somebody.else
30.09.11, 01:10
jechałem wczoraj rano do Oleśnicy, jak zwykle lekko spóźniony. AOW już na szczęście otwarta, więc jest gdzie podgonić. Trochę postałem jednak na Mińskiej, więc jak najszybciej chciałem wjechać na Graniczną i dalej gaz do autostrady. Niestety by zjechać z ronda na Mińskiej, trzeba ustąpić pierwszeństwa tym co jadą od Strzegomskiej (dziwne to rondo jakieś). Ustawiam się więc grzecznie na lewym pasie i czekam na swoją kolejkę.
Przede mną jeszcze 3 samochody. Jest luka, pierwszy przeleciał, drugi się trochę zagapił ale już też pędzi, kolejny za nim i ja też ostro ruszam, bo na Strzegomskiej już pojawiają się samochody. Gdy już mam zjechać na Graniczną widzę że samochód przede mną stanął. Daję po heblach, ale było już za późno i przywaliłem dzwona.
Gościu przede mną zatrzymał się by przepuścić rowerzystę, który radośnie wjechał sobie na jezdnię. Szybko chyba nie jechał, bo zdążył się zatrzymać przed samochodem którego popchnąłem. Wyminął go i równie radośnie popędził dalej, zostawiając nas z bigosem. Straciłem oczywiście pół godziny na spisywanie zeznania - dobrze, że i tak poszkodowany nie wzywał policji.
Nakląłem się na tego rowerzystę bo i ja mam zderzak rozwalony, a zniżki na OC poszły się .... Myślałem, ,że nie wolno rowerem po przejściu jeździć. Przyjrzałem się jednak, że jest tam też ścieżka rowerowa i przejazd. Potem w domu szukałem przepisu, który kojarzyłem, o tym że rowerzysta powinien zatrzymać się przed przejazdem i nie może wtargnąć na jezdnię. nic jednak takiego nie znalazłem, chyba że to podchodzi pod przepisy dla pieszych art 14.1a
Uważajcie w takich sytuacjach bo strat sporo przez taki głupi incydent mam.