Dodaj do ulubionych

Robaki w bloku...

03.07.12, 00:32
Czy ktoś może mnie poratowac co to takiego jest?
imageshack.us/photo/my-images/267/p20120703001652.jpg/
Jest koloru pomarańczowo-brązowego, wielkośc ok 2,5 cm (z czułkami do 5 cm). Od kilku dni codziennie zabijam jednego. Myślałem, że to prusaki, przy czym one powinny być mniejsze (do 1,5 cm)...
Mieszkanie w bloku, po gruntownym remoncie. Margines tu nie mieszka (w rozumieniu starych sąsiadek znoszących śmieci). Zsyp zlikwidowany kilkanaście lat temu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Re: Robaki w bloku... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.07.12, 08:15
      Dla mnie jest to "karaczan prusak". Obrzydliwstwo. Miałam to w zakładzie pracy. Od piątku do poniedziałku można było mieć szufladę z setką bardzo małych prusaków.
      Do rozmnażania się potrzebują wody i jedzenia. Na noc nie można zostawić okruszka. Wszystko w lodówce.
      Należy zrobić jednego dnia dezynsekcję w całym budynku. Robienie tylko w twoim mieszkaniu jest niecelowe bo przyjdą od sąsiadów.
      Przez dobę lepiej nie mieszkać. Potem zamieść martwe i sparaliżowane i wyrzucić/spalić bo odżyją.
      Jednorazowa dezynsekcja jest lepsza od stałego podtruwania się płytkami.
      Doraźnie można rozstawić kapsle z jasnym piwem i po nocy zbierać zaprute prusaki. Należy szukać gniazd.
      Jak wychodziłam z pracy sprawdzałem czy nie mam jakiegoś na odzieży lub w torebce. Raz miakem szczęście bo zobaczyłem jednego przyczepionego pod torebką.
    • Gość: Karaluch Re: Robaki w bloku... IP: *.static.korbank.pl 03.07.12, 08:16
      Karaluch.
      • Gość: małgorzata Re: Robaki w bloku... IP: *.wroclaw.mm.pl 03.07.12, 09:21
        to jest przybyszka amerykńska, nieco mniej groźna niż prusaki; lata, łatwa do wytepienia
    • Gość: babse Re: Robaki w bloku... IP: *.arch.pwr.wroc.pl 03.07.12, 10:30
      Ja zrobilam tak:zaplanowalam akcje przed wyjazdem na wakacje.Kupilam rozne rzeczy w sklepie ogrodniczo-chemicznym-masc na karaluchy,jakis proszek,jakies pudelka z trucizna itp.Nastepnie,zalepilam wszytskie otwory na chacie-tzn kazda kratke wentylacyjna zdjelam i zalozylam na nią rajstope,reszte uszczelnil mąż pianką.Rozstawilismy wszytsko , owtorzylam wszystkie szafki,kanapy i pojechalismy na wakacje.Jak wrocilismy,trupy lezaly(najwiecej w kuchni i lazience)wyrzucilismy i dziekowac bogu, od 5 lat nie wrocily paskudy.
      To bylo ohydne.Bylam gotowa sprzedac mieszkanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka