresata odnosnie spraw organizacji zycia akademickiego i calosci zagadnien etyki pracy/integralnosci akademickiej w szkole. 3.(AD). “Podzielam obserwacje Klusa Bachmanna.. (…). ZS. Tak, to po czesci zle prawo jest tu winne, ale takze balagan organizacyjny i tolerancja dla nieprzestrzegania prawa i wynikajacych z tego…patologii. 4. AD nie chce juz dluzej uczestniczyc w wymianie opinii odnosnie sektora ocenionego na +3. Jego krajobraz/oblicze jest wszedzie podobne. ZDS. Zmiana miejsca pracy w kraju nic nie da. Trwanie…lub wyjazd? 5.(AD) “Po pierwsze, zasadniczym źródłem naszych problemów są kwestie mentalne, wynikające ze stanu elit intelektualnych naszego kraju. Po drugie, zdecydowana większość środowisk akademickich nie chce zmian.” ZS. Sa to rzeczy pochodne, a nie pierwotne. Autor nie wie??? skad sie wziely? 6. Recepta. (AD). “Receptą na uczynienie naszego Uniwersytetu lepszym jest współpraca wszystkich ludzi.. (..), determinacja (…) ambicja. ZS. To za malo, poniewaz dalej czytamy: “Ponadto reforma ta nie powinna - jak obecna - oferować możliwości zmian, lecz je wymuszać. By było to możliwe, należy odsunąć od zarządzania uczelniami profesurę. Skoro dwadzieścia lat ich niepodzielnych rządów nie wystarczyło, by ograniczyć do minimum patologie w polskiej nauce oraz wprowadzić efektywne mechanizmy funkcjonowania szkolnictwa wyższego, to absolutną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą ci, którym system dał absolutną władzę.” ZS. Jak to faktycznie zrobic? 7.AD proponuje 3 kierunki dzialan ktore, niestety, sa tylko uklonem pod adresem istniejacych i nie funkcjonujacych nalezycie spraw i rozwiazan. Wzmianka o koalicji politycznej w Senacie i o Radzie Patronow Uniwersytetu to…dyletancki belkot. Klania sie tu brak wiedzy o tym co to jest, jak i po co dziala, Rada Patronacka w szkole wyzszej oraz jak ustawione sa kompetencje i zadania poszczegolnych organow w markowym uniwersytecie badawczym na swiecie, w ktorym, o dziwo, nikt nie ma absolutnej wladzy? 8.(ZS). Interesujaca natomiast jest propozycja Rektora UWr odnosnie powolania Komisji Etyki!? Z tego co widac, plan naprawy autorstwa AD nie jest jasny, precyzyjny i nie adresuje mozliwosci rozwiazania istniejacych problemow. (ZS). Samoistna dyktatura korporacji profesorskiej, majaca podloze w wadliwym ladzie akademickim w Polsce, doprowadzila srodowisko akademickie do stanu stagnacji i izolacji od otoczenia. W rezultacie, jako calosc, nie moze sie ono samo zreformowac, a caly system nie jest w stanie wlasciwie funkcjonowac i sie rozwijac. Aby to uczynic nalezy; 1. Zmienic lad akademicki w kraju na taki, w ktorym na uczelniach dzialaja reprezentatywne, niefasadowe i kompetentne Rady Powiernicze/Konwenty; (czytaj tutaj : percipipolonia.blogspot.com/2008/05/zdzislaw-m.html) 2.Wprowadzic do praktyki zycia i funkcjonowania kazdej szkoly wyzszej, organow przedstawicielskich oraz obslugujacych ten sektor, standardy integralnosci akademickiej i naukowej (czytaj tutaj: percipipolonia.blogspot.com/2010/11/poziom-integralnosci-akademickiej-i.html ). Odpowiedz Link Zgłoś
zdzislawmszulc Re: Reforma albo kolejny humbug? Czesc 2. 25.02.11, 18:52 Polecam, w ramach koniecznego uzupelnienia mojej recepty #1 podanej w poprzednim wpisie, swietny tekst Dr. Witolda Palosza, pt. Czy demokracja akademicka dobrze sluzy interesowi spoleczenstwa? Tytul tego matrialu jest do pelnego wgladu w biezacym numerze Forum Akademickiego (2), lecz ten pogladowy tekst mozemy przeczytac na razie tutaj :www.scribd.com/doc/49522961/W-Palosz-o-demokracji-akademickiej-w-FA-02-2011 Milej lektury! Odpowiedz Link Zgłoś