Dodaj do ulubionych

Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie żyje

10.02.13, 11:59
szmaciarze z urzedu miasta wyłączają na Królewieckiej niemal codziennie oświetlenie ulicy, na wybranych odcinkach. Raz jest ciemno przy Lidlu, innym razem na łuku drogi koło domów Dachbudu, a jeszcze innym razem bliżej Biedronki. Wieczorem więc czesto słabo tam widać. Czemu durnie z miasta wyłączają te lampy?
Obserwuj wątek
    • kklement Niby racja, ale... 10.02.13, 16:00
      Masz rację, ale nie na temat w zasadzie. Bo z opisu zdarzenia wynika jednoznacznie że winnym był ten biedny idiota, który wlazł pod nadjeżdżające auto, przełażąc z dala od przejścia dla pieszych. Pijany albo samobójca, trudno to inaczej zinterpretować :/ Współczucie dla kierowcy...
      • Gość: on sight Re: Niby racja, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.13, 16:30
        "Jak informuje policja, wtargnął na ulicę, ok. 30 metrów od przejścia dla pieszych, na wysokości Lidla."

        kklement napisał:
        > Pijany albo samobójca, trudno to inaczej
        > zinterpretować :/ Współczucie dla kierowcy

        Dokładnie po drugiej stronie jest przystanek autobusowy. Nikomu się nie chce zasuwać do pasów.
      • czechofil Kklement znów swoje... 10.02.13, 16:31
        kklement napisał:

        > Masz rację, ale nie na temat w zasadzie. Bo z opisu zdarzenia wynika jednoznacz
        > nie że winnym był ten biedny idiota, który wlazł pod nadjeżdżające auto, przeła
        > żąc z dala od przejścia dla pieszych. Pijany albo samobójca, trudno to inaczej
        > zinterpretować :/ Współczucie dla kierowcy...

        Używanie inwektyw wobec człowieka, który nie żyje jest szczytem chamstwa i świadczy o braku jakichkolwiek manier. Poza tym nie znasz szczegółów tego wypadku, a już wydałeś wyrok. Mnie zaś np. nurtuje, z jaką prędkością jechał ten kierowca? Mam nadzieję, że jeśli ją przekroczył (śmierć pieszego na to wskazuje, bo przy 50 km/h szanse przeżycia są prawie stuprocentowe), to zostanie przykładnie ukarany i trafi do pierdla...

        Wyrazy współczucia dla rodziny ofiary...
        • wielki_czarownik Cześć Czechofil 10.02.13, 19:29
          Konkurencja umieściła zdjęcia z wypadu. Ciało leżało tuż przy aucie a sam samochód w zasadzie nieuszkodzony. Zbita szyba, małe wgniecenie na masce, nawet zderzak cały. Wynika z tego, że samochód jechał powoli a śmierć była następstwem jakiegoś nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.
          • kklement Re: Cześć Czechofil 10.02.13, 20:07
            Że też chce Ci się z tym debilem dyskutować... Ja programowo go olewam, z góry wiadomo co menda z siebie wycharka, po co dawać mu pretekst do chlapania szambem na forum.
            • czechofil Spadaj kklement.... 10.02.13, 20:12
              kklement napisał:

              > Że też chce Ci się z tym debilem dyskutować... Ja programowo go olewam, z góry
              > wiadomo co menda z siebie wycharka, po co dawać mu pretekst do chlapania szambe
              > m na forum.

              Szambo to ty masz w głowie, chory z nienawiści do pieszych i rowerzystów człowieku. Jakim bucem trzeba być, żeby obrażać kogoś, kto już nie żyje. Czy tobie nie przyszło do twojego pustego łba, że ten człowiek mógł mieć jakąś rodzinę i że te osoby mogły czytać twoje ohydne kalumnie?
              • urko70 Re: Spadaj kklement.... 11.02.13, 09:17
                czechofil napisał:

                > kklement napisał:

                > Szambo to ty masz w głowie, chory z nienawiści do pieszych i rowerzystów człowi
                > eku.

                To się nazywa: projekcja czyli:
                "przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię."
            • niestaly_czytelnik Panie Klementowski 10.02.13, 22:01
              Chwalił się nam Pan tutaj, że jest lekarzem psychiatrą. Jednakowoż pańskie emocjonalne i wulgarne słownictwo wskazuje raczej na drugą stronę kozetki. Oprócz tego niepotrzebnie Pan obraził nieżyjącego człowieka, tak się nie robi w naszym kręgu cywilizacyjnym, wyjmując oczywiście patologię typu palikoty. Tak się składa, że byłem w tym miejscu już po wypadku i widziałem, że latarnie się nie świeciły i kierowca nie miał szans zauważyć tego człowieka, jeżeli nie był ubrany w strój odblaskowy. Nikt nie neguje winy pieszego, jednak wprost widać, że mógł żyć gdyby lampy się świeciły. Nie chciałbym być na miejscu tego, kto zdecydował o ich wyłączeniu - bo nawet jak nie poniesie odpowiedzialności, to będzie go to męczyło do końca życia.

              • Gość: trepko Re: Panie Klementowski IP: *.centertel.pl 10.02.13, 22:07
                o tym pisał Tay2. Tam miasto wyłącza całe fragmenty oswietlenia tej ulicy. Dzieje sie tak non stop i naprawde nic tam nie widać. Dlaczego wyłączane są długie odcinki Królewieckiej???
              • kklement Re: Panie Klementowski 10.02.13, 23:16
                1. W stosunku do czechofila żadne słowa nie są wystarczająco wulgarne albo obraźliwe. Nie mam zamiaru za nie się kajać. Gdyby był Pana nick brzmiał STAŁY_czytelnik wtedy zapewne by Pan się ze mną zgodził. Dłuższe korzystanie z tego forum powoduje alergię na to co ta kreatura tu wypisuje.
                2. Nie widzę też powodu dla którego miałbym nie nazwać rzeczy po imieniu jeśli idzie o ofiarę tego wypadku. Sam jeżdżę codziennie Królewiecką, przejeżdżałem tamtędy zaraz po wypadku. I naprawdę nie wyobrażam sobie jak można było zrobić coś tak bezdennie głupiego jak wpakowanie się pod nadjeżdżające auto. Tym bardziej że jak sam Pan zauważył było tam ciemno, a ofiara zapewne nie miała na sobie kamizelki odblaskowej. Ja na to patrzę z tej drugiej strony. Próbuję sobie wyobrazić co czeka tego biednego człowieka, który siedział za kierownicą auta. Ktoś przez swoje lenistwo / debilizm / pijaństwo ? spieprzył mu życie, samemu zresztą swoje przy okazji tracąc.
                Ale trudno się oprzeć wrażeniu, że jest w tym wypadku jakiś oddźwięk propagandy, wmawiającej pieszym że są świętymi krowami. Zamiast wmawiać ludziom "wal śmiało, prawo jest po twojej stronie", a całą odpowiedzialność za wypadki zwalać na kierowców (kłania się bełkot czechofila), powinno się edukować pieszych, że za każdym razem gdy wchodzą na jezdnię powinni się bardzo dokładnie upewnić, że mogą bezpiecznie przechodzić.

                P.S. Nie, nie zamierzam jeździć Królewiecką 50 km/h.
                • tbernard Re: Panie Klementowski 10.02.13, 23:58
                  > P.S. Nie, nie zamierzam jeździć Królewiecką 50 km/h.

                  A czy ktoś każe tam jeździć 50 km/h? To jest tylko domyślne ograniczenie górne. Jak przy takiej prędkości masz problemy prawo pozwala jechać wolniej.
                • Gość: as Re: Panie Klementowski IP: *.xdsl.centertel.pl 11.02.13, 00:11
                  > P.S. Nie, nie zamierzam jeździć Królewiecką 50 km/h.

                  Typowy drogowy buraczyna.
                • jureek Re: Panie Klementowski 11.02.13, 00:33
                  kklement napisał:

                  > P.S. Nie, nie zamierzam jeździć Królewiecką 50 km/h.

                  Typowe. Dużo wymagać od innych, ale wobec siebie pełny luzik.
                  Jura
              • Gość: gość Re: Panie Klementowski IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.13, 15:22
                Krzysztof Klementowski to psychiatra który sam potrzebuje leczenia
                www.gazeta.olawa.pl/archiwum2/aktualnosci,wiecej,386.htm
          • czechofil Cześć WC... 10.02.13, 20:22
            wielki_czarownik napisał:

            > Konkurencja umieściła zdjęcia z wypadu. Ciało leżało tuż przy aucie a sam samoc
            > hód w zasadzie nieuszkodzony. Zbita szyba, małe wgniecenie na masce, nawet zder
            > zak cały. Wynika z tego, że samochód jechał powoli a śmierć była następstwem ja
            > kiegoś nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.

            Te uszkodzenia w żaden sposób nie świadczą o tym, że jechał powoli. Z autopsji wiem, że na Królewieckiej kierowcy nagminnie przekraczają prędkość. Jadąc przepisowo byłem tam wielokrotnie wyprzedzany przez idiotów, którym ulica w mieście pomyliła się z autostradą...
            • wielki_czarownik Re: Cześć WC... 10.02.13, 20:38
              czechofil napisał:

              >ości.
              >
              > Te uszkodzenia w żaden sposób nie świadczą o tym, że jechał powoli.

              Podstawy fizyki się kłaniają. Ciało leżało tuż przy aucie, więc nie zostało mocno uderzone. Samochód w zasadzie cały (nawet zderzak wytrzymał), więc nie przejął jakiejś ogromnej energii uderzenia. Innymi słowy uderzenie było słabe. Ja przypuszczam (patrzę po zdjęciach), że pieszy uderzył głową/szyją w połączenie dachu i przedniej szyby i zapewne stąd śmiertelne obrażenia.
              • czechofil Re: Cześć WC... 10.02.13, 21:26

                > Podstawy fizyki się kłaniają. Ciało leżało tuż przy aucie, więc nie zostało moc
                > no uderzone. Samochód w zasadzie cały (nawet zderzak wytrzymał), więc nie przej
                > ął jakiejś ogromnej energii uderzenia. Innymi słowy uderzenie było słabe. Ja pr
                > zypuszczam (patrzę po zdjęciach), że pieszy uderzył głową/szyją w połączenie da
                > chu i przedniej szyby i zapewne stąd śmiertelne obrażenia.

                Widzę, że znasz się nie tylko na prawie, ale również na fizyce oraz na medycynie sądowej. Prawdziwy człowiek renesansu z ciebie...
                • wielki_czarownik Re: Cześć WC... 10.02.13, 23:54
                  Dobra podstawówka każdemu się w życiu przyda.
              • garym prędkość 10.02.13, 23:56
                wielki_czarownik napisał:

                > Podstawy fizyki się kłaniają. Ciało leżało tuż przy aucie, więc nie zostało moc
                > no uderzone. Samochód w zasadzie cały (nawet zderzak wytrzymał), więc nie przej
                > ął jakiejś ogromnej energii uderzenia. Innymi słowy uderzenie było słabe. Ja pr
                > zypuszczam (patrzę po zdjęciach), że pieszy uderzył głową/szyją w połączenie da
                > chu i przedniej szyby i zapewne stąd śmiertelne obrażenia.
                >
                jak ofiarę wyrzuciło tak, że trzepnął głową w szybę i jeszcze ją wybił, to kierowca z pewnością tak wolno nie jechał. Ciało leżało tuż przy aucie, bo mogło być wiezione na masce samochodu.
                • czechofil Re: prędkość 11.02.13, 06:49
                  > jak ofiarę wyrzuciło tak, że trzepnął głową w szybę i jeszcze ją wybił, to kier
                  > owca z pewnością tak wolno nie jechał. Ciało leżało tuż przy aucie, bo mogło by
                  > ć wiezione na masce samochodu.

                  Do tego nie można mówić o wtargnięciu na jezdnię, ponieważ pieszy przechodząc od strony Lidla w kierunku osiedla przekroczył już oś jezdni, więc musiał być przez kierowcę widoczny co najmniej od momentu wejścia na jezdnię. Tak więc przypuszczenie, że kierowca nie dostosował prędkości do warunków jazdy (brak oświetlenia z lamp ulicznych, przejazd obok przystanku komunikacji publicznej oraz popularnego dyskontu) jest jak najbardziej prawdopodobne. Chyba, że 60-letni człowiek wbiegł na jezdnię z prędkością Usaina Bolta, ale w to chyba nawet sam doktor psychiatrii nie uwierzy...
              • Gość: as Re: Cześć WC... IP: *.xdsl.centertel.pl 11.02.13, 00:13
                > Podstawy fizyki się kłaniają. [...]

                Typowy internetowy specjalista od wszystkiego, szkoda z takim dyskutować.
        • Gość: blbry Re: Kklement znów swoje... IP: *.30.189.238.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.06.13, 14:10
          Chłopcze, nie masz pojęcia o czym piszesz... Prędkość 40 km/h i więcej to w większości przypadków śmierć. 50 km/h to potrafi nogi amputować...
      • tbernard Re: Niby racja, ale... 10.02.13, 16:33
        Ale napisane jest, że wcale nie tak daleko, bo 30 metrów od przejścia. Jeśli nie było w tym miejscu skrzyżowania, to przechodzenie formalnie jest zakazane. Co do winy, to niewiele napisano o okolicznościach aby wyroki wydawać. Zapewne wina będzie ustalana na zasadzie kto ma lepszy status równiejszego wobec prawa. Jeśli równiejszy był pieszy, to kierowca jechał zdecydowanie za szybko i nie panował nad pojazdem. Jeśli równiejszy jest kierowca, to po prostu pieszy wtargnął, na dodatek w miejscu niedozwolonym. W przypadku równowagi jest szansa na jakieś sprawiedliwe rozstrzygnięcie, zwłaszcza jeśli będzie ono zbieżne z pójściem na łatwiznę.
        • Gość: trepko Re: Niby racja, ale... IP: *.centertel.pl 10.02.13, 20:50
          te swiatla uliczne sa tam naprawde wylączane, skutkiem droge slabo widac, wjezdzasz z oswietlonej ulicy nagle w ciemną. Trudno dostrzec czlowieka, ktory wlazi nagle znienacka. Tay2 ma tutaj racje, ze o tym pisze.

          Inna bajka to kolejne brednie czechofila, ale to juz wiadomo, ze jak ten pajac sie wpisze, zawsze szczeka na kierowcow. Tym razem mamy perełkę: "predkosc 50 km daje prawie 100 procent szans przezycia". To jest najbardziej kretynski tekst miesiaca. Ale to czechofil, wiec sie nie dziwie.
          • czechofil Re: Niby racja, ale... 10.02.13, 21:36
            > Inna bajka to kolejne brednie czechofila, ale to juz wiadomo, ze jak ten pajac
            > sie wpisze, zawsze szczeka na kierowcow. Tym razem mamy perełkę: "predkosc 50 k
            > m daje prawie 100 procent szans przezycia". To jest najbardziej kretynski tekst
            > miesiaca. Ale to czechofil, wiec sie nie dziwie.

            Nick masz adekwatny do stanu swojej wiedzy oraz poziomu intelektualnego, czyli głupi z ciebie trep. Prędkość 50 km/h została wprowadzona parę lat temu w terenie zabudowanym właśnie dlatego, że według obliczeń fachowców jest to prędkość graniczna, powyżej której znacznie wzrasta śmiertelność wśród potrąconych pieszych...
            • Gość: trepko Re: Niby racja, ale... IP: *.centertel.pl 10.02.13, 21:43
              nie pieprz, pisales ze 50 km/h daje prawie 100 % szans na przeżycie
              a teraz piszesz cos juz znacznie mniej kategorycznego
              jestes po prostu obłąkanym prowokatorem, ktory za jedyny cel ma plucie i bluzganie na kierowców.
              Nie byles tam, nie widziales, nie jechales ale wiesz jak było. Menda po prostu.
              • urko70 Re: Niby racja, ale... 11.02.13, 09:36
                Gość portalu: trepko napisał(a):

                > nie pieprz, pisales ze 50 km/h daje prawie 100 % szans na przeżycie
                > a teraz piszesz cos juz znacznie mniej kategorycznego
                > jestes po prostu obłąkanym prowokatorem, ktory za jedyny cel ma plucie i bluzga
                > nie na kierowców.

                Po Twoim zdziwieniu widzę, że jesteś tu nowy....? :)

                > Nie byles tam, nie widziales, nie jechales ale wiesz jak było.

                Tylko spokojnie, nie warto się denerwować czymś takim. To to jeszcze nic. Kiedyś pokazałem mu fotki i nadal na czarne mówił białe, innym razem zacytowałem mu przepis, konkrtetny paragraf i również na czarne mówił białe, a potem spuścił z tonu z powiedział, ze ma w d... ten przepis w znaczeniu ten przepis nie dotyczy czechofila.
                • Gość: wrocławski_biker Re: Niby racja, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.13, 22:25
                  > Tylko spokojnie, nie warto się denerwować czymś takim. To to jeszcze nic. Kiedy
                  > ś pokazałem mu fotki i nadal na czarne mówił białe, innym razem zacytowałem mu
                  > przepis, konkrtetny paragraf i również na czarne mówił białe, a potem spuścił z
                  > tonu z powiedział, ze ma w d... ten przepis w znaczeniu ten przepis nie dotycz
                  > y czechofila.

                  Mógłbyś podać jakieś linki do tych wypowiedzi?
                  Bo coś mi się wydaje, że ściemniasz. Zresztą czego
                  się spodziewać po kimś, kto nie rozróżnia ulicy od
                  jezdni?
                  • Gość: martini Re: Niby racja, ale... IP: 91.90.161.* 12.02.13, 11:10
                    ja nie odróżniam ulicy od jezdni. Nie baw sie palancie ze spoconą od siodełka śmierdzącą dupą w niuanse leksykalne (jesli w ogole rozumiesz co to znaczy).
                  • urko70 Re: Niby racja, ale... 12.02.13, 11:51
                    Gość portalu: wrocławski_biker napisał(a):

                    > > Tylko spokojnie, nie warto się denerwować czymś takim. To to jeszcze nic.
                    > Kiedy
                    > > ś pokazałem mu fotki i nadal na czarne mówił białe, innym razem zacytował
                    > em mu
                    > > przepis, konkrtetny paragraf i również na czarne mówił białe, a potem spu
                    > ścił z
                    > > tonu z powiedział, ze ma w d... ten przepis w znaczeniu ten przepis nie d
                    > otycz
                    > > y czechofila.
                    >
                    > Mógłbyś podać jakieś linki do tych wypowiedzi?
                    > Bo coś mi się wydaje, że ściemniasz. Zresztą czego
                    > się spodziewać po kimś, kto nie rozróżnia ulicy od
                    > jezdni?

                    Oczywiście, że mógłbym, czechofilowi wiele razy wskazywałem linki do jego wcześniejszych wypowiedzi gdzie było widać jaki jest zakłamany, tyle tylko, że jeśli pojęcia nie masz o sprawie, a już "Ci się wydaje" to nie am sensu tracić czas.
                    • Gość: wrocławski_biker Re: Niby racja, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.13, 11:56
                      urko70 napisał:

                      > Oczywiście, że mógłbym, czechofilowi wiele razy wskazywałem linki do jego wcześ
                      > niejszych wypowiedzi gdzie było widać jaki jest zakłamany, tyle tylko, że jeśli
                      > pojęcia nie masz o sprawie, a już "Ci się wydaje" to nie am sensu tracić czas.

                      Łatwo rzucać na kogoś bezpodstawne oskarżenia,
                      tylko że to nie ma żadnej siły przebicia. Jesteś ko-
                      lego zwyczajnie niewiarygodny i widzę, że nie tylko
                      ja na tym forum to zauważyłem.
                      • urko70 Re: Niby racja, ale... 13.02.13, 12:39
                        Gość portalu: wrocławski_biker napisał(a):

                        > > Oczywiście, że mógłbym, czechofilowi wiele razy wskazywałem linki do jego
                        > wcześ
                        > > niejszych wypowiedzi gdzie było widać jaki jest zakłamany, tyle tylko, że
                        > jeśli
                        > > pojęcia nie masz o sprawie, a już "Ci się wydaje" to nie am sensu tracić
                        > czas.
                        >
                        > Łatwo rzucać na kogoś bezpodstawne oskarżenia,
                        > tylko że to nie ma żadnej siły przebicia. Jesteś ko-
                        > lego zwyczajnie niewiarygodny i widzę, że nie tylko
                        > ja na tym forum to zauważyłem.

                        Te oskarżenia, były tu wielokrotnie dokumentowane wstawianiem linktów
                        tak do wypowiedzi czechofila jak i przepisów. Nie potrzebuję uzyskać w
                        Twoich oczach wiarygodności, szczególnie, że Ty już z góry pokazujesz
                        jakie jest Twoje stanowisko.

                        Bo Ty masz fantazję to ja mam Ci składać do kupy wiele różnych linków... ogranij się człowieku.
                        • Gość: wrocławski_biker Re: Niby racja, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 12:57

                          > Te oskarżenia, były tu wielokrotnie dokumentowane wstawianiem linktów

                          Twoje wpadki też wielokrotnie były tu
                          przywoływane. Co Ty na to?
                          • tay2 Re: Niby racja, ale... 13.02.13, 13:05
                            po co pyskujesz, śmierdząca pedałująca pupo?
                          • urko70 Re: Niby racja, ale... 13.02.13, 13:33
                            Gość portalu: wrocławski_biker napisał(a):

                            > > Te oskarżenia, były tu wielokrotnie dokumentowane wstawianiem linktów
                            >
                            > Twoje wpadki też wielokrotnie były tu
                            > przywoływane. Co Ty na to?

                            I jak na to, ze samo przywołanie to zupełnie co innego niż udokumentowanie linkami do konkretnych, przepisów, fotografii.
                            • Gość: wrocławski_biker Re: Niby racja, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 14:24
                              > I jak na to, ze samo przywołanie to zupełnie co innego niż udokumentowanie link
                              > ami do konkretnych, przepisów, fotografii.

                              Ty też żadnych linków nie podałeś.
                              • urko70 Re: Niby racja, ale... 13.02.13, 14:31
                                Gość portalu: wrocławski_biker napisał(a):

                                > > I jak na to, ze samo przywołanie to zupełnie co innego niż udokumentowani
                                > e link
                                > > ami do konkretnych, przepisów, fotografii.
                                >
                                > Ty też żadnych linków nie podałeś.

                                Wielokrotnie podawałem. :)
      • Gość: gość Re: Niby racja, ale... IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.13, 15:24
        To ty Klementowski jesteś idiotą.
    • Gość: Agnieszka Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.02.13, 20:55
      Bezpłatnie pomogę rodzinie ofiary wypadku uzyskać odszkodowanie !! Proszę o kontakt 502 624 106
      • Gość: lucyna Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.13, 20:58
        Kilka dni temu podobny wypadek wydarzył się na Rogowskiej. Także mocno nieoświetlone miejsce. Mężczyzna przechodził na drugą stronę ulicy stojąc ZA autobusem (autobus na przystanku w zatoczce) i uderzyła w niego honda. Kierująca powinna go widzieć, bo stał za autobusem. Czy było zbyt ciemno czy jechała za szybko. Przód dosyć uszkodzony.
        Ten mężczyzna uderzony przez hondę przeleciał na drugi pas ruchu i wpadł pod koła opla.

        Czy jest jakaś szansa na odszkodowanie w takiej sytuacji?

        www.gazetawroclawska.pl/artykul/755787,wroclaw-dwa-samochody-potracily-mezczyzne-na-rogowskiej,1,1,id,t,sm,sg.html#galeria-material
    • Gość: WK Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży IP: *.internetia.net.pl 11.02.13, 11:02
      Jak zwykle opis wypadku jest tak ogólnikowy, że nie pozwala na żadne sensowne wnioski. Tymczasem każdy wypadek, zwłaszcza o tak tragicznych skutkach, powinien być dokładnie opisany jako przestroga dla innych. Jeżeli ten pieszy zginął biegnąc do autobusu, to może chociaż część kierowców zrozumie, że widok autobusu na przystanku oznacza ZAWSZE zwiększone ryzyko wtargnięcia pieszego na jezdnię. Wniosek: noga z gazu, gotowość do awaryjnego hamowania i wyjątkowo uważne obserwowanie otoczenia.
      • urko70 Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży 11.02.13, 12:22
        Gość portalu: WK napisał(a):

        > Jak zwykle opis wypadku jest tak ogólnikowy, że nie pozwala na żadne sensowne w
        > nioski. Tymczasem każdy wypadek, zwłaszcza o tak tragicznych skutkach, powinien
        > być dokładnie opisany jako przestroga dla innych. Jeżeli ten pieszy zginął bie
        > gnąc do autobusu, to może chociaż część kierowców zrozumie, że widok autobusu n
        > a przystanku oznacza ZAWSZE zwiększone ryzyko wtargnięcia pieszego na jezdnię.
        > Wniosek: noga z gazu, gotowość do awaryjnego hamowania i wyjątkowo uważne obser
        > wowanie otoczenia.

        Powstaje pytanie czy cały świat ma się zatrzymać wokól kazdego zatrzymanego
        autobusu bo jakiś ignorujący tak przepisy jak i zdrowy rozsądek człowiek być
        może wyskoczy zza zasłaniającej go przeszkody w miejscu gdzie nie ma
        przejścia dla pieszych...
        • Gość: WK Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży IP: *.internetia.net.pl 11.02.13, 22:16
          Tak jest np. w USA w przypadku zatrzymania się autobusu szkolnego. Jego kierowca wystawia znak STOP i zatrzymuje ruch na ulicy.
          Poza tym napisałem "noga z gazu" a nie "stop" - to zasadnicza różnica. Już nieraz dzięki tej zasadzie zdążyłem zahamować przed wybiegającym zza autobusu lub tramwaju. Byłoby idealnie, gdyby na ulicy wszyscy zachowywali się rozsądnie i zgodnie z przepisami ale tak nie jest i lepiej pamiętać o ograniczonym zaufaniu do innych.
      • radeberger Re: Wypadek przy ul. Królewieckiej. Pieszy nie ży 11.02.13, 13:11
        Gość portalu: WK napisał(a):

        > Jeżeli ten pieszy zginął bie
        > gnąc do autobusu, to może chociaż część kierowców zrozumie

        Do tanga trzeba dwojga. To piesi muszą sobie też przyswoić, że "ja chcę" nie oznacza "ja mogę".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka