marqin 13.03.12, 07:47 jak zwykle - gratulacje dla władz miasta. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: o!o będę wredny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.12, 07:55 Który to krewny czy znajomy króliczka zrobił ten bublasty interes? Wydawnictwo? Autor? Relacja z ratuszem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: będę wredny IP: 94.42.104.* 13.03.12, 08:43 Pani Maciejewska to ostatnia nadzieja tej gazety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lecytyna Re: będę wredny IP: *.internetia.net.pl 13.03.12, 08:53 Gość portalu: f napisał(a): > Pani Maciejewska to ostatnia nadzieja tej gazety. Nie podzielam tego zdania, jej też wytykano na tym forum różne błędy historyczne i językowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przewodniczak Re: będę wredny IP: *.finemedia.pl 13.03.12, 11:39 pani maciejewska, która robi nielegalne zgromadzenia, a do PTTK, które jest we własnym sosie nic nie ma. Nowi i młodzi przewodnicy nie mają szans, ale lepiej wytykać innym swoje błędy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytanie Nazwiska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.12, 13:47 Może podajcie nazwiska autorów tego przewodnika? Co to za znaffcy pisali owe dzieło (zapewne dostając fuchę po znajomości, bo tak przeważnie dzieje się w tym środowisku, gdy do rozdania są grube pieniadze)? Ktoś zna nazwiska i mógłby podać? Odpowiedz Link Zgłoś
homik Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla niewi... 13.03.12, 08:25 70 000 zł za 300 egzemplarzy? ok 240 zł/egz. ? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla nie 13.03.12, 10:29 homik napisał: > 70 000 zł za 300 egzemplarzy? ok 240 zł/egz. ? I tak taniej niż film o zboczeńcu w Wawie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marmis Re: Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla nie IP: *.korbank.pl 13.03.12, 13:32 Druk w Braille'u jest bardzo drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
czerwono-zielony Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla niewi... 13.03.12, 08:36 Zdaje się że klika pana Du(p)tkiewicza uznała że całe społeczeństwo we Wrocławiu jest niewidome i nikt się sie skapnie jak się na szybko i byle jak coś przepisze do przewodnika, resztę kasy się weźmie (wkońcu nikt nie zobaczy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Itsme Re: Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla nie IP: *.internetia.net.pl 13.03.12, 08:46 Pani redaktor powoli staje się dziennikarzem śledczym. Może to nieżle, albowiem jest dużo do wyjaśnienia we W-wiu. Odpowiedz Link Zgłoś
bartekssa1 Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla niewi... 13.03.12, 08:42 Na targach turystycznych w Berlinie otrzymałam publikację w języku niemieckim finansowaną przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego "Niedeschlesien. Landwirtschaftstourismus", która zawiera liczne błędy wynikające chyba z niedbalstwa tłumacza. Niezbyt dobrze to o nas świadczy. Np. str.118 " Jedes Jahr finden in der Hauptstadt von Niederschlesien findet eine Reihe der Kulturveranstaltungen statt". Dodam, że chodzi o pozycję, która opracowała Katarzyna Poddębniak. Odpowiedz Link Zgłoś
enfitta Re: Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Bo dla nie 14.03.12, 19:53 To zwykły błąd gramatyczny jest (czyżby rozterki z szykiem?) Nie ma się czego czepiać. Polskie (i nie tylko, nawet światowe) wydawnictwa w języku angielskim napisane przez obcokrajowców zawierają tyle błędów, że głowa mała. Dopóki przekaz jest zrozumiały, nikt tego nie krytykuje (mieszkam w UK, z problemem stykam się na co dzień). Odpowiedz Link Zgłoś
zalep Prokurator 13.03.12, 08:45 się kłania a czytał ktoś co powiedział Pan J.M. Rokita o kiwaniu nas przez Rząd? coś pięknego Odpowiedz Link Zgłoś
cemoi07 Non omnia possumus omnes 13.03.12, 13:59 Szanowna Pani Beato, Odniosłem niekłamane wrażenie, że bardzo krytycznie odnosi się Pani do owego przewodnika, wręcz drwi sobie Pani z jego treści i jego autora i chyba kwestionuje Pani zasadność magistrackiej subwencji. A nieładnie to, każdy przecież, leń czy idiota posiada równe prawo do zarabiania na życie, a gdy to i leń i idiota w jednym, przełamie swoje lenistwo i korzystając z całości swego intelektu coś napisze, należy to docenić. Magistrat docenił, i z pewnością nie chodziło tu o jakieś kumoterskie układy, kwotą 70 tysiecy złotych doceniono indywidualną inwencję zwykłego prostego człowieka, nie jakiegoś kompetentnego wrocławiologa z konkursowego zaciągu, w dodatku realizując program burzenia barier życiowych dla osób niepełnosprawnych, wszak idiota to osoba niepełnosprawna umysłowa. Pani napisała - errare humanum est, ja powiedziałbym, że non omnia possumus omnes Odpowiedz Link Zgłoś
enfitta Re: Non omnia possumus omnes 14.03.12, 19:55 Wszystko OK ale nie dało się tego zrecenzować przed drukiem? Chyba do wrocławiologów urząd marszałkowski ma spory dostęp? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka334 Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Zmarnowany p... 13.03.12, 14:27 Moim zdaniem zbyt krytycznie ocenia się ten przewodnik, w ogóle nie biorąc pod uwagę jego adresatów. Moja ciocia jest osobą niewidomą, przeczytała ten przewodnik i była bardzo zadowolona, że miasto coś dla nich robi. Co z tego, że jeśli pójdziemy do Pałacu Królewskiego dowiemy się, że nie ma już Muzeum Etnograficznego. Ważne że ciocia zachęcona tym wydaniem w ogóle chce tam iść. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Przewodnik po Wrocławiu z błędami. Zmarnowany 13.03.12, 17:16 > Moim zdaniem zbyt krytycznie ocenia się ten przewodnik, w ogóle nie biorąc pod > uwagę jego adresatów. Moja ciocia jest osobą niewidomą, przeczytała ten przewod > nik i była bardzo zadowolona, że miasto coś dla nich robi. Aha, czyli jak ślepym to go można robić w balona. Może z artykułu p. Maciejewskiej nie wynika pochwała że zrobiono coś dla niewidomych, a za to pochwała się należy, jednak to już chamskie przegięcie, że niby coś zrobiono, ale na odp... i fałszując rzeczywistość. Skoro już wydano TYYYYLE kasy, to wypadało chociaż zweryfikować informacje... ale cóż, jak ktoś w jednym miesiącu (słyszałem wręcz opinie, że w tygodniu) robi jeden przewodnik o woj. mazowieckim dla "renomowanego wydawnictwa", w kolejnym robi następny o Egipcie, następnie bierze się za Irlandię, a na koniec Wrocław... to nie oczekujcie że ta osoba zrobi coś więcej niż znalezienie ciekawostek w internecie. Wtedy źródło które nie poda informacji o dzwonach na jakichś tam kościele (bo już ich nie ma) staje się mniej wartościowe niż takie sprzed iluś lat które o dzwonach pisze - no bo jedna ciekawostka mniej :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przewodnik Takich mamy, niestety, przewodnikopisarzy... IP: 109.169.37.* 13.03.12, 19:02 Jest taki jeden koleś, który - mimo że profesor - zrzyna od innych jak leci. Nazywa się Krzysztof R. Mazurski. Właśnie wydał "swoją" nową książkę - "Historia turystyki sudeckiej". W której po prostu poprzepisywał z książek innych autorów, którzy prowadzili żmudne badania archiwalne, np. w niemieckich źródłach. Profesorek oczywiście nie pobrudzi sobie łapek kwerendą w archiwach - o wiele łatwiej przecież poprzepisywać z ogólnie dostępnych pozycji w języku polskim i wydać książkę "naukową", która niczego nowego nie odkrywa, a jest tylko kompilacją książek innych autorów, i zapowiadać ją jako "pionierską". Później profesorek chlubi się na swojej stronie internetowej, że ma ponad 100 książek na koncie i prawie 2000 artykułów. Gdyby to wszystko podzielić przez długość jego życia zawodowego, wyszłyby ok. 3 książki na rok i 50 artykułów rocznie (1 na tydzień). Imponujące, prawda? Takich mamy profesorów, którzy potrafią tylko przepisywać z prac innych, mniej utytułowanych, ale za to prawdziwych naukowców. Oczywiście nikt z nich nie piśnie nawet słowem, bo środowisko to zamknięta klitka i profesorek na pewno by się zemścił. O licznych błędach w jego książkach (w tym najnowszej) też wszyscy milczą, zgodnie przyklaskując "kolejnemu wybitnemu dziełu" profesora, a w czasopiśmie "Na szlaku" (którego profesorek jest redaktorem naczelnym) jak zwykle ukaże się pełna ochów i achów recenzja napisana anonimowo przez samego autora książki, co - jak wiadomo wtajemniczonym - też od wielu, wielu lat profesorek ma w zwyczaju robić i nie widzi w tym nic zdrożnego. Polecam ku przemyśleniom wszystkim ten temat - uczciwości moralnej autorów wielu naszych przewodników i ogólnie zwyczajów w tym środowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Uderz w stół... 13.03.12, 21:51 ... a nożyce się odezwą. Nie miałem na myśli nikogo konkretnego, a już na pewno nie kadrę profesorską. O przewodnikopisarce (bo to kobieta akurat była) chwalącej się swoimi "referencjami" słyszałem w zaprzyjaźnionej pracowni krajoznawczej, od osoby, która potrafiła naprawdę ciekawe informacje prawie na zawołanie odszukać w przepastnej biblioteczce, a która uważała, że zbyt mało wie, żeby pisać jakikolwiek przewodnik. Dodam, że ta osoba była w stanie opowiadać o szlakach w górach (dodam, że to prawie nadmorska pracownika była :) bez zaglądania w mapy - no, ale tu to ja byłem zbyt cienki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też przewodnik Re: Takich mamy, niestety, przewodnikopisarzy... IP: *.static.as29550.net 13.03.12, 22:45 O owych słynnych recenzjach w "Na szlaku", pisanych przez prof. Mazurskiego na temat jego własnych książek, krążą już prawdziwe legendy w tzw. środowisku. Niestety, sporo jest w nich prawdy. Osobiście, z niecierpliwością czekam na recenzję "Historii turystyki sudeckiej" w tymże czasopiśmie ;) Swoją drogą, mam nadzieję, że książka nie jest napisana takim samym stylem jak jego liczne artykuły. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
enfitta Re: Takich mamy, niestety, przewodnikopisarzy... 14.03.12, 20:01 A nie da się zamieścić jakiejś innej, rzetelnej recenzji w PSK czy choćby w Wyborczej? Przyznam, że jestem spoza środowiska, nie jestem historykiem ani geografem z zawodu a lingwistą, z przewodników pana Mazurskiego korzystałem bardzo często nie wiedząc, że jestem robiony w trąbę. Owszem, czasem znajduje się błędy ale one są wszędzie, u Staffy czy Stecia też się zdarzały. Ale to mi już nie wygląda ciekawie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przewodnik Re: Takich mamy, niestety, przewodnikopisarzy... IP: 109.169.37.* 14.03.12, 22:34 Teoretycznie może i się da, ale musiałby to zrobić fachowiec (geograf czy historyk), czyli ktoś ze środowiska, a kto podskoczy (czyt.: opublikuje krytyczną recenzję, podpisując się imieniem i nazwiskiem) ważnemu profesorowi w sterylnym, dobrze znającym się nawzajem gronie? Takie zachowanie automatycznie wiąże się z wydaniem wyroku na siebie. Błędy oczywiście u każdego mogą się zdarzyć, ale trochę czym innym jest pisanie nieuczciwych recenzji własnych książek pod różnymi skrótami czy pseudonimami, w gazecie, nad którą ma się całkowitą kontrolę. A propos tych błędów, przypomniała mi się pewna anegdotka, jeszcze z kursu przewodnickiego, dotycząca właśnie przewodników Mazurskiego i Czerwińskiego. Otóż kiedyś pewien przewodnik sudecki wyczytał w przewodniku tych autorów, że w jakiejś wsi jest komunikacja PKP, więc zaprowadził grupę wieczorem do tej wsi, licząc na jakiś pociąg, który pozwoli im się stamtąd wydostać. Jakie było jego zdziwienie, gdy na miejscu okazało się, że pociągi, owszem, jeździły, ale... kilkanaście lat temu. Turystom pozostał nocleg na sianie w stodole u jakiegoś gospodarza. Autorzy po prostu bezkrytycznie wklejali pewne informacje zapisane w komputerze do kolejnych wydań swoich przewodników (w tym "biznesie" mieli wówczas monopol), nie weryfikując ich prawdziwości. Warto przy tym sobie uświadomić, że kiedyś nie było dokładnych map, te mniej dokładne też były trudne do zdobycia, a przewodnik turystyczny, ze szczegółowym opisem całej trasy, często musiał wystarczyć jako jedyne źródło informacji. Czasy na szczęście się zmieniły, a praktyki niektórym pozostały... Odpowiedz Link Zgłoś