Dodaj do ulubionych

Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma s...

26.01.12, 07:22
okrzyk "ubierz majtki" najlepiej charakteryzuje aktualnego bywalca teatru. Niedouka, który nie potrafi mówić poprawnie i trafia na "modne" sztuki przygotowane przez podobnych sobie, niedouczonych artystów - czasami z pięknymi pomysłami, ale bez pełnych kompetencji i gruntownego wykształcenia (kiedyś w czasie publicznej dyskusji pięknie wyłożył to wielki Zapasiewicz modnemu Klacie). Brawo Głąb! Postulat o dopracowaną formę i przemyślaną treść ma przyszłość. Inaczej nadal będziemy mieli do czynienia z bełkotliwym natłokiem symboli (bo wszystko wolno i wszystko coś znaczy), niedopracowaną formą ("bo świat taki niepoukładany"). Taki stan rzeczy legitymizuje grupa krytyków, którym daleko do wiedzy, poziomu i wykształcenia Puzyny, Kota czy Kelery, ale dziarsko piszą, wskazują kierunki i wygłaszają autorytatywne opinie. I jakoś się kręci - "banda" robi "ponowoczesne" i "płynne" spektakle o wszystkim, koledzy dają nagrody, ogłupiały widz jeśli już bywa w teatrze (co w skali kraju zdarza się coraz rzadziej - bez państwowych dotacji ten bełkot by nie przetrwał, a "modni reżyserzy biorą po 100 tys za spektakl), to myśli, ze tak ma być....Nie ma. Trzymam kciuki za Głąba - jego postulat to powrót do sensu, formy, umiejętności i piękna.
Obserwuj wątek
    • Gość: ertbor Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: 156.17.104.* 26.01.12, 07:38
      Niestety wypowiadający się dyrektor mocno osłabił, i tak zresztą słabo wypracowaną markę Teatru Polskiego we Wrocławiu. Nowoczense interpretacje klasyki to dla mnie dno, które podziwa (choć z przymusu szkolnego) głównie młodziez szkolna - to głos wymagającego widza, któremu "chytrze" próbuje się sprzedać modne obyczaje i myślenie
      • Gość: jacek Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.12, 17:34
        Jestem ciekawy, które szkoły chodzą na tę "odświeżoną klasykę". Sam pracuję w szkole i wiem, że mimo dużego zainteresowania uczniów, takie wyjścia nie są możliwe, ze względu na częstą nagość w spektaklach. Poza tym, co jest złego w podziwie młodzieży? To tak jakby sprzeciwiać się edukacji, a czy przez teatr właśnie edukacja nie poiwnna być realizowana? To chyba dobrze, ze teatr polski pokazuje, ze nawet często nudne lektury szkolne mogą być ukazane w zupełnie inny sposób, nie tak oczywisty. Jeśli wskazujemy, ze jest więcej możliwości na rozumienie Szekspira czy Mickiewicza, że tradycyjne odczytanie nie jest jedyną i właściwą drogą poznania dramatów, a co za tym idzie kultury, to chyba jest to otwieranie drzwi dla poszukiwań, innowacji i kreatywności. Nawet dla młodzieży szkolnej.
        • Gość: ertbor Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: 156.17.104.* 30.01.12, 07:49
          Stanisław Wokulski w "nowej interpretacji" Lalki wkłada sobie palec do odbytu, a potem podtyka (palce rzecz jasna :) go pod nos Izabeli Łęckiej. To jest właśnie "otwieranie drzwi do poszukiwań, innowacji i kreatywności, oto nowa możliwość na poznanie dramatów, a co za tym idzie kultury". Widziałem jak młodzież podniecała się tą akcją. Zapewne tradycyjne spojrzenie Prusa na konwenanse miłości w XIX wieku nie jest takie zaje...iste.Uczniów to było mi żal, ale jak słyszę taka "obronę" z ust nauczyciela (tak?) to już mnie to naprawdę naprawdę przybija...
          • Gość: marta Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 10:23
            Nie rozumiem.. Sceny tego typu nie są nowością także dla literatury, co możemy znaleźć choćby u Gombrowicza. Palec w tyłku jest nagle szokiem. I co z tego, ze jest w tyłku Wokulskiego, Łęckiej czy Lalki? To naprawdę aż tak szokuje? To jak wielkie oburzenie nagością w latach 60. Ludzie, to już przerabialiśmy...
            • Gość: ertbor Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: 156.17.104.* 30.01.12, 11:42
              Mnie to nie szokuje ani nie oburza. Moje negatywna uczucia mają inny wymiar i nie wynikają z wartościowania i dzielenia form na nowe i stare . Myślisz oklepanymi kategoriami i posługujesz sie stereotypowymi interpretacjami w ocenie zjawisk kulturowych.
              • Gość: marta Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 15:23
                A Ty takiej oceny nawet nie podejmujesz. Przynajmniej nie konstruktywnej.
    • wroclawijanin Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma s... 26.01.12, 10:26
      Może pan dyrektor puknie się w czoło i zastanowi - PO CO JEST TEATR. Jakie jest uzasadnienie dla utrzymywania za dziesiątki milionów tego "sacrum". Mieszkowski nie ma wyższego wykształcenia (wbrew wymogom na to stanowisko - co się dziwić - J Broda też) i może nie wiedzieć, ale krytycy powinni. Teatr ma przenosić osiągnięcia kultury i udostępniać je następnym pokoleniom, budzić piękno i piękne uczucia. Brudnych toalet mamy we Wrocławiu dosyć. Poszukiwać nowych form można dodatkowo, po wypełnieniu zadań statutowych czyli spełnieniu założeń - po co ten teatr został powołany. Wszystkie teatry są "współczesne", a jest jeden specjalnie po to powołany. Gdzie we Wrocławiu pójść na porządnie zrealizowanego Szekspira, Fredrę czy Mickiewicza? Czy znajomość z ministrem kultury wystarcza za parasol na bezsensowne działania ???????
      • Gość: widz Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.12, 23:30
        A mnie najbardziej porusza sam pan dyrektor, nawet bez teatru. No nie daję rady ze wzruszenia i ręce same mi się składają do modlitwy. Te piękne loki i ta wymowa. Nie wiem, czy to św. Sebstian, aż mi się płakać chce. To wielka niesprawiedliwość, że natura niektórych tak hojnie obdarzyła i urodą, i rozumem. Nigdy pana dyrektora nie prześcigniemy, no chyba że się czegoś nażremy.
    • rwaku Musisz... 26.01.12, 10:45
      ...zdobyć wyższe wykształcenie!
    • dyktator_101 Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma s... 26.01.12, 16:54
      A kiedy to, panie Mieszkowski świat się rozpadł i to podobno na naszych oczach?
      Tysiące lat był cały. Jakaś katastrofa była? Bo nie zauważyłem jakoś.
      Nie rozumiem dlaczego teatr musi go na scenie składać.
      Ta fragmentaryzacja to jest zwykła nieudolność powiadania historii. Reżyserzy tego nie potrafią, dzielić się splendorem z autorami nie chcą, więc wymyślili rozpadanie się świata. Tylko wtedy są jedynymi, którzy wiedzą o co chodzi i prowadzą ślepych do swojej świątyni. To jest zwykła walka o władzę nad widzem w teatrze.
      • qig-ong @dyktator_101 26.01.12, 17:11
        Dyktatorze, świetne. Miło wiedzieć, że w tak modnej "płynnej ponowoczesności" są jeszcze ludzie o wyrobionym poczuciu estetyki i zdrowym rozsądku. Pewnie bywamy na tych samych spektaklach, coraz częściej z zażenowaniem przemykając do szatni po zakończeniu. Może jakiś rozpoznawczy kwiatek w butonierce? Jak dyrektor Mieszkowski śmie porównywać spektakle w swoim teatrze z rewolucją Grotowskiego, Strawińskiego czy talentem Swinarskiego? Toż to narcyzm do kwadratu. Zakochany w sobie z wzajemnością amator.
        • dyktator_101 Re: @dyktator_101 26.01.12, 17:20
          Nie jestem z Wrocławia, więc kwiatek w butonierce na nic. Zjawisko jest niestety, ogólnopolskie.
          • qig-ong Re: @dyktator_101 27.01.12, 00:35
            a jam z gór. Jak lato minie to i czasu więcej. Do miasta podjadę, do sklepu z książkami podejdę (kiedyś to się nazywało księgarnia), lożę w operze czy bilet do teatru zamówię. Przyjeżdżałbym częściej ale okoliczne chłopstwo po rozwiązaniu PGR-ów kradnie na potęgę, więc trzeba majątku pilnować. TV nie oglądam, za ludźmi nie tęsknię, jak przyjadę to patrzę i oczom nie wierzę. Brud, kurz ( z dzieciństwa pamiętam polewaczki i sprzątanie ulic), korki, komunikacji brak, szkoły, żłobki, przedszkola w rozpadzie - stadion wyrósł, rozrywka dla gawiedzi ( a przecież już trzy ma miasto - olimpijski, na oporowskiej i teraz ten koszmar, za który długi będą płacić do trzeciego pokolenia). Koło Hali Ludowej jarmarczna fontanna, o której zdanie wyraził artysta Bałka. Musiał przyjechać i w mediach powiedzieć, że koszmar, żeby ktoś zauważył tę kolorystyczno - dźwiękowa hucpę. A w teatrach "artyści" - byle bełkotliwiej i bardziej emocjonalnie.Jedyne Kryterium oglądu - podoba się lub nie. Jak na komunii u sąsiadów.Zero kompetencji estetycznych, artystycznych...Koszmar. Czas wracać do siebie w góry. Bawcie się sami. Powodzenia ;) Dyktator - wepnij kwiatek - gdzieś się spotkamy :)
            • Gość: kantarka Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się! IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.12, 20:58
              Trudno sie pogodzić niektórym z sukcesem Polskiego, i ta ilość jadu i nienawiści jest jedną z miar tego sukcesu. A "Utwór" Klaty, "Sen nocy letniej" Pęcikiewicz, "Poczekalnia" Lupy czy "Tęczowa trybuna" Strzępki, to najlepsze przedstawienia jakie powstały w ostatnich latach w Polsce. Każdy to wie, Panowie, kto te spektakle widział. I rozumiem żal, ze zostaje Wam tylko lanie jadu na forum. Legnica też miała kiedyś swój czas. Może powróci.
              • Gość: widz Re: Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.12, 22:31
                To nieprawda. Byłoby mi bardzo łatwo "pogodzić się" z sukcesem Polskiego, ponieważ chciałbym, żeby we Wrocławiu teatry były tak samo dobre jak np. w Warszawie (i kiedyś tak było). Od wielu lat nikogo z moich gości nie zaprowadziłem do "Polskiego", bo mi wstyd za to co tam powstaje. To sa propozycje dla niedouków, którzy nie czytają nic poza Gazetą, a i to niedokładnie. W sumie żal mi kilkunastu świetnych aktorów, którymi zarządza ten hochsztapler. Mieszkowski narzeka na zbyt duży wpływ mediów na współczesne teatry. Otóż kłamie. Liczy się dla niego tylko opinia mediów i nadwyraz chętnie się udziela. I tak wielkie szczęście, że nie musimy już tego nudziarza z pustymi oczkami oglądać w TV Kultura. Chociaż kto wie, czy Weksler znowu nie da mu dorobić. Tylko o to tu chodzi. No i żeby znowu mieć pieniążki na jakieś ładne ciuszki, balayge (a jakże!) i fajne autko. Syf.
                • witek-68 Re: Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się 28.01.12, 23:19
                  |O które teatry w Warszawie Panu chodzi? Malo zorientowany jest Pan chyba. Proszę nie załować "biednych" aktorów, moze niech się sami wypowiedzą czy ciężko im odbierac kolejne nagrody. Pana uwagi o wyglądzie niestety odkrywają tylko poziom umysłowy.
                  • Gość: widz Re: Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.12, 00:01

                    Wie Pan, jestem zorientowany tylko na tyle, na ile coś sam widziałem. I w dodatku do teatru chodzę tylko wtedy, gdy nie mam co zrobić z wolnym czasem. U ludzi o tak niskim poziomie umysłowym jak ja, to się zdarza nawet dość często, szczególnie poza domem. Być może kilkanaście przedstawień w Warszawie, które widziałem w ciągu roku, to są też sztuki dla takich jak ja, ludzi o niskim poziomie, którzy nie czytają recenzji, ale za to przychodzą do teatru i płacą po 80 lub nawet 150 zl za bilet. I właściwie ani razu nie żałowałem tych pieniędzy ani czasu (no może raz). I mogę Panu powiedzieć, że nie tylko ja, bo na widowni nie było wolnych miejsc. Ja rozumiem, że to jest kryterium, którym kierują się tylko ludzie o niskim poziomie. Ludzie o wyższym poziomie chodzą do "Polskiego" za 35 zł, żeby się dać obrzygać przez sfrustrowanych ignorantów, którzy poza skandalem w ogóle nie istnieją. A dla kogo mają znaczenie nagrody z konkursów, w których startują np. 4 teatry? W korporacjach zatrudnia się specjalistów od tzw. PR, którzy za pieniądze przygotowują takie rzeczy, żeby się dało z tym wystąpić w gazetach. Tyle są warte nagrody dla "Polskiego".
              • witek-68 Re: Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się 28.01.12, 23:30
                "Trudno sie pogodzić niektórym z sukcesem Legnica też miała kiedyś swój czas. Może powróci."
                Moze powróci, ale dopominanie się o nagrody i weszenie spisu to manifest w bardzo cienkim stylu. Pachnie na odległość zwykłą flustracją.
        • Gość: Beata Re: @dyktator_101 IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 00:56
          Drogi widzu, czy powinienem skonsultować się profesorem Miodkiem, by Ten wyjaśnił znaczenie wyrażenia "zakochany w sobie z wzajemnością"? Czekam na odpowiedź. Dziękuje. Beata.
          P.S. Znakiem rozpoznawczym proponuję uczynić buta w butonierce ;)
    • Gość: kantarka Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.12, 20:50
      Pan Grzegorz?
      • Gość: widz przeciętny Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.wroclaw.mm.pl 29.01.12, 17:29
        Trzymam kciuki za sukces legnickiego teatru. Dyrektorowi Glombowi podpowiem, że tajemnica tkwi w różnorodności.Należy poszerzyć repertuar i obok pozycji dla dotychczasowego wytrawnego widza zaproponować coś więcej. Mała Legnica nie ma takiej liczby wyrobionej publiczności, co akademicki Wrocław, ale przeciez to nie jest powód by płakać i zamykać teatr. Skoro dyrektor Głomb chce przyciągnąć więcej widzów, musi ich sobie wychować i na początek włączyć do repertuaru coś lżejszego gatunku ( farsa? komedia? wodewil?). Potem podnosimy poprzeczkę i temu widzowi możemy zaproponować wystawioną po bożemu klasykę od Sofoklesa przez Szekspira i Czechowa do Mrożka i Różewicza. Potem podnosimy poprzeczkę jeszcze wyżej i dopuszczamy do głosu calą tę modną dziś postmodernistyczną grupę młodych gniewnych reżysterów. Ale do nich widz musi dorosnąć i rolą teatru jest go sobie wychować. Dyrektor Głomb pierwszy krok zrobił. Następne musi czynić mądrze i rozważnie. Wtedy sie uda. I zagra wówczas na nosie wrocławskim bufonom, którzy dla prostego niewyrobionego odbiorcy mają tylko pełne pogardy inwektywy oraz poczucie nieuzasadnionej wyższości. A pycha kroczy przed klęską, Panie i Panowie dyrektorzy.
    • Gość: petra Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.12, 17:27
      Jakże smutna jest powyższa opinia, jak smutne jest myślenie o teatrze jako tworze jednolitym. Takie opinie wciąż każą pozostawać teatrowi "zombie- instytucją", bez miejsca na eksperyment. Niestety jeśli nie sięgniemy po takiego rodzaju narzędzia, to będziemy mieli do czynienia z organizmem martwym, a on przecież jest żywy. Czy naturalną cechą życia nie jest rozwój, ciągła ewolucja? Dlaczego nie można zaufać popędowi, który każe burzyć i zakłócać ustalony stan rzeczy? Apel o "powrót do sensu, formy, umiejętności i piękna." jest prośbą nie o to, by teatr stanął w miejscu, ale się cofnął. O jaki sens, formę, umiejętność i piękno chodzi? Tego autor komentarza nie wyjaśnia. Zamiast tego serwuje nam paletę nazwisk Wielkich, nazywa współczesnego widza "niedoukiem". Widz jest ogłupiały jeśli spektakl pokazuje sztuczny, egzaltowany świat. Teatr powinien dostarczać społecznościom okazji, by się zebrać i się sobie przyjrzeć. Błędne jest myślenie, że musi czarować atrakcyjną puentą, dotyczyć jedynie rzeczy podniosłych. Przecież w teatrze poszukujemy odbicia własnego życia. Zrozumienia działań i zachowań. Taką możliwość daje jedynie teatr, w którym liczy się wolność. Nie bez przyczyny wrocławski Teatr Polski jest uważany za jeden z najodważniejszych w Polsce. Szkoda, ze komentarz qin-onga nie podejmuje właściwiej dyskusji, a przepełniony jadem, zawiścią(?),nie wyraża właściwie nic, poza typowym środowiskowym bełkotem.
      • Gość: widz Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.12, 19:10
        Gdyby Pani zechciała przybliżyć, kto w Polsce uważa ten teatr "za jeden z najodważniejszych" i gdyby zechciała Pani od razu pominąć opinie samego pana dyrektora na własny temat, a także opinie artystów z jego stajni (a może obory).
        • Gość: petra Re: Widz musi być poruszony. Inaczej teatr nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 00:31
          Zechciałbym. Jest to zdanie krytyków, ludzi teatrem się zajmujących i na teatrze znających się, przyznających teatrowi polskiemu nagrody. Jest to zdanie widzów, którzy kupują bilety na spektakle z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Jest to zdanie moje- "Pani" - przeciętnego widza.
          A gdyby Pan/Pani zechciał przybliżyć skąd w Pana/Pani wypowiedzi tyle jadu. Można nie podzielać mojej opinii, ale żeby od razu obrażać? Czy nie można liczyć na cywilizowaną dyskusję? Jak mam zgodzić się z Pana/Pani zdaniem na temat (właściwie) kultury, skora swoje myśli wyraża Pan/Pani w tak niekulturalny sposób?
      • qig-ong @petra 30.01.12, 14:33
        petra napisała: "powrót do sensu, formy, umiejętności i piękna." jest prośbą nie o to, by
        teatr stanął w miejscu, ale się cofnął". Jeśli dla Pani sens, forma, umiejętności i piękno są wartościami przebrzmiałymi, które nie istnieją dookoła, to głębokie wyrazy współczucia. Może to właśnie efekt narzucanej przez "modny" teatr estetyki bełkotu, braku umiejętności w budowaniu opowieści i wyciąganiu wniosków. A równie jak twórcy niedokształceni widzowie sądzą, że tak ma być i tak wygląda świat. Żałość.
        • Gość: petra Re: @petra IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 16:59
          Dla mnie, Drogi Panie, apel o taki powrót, to nic nieznaczący bełkot. To sa jedynie znaki puste. Może Pan przybliżyć, o co prosiłem wcześniej o jaki "sens, ,.." chodzi? Bo to są wielkie pojęcia, ale czy coś za nimi stoi? Czy Pan tam coś widzi?
        • clone.collective Re: @petra 30.01.12, 17:21
          Jałowość tej dyskusji mnie przeraża. Intelektualny potencjał dyskusji na forach nigdy nie był zbyt wysoki, ale wobec tak ważnego i marginalizowanego tematu jakim jest teatr przydałoby się naprawdę więcej rozwagi.

          „Jak dyrektor Mieszkowski śmie porównywać spektakle w swoim teatrze z rewolucją Grotowskiego, Strawińskiego czy talentem Swinarskiego? Toż to narcyzm do kwadratu. Zakochany w sobie z wzajemnością amator.”

          Narcyzmem jest wygłaszanie sądów, które Pan/Pani traktuje jako ostateczne. Skąd Pan/Pani może wiedzieć, że z perspektywy historii, jakiś współczesny spektakl z Teatru Polskiego nie zostanie uznany za wielki i rewolucyjny, ale niezauważony…? Swoją drogą Pan Mieszkowski w żaden sposób nie porównuje swoich spektakli z Grotowskim (itd.) - zwraca tylko uwagę na mechanizm, którego doświadczali i doświadczają wszyscy artyści (bez względu na ich renomę czy późniejszą wielkość), którzy chcą łamać tabu, bądź przyjętą formę… (BTW: czytanie ze zrozumieniem trzeba poćwiczyć).

          Nie wszystko w teatrze ma się podobać, być wygładzone i spełniać oczekiwania widzów, którzy przychodzą do teatru, bo „nie mają co z czasem wolnym zrobić”. Od kiedy to od sztuki możemy oczekiwać cokolwiek – ilu wielkich artystów wyśmiewano, krytykowano, a nawet społecznie marginalizowano. Teatr ma chyba budzić emocje, rozszerzać horyzonty, błądzić, poszukiwać i oburzać?

          Widzę, że relatywizm i robienie wszystkiego pod zyski nauczyło Polaków schematycznego myślenia – świata, w którym wszystko jest czarno-białe (ew. kilka odcieni szarości), oczywiście może budzić emocje - byle nie za wiele, bo jeszcze może się okazać, że jesteśmy ludźmi – być może najbardziej ułomnym gatunkiem na ziemi, który woli banalizować silne emocje, sprowadzać je do postaci symboli, kartek świątecznych i całego lukrowanego syfu. Unikamy prawdziwości, rzeczywistego odczuwania, w imię jałowego wpatrywania się w obojętne „dzieła” poparte schematycznymi scenariuszami. Tak przyjemnie ogląda się takie zamknięte historie, ale od kiedy życie prowadzi spójną narrację…

          „Jeśli dla Pani sens, forma, umiejętności i piękno są wartościami przebrzmiałymi, które nie istnieją dookoła, to głębokie wyrazy współczucia. Może to właśnie efekt narzucanej przez "modny" teatr estetyki bełkotu, braku umiejętności w budowaniu opowieści i wyciąganiu wniosków. A równie jak twórcy niedokształceni widzowie sądzą, że tak ma być i tak wygląda świat. Żałość.”

          Wyrazy współczucia, za fakt, że może Pan/Pani brać swoje zdanie jako jedyne właściwe i nie dopuszczać do siebie myśli, że ktoś na świat patrzy inaczej i chce swoje spojrzenie przekazać właśnie w takiej formie. Co więcej jeżeli dla Pana/Pani „sens, forma, umiejętności i piękno” są wartościami aktualnymi to zazdroszczę optymizmu, mi świat (w sensie cywilizacji) jawi się jako pokaz postępującego rozkładu dotychczas ugruntowanych wartości – kryzys obejmuje demokrację, gospodarkę, politykę. Socjologowie wieszczą śmierć (a nawet nieistnienie) społeczeństwa, media i agencje reklamowe segmentują i rozsprzedają „rzeczywistość”, a sztuka coraz częściej oceniana jest tylko przez pryzmat jej opłacalności. Warto zwrócić uwagę, że nie ma obiektywnych wartości piękna, itp. – wszystko co wiemy jest nauczone, a więc oceniamy wobec „przyjętych kanonów”. Dla osoby urodzonej w innym kręgu kulturowym piękno oznacza coś zupełnie innego…

          Co do eksperymentów Teatru Polskiego – choć nie wszystkie spektakle mi się podobają – to zawsze wychodzę w poczuciu, że uczestniczyłem w czymś innym, przekraczającym granice zwykłego „lubię to” albo „nie lubię tego” – tak jak jest często jest z wielkimi dziełami – są skomplikowane, więc nasze proste, budowane codziennie m.in. przez media spojrzenie na świat całkowicie je odrzuca, ale jeżeli teatr nie ma budzić emocji – nawet skrajnie negatywnych, to po co ma funkcjonować? Lepiej przeróbmy go na multipleks, gdzie będą rzeczy czasem dobre, czasem złe ale przynajmniej znajome. Wolę wyjść z jednego spektaklu oburzony i myśleć o nim przez następny rok, a może i więcej, niż oglądnąć 10 innych, o których zapomnę po kilku godzinach. Do teatru nie przychodzi się jak do hipermarketu, w którym można po prostu konsumować.

          Rozmawianie o teatrze, jeżeli prowadzimy merytoryczny spór o spektaklach jest dobre – przecież o sztuce TRZEBA dyskutować. Wyrażać pochlebne i niepochlebne opinie. Ale personalnie atakując Pana Mieszkowskiego, zarzucając mu niekompetencje czy cokolwiek – uderzacie w ton typowej internetowej frustracji. Przykro czyta się posty ludzi, którzy z forum robią sobie pole vendetty, bo: „stracili pieniądze”, „spektakl im się nie podobał”, „kiedyś było lepiej”… - to jest „żałość”
          • Gość: FXA Re: @petra IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.12, 18:32
            O Jezu, to chyba ktoś z Notatnika teatralnego, nikt inny by nie umiał tak przybredzić. Od razu najmocniej przepraszam za to grubsze słowo "przybredzić", które nie przystaje do dyskusji na tak ważki temat, ale też najmocniej przepraszam, nauczyłam się w Teatrze Polskim, a nawet gorzej. Tu jednak powstrzymuję się, bo gdybym tak pojechała np. tekstami a la pani Strzępka lub Pęcikiewicz, to by mnie admin zaraz wyciął z dyskusji. Dla nie wtajemniczonych: panie Strzępka i Pęcikiewicz należą do najważniejszych reżyserów u Mieszkowskiego. Najmocniej przepraszam - reżyserek. Pa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka