Dodaj do ulubionych

Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich odc...

02.08.11, 09:11
Może więcej ruchu na podwórku, a mnie siedzenia przed konsolą/komputerem? Programy typu "pij mleko..." nie przyniosą żadnego skutku, jeśli rodzice nie zaangażują się w przedsięwzięcie. Rodzice muszą wiedzieć, że są wzorem dla swoich dzieci i dają przykład. Jeśli dziecko widzi, że rodzić cały wolny czas spędza przed tv w fotelu, będzie robić to samo, tyle, że tv zamieni na komputer. Niestety coraz więcej jest otyłych dzieci, które biorą "przykład" ze swoich otyłych rodziców.
Obserwuj wątek
    • masofrev Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 09:20
      Dlatego np. wydłużenie długiej przerwy w szkole i zorganizowanie dzieciom miejsca, w którym mogą usiąść przy stole i spokojnie zjeść drugie śniadanie, powinno się wymóc odgórnym nakazem. Tak samo jak zakaz sprzedawania słodyczy w szkołach.

      Brawo, nie ma to jak powrót do komunizmu! Bo przecież Państwo wie lepiej od obywatela, co jest dla niego dobre. I wie, że np. słodycze są ZŁEM... Więc Państwo już zakazało narkotyków, ogranicza papierosy, następna w kolejce będzie sól itd. itd. aż w końcu będziemy wszyscy jeść liście sałaty jak króliki ;-)

      Druga sprawa: wydłużenie długiej przerwy w szkole [..] powinno się wymóc odgórnym nakazem. Tymczasem problem w szkołach często jest taki, że tej przerwy nie da się wydłużyć. Bo np. w szkole są klasy sportowe, które mają treningi przed lekcjami i po lekcjach, w z góry narzuconych terminach, których nie można przesunąć. Przedłużenie przerwy spowoduje, że uczniowie nie będą już mogli zdążyć na trening.

      I wg mnie to kolejny przykład na to, że odgórne planowanie i nakazowość nie są dobrym rozwiązaniem. Dobrym rozwiązaniem jest swoboda prawna w organizacji pracy szkół (czyli jak najmniej odgórnych zakazów), natomiast o rozwiązania korzystne dla dzieci powinni walczyć ich rodzice.
      • porshe Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 12:25
        w zupełności się zgadzam. Państwo nie jest od tego, aby regulaminować nam życie. Bo w przyszłości pewnie jeszcze będzie ilość odbytych stosunków w ciągu tygodnia oraz ilość spłodzonych dzieci w regulaminie 'życia'. Niech państwo da tylko wolną rękę placówkom co do organizacji, a co lepsze szkoły na pewno zadbają o to, aby rodzice przyszli do ich placówki (szczególnie gimnazjum/liceum) zachęcając np. dobrze zorganizowanym programem żywieniowym.

        Poza tym - znam wielu ludzi, którzy słodyczy nie jedzą, do Mc nie chodzą ale i tak mają problemy z nadwagą. Po prostu 'nie widać' jak się obżerają. Czy można być chudym jak się 'wciąga' na śniadanie prawie pół kilo chleba i do tego prowadzi jedynie statyczny tryb życia?

        Problemem jest to, że dzieci mają być wychowywane w jak najlepszych warunkach, a co za tym idzie - nie mają być zmuszane do WFu czy do jedzenie 'zdrowej żywności' bo to ma być wybór dziecka. Ale 90% dzieci i tak woli 'wygodę' i się nie przemęczać niż wykazać odrobinę samozaparcia. Nie ma co ukrywać - słodycze po prostu smakują dobrze. I potrafią uzależnić. Dlatego grubasów będzie u nas przybywać. Tak samo było w UK i USA. My mamy tylko tyle, że później wchodzimy do tego klubu i jesteśmy trochę bardziej wyedukowani w tym temacie. Niestety nie potrafimy sami - jako rodzice, czy jako dzieci - zastosować się do wytycznych.
      • zetkaf Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 12:31
        > Dlatego np. wydłużenie długiej przerwy w szkole i zorganizowanie dzieciom mi
        > ejsca, w którym mogą usiąść przy stole i spokojnie zjeść drugie śniadanie, powi
        > nno się wymóc odgórnym nakazem. Tak samo jak zakaz sprzedawania słodyczy w szko
        > łach.

        > Brawo, nie ma to jak powrót do komunizmu! Bo przecież Państwo wie lepiej od oby
        > watela, co jest dla niego dobre. I wie, że np. słodycze są ZŁEM...
        Ale czy gdzies tu pisza o wprowadzaniu zakazu jedzenia slodyczy? Chcesz, sobie jedz, dluga przerwa ani miejsca do spokojnego spozycia posilku nie stoja w sprzecznosci z jedzeniem slodyczy. To jedynie ulatwienie zycia tym, ktorzy chcieliby zadbac o zdrowie swoje/swoich pociech, nie przymuszajace nikogo do niczego.

        > Druga sprawa: wydłużenie długiej przerwy w szkole [..] powinno się wymóc odg
        > órnym nakazem
        . Tymczasem problem w szkołach często jest taki, że tej przerw
        > y nie da się wydłużyć. Bo np. w szkole są klasy sportowe, które mają treningi p
        > rzed lekcjami i po lekcjach, w z góry narzuconych terminach, których nie można
        > przesunąć.
        Ale te terminy to tez wynikaja z... organizacji zajec? Wiec chyba jednak mozna je odpowiednio przesunac?

        > Przedłużenie przerwy spowoduje, że uczniowie nie będą już mogli zdąż
        > yć na trening.
        Nie, przedluzenie przerwy spowoduje, ze przesuniete beda musialy zostac godziny zajec sportowych. Czy na to tez trzeba specjalnego ukazu, zeby kazdy vogon zostal zmuszony do podjecia tych jakze oczywistych krokow, czy moze dyrektorom szkol wystarczy inteligencji zeby wpasc na to samemu?

        > dobrym rozwiązaniem. Dobrym rozwiązaniem jest swoboda prawna w organizacji prac
        > y szkół (czyli jak najmniej odgórnych zakazów), natomiast o rozwiązania korzyst
        > ne dla dzieci powinni walczyć ich rodzice.
        Tak, niech sobie szkoly buduja bez sanitariatow, bez stolowek - bez tego tez mozna uczyc dzieci, wiec sobie szkoly same dobrowolnie decyduja, czy wola wiecej wydac na budynek, czy na nauczycieli?
        • masofrev Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 12:55
          > Ale czy gdzies tu pisza o wprowadzaniu zakazu jedzenia slodyczy? Chcesz, sobie
          > jedz, dluga przerwa ani miejsca do spokojnego spozycia posilku nie stoja w sprz
          > ecznosci z jedzeniem slodyczy. To jedynie ulatwienie zycia tym, ktorzy chcielib
          > y zadbac o zdrowie swoje/swoich pociech, nie przymuszajace nikogo do niczego.

          Cytuję ponownie: Tak samo jak zakaz sprzedawania słodyczy w szkołach. (wyróżnienie moje). Państwo wprowadzające kolejne zakazy, rzekomo w trosce o dobro obywateli, jest państwem totalitarnym.

          > Ale te terminy to tez wynikaja z... organizacji zajec? Wiec chyba jednak mozna
          > je odpowiednio przesunac?
          Nie, ponieważ treningi nie odbywają się w szkole, tylko na basenie, który nie może sobie od tak przesunąć godzin, ponieważ ma też inne zobowiązania.

          > Nie, przedluzenie przerwy spowoduje, ze przesuniete beda musialy zostac godziny
          > zajec sportowych. Czy na to tez trzeba specjalnego ukazu, zeby kazdy vogon zos
          > tal zmuszony do podjecia tych jakze oczywistych krokow, czy moze dyrektorom szk
          > ol wystarczy inteligencji zeby wpasc na to samemu?
          Jak już wyjaśniłem wyżej, nie jest to możliwe z powodów obiektywnych. Dobra wola nie ma tu nic do rzeczy. W szkole, o której mówię, długie przerwy są wydłużone maksymalnie (właśnie po to, aby sportowcy mogli spokojnie zjeść), ale powyżej pewnej granicy nie da się ich już przesunąć.
          Inny przykład: uczniowie dojeżdżają do szkoły spoza Wrocławia. Ostatni sensowny autobus odjeżdża od 14.15, aby na niego zdążyć, lekcje muszą się skończyć o 14.05. I co, sądzisz, że PKS zechce zmienić swój rozkład jazdy, bo dzieci chcą mieć dłuższą przerwę na jedzenie?
          Nie mówię już o tym, że nie wszyscy uczniowie byliby zadowoleni z długich przerw - nie każdy lubi jeść obiad w szkole i podczas np. 45-minutowej przerwy "żywieniowej" nudziłby się jak mops... Dlatego właśnie to dyrektorzy + rodzice, jako znający społeczność szkolna, powinni decydować np. o długości przerw.

          > Tak, niech sobie szkoly buduja bez sanitariatow, bez stolowek - bez tego tez mo
          > zna uczyc dzieci, wiec sobie szkoly same dobrowolnie decyduja, czy wola wiecej
          > wydac na budynek, czy na nauczycieli?
          Widać tutaj właśnie pozostałości myślenia totalitarnego ("państwo wie lepiej"). Oczywiście, że w szkołach powinny być sanitariaty i wygodne stołówki - ale żądne rozporządzenie tego nie wymusi! To rodzice powinni być stroną aktywną, która będzie domagać się od dyrektorów wprowadzenia takich rozwiązań.
          Są na świecie kraje, w których tak to właśnie działa!

          • zetkaf Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 15:57
            > Nie, ponieważ treningi nie odbywają się w szkole, tylko na basenie, który nie m
            > oże sobie od tak przesunąć godzin, ponieważ ma też inne zobowiązania.
            Oczywiscie. Zobowiazania, ktore zostaly ustawione w wyniku kompromisu wielu roznych firm. Moze sie nawet okazac, ze obecne godziny treningow sa wynikiem dostosowania sie innych korzystajacych z basenu do niekoniecznie najwygodniejszych, zaproponowanych im warunkow a nowy rozklad moze sie okazac korzystniejszy dla nich. Btw, cywilizowany sposob, to szkoly sportowe (z klasami sportowymi) posiadajace wlasny basen, ktory w godzinach wolnych udostepniany jest do uzytku komercyjnego. I nie ma co na sile dostosowywac wymagan do naszej wypaczonej rzeczywistosci, co najwyzej mozna zostawic waziutka furtke, pozwalajaca na odejscie od reguly w uzasadnionych przypadkach (maksymalnie utrudniajac otwarcie tej furtki).

            > e maksymalnie (właśnie po to, aby sportowcy mogli spokojnie zjeść), ale powyżej
            > pewnej granicy nie da się ich już przesunąć.
            Byc moze wlasnie ustanowienie tak dlugiej przerwy jest wystarczajacym, a inne szkoly maja nizsze i na tym polega problem?

            > Inny przykład: uczniowie dojeżdżają do szkoły spoza Wrocławia. Ostatni sensowny
            > autobus odjeżdża od 14.15, aby na niego zdążyć, lekcje muszą się skończyć o 14
            > .05. I co, sądzisz, że PKS zechce zmienić swój rozkład jazdy, bo dzieci chcą mi
            > eć dłuższą przerwę na jedzenie?
            Do obowiazkow gminy nalezy zapewnienie odpowiedniego transportu. Takze poprzez dotowanie... PKSu? Zapewne sie okaze, ze i ta trasa jest dotowana. A wiec na biezaco nic nie mozna zrobic, ale przy nastepnym wniosku o dotacje stawiamy wyrazny warunek: 14:15 albo nie ma dotacji...
            btw, ilu jest takich uczniow? Juz wiele lat temu wprowadzili instytucje gimbusow, wiec i tu jest potencjalne rozwiazanie...

            > Nie mówię już o tym, że nie wszyscy uczniowie byliby zadowoleni z długich przer
            > w - nie każdy lubi jeść obiad w szkole i podczas np. 45-minutowej przerwy "żywi
            > eniowej" nudziłby się jak mops...
            To moze w ogole zlikwidujmy szkole, bo sie w niej dzieci nudza jak mopsy? A moze... zajecia alternatywne dla dzieci?

            > Dlatego właśnie to dyrektorzy + rodzice, jako
            > znający społeczność szkolna, powinni decydować np. o długości przerw.
            Bo czas na zjedzenie tego samego posilku zalezy od tego, ktora to szkola? W SP4 jada sie szybciej czy wolniej niz w SP1?

            > Widać tutaj właśnie pozostałości myślenia totalitarnego ("państwo wie lepiej").
            > Oczywiście, że w szkołach powinny być sanitariaty i wygodne stołówki - ale żąd
            > ne rozporządzenie tego nie wymusi!
            Jak nie wymusi, jak juz wymusza?

            > To rodzice powinni być stroną aktywną, która
            > będzie domagać się od dyrektorów wprowadzenia takich rozwiązań.
            Sa w Polsce ludzie, ktorzy w pracy nie spuszczaja po sobie wody w kiblu, bo nie sa tego nauczeni (a moze dlatego, ze sprzataczka powinna). Sa miejsca, gdzie wciaz sa wygodki poza domem, a dorosli nie zgadzaja sie na ubikacje w domu, bo to niehigieniczne. I ty mowisz, ze tacy ludzie beda demokratycznie decydowac, czy dziecko ma miec zapewnione sanitariaty, czy moze lepiej niech cwiczy pecherz (a jak mu sie nie uda, to inne dzieci mu zrobia taka szkole, ze sie nastepnym razem nauczy)?
            • masofrev Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 16:21
              > Oczywiscie. Zobowiazania, ktore zostaly ustawione w wyniku kompromisu wielu roz
              > nych firm. Moze sie nawet okazac, ze obecne godziny treningow sa wynikiem dosto
              > sowania sie innych korzystajacych z basenu do niekoniecznie najwygodniejszych,
              > zaproponowanych im warunkow a nowy rozklad moze sie okazac korzystniejszy dla n
              > ich.
              Szkoła jest tylko jednym z klientów basenu, i to raczej nie najważniejszym. Naprawdę sądzisz, że kierownictwo basenu zechce przesuwać wszystkie terminy, żeby dzieci mogły w spokoju zjeść marchewkę??? W idealnym świecie pewnie by tak było... ale nie we Wrocławiu.

              > Btw, cywilizowany sposob, to szkoly sportowe (z klasami sportowymi) posiad
              > ajace wlasny basen, ktory w godzinach wolnych udostepniany jest do uzytku komer
              > cyjnego.
              O, oczywiście, że to cywilizowany sposób. Znasz chociaż jedną szkołę we Wrocławiu z basenem? Więc keep dreaming!

              > Do obowiazkow gminy nalezy zapewnienie odpowiedniego transportu. Takze poprzez
              > dotowanie... PKSu? Zapewne sie okaze, ze i ta trasa jest dotowana. A wiec na bi
              > ezaco nic nie mozna zrobic, ale przy nastepnym wniosku o dotacje stawiamy wyraz
              > ny warunek: 14:15 albo nie ma dotacji...
              > btw, ilu jest takich uczniow? Juz wiele lat temu wprowadzili instytucje gimbuso
              > w, wiec i tu jest potencjalne rozwiazanie...
              Gimbusy - jak sama nazwa wskazuje - to rozwiązanie dla gimnazjów. Nie szkół ponadgimnazjalnych. A PKS-y są już teraz prywatnymi firmami i w nich również nikt się nie będzie przejmował fanaberiami jednej szkoły.

              > To moze w ogole zlikwidujmy szkole, bo sie w niej dzieci nudza jak mopsy? A moz
              > e... zajecia alternatywne dla dzieci?
              Jasne, zwłaszcza, że miasto w swojej nieskończonej dobroci zlikwidowało wszystkie świetlice. To kto ma te zajęcia dla dzieci prowadzić wg Ciebie?

              > Bo czas na zjedzenie tego samego posilku zalezy od tego, ktora to szkola? W SP4
              > jada sie szybciej czy wolniej niz w SP1?
              Tak, bo są szkoły sportowe, szkoły integracyjne; są szkoły z dużą stołówką, gdzie wszyscy mogą zjeść w ciągu jednej przerwy i z małą stołówką, gdzie wydawanie obiadów trzeba podzielić na raty. Itp., itd.

              > Sa w Polsce ludzie, ktorzy w pracy nie spuszczaja po sobie wody w kiblu, bo nie
              > sa tego nauczeni (a moze dlatego, ze sprzataczka powinna). Sa miejsca, gdzie w
              > ciaz sa wygodki poza domem, a dorosli nie zgadzaja sie na ubikacje w domu, bo t
              > o niehigieniczne. I ty mowisz, ze tacy ludzie beda demokratycznie decydowac, cz
              > y dziecko ma miec zapewnione sanitariaty, czy moze lepiej niech cwiczy pecherz
              > (a jak mu sie nie uda, to inne dzieci mu zrobia taka szkole, ze sie nastepnym r
              > azem nauczy)?
              Na tym właśnie polega wolność, że można mieć różne przekonania. I wyobrażam sobie, że ktoś może uważać, że toaleta w domu jest niehigieniczna. Jego prawo! A jak zbierze się grupa tak samo myślących osób, może sobie posyłać dzieci do szkoły, w której rodzice demokratycznie ustalą, że toalet nie ma. Na tym właśnie polega demokracja, że to LUDZIE, a nie nawiedzeni działacze (lub niekompetentni urzędnicy) decydują, co jest dla nich dobre.
              Oczywiście przedstawione tu rozumowanie zahacza od reductio ad absurdum, ale sam zaproponowałeś taką konwencję, przenosząc dyskusję z poziomu rozmowy o tym, czy rodzice mają prawo decydować o szkole do poziomu... hmm, toalety.
              • zetkaf Re: Komuna w pełnym rozkwicie 02.08.11, 17:24
                > Szkoła jest tylko jednym z klientów basenu,
                a kto jest jego wlascicielem? Cos slyszalem, ze gmina Wroclaw, choc moge sie mylic. Zdaje mi sie, ze za szkoly tez juz odpowiadaja gminy?

                > O, oczywiście, że to cywilizowany sposób. Znasz chociaż jedną szkołę we Wrocław
                > iu z basenem? Więc keep dreaming!
                Nie, choc slyszalem o basenie przy ktorejs szkole, ktory jest dostepny w jakichs godzinach dla innych. Ale nie bede sie przy tym upieral...
                ale moze wpiszmy w google "basen wroclaw"...
                "Basen przy Hotelu Wrocław
                basen, Wrocław, ul. Powstańców Śląskich 7
                Basen SP nr 113
                basen, Wrocław, ul. Zemska 16
                Basen SP nr 17
                basen, Wrocław, ul. Wieczysta 105
                Basen SP nr 18
                basen, Wrocław, ul. Poznańska 26
                Basen SP nr 3
                basen, Wrocław, ul. Bobrza 27
                Basen SP nr 46
                basen, Wrocław, ul. Ścinawska 21
                Basen SP nr 50
                basen, Wrocław, ul. Obornicka
                Basen SP nr 72
                basen, Wrocław, ul. Trwała 17/19 "
                A nawet jesli to nie prawda, to czy nalezy dostosowac sie do anomalii, czy je likwidowac?

                > Gimbusy - jak sama nazwa wskazuje - to rozwiązanie dla gimnazjów. Nie szkół pon
                > adgimnazjalnych.
                To takze polska nazwa dla instytucji autobusow szkolnych, ktora oprocz gimnazjow obejmuje np. szkoly podstawowe. Czy ktos wiec zabroni rozszerzyc ja na szkoly ponadgimnazjalne?

                >A PKS-y są już teraz prywatnymi firmami i w nich również nikt
                > się nie będzie przejmował fanaberiami jednej szkoły.
                Ale transport publiczny wciaz jest dotowany z budzetow gmin, ktore maja obowiazek zapewnic jakis tam transport. Oczywiscie, PKS moze nie startowac w takich przetargach...
                Tak samo jak ty mozesz zrezygnowac z pracy ;)

                > Jasne, zwłaszcza, że miasto w swojej nieskończonej dobroci zlikwidowało wszystk
                > ie świetlice.
                No, ale chyba na przerwie nie mialyby czasu isc do swietlicy, ktora stoi poza szkola? ;)

                > To kto ma te zajęcia dla dzieci prowadzić wg Ciebie?
                Jak to kto? Ludzie zwolnieni ze swietlic? Ostatnio co byla tez nagonka, ze zwalnia sie nauczyli... poza tym, nauczyciele pracujacy w takiej szkole chyba nie prowadza zajec w czasie przerwy?

                > Tak, bo są szkoły sportowe, szkoły integracyjne;
                I co, sportowcy jedza wolniej? Btw, jak im sie wtedy potem biega, plywa w basenie z pelnym brzuchem? Co do szkol integracyjnych, to w ogole nie ma co ich mieszac do jednego worka, bo zbytnio sie roznia od standardowych i opisywane sa szeregiem dodatkowych paragrafow.

                > Na tym właśnie polega wolność, że można mieć różne przekonania.
                Ale standard sanitarny chyba jakis trzeba trzymac w szkole? No, chyba ze jestes zwolennikiem wychodki za szkola (albo w ogole bez sanitariatow) bo rodzice uwazaja, ze to zbedny koszt?
                PS. Oczywiscie zadna ustawa nie moze narzucac, czy kafelki maja byc II klasy polskie, czy klasy zerowej wloskie. Tu juz mozna zostawic wolna reke dyrekcji i rodzicom.

                > Oczywiście przedstawione tu rozumowanie zahacza od reductio ad absurdum,
                dokladnie. Nadmiernie trzymanie sie jednej tylko zasady demokracji prowadzi do absurdow...

                > m zaproponowałeś taką konwencję
                ja tylko pokazuje, do czego prowadzi takie myslenie jak twoje: niech rodzice sobie zadecyduja. A obowiazek szkolny tez zniesiesz, jak rodzice w Pipidowku Dolnym stwierdza, ze szkola to wymysl diabla i nie nalezy posylac dzieci do szkol?

                > zy rodzice mają prawo decydować o szkole do poziomu... hmm, toalety.
                Piramidka Maslowa sie klania - dopoki nie zapewnisz najnizszego poziomu, zaspokojenia potrzeb fizjologicznych, to nie masz co probowac wzbic sie w obloki. Na poziomie... tego co w toalecie ;) pozostaniesz ...
                • masofrev Re: Komuna w pełnym rozkwicie 03.08.11, 13:37
                  > Szkoła jest tylko jednym z klientów basenu,
                  > a kto jest jego wlascicielem? Cos slyszalem, ze gmina Wroclaw, choc moge sie my
                  > lic. Zdaje mi sie, ze za szkoly tez juz odpowiadaja gminy?

                  Otóż mylisz się - nie po raz pierwszy zresztą. Np. właścicielem basenu na Racławickiej jest WKS Śląsk Wrocław.

                  > Nie, choc slyszalem o basenie przy ktorejs szkole, ktory jest dostepny w jakich
                  > s godzinach dla innych. Ale nie bede sie przy tym upieral...
                  > ale moze wpiszmy w google "basen wroclaw"...
                  No, wpisywać sobie możemy, ale popatrzyłem na mapach Google na trzy pierwsze adresy i jakoś basenów nie dostrzegam...

                  > A nawet jesli to nie prawda, to czy nalezy dostosowac sie do anomalii, czy je l
                  > ikwidowac?
                  No, jasne, też jestem za tym, żeby te baseny były. Tylko najpierw je wybudujmy i kiedy już będę, i dzieci nie będą musiały biec na trening na inny obiekt, wtedy zajmijmy się dostosowywaniem czasu pracy basenu do rozkładu lekcji. Bo w drugą stronę naprawdę się nie da.

                  > To takze polska nazwa dla instytucji autobusow szkolnych, ktora oprocz gimnazjo
                  > w obejmuje np. szkoly podstawowe. Czy ktos wiec zabroni rozszerzyc ja na szkoly
                  > ponadgimnazjalne?
                  wed@um.wroc.pl - pisz pod ten adres. Na pewno Cię posłuchają i raz dwa zapewnią autobusy wszystkim licealistom!

                  > No, ale chyba na przerwie nie mialyby czasu isc do swietlicy, ktora stoi poza szkola? ;)
                  Mam na myśli oczywiście świetlice szkolne

                  > Jak to kto? Ludzie zwolnieni ze swietlic? Ostatnio co byla tez nagonka, ze zwal
                  > nia sie nauczyli... poza tym, nauczyciele pracujacy w takiej szkole chyba nie p
                  > rowadza zajec w czasie przerwy?
                  Tak, tylko że trzeba by im zapłacić, a polityka edukacyjna naszego miasta jest taka, aby było tanio. Mamy więc 34-osobowe klasy, zlikwidowane świetlice, brak zajęć pozalekcyjnych itd.

                  Dalszy ciąg Twych komentarzy pominę, ponieważ zbyt daleko odbiegają od głównego wątku. Powtarzam jednak swoje przesłanie: żadna władza nie może decydować, co jest dobre dla wszystkich, bo każdy (uczeń, nauczyciel, szkoła) ma inne potrzeby. I, jak mi się wydaje, po to właśnie walczyliśmy z komunizmem, aby mieć prawo do decydowania o sobie.
                  • zetkaf Re: Komuna w pełnym rozkwicie 04.08.11, 13:43
                    > Otóż mylisz się - nie po raz pierwszy zresztą. Np. właścicielem basenu na Racła
                    > wickiej jest WKS Śląsk Wrocław.
                    Jaka piekna demagogia. Szkoda tylko, ze wczesniej nie podales o ktora szkole i o ktory basen chodzi. Czy sugerujesz wiec, ze WSZYSTKIE SZKOLY korzystaja jedynie z basenu WKS? Jesli nie, to nie ja sie myle, a ty celowo zatajasz fakty i oszukujesz. Btw, czy jest jakis ukaz czy inne rozporzadzenie, ze nie mozna skorzystac z innych, nalezacych np. do gminy, basenow?

                    > No, wpisywać sobie możemy, ale popatrzyłem na mapach Google na trzy pierwsze ad
                    > resy i jakoś basenów nie dostrzegam...
                    A swiat sie konczy na mapach google? Bardziej wiarygodna bylaby wizja lokalna, albo chociaz zajrzenie na strony internetowe szkol. Ale fakt, osobiscie nie sprawdzalem, jedynie przytoczylem dane...

                    > No, jasne, też jestem za tym, żeby te baseny były. Tylko najpierw je wybudujmy
                    > i kiedy już będę, i dzieci nie będą musiały biec na trening na inny obiekt
                    Wiec skoro niektore szkoly sa anomalia, to w innych mamy nie wprowadzac normalnosci? Ot, wystarczy odpowiedni zapis, skoro przerwy mozna narzucic ustawa, to i dostepnosc basenu. I niech sie dyrektor martwi, jak to zalatwic. No, chyba ze nie wierzysz w sprawcza moc ustawy - tylko w takim razie co ci przeszkadza ustawa o dluzszej przerwie?

                    > wed@um.wroc.pl - pisz pod ten adres. Na pewno Cię posłuchają i raz dwa zapewnią
                    > autobusy wszystkim licealistom!
                    A czemu ja? Ja tam dzieci nie ma. Btw, zdaje sie, ze pisales o dzieciach spod wroclawskich gmin, o ile sie nie myle? Wiec czemu to Miasto Wroclaw ma im zapewnic dojazd? Moze gmina, w ktorej mieszkaja? Albo szkola, do ktorej uczeszczaja?

                    > Mam na myśli oczywiście świetlice szkolne
                    I znow nie dopowiadasz, szkoda, ze nie dopisales, ze to ja sie pomylilem?
                    A co, miasto je polikwidowalo? Zdaje mi sie, ze takie decyzje podejmuja szkoly? A we Wroclawiu polikwidowano swietlice SZKOLNE? Co do ostatniego pytania, to pytam, bo nie wiem, nowy we Wroclawiu jestem, i nie wierze, zeby cos takiego dalo sie wykonac w tak krotkim czasie, jaki ja mieszkam w miescie.

                    > Tak, tylko że trzeba by im zapłacić,
                    No to trzeba. Nauczycielom prowadzacym lekcje tez trzeba zaplacic, i nikt nie uwaza za absurd zatrudniania nauczycieli.

                    > Powtarzam jednak swoje przesłanie: żadna władza nie może decydować, co
                    > jest dobre dla wszystkich, bo każdy (uczeń, nauczyciel, szkoła) ma inne potrzeb
                    Ale pewne potrzeby sa UNIWERSALNE, jak sanitariaty w szkolach. Niezaleznie od tego, czy rodzice chca, czy nie. Co najwyzej, jak nie raczyles zauwazyc mojej sugestii, wprowadzic mozliwosc furtke pozwalajaca na obejscie przepisu - ale furtke ktora bardzo ciezko otworzyc (np. zgoda min. 90% rodzicow, plus dyrekcji, plus wiekszosci grona, plus jakiejs szychy od edukacji - ew. w przypadkach popularnych i latwo uzasadnialnych(nie wiem, np. szkoly sportowe, specjalne) moze byc ona otwarta z automatu).

                    > y. I, jak mi się wydaje, po to właśnie walczyliśmy z komunizmem, aby mieć prawo
                    > do decydowania o sobie.
                    Wiesz, demokracja idealna nie istnieje. Np. ja chcialbym miec prawo do puszczania glosnej muzyki w domu i otwartego okna, sasiad chcialby spokoju i ciszy na podworku. Jak to pogodzic? Przeciez kazdy z nas ma prawo decydowania o sobie?
                    • masofrev Re: Komuna w pełnym rozkwicie 04.08.11, 22:20
                      > Jaka piekna demagogia. Szkoda tylko, ze wczesniej nie podales o ktora szkole i
                      > o ktory basen chodzi. Czy sugerujesz wiec, ze WSZYSTKIE SZKOLY korzystaja jedyn
                      > ie z basenu WKS? Jesli nie, to nie ja sie myle, a ty celowo zatajasz fakty i os
                      > zukujesz. Btw, czy jest jakis ukaz czy inne rozporzadzenie, ze nie mozna skorzy
                      > stac z innych, nalezacych np. do gminy, basenow?

                      Ja nie stosuję demagogii. Podałem przykład szkoły, w której zajęć basenu nie można dopasować do lekcji - nie wdając się w szczegóły, bo nie były istotne. Ty na to wyjechałeś z uwagą, że przecież baseny są miejskie. No i co ja poradzę na to, że nie są? Na drugi raz, zanim kategorycznie sobie stwierdzisz, że WSZYSTKIE baseny są miejskie, sprawdź sobie fakty - albo nie uogólniaj.
                      A czy można korzystać z gminnych basenów - pewnie można, tylko jak, skoro są np. kilka kilometrów od szkoły. A, zaraz, wiem już co na to powiesz: że przecież można baseny wybudować przy szkołach i kiedy ich tam nie ma, to jest to anomalia...

                      > A swiat sie konczy na mapach google? Bardziej wiarygodna bylaby wizja lokalna,
                      > albo chociaz zajrzenie na strony internetowe szkol. Ale fakt, osobiscie nie spr
                      > awdzalem, jedynie przytoczylem dane...
                      Zabawne, zrzucasz mi skorzystania z map Google, kiedy sam zacząłeś wyliczankę podając dane z tej samej wyszukiwarki... Jak chcesz sobie robić wizję lokalną, to rób, albo zajrzyj na te szkolne witryny - mnie wystarczy obraz z satelity.

                      > Wiec skoro niektore szkoly sa anomalia, to w innych mamy nie wprowadzac normaln
                      > osci? Ot, wystarczy odpowiedni zapis, skoro przerwy mozna narzucic ustawa, to i
                      O, i tu właśnie nachodzi demagogia. Bo mamy ulubiony zabieg forumowych erystów: skoro p to [i]q[i]. No i oczywiście, na gruncie logiki tak jest - o ile p jest prawdą. A tu nie jest. Precyzuję: sformułowanie skoro przerwy mozna narzucic ustawa nie jest prawdziwe. Bo to właśnie szkoły w swoich statutach decydują o długości przerw.

                      > dostepnosc basenu. I niech sie dyrektor martwi, jak to zalatwic. No, chyba ze
                      > nie wierzysz w sprawcza moc ustawy - tylko w takim razie co ci przeszkadza usta
                      > wa o dluzszej przerwie?
                      I kolejny zabieg: I niech sie dyrektor martwi, jak to zalatwic. Jakże pięknie to brzmi Może rozwińmy tę myśl: zadekretujmy, że każde dziecko powinno mieć w szkole laptopa. I niech się dyrektor martwi, jak to załatwić. Piękna idea, co?

                      > A czemu ja? Ja tam dzieci nie ma. Btw, zdaje sie, ze pisales o dzieciach spod w
                      > roclawskich gmin, o ile sie nie myle? Wiec czemu to Miasto Wroclaw ma im zapewn
                      > ic dojazd? Moze gmina, w ktorej mieszkaja? Albo szkola, do ktorej uczeszczaja?
                      Tak, oczywiście każdą szkołę stać na autobus, który będzie dzieci rozwoził po całym powiecie. A gminy podwrocławskie też - np. autobus z Obornik Śląskich będzie jeździł do Trzebnic, Wołowa a po drodze obskoczy wszystkie wrocławskie ogólniaki. Brawo! Tylko że musiałby jeździć cały dzień a i tak wszystkich szkół by nie "obskoczył".

                      > I znow nie dopowiadasz, szkoda, ze nie dopisales, ze to ja sie pomylilem?
                      Po co, skoro każdy widzi, że to Ty się mylisz?

                      > A co, miasto je polikwidowalo? Zdaje mi sie, ze takie decyzje podejmuja szkoly?
                      > A we Wroclawiu polikwidowano swietlice SZKOLNE? Co do ostatniego pytania, to p
                      > ytam, bo nie wiem, nowy we Wroclawiu jestem, i nie wierze, zeby cos takiego dal
                      > o sie wykonac w tak krotkim czasie, jaki ja mieszkam w miescie.
                      Tak, to urząd miasta je zlikwidował. W krótkim czasie? A jaki to problem, nie daje się szkołom etatów na świetlice i już, pstryk, nie ma ich. Żeby było ciekawiej: nasz urząd miasta, wbrew ustawie o systemie oświaty i ustawie o bibliotekach, zlikwidował biblioteki szkolne w 10 szkołach. Nie wierzysz? Wejdź sobie na stronę ZNP, tam o tym pisali. Wrocławski Wydział Edukacji nie takie rzeczy potrafi! Potrafił też np. zlikwidować wszystkie technika w mieście. Poważnie, przez jakieś 5 lat ich nie było, póki się ktoś nie ocknął...
                      Rzeczywiście jesteś chyba we Wrocławiu nowy, ale poczekaj, nasz kochany prezydent z jego mistrzowskimi zastępcami nie raz Cię jeszcze zaskoczą.

                      > No to trzeba. Nauczycielom prowadzacym lekcje tez trzeba zaplacic, i nikt nie u
                      > waza za absurd zatrudniania nauczycieli.
                      Oprócz władz oświatowych w polskich gminach. Te uważają, że nauczyciele zarabiają za dużo, do tego mają jakieś urlopy i nie chcą pracować za darmo

                      > Wiesz, demokracja idealna nie istnieje. Np. ja chcialbym miec prawo do puszczan
                      > ia glosnej muzyki w domu i otwartego okna, sasiad chcialby spokoju i ciszy na p
                      > odworku. Jak to pogodzic? Przeciez kazdy z nas ma prawo decydowania o sobie?
                      Nie wiem, jakie konkretnie powinno być rozwiązanie tego problemu. Ale możesz iść do sąsiada i sobie z nim to ustalić. Natomiast przy braku demokracji to państwo mówi, że możesz sobie puszczać muzykę od 10.15 do 11.37. No, bo przecież państwo wie lepiej, co dla nas dobre...
                      • zetkaf Re: Komuna w pełnym rozkwicie 05.08.11, 23:39
                        > Ja nie stosuję demagogii. Podałem przykład szkoły, w której zajęć basenu nie mo
                        > żna dopasować do lekcji - nie wdając się w szczegóły, bo nie były istotne.
                        Ale ja sie odwolywalem do BASENU BEDACEGO WLASNOCIA GMINY, wiec to chyba nie byla sugestia na temat basenu WKS? Btw, basen WKSu nie jest jednym basenem we Wroclawiu, zawsze mozna szukac innego, jesli ten nie bedzie sie chcial dopasowac...
                        Ale co tam, prosciej powiedziec "nie da sie" i miec problem z glowy...

                        > a to wyjechałeś z uwagą, że przecież baseny są miejskie. No i co ja poradzę na
                        > to, że nie są?
                        Jak nie sa, jak niektore sa?

                        >Na drugi raz, zanim kategorycznie sobie stwierdzisz, że WSZYSTKI
                        > E baseny są miejskie
                        a ja nie sugerowalem, ze WSZYSTKIE sa miejskie - ja jedynie sugerowalem ze sa (znaczy sie istnieja) miejskie. Nie wykluczajac innych - jedynie podkreslalem, ze w grupie basenow miejskich tez mamy reprezentantow.

                        > Zabawne, zrzucasz mi skorzystania z map Google, kiedy sam zacząłeś wyliczankę p
                        > odając dane z tej samej wyszukiwarki...
                        nie, nie bylo to z map google, a jedynie wrzucilem w google (nie w google maps, ale w zwykle, oryginalne google) zapytanie, a nastepnie otworzylem jedna z zaproponowanych stron - tak wiec przytoczne dane nawet nie sa z google. Rownie dobrze moglbys powiedziec, ze to dane z onetu, gdybym szukal ich przez wyszukiwarke onetu?

                        > ak chcesz sobie robić wizję lokalną, t
                        > o rób, albo zajrzyj na te szkolne witryny - mnie wystarczy obraz z satelity.
                        Ciekawe, jak na obrazie z satelity rozpoznasz basen kryty?

                        > Bo to właśnie szkoły w swoich statutach decydują o długości przerw.
                        Tyle, ze ustawa jest dokumentem prawnym wyzszym niz statut, i jesli ustawa cos narzuci, to co najwyzej trzeba zmienic statut, ale obowiazki ustawowe trzeba wypelnic.

                        > I kolejny zabieg: I niech sie dyrektor martwi, jak to zalatwic. Jakże pi
                        > ęknie to brzmi
                        Ale wlasnie od tego on jest. A co za problem, zeby ustanowic inne godziny przerw? Czy ilosc godzin matematyki, polskiego itp. tez dyrektor powinien sam sobie ustalac, a ustawa ani zadne rozporzadzenie nie powinno mu nic narzucac? Ilosc sanitariatow to tez jego widzimisie?

                        > Tak, oczywiście każdą szkołę stać na autobus, który będzie dzieci rozwoził po c
                        > ałym powiecie. A gminy podwrocławskie też - np. autobus z Obornik Śląskich będz
                        > ie jeździł do Trzebnic, Wołowa a po drodze obskoczy wszystkie wrocławskie ogóln
                        > iaki.
                        A czy mowisz o kierunkach popularnych, czy moze wiekszosc idzie do Wroclawia, a jedynie pojedyncze przypadki wybieraja inne kierunki? Wiesz, zdarzaja sie zapewne uczniowie, ktorzy z Wroclawia ida do Trzebnicy, ale to juz.... tak, sam wiesz jakiego slowa uzyje ;)

                        > Tak, to urząd miasta je zlikwidował. W krótkim czasie? A jaki to problem, nie d
                        > aje się szkołom etatów na świetlice i już, pstryk, nie ma ich.
                        No, ale ostatecznie ile czasu to zajelo? Wiesz, podjac decyzje zawsze latwo, pytanie, czy ja podjeto, czy tylko rozwazano? Bo roznica jest ogromna...
                        PS. Z przerwami tez mozna pstryk! i sa ;)

                        > afi! Potrafił też np. zlikwidować wszystkie technika w mieście.
                        Technika, to zlikwidowala reforma oswiaty ogolnopolska, kiedys potrafily byc w czolowkach szkol, troche namieszali, troche namieszali, i spadly do poziomu zawodowek.

                        > Oprócz władz oświatowych w polskich gminach. Te uważają, że nauczyciele zarabia
                        > ją za dużo, do tego mają jakieś urlopy i nie chcą pracować za darmo
                        Wiesz, kazdej wladzy przeszkadza, ze musi wydac kase. Ale mimo narzekania, chyba wciaz doplacaja? To znaczy, ze zrozumieli, ze trzeba...

                        > Nie wiem, jakie konkretnie powinno być rozwiązanie tego problemu.
                        No, ale tyle krzyczales o demokracji, o decydowaniu o samym sobie. Jak widzisz, pelna demokracja nie istnieje, jesli splycisz ja do prawa decydowania do samego siebie. Demokracja to takze panstwo prawa i wiele innych. A wiec czasem narzucanie pewnych standardow, jak np. cisza nocna.

                        > Natomiast przy braku demokracji to państ
                        > wo mówi, że możesz sobie puszczać muzykę od 10.15 do 11.37.
                        Nie, to wlasnie jest demokracja - wiekszosc znalazla kompromis. I mniejszosc nie ma nic do gadania.

                        > No, bo przecież państwo wie lepiej, co dla nas dobre...
                        Nie, panstwo zrozumialo, ze sklada sie z wiecej niz jednego obywatela, i musi uwzglednic glos ich wszystkich. A nie tylko twoj...
            • Gość: realista Re: Komuna w pełnym rozkwicie IP: *.108.85.102.dolnet.pl 04.08.11, 13:08
              TERAZ MAMY TAK, ŻE TO RODZICE I DYREKTORZY DECYDUJĄ O TYM, CO JEST W SZKOLNYCH SKLEPIKACH... I CO Z TEGO WYNKA? POZOSTAJE NAM LICZYĆ NA SAMOKONTORLĘ DZIECI - NA TO, ŻE NIE BĘDĄ ONE JEŚĆ TEGO CO JEST W SKLEPIKACH... WIERZY KTOŚ W TO, ŻE TAK BĘDZIE? ROSNĄCY PROBLEM POKAZUJE, ŻE TO NAIWNOŚĆ!!! NO I NIE ZAPOMINAJCIE O TYM, ŻE ZA LECZENIE CHORÓB BĘDĄCYCH NASTĘPSTWEM OTYŁOŚCI PŁACIMY WSZYSCY...
          • olena.s Re: Komuna w pełnym rozkwicie 27.04.12, 10:33
            Nie zgadzam się.
            Zakładamy - my, dorośli - że dzieci sa za małe, aby podejmować świadomie decyzje. Tak reguluje to też prawo: dziecko nie może kupić nieruchomości, wyprowadzić się z domu, zatrudnić itd. Decyzje o żywieniu także podejmują dorośli, najczęściej rodzice.
            Nie widzę niczego specjalnie "totalitarnego" w zakazie sprzedaży śmieciowego jedzenia w sklepikach szkolnych, bo o tych tu mowa. Zawsze dziecko może kupić śmiecie w sklepie pozaszkolnym, i w ten sposób dac wyraz swojemu przywiązaniu do wolności, prawda?
            U mnie (Katar należy do pięciu krajów o najwyższym odsetku osób z nadwagą, jest tu epidemia cukrzycy II stopnia) w zeszłym roku wszedł zakaz sprzedaży w stołówkach słodyczy, frytek i pochodnych, napojów gazowanych etc. Osobiście bardzo to sobie chwalę, choć i wcześniej szkoła mojego dziecka mocno ograniczała dostępność tłuszczu i cukru.
    • Gość: hej Edukacja - zamiast o amebie uczcie o jedzeniu IP: *.internetia.net.pl 02.08.11, 10:10
      Tyle bzdetów od małego muszą dzieciaki przyswoić - może wprowadzić czytanki o otrębach od pierwszej klasy, wierszyki w przedszkolu itd. Zakazać sprzedaży chipsów w szkolnych sklepikach, nie pozwolić na przynoszenie napoi energetyzujących na treningi szkolne. To nic nie kosztuje. A akcje typu jeden posiłek zdrowy ( o ile ten płyn zwany mlekiem jest dla wogóle dla wszystkich zdrowy) - akcje są nieskuteczne i kosztowne.
    • Gość: uj Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.internetia.net.pl 02.08.11, 10:15
      > Może więcej ruchu na podwórku, a mnie siedzenia przed konsolą/komputerem?
      Na podwórku? Chyba tylko na chowanego wśród gąszczu samochodów. Ale to przecież ich rodzice tam nastawiali. Oj będzie grubo.
    • zetkaf Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 02.08.11, 12:43
      > Może więcej ruchu na podwórku, a mnie siedzenia przed konsolą/komputerem?
      Jak latwo prawic banaly - ale czy ktos tym dzieciom zabrania? Nie, jedynie nikt nie promuje zdrowego odzywiania, a nasze spoleczenstwo ma coraz wieksze tendencje do latwej i efektownej rozrywki - a kopanie pilki potrafi przeciez zmeczyc.
      Jak jestem przeciwko wszelkim formom ograniczania (np. zakaz sprzedazy zelek - moze wspaniali rodzice sie zastanowia, skad dzieci maja pieniadze na te zelki?), proponuje:
      - zelki sa kolorowe, maja fajne ksztalty - ale przeciez i fajnie wygladac moze marchewka? Niektore programy (nieliczne) uwzgledniaja ze dziecko jest dziecko, i ze oprocz marchewki musi dostac "cos fajnego i kolorowego" - kto mowi, ze to nie moze byc wciaz ta sama marchewka, tylko odpowiednio przystrojona? Moze latwiejszy dla rodzicow przyklad - przymuszanie do pomidorka i ogorka na kanapce jest zle postrzegane przez dzieci, ale juz kanapka z serkiem i "wymalowany warzywami" na niej obrazek moze byc ciekawszy, niz nudna kanapka z serkiem?
      - skoro zelki sa zle, to co innego ma kupic dziecko? Moze przekonac (m.in. tym, ze nasze dziecko dostanie codziennie na to pieniadze) sprzedawce, zeby oprocz zelek (dozwolonych) mial "cos jeszcze"? Najlepiej co tak "fajuskiego", ze zelki przy tym beda strasznie nudne, a inni beda zazdroscic naszemu dziecku czegos tak "fajuskiego"?
      - moze pomoc rodzicom zorganizowac jakies formy aktywnego wypoczynku dla dzieci? Boisk mamy malo, jak sa, to za plotem, podworka mamy jakie mamy, a jeszcze czesto sa tabliczki "zakaz gry w pilke" lub skrzeczacy staruszkowie...
      - czy naprawde tylko co piate dziecko nie ma choroby uniemozliwiajacej cwiczenie na wf-ie? Rozmawialem z osoba prowadzaca m.in. zajecia wf-u i mowi, ze zwolnienia z zajec wf-u to plaga. Moze tez zmienic forme wf-ow na bardziej atrakcyjna?
      - co ze stolowkami? Jak nie mozna narzucic co ma byc w sklepiku, tak juz mozna narzucic to, co bedzie podawane na stolowce jako zbiorowe zywienie.
    • konkretna.informacja Prosty sposob - zakazac GMO. 02.08.11, 13:16
      Zwroccie uwage, ze tam, gdzie jest plaga otylosci rosliny i zwierzeta genetycznie modyfikowane sa standardem w zywieniu.

      Czyli USA, UK, DE ...... spasieni do granic mozliwosci, ledwie z ksztaltu w ogole przypominaja ludzi. Bardziej takie "blob'y".
      • zetkaf Re: Prosty sposob - zakazac GMO. 02.08.11, 15:59
        > Zwroccie uwage, ze tam, gdzie jest plaga otylosci rosliny i zwierzeta genetyczn
        > ie modyfikowane sa standardem w zywieniu.
        > Czyli USA, UK, DE ...... spasieni do granic mozliwosci, ledwie z ksztaltu w ogo
        > le przypominaja ludzi. Bardziej takie "blob'y".
        A czy nie wynika to bardziej ze stylu jedzenia i zycia? Fastfoody, jedzenie ciezko strawne i mocno tuczace plus malo ruchu... sarmacka szlachta to tez moda na otylosc, i moze fastfoodow nie bylo, ale zarcie tuczace i osiadly tryb zycia to akurat to samo. A moze w Polsce sarmackiej byla zywnosc genetycznie modyfikowana?
        • Gość: Uhn hehehe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.08.11, 16:33
          przedni widok , stado spasionych wyksztalciuchow ciezkim truchtem przewala sie po Rynku :-))
    • fankaczek Precz ze sklepikami szkolnymi 02.08.11, 17:48
      Jakcys cwaniacy wynajmują po 500zl i potem sprzedaja drogie swinstwa. Niech szkoly prowadza bufety, precz z cwaniakami.
      • nchyb Re: Precz ze sklepikami szkolnymi 06.08.11, 18:15
        > Niech szkoly prowadza bufety, precz z cwaniakami.
        jakoś szkoły specjalnie się do tego nie garną, ciekawe dlaczego...
    • Gość: anka Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.11, 19:45
      W SP 113 w sklepiku szkolnym pani sprzedaje dzieciom m.in.
      1. zupy chińskie z "trwałą" i inne kubeczki Knorra
      2. colę czy jakieś inne colopodobne świństwo w kubeczkach jednorazowych (nalewa z dużej butli).
      3. oczywiście chipsy, żelki i wszelkie inne kolorowe śmieci
      4. zapiekanki i bułki słodkie, o wielkości średniodużej pizzy, nie wiem na jakich ulepszaczach wyrośnięte, bo aż nienaturalnie wielkie

      W stołówce szkolnej serwowane obiady są przywożone przez firmę cateringową. Miałam spokojne sumienie, że dziecko w szkole zjada ciepły obiad. Do czasu jak sama miałam przyjemność znaleźć się na stołówce w porze obiadowej. Trafiłam na:
      1. zupę, nawet nie wiem jaką, sama woda i kilka farfocli po warzywach
      2. ziemniaki, kompletnie zimne, do tego jajko na twardo - z lodówki- polane jakimś niby sosem musztardowym, dwa zdechłe listki sałaty
      3. na deser nadgniłe jabłko

      Już nie mówię, że za te obiady firma Retman brała sporo kasy, ale ja nie życzyłabym sobie żeby moje dziecko nawet za darmo musiało takie świństwo jeść. Oczywiście zrobiłam awanturę, ale bez skutku. Wiem od jednej z pracownic szkoły, że dla nauczycieli są obiady w lepszej cenie i trochę z innego garnka. Im nie zależy na zmianie firmy.

      A rodzice zwykle w godzinach obiadu pracują i nie ma jak zweryfikować jakości tych posiłków. Ja dziecko wypisałam. Obiad je w domu i dopiero potem idzie do szkoły na zajęcia dodatkowe, albo w określony dzień bierze więcej kanapek.
      • zetkaf Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 02.08.11, 19:52
        > Oczywiście zrobiłam awanturę, ale bez skutku.
        To moze zapros sanepid, zamiast robic awanture? Oni nie zrobia awantury, ale maja szanse byc skuteczniejsi.
      • Gość: BBB Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.11, 08:23
        W tejże szkole obiady są rzeczywiście nie najlepsze, ale nauczyciele dostają dokładnie z tego samego garnka co dzieci.
        • nchyb Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 06.08.11, 18:16
          > ale nauczyciele dostają dokładnie z tego samego garnka co dzieci.

          czy dzięki temu dzieci zjadają z większym apetytem te pseudoobiadki?
      • masofrev Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 03.08.11, 13:41
        > Już nie mówię, że za te obiady firma Retman brała sporo kasy, ale ja nie życzył
        > abym sobie żeby moje dziecko nawet za darmo musiało takie świństwo jeść. Oczywi
        > ście zrobiłam awanturę, ale bez skutku. Wiem od jednej z pracownic szkoły, że d
        > la nauczycieli są obiady w lepszej cenie i trochę z innego garnka. Im nie zależ
        > y na zmianie firmy.

        Bo tutaj nie ma co się awanturować, tylko trzeba działać systemowo. W każdej szkole działa rada rodziców (w niektórych jest też tzw. rada szkoły), która ma określone uprawnienia, i to rangi ustawowej. Więc trzeba po prostu się skrzyknąć, wybrać do tej rady osoby z odpowiednim charakterem (a nie przydupasów dyrekcji) i wtedy sprawy od razu zaczną się zmieniać. Bo np. rada rodziców, jako ciało instytucjonalne, może wymóc na dyrektorze zmianę firmy prowadzącej szkolny sklepik czy stołówkę.
    • zoo-sia Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich odc... 03.08.11, 10:00
      na pewno rozwiązaniem problemu otyłości wśród dzieci nie jest wycofanie z szkolnych sklepików chipsów, żelek czy słodkich bułek. to trochę wygląda i brzmi tak, jakby dzieci słodycze mogły kupować tylko i wyłącznie w szkole. oczywiste jest to, że jeżeli uczeń będzie miał ochotę na żelki, to najprawdopodobniej kupi je w drodze do szkoły lub po lekcjach.. więc zamiast interesować się zaopatrzeniem szkolnych sklepików dyrektorzy powinni zrobić coś z zajęciami wychowania fizycznego, bo naprawdę są to monotonne i nudne zajęcia, na których przez cały rok robi się to samo, czyli gra w siatkówkę lub siedzi na ławce.. ot, tak..

      Porozmawiajmy o prawie:

      competia.pl
      • Gość: NIE Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.108.85.102.dolnet.pl 04.08.11, 13:28
        Oczywiscie, ze dzieci kupia zelki w innym miejscu, jesli nie w szkole, ale zaloze się, że wielu by nie sięgało po słodycze, gdyby nie jedzący je w koło rówieśnicy. Kiedy wszyscy w koło wcinają słodkości, szczególnie trudno jest wyjść przed szereg. Szkoła staje się miejscem pokus. Zważywszy na to, że dzieci spędzają w niej tyle czasu, dobrze żeby tam zasmakowały w czymś zdrowym.
      • olena.s Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 27.04.12, 10:41
        Nie jest rozwiązaniem, ale jest elementem rozwiązania.
        Część dzieci kupuje i przyzwyczaja się do jedzenia paskudztw żeby nie być gorszym od innych. Część rodziców obżerających się dzieci łatwiej dostrzegłaby i szybciej zareagowała, gdyby dziecko kupowało i jadło kolorowe świństwa poza szkołą.
        Bez sensu jest więc mówić "niech się lepiej zajmą czymś innym". Wywalenie słodkiej chemii ze sklepików nie jest wcale sprzeczne z wpłynięciem na ciekawszy WF, prawda?
    • eurodieta Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich odc... 03.08.11, 11:59
      najlepsze dla zachowania idealnej sylwetki
      www.eurodieta.pl
      www.euro-med.pl
      • Gość: ewelina Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.08.11, 11:21
        Dzieciaki z mojego pokolenia nie siedziały z klockami Lego, czy przed komputerem wcinając chipsy, żelki, czy inne świństwo. W szkole nie było sklepu. Kanapki szykowali nam rodzice, a po szkole w domu z normalnym obiadem czekała, albo niepracująca mama, lub babcia. Podwórko aż tętniło od rozkrzyczanej dzieciarni, grającej w piłkę, klasy, gumy, skakanki. Długie przerwy w lekcjach, też polegały na bieganiu, skakaniu i grach. Nie do pomyślenia było, żeby jakaś "fujara" zrezygnowała z lekcji wuefu. Do tego, po lekcjach młodzież biegła na zajęcia z SKS-u. Koło trzech [w tamtych czasach] podstawówek przy Nowowiejskiej, była cukiernia i czasami kupowaliśmy tam na dużych przerwach pączki, słodkie bułki etc., a nie skażone chemią produkty.
        Teraz rodzice dają kasę i mają z głowy problem żywieniowy. Obiad jest, lub go nie ma, tak jak nie ma też w domu nikogo dorosłego, który tym dzieciom wpoił zdrowe nawyki. Dzieci siedzą, byle co jedzą i tyją z braku ruchu, nikt ich nie kontroluje, nie rozmawia z nimi. I chociaż wybudowano by multum obiektów sportowych, to na nic, bo to pokolenie jest "chore", opieszałe, ociężałe.
        • Gość: SGDSSGDSD Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.11, 14:58
          ZGXDSGFDSDSDSD
        • nchyb Re: Co piąty polski uczeń waży za dużo. Jak ich o 06.08.11, 18:20
          > Dzieciaki z mojego pokolenia (...)
          > W szkole nie było sklepu. Kanapki szykowali nam rodzice, a po szkole w domu z no
          > rmalnym obiadem czekała, albo niepracująca mama, lub babcia. (...)
          > Nie do pomyślenia było, żeby jakaś "fujara" zrezygnowała z lekcji wuefu.

          urodziłaś się przed II wojną?
    • angrusz1 Takie wychowanie 07.08.11, 08:53
      wychowywanie dla konsumpcji .

      Żre taki i siedzi , siedzi przed kompem .

      Hmm, za moich czasów dziecinnych , dzieci spędzały bardzo dużo czasu na dworze , a na wsi nie bawiąc się tylko pomagając w gospodarstwie .
      A tu, w mieście , gdzie mieszkam, nawet na basenie w wielkiej dzielnicy , przy ładnej pogodzie, jest mało dzieci .
      Na basenie trzeba płacić ale dawniej chodziło się na gliniankę ( kilka ich było i jest wokół miasta ) . Woda czysta i wcale nie niebezpiecznie dla rozsądnego człowieka i nie pijaka .
      Ale i tu pustki . A 500 m od niej wielka blokowisko .
      Czyżby wszyscy na Kretę wyjechali ?
      Ano nie, ale rośnie takie pokolenie leni śmierdzących , żądnych tylko coraz większej konsumpcji i roszczeniowe coraz bardziej .
      A politycy tylko i m schlebiają .
      T się zaczyna w domu a potem i w szkole - prawa ucznia , szkoła przyjazna , bezstresowe wychowanie itp .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka