piotr.sko 11.11.11, 15:12 Chyba na al. Poprzecznej Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zbigniewgi Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez osob... 11.11.11, 15:14 Co to jest "osobówka"? Czy Adam wie o tym, jakiego języka używają jego pracownicy? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_ze_wsi Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 16:46 Czechofilu! Czechofilu! Jesteś tu? Czy tam...? Odezwij się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malko Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 17:06 Może być ciężarówka, może być osobówka. Odpowiedz Link Zgłoś
pryszcze.duszy Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez osob... 11.11.11, 15:17 Nikt nie przeżyje potrącenia we Wrocławiu jeśli średnia prędkość osobówki to 80 km/h Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddd Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.11.11, 16:18 chyba 30 km/h... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: profesor matematyk Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.opera-mini.net 11.11.11, 16:48 Nie 80 tylko czysta-czydzieści i to na trzech kołach jeżdzą wariaci slalomem między pieszymi! Śmiertelne potrącenia w tej sytuacji są nieuniknione i zdarzają się średnio co siedem minut. P.S. www.blognavi.pl/newsy-drogowe/1-korki-przebudowy-utrudnienia/130-raport-naviexpert-natezenie-ruchu Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 22:41 > Nikt nie przeżyje potrącenia we Wrocławiu jeśli średnia prędkość osobówki to 80 > km/h Wystarczy 40kmph żebyś zginął, gdy na rowerku wjedziesz prosto pod koła samochodowi... ale nie zrozumie tego ten, kto nie poczytał w PoRD o tym, kto ma pierwszeństwo i za benkiem powtarza: dwa kółka = pierwszeństwo. A przecież zgodnie z definicją w PoRD rower może mieć także trzy kółka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wojtas71 Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez osob... 11.11.11, 16:31 proponuje ustawic radar, tak testowo, i pomierzyc predkosc aut np na legnickiej, albo na klecinskiej ewentualnie na hallera/wisniowej jak nie ma korka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z ukosa A po co? Wyjdzie v=80...120 km/h IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.11.11, 16:33 Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 18:14 wojtas71 napisał: > proponuje ustawic radar, tak testowo, i pomierzyc predkosc aut np na legnickiej > , albo na klecinskiej ewentualnie na hallera/wisniowej jak nie ma korka. radary takie są, ale niestety teraz niedostępne dla wszystkich Jak były kiedyś dostępne to zrobiłem takie zestawienie: Gądowianka, kierunek zachód: 2011.04.17 (ilość pojazdów szt.) Całkowita 10579 Prędkość < 50 km/h 120 Prędkość 50-60 km/h 802 1% poniżej 50 km/h 9% poniżej 60 kmh/h mostu milenijny kierunek południe (ograniczenie 60 km/h) 2011.04.17 (ilość pojazdów szt.) Całkowita 12759 Prędkość < 50 km/h 2617 Prędkość 50-60 km/h 1912 prawidłowo jedzie 35% w kierunku północnym: 2011.04.17 (ilość pojazdów szt.) Całkowita 12425 Prędkość < 50 km/h 256 Prędkość 50-60 km/h 1762 zaledwie 16% poniżej 60 Odpowiedz Link Zgłoś
olek_01 Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 20:32 wojtas71 napisał: > proponuje ustawic radar, tak testowo, i pomierzyc predkosc aut np na legnickiej > , albo na klecinskiej ewentualnie na hallera/wisniowej jak nie ma korka. Ja bym zainstalował pomiar odcinkowy - i kasował w/g cennika - nauczyliby się szybko ,że w mieście nie można zap***ć jak idioci Odpowiedz Link Zgłoś
liwiaaa Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez osob... 11.11.11, 16:34 Wyrazy współczucia dla kierowcy, który go potrącił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.11.11, 17:21 Dołączam się do wyrazów współczucia dla kierowcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i wszystko odkręca Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 17:38 zakazac aut !!! one porywaja dzieci i wlewają mleko do garnuszków z ziemniaczanymi obierkami poustawianymi na strychu by odpedzic energię marchwi (energia marchwi jest bardzo niedobra !!!) sam widzialem, tzn bałwanek pokazywal mi zdjecia ale na jedno wychodzi, w kazdym razie w aucie bylo bardzo duzo dzieciecych główek a kierował nim smok wawelski i głośno krzyczał, że zaj**ie warsa i sawę a syrenkę wyśle po caly kosz marchwi i rozrzuci w piwnicy tym, co wypisują brednie w internecie, także bójcie sie trolle antysamochodowe, marchwe nadchodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 11.11.11, 18:53 > Dołączam się do wyrazów współczucia dla kierowcy. To wy w więzieniu macie vectranet ? Mi szkoda rodziny kierowcy że starci go na kilka lat z oczu no ale to tak działa, że pirat musi zniknąć na jakiś czas z drogi. Nie wykluczone że dostanie dożywotni zakaz jazdy autem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość kierowca miał 1 promil alkoholu we krwi IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 20:23 faktycznie, jest czego współczuć temu pijaczkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf rowerzysta wymusił pierwszeństwo... 11.11.11, 22:24 to dla tych, co tylko widzą pół prawdy... gdyby rowerzysta przeżył ale został mocno poturbowany, to jemu też postawiono by zarzuty stworzenia zagrożenia dla zdrowia/życia ludzkiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 09:58 > to dla tych, co tylko widzą pół prawdy... > gdyby rowerzysta przeżył ale został mocno poturbowany, to jemu też postawiono b > y zarzuty stworzenia zagrożenia dla zdrowia/życia ludzkiego... Cykloza cię zaślepia. Rób tak jak piszesz a szybo wylądujesz w kiciu. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... 12.11.11, 15:17 > Rób tak jak piszesz a szybo wylądujesz w kiciu. No, jak się będę władowywał komuś pod kółka, to masz rację, szybko wyląduję w kiciu. Ty też, jeśli swoim rowerem będziesz łamał przepisy dotyczące pierwszeństwa... no, o ile to przeżyjesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 17:17 > > Rób tak jak piszesz a szybo wylądujesz w kiciu. > No, jak się będę władowywał komuś pod kółka, to masz rację, szybko wyląduję w k > iciu. Ty też, jeśli swoim rowerem będziesz łamał przepisy dotyczące pierwszeńst > wa... no, o ile to przeżyjesz Na całym świecie choć są różne kodeksy panuje jedna zasada . Pierwszeństwo ma ten co jedzie z przodu a winny jest ten co załadował od tyłu pojazd jadący przed nim. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... 12.11.11, 17:59 > Na całym świecie choć są różne kodeksy panuje jedna zasada . > Pierwszeństwo ma ten co jedzie z przodu a winny jest ten co załadował od tyłu p > ojazd jadący przed nim. No i tłumacz tu idiocie... ten co jedzie z przodu, jak dopiero mi się przed koła władował, jest potencjalnym sprawcą wypadku, a nie mającym pierwszeństwo. Oczywiście, art. 2 mówi, że o ile to możliwe, powinienem go nie rozjechać... podobnie mówi że powinienem nie rozjechać pieszego lezącego na czerwonym świetle, ale to jeszcze nie znaczy, że PoRD daje pieszym przełażącym na czerwonym pierwszeństwo. Wręcz odwrotnie, jedynie paragraf 2 nakazuje STARAĆ SIĘ (jedynie starać) nie zabijać idiotów i samobójców. Nie daje jednak im żadnego prawa do przeżycia, co najwyżej szanse Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 13:38 > > Na całym świecie choć są różne kodeksy panuje jedna zasada . > > Pierwszeństwo ma ten co jedzie z przodu a winny jest ten co załadował od > tyłu p > > ojazd jadący przed nim. > No i tłumacz tu idiocie... ten co jedzie z przodu, jak dopiero mi się przed koł > a władował, jest potencjalnym sprawcą wypadku, Umiesz głąbie czytać ze zrozumieniem ? Ten co jedzie z przodu ,a nie ten co wjeżdża z boku. Piszę wyraźnie o uderzeniu w tył pojazdu. >a nie mającym pierwszeństwo. Pierwszeństwo to rzecz względna. Zależy np od odległości pojazdów Często dla płynności ruchu odstępuje się od pierwszeństwa robi tak np pieszy czekający przez pasami czy kierowca na głównej jadący w korku. Są sytuacje dość częste ze gdyby egzekwować skrupulatnie pierwszeństwo to ruch na podporządkowanych by całkowicie stanął. >Ocz > ywiście, art. 2 mówi, że o ile to możliwe, powinienem go nie rozjechać... podob > nie mówi że powinienem nie rozjechać pieszego lezącego na czerwonym świetle, al > e to jeszcze nie znaczy, że PoRD daje pieszym przełażącym na czerwonym pierwsze > ństwo. Wręcz odwrotnie, jedynie paragraf 2 nakazuje STARAĆ SIĘ (jedynie starać) I to jest podstawowy przepis. Wprawdzie mysz chyba art 2 z 3 ale wiemy o co chodzi. Zapamiętaj ze jeśli zabijesz jak miałeś pierwszeństwo to też odpowiadasz. Policja sprawdza widoczność i czy mogłeś zahamować. Ty zwykle przeszkodą jest nadmierna prędkość. I zaczyna się problem jak zakwalifikować przyczynę wypadku.Czy wymuszenie pierwszeństwa czy nadmierna prędkość. Ponieważ w dużym ruchu miejskim często trzeba wymusić aby przejechać, bo aut jest tak dużo że jest nieprzerwany potok kluczowym staje się o ile prędkość była przekroczona i czy "wymuszający" mógł się pomylić co do jej oceny. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... 13.11.11, 15:23 > Ten co jedzie z przodu ,a nie ten co wjeżdża z boku. No to nie wiem, po co w ogóle wspominasz o tym - przecież gościu władował się Z BOKU. No, chyba że to jakiś ewenement drogowy był, że pobocze było przed jezdnią, a nie z jej boku ;) > Pierwszeństwo to rzecz względna. Nie, jest precyzyjnie zdefiniowane w PoRD. A właściwie - ustąpienie pierwszeństwa bodajże... > Często dla płynności ruchu odstępuje się od pierwszeństwa i potem się płacze, że skończyło się wypadkiem? > Są sytuacje dość częste ze gdyby egzekwować skrupulatnie pierwszeństwo to ruch > na podporządkowanych by całkowicie stanął. Ze strony tego z podporządkowanej, ma bezwzględnie czekać. Jak ktoś na głównej go wpuści - to inna sprawa. Jak widać, pijak rowerzysty nie wpuścił... > I to jest podstawowy przepis. Nie, to jedynie głos zdrowego rozsądku - i jak się ktoś do niego nie zastosuje, to pozostaje pytanie: skąd się wzieło wspomniane w art. 2 nieprzestrzeganie przepisów? > Policja sprawdza widoczność i czy mogłeś zahamować. > Ty zwykle przeszkodą jest nadmierna prędkość. Czyli mamy naruszenie przepisów przeze mnie - i tylko za to odpowiadam. > I zaczyna się problem jak zakwalifikować przyczynę wypadku.Czy wymuszenie pierw > szeństwa czy nadmierna prędkość. Sama nadmierna prędkość nie zabija. Pozostaje pytanie: kto doprowadził do skrzyżowania się torów ruchu, a nie tylko kto nie zminimalizował skutków zagrożenia. > Ponieważ w dużym ruchu miejskim często trzeba wymusić aby przejechać, NIE, NIE TRZEBA. Tak tłumaczy się każdy idiota, który miał stłuczkę... > st tak dużo że jest nieprzerwany potok kluczowym staje się o ile prędkość była > przekroczona i czy "wymuszający" mógł się pomylić co do jej oceny. Jak jest nieprzerwany potok, to ciężko mówić o pomyłce co do oceny - skoro był nieprzerwany, to nie było miejsca aby się wśliznąć pomiędzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:04 > > Ten co jedzie z przodu ,a nie ten co wjeżdża z boku. > No to nie wiem, po co w ogóle wspominasz o tym - przecież gościu władował się Z > BOKU. > No, chyba że to jakiś ewenement drogowy był, że pobocze było przed jezdnią, a n > ie z jej boku ;) Skoro wjechał z pobocza które zwykle ma 30-40 to nie mógł wjechać z boku i z pobocza bo by się na nim nie zmieścił. Ani ty ani ja nie wiemy jak wjechał ale ja zakładam, że wjechał tak jak się zwykle wjeżdża. Jak się wjeżdża z boku to widać auto i nikt przed nie bezpośrednio nie wjeżdża. Jak się jedzie z przodu i jest się dziadkiem z nie wiadomo jakim słuchem to można nie widząc samochodu (bo jest za plecami) źle ocenić odległość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:08 > > Często dla płynności ruchu odstępuje się od pierwszeństwa > i potem się płacze, że skończyło się wypadkiem? Raczej stłuczką. Ale w społeczeństwach o rozwiniętej motoryzacji wpuszcza się pieszego na pasy i jedzie się na zamek z podporządkowaną jak jest korek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:12 > > I zaczyna się problem jak zakwalifikować przyczynę wypadku.Czy wymuszenie > pierw > > szeństwa czy nadmierna prędkość. > Sama nadmierna prędkość nie zabija. Pozostaje pytanie: kto doprowadził do skrzy > żowania się torów ruchu, a nie tylko kto nie zminimalizował skutków zagrożenia. Ależ zabijał bo osoba na podporządkowanej lepiej ocenia odległość niż prędkość. Miała prawo założyć ze nie jedziesz szybciej niż pozwala prawo (art3 i4) i stad się wzięło wymuszenie.Gdyby jadący na głównej nie jechał zbyt szybko nie musiałby zwalniać czyli nie byłoby wymuszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: rowerzysta wymusił pierwszeństwo... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:14 > > Ponieważ w dużym ruchu miejskim często trzeba wymusić aby przejechać, > NIE, NIE TRZEBA. Tak tłumaczy się każdy idiota, który miał stłuczkę... Nie pitol farmazonów.Nie przejedziesz przez pasy na wielu ulicach jeśli nie zrobisz kroku na zebrę i nie udasz ze idziesz. Nie wyjedziesz z Włodkowica w Krupniczą jak się nie wepchasz. Odpowiedz Link Zgłoś
liwiaaa Re: kierowca miał 1 promil alkoholu we krwi 12.11.11, 13:20 Gość portalu: gość napisał(a): > faktycznie, jest czego współczuć temu pijaczkowi. Nie od razu było podane, że kierowca był pijany, tak? Pomyślałam, ze rowerzysta miał zachowanie "świętej, nieśmiertelnej krowy"... zresztą, teraz z dodanych informacji wynika, że wymusił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: kierowca miał 1 promil alkoholu we krwi IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 13:40 > Nie od razu było podane, że kierowca był pijany, tak? Pomyślałam, ze rowerzysta > miał zachowanie "świętej, nieśmiertelnej krowy"... zresztą, teraz z dodanych i > nformacji wynika, że wymusił... liwiaaa nie pieprz, nie wąchaj tyle etyliny. Zabił to będzie garował. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 17:38 Masz problemy psychiczne? Współczujesz osobie która zabiła człowieka? Może przejdź po więzieniach i jako dobra samarytanka d.. nastaw mordercom, coby ich niedoli ulżyć. W dodatku sprawca wypadku był pijany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 18:03 24 latek sprawcą pod wpływem alkoholu 87 latek ofiarą ... niektórzy mogli pomyśleć, że chodzi o kolejnego wariata na rowerze..... ale to co napisałeś zupełnie zmienia postać rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 19:27 > 24 latek sprawcą pod wpływem alkoholu No właśnie nie do końca... bo choć z jednej strony sam fakt bycia pijanym świadczy o jego ewidentnej winie, to policja sugeruje, że wypadek najprawdopodobniej zdarzył się w momencie kiedy rowerzysta wjeżdżał z pobocza na jezdnię. Jakbyś nie zrozumiał, WŁĄCZAŁ SIĘ DO RUCHU. Czyli, jakbyś jeszcze nie zauważył co z tego wynika, MIAŁ OBOWIĄZEK USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. Selekcja naturalna zadziałała podwójnie - jeden nie nauczony reguł życia w społeczeństwie zabity, drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społeczeństwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.11, 20:43 Jakbyś nie zrozumiał, WŁĄCZAŁ SIĘ DO RUCHU. Czyli, jakbyś jeszcze nie zauważył co z tego wynika, MIAŁ OBOWIĄZEK USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. . rozumiem, co masz na myśli .... ale popatrz na to, że 87 latek nie ma sprawności 24 latka, on zwyczajnie może tych zasad "nie pamiętać".... a musiał wsiąść na rower, bo ... córka/syn/ktokolwiek prosili o coś, tam....bo kwiatki na działce pracowniczej nieprzesadzone, bo sąsiadka prosiła ... .... "Selekcja naturalna zadziałała podwójnie - jeden nie nauczony reguł życia w społeczeństwie zabity" ...... tu, jak wyżej ..... "drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społeczeństwa..." ..... i oby mu bozia rozum wróciła ....i więcej ofiar na swym koncie nie miał Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 22:20 > ale popatrz na to, że 87 latek nie ma sprawności 24 latka, on zwyczajnie może t > ych zasad "nie pamiętać".... to JEGO problem. Zawsze mógł iść na piechotę lub skorzystać z komunikacji miejskiej. A takie idiotyczne tłumaczenia znajdzie sobie każdy - bo zbyt stary by pamiętać zasady, bo się dzieckiem musiał na tylnym siedzeniu opiekować, bo szef zadzwonił na komórkę, bo mu się spieszyło... > a musiał wsiąść na rower, bo ... córka/syn/ktokolwiek prosili o coś nie, NIE MUSIAŁ. CHCIAŁ, podobnie jak chciał wjechać przed samochodem... Jak kierowca "musi" przejechać przed pieszym, to krzyk, bo przecież trzeba pieszemu ustąpić (i uzasadniony), jak równie chamsko to rowerzysta wymusza i dochodzi do śmiertelnego wypadku - to biedaczysko musiał? >, tam....bo kwiatki na działce pracowniczej nieprzesadzone, bo > sąsiadka prosiła ... Skoro to było ważniejsze od jego życia... > "drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społeczeństwa..." > i oby mu bozia rozum wróciła ....i więcej ofiar na swym koncie nie miał Zdolny samobójca może tak załatwić kierowcę samochodu, że temu już nie zostanie nic innego jak go rozjechać. Samobójcę nazywam każdego, kto pcha się pod koła samochodu mimo iż (według PoRD) POWINIEN ustąpić. PS. Widzisz, według ciebie staruszek MUSI, a nawet prawo nie jest tak precyzyjne i pisze jedynie że "powinien". Więc może zastanów się nad "musieniem"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 10:52 > ale popatrz na to, że 87 latek nie ma sprawności 24 latka, on zwyczajnie > może t > > ych zasad "nie pamiętać".... > to JEGO problem. Zawsze mógł iść na piechotę lub skorzystać z komunikacji miejs > kiej. Nic z tych rzeczy.Kierowcy jeżdżą po całym świecie i nie uczą się kodeksów wszystkich krajów przez które przejeżdżają. Gość jechał prawą strona jezdni, przy której nie było drogi rowerowej.Ktoś na niego najechał od tyłu. Gość przeżył prawie 90 lat i nikła znajomość przepisów pozwoliła mu dożyc tak sędziwego wieku. Sugerowanie, że mógł iść piechotą lub jechać KZ jest głupie bo przecież idąc też mógł być potrącony bo tam nie ma chodnika. > >, tam....bo kwiatki na działce pracowniczej nieprzesadzone, bo > > sąsiadka prosiła ... > Skoro to było ważniejsze od jego życia... Sugerujesz że każdy rowerzysta mający gdzieś pojechać powinien zastanowić się czy ta sprawa jest warta śmierci ? > Zdolny samobójca może tak załatwić kierowcę samochodu, że temu już nie zostanie > nic innego jak go rozjechać. Samobójcę nazywam każdego, kto pcha się pod koła > samochodu mimo iż (według PoRD) POWINIEN ustąpić. Znaczy że samobójcą jest każdy pieszy, bo mu nie wolno wchodzić na pasy przed auto na ruchliwej drodze. Jednak wszyscy wchodzą bo inaczej by nie przeszli. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 15:23 > Nic z tych rzeczy.Kierowcy jeżdżą po całym świecie i nie uczą się kodeksów wszy > stkich krajów przez które przejeżdżają. I jak w Niemczech pojedziesz o 24 w nocy z prędkością 60kmph, to nikogo nie będzie obchodziło, że w Polsce tak można - mandat dostaniesz. Btw, w całej chyba Europie obowiązuje jednak Konwencja Genewska która sprawiła, że prawie wszystkie kraje mają te same przepisy, a i w tych co nie podpisały zapewne ustawodawcy mieli podobny rozsądek, to i podobne przepisy obowiązują. > Gość jechał prawą strona jezdni, przy której nie było drogi rowerowej. Dokładniej, na podstawie wstępnych ustaleń policji, jechał poboczem po czym NIEPRZEPISOWO włączył się do ruchu. > Ktoś na niego najechał od tyłu. Najechanie z tyłu nie jest jeszcze winą samą w sobie. > Gość przeżył prawie 90 lat i nikła znajomość przepisów pozwoliła mu dożyc tak s > ędziwego wieku. Głupi ma szczęście. Czy liczysz na podobny łut szczęścia? > Sugerowanie, że mógł iść piechotą lub jechać KZ jest głupie bo przecież idąc te > ż mógł być potrącony bo tam nie ma chodnika. Nie umiesz jeździć - nie pchaj się za kierownicę. Inaczej możesz zginąć - niestety, mieliśmy praktyczną naukę tej mądrości, niech chociaż ci, których to nie dotknęło wreszcie to zrozumieją. PS. a co ma brak chodnika do jazdy KZ, bo tego wątku akurat nie obczaiłem? > Sugerujesz że każdy rowerzysta mający gdzieś pojechać powinien zastanowić się c > zy ta sprawa jest warta śmierci ? Nie, jedynie debile którzy mają gdzieś przepisy PoRD. > Znaczy że samobójcą jest każdy pieszy, bo mu nie wolno wchodzić na pasy przed a > uto na ruchliwej drodze. Nie, tylko niektórzy ładują się chamsko prosto pod koła. Inni albo pokornie czekają albo robią to inteligentnie... > Jednak wszyscy wchodzą bo inaczej by nie przeszli. Tak samo się tłumaczą idioci wyjeżdżający na chama z podporządkowanej - cześć z nich już wie, jak łatwo gną się blachy. Dodajmy, że sam nigdy nie wjeżdżam siłowo, a jeszcze nie zdarzyło mi się czekać w podporządkowanej dłużej niz 2 minuty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 17:29 > I jak w Niemczech pojedziesz o 24 w nocy z prędkością 60kmph, to nikogo nie będ > zie obchodziło, że w Polsce tak można - mandat dostaniesz. > Btw, w całej chyba Europie obowiązuje jednak Konwencja Genewska która sprawiła, > że prawie wszystkie kraje mają te same przepisy, a i w tych co nie podpisały z > apewne ustawodawcy mieli podobny rozsądek, to i podobne przepisy obowiązują. A te przepisy szczególnie chronią słabszych uczestników ruchu. Jak jeżdżę w Czechach rowerem to kierowcy wjeżdżają na pas przeciwległy i wyprzedzają mnie w odległości 2 metrów . W Niemczech tez jest wysoka kultura jazdy. pozostałych krajach przeważnie się zwalnia i ustępuje rowerzyście. Miasto nieprzyjazne dla pieszych to te gdzie pieszy stoi dłużej ni 2 sekundy przed pasami. > > Gość jechał prawą strona jezdni, przy której nie było drogi rowerowej. > Dokładniej, na podstawie wstępnych ustaleń policji, jechał poboczem po czym NIE > PRZEPISOWO włączył się do ruchu. jeszcze raz ci tłumacze .Jak pobocze nie jest utwardzone to nie ma obowiązku jazdy poboczem. To ze on sobie dla bezpeiczeństwa czasem wjeżdżał na pobocze to prawdopodobnie ze względu na nierówną krawędź asfaltu. Jeśli ty zahaczysz kołem auta pobocze to się włączasz do ruchu ? Dodatkowo tam o ile pamiętam nie ma ciągłej linii bocznej wiec trudno mówić że koś jechał poboczem albo jezdnią. Ślady uderzenia na masce auta podpowiedzą czy rowerzysta wjechał na jezdnię czy jechał po krawędzi pobocza i jezdni. Nie ma to znaczenia czy pył 13 cm na asfalcie czy 15 cm poza asfaltem na szutrze. Kierowca ma jechać ponad metr od rowerzysty a to znaczy, że co najmniej 1,5 m od krawędzi jezdni. Po śladach hamowania auta będzie widać gdzie było auto jak zaczęło hamować. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 18:12 > A te przepisy szczególnie chronią słabszych uczestników ruchu. No a ty swoje, że przepisy chronią słabszych... to powiedz mi czemu: a) osobówka (jako pojazd mniejszy, czyt. słabszy) nie ma gwarantowanego pierwszeństwa przed tirem, nawet na czerwonym i wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, rower zdaje się też nie? b) osobówka (jako pojazd mniejszy, czyt. słabszy) ma ustępować miejsca tramwajowi, czyli pojazdowi chyba nawet węższemu, za to większemu pod każdym innym względem? I rower chyba też często musi ustępować tramwajowi? > Jak jeżdżę w Czechach rowerem to kierowcy wjeżdżają na pas przeciwległy i wyprz > edzają mnie w odległości 2 metrów . > W Niemczech tez jest wysoka kultura jazdy. To jeździj sobie po Niemczech i Czechach, ale trzymaj się z dala od Wrocławia. We Wrocławiu obowiązuje PRAWO. A kultura jazdy... niestety, wciąż jest rzadkością. > Miasto nieprzyjazne dla pieszych miasto nieprzyjazne dla pieszych bo rowerzyści najchętniej by ich z chodnika na jezdnię wrzucili. I TY mi próbujesz mówić o kulturze jazdy? > to te gdzie pieszy stoi dłużej ni 2 sekundy pr > zed pasami. Ty to chyba na jakiś wygwizdowach w tych Czechach i Niemczech byłeś. Byłem w wielu miastach w obydwu krajach, i we wszystkich miastach, gdzie trafiłem akurat na ruch większy niż 1 samochód na 5 minut stałem dłużej niż 2 sekundy. No, ale fakt, jak akurat nic nie jechało, to lazłem na pasy bez czekania - ale w Polsce też tak robię i nic nie próbuje mnie rozjechać. Dodam, że nie tylko ja czekałem, autochtony też nie postępowały zgodnie z twoją samobójczą logiką. > jeszcze raz ci tłumacze .Jak pobocze nie jest utwardzone to nie ma obowiązku ja > zdy poboczem. Ale skoro już jedziesz, to wjeżdżając na jezdnię MUSISZ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. Ale oczywiście, prawo nie zabrania ci na nie wjechać (choć zdaje się, że znów proste przepisy okazały się dla ciebie za trudne, a przepis nie rozróżnia pobocza utwardzonego od nieutwardzonego). > To ze on sobie dla bezpeiczeństwa czasem wjeżdżał na pobocze to prawdopodobnie > ze względu na nierówną krawędź asfaltu. To, czemu sobie wjeżdżał na pobocze, to już jego problem. Ważne, że wracając na drogę ZA KAŻDYM RAZEM MUSIAŁ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. > Jeśli ty zahaczysz kołem auta pobocze to się włączasz do ruchu ? A idiota jak zwykle wymyśla bzdurne sytuacje, które nijak mają się do opisywanych wypadków. A może zaraz wyskoczysz z prawem rowerzysty do jazdy chodnikiem, jak jedzie z dzieckiem? > Dodatkowo tam o ile pamiętam nie ma ciągłej linii bocznej wiec trudno mówić że > koś jechał poboczem albo jezdnią. Jak widać, policji trochę łatwiej mówić o poboczu i jezdni. Może dlatego, że w przeciwieństwie do ciebie znają trochę więcej niż 3 paragrafy na krzyż? > Ślady uderzenia na masce auta podpowiedzą czy rowerzysta wjechał na jezdnię czy > jechał po krawędzi pobocza i jezdni. Możesz być pewien, że w sądzie nie pojawi się tłumaczenie z krawędzią pobocza i jezdni - prawo nie przewiduje takiego przypadku. > Kierowca ma jechać ponad metr od rowerzysty a to znaczy, że co najmniej 1,5 m o > d krawędzi jezdni. Nie. Skoro rowerzysta jedzie pół metra od jezdni, to kierowca ma prawo jechać 0,5 metra od krawędzi jezdni - przepisowe 1 metr zostanie zachowany! > Po śladach hamowania auta będzie widać gdzie było auto jak zaczęło hamować. Gdzie było auto, to akurat najmniej ważne. Bardziej istotne, gdzie był wtedy rowerzysta - a dokładniej, gdzie wtargnął na jezdnię, bo gdzie zapijaczony kierowca zaczął z opóźnieniem hamować to już nie ma żadnego znaczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 20:07 > > A te przepisy szczególnie chronią słabszych uczestników ruchu. > No a ty swoje, że przepisy chronią słabszych... to powiedz mi czemu: > a) osobówka (jako pojazd mniejszy, czyt. słabszy) nie ma gwarantowanego pierwsz > eństwa przed tirem, nawet na czerwonym i wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, Nie będę odpowiadał na głupie pytania. Ty mi odpowiedz dlaczego auto zjeżdżające na pobocze nie włącza się do ruchu a rowerzysta zjeżający z ddr na pobocze włącza się ? Dlaczego zjeżdżając z ddr na pobocze włączam sie do ruchu a zjeżdżając na pas dla rowerów który jest bliżej środka jezdni już nie włączam się ? Skąd mam wiedzieć że włączam się do ruchu gdy wyjeżdżam z drogi wewnętrznej skoro tabliczka oznaczająca jej początek jest odwrócona w stronę drogi publicznej ? Czy jeśli zatrzymałem się na poboczu bo szli piesi i próbując ich ominąć wjechałem na jednie to włączam się czy nie . A dokładniej czy moje zatrzymanie wynikało z warunków ruchu czy nie ? Czy wjeżdżanie rowerem z chodnika na pas rowerowy to włączanie się do ruchu itd itd. PoRD nie reguluje wszystkich kwestii stad tobie może się wydawać że rowerzysta jadący granicą pobocza i jezdni z kazdym balansem ciała włącza się do ruchu. Ale mądry człowiek nie musi mieć wszystkiego napisane.Wystarczy połączyć przepisy o włączaniu się do ruchu i obowiązek omijania rowerzysty w odległości ponad 1 m aby zrozumieć, ze chodzi ti o zakaz zajeżdżania drogi a nie o przekraczanie linii rozdzielającej jezdnie od pobocza.Warto dodać ze zwykle ta linia ie istnieje. Jeśli nie ma linii to można uważać że nie ma pobocza a jak krawędź drogi zniszczona czy połatana (tak jak np na Kiełczówku) to trudno ustalić gdzie się kończy jezdnia. Dla rowerzysty jazda takim nierównym poboczem jest ważniejsza aby się nie przewrócić niż przepisy o włączaniu się do ruchu. Zagrożenie jest tak samo minimalne jak to które robi auto ruszające na wprost po zaparkowaniu na prawym pasie.Ono też się włącza do ruchu ale trudno oczekiwać aby kierowca auta musiał czekać aż lewym pasem nikt nie będzie jechał. Te przepisy o włączaniu dotyczą głownie wjeżdżania w poprzek i zajęcia dużej części pasa. Chodzi o to aby zminimalizować liczbę skrzyżowań (wyjazdy z posesji, drogi gruntowe i polne, drogi wewnętrzne i Strefy zamieszkania). Dzięki temu nie trzeba co kawałek stawiać znaku. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 22:06 > Nie będę odpowiadał na głupie pytania. Pytania są dokładnym odwzorowaniem twojej logiki. Tak więc sam powiedziałeś co należy sądzić o twoim podejściu do prawa. > Ty mi odpowiedz dlaczego auto zjeżdżające na pobocze nie włącza się do ruchu bo się z ruchu WYŁĄCZA, zjeżdżając na pobocze. Co innego robiąc ruch w przeciwnym kierunku ;) > rowerzysta zjeżający z ddr na pobocze włącza się ? Nie, nie włącza się. Chociaż nie jestem pewien, czy jadąc ddr-em był w ruchu, więc być może też się nie wyłącza ;) > a zjeżdżając na pas dla rowerów a co to jest pas dla rowerów według PoRD? > Skąd mam wiedzieć że włączam się do ruchu gdy wyjeżdżam z drogi wewnętrznej sko > ro tabliczka oznaczająca jej początek jest odwrócona w stronę drogi publicznej No, tu jest pytanie do prawników. Ale jeśli znasz daną okolicę, to nie wmówisz, że nie wiedziałeś, że taki parking przy magnolii jest drogą wewnętrzną, a legnicka już nie ;) > Czy jeśli zatrzymałem się na poboczu bo szli piesi i próbując ich ominąć wjecha > łem na jednie to włączam się czy nie . To jak, zatrzymując się wjechałeś na jezdnię? > A dokładniej czy moje zatrzymanie wynikało z warunków ruchu czy nie ? zatrzymanie tak, ale przecież podobno wjechałeś na jezdnię? Btw, zatrzymanie się na poboczu zdecydowanie nie jest włączaniem się do ruchu ;) > Czy wjeżdżanie rowerem z chodnika na pas rowerowy to włączanie się do ruchu A co to jest pas rowerowy? > PoRD nie reguluje wszystkich kwestii stad tobie może się wydawać że rowerzysta > jadący granicą pobocza i jezdni z kazdym balansem ciała włącza się do ruchu. A co ty z tym balansem? A udowodniono, że rowerzysta jeździł szlaczkiem? Bo coś się dałem wciągnąć w twoje durne konfabulacje... > Ale mądry człowiek nie musi mieć wszystkiego napisane.Wystarczy połączyć przepi > sy o włączaniu się do ruchu i obowiązek omijania rowerzysty w odległości ponad > 1 m aby zrozumieć, ze chodzi ti o zakaz zajeżdżania drogi chyba zakaz zajeżdżania pobocza? Co by nie mówić, policja powiedziała, że nieprawidłowo włączał się do ruchu (najprawdopodobniej). Ich pytaj, ile metrów już jechał poboczem... ps. no właśnie, rowerzysta miał, zgodnie z wymyślonym przez ciebie zakazem, nie zajeżdżać nikomu drogi. > Jeśli nie ma linii to można uważać że nie ma pobocza a przepis na to znasz? Czy tylko tak gdybasz? > Dla rowerzysty jazda takim nierównym poboczem jest ważniejsza aby się nie przew > rócić niż przepisy o włączaniu się do ruchu. Jeśli nieprzewrócenie się i ew. poobijanie sobie łokci jest dla rowerzysty ważniejsze niż życie... no cóż, przypuszczam że po zderzeniu z autem i tak sobie poobijał łokcie... > Zagrożenie jest tak samo minimalne jest tak minimalne, że zginął człowiek. > Ono też się włącza do ruchu ale trudno oczekiwać > aby kierowca auta musiał czekać aż lewym pasem nikt nie będzie jechał. Nie, musi jedynie czekać tak długo, aż jego włączenie do ruchu nie wymusi na nikim zmiany prędkości... > Te przepisy o włączaniu dotyczą głownie wjeżdżania w poprzek na szczęście nie ty decydujesz, czego dotyczy, a czego nie dotyczy przepis. > Chodzi o to aby zminimalizować liczbę skrzyżowań Nie, chodzi o to, aby zminimalizować ilość WYPADKÓW! > (wyjazdy z posesji, drogi grun > towe i polne, drogi wewnętrzne i Strefy zamieszkania). A jak kierowca wyjeżdża, gdy był zaparkowany na poboczu/chodniku równolegle do jezdni to już ten przepis nie obowiązuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:22 > > Nie będę odpowiadał na głupie pytania. > Pytania są dokładnym odwzorowaniem twojej logiki. Tak więc sam powiedziałeś co > należy sądzić o twoim podejściu do prawa. -prawo to rzecz wtórna.Tworzy sie je na zapotrzebowanie uczestników ruchu.Ono zawsze się spóźnia i nigdy nie traktuje w pełni tematu/Zatem ludzie nie znający przepisów jeśli myślą to nie zrobią wypadku a ci co znają często mają wyłączoną wyobraźnie a znajomość prawa ich przed niczym nie chroni. Prawo jest zawsze złe bo życie zawsze je wyprzedza. Ponieważ jest złe pisałem ci ze ostatnio kodeks był 73 razy poprawiany. Ostatnia zmiana kwietniowa też nie usunęła wielu widocznych bubli ale to dlatego ze gdyby chcieć wszystko na raz poprawić to by nowelizacje uwalili. Rowerzyści i tak nie wierzyli że ich propozycje przejdą w całości dlatego więcej zmian nie proponowali. Przepisy dotyczące pobocza top kuriozum w polskich stanie dróg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:26 > A co ty z tym balansem? A udowodniono, że rowerzysta jeździł szlaczkiem? Bo coś > się dałem wciągnąć w twoje durne konfabulacje... Każdy rowerzysta jedzie balansem. Im szybciej jedzie tym większy efekt żyroskopowy i jego wężyk bardziej przypomina prostą. Ale tam gdzie jest stara droga lub pobocze raz że prędkość jest mała, a dwa że pełno nierówności. A nierówności omija się wężykiem. Dlatego kierowca ma omijać rowerzystę w dużej odległości. No ale pijak zapewne o tym nie pamiętał tak samo jak o tym ze się po alkoholu nie jedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:27 > > Czy wjeżdżanie rowerem z chodnika na pas rowerowy to włączanie się do ruc > hu > A co to jest pas rowerowy? Dostałeś już linka do obowiązującej ustawy i tam w art 2 możesz sobie przeczytać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 16:56 > > Skąd mam wiedzieć że włączam się do ruchu gdy wyjeżdżam z drogi wewnętrzn > ej sko > > ro tabliczka oznaczająca jej początek jest odwrócona w stronę drogi publi > cznej > No, tu jest pytanie do prawników. Ale jeśli znasz daną okolicę, to nie wmówisz, > że nie wiedziałeś, że taki parking przy magnolii jest drogą wewnętrzną, a legn > icka już nie ;) Nie chodzi o prawników. Nie ma potrzeby stosowania się do PoRD skoro i bez znajomości definicji uwłaczania się do ruchu wiadomo ze jak się wyjeżdża z parkingu to trzeba ustąpić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 20:13 > To, czemu sobie wjeżdżał na pobocze, to już jego problem. Ważne, że wracając na > drogę ZA KAŻDYM RAZEM MUSIAŁ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. Nie jego problem. Miał taki obowiązek, że tam gdzie pobocze nadaje się do jazdy to ma po nim jechać. Czyli każda większa kępa trawy, każdy kamień, słup , latarnia, znak, czy wyrwa zmuszają go do lawirowania po krawędzi jezdni i pobocza. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 22:08 > > drogę ZA KAŻDYM RAZEM MUSIAŁ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. > Nie jego problem. No właśnie jego problem, jak się okazało, na dodatek śmiertelnie poważny problem. > Miał taki obowiązek, że tam gdzie pobocze nadaje się do jazdy to ma po nim jech > ać. A widziałeś to pobocze że się nie nadaje, czy znów konfabulujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 20:23 > > jeszcze raz ci tłumacze .Jak pobocze nie jest utwardzone to nie ma obowią > zku ja > > zdy poboczem. > Ale skoro już jedziesz, to wjeżdżając na jezdnię MUSISZ USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. > Ale oczywiście, prawo nie zabrania ci na nie wjechać (choć zdaje się, że znów p > roste przepisy okazały się dla ciebie za trudne, a przepis nie rozróżnia pobocz > a utwardzonego od nieutwardzonego). Ależ rozróżnia bo zwalnia z jady poboczem które nie nadaje się do jazdy. Zatem po utwardzonym jest obowiązek jazdy. Co do wjeżdżania na jezdnie jak się jedzie skrajem pobocza i jezdni to przepisy tego nie regulują. Rowerzysta jadący poboczem też zajmuje część pasa jezdni bo opona na szerokość 3 cm a rower 65. Zatem jeśli koło opuszcza jezdnię, kierownica jeszcze jest na jezdni. Zwykle takie wąskie wyjedzone ślady na trawie są 10-15 cm od krawędzi asfaltu zatem trudno tu mówić o włączaniu się do ruchu na jezdni jeśli zwiększamy tylko szerokość pasa jezdni jaki rowerzysta zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 22:13 > Ależ rozróżnia bo zwalnia z jady poboczem które nie nadaje się do jazdy. > Zatem po utwardzonym jest obowiązek jazdy. Ale nie pisze, że nieutwardzone nie nadaje się do jazdy... ps. a ty chociaż wiesz, co znaczy "utwardzone"? Rowerem nie raz jeździłem po nieutwardzonych według ustawy drogach... fakt, nielegalnie, obowiązuje zakaz wjazdu pojazdem do lasu ;) > Co do wjeżdżania na jezdnie jak się jedzie skrajem pobocza i jezdni to przepisy > tego nie regulują. Dokładnie, przewidują jedynie że jedziesz albo poboczem, albo jezdnią. > Rowerzysta jadący poboczem też zajmuje część pasa jezdni bo opona na szerokość > 3 cm a rower 65. Ale JEDZIE poboczem... > Zatem jeśli koło opuszcza jezdnię, kierownica jeszcze jest na jezdni. A co, rowerzysta się wywrócił? Jeśli nie, i wciąż jedzie, to kierownica jest co najwyżej NAD jezdnią. Mówiłem ci, benek, polska język trudna język, pora żebyś się wreszcie wziął za jego naukę... > Zwykle takie wąskie wyjedzone ślady na trawie są 10-15 cm od krawędzi asfaltu z > atem trudno tu mówić o włączaniu się do ruchu na jezdni jeśli zwiększamy tylko > szerokość pasa jezdni jaki rowerzysta zajmuje. Ale bardzo prosto mówić, bo ewidentnie jechał 15 cm od krawędzi jezdni, albo i nawet utwardzonego pobocza... przy szerokości opony (ile to było? niech poszukam...) aaa, 3 cm, to pozostaje jeszcze 12 cm na jazdę wężykiem... aha, i kierowcy wystarczy wtedy 90 cm od krawędzi jezdni, a nie 2 czy 200... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 20:29 > > Jeśli ty zahaczysz kołem auta pobocze to się włączasz do ruchu ? > A idiota jak zwykle wymyśla bzdurne sytuacje, które nijak mają się do opisywany > ch wypadków. A może zaraz wyskoczysz z prawem rowerzysty do jazdy chodnikiem, j > ak jedzie z dzieckiem? Dokładnie tak. Poczytaj sobie przepisy jak jechać po jezdni jak się prowadzi małoletniego. Sytuacja z autem jadącym dwoma kołami po jedni i dwoma po poboczu jest podobna do sytuacji gdy lewa strona ciała rowerzysty jest nad jezdnią a prawa nad poboczem. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 22:16 > Poczytaj sobie przepisy jak jechać po jezdni jak się prowadzi małoletniego. I jak to ma się do potrąconego rowerzysty? Małoletni był, czy co... To teraz pomyślę jak benek... No mam. Pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo przed rowerzystą na przejściu no nie, benek? No nie, chyba nie powiesz, że jest inaczej, to elementarny chyba przepis z PoRD. No więc ma? Powtarzałeś tyle razy, a przecież ty się nie mylisz - czyli mamy dowód że ma. Przynajmniej przed pojazdem, a rower nawet jeśli jedzie na nim pieszy to pojazdem bewzględnie jest. No więc pijany kierowca, aby dojśc do samochodu, pół godziny wcześniej przeszedł przez przejście na pasach. Czyli z racji tego, ma bezwzględne pierwszeństwo przed rowerzystą jadącym po poboczu. Zwłaszcza, że rowerzysta mógłbyć kierowcą tira, a przecież prawo chroni słabszych - np. kierowców osobówek chroni przed tirami... No, więc dowód mamy za sobą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: O przepisach nie chroniących słabszych... IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 20:48 > > jechał po krawędzi pobocza i jezdni. > Możesz być pewien, że w sądzie nie pojawi się tłumaczenie z krawędzią pobocza i > jezdni - prawo nie przewiduje takiego przypadku. Nie tylko przewiduje ale wręcz nakazuje ciągle zmienianie > > Kierowca ma jechać ponad metr od rowerzysty a to znaczy, że co najmniej 1 > ,5 m o > > d krawędzi jezdni. > Nie. Skoro rowerzysta jedzie pół metra od jezdni, to kierowca ma prawo jechać 0 > ,5 metra od krawędzi jezdni - przepisowe 1 metr zostanie zachowany! > Nie rozumiesz ze jak mówimy o jedzie rowerzysty to mamy na myśli pozycje koła. Jak mówimy o odległości auta od rowerzysty to rozumiemy że chodzi o obrys sylwetki rowerzysty. Na poboczu często jest wyjeżdżona dróżka i rowerzysta nie może jechać pół metra od jezdni i po trawie. Jeśli ta dróżka jest 10-20 cm od krawędzi asfaltu to część sylwetki rowerzysty jest nad jezdnia. Jeśli do tego dodasz co najmniej 1 m odstępu to wychodzi ci ze auto ma jechać ok. 150 cm od krawędzi jedni.Jeśli rowerzysta wejdzie na jednie z pobocza i będzie jechał kołem 20 cm od krawędzi jezdni to te 150 cm wystarczy aby go nie potrącić. > > Po śladach hamowania auta będzie widać gdzie było auto jak zaczęło hamowa > ć. > Gdzie było auto, to akurat najmniej ważne. Bardziej istotne, gdzie był wtedy ro > werzysta - a dokładniej, gdzie wtargnął na jezdnię, Bzdura ,mógł wjechać wszędzie. Ważne aby auto było daleko i nie zajeżdżał mu drogi. Ale dla pijaka daleko może oznaczać blisko ( zbyt blisko). > bo gdzie zapijaczony kierow > ca zaczął z opóźnieniem hamować to już nie ma żadnego znaczenia.. Szczególnie jak zabił. Jeśli nie ma śladów hamowania lub są krótkie to znaczy ze kierowca za późno zaczął hamować. Ważne gdzie auto się zatrzymało Ta sprawa leży bo osoba pijana robi wszystko za późno. Świadków tam zapewne nie było bo brak chodników i zabudowań. Może kamera kolejowa na przejeździe coś zarejestrowała. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: O przepisach nie chroniących słabszych... 12.11.11, 22:25 > > > jechał po krawędzi pobocza i jezdni. > > Możesz być pewien, że w sądzie nie pojawi się tłumaczenie z krawędzią pob > ocza i > > jezdni - prawo nie przewiduje takiego przypadku. > Nie tylko przewiduje ale wręcz nakazuje ciągle zmienianie czego? koszulki z białej na czerwoną? Oczywiście bez orzełka, bo musi być zgodna z nowym wzorem, co to się Smudzie spodobał, a kibicom nie. Ale kibice jeżdżą blachosmrodami i im od tego na mózg padło ;) > Nie rozumiesz ze jak mówimy o jedzie rowerzysty to mamy na myśli pozycje koła. Nie wiem, co macie benek na myśli, mnie interesuje co mówi prawo... A to nie mówimy, że jak rowerzysta nawet cały się schowa, to przepisowy metr liczymy od krawędzi jezdni i dodajemy pół metra... > Jak mówimy o odległości auta od rowerzysty to rozumiemy że chodzi o obrys sylwe > tki rowerzysty. Wy możecie i myślicie (choć miałbym pewne wątpliwości), ale w sądzie się liczy co mówi PRAWO... > Na poboczu często jest wyjeżdżona dróżka i rowerzysta nie może jechać pół metra > od jezdni i po trawie. Bo tylko jedno pobocze w Polsce istnieje... > Jeśli ta dróżka jest 10-20 cm od krawędzi asfaltu to część sylwetki rowerzysty > jest nad jezdnia. A jeśli jest kilometr od krawędzi asfaltu to co? > k. 150 cm od krawędzi jedni.Jeśli rowerzysta wejdzie na jednie z pobocza i będz > ie jechał kołem 20 cm od krawędzi jezdni to te 150 cm wystarczy aby go nie potr > ącić. Ale jak rowerzysta wjedzie 160cm to zabraknie 10cm. Jakby nie było, policja nie mówi o zachowaniu przepisowego 1metra, choć ciężko mówić, że odległość została zachowana. Pozostaje pytanie, czy kierowca już zaczął wyprzedzać - jeśli uderzył przodem, to ewidentnie ciężko mówić o niezachowaniu odległości przy wyprzedzaniu... > Bzdura ,mógł wjechać wszędzie. Jechać - tak, ale wtargiwać na jezdnię już nie. > Ważne aby auto było daleko i nie zajeżdżał mu dr > ogi. Znaczy co, od tyłu mu zajechał drogę? To rowerzysta na wstecznym wtargnął na jezdnię? > Jeśli nie ma śladów hamowania lub są krótkie to znaczy ze kierowca za późno zac > zął hamować. No, myślę że sam fakt uderzenia już wystarczy za dowód, że za późno zaczął hamować. Pozostaje pytanie, czemu musiał zacząć hamować - jeśli z powodu rowerzysty który miał ustąpić pierwszeństwa a nie ustąpił, to sam fakt że musiał hamować jest dowodem samobójstwa. > Ważne gdzie auto się zatrzymało Kilka metrów za rowerzystą? Btw, nie, nie ważne gdzie się zatrzymało - ważne, gdzie nastąpiło do uderzenia... > Ta sprawa leży bo osoba pijana robi wszystko za późno Co nie zmienia faktu, że i trzeźwy zabije człowieka wjeżdżającego mu gwałtownie pod koła. > Świadków tam zapewne nie było bo brak chodników i zabudowań. Zapewne to jesteś idiotą. Bo przecież nie sugerujesz, że policja sobie wykonfabulowała podejrzewaną wersję zdarzeń? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 17:39 > > Ktoś na niego najechał od tyłu. > Najechanie z tyłu nie jest jeszcze winą samą w sobie. > Jest bo nie można najechał na rowerzystę jeśli się jedzie 2 metry od prawej krawędzi choćby nawet się rowerzysta zachwiał.. > > Gość przeżył prawie 90 lat i nikła znajomość przepisów pozwoliła mu dożyc > tak s > > ędziwego wieku. > Głupi ma szczęście. Czy liczysz na podobny łut szczęścia? > zetkaf daj spokój z takimi tekstami bo pomyśle ze jesteś szczęsliwy :) > > Sugerowanie, że mógł iść piechotą lub jechać KZ jest głupie bo przecież i > dąc te > > ż mógł być potrącony bo tam nie ma chodnika. > Nie umiesz jeździć - nie pchaj się za kierownicę. Inaczej możesz zginąć - niest > ety, mieliśmy praktyczną naukę tej mądrości, niech chociaż ci, których to nie d > otknęło wreszcie to zrozumieją. > PS. a co ma brak chodnika do jazdy KZ, bo tego wątku akurat nie obczaiłem? > A to ze do KZ trzeba dojść po jezdni lub poboczem i pijak może się władować tak samo w pieszego jak w rowerzystę. Zatem twoja rada aby zamiast jeździć rowerem chodzić na piechotę lub iść do KZ jest nietrafiona. akurat jechałem niedawno rowerem po ul.Poprzecznej i zauważyłem że jest niebezpiecznie. Ty możesz mieć pożywkę gdyby morderstwo zdarzyło się na jezdni bo byś mówił że rowerzysta nie ma prawa jeździć po jezdni. > > Sugerujesz że każdy rowerzysta mający gdzieś pojechać powinien zastanowić > się c > > zy ta sprawa jest warta śmierci ? > Nie, jedynie debile którzy mają gdzieś przepisy PoRD. > Wszyscy mają gdzieś przepisy PoRD.Ludzie uczą się tylko najważniejszych bo tylko te mogą spamiętać. Od 2003 roku PoRD zmieniło się ponad 70 razy a ilu kierowców to zauważyło ? 99% kierowców nie kupiło sobie nowego kodeksu zatem 99% kierowców ma PoRD w dupie i jezdzą tak jak ich kiedyś uczyli albo i nawet to zapomnieli. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 18:20 > Jest bo nie można najechał na rowerzystę jeśli się jedzie 2 metry od prawej kra > wędzi choćby nawet się rowerzysta zachwiał.. A ty rower na oczy w ogóle widział? Taki z rowerzystą na nim najlepiej? To teraz sobie wyobraź, że rowerzysta się zachwieje i leci na bok na ziemię - to dwa metry odległości dają w tym momencie uderzenie w głowę, szanse na przeżycie chyba jednak żadne... > A to ze do KZ trzeba dojść po jezdni lub poboczem ale mówimy o jeździe KZ, czyli zakładamy, że na tym odcinku gościu akurat JECHAŁBY KZ-em. A co do dojścia do przystanku - no tą akurat kwestię załatwiliśmy w opcji iścia na piechotę. > i pijak może się władować tak > samo w pieszego jak w rowerzystę. Dodajmy, że według wstępnych ekspertyz policji, to rowerzysta władował się w pojazd prowadzony przez pijanego. Ale tak, tak, masz rację, jako pieszy też byłby wstanie władować się komuś pod koła. > Ty możesz mieć pożywkę gdyby morderstwo zdarzyło się na jezdni bo byś mówił że > rowerzysta nie ma prawa jeździć po jezdni. Jeśli było pobocze - to nie miał. Taki rowerzysta złamałby przepis... i poniósłby tego konsekwencję. Jak rowerzysta odbije się od pieszego na chodniku, a wywracając się uderzyłby się w głowę, to też byłaby kara boska za łamanie przepisów. > Wszyscy mają gdzieś przepisy PoRD.Ludzie uczą się tylko najważniejszych bo tylk > o te mogą spamiętać. Nie. Po prostu nie każdy musi znać przepisy dotyczące parkowania tirów w mieście. A tylko ludzie ograniczeni umysłowo pomijają przepisy dotyczące ich samych. > Od 2003 roku PoRD zmieniło się ponad 70 razy a ilu kierowców to zauważyło ? Nie wiem ilu - ale każdy który łamie jego zapisy, nie może potem płakać jak go zabiją na drodze. PS. A możesz wymienić te 70 razy? To by dawało prawie 10 zmian w ciągu roku, średnio jedna zmiana na półtora miesiąca. No tak, ale w twojej chorej głowie to się wszystkie brednie mogą ulęgnąć, nawet te najmniej prawdopodobne. PS.II. Może w jednej z tych zmian napisano nawet, że rowerzysta jest świętą krową - ale cóż, jako zmiana nieopublikowana w DZ.U. nie obowiązuje, pora to zauważyć. > 99% kierowców nie kupiło sobie nowego kodeksu też nie kupiłem, zapoznałem się w sieci. I tylko nie chrzań tu o łamaniu praw autorskich, bo do tego byłbyś zdolny. > zatem 99% kierowców ma PoRD w dupie i jezdzą tak jak ich kiedyś uczyli albo i nawet to > zapomnieli. No ale nie uprawnia to rowerzystów do samobójstwa i oczekiwania, że samochód jednak ich nie rozjedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 21:57 > > Ty możesz mieć pożywkę gdyby morderstwo zdarzyło się na jezdni bo byś mów > ił że > > rowerzysta nie ma prawa jeździć po jezdni. > Jeśli było pobocze - to nie miał. Taki rowerzysta złamałby przepis... i poniósł > by tego konsekwencję. Jak rowerzysta odbije się od pieszego na chodniku, a wywr > acając się uderzyłby się w głowę, to też byłaby kara boska za łamanie przepisów I znów bzdury piszesz. Jak łatwo zauważyć policja nie stwierdziła winy rowerzysty ze nie jechał po poboczu,. Jest tyle rodzai poboczy ze przepisy tego nie mogą dokładnie regulować. Zatem to rowerzysta decyduje jakie pobocze nadaje się do jazdy. > Nie. Po prostu nie każdy musi znać przepisy dotyczące parkowania tirów w mieści > e. A tylko ludzie ograniczeni umysłowo pomijają przepisy dotyczące ich samych. Super przykład.W PoRD zawierającym setki przepisów jest jeden ustęp o parkowaniu tirów. Ważne ze rowerzyści znają podstawowe zasady ruchu i rudział o ruchu rowerów. > PS. A możesz wymienić te 70 razy? To by dawało prawie 10 zmian w ciągu roku, śr > ednio jedna zmiana na półtora miesiąca. No tak, ale w twojej chorej głowie to s > ię wszystkie brednie mogą ulęgnąć, nawet te najmniej prawdopodobne. Nie nie mogę ,Nie rejestrowałem ich.Znam tylko kilka. Ale ktoś policzył i przed tą z kwietnia było 73 zmiany zdaje się. > > 99% kierowców nie kupiło sobie nowego kodeksu > też nie kupiłem, zapoznałem się w sieci. I tylko nie chrzań tu o łamaniu praw a > utorskich, bo do tego byłbyś zdolny. Kiedy się zapoznałeś ? Przez pół roku nie docierało do ciebie ze nie ma obowiązku jazdy po ścieżkach i nie dałeś sobie przetłumaczyć.Dopiero kilka dni temu wytłumaczyli ci ze pracujesz na starym projekcie nowelizacji zamiast na zatwierdzonej przez prezydenta ustawie. zatem jeszcze tydzień temu nie znałeś najważniejszego przepisu o jeździe rowerem. Większość kierowców ma doopie PORD.Spora cześć nie słyszała o nowelizacji. Wielu kierowców na oczy nie widziało ddr czy przejazdu nie mówiąc i innych rzeczach jak śluzy czy kontrapasy. > No ale nie uprawnia to rowerzystów do samobójstwa i oczekiwania, że samochód je > dnak ich nie rozjedzie. jadać po dziurawej jezdni oczekuje ze samochód mnie nie rozjedzie. To co piszesz dyskwalifikuje cię jako kierowcę. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 22:35 > Jak łatwo zauważyć policja nie stwierdziła winy rowerzysty ze nie jechał po pob > oczu,. Nie, jedynie że zjeżdżał z pobocza na jezdnię. To ogromna różnica, bo gdyby już wcześniej jechał jezdnią, to nie byłoby pewnie zdarzenia. Albo byłaby ewidentna wina kierowcy. > Jest tyle rodzai poboczy ze przepisy tego nie mogą dokładnie regulować. Ale regulują - w stwierdzeniu "O ile jest to możliwe". > Zatem to rowerzysta decyduje jakie pobocze nadaje się do jazdy. ROwerzysta zadecyduje, że każde się nie nadaje, nawet pobocze autostrady ;) > Super przykład.W PoRD zawierającym setki przepisów jest jeden ustęp o parkowani > u tirów. Ile by nie było - mnie nie obowiązuje, to nie muszę pamiętać. PS. ciekawe, czy z pamięci, bez zerkania do kodeksu, powiesz od ilu ton obowiązuje? > Ważne ze rowerzyści znają podstawowe zasady ruchu i rudział o ruchu rowerów. Skoro znają, to czemu nie przestrzegają? PS. "Jestem świętą krową" to nie są podstawowe zasady ruchu. A poza tym musisz znać też te zaawansowane ;) > Nie nie mogę ,Nie rejestrowałem ich.Znam tylko kilka. To zajrzyj do dzienników - jestem pewien, że tylu nie znajdziesz... > Kiedy się zapoznałeś ? Jeszcze przed wejściem w życie? > Przez pół roku nie docierało do ciebie ze nie ma obowiązku jazdy po ścieżkach Ale ja ci ciągle tłumaczę, że PoRD nie dotyczy ścieżek. A poza tym, jako kierowcy pojazdu silnikowego nie muszę wiedzieć, gdzie może jeździć tir, a gdzie rower - mnie interesuje gdzie mogę jeździć ja. A niezależnie czy ten tir ma tam prawo jechać czy nie (czy niech będzie rowerzysta) jak go zobaczę, to zgodnie z art. 2 powinien starać się go nie rozjechać. > Dopiero kilka dni temu wytłumaczyli ci ze pracuj > esz na starym projekcie nowelizacji ciekawe, że na stronach z obowiązującymi ustawami podają PROJEKTY. Chyba żeś czegoś nie doczytał... > zatem jeszcze tydzień temu nie znałeś najważniejszego przepisu o jeździe rowere Najważniejsze dla WSZYSTKICH kierowców, włącznie z rowerzystami są te, które mówią kto ma przed kim pojechać. > Większość kierowców ma doopie PORD. W tym także kierowcy rowerów... > Spora cześć nie słyszała o nowelizacji. Z kolei ci jednośladowi potrafią twierdzić, że rowerzysta jest pieszym gdy jedzie na rowerze ;) > jadać po dziurawej jezdni oczekuje ze samochód mnie nie rozjedzie. To oczekuj sobie dalej w trakcie popełniania samobójstwa. Kklement pewnie by nam powiedział coś na temat takich nałogowych samobójców... > To co piszesz dyskwalifikuje cię jako kierowcę. Dobrze, ze nie tobie o tym decydować, bo pewnie w Polsce nie zdałby nikt, kto nie ma udokumentowanych 4 milionów godzin jazdy na rowerze i 500 przepuszczeń rowerzystów, nawet z ulicy podporządkowanej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 17:47 > > Znaczy że samobójcą jest każdy pieszy, bo mu nie wolno wchodzić na pasy p > rzed a > > uto na ruchliwej drodze. > Nie, tylko niektórzy ładują się chamsko prosto pod koła. Inni albo pokornie cze > kają albo robią to inteligentnie... To jest właśnie myślenie kierowcy. Może i nie wszyscy roztropnie na zebrę wchodzą ale z pewnością nie po chamsku. Nawet jeśli widać że cham kierowca nie zamierza hamować choć może, to gdy pieszy celowo mu wejdzie na drogę aby hamował gwałtownie to trudno to nazwać chamstwem. Chamstwem nazwałbym takie polskie myślenie że stanowcze egzekwowanie praw pieszych to chamstwo. > > Jednak wszyscy wchodzą bo inaczej by nie przeszli. > Tak samo się tłumaczą idioci wyjeżdżający na chama z podporządkowanej - Jak zwykle bzdura. Mylisz wejście na jezdnię pieszego, który ma pierwszeństwo z wymuszenie pierwszeństwa przez pojazd na podporządkowanej. Tych rzeczy nie można porównywać bo to przeciwległe bieguny. >cześć z > nich już wie, jak łatwo gną się blachy. Dodajmy, że sam nigdy nie wjeżdżam sił > owo, a jeszcze nie zdarzyło mi się czekać w podporządkowanej dłużej niz 2 minut > y... A potem już nigdy na podporządkowaną nie wjeżdżasz chyba ze pod koniec trasy. A pieszy ciągle się prosi przed każdymi pasami. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 18:30 > To jest właśnie myślenie kierowcy. Tak, to jest właśnie myślenie kierowcy. Myślenie, które zgodnie z art. 2 PoRD pozwala zakładać, że każdy inny uczestnik ruchu (w tym i pieszy) będzie postępował w zgodzie z przepisami PoRD. > Może i nie wszyscy roztropnie na zebrę wchodzą ale z pewnością nie po chamsku. Sorry, ale granica rozsądku i chamstwa jest mniej więcej taka sama - wyznacza ją ostre hamowanie kierowcy. > Nawet jeśli widać że cham kierowca nie zamierza hamować choć może, Nie, kierowca zawsze może hamować, a mimo to gdy nie hamuje nie jest jeszcze chamem. Chamem jest dopiero wtedy, gdy nie hamuje widząc pieszego już znajdującego się na drodze. Pieszy mogący za chwilę być na przejściu jest albo chamem, albo kulturalnie czeka. Ew. KULTURALNIE wchodzi na pasy, sam zresztą chyba pisałeś o tym sposobie ;) > y celowo mu wejdzie na drogę aby hamował gwałtownie to trudno to nazwać chamstw > em. Mówimy wtedy o niezgodnym z PoRD nieustąpieniu należnego pierwszeństwa. Jeśli ktoś nieprzepisowym działaniem wymusza na innych gwałtowne zachowania - to dla mnie jest już chamstwem. Co innego, gdy w ramach przepisu nie wykazuje jakiejś szczególnej kurtuazji to już jedynie brak kultury a nie chamstwo. To jakby zero na skali, a nie liczba ujemna. > Chamstwem nazwałbym takie polskie myślenie że stanowcze egzekwowanie praw piesz > ych to chamstwo. Praw pieszych - tak, ale mówisz o prawie które nie istnieje - ustępowaniu pierwszeństwa osobie znajdującej się na chodniku. > Mylisz wejście na jezdnię pieszego, który ma pierwszeństwo z wymuszenie pierwsz > eństwa przez pojazd na podporządkowanej. Nie, nie mylę - to ty mylisz pieszego znajdującego się na przejściu (który nabył już prawa) z pieszym, który stoi NA CHODNIKU, a nie na przejściu - pieszym na chodniku PoRD daje pierwszeństwo jedynie przed rowerzystami! A i to tylko tym, którzy jadą po chodniku. > Tych rzeczy nie można porównywać bo to przeciwległe bieguny. Nie, w jednym i w drugim jest ta sama kategoria prawna: naruszenie zasad pierwszeństwa. > A potem już nigdy na podporządkowaną nie wjeżdżasz chyba ze pod koniec trasy. No, ale w przeciwieństwie do niejednego samobójcy, grzecznie czekam aż ktoś mnie przepuści albo będzie luka. Poza tym, droga którą jadę kilkukrotnie staje się jeszcze podporządkowaną, wystarczy rondo na trasie, że o innych przypadkach nie wspomnę. > A pieszy ciągle się prosi przed każdymi pasami. Podobnie jak ja się proszę przed każdą kolejną główną. Dodajmy tylko, że pieszy z racji przecinania się szlaków komunikacyjnych ma po prostu więcej okazji do popełnienia samobójstwa - czy to jest dla ciebie powód, żeby z którejś skorzystać? Odpowiedz Link Zgłoś
sverir Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 12:13 Całe Twoje dywagacje tracą na znaczeniu, w momencie uświadomienia sobie, że kierowca miał 1 promil. A w tej sytuacji niezależnie od tego jak zachowałby się rowerzysta, kierowca sam sobie odebrał możliwość właściwej reakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 15:24 > Całe Twoje dywagacje tracą na znaczeniu, w momencie uświadomienia sobie, że kie > rowca miał 1 promil. A w tej sytuacji niezależnie od tego jak zachowałby się ro > werzysta, kierowca sam sobie odebrał możliwość właściwej reakcji. Nie twierdzę, że kierowca był niewinny. Jednak gdyby nie zachowanie rowerzysty, to najprawdopodobniej nie byłoby kursu kolizyjnego, i pijak nie miałby na co reagować... Z kolei jeśli odległość była mała, to i na trzeźwo miał małe szanse zareagować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 17:54 > Nie twierdzę, że kierowca był niewinny. Jednak gdyby nie zachowanie rowerzysty, Chodzi ci o to że 87 latek był narwany jak 17 -latek ? Może to rowerzysta był pijany i wyjeżdżał na środek jezdni ? A może ci po prostu chodzi o to ze rowerzysta nie powinien się pojawić na jezdni, to powiedz to wyraźnie. Powinien być na jezdni czy nie skoro z ciebie taki legalista ? > to najprawdopodobniej nie byłoby kursu kolizyjnego, i pijak nie miałby na co r > eagować... Kursu kolizyjnego by nie było gdyby kierowca jechał ok 2 metrów od prawej krawędzi. > Z kolei jeśli odległość była mała, to i na trzeźwo miał małe szanse zareagować. Tak trzeźwi kierowcy też często łamią prawo i nie zachowują odstępu ponad 1 m.Wystarczy żę się rowerzysta zachwieje lub przewróci lub objedzie dziurę a już ktoś o niego zahacza. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 18:35 > Chodzi ci o to że 87 latek był narwany jak 17 -latek ? Nie. Jedynie że albo przez te 87 lat nie nabrał mądrości, albo już zgłupiał na starość. No i efektem tej głupoty jest jego śmierć. > Może to rowerzysta był pijany i wyjeżdżał na środek jezdni ? A może to kierowca rzucił się na rowerzystę? W konkursie na największą bzdurę oddaję ci wygraną walkowerem. > A może ci po prostu chodzi o to ze rowerzysta nie powinien się pojawić na jezdn > i, to powiedz to wyraźnie. Powinien w momencie pojawiania się upewnić się, że ma miejsce. A nie rzucać się rozpędzonemu samochodowi pod koła. > Powinien być na jezdni czy nie skoro z ciebie taki legalista ? Nie wiem, nie widziałem tamtego pobocza. Na pewno nie powinien wjeżdżać pod koła. > Kursu kolizyjnego by nie było gdyby kierowca jechał ok 2 metrów od prawej krawę > dzi. A jakby jechał 200 metrów od prawej krawędzi, to by się rozbił na drzewie i nie zabił rowerzysty. A jakby jechał 2 km od prawej krawędzi... a może on jechał właśnie 2 km od prawej krawędzi równoległej ulicy 2km dalej? ;) > Tak trzeźwi kierowcy też często łamią prawo i nie zachowują odstępu ponad 1 m. Tak, trzeźwi kierowcy zabijają ludzi na drogach nie ze swojej winy, i widać to w późniejszych orzeczeniach sądowych. TAK CIĘŻKO CI TO ZROZUMIEĆ? > Wystarczy żę się rowerzysta zachwieje lub przewróci jak się przewróci, to musiałby być 3 letnim dzieckiem na dziecięcym rowerku, żeby zmieścił się w przepisowym 1m odstępu. Czyżbyś był 3 letnim dzieckiem? To by wiele tłumaczyło... Odpowiedz Link Zgłoś
sverir Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 13.11.11, 15:14 > Tak, trzeźwi kierowcy zabijają ludzi na drogach nie ze swojej winy, i widać to > w późniejszych orzeczeniach sądowych. TAK CIĘŻKO CI TO ZROZUMIEĆ? W których orzeczeniach? Bo w tych których ja znam, wystarczy że kierowca nieznacznie przekroczył prędkość, żeby już sąd obarczył go współodpowiedzialnością za wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 17:05 > > Wystarczy żę się rowerzysta zachwieje lub przewróci > jak się przewróci, to musiałby być 3 letnim dzieckiem na dziecięcym rowerku, że > by zmieścił się w przepisowym 1m odstępu. Czyżbyś był 3 letnim dzieckiem? To by > wiele tłumaczyło... Myślisz jak dziecko.1 metr to jest minimalna odległość z jaką należy rowerzystę wyprzedzić. Jeśli będziesz jechał 150 cm od rowerzysty to gdy on się przewróci masz możlwość jeszcze odbicia te 30 cm w krótkim czasie. Masz problemy z trygonometrią. 1 metr to jest od obrysu np od lusterka rowerowego a nie od kola rowerowego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 11:07 > rozumiem, co masz na myśli .... Ty rozumiesz ale zetakaf sam nie rozumie co pisze. Rowerzysta jadąc krawędzią jezdni i pobocza nie może ustępować pierwszeństwa każdemu pojazdowi, który zbliża się od strony jego pleców. > ale popatrz na to, że 87 latek nie ma sprawności 24 latka, on zwyczajnie może t > ych zasad "nie pamiętać".... a musiał wsiąść na rower, bo ... córka/syn/ktokolw > iek prosili o coś, tam....bo kwiatki na działce pracowniczej nieprzesadzone, bo > sąsiadka prosiła ... > .... nawet młody nie pamięta wszystkich przepisów.Nawet zetkaf ciągle zaglądający do PoRD nie zna 10% jego zawartości. Nie spotkałem w życiu ani jednego policjanta poza drogówką, który by je znał. Spotkałem trochę policjantów z drogówki , którzy go nie znali w stopniu zadowalającym. Zetkaf się wymądrza na forum korzystając ze ściągi, ale to się nie przekłada na zmiany bezpieczeństwa na drodze. Dodatkowo zetakaf często mąci skupiając się na szczegółach zamiast wczytać się w ducha przepisu i zrozumieć czemu przepis miał służyć. Właśnie tu znów próbuje wpierać że jazda wzdłuż pobocza i jezdni wymaga ciągłego ustępowania pierwszeństwa jadącym za nami. > "Selekcja naturalna zadziałała podwójnie - jeden nie nauczony reguł życia w spo > łeczeństwie zabity" > ...... > tu, jak wyżej > ..... > "drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społeczeństwa..." > ..... > i oby mu bozia rozum wróciła ....i więcej ofiar na swym koncie nie miał Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 14:01 > Właśnie tu znów próbuje wpierać że jazda wzdłuż pobocza i jezdni wymaga ciągłeg > o ustępowania pierwszeństwa jadącym za nami. Jeśli z tego pobocza wjeżdża na jezdnię to jak najbardziej ma obowiązek ustępowania. Jeśli więc jeździł slalomem między jezdnią a poboczem, to oznacza, że nie potrafił zachować równowagi, więc nie powinien na rower siadać (w zasadzie niewiele różniącym się od osoby nietrzeźwej). Z formalnego punktu widzenia w tym slalomie za każdym razem wjeżdżając na jezdnię był włączającym się do ruchu który ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom będącym w ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 18:41 > Jeśli z tego pobocza wjeżdża na jezdnię to jak najbardziej ma obowiązek ustępow > ania. Jeśli więc jeździł slalomem między jezdnią a poboczem, to oznacza, że nie > potrafił zachować równowagi A co przewracał się ? Jeździłeś kiedyś krawędzią asfaltowej jezdni ? Normalne że trzeba balansować inaczej niż jak się jedzie po równym asfalcie. >, więc nie powinien na rower siadać (w zasadzie nie > wiele różniącym się od osoby nietrzeźwej). Jadący zygzakiem rowerzysta omijający dziury na jezdni przypomina ci pijanego kierowcę ? A może wiesz dlaczego auto ma jechać 150 cm od rowerzysty ? >Z formalnego punktu widzenia w tym s > lalomie za każdym razem wjeżdżając na jezdnię był włączającym się do ruchu któr > y ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom będącym w ruchu. Błędne myślenie.On jechał ta częścią jezdni a niewielkie przesunięcia toru jazdy nie mają znaczenia. Jeśli już jesteś takim formalistą to rowerzysta nie powinien w ogóle znajdować się na jezdni. Tralkowanie ze rowerzysta jadący krawędzią jedni z kazdym balansem włącza się do jazdy na jezdni jest niepoważne. Czy ty jadąc autem jak złapiesz kołami pobocze to stajesz i przepuszczasz auta z tyłu ? Tak powinieneś zrobić wszak masz ustąpić pierwszeństwo jadącym za tobą :) A może on powinien się zatrzymać i sprowadzić rower z jezdni aby ułatwić wyprzedzanie ? Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 19:35 > A może wiesz dlaczego auto ma jechać 150 cm od rowerzysty ? Zaraz będzie, że półtora kilometra ;) > Błędne myślenie. Może i błędne. Ale jak mawia stara maksyma: dura lex, sed lex ... > On jechał ta częścią jezdni a niewielkie przesunięcia toru jazd Podoba mi się określenie... zobaczymy czy policji też się spodoba? ;) > Tralkowanie ze rowerzysta jadący krawędzią jedni z kazdym balansem włącza się d > o jazdy na jezdni jest niepoważne. Nie, niepoważne to jest ciągłe wjeżdżanie i zjeżdżanie z jezdni. Przecież można jechać cały czas pobocze, a gdy jest to niemożliwe - jechać cały czas jezdnią. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 15:31 > Ty rozumiesz ale zetakaf sam nie rozumie co pisze. Rowerzysta jadąc krawędzią j > ezdni i pobocza nie może ustępować pierwszeństwa każdemu pojazdowi, który zbliż > a się od strony jego pleców. A czemu nie może? Bo świętą krową jest i ma gdzieś PoRD? Ale na przejeździe krzyczy, że PoRD to rzecz święta, wręcz Biblia... No cóż, miejsce krowy w oborze, albo w rzeźni... > nawet młody nie pamięta wszystkich przepisów.Nawet zetkaf ciągle zaglądający do > PoRD nie zna 10% jego zawartości. Ale przynajmniej pamiętam te, które bezpośrednio dotyczą bezpieczeństwa. A że nie pamiętam tych, które mówią gdzie może parkować rowerzysta i kierowca tira i których przepisów wciąż musi karetka na sygnale - dla mnie nie są one ważne, mnie nie dotyczą. > Nie spotkałem w życiu ani jednego policjanta poza drogówką, który by je znał. Prawnicy w sądzie zajmujący się ruchem drogowym? Biegli sądowi? > Zetkaf się wymądrza na forum korzystając ze ściągi, ale to się nie przekłada na > zmiany bezpieczeństwa na drodze. Przekłada - każde spojrzenie do ściągawki mi coś przypomina. > Dodatkowo zetakaf często mąci skupiając się na szczegółach zamiast wczytać się > w ducha przepisu i zrozumieć czemu przepis miał służyć. Dodatkowo zetkaf, w przeciwieństwie do benka, przeczytał cały kodeks drogowy i nie naciąga go na siłę, chociażby wmawiając że rowerzysta jadący na rowerze nie jedzie na rowerze tylko jest pieszym ;) Co do ducha przepisów - nie, nie znam go, i choć zajmuję się fantastyką, to znajomych wśród duchów nie mam. Tajemniczych głosów nakłaniających szczególnie do samobójstwa też nie słyszę. > Właśnie tu znów próbuje wpierać że jazda wzdłuż pobocza i jezdni wymaga ciągłeg > o ustępowania pierwszeństwa jadącym za nami. Nie. Każdy kierowca jadący swoim pasem ruchu przecież też jedzie wzdłuż zarówno pobocza, jak i jezdni. A ustępować musi jedynie wjeżdżając z pobocza, wyjazdu z parkingu, itp. na jezdnię. Fachowo się to nazywa włączaniem do ruchu... Zapewne tych policjantów, którzy znają ten przepis, nazwiesz niezadowolająco przeszkolonymi? > > "drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społeczeństwa..." > > i oby mu bozia rozum wróciła ....i więcej ofiar na swym koncie nie miał W cuda bym nie wierzył - jedynie że przez kilka lat mamy zapewnioną ochronę od jednego idioty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 10:41 > > 24 latek sprawcą pod wpływem alkoholu > No właśnie nie do końca... > bo choć z jednej strony sam fakt bycia pijanym świadczy o jego ewidentnej winie > , to policja sugeruje, że wypadek najprawdopodobniej zdarzył się w momencie kie > dy rowerzysta wjeżdżał z pobocza na jezdnię. Jakbyś nie zrozumiał, WŁĄCZAŁ SIĘ > DO RUCHU. Czyli, jakbyś jeszcze nie zauważył co z tego wynika, MIAŁ OBOWIĄZEK > USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. Nie jest to takie oczywiste. Włączanie polega na ruszaniu przy którym kierujący ma dość czasu na rozgadanie się na bok czy nie zajedzie komuś drogi.Jednak rowerzyści są zobligowani do jazdy po poboczu jeśli nadaje się do jazdy lub nie ma tam pieszych. Każdą dziurę , kępę trawy czy pieszego omija się jadać po jezdni. Zatem rowerzysta jedzie skrajem jezdni i cały czas balansuje to 20 cm lewo to w prawo. Dlatego istnieje obowiązek wyprzedzania rowerzysty w odległości większej niż 1 m. Przepisy dotyczące włączania się do ruchu dotyczą głownie sytuacji gdy pojazd rusza po zatrzymaniu się nie wynikającym z warunków ruchu. Gdy rowerzysta jedzie wzdłuż drogi gdzie nie am utwardzonego wyasfaltowanego pobocza należy taktować jako jazdę po jedni a to ze jak auta go wyprzedzają zjedzą 20 cm na prawo na trawiaste pobocze trudno nazwać jazdą po poboczu. Kierowca nie może oczekiwać ze rowerzysta będzie jechał po poboczu jeśli ono nie nadaje się do jazdy. Zatem przepisy dotyczące włączanie się z pobocza dotyczą sytuacji gdy jest szerokie np wyasfaltowane pobocze i kierowca jest pewien ze rowerzysta będzie nim kontynuował jazdę więc nie zwalnia przy wyprzedzaniu i nie wjeżdża na lewy pas. Chodzi tu bardziej o element zaskoczenia niż o zajęcie pasa. Dlatego do włączania się do ruchu dopisano zjeżdżanie z chodnika na jednie, wyjazd z pola lub drogi gruntowej, wyjazd z posesji. Są to wyjazdy poprzeczne czyli czas obserwacji jest krótki. Jak rowerzysta jedzie skrajem jezdni to nie można ocenić czy on jechał jezdnią czy poboczem.Krawędź jezdni jest nie regularna, są poobłamywane kawałki asfaltu , są podmycia, kałuże , kamienie , trawa, znaki, słupki itd Nikt nie będzie z suwmiarką mierzył ile cm rowerzysta balansuje jadąc wężykiem. Rowerzysta jadąc krawędzią nie może się co 1,5 s włączać do ruchu. Nawet jadąc 10-20 cm po poboczu dalej jedzie po jezdni bo zajmuje pas ruchu na jezdni, gdyż rower ma szerokość 60-70 cm i nie jedzie po linii prostej. > Selekcja naturalna zadziałała podwójnie - jeden nie nauczony reguł życia w społ > eczeństwie zabity, Idioto on przeżył 90 lat w tym społeczeństwie czego ty nie dokonasz bo to ty do reguł nie chcesz się dopasować. Kierowca też nie chciał się dopasować wiec będzie odizolowany od społeczeństwa na 12 lat. Jak można być tak zakłamanym lub głupim jak ty? Na drodze masz uważać abyś nie zabił a nie interpretować prawo po swojemu.W sądzie się dowiesz czy dobrze PoRD rozumiałeś. >drugi (miejmy nadzieję) na kilka lat odizolowany od społecze > ństwa... Należałoby wprowadzić rejestr uzależnionych od alkoholu i okresowo sprawdzać czy jeżdżą autem i w jakim stanie. Policja łapie co roku 150.000 pijaczków a to pewnie ze 3-5% jeżdżących po alkoholu. Uszanuj śmierć człowieka i nie imputuj mu wykroczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_ze_wsi Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 14:19 Benek, muszę ci to powiedzieć - masz wszelkie cechy wariata. Kopiujesz, wklejasz, piszesz po to tylko, żeby pisać. Nikt tego nie czyta, a ty i tak piszesz. Staraj się zmieścić w kilku linijkach, wtedy twój przekaz będzie jaśniejszy. I nie kopiuj tyle niepotrzebnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 15:50 > Nie jest to takie oczywiste. Jest, odpowiedni przepis PoRD o tym mówi. Na dodatek jest wyjątkowo przejrzysty, łatwy do zrozumienia i (co gorsza dla rowerzystów) nawet dosyć precyzyjny. > Włączanie polega na ruszaniu Nie, włączanie nie polega na ruszeniu. > Każdą dziurę , kępę trawy czy pieszego omija się jadać po jezdni. Bo na poboczach to dzikie tłumy pieszych łażą... szkoda, że jakoś ja żadnego nie spotykam... o dziurach czy ROSNĄCEJ W POBOCZU TRAWIE i to wielkimi kępami nie wspomnę... > Zatem rowerzysta jedzie skrajem jezdni i cały czas balansuje to 20 cm lewo to w > prawo. Prawo nie przewiduje pojęcia "skraju jezdni" Jedzie albo jezdnią, albo poboczem. > Przepisy dotyczące włączania się do ruchu dotyczą głownie sytuacji gdy pojazd r > usza po zatrzymaniu się nie wynikającym z warunków ruchu. Nie, nie tyczą głównie sytuacji - tyczą głównie sytuacji opisanych w PoRD. Dodajmy, że sam jako kierowca dosyć często włączam się do ruchu bez ruszania z miejsca, będąc już w ruchu z punktu widzenia fizyki. Wyjazdy z wielu parkingów przy marketach, dróg osiedlowych itp., wyjazd z podwórka czy garażu - jeśli nic nie jedzie, jadę bez zatrzymywania się. > Gdy rowerzysta jedzie wzdłuż drogi gdzie nie am utwardzonego wyasfaltowanego po > bocza należy taktować jako jazdę po jedni Jak się jest idiotę, to w ogóle wiele rzeczy należy. Jeśli jednak chcesz przeżyć, to jazdę po poboczu należy traktować jako jazdę po poboczu. Tako rzecze PoRD... > ą 20 cm na prawo na trawiaste pobocze trudno nazwać jazdą po poboczu. A czy prawo przewiduje opcję TRAWIASTEGO pobocza? To już chyba w ogóle jest jazda POZA DROGĄ??? Pobocze z założenia mają jednak lekko utwardzoną, w ostateczności piaszczytsą nawierzchnię, a nie trawiastą. > Kierowca nie może oczekiwać ze rowerzysta będzie jechał po poboczu jeśli ono ni > e nadaje się do jazdy. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, a nawet z PoRD, masz rację, nie może oczekiwać. Ale może oczekiwać, że włączający się do ruchu ustąpi mu pierwszeństwa. > Zatem przepisy dotyczące włączanie się z pobocza dotyczą sytuacji gdy jest szer > okie np wyasfaltowane pobocze także że pobocze jest, jak to często w Polsce bywa z wyjątkiem autostrad (na których mogę oczekiwać, że mi rowerzysta tam się w ogóle nie pojawi) nie wyasfaltowane. A mimo to nic nie przeszkadza rowerzystom po nim jeździć. > i kierowca jest pewien ze rowerzysta będzie nim k > ontynuował jazdę ew. ustąpi mu pierwszeństwa włączając się do ruchu. > więc nie zwalnia przy wyprzedzaniu i nie wjeżdża na lewy pas. A w PORD nie ma przypadkiem zapisu o zakazie zwalniania przy wyprzedzaniu i bezpośrednio po nim? > Chodzi tu bardziej o element zaskoczenia niż o zajęcie pasa. Tak, w większości wypadków chodzi o element zaskoczenia i brak czasu na reakcję. Dlatego niektórych nakazano ustępować pierwszeństwa. > Dlatego do włączania się do ruchu dopisano zjeżdżanie z chodnika na jednie, wyj > azd z pola lub drogi gruntowej, wyjazd z posesji. A co mają chodniki, pola, drogi gruntowe czy wyjazdy z posesji do pobocza? Aaa, że niby chodnik ma jeszcze pobocze? ROTFL > Są to wyjazdy poprzeczne czyli czas obserwacji jest krótki. Dopisano też POBOCZE, które z założenia jest wzdłuż drogi. > Jak rowerzysta jedzie skrajem jezdni to nie można ocenić czy on jechał jezdnią > czy poboczem. Ale jakie SKRAJEM jezdni? Ma jechać poboczem, a tam gdzie się nie da - jezdnią. Zdaje się, że zgodnie z nowelizacjami nie musi już jechać pasem, i chyba może jechać okrakiem. > Krawędź jezdni jest nie regularna, są poobłamywane kawałki asfaltu > , są podmycia, kałuże , kamienie , trawa, znaki, słupki itd Te zazwyczaj powinny stanowić cześć POBOCZA, a nie JEZDNI. Jezdnia jest z założenia wtedy regularna, wyznaczona wymalowaną linią. > Nikt nie będzie z suwmiarką mierzył ile cm rowerzysta balansuje jadąc wężykiem. Nie, bo rowerzysta NIE MA PRAWA JEŹDZIĆ WĘŻYKIEM. > Rowerzysta jadąc krawędzią nie może się co 1,5 s włączać do ruchu. Nie, skoro pobocze mu uniemożliwia jazdę, powinien się włączyć do ruchu i jechać dalej jezdnią - tak, aby ewidentnie widoczne było, że nie jedzie jakimś wyimaginowanym skrajem... > Nawet jadąc 10-20 cm po poboczu dalej jedzie po jezdni bo zajmuje pas ruchu na > jezdni Nie, nie jedzie po jezdni, chociaż utrudnia jazdę tym na jezdni. > gdyż rower ma szerokość 60-70 cm A pasy rzadko są dokładnie tak szerokie, jak szerokość samochodu ;) > i nie jedzie po linii prostej. Wężykiem? Życzę spotkania z policją... > Idioto on przeżył 90 lat w tym społeczeństwie czego ty nie dokonasz bo to ty do > reguł nie chcesz się dopasować. No właśnie TO ON SIĘ NIE DOPASOWAŁ DO REGUŁ. A ja nie dokonam pewnie z powodów zdrowotnych... > Na drodze masz uważać abyś nie zabił toż mało razy mówiłem o dwóch naczelnych regułach, stojących ponad PoRD (a właściwie zapisanych w jego art. 2, w końcówce)? Po pierwsze, nie dać się zabić idiocie, po drugie nie zabić żadnego idioty, bo będę odpowiadał jak za człowieka? > a nie interpretować prawo po swojemu. Nie po swojemu, tylko zgodnie z zapisami. >W sądzie się dowiesz czy dobrze PoRD rozumiałeś. Wolałbym jednak, żeby idioci zrozumieli je wcześniej, niż potem ciagać się po sądach aby w końcu zostać uniewinnionym. Wyrok sądowy nie wymaże wyrzutów sumienia... > Należałoby wprowadzić rejestr uzależnionych od alkoholu i okresowo sprawdzać cz > y jeżdżą autem i w jakim stanie. A jestem za, jak najbardziej. Jak będziesz zbierał podpisy pod wnioskiem ustawodawczym, to zgłoś się do mnie, chętnie podpiszę. > Uszanuj śmierć człowieka i nie imputuj mu wykroczenia. Ja mu nic nie imputuję. Ale nie będę mówił że ktoś nie popełnił samobójstwa, skoro znaleziono go wiszącego na sznurze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:02 > > Nie jest to takie oczywiste. > Jest, odpowiedni przepis PoRD o tym mówi. Na dodatek jest wyjątkowo przejrzysty > , łatwy do zrozumienia i (co gorsza dla rowerzystów) nawet dosyć precyzyjny. Niby przejrzysty ale nie rozumiesz go.Co innego wjazd z pobocza czy chodnika w poprzek drogi a co innego jazda krawędzią pobocza i jezdni. To ze rowerzysta często zmienia jezdnie na pobocze nie oznacza ze komuś zajeżdża drogę bo cały czas jest na jezdni. Sytuacja ze jest asfaltowe szerokie na 2 metry pobocze a rowerzysta zjeżdża z niego na jezdnie jest niezwykle rzadka. Sytuacja że pobocze jest zarośnięte trawą i leżą na nim kamienie jet typowa dla naszych dróg. Każdy rozumny człowiek wie że rowerzysta nie będzie jechał po dziurach i kamieniach. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 13.11.11, 15:25 > Niby przejrzysty ale nie rozumiesz go.Co innego wjazd z pobocza czy chodnika w > poprzek drogi a co innego jazda krawędzią pobocza i jezdni. Nie, właśnie jest taki precyzyjny, że w każdym przypadku JEST TO TO SAMO. > Każdy rozumny człowiek wie że rowerzysta nie będzie jechał po dziurach i kamien > iach. To niech cały czas jedzie jezdnią, wiele razy ci to powtarzałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:10 > > Przepisy dotyczące włączania się do ruchu dotyczą głownie sytuacji gdy po > jazd r > > usza po zatrzymaniu się nie wynikającym z warunków ruchu. > Nie, nie tyczą głównie sytuacji - tyczą głównie sytuacji opisanych w PoRD. Doda > jmy, że sam jako kierowca dosyć często włączam się do ruchu bez ruszania z miej > sca, będąc już w ruchu z punktu widzenia fizyki. Wyjazdy z wielu parkingów przy > marketach, dróg osiedlowych itp., wyjazd z podwórka czy garażu - jeśli nic ni > e jedzie, jadę bez zatrzymywania się. I jakież to włączanie się do ruchu ? Czym to się różni od wjeżdżania z podporządkowanej drogi ? Tylko tym ze nie trzeba ustawiać znaku o pierwsznstwie przed skrzyżowaniem. A skoro to włączanie się do ruchu to bądź łaskaw wytłumaczyć mi dlaczego na takich wjazdach stawia się znaki "ustąp pierwszeństwa przejazdu " Przecież przepis jest jasny ze jak wyjeżdżasz z drogi wewnętrznej i jakiejś posesji to włączasz się do ruchu. Zatem nie filozofuj .PoRD nie określa dokładnie wszystkich sytuacji a te co określa i tak są dnie do spamiętania. Na drodze stosuje się kilka zasad i nie potrzeba znać na pamięć całego PoRD. Pierwsza zasada mówi ze ten co z przodu ma pierwszeństwo. Np żaden kierowca się nie zastanawia czy zmieniając pas z rozbiegowego włącza się do ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 13.11.11, 15:29 > I jakież to włączanie się do ruchu ? Takie, jak opisano w PoRD. > Czym to się różni od wjeżdżania z podporządkowanej drogi ? Tym, że jadąc czy nawet stojąc (z racji warunków na drodze) na podporządkowanej, nie włączasz się. > A skoro to włączanie się do ruchu to bądź łaskaw wytłumaczyć mi dlaczego na tak > ich wjazdach stawia się znaki "ustąp pierwszeństwa przejazdu " Bo prawo nie zabrania stawiać znaków przypominających kierowcom podstawowe zasady PoRD? Bo po drogach jeżdżą tacy idioci jak ty, co ich nie potrafią spamiętać? A czemu przed rondami są rozpiski z którego pasa gdzie możesz pojechać, skoro wynika to bezpośrednio z PoRD? > Przecież przepis jest jasny ze jak wyjeżdżasz z drogi wewnętrznej i jakiejś pos > esji to włączasz się do ruchu. I znak nie stoi w opozycji do niego. > Zatem nie filozofuj .PoRD nie określa dokładnie wszystkich sytuacji a te co okr > eśla i tak są dnie do spamiętania. Dla osoby ograniczonej umysłowo - na pewno... > Na drodze stosuje się kilka zasad i nie potrzeba znać na pamięć całego PoRD. I już wiadomo, skąd w Polsce tyle śmiertelnych ofiar... > Np żaden kierowca się nie zastanawia czy zmieniając pas z rozbiegowego włącza s > ię do ruchu. Ale musi pamiętać, że ten któremu wjeżdża na pas, mimo iż oprócz z boku ma go także z tyłu, to i tak MUSI USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA. Bo wjeżdża na jego pas... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:17 > > Zatem rowerzysta jedzie skrajem jezdni i cały czas balansuje to 20 cm lew > o to w > > prawo. > Prawo nie przewiduje pojęcia "skraju jezdni" Jedzie albo jezdnią, albo poboczem > . Cały ty. Myślisz ze prawo opisze cała rzeczywistość. Oczywiście ze masz racje ze nie przewiduje a jednak w życiu jest tak że się jedzie jednocześnie po poboczu i po jezdni. Autem też tak można. Nie ma definicji słowa "jazda". Nie wiadomo czy dotyczy ostatniej sekundy czy minuty. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 13.11.11, 15:32 > Cały ty. > Myślisz ze prawo opisze cała rzeczywistość. Cały ty. Olewa podstawowe zasady i potem zwala na prawo. Mimo, że akurat w twojej sytuacji bardzo dokładnie opisywało rzeczywistość. > Nie ma definicji słowa "jazda". Nie wiadomo czy dotyczy ostatniej sekundy czy m > inuty. Jak się zderzysz z autem, to z pewnością sędzia ci odpowie na to pytanie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:21 > > Kierowca nie może oczekiwać ze rowerzysta będzie jechał po poboczu jeśli > ono ni > > e nadaje się do jazdy. > Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, a nawet z PoRD, masz rację, nie może oczekiwać. > Ale może oczekiwać, że włączający się do ruchu ustąpi mu pierwszeństwa. > Zapewniam cię, że żaden normalny rowerzysta i normalny kierowca nie zastanawia się czy jadący wzdłuż pobocza włącza się do ruchu. Oni myślą tylko o tym aby nie doszło do potrącenia. W tym celu więcej możliwości ma jadący z tyłu. Może zwolnić i przy wyprzedzaniu nabrać większego odstępu bo wiadomo, że pobocza są nierówne i rowerzysta może się zachwiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:38 > > ą 20 cm na prawo na trawiaste pobocze trudno nazwać jazdą po poboczu. > A czy prawo przewiduje opcję TRAWIASTEGO pobocza? To już chyba w ogóle jest jaz > da POZA DROGĄ??? > Pobocze z założenia mają jednak lekko utwardzoną, w ostateczności piaszczytsą n > awierzchnię, a nie trawiastą. Trafiłeś w sedno. PoRD mówi o poboczu nie nadającym się do jazdy a tymczasem w takiej sytuacji należałoby mówić o braku pobocza bo pobocze to miejsce do poruszania się np rowerzystów więc jeśli coś się do tego nie nadaje to nie może istnieć jako miejsce przeznaczone dla tego ruchu. Tu przepisy są niejednoznaczne. Może istnieć pobocze nienadające się do jazdy rowerem ale piesi po nim mogą chodzić (np po trawiastym). Znam wyrok sądu, że nie było pobocza a sąd wskazał ze rowerzysta nie jechała po poboczu. Każdy może sobie nazwać co innego poboczem i każdy indywidualnie może ocenić czy sie nadaje do jazdy. Zatem zrozum ze wiele przepisów jest martwych bo jeśli coś jest niemierzalne to nie może stanowić podstawy do ukarania. To tylko zalecenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 10:00 > 24 latek sprawcą pod wpływem alkoholu > 87 latek ofiarą ... > niektórzy mogli pomyśleć, że chodzi o kolejnego wariata na rowerze..... > ale to co napisałeś zupełnie zmienia postać rzeczy To wariaci dożywają 87 lat ? Wydaje mis ie ze dzięki jedzie rowerem cieszą się dobrym zdrowiem a ten 24-latek to już wrak. Po 12 latach jak wyjdzie z więzienia to będzie próchnem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analfabeta Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.opera-mini.net 11.11.11, 18:47 Niezależnie od tego jak ciężko przyjdzie ci zaakceptowanie tego faktu, to zgodnie z podanym przez ciebie linkiem rowerzysta wjechał prosto pod koła samochodu, a winnego wypadku wskaże dopiero dochodzenie. Przyjmij też do wiadomości, że należy współczuć kierowcom, którym nieodpowiedzialni rowerzyści niszczą życie wjeżdżając im pod koła - oczywiście w tym konkretnym przypadku przebieg wydarzeń pozostaje do ustalenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 11:23 > Niezależnie od tego jak ciężko przyjdzie ci zaakceptowanie tego faktu, to zgodn > ie z podanym przez ciebie linkiem rowerzysta wjechał prosto pod koła samochodu, Nic tam takiego nie ma a ty masz dobrego nicka "analfabeta". Kierowca nie zachował przy wyprzedzaniu wymaganego odstępu co najmniej 1 m i wjechał w rowerzystę od tyłu. To co pijak mówi ma małe znaczenie , rowerzysta już nie może podać swojej wersji. > a winnego wypadku wskaże dopiero dochodzenie. Jakie dochodzenie ? Przybędzie śladów ? Pijak miał wydłużone czasy reakcji i najechał z tyłu i zabił. Masz jakieś wątpliwości ? > Przyjmij też do wiadomości, że należy współczuć kierowcom, którym nieodpowiedzi > alni rowerzyści niszczą życie wjeżdżając im pod koła Współczuć to należy debilom do ktorych chyba się też zaliczasz. Kierowca byłby morderca nawet gdyby nie był pijany. Goś prawie 90 lat "wjeżdżał" pod koła i nigdy nikt go nie zabił. Nie będę ci mówił co było przyczyną wypadku bo i tak nie pojmiesz. > - oczywiście w tym konkret > nym przypadku przebieg wydarzeń pozostaje do ustalenia Trzeba poczekać na relację pijaka jak wytrzeźwieje ? Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 12.11.11, 15:58 > > ie z podanym przez ciebie linkiem rowerzysta wjechał prosto pod koła samo > chodu, > Nic tam takiego nie ma a ty masz dobrego nicka "analfabeta". Wyjątkowo muszę ci przyznać rację, choć język polski (zwłaszcza jego zrozumienie to nie jest twoja mocna strona). Zapewne to przedpiśca się nieprecyzyjnie wysłowił i analfabeta miał na myśli nieprzepisowe włączanie się do ruchu: "Według wstępnych ustaleń rowerzysta został potrącony w momencie, gdy zjechał z pobocza na ulice - mówi asp. Kamil Rynkiewicz z komendy wojewódzkiej policji." Choć z drugiej strony, to niby pod co podjechał jak nie pod koła, w momencie uderzenia? Chyba raczej "przed reflektor"? > Kierowca nie zachował przy wyprzedzaniu wymaganego odstępu co najmniej 1 m a gdzie to napisano w artykule? Aaa, że potrącił? A może w momencie rozpoczęcia wyprzedzania miał 1m, ale potem to rowerzysta postanowił się "przytulić" do samochodu i wjechać na jezdnię? > i wjechał w rowerzystę od tyłu. A co za różnica, z której strony? > To co pijak mówi ma małe znaczenie A nigdzie nikt nie powoływał się na głos pijaka - co najwyżej na głos POLICJI. Ale wiem,to pewnie z tych niedoszkolonych, co to jeszcze nie przeszkli szkolenia w udawadnianiu niewinności rowerzysty... > Pijak miał wydłużone czasy reakcji i najechał z tyłu i zabił. Najechał na samobójce, który rzucił mu się pod koła. > Kierowca byłby morderca nawet gdyby nie był pijany. Ale być może wina była po stronie rowerzysty? > Goś prawie 90 lat "wjeżdżał" pod koła i nigdy nikt go nie zabił. Głupi ma szczęście - tyle razy próbował, no i za którymś razem mu się nie udało. No cóż, niektórzy też po kilka razy skaczą z dachów czy wieszają się, ale czasem im się nie udaje... > Trzeba poczekać na relację pijaka jak wytrzeźwieje ? ROTFL... A może na relacje świadków, symulację drogową, analizy biegłych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja~ Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.master.pl 11.11.11, 17:39 i aby jego ktoś potrącił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klawisz Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 11:24 > i aby jego ktoś potrącił... Oj będą go trącać przez 12 lat. Młodziutki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zlosliwek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.dynamic.chello.pl 11.11.11, 18:29 No bez jaj... Dla kierowcy? Przejedz sie kiedys rowerem po Wroclawiu, to zobaczysz ze kazda taka wycieczka to ryzyko utraty zycia przynajmniej trzy razy. Kierowcy W OGOLE nie zwracaja uwagi an rowerzystwo, nawet w uprzywilejowanych dla nich miejscach. Dozywocie dla kierowcy, nie wspolczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os IP: *.e-wro.net.pl 11.11.11, 18:50 > Wyrazy współczucia dla kierowcy, który go potrącił. Myślisz ze on jeszcze jest na wolności i czyta to co piszesz? Pojedź za jakiś czas do wiezienia i tam mu złóż wyrazy współczucia. Przy okazji rozglądnij się po celi. Poprzeczna to bardzo niebezpieczna ulica , tam kierowcy prują na łuku. Odpowiedz Link Zgłoś
olek_01 Re: Wrocław: Zginął rowerzysta potrącony przez os 11.11.11, 20:35 liwiaaa napisała: > Wyrazy współczucia dla kierowcy, który go potrącił... wyrazy współczucia dla Ciebie :/ nie będę Cię wyzywał,z osób chorych psychicznie się nie naśmiewa Odpowiedz Link Zgłoś
aboutblank >>> Gratuluję dilera 11.11.11, 21:21 > Wyrazy współczucia dla kierowcy, który go potrącił... Trzeba mieć na prawdę nie po kolei we łbie, żeby współczuć mordercy drogowemu (tak powinien być sądzony za MORDERSTWO, a nie wypadek drogowy). Współczucie należy się rodzinie zabitego rowerzysty, a pijakowi i bandycie długoletnie więzienie + ciężkie roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
pazza.eu Pogotowie w ogole dojechalo?????????? 11.11.11, 22:12 Kilka dni temu bylam swiadkiem potracenia pieszego w samym centrum Wroclawia (ul. Kazimierza Wielkiego). Przez 16 minut probowalam dodzwonic sie na 999 i 112 ... i nic! Nikt nie raczyl odebrac telefonu... Zatrzymal sie ambulans, ktory przypadkowo przejezdzal ta ulica (przewozac pacjenta na badania) do innego szpitala). Jakze ten staruszek mial przezyc na al. Poprzecznej? Tam jest maly ruch (szczegolnie w dni wolne od pracy)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywny nigdy nie jezdze po alkoholu, chyba ze po jednym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.11, 01:53 piwie i odczekaniu ok. 30-stu minut Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: nigdy nie jezdze po alkoholu, chyba ze po jed IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 11:36 > piwie i odczekaniu ok. 30-stu minut Po 30 minutach to już prawie cały alkohol wchłonął się do krwi. Jak ważysz około 75 kg to po jednym piwku masz około 0,5 promila Największe stężenie będziesz miał po 50-60 minutach.jak cie złapią po 30 minutach to powtórzą pomiar po 15 minutach i będą wiedzieć, że wypiłeś pół godziny przed wyjazdem bo stężenie będzie rosnąc. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: nigdy nie jezdze po alkoholu, chyba ze po jed 12.11.11, 16:00 > Po 30 minutach to już prawie cały alkohol wchłonął się do krwi. > Jak ważysz około 75 kg to po jednym piwku masz około 0,5 promila > Największe stężenie będziesz miał po 50-60 minutach.jak cie złapią po 30 minuta > ch to powtórzą pomiar po 15 minutach i będą wiedzieć, że wypiłeś pół godziny pr > zed wyjazdem bo stężenie będzie rosnąc. No nie wierzę, nie wierzę, benek napisał coś mądrego i nawet nie nakłamał? Może to dlatego, że przedpiśca to chyba w ogóle się z rozumem rozminął, takie brednie wypisywał. ps. no dobra, opinia pobieżna, nie sprawdzałem tych minut, tylko ogólny zarys przebiegu wchłaniania alkoholu przez organizm ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dolnoslaskee Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego kier... 12.11.11, 12:16 Niestety to prawda ,ze rowerzysta wjechal z chodnika wprost pod kola nadjezdzajacego z naprzeciwka auta.Cala sytuacja dziala sie 300 m od moejgo domu ,a obydwoje uczestnicy wypadku to moi sasiedzi (dlatego sytacja jest nieciekawa).Starszy Pan mial 78 lat ,a nie jak podaje gazeta 87.Chlopak nie spowodowal tego wypadku ,ale postapil nieodpowiedzialnie wsiadajac "wczorajszy" do auta ,za co przez ten zbieg okolicznosci teraz pewnie poniesie konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.11, 14:39 Sytuacja jest nieciekawa, bo oboje byli sąsiadami - a jakby nie byli, to przepraszam, byłaby w jakikolwiek sposób mniej "nieciekawa"? Zbieg okoliczności? Bo wsiadł do auta będąc pod wpływem alkoholu?! No masz ci los, co za przypadek, pewnie auto go to tego zmusiło! Nie rozumiem tego usprawiedliwiania - spowodował śmiertelny wypadek więc niech idzie siedzieć, trzeba było myśleć wcześniej. A autorowi komentarza gratuluję dobrego samopoczucia, ciekawe, czy byłby tak samo wyrozumiały dla sprawcy, jeśli rowerzystą byłby ktoś z jego rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 15:04 > Zbieg okoliczności? Bo wsiadł do auta będąc pod wpływem alkoholu?! No masz ci l > os, co za przypadek, pewnie auto go to tego zmusiło! Nie rozumiem tego usprawie > dliwiania - spowodował śmiertelny wypadek więc niech idzie siedzieć, trzeba był > o myśleć wcześniej. Proszę rozróżnić pojęcia: winny jazdy pod wpływem oraz spowodował. Nie musi wcale jedno z drugim mieć coś wspólnego. > A autorowi komentarza gratuluję dobrego samopoczucia, ciekawe, czy byłby tak sa > mo wyrozumiały dla sprawcy, jeśli rowerzystą byłby ktoś z jego rodziny. Ja autorce też gratuluję dobrej samooceny, ciekawe czy była by taka radykalna gdyby w takich samych okolicznościach "spowodowała" śmiertelny wypadek, pomimo, że była by trzeźwa. Jeśli autorka myśli, że to nierealne (pomijam sytuację, że nie ma prawa jazdy i nie jeździ wcale), to żyje w jakimś wyimaginowanym wymiarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 18:46 > Ja autorce też gratuluję dobrej samooceny, ciekawe czy była by taka radykalna g > dyby w takich samych okolicznościach "spowodowała" śmiertelny wypadek, pomimo, > że była by trzeźwa. Jeśli autorka myśli, że to nierealne (pomijam sytuację, że > nie ma prawa jazdy i nie jeździ wcale), to żyje w jakimś wyimaginowanym wymiarz > e. Zakłada się ze prędkość 50km/h przy dobrych hamulcach i nieoblodzonej jezdni pozwala trzeźwemu kierowcy panować nad pojazdem. Zatem prawdopodobieństwo, że trzeźwy kierowa potrąci jest milion razy mniejsze niż jak będzie jechał pijany. Nawet jeśli potrąci to tak wytraci prędkość, że może tylko siniaka nabić. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 19:39 > Zakłada się ze prędkość 50km/h przy dobrych hamulcach i nieoblodzonej jezdni po > zwala trzeźwemu kierowcy panować nad pojazdem. Zakłada się, że nawet trzeźwy kierowca nie zahamuje w miejscu. A dodajmy, że na prostej nie wymagana jest szczególna ostrożnośc, a kierowca ma prawo do wolniejszego reagowania... > Zatem prawdopodobieństwo, że trzeźwy kierowa potrąci jest milion razy mniejsze > niż jak będzie jechał pijany. Jak wjedziesz mu pod koła i przy trzeźwym kierowcy jest większe niż jeden na milion, to w żaden sposób pijany nie da zagrożenia milion razy większe... > Nawet jeśli potrąci to tak wytraci prędkość, że może tylko siniaka nabić. Od tego potrącenia niby wytraci prędkość? No, to niezła porcja energii musiałaby przejść na ciało (fizycznie) uderzone - a wtedy ciężko, żeby na siniaku się skończyło... Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 16:02 > Zbieg okoliczności? Bo wsiadł do auta będąc pod wpływem alkoholu?! No masz ci l > os, co za przypadek, pewnie auto go to tego zmusiło! Nie rozumiem tego usprawie > dliwiania - spowodował śmiertelny wypadek więc niech idzie siedzieć, trzeba był > o myśleć wcześniej. Nie, nie spowodował wypadku - wina wygląda, że stoi po stronie rowerzysty. Co najwyżej miał pecha, bo przez rowerzystę został złapany - i wszystkim życzę, żeby każdy pijany miał pecha dać się złapać, choć może lepiej nie w tak drastyczny sposób, a np. w wyniku czyjegoś zgłoszenia lub przy rutynowej kontroli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 18:57 > Nie, nie spowodował wypadku - wina wygląda, że stoi po stronie rowerzysty. Nic nie wyglada . Jeśli pobocze nie nadawało się do jazdy rowerzysta miał prawo jechać po jezdni. Jeśli rowerzysta był w ruchu to nie miał oczy na plecach i mal prawo zmieniać tor jazdy 20-30 cm. Nikt nie powie ile czasu jechał poboczem a ile omijał dziury na jezdni. Po to auto ma jechać 150 cm od śladu opony rowerzysty ,aby o niego nie zahaczyć . Rower to nie tramwaj jadący po szynie a i tramwaj pochyla się na boki. Na prostej drodze kierowca wjechał w plecy rowerzysty którego nic mu nie zasłaniało. Wasz wątpliwości co do winy? Alkohol tu nie am nic do znaczenia podczas oceny. Tłumaczy tylko dlaczego kierowca źle jechał. >Co n > ajwyżej miał pecha, bo przez rowerzystę został złapany Miał pecha że zabił po pijanemu Cię pogięło. >- i wszystkim życzę, żeb > y każdy pijany miał pecha dać się złapać, choć może lepiej nie w tak drastyczny > sposób, a np. w wyniku czyjegoś zgłoszenia lub przy rutynowej kontroli. Fantazjujesz. Czepiasz się pijaństwa a usprawiedliwiasz morderstwo. Nie twierdze z był winny bo może rowerzysta wtargnął is ą świadkowie. Jeśli nie, będzie siedział za zabicie a nie za pijaństwo. Pijaństwo mu tylko dopiszą do wyroku. Używanie słowa "pech" w tej sytuacji to z twojej strony wielka bezczelność, aby nie powiedzieć mocniej. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 19:46 > Jeśli pobocze nie nadawało się do jazdy rowerzysta miał prawo jechać po jezdni. Ale nie władować się komuś pod koła włączając się do ruchu. > Jeśli rowerzysta był w ruchu to nie miał oczy na plecach Ale zgodnie z definicją w PoRD to on właśnie nie był w ruchu, przynajmniej według wstępnych ustaleń policji. On co najwyżej poruszał się poboczem, ale to definitywnie nie jest byciem w ruchu z prawnego punktu widzenia. PS. prawo nie zabrania rowerzyście posiadania lusterek. > i mal prawo zmieniać tor jazdy 20-30 cm. Ale nie władować się komuś pod koła. > Nikt nie powie ile czasu jechał poboczem a ile omijał dziury na jezdni. To nie ma znaczenia. Btw, dziury można omijać nie zjeżdżając na pobocze... > Rower to nie tramwaj jadący po szynie a i tramwaj pochyla się na boki. Ale nie zjeżdża z toru o jakieś 20-30cm. Co najwyżej, jak pokazuje praktyka, wjeżdża na drugi tor ;) > Na prostej drodze kierowca wjechał w plecy rowerzysty którego nic mu nie zasłan > iało. > Wasz wątpliwości co do winy? Na podstawie oceny policji - żadnych. Rowerzysta popełnił samobójstwo. > Tłumaczy tylko dlaczego kierowca źle jechał. Ale kierowca DOBRZE jechał. Tyle, że miał pecha i go złapali bo mu się samobójca podłożył. Chociaż takiego pecha życzę wszystkim pijakom - w kwestii złapania, choć już nie samej metody łapania. > Miał pecha że zabił po pijanemu > Cię pogięło. Nie mnie. Samobójcę pogięło. > Fantazjujesz. Jeśli fantazją są dla ciebie ilości pijanych kierowców łapanych przez policję w ramach akcji typu znicz... > Czepiasz się pijaństwa a usprawiedliwiasz morderstwo. Nie usprawiedliwiam morderstwa, bo takowego nie było. Było samobójstwo z udziałem osób trzecich (choć język polski każe mówić o drugich ;) > Nie twierdze z był winny bo może rowerzysta wtargnął is ą świadkowie. No właśnie ciągle twierdzisz, że był winny. > Pijaństwo mu tylko dopiszą do wyroku. Nie dopiszą, w Polsce kary się sumują. Co najwyżej uznają za czynnik świadczący na niekorzyść oskarżonego. > Używanie słowa "pech" w tej sytuacji to z twojej strony wielka bezczelność, aby > nie powiedzieć mocniej. Ale to był pech, bo jakby nie ten rowerzysta, to by mu się udało. Niestety, tak myśli wielu pijaków. Bezczelnością byłoby jedynie, gdybym innym pijakom życzył szczęścia ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 18:31 > Niestety to prawda ,ze rowerzysta wjechal z chodnika wprost pod kola nadjezdzaj > acego z naprzeciwka auta.Cala sytuacja dziala sie 300 m od moejgo domu ,a obydw > oje uczestnicy wypadku to moi sąsiedzi (dlatego sytacja jest nieciekawa). I co widziałeś z 300 m że wprost po koła wjechał ? Co rowerzysta nie widział że się zbliża auto ? Widzę tysiące rowerzystów zjeżdżających na jezdnie z chodników ale ich kierowcy widzą i reagują. Jak był pijany to mógł za późno zareagować. U pijaka ślady hamowania nic nie mówią bo zwykle naciska na hamulec z dużym opóźnieniem. >Starsz > y Pan mial 78 lat ,a nie jak podaje gazeta 87. Chłopak nie spowodował tego wypad > ku ,ale postąpił nieodpowiedzialnie wsiadając "wczorajszy" do auta ,za co przez > ten zbieg okoliczności teraz pewnie poniesie konsekwencje. Jak nie spowodował , zdołał zahamować ? Wczorajszy aby być musiałby wypić kilkanaście piw aby po 24 godzinach mieć jeszcze 1 promil. Aby ocenić kto zawinił trzeba by wiedzieć jaka między nimi była odległość i czy rowerzysta wyjechał na środek jezdni czy też był przy krawężniku i należało go objechać. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 18:41 > I co widziałeś z 300 m że wprost po koła wjechał ? Co tam, świadka trzeba ośmieszyć, poniżyć, bo brednie gada, przecież rowerzysta z założenia niewinny? > Co rowerzysta nie widział że się zbliża auto ? Widać nie widział. Albo zignorował, znaczy samobójca. > Widzę tysiące rowerzystów zjeżdżających na jezdnie z chodników ale ich kierowcy > widzą i reagują. To, ze tysiące razy im się udaje, nie znaczy, że mają prawo. Mają jedynie szczęście... > Jak był pijany to mógł za późno zareagować. Niezależnie od tego czy był, czy nie był pijany, rowerzysta nie powinien władować mu się pod koła. I TYLE. > U pijaka ślady hamowania nic nie mówią bo zwykle naciska na hamulec z dużym opó > źnieniem. Winny jest ten, kto doprowadził do niebezpiecznej sytuacji, a nie ten, komu nie uratowało się uratować samobójcy. > Jak nie spowodował , zdołał zahamować ? No, jak widać nie. Ale to nie on wymusił pierwszeństwo... > Wczorajszy aby być musiałby wypić kilkanaście piw aby po 24 godzinach mieć jesz > cze 1 promil. A czemu po 24 godzinach? Wypadek zdarzył się, że zacytuję, "przed południem". Czyżbyś miał w zwyczaju pić przed południem? Większość ludzi jednak pije wieczorem, to trochę mniej godzin jednak. Kolejna bzdurna teoria urodziła się w chorej główce benka? > Aby ocenić kto zawinił trzeba by wiedzieć jaka między nimi była odległość i czy > rowerzysta wyjechał na środek jezdni czy też był przy krawężniku i należało go > objechać. No właśnie. Trzeba by wiedzieć - a ty bez tej wiedzy wiesz lepiej, kto był winny? Prorok jaki, czy co? A zaświadczenie o nabytych umiejętnościach od Boga jakieś nam przedstawisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 19:02 > > I co widziałeś z 300 m że wprost po koła wjechał ? > Co tam, świadka trzeba ośmieszyć, poniżyć, bo brednie gada, przecież rowerzysta > z założenia niewinny? przecież tylko pytam ? Pisze ze mieszka 300 m obok i zna ich a z tego rpzecież nic nei wynika. Pisze ze rowerzysta wjechcł z chodnika a policja podaje z e z pobocza. Musze zakałdac ze policja lepiej zna kodeks niż ten sąsiad. O\PoRD nakazuje jazdę po poboczu a jak jest nieprzejezdne to po jezdni.Znaczy to ze po ominięciu kępy trawy należy z jedni zjechać na pobocze. Zatem może być tak że co jeden obrót pedałów to trzeba by zmieniać pobocze na jednie i odwrotnie. Wiadomo że wzdłuż tej drogi nie biegnie 2 metrowe wyasfaltowane pobocze oddzielone linią od jezdni, bo gdyby z takiego wjechał na jezdnie to złamały przepisy o włączaniu się do ruchu. Ale nie jak balansował na krawędzi zapiaszczonego zarośniętego trawą pobocza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 19:22 > > Widzę tysiące rowerzystów zjeżdżających na jezdnie z chodników ale ich ki > erowcy > > widzą i reagują. > To, ze tysiące razy im się udaje, nie znaczy, że mają prawo. Mają jedynie szczę > ście... Mają prawo. Byłoby zbyt niebezpieczne gdyby co kilka metrów rowerzysta się zatrzymywał> > Jak był pijany to mógł za późno zareagować. > Niezależnie od tego czy był, czy nie był pijany, rowerzysta nie powinien władow > ać mu się pod koła. I TYLE. i patrzył do tyłu czy coś nie jedzie. Ciekawe, że gdyby był trzeźwy to nie byłoby to niewładowane się pod koła. Zawsze jest pod koła ale jak te kola są 50 metrów wcześniej to zjazd z pobocza na jezdnię nie wprowadza zagrożenia. > Winny jest ten, kto doprowadził do niebezpiecznej sytuacji, a nie ten, komu nie > uratowało się uratować samobójcy. Bzura. Pod niebezpieczną sytuacje można by wszystko podciągnąć np to ze 80 latek wsiadł na rower. Jednak jak była widoczność to przy prędkości 50 km/h lub mniejszej można tak zareagować aby nie było wypadku. Rowerzysta by wjechał na pobocze gdyby widział że kierowca celuje mu w plecy. Niestety nie ma oczu na plecach,. Zatem obowiązek ominięcia rowerzysty w bezpiecznej odległości miał kierowca. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 19:52 > Mają prawo. A możesz podać, gdzie im zapisano to prawo? > Ciekawe, że gdyby był trzeźwy to nie byłoby to niewładowane się pod koła. Też by było... > Zawsze jest pod koła ale jak te kola są 50 metrów wcześniej to zjazd z pobocza > na jezdnię nie wprowadza zagrożenia. Jeśli nawet jest 50 metrów wcześniej, to rowerzysta nie mógł wymusić swoim zachowaniem działania w stylu zmniejszanie czy zwiększanie prędkości. Tak mówi przepis. O metrach nic nie mówi. > > Winny jest ten, kto doprowadził do niebezpiecznej sytuacji, a nie ten, ko > mu nie > > uratowało się uratować samobójcy. > Bzura. A może Wisła? Choć ja bym wolał Odrę, do niej mam najbliżej ;) > Pod niebezpieczną sytuacje można by wszystko podciągnąć np to ze 80 latek wsiad > ł na rower. Nie, to samo z siebie nie stwarza zagrożenia, przynajmniej według PoRD. Wymuszenie pierwszeństwa - już tak. > Jednak jak była widoczność to przy prędkości 50 km/h lub mniejszej można tak z > areagować aby nie było wypadku. Ale prawo wyraźnie mówi, że rowerzysta (a dokładniej włączający się do ruchu) ma tak się zachować, aby NIE TRZEBA BYŁO REAGOWAĆ. > Rowerzysta by wjechał na pobocze gdyby widział że kierowca celuje mu w plecy. Gdyby ciotka miała wąsy, byłaby wujaszkiem. > Zatem obowiązek ominięcia rowerzysty w bezpiecznej odległości miał kierowca. Ale to rowerzysta miał się powstrzymać od włączania do ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 12.11.11, 19:32 > > Jak nie spowodował , zdołał zahamować ? > No, jak widać nie. Ale to nie on wymusił pierwszeństwo... Jakie pierwszeństwo? Przecież rowerzysta był z przodu a kierowca wjechał mu w plecy. > > Wczorajszy aby być musiałby wypić kilkanaście piw aby po 24 godzinach mie > ć jesz > > cze 1 promil. > A czemu po 24 godzinach? Wypadek zdarzył się, że zacytuję, "przed południem". C > zyżbyś miał w zwyczaju pić przed południem? Najwyraźniej o tak wczesnej porze był już napity. >Większość ludzi jednak pije wieczor > em, to trochę mniej godzin jednak. Kolejna bzdurna teoria urodziła się w chorej > główce benka? To tylko zmiesza liczbę piw wypitych ale i tak 8-10 piw to dużo aby liczyć ze rano będzie można jechać. > > Aby ocenić kto zawinił trzeba by wiedzieć jaka między nimi była odległość > i czy > > rowerzysta wyjechał na środek jezdni czy też był przy krawężniku i należ > ało go > > objechać. > No właśnie. Trzeba by wiedzieć - a ty bez tej wiedzy wiesz lepiej, kto był winn > y? Wiem kto był winny bo nie zahamowała ani nie objechał .Tak zwykle zachowują sie ludzie pijani Tu raczej trzeba szukać dowodów na niewinność kierowcy a nie na jego winę. Nawet jeśli ustali się, że rowerzysta zrobił jakiś błąd to i tak prawie pewne że gdyby kierowca był trzeźwy to by błąd zniwelował własną reakcją. Jeśli kierowca widzi że nie ma chodnika tylko pobocze którego krawędzią jedzie rowerzysta to jest oczywiste że należy zachować bezpieczny odstęp około 150-200 m od krawędzi jezdni. Zakłada się bowiem że trzeźwy rowerzysta nie wjeżdża pod koła a pijany kierowca ma spóźniona reakcję i potrafi wjechać nawet w przystanek. >Prorok jaki, czy co? Czytaj wyżej. >A zaświadczenie o nabytych umiejętnościach od Boga jaki > eś nam przedstawisz? Przedstawię opinię policji. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki 12.11.11, 19:59 > Jakie pierwszeństwo? > Przecież rowerzysta był z przodu a kierowca wjechał mu w plecy. Z przodu i z boku... a nagle znalazł się (wbrew przepisom) tylko z przodu. > > > Wczorajszy aby być musiałby wypić kilkanaście piw aby po 24 godzina > ch mie > > ć jesz > > > cze 1 promil. > > A czemu po 24 godzinach? Wypadek zdarzył się, że zacytuję, "przed południ > em". C > > zyżbyś miał w zwyczaju pić przed południem? > Najwyraźniej o tak wczesnej porze był już napity. Nie, jeszcze nie wytrzeźwiał. Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Btw, to skoro "już był napity" to ponawiam pytanie: skąd twoje 24h? Znowu chciałem swoje chore urojenia mające się nijak do sytuacji przedstawić? > To tylko zmiesza liczbę piw wypitych ale i tak 8-10 piw to dużo aby liczyć ze r > ano będzie można jechać. To chyba jeszcze nie powód dla rowerzysty, żeby popełniać samobójstwa. Równie dobrze mogło trafić na trzeźwego kierowcę... > Wiem kto był winny bo nie zahamowała ani nie objechał Tak, bez dokładnej znajomości sytuacji wszystko wiesz. Ten certyfikat od Boga nam przedstawisz na potwierdzenie swoich tez? > Tak zwykle zachowują sie ludzie pijani a także trzeźwi, którym nie zostawi się miejsca np. na odległość hamowania. > Tu raczej trzeba szukać dowodów na niewinność kierowcy a nie na jego winę. Wystarczy wykazać winę rowerzysty. Co do winy kierowcy, to z pewnością od kary za jazdę po pijaku się nie wywinie. Co do odpowiedzialności za rzekome zabójstwo - no cóż, z konstytucją u ciebie równie kiepsko jak z PoRD. Winny w Polsce jest tylko ten, komu udowodniono winę, a niewinności nie trzeba udowadniać. > Nawet jeśli ustali się, że rowerzysta zrobił jakiś błąd to i tak prawie pewne ż > e gdyby kierowca był trzeźwy to by błąd zniwelował własną reakcją. To nie zmienia faktu, że to rowerzysta był sprawcą wypadku. > Jeśli kierowca widzi że nie ma chodnika tylko pobocze którego krawędzią jedzie > rowerzysta to jest oczywiste że należy zachować bezpieczny odstęp około 150-200 > m od krawędzi jezdni. Jak widać po PoRD, oczywiste jest zachowanie tylko 100, od rowerzysty. Skoro rowerzysta nie wystaje poza pobocze, to mam prawo jechać 100cm od krawędzi, a może nawet bliżej. > Zakłada się bowiem że trzeźwy rowerzysta nie wjeżdża pod koła Zakłada się, że nikt nie popełnia samobójstwa na drodze. Potem życie weryfikuje te założenia... > a pijany kierowca ma spóźniona reakcję i potrafi wjechać nawet w przystanek. Taaa, jeszcze może w ratusz wrocławski? No, chyba że krasnoludki go złapią i zatrzymają ;) > >Prorok jaki, czy co? > Czytaj wyżej. Czytam, certyfikatu od Boga nie zauważyłem. > >A zaświadczenie o nabytych umiejętnościach od Boga jaki > > eś nam przedstawisz? > Przedstawię opinię policji. No jak na razie wstępna świadczy o winie rowerzysty... Odpowiedz Link Zgłoś
dolnoslaskee Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego kier... 12.11.11, 20:27 Niestety Panie internetowy interwencjonisto,prawo jazdy posiadam i jeżdze.i oczywiscie nigdy w zyciu w gre nie weszloby prowadzenie po alkoholu czy tez dniu nastepnym po spozyciu.I to jest oczywiste ,dlatego napisalam ze tego jest oczywiscie winnym.Jak mniemam nigdy Pan nie poznal rodzin zadnego wypadku skoro ocenia ,ze moje informacje pochodza z obserwacji z 300 m...i to jest niestety Pana ograniczenie.Rozmawiałam i z żona zmarlego Pana i z Rodzicami chlopaka,gdyz oboje to osoby przeze mnie szanowane.I niestety badz co badz sprawa wyglada tak,ze bylo wtargniecie z chodnika na jezdnie wprost pod kola,a Pan na rowerze takze byl podobno pod wplywem.Chlopak oczywiscie kare poniesie ,bo choc nie jego wina spowodowania tego wypadku ,to jest winny kierowania pod wplywem alkoholu.Po wypowiedziach widac tez ,ze raczej nie zna Pan tej okolicy...wysoki i gesty zywoplot uniemozliwa zauwazenie kogos z odleglosci 10 m a co dopiero fantazjuje Pan o 50...Kiepska widocznosc w tym miejscu przyczynila sie tez juz kiedys do wypadku w ktorym zginal motocyklista. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Zginął rowerzysta potrącony przez pijanego ki IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 13:56 > Niestety Panie internetowy interwencjonisto,prawo jazdy posiadam i jeżdze.i ocz > ywiscie nigdy w zyciu w gre nie weszloby prowadzenie po alkoholu czy tez dniu n > astepnym po spozyciu.I to jest oczywiste ,dlatego napisalam ze tego jest oczywi > scie winnym.Jak mniemam nigdy Pan nie poznal rodzin zadnego wypadku skoro oceni > a ,ze moje informacje pochodza z obserwacji z 300 m...i to jest niestety Pana o > graniczenie.Rozmawiałam i z żona zmarlego Pana i z Rodzicami chlopaka,gdyz oboj > e to osoby przeze mnie szanowane.I niestety badz co badz sprawa wyglada tak,ze > bylo wtargniecie z chodnika na jezdnie wprost pod kola, Nie wiem czy pani posiada PJ bo nie odróżnia pani chodnika od pobocza. W komunikacie policji nie było nic o wtargnięciu wprost pod koła. >a Pan na rowerze takze b > yl podobno pod wplywem. Dlaczego pani rozsiewa plotki i szkaluje niewinnego człowieka ? >Chlopak oczywiscie kare poniesie ,bo choc nie jego wina Jak nie jego wina ? Gdyby nie chlał miałby inne czasy reakcji i by nie zabił. > spowodowania tego wypadku ,to jest winny kierowania pod wplywem alkoholu. To ze pod wpływem alkoholu to jest inne przestępstwo . Główne przestępstwo to to że zabił. Policja ustali czy mógł zahamować . Dlaczego nie przewidział ze rowerzysta może zjechać z nierównego pobocza na jezdnią, i dlaczego nie zachował odpowiedniej odległości przy wyprzedzaniu. Tu dużo powie prędkość jaką miał. >Po wyp > owiedziach widac tez ,ze raczej nie zna Pan tej okolicy...wysoki i gesty zywopl > ot uniemozliwa zauwazenie kogos z odleglosci 10 m a co dopiero fantazjuje Pan o > 50... Nie wiem do kogo pani pisze. Polecam poczytać regulamin forum i netykietę które nakazują cytowanie wypowiedzi do której się odnosimy. Nie wiem w którym odcinku Poprzecznej był wypadek ale ostatnio jak po niej jechałem to widziałem że jest problem z przejechaniem rowerem. Np tu widać że nie ma chodnika ani zebry link Nie ma też chodnika na przejedzie kolejowym. >Kiepska widocznosc w tym miejscu przyczynila sie tez juz kiedys do wypadk > u w ktorym zginal motocyklista. Więc mamy powód. Kiepska widoczność a nie wtargnięcie rowerzysty. Zadem rowerzysta celowo nie wjeżdża pod kola. Choć kierowca celowo też nie zabija, to jednak często jedzie tak jakby chciał zabić np w miejscu o złej widoczności jedzie z prędkością maksymalną. Odpowiedz Link Zgłoś