elpastis
09.10.12, 08:24
Wchodzę rano, myślę poczytam co ma dopowiedzenia ktoś kto teoretycznie powinien się znać. Początek wywiadu i koleś mówi na temat tego że może był błędny projekt "Mnie nie przekonuje, bo analizowali przecież projekt, przygotowując ofertę, gdy startowali w przetargu. Mogli wtedy zgłaszać zastrzeżenia, a nie teraz, po trzech latach. Bardziej prawdopodobne jest, że kontynuacja prac przestała im się opłacać." - nigdy koleś nie był na realizacji przetargu publicznego. Od paru lat biore udział w tworzeniu ofert , w realizacji, projekty to dno! Wygrywa jak zawsze również na najniższa oferta za projekt i zazwyczaj jest totalnie spartaczony. Póżniej piszę się pisma do zamawiającego (miasto) żeby wymusił na projektancie poprawy. Projektant już dawno dostał kase (projekt zazwyczaj już ma pare lat, komu chce się do niego wracać?) i ma w poważaniu poprawianie błędów, musi to robić więc to robi od niechcenia, na odwal się. Wiem że na NFM projekt był totalną klapą, jeśli ktoś piszę ze na etapie skladania oferty można zapoznać sie z szczególami realizacyjnymi projektu to jest laikiem. Dopiero na budowie wychodzą rzeczy których z papieru się nie wyczyta. Jak dla mnie to miasto to przegra, nie ich wina, caly system zamowien publicznych to porazka . Ok wracam do robienia kolejnej oferty :D