_enola Dawno mnie tu nie bylo... 28.10.02, 17:25 Witajcie :) Dawno mnie tu nie bylo, nie wiem, dlaczego nie chciala mi sie przez kilka tygodni ladowac strona z forum gazety...? Ale wreszcie mi sie udalo. Mam pytanie: kto wyslal do mnie adres szkolnelata.pl? Oczywiscie zarejestrowalam sie ;) Ale nic tam sie nie dzieje, albo nie mam dostepu jako nieplacaca... Niestety stracilam kontakt ze swoja klasa zaraz po wyjezdzie za granice, ale moze ktos z nich kiedys natrafi na szkolnelata.pl albo to forum tutaj ... ;) Pozdrawiam wszystkich forumowych znajomych i nieznajomych dwojkowiczow :) Enola (Monika) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Dawno mnie tu nie bylo... IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.11.02, 18:48 _enola napisa?a: > Mam pytanie: kto wyslal do mnie adres szkolnelata.pl? Oczywiscie > zarejestrowalam sie ;) Ale nic tam sie nie dzieje, albo nie mam dostepu jako > nieplacaca... To ciekawe. Niejaki Tomek tez do mnie wyslal ten adres. Tylko, ze ja juz jestem tam zarejestrowany. Próbowalem nawiazac kontakt z tymze Tomkiem, ale mail nie znalazl adresata. Wniosek: Przypuszczam, ze jest to jakas akcja propagandowa. Tylko, z kad "oni" biora nasze adresy? pozdr Pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.11.02, 01:15 Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe) Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych) Jak to teraz wyglada? Pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.11.02, 01:17 Gość portalu: zwako napisał(a): > Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe) > Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych) > Jak to teraz wyglada? > > Pawel I jak to wygladalo pred latami 80-tymi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: 137.133.220.* 20.11.02, 11:53 Gość portalu: zwako napisał(a): > Gość portalu: zwako napisał(a): > > > Kiedys, dwójka bya szkola sportowa. (raczej miala klasy sportowe) > > Sam kiedys bylem w reprezentacji siatkówki(zawsze na lawce rezerwowych) > > Jak to teraz wyglada? > > > > Pawel > > I jak to wygladalo pred latami 80-tymi? Pamietam czlowieka o nazwisku Stasiak. Byl nauczycielem WF i staral sie jak mogl aby chlopaki trenowali po poludniu na dodatkowych zajeciach. Ja bylem oporny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwentka Re: II-LO-Wr- w zdrowym ciele.... IP: 156.17.87.* 22.11.02, 08:53 W latach 70. też były klasy sportowe - chyba lekkoatletyczna i gier zespołowych? Rzadko bywali na lekcjach, bo bez przerwy jeździli na zawody, obozy i zgrupowania. Stasiak był zastępcą dyrektora za czasów Binczakowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elżbieta r 79-83 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.02, 19:17 Cześć ! Przeczytałam prawie wszystkie wiadomości, dotychczas nie napisał nikt z mojej klasy I c rok 1979. Moją wychowawczynią była p. Krysia Strączek a uczyli nas p.Babula - bardzo sympatyczny starszy pan, p. Potykowa - od fikołków, p.Domańska - musiałam przeczytać Mładą Gwardię w orginale, p.Pruchnicka w 1klasie uczyła nas matematyki i bardzo się denerwowała gdy nie mieliśmy książek lub zbioru zadań, potem uczyła nas p.Miś, niemieckiego oczywiście frau Helga. Cieszę się bardzo że dyrektor Dutkiewicz już nikomu nie zaszkodzi. Nasza klasa, a właściwie jej damska część już parę razy się spotkała, nasi koledzi zajęli się działalnościa prawdopodobnie publiczną - kol.Jarosław D. A w naszej szkole bedę już niedługo .....pa pa Ela Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mietek Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.59.10.205.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.04.03, 05:36 Co to sie dzieje? Ktos zadzwonil do domu rodzinnego mego z informacja o spotkaniu absolwentow 26 kwietnia 2003? Czy to prawda? Niestety nie ma mnie w kraju, ale jesli ktos sie wybiera to milego wspominania zycze i napiszcie jak bylo!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: 195.117.149.* 09.04.03, 16:20 Mietek, to zjazd absolwentów matura rok 91-94. Zajrzyj na www.lo2.wroc.pl Ja się nie załapię (matura 87) :( Ciekawe kiedy zjazd wszystkich absolwentów ? Czekamy ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.uc.nombres.ttd.es 12.04.03, 14:12 Chyba bede we wrocku w lecie. Niech ktos zorganizuje zjazd w sierpniu. pzdr. pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: 195.117.149.* 22.04.03, 11:56 Paweł, daj znac kiedy będziesz - umówimy się na piwko :) Pozdro. PP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr Spotkanie absolwentow? IP: *.uc.nombres.ttd.es 24.04.03, 13:11 Fajnie. Moze nie bedzie spotkania wszystkich absolwentów, ale ... pzdr. pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: II-LO-Wr IP: 209.162.249.* 07.11.03, 16:41 Caesc Elzbieta, Ja tez jestem z tych lat 79-83 matura). Chodzilam do ogolnej z angielskim "e". Niestety dopiero teraz (listopad 2003) dotarlam do tej strony. Wczesniej mialam kontakty za posrednictwem strony "Slowa Polskiego". Dowiedzialam sie, prze innych absolwentow, o tym ze Rumcajs i Dutkiewicz sa juz swietej pamieci. Teraz mieszkam w Kanadzie (sa tez tu dwie innej moje kolezanki a II LO.) Bylam we wrocku w maju tego roku, ale nie spotkalam wielu znajomych. Lacze usciski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mala Rocznik 79-83 IP: 209.162.249.* 10.11.03, 15:12 Czesc Ela, tez jestem "z tych "czasow. Chodzilam do ogolnej z angielskim (najlepsza klasa do zadym i najmniej ceniona przez Dutkiewicza). We Wroclawiu jestem niestety raz na pare lat, wiec nie wiem na co dzien co sie dzieje. Jesli dobrze pamietam to jestes Ela o nazwisku ze srodka alfabetu. Jesli masz ochote to napisz do mnie stanliz@hotmail.com Listopad, 2003 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.03, 12:15 Absolwenci "dwójki", są wakacje, zapewnie przyjechaliście do rodzinnego miejsca ze świata, podzielcie się swoimi wrażeniami ! Może jakieś spotkanko ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.Red-213-96-28.pooles.rima-tde.net 19.08.03, 20:40 Gos´c´ portalu: Andrzej napisa?(a): > Absolwenci "dwójki", sa˛ wakacje, zapewnie przyjechalis´cie do rodzinnego miejsca > > ze s´wiata, podzielcie sie˛ swoimi wraz˙eniami ! Moz˙e jakies´ spotkanko ? owszem. bylem. ale tylko pare dni. "dwójke" widzialem tyko z zewnatrz. z planowanych spotkanek - nici :( moze nastepnym razem. ps.:przeprosiny dla yenot'a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 22.08.03, 10:48 Zwako - przyjmuje przeprosiny :)) Jednak troche szkoda Nie wiem kiedy byłes w kraju, być moze rozminelibyśmy się - ja wyjechałem na wakacje Nic straconego - następnym razem ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.Red-213-96-28.pooles.rima-tde.net 23.08.03, 17:04 Gos´c´ portalu: yenot napisa?(a): > Zwako - przyjmuje przeprosiny :)) > Jednak troche szkoda > Nie wiem kiedy by?es w kraju, byc´ moze rozminelibys´my sie˛ - ja wyjecha?em na > wakacje > Nic straconego - naste˛pnym razem ! Bylem na poczatku sierpnia. Pojechalem do Krakowa, Zakopanego i Szklarskiej. Trzeba bylo pokazac zonce i dzieciakom troche "dóbr" narodowych z dalekiej ojczyzny meza - tatki.;) We Wrocku - tylko pare dni i glównie z rodzinka. pzdr. pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazimierzp harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.jgora.dialog.net.pl 13.09.03, 20:35 Szukam swoich harcerzy z 65 Wr.D.Harcerskiej dzialającej w II LO w 1967, 1968. Odezwijcie się, co u Was. dh Kazimierz Piotrowski pwd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: 137.133.220.* 05.11.03, 11:15 A tu ani harcerzy ani dwojkowiczow!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazimierzp@hoga.pl Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.11.03, 20:49 Nie wszyscy z harcerzy (już seniorów) muszą siedzieć na internecie. Dwójkowiczów (patrz wyżej) jest wielu, życzę każdej szkole, aby miała tylu co najmniej dyskutantów na tym forum, co dwójka. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: harcerze z 65 Wr.D.H. IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 22:31 Nalezalem do druzyny harcerskiej w dwojce, ale wczesniej gdy byla to Wodna Druzyna Harcerska. Druzynowym byl chyba Dacko, byl jeszcze Kornafel Krzysztof (Sw. Pamieci) i Bronowicz. tyklko ich pamietam. To lata 1959-63 Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: harcerze z 65 Wr.D.H. i 25 Wr.D.H. 07.12.04, 11:27 Należałeś do 25 Wodnej Drużyny Harcerskiej. Druzynowym był w tamtym czasie Wojtek Dacko, a potem Sławek Dacko. Przedtem rzeczywiście drużynowym był Krzysztof Kornafel. Oprócz Krzysztofa w drużynie był jeszcze Jan Kornafel (obecnie profesor w Akademii Medycznej; Jasi był ogromnie lubiany przez harcerzy - zwłaszcza harcerki:), oraz Adam Kornafel, ale Adam był najmniej aktywny. Mama Kornafelów uczyła w II LO zajęć technicznych dziewczęta. 25 WDH po rozłamie w harcerstwie (w latach dziewięćdziesiatych) stała się druzyną Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej (ZHR), odchodząc ze Związku Harcerstwa Polskiego (ZHP) - tego dowiedziałem się z sieci. Moja, 65 drużyna harcerska, zaczęła działać w II LO w 1967 roku (po mojej maturze). W 1969 roku zawiesiłem swoją działalność w ZHP (przestały mi się podobać stosunki i wtłaczanie ZHP w ramy tzw. federacji młodzieży:() Teraz działam w Radzie Przyjaciół Harcerstwa nie przypisanej do żadnej oficjalnej organizacji harcerskiej, pomagającej wszystkim drużynom (bez względu na przynależność) - ale to się już dzieje 120 km od Wrocławia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: harcerze z 65 Wr.D.H. i 25 Wr.D.H. IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 18:59 Jasiu Kornafel byl moim bliskim kolega przez wiele lat. Z Adamem spotkalem sie w USA i przez jakis czas mieszkalismy razem Po skonczeniu ogolniaka bylem druzynowym (nie pamietam numeru druzyny) druzyny Bohaterow z pod Narwiku w szkole podstawowej na Biskupinie. Ja tez zawiesilem w 1969 roku swoja dzialalnosc w ZHP z tych samych powodow. Po latach dzialalem kilka lat w skautingu, ale to juz inna historia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cosik Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 18:59 A o słynnej, poniekąd prof.Iwaszuk nikt nie pamięta?? To dopiero poczwara!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.73.144.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.01.04, 04:30 Nie, nie uczyla mnie, ale slyszalo sie o niej.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mietek Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: *.73.144.51.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.01.04, 04:55 Czy kogos z was dopadl zgubny nalog palenia juz liceum? Mnie, niestety, tak. Chodzilo sie wiec palic "za winkla" kiedy bylo cieplo lub do damskiej ubikacji na ostatnim pietrze. Raz matematyczka mnie zlapala i musialam zbierac wszystkie niedopalki. Nie straszna to kara jak na takie przestepstwo. Pozdrawiam was dwojkowicze w 2004! Dla rekordu: teraz juz nie pale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: 5.5.* / 80.58.42.* 12.01.04, 16:34 wtedy nie palilem, ale za to teraz.... dolaczam sie do pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubi3 Re: II-LO-Wr;Kto chodzil za winkiel? IP: *.ks.k.pl / 80.53.160.* 09.07.04, 16:32 Dawno mnie nie było na tym forum. Też chodziłem za winkiel i do damskiej toalety na 3 piętrze. bubi3-matura 88. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amg Re: II-LO-Wr IP: 210.55.208.* 12.01.04, 22:39 Lza sie kreci w oku. Szkoda, ze wczesniej nie znalazlam tego Forum... Bylam w klasie z Rafalem Kosmalskim, uczyli mnie m.in. Dabrowski i legendarna Domanska. Niezapomniane postaci, choc z roznych powodow. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 14.01.04, 20:39 To bylismy razem w tej samej klasie. pzdr. pawel p.s.-napisz cos wiecej, bo Cie nie kojarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amg Re: II-LO-Wr IP: 210.55.208.* 15.01.04, 00:15 nie sadze, mielismy tylko jednego pawla, z twoich wypowiedzi nie wydaje mi sie bys nim byl. nie zgadzaja sie szczegoly, np. nas dabrowski uczyl cale 4 lata, ciebie o ile pamietam tylko rok. ja bylam w klasie f z poszerzonym angielskim, matura '87. kilka lat potem zniklam niejako z radaru, bo wyjechalam z wroclawia. dziwie sie, ze na tym forum tak malo wspomnien o domanskiej, to byla taka malownicza osoba. pamietam, ze bylismy podzieleni na dwie grupy, jak jedna miala rosyjski, druga miala angielski i kiedy byly klasowki, pierwsza grupa musiala zostac na przerwe w klasie i stac twarzami do sciany dokad grupa druga nie zajmie swoich miejsc. dopiero wtedy wolno im bylo wyjsc, krokiem dostawnym, z twarzami nadal do sciany. terror byl niezly, zwlaszcza wsrod tych, ktorzy wisieli caly rok na trojce z kilkoma szynami i wykrzyknikami do ostatniej chwili niepewni swego losu. wcale nie byla sprawiedliwa, jak kogos lubila, mial latwo. wiem bo, mialam. nie wiem natomiast dlaczego wlasnie ja. mysle, ze ona namietnie kochala swoj przedmiot i to nie z powodow politycznych (dodam, ze ja zawsze bylam i nadal jestem politycznie bardzo naiwna, wiec moze sie tu myle), wiec i frustrowalo ja, ze mlodz nie chce (z powodow politycznych) zaglebic sie w pieknie jezyka rosyjskiego i dzielic jej namietnosci. Wydaje mi sie, ze to z tej frustracji wynikal terror, ktory tylko pogarszal sprawe. O ile pamietam, kiedys poprosilismy o zmiane nauczyciela, o czym sie dowiedziala i wpadla na jakas lekcje u nas w lzach mowiac, ze nie sadzila, ze kiedys dozyje takiej niewdziecznosci. Wkrotce potem odeszla na emeryture, a ososby, ktora ja zastapila nie pamietam any z twarzy ani z nazwiska. a domanskiej zapomniec sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 16.01.04, 13:56 Przepraszam. Masz racje. Ten pawel, to pawel jaroch. Troszke mi sie pomieszalo. Bylem dobrym kumplem "zóltego" to pewnie dlatego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 16.01.04, 16:14 co do domanskiej - tez masz racje pamietam dobrze. ja bylem z tych oscylujacych miedzy 3-ja, i 3-ja z 3-ma minusami :( pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i Domanska IP: 212.65.67.* 23.01.04, 09:38 Dla mnie Domanska to byla katastrofa, takze samo koniecznosc uczenia sie rosyjskiego. Po wielu latach zycia w Norwegii zostalem oddelegowany do pracy w Kazachstanie, nad brzegami morza Kaspijskiego. No i szto, mnie nuzno gawarit po rusjki, zdiest. Eh Domanska! Matura `67 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazimierzp Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 22:52 Też matura '67, ale mnie Domańska rosyjskiego nie uczyła tylko Reichowa, a wychowawczynią była Genowefa Bawolska. Im jestem starszy, tym bardziej doceniam to co one (i nie tylko one) do łba mi tłoczyły. Co do języka rosyjskiego! Mam ostatnio coraz częstsze kontakty z Rosjanami i Ukraincami - jak mi ten rosyjski idzie nieźle!. Chylę czoło przed nauczycielami z II LO. Dziękuję Wam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.xs4all.nl 14.04.04, 19:19 a moja wych. byla Tuzinkiewicz! Bawolska to ktora to klasa, moja byla F! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazimierzp Re: II-LO-Wr i Domanska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 23:41 To było tak dawno - chyba "c" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maluch Re: II-LO-Wr IP: *.cable.ubr10.edin.blueyonder.co.uk 30.01.04, 21:44 Czesc !Tu Maluch,pomagalam wraz z drugim Maluchem roznosic bibule w "dwojce" i spotykalismy sie czasami na Bujwida.Czy wiesz co slychac u Zoski?Z Piotrkiem Trojniakiem rozmawialam pare lat temu w szpitalu,gdzie pracowal.Rafala Szkudlarka spotkalam kiedys przypadkowo w pubie, podczas krotkiej wizyty we Wroclawiu. Odnosnie wspomnien szkolnych,to najbardziej zalazla mi za skore Prochnicka-w zyciu nie zapomne jej "pieknych "komunistycznych wstawek,najfajniej wspominam Zygadlo,Wesolowskiego i Kopec,ktora niestety uczyla nas tylko w pierszej klasie (byla wymagajaca,ale swietnie uczyla angielskiego).Ty chyba chodziles tez do 36tej,pamietasz jakichs nauczycieli?Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Trojniak Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.04, 23:25 Tu Piotr Trojniak ( "Trzeci"). Kto by nie pamiętał Zochy !! To były czasy ! A Maluchy ! Ach! Ja mieszkam pod Wrocławiem a z Rafałem spotykam się o czasu do czasu - jest specjalistą od nietoperzy. Mam nadzieje , że włączy się do czatu . A propos "dwójki" : ... jeszcze był słynny Dąbrowski - od polskiego - był świetny w swoim fachu ( choć ja osobiście nie byłem orłem z polskiego). Pozdrawiam wszystkich "dwójkowiczów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maluch Re: II-LO-Wr IP: *.cable.ubr10.edin.blueyonder.co.uk 03.02.04, 22:48 CzesC Trzeci! A to niespodzianka!Co u Ciebie-poza mieszkaniem pod Wroclawiem?Ostatni raz widzielismy sie juz ladnych pare lat temu.Powinnismy urzadzic kiedys spotkanie nas wszystkich -powspominac stare dobre czasy i pogaworzyc o nowych.Mam kontakt telefoniczno-emailowy z drugim Maluchem,Ty z Rafalem,,wiec troche by sie nas zebralo.Moze w lecie?Bede w Polsce jakies 3 tygodnie.Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trzeci Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 13:10 Pomysł spotkania "dwojkowiczów " bardzo dobry !! Jeśli chodzi o mnie to od maja 2004 mam wolny czas . Mój adres to agnesdent@plusnet.pl Pozdrawiam !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 21.02.04, 18:54 Maluuuuch.... Wyczysc skrzynke na "hotmail-u", bo cos nie moge Ci wyslac zdjecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matura 85 Re: II-LO-Wr IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 20.05.04, 08:22 czy jest tu ktoś, kto chodził do kalsy mat-fiz i zdawał mature w 85 roku? Odpowiedz Link Zgłoś
p.skraba Re: II-LO-Wr 23.10.04, 02:29 Cześć Trzeci! Jak leci? Spotykają się po latach znajomi. Jeden pyra drugiego ...ty powiedz mi tak jednym słowem co u ciebie?... Drugi odp...Jednym słowem no to - dobrze -. Pierwszemu to nie wystarczyło i pyta dalej ...a tak w dwóch słowach?... Drugi na to ...w dwóch to......-nie dobrze-...Jeśli chcesz to się odezwij. Posiedzimy, pogadamy..... Pozdrawiam wszystkich, których znałem Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: II-LO-Wr IP: *.universalplastics.com 04.11.04, 15:29 Czesc Skrabo, znow zniknales - odezwij sie... Odpowiedz Link Zgłoś
p.skraba Re: II-LO-Wr 20.05.05, 18:57 Myszko, nie mam Twojego adresu. Ten, na ktory wysylam jest do dupy. Moj adres to palejo1@wp.pl Odezwij sie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marysia Re: II-LO-Wr IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 20.05.04, 12:44 Czy ktoś jeszcze pamięta??? prof. Bojczuk - fizyka - gnębiła nas strasznie, ale egzaminy wstępne na Polibudę zdałam bez najmniejszych problemów, w pierwszej klasie musieliśmy przychodzic na fize 15 minut przed dzwonkiem, żeby zdążyła zrobic jeszcze kartkówkę nie tracąc lekcji, prof. Iwaszuk - j.polski - oj ciężko było prof. Niemczyk - j.angielski - podobno jeszcze uczy prof. Wesołowski - historia - w czasie gdy jeszce kupowało się na kartki - podobno zbierał je jako pamiątki historyczne, nigdy nie byłam orłem z historii ale Jego b. lubiłam, prof. Żaczek - geografia???, prof. Miś - matematyka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazimierzp matura 67 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 14:54 Mnie uczyła pani Bojczuk, która za nas miała ksywę"paralaksa" (to od paralaksy sferycznej, bardzo specyficznie wymawianej)), oraz pani Żaczek. Na 50 lecie szkoły specjalnie poszedłem aby właśnie prof. Żaczek spotkać (innych było niemożliwe, bo już odeszli na zawsze). Pani prof. Żaczek - lubiła młodzież, a lekcje prowadziła człym sercem. Dzięki takim nauczycielom jak Ona trudno mówić źle o tym stanie zawodowym. Jej za okazane serce gorąco z tego miejsca dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.159.220.212.Dial1.Chicago1.Level3.net 24.05.04, 04:23 Marysiu, chyba musialysmy chodzic do dwojki mniej wiecej w tym samym czasie. Wszystkich nauczycieli pamietam, Iwaszuk mnie nie uczyla,przychodzila czasem na zastepstwa. Masz racje, latwo nie bylo! Historie mialam z Wesolowskim, wspanialy czlowiek, troche dziwak, zapalony antykomunista. Prowadzilismy z nim rozmowy na tematy nie tylko historyczne. Tak, bardzo go lubilam, zdawalam, zreszta mature z historii(pisemna i ustna).Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ania1712 Re: II-LO-Wr 12.09.04, 05:32 Ja tez pamietam slawna pania Bojczuk, polski byl z pania Bocko chyba, historia z Wesolowskim, zdawalam mature w 1993. Bylam w klasia ogolnej z angielskim. pamietam ze wszyskie dziewczyny w mojej klasie szalaly za chlopakami ze sportowych klas. Arek Spiz byl w klasie o rok wyzszej i zawracal w glowie wszyskim dziewczynom, mi bardzo podobal sie Tomek Kwiaton, mam nadzieje ze ktos sie tu znajdzie z mojego roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MB Re: II-LO-Wr IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.04.05, 20:16 Jestesmy z tego samego rocznika, chodzilam do A i tez uczyla mnie polskie Bocko, a matmy Pruchnicka. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 22:50 Przepraszam ze sie wtracam ja chodzilem do XI ale za to z Basia Iwaszuk (takiego imienia uzywala bo w dzienniku byla Janina ) To byla bardzo fajna, wesola osoba. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja iwaszuk i inni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 20:29 iwaszuk mnie nie uczyła, ale jesli basia i janina to ta sama osoba, to trąci to schizofrenią. wszyscy moi znajomi z jej klasy zielenieli na samą myśl o basi tj janinie. za to ja na szczęście uczona byłam przez wspomnianego wielokrotnie prof. dąbrowskiego i wyszłam z tego bez szwanku na duszy i umyśle i ciegle bez większego wstrętu czytam to i owo. swoją drogą profesor d. ciągle działa na rzecz szeroko pojętego rozwoju , i powiem wam jeszcze że patrzę na to z dumą i zazdrością. naprawdę zostawia po sobie slad i jest oddany temu co robi. ja już nie mogę o sobie tego powiedzieć- może to moja wina , a może po prostu źle wybrałam. a jak ty sie czujesz Trzeci w naszym popieprzonym fachu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr jak pamięć płata figle IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 20:53 teraz oceniamy nauczycieli inaczej, vide twój zdany egzamin na polibudę, ale wówczas niektórzy mieli ciepło . nie uważam że nauczyciela sadystę tłumaczy miniony czas i dobre wyniki jego uczniów na egzaminach. nie moze być też tak, że uczniowie zakładają co słabszym psychicznie belfrom kubły na głowę, ale przyznasz,że niektórym z takim kubłem byłoby do twarzy. naszą klasę "H" matura 87' na szczęście ominęły rafy w postaci domańskiej czy bojczukowej, ale i my mieliśmy naszą "helgę"- chociaż ta wzbudzała pewien rodzaj panicznego szacunku, a nie niechęć. wspominasz profesor miś- miałam z nią matmę tylko w pierwszej klasie ( potem odeszła z budy) ale uwielbiałam ją: kuźwa ten jej cynizm, te mlasnięcia zanim wypowiedziała sarkastyczną kwestię, te jej okrążenia na boisku szkolnym w dresie ( autentyk)w czasie przerw i ta prawdziwa sympatia dla ucznia. potem wielokrotnie spotykałam ją , będąc już na studiach , na koncertach vratislavii cantans i zawsze mnie poznawała i traktowała z uwagą i dowcipem. nawet w tym roku przechodząc gdzieś ulica obok mnie pomachała ręką. naprawdę super babeczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: 212.65.67.* 17.07.04, 10:26 Dwojkowicze, ilu z was zanim zaczelo "studia" w II-ce pobieralo nauki w SP36 na ul. Chopina? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p.skraba Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.04, 02:47 Cze Rafał. Szczerze się wzruszyłem jak sobie poczytałem kombatanckie wspominki o MKO. Coś tam też działałem. Ty byłeś zdaje się z "F", a ja z "E". Razem z R. Szkudlarkiem odbieraliśmy od Ciebie "rozkazy" odnośnie jakichś wielce wywrotowych działań. Aż się chce wyć do tamtych czasów i klimatów. Cieszę się, że ktoś jeszcze o tym pamięta i nie wstydzi się tej pamięci. pozdrawiam serdecznie paweł skraba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.04, 16:00 wstydzić należy się niepamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 26.10.04, 18:37 skraba....skraba... cos mi to mówi, ale nie kojarze:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.04, 20:29 jak to nie kojarzysz? toć on sie śmiertelnie obrazi.taki zwalisty facet w rozciągniętym swetrze, koloru szaro- burego ( sweter nie facet) i rozpiętymi butami ( a'la dąbrowski).inteligentny i agresywny jak sam czort. zawsze zastanawiałam się o co chodzi z tymi butami. może to był jakiś umówiony znak sygnał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 29.10.04, 12:26 przyznam sie bardzo wielu rzeczy juz nie kojarze....:( kiepska pamiec, albo wiek:( ...albo jedno i drugie... z góry przepraszam wszystkich pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 20:32 a może pora na jakąs małą diagnostykę? może to jakieś przedwczesne otępienie? chociaż przyznam,że ja ciebie również nie pamiętam, jak i pewnie ty mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 03.11.04, 10:55 sprawa jest prosta niepotrzebna inna diagnostyka ...starzeje sie... poza tym, moja pamiec jest bardziej wzrokowa, nie zawsze kojarze osoby z jej imieniem (ksywka) oczywiscie nie zawsze... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 04.11.04, 15:14 do Pawła Skraby - napisz do mnie prosze na yehnot@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 16:52 Wielu, tym bardziej ze mieszkalem jedna ulice dalej w strone stadionu czyli na Szymanowskiego. Ale to odlegle czsy. Skonczylem 36 w 1959 roku. Jeszcze w starym budynku. To byly czsy!! Odpowiedz Link Zgłoś
elbereth11 Re: II-LO-Wr 17.11.05, 16:14 ja ja ja ja SP 36 była cudna, II LO to był mój koszmar koszmarów. Nie wróciłabym do LO nawet gdybym dzięki temu miała odmłodnieć!!! Iwaszuk śni mi się jeszcze do tej pory ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.11.04, 02:35 Zupełnie przypadkiem trafiłam na to forum. Widzę po datach, że właściwie zamarło, jakby wyczerpał się wątek. Jestem akurat po spotkaniu z okazji 35- lecia matury, i to było pierwsze spotkanie po tylu latach! Jedną mam tylko refleksję - przybyły ślady lat na twarzach i sylwetkach, ale w srodku niewiele się zmieniliśmy, tak jakby w wieku 16-18 było się już ukształtowanym człowiekiem. A w klasie mamy chyba babciowa rekordzistkę szkoły - Gosia oczekuje 7(siódmego) wnuczka wiosną, szóstka już rozrabia. Wracając do wspomnień - czy ktoś pamięta chemika prof. Rupińskiego? (daj Boże rozum - mawiał, gdy ktoś kichnął). A przysposobienie obronne z Tomaszunasem? Czy ktoś z Was pamięta zkluszczoną (grubszą kluskę przypominającą) babę, uczącą wf? Pamiętam, że lekarka szkolna od ręki dawała zwolnienia z tego przedmiotu, gdy się dowiadywała,że z tą kobietą dziewczyna ma lekcje wf. I pomyśleć - jak sie świat zmienił! Ona właściwie tylko często używała słówka "kur..", no i prosta kobieta była, a wrażliwe wtedy panienki z tego powodu się nie gimnastykowały! Pamiętam, gdy przyszłam do szkoły do VIII klasy, ówcześni maturzyści byli tak dojrzali, jak już potem żaden rocznik. Podczas przerw chodzili do świetlicy, grał ktoś na fortepianie, spacerowali po korytarzach, jak po polach elizejskich, nie to, co my - rozgadane, rozbiegane towarzystwo. Pamiętam Rogowską, zagonioną przez naszą klasę w kozi róg w czasie marca 68, kiedy najpierw nam próbowała conieco powiedzieć, a potem dostało się jej za to od Bińczakowej. (Rogowska zmarła - dostała wylewu w czasie lekcji, ale już nie w naszej szkole). Czy zagląda tu ktoś, kto pamięta Kamilę Urban, jej sąsiadkę Astrid albo Alę Karaś czy Alinę Kisielewicz? Jeśli tak, to żyją tylko w Waszej (naszej) pamięci. Nasza wychowawczyni - Domańska - do dzisiaj żyje, chociaż chora, na spotkanie klasy nie przyszła. Jakoś mi tak "żyje-umarł" wyszło. Poprawię sie następnym razem. Pozdrawiam wszystkich, którzy pracowali w ogródku (zanim stanęła na korzonkach naszych roślinek hala sportowa) i spacerowali pod arkadami (teraz zamurowanymi). Pamiętam, że naszą lekturą, prawie obowiązkową (prof.Ejsmont) była książka Janiny W(?) opisująca pierwsze lata po wojnie w naszej szkole. Czy ktoś zna autorkę? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp "Zawsze jakieś jutro" 07.12.04, 11:54 Janina Wieczerska jest autorką książki "Zawsze jakieś jutro" - dzieje się w latach pięćdziesiatych. Bardzo ta książka nie podobała się niektórym nauczycielom (zwłaszcza Zygmuntowi Grochockiemu). Rupiński mnie nie uczył (moja matura 1967 - wychowawczyni Genowefa Bawolska była wspaniałym człowiekiem), nie miałem tego szczęścia. Uczyły mnie dwie nauczycielki, obydwie przemiłe (pierwsza prześliczna - uczyła tylko rok w naszej szkole 63/64) ale chemikiem nie jestem i nikt z naszej klasy nie miał w tym kierunku zainteresowań. Rupińskiego poznałem osobiście potem. Przemiły człowiek. Cześć jego pamięci. W zeszłym roku pojechałem do Wrocławia (a może dwa lata temu!?!) na pogrzeb Adama Dotzauera (wuefisty z II LO). Poznałem na pogrzebie może dwie twarze. Uczniów właściwie nie było, osób też nie za wiele. Jak to szybko traci się kontakt. Powoli wszyscy odchodzimy. Jak mądre są słowa księdza Twardowskiego: "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". 1968 rok był rokiem okrutnym dla tej szkoły: Wyrzucono małżeństwo Reichów (wyjechali do Szwecji - Ona zmarła ładnych parę lat temu, On mam nadzieję, że jeszcze żyje, pisywalismy przez jakiś czas do siebie), Szarf miał problemy, ale Go nie ruszono). Pani Cichocka po lekcji o pisaniu przemówień (dała za przykład bohaterów Hoffmana, a nie np Gomółkę - to niezarty, działo się to na lekcji w klasie mojej siostry, a co było potem na Radzie Pedagodicznej to wiem od Józefa Piotrowskiego). Józef Piotrowski przeniósł się do medyka (na Bartla). Za niecałe trzy lata mam 40 lecie matury. Może uda się spotkać z niektórymi koleżankami i kolegami (rozrzuciło ich po świecie). Na pięćdziesięciolecie szkoły spotkałem tych których bardzo chciałem spotkać (zwłaszcza jedną z koleżanek:)- ona się nie zmieniła, mieszka w Warszawie i jest jedną z najbardziej uznanych adwokatek. W tym roku, spotkałem niechcący - bo na czimś weselu, też kilka koleżanek. Przez jakis czas dziwiłem się, że nie spotykam koleżeństwa, ale jak sobie pomyślałem, żebym nie rozglądał się za osiemnastkami (takie koleżanki pamiętałem), ale za dojrzałymi, o rysach z tamtych lat. To zacząłem poznawać! Ale się rozpisałem. W ogóle coś mam ostatnio tendencję do wspomnień i refleksji. Starzeję się! Pozdrawiam serdecznie wszystkich dwójkowiczów. Ze wszystkich pokoleń. I nie jesteśmy z lamusa, jak to jedno młodsze parę postów wcześniej napisało. To, że tu piszemy, o czymś świadczy!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: "Zawsze jakieś jutro" IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 15:49 Bardzo fajnie to napisales. Mnie uczyli ci sami nauczyciele. Dzieki Dotzauerowi zapisalem sie do Areoklubu Wroclawskiego,(ciekawe bo moj nauczyciel WF-u pan Staszak zwalnial mnie z zajec, twierdzac ze fizycznie sie niedadaje) ukonczylem tam szkole szybowcowa a potem juz w USA zostalem pilotem wojskowym. Pan Szarf, choc to postac kontrowensyjna dal mi dobre podstawy niemieckiego. Rosyjski tak nie lubiany w szkole przydal mi sie po latach gdy pracowalem w ZSSR.(dla amerykanskiej firmy). Grochockiego raczej mile nie wspominam choc dzieki jemu fizyka stala sie moim ulubionym przedmiotem. Dzieki panu Reichowi do dzisiaj jestem fanem histori, a historia Slaska jest moim hobby. Mnie Polskiego uczyla pani Bogusz ktorej podpadlem razem z moim przyjacielem Dudkiem i oblala nas na maturze. Po latach Dudek ktory jest nauczycielem chyba w XI liceum uczyl jej syna.(historia kolem sie toczy) Z mojej klasy spotykam tylko Dudka i Anie. Jestem czesto we Wroclawiu ale tylko z zewnatrz ogladam "mojego Ogolniaka". Wydaje mi sie ponury i brudny. Mieszkalem na Zalesiu wiec chodzilem do szkoly przez park. Moja mama mieszkala w tym samym domu od 1945 roku do wiosny tego roku. Dodam tylko ze nie spelnily sie slowa pani Bogosz. Ani ja ani Dudek nie jestesmy ofiarami i nikim. Dudek skonczyl fizyke a potem Akademie WF-u. Ja melioracje, szkole lotnicza w USA i Civil Engineering. Doktoryzowalem sie. Jestem jednym z najbardziej znanych mieszkancow mojego miasta. Mozna wiele pisac o tamtych latach. Masz racje nalezy sie spieszyc. Pozdrawiam wszystkich dwojkowiczow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: "Zawsze jakieś jutro" IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 07.12.04, 18:48 Przepraszam ze przekrecilem nazwiska. Nauczyciel WF-u to pan Stasiak Nauczycielka polskiego to pani Bogacz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy 1967 IP: 137.133.220.* 13.01.05, 08:39 To walsnie wtedy zdawalem mature. Z tego co piszesz henry to musielismy sie znac. Ja rowniez mieszkalem na Zalesiu (Karlowicza)i przez 3 lata chodzilem do 36-ki. Potem II-ka. Chodzilem do F-ki gdzie wych. byla Tuzinkiewicz. E-ka byla naszym konkurenten. Wyglada na to ze nas cos w tej szkole nauczono skoro jeszcze jestesmy "online". Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: 1967 13.01.05, 19:18 Matura 1967 - to było tak niedawno:) Tu dałem zdjęcie mojej klasy maturalnej:hydral.com.pl/neo/28540,foto.html Może macie takie zdjęcia swoich klas. Niektóre dały sobie zrobić zbiorowe zdjęcia przez prof. Ryszarda Pawlickiego. Na 50 lecie dwójki spotkałem absolwentów którzy żałowali, że chcąc być oryginalnymi nie robili wspólnych zdjęć:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: 1967 IP: *.daxnet.no 13.01.05, 20:05 Ja wyslalem zdjecie X f z 1966 roku na ta strone www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: 1967 IP: *.fastdatatech.com / 209.245.22.* 17.01.05, 19:54 Powinnismy sie znac. Wiesz ze ja juz sam nie wiem kiedy skonczylem dwojke. Ale chyba w 65 roku. Musze sprawdzic. Mieszkalem na Szymanowskiego. W nastepnym domu za tym gdzie teraz sa zakonice. Mam gdzies zdjecia z klasy postaram sie je zamiescic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: 1967 IP: 137.133.220.* 27.01.05, 12:23 Tu bedzie interesujaca przeszlosc z Zalesia. Bo 36 dla mnie zaczela sie wlasnie na Szymanowskiego aby prawdopodobnie w 1957 przeniesc sie na Chopina (jeszcze do starej szkoly), Nowa 36-ta powstala pozniej. Ale gdzie na Szymanowskiego mieszkaly/ja siostry??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela,matura65 Re: 1967 IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 15:06 chcialam zobaczyc to wasze zdjecie klasowe-twarze bardziej sie pamieta jak nazwiska ale"nie znalazlam",tylko zdj.Wroclawia.Swoja droga,szkoda ze na 50- leeciu szkoly nie mielismy etykietek z nazwiskami-nie dla wszystkich czas byl"rozpoznawalnie laskawy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mercik Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.50.* 01.12.04, 17:55 he he ja tez chodzilem do dwojki ale sobie nie pogadamy, tu sie zebraly jakies perly z lamusa a ja skonczylem w jakims 98 czy 97 juz sam nie pamietam ... he he pozdro dla tej mlodszej ekipy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela 65 Re: II-LO-Wr IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 15:17 to sie czuje po formie twojego"listu"U Bawolskiej bys nie przeszedl! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: II-LO-Wr IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 08.02.06, 15:26 Pisząc tysiąc, miałem na myśli 1000 postów nie lat, chyba, że nie zrozumiałem tego alibi. Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terkas Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 19.01.05, 17:06 Jest tu ktoś?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: 195.117.149.* 25.01.05, 14:08 ja jestem :) hop ! wątek do góry ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr Matura 74 IP: *.production / 209.245.22.* 27.01.05, 22:12 i ja jestem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 01:38 O ile sie nie myle to rozmawiali Henryk Rozwarzewski z Tomkiem Lenartowiczem.Mylicie lata.Henryk robil mature z Dudkiem w 1965, a Tomek ze mna w 1967.Czy dobrze odgadlam? A poza tym wyslalam juz Dudkowi adres zeby sobie poczytal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 04.02.05, 21:00 To moze ujawnisz swoje dane? Bedzie mi milo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 20:38 Nie bedziesz mnie pamietal,bo jestem mlodsza.Twoja rodzine doskonale pamietam cala,bo Twoja matka to taka ladna kobieta i zaluje,ze jej juz nie ma na Zalesiu,no i dzieki temu Was tez zarejestrowalam..Osobiscie znam tylko Twojego brata Jurka.No i znam Dudka.Mieszkam na Karlowicza w starym domu po prawej stronie trawnika i mieszkam tam od urodzenia. Mam starsza siostre,ktora tez chodzila do II Lo do klasy Domanskiej ,ona robila mature wtedy kiedy Wy z Dudkiem robiliscie to drugi raz.Imie znasz bo ja sie nie ukrywam tak jak Tomek.Tomek jestes tam, masz innego e-maila i nie mam z Toba kontaktu ? Ciekawe czy sobie cos przypomnisz ? Nie wiadomo dlaczego, ja ze szkoly pamietam mnostwo spraw i ludzi, A i teraz niektorych widuje jak Jasia Kornafela.A z Adamem chodzilam do podstawowki i sie zawsze bilismy,ale jego nie widzialam od szkoly pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy i Ewcia Re: henry i obcy IP: *.daxnet.no 16.02.05, 18:27 Jasne ze jestem i wiedzialem ze to Ty jestes ta chodzaca kronika II-ki. Co do mnie to rowniez mieszkalem (jak wiesz) na Karlowicza. Co do klasy F, to popatrz na ten link. www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html#matura1967 Moze dodasz troche info a i moj mail adr. znajdziesz :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 20:32 Tomek,a dlaczego masz takie smutne pseudo ? Ja pisalam na twojego e-maila i mowilo mi ,ze takiego nie ma ,sprobuje jeszcze raz,ale nie dzisiaj,bo sie okropnie zaziebilam i mam zly humor.Ewa Holcgreber okropnie chciala miec z Toba kontakt,ale nie wiem co zrobilam z jej e-mailem.Obawiam sie ,ze moja pamiec tez schodzi na psy.A ta strona cos zamarla kiedy sie do niej dobralam.Narazie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Ewcia i jej troski IP: *.daxnet.no 22.02.05, 21:14 Jak wiesz Ewcia, mieszkam dosc daleko od ul.Karlowicza i stad nick. Co do e-mail to znajdiesz go na stronie II-ki i jak narazie to zwykl on dzialac. Co do zamierania strony to sie z Toba nie zgadzam, patrz na ilosc postow! O chorowaniu tez nic nie mow, bo niebawem wiosna, a ta na Zalesiu bywala wspaniala. Przejdz sie na spacerek parkiem do II-ki i zaraz sie lepiej poczujesz!:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 21.02.05, 15:17 Nie przypominam sobie Ciebie. Ktora to prawa strona, czy ta zachodnia? Ale widocznie pamiec zawodzi. Czesto bywam na Zalesiu i spotykam sie z dawnymi kolegami, miedzy innymi Dudkiem. Kto zreszta jego nie zna. Teraz wybiera sie do mnie w odwiedziny Wojtek Burzynski u ktorego zatrzymuje sie od czasu przeprowadzki mojej mamy do Warszawy. Jurek mieszka bardzo blisko mnie.Niestety w tym roku z wielu przyczyn nie planuje przyjazdu do Wroclawia. Ale nigdy nie wiadomo. Bardzo ciagnie mnie do tego miasta. Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dudek Re: henry i obcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 12:00 Heniu...przepraszam za milczenie ,ale ty tak czesto bywasz we Wroclawiu !!!! ,rekord swiata !! Masz zdrowie ,tak trzymaj. Tutaj trafilem dzieki Ewie .....,ktora wspomniala o tym forum i teraz juz jestem na biezaco. Ty masz pamiec ..!!! ,skad tyle szczegolow ???,pisales pamietnik ? Zdjecie klasy mam,tablo tez ...,przy okazji zerknelem na daty ...ukonczenia !!! My tradycyjnie ...razem: w jednej lawce , oblana matura z polskiego 1964 ( prof. Bogacz) , jako jedyni z poprawkowiczow zdalismy ja w 1965 ,dalej mamy kontakt . Nigdy nie ukrywalem ,ze mature zdawalem na raty !!!!! , przypadek sprawil ,ze po latach syn p.Bogacz trafil do Liceum (XIV LO)w ktorym uczylem !!!! Byl bardzo dobrym uczniem ,olimpijczykiem z informatyki i podczas pozegnania z maturzystami mialem okazje spotkac sie z nasza wychowawczynia ..Bylo ok. , wszystko przez ortografie !!!! Teraz tylko odejmuja punkty . Szkoda ,ze Ciebie nie bylo bylo na 50 -leciu .Bylo fajnie !!!...,na czesci oficjalnej z naszej klasy ..ja , Frymar Czarek, Domagala Halinka -nasza sasiadka ,Ania..-zona Wojtka i jeszcze 2 osoby ??? , na baletach tylko ja i ...?..,ktory przyjechal z Kanady. Byl b.zawiedziony 5 % frekwencja . Balety ...tradycyjnie do rana !!!! Moze na 60-lecie ...bedzie lepiej . Pozdrawiam ,obiecuje poprawe Dudek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 01.03.05, 16:19 hej Dudek, Nareszcie cos napisales. Tobie pamiec zawodzi gdy masz mnie odiedzic. Ostatnio nie zjawiles sie u Wojtka. Szkoda. Wiesz bylo by milo gdybysmy zrobili zjazd naszej klasy. Zawsze zal mi ze inni maja takie zjazdy a my nie. Wyjatkowo niezgrana klasa. Napewno pamietasz za co Bogaczowa oblala nas. Potem zwalala wine na Swierdniakowa. Tak sie zlozylo ze moim przyjacielem na studiach byl Swierdniakowej kuzyn i czesto sie z nia spotykalem.Bywalem u niej w Karpaczu. Wiele w tedy dowiedzialem sie o ciemnej stronie naszej szkoly. Ale mam satysfakcje ze mysmy jednak doszli do czegos i to nawet nie najgozej. A bledy ortograficzne robie dalej i wcale mi to w zyciu nie przeszkadza. Napisz mi na moj email. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: henry i obcy IP: *.production / 209.245.22.* 22.02.05, 16:12 Ewcia, jezeli mozesz wyslij mi emaila. Chce z Toba porozmawiac. Moj adres jest na stronie Drugiego Liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa miesiąc przerwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 22:25 No i miałam rację,nikt nowy się nie pokazał, a reszta zamilkła, a tak miło się rozmawiało.Jak tak dalej pójdzie to strona zaniknie. Postarajcie się ci,którzy milczą.Wszystko może okazać sie ciekawe.A ja piszę jako nr 300. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: miesiąc przerwy IP: 5.5.* / 80.58.42.* 09.03.05, 20:14 nie prosze..... tak fajnie sie czyta te wspomnienia.... te same ulice, rejony.... tylko inny czas... kiedy zakladalem ten watek mialem nadzieje, ze odezwie sie ktos z moich czasów (83-87), ale wasze wspomnienia tez uwaznie sledze... tym bardziej, ze dotycza tez mojej podstawówki(nr.36) pzdr pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: miesiąc przerwy IP: *.production / 209.245.22.* 10.03.05, 19:39 Ja tez sledze codziennie to forum. Niestety nikt nowy nie pisze a ci co pisali juz poprostu nie maja o czym pisac. Szkoda, bo naprawde fajnie czyta sie wspomnienia. Pozdrawiam, Henry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: miesiąc przerwy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.03.05, 20:59 jeden z naszych nauczycieli- prof. dąbrowski- powiedział ,że wystarczy na forum "szkolne wspomnienia" spojrzeć na liczbę postów poszczególnych szkół , by stwierdzić,że forum dwójki to " AKT STRZELISTY" w porównaniu z innymi - fajne, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: miesiąc przerwy 10.03.05, 22:30 Tylko każdy akt strzelisty dobrze wypełniać treścią, bo sam akt nie wystarcza:-) Pokolenie matur z lat sześćdziesiątych jeszcze nie tak gremialnie korzysta z internetu, a pokolenie młodszych maturzystów jeszcze goni do przodu. Czas na spojrzenie do tyłu, na refleksje dopiero do nich przyjdzie. Sam mam nadzieję spotkać na tym forum kogoś z "moich", choć tak naprawdę to wszyscy jesteście moi! Bo mi bliscy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: miesiąc przerwy IP: 195.117.149.* 11.03.05, 13:36 witajcie ! Kazimierzp - celna uwaga - młodzi prą na przód i tu nie zaglądają :( Wiecie, znalazłem na stronce juz tu cytowanej : www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html w roczniku '68 moją Ciotkę - Elę Pawłów :) Hi, hi ! Jak zdawała maturę to ja byłem w brzuszku u mamy :) Zresztą moja mama tez kończyła Dwójkę, tylko kilka lat wczesniej niż Ciotka :) pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Ewa do roboty! 13.03.05, 10:49 Gość portalu: Ewa napisał(a): > No i miałam rację,nikt nowy się nie pokazał, a reszta zamilkła, a tak miło się > rozmawiało.Jak tak dalej pójdzie to strona zaniknie. Postarajcie się ci,którzy > milczą.Wszystko może okazać sie ciekawe.A ja piszę jako nr 300. Jeszcze raz przypomonam Ci ze przy tak wspanialej znajomosci srodowiska II-ki jaka Ty masz, powinnas dodac pare slow na strone www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html w kazdym razie naszej "F-ki"! Obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja spotkania w polsce! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.05, 19:45 wczoraj wróciłam po kilkudniowym pobycie w warszawie. tam na dworcu centralnym spotkałam pania profesor zygadło- nobliwa i elegancka jak zawsze, ale już mnie nie kojarzy - zamrugała oczami tylko, ale to nie pomogło pamięci ;-), pocieszam się,że to nie moja , ani jej starość to sprawiła tylko słabe światło, przeciąg i to że nie kochałam się w piłsudskim jako panienka. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Ewcia:)) IP: *.daxnet.no 05.02.05, 13:11 To fakt ze w tym wieku to i pamiec moze zawiesc! W naszym przypadku, Henryka i moim, nie jest tak zle. narazie pamietamy imiona i nazwe szkoly!!!!!!!! A co dat to patrz www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html Mozesz tam wpisac literke F przy klasie z 1967 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ewcia:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:00 Ale bylam chora,to dlatego nic nie robilam, Tomek ne krzycz na mnie.W przyszlym tygodniu zajme sie wszystkim obiecuje. Najbardziej mnie cieszy to,ze dalej sie ktos odzywa.Musze zachecic innych ludzi z ktorymi mam kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Odra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 20:07 Przypomnialo mi sie jak w 11 klasie w cieply dzien musial byc maj,bylismy z klasa na boisku i chlopcy zaczeli sie chyba zakladac ,ktory przeplynie Odre. A wtedy sie mowilo,ze jest tak zanieczyszczona, ze filmy mozna w niej wywolywac.I nasz kolega Jurek Zazula, ktory nota bene byl najgrubszy w klasie , a ja najchudsza, w zwiazku z tym nie lubilismy sie zbytnio, rozebral sie no nie calkiem, wskoczyl do wody i przeplynal te Odre do Pasteura i z powrotem.I wtedy urosl w moich oczach, a inni wrzeszczeli z radosci. Cala klasa byla zachwycona.To byl naprawde mily dzien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: Odra IP: *.daxnet.no 16.03.05, 21:09 To z Jurkiem to dobre! On byl zawsze wyjatkowy:)) Chyba stalismy wtedy pod slynnymi debami. Wpisz troche szczegolow o naszej klasie na strone II-ki. Mozna poprzez ten adres: dach@kgf.ar.wroc.pl Np. imie Tuzinkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp czy druh Tuzinkiewicz? 16.03.05, 23:08 Czy to czasem nie druh Tuzinkiewicz od "słynnej pieśni" obozowej "Gdy ognisko w lesie płonie i rozjaśnia ..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: czy druh Tuzinkiewicz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 00:01 Takich rzeczy nie pamiętam.W tm wypadku chodzi o naszą wychowawczynię, która według mnie nazywała sie Maria, ale jeszcze sprawdzę u Marysi.Ja ja lubiłam, ale była niesprawiedliwa. Jako wychowawczyni była ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa wagary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 00:28 A mnie się ciągle coś przypomina.W 10 klasie zwialiśmy z dwóch godzin polskiego u Rogowskiej. Była jesień, a płaszcze mieliśmy wtedy w pojemnikach zrobionych pod oknami i zamykane to było na klucz i dyżurny za niego odpowiadał.Oczywiście kto był dyżurnym JA. Nigdy wcześniej ani później nie miałam takiego powodzenia u chłopaków w klasie.Uległam Michałowi Frejowi, z którym się przyjaźniłam. Było świetnie. Bo Rogowskiej nie lubiliśmy, była nudna,napewno nie wiecie,że ona miała brata bliźniaka,uroczego człowieka,na nia to nie spłynęło niestety.Chodziliśmy po parku, a potem do domu.Ja wpadłam na genialny pomysł i wróciłam do szkoły na obiad.No i tam dorwały mnie Tuź., Rog. i dyrektor, dobrze,że on mnie lubił. Zrobiłam ze siebie sierotę,która musiała ulec sile całej klasy.Potem mieliśmy wszyscy z zachowania 4. Najlepsze to to,ze w 2001 mój młodszy syn kończył II ,a ja byłam całe 4 lata w komitecie i czułam sie tam jak w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: wagary IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.05, 19:39 a także Próchnicka od matmy miała bliźniaka- przeuroczego człowieka, który w moim klubie "politechnika wrocławska" był szkutnikiem. Raz, będąc na obozie sportowym, siedziałam na czyjejś czereśni i podkradałam owoce-podawałam mu , bo też w tym uczestniczył stojąc na ziemi i tak się zgadalismy,że on ma siostrę w moim LO , i ja tak na niego patrzę, tego kochanego przez wszystkich człowieka i nagle widze tę twarz- jej twarz- omal nie spadłam z drzewa. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: wagary IP: *.as.wcom.net 21.03.05, 19:17 Od wczoraj jestem we Wrocku, tak sie to teraz nazywa. Dzis bylem na Odra prz debie Dzierzonia. Pytanie: jak ten Dzierzon mial na imie? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Jan Dzierżoń 21.03.05, 20:25 Ksiądz ślaski Jan Dzierżoń żyjący w latach 1811 - 1906. Wybitny znawca pszczół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy I to jest wlasnie II-ka IP: *.as.wcom.net 22.03.05, 18:53 Janse ze Jan! Ja go wspominam z wyjsc na dluga przerwe. Bo wlasnie pod nim czulo sie ten specyficzny smak wolnosci (oczywiscie od szkolnych "oczu"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Jan Dzierżoń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.05, 19:32 znowu jakiś ksiądz..nawet biednego drzewa nie oszczędzą. swoją drogą wysoki poziom w odrze- poniżej dębu. koledzy z bartla szykują piasek, jak w 97'? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: Jan Dzierżoń IP: 195.117.149.* 23.03.05, 16:04 koledzy z Bartla nie boją sie powodzi :) Jeden z nich chciałby Ci coś przekazać, ale nie odpisujesz. Czy lafoka nie ma juz tej skrzynki ? Odpowiedz Link Zgłoś
mammma1 p. Trocha 23.03.05, 16:07 Hi, a czy kogos z was uczyla niemieckiego p. Jola Trocha. Fajna byla bardzo, ciekawe, co u niej, ponoc do Wloch wyjechala. Wiecie cos??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Jan Dzierżoń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.03.05, 20:27 ma skrzynkę, ale jakoś nie ma natchnienia. a czy przekazanie może się odbyć droga wirtualną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: Jan Dzierżoń IP: 195.117.149.* 24.03.05, 14:29 uff, za duzy plik, moge CDROMa wysłac pocztą, odpisz na mojego maila i podaj adres Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfred/1968 Re: II-LO-Wr IP: *.mia.bellsouth.net 18.03.05, 02:22 Jak sie wszyscy powpisuja na stronie Wojtka Dacha www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html Bedzie latwiej sie odnalezc i wznowic wspomnienia. A.L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 25.03.05, 22:13 Wszyskim piszacym na tej stronie zycze wesolych swiat Wielkiej Nocy, Smacznego jajka i mokrego dyngusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 00:10 Rozmawiałam z paroma osobami z różnych klas i lat szkoły, większość chętnie słucha ,ale nic z tego nie wynika, nie każdy chce wracać do przeszłości. Wysłałam zdjecia dwóch klas, nie zostały jeszcze umieszczone. A nasz kolega z klasy został wybrany do Rady Osiedla - Paweł Muszyński. Ciekawe co zdziała Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.05, 08:33 Na skojarzonej stronie naszego kolegi brakuje rocznika 1965 matury. Proszę o uzupełnienie, może wtedy pojawi się więcej notatek z przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.05, 18:58 Mozesz wyslac swoje dane i korespondencje. Bedzie zamieszczona. Roczniki sa dodawane w miare zglaszania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.as.wcom.net 31.03.05, 19:57 Ewciu, jakiego osiedla? Czy Pawcio ma zaciecie dzialacza? Chodza sluchy ze tak ale w zupelnie innej branzy :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 18:39 To jest Rada Osiadla Zalesie,Zacisze i Szczytniki.Nic poza tym nie wiem, bo Pawła nie widuję,myślę,że przestał chodzić do sklepu. Umieściłam nasze zdjęcie klasowe to drugie i z podstawówki, gdzie Cię nie ma, bo byłeś w b.Ciekawe czy inni wiedzą, że II była 11 klasowa.W naszej VII klasie bylo az 54 osoby, klasa byla wiec ogromna.Potem czesc uczniów poszła do klasy e, a czesc do naszej f.Klasa e była elitarna,no to nie lubiliśmy się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 18:48 To jest Rada Osiadla Zalesie,Zacisze i Szczytniki.Nic poza tym nie wiem, bo Pawła nie widuję,myślę,że przestał chodzić do sklepu.A co Ty wiesz ? Umieściłam nasze zdjęcie klasowe to drugie i z podstawówki, gdzie Cię nie ma, bo byłeś w b.Ciekawe czy inni wiedzą, że II była 11 klasowa.W naszej VII klasie bylo az 54 osoby, klasa byla wiec ogromna.Potem czesc uczniów poszła do klasy e, a czesc do naszej f.Klasa e była elitarna,no to nie lubiliśmy się. Na Zalesiu dalej mieszka sporo osób z II,usiłuję ich zainteresować tym co się dzieje,różnie to wygląda. To narazie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr IP: *.production / 209.245.22.* 14.04.05, 15:32 I znowu strona umarla. Czy nikt z tysiecy absolwentow nie ma czsu zeby cos napisac. Zawsze jestem zazdrosny o moich znajomych z USA ktorzy spotykaja sie z kolegami ze szkoly i co roku maja zjazdy. Nasze klasy z dwojki w ogole nie spotykaja sie. Czyzby przyjaznie ze szkoly zakonczyly sie z matura? A moze to dla tego wlasnie ze w USA nie ma matury? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:58 To tylko ja.Tez bym chciala,zeby ktos sie odezwal nowy.Namawiam ludzi i nic.Moze to dlatego,ze lato idzie i zmieniaja sie zainteresowania.Zima jest bardziej nostalgiczna.A tu coraz cieplej i trzeba pokazac sie z tej lepszej strony, bo mlodosc w modzie. A moze nie mam racji. Spotkania sa, wiem o jednym w maju klasy Domanskiej matura 1965. Moja klasa tez znowu mysli, miedzy spotkaniami jednak kontakty sa znikome.Mlodzi nie chca sie jeszcze spotykac, moj syn ma kontakt tylko z dwiema osobami z klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp To były takie czasy! 15.04.05, 22:35 Nie spotykamy się, nie wspominamy, nie cieszymy sie z każdego kontaktu! Czy jesteśmy gorsi od młodzieży amerykańskiej, czy to tylko dlatego, że nie ma u nich matury? Byłoby to mocnym spłyceniem problemu. Szkoła czasów komuny. Życie czasów komuny. To nie był czas zrzeszania się, inicjatyw oddolnych, robienia czegoś wspólnie. To był czas na sterowane działania, a wszelka indywidualność, wszelka oddolna inicjatywa była postrzegana jako potencjalnie niebezpieczne działania. Były hasła: równaj szereg! Program partii programem narodu! Wspólny front! etc. Pojedynczy człowiek, jednostka, jego potrzeby były podporządkowane "dobru wspólnemu". Nie był to czas indywidualności, liderów, niekonwencjonalnych działań. To spowodowało, że nie mamy takich silnych więzi grupowych. To spowodowało, że nie utożsamiamy się tak silnie ze swoim środowiskiem z którego się wywodzimy, swojej szkoły, swego podwórka, swego miasta. To się powoli odbudowuje. To powoli powstaje. Ci co uczestniczą w dyskusjach na stronie wyrywają się z tej powszechnej masy, doszukują się wyróżnika swego poprzedniego życia. My akurat jesteśmy dumni z naszej szkoły, z niektórych elementów naszego życia! A gdzie reszta!?! Ciekaw jestem czy to minęło? Czy młodzież naszej dwójki ma już możliwości pełnej samorealizacji i wyzwalania samorządnych działań? Czy dopiero jak wymrą dwa, trzy pokolenia kadry nauczycielskiej to to może się urodzić? Ciekaw jestem zdania kadry i młodzieży! Jak się realizujecie w II Liceum Ogólnokształcącym im. Piastów Śląskich? Józef Reich (profesor historii w II LO do 1968 roku) twierdził, że Piastowie Śląscy niekoniecznie byli w porządku. Henrycy śląscy tak! Inni nie!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: To były takie czasy! IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 18.04.05, 12:04 Tak, to byly "takie czasy" ale nie zupelnie bylo w ten sposob, ze nie znajdowano miejsca na indywidualnosc i oddolne inicjatywy,liderow, osobowsci i niekonwencjonalne dzialania. A teraz jest inaczej, choc czasami daje o sobie znac "cholerny" dar wolnosci. Pozdrawiam II -kowicz w 50% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:35 Oj, ale to smutne. Ja jednak uważam,że nasze pokolenie miało więcej fantazji, a ponieważ nie mieliśmy prawie nic, to bardzo chcieliśmy coś mieć. I jak się staraliśmy, różnymi metodami. Nie poddawaliśmy się równaniu. Współczesna młodzież jest inna, a jak słyszę o czym ci młodzi ludzie rozmawiaja i jakim językiem, siedząc na oparciach ławek i wbijając je sobie w siedzenia, w mojej elitarnej zresztą dzielnicy Wrocławia, to jestem przerażona.Oni mają pusto w głowach.Obawiam się ,że teraz jest gorzej niż dawniej. Zobaczcie jak się ludziem wielu rzeczy nie chce. I to ze strona teraz kuleje to dlatego, że się znudziła. Po co sie wysilać. Po co coś pisać jak można sobie pooglądać TV i uprawiać słodkie nieróbstwo i mówić, że się jest bardzo zajętym. A po co rozstrząsać inne tematy poza tymi dyżurnymi o pracy,polityce na której zna sie każdy wspaniale, dzieciach, durnych nauczycielach bo teraz nie ma autorytetów,obiadach dla mężów,ubraniach i ogólnie plotach.Każdy inny temat ginie przerwany w pół słowa. Zwłaszcza teraz przerywa sie i odchodzi, jeżeli nie potrafimy sprostać wymaganiom interlokutora. A potem sie mówi, on nudzi. No właśnie nie lubimy i nie umiemy słuchać. Najpszyjemniej się słucha siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:41 I z tych nerwów zrobiłam bład w "przyjemnie" Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Nie zgadzam się! 17.04.05, 00:12 Nie zgadzam się z Tobą! Dzisiejsza młodzież nie jest ani gorsza, ani lepsza od nas. Fakt, ma inne możliwości, ma inne obowiązki, ma wiecej możliwości ciekawego "marnowania czasu". Obserwuję swoich synów (mam ich trzech), obserwuję ich koleżeństwo. Nie czuję się obco wśród nich. mamy wiele wspólnych tematów, zainteresowań. Wspólnie wiele rzeczy robimy. Robimy to zresztą od ich urodzenia. Jesteśmy nie tylko rodziną, ale i grupą życzliwych sobie przyjaciół. Ty Ewo, Henry, inni są dumni z tego że uczyli się w Dwójce. Ja też. Ja dopiero jako dojrzały dorosły zacząłem w pełni doceniać wiedzę którą otrzymałem od Bawolskiej, Reicha, Żaczek, Rojewskiej, Banaszak. Nie napiszę i innych bo akurat nie wszyscy byli wspaniali. Prof. Bawolska była ogromnie wymagająca ale Ona akurat starała się tworzyć z nas współdziałającą grupę. Ci przeze mnie wymienieni nauczyciele wywodzili się ze "starego naboru". Tych z powołania. Potem przyszedł czas negatywnej selekcji do tego zawodu. Zaczęło być co raz więcej miernot. Miernot którzy traktują szkołę tylko jako miejsce pracy, a nie miejsce wychowywania kolejnych pokoleń. Na szczęscie nie wszyscy są tacy. Wolność która przyszła, brak wspólnego wroga który by spajał, doprowadziła do rozluźnienia więzów. Jeszcze dochodzi ogromna korozja autorytetów! Zaczyna ich brakować. Wszystkim, nie tylko dzieciom i młodzieży. Zastanówmy się czy jesteśmy autorytetami dla swoich dzieci? Czy nasze słowa pokrywają się z naszymi czynami? Potem ich gańmy. Czas po śmierci Jana Pawła II stał się czasem swoistych narodowych rekolekcji. Może to będzie zaczynem ponownego garnięcia się nas wszystkich do siebie? Okazało się, że wszyscy potrafimy być razem, nawet bez względu na dzielące nas przekonania. Może szkoły z powrotem staną się miejscem wychowania, uczenia się życia w grupie i będzie wywoływała uzasadniona dumę bycia w niej i wychodzenia z niej! Ja jestem optymistą. Gdybym był pesymistą nie byłbym choćby taki aktywny na tym forum. Bo po co? A jest po co!!! PS: Popatrz się na tych młodych siedzących na ławkach koło Twego domu. Zobacz, że chcą być razem. Podsłuchaj ich niektórych rozmów. Nawet mimo wulgarnych przerywników poruszają na pewno ważne tematy. Oni nie są źli. Trzeba w nich wierzyć. Oby tylko jakiś szaleniec nie skrzyknął ich w jakąś utopijną bzdurę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Nie zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 01:19 Sam fakt,że dyskutujemy w ten sposób świadczy o tym,ze potrafimy to robić.A nie zawsze to się udaje,może właśnie dlatego,że jesteśmy z tej szkoły.Ja też wspominam szkołę z sentymentem,chociaż bedąc w niej wcale się dobrze nie czułam.Oczywiście zmieniamy się,bo doświadczenia mamy coraz więcej. Niestety ci na tych ławkach nie mówią o niczym ciekawym,często ich słyszę bo chodzę koło nich z psami.Rozumiem ich chęć bycia razem,bo prawdę mówiąc nie mają się gdzie spotykać. Ja też mam dzieci i doskonały z nimi kontakt,dlatego,że miałam ten luksus nie pracowania i miałam dla wszystkich czas i mogłam przekazać maksimum mojej wiedzy i do tego chciałam to robić. Trochę się pospieraliśmy i dobrze,gdyby nie to forum to byśmy tego nie robili,a mnie właśnie chodzi o to ,o inne opinie i inne widzenie życia. Z tego się cieszę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: Nie zgadzam się! 17.04.05, 09:33 Czy wynalazl ktos sensowna odp. nt. roznic pokoleniowych. Ta muzyka gra sie od powstania swiata. Kazde nastepne pokolenie jest inne. Pozostaje pytanie czy ktokolwiek z dyskutujacych tu II-wiczow chcialby majac 80 na karku dostac po tym karku pala od zdziczlego barbazyncy ktory do II-ki nie chodzil, a tylko obok niej przechodzil!? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Zbóje są w każdym wieku! 17.04.05, 13:11 Zbóje są w każdym pokoleniu. II LO nie wychowywała samych aniołków, ani też same geniusze nie wychodzili spod ręki nauczycieli. Dla mnie nie istnieje problem pokoleń, bo domeną ludzi młodych jest negacja i szukanie własnych dróg. Nie zawsze te drogi są właściwe. Narkotyki, "dzieci kwiatów", bandytyzm był wśród młodych i za lat naszego chodzenia do II LO (lata siedemdziesiąte). Tylko był zapis cenzury, że o takich patologiach się nie pisało i nie mówiło. Pamiętam jak ukazał się artykuł w Słowie Polskim na temat prywatek i narkotyków wśród młodzieży. Za kanwę autorowi posłużyła młodzież z II LO z jednej z klas (rocznik urodzenia 1953 - młodsi ode mnie). Jaka była dyskusja w gronie pedagogicznym. Jak wredne określenia używał Grochocki dla nazwania bohaterów tego artykułu. I co? I nic! Bohaterowie tego artykułu są profesorami na Politechnice, Akademii Medycznej. Wyrośli. Wyszumieli się i wyrośli z negacji. Oby tylko to wyszumianie nie było kosztem innych. Zdecydowana większość młodzieży jest bardzo dobra. Niestety, widoczna jest z reguły ta gorsza. Choć jak się patrzę na dorosłą część populacji to czy jesteśmy lepsi? Posłuchajmy "elit" - posłów. Na szczęście ani oni nie "elity", ani też nie są wzorcem dla innych. A powinni!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zbóje są w każdym wieku! IP: *.production / 209.245.22.* 18.04.05, 15:16 Ostatnie Wasze wypowiedzi daly mi wiele do myslenia. Zgadzam sie z Wami, choc nie calkowicie z Ewa. Jednak dalej nie wiem dla czego nie ma zadnej wiezi wsrod bylych uczniow dwojki. W czasie studiow i wiele lat po ich ukonczeniu bylem czlonkiem AKT i kola przewodnikow studenckich (sudeckich) My sie spotykamy czasem. A przeciez wyroslismy w tym samym czasie i w tym samym ustroju. Nie mysle ze tamte czasy mialy wielki wplyw na wiezy wsrod uczniow. Kiedy jestem we Wroclawiu spotykam sie zawsze z Dutkiem Ralskim i Ania Wos. Kiedys spotkalem Janke Slaba. Ona nie chciala nawet zamienic kilku slow. Co do kadry nauczycielskiej to podzielam Wasze zdania. Poza kilkoma wielkimi nauczycielami ktorzy mnie uczyli reszta to miernota. Mialem szczescie ze jeszcze sie na nich "zalapalem". Pan Reich zaszczepil we mnie milosc do histori. Historia Slaska stala sie moim hobby, a od kilku lat takim samym hobby stala sie historia nazizmu. Mam tylko niemile wspomnienia pana Grochockiego. Moim zdaniem byl moze dobrym fizykiem, ale kiepdkim pedagogiem Mysle ze moze uda nam sie zorganizowac spotkanie. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja a mnie to obojętne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 19:49 coż to za dyskusja się pojawiła! gadacie jak starzy, jak zawsze wszyscy starzy wszechwieków: o tempora! o mores! a młodość jest jaka jest i nic jej nie powstrzyma, rządzi się ona swoimi prawami, które także znaliście kiedyś, dawno i już zapomnieliście, wstyd! a język młodości jest zywy i giętki, i może trochę brutalny, i trzepakowy , a nawet może sprośny i piwno- haszowy - i co z tego? niesie przecież takie emocje, pamiętacie je jeszcze? jakże smutno mi się zrobiło po tej wypowiedzi ,że z rozrabiaków i barwnej hejowskiej młodzieży lat 70-tych wyrośli między innymi profesorowie AM- cóz za upadek, cóż za klęska młodości, co za upodlenie, bosz! a mnie jest obojętne, czy język jest brudny, czy obusieczny, czy dostanę pałą czy wiązanką, czy jestem autorytetem, czy wręcz przeciwnie- starym zgredem- chcę tylko podziwiać nonkonformizm młodości, jej urodę i siłę i życzyć by dalej nad poziomy ulatywała w dal stąd , bo tu dostać może kamieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: a mnie to obojętne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 00:03 A mnie wlaśnie o takie wypowiedzi chodziło i widzicie ,coś sie dzieje, każdy pisze tak, jak mu w duszy gra.Piszcie dalej i dalej się spierajcie. Napiszę wam coś o Grochockim. Był z pewnościa nauczycielem kontrowersyjnym i być może dla uczniow, którzy byli dobrzy z fizyki mało błyskotliwy.Ja fizyki nie lubiłam, w ogóle nie lubiłam szkoły, bo interesowały mnie zupełnie inne dziedziny. Uczyłam sie fizyki po łebkach i efekt był taki,że jej nie umiałam. Grochocki zmusił mnie do nauczenia sie jej, nie gadając z rodzicami, czy narzucając korepetycje. Posadził mnie w pierwszej ławce,samą. Umierałam ze strachu, a on mnie pytał na każdej lekcji i wiecznie do mnie coś mówił, efektem tego było to,że zaczęłam rozumieć, bo nie miałam gdzie uciec i musiałam zacząć myśleć.Nie przestałam sie go bać,ale byłam mu wdzięczna za to,że mnie rozumiał. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: a mnie to obojętne 21.04.05, 14:28 Grochodzki "niedzwiedziu gdybys w ?????????" otoz to Ewciu, nauczyl ciebie fizyki, a ta przecie m.in buduje nasz swiat. Ja mieszkam w kraju gdzie Grochodzki spedzilby w szkole max. 5 godz. pierwszego dnia pracy. Szkola ma byc miejscem rozwoju zdolnosci socjalnych mlodych ludzi a nie wbijaniem do glowy suchych faktow. Rezultat: w czsie ostatnich zakupw trfilem do sklepu gdzie WSZYSTKIE towary przecenione byly 0 50%. Wybierajc jedn z rzeczy zapytalem ekspedienta ile mam zaplacic bo na rzeczy wisala metka 400 koron. Odpowiedzal, chwileczke i poszedl do lady. Tam stal komputer ktory wlaczyl i cos zaczal nim liczyc. Czas uplywal a on nie potrafil odpowiedziec. Zdenerwowany wyksztusil wreszcie ze ta rzecz kosztuje 100 koron po znizce. Zaplacilem wymagana sume i wyszedlem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa dawno temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:47 To wszystko działo się tyle lat temu, dla mnie nie ważne jest jak fizyk by teraz miał,wtedy się dla mnie nadał i dlatego go wspominam dobrez. Byli tacy nauczyciele, którzy narzucali swoich znajomych jako korepetytorów i to było bardziej naganne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa dawno temu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 19:52 To wszystko działo się tyle lat temu, dla mnie nie ważne jest jak fizyk by teraz miał,wtedy się dla mnie nadał i dlatego go wspominam dobrze. Byli tacy nauczyciele, którzy narzucali swoich znajomych jako korepetytorów i to było bardziej naganne. Teraz świat jest inny i inne wymagania. Dawniej nie przyszło by mi do głowy,że będę umiała posługiwać się komputerem,a umiem i to całkiem nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: dawno temu IP: *.k.pl 23.04.05, 09:36 a ja tak sobie myslę,że każdy , a przede wszystkim nauczyciel ,powinien być świadomym odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. nie może być tak, że wyładowuje się swe kompleksy, frustracje, zmęczenie, to że żona nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią , na uczniach. każdy z nas ma w pamięci nauczyciela zmorę, który dręczył ucznia, poniżał go i doprowadzał do rozpaczy, czasami nawet przekreślał jakoś jego przyszłość. pewnie,ze co wytrwalsi i silniejsi po latach wspominaja tylko dobre chwile. tak każe natura ludzka : zapominać cierpienie. ale są też tacy ( vide forum 11LO) którzy pamiętają udrękę i to też wydaje mi się dobre- to taki rodzaj zemsty - pamiętanie . powiecie pewnie,że uczeń jako istota niedokończona i niedojrzała, nie potrafi prawidłowo percepować ani bólu ,ani mądrości, ani interpretować faktów i że nie warto się w związku z tym liczyć z uczniowską opinią, bo pewnie przesadzona i histeryczna . a ja myślę ,że powinno sie szanować człowieka w uczniu. myślę też,że onegdajszy wypadek z siekierą w LO nr 9 , nie do końca może być tłumaczony chorobą psychiczną ucznia, myślę że cel ataku wybrany został nieprzypadkowo, i może dał do myslenia innym nauczycielom sadystom- tak bym chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp To było dawno! To jest dzisiaj! 23.04.05, 10:18 To było dawno i zdecydowana większość nauczycieli którzy mnie uczyli już nie żyje. W myśl zasady że o zmarłych nie mówi się źle, albo wcale nie przypominam tych przykrych momentów. Większość jednak była w porządku i trudno mi dzisiaj roztrząsać o i ch przywarach. Należałoby się zastanowić jak doprowadzić do sytuacji aby zawód nauczyciela wybierali ludzie z powołania, lubiacy swych wychowanków i posiadający głęboką wiedzę. To forum dwójki jest raczej forum wspomnieniowym i te nasze dyskusje to właściwie porównanie widzenia naszej szkoły w oczach różnych pokoleń. Podejrzewam i widzę czytając wypowiedzi, że pewne problemy są uniwersalne i trwałe. Rozpoczęty wątek o konflikcie pokoleń też jest uniwersalny, ale ten konflikt jest z punktu widzenia konieczny. Bez burzenia niektórych "prawd", przyzwyczajeń nie byłoby postępu. Nie byłoby to sytuacją przeradzającą się czasami w patologię, gdyby pokolenia umiałyby ze sobą rozmawiać, wzajemnie słuchać, a nie od razu na wstępie odrzucać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: To było dawno! To jest dzisiaj! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.05, 18:28 a ja uważam,że nawet o nieboszczyku, jeśli był skurczybykiem należy powiedzieć ,że był skurczybykiem. jest to nauka także dla nas samych. zgadzam się,że konflikt pokoleń, jest najnaturalniejszą rzeczą na świecie, jestem jego gorącą zwolenniczką. boli tylko,że zazwyczaj niczego nie zmienia, jest takim małym płomykiem , który nie wznieca pożaru . a co do zawodu nauczyciela: moja zacna wychowawczyni prof. Krzyżanowska , niedawno mi powiedziała, kiedy jej się skarżyłam na mój toxyczny zawód, że to jest tak jak z nauczycielstwem- młody ambitny człowiek kończy jakieś studia, np historię i okazuje się nagle,że nic na niego nie czeka, tylko zawód nauczyciela. początkowo wykonuje go, jak każdy neofita, żarliwie, ale wkrótce zostaje zadeptany przez kadrę, uczniów i oczywiście rodziców.zero satysfakcji, zero kasy. i cały zapał mija,musi minąć, zostaje niechęć, czasem nienawiść. taki siłą stworzony nauczyciel, zazwyczaj przecież nieźle wykształcony, często mądry, przestaje z biegiem czasu chcieć pracować nad sobą, nie pragnie innego autorytetu niż tego budowanego na strachu i władzy . o jakże to rozumiem. dopóki ci ludzie, wychowujący przecież młodzieź, nie będą odpowiednio wynagradzani, nie możemy liczyć na nic więcej niż na od lat powtarzany szablon . ministerstwo wprowadza jakieś durne reformy- zaczynając od podziałów administracyjnych na gimnazja , licea , od zmiany matur i egzaminów wstepnych na studia, zamiast pomyśleć o soli ziemi, czyli tych biednych wyrobnikach . a tak w ogóle ,kazimierzu , to może nawet na wspominkowym forum warto pogadać o rzeczach ważnych i ogólnie dotyczących wszechświata, jak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Ale to musi, to na pewno się zmieni! 24.04.05, 22:00 Mój najstarszy syn został nauczycielem. Uczy dzieci w podstawówce w okolicach Strzegomskiej. Jest nauczycielem z powołania. Lubi dzieci i dzieci go lubią. Ma momenty zwątpienia, marzy o pracy ze studentami i powoli w tym kierunku idzie. Mam więc wgląd w nastroje dzisiejszej kadry nauczycielskiej. Dwa lata temu byłem w Finlandii i odwiedziłem jedną ze szkół. Dyrektor tej szkoły mówił, że największą trudność dla niego to przełamania podejścia nauczycieli do Szkoły. Onw pajał im, że szkoła to miejsce wychowywania ucznia a nie miejsce pracy nauczyciela. Z pozoru brzmi to paranoicznie, ale jeżeli się w to wgłębić to to ma ogromny sens. Ze szkół musi odejść pokolenie nauczycieli z przypadku, lub też nauczycieli przedmiotów nikomu niepotrzebnych. Program musi być dopasowany do potrzeb aktualnej gospodarki i stanu świadomości społeczeństwa. Ci co zostaną lub też przyjdą do pracy muszą mieć godziwe warunki płacy ale z elementami silnie dopingującymi - to jest możliwe! Muszą być możliwości awansu poziomego a nie tylko pionowego. Dobrej klasy pedagog powinien móc zarabiać nawet więcej od dyrktora placówki. Wtedy praca w zawodzie nauczyciela będzie zaszczytem i ci najlepsi będą do tego zawodu się pchać. To nie jest utopia co piszę. To naprawdę jest możliwe! W szkołach anglosaskich dzieci chcą chodzić do szkoły. My się podniecamy, że podobno lepiej kształcimy. Tylko dlaczego w porównaniu do innych nacji mamy tak mało patentów, czy nagród Nobla? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.05, 18:57 nagród i patentów mamy mało z uwagi na szmal, którego w nauce nie ma, z uwagi na zacofanie technologiczne , oraz brak współpracy nauki z przemysłem, oraz prawa z nauką. często słyszymy,że polski wynalazca sprzedał pomysł i prawa do niego komuś ze świata, sprzedał za pieniądze, których tutaj by nigdy nie otrzymał, czasami z pomysłem sprzedaje swoją głowę . tutaj tylko na jakiś niepraktyczny splendor mógłby liczyć -nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 21:04 Jest trudno,ale nie możemy wpadać aż w taki fatalizm. Wszystko się zmienia i trzeba wierzyć, że będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.production / 209.245.22.* 26.04.05, 15:04 To prawda, tylko ze ja czekam na to juz od conajmniej 40tu lat, a nasi rodzice czekali od poczatku wojny. Wiele sie zmienilo, ale te zmiany nienadazaja za zmianami w cywilizowanym swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa jest lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 21:52 To wszystko prawda,ale nie mozemy byc wiecznie niezadowoleni.Jest jednak duzo zmian i trzeba sie z nich cieszyc.Jezeli bedziemy wiecznie miec pretensje, zal i bedziemy widziec same negatywy to popadniemy w paranoje. Pamietam kiedy pierwszy raz wyjechalam z Polski, ile bylo korowodow.A jak zaczelam jezdzic na zachod, te zaproszenia,pozwolenia,kolejki w biurze paszportowym,strach czy sie dostanie paszport czy nie ,jakies glupie rozmowy z SB,brak pieniedzy. Powroty tez w starchu i sny o powrocie,wsztstko to przezylam na wlasnej skorze. A teraz mam luz!!! Powiecie,ze tu nie ma z czego sie cieszyc,a wlasnie,ze jest.Bo kazdy z nas ma swoje wlasne zwyciestwa,zdobycze i to nas pcha do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RoSe Re: Ale to musi, to na pewno się zmieni! IP: *.media4.pl 10.05.05, 10:14 To chyba nie tylko kwestia pieniędzy. To chyba właśnie brak dobrego kształcenia albo jeszcze jakaś inna przyczyna. Zajrzyjcie np. na stronę Olimpiady Matematycznej i do różnych jej linków (www.om.edu.pl/). Zobaczycie, że w klasyfikacji międzynarodowej plasujemy się średnio na 15-20 miejscu , a wyprzedzają nas takie potęgi jak Bułgaria, Węgry, Ukraina, Wietnam (!!!), Kazachstan, Izrael, Rumunia, Białoruś (!!!), nie mówiąc oczywiście o USA, Rosji,Chinach. Ale piszcie raczej o sprawach II LO, a nie o szko(l,d)nictwie w Polsce. II LO to ciekawszy temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RoSe Re: a mnie to obojętne IP: *.media4.pl 10.05.05, 12:14 Gdy trafiłem na to forum o II LO, to chciałem tylko poczytać, potem coś odpisałem ( przez niedopatrzenie do postów z 2002 r. ).Teraz ,ponieważ "każesz" pisać, co w duszy gra, to masz. Twoja wina. Oto parę moich uwag. Nie wiem, czy Grochol był kontrowersyjny i czy dobrze uczył. Ja przez niego miałem naganę , bo nie chciałem myć ławki, którą ktoś pobrudził. Dyskusja była ostra. Ale nigdy nie miałem do niego pretensji. Pamiętam jeden z jego textów : "czekasz jak pies na ochłap z pańskiego stołu" do ucznia, który przy tablicy szukał rozpaczliwie pomocy u kolegów. Albo "elektrony w diodzie pędzące jak te psy gończe". Tego potężnego głosu się nie zapomni. Chociaż scysję miałem też z Trupem, bo w pięć minut przed końcem lekcji zrobiłem rysunek i wpierałem mu , że to arcydzieło. Zdenerwował się, co u Trupa było niewiarygodne. Ale chodziłem do niego na kółko fotograficzne, napradę fajnie prowadzone. Zresztą bardzo przykładał się do lekcji. Bałem się tylko p. Tuzinkiewicz, bo geografii nie uczyłem sie z definicji, a tu trzeba pamiętać stolice 150 państw. Koniec lekcji z geografii to taka ulga jak koniec rozwolnienia. Ale pretensje ? Żadnych, ani teraz , ani przedtem. W sumie u każdego nauczyciela było wesoło, zawsze się zdarzyło coś ciekawego. Rumcajs za stare monety dawał dobre stopnie ( miał też żarty typu "Jak jedną dziurą zatkać dwie dziury ?" ). Dyr. Bińczak ( Binczak ? ) omijało się idąc przez inne piętro, byleby tylko nie zauważyła. Było to łatwe, bo najpierw dochodził jej głos. P. Zygadło : tu trochę się wygadam. Miała dosyć okrągłe nogi i często jedną zakładała na drugą. A ja dziwnym trafem siedziałem na historii zawsze w pierwszym rzędzie ( po prawej, nie po lewej, co jest istotne ) . Historia mi się bardzo podobała. I buźkę miała śliczną. Dzięki temu przeczytałem "Polskę Piastów" czy jakoś tak P. Jasienicy. A od kolegi dowiedziałem się, że p. Zygadło mnie pamięta. Po 30 latach !. A Lodzia ( p. Kudzbalska )? Sam jej uśmiech rozbrajał. Wiem, że niektórzy jej nie lubili, ale nie wiem do tej pory, dlaczego. Jak sie złościła, to była jeszcze bardziej sympatyczna. Mnie chciała wychować na bardzo porządnego człowieka, lecz chyba poniosła porażkę ( chociaż w 3-ciej klasie naganę cofnęła za dobre sprawowanie). Ale ile się napracowała nade mną i nad klasą. Mam o niej b. dobre zdanie. A p. Stasiak ? Uczył nas poprawnie grać w siatkówkę. I nauczył, chociaż wielu z nas miało u niego inne nazwiska. Jakoś pamięci do nich nie miał. W sumie lata szkolne ( w tym szkołę podstawową) wspominam mile, chociaż, jak to zwykle bywa, miałem też porażki, z których trzeba było się wygrzebywać. Raz na wozie, raz pod wozem. Chyba jedynym problemem było (piszę tylko w swoim imieniu), że klasa , mimo dobrych wyników w nauczaniu, nie była zgrana. Trochę zazdrość brała, gdy patrzyło sie na klasy sportowe. Mógłbym oczywiście napisać dużo więcej, ale bym przynudzał. Natomiast z zaciekawieniem przeczytałem wszystkie Wasze posty. Przypomniały mi się także inne klasy, niż moja, zobaczyłem twarze, których dawno nie widziałem. Ciekawe zjawisko. Patrzę w komputer, a widzę Was. 3Vcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja co robicie kochani w majówkę IP: *.k.pl 30.04.05, 13:28 co robicie w majówkę? ja teraz jestem w pracy, jutro niedziela na wsi, pojutrze brovczak u szefa, a trzeciego wracam do pracy i pcham dalej ten wózek goryczy. a pamiętacie jak się chodziło na pochody pierwszomajowe? mój rocznik miał je nawet obowiązkowe. szczęściem nasza wychowawczyni prof. krzyżanowska zwalniała nas na miejscu zbiórki, ostrzegając jedynie by nas nie schwytano wałęsających się bez nadzoru. było to bowiem w czasach obumierającej komuny , która jszcze próbowała szczerzyć kły. a teraz chętnie bym poszła na pochód - tylko jeśli w ogóle bedzie ,że będzie on nie z okazji święta pracy a z okazji wejścia do wspólnej europy- a to juz nie to samo. mmoże zatem jutro na wsi zamiast zczerwoną szturmówką, poparaduję w czerwonych majtkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: co robicie kochani w majówkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 22:48 Mam złe wspomnienia z pochodami.Pamietam w 7 klasie mielismy przyjsc na bialo- granatowo. Góra to miała być tylko bluzka.Było zimno jak w psiarni,pod bluzka mialam mały sweter,część klasy się nie przejęła i miała ciepło, a ja tak zmarzłam,że po powrocie do domu szczękałam zębami i musiałam siedzieć długi czas w wannie,żeby dojść do siebie.Wtedy wychowawców takie sprawy nie obchodziły,może tak musieli nie wiem.Późniejsze pochody też nie były lepsze,a w dodatku nie lubie zbiorowisk ludzkich.Pochody miały dla mnie sens tylko dlatego,że można wtedy było kupić lody na patyku - pingwiny,które były ochydne,ale były. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Mam różne wspomnienia! 01.05.05, 08:35 Z pochodów to pamiętam kombinacje jak nie dac sobie wcisnąć szturmówkę (potem trzeba było zdawać i miało się przechlapane) - inna sprawa, że okolice pochodów bywały zasłane porzuconymi flagami! Dobrze pamietam czas po pochodadach, kiedy szło się całą grupą na lody, sezamki (mozna było wtedy kupić w wozach), w wieku dojrzalszym na wspólne piwo. Ze szkoły, nie wiem dlaczego, pamiętam jedynie dzień 1 Maja kiedy zamiast pochodu był wiec na Nowym Targu (było to chyba w 1976) i popadywał lekki śnieg! Mam zresztą z tego wiecu wspólne zdjęcia z Reichem - jak zawsze podkreślam: fantastycznym facetem, wielkim autorytetem i doskonałym pedagogiem. Jest też wśród nas nasza wychowawczyni Genowefa Bawolska która nie przywiązywała specjalnej wagi do "pochodwych spraw", przywiązywała do innych bardziej istotnych. Dzisiaj na 1 Maja w Jeleniej Górze (gdzie teraz mieszkam) jest na ulicy 1 Maja zrobione święto ulicy. Bedą różne imprezy, ja mam być w jury wyborów jakiejś Miss!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Mam różne wspomnienia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 00:10 Pomyliłes się, to musiało być w 1966. 10 lat póżniej nie było Cię w szkole. Ja przesiedziałam cały dzień w ogrodzie, było świetnie !!! A wybrałeś ładną Miss? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Mam różne wspomnienia! IP: *.production / 209.245.22.* 02.05.05, 15:11 Ja w ostatnich klasach podstawowki i na poczatku liceum nawet lubialem chodzic na pochody, ale z harcerzami. Pozniej w szkole mowilem ze ide na pochod z harcerzami a harcerzom ze ze szkola i w ten sposob wymigiwalem sie od pochodow. Na studiach chodzilem ale na piwo. Co do profesora Reicha tez bardzo go lubialem. Byl to wyjatkowo dobry czlowiek i swietny pedagog. To on zaszczepil we mnie zamilowanie do histori, szczegolnie Slaska. Do dzisiaj to moje hobby. U nas poda snieg i jest zimno. Dobrze ze tutaj nik nikogo nie zmusza do pochodow. Zreszto swieto pracy jest na jesieni. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp To gdzie dzisiaj pada śnieg? 02.05.05, 15:29 Henry, to gdzie ty mieszkasz: na Alasce czy w Kanadzie - że pada śnieg i jest zimno? W takich warunkach rzeczywiście trudno byłoby być w pochodzie, czy na wiecu. Wczoraj w całej Polsce tzw lewica organizowała pochody i za wyjatkiem bardzo aktywnych członków zainteresowanie nimi było żadne. Ich wina. Zapracowali sobie na to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.production / 209.245.22.* 02.05.05, 20:10 Mieszkam w Colorado, na przedmiesciach Denver. Caly tydzien padal snieg. To bardzo nietypowa dla nas pogoda, Normalnie o tej porze roku sa juz upaly. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp U nas już upał! 02.05.05, 23:03 Dzisiaj było prawie 30 stopni, jutro też ma być ciepło. W środę ma lać. Na szczęście w 3 maja będzie jescze ciepło. Serdecznie pozdrawiam i życzę ciapła. Nie tylko w pogodzie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 00:26 Pogoda wszedzie sie pomieszala w tym roku.A we Wroclawiu kwitna juz bzy,zawsze to robily na Zoski.Przypomnialo mi sie,jak to bylo kiedy chodzilam na wagary,zawsze na wiosne.Siedzialam w parku sama i czulam sie swietnie.W XI klasie w Parku Szczytnickim wykladano rzeczke potluczonymi po Niemcach nagrobkami,bylam tym zaszokowana.Teraz prawie juz nie widac napisow ,a kamienie zarosly roslinami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: To gdzie dzisiaj pada śnieg? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.05, 17:48 nie ma co się dziwić- divide et impera. racja jest zawsze po stronie zwycięzców... czyli po stronie roślin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stirlitz Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.05, 20:39 Ponieważ uczęszczałem do II LO w tym okresie, co Ty, więcej nawet – wychowawczynią moją była „zacna prof. Krzyżanowska”, pragnę stanowczo zaprzeczyć opinii, że w okresie tym istniała jakaś większa presja na uczestnictwo w pochodach 1-majowych. Ja osobiście jako licealista nigdy nie brałem w nich udziału i nie wynikały z tego żadne większe szykany (dodam, że nie posługiwałem się lewym zaświadczeniem o właśnie przebytej operacji, a tatuś mój nie był I ani nawet VII sekretarzem POP). Myślę więc, że po prostu spotykały się tam osoby o zadeklarowanych lewicowych poglądach, czyli Ty i jeszcze Piotr Z. zapewne.. Czy bardzo się mylę? :-) Miałem jednak w swej karierze jeden 1-majowy występ (dosłownie!), byłem bowiem jako pacholę jednym z kilkunastu doboszy oddelegowanych przez naszą macierzystą szkołę muzyczną, aby poprzedzali orkiestrę szkolną przygrywającą rytmiczne, ogłupiające kawałki. Doświadczenia tego jednak nie żałuję, bo była to w moim życiu jedyna (jak się okazało) okazja na poznanie tej specyficznej atmosfery, będącej mieszanką organizacyjnego chaosu, sztucznego zadęcia i przekleństw memłanych pod nosem (zwłaszcza w pobliżu trybuny). I żałuję jedynie, że spędziłaś ten czas 'na wiosce', marzę sobie, jak dalece pełniejsze Twój buntowniczo-rewolucyjny charakter znalazłby odbicie, gdybyś z tymi gaciami przemaszerowała zatkniętymi na drzewce.. Z antysocjalistycznym pozdrowieniem, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 16:36 czyżbyś sugerował,że mój tatuś był sekretarzem? oj , bo się pogniewamy. mnie możesz oczywiście zaczepiać, ale od tatusia się raczej odzajączkuj. a co do wioski , to dodam,że się nie udało- bo pogoda była niemajtkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 00:08 A kto to profesor Krzyżanowska? I które Wy jesteście lata ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.Red-81-42-178.pooles.rima-tde.net 06.05.05, 01:16 lata 83-87 pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Do Ewy IP: *.daxnet.no 07.05.05, 10:32 20 lat minelo i oni tez mieli problemy z pochodami! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: *.Red-81-42-178.pooles.rima-tde.net 06.05.05, 01:14 zgadzam sie (tez ten sam rocznik) co ciekawsze; jak i stirlitz przez 4 lata w liceum nie bylem na zadnym pochodzie 1-majowym.... tzn na tych oficjalnych... tez nie mialem zadnych nieprzyjemnosci.... .. i tez tylko raz w zyciu przemaszerowalem przed trybuna gdzies w roku 78 -80 jako mlody tenisista "GWARDII" wroclaw.... ..a atmosfera?? tuz przed wyjsciem z ul. wlodkowica dano nam nowe kolorowe dresy ....,bylo zimno i dzdzysto...przeszlismy szybko...oddalismy brudne dresy....i do domu... choc mialem tylko jakies 10 lat, pamietam, ze mialem lekkiego kaca moralnego... (dalem sie sprzedac za kolorowy dres i w dodatku zabrano mi go..... ...to dopiero pech; byc sprzedawczykiem i nie miec zadnej korzysci..;)..) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: co robicie kochani w majówkę - polemika IP: 5.5.* / 80.58.42.* 07.05.05, 20:57 dodam tylko, ze w tamtym czasie mialem jeszcze jedeno zacne postanowienie... postanowilembojkotowac wszystkie "pracujace" soboty... przez 4 lata bylem tylko raz w pierwszej klasie... mimo ostrzezen wychowawczyni udalo mi sie do konca wytrzymac bez zadnych konsekwencji... (Zygadlo uswiadomila mi, ze za iles tam nieusprawiedliwionych nieobecnosci moge byc wyrzucony ze szkoly....ale bylem "twardy":)) po skonczeniu szkoly, okazalo sie jednak, ze nie bylem takim "bohaterem"..... przez 4 lata Zygadlo (narazajac sie) usprawiedliwala mi wszystkie sobotnie nieobecnosci........... tu wielkie uklony pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
dajmona Re: II-LO-Wr- matura 1999 01.05.05, 13:47 Zagląda tu ktoś kto chodził do II w latach 1995-1999? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr- matura 1999 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 00:11 Twoje lata pisały wcześniej. My to takie niedobitki, ale znacznie starsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stirlitz Azjo! Ojczyzno Moja! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.05, 18:24 Droga Azjo! Zwracam się do Ciebie za pomocą tego medium zaprzątając uwagę skonsternowanych forumowiczów, nie mam jednak wyjścia, zdaje mi się bowiem, iż jest to już ostatnia, cienka nić łącząca nasze dwa, jakże odległe, światy. Odezwała się otóż (raptem po 18 latach) wielka nieobecna naszego ostatniego spotkania - Monika F., wyrażając skruchę i nieodparte postanowienie poprawy, postulując urządzenie miłego wieczoru w najbliższą sobotę (może w nie aż tak imponującym gronie), gdzieś w okolicach urokliwego, piastowskiego, wrocławskiego ryneczku. Gdybyś a)mogła i b)miała ochotę, skontaktuj się proszę ze mną, Pawką lub Prusiem w celu ustalenia szczegółów. Mam nadzieję, że wołanie to dotrze do Ciebie w odpowiedniej porze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Azjo! Ojczyzno Moja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 20:48 A wiecie,że za naszych czasów nie było ani zdrobnień ani pseudonimów,były to sporadyczne przypadki, a Wy macie ich pełno, tak było przed wojną. Najbardziej podoba mi sie Pruś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yenot Re: Azjo! Ojczyzno Moja! IP: 195.117.149.* 11.05.05, 09:15 sprostowanie - nie Pruś tylko Prusio o czym uprzejmie donosi własciciel tej ksywki (tak to teraz sie nazywa) :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.05, 10:02 Minęło jak jeden dzień.... Pozdrowienia dla wszystkich zdających mature w 1965 roku. Mieliśmy plany spotkać się, uczcić godnie okrągłą rocznicę, skończyło sie tylko na zamierzeniach. Praca, codzienne obowiązki, rozrzucenie po świecie, rozwiały nasze plany... Myślę, że będzie coraz trudniej się spotkać, pogadać, powspominać. Już nas trochę ubyło, reszcie skronie posiwiały, ale w głebi duszy zawsze tkwią wspomnienia o NASZEJ szkole, NASZYCH nauczycielach, NASZYCH przyjaźniach . Serdeczne pozdrowienia i uściski dla NASZEGO profesora i wychowawcy Pana Franciszka Babuli i wszyskich profesorów którzy nas wprowadzili na drogę dorosłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 20:56 21 maja ma spotkanie klasa Domanskiej z 1965 roku, tam byl Maciek Glinski,Slawek Lomgchamps, niezyjacy Andrzej Fabian i duzo innych i moja siostra.Sprobujcie i wy .I dalej Domanska do nich przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.production / 209.245.22.* 12.05.05, 20:54 Ewa, jak niezyjacy Andrzej przyjdzie na spotkanie? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: 40 rocznica naszej matury !!! 12.05.05, 21:53 Ja i moja klasa mamy za dwa lata! Powoli już zaczynam wyszukiwać adresy koleżeństwa. Może uda się zorganizować. Henryku! Ewa pisała, że ten nieżyjący Andrzej był u niej w klasie, a nie że przyjdzie!:-) Pozdrowienia dla mieszkańca USA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.production / 209.245.22.* 13.05.05, 14:44 Dziekuje za sprostowanie, bije sie w piersi za to ze nie potrafie juz odzcytac sensu polskiego zdania. Ewa, przepraszam i pozdrawiam. Napisz mi na moj email co slychac na Zalesiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfred Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.mia.bellsouth.net 13.05.05, 22:38 A czemu nie tutaj. Moze wiecej ludzi o tym chce poslychowac:-) A jaki jest teraz Stadion Olimpijski? Czy zmodernizowany na poziom prawdziwie olimpijski. Czy dalej jest tam zuzel? Aha, no i ...dawniej zaraz za Mostem Szcytnickim w strone Stadionu byla sciezka ktora dochodzila do szkoly z futka na sale gimnastyczna. Czy dalej jest tam? Nota bene mialem przyjemnosc slizgania sie po niej "na butach" przez 11 lat w drodze do szkoly:-) Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.daxnet.no 14.05.05, 10:56 Sciezka jest, o ile myslisz o tej co biegnie wzdluz Odry. Zaraz za mostem skreca sie w prawo i dochodzisz do szkoly! Mam nadzieje ze wslanie o to pytales??????+ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa okolice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 20:14 Scieżka jest,ale bramki juz dawno nie ma,kiedy mój syn chodził do naszej szkoły były tylko dwa wejścia od Parkowej,stare lewe i nowe prawe. Do szkoly wchodziło się tylko prawymi drzwiami z otwartym jednym skrzydłem,było to szalone utrudnienie dla równoczesnie wchodzących i wychodzących,a spowodowane tym żeby jak najmniej dealerów się przecisnęło.cdn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa cdn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 21:23 Odpowiadam wszystkim od razu.Stadion trochę się zmienił,ale nie tak jak by nam odpowiadało.Np zostały zupełnie zniszczone baseny pływackie,jest co prawda nowy,ale kryty i nie duży.Super sie jeździ na rowerze po wałach naokoło stadionu i dalej przez Biskupin do Zoo na Zalesie.Teraz są Juwenalia i mnóstwo młodzieży i głośne koncerty,najgorzej mają ptaki,ktore zakładają gniazda i muszą w tym zgiełku urzędować. Jak sobie coś jeszcze przypomnę to napiszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: cdn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:41 Alfred ,a czemu sie nie odzywasz do Andrzeja, tak sie napracowalam i co? Heniek,nic sie nie martw ja sie nie obrazam.A jest tak okropnie zimno,ze wszyscy siedza po domach i czujemy sie jakby byla zima.Jezeli cos bede wiedziala takiego tylko do Twoich uszu to Ci napisze na e-maila.A teraz z ciekawostek,to zmieniaja na Zalesiu lampy na zolte i jest cudownie.Kochanowskiego jest tak ruchliwa,ze mnostwo ludzi sie wyprowadzilo.Na Zalesiu tez sa niedobitki.Niektore domy sa cudownie wyremontowane przez nowych wlascicieli,zaniedbane to te gdzie sie nic nie zmienilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: cdn IP: *.production / 209.245.22.* 17.05.05, 20:39 Najwiekszy blad jaki zrobila komuna na Zalesiu to byla wymiana lamp gazowych na te wstretne betonowe, a mozna bylo przez rury przepchac kable i wymienic wnetrza lamp na elektryczne tak jak to zrobiono w wielu miastach niemieckich, np Berlinie. Drugi blad to zalanie chodnikow z kastka granitowa asfaltem. Moj kuzyn mieszka w Berlinie w dzielnicy wybudowanej w tym samym czasie co Zalesie i do zludzenia przypominajaca Zalesie. Ale jaki tam nastroj i jak wszystko zadbane. Mysle ze niedlugo zobacze te nowe lampy. Wojtek B. przyleci do mnie 8 czerwca wiec chyba wszystko mi opowie. Ja mam nadzieje byc za rok, no chyba ze jak w tamtym roku niespodziewanie bede cztery razy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 18.05.05, 09:51 Wspominajac zmiany na Zalesiu. Wspominam poczatki w latach 50-tych, w jednej z czasiowo zburzonych willi w okolicy Morskiego Oka mieszkal gosc ktory z czesci willi tej zburzonej zrobil stajnie. Z kolei w jednym z domkow, niedaleko Ewy miszkala rodzina trzmajaca w domu koze. Mozna bylo kupic tam mleko. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Dopóki nie będzie obwodnicy! 18.05.05, 13:26 Dopóki nie będzie obwodnic Wrocławia: dużej autostradowej i małej wewnetrznej, dotąd na Kochanowskiego będzie taki zwariowany ruch, a dzielnica nie będzie oazą spokoju. Ale na Parkowej, koło II LO jest cicho i spokojnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Dopóki nie będzie obwodnicy! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 15:14 Zgadzam sie z Toba. Jeszcze gdy ja studiowalem ogladalismy niemieckie plany budowy takich obwodnic. Szkoda ze Polacy nie przyszli po rozum do glowy i z nich nie skozystali. Mnie jednak najbardziej boli los stadionu olimpijskiego. Taki cudowny obiekt, juz dzisiaj zabytkowy za ktorego projekt architekt Konwiarz dostal srebrnny medal na olimpiadzie w Los Angeles stoi zrujnowany. Danie jego AZS-owi to wielki blad. Za wejscie przez brame glowna trzeba placic. A jakie to wszystko zaniedbane. Ewa, ze ulice tak wygladaja to nie tylko wina mieszkancow. Pamietam ze do polowy lat 60-tych zywoplot na Szymanowskiego byl pielegnowany a jak teraz wyglada. Tutaj gdzie mieszkam jest caly system kar na opornych wlascicieli, egzekwowanych z cala konsekwencja. Nawet kublow na smieci nie mozna miec na zewnatrz dluzej niz jeden dzien.Szkoda mi Zalesia. To moje najleprze lata. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: Dopóki nie zmienimy swej filozofii! 19.05.05, 17:41 Henryku! Są w maistach służby do utrzymywania i egzekwowania porządku, ale jak tylko zaczynają konsekwentnie działać to od razu są pretensje, że: wlepiaja mandaty za złe parkowanie zamiast chodzić po ulicach gdzie jest bałagan! lepia mandaty za smietnisko wokół domów zamiast pilnować tych, że zle parkują! i tak dookoła Wojciech. Podoba mi się policja na zachodzie bo z nią nie mozna dyskutować. Nie można przekonać do swojej "obiektywnej prawdy". Kazdy musi sie dostosowac, albo płaci mandat. Kiedyś zadzwoniła do mnie mieszkanka Jeleniej Góry (teraz tu mieszkam) jak pełniłem funkcję w Zarządzie Miasta i skarży się, że chodniki na jekiejś peryferyjnej ulicy są śliskie i nogi można połamać. Dowiedziałem się do kogo należy sprzatanie tu śniegu (prawo polskie - nie lokalne) mówi, że do włascicieli posesji więc powiedziałem tej pani, że zaraz wyslę Straż Miejską i ukarają tych którzy nie przestrzegają prawa. To ta sama niewiasta z krzykiem do mnie, że zawsze to się czepia tych biednych włascicieli, a to ONI powinni posprzątać (nie podała kto to mają być ci oni). Zauważ, że w naszych polskich szkołach (wracając do tematyki forum) uczeń jak dostanie pałę z przedmiotu to nie uważa, że to wina jego bo się nie nauczył tylko nauczyciela bo się czepia. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Pozdrowienia ze słonecznej dzisiaj Polski! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Dopóki nie zmienimy swej filozofii! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 21:01 Zgadzam sie z Toba w 100%. Niestety taka jest polska rzeczywistosc. Na zachodzie a przynajmniej w USA i Niemczech z policja nie ma dyskusji. Mozna sobie tylko zaszkodzic. Podoba mi sie w USA ze mandatu nie placi sie policjantowi tylko wysyla lub masz wybor stawienia sie w sadzie. Szkodz tylko ze ludzie w Polsce tego nie rozumieja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:40 Tam gdzie koza były jeszcze trzy barany i one pasły się na obrzeżach naszego trawnika, bo w środku były działki.Kiedyś z Ewą najadłyśmy się szczawiu,a wczesniej były tam te barany z kozą i okropnie chorowałyśmy.Ponieważ nie było telefonów moja mama musiała iść do mamy Ewy żeby ustalić czy obie mamy to samo, a mieszkamy dotąd na przeciwko siebie, ale to były czasy ! Heniek masz rację, Zalesie jest zapyziałe, ale kocham je miłością czystą. Resztki granitowo-bazaltowedo chodnika są na byłej Olimpijskiej teraz Paderewskiego,A ja w ogrodzie mam pełno kostki odzyskanej w czasie prac gazowych.Narazie walczę z Rada Osiedla, żeby oczyścić taki chodnik,który idzie wzdłuż parku do stadionu, a cały jest przysypany ziemią. To, jak wyglądają dzielnice willowe we Wrocławiu jest też winą samych mieszkańców, których w wiekszości nie obchodzi co jest poza ich własną posesją,np liście z ogrodów wysypują na wspólne trawniki albo robia śmietniki tam gdzie stoją kontenery na surowce wtórne.To jest taki nowy sposób myślenia po transformacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 05.07.05, 20:15 Goscie wyjechali. Bylo fajnie przez trzy tygodnie. Potem mialem wyjazd do San Diego. Dopiero dzisiaj jestem znowu w pracy i widze ze korespondencja wymarla smiercia naturalna. Szkoda, moze znowu ktos napisze. Pozdrawiam wszystkich ktorzy jeszcze zagladaja na te strone Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 19.05.05, 15:04 Nietylko tam byla stajnia. Stajnia byla tez na Szymanowskiego w garazu i to do konca lat 60tych u mojego szkolnego kolegi ktorego ojciec wozil wegiel. Nasza sasiadka miala krowe a chowanie swin, kur czy krolikow to byla normalka. Prawie kazdy je mial. Ja mialem krotki czas golebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 00:20 Wszyscy macie racje, tyko, ze przecietny Polak sie tym nie interesuje. U nas jest zle rozumiana demokracja. Ludziom sie wydaje, ze im wszystko wolno. Ledwo roamawialam z fececikiem,ktory sprzatal chodnik i smieci wynosil pod kastan, zpytalam czy nie latwiejby bylo wsadzic je do worka, bardzo byl zdziwiony i powiedzial,ze jedna pani mu powiedziala, ze tak lepiej, tylko nie wiem dla kogo, bo w zeszlym roku jeden czlowiek z dzielnicy zaplacil za ochrone tych kasztanowcow przed szrotowkiem 70 zl jedno drzewo,a jest ich 22. I potem ja usilowalam zciagnac z mieszkancow te pieniadze, zeby czesc temu czlowiekowi oddac, zbralam polowe.No wiec wszystko to temu facecikowi wyluszczylam, a on mi na to ,ze chyba mam racje, po czym pracowicie skonczyl sprzatac i co zrobil??? To samo !! niczego nie zrozumial. Teraz mamy bardzo milego straznika miejskiego i on usiluje cos z Zalesiem zrobic, idzie mu to opornie,bo praktycznie nie ma wladzy i tu jest pies pogrzebany,jak napisal Henryk. Ludzie musza sie bac kar pienieznych. Wiem,ze Zalesie kiepso wyglada, ale trzeba wierzyc, ze bedzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 20.05.05, 16:10 Ewa, napisz mi cos wiecej o tych lampach. Czy wymienija cale lampy, to znaczy slupy i glowice czy tylko zarowki z rteciowych dajacych biale swiatlo na sodowe dajace zolte swiatlo. U nas juz rteciowych nie stosuje sie od lat. Tak ze wszystkie swiatla sa zolte. Do moich obowiazkow w pracy nalezy miedzy innymi projektowanie swiatel na autostradach, ulicach i w dzielniczch mieszkaniowych dla tego bardzo mnie to zainteresowalo. Pozdrawiam, Heniek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 23:53 Masz racje,zmiana na sodowe ,slupy te same ochydne,z metalowymi oslonami na dole,obsikanymi przez psy i zardzewialymi.Te stare lampy gazowe o,ktorych wspominales uchowaly sie tylko przy katedrze. A pamietasz te baby na rowerach,ktore te lampy zapalaly?Zmienili je, lampy oczywiscie, a nie baby/one poszly w sina dal/ w 1967 roku,bardzo sie wtedy cieszylam,bo wydawalo mi sie to szalonym postepem, a teraz zaluje.W tym czasie byl kapitalny remont w moim domu,a nie mozna bylo nic dostac z artykulow budowlanych,no to sie kombinowalo.I dzieki temu dwa parapety zewnetrzne sa dzieki mnie,bo zwinelam cegly,ktore byly ukladane w ziemi ,a w nich kable do tych nowych lamp.I te cegly lezaly sobie na chodniku w zgrabnych slupkach i czekaly na uzycie.Nigdy nikomu tego nie mowilam ,bo to przeciez wstyd,a takie to byly czasy. Teraz sa Juwenalia na stadionie,mlodziez oszalala,otwieraja na ulicach studzienki,odwracaja znaki,wywracaja kontenery i wlamuja sie do ogrodow, nie mowiac o zbitym szkle i zalatwianiu sie gdzie popadnie.Tak jest i wszyscy to widza,nie tylko nasze malkontenckie pokolenie. Heniek,szkoda,ze jestes tak daleko i ze robisz lampy tam ,a nie tu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 21.05.05, 12:09 Te baby co jezdzily na rowerach to mialy taki patyk ktorym przeciagaly dzwignie wylaczajaca/wlaczajaca gaz do lampy. Inaczej mowiac zapalaly i gasily te wspaniale lampy. Plomien lampy palil sie na malym palniku wyposazonym w specjalne sitko. To wlasnie to sitko trzeba bylo co jakis czas zmieniac kiedy lampa zgasla. Dla nas zadaniem bylo tak przylozyc kamieniem w palnik aby lampa zgasla, SORRY!. O TEMPRA O MORES Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 23:41 Czytam to z zachwytem, bo juz mi sie nie chcialo o tym pisac, a Twoja wypowiedz jest moja kontynuacja, za wyjatkiem trafiania w sitko.Pamietam jeszcze jak taka lampa nie chciala sie zapalic, to baby zapalaly zapalkami koniec kija i przykladaly do sitka. Popatrz jak mysmy sie temu przygladali. A wiecie, ze w Muzeum Narodowym bedzie wystawa dotyczaca Neisserów, ktorych dom, a raczej jego resztki odwiedzalismy po religii, to tam gdzie teraz stoi ten ochydny biurowiec w parku.Neisser byl profesorem dermatologii i kolkcjonerem sztuki, po jego bezpotomnej smierci dom ze zbiorami przeszedl na wlasnosc muzeum , to bylo w okolicach I wojny swiatowej.Podczas II dom zostal zbombardowany, tak jak restauracja Szwajcarska w parku i pare domow na Zalesiu. Jak ogladne wystawe to napisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 16:17 Co do restauracji to mulisz sie, choc nie calkiem. Restauracja byla minimalnie zniszcona przez bombe. Reszte dokonali szabrownicy i my. Pamietam piekne kolorowe witraze w oknach i biale kafelki w kuchni. Potem pozostaly gole sciany a na koncu dzieciarnia podpalila resztki z tego co pozostalo. Ten sam los spotkal pawilon japonski w porku. Tyle ze jego odbudowano, choc juz nie pelni funkcji herbaciarni jak przed wojna i jest o wiele mniejszy.Wiele obiektow zniknelo z Zalesia, Zacisza i Sepolna. Czy pamieta jeszcze ktos lampy w parku. Byly piekne, zeliwne z bialymi luminarie, choc juz po wojnie nie dzialaly. A ile razy wspinalismy sie na wieze widokowa, dzisiaj juz kompletnie zamurowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 15:59 Na Szymanowskiego jeszcze przed babami jezdzil na rowerze taki pan w wieku okolo 30-40 lat My, wspinalismy sie na latarnie i je gasilismy, tak dlugo az ten pan zaczail sie na nas w krzakach i dostalismy dobrze kijem po plecach. A czy pamieta ktos jeszcze listonoszke? ona byla na Zalesiu wiele lat. Pamietam ja jako mloda kobiete a przeszla na emeryture gdy juz bylem w USA. To byla chodzaca historia Zalesia. Wystarczylo napisac nazwisko i Wroclaw 9 a list napewno zostal doreczony. Zostawiala zawsze rower z pozostala poczta na rogu ulicy i na piechote roznosila listy. Nikt jej nic nigdy nie ruszyl z torby. Ewa, a moze tak zalozyc osobny forum o Zalesiu? Bo tutaj jest przeciez forum szkolne. Tyle wspomnien z zalesie sie nazbieralo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 16:06 oswietlenie to tylko maly dodatek do mojej pracy. Wiesz, najwieksza satysfakcje przynosza mi autostrady. Nowe i te przebudowyawne i tempo w jakim sie je buduje. Gdy jezdze z Berlina do Wroclawia to jakos mi glupio ze te autostrade buduje sie tak dlugo i w tak prymitywny sposob. W moim fachy to chyba najwieksza satysfakcja gdy po latach widzi sie zmiany i wie sie ze w tym jest jaks czastka Twojego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:48 Heniek jestes kopalnia wiadomosci.Zapomnialam napisac, ze oczywiscie zuzel jest i jest wlasnie w tej chwili, ulice zatloczone,trabki graja na calego.Mnie to nie przeszkadza to juz tyle lat. Pozniej sie wypowiem co do reszty,a Dudek jedzie na tydzien do brata na wyspe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 23.05.05, 21:03 Dudek sobie wypocznie a mnie czeka zharowka. Jutro przylecz uczniowie z Ziebic na 3 tygodnie. @ czerwca delegacja wladz miejskich i 8 czerwca moj kolega Wojtek B. Szkoda ze nie moge byc z Dudkiem i polowic ryby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 25.05.05, 20:40 Interesujacy jest trojkat: II-ka, 36ta i Zalesie. Bo tu jest pare osob co sie do tego trojkata wpisuja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 20:17 Co zrobic skoro nikt inny sie nie odzywa.Wiem,ze sa ludzie,ktorzy nas czytaja,ale sami sie nie odzywaja.Heniek ma racje,zeby utworzyc strone o Zalesiu,ale wtedy ci z II nie beda mieli z nami kontaku,a tak mozna wierzyc,ze od czasu do czasu ktos nowy sie pojawi.Jezeli sie okaze,ze nie to zrobimy strone. Bylam na wystawie Neisserow,swietna,wiecie jaki ten dom byl cudowny!!! Najladniejszy na Zalesiu,mial niestetu pecha.Na wystawie po raz pierwszy nie bylo katalogow za straszne pieniadze, tylko plyty za 15 zl. Nie wiedzialam,ze restauracja Szwajcarska stala po wojnie,slyszlam co prawda od kolegow z II o tych kolorowych okienkach,ale myslalam,ze zmyslaja. Jakos sie tak zlozylo,ze we Wroclawiu zostalo zburzonych mnostwo naprawe ciekawych domow.W Niemczech jest wydana ksiazka,o wszystkich palacach i palaco podobnych domach w Breslau, bylo ich bardzo wiele.Tam sa ich zdjecia i dokladne opisy.Moge zdobyc tytul,gdyby kogos to interesowalo. Zrobilo sie goraco i ogrod zabiera mi mnostwo czasu,takze z pisaniem troche gorzej. Chlopcy dzieki za rozne historyjki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.daxnet.no 28.05.05, 16:49 Ewcia, zdobadz tytul ksiazki! Mnie interesuje. U mnie tez goraco, dzis rano bylo +9C ale po poludniu podeszlo troche ciepelka od was i juz bylo +23C!. Ciekawe jak bedzie jutro? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.production / 209.245.22.* 31.05.05, 15:35 Bardzo mnie interesuje ten katalog. Prosze wiec o tytol. Ja tez teraz mam malo czasu. Mamy grupe uczniow z Ziebic. Jutro przyjedzie czteroosobowa delegacja z burmistrzem na czele. Co do restauracjiw parku to niestety i ja przylozylem swoje palce do jej zniszczenia. Ruiny palacu tez dobrze pamietam. I jeszcze wspaniala wile na rogu Chopina i bylej Mlodej Gwardi. Rozebrana, mieli ja odbudowac ale jakos materialy znikly i teraz stoi na jej miejscu obrzydliwy nowy dom. Nie pamietam kto te wile projektowal ale wiem ze jakis znany architekt i dla tego miano ja wyremontowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 21:08 Chlopcy, jak zwykle sa lekkie przeklamania,bo to chodzi o palace ale nie tylko we Wroclawiu ale i na Dolnym Slasku az po Zabrze, a na gorze az do Zielonej Gory. Mam na nia namiary, nie jest jednak latwa do dostania. Autor - Josef von Golitschen, tytul Schlesien Land der Schlosser von Banken/albo Bankau/ bis Zyrowa, wyd.Sturz Verlag GmbH , Wurzburg.Jest jeszcze strona www.derclub.de. W ksiazce jest wiekszosc zdjec , tekstu mniej, a zdjecia sa z lat 1909 - 1912.Ponoc rewelacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 00:04 Ale jestescie zajeci, rozumiem,ze nas w kraju zmrozilo, ale Was nie powinno.Pialam o ksiazce ostatnio. I dowiedzialam sie ,ze ja mozna latwo kupic przez Amazon i nie jest taka droga.Jak ja dorwiecie dajcie znac.Wakacje tuz i boje sie ,ze zamilkna wszyscy. Chyba trzeba bedzie zrobic nowa strone. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: Ksiazka 10.06.05, 12:37 O ile rozumiem to koles napisal sporo ksiazek nt. Dolnego Slaska. Czy masz nr. tej o ktorej Ty piszesz? Co do zblizajacych sie wakacji to prawda. Niebawem "going back home"! Obcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ksiazka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 21:14 To jest jedna ksiazka,musisz wejsc na Amazon i tam ona jest pod tym tytulem ktorego podalam.To wszystko czego sie dowiedzialam,a to i tak duzo,Heniek ma teraz gosci,to sie nie odzywa.A u nas znowu lalo.Oczywiscie chwasty rosna, reszta roznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Ksiazka IP: *.production / 209.245.22.* 06.07.05, 15:32 Goscie juz wyjechali. Bylo fajnie, choc duzo pracy. Ja powrocilem z San Diego. Dzisiaj jestem drugi dzien w pracy. Widze ze nic sie niezmienilo i strona umiera. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Dlaczego umiera? 06.07.05, 22:55 Nie bądź taki katastroficzny. Są wakacje, a i tak strona naszej dwójki jest najbogatsza w wypowiedzi! Informacja dla moich kolegów (Matura 67). We wrześniu będzie w Polsce Gienek Wilczyński i wiem że chce się spotkać z koleżeństwem ze swojej-naszej klasy. Mieszka on obecnie w Perth w Australii, a pracuje w Indonezji! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Kaziu ma racje 14.07.05, 11:53 Jasne jestesmy, badz wyjezdzamy na wakacje wobec czego brak czasu na aktywnosci "z myszka"! Niektorzy nawet odwiedza Wroclaw, a wtedy oczywiscie II-ke :)) Milych wakacji dla wszystkich dwojkowiczow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela,matura 65 Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 16:42 Macie racje-nie rozdzielajcie szkoly i Zalesia!A ja bardzo jestem ciekawa tej ksiazki o zamkach czy palacach w B reslau!!Od lat zbieram rozne ciekawostki na temat starego w-WIA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zalesie w latach 50-tych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:08 Mam akurat ta ksiazke w dwoch tomach w domu. Kiedys pisalam ,ze ona jest dostepna przez Amazon. Wydaly ja niestety ziomkostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfred Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.mia.bellsouth.net 16.05.05, 06:35 No wlasnie to ta musi byc, ta sama. Nie tylko buty pozdzieralem na niej w dol ale i guzow zarobilem nie malo w zimie. Jedno takie wyslizganie to bylo zaraz w dol za mostem i to drugie to wlasnie zaraz w dol do furtki i plotu. A na tej gorce wlasnie w strone plotu to bylo w zimie jakichs ze sto nas slizgajacych sie. Oczywiscie jak byl snieg, lub bloto:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela matura 65 Re: 40 rocznica naszej matury !!! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 16:25 Czytam i czytam ta"nasza strone"-az zal ze wy sie spotykacie...Klasa Domanskiej.Ja bylam w klasie Scharfa-i smutno bylo na 50-leciu szkoly uslyszec ,ze go juz nie ma.Byl-bardzo specyficzna osoba...Ja na jubileusz przyjechalam zza morza-a z"naszych dziewczyn"mimo ze wiel miejscowych,zjawila sie tylko jedna..Tyle wspominacie o Grochu,a kto pamieta Aszkielowicza?Zylkowa- chemia,Reichowa-nie lubilam jej,wskoczylam w rosyjski dopiero w ogolniaku,z Domanska mialo byc"uzupelniania",ale w czasie kiedy ja-my uczylismy sie dopiero alfabetu "caryca" gonila z materialem.Te jej oczki zz okularow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybak Coś o odchudzaniu się IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 02.07.05, 21:58 Cisza na wątku. Wakacje. Ponieważ przed wyjściem na słońce powraca temat zgrabnej sylwetki, przypomniało mi się, jak w styczniu 1987 Zosia Gładysz z klasy IV F dostała na półrocze dwóję (jedynki wynaleziono później) i zdawała komisyjną poprawkę. Kosztowało ją to m. in. 3 kilo wagi, co wzbudziło ogólne zainteresowanie wśród dziewczyn (ze szczególnym uwzględnieniem jednej), które wprawdzie miały lepsze stopnie, ale za to gorszy współczynnik wzrostu do wagi. Dramat polegał na tym, że wprawdzie podchwyciły pomysł i też chciałyby się w najbliższej przyszłości załapać na jakiś komis, ale był to już ostatni semestr przed maturą, a więc ryzyko znaczne. Okazało się, że odchudzanie wymaga od człowieka również odwagi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: Coś o odchudzaniu się 02.07.05, 23:20 Widzę, że ktoś nie wytrzymał zniknięcia z pierwszych miejsc na froum naszej dwójki! Też mnie to drażniło, Dziękuję! Żeby to stresy pomagały w odchudzaniu. U wielu stres pobudza chęć "zajadania" troski. Jestem aktualnie w trakcie zrzucania kilogramów. Jak one łatwo przybywały, jak teraz trudno ich się pozbyć! Z wakacyjnym pozdrowieniem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.daxnet.no 03.07.05, 09:00 Przylacze sie do odchudzajacuch rozwazan. Choc dwojkowicze nie omija nas problem kilogramow. Tym bardziej dokuczliwy im wczesniejszy rocznik matury. Czasami dopiero interwencja kardiologa zmusza do zmiany sposobu odzywiania. No coz przepis jest obrzydliwie prosty "mniej zrec"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 00:27 A ja mam najlepiej.Nigdy nie musialam sie odchudzac.I tak sie to nikomu nie podobalo i niezle mi dawali w kosc, bo innosc nie jest w modzie.Nawet przez to nie cwiczylam na wf-ie,bo zwlaszcza chlopcy na mnie czychali.A ja bylam w rozpaczy. A teraz to mnie wszystko to smieszy, bo i tak jestem gora ,mimo wszystko. Trzemajcie sie i nie dajcie,grubsi sa milsi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.production / 209.245.22.* 15.07.05, 20:34 Nie tylko Ty Ewuniu. Ja tez cale zycie jem co chce i ile chce i nie mam problemow z nadwaga. Co nowego na Zalesiu? Szkoda ze w tym roku nie bede mogl odwiedzic Wroclawia. Mam nadzieje ze uda mi sie to na drugi rok U ans jest bardzo upalne lato, Ponad 40 stopni w cieniu. Tesknie za chlodkiem starego Parku Szczytnickiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:03 Oj nie wspominaj tak milo Parku, do wczoraj zarly komary jak wsciekle. Ponoc bylo pryskanie i moze bedzie ich mniej.Byla mala lokalna afera,bo moj sasiad zakopal plytko swoja duza padla suke i lisy ja odkopaly i raz widzialam sterczace nogi na zmiane z placami.I jako etatowy donosiciel zadzwonilam do naszego swietnego straznika dzilnicowego. Udal sie on w tej sprawie do sasiada,ktory klnac na sasiadow zakopal dokladnie biedne stworzenie i czyms jeszcze przywalil i teraz jest spokoj.Ale historia, nie z tej ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa G.Wilczynski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:20 Kazik,nie przeczytalam Twojej wiadomosci,ze jak ja go nazywalam Żenek W. bedzie w Polsce.Nikt nie wie,,ze jego rodzina po przyjezdzie do Wroclawia z Londynu mieszkala w jednym pokoju /5 osob/ u mnie w domu. Wtedy on byl niewiarygodnie grzecznym i milym chlopcem, potem mu przeszlo i nawet przestal mi mowic czesc,ale wtedy bylismy w glupim wieku.Daj znac kiedy przyjedzie,moze mnie pamieta ? A chetnie bym z nim pogadala bo w Indonezji bylam trzy razy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Coś o odchudzaniu się IP: *.production / 209.245.22.* 21.07.05, 20:04 Ewcia napisz cos wiecej o Zalesiu. U nas sa teraz strszliwe upaly. Codziennie ponad 105 stopni F, wiec nic dziwnego ze przypomia mi sie mlodosc gdy mozna bylo wykapac sie na basenie lub Morskim Oku. Mozna bylo pojezdzic na rowerze po Cymbo i Parku choc za to ganiala milicja i ostatecznie wykapac sie w kanale Odry zanim woda zrobila sie bardzo brudna. No i wagary w parku nie mowiac juz o wieczornych randkach Co do donoszenia to popieram Ciebie. Szkoda ze tak malo osob dba o swoje otoczenie. Mialem na ten temat rozmowy z Wojtkiem B. ktory w czasie pobytu u mnie nie mogl sie nadziwic ze u nas jest tak czysto ze musze chowac kubel na smieci natychmiast po wyproznieniu przez smieciarzy, ze musze kosic trawe conajmniej raz w tygodniu i niedopuszczac zeby rosly chwasty nie mowiac juz o tym ze nigdy nie zamykam garazu i samochodu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:10 Zrobilo sie nagle zimno i leje.To ze leje to nawet dobrze,bo bylo sucho,co prawda mamy pompy po ogrodach, ale i tak podlewanie jest nudne.Za Niemcow w moim ogromnym ogrodzie w ktorym zreszta w latach pozno szescdziesiatych postawiono az cztery domy i zostala juz nieduza czesc ,byla cala siec wodociagow z kranami w roznych miejscach,nie trzeba bylo ciagnac weza po calym terenie.Mysle,ze teraz Zalesie jest bardziej prozaiczne,okoloczna mlodziez cale godziny spedza na dwoch lawkach przy transformatorze na rogu Moniuszki i Karlowicza.Na trawniku postawiona stol do teniesa stolowego,tam tez graja,przynajmniej cos sie dzieje.Na Morskie Oko nie chodze,a na stadionie tylko jest kryty basen.Mamy za to Rezydenta w bylym zlobku tramwajowym,to jest cos ,tam sie bardzo milo spedza czas. Jest cos co zmienia wyglad dzielnicy to to,ze ludzie szdza drzewa i krzewy na trawnikach przed domami,sama tez tak zrobilam, ato glownie dlatego ,ze podczas kazdej imprezy na stadionie sa tlumy samochodow i sa one wciskane w kazde wolne miejsce.A krzaki przeszkadzaja.Dla nas te samochody to czasami utrapienie,kiedy nie da sie wyjechac wlasnym samochodem. A wiesz ,ze Cymbo z uporem przez ludzi z poza Zalesia i Zacisza jest nazywane Kilomandzaro i na planach tez tak jest i mowi sie ,ze Cymborasa to nasza zwyczajowa nazwa. Cos sie dzieje nad Czarna rzeczka, jest czysciej i ostatnio byly jakies zawody,ale nie doszlam czego dotyczyly. O Morskie Oko zapytaj Dudka,on jest tam stalym bywalcem Jak sie cos bedzie dzialo ciekawego to napisze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 26.07.05, 19:53 Dziekuje. Mnie zawsze bedzie interesowalo Zalesie. Szkoda tylko ze po wielu latach niszczenia i zaniedban prawie ze nic sie niezmienia. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zuzel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 23:08 Wlasnie sie skonczyl zuzel.Ognie sztuczne,trabki,wrzaski, pomimo,ze zimno,no i zloty medal. Lato w tym roku przedziwne,upaly albo zimno.Susza albo leje nieprzytomnie. Wroclaw rozkopany,wszystkie ulice naprawiane,bedzie swietnie. Jade niedlugo na wakacje,wiec zamilkne na troche. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obcy Zalesie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.05, 08:23 Ewcia stoi na strazy porzadku na Zalesiu i dobrze. Ja wlasnie koncze miesieczne wakacje w kraju i niestety niewiele mialem czasu aby pospacerowac w Szczytnickim. Wroclaw sie zmienil,a komunikacja to temat sam w sobie. Aby dojechac do pl. Grunwaldzkiego trzeba wstac o 5 rano. Pogoda rowniez raczej jesienna, ale to wszystko nie mialoby znaczenia gdyby nie fakt ze trzeba wracac na polnoc. No coz, do nastepnego spotkania we Wrocku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 12.08.05, 19:58 Szkoda ze w tym roku nie moge byc we Wroclawiu. Ale mialem bardzo duzo zajec u siebie. A to jeszcze nie koniec. 2 wrzesnia jade na konferencje Poloni do Scottsdale gdzie ma wyglosic referat o wymianie mlodziezy.Dobrze ze Ewcia pilnuje porzadku na Zalesiu. Szkoda tylko ze nie robi tego wiecej osob. U nas juz powoli konczy sie lato a z nim upaly. Juz nie ma temperatur powyzej 100 stopni F. Z checia pospacerowal bym po Parku Szczytnickim, chociaz Ewa ma racje. Zapomnialem o komarach. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Zalesie IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 25.08.05, 18:08 niestety w tym roku tez nie moglem byc we wrocku.... ale 3 lata temu niezle mnie pokosily komary w szczytnickim.... tez juz skonczylem wakacje..., ale dojechalem tylko do francji..., a teraz znów na poludniu... pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Zalesie IP: *.production / 209.245.22.* 26.08.05, 17:57 Widze ze wszyscy strasza mnie komarami, jakby wiedzieli ze one specjalnie mnie lubia. Nawet jak bedzie jeden komar i 100 osob to i tak ukasi mnie. Czy miasta nie stac na kilkakrotne w sezonie trucie komarow? W miescie w ktorym mieszkam dosc dobrze to zalatwiaja. Badaja zbiorniki wodne czy zyja w nich larwy komarow, gazuja i truja kilka razy w roku w okresie wylegu i komarow prawie ze nie ma, a kiedys byly plaga. Mam nadzieje ze bede na drugi rok we Wroclawiu. Tesknie za tym miastem. Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Po wakacjach 07.09.05, 07:50 Jak tam dwojkowicze? Chyba wakacje sie skonczyly i czas powspominac:)) Mam nadzieje ze Ewa jest na miejscu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 00:18 Wrocilam!!!!Z komarami lepiej, jednak troche je wytruli. Za to mnie niewiarygodnie daleko od domu pogryzly znacznie gorsze ,niemilosiernie swedzace sand flies. Wole juz nasze komary,po trzech dniach jest spokoj ,a ja sie drapie ponad dwa tygodnie. Nagle zrobilo sie zimno i zapachnialo jesienia. Wroclaw jeszcze bardziej rozkopany, jutro zaczynaja naprawiac Mickiewicza.Korki wszedzie,niektorzy kierowcy ok a inni nie ,no i tak to sie toczy w slimaczym tempie. Pare kolejnych domow zostalo sprzedanych, na Szymanowskiego zaraz za dawna apteka, /ktora tez zmienila wlasciciela/. Porozgladam sie i dam znac co jeszcze slychac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Po wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 19.09.05, 17:08 Ewcia Dziekuje bardzo za interesujace wiadomosci. Jak masz cos wiecej napisz mi na moj prywatny email. Ja wybieram sie do Wroclawia z koncem maja przyszlego roku. Mam uroczystosci w Ziebicach i zlot prezesow AKT. Mam tez kilka prywatnych spraw do zalatwienia ale najwazniejsze to spotkac sie ze znajomymi. Jak spotkasz Wojtka B. to zapytaj sie o wizyte u mnie. On Ci wszystko opowie. Bylo bardzo fajnie. Mlodziez z Ziebic zaskakuje mnie znajomoscia angielskiego. A jeszcze kilka lat temu nik tam po angielsku nie rozmawial. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 23:53 Jestem,ale wiadomosci mam skape.Pogoda cudna.Wlasnie byla wystawa psow na stadionie,impreza dla Zalesia koszmarna,tlumy samochodow, psow w klatkach i poza nimi,wrzask szczekanie,a po wszystkim tony smieci. Musze sie zorientowac co sie dzieje i wtedy sie odezwe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Po wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 03.10.05, 20:11 Czyzby forum umarlo smiercia naturalna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 20:40 Nikogo nie zmusimy, ale jezeli tak sie stanie, to wymyslimy inny sposob porozumiewania sie.Jak dotad to ja dzieki temu forum niedosyc, ze nawiazalam nowe kontakty, powrocialam do starych. Ludzie z innych rocznikow pisza z roznymi pytaniami i to jest to.Przyznaje, ze wiekszosc to ludzie z poza Polski, ale jezeli tak sie dzieje to znaczy ,ze forum powinno istniec nawet dla tych nielicznych,jest zwyczajnie potrzebne, a inni to zgredy i juz,a moze nie mam racji,trzeba wierzyc, ze przetrzymamy zla passe Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Na wakacjach 08.10.05, 20:23 Ewcia, bez paniki! Czasami nie ma co ............? Ja jestem w Atenach i czuje ozywczy przyplyw sil. Stad mozliwisc pisania:)) 2-kowicze pisali, pisza i beda pisali wobec czego spoko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Na wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 21:04 Juz mi lepiej,zrobi sie zimno i wszystko wroci.Bylam w Warszawie,ktora jest nieladna,wole Wroclaw, nawt rozkopany.Na dwa tygodnie jest zamknieta ulica Mickiewicza,bo zmieniaja nawierzchnie i nawet u nas sa korki. Na szczescie prawie wszystkie orzechy spadly ,a zaczynaja sie jednak grzyby, pomimo,ze nie pada Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Na wakacjach IP: *.production / 209.245.22.* 12.10.05, 20:18 To Ewcia Ci zazdroszcze. Zawsze lubialem orzechy i grzyby. Na orzechy to jako dzieci wybieralismy sie zwykle cala zgraja. A teraz zauwazylem ze ich nikt nie zbiera. U nas orzechow nie ma a grzybow to jak na lekarstwo. Sezon na nie to kilka dni, w ktore potrzeba wcelowac pomiedzy lipcem i pazdziernikiem.Spadl w niedziele spadl juz pierwszy snieg, mokry i narobil troszke szkod. Ale juz od wtorku swieci slonce i po sniegu nie ma sladu. Tez mam nadzieje ze jednak wiecej osob napisze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Gienek Wilczyński! 23.10.05, 21:53 Ewa nie wiesz czy Gienek był we Wrocławiu, bo coś się nie kontaktował! Nie mam też kontaktu przez email!?! Inne pytanie: nie wiecie w którym miesiącu planowane jest sześćdziesięciolecie szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Gienek Wilczyński! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 01:18 Pisalam do niego niedawno, nie mogl przyjechac we wrzesniu, ma nadzieje, ze w listopadzie mu sie uda. Chce koniecznie pochodzic po Parku Szczytnickim w deszczu. Wyraznie chce przyjechac i mamy cierpliwie czekac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 01:20 Nic nie wiem o tej rocznicy, mysle, ze trzeba zadzwonic do szkoly, jutro to zrobie i wam napisze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 00:12 Dowiedzialam sie, ze II LO nie mysli o uczczeniu 60-lecia. Podobno inne licea cos robily, ale to jest nie sprawdzona wiadomosc.Trudno. Kazik, niech no tylko ten Zenek przyjedzie ! Pogoda jest tak niewiarygodna, ze zastanawiam sie co z tego wyniknie.Liscie z kasztanowcow spadaja, wiec pale stosy lisci z powodu szrotowka kasztanowiaczka, niektorym to nie wsmak, zrobilismy sie nad wyraz delikatni. Pale nocami, wczoraj skonczylam kolo 3 nad ranem, a bylo super. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: rocznica 28.10.05, 14:23 Ewcia, wiem ze to niepopularne ale! Palenie lisci jest b.szkodliwe dla srodowiska. Nie tylko je zatruwa ale takze niszczy (jak to plomienie i tmeperatura) mase rzeczy dookola. Juz czas zabrac sie do kompostowania lub innych form utylizacji resztek bilologicznych. Recycling, to trzeba brac na powaznie. Przepraszam za mentorstwo ale sie sama zglosilas. Pozdorowienia Gość portalu: Ewa napisał(a): > Dowiedzialam sie, ze II LO nie mysli o uczczeniu 60-lecia. Podobno inne licea > cos robily, ale to jest nie sprawdzona wiadomosc.Trudno. > Kazik, niech no tylko ten Zenek przyjedzie ! > Pogoda jest tak niewiarygodna, ze zastanawiam sie co z tego wyniknie.Liscie z > kasztanowcow spadaja, wiec pale stosy lisci z powodu szrotowka kasztanowiaczka, > niektorym to nie wsmak, zrobilismy sie nad wyraz delikatni. Pale nocami, wczora > j > skonczylam kolo 3 nad ranem, a bylo super. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Liście kasztanowca! 28.10.05, 22:49 Niestety, ale tak naprawdę jedynym sposobem usunięcia owadów atakujących kasztanowce jest regularne spalanie liści! Odpowiedz Link Zgłoś
cookie8 Re: Liście kasztanowca! 29.10.05, 17:19 Ale niestety,liści nie powinno się palić. Te liście kasztanowca są tylko pretekstem do napisania maila-apelu do mojej dawnej klasy IV c,której wychowczynią byla p.Tuzinkiewicz,nauczycielka geografii.Bardzo milo wspominam te 4-ry lata pobytu w II Liceum. Po studiach na Wydziale Filozoficzno- Historycznym,kierunek historia,także zostalam nauczycielką i przez 30 lat uczylam w szkole.Chętnie nawiązalabym kontakt z kimś z mojej dawnej klasy.Być może,że przyjadą do Wrocławia na groby bliskich i zajrzą do netu...Naszą maturę poprzedzala zima stulecia,a wcześniej smutnym wydarzeniem byla tragiczna śmierć JF Kennedy'ego.Wiele sympatycznych i milych osob uczęszczalo do mojej klasy.A teraz,z uplywem lat ,okres lat mlodzieńczych idealizuje się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja smierć JFK IP: *.k.pl 30.10.05, 12:02 normalnie się popłakałam. a czemuż to śmierć pijaka , dziwkarza , i marnego bogatego polityka dotkniętego nepotyzmem,któy nie zrobił niczego dla polski, była tak tragicznym wydarzeniem dla polskiej uczennicy. czy w myśl zasady- "żaden człowiek nie jest samotną wyspą, każdy staonowi ułamek kontynentu.... przeto nie pytaj ,komu bije dzwon? bije on tobie" . dajcie spokój z taką polityczną poprawnością to daleko nie zajedziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp smierć JFK i nie tylko 30.10.05, 16:16 Widzisz dziecko (choć przypuszczam, że już bardzo mocno dojrzałe:-) wtedy kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci JFK to gazety nie epatowały wiadomościami o dziwkarzach, pijakach i rozpustnikach bez względu z jakiej nacji oni pochodzili. Szczególnie nie pisano tak o przywódcach państw. Może to był element państwa totalitarnego, ale miało to dobre strony - przeciętni ludzie nie mieli takiego poczucia zagrożenia, jakie mają dzisiaj gdy z powodzi złych wiadomości słabo przebijają się wiadomości dobre! Mocno przeżywaliśmy też smierć Zbigniewa Cybulskiego choc i on nie był podobno przykładem cnót wszelakich. KazimierzP Matura 1967 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: smierć JFK i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 00:00 Kazik, dziki za poparcie w sprawie szrotówka. W Gazecie wyborczej był podany nawet Dziennik Ustaw na ten temat, no i tak w tym wypadku trzeba palić. Nawt nie wiecie jak wygladają kasztany na Parkowej. Te nasze na Zalesiu sa znacznie lepsze, ale to my mieszkańcy płacilismy za ich szczepienie, bo miasto jak zwykle nie ma pieniedzy. Jedno drzewo kosztuje 70 zl, a drzew jest 22. Popieram Twoja wypowiedź co do JFK, pamiętam jak jego śmierć przeżywaliśmy, a w tamtych czasach nawet sami Amerykanie nie wiedzieli jaki był prywatnie. Czasy się zmieniły. Moją wychowawczynią też była Tuzinkiewicz i myślę, że nasza klasa była nastepna, bo myśmy robili maturę w 1967 roku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: smierć JFK i nie tylko IP: *.production / 209.245.22.* 04.11.05, 23:27 Mam dla Ciebie odpowiedz jak to w naszym miescie postepuje sie z skoszona trawa i lisciami. Palenie ognisk jest bardzo surowo karane i ostatnie ogniska widzialem we Wroclawiu. Liscie i trawe nalezy zbierac do plastikowych worow ktore zostaja zabierane i przerabiane na kompost, ktory musi dojzewac 5 lat a potem jest sterylizowany w wysokiej temperaturze.o do zimy stulecia do dobrze ja pamietam. Mysmy tez chodzili do szkoly 36. Mam nawet zdjecia z tuneli na Szymanowskiego. To prawdz ze zycie bylo szare, tak jak cala Polska. Ale jednak cos fajnego w nim bylo. To prawda ze dziewczyny byly ladne, ale my bylismy mlodzi. Dzisiaj tez sa ladne!!! Pamietam gdy zbudowano na Cymbo dekoracje do filmu Rekopis Znaleziony w Saragosie. Statystowalem w nim z Adamem Sykulskim dzieki mojej chrzesnej ktora byla montarzystka w wytworni filmow. Mam wiele zdjec ze slawami filmu z tego okresu, Cybulskim, Kobiela, Maklakiewiczem i jakimis aktorkami ktorych nazwisk juz niepamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zima stulecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 00:37 Tak się rozmarzyłam na wspomnienie zimy stulecia.Pamietam,że szkoła została zamknięta i chodziliśmy na lekcje do 36 podstawówki na Chopina, na godzinę pierwszą.Ławki były tam tak małe,że odpowiadało sie na siedząco, bo niektórzy chłopcy wstawali razem z ławkami.Nauka w związku z tym była byle jaka.I to był rok 1963,byliśmy w 7 klasie. Więc napewno jestem twoja nastepczynią u Tuzinkiewiczowej.Z naszą klasą widujemy sie od czasu do czasu albo przypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
cookie8 Re: zima stulecia 31.10.05, 16:09 Dzieki za podjecie tematu.Czasy,w ktorych dorastalismy byly "nijakie i szare".Chcialam zaakcentowac istotne wydarzenia,ktore dla nas byly w sposob posredni wazne. Pamietam,ze moja klasa przezywala tragiczne wydarzenia w USA,a zima stulecia i zajecia maturalnych klas w szkole podstawowej nr 55 przy ul.Kollataja byly odejsciem od "nijakosci i szarosci". Na marginesie pragne dodac,ze do mojej klasy uczeszczaly ladne dziewczyny,ktore statystowaly w filmach kreconych we wroclawskiej Wytworni Filmow Fab,a niekiedy byly w poblizu Z.Cybulskiego... Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp zima stulecia, a potem ospa 01.11.05, 16:36 Po zimie stulecia gdy mieliśmy przedłuzone ferie zimowe było lato, a w nim epidemia ospy! Pamiętam jak nas z Wrocławia omijano na koloniach nad morzem w Kołobrzegu. Jak potem gdy pierwszy raz poszliśmy do II LO sprawdzano aktualność szczepienia ospy, a kto nie miał zaświadczenia nie był wpuszczany na zajęcia. Wcześniej na początku wakacji były egzaminy wstepne do II LO. Zdawałem w sali chemicznej na parterze od strony boiska. Jak to było niedawno!?! Tylko 42 lata temu!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cookie8 Re: zima stulecia, a potem ospa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.05, 10:42 O wszystkim sie pamieta,pomimo,ze nieublagalnie plynie czas.Moj egzamin wstepny odbywal sie w gab.p.Tuzinkiewicz.Ale doskonale pamietam p.Zylko -opiekunke prac.chemicznej. Przemila,ciepla pani,ktora nazywalismy "pipetka".Szczegolnie dzisiejszy dzien sklania do zadumy i refleksji nad przemijaniem i zachowaniem w pamieci wspomnien,zwlaszcza kiedy sa one dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: zima stulecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.05, 20:19 powinny sobie to wytatuować ,że były w pobliżu cybulskiego- to przecież takie zaszczytne. a żeby nie być posądzoną o złośliwość powiem ,że dziewczyny w każdym pokoleniu są ładne, zmieniają się trochę kryteria i gusty, a także moda. te piekne dziewczyny z twojej szkoły, może nie byłyby teraz pieknymi dziewczynami, ale są na pewno pieknymi dojrzałymi kobietami i basta i tego się trzymajmy. a czasy szare pewnie były w porównaniu z wrzaskliwością i pstrokacizną terażniejszości, ale czy porównywanie nie grozi popadnięciem w relatywizm wyprany z wzruszeń. proponuję,żebyście byli dumni jak dotąd z tamtych czasów i swojej młodości, oprócz tych wstydliwych wpadek ze żałobą po śmierci JFK, a ja jak będę miała sposobność to się do czegoś doczepię... ale tak dla poddierżania razgawora ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zima stulecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:16 Przekorna to Ty jestes, ale ja sie wcale nie wstydze naszego smutku po JFK, ktorego zreszta wtedy tak nie nazywano.Mysmy niczego zlego o nim nie wiedzieli, jak zreszta o wielu innych , wtedy sie takich rzeczy nie pisalo, a komputerow nie bylo, a na polaczenie telefoniczne np z Londynem czekalo sie i poltora dnia. Sama to przerabialam , wiec wiem o czym mowie. Wcele z tego powodu nie jestesmy ani lepsi ani gorsi, tak bylo i tyle.Pamietam kiedy w TV pierwszy raz zobaczylam zone Chruszczowa to zbaranialam,bo miala tyle warkoczykow i byla okropnie szpetna.Dopiero pozniej sie zorientowalam,ze to typ urody wschodnich republik,skad moglam to wczesniej wiedziec,skoro nie bylo zadnych zdjec z tamtych stron, a to ze zostala ta Ninoczka pokazala to byl cud, a moze Chruszczow ja kochal czy co, a kazdym razie inni zony chowali po katach i nikt ich nigdy nie widzial. Czyba,ze chodzily ploty,ze podobno Nina Andrycz to zona Cyrankiewicza, naprawde, przeciez on taki brzydki i lysy. Teraz to zabawnie brzmi, ale wtedy to byly super wiadomosci.Minelo troche lat padla komuna i caly swiat wie wszystko i wiecej. A Cybulski to byl pijak i orydus, chociaz dobrze urodzony, znalam go osobiscie i nie lubilam i zabil sie wpadajac pod pociag wlasnie u nas.Mozna sie spierac czy trzeba bylo tablice ku jego pamieci umieszczac na peronie, ale ludzie lubia takie numery, mnie to nie jest potrzebne, ale niech im bedzie. Kazdemu wolno miec swoje wlasne zdanie i swoje wlasne wspomnienia. A widzieliscie, ze topole miedzy Norwida i Pasteura sa wycinane, bo stare, a na to miejsce maja byc posadzone platany, tylko kiedy wyrosna.Wiem ze miedzy innymi sadzieli te topole ludzie ze Stacji Krwiodawstwa.Troche szkoda,ale podobno sa niebezpieczne, one potrafia sie przewracac, ot tak bez powodu.Juz teraz zaczyna byc lyso. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zima stulecia IP: *.production / 209.245.22.* 08.11.05, 21:42 te topole to dokladnie pamietam gdy sadzono. Byl to chyba jakis czyn spoleczny bo bylem tam z ojcem i jego kolegami ktorzy je sadzili. Pamietam ze byl tam tez pan Burzynski, Malecki i Stechlik ten weterynarz ktory mieszkal na Wieniawskiego i kilku innych z Zalesia ktorych juz niepamietam. Stechlik jeszcze wtedy w wojsku i jezdzil piekna bryczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa drzewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 00:19 Heniek, wiedzialam,ze zaraz odpowiesz, jestes niezawodny.A Stechlik najmlodszy zajmuje teraz dom na Karlowicza, gdzie mieszkali kiedys panstwo Birmbaum. A w ich poprzednim sa Klaretyni, zakonnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Ruch na Zalesiu 09.11.05, 11:29 A propos Stechlik, to zawsze zastanawialem sie dlaczego sie przeprowadzili? To przeciez tylko kilkaset metrow??? Poza tym to willa przy Wieniawskiego byla znacznie wieksza. Birnbuamowie mieszkaja dzis na Psim Polu,przynajmniej Krzysiek z mam i reszta rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ruch na Zalesiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:32 Dowiem sie bo znam zone mlodszego S. i napisze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ruch na Zalesiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:34 Dowiem sie , bo znam zone mlodszego S. i napisze Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Zalesie 09.11.05, 10:41 Cześć Pawle !! Dopiero teraz odkryłem to forum i aż mi się łza w oku zakręciła.Też byłem w MKO - chodziłem do klasy sportowej (piłka ręczna) i czsami zapuszczałem "afro", to był mój znak rozpoznawczy.Puszczałem do ciebie maila, ale chyba adres się pokićkał. W kilku miejscach widziałem wątek o Jacku Dąbrowskim. Muszę powiedzieć, że chyba jestem jego jedynym uczniem, który poszedł na polonistykę. Spotkałem go na wydziale, kiedy studiował germanistykę DZIENNIE !! Był w grupie z moją obecną żoną, i teraz jak się spotkamy ja mówię do niego na Pan, a moja żona na Ty. Ale jaja. Zacząłem w tym miejscu, bo to twój ostatni wpis w tym roku. Szkoda, że wątek naszego rocznika zdycha na forum. Otworzyłem dwa nowe wątki na stronie głównej i czekam ... MATURA 1987 - LUDZIE PISZCIE Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Zalesie 09.11.05, 11:06 bary1968 napisał: > Cześć Pawle !! Dopiero teraz odkryłem to forum i aż mi się łza w oku > zakręciła.Też byłem w MKO - chodziłem do klasy sportowej (piłka ręczna) i > czsami zapuszczałem "afro", to był mój znak rozpoznawczy.Puszczałem do ciebie > maila, ale chyba adres się pokićkał. W kilku miejscach widziałem wątek o Jacku > Dąbrowskim. Muszę powiedzieć, że chyba jestem jego jedynym uczniem, który > poszedł na polonistykę. Spotkałem go na wydziale, kiedy studiował germanistykę > DZIENNIE !! Był w grupie z moją obecną żoną, i teraz jak się spotkamy ja mówię > do niego na Pan, a moja żona na Ty. Ale jaja. Zacząłem w tym miejscu, bo to > twój ostatni wpis w tym roku. Szkoda, że wątek naszego rocznika zdycha na forum > . > Otworzyłem dwa nowe wątki na stronie głównej i czekam ... MATURA 1987 - LUDZIE > PISZCIE Chodzi o ZWAKO czyli Pawła Zwatrzkę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Zalesie IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 09.11.05, 20:24 ludzie! jak to mozliwe, ze pamietasz moje nazwisko? jak to mozliwe, ze pamietasz jego pisownie? ja sie musze przyznac, ze po nazwiskach, prawie nikogo nie pamietam..:( pozdr pawe Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Zalesie 14.11.05, 08:35 Pawle, przez parę lat - prawie 4, puszczaliśmy razem bibułę. Jak powstawał MKO ja musiałem iść na pl.Grunwaldzki pod bunkrowce na spotkanie organizacyjne - ty wtedy nie mogłeś. Nie pamiętam, która to była klasa, ale pamiętam idiotyczną sytuację, w jakiej się znalazłem. Staliśmy tam wszyscy przyczajeni, ja i reszta chłopaków z innych ogólniaków i rozglądaliśmy się nerwowo (nikt nie pomyślał, żeby wprowadzić jakiś znak rozpoznawczy) a po jakiejś chwili dopiero, zaczęliśmy się grupować. MKO powstawał w bólach ... Potem było noszenie bibuły. Ja byłem człowiekiem kontaktowym z klasy B - pamiętasz, że mieliśmy system trójkowy - to były klasyczne zasady konspiracji (ha ha). Tak swoją drogą, twoje nazwisko "wisi" na stronie www.geo.ar.pl, ale i tak pamiętałem je i jego pisownię. Ostatni raz widziałem cię z daleka pod wydziałem filologicznym w czasie strajków studenckich. Niestety nie pamiętam, który to był rok. Napisz, co cię wygnało do Hiszpanii. Musiało to być chyba coś ważnego - może miłość ? Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 II-LO-Wr matura 1987 09.11.05, 13:20 Witam dwójkowicze. Myślałem, że troszkę aktywniej jest na tym forum. Odkryłem je dopiero wczoraj.Chętnie wspominam lata spędzone w dwójce. Niestety od kilkunastu lat nie mieszkam we Wrocławiu i przez to pourywały się kontakty. Naukę w dwójce zacząłem w 1983 w klasie sportowej z piłką ręczną, której wychowawcą był Jacek Dąbrowski. Od samego początku zaczęliśmy robić jaja. Czasami odnoszę wrażenie, że do szkoły się szło, żeby się powygłupiać. Prawie od samego początku robiliśmy zawody, kto zbierze więcej dwój ze wszystkich przedmiotów w ciągu semestru. Przez to najwyższa średnia w klasie wynosiła chyba 3,8. Przez te wygłupy mieliśmy potem problemy przy rekrutacji na wyższe uczelnie - w połowie chyba czwartej klasy wprowadzono punkty za świadectwo. Jakoś się jednak wszystkim udało. Parę osób poszło na AWF, reszta na wszystkie inne uczelnie oprócz AM. Ci, których udało mi się namierzyć, dobrze sobie w życiu radzą, nie wiem co z resztą. Ja skończyłem polonistykę, jako chyba jedyny uczeń Jacka Dąbrowskiego. Miałem praktykę w II LO na czwartym roku. W czasie przerwy przyszła do pokoju nauczycielskiego Stasia Próchnicka i złapało ją zdziwienie, że matoł z klasy sportowej studiuje polonistykę. Swego czasu napsuła mi krwi Stasieńka, dostałem od niej kafla z matmy na półrocze czwartej klasy. Wtedy Jacek Dąbrowski złożył jej propozycję, że wytnie na maturze z polskiego w jej klasie (chyba H) tyle osób, ile ona wytnie w naszej z matematyki. Stasia wybrała opcję zerową he he. Jakoś poszło. Kurczę, tyle wspomnień mi się ciska, że nie mogę spójnie o tym pisać... Najważniejsze, że przetrwał we mnie sentyment do dwójki. Kiedy mogę, zawsze wpadam do szkoły, tylko że naszych nauczycieli coraz mniej. Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich Jarek Strojny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.05, 19:36 wątek naszego rocznika nie całkiem wymiera- ja staram sie ciągle wtykać swoje trzy grosze. jednak faktycznie , mało osób się odzywa- górę wziął wątek wspominkowy sprzed 30 lat -ale tez fajny-ludzie dużo wiedza o wrocku, a ponieważ są porozrzucani po świecie to relacjonuja np. jak mineło lato, jak wyglądają ulice, park, poszczególne drzewa i takie tam- ale oceniam to pozytywnie. nasza szkółka ma swoją stronkę , na której znajdziesz locus , gdzie mozna zostawić swoj adres mejlowy i złapać kontakt z innymi. jesli nie znasz ścieżki to ci ją podaję : psur.w.interia.pl/.pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 21:30 Dzieki za docenienie,rzeczywiscie mnie stymulujesz i choc jestem starsza wcale sie tak nie czuje, tyle, ze nie potrafie mowic waszym jezykiem. Moj mlodszy syn tez konczyl II , jest teraz na 5 roku telekomunikacji. Starszy konczyl XIV i pomimo,ze bylam tam w radzie szkoly, nie czulam sie tak swojsko jak w komitecie rodzicielskim dwojki. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 10.11.05, 09:35 Dzięki za wpisy, chociaż miałem nadzieję, że odezwie się ktoś z mojego rocznika. Będę pisał wspominki od tyłu.Może tak studniówka. Jak wszyscy w liceum, nasza klasa miała przygody z alkoholem. Byliśmy świeżo po wpadce w czasie wycieczki do Zakopanego. W czasie studniówki nauczyciele, a zwłaszca Dutkiewicz, chcieli nas zlapać "na gorący uczynku". Mieliśmy tego pełną świadomość, dlatego na parę dni przed studniówką przygotowaliśmy sobie drinki w butelkach po pepsikoli, w proporcjach 50/50 - po dwie butelki dla każdego, co dawało ćwiartkę alkoholu na twarz. Właściwa impreza odbyła się zaraz po wyjściu ze szkoły na stancji. Jako klasa sportowa mieliśmy szafki na rzeczy i w tych szafkach stała nasza "pepsi" już na parę dni przed imprezą. W ten sposób nie było problemu z wniesieniem alkoholu do szkoły. Na bramce stali rodzice i dokonywali rewizji. Naszą klasę posadzili zaraz przy stoliku nauczycielskim i byliśmy przez cały czas pod ścisłą obserwacją. I tak niewiele brakowało, a cała sprawa by się wydała. Przyszedł do nas wychowawca (Jacek Dąbrowski)i nalał sobie "pepsi". Zapytał tylko, czy mamy tego dużo. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą i sprawa rozeszła się po kościach. Do końca studniówki zachowywaliśmy się jak anioły. O 2 w nocy wyszliśmy z imprezy (i tak o 2 miała się skończyć, jednak Dutkiewicz łaskawie przedłużył imprezę do 3) i pojechaliśmy na stancję, gdzie impreza trwała do rana. W innych klasach zdarzyły się wpadki z nalewaniem spod stołu, a my wbrew oczekiwaniom byliśmy kryształowi. To był nasz prezent dla wychowawcy. Często miał przez nas problemy i nie chcieliśmy go pogrążać. Jestem ciekaw, jakie wspomnienia związane ze studniówką mają inni. Interesujący będzie wątek "alkoholowy" - w końcu wszyscy jesteśmy z tej samej gliny. Jak wyglądały studniówki w latach '60 ? Pozdrowienia dla dwójkowiczów. P.S. Na pewno napiszę jeszcze więcej wspomnień, ale mam nadzieję, że odezwą się inni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.production / 209.245.22.* 10.11.05, 19:35 Nie mam dzisiaj czasu alu jutro postaram sie opisac nasza studniowke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.05, 20:11 z "h" wychowawca -pani Krzyżanowska. w tym czasie byłam bardzo dużą kobietą. teraz zmniejszyłam się o 1/3 w płaszczyżnie strzałkowej i czołowej. a z twoich znajomych to przyjaźniłam sie z izą tyc i moniką brzostowską z "g". Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 14.11.05, 08:54 Gość portalu: azja napisał(a): > z "h" wychowawca -pani Krzyżanowska. w tym czasie byłam bardzo dużą kobietą. te > raz zmniejszyłam się o 1/3 w płaszczyżnie strzałkowej i czołowej. a z twoich > znajomych to przyjaźniłam sie z izą tyc i moniką brzostowską z "g". Iza I Monika chodziły do klasy E, biologiczno-chemicznej (tak mi się przynajmniej wydaje) ale i tak nie napisałaś jak masz na imię ... Z klasą E łączyły nas najmocniejsze więzi. Do tej klasy przeniosło się dwóch chłopaków z naszej klasy: Wojtek Szubert i Darek Dembski (tak się chyba pisze jego nazwisko) ja też próbowałem, ale dyrekcja nie pozwoliła na taki eksodus. I dzięki Bogu ! Takich popaprańców jak w mojej klasie to ze świecą szukać kochanieńka ... Zresztą Jacek Dąbrowski widząc jaka z nas paka, zaproponował, żebyśmy powtarzali klasę całą ekipą. Twierdził, że takich więzi, takich przyjaźni już później nie doświadczymy. Myślę, że nie żartował. I po latach muszę przyznać, że było coś w tym, co mówił. Po maturze drogi nam się rozeszły, ale staramy się utrzymywać kontakt. A może tak mi się wydaje, to chyba głównie ja chcę zebrać pakę na 20-lecie. Czasem chciałbym cofnąć czas. Dwójka to jeden z ciekawszych okresów mojego życia, zostawiłem tam kawał serca. A propos rozmiarów (ha ha) w liceum ważyłem 73 kg, jakiś czas po ślubie 98 i teraz ustabilizowałem się na poziomie 78. Pozdrowienia dla dwójkowiczów Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 15.11.05, 08:59 Ruch w tym forum jak na Marszałkowskiej w czasie godzin szczytu kochani. Nic to, jak mawiał pan Wołodyjowski, ja mimo to powspominam dalej. Teraz trochę o mojej ulubionej Stasi... Przez całą studniówkę siedziało biedactwo przy stoliku i jakoś nie miało wzięcia w tańcu. Sytuację niechcący uratował kolega Zdobek (nota bene obecnie dyrektor szkoły pod Wrocławiem) który podszedł do stolika chcąc o coś spytać bohaterkę moich wspomnień. Stasieńka poderwała się na równe nogi i hejże w tany. Biedny Zdobek nie miał innego wyjścia i dalej po parkiecie ... Po studniówce nie miał życia. Używała na nim cała klasa (jedyne wyjście z takiej sytuacji, to wziąć saperkę i okopać się do pozycji "stojąc"). Jakoś to musiał przeżyć, a Stasia i tak spowodowała jego odejście ze szkoły jeszcze przed maturą. C'est la vie ... Ja natomiast, nie chwaląc się, prawie pół naszej studniówki obtańcowywałem młodą Panią od fizyki (przyszła do dwójki chyba w 1986, ale pewności nie mam, dość, że była to piękna kobieta, która przyprawiała mnie o grzeszne myśli. Oj, wiele bym wtedy dał za tete a tete z Panią profesor (mam nadzieję, że mój śmiały ton nikogo nie obraża - krew nie woda kochani). Pani profesor, której nazwiska niestety nie pamiętam, była jak rzekłem piękna - brunetka, ok. 170 cm wzrostu, bardzo, bardzo zgrabna, i co ważne świetnie tańczyła. Jako że męska część naszego rocznika nie rwała się do żeńskiego grona pedagogicznego, przeto nikt nie przeszkadzał mi ani Pani profesor. Ale, żeby nikt nie pomyślał, że moje tańce miały tylko podtekst erotyczny, dodam, że z Panią profesor najchętniej tańczyliśmy (jak mawia bodaj pan Szpakowski, dla niewtajemniczonych - redaktor sportowy TVP) w niedalekiej bliskości Stasieńki. Jak się okazało, była "ulubienicą" nie tylko uczniów. Kolejną partnerką do tańca była moja nauczycielka j.niemieckiego - Basia Chudaszek. Ona też nie mogła narzekać na brak mojego zainteresowania w czasie studniówki. Tak na marginesie, chodziliśmy na wagary do niej do domu z kolegą Myszowatym, ale tylko w trakcie PNOS, którą mieliśmy z niodżałowanym dyr. Dutkiewiczem. Przyprawiało to naszą kochaną Basieńkę o zawrót głowy. Ciekawe, co by zrobił Dutkiewicz, gdyby się o tym dowiedział. Tak swoją drogą, jeżeli wspomniane nauczycielki wstąpią kiedyś na to forum, bardzo gorąco pozdrawiam. Pamiętam o was dziewczyny ... Jak wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów, nasza studniówka trwała do 2 w nocy, czyli do godziny pierwotnie wyznaczonej przez dyrekcję szkoły, jako finał imprezy. Łaska pańska (Dutkiewicza) nie znała granic,i dostaliśmy godzinę dyspensy ... My jednak, nauczeni przez sport dyscypliny i punktualności, o 2 stanęliśmy "w blokach" i do wyjścia. Dyrekcji jakoś to nie przypadło do gustu, nikt nie chciał nas wypuścić. Sytuację uratowała moja mamuśka, która w tym czasie obstawiała bramkę. Stwierdziła, że skoro młodzież nie chce się bawić dłużej, to ma słuszne prawo do wyjścia. Potem stancja, alpagi łyk, balety do rana ... i ferie zimowe. A teraz drogie dzieci... Pozdrowienia dla dwókowiczów, ściskam i całuję gorąco. Jarek P.S. Piszcie ludzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Studniowka 1967 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 00:50 Wasze pokolenie rozrabialo jak sie tylko dalo. Mysmy byli trzymani w ryzach,bylo cicho i spokojnie, dziewczyny na bialo granatowo, chlopcy jak zwykle. Poloneza odtanczylismy przepisowo i nawet ladnie,potem chyba nic sie nie dzialo,rozeszlismy sie kolo 11.W tamtych czasach najwazniejszy byl bal maturalny, ale o tym sie nie moge wypowiedziec, bo akurat chorowalam.Musialo byc jednak swietnie, bo pamitam co mi dziewczyny z wypiekami na twarzach opowiadaly . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Studniowka 1967 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 00:55 Wasze pokolenie rozrabialo jak sie tylko dalo. Mysmy byli trzymani w ryzach,bylo cicho i spokojnie, dziewczyny na bialo granatowo, chlopcy jak zwykle. O malowaniu sie nie bylo mowy, wiec bylysmy takie same jak zwykle.Wtedy niektorzy nauczyciele walczyli nawet z pierscionkami,mielismy szczescie, bo nie chodzilismy juz w mundurkach i tarcze zosyaly zarzucone. Poloneza odtanczylismy przepisowo i nawet ladnie,potem chyba nic sie nie dzialo,rozeszlismy sie kolo 11.W tamtych czasach najwazniejszy byl bal maturalny, ale o tym sie nie moge wypowiedziec, bo akurat chorowalam.Musialo byc jednak swietnie, bo pamietam co mi dziewczyny z wypiekami na twarzach opowiadaly . Koniecznie sie spotkajcie po 20 latach, moja klasa tak zrobila i bylismy uszczesliwieni i od tego czasu spotykamy sie czasami, a z paroma osobami znacznie czesciej niz dawniej. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Studniowka 1967 16.11.05, 08:51 Myśmy przyszli na świat 1968 ruku - może to nas determinowało do rozrabiania. Inna rzecz, że taka ekipa, jaka spotkała się w naszej klasie, tak wynika z opowiadań nauczycieli, była wyjątkowa. Ponoć przed nami a także długo po nas nie było takiej paki. W czasie praktyki nauczycielskiej w dwójce moja historyczka, prof. Zygadłowa z łezką w oku wspominała naszą klasę. Mówiła, że psuliśmy krew nauczycielom naszym krotochwilnym podejściem do życia, ale z perspektywy oceniła nas pozytywnie. Powiedziała, że u nas było widać, że byliśmy świadomi po co jesteśmy młodzi, że staraliśmy się chwytać każdą wspólnie spędzoną chwilę. Po naszym wyjściu z dwójki przyszły nowe czasy, młodzież skupiała się tylko na nauce, nie łączyły jej już takie mocne więzi. Nam rzeczywiście było łatwiej, wspólny wróg jednak lepiej jednoczy, niż poszukiwanie wspólnych celów, idei ... Co zaś się tyczy balu maturalnego, to nasz rocznik nie miał tyle szczęścia. Nie mam pojęcia z czego to wynikało. Dość, że dyr. Dutkiewicz jako "organ" nadrzędny nie zorganizował nam balu. Tak powracając do naszej studniówki, nasze dziewczyny mogły się malować, ale wtedy brakowało pozytywnych przykładów. Ich makijaże były co najmniej krzykliwe, żeby nie powiedzieć prowincjonalne, a miały być wieczorowe ... Zresztą do dziś gustuję w kobietach bez makijażu, no może z delikatnym. Co jak co, ale teraz studniówki nie mają już takiego klimatu jak przed 1989. Teraz musi być najlepsza knajpa w mieście, bogate kreacje, menu z górnej półki. Doczekaliśmy czasów, gdzie wszystko musi być podane w nienagannym opakowaniu i oczywiście najlepszej jakości. Jak dla mnie za dużo w tym blichtru, a za mało naturalności. O tempora, o mores ... Pozdrowienia dla dwójkowiczów. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Jacek Dąbrowski 16.11.05, 12:13 Skoro na razie jest taki mały ruch na forum, chciałbym zacząć nowy wątek poświęcony mojemu wychowawcy.Nie dostał od nas jakiejś specjalnej ksywy, mówiliśmy o nim po prostu Jacek.Przyszedł do dwójki razem z nami i razem z nami odszedł. Na finał usłyszał od Dutkiewicza: "chyba zdaje pan sobie sprawę, że minął się pan z powołaniem", na co odpowiedział: "panie dyrektorze, odchodzi z tej szkoły najlepsza klasa, jaką widziała dwójka i w związku z tym nie widzę tu dla siebie miejsca" (mam nadzieję, że w miarę wiernie odtworzyłem tę rozmowę, ale sensu nie przekręciłem na pewno). Wiem, że w odpowiedzi Jacka było dużo przekory, ale jest też oczywiste, że był z nami mocno związany, mimo tego, iż popełnił na starcie zasadniczy błąd i potraktował nas jak dorosłych, co mu się odbijało czkawką do końca ogólniaka. Od początku weszliśmy mu na głowę i nie udało mu się tego zmienić, chociaż nie jestem przekonany, czy mu na tym zależało. Klasa jako cały organizm miała zawsze własne zdanie, na ogół inne, niż dyrekcja i nauczyciele. Z Jackiem było tak samo, zawsze szedł pod prąd. I za to go kochaliśmy. Chociaż nie obyło się bez spięć. Ja usłyszałem od niego, że jestem najgorszym chamem, z którym zdarzyło mu się pracować. Było to chyba pod koniec drugiej klasy. Ale ja zawsze chciałem postawić na swoim i stawałem Jackowi okoniem. Ten incydent nie miał i tak wpływu ani na mnie ani na niego, zupełnie społecznie przygotowywał mnie i kolegę z klasy do egzaminów wstępnych na polonistykę, u siebie w domu. Wtedy był dla nas wielki. Bił się zresztą na każdej radzie pedagogicznej o nas jak o własne dzieci, a życia lekkiego to on z nami nie miał. Co rusz wykręciliśmy jakiś numer, od którego się trzęsło w pokoju nauczycielskim. Potrafił pobudzić nas do myślenia, imponował nam wiedzą i giętkością umysłu. Tak na marginesie trochę mi się odbrązowił w czasie moich studiów, uczyłem się tego samego co on i w ten sposób zmniejszył się mój dystans do niego. Ciekaw jestem, dlaczego oprócz mnie i kumpla z klasy nikt nie poszedł na polonistykę. Może wszyscy bali zmierzyć się z mitem Jacka. Ja i Tomek byliśmy jednak na tyle bezczelni i pewni siebie, że nie było takiego autorytetu, z ktorym balibyśmy się konfrontacji. To był czas, kiedy człowiek nie boi się niczego. Teraz mały wtręt. Na początku swojej pracy w dwójce Jacek wpadł pod opiekuńcze skrzydła prof. Próchnickiej. Chodzili razem na obiady do liceum medycznego i po drodze rozmawiali. Jacek był wtedy niewyobrażalnym nałogowcem, odpalał jednego papierosa od drugiego. Zatroskana Stanisława zapytała, czy nie szkoda mu zdrowia. Jacek rezolutnie odpowiedział, że nie, bo i tak nie doczeka upadku komuny. Po tym ich stosunki dziwnym trafem oziębiły się, za jakiś czas Jacek dowiedział się, że Stasia jest sekretarzem POP PZPR w szkole ... (POP - dla niewtajemniczonych Podstawowa Organizacja Partyjna). Pozdrawiam Jarek P.S. Czekam na kometarze uczniów Jacka. Chciałbym wiedzieć, jak widzieliście go wtedy, a jak postrzegacie go z perspektywy parunastu lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Jacek Dąbrowski IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 17:12 czesc jarku... dostalem twój mail.... ale jeszcze sie nie zebralem do odpowiedzi----sorry dabrowski uczyl nas(klasa"g") tylko w 1-szej klasie.... ale i tak zdobyl sobie u nas spore uznanie... pamietam pare incydentów... wtedy byly (chyba raz w miesiacu) tzw. pracujace soboty...(juz kiedys wspominalem, ze ja nie chodzilem do szkoly w soboty..)ale pamietam, ze w telewizji lecial wtedy serial "czterej pancerni i pies" .... pamietam komentarz jacka, kiedy wszyscy chcieli ogladac ten serial.... "jak mozna ogladac cos co pokazuje wojne, jako sympatyczne przygody?..." nie wiem jak na innym, ale mi dalo to duzo do myslenia... od tego czasu zupelnie inaczej patrzylem na seriale typu schtyrlitz, kapitan kloss, czy rudy i ich pies... druga kwestia era religia... kiedys, nie pamietam przy jakiej okazji, jacek rzucil jedna refleksje... "gdyby chrystusa, (zamiast ukrzyzowac), powiesili... to teraz na szyjach nosilibysmy male szubieniczki...." ... to tez mi dalo do myslenia.... pzdr. pawel ps: podziwiam twoja pamiec... ja chyba wtedy za bardzo zylem "konspiractwem" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Jacek Dąbrowski IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 17:20 jeszcze jedno... pobudzony refleksjami dadrowskiego,staralem sie wykrzesac z siebie glebsze mysli (w wypracowaniach), ale nie zostalo to docenione...:( prawie zawsze dostawale trójki... czasami z plusem, ale czesciej z minusem:( jezeli masz kontakt z dabrowskim, pozdrów go serdecznie... (choc nie wiem czy bedzie mnie pamietal...) Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Jacek Dąbrowski 17.11.05, 09:38 Witaj Pawle. Otwierając wątek Jacka, tak sobie myślę, spłacam jakiś dług. Różnie między nami bywało, ale zawsze miałem dla niego szacunek, nawet wtedy jak podniosłem mu ciśnienie, i wtedy nawbijał mi tyle jobów, że hej. Miałem wtedy taką radochę... Zawsze spokojny i opanowany, czym zawsze w dyskusjach doprowadzał mnie do szału, w nagle wybuch wulkanu. Sprowokowałem Jacka celowo i w tej chwili to ja się uśmiechałem i zachowałem spokój. Mam nadzieję, że nie ma do mnie żalu. W końcu życie to gra i chociaż raz ja rozdawałem karty. Ale miałem satysfakcję !!! Inna rzecz, że Jacek nas stymulował. Na jego lekcjach, jak nigdzie indziej panowała cisza (na ogół) gość miał coś do powiedzenia, panowie czapki z głów. Tak swoją drogą napisz, co z tą Hiszpanią. Co cię rzuciło tak daleko od macierzy. Gdzieś czytałem, że masz dwa szkodniki, to tak samo jak ja, tyle że moje są starsze: syn ma 12 lat a córka 10. Tak samo jak ciebie duma mnie rozpiera, jak na nich patrzę, choć czasami potrafią podnieść człowiekwi temperaturę. Pozdrowienia dla dwójkowiczów. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: II-LO-Wr matura 1987 IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 16.11.05, 18:15 stasia nie uczyla mnie, ale pare razy mielismy "krótkie spiecia"... ... kiedys, na podlodze przy gablocie kólka matematycznego, znalazlem kartke z zadaniami matematycznymi... podnioslem ja i wlozylem za szybe gablotki... ... i nagle ktos chwycil mnie za reke... byla to stasia... z satysfakcja na twarzy podeszla do gablotki (ciagajac mnie za soba), coby wyciagnac "dowód rzeczowy"..... (byly to czasy gdy po szkole latalo wiele ulotek) ... biedna (nigdy nie zapomne jej zmieszanej twarzy)stanela jak wryta, gdy zobaczyla, ze to tylko zadania matematyczne....:) ...kiedy sie otrzasnela z szoku, troche mnie objechala za to, ze zabrudzam jej gablotke i szybko odeszla zmieszana.... hahaha co do studniówki... wiele nie pamietam ... wódke wnieslismy (albo wczesniej przygotowalismy) w butelkach po "grodziskiej" (woda mineralna)... ale chyba nie pilem za duzo ...(albo badzo duzo, bo wiele nie pamietam) ... pamietam tylko, ze bylo ciemno (nastrojowo) i to, ze dekoracje przygotowywalismy my sami (+ siatka maskujaca)... pzdr zwako Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: II-LO-Wr matura 1987 17.11.05, 09:54 I tego mi brakuje w obecnych imprezach szkolnych. Szkodniki już nic nie muszą, natomiast mają bardzo dobrze wyrobioną postawę roszczeniową. Tyle tylko, że za 20 lat będą się zastanawiały dlaczego te ich imprezy były nijakie. Ciągle walczę z taką postawą w dumu. Moje dzieciaki przynoszą ze szkoły takie właśnie irytujące zachowania. Nie jestem może krezusem, ale o dzieci dbam i naprawdę mają wszystko, czego im potrzeba, a nawet więcej. No to pojawia się apetyt na coraz to nowsze modele. Kurczę, człowiek miał jeden rower i był szczęśliwy, a teraz trzeba gonić za nowinkami. To jest jakiś obłęd. Powracając do studniówki - takiej dekoracji nie miał nikt przed nami ani nikt po nas, bo ona była zrobiona własnoręcznie. I nie jest ważne, czy była piękna czy brzydka, była nasza i basta. Zawszę będę twierdził, że przyćmiewa każdą luksusową dekorację najlepszej sali balowej. Słuchajcie ja chyba powoli tetryczeję, ale oburza mnie bylejakość i konsumpcyjny stosunek do życia. Jak człowiek miał naście lat, stawał, jak mu się wtedy wydawało, przed wyborem: mieć czy być. Przeżyłem już okres "mieć", chociaż nigdy nie przestałem "być" i ten wybór ciągle wraca, i ciągle wybieram "być". Mam nadzieję, że się nigdzie po drodze nie pogubiłem, że się nie zeszmaciłem ... Koniec przynudzania. Pozdrawiam dwójkowiczów !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 PISZCIE 21.11.05, 10:37 Tak się zastanawiam, czy nie macie czasu, czychcenie koniecznie napisać pięćsetny list. Na zachętę piszę jako 499 i otwieram innym drogę. Pogoda paskudna i nie ma z kim popisać. Piszcie o swoich studniówkach. Pozdrawiam dwójkowiczów. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Bal matrualny 21.11.05, 15:10 Nie tyle studniowka co bal maturalny 1967 byl wydarzeniem. Przygotowujac sie do balu zorganizowano kurs tanca. W sali gimnastycznej dostawalismy instruktarz jak to sie robi. I tez bylo widac rezultatay na balu Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 21.11.05, 16:10 Ludzie, napiszcie coś więcej. Trzy zdania o balu maturalnym to trochę mało. Myślę, że pamiętacie więcej. Ciekaw jestem, jak się wtedy bawiliście, jakie macie wrażnia, jakie wspomnienia... Od rodziców zawsze słyszałem, że młodzież była wtedy inna, lepsza. Ja jednak myślę, że niewiele się zmieniło. Zresztą, czytałem ostatnio felietony Boya z lat '20 i odnoszę wrażenie, że od stu lat jestesmy tacy sami. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.05, 18:42 to był czarny dzień mojej młodości ...ja wtedy byłam raczej dużą dziewczynką i pamiętam, że mama zaszyła w mojej czarnej studniówkowej spódnicy taki element krawiecki na tyłku , jakiś rozpierdak, czy ekler,żeby mi nie puścił w czasie poloneza kiedy będę się schylać. czułam się fatalnie, tym bardziej że dostałam jako partnera, jakiegoś kieszonkowego gostka spoza naszej szkoły, którego ktoś zaprosił na krzywy ryj . i tak dzięki igle i nitce , jakoś przetoczyłam się bez większej wpadki przez ten polonez -ogińskiego zresztą. potem raczej siedziałam przy stoliku, i jak już odbębniłam jakieś dwie godziny, zmyłam się do domu. nie lubię wspomnień o tej imprezie - zresztą nie mam tych wspomnień zbyt wiele. tej upokorzonej studniówce i moim kompleksom zawdzięczam ,że teraz , jestem dojrzałą super laską o niemal 30 kg lżejszą i zawsze bawię się doskonale. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 23.11.05, 09:16 Azja, co wy dziewczyny z tymi kilogramami? Nawet jak ważyłem prawie 100 kilo, bawiłem się i czułem wspaniale. Za odchudzanie się wziąłem z uwagi na problemy z kręgosłupem. Chłopcy naprawdę wolą okrągłe kobietki. Wieszaki są passe. Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.11.05, 16:16 nigdy nie chodziło mi o to, co wolą chłopcy- chciałam się po prostu czuć jak inne moje koleżanki, które nie wazyły 80 kg, jak ja wtedy. teraz zresztą to bez znaczenia.... a ty faktycznie zawsze byłeś taki troszkę krępy i może nawet do twarzy było ci z tymi kilogramami- po prostu miły zażywny pan z nadwagą i czarnymi lokami. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 24.11.05, 08:35 No tu to przesadziłaś. Przez prawie całe liceum ważyłem 73 kg, dopiero jak przestałem trenować pod koniec czwatej klasy, przytyłem 6 kilo. W końcu nabrałem masy. Ale to miłe, że ktoś pamięta moje loki. W tamtym roku mi odbiło i chciałem zapuścić afro. Boże drogi, co się w domu działo. Dzieci wstydziły się tatusia he he. No i ten seksowny brzuszek ... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Bal matrualny IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 24.11.05, 10:04 hi hi a wyobrazasz sobie mnie z dredami???... od 3 lat mam na glowie zfilcowane wlosy.... na szczescie dzieci sie przyzwyczaily.... pzdr pawel Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 24.11.05, 10:32 W końcu zaczyna się ruch na tym forum. Co się tyczy wyglądu, to niestety trzeba zacząć dbać o siebie. Ja mam duszę abnegata i lubię nosić stare ciuchy, do których się przezwyczaiłem. Jak trzeba, zakładam garnitur... Dla mnie jednak moda zatrzymała się w latach '80. Dżinsów i welurów nie zamienię na nic innego. Pozdrowionka dla wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.11.05, 19:22 znaczy,jesteś raczej konserwatywny. byłoby rewolucyjniej w jakimś szykownym gajerku. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 25.11.05, 08:15 Masę lat musiałem do pracy chodzić pod krawatem, jednak zaraz po przyjściu do domu wbijałem się chętnie w cywilki. Dlatego nie wyobrażam sobie świata bez dżinsów i welurów. Teraz gajer zakładam tylko w wyjątkowych sytuacjach. Muszę nieskromnie przyznać, że wyglądam w nim całkiem nieźle, ale i tak, nawet z wiekiem, nie zmienię przyzwyczajeń. No chyba dopiero z wiekiem od trumny. Pozdrawiam dwójkowicze Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.11.05, 15:12 ołpen jor majnd. strasznie sztywno podchodzisz do poglądów w tak nieistotnej kwestii, a co dopiero w kwestiach bardziej zasadniczych. w jakimś sensie te dżinsy i ten welur to też troszkę jak mundur, nieprawdaż? a jako nauczyciel, pisałeś chyba o tym,że miałeś taką przygodę w życiu, jaki byłeś? a jaki chciałeś być? chodzi mi o twoje wnioski co do praktyczności niektórych nauczycielskich postaw- czy lepiej ( znaczy prościej i skuteczniej) tak jak J.D. czy lepiej jak S.P.? wiesz, chodzi mi o to czy teraz, postawie otwartej i partnerskiej nie grozi wsadzenie kubła na smieci na głowę? Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Bal matrualny 25.11.05, 15:59 Jeżeli chodzi o układ nauczyciel - uczeń, mam duszę starego belfra. Nauczyciel ma wymagać, uczeń ma odczuwać lęk. Jak patrzę na to, co się dzieje w szkole, to dostaję gęsiej skórki. Jednak Stasię olewałem, bo nie można poważnie traktować nauczyciela, który mówi do uczennicy:"potrafisz się umalować jak dziwka, a matematyki nie potrafisz się nauczyć". Stasia była chamska i tyle, niczego mnie nie nauczyła, Jacek był znowu za miękki. Po II LO poszedł do Technikum Kolejowego i wprowadził tam terror. Mógł pytać z całego półrocza, a nie z trzech ostatnich lekcji itd. Usadzał po pół klasy i ręka mu nie drgnęła. I uważam, że to jest w porządku. Nauczyciel ma dobrze wykładać, uczeń ma się uczyć, potem nauczyciel ma konsekwentnie sprawdzać stan wiedzy. Jeśli pracowałbym w szkole, to byłbym faszystą, ponieważ nie można traktować uczniów po partnersku. Moje dzieciaki chodzą jeszcze do podstawówki i jak patrzę na to, co się w niej dzieje to jestem przerażony. Tak w ogóle to jestem konserwatywny w kwestiach wychowania. Surowy model szlachecki jest w porządku. Mówię oczywiście o wychowaniu zrównoważonym, bez przegięć w żadną stronę. Kocham moje dzieciaki i poświęcam im każdą wolną chwilę, ale potrafię być też surowy, jednak z zachowaniem pełnej konsekwencji. Postawy Jacka i Stasi nie były przeciwstawne. Jacek był luzakiem i dlatego nie mógł sobie poradzić z nami. Stasia była zakompleksiona i stąd wynikało jej podejście do młodzieży. W jej zachowaniu trudno było znaleźć jakąś regułę. Potrafiła gnoić ludzi dla kaprysu. Generalnie powinna mieć zakaz pracy w szkole. Ona powinna była się leczyć, a nie pracować w szkole. Co się tyczy wkładania kubła na głowę i tego typu numerów, to gó..arzy powinno się batożyć do krwi, na placu przed szkołą. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Bal matrualny IP: *.k.pl 26.11.05, 09:15 ja może nie jestem aż tak skrajna w ocenach nauczycieli , ale zasadniczo zgadzam się w kwestii batożenia-też lubię zapach krwi niewinnych pacholąt... Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Wampirzyca !:-) 26.11.05, 19:02 Do czego nawołujesz! O czym Ty piszesz!?! Jaki zapach krwi? I to pisze słabosilna niewiasta. W wychowaniu wszelakim (nie tylko dzieci i młodzieży) najwazniejsza jest konsekwencja. Nie wolno być chwiejnym i podatnym na różne naciski. Teraz to modne określenie: nalezy być asertywnym! Udało mi się wypuścić z domu dwóch synów, jeden jeszcze w nim jest (studiuje). Sa uważani za solidnych i godnych zaufania, jeden został nawet nauczycielem i uczy w jednej z wrocławskich szkół. Tu też zgadzam się z jednym z przedmówców, że niejeden z nauczycieli nie powinien nigdy uczyć innych. Z moich nauczycieli w dwójce nie bałem się nikogo. Kilku nie znosiłem bo uważałem, że są nieobiektywni i po prostu głupi. Nie będę ich wymieniał. Najlepiej wspominam Józefa Reicha - historyka. Bardzo go lubiłem, szanowałem, uczyłem się na jego lekcje. Parę lat temu wymieniliśmy listy (mieszkał wtedy samotnie w Szwecji - jego Żona wcześniej zmarła). Nie zapomniał mnie!:-) Potem jest Genowefa Bawolska - polonistka, nasza wychowawczyni. Dopiero w dorosłym życiu doceniłem to wszystko co Ona dla nas robiła. Czego od nas wymagała. W dużym stopniu dzięki niej jestem taki jaki dzisiaj jestem! Cześć Jej pamięci! Bardzo ciepło i radośnie wspominam panią Żaczek (nauczycielka geografi). Spotkałem Ja na 50 leciu dwójki. Nic się nie zmieniła. Poznała mnie od razu (prawie trzydziesci lat po maturze). Z ogromnym wzruszeniem myślę o pani Rojewskiej (potem zmieniła chyba nazwisko na Marcinow - po mężu). Szkoda, że tak szybko zgasła. Jej męża nie będę wspominał, aby nie psuć nastroju. Z lekkim migotaniem serca pamiętam panią Barbarę Banaszak - matematyka. Z migotaniem, bo robiła na mnie wrażenie jako kobieta!:-) A, że chyba mnie lubiła (jako ucznia!!!) to to migotanie jest większe. Ciekawe co się z nią dzieje!?! Jak robię zdjęcia to zawsze przypomina mi się pan Pawlicki (ksywa "trupek"). Nie był może wymagającym nauczycielem, ale wiele dobrego nas nauczył. Niedawno okazało się, że jeden z moich jeleniogórskich kolegów to Jego kuzyn!:-) W 1967 roku była matura. Koniec szkoły, potem przez dwa lata prowadziłem drużynę harcerską w II LO. Była to już era pani Bińczak. O niektórych z moich harcerzy to wiem co się dzieje. O wielu nie wiem nic. Im jestem starszy, tym częściej o nich myślę! Może któryś się odezwie. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Wampirzyca !:-) 28.11.05, 08:39 Witojcie. Azja troszkę przegięła. Niewinnymi pacholątami bym ich nie nazwał. Ta ironia jest, moim zdaniem, nie na miejscu. Jacka szanowałem i nadal szanuję, na jego lekcjach panowała cisza, bo miał coś do powiedzenia. Posłuchu nie musiał tak jak Stasia wymuszać krzykiem. Po prostu prowadził interesujące lekcje. Problemy miał z nami jako wychowawca, nie radził sobie z nami. Co się tyczy dyscypliny, to nauczyli mnie jej trenerzy. Władysław Machnacz, Tadeusz Jednoróg i Leszek Stolarczyk. Kiedy mówił trener wszyscy słuchali. Za sekundę spóźnienia robiło się jedną pompkę. Za 5 minut 300, po 100 za jednym razem. Jeśli ktoś nie przyszedł na trening, nie grał w meczu ligowym. Punktualność została mi do dzisiaj. Zawsze jestem przynajmniej 15 minut przed spotkaniem itd. Powracając do "niewinnych pacholąt", grzechem pierworodnym obecnej szkoły jest brak dyscypliny i szacunku. Nie mówię, że trzeba szanować idiotów, bo tych nie szanuję bez względu na wiek i dzieci też nie zmuszam. Uważam, że odrobina kar cielesnych nie zaszkodziłaby szkole, jeśli już uczeń 5 klasy potrafi się zamachnąć na nauczyciela. Sam kilka razy dostałem od nauczycieli i rodziców i patrząc z perspektywy, uważam, że nie zostałem skrzywdzony. Pozdrawiam dwójkowiczów Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Uczyc 28.11.05, 11:48 Dyskusja nt. jaka powninna byc szkola wydaje sie dosc interesujaca. Ta do ktorej my (`67) chodzilismy juz nie istneje! Dzis ksztaltuje sie nowy model szkoly, ktory pod wieloma wzgledami nie przypomina "naszej". Ja mieszkam w kraju gdzie szkola ma byc miejscem rozwoju socjalnego ucznia. Nauka sprowadza sie do rozrywki i przyjemnosci. Oczywiscie pod haslem "byc kreatywnym". Tak tez skonstruowany jest program nauczania. (Ostatnio dyskutuje sie czy w ksiazkach do nauki historii 2o wieku potrzebny jest jakikolwiek zapis nt. II wojny swiatowej, Hitlera, Stalina, holocoustu itp). Uczen weryfikuje nauczyciela, a zakres i wplyw tej oceny w skrajnym przypadku moze doprowadzic do zwolnienia nauczyciela. Uzycie sliy w stosunku do ucznia konczy sie na policji. Ewntualne egzaminy sa przedmiotem dyskusji i kiedy wiekszosc uczniow dochodzi do wniosku ze sie nie zgadza to egzaminu nie ma. Dlugo by jeszcze pisac, ale wniosek jak wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Uczyc 28.11.05, 12:11 To, co się dzieje w polskiej oświacie oc kilku lat, wpłynęło na moją decyzję niezostania nauczycielem. W trakcie moich studiów miała miejsce pierwsza reforma, która dała głos uczniom i rodzicom. Marzę o tym, żeby moje dzieci mogły trafić do szkoły, w której jest dyscyplina (dobry brytyjski model szkoły z internetem na przykład). Jak już pisałem wcześniej, nauczyciel ma uczyć i wymagać, uczeń ma się uczyć i nie dyskutować. Widząc jednak program nauczania moich dzieci, dochodzę do wniosku, że bez pomocy mojej i żony, mają szansę wyrosnąć na głąby. Teraz na trzech kolejnych poziomach nauczania powtarzają te same wiadomości. Druga rzecz to stwierdzenie, że kiedyś było za dużo wiedzy encyklopedycznej, a za mało miejsca na inwencję uczniów. Uważam to za kompletną bzdurę oczywiście. Moim zdaniem tylko dobre wykształcenie ogólne daje szansę na rozwój w wieku dorosłym. Niewielu moich znajomych pracuje w zawodach wyuczonych, jednak mimo to świetnie sobie radzą w życiu. Myślę, że to dzięki dobremu i wszechstronnemu wykształceniu. Inna rzecz, że w Polsce powielamy wzorce zachodnie, z których tam zaczynają się wycofywać. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Uczyc IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 28.11.05, 17:02 racze sie troche nie zgodzic..... nie nalezy popadac z jedego extremum w drugie.... dyscyplina i owszem, ale we wczesnych latach nauczanie... powinno to zaowocowac w latach pózniejszych.... pobudzanie inicjatywy mlodych ludzi nie jest takie zle... tylko nalezy te inicjatywy troche pokierowac, troche im pomóc.... to co mnie boli, to oddzielenie szkoly od rodzicòw.... i spoleczenstwa... moze najpierw starajmy sie naprawic spoleczenstwo (napietnowac wady i anomalie spoleczne) bo to tez przyklad dla dzieci... widze, ze mamy bardzo male zaufanie do naszych dzieci.... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Uczyc 29.11.05, 08:33 Zwako, ja jeszcze pamiętam o czym i w jaki sposób myślałem mając naście lat. Nie sądzę, żeby dzieciaki były teraz mądrzejsz, niż my wtedy. Ja nie mówię, żeby wprowadzić pruski dryl i ślepe posłuszeństwo. Pobudzać inicjatywę dzieci jak najbardziej, ale nie można tego robić na żywioł. Popatrz jednak na przykład na Chińczyków (tych w Europie i USA), potężny rozwój przy zachowaniu szacunku dla starszych i dyscypliny. Naszym grzechem jest odejście od tradycji rodzin wielopokoleniowych. Wychowują moje dzieci w archaiczny już sposób, mając jednak nadzieję, że to zaowocuje za kilka lat. Na pewno nie będę kumplem mojego syna ani córki, dla ich dobra. Szwedzi już mają przoblemy przez takie podejscie, a ja ich błędów nie mam zamiaru powielać. Do kogo pójdą dzieciaki, jak będą potrzebować ojca albo matki? W szwecji doszło już do takiej paranoi, że matka z córką na jednej dyskotece, podrywają jednego chłopaka - to jest chore. Ja zostanę jednak tradycjonalistą... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Autorytety! 29.11.05, 20:50 Zgadzam się z bary1968. Nauczyciel powinien być autorytetem dla dzieci i młodzieży. Autorytetem którego się szanuje, podziwia i stara się naśladować. Dlatego nigdy swoim synom w czasie ich szkolnej edukacji nie pozwalałem na obraźliwe omawianie nauczycieli, broniłem racji tych nauczycieli choć przyznam, ze niektórych trudno było wybronić. Zresztą w wielu dziedzinach życia następuje powolna korozja wszelkich autorytetów. Chocby weźmy te fora na których wypisujemy swoje uwagi i myśli. Jak łatwo odsądza się innych od czci i wiary, jak łatwo rzuca się kalumnie na różne osoby. Jak mało kto przeciwko takiemy stylowi dyskutowania protestuje. Wracając do szkół! Kiedyś mój najmłodszy syn (teraz student Politechniki Wrocławskiej) stwierdził że musi mieć lepsze stopnie. Z radością przyklasnałem tym słowom i zapytałem czy będzie się teraz więcej uczył? Nie -odparło pacholę (wtedy w podstawówce)- zamierzam się podlizywac nauczycielom! Wyraziłem swoje szczere oburzenie i stwierdziłem, że taka drogą do niczego nie dojdzie! Dziecię wysłuchało mnie i (jak się okazało) robiło swoje. Oceny momentalnie podskoczyły mu o 1 lub o 2 punkty. Jak mi teraz oceniać: kto z nas dwóch miał rację? Ja jestem przekonany, że mimo wszystko ja! Tylko czy ci wszyscy nauczyciele mogli zostać autorytetami dla młodzieńca!?!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 30.11.05, 12:02 Kiedys nauka i wychowanie stanowily jedna spojna calosc. Wiele sie jednak zmienilo, bardzo roznych i najdziwniejszych powodow. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.11.05, 22:21 obecnie dzieciaki żyją w wszechzalewającej popkulturze i trudno im się dziwić,że doceniają inne wartości. w gruncie rzeczy, skoro świat jest teraz taki,że liczy się kaska i ewentualnie jeszcze kaska , może dobrze że dzieci nie przywiązują się do tradycyjnych wzorców. one ( te wzorce) się mogą obecnie słabo sprawdzać. dawne autorytety muszą być wyparte przez bardziej atrakcyjne i bardziej skuteczne. dlatego z mistrzem jodą wygra lalka barbi- rozumiecie co mam na myśli. oni nawet szkoły wybierają praktyczne-i to chyba dobrze. za moich czasów,kierowaliśmy się sercem, powołaniem, wiarą , przekonaniami politycznymi i innymi dyrdymałami i dokąd nas to doprowadziło? no dobrze,już dobrze... dokąd mnie to doprowadziło. nie żebym broniła postaw konsumpcyjnych, sama jestem obciążona przywiązaniem do pewnych ideałów, ale niewiele mi to daje na co dzień. dlatego- na pewno trzeba batożyć , jak proponuje bary, ale głównie w samoobronie, a poza tym dać spokój- poradzą sobie doskonale. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 08:36 Ta dyskusja jest prawdopodobnie nieskonczona. Przekonywac sie o zasadach wychowania to tak jak namawiac wszstkich aby lubili jesc sledzie! Mnie zastanawia zestawienie dwoch postaw. Pierwsza, to walczaca, nie akceptujaca degrengolady, glupoty i powierzchownosci. Druga to, pelna zrozumienia i akcepatacji do postepujacych zmain. W tej drugiej przebija latwosc w spelnianiu wszystkiego czego otoczenie oczekuje. Konsumpcyjnosc, OK! Brak zainteresowan,OK! Brak wiedzy, OK! Itd. itd. Zeby bylo milo, latwo i przyjemnie. Obawiam sie ze to ostatnie bardziej pasuje do muzyki niz do zycia codziennego? A moze sie myle! Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 10:17 Jakoś nie potrafię zaakceptować nowej mentalności. Wbijam dzieciakom do głów zasady, którymi się kieruję, tłumaczę dlaczego. Nie chcę, żeby w wieku 30 - 40 lat przeżyli rozczarowanie, żeby mieli do mnie pretensje. Ja z wiekiem uczę się pokory, myślę, że moje dzieciaki też się tego nauczą. Nie wierzę w blichtr i pośpiech w życiu. Ojciec zawsze mi powtarzał, że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł i w czasie rozwolnienia. Niech wszystko przychodzi we właściwym czasie. Błyskawiczne kariery kończą się błyskawicznie. Mam nadzieję ,że moje dzieciaki kiedyś docenią to, co dla nich robimy z żoną. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 01.12.05, 14:04 Nie bylo moim zamiarem oceniac postaw. W czasie studiow jeden z profesorow powiedzial mniej wiecej tak: Cala ta wiedze mozecie wyczytac w ksiazkach. Przy odrobinie wysilku zajmie to wam mniej czasu niz oficjalne studia. Jesli jednak ktos po tych wszystkich latach na uczelni wychodzi w swiat takim samym czlowiekiem jakim sie tu zjawil - zmarnowal czas. W tym sedno sprawy. Na calym swiecie, zasadniczo, szkolnictwo zajelo sie tylko i wylacznie nauczaniem. Cala reszta, w tym ksztaltowanie postaw, poszla w kat i nie bardzo dzisiaj wiadomo, kto ma sie tym zajac. Jak tu wspomniano, jest dom. Ale tenze musi sie zmagac z konkurencja czynnikow zewnetrznych. Temat rzeka. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.05, 15:18 to,że błyskawiczne kariery się kończą błyskawicznie to komunał, którego życie nie potwierdza. życzę z całego serca dzieciom,żeby robiły kariery błyskawiczne i łapały każdą okazję, jaka się nawinie. inaczej kapa. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 01.12.05, 15:32 Azja - wszystko, co powiemy jest komunałem. Nie marzę o wielkich karierach dla moich dzieci. Tu kolejny komunał - chcę, żeby były szczęśliwe, tak jak ja. Realizuję się w małżeństwie, mam cudowną żonę, którą kocham, cudowne dzieci (mimo wszystkich niedoskonałości), czegóż chcieć więcej. Chcę tego samego dla szkodników. Warto byłoby to zamienić na najlepszą karierę ? Rodzina zawsze była dla mnie najwyższą wartością, reszta (pieniądze, kariera itd) może być ewentualnie miłym dodatkiem. Jeszcze jeden komunał - nigdy nie udało mi się kupić szczęścia... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.05, 21:29 nie trzeba zamieniać szczęścia na karierę- zwycięzcy biorą wszystko. a twojego wspaniałego zycia bardzo ci gratuluję i życzę, aby trwało ile sobie chcesz ( naprawdę) . a co do kupowania szczęścia , może cię nie było stać po prostu? z punktu widzenia osoby żyjącej w umiłowaniu dawno nieaktualnych ideałów i w autentycznym niedostatku, powiem ci,że cierpienie nie uszlachetnia , a pieniądze, choć podobno szczęścia nie dają, czynią życie znacznie łatwiejszym ( ale ja tego niestety nie wiem) . teraz pewnie odezwą się wszyscy, dla których pieniądze są be ,i którzy , jak ja, żyją miłością i praną... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 02.12.05, 05:17 By kupic szczescie nalezy znac jego cene. Tej jednak dotychczas nikt nie ustalil - najczesciej jest to wartosc jak najbardziej niewymierna. Pomijam drobny fakt, ze stwierdzenie "a co do kupowania szczescia, moze cie nie bylo stac po prostu" jest lekko obrazliwe. Pozdrawiam P.S. Pieniadze nie sa "be" i rzeczywiscie czynia zycie latwiejszym. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Jeszcze troche z zagramanicy 02.12.05, 08:08 Wlasnie czytam ze organizacje uczniowskie szkol srednich ZADAJA aby zlikwidowac wszelkie egzaminy w szkolach. Nie daja one sprawiedliwej oceny uczniow i zmuszaja do sleczenia na ksiazkami! NB. tu gdzie mieszkam tego typu wypowiedzi sie licza. I gdzie tu miejsce na szczescie? Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac 02.12.05, 10:54 Azjo, trudno mi było w krótkiej formie napisać mniej górnolotnie. Miałem już w miarę duże pieniądze i wiem ile to kosztowało (poza domem, w biegu itd - po prostu kicha). Przestałem się już napinać, bo to nie ma sensu. Biorę od życia to, co ono chce mi dać, i staram się tym cieszyć. Nie frustrują mnie rzeczy, na które nie mam wpływu, które są poza moim zasięgiem. Kasę wydaję na dzieciaki (sobie kupię czasem książkę i płyty SBB i Józka Skrzeka - coraz więcej wydań archiwalnych). Lepsze ciuchy, lepsze auto - to mnie nie bawi i nigdy nie bawiło. Kasa była zawsze środkiem a nie celem - pieniądze nigdy się mnie nie trzymały. Moja postawa to nie idealizm, ale jak najbardziej praktyczne podejście do życia. Co do zwycięzców, niech biorą, co chcą - ja w tym wyścigu już nie biorę udziału. Życie i tak zweryfikuje wszystkich, ja się nie boję. Mam nadzieję, że mój bilans wyjdzie na plus. A propos komunałów - to nie jest tak, że one nic nie znaczą, myślę, że ich znaczenie odczytujemy z wiekiem... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Autorytety - Uczyc i Wychowywac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.05, 17:12 no i mi się dostało... jestem mimo wieku taka niedojrzała i arogancka. ale miło widzieć,jak inni mocno trzymają się zasad a mimo to dają sobie świetnie radę. ja niestety poległam w tej walce, i dlatego mogę pozwolić sobie na niezaangażowany sceptycyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 00:26 Z duza przyjemnoscia czytam ostatnie wypowiedzi.To przyklad dyskusji na poziomie. Nikt nikogo nie obraza.Kultura bycia i kultura slowa.Juz sie balam ,ze tak byc nie moze, a jednak.Sama nie biore udzialu,bo prowadze inne zycie. Rozne postawy i rozne zyciorysy tylko ubarwiaja prowadzona wymiane zdan. Azja i dobrze , ze jestes sceptyczna, a nie moge uwierzyc, zebys tak calkiem zlozyla bron. Piszcie, a ja sie bede grzac przy ognisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: poziom IP: *.k.pl 03.12.05, 11:30 ewo, z niepokojem przeczytałam,że będziesz sie grzać przy ognisku. co to znaczy? ostatnie informacje o pożarach na działkach, stawiają w innym świetle tę niewinną z pozoru wypowiedź. a co do mnie, to faktycznie złożyłam broń, ale po długiej i wyczerpującej walce...no tak, no skrwawiłam sie na smierć po prostu. ale to nie znaczy,że nie mogę wszędzie wciskać swoich trzech groszy, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 19:35 Ognisko, to przenosnia.Pale ogniska rowniez w ogrodzie namietnie, ale musze sie ukrywac ,bo moj szkolny kolega mnie sledzi na tym forum i zaraz nakrzyczy z poza naszych granic,pomimo,ze nasze wladze pozwalaja. Wasze wypowiedzi sa dla mnie o tyle wazne, ze mijamy sie pokoleniowo i sila rzeczy niektore tematy sa mi obce, a dzieki wam jestem na bierzaco.A najbardziej sie ciesze, ze moi synowie sa juz dorosli. Tak sie juz do was przwyczailam, ze nawet sobie wyobrazam jak wygladacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: poziom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.05, 21:03 uff, ulżyło mi- bo już miałam proponować zamieszkanie u mnie przez zimę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp poziom poznania bieżącej sytuacji! 05.12.05, 09:54 Na szczęście jestem (tak mi się wydaje) na bieżąco ze sposobem widzenia świata z kolejnymi pokoleniami. To nie znaczy, że wszystko co widzę akceptuję, a jak nie akceptuję to przemilczam. To znanie bieżacego świata młodych wynika może z tego, że ciągle gdzieś działałem: najpierw ZHP w II Lo (po maturze) potem w AZS Politechnika w sekcji szermierczej (na przełomie 1968-73 - znajmomości z ówczesnymi szermierczymi dzieciakami utrzymuję do dzisiaj - są dorośli i mają dorosłe dzieci), potem bycie już ze swoimi trzema synami, cały żmudny "proces wychowaczy" oparty na byciu z nimi (ale tak aby czuli się samodzielni), włączeniu się do ich rozwoju jako narciarzy (tu w Jeleniej Górze gdzie teraz mieszkam są ku temu warunki), a ja przy okazji prawie dwadzieścia lat byłem działaczem klubu narciarskiego w którym wszyscy kierowaliśmy się zasadą [może prawie wszyscy] że wszystkie dzieci są nasze i na wszystkie zwracalismy uwagę). Obecnie jestem (od ponad dziesięciu lat) współtwórcą i szefem organizacji prowadzącej niepubliczną świetlicę, dozywianie dla dzieci, schronisko młodzieżowe,... Moje dzieci już są samodzielne, same stają się wychowacami innych (są instruktorami narciarskimi), niedługo jeden z nich będzie wychowywał swoje dziecko. Wygląda to trochę na chwalenie się, ale chcę jedynie pokazać, że mozna być na bieżąco z nowymi pokoleniami. Trzeba jedynie być dla nich z nimi. A, że tzw pilnowanie kariery jest zaniedbane, że wymierne bogactwo rodziny jest gorsze. Nie mam takich myśli kiedy z całą rodziną się spotykamy, kiedy moje dzieci są chwalone przez innych (rodziców ich wychowanków), kiedy są w pełni akceptowani w swoich miejscach pracy, czy studiów (to dotyczy najmłodszego). Mam poczucie spełnienia! Tego Wam wszystkim serdecznie życzę!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: poziom 05.12.05, 09:57 Droga Azjo (mam nadzieję, że mój ton nie jest zbyt konfidencjoanlny)posługujemy się specyficzną formą przekazu - postem, który narzuca zwięzłą formę. To nie jest tak, że problemy omijają mnie szerokim łukiem. Moje życie to ciągła sinusoida, raz na dole, raz na górze. Uważam, że życie daje tyle samo złego co dobrego. Jak mam doły, to wiem, że potem musi być lepiej, i tyle. Nigdy nie żałuję moich dawnych wyborów, bo już i tak ich nie zmienię. Frustruje mnie tylko to, co mam przed sobą. Nie chciałem, żeby z mojej wypowiedzi wynikało, że moje życie jest usłane różami. Jedyna rzecz, która nie przysparza mi trosk, to moje małżeństwo. Z wyborem żony to był strzał w dychę, zawsze mogę liczyć na jej wsparcie. To jest dla mnie najważniejsze po już prawie 13 latach naszego związku. Naprawdę cała reszta to pikuś... Pozdrawiam dwójkowiczów Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: poziom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.05, 15:00 drogi jarku-bary , być może specyficzna forma przekazu jakim jest e-mail wymaga zwięzłości . ale nawet jeżeli tak jest, to ty nią nie grzeszysz :-). a ponadto nie musisz tłumaczyć się ze szczęścia i harmonii, naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa roznosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 00:34 Azja, alez jestes inteligentna.Jak cos napiszesz, to trafiasz w sedno. Kazik,tak roznie sie losy ukladaja.Nie mam wcale kontaktow z mlodymi, tak jest i tyle.A do tego pracowalam zawodowo tylko trzy lata.Robie to co lubie.Pracowalam lata cale spolecznie, ale kiedy moi synowie dorosli, ta dzialalnosc sie skonczyla.Dlatego nie znam mlodziezy i chetnie slucham innych, ktorzy jak Ty wiedza o czym mowia. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: roznosci 06.12.05, 08:47 Zwięzłość droga Azjo to nie telegram. Jeżeli porzusza się kilka wątków równocześnie, to ogranicza się tylko do ich zasygnalizowania, bez nadmiernego rozwijania. Tyle na temat definicji. To, że jestem gadułą, nie jest tajemnicą, ale najchętniej przy browarku i bez pośpiechu. Buziaczki Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: roznosci IP: *.k.pl 06.12.05, 12:52 no i widzisz jak ci się od razu styl poprawił. jak chcesz to potrafisz :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: roznosci 06.12.05, 13:01 Azjo, to nie jest czat, gdzie można porozumiewać się monosylabami. Raczej z szacunku dla innych staram się pisać zwięzłe (co niekoniecznie znaczy krótkie) komunikaty, a nie sms-y. Strasznie podoba mi się to forum i liczę na wymianę myśli a nie pstrykanie hasłami. A tak swoją drogą, charakterek to ty masz... Ściskam gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: roznosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 17:56 strasznie lubię, uwagi tego typu, gdyż uczą mnie lub przypominają ( sama nie wiem) , że ludzie zasługują na szacunek- bez takich napominień pewnie bym zbłądziła . a tak, mogę zawczasu skorygować kurs, jakim płynę i nie zaprzepaścić się w totalnej arogancji. dzięki ci więc bary i proszę jeszcze byś zrozumiał,że jak się człowiek na czacie wychował , to jest jakby wychowała go ulica- pozostaje na zawsze bezprizornym kloszardem w obszarze kultury wysokiej oraz tej co ją dobrym wychowaniem zwiemy.też pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: roznosci 06.12.05, 20:11 Nie samobiczuj się! Forum jest po to aby wymieniać poglądy, przerzucać się myślami, ripostami, a czasami i drobnymi prztyczkami. Sam uwielbiam prowokację jako sposób na rozwinięcie dyskusji, nauczyłem się przy tym, że w którymś momencie należy tę prowokację tonować i przechodzić do rozważnego wymieniania się przemyśleniami. Czasami dostałem po nosie za zbyt dalekie zagalopowanie się w prowokowaniu. Jak widzę ze sposobu myślenia, sposobu postrzegania świata nas otaczającego to te wszystkie nasze pokolenia niewiele różni. No może to, że matury zdawaliśmy w odstępach kilkudziesięcioletnich!:-) Ale szkółka ta sama - tyle że nie całkiem taka sama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja kazimierz patrzy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 20:20 widzę kazimierz,że wolisz otwartą przyłbicę , zamiast uroczej zabawy w maskach. cóż, twoja wola- ale gasisz zabawę, kiedy tak w środku niej , jeszcze raz ex catedra odczytujesz jej reguły, które zasadniczo są znane ale do pominięcia. azja czuje się zgaszona. troszkę zafundowałeś mi scenę z ferdydurke - jako ta mamuśka ( albo cały legion mamusiek) filujesz zza płota i dorabiasz mi pupę, a fe! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Ale za to jaką!? 06.12.05, 21:38 Trudno filować zza płota z otwartą przyłbicą!:-) Czytając Twe wypowiedzi, właczając przy tym wybobraźnię, podjrzewam, że oprócz figlarnego i przewrotnego charakteru masz jeszcze całkiem zgrabną i przyciagającą pupę. Nic chyba nie trzeba dorabiać!:-) Przesyłam same serdeczności! Dzisiaj przeżyłem chwilę wzruszenia. Oglądałem kronikę filmową z 1968 roku (na kino polska w TV). Pokazano tam dziewczyny z tamtych czasów. Wypisz wymaluj dziewczyny z naszego ogólniaka (z tamtego okresu). Te same fryzury, taki sam makijaż. Poczułem lekkie mrowienie w okolicach serca i dziwną wilgoć pod oczami. Kilka lat temu je spotkałem i muszę Wam powiedzieć, że mimo upływu paru lat od 1967 roku, roku naszej matury, takie same "dziwne objawy" wykazywał mój organizm. Czasami czas się zatrzymuje. Jeszcze raz pozdrawiam i "wracam za płot"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Ale za to jaką!? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.05, 21:57 masz rację ze swoimi podejrzeniami- jestem wylaszczona do granic wytrzymałości- ("wylaszczona" to taki przymiotnik od laski , gdybyś nie wiedział). ja i bary i kilku kolesi, którzy dali tej liście początek, urodziliśmy się w roku , który tak wspominasz z łezką w oku, więc pewnie się do tej nostalgii chętnie podłączymy - choć powinnam mówić tylko za siebie. chętnie posłucham, co pamiętamy a raczej pamiętacie o roku 68 , jego wiośnie, syjonistach i syjamie i może coś o towarzyszu wiesławie i innych takich elementach. chodziliście do LO, więc byliście już całkiem świadomymi widzami różnych zdarzeń- może byście coś opowiedzieli? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 06.12.05, 22:19 Ja byłem już rok po maturze! Na studia się nie dostałem, zabrakło mi 3 punktów za pochodzenie (ojciec był tzw inteligentem, a nie porządną klasą robotniczą!:- ) więc zdobywałem punkty pracując jako robotnik na budowie (pół roku pracy wystarczało aby te 3 punkty dodatkowe można było uzyskać). Marzec 1968 roku zastał mnie wśród klasy robotniczej i piszę to bez przekąsu gdyż pracując miedzy nimi przekonałem się, że jest wśród nich wielu wspaniałych, o dużej kulturze ludzi. Pokazali to właśnie w czasie wydarzeń marcowych. Kiedy studenci okupowali uczelnie (dowiadywałem się szczegółów od niektórych z kolegów) robotnicy prowadzili zbiórki między sobą aby im pomóc finansowo, deklarowali się też aby posiłki regeneracyjne przekazywać dla okupujących. Jaka była potem realizacja tych pomysłów to już się nie wypowiem bo było to poza mną (mnie traktowali jak małolata - miałem 17 lat - wcześniej zacząłem edukację. Poczułem też wtedy smak i zapach gazu łzawiącego. Co jakis czas przez Świdnicką szły kordony Zomowców i rozpędzali wszelkie zbiegowiska (traktowano tak grupki powyżej 3 stojących razem). Walili gazem, raz wrzucili gaz do PDT. Ekspedientki płakały, nic na oczy nie widziały - z uwagi na korzystających z okazji złodziei PDT szybko wtedy zamknięto. Marzec tak mi został w pamięci. Potem w rozmowach z kolegami którzy byli na uczelniach, którzy byli relegowani z uczelni dowiadywałem się jak było w środku. Wtedy też, w czasie tych wydarzeń Ojciec mój po raz pierwszy (i ostatni) cieszył się, że nie dostałem się na studia. Stwierdził, że jak mnie zna to nie byłbym z boku, a to nie było dla studenta zdrowe! Jak było w czasie najazdu na Czechosłowację, czy jak było w czasie nauki w szkole to juz może w innym poście. Także o tym jak to w naszej szkole były pierwsze we Wrocławiu przypadki ćpania (był to okres wchodzenia mody na dzieci kwiatów), albo też o reakcji niektórych nauczycieli na książkę "Zawsze jakieś jutro" Janiny Wieczerskiej. Pozdrawiam laskę azję! Dziękując za inspirację do wspomnień. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 07.12.05, 08:54 O Matko Bosko Przenajszwantszo ! aż żałuję, że nie mam internetu w domu (oczywiście ze względów wychowawczych droga Azjo) co tu się dzieje wieczorami, jaki twórczy ferment! Nie jestem pewien, pamięć już nie ta, ale Gombrowicz pisał chyba o przyprawianiu gęby, a nie pupy w "analogicznym przypadku". Jednakowoż pupy moich "wylaszczonych" rówieśniczek powodujuą nadal przyspieszoną pracę serca. Małolaty wysiadają przy was dziewczęta !!!!!!!!!!! Rok 1968 wydał jednak najlepszą młodzież, co widać na załączonym obrazku. Ja też nie byłem świadkiem tych wydarzeń (urodziłem się 14. kwietnia, ale za to w NIEDZIELĘ WIELKANOCNĄ). Znam to tylko z opowiadań teścia, studiował wtedy weterynarię. Oj działo się... Niestety wielu studentów relegowano bez możliwości powrotu. Weterynaria była liberalna, i z tego, co wiem, prawie wszyzcy mogli wrócić na wydział, tracąc niestety rok. Lepsze to niż nic. Ale i tak z niecierpliwością czekam na posty Kazimierza. Pozdrowienia dla wszystkich, a dla wylaszczonej Azji szczególne!!!!! Dzięki Tobie poczułem się 20 lat młodszy, i... aż się kurka wodna rozmarzyłem. Gdzieś ty była, jak żony szukałem, co?! No, gorące buziaczki oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) IP: *.k.pl 07.12.05, 11:30 drogi bary, co do gombrowicza to nie mylisz się oczywiście, ale ja również nie . przyprawić można i gębę ( pojedynek na miny) jak i pupę ( scena na podwórku szkolnym). niestety nie mogę kontynuować teraz , gdyż praca goni. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Rok 1968! Ale nie w stylu telegraficznym!:-) 07.12.05, 11:43 Ależ droga Azjo, praca nie zając...(jeśli mogę użyć komunału). Czuję się niepocieszony, że Kazimierz ma więcej szczęścia na tym forum, niż ja. Jak zwykle się nie mylisz - mam na myśli Gombrowicza. Tak swoją drogą Jacek zadał jako lekturę "Ferdydurke" w czwartej klasie. Na przeczytanie mieliśmy pół roku. Niestety w Ossolineum były dwa egzemplarze (prawie nie było szans). Ja zdobyłem wydanie chyba z 1946 roku Kultury paryskiej. Za parę lat można już było wydawać Gombrowicza i wyszły dzieła wszystkie. Cały czas rok 1968 kładł się cieniem na naszej edukacji (ależ literacko to zabrzmiało). Szczególne pozdrowienia droga Azjo... Dla innych oczywiście też Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! 07.12.05, 14:01 "Za moich czasów" nie było Gombrowicza (w naszym kanonie lektur). Te zapóźnienia kulturowe trzeba było później nadrabiać! Ale człek starszy i cytaty juz tak się głowy nie trzymają!:-) Rocznik 1968. Dobry rocznik akurat pracuję z kilkoma "młodzieńcami" w tym wieku i za bardzo nie czuję różnic pokoleniowych. Zresztą uważam, że każde pokolenie jest fantastyczne byle pozwolić im się otworzyć i zabłysnąć możliwościami. To co pisałem o ćpaniu to akurat nie dotyczyło moich rówieśników. Pierwszy przypadek złapania ćpunów dotyczył rocznika 1953 (matura 1971). Pod koniec lat sześcdziesiątych i na początku siedemdziesiątych w Stanach i Europie zachodniej było apogemum kultury dzieci kwiatów, czyli hippisów. U nas zaczęło się za Gierka (rok 1970). W II LO dorwano grupe młodych na wąchaniu tri, niektórzy mieli dostęp do innych narkotyków. Sprawa potem jakoś ucichła. Dzisiaj niektórzy z wąchaczy są profesorami uczelni wrocławskich, po tamtej wpadce zaprzestali sie narkotyzować. Jeszcze jeden moment z II LO przypomniał mi się zwiazany z wydarzeniami marcowymi. Zdarzenia po mojej maturze (rok 1967) są mi bliskie bo po mnie co parę lat nauki w II LO pobierało moje rodzeństwo, a jest nas czwórka!:-). Po wydarzeniach marcowych były zwiększone naloty wizytatorów na szkoły. Raz przyszedł wizytator na lekcję języka polskiego prowadzonej przez panią Cichocką (była to klasa w której uczyła się moja siostra). Akurat był temat: "jak pisać przemówienie?". Prof. Cichocka na podstawie mowy pogrzebowej jednego z bohaterów książki Gerharda Hauptmana omówiła zasady pisania i wygłaszania mów. Siostra wróciła z tej lekcji zachwycona. Jak się potem okazało na podsumowaniu wizytacji wizytator zaatakował nauczycielkę, że jak może uczyć młodzież na przykłądach jakichś mów zwierzęcych (bo tacy akurat byli to bohaterowie Hauptmana), a nie na podstawie przemówień "wybitnych mężów stanu Gomółki, Cyrankiewicza". A w ogóle dlaczego na ścianach gabinetu polonistycznego nie wiszą portrety polskich czy radzieckich poetów i pisarzy, ale jakiś Szekspir, jakiś Goethe itd. itp. Na to Scharf wyrwał się, że to nie jakiś Goethe, czy jakiś Szekspir tylko wybitni ... Reich (był wicedyrektorem) zaczął łagodzić i szukać pojednawczych momentów. Dyrektor szkoły usiłował przekonać wizytatora, że właściwie wszystko jest dobrze. Skończyło się to tym, że: małżeństwo Reichów (Ona uczyła j. rosyjskiego) wyleciała ze szkoły i wyjechali do Szwecji. Prof. Cichocka dostała zakaz uczenia, pozwolono jej zostac w szkole jako biblitekarce. Scharfowi nic nie zrobiono (był nauczycielem niemieckiego i angielskiego a takich wtedy brakowało). Józef Piotrowski przestał być dyrektorem, odszedł do liceum medycznego i nastała era pani Ludwiki Binczak. Szczegóły jak było na tej Radzie Pedagogicznej poznałem po paru latach z ust Józefa Piotrowskiego (mojego stryja:-). Wtedy tez dowiedziałem się, że kochany wujaszek chciał mnie zostawić na drugi rok w 9 klasie ale pani prof. Bawolska mnie wybroniła. Ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie! Pozdrawiam "małolatów", trochę już dojrzałych, ale jak wiadomo owoce najsmaczniejsze są właśnie dojrzałe. Kwasnie jabłka to dla niedorostków! Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! 07.12.05, 14:36 Aż się łezka w oku kręci. Jak czytam takie wspomnienia, to chciałbym być ich świadkiem, chociaż moje dojrzewanie przypadło też na ciekawe lata. Zresztą chciałbym przeżyć dwudziestolecie międzywojenne, początek XX wieku itd. Mam tylko nadzieję, że moje dzieciaki będą chciały słuchać moich wspomnień z lat '80. Też jest o czym opowiadać. A propos wyrzucania nauczycieli z dwójki - w drugiej klasie (rok 1985) olaliśmy pochód pierwszomajowy całą klasą. Dyr. Dutkiewicz chciał za to wyrzucić mojego wychowawcę - wspominanego już Jacka. Co się wtedy działo... Zebraliśmy podpisy wszystkich uczniów z klas, które uczył, poszliśmy do Dutkiewicza, i na nic. Zagroziliśmy strajkiem i wtedy zaczął sie wahać, jednak dopiero po telefonie z komitetu wojewódzkiego zmiękła mu rura. Do strajku chcieli wtedy przyłączyć się nawet nauczyciele, oj byłaby afera. Jak wtedy łatwo mi było stawiać wszystko na jedną kartę... Tak swoją drogą, na pochodach z naszej szkoły było co najwyżej 20 osób - uczniów i nauczycieli. Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Gombrowicz! I trochę o ćpaniu! Trochę o 1968! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 15:56 rozbawił mnie wątek wąchaczy tri, z których niektórzy sa dzisiaj profesorami- zatem jakże niewiele trzeba szarych komórek by zostać profesorem. aż mnie żal ściska ,żem o tym wczesniej nie wiedziała- a tak mam kompletny komórkowy zamęt w głowie ;-)...a może udałoby się to jeszcze nadrobić, jak myslicie? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Tri nie do zdobycia! 07.12.05, 16:15 Azja! Tri jest podobno nie do zdobycia!:-) Inna sprawa to to, że podobno amfe powszechnie studenci uzywają przed sesjami!?! Zwłaszcza na AM bo to "pomaga na pamięć" !;-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Tri nie do zdobycia! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 19:04 zaprzeczam oburącz, ukończyłam AM i był tam używany tylko H2C5oH... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Tri nie do zdobycia! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 19:47 oczywiście lapsus ,za co wszystkich smakoszy i kiperów przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp C2H50H 07.12.05, 19:59 Z napojów których podstawowym składnikiem jest C2H50H najbardziej podchodzi mi destylat na winogronach. Piłem kiedyś destylat na sliwkach z Łącka, mocne, aromatyczne, ale zbyt mi gebe wykrzywiało. Jak się ostatnio okazało, jestem nieprzystosowany organicznie do glutenu i dlatego wszelkie napoje na ziarnie nie wchodzą w rachubę! Azja! Nie znosze uogólniania. Dlatego nie uważam wszystkich uczni Hipokratesa za nałogowców. Wręcz tych podpadających w te nałogi traktuję jako margines, ale niestety zbyt czasami widoczny!:-) Z mojej klasy to chyba nikt nie został lekarzem. O nie, pardon, Krysia Wandasiewicz (nie wiem jak dzisiaj się nazywa) leczy w Legnicy. Ściskam mocno!Do następnego razu KazimierzP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: C2H50H IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.05, 20:02 a ja za to uwielbiam uogólnienia i zawsze je robię, to znacznie wszystko upraszcza. jako istota prosta i poszukująca prostych reguł nawet przez skrzyżowanie przechodzę w poprzek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: C2H50H IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 00:29 Zupelnie mnie olaliscie, nawet nie odpowiadacie na komplementy. Kazik wam sie bardziej podoba, choc wiadomosci ma nie kompletne. Krysia Wandasiewicz nazywa sie Szufnarowska. Bylam na jej slubie. Ma trzech synow.Niestety nasza znajomosc sie urwala. Tak czasami jest. Ja tak jak Kazik jestem rok mlodsza i nie studiowalam zaraz po szkole, bo w czasie egzaminow mialam okropna angine, co tez mnie uchronilo przed 68.Pare osob z mojej klasy zostalo wyrzuconych i pare wyemigrowalo.Zwlaszcza jednego bylo mi szkoda, z ktorym bilam sie na przerwach , a rozdzielal nas stryj Kazika, ktory mnie lubil i bal sie, ze polamie sobie chude rasie na glowie kolegi.Nazywal sie Rysiek i mial sliczna matke.Ojciec bral udzial w aferze ceglanej, to stare dzieje cegly wroclawskie, do Warszawy i tam byl jakis przekret, no i wpadl. Wiem,ze po wielu latach odsiadki wyjechal do Szwecji gdzie sie nauczyl jezyka i byl ksiegowym w jakiejs firmie. Ja znam troche inna historie narkotykow, nie znam tej z tri,tylko z morfina,chlopcy mieli recepty na morfine buchniete rodzicom lekarzom i byla okropna awantura.Oni byli za wielcy na smierdzace niemilosiernie tri, uzywane ponoc w zawodowkach. Jak ja nie lubilam Gombrowicza, mialam z nim stycznosc na studiach.Witkacy tez mnie wkurzal. W czasie studiow do Wroclawia przyjezdzalo mnostwo teatrow z zachodu, nie tylko w ramach Festiwalu Teatru Otwartego,wszystkie one byly przyslowiowym oknem na swiat.Latalam wszedzie gdzie sie dalo.Dotad pamietam niektore spektakle i moje wrazenia. Dla moich rowiesnikow te spektakle byly awangardowe, ogladalismy takie inne osiagniecia i czulismy,ze jestesmy niesamowicie w tyle. Ciekawe, czy mnie znowu olejecie, bo Kazik ciekawszy,ja przynajmniej wiem jak on wyglada,wy tez mozecie wiedziec jezeli poogladacie zdjecia klasowe, ja tez gdzies tam jestem tylko w innej klasie, Kazik to chyba a, a ktora moja to wam nie powiem, wpierw znajdzcie Kazika. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: C2H50H 08.12.05, 09:17 O żesz w mordę, nie zauważyłem komplementu. To wszystko przez gruboskórność, którą Azja na każdym kroku mi wytyka. Pani doktur stawia prawidlowe diagnozy. Przy wątkach wspomnieniowych z roku naszego urodzenia, atwieramy tylko usta i słuchamy z zaciekawieniem. Gombrowicz i Witkacy też nie są moimi faworytami. Musiałem ich jednak czytać i jeszcze wielu innych autorów - spis lektur na studiach to była książka 100- stronicowa, w ktorej były zapisane tylko dane bibliograficzne. Nie znam nikogo, kto przeczytał wszystkie lektury obowiązkowe, nie mówiąc już o zalecanych.Teraz mogę nadrobić zaległości w czytaniu i sięgam po dzieła mniej klasyczne. Ostatnio był Grynberg, Łysiak, Wołoszański itd. Mam teraz dużo czasu, bo od dwóch z górą lat nie oglądam telewizji (nie mam już anteny) i nie czytam gazet. Dzieci mogą popatrzeć w szklane oko u babci... Niesamowita oszczędność czasu, ale i tak ciągle mi go brakuje. A propos ćpania, moje doświadczenia są ubogie, jakaś trawka i tyle. Zawsze byłem fanem ogłupiaczy w płynie (nie pamiętam wzoru chemicznego, ktory pani doktur tak ładnie przytoczyła). Czysta forma górą. Mam nadzieję, że jak się spotkamy w dwójce na jakimś zlocie, poddamy cóś małej degustacji. 1.Pozdrawiam wszystkich. 2.Szczególne pozdrowienia dla Azji. 3.Ewciu, ciebbie pozdrawiam w sposób wyjątkowy (Kazimierz pisze w sposób interesujący, ja jednak jestem fanem dziewcząt, zwłaszcza absolwentek dwójki) Buziaczki Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Do Ewy! 08.12.05, 10:42 Dziękuje serdecznie za uzupełnienia! Co do "tri" to i może sie mylę, ale zapytam siostrę bo to było w jej klasie!:-) Krysia Wandasiewicz mieszka w Legnicy. Przekazała mi to Jola Wiecha dwa lata temu. Z tamtego okresu i trochę później bardzo podobała mi się rola jaka wtedy odgrywał teatr Kalambur i Litwiniec. Ze spektakli "Kalamburu" (chyba napisałem prawidłowo ?:-) najbardziej zapadły mi "W rytmie słońca" według Urszuli Kozioł i "Pielęgniarki". Bary nie bedziemy się licytować kto bardziej lubi dziewczyny, mogę jedynie napisać Ci, że jak zacząłem w II LO prowadzić drużyne harcerską, to była to druzyna męska i w dodatku pożarnicza. Po paru miesiącach "musiałem" zmienić specjalność na turystyczną i koedukacyjną, bo na około 30 członków - 26 to były dziewczęta!:-) Jakoś się przyciągnęły. Z męską częścią ludzkiej populacji lubię podyskutować, wręcz pokłócic o jakieś sprawy i czasami w czysto męskim gronie wypić. Z kobietami uwielbiam dyskusje ale już w innej konwencji, bez agresji wręcz pieszczotliwie i czule, ale przy tym bardzo serio i poważnie! Jak to kiedyś w piosence brzmiało: "Kobieto, kobieto choć tyle masz wad. Bez Ciebie cóż wart, cóż wart byłby świat!" Buziaki dla wszystkich pań, a dla panów mocny, męski uścisk! I do zoba... no, jak na razie przeczytania! Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Do Kazimierza! 08.12.05, 11:14 Dobra, nie licytujmy się, bo i tak wiadomo, że ja bardziej lubię dzieczyny. Ale pomysł z opróżnieniem kilku flakonów w gronie dwójkowiczów jest naprawdę doskonały i wart przemyślenia. Kobiety - wielbię Was !!! Panowie - tak, jak Kazimierz ściskam dłonie. Innych pozdrawiam - oj ta poprawność polityczna Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: C2H50H IP: *.k.pl 08.12.05, 10:46 bary, nitschego ci tak nie wytykam , jak mówisz..no może , pewnego braku dystansu, ale w twoim wydaniu da się to udźwignąć. to babcia ma szklane oko? to prawie jakby miała szklaną kulę,też mozna w nią patrzeć bez końca, tylko to raczej zabawa dla starszych zwolenników czystek formy. na zlocie się nie spotkam, bo nie lubię zlotów pasjami. spotkanie mojej klasy po 15 latach musiałam wyprzeć potem w podświadomość przy pomocy komedii "śmieszny film" 1, 2 i 3.ale ciebie pamiętam i lubię tak pamiętać właśnie, i lepiej niech się nic nie zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: C2H50H 08.12.05, 11:09 Cieszy mnie twoje analityczne medyczne podejście w temacie szkła. Jednakowoż martwi mnie twoja niechęć do spotkań po latach. To ja całą noc nie mogłem zasnąć, rozmyślając o wylaszczeniu, mając nadzieję na jakieś spotkanie, a tu od razu kubeł zimnej wody... to nie fair z medycznego punktu widzenia. Co z moim sercem, czyliż nie jest przedmiotem twojej troski, a primum non nocere ??????? Przy okazji, jaki jest męski odpowiednik żeńskiego "wylaszczenia" ? Szczególnie gorące, serdeczne, całuśne, ściskalskie pozdrowinia Niełaskawa Azjo Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: C2H50H IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.12.05, 20:46 medyczne punkty widzenia nic mnie nie obchodzą, jedynie mój własny. i z tym primum coś tam coś tam też bym nie przesadzała. męski odpowiednik wylaszczenia to : mięsko, albo ciastko. ale po co ci ten odpowiednik? czyżbyś był po męsku wylaszczony? to dobrze- to znaczy że stara gwardia się jeszcze trzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: C2H50H 09.12.05, 08:39 O niełaskawa Azjo, to ja obnażam duszę, a ty nic... Co się teraz stanie z moją kruchą, wrażliwą osobą ?? Co z moją delikatną psychiką ?? Teraz będę potrzebował grupy wsparcia,o okrutna. Wylaszczone mięsko forju forewer, nieutulone w żalu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: C2H50H IP: *.k.pl 09.12.05, 11:14 no trudno orzec, co może się stać z istotą aż tak kruchą. to pewnie ten brak telewizora i stałego trenowania się w odbieraniu rzeczywistości twardej i bezwzględnej doprowadził do takiego wydelikacenia i skruszenia. ale można to zawsze zmienić i nabyć go za grosik na targowisku przeróżności( w odróżnieniu od próżności)na świebodzkim . swoją drogą to wspaniałe egzotyczne miejsce. oglądając sprzedawane tam przedmioty można i łęzkę wzruszenia uronić widząc rekwizyty znane z cięzkiej przeszłości, z dzieciństwa wręcz. poznałam tam podstawowe prawo rynku, które zastosowane szerzej otworzyło mi umysł, a mianowicie że każda rzeczznajdzie swojego nabywcę. to drugie bo "brzytwie Okhama" moje ulubione prawo. azja z otwartym umysłem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Okrutna 09.12.05, 15:30 Chytliwy tytuł, mam nadzieję. A tak naprawdę życzę wszystkim udanego weekendu, szczególnie okrutnej Azji oczywiście. Ja się zajmę klejeniem popękanej duszy. Do poniedziałku kochani. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Czy naprawdę "Okrutna"? 09.12.05, 23:36 Szczerości nigdy nie utożsamiam z okrucieństwem! Wręcz z litosciwym oszczędzeniem niepotrzebnych oczekiwań, nadziei, złudzeń! Wprawdzie istnieje powiedzenie: szczery aż do bólu! Ale ten ból może być oczyszczający, odświeżający a w konsekwencji uskrzydlający do innych, bardziej celnych działań! Jestem dzisiaj bardzo radosny, a przy tym bardzo refleksyjny. Wkroczyłem na zupełnie nową drogę życia: Dziadostwa! Od godziny 11 przed południem stałem się szczęśliwym dziadkiem małego, trzykilowego młodzieńca o imieniu Jaś. Ciekaw jestem tych nowych doznań wynikających z tego faktu! Ciekaw jestem jak to być głową trzypokoleniowej rodziny!?! Niemniej moja żona, dla Jasia Babcia, wzbudza we mnie takie same uczucia jak przed tym momentem zdziadzienia. Dalej z radością jestem z nią i cieszę się każdą chwilą spędzoną wspólnie. Dzieci mają powoli swój świat. My z Renią, we dwoje, dalej tworzymy swój mały, intymny świat. Nasz świat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja dziadku drogi dziadku IP: *.k.pl 10.12.05, 09:36 gratuluję bardzo jaśka, dziadku kazimierzu. taki miły świąteczny prezent ci się wydarzył- milszy tym bardziej ,ze bardzo cieszy i wprawia w dumę i pewnie jest podobny, ale na szczęście komuś innemu będzie teraz skracał noce. a więc skutki wady ukrytej, jaką jest głośne nocne zycie noworodka, cię nie dotkną i nie ty będziesz miał wory pod oczami z niewyspania a jedynie kurze łapki od usmiechania - fajnie. wzruszył mnie też wątek babci jaśka. to nie jest chyba bardzo powszechne,że ludzie są sobie bliscy po tylu latach wspólnego bycia. mówię tak na podstawie moich socjologicznych obserwacji swiata,związanych z uprawianym zawodem- bo to w chwilach choroby ludzie mają okazję sprawdzić jakość swoich związków i częściej egzamin ten jest oblewany niż zdawany - to smutne . dlatego miło widzieć ,że czasami mozna też tak jak ty i renia- trzymam za was kciuki na nowej drodze życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja a w ogóle kazimierzup... IP: *.k.pl 10.12.05, 11:03 chciałam cie zapytać, czy możliwym jest abym obejrzała fotki tzw. "twojej rodziny" na stronie Wrocław.Dolny. śląsk.pl. Widziałam tam kilka rodzinnych fotek przekazanych przez uzytkownika, mającego taki nick jak ty. ostatnim zdjęciem jest klasowe z klasy maturalnej, zrobione od frontu "dwójki"- podpisane ,że jest z 67' z profesor bawolską . a poniewaz wiem że ty jestes tym rocznikiem to grzecznie pytam , czy masz z tym cos wspólnego. swoją drogą super stronka: www.wroclaw.hydral.com.pl/1 polecam wszystkim, nie tylko wrocławianom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: a w ogóle kazimierzup... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.05, 19:26 No jasne,ze to klasa Kazika,strzal w dzisiatke.Jestes niesamowicie przenikliwa,martwi mnie Twoja walecznosc,widocznie tak musisz, wiec wybaczam,pomimo,ze zrolowalas biednego Jarka. Kazik,ale masz fart,mnie to narazie nie dotyczy.A czy Twoja zona jest z naszej szkoly, czy z Jeleniej? Moj maz tez konczyl II,nie znalam go co prawda w szkole,ale doskonale wiedzialam ze nalezal do wtedy nazywanej "bananowej mlodziezy".I jak widzicie,nie ma go tu,bo w ogole nie jest ta strona zainteresowany. Kazik Ty powinienes pamietac, byl taki Jurand Banach, w klasie nizej, ktory prowadzil w szkole wszystko co kulturalne i doslownie wszyscy go znali, byl przyjacielem mojego meza.A wiesz, Jurand nie zyje juz od 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja moja waleczność.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.05, 19:50 ewo, raz martwi cię mój brak waleczności, a teraz znów jakiś jej przejaw- zresztą nie wiem który. co do barego, to nie potrzebujesz się nim martwić, da radę. on zresztą tylko udaje. to były dobry sportowiec, opozycjonista, głowa rodziny- posiadająca niepodważalne moralne zasady, do tego krzepko zbudowany, a i jeszcze do tego jest kulturalny . po prostu lubi pogadać i zagrać na naszych skołatanych nerwach. gdybym przez sekundkę myślała ,że go obrażę, tobym sie przecież wolała nie odzywać. a mój suczy jad,którym pluję dookoła, jest dla niego co najwyżej ukłuciem komara. a więc spox, ewo. wszystko pod kontrolą. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Drogie panie! 11.12.05, 00:47 Dziękuję za zainteresowanie mą osobą. Azja, na tej stronie "hydralu" to są moje zdjecia które podpisuję swoim nazwiskiem Piotrowski. Jakoś nie umiem być anonimowy!:-) Może dlatego, że od kilkunastu lat jestem politykiem (od samego początku przemian związany ze środowiskiem Unii Demokratycznej i Wolności). Wcześniej od 1980 roku silnie zaangażowany w Solidarność. Ewa! Nie pamiętam tego Jarka. Ja w szkole to głównie tkwiłem w książkach (ale nie tych od nauki) towarzysko nie udzielałem się! Byłem zresztą z innej dzielnicy (Krzyki). Dopiero po maturze zacząłem wychodzic szerzej do ludzi, zacząłem lubić większe towarzystwo, zacząłem działać w różnych organizacjach (tych najbardziej "po linii" to nie). Moja żona pochodzi z Jeleniej Góry, przyjechała do Wrocławia na studia matematyczne. Poznała na nich moja siostrę i ... jesteśmy razem od 33 lat (w tym 30 lat jako małżeństwo). Nie planowalismy wyjazdu z Wrocławia, ale ze wzgledów rodzinnych (opieka nad Jej mamą) zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Teraz ciagle powtarzam, że w Jeleniej Górze jestem u siebie, a we Wrocławiu wśród swoich. Dziękuję za informację o obecnym nazwisku Krysi Wandasiewicz. Dzięki temu znalazłem w sieci jej adres emailowy i powoli przymierzam się do napisania do niej listu! Azja i Ewa! Ognia nie gaście! Bądźcie sobą! Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Drogie panie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 01:23 Wiem,ze jestes z Krzykow,ale zaskoczyles mnie tym,ze nie znales Juranda,imie mial jedyne i zachowanie tez,wszedzie go bylo pelno,widocznie Ci umknal. Chcialam juz wczesniej napisac,ze w mojej klasie mielismy trech lekarzy,jeden to Zazula,ten co plywal w Odrze jest w Krakowie,drugi to Spodzieja,pracuje na Poniatowskiego,a trzeci niestety umarl niedawno nazywal sie Klis.Ten ostatni byl w dzienniku 11,a ja 12 i czasami mialam wpisane jego stopnie i dziwne,nigdy te dobre tylko te zle,a w druga strone to nie dzialalo. Ciekawe,co zrobi Krysia ? Daj znac. A z wami chodzil Jurek Tracz,on dalej mieszka kolo mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: moja waleczność.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 01:15 Nic sie nie martw,pisze pod wplywem chwili i tego co do siebie wypisujemy.Masz bardzo interesujaca osobowosc.La donna est mobile. Rozumiem dlaczego nie lubisz sie spotykac. Nasza klasa miala juz pare spotkan, raz lepszych raz gorszych.Co spotkanie jest nas mniej,trudno jest z uplywem lat dalej bawic sie niezle w swoim gronie. Ja swojej klasy nie lubilam i wyrwalam sie ze szkoly z ochota. Pozniej nastawianie mi sie zmienilo.Roznie jednak bywa moja starsza siostra nie cierpi spotkan po latach, a byla w naszej szkole w super klasie. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: moja waleczność.. 12.12.05, 09:04 A widzisz, już się montuje moja grupa wsparcia, która próbuje wyciągnąć mnie z dołka!!! Dziękuję za wszystkie komplementy(aż się zarumieniłem). Rozumiem, że mogę liczyć na romans... Tak swoją drogą nie słyszałem jeszcze o suczym jadzie, niech żyje inwencja językowa! !!!!!!!!!!!!!!!!GRATULACJE DLA DZIADZIA KAZIMIERZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Toś się chłopie spisał, no może twój syn... ale prawdziwy sukces ma zawsze wielu ojców. Pozdrawiam dwójkowiczów i dziękuję Ewie za wsparcie w tych trudnych chwilach. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: moja waleczność.. IP: *.k.pl 12.12.05, 12:47 bary, nie sądzę byś potrzebował wsparcia. ale proszę bardzo, kokietuj nas dalej. zawsze ktoś się złapie na bezpretensjonalność i urok osobisty ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BARY1968 Re: moja waleczność.. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 12.12.05, 13:05 Toś mnie przejrzała... i cały misterny plan w ... Cieszę się jednak, że ktoś mnie rozumie. A propos kokietowania, czy to na pewno ja kokietuję ? Tak swoją drogą lekkie wkręcanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Podoba mi się to forum, a że czasem wychodzi ze mnie delikatne gadulstwo, cóż ja się nie zmienię. Martwi mnie jednak jedna rzecz, mam za mało danych, bym mógł Ciebie zidentyfikować we wspomnieniach szkolnych. Gorący buziaczek dla Ciebie Słoneczko Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 17:05 Wy chyba nie znacie strony www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html,tam jest troche zdjec roznych klas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: zdjecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.05, 18:21 znamy tę stronkę. faktycznie fotki są, ale mało. nasz rocznik nie jest chyba zbyt fotogeniczny. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: zdjecia 12.12.05, 21:18 To wstawiajacie! Jako "dużo starszy" od większości z Was stwierdzam, że nie ma roczników mniej lub bardziej fotogenicznych. Wszystkie są piękne, to dopiero potem życie, troski, złości, radości i inne doznania malują na naszych twarzach nasz wygląd. Kiedyś obserwowałem taką młodziutką, śliczną ekspedientkę w jednym ze sklepów jeleniogórskich (bo tu jak wiecie teraz mieszkam). Widziałem jak dojrzewała, stawała się dorosła, wyszła za mąż, urodziły jej się dzieci. Te migawkowe obserwacje były co parę miesięcy, lat (tak jak często chodziłem do tego sklepu. Musiała mieć bardzo smutne życie bo jej twarz z pieknego aniołka stawała się brzydka i bardzo zgorzkniała, tylko oczy bywały momentami takie piękne jak u wcześniej poznanego podlotka. Dlatego apeluje do wszystkich słowami jednej z pisenek Trubadurów (szkoda, ze sie tak sprzedali w ostatnich wyborach): "Usmiechajcie się dziewczęta, ja Wasz uśmiech lubię najbardziej (...) Usmiech dziewczyny zmienia pogodę, słońce przynosi w śnieżną zawieję, działa magicznie na urodę i dziewczyna w usmiechu pieknieje". To dotyczy nie tylko kobiet, mężczyzn też! Okropny jest spacer po mieście i być otoczonym ponurymi twarzami. Co do zdjęć na tamtej stronie. Niektórzy na nią wkładają, więc są. Inni nie wkładają, a powinni!?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: zdjecia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.05, 22:04 a jak sie sprzedali trubadurzy, bo nie jestem w temacie? generalnie to dziwaczna kapelka . to oni, zdaje się , nosili sie jak muszkieterowie i mieli takie duże bałałajki zamiast gitar? czaad. mam kilka fotek mojej klasy , ale musiałabym je przeskanować. są one zresztą fatalnej jakości . tak naprawdę moja klasa zaczęła się zżywać dopiero po maturze. zaczęliśmy studiować i w każdy łykend i każdego sylwestra robiliśmy impry i melanże, spędzaliśmy nawet ze sobą część wakacji. jakoś ta moja okropna i sztywna pełna indywidualistów klasa wtedy dopiero stała mi się bliska. inna sprawa ,że we wrocku zostało tylko kilka osób, a część wyjechała za granicę. ci, którzy zostali zaprzyjaźnili się ze sobą serdecznie. po jakimś czasie koledzy przyprowadzili swoje narzeczone, a później żony ,a dziewczyny swoich chłopaków. grupa była dzięki temu niby ta sama a jednak ciągle inna, bo i te osoby towarzyszące co chwila się zmieniały. ale "miło szaleć kiedy czas po temu"- (pamiętasz bary ? takie zdaje się wisiało hasełko w czasie naszej matury w auli) , pod koniec studiów rozstania nadszedł czas i jakoś imprezowe życie się stopniowo skończyło.wszystko stało się dorosłe i zwyczajne i nudne. ja przestałam w tym uczestniczyć , inni chyba też zajęli się sobą. a jak to jest z twoją klasą ,bary? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Trubadurzy 12.12.05, 22:56 Sprzedali sie w kampanię wyborczą Leppera i Samoobrony! Nie trawie tej grupy "politycznej". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Trubadurzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 23:26 Nic nie wiedzialam ze sie misiuja z Samoobrona,masz racje, zeszmacili sie do spodu.A Azja ma racje, to Ci od balalajek, momentami byli ciekawi, potem im troche przeszlo, bo sie rozlecieli, glownie Krawczyk sobie poszedl w sina dal. Kazik,nie pamietam czy Ty doszedles,kto ja jestem czy nie,bo ja wiem doskonale, zwlaszcza,ze pamietam Ciebie ze szkoly,byles powazny.Tylko w szkole nie wiedzialam jak sie nazywasz, a teraz wszystko polaczylam. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: zdjecia 13.12.05, 08:42 Nie jestem pewien, czy to hasło wisiało na sali ("miło szaleć..."), ale jestem pewien, że było na zaproszeniach, które zrobiła mama Jarka Kołodziejskiego z mojej klasy. Moja klasa byla bardzo zżyta od samego początku, imprezy, wygłupy, wspólne wyjazdy. Do dziś przetrwała przyjaźń z tylko dwójką chłopaków. Widujemy się tak często, jak to możliwe. Zdarza się to jednak raz na pół roku. Adam mieszka w Karpaczu, Tomek jest montażystą filmowym i choruje na brak czasu. Tak naprawdę, to po maturze ponad połowa wyprowadziła się z Wrocławia, co wynikało ze specyfiki klas sportowych - połowa, to element napływowy, spoza Wrocka. Tak naprawdę, to ja szukam kontaktu z klasą, ale zawsze byłem "do człowieka". Teraz wszyscy są tak zalatani, że nawet z bratem widuję się kilka razy w roku. Szukałem ostatnio zdjęć klasowych, żeby powiesić na stronce II LO, ale diabeł ogonem nakrył. Znalazłem natomiast zaproszenia na studniówke - z kaczorami. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej garść refleksji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 09:46 Czytam Wasze wspomnienia , przekomarzania i robi mi się ciepło na sercu. Jak sam fakt uczęszczania do tego samego liceum integruje ludzi. Ja też jestem absolwentem II z roku maturalnego 1965, klasy wspominanego kilkakrotnie prof. Franciszka Babuli. Wiem, że ogląda to forum czasami. Pozdrowienia Panie Profesorze! Nasza klasa była bardzo silnie z soba zwiazana emocjonalnie, jeszcze po maturze spotykaliśmy się, po studiach rozjechaliśmy się po świecie, ale kontakty były podtrzymywane. Grupa wrocławska spotyka się od czasu, do czasu, wtedy czujemy się jakbyśmy rozstali kilka miesięcy temu, a to już tyle lat! Prawie całość klasy pokończyła studia, jest sporo lekarzy ( dziewczeta), inżynierowie, kilku profesorów, wielu humanistów,sławny w świecie himalaista. Jakoś każdy znalazł swoje miejsce w świecie. Czy przyczyniła się do tego edukacja w II ? Zapewnie tak, mieliśmy w większości mądrych i uczciwych nauczycieli. Z wielu postaci wspominanych przez Was najczęściej pojawia się osoba prof.G.Bawolskiej, wspaniałej polonistki i pedagoga. Dawała nam wycisk, ale wszyscy wspominają ją z wielką atencją. Mnie uczyła krótko, tylko dwa lata, ale zostawiła trwały ślad w moich wspomnieniach. Po niej uczyła nas j.polskiego p. Ejsmont, to już nie było to. Postaci p. Barbary Banaszak-matematyczki, p.Wandy Nowakówny ( niezapomnianej Meduzy)-biologiczki, p.Sicinskiej-fizyczki, chemików p.Rupińskiego, p.Żyłkowej,p. Szarfa-anglisty, p.Dotzaera- wuefisty, przewinęły sie w Waszych wspomnieniach. Fajne to były czasy, miło się je wspomina. W tym roku mój syn zaczął się uczyć w II, oczywiście poszedłem oglądnąć stare kąty. Wspomnienia odżyły, wiele się zmieniło, ale wiele zostało ze starej szkoły. Klasy prawie takie same, korytarze z charakterystycznymi zółtymi kafelkami na ścianach, kamienne schody, aula, sala gimnastyczna.... Inni ludzie, kadra nauczycielska, w niektórych przypadkach bardzo ładna i młoda.Otoczenie szkoły przystosowane do uprawiania sportu, zadbane, ale to samo. Zostały drzewa nad Odrą,za szkołą, miejsce ukradkowego palenia papierosów i gorących dyskusji Człowiek,chociaż na chwilkę, poczuł wiew przeszłości, sympatycznej na szczeście. I to jest ciekawy fenomen, wiekszość absolwentów z naszych roczników wspomina dwójkę ciepło i z pewnym sentymentem. Pozdrawiam serdecznie Dwójkowiczów! Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 12:30 Andrzej wspomniał większość nauczycieli która i mnie uczyła, lub była mi bliska. Zacznijmy od żyjącego Franciszka Babuli, miał ksywę "globus". Pamiętam jego słynny lapsus językowy, który zresztą czasami się powtarzał: "Piotrowski, twoje nazwisko?". Nieżyjąca juz Genowefa Bawolska, czasami lecz rzadko nazywana pieszczotliwie "Gienia" - wspaniała nauczycielka, dużo Jej zawdzięczam. Nie ucząca mnie ani profesor Wanda Nowakówna (podkreślała swoje panieństwo) mająca przezwisko "meduza". Kiedyś przyszedł rodzic do pokoju nauczycielskiego i pytał się o profesor Meduzę, ta jak gdyby nic wstała i bez żadnych problemów i wymówek porozmawiała o latorośli. W innym przypadku na dwudziestolecie dwójki przybył absolwent Krzysztof Baranowski (ten żeglarz) i opowiadał swoje przygody, aplauz i gorący śmiech wzbudziło spotkanie jego z "meduzą z żagielkiem" - zdziwił się naszej reakcji!:-) Zgmunt Grochocki. Fizyk. To była postać bardzo niejednoznacznie odbierana. Przez niektórych uwielbiana, przez innych bardzo nielubiana. Jego tubalny głos i przygaduchy typu: "gdybys niedzwiedziu w mateczniku siedział to by się ... tu dopowiadaliśmy: Grochocki nie dowiedział. Jak wchodziła moda mini około 1966 roku to nabijał się z niej. Wziął kiedys naszą koleżankę na środek klasy i przygadując do skróconej spódnicy zakończył dosyć wrednie: "gdybyś jeszcze miała ładne nogi, a to słuuupy telegraficzne". Kiedy pokazała się książka "Zawsze jakieś jutro" Janiny Wieczerskiej, a on był w niej niesympatycznie opisany to bardzo źle się o autorce wyrażał. Choć przyznaję, że miała ona dużo racji w tym opisie. To na razie na tyle!:-) Ewa! Ja rzeczywiście do matury byłem bardzo skryty i ogromnie nieśmiały. Pamiętam wszystkie koleżanki ze swojej klasy z innych nie!:-( Dopiero w klasie maturalnej zacząłem nabierać życia i zacząłem rozglądać się mocniej wokół. Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam tamte momenty, te niesmiałe fascynacje i to bardzo platoniczne płcią przeciwną, dopiero rodzące się głębsze kontakty z koleżankami i kolegami. Ja miałem wtedy swój wyidealizowany świat książek i marzeń. Życie toczące się wokół to głównie obserwowałem. Jak dzisiaj się przekonuję to to wszystko mocno zapadło mi w pamięć i za wyjątkiem bardzo małych epizodów to wspomnienia są bardzo przyjemne. Zresztą dzisiaj uważam, że najpiękniejsze miłości to są te niespełnione! Choc ta moja jedyna spełniona trwa do dzisiaj i jeszcze trudno mi ją oceniać. Trwaj chwilo jesteś piękna! Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 14:14 Przypomniało mi się jesze jedno powiedzenie prof. Babuli. W momentach wzburzenia krzyczał - "ja ciebie szkoła, drzwi, dyrektor, stopnie na koniec roku". To się nazywa ekspresyjna wypowiedź. Dutkiewicz, czyli dyrektor szkoły za naszych czasów, mawiał: "znam to z autopsji od znajomych". Pisaliśmy zresztą wszystkie jego złote myśli, jednak przez lata, gdzieś się to wszystko zawieruszyło, a szkoda... Acha, prof. Babula strasznie lubił dziewczyny w krótkich spódniczkach, przy odpowiedzi zawsze dostawały wyższe oceny. Tak w ogóle nauczycieli wspominam z sympatią (z małym wyjątkiem, ale to był epizod ograniczony tylko do IV klasy). Pozdrowienia dla profesorów i wszystkich absolwentów. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 18:26 Ojojoj!Kazik nie jestes tak dociekliwy jak ja, a w naszym roczniku sa tylko zdjecia dwoch klas twojej i mojej.Popatrz na to drugie, moze przypomnisz sobie kolegow z mojej klasy, mnie nie poznasz bo niby jak.Ja mam swietna pamiec do twarzy dlatego Cie pamietam.Pamietam mnostwo ludzi ze szkoly i takich ,z ktorymi nigdy nie rozmawialam. Andrzej,moja starsza siostra chodzila do klasy Domanskiej,po tym jak Sakowa sie ich pozbyla i klasa zostala podzilona. Matura 65 r .Pamietasz cos takiego , to bylo w ich 9 klasie.Moja siostra zyje do przodu i tylko czasami dziwi sie ,ze jej szkolni koledzy mnie znajduja i do mnie pisza z pytaniem co z ludzmi z ich klasy sie dzieje.Nie masz racji co do kafelkow, kazde pietro ma inny kolor od prawie fioletowego na dole do pomaranczowego przez zolty na gorze,to wedlug teorii kolorow w ciagu dnia Goethego Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: garść wspomnień o ludziach! 13.12.05, 19:03 Niektóre twarze to pamiętam. Nazwisko z twarzą kojarzę Leszka Klisia (ale z nim byłem na obozie harcerskim w Sławie po maturze). Z dziewcząt też twarze są mi znajome, ale nazwisk czy imion! Naprawdę byłem nieśmiały w kontaktach z płcią piękną!:-) Jeden niezmienny na obydwu zdjecia Twoich i Tomka to Zygmunt Grochocki. Na zdjęciu z podstawówki to widzę chyba Bronka Bielca (dzisiaj mieszka w Israelu i inaczej się nazywa), chyba Jurka Piesiewicza i może Małgosię Dumę!?! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Do Ewy? 13.12.05, 19:15 Cz na zdjęciach Tomka i Twoich masz półokrągły jasny kołnierzyk do ciemnego fartuszka-żakietu?:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Do Ewy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 02:00 Kazik trafiles,choc tam jest pare kobitek z kolnierzykami bialymi, ja to ta w srodku w pierwszej lawce.Pozno jak diabli,wiec sie nie ustosunkuje dzisiaj do reszty Twoich ciekawych wypowiedzi.Tajemnica rozwiazana ! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Do Ewy? 14.12.05, 11:53 Weszłaś mi na ambicję, włączyłem swe szare komórki i zacząłem intensywnie przyglądać się obydwu zdjęciom!:-) Ty z tą bujną fryzurą z ciemnymi, głeboko osadzonymi oczami najbardziej wydałaś mi się bliska (naprawdę) więc wskazałem! Może to intuicja, telapatia, a może jednak zapadłaś mi w pamięć! Usciski - Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ambicja Re: Do Ewy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:16 Ale to zabawne, ja nie mam gleboko osadzonych oczu tylko bardzo duze i dlatego zawsze mialam mnostwo miejsca do malowania,zuzywalam wiecej kosmetykow niz przecietne /to nie jest chwalipiectwo /.A fryzura tak sie rzuca bo ciemna, wlosy mam przecietne.Ale i tak sie ciesze, ze sie rozpoznalismy.Zenek powiedzial,ze sie nic nie zmienilam i bylo mi super milo.I to koniec osobistych wyskokow.Jutro bedzie juz powazniej.Jeszcze Azja pomysli, ze jestem psiu-bzdziu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Do Ewy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.05, 19:33 niczego takiego nie pomyslę. raczej cieszy mnie dobre samopoczucie innych. i bardzo dobrze,że czas się ciebie nie ima.chciałabym móc powiedzieć to o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.12.05, 19:27 z tego co piszesz wynika,że życie towarzyskie nie było jakoś specjalnie ożywione. nawet zastanowiłam się przez chwilę, jak to jest,że znając tak mało rówieśników i rówieśniczek, będąc osobą tak poważną i zamkniętą w sobie ( co ewa poniekąd potwierdza) chce ci się teraz tak aktywnie uczestniczyć w życiu tego forum i innych forum . nie no to nie przytyk, tylko zdziwienie. widać,że eksplozja uczuć do ludzi nastąpiła wkrótce po szkole i ewa się na nią nie załapała. ja, mimo że jestem mizantropem, to mam w głowie cały kalejdoskop twarzy i hstoryjek - kolegów i koleżanek z mojego rocznika i z innych roczników, taki jakiś przeklęty rodzaj nadpamięci. stąd ja na przykład znam barego, a on mnie nie. no mam jakąś chorobę mózgu chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp lubienie ludzi-trochę dłuższe dywagacje. 13.12.05, 20:45 Ja ludzi zawsze lubiłem, dopiero po maturze, po pracy z harcerzami i w szermierce udało mi się przełamac wewnętrzny wstyd który nie pozwalał otworzyć się przed obcymi. Koleżeństwo w klasie to nie byli obcy! Jeszcze jednym z problemów mojego dzieciństwa to to, że edukację w podstawówce odbyłem w czterech szkołach (rodzice się przeprowadzali)i w żadnej ze szkół nie zdążyłem się zadomowić. Do dwójki przyszedłem też nie ze swojego rejonu, dlatego dla wielu innych byłem tu obcym i oni dla mnie byli obcymi. Powoli przez cztery lata dwójki te bariery pękały, żeby przełamać się dopiero w życiu dojrzałym! Ja lubię ludzi, jestem życiowym optymistą, ale przy tym realistą i dosyć wnikliwym obserwatorem otaczającego mnie świata. Nie mam obecnie żadnych oporów z wystapieniami publicznymi, potrafię dosyć wartko budować zdania. Umiem i lubie ścierać się w różnych sporach polemicznych ("ćwiczyłem" to nawet przed kamerami ogólnopolskiej telewizji). Te wszystkie umiejętności zdobyłem w czasie edukacji, ale otworzyłem się dopiero po szkole. Przydało mi się to w późniejszej działalności społecznej i politycznej. Byłem drużynowym harcerskim, kierownikiem społecznym sekcji szermierczej w AZS Politechnika, przewodniczącym "pierwszej" Solidarności w swoim zakładzie, przewodniczącym Rady Pracowniczej w jeleniogórskiej firmie budowlanej, przewodniczącym koła miejskiego Unii Wolności, wiceprezesem Klubu Narciarskiego, obecnie przewodniczącym jeleniogórskiej Rady Przyjaciół Harcerstwa. Nigdzie nie byłem figurantem i jeżeli przyjmowałem jakieś obowiązki to całym sobą. Mam tylko "wadę" która w jakimś stopniu nie pozwala mi na pełniejszą "karierę". Nie znoszę kłamstwa, uważam, że zaufanie zdobywa się latami, a traci w moment. Mówię też prawdę w oczy, czasami może zbyt obcesowo. Jestem wierny. Nie tylko swojej żonie (pierwszej i jedynej spełnionej miłości), ale i stowarzyszeniom, czy ugrupowaniom do których przystępuję. Dlatego od poczatku jestem w Unii Demokratycznej, potem Wolności, ale nie przepisuję się i nie przechodzę do zadnej innej partii póki ta moja grupa polityczna istnieje (choć często mnie wnerwia). W Jeleniej Górze politycznie i społecznie dotarłem do stanowiska wiceprezydenta miasta (przepłaciłem to nadciśnieniem i paroma jeszcze innymi chorobami). Wydawałoby się, że to samochwalstwo. Nie widzę tego tak. Zadałaś mi pytanie i próbowałem na to pełniej odpowiedzieć. Patrzę się na moich synów. Obserwuję ich zachowanie w zyciu dorosłym. Mają wiele ze mnie, ale nie musieli migrować ze szkoły do szkoły i w swych środowiskach byli i są swoimi i lubianymi. Są aktywni społecznie i nie boją się organizować różnych "zdarzeń" dla innych. Przepraszam za zbyt może długie dywagacje, ale jakoś mi się otworzyło! Ta moja aktywność na tym forum to po prostu jakaś może próba nadrobienia tego co straciłem w czasie samej edukacji, samej młodości, tkwienia w zamkniętym świecie książek. Do kilku swoich koleżanek z tamtych lat napisałem nawet listy w których dziękowałem za to, za co nie miałem może wtedy odwagi dziękować. Cieszę się z tego forum. Może kiedyś się zobaczymy, może nie. Niemniej uważam, ze te nasze kontakty, wymiany myśli są nam wszystkim w tym zaganianym świecie bardzo potrzebne. Serdeczne uściski do wszystkich rozmówców. Kazimierz Piotrowski Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 14.12.05, 08:41 Azjo droga w całej szkole tylko ja nosiłem takie obciachowe kudły, dlatego jestem łatwym celem identyfikacji. Na życie towarzyskie, jako uczeń klasy sportowej, miałem mało czsu. Prosto ze szkoły do domu - na Zachodnią, potem obiad, torba na plecy i na trening. Najbliższe kontakty miałem z klasą E, osiemnastki, wspólne wyjazdy wakacyjne i wiele innych. Wasza klasa była skąd inąd hermetyczna, chyba to przyznasz, i nie nawiązywaliście jakoś kontaktów. Ale i tak gorące i namiętne buziaczki ;-)za taką nadpamięć i jeszcze czule ściskam. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.k.pl 14.12.05, 13:11 ja też związana byłam z dziewczynami z "E" i może dlatego cię pamiętam, bo bywałam na ichniejszych imprach. do tej pory jesteśmy w kontakcie z moniką brzostowską ( teraz USA) - chociaż ostatnio tylko przez jej mamę. niektóre z nich poszły na medycynę i są : a to neurologami( aneta grzywacz) , a to stomatologami ( aśka świerczewska) o!piotrek trojniak pracuje w tym samym szpitalu co ja. nawet mój szef jest z dwójki, tylko 12 lat wczesniej kończył. i inni nie z naszego roku też kręcą się w mojej branży tam i sam w różnych specjalnościach, niektórzy sa bardzo utalentowani , wręcz niedoścignienie. jedna dziewucha od was , taka kulomiotko-oszczepniczka - ewa jakaśtam to mnie nawet prześladowała latami, dobrze że tylko telefonicznie i przez moich osobistych znajomych ( przesyłała mi pozdrowienia) -wiesz niebezpieczne związki i inny nagi instynkt... Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: garść wspomnień o ludziach! 14.12.05, 14:50 Czego by człowiek nie powiedział, to i tak jest oczywiste, że dwójka to kuźnia talentów. Widzę to codziennie rano ( w lustrze oczywiście ). Azjo, powiedz, czy byliśmy gdzieś razem na imprezie? Akurat gdzieś mam zdjęcia z osiemnastek, to może zaspokoiłbym ciekawość i dowiedział się, kto mnie tak usilnie uwodzi. Też Cię gorąco całuję - Jarek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela,matura 65 Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 18:50 Jak to cudownie "wiedziec to samo"-to za mojego "szkolowania" byla ta historia z Meduza,mnie uczyla biologii w podstawowce,stawiala mase dwoj,ale jedna ocena dobra przewazala/a moze trzeba ich bylo miec wiecej?/Pamietam tez ze bardzo duzo rysowalam w zeszycie lekcyjnym...A to "preparowanie zab"?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 00:00 Jak chcesz zobaczyc stare zdjecia wejdz na strone www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html. Nie ma tam zdjec z Twojego rocznika,sa inne.Ty jestes z tego rocznika co moja siostra ,ona byla u Domanskiej. Kaziu, Ty masz zdjecie Plisa, wyslij je do Zwaka. Mialam wuja w USA w Kaliforni,on mowil to samo co Wy o Meksykanach i hiszpanskim jezyku. W tym wypadku nie jest wazna historia tylko dzien dzisiejszy, ale tak zaczyna sie dziac na swiecie, a moze nie zaczyna a jest.To rodzaj balaganu,bedzie sie on powiekszal, bo wynika z wygody,liberalizmu i wielu innych przeslanek, w sprawach blachych i w tych waznych tez.Mnie ciekawi do czego to doprowadzi.Moze efektem tego bedzie mieszanina jezykowa,tak jak jest juz mieszanina narodowosciowa, jeszcze tak niedawno nie do pomyslenia Pamietam taka cudowna ksiazke Paula Scotta o milosci Hindusa do Angielki tuz przed II wojna Swiatowa.Skonczylo sie to dla obojga tragicznie. I prosze, minelo nie tak duzo czasu, mozna sie kochac w kim sie chce,gdzie sie chce,w zwiazkach lub bez,do gory nogami i nikt nie ma pretensji. Nawet w naszym kraju, ponoc wszyscy jestesmy wierzacy,ile jest wolnych zwiazkow i dzieci bez slubu. I co kosciol na to, dostosowuje sie , bo wazna ilosc owieczek, a ze to wbrew zasadom religii, udaje sie ,ze tego nie ma,a moze nie, tylko przymyka sie oczy.To sa chyba nieuniknione zmiany. Swiat sie zmniejszyl,komunikacja chocby nasza,jeszcze niedawno niemozliwa. Nieuniknione jest pogodzenie sie z tym.Inaczej wyjdzie sie na zgreda. Heniu, a Twoja bratowa widzialam ,jest bardzo ladna. W mojej rodzine sa Japonka Dunka,Baskijka,Brazylijka,Ukrainka nie mowiac o zwyklych Francuzach czy Anglikach roznej plci i Amerykanach tez. Wielu z nas tak wlasnie ma. A co Wy myslicie ? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp "Nasz" biskupem 09.02.06, 06:49 Wyborcza: miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3154323.html podaje, że absolwent dwójki został biskupem we wrocławskiej kurii!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: garść wspomnień o ludziach! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 09.02.06, 08:43 To tak samo, jak u Romany Domańskiej. Ja na szczęście dobrze znałem rosyjski i problemów nie miałem, ale normą było po kilkanaście dwój w semestrze. Jednak to nie były normalne dwóje; najgorsza dwója była w kółku i miała trzy wykrzykniki, lepsza traciła kółko a potem wykrzykniki, po jednym. Jeżeli ktoś dostał tę najgorszą i poprawił na taką z dwoma wykrzyknikami, prof. Domańska mówiła - "no, widzę wyrażną poprawę". Trzy na szynach w trakcie semestru wystarczyło, żeby zniwelować dwanaście, trzynąscie dwój różnej maści. Przebojem był też zeszyt - margines na pięć centymetrów, strony ponumerowane, zadania domowe numerowane na marginesie, oczywiście każdy numer w kółku, tematy podkreślone. Było to upierdliwe, ale muszę przyznać, że nie było problemu, żeby szybko znależć cokolwiek w zeszycie. Z prof. Domańską mam dużo wspomnień, jedno jest mi najbliższe - otóż w czasie długiej przerwy (w II LO trwała 20 min. - tak dla przypomnienia) dziewczyny z klasy zaplotły mi masę warkoczyków (nosiłem wtedy długie kręcone włosy) i założyły mi czerwoną apaszkę, a że siedziałem w pierwszej ławce naprzeciw Pani profesor, mój widok nie umknął jej uwadze. Na komentaż nie musiałem długo czekać, jednak kobieta miała duża klasę i sprawa rozeszła się po kościach. A były to czasy, kiedy za drobniejsze prowokacje lądowało się na dywanie u dyrektora... Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eLA MATURA65 Re: garść refleksji IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 18:43 Andrzej-w jakiej klasie jezykowej" byles,wymieniasz nazwiska nauczycieli"z moich lat"...Siedze od paru godzin na stronie i czytam,i w otepialy nastroj codziennosci naplywa to COS,tak dawno zapomniane.Dzieki eWIE I IN.WEDRUJE PO SZKOLE,PO zALESIU..Czy prof.Babula odzywa sie jeszcze ,czy jeszczeJEST? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa bez tytulu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 17:11 Te rozmowy tak oderwane od wszystkiego co sie zna albo z czym sie spotyka codziennie dla mnie sa szalenie mile.To tak jakbym czytala ksiazke,ciekawe co bedzie dalej.Wiecie,ze Domagalik napisala taka o rozmowach z jej kumplem po nocach.Ja oprocz naszego forum jestem w kontakcie z bardzo madra pania profesor , a pisze do niej w srodku nocy i wierzcie mi wole to od rozmow telefonicznych i nawet kontaktow wprost.Wszystko to niebywale stymuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: PISZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:56 Co wy sie tak czepiacie pogody.Wiecznie to slysze, w mediach na ulicy, wieczne narzekania.A gdzie mysmy sie wszyscy urodzili, tu w tej szerokosci geograficznej i co jeszcze sie nie przyzwyczailiscie ? No nie mozna byc takim zgredowatym. Kazda pogoda ma swoje plusy. Mnie nic nie przeszkadza,jak ciemno tez milo, jak wilgoc dobrze na cere i rosna oziminy. Ludzie cieszcie sie z byle czego, bedzie lepiej. Musialam sie przebic, bo mnie ci mlodzi zakryli. Bylo pytanie o Stechlikow oni sie przeprowadzili, bo nagle zostali w trzy osoby w domu z czternastoma pokojami, na koncu dzielnicy, w parku i dlatego zmienili dom na mniejszy. A ten poprzedni zajeli Klaretyni i go rozbudowali, nawet niezle. Nie ma juz drzew na placu ,ale lyso, trudno sie przyzwyczaic. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: PISZCIE 23.11.05, 09:18 Cześć Ewa, fajnie zobaczyć, jak ktoś pisze o nas "młodzi" he he. Temat pogody to tylko na pobudzenie rozmowy (dla poddierżenia rozgowora). Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: PISZCIE IP: *.production / 209.245.22.* 23.11.05, 17:11 Ja na pogode nigdy nie narzekam. Tutaj gdzie mieszkam prawie zawsze swieci slonce i wlasnie brak mi deszczowych, pochmurnych dni. Takich szarych, polskich. No moze nie zawsze. Kilka lat temu bylem na swieta Bozego Narodzenia w Polsce. Przez trzy tygodnie nie widzialem nawet promyka slonca. To jednak przygnebiajace, tak ze postanowilem ze juz nigdy w tym czsie nie przyjade. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: PISZCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 02:04 Heniek, alez to caly polski urok. Ledwo Jarek napisal, ze nie jest tak zle, to Ty pomimo, ze nie narzekasz, to nie lubisz.Mnie to nie przygnebia.Moj jeden koles to marzyl zeby postac w deszczu w Parku Szczytnickim Wiecie,ze w pokoleniu naszych rodzicow, nie narzekalo sie w ogole, to bylo nieeleganckie i przy sposobnosci ludzie sie bardziej trzymali w ryzach.Teraz sie wszystko rozlazlo,ludzie zrobili sie samolubni. No my na forum nie ,my jestesmy swietni. Ja sie ciesze z byle czego,np jest przerobiona ulica Wyspianskiego za mostem Grunwaldzkim,zrobilo sie znacznie wygodniej.Mozna szybko przejechac bokami i nie stac w korkach na placu.A nowa Galeria na placu juz jest widoczna zza plotu, nie bedzie niestety ladna,no ale cos sie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: PISZCIE IP: *.production / 209.245.22.* 28.11.05, 22:33 Alez ja na pogode nie narzekam!!!. Zawsze lubialem deszczowe dni. Lubialem chodzic w czasie deszczu a juz szczegolnie w gorach gdy padal snieg. Bedac przewodnikiem sudeckim bardzo lubialem prowadzic wycieczki w Karkonoszach gdy byla sniezyca. Moze to troszke dziwne ale mialem swietna orietacje w terenia, ktora zreszta posiadam do dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: PISZCIE 30.11.05, 10:42 Ja, tak jak Henry lubię trochę pomoknąć. Do dziś nie noszę parasola. Może to jakiś atawizm, jednak przyjemnie czasem przemoknąć do slipek. Pozdrowionka dla dwójkowiczów Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella rocznik ' 62 IP: *.ri.ri.cox.net 25.11.05, 20:55 Czy znal ktos Malgosie Mikucka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: rocznik ' 62 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 00:35 oj,oj , co tak krotko, przyzwyczailam sie juz do dluzszych wypowiedzi,nowa osoba i tylko jedno zdanie, szkoda.Ja nie znalam.Czy ten rocznik, to matury, czy urodzenia?Mysle, ze matury,ale zawsze lepiej sprawdzic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa jak dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 00:45 Zrobilo sie zimniej i ciemniej i popatrzcie jak sie rozgadalismy. I milo,ze szkole nasza konczylo tyle inteligentnych i zrownowazonych ludzi. Ostatnio czytalam wypowiedzi na forum dotyczacym dyrektora XIV, co to mialam z nim do cztyniena z racji jednego mojego dziecka i siostrzenicy i mojej funkcji w radzie szkoly.Az nie do uwierzenia jak sie ludzie nawzajem obrazaja. A u nas spokonie , kulturalnie i milo. No i zaraz dostane , a moze nie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: jak dobrze IP: *.production / 209.245.22.* 07.12.05, 17:13 To tak dla podtrzymania forum. Ewcia masz racje, zrobilo sie zimno. U nas dzisiaj -26 stopni C. Jest slonecznie i piekny puszysty snieg. Co do wzajemnego obrazania, zniewag i wyzwisk wystarczy poczytac forum jakiejkolwiek gazety. Czytam codziennie Wyborcza i przeraza mnie to. Tak samo jest z Gazeta Ziebicka. Co za jezyk i jakie negatywne stanowisko do wszystkiego. Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: jak dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 00:40 Heniek, zobacz co sie dzieje wyzej,cudownie, az furczy.Tyle wypowiedzi, ze az nie wiem gdzie zaczynac,do tego pare wypowiedzi sie obsunelo i jest balagan, moze to jednak dobrze. We Wroclawiu dzisiaj rano byly zwaly mokrego sniegu.Ulice nie przejezdne, a ludzie jezdzili fatalnie i byly wszedzie korki bo jeszcze wieczne rozkopy. Jak zwykle musialam sama uporac sie z ta ciezka niemilosiernie bryja kolo domu,bo u nas ludzie coraz starsi, a mlodsi absolutnie sie do tego nie biora.Nie ma w ogole solidarnosci, ciekawe co bedzie kiedy nasze pokolenie wymrze, oni utona w smieciach chyba. Moi synowie sie wyprowadzili i pomagaja tylko z doskoku. Mam za to miesnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: jak dobrze IP: *.production / 209.245.22.* 08.12.05, 15:34 Ewa, na to aby utrzymac porzadek jest prosty sposob, konsekwentnie karac i to wysokimi karami. U nas daja czas do popoludnia na uprzatniecie sniegu. Tak samo jest z kublami na smieci ktore tez musza zniknac do popoludnia dnia w ktorym zabieraja smieci. Nikogo nie interesuje czy mieszkaja w domu tylko starcy, czy ktos jest w domu itd. Ma byc czysto. Juz raz dyskutowalismy o paleniu lisci i uprzatanu chwastow. Taka samowaola jak np. na Szymanowskiego gdzie kazdy wycial zywoplot aby miec wjazd do zrobionego bez niczyjej zgody garazu poprostu nikomu nie przyszla by nawet na mysl.Mam nadzieje ze miasto kiedys weznie sie za te sprawy. A poza tym to zmarzlem dzisiaj rano. Bylo -30 stopni. To juz jest naprawde zimno. Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: jak dobrze IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 01:23 Witajcie dwójkowicze. W grudniowym numerze ODRY z 1996 r. w artykule Łikasza Kamińskiego "MAJ 1946 WE WROCŁAWIU" jest taka informacja: ...14 maja do strajku dołączyli studenci Politechniki i uczniowie wrocławskich szkół średnich. Postulaty strajkujących najlepiej oddaje fragment rozmowy delegacji młodzieży II LO z dyrektorem liceum: "My solidaryzujemy się z młodzieżą z całej Polski, żądamy wypuszczenia aresztowanych w Krakowie 600 studentów, żądamy wyjaśnienia, dlaczego zabroniono obchodu 3-go Maja".Artykuł dobrze oddaje atmosferę tamtego czasu.Nasza buda stała się od tej akcji szkołą pod specjalnym nadzorem. Dyrektorką ustanowiono panią StefaniE Witek. W książce Mariana Pionka "WALKA Z HITLEROWSKIM I STALINOWSKIM OKUPANTEM O NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI" wydanej w 1996 r. przez Krajowe Studium Polski Podziemnej w Katowicach w częśvci III "CZAS WALCZĄCEJ MŁODZIEŻY" na str. 177 pod pozycją 239 odnotowano: Banda Czerwonego Byka-Wrocław 1948-1950. Trzon tej "bandy" jak i sam Czerwony Byk to byli uczniowie naszej Dwójki... Czy te tradycje są dla Was ważne bądż interesujące? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Do Plisa! 14.12.05, 15:12 Tego typu wiadomości jakie przedstawiasz nie były nam znane! Czas naszej edukacji to nie był czas na otwartość informacyjną! Wręcz za tego typu przekazy można było w najlepszym razie wylecieć ze szkoły. Nasza edukacja to był czas siermiężnego socjalizmu "pod wodzą towarzysza Wiesława". Wieści dochodziły o różnych zdarzeniach (ale aktualnych)z Wolnej Europy, czy Głosu Ameryki (wszystko mocno zagłuszane. O nowinkach muzycznych można było posłuchać z radia Luksemburg które było łapane na średnich. Dopiero po 1968 roku i po 1970 wielu ludziom otworzyły się oczy i uszy (i znowu ten słynny rocznik 1968!:-)! Może ktoś z historyków, absolwentów naszej szkoły napisze monografię dwójki pod kątem znajdywania elementów walki z reżymem! Tylko, że świadkowie tamtych wszystkich zdarzeń powoli odchodzą. Zostaną w końcu do dyspozycji jako jedyne świadectwo ubeckie i esbeckie teczki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Do Plisa! IP: *.devs.futuro.pl 14.12.05, 21:55 Czcigodny Kazimierzup. To nie był czas otwartości, piszesz w czasie przeszłym. Ale czym wytłumaczyć że w historii naszej budy, prezentowanej na oficjalnej stronie www 2LO, jest więcej białych plam niż historii.Czy nie jest ubarwiającym nasze dzieje np. incydent, ukrycia się przez naszego zaiste wspaniałego katechety ks. Stanisława Kluza w przeddzień jego aresztowania, (przeciek). I Jego skuteczne, dwuletnie ukrywanie się dżungli Wrocław? O "ujawnieniu" się po 2 latach ks. Kluza gazety pisały na pierwszych stronach. Wiele szkół było by dumnych z takich tradycji. Batalia o której wspominam była elementem akcji przekształcenia naszego liceum szkołę TPD{Towarzystwa Przyjaciół Dzieci) to znaczy w szkołę bez nauczania religii. Elementem tej kampanii była tez czystka. Warunkiem Pozostania w szkole było złożenie oświadczenia że uczeń nie będzie uczęszczał do kościoła. Moje takie, zalega pewnie jeszcze w jakimś archiwum. Mógłbym na te tematy jeszcze długo. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: Do Plisa! 14.12.05, 22:30 Trudno mi się wypowiadać o dzisiejszej oficjalnej stronie szkoły! Dobrze byłoby aby tego typu informacje tam się znalazły! My tu w tych naszych rozważaniach wspominamy to co nas bezpośrednio dotknęło, miało na nas czy naszą szkołę wpływ! Mam nadzieję, że moderatorzy strony szkolnej zaglądają na to forum i te posty będą inspiracją do wypełniania treścią te "białe plamy"! Oby tylko znaleźli sie ci co pamietają i zechcą o nich opowiadać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.05, 22:50 są to wydarzenia, które większości nie są znane- szkoda ,że nie ma szansy ich poznać. ludzie tacy jak plis , pamietający tamte czasy ,mogliby napisać coś szerzej i zamieścić to choćby na wspomnianej stronie dwójki. chyba teraz już mozna, czy też podejrzewacie jakiś spisek przeciw prawdzie? ja lubię prawdę i chętnie , czy niechętnie( jesli to trudna prawda o mnie) ale się z nią zapoznaję i wkrótce oswajam. wątek z księdzem jest przygodowy i takim postanawiam go zapamiętać. pewnie dlatego,że wolę szkołę i życie społeczne neutralne religijnie - moją mamę ksiądz wywalił z lekcji ( podstawówka) za wydeklamowanie ( z polecenia pani) wiersza o górniku w czasie majowego święta pracy, potem zakonnice wywaliły ją z zakonu, bo zbyt chorowała i nie była szokująco majętna. ja sama również miałam wiele nieprzyjemnych potyczek z zadufanymi przedstawicielami kleru począwszy od dzieciństwa . a ponieważ , jak już wiecie mam skłonność do generalizowania , to wolę czarno i po damsku ubranych mężczyzn omijać szerokim łukiem, szczególnie jeśli podejrzewam u nich umiłowanie mo hairu, a podejrzewam zawsze. to taki nawyk z pracy,dużo można byłoby mówić...niemniej wątek księdza ukrywającego się w dzungli miasta aż dwa lata bez pomocy jacka pałkiewicza, wydaje mi się dość zabawny i rzuca nowe światło na sprawność odpowiednich służb. ot,zwykła bylejakość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: do plisa IP: *.devs.futuro.pl 15.12.05, 00:03 Miło AZJA że dałeś głos.Różnorodność, także poglądów , szanuję.Nie wymaga tłumaczenia się.Radykałów i fundamentalistów cenię za szczerość i siłę przekonań.Co do przygód, to ciemną nocą w czasie studniówki ponad pół wieku temu, po przejści przez obserwatorium astronomiczne, w rynnie na dachu nad aulą, ukryliśmy z kolegą wino "na zaś".Wyobrażcie sobie że po godzinie tego wina nie było.Obszukaliśmy rynny tak skrupulatnie ż groziło upadkiem .Intryguje mnie do dziś kto nam tą butelkę podprowadził i co robił w mroku na dachu. Może odezwie się ten ktoś i wytłumaczy! Hej! Szczęść Boże! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.05, 19:22 ja jestem ona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: do plisa IP: *.devs.futuro.pl 15.12.05, 22:06 Tym leoiej azja, tym leoiej :-o HEJ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa do Azji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 23:19 Ciekawi mnie dlaczego piszesz siebie mala lietera i skad wzielas ten pseudonim,czy z milosci do tego kontynentu,co jest moja domena zreszta. Jak dobrze, ze nie tylko ja robie bledy na forum,u mnie to czesto ze zmeczenia,u innych moze tez. Mam takie wspomnienie z wczesnego dziecinstwa,czy znacie bunkier na Grabiszynskiej? Do niego przylegala kawiarnia w ksztalcie palacyku z ogrodem i stajniami.Po wojnie tam mieszkali zwykli ludzie i moja niania.Pokoje byly wysokie z duzymi oknami,szyby byly z odzysku, a na nich biali rycerze ustawieni bokiem.Pomiedzy pomieszczeniami mozna bylo poruszac sie wchodzac do szaf sciennych.Byly dlugie i ciemne korytarze, a drzwi wejsciowe otwieralo sie 15 centymetrowym kluczem z charakterystycznym odglosem,jeszcze teraz go pamietam. Bylo to czarowne miejsce,przed wojna ludzie przyjezdzali tam ze wsi konmi i roznymi wehikulami i tam mogli odpoczac ,konie dac do stajni albo je wymienic i dalej jechac do miasta. W latach siedemdziesiatych zburzono ten budynek, nie wiadomo z jakiej przyczyny,a ja zawsze kiedy jade obok,patrze na to puste miejsce i ogarnia mnie nieopisany smutek.Nie mam zadnego zdjecia tej kawiarni a w pamieci dokladny wizerunek.Mysle,ze takich miejsc bylo duzo i szkoda ,ze komuna zniszczyla je bezpowrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: do Azji IP: *.k.pl 16.12.05, 13:10 ja wszystko pisze małą literą. szkoda czasu i atłasu. imię pochodzi z miłości do kontynentu i z genów ( też trochę). geny te mają też swoją ekspresję w moim charakterze, a raczej charakterku. dużo by mówić zresztą- sama wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: do Azji 16.12.05, 13:44 Noooooooooooooooooooooooooooooooooooooo Azjo, ależ ty się wylaszczyłaś.Potem jeszcze coś napiszę. pa Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 To nie byl czas otwartosci? 15.12.05, 08:45 Byl i nie byl! Ja pamietm kolege z klasy, ktory z ogromna precyzja notowal zmiany na listach przebojow "top 20" radia Luxemburg. Pojawienie sie nowej plyty Beatlesow bylo odnotowane szybciej niz u samego wydawcy. Nie, mysmy byli dobrze zorientowani w tym co sie ruszalo w swiecie i to tym lepiej im bardziej otaczjaca nas komuna starala sie te wiadomosci blokowac. 20 lat zycia na tzw. zachodzie nauczylo mnie ze "zelazna kurtyna" okazala sie bardziej zelazna dla mieszkancow "zachodu" niz dla nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: To nie byl czas otwartosci? IP: *.devs.futuro.pl 16.12.05, 17:42 Sam wywodzę się z innego klanu, słuchaczy "Musik USA" Willisa Canovera. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Lubię belcanto! 16.12.05, 22:22 Jestem wychowany w duchu słuchania belcanto, czyli w tym przypadku czystego, klarownego i harmonijnego śpiewu! Luksemburga słuchałem, ale czy on był dominujący w sposobie odbioru muzyki, to nie koniecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Lubię belcanto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 23:55 Radio Lauksemburg London W 1, dla mnie i mojej siostry, to byl szczyt muzyki mlodziezowej.I znowu to samo, to co trudne do zdobycia albo inne niz u nas bylo swietne.Nie bylo dnia ,zebysmy nie sluchaly. Oprocz tego byla i inna muzyka tez przez nas sluchana, a niektore piosenki polskie byly szalenie melodyjne i ze swietnymi tekstami. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej4001 Pytanie ? 18.12.05, 13:51 Witam, jestem uczniem drugiego LO a konkretnie biol-chemu i do straszych absolwentów mam pytanko , ile lat ma Strączek (napewno uczyła za Waszych czasów, bo taka stara), albo Jastrzębska ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Pytanie ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.12.05, 14:08 przyjemniaczku, jastrzębska była przez moment wychowawczynią mą, i mogła mieć wtedy około 40 lat teraz będzie miała 50 i kilka, strączek jest odrobinkę starsza . a czas mija także dla ciebie, spójrz więc w lustro i próbuj zapamiętać ten widok...za mgnienie oka w tym miejscu patrzył na ciebie będzie gruby łysy facet, mający problemy z sikaniem. nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Pytanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.05, 20:09 A po co Ci to? Jastrzebska chodzila ze mna do klasy. Tej drugiej nie znam.Jak podasz powod dla ktorego musisz to wiedziec, to Ci byc moze odpowiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Pytanie ? IP: *.devs.futuro.pl 18.12.05, 20:48 Cieszy mnie i daję temu wyrac , że się andrzeju odezwałeś.Zastanawiałem się czy istnieją jacyś współcześni uczniowie Dwójki i czy mają jakieś zainteresowania ? Dzięki, już wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Pytanie ? 19.12.05, 08:45 Na temat Andrzeja4001 się nie odezwę (przyłączam się do Azji). Ciekawy jest natomiast temat muzyki. Też słuchałem Radia Luxemburg, zawsze nowe kawałki zagraniczne. Ale i tak nie zdradziłem ukochanego SBB, trwam w tej miłości do dzisiaj. Zresztą muszę się pochwalić, że udało mi się spędzić z chłopakami parę godzin w knajpce, po ich koncercie we Wrocławiu. Co prawda nie grają już w żelaznym składzie, bo Jerzego Piotrowskiego zastąpił Paul Wertico (wcześniej Pat Matheny Gruoup)ale Józef Skrzek i Apostolis Anthimos jak nowi. Ziściło się moje marzenie... Oprócz SBB nadal słucham Petera Gabriela, starego Genesis, Jethro tull, Yes, Rush i w ogóle muzy z tamtych lat. Żeby nikt mnie nie objechał, przyznam, że słucham także muzyki symfonicznej. Pozdrowienia dla stałych forumowiczów. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Muzyka i Andrzej 19.12.05, 14:48 Ja słucham takiej muzyki jak w danym momencie odpowiada memu nastrojowi. Gdy jestem rozmemłany, nic mi się nie chce robić to muzyka musi być żywa, silnie brzmiąca, dająca kopa. Gdy jestem spięty, negatywnie naładowany to włączam utwory spokojne, jak to moi synowie mówili "smuty". Gdy chcę się bawić z innymi to muzyka żywa i taneczna. Nie dzielę muzyki na poważną i niepoważną. Dzielę na dobrą i złą, radosną i smutną itp. itd. Kiedyś gdy Niemen napisał i nagrał "Bema pamięci żałobny rapsod" to moja nieżyjąca już babcia przy pierwszych akordach na organach wsłuchała się i pochwaliła, ale kiedy usłyszała śpiew Niemena ze słowami "Czemu cieniu ..." Fukneła, wstała i stwierdzając, a to "Nejman" wyszła z oburzeniem że jak ja mogłem jej to puścić! Co do Andrzejka!:-) Młode to, nie rozumie że ludzie piękni, wspaniali pddają się upłwowi wieku (brzydcy też), a wszelkie zdarzenia, troski, radości wypisują się na ich twarzach. Ludzie o smutnym życiu, ponurych zdarzeniach mają też i takie twarze. Dlatego rozwinę myśl Azji: Andrzej pilnuj się aby Twa twarz zmieniała się pozytywnie, oby nikt w niedalekiej przyszłości nie pytał się co to za stary ponurak tu pracuje! Dlatego życzę Ci Andrzeju, mimo Twego faux pas, z okazji nadchodzących świąt aby Twe życie było usmiechnięte, obyś obok siebie miał kogoś kto zawsze będzie Cie kochał, równo będzie z Tobą się starzał i nigdy nie obrzydził się Twym widokiem. Pamiętaj o tym, że tak sobie życie ułożyć jest bardzo trudno. Ja mam takie szczęście! Czego Tobie i wszystkim na tej stronie życzę. KazimierzP Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 19.12.05, 14:55 Tak swoją drogą SBB przygrywało Niemenowi w jego dwóch zagranicznych płytach "Ode to Venus" i "Strange is the world". Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 15:04 babcia była cool! mnie też nejman doprowadzał do krost na całym ciele. raz nawet uczestniczyłam w jakimś jego koncercie w ramach przeglądu piosenki aktorskiej i potem to ciężko odchorowałam. uwielbiam house i "trans" ale nejman nawet jak na dinozaura elektronicznej muzyczki, stanowczo za bardzo zaciągał po polesku czy białorusku i jeszcze w tzw spiewie miał taką trudną do zniesienia manierę syberyjską jakąś - to się zdaje śpiew alikwotyczny nazywa. i ta nieśmiertelna paruccha jak krucze skrzydło...ciekawe czy pochowali ją z nim. jeśli tak -to cześć jej pamięci! Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 19.12.05, 15:25 Ty jednak jesteś Azjo udana, prawie jak Boris Vian - zatańczę na waszych grobach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 15:55 nie- zatańczę- tylko : napluję na wasze groby. i nie boris vian tylko vernon sullivan. to tak gwoli korekty. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Muzyka i Andrzej 20.12.05, 08:59 Osinobusem to ty Azjo nie jesteś - doczytaj. Ja Ci się nie wcinam w tematy lekarskie, bo się na nich nie znam. Natomiast o jakimś tam Vianie coś słyszalem. Ta feministyczna retoryka zaczyna górować nad treścią słoneczko. Tych całusków to jeszcze więcej wysyłam, może tak na otrzeźwienie. Twój stały wielbiciel Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Omnibus, a osinobus 20.12.05, 10:55 Bary myslałeś chyba o omnibusie bo to oznacza potocznie erudytę, a osinobus to były niby autobusy produkowane w Osinach pod Częstochową, a dlatego niby bo były to ciężarówki z krytą paką przystosowaną do wożenia ludzi!:-) Ja bardzo lubię kobiety - tak się ciekawie od nas róznią (nie tylko fizycznie) co sprawia że przebywanie z nimi stanowi wielką przyjemność. Jak na razie na forum nutek feministycznych nie spostrzegam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Omnibus, a osinobus IP: *.k.pl 20.12.05, 11:07 bary napisał: osinobus -całkiem świadomie - gupkiem przecież nie jest. to było adresowane tylko do mnie- bardzo się polubiliśmy jak widać. na stronie ma on dla mnie jeszcze więcej podobnych określeń. póki co , zachowam to w archiwum X ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja och bary, bary... IP: *.k.pl 20.12.05, 11:04 słabo słyszałeś zatem filologu- bo vian i sullivan to ten sam pisarz. tylko vian pisał surrealistyczne powiastki typu: czerwone trawy, pociąg do opowiastek ( lub opowiastki do pociągu) , klecha w kąpieli, czy nawet piana złudzeń a sullivan- zaangażowaną społecznie , choć naturalistyczną prozę, z elementami pornografii. ot , ciekawy przykłąd roszczepienia jaźni. faktem jest ,że np. piana złudzeń jest troszkę powieścią mieszaną. a tytuły cytuj dokładnie, chyba że je parafrazujesz? ale o to cię nie podejrzewam. nie przypuszczam,abys przyznał mi rację na forum- inwektywy rzucasz chętnie - i robisz to w tzw " krzakach" - żeby umieć to zrobić publicznie trzeba mieć gonady ciut większe. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: och Azjo, Azjo... 20.12.05, 11:31 Oczywiście nie przyznam Ci racji, widać korzystaliśmy z różnych przekładów. Jednak Twój na pewno był autoryzowany... Co się tyczy inwektyw - jeszcze ich nie użyłem i raczej tego nie zrobię, bez względu na wielkość moich gonad. Jeżeli ktoś nie potrafi odróżnić inwektyw od konstruktywnej krytyki, no cóż nie każdy jest doskonały. A w krzaczorach robię różne rzeczy, jednak myśmy chyba jeszcze nie mieli sposobności? Co się tyczy retoryki feministycznej, udało Ci się - reszta tego nie widzi - Superwoman w kitlu. Pozostając do Twojej dyspozycji niedokształcony Jarek Możesz oczywiście opublikować naszą prywatną korespondencję, zapewniam że zrobi się ferment, oczywiście, jeżeli Twoja nieskalana etyka na to pozwoli. Całować nie przestaję, a nawet podwajam ilość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: och Azjo, Azjo... IP: *.k.pl 20.12.05, 11:42 "krzaki" - to prywatna poczta - czy ona nie istnieje? istnieje- ale na razie jest prywatna. ostatnio- nawet coś o skur--synach było i to pod moim adresem. obrażasz nie mnie, tylko mamę, której nie znasz. moja etyka nie istnieje , więc jak przyjdzie czas- opublikuję. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: och Azjo, Azjo... 20.12.05, 11:59 Goebels nie miałby szans zaistnieć, gdybyś urodziła się w innym czasie i miejscu, o Urbanie to już w ogóle nie wspomnę. Może opublikuj naszą pocztę i nie dezinformuj reszty Słoneczko. Nie będę się tu tłumaczył, bo nie ma takiej potrzeby, i nie wyjeżdżaj z mamą, pliz... Zagrywka na wysokości moich mikroskopijnych gonad Pani dochtór. Buzi, buzi Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Azja z Barym... 20.12.05, 15:21 Wasza słodycz wypowiedzi powala mnie. Innych czytelników chyba takoż! Ciekaw jest jak słodkich słówek jeszcze się przy Was nauczymy? Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Re: Azja z Barym... 20.12.05, 16:59 Drogi Kazimierzu, polonistyka wrocławska w osobach p.p. Anusiewicza i Wróblewskiego napisała "Słownik polszczyzny potocznej" , ja i inni studenci byliśmy materiałem badawczym. Temat mojej niedoszłej pracy magisterskiej u prof. Jana Miodka, to "Wulgaryzmy jako tabu językowe". Mógłbym argotem, potocyzmami czy jak kto woli wulgaryzmami zarzucić to forum, tylko po co? W tej działce jestem ekspertem, Azji postaram się nie dać sprowokować. To taka gra... Nasza droga Azja chyba długo czekała na kogoś, z kim mogłaby się poprzerzucać złośliwościami. Widać w pracy ma tego za mało. Pozostaję do dyspozycji naszj przemiłej Joasi. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Azja z Barym... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.05, 19:10 bądź do dyspozycji. tylko nie bądź takim sztywniakiem. i po co zaraz obrażasz się i rzucasz takimi nazwiskami: goebels, urban- przecież ja i to uniosę ... a tak do wszystkich - popatrzcie na tytuł tego postu: azja z barym... jakby ktoś psy przywoływał. dobre. nawet mnie to rozbawiło, wziąwszy pod uwagę,że się gryziemy. naprawdę, kazimierz, jesteś spostrzegawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Azja z Barym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:26 Dlatego sie tak traktujecie,bo wam brak chyba adrenaliny,moze wam za ciemno !!!.Czytam i czuje,ze wszystko az trzeszczy,spokojnie.Kazde z was jest niesamowite,nie dowalajcie sobie bez potrzeby. Azja mialam niedawno przyjaciolke,tyle lat mlodsza co ty i tez lekarke i wiesz,wszystko popsula,bo szla do przodu i czasami walila na oslep.Nie wiem czy ona zaluje,chyba nie ,ale ja tak.My, dziadzio Kazio i ja jeszcze nie babcia i narazie bez widokow, chyba sie o was martwimy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja ewo, stop zmartwieniom ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.12.05, 21:07 ewo, przykro mi,że tak to przeżywasz, zapewniam cię,że nie ma powodu. moje z barym sprawy, nawet jeśli źle się skończą, nie mają znaczenia w prawdziwym życiu każdego z nas z osobna. każdy ma swoje życie poza sieciunią w żaden sposób z nią nie związane. i to prawdziwe życie nas potwierdza albo zasmuca, to prawdziwi ludzie są ważni, a nie wirtualni. a przecież jest tak,że tu na forum jesteśmy wirtualni, jak w grze rpg. w moim życiu w realu nie ma barego i nawzajem. a tu...niech sobie trzeszczy, niech nawet pęka, niech się palą mosty- to nie ma żadnego znaczenia. ps. ewo, w realu często odpinam nóż przytroczony do łydki i zmywam wojenny make up, problemem pozostają tatuaże ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: ewo, stop zmartwieniom ! 20.12.05, 21:49 azjo! Azjo! Joasiu! Po co tak sie walic na odlew? Wirtualnie, czy rzeczywiscie, namcalnie czy spirytystycznie? To nie jest w tym przypadku istotne! Po prostu, po co? Bary! Były studencie polonistyki! Czy myślisz, ze nie studenci tego zacnego kierunku nie potrafią używać eufemizmów, inwektyw, słów obraźliwych, czy wreszcie wulgarnej łaciny? Mylisz się! Moja szkolna miłość ( w pełni platoniczna) napisała pracę naukową o eufemizmach! Wszyscy się zastanawiali jak delikatna i subtelna doktorantka użyje słów uznanych za prostackie i obelżywe? Ja, jako były budowlaniec, a przez wiele lat "polityk" myslisz że nie umiem przywalić słowem bezpośrednim, a dobijającym? Tylko po co? Nie chcę wzbudzać sensacji, nie chcę mącic w widzeniu świata, nie chcę pobudzać (bo do czego). Chcę z Wami dyskutowac o namacalnych złoznościach tego swiata! kochanego świata, naszego świata. A że zdarzenia zyciowe są czasmi straszniejsze i brutalniejsze. Cóż człowiek to bardzo złożna istota, Krucha, ale na szczęście trwa. Zeniu i inni o otwartch umysłach! Patrzmy się życzliwie na innych, zwłaszcza na naszych (rzeczywistych i wyimaginowanych) wrogów. Oni też sa sfrotrowani i nie potrafiący znaleźć miejsca w swoim życiu. W naszym zyciu! Czy musimy być gorsi od innych i pełni rewanżystwu! Może pokazmy sie z tej dobrej, spokojnej i bardzo życzliwej postawy. I to bez względu na wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja noc - rozstanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.05, 00:56 ależ, kazimierz, ja może walę na odlew ale przecie nie - "się"- co to, to nie- przeciwnie wręcz;-) ( tweedlydee i tweedlydum) , "się" codziennie głaszczę i kremuję, a także niekiedy myję, gdyż "się" miłuję. poza tym nie bardzo lubię jeść bułkę przez bibułkę- czasami zdrowych rumieńców nabieram, gdy mogę sobie postrzelać zza winkla , nawet jeśli amunicja jest ślepa, albo ostra- wszystko jedno. sprawa kultury języka jest bardzo poważnie traktowana przez tutejsze forumowe towarzystwo. dzisiaj ( znaczy wczoraj- jak ten czas leci) się zorientowałam,że obowiązuje kultura wysoka i zmartwiło mnie to bardzo. chyba będzie mi trudno utrzymać się w tej konwencji dłużej i chyba się jednak znudzę tą grzecznością ... tak przeczuwam. a na pożegnanie macie haiku: Jest noc duszy wojownika śni się nowy dzień (Takashi) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary1968 Do Kazimierza i innych IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 21.12.05, 09:05 Czyżbyśmy rozmawiali o prof. Annie Dąbrowskiej ? Czyżby była absolwentką dwójki? Teraz czas na samokrytykę: 1.zachowałem się jak cham i prostak 2.poniosły mnie emocje w niewytłumaczalny sposób 3.Azji dam spokój - może choć w kolejnym wcieleniu mi wybaczy, ale jeśli to możliwe, proszę o wybaczenie od razu 4.wstyd mi, że miast przynosić chlubę mojemu liceum, kompromituję je moimi wypowiedziami 5.mam nadzieję, że moje dzieci nie dowiedzą się prawdy o tatusiu 6.od tej pory będę trzymał się tematu, bez żadnych dygresji Joasiu, czemu już na wstępie wykreśliłaś mnie z realu? To może zachwiać moją równowagą. 7.nie użyję już żadnego tytułu z literatury światowej bez sprawdzenia, jaki przekład był w posiadaniu Joasi Wszystkich jeszcze raz przepraszam, dziękuję Azji za to, że mnie tak szybko zdemaskowała i całuję rączki. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp prof. Anna Dąbrowska 21.12.05, 12:27 Ania nie jest absolwentką naszego ogólniaka. Chodziła do liceum koło Świebodzkiego (numeru nie pamiętam). Znam ją od 1968 roku, a poznałem w sekcji szermierczej AZS. Była florecistką. Kontakty nieregularne utrzymujemy do dzisiaj!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: prof. Anna Dąbrowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 00:53 Co Ty powiesz.Gdyby Hanka wiedziala,ze jest tematem naszych dyskusji...Ona konczyla chyba 12 liceum,a ja sie przyjaznie z jej mezem,a z nia bawilam sie w piaskownicy i z jej rodzienstwem w Bardo na wakacjach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Muzyka i Andrzej IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 19:32 W sylwestra spiję szampana na cześć Pawła, inicjatora tej platformy i wszystkich którzy ją podtrzymują. Wszystkim pokoleniom uczniów,nauczycieli, pracowników i absolwentó 2LO życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia i aby w Nowym Roku ścieżka była otwarta dla poszukujących a wszystkie istoty osiągnły stan oświecenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Muzyka i Andrzej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 20:00 plis jesteś bodhisatwą? to zaszczyt dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Muzyka i Andrzej IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 21:41 Pomyśl azjo, czy bodhisatwa truł by się szampanem, szczególnie w sylwestra. Gassio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja znowu do plisa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.05, 23:11 oczywiście,że tak - trułby się- sylwester to, czy święto kobiet nieważne ,cierpienie i tak jest powszechne;-), i budda shiakiamuni, Wiedząc przecież, struł się.. i to czym? nieświeżym mięchem. dla mnie - poruszająca to scena trudno wyobrazić sobie jakim poziomem empatii dysponował. czeszę się plis,że się pojawiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: znowu do plisa IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 23:53 To nie było mięcho, to bł trujący grzyb.Kim jestem?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 00:26 Znowu mnie olaliscie, ja tu ze wspomnieniami zburzonego domu z lat dawnych, a tu cisza, chyba bylo nieciekawe. Niemen nie byl taki zly do konca, a Wspomnienie Tuwina chociazby i jescze pare ,ktore lubie. Jest jedna piosenka, zaczynajaca sie od slow - Tuz obok nas.Czesto wydziwial. Kazik masz tyle w sobie optymizmu, ze moglbys byc moim bratem. Azja i Plis, nie wtrace sie ,choc mnie korci,a czytaliscie Hessego Siddharthe?A zenska manifestacja Buddy Milosierdzia- Awalokiteswary- Kuan Jin ? Jeszcze inny temat ,spotkalam kilka dni temu na jakiejs tam uroczystosci Jasia Kornafela, syna slynnej nauczycielki z naszej szkoly.Otuz ma byc spotkanie profesorow, absolwentow naszej szkoly, naliczyli juz 35 osob i dalej szukaja, jezeli wiecie o kims to warto napisac e-maila rektor@ae.wroc.pl to jest do prof.Boguslawa Fiedora on jest glownym organizatorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 00:28 Sorry - "otoz", bledy wychodza po wyslaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp profesorowie? 20.12.05, 06:31 Czy to maja być tylko z nominacji Prezydenta, czy uczelniani też? Ewa! Jakoś nie mam magicznych miejsc które zostały wyburzone, są budynki których po prostu mi żal, że ich nie ma, ale ruiny pamiętam. To są np: pałac Hatzfeldów przy Stwosza, czy pałac cesarski przy placu Wolności. Pamietam też bryłę budynku muzeum na placu Muzealnym. Szkoda mi także budynku gdzie mieściła się restauracja "Złota kaczka". Z restauracji korzystałem ale mam raczej złe wspomnienia!:-) Nie dotyczą mnie osobiście! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: profesorowie? IP: *.production / 209.245.22.* 20.12.05, 20:10 Pamietam wiele takich budynkow we Wroclawiu. Najbardziel zal mi tego w ktorym byla restauracja u Fonsia i wspanialego budynku teatru na ktorego miejscu jest dzisiaj estakada (nie wiem jak to sie pisze) Z palacem Hatzfeldow mam niemile wspomnienia z poznego dziecinstwa. Ganialismy sie po jego ruderze i gdy bylismy na 3 pietrze Marek Koch spadl prosto na dziedziniec. Zlamal sobie nodi i kuleje do dzisiaj. Takich ruin bylo wtedy we Wroclawiu bardzo wiele. Wyprawialismy sie do ruin starych kosciolow szukajac czaszek ludzkich. Te grobowce ktore byly otwarte byly juz dokladnie spladrowane i nawet kosci najczesciej tez nie bylo. Wiele moglbym napisac o moim dziecinstwie w zniszczonym Wroclawiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: profesorowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:28 Heniek pisz! Pamietasz Jozka Kostrzewe, on tez mnostwo opowiada.Dla mnie stary Wroclaw to magia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry Re: profesorowie? IP: *.production / 209.245.22.* 21.12.05, 16:46 Spotkalem sie z Jozkiem w czsie mojego ostatniego pobytu we Wroclawiu. Od niego dowiedzialem sie ze jego siostra z ktora chodzilem do podstawowki nie zyje. Bylo mi bardzo przykro. Co do pisania to jakos nigdy nie lubialem pisac i dalej nie lubie. Zobacz ponizej, od Bogdana Fiedora sciagalem wypracowania z Polskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: profesorowie? IP: *.devs.futuro.pl 21.12.05, 00:24 Ciekawe.Dla mnie takim wdzięcznie pamiętnym, nie istniejącm juz realnie elementem tożsamości wrocławskiego krjobrazu, jest budynek przy Olszewskiego w którym miściła się jedna z pierwszych po wojnie restauracji-Cichy Kącik.Znów restauracja?Znajduje się obecnie w tym miejscu zespół punktowych akademików. Dzisiejsza"rzepa" informuje że kandydatką do nowego składu KRRiT jest m.in. Magdalena Bajer. P.Magda jest absolwentką naszego LO i UWr.Pochodzi z lwowskiej rodziny, wybitnie zasłużonej dla organizacji i rozwoju wrocławskiej medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa nowy temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.05, 00:54 Powoli nowy temat sie przyjmuje.Widzicie, prawie kazdy z nas pamieta rozne nie istniejace juz budynki. Azja, juz sie nie bede denerwowac.A mysle, ze nie uwierzysz, ze nie umiem ani klnac, ani nawet dowalac. Tak zostalam wychowana. W moim domu nie wolno nawet bylo mowic fajnie. A jak jedna kolezanka mojej siostry powiedziala naszej mamie , ze jedna do drugiej powiedziala "dam ci w morde" to mysmy staly oniemiale, bo nie wiedzialysmy co to morda.Teraz juz wiemy, ale nie czujemy sie z tego powodu lepiej.Udalo mi sie tez moich synow tego nauczyc i nie umiem powiedziec czy to dobre w naszych czasach czy nie, oni jednak sa zadowoleni,bo sa inni. Jestem tolerancyjna i inne zachowania i postawy zyciowe staram sie rozumiec.Dlatego bede cie namietnie czytac dalej. Kazik, a Ty jestes pelen madrosci zyciowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: profesorowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:35 Mysle,ze bardziej uczelniani profesorowie.Zreszta,jezeli masz jakies wiadomosci mozesz napisac na podanego e-maila. O to im z reszta chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: do wszystkich IP: *.production / 209.245.22.* 20.12.05, 20:15 milo mi przeczytac nazwiska osob ktore kiedys znalem. Jasiu Kornafel bym moim bardzo dobrym przyjacielem w czasie szkoly i na studiach. Bogdan Fiedor siedzial za mna w ostatniej lawce. Byl cichym dobrym uczniem a ja czesto od niego sciagalem wypracowania z polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 20:33 Jas bedzie mial duza impreze, na okragle urodziny w styczniu. Do Fiedora mozesz napisac na podanego e-maila. Odpowiedz Link Zgłoś
bary1968 Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? 21.12.05, 16:20 Nie wiem jak u was, ale u mnie święta tracą powoli swój czar. Moi rodzice pochodzili z rodzin wielodzietnych i na Wigilię schodziły się tłumy. Zawsze ok 20 osób. Teraz, kiedy przyjął się model 2+2, święta tracą na swojej tajemnicy i atrakcyjności... Wigilia jest dla mnie jedynym szczególnym dniem w roku, choć krucho u mnie z przywiązaniem do Kościoła. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.production / 209.245.22.* 21.12.05, 17:00 Jarek, to tak jak u mnie. Kiedys bylo nas wielu. Najczesciej jechalismy na swieta do dziadkow. juz sam wyjazd mial w sobie cos z sensacji. Wspaniale swieta, wszystko bylo tajemnicze i urocze. Dzisiaj nie mam juz dzieci. Wnuki sa daleko, przyjaciele sa w podobnej sytuacji i gdyby nie zona w ogole nie robil bym wigili i swiat. poprostu mi sie nie chce. Mialem takie cudowne wspomnienia ze swiat w Polsce. 6 lat temu przyjechalem na swieta Bozego Narodzenia. Co za rozczarowanie. Fatalna pogoda, krotkie dni, wszystko szare i bure. Tylko jedzenie bylo jakims jasniejszym punktem, chociaz i ono nie bylo takie jak w mojej pamieci. Bede w Polsce caly czerwiec, zapraszam wszystkich na spotkanie w Rezydencie. Ewa, dla mnie tez Wroclaw to magiczne miasto. Wspaniale wspomnienia. Pomimo ze urodzilem sie we Lwowie to miasto jest moim rodzinnym.Wraz z wiekiem czuje coraz wieksza melancholie za utraconym miastem, ktore juz praktycznie nie istnieje. Gdybys spotkala Jasia pozdrow jego sedecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? 21.12.05, 22:36 Henry! To miasto istnieje. W nas. Dopóki bedziemy i dopóki bedziemy o tych wszystkich zdarzeniach pamietać to to całe piekno bedzie trwało. Tak jak i my! Dopóki będzie trwać pamięć o nas, wśród naszych bliskich, dopóki będą żyły nasze dzieła tak długo i MY! Joj! Czerwiec to ładny miesiąc. Mam nadzieję, że ten Twój pobyt wypali i rzeczywiście bedziemy mogli sie spotkać. Jeden z moich (i Ewy) kolegów był niedawno z Australii, ale coś ze spotkania nie wyszło! "Lwów to dla mnie zagranica!" Jest taka piękna piosenka autorstwa Romana Kołakowskiego o takim tytule. Z tym, że on pisał o tym, że zarówno Wrocław i Lwów to nasze małe ojczyzny, ale Lwów powoli sie oddala. W pamięci mojej rodziny i mojej żony Lwów jest bardzo bliski. Dla części jest naznaczony traumatycznymi wspomnieniami. Część rodziny mojej żony jest pochodzenia żydowskiego. Tam zostało na zawsze wielu z nich! Uratowali się niektórzy dzięki wikaremu z jednej z parafii Dominikowi Kostialowi (przez jakiś czas proboszcza parafii św. Henryka we Wrocławiu, a potem koscioła garnizonowego w Jeleniej Górze). Jej rodzina szczególnie obchodziła Wigilie, po chrześcijańsku ale z bolesną pamięcią o tamtych bliskich zamordowanych w getcie lwowskim. O tych zdarzeniach dowiedzieliśmy się dopiero po śmierci rodziców żony. Oni tę pamięć o najbliższych, o swoich przejściach trzymali tylko dla siebie. O tym nie mówili swoim dzieciom, chcieli im to zaoszczędzić! Nasza najblizsza wigilia będzie chyba jedną z ostatnich na których bedziemy mieć wszystkie dzieci, ale jeszcze bez wnuków przy stole. Ptaszki powoli wylatuja z gniazda coraz dalej. Ale za to w pierwszy dzień Świąt pojedziemy zobaczyć po raz pierwszy naszego wnuka Jasia. Pierwszego wnuka w tym pokoleniu! Jestem tym strasznie podekscytowany, tak jakbym udawał się na pierwszą randkę z ukochaną osobą! Codziennie dostajemy zdjęcie małego (ta dzisiejsza technika) na komórkę. Ale żywy kontakt?!?:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 01:06 Azja,pisz jak pisalas, rozruszalas strone,masz w sobie iskre.Kazik pisz dalej swoje opowiadania. Wszyscy piszcie,kazda wypowiedz daje do myslenia. Tak Swieta sie zmienily tak jak wszystko sie zmienia.Wspomnienia sa zawsze ciekawsze i ladniejsze od tego co jest tu i teraz.Dla mnie mandarynki zawsze juz bede pachnialy swietami,dla nastepnych pokolen juz nie bo byly i sa i tak jest. Kazik, a ja myslalam,ze Twoj wnuk tez jest w Jeleniej. Heniek pozdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bary Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.12.05, 08:51 Pamiętam moje paczki pod choinką: zawsze dwie pomarańcze, jakaś czekolada, orzechy włoskie, mandarynki, jabłka i garść cukierków. Kurczę, co roku mniej więcej ta sama zawartość i zawsze wielka radość. Boże drogi, jakie to było wspaniałe. Potem opłatek - do dziś bardzo wzruszający moment - i zabawy z kuzynostwem. Przed Wigilią każdy przygotowywał kilka dań, tak, żeby było 12 na stole, natomiast pierogi i uszka dziewczyny kleiły przed samą Wigilią. Jaką radością było to spotkanie, mimo tego, że w podobnym składzie spotykaliśmy się co niedziela. Ze smaków brakuje mi napoju z maku, który przygotowywała babcia. Poznałem natomiast smak kutii. W domu teścia, którego rodzina pochodzi z Jaryczowa Starego spode Lwowa jest to nieodzowny element Wigilii. Już sobie nie wyobrażam świąt bez niej. A już dzisiaj do garów, ja zrobię na pewno wielki gar sałatki warzywnej, jak co roku, śledzika w kożuchu i spróbuję samodzielnie zrobić kutię. Przy innych daniach pomagam na etapie wstępnych przygotowań. Potem już tylko wypatrywać pierwszj gwiazdki. Aha, nie wyobrażam sobie mięsa i wędlin na Wigilii. Pozdrawiam wszystkich ciepło Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bary Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.12.05, 12:51 Zapomniałem wspomnieć o jemiole rozdawanej przez wujka na Wigilię, która wisała potem w domu przez cały rok, by przynosić domowi szczęście, a karpie łuski włożone do portfela miały mu zapewnić "pełną kasę". Sianko pod obrusem jest chyba w każdym domu. Jestem ciekaw, jakie obyczaje panują u was. W końcu Wrocław to wielokulturowy tygiel. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry Re: Może Bożonarodzeniowe wspomnienia ? IP: *.production / 209.245.22.* 22.12.05, 15:56 U mnie w domu bylo podobnie. Mielismy zwyczaje warszawsko-lwoskie z przewaga lwoskich. Mama jest z Warszawy. Co do kuti to nie lubie jej do dzisiaj. Jedyna ktora moglem zniesc to mojej cioci Lusi ze Lwowa. Nie lubialem tez kapusty zgrzybami za ktora teraz przepadam. Pamietam ze zawsze gdy ja podawano udawalem ze bardzo boli mnie glowa po calodniowym poscie i ze zrozumieniem rodziny pozwalano mi odejsc ze stolu. W USA katolicy nie obchodza wigili. Ja zaprowadzilem ja w swoim domu. Nawet moja texsanska zona przyjela ten zwyczaj. Najbardziej brak mi karpi ktorych tutaj sie nie choduje a te zlapane na wedke sa calkiem inne i wstretne. Nikt ich nie jada. Mam kolege z pochodzenia Niemca z ktorym co roku kisimy kapuste. Wszyscy moi znajomi przepadaja za bigosem. Musze robic jego czeto i to wielkie gary. Tutaj jest zwyczaj ze gdy ktos robi jakas impreze przynosi sie cos do jedzenia z soba. Odemnie wszyscy oczekuja bigosu. Nie mam problemu z kapusta bo mam przyjaciol ktorzy maja olbrzymia (1500 ha) farme warzywnicza. Z tym samym kolega robimy piwo. Mamy dostep do browaru i tam je najpierw warzymy a potem butelkujemy. Pisalem o Wroclawiu mojego dziecinstwa. To ten Wroclaw mialem na mysli ze juz nie istnieje. Czsem szkoda, czasem dobrze ze juz go nie ma. Niestety owczesne wladze zniszczyly wiele wspanialych budowli. Zniczczono tez wiele zabytkowych cmentarzy. Najbardziej utkwil mi ten na Gondowie Wielkim na przeciwko bylego lotniska. W 11 klasie rozpoczelem tam szkole pilotarzu wiec mialem okazje przyjzec sie jemu z gory iz dolu. Stary, bardzo tajemniczy, Olbrzymie drzewa i grobowce. Byly tam groby wielu wielce zasluzonych dla nauki i kultury Niemcow. Wszystko zostalo bezmyslnie zamienione w park Pozdrawiam i mam nadzieje ze spotkamy sie w czerwcu na piwku. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Wątek smutny i żałosny! 22.12.05, 19:48 Smutna i załosna dla ówczesnych decydentów jest sprawa cmentarzy poniemieckich. W latach sześćdziesiątych nakazem władz wszystkie cmentarze zotały zlikwidowane, zamienione w parki lub zabudowane. Po 1990 roku Zdrojewski jako prezydent miasta chciał złozyć kwiaty na grobach byłych, poniemieckich burmistrzów. Okazało się, że zachował się tylko jeden grób. W kulturze chrześcijańskiej podobno miejsca pochówku to miejsca szczególne, ale dotyczy to kultury! To nasze miasto: polskie, niemieckie, czeskie, zydowskie - nasz Wrocław, ma w sobie elementy tych wszystkich kultur. Może przy stole wigilijnym pomyslmy o tych którzy musieli w 1945 roku Wrocław opuścić. Byli oni różni: dobrzy, źli, straszni i wspaniali. Myśmy, nasze rodziny nie prosiły się tu, ale wielcy nas przesadzili. Niemniej pomyślmy potomkowie Lwowiaków, Warszawiaków, Wilniuków o tych którzy może wspominają jeszcze swe najpiękniejsze lata w Breslau, Hirschberg, Ohlau, ... Ja bedę siedział przy stole który stoi w tym samym miejscu od przedwojnia, niektóre pólmiski bedą poniemieckie ale z potrawami polskimi. Meble wokół stoją tak jak je kiedyś postawił Niemiec (ostatni lokator nazywał się Rakoski). Ciekawe co oni, może żyjący, tego szczególnego wieczoru pomyślą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.production / 209.245.22.* 22.12.05, 21:42 Bardzo ladnie to napisales. Ja mam znajomego, ktorego rodzice sa z Wroclawia i jego matka jeszcze zyje. Mieszkali na Karlowicza, bardzo blisko mnie. On jeszcze troszke pamieta Zalesie. Rok temu zrobilem zdjecie ich Domu. Pisze ich bo oni go wybudowali i nikomu nie podarowali. Jego matke spotkalem na lotnisku w Denver gdy wracala do Koloni. Poplakala sie. Twoj post jest na czasie. Za 2 godziny ide na Chrystmas Party urzadzne przez jego firme. To naprawde dobry temat do rozmowy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 01:09 Ja znam ludzi, ktorzy byli wlascicielami naszego domu.Mieszkaja w Monachium,mili ludzie podobni do moich rodzicow.Dzieki nim dowiedzialam sie wielu rzeczy o Wroclawiu i dzielnicy.Przezyciem przedziwnym bylo dla mnie ogladanie w ich domu zdjec z mojego.Te same pokoje z obcymi meblami.W glowie powstaje zamieszanie. Nasz dom byl pusty, kiedy moi rodzice w nim zamieszkali. Z kutia to jest tak. Kazda rodzina ma swoj wlasny przepis.Jadlam rozne,oczywiscie najbardziej lubie ta ,ktora sama robie wedlug przepisu mojej babki, ktorej nie znalam.Oboje moi rodzice pochodza ze wschodu.U nas nigdy nie bylo siana pod obrusem.Zwyczaje byly zawsze te rodzinne,dlatego nie bylo 12 potraw.Nic mnie nie obchodzi to,ze wolno jesc mieso w wigilie nie jemy i niech tak zostanie. Heniek w czerwcu bede we Wroclawiu. Azja ,gdzie jestes ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bary Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.12.05, 08:41 Myślę, że tylko od nas i naszej świadomości zależy, czy potraktujemy ten wątek jako żałosny. Oczywiście oburza mnie taki stosunek do miejsc pochówku. Myślę, że potrzeba jeszcze jednego pokolenia, by zapomnieć krzywdy które wyrządziliśmy naszym sąsiadom, a oni nam. Jak by na to nie patrzył jest co sobie wybaczać. Moje pokolenie nie ma wspomnień z II wojny światowej i nam jest łatwiej przebaczyć. Ostatnio coraz częściej słychać o restauracji kirkutów w całej Polsce, i niech tak zostanie. Spotykam Niemców z mojego pokolenia i nie kłócimy się o historię. Raczej dziwimy się starszym pokoleniom, że tak mocne są ślady w pamięci zbiorowej. My się szanujemy dlatego, że jesteśmy jacy jesteśmy, nie "ostrzymy już bagnetów o ojców grób". Ze starszymi Niemcami miałem bardzo sympatyczne kontakty w czasie pracy w Monachium. Widząc polską rejestrację podchodzili i rozmawialiśmy o małych ojczyznach. Oni nie mieli przetensji do nas, myśmy nie mieli do nich. Tak swoją drogą uderzmy się w pierś, oburzamy się na Ukraińców, bo nie chcieli otworzyć cmentarza Orląt, a zapominamy o całych wsiach łemkowskich zrównanych z ziemią. Po prostu trzeba zapomnieć o rachunkach krzywd i tyle. Kochani, życzę Wam spokojnych świąt spędzonych z najbliższymi w poczuciu zrozumienia i miłości. Spróbujmy sobie wybaczyć, zacznijmy we własnym domu... Ewo, nie musisz się martwić o Asię, ona wróci na forum może już nie jako Azja, ale wróci na pewno. Wcześniej była obecna pod innymi nickami, po prostu lubi zmiany tożsamości. Cieszę się, że was poznałem. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.production / 209.245.22.* 23.12.05, 16:47 Zlamala mnie jakas paskudna grypa. Chyba juz do swiat sie niewykuruje. Co do wybaczania to chyba w kazdej rodzinie polskiej sa jakies zale. Jedni ucierpieli od Niemcow, drudzy od sovietow. Moja rodzina byla podzielona. Ta ze wschodu ucierpiala o wiele wiecej. Bardzo malo mowilo sie o tym u nas w domu. Dopiero gdy zaintresowalem sie historia stosunkow polsko sovieckich zrozumialem jakie pieklo tam bylo. Mam kuzynow w niemczech. Moja babcia byla Niemka. Jeszcze 30 lat temu nie znalem rodziny w Niemczech i nic o niej sie nie mowilo. Dzisiaj zawsze gdy jade do Polski najpierw odwiedzam kuzyna w Berlinie. Poznalem przez niego wielu Niemcow z naszego pokolenia. Sa to naprawde wspaniali ludze. Poznalem tez wielu Rosjan i Ukraincow. Pracowalem przez rok w ZSSR i mam bardzo pozytywne wspomnienia o ludziach. Z kilkoma Ukraincami przujaznimy i odwiedzamy sie do dzisiaj. Moze nasze pokolenie cos odmieni. W czerwcu wybieram sie do Lwowa. Chce zobaczyc gdzie zyli moi rodzice i dziadkowie. Ale nie bede wchodzil do ich bylego domu. Dla mnie to juz tylko jakies dalekie wspomnienia. Dla mojej corki to w ogole na pograniczu fantazji. Zycze Wam wszystkim Wesolych Swiat i spokojnego, szczesliwego Nowego Roku. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Rachunek krzywd! 23.12.05, 18:16 Na nienawiści, na wzajemnych żalach nic pozytywnego nie można zbudować. Nie wolno zapomnieć faktów, mozna zapomnieć i wybaczyć ludziom. Ludziom którzy byli pionkami, trybikami w strasznej maszynie zbrodni. Dzisiaj, tak jak pokoleniu Solidarności", mozna wypominać rózne słabosci, załamania, nieprawości. Mozna też po chrześcijańsku (która podobno jest religią miłości bliźniego - ja tak ją pojmuję) wybaczyć i przytulić do serca! Analizowałem i zastanawiałem się z której strony największe nieoprawości nas, Polaków dotknęły. Nie zastanawiałem się (to jest podobno najbardziej naturalne) której stronie najwiecej krzywd wyrządzili Polacy. Tak, Polacy bo nieprawdą jest, że bylismy jedynymi którzy nie kolaborowali, nie donosili, nie mordowali. Nie bylismy swiętymi! Niedawno, parę dni temu pomnik otrzymał ksiądz kardynał Bolesław Kominek za słowa: "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Był Kardynał tym który wyprzedzał swym zachowaniem całą epokę! Dlatego proponuję mówmy i piszmy o tym co nas wszystkich łączy? Co na zbliża! Byłem trzy lata na Ukrainie. W Kijowie i Sieverodoniecku (na Donbasie). Spotkałem wsapniałych, zyczliwych ludzi. Piekne dziewczyny, przystojnych chłopców. Madrych i otwartych na innych. Łaknacych kontaktów z reszta Europy, z nami. Byłem w Niemczech, zachodnich w Erftstadt. Spotkania były z inicjatywy Niemców. Oni pragna spotkań, kontaktów, rozmów. Jeden z inicjatorów, fundatorów tych spotkań był (jak mówili tamtejsi) był były SS-man. Widać było jak on chce naszego szczęścia, radosci. Mielismy stosować ostracyzm w stosunku do niego, czy serdeczność i otwartość? Bylismy serdeczni i otwarci, a przy tym wdzięczni za to co teraz robi. Był ze mną człowiek który w czasie wojny mieszkał w Radomiu i był cżłonkiem ruchu oporu (Szarych Szeregów), w czasie rozmowy tego starego Polaka z tym starym Niemcem okazało się, że ten Niemiec służył właśnie w Radomiu. Spłoszył się i do tematu nie wracał. Polak, majacy juz prawie 80 lat i którego część rodziny zginęła w wojnie nie okazał nienawiści i niechęci. Dalej rozmawiali ze sobą nie okazując sobie żadnych ansów!?! Antoni (tak na imie ma ten Radomianin) tylko smiał się potem ze spłoszenia Johanna (tak ma na imię ten były SS-man). Może nabierzmy głeboko w płuca powietrza, odetchnijmy i powiedzmy za św. pamięci kardynałem Kominkiem: "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie!" Moze rozciagnijmy to też na straszny dla wielu czas "komuny"! Czy tu, to jeszcze nie ten czas? Spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Obyśmy stali się prawdziwymi chrześcijanami, rzecznikami religii miłosci bliźniego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Rachunek krzywd! IP: *.devs.futuro.pl 24.12.05, 23:23 Interesujące i ciekawie zrelacjonowane obserwacje. Z moich wunika też, że tak bywa, realnie i nie rzadko. Jest to budujące.Pozdrawiam Kazimierzup. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Idę na pasterkę! 24.12.05, 23:39 Za chwilę idę na pasterkę! Dawno na tej Mszy Świętej nie byłem! Coś mnie tam ciągnie. Spokojnych i pełnych wzajemnej miłości świąt Bożego Narodzenia! Kazimierz Piotrowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 00:36 Wszyscy zamilkli.Czy Swieta odebraly wam wene tworcza ? Ciekawi mnie kiedy ruszycie. Bylam wlasnie na spacerze z psami,nikogo na ulicach,super, zeby sniegu bylo troche wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bary Re: cisza IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.12.05, 14:25 Witaj Ewo, mnie też martwi taka cisza na forum. Może święta były niełaskawe dla niektórych - zatrucia pokarmowe, albo za dużo polityki przy stole... Przy okazji zapytam, ile masz piesków? Ja mam jamnisię - Nukę, strasznie kochane psisko. Kiedy wracam do domu, to z radości o mało się nie rozleci. Ona nie macha ogonem, ona macha całą sobą. To się nazywa radość! Jest straszną pieszczochą, można ją głaskać i drapać godzinami, a jej zawsze mało. Jest niesamowita. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: cisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:35 Twoja poprzednia wypowiedz jest taka jaka powinna byc.Zaskakuja mnie ludzie, ktorzy uwazaja, ze racja jest tylko po ich stronie.Dlatego ciesze sie ,ze tak to kulturalnie zakonczyles. Psa mam jednego drugi to mojej siostry,ktora wiecznie jest nie w domu.Moj to soft coated wheaten terrier,wielkosc do kolana, a ten drugi to kruliczy,szorstki jamnik 3 kg i mnostwo testosteronu, dlatego uwaza siebie za wazniaka.A skoro znasz doskonale jamniki to wiesz,ze sa rasowe,kundle i jamniki.I kiedy jestesmy na spacerze,zwlaszcza maly idzie w zupelnie inna strone i jest to o tyle trudne,bo jest na linewce wiec ja jestem rozdzierana na dwoje.W domu jest krzykliwy,bo uwaza,ze nikt nie wie,ze ktos przyszedl.Bez psow nie umialabym zyc,a kota tez mam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp W oczach niektórych! 27.12.05, 21:46 W oczach niektórych to każde z nas ma kota! Komu by się chciało pisać na forum o różnych sprawach nic z tego nie majć, lub też zamieszczać jekieś zdjęcia, czy snuć dywagacje na temat wyższości świat Wielkiej nocy nad świętami Bożego Narodzenia! To ostatnie było do swoistej licytacji Barego na temat zasług pokoleń. Wszyscy dorzucalismy kamyki do ogródka komuny i w pewnym momencie któryś z nich przeważył, a lawina przemian wtedy ruszyła! Czy to wazne który kamyczek był najważniejszy? Każdy z nich, bo bez niego nie byłoby nic. Chocby tego naszego wolnego forum o II LO! Kazik PS: Ja mam prawie wilczura (prawie, bo bez papierów), ale jaki dostojny i potężny. Biedak, w naszym domu został jako ostatni w hierarchii domowników i nikomu nie może pdoskoczyć - a tego wilczury nie lubią!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: W oczach niektórych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 01:14 Trafiles w sedno. A ludzie z kotem sa ciekawsi od tych bez. Juz pare razy pisalam,ze dobrze sie z wami czuje i z tematami tez. Do tego ile mamy psow !Dobrze to o nas swiadczy. Jak sie komus te nasze dyskusje nie podobaja,nie musi sie odzywac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: W oczach niektórych! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 28.12.05, 08:27 Kazimierzu, moja odpowiedź Plisowi nie miała być licytacją. Po prostu nie lubię, jak ktoś mi zarzuca nicnierobienie. Ja nie powiedziałem, że nasze pokolenie zrobiło więcej, to Plis twierdził (przeczytaj obie wypowiedzi uważnie) że dzięki zaangażowaniu jego pokolenia mam paszport etc. Ja nie wiem, czy to co robiłem było ważne, nie stałem jednak z boku. Teraz temat zwierzątek. Moja jamnisia też się drze, jak zobaczy kogoś w domu. Witanie ludzi zdaje się być sensem jej życia. Co do kotów Ewo... jakoś za nimi nie przepadam, ale wszystkie się do mnie garną. Chcąc nie chcąc drapię je do woli. Jednak nie wyobrażam sobie kotka w domu, choć moje dzieciaki przynoszą zaginione małe kotki z podwórka, a my z żoną musimy znaleźć dla nich dom. Żony tato był weterynarzem i po trosze zaszczepił miłość do zwierząt moim dzieciom. Zabierał je ze sobą na wszystkie zgłoszenia, do krów, świń, koni ... Moja dziesięcioletnia córka już wie, że chce zostać WETERYNARZEM !!! Pozdrawiam cieplutko Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 01:10 Ale mamy ladny Wroclaw. Wszystkie smieci przykryte. Jezdzilam samochodem po miescie spotkalam trzy plugi, wszystkie byly popsute. Jarek, z kotami to jest tak, zeby miec z nimi niezly kontakt, trzeba kazdego z osobna poznac i satarc sie zrozumiec. Pies to milosc bez granic i pomimo wszystko. Popatrzysz w oczy i wiesz, a kot ? Patrzysz w oczy i nic nie rozumiesz, przy kocie sie madrzeje, jesli sie tego chce. Moje dzieci tez sie wychowywaly ze zwierzetami i na dobre im to wyszlo. Widze, ze Twoje dzieci to dobre dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: snieg IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 29.12.05, 08:58 Witaj Ewo, jakoś ruch na forum zamiera. Wszyscy chyba na nartach w Austrii. Zauważyłem, że twoje listy są wysyłane ok. północy, jakiś problem ze spaniem? Tak jak ty uważam, że dzieci powinny wychowywać się ze zwierzętami. Wcześniej mieliśmy dwie jamniczki, matkę i córkę. Potem nastąpiła przerwa, bo było podejrzenie, że dzieci mają alergię, ale kiedy się okazało, że możemy trzymać zwierzęta w domu, kupiliśmy naszą Nusię. Mamy trochę rodziny na wsi, kumpel ma konie i w związku z tym dzieciaki często stykają się ze zwierzętami. Dzieciaki wiedzą, skąd się bierze mleko. Córka chce się uczyć jazdy konnej. Coś ich ciągnie do żywego. Dzieciaki mam rzeczywiście wrażliwe, ale myślę, że to raczej zasługa wychowania i czułości mojej żony. Dzieciaki są dla nas całym światem, spędzamy z nimi prawie każdą wolną chwilę, ale one i tak uważają, że za mało. Cóż, takie życie. Co się tyczy Wrocławia, wygląda rzeczywiście pięknie. Wczoraj wybraliśmy się do rynku, na spotkanie ze znajomymi, miasto wyglądało pięknie. Zresztą ostatnio coraz więcej czasu spędzamy w knajpkach, wszyscy znajomi z zagranicy przyjechali na święta i teraz jest dla nas czas intensywnych spotkań. Makabrycznie się do Wrocławia jechało, cała ósemka zasypana śniegiem. Zima po raz kolejny zaskoczyła drogowców. Cieplutkie pozdrowienia Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 00:06 Nic sie nie martw Jarek. Ja uwielbiam siedziec po nocach, a spie swietnie, tylko pozniej. Ciesz sie dziecmi i badz z nimi najczesciej jak sie da, bo potem sobie ida ,chociaz tego sie nie chce za zadne skarby.Czas plynie nieublaganie dla rodzicow.Ja juz sie po tym zbieram, ale pierwsze chwile sa okropne,swiat sie rozpada i wydaje sie ,ze juz nic nas nie czeka.I nie uwierzysz,ja jestem na tym forum z tego wlasnie powodu. Zycze Ci i tym ktorzy teraz siedza cicho zeby forum sie utrzymalo chociazby ku pokrzepieniu serc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: snieg IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.12.05, 08:23 Ja też co chwila z niepokojem patrzę na dzieciaki. W tym roku oboje oficjalnie powiedzieli, że nie wierzą w Mikołaja, co odebrałem z żalem. Wcześniej na wszelki wypadek dopuszczali istnienie świętego. Pamiętam, jak chyba dwa lata temu przyszła do naszej sypialni córka o pół do trzeciej w nocy z prezentem w ręku. Ile było w niej radości i szczęścia, Mikołaj przyniósł to, o co prosiła w liście. Za takie chwile człowiek oddałby wszystko. Teraz jednak wszystko się zmienia i dzieciaki powoli dorośleją, niestety. Co prawda jeszcze przychodzą się przytulić, usiąść na kolanach, ale wiem, że to się niedługo skończy. Myślę, że jak dzieci wyjdą w świat, będę mógł bezkarnie czytać, może więcej teatru, kina - człowiek ma takie zaległości... To forum chyba nie padnie, istnieje od paru lat i jako tako się trzyma. Dla mnie jest miejscem, gdzie poznałem nowych ludzi, i choć na chwilę przeniosłem się w przeszłość. Pozdrawiam gorąco. Dla Ciebie Ewo i wszystkich forumowiczów życzenia szczęśliwego Nowego Roku, żeby był lepszy, niż poprzedni i żeby nasze forum rosło w siłę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: snieg IP: *.production / 209.245.22.* 30.12.05, 16:43 Tak, czas leci szybko i to wlasnie widac po dzieciach. Moje juz dawno opuscily dom. Mam juz duze wnuki. Wlasnie czekam na telefon od wnuka z Polski i wnuczki z Texsasu. Czytam to forum codziennie ale nie pisze bo nie naleze do osob lubiacych pisanie. No chyba ze jakis temat ktory mnie pasjonuje. U was jest snieg, a u nas pogoda jak na Wielkanoc. Ze swieci slonce to nic dziwnego, bo tak jest prawie zawsze, ale ze jest cieplo to juz dziwne. Byla fala mrozow na poczatku grudnia. Patrze na osniezone gory i zal mi ze u nas nie ma sniegu. Wzielem sobie nastepny tydzien wolny aby troszke odpoczac. HA ha! mam pelno robot w domu. Zycze wszystkim Szczesliwego Nowego Roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: snieg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 00:31 A nas tak zasypalo, ze jak otworzy sie okno, to snieg wpada do pokoju.Wlasnie skonczylam odsniezanie, to jest praca super.Heniek nawet nie wiesz jakie teraz Zalesie cudowne.Zyc sie chce.Dobrze,ze masz gory w sniegu,zawsze cos. Jarek jestes bardzo pozytywny,mysle,ze Twoja cudowna zona ma z Ciebie pocieche i tak trzymaj jak dlugo sie da. Bawcie sie dobrze Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Nowy Rok! 01.01.06, 17:20 Minęła noc sylwestrowa. Zaczyna się Nowy Rok. Jaki będzie? Zależy to głównie od nas!!! Dla mnie zaczął się w fajnym i bliskim mi towarzystwie! Mam nadzieję, że kolejne dni będą przynosiły inne sympatyczne doznania! Czego wszystkim tu obecnym na forum życzę! Do Ewy! Chciałem Ani (była z nami na Sylwestra w Szklarskiej Porębie opowiedzieć o naszej rozmowie o niej, ale okazało się, że mnie wyprzedziłaś!:-) W Szklarskiej masa śniegu ale tej nocy nad ranem zaczął się powoli topić. Ciekawe jak długo będzie trwała odwilż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.devs.futuro.pl 23.12.05, 18:18 Ten wątek jest żałosny Bary bo mylisz świat i swoje wyobrażenia o nim. Ludzie mojego pokolenia płacac wysoką cenę zwalczali władzę która realizowała niegodziwości o których piszesz. Właśnie dlatego! I jeszcze Po to m.in. abyś miał w domu paszport i mógł się przyjażnić z kim ty chcesz na całym świecie. Bywają pośród nas tacy którzy nie lubią Niemców,Czechów, Żydów dlbo Rosjan. Z pokora gratuluję Ci że w Twoim pokoleniu czy następnm takich na szczęście nie ma lub nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Inny temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 00:18 Wszyscy piszecie madrze i z rozwaga.Rozumiem i akceptuje rozne postawy i zapatrywania.Bardzo trudno byc obiektywnym, bo tak jak pisze Henry strata powoduje taka a nie inna postawe.Ja swoje zdanie zawsze ukrywam,bo nie zamierzam go zmieniac,a nie chce byc poddana krytyce.Dlatego zmieniam temat.Mam niezbyt zyciowa ceche,przywiazuje sie i juz sie do Was wszystkich przywiazalam.Poczekam na Azje wielu imion w spokoju.Zycze Wam spokoju i wesolosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bary Re: Wątek smutny i żałosny! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.12.05, 08:44 Nie czuję się zbowidowcem, ale moje pokolenie też troszkę dołożyło do zwalczania systemu. Zwako, który założył ten wątek, ja i wielu innych działało w czasie nauki w II LO w podziemiu. Nie mówię, że myśmy zrobili coś wielkiego, jakiś kamyczek jednak wrzuciliśmy do ogródka. Nasze działania ograniczały się do noszenia bibuły, malowania po murach i manifestowaniu własnych przekonań. Nie mów mi więc, że mylę świat i wyobrażenia o nim. Wiem, że ryzykowałem raczej tylko maturą raczej nie utratą życia, ale nie wpuszczajmy się w kombatancki kanał. Jak mówi pismo: "nie ma Greczyna ani Żyda" są tylko mądrzy i głupi ludzie, dobrzy i niegodziwi... A ten paszport po trosze sam sobie wywalczyłem, bo nie lubię być kibicem i przypatrywać się z daleka i czekać na odpowiedni moment, by się włączyć. Przyjaciół nikt mi nigdy nie wybierał i nie będzie tego robił, bo mam zbyt mocny kręgosłup i nigdy nie byłem koniunkturalny. Moje pokolenie nie stało z boku. Twoja opinia jest dla nas trochę krzywdząca. Część mojej rodziny pochodzi z Jedwabnego. To miejsce, w którym doświadczyła wielu krzywd od Rosjan i współpracującej z NKWD biedoty żydowskiej (wielu moich bliskich wróciło z Syberii w 1956 roku) potem od Niemców. Nie mam w związku z tym uprzedzeń do żadnego narodu. W pewnym stopniu jestem nawet semitofilem. Nie wartościujmy więc naszych pokoleń, krzywd których doznały, bo to nie ma sensu. Poza tym nasze odczucia są subiektywne. Chyba, że zrobimy ranking wkładu pokoleń w odzyskanie niepodległości... Które zajmie pierwsze miejsce? Pozdrawiam poświątecznie. Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Poświętne. IP: *.devs.futuro.pl 01.01.06, 21:55 BARY- nie mam nic do ciebie, prócz symoatycznej życzliwości bądź zyczliwej sympatii.Niegdyś zakwestionowałem kalki na temat rzekomych cech pokoleń które powkładały do twej głowy redaktory.Czyli zakwestionowałem coś absolutnie odrębnego od ciebie. Licytacji nie podejmę. Jestem tylko widzoaktorem w teatrze ciągle granym.Ostatnio pisałeś o interesujących, nawt arcy, faktach i wyprowadzasz ciekawe wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.01.06, 08:37 Witajcie kochani, nie wiem jak wy, ale ja nie mogę do siebie dojść po imprezie sylwestrowej. Byłem na weselu - żegnaliśmy ostatniego kawalera z polonistyki. Niestety organizm już nie ten, co kiedyś... Człowiek regeneruje się coraz dłużej. Za to zabawa była przednia. Niech ten Nowy Rok będzie dla Was łaskawszy, niż wszystkie poprzednie lata. Plisie, czy nie myślałeś kiedyś, żeby zrobić kwerendę wszystkich artykułów o historii II LO ? Jesteś dobrze zorientowany w temacie, człowiek nie musiałby szukać na chybił trafił, a przyznam, iż chętnie poczytałbym o naszych poprzednikach. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Ciężki Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.01.06, 08:26 Uuuuu kochani, widzę że syndrom dnia następnego się przedłuża. Czekam na Was, no ile można do siebie rozmawiać? Gorące pozdrowienia Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Ciężki Nowy Rok IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.01.06, 13:52 Kochani, ja się o was boję! Żadnej aktywności, czyżbyście nie byli w stanie dojść do komputerów????? Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Aleś niecerpliwy!:-) 03.01.06, 18:16 Bary! Spokojnie i tak na forum dwójki jest "najaktywniej" Czasami brak wiadomości jest dobrą wiadomością! To znaczy wszystkim jest dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Aleś niecerpliwy!:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:18 Jestem jak zawsze.Jednak nie mam takiego humoru jak Wy dlatego siedze cicho.A poza tym pogoda daje mi sie we znaki,latam z ta cudna szafirowa lopata, co to sobie ja kupilam w Castoramie i juz rak nie czuje,a to dlatego ,ze teraz mlodziez nie do takich prac tylko wyzszych. W moim domu mieszka trojka mlodych ludzi, no i nic. Moi synowie juz tu nie mieszkaja, wiec pomagaja tylko wtedy kiedy sa.Wiec pomimo, ze jestem niepoprawna optymistka,patrze na moja przyszlosc ze strachem.A tu sypie raz na mokro raz na sucho. Kazik,ciesze sie ,ze Ci sie udal Sylwester i spotkanie z Hanka. Ja na Sylwestra nie bylam,bo nie lubie,ale dobrze,ze sie bawiliscie setnie wszyscy z naszego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Aleś niecerpliwy!:-) IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 04.01.06, 09:07 No, ulżyło mi... a już się bałem, że wszyscy wyjechali. Pogoda jest rzeczywiście fatalna, głównie do jeżdżenia. To, że nasze forum jest najaktywniejsze oznacza tylko, iż jest kilka osób chętnie wymieniających się myślami. Może inni nie mają takiego sentymentu do własnej szkoły, jak my? Ja się cieszę, że przypadkiem tu trafiłem. Gorące pozdrowienia Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re. Retro IP: *.devs.futuro.pl 04.01.06, 00:15 Chcę Wam opowiedzieć o Pawle T. który zamoich czasów był, jako przewodniczący zarządu szkolnego Związku Młodzieży Polskiej, drugą po dyrektorce, co do ważności personą w liceum.Pawł był uczniem nieprzeciętnie oczytanym i elokwentnym. Zadeklarowanym marksistą i ateista.Trzymał zawsze główną nawijkę na akademiach. Z gorejącymi oczami gromił imperialistów i fideistów. Kierunkował wichry historji i ponaglał obroty jej kół.Ale pewnego powszedniego dnia, krótko przed maturą Paweł zniknął ze szkoły. W tamtej atmosferze nikt się nie oważył zapytać gdzie jest Przewodniczacy, aby nie musiano z kolei pytać gdzie jest Pytek. Szeptanka głosiła że Paweł " podpadł ideol;ogicznie". Kiedy po kilku latach zobaczyłem Pawła w kościele redemptorystów na Biskupinie, byłem tak zaskoczony jak bym tam spotkał diabła Borutę.Okazało się ze Pawłowi pozwolono dostąpić matury w innym liceum, ale z wilczym biletem na wszyskie państwowe szkoły wyższe. Ponieważ jedyną taką szkołą prywatną pomiędzy Łabą a Władywostokiem był wówczas lubelski KUL, Paweł stał się jego studentem. Po studiach realizował się w stowarzyszeniu postępowych katolików PAX.Był naczelnym ich ideologicznego kwartalnika "Życie i Myśl".Wydał ksiązkę p.t. Człowiek a praca czy jakoś tak.Niestety umarł stosunkowo młodo, pozostaje jednak znamienitym świadkiem Historii. Przepraszam że nie potrafiłem krócej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Re. Retro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 00:27 Ciekawe.Musialo to byc bardzo dawno.Lata 50-te jak mniemam.? A czy wiesz za co konkretnie go wywalono ?Tego typu historii bylo mnostwo,najbardziej zajadli,nagle znikali,po czym znajdowali sie blisko kosciola.Pamietam,ze wielu partyjniakow i tak chodzilo i chrzcilo wlasne dzieci w kosciolach po oplotkach Wroclawia.Taki to byl zaklamany system. Pisz dalej takie historie! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Historia lubi sie powtarzac 05.01.06, 08:39 Ze mna do II-ki chodzil Karol. Jest 1967, robimy mature i rozpoczynamy studia na PW. W marcu 68 zatrzymuja Karola przy dworcu glownym, a w Slowie Polskim ukazuje sie stosowna notatka. Pisze sie tu ze zatrzymano chuligana wyposazonego w lancuch (prawdopodobnie aby przy jego pomocy obalic istniejacy ustroj sprawiedliwosci spolecznej)! Oczywiscie Karol zostaje wsadzony do paki a nastepnie rerelegowany ze studiow. Po krotkim czasie sluchamy opowiesci o tym co sie stalo w radiu Wolna Europa. To Karol wyrzucony z kraju opowiada o swoich przezyciach. Bylo z tymi opowiesciami troche zamieszania ale to juz inna sprawa! Co do mnie to mam jeszcze opaske ze strajku w 68 gdzie spiac na lawkach w piwnicach PW myslalem ze obalam komunizm. Niestety ten ostatni okazal sie troche silniejszy i poprzez swoje zbrojne ramie wyciagnal mnie z odchlani rewolty. Po prostu jako studenci mielismy jeden dzien w tygodniu przeznaczony na studim wojskowe, inymi slowy mowiac, bylismy zolnierzmi. No a nie pojscie na sluzbe to w tamtych warunkach "sad wojenny". I tak skonczyl sie dla mnie pierwszy konkretny kontakt z wladza robotniczo- chlopska. Slysze ze dzis pytani na ulicy mlodzi Polacy nie wiedza co wiaze sie data 13.12.81! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary1968 Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 05.01.06, 09:23 Łebki nie znają historii, bo szkoła już nie kładzie nacisku na "wychowanie obywatelskie". Za moich czasów, jak się trafiło na dobrego historyka, to człowiek wyrabiał sobie prawidłowe postawy. Teraz w 6. klasie SP jest jedna godzina historii w tygodniu!!!! Poza tym radio i telewizja też nie mają już innej misji, niż tłuczenie kasy. W szkołach niestety został drugi garnitur nauczycielski, tak naprawdę nikomu nie zależy, żeby uczyć... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa nauczyciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:55 Umarla Ejsmondka, mialam z nia polski przez dwa lata.Ze starej gwardii zyje juz tylko kilku nauczycieli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plisak Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.devs.futuro.pl 07.01.06, 01:16 Niejednokrotnie przywoływany na tym forum W.Czcigodny Zygmunt Grochocki, zwykł był mawiać (do czasu): w tej szkole nikt, nigdy, nikogo, niczego nie nauczył. Sentencja ta , o głębokości buddyjskiego koanu, wydała mi się wówczas obrazoburczym absurdem. A zaiste, nikt nie moze wyręczyć ucznia w wysiłku nauczenia SIĘ. Szkoła i ktokolwiek mogą tylko zachęcić, pomóc, przymusić...Nie wszyscy muszą bądż chcą się uczyć. To nic złego. Gorzej, jeśli nie chcą ponosić konsekwencji swoich wyborów. Fenomen Grochockiego polegał na tym, ze jesli uznał kogoś za wartego takiego wysiłku,nie popuścił,zmusił do systematycznego wysiłku.Były to jednak sytuacje wyjątkowe. Z reguły potrafił infekować pasją do fizyki. Doświadczyłem tego na sobie.Cześć Jego pamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:52 No tak Karol siedzial z Michalem w lawce, mial tylko ojca i byl szalenie inteligentny.Chyba jest w USA, moze dobrze dla niego.Nie znalam tej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.227.237.241.Dial1.Denver1.Level3.net 06.01.06, 17:39 Tak dla podtrzymania forum. U nas nie ma zimy tylko wiosna . Takiej pogody podobno nie bylo od 1903 roku. Jest cieplo. 62 stopnie F. Mam nadzieje ze Grocho was nauczyl fizyki i przeliczycie sobie na stopnie C.( ha, ha!) Ten tydzien wzielem sobie urlop wiec siedze w domu. Wlasnie wykonalem smierdzaca robote czyli posprzatale kupy psie na ogrodzie . W pokoju z ktorego pisze mam okna na zachod i spogladam ze smutkiem na Gory Skaliste cale osniezone. Przypomnial mi sie oboz narciarski w Szklarskiej zorganizowany przez pana Stasiaka, gdy bylem w 9 klasie. Ja i Dudek R. bylismy w tedy najmniejsi w klasie. Bylo to jeszcze przed wybudowaniem wyciagu na Szrenice. Ile to potrzeba bylo wysilku wspinaczki z ciezkimi nartami zeby zjechac raz z tej gory. Bylo w tedy mase sniegu. Pamietam nasze dyskusje. Az nie do wiary jak niektorzy mieli wyprany mozg prze propagande w szkole. Nawet nizyjacy juz dawno Piotrus Lubieniecki. Przypomnial mi sie Bogdan Fiedor, on tez byl tym ktory popieral ustroj razem z jego ekonomia. Za dziwne ze teraz uczy innej ekonomi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Historia lubi sie powtarzac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 01:12 A wiesz ilu juz zapomnialo jak to dawniej bylo. Dla mnie to nie do pomyslenia,ale ponoc jest to znane w psychologii, wypieranie tego co niewygodne, lepiej sie wtedy zyje. Piotr Lubieniecki to chodzil ze mna do Szkoly Muzycznej, a z moja siostra do klasy. U nas zimna i okropnie oblodzone chodniki. Snieg wpierw sie topil ,a teraz zamarzl.Masz lepiej chwilowo, bo nie wiadomo czy was zima nie napadnie np w kwietniu. Dudek mi zalatwil troche drewna do kominka i niedawno ladowalismy je do bagaznika. Kiedys pokazywal mi wasze zdjecie z konca liceum,obaj byliscie jak szczypiorki. Dudek mowil,ze on nic ze szkoly nie pamieta, za to ty masz swietna pamiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plisak Re: Re. Retro IP: *.devs.futuro.pl 07.01.06, 02:00 Niestety szczegółów nie sposób było dociec. I nie były najwazniejsze. Z reguły prawda oficjalna różniła się od prawdziwej a pomiedzy nimi były prawdy pośrednie badż jak w tym wypadku nie było żadnej sprawy a wiec i żadnej prawdy. Mniej wiecej w tym samym czasie w równie tajemniczych okolicznościach zniknęła ze szkoły p.dyr. Stefania Witek.Wg. pogłosek, także sprzeniewierzyła się ideolo. Nastąpił po niej p. Szponar. Przedstawił się nam jako przedwojenny nauczuciel szkoły wiejskiej, komunista, pomieważ nie życzył sobie grywać w karty z proboszczem, aptekarzem i lekarzem, był represjonowany towarzysko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Względność IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.01.06, 08:39 Jak mawiał stary góral, są trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gó.. prawda. Tak na dobrą sprawę już sam się gubię w tym co było prawdą w latach '80. Zwłaszcza jak patrzę na to, w jaki sposób urzeczywistniły się moje marzenia o wolnej Polsce. Okrągły stół był moją osobistą porażką. Nie zapomnę spotkania z Wałęsą w Hali Ludowej, w czasie obrad stołu. Kilkanaście tysięcy ludzi, którzy zachowywali się jak na Parteitagu. Lechu nie powiedział ani jednego konkretu na temat ustaleń i programu, jednak na pytanie: "kto jest za moim programem?" ręce podnieśli prawie wszyscy. Ja i może jeszcze 15 osób było przeciw. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym komuś dziecko zabił... Wtedy przypomniały mi się zdjęcia Hitlera w hali(nie pamiętam z którego roku) wtedy też wszyscy podnosili ręce. Świadomość o tym, jak ludzie mają zrytą psychikę była dla mnie nie do zniesienia, moralniaka miałem jeszcze przez tydzień. Wtedy przestałem wierzyć w Solidarność i sens mojej działalności podziemnej. Pierwszy prztyczek od życia na starcie w dorosłe życie. Teraz jest mi trudno uwierzyć w cokolwiek, przestałem się angażować w politykę, udaję, że jej nie ma. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Błąd! Nie należy ustępować!!! 07.01.06, 11:49 Bary! Przez swoje "życie polityczne" od 1980 roku (czyli od początku Solidarności) nauczyłem się jednej rzeczy: nigdy w sprawach politycznych nie wolno rezygnować, ustepować. Nas wszystkich uczono kiedyś, że mądry głupiemu ustępuje. Wielu z nas tak robi, ale potem ten głupi rządzi! Dlatego mozna iść na kompromisy, ale nie wolno w sprawach zasadniczych ustępować. Trzeba też przy tym ważyć swoje kroki, tak aby nie "zginąć". Czasami trzeba poczekać na lepszy moment. Ja wypisałem się z Solidarności jako zwiazku zawodowego bodajże w 1993 roku kiedy to ten zwiazek postanowił iść samodzielnie do wyborów. Stwierdziłem, że na dwie partie nie bedę płacił składek (byłem wtedy członkiem Unii Demokratycznej - z partii się nie wypisywałem ale ona zmieniła już dwa razy nazwę!:-). Mnie też denerwował owczy pęd, bezmyslne przyklaskiwanie wszystkim bez wyjątku ówczesnym "przywódcom" choć niektórych to tylko fala historii wyniosła, a nie rzeczywiste umiejetności. Tak to bywa jeżeli komuś się chce być, należeć, a nie koniecznie działać na rzecz czegoś czy kodgoś. To tak wygodnie wybrać sobie idola i bezmyslnie na niego patrzeć. Dlatego mimo, że nie we wszystkim się z Toba zgadzam, to taką postawę mówić prawdę wbrew masom popieram. Nie sprzyja to sukcesom wyborczym, ale na dłuzszą metę przynosi szacunek i poważanie. Co do "okrągłego stołu" to uważam, że w tamtym czasie był to sukces i słuszne działanie obozu solidarnościowego (mam nadzieję, że kiedyś potomni też tak to ocenią). Ewolucyjna droga przekształceń jest trudniejsza i żmudniejsza niż droga rewolucyjna. W rewolucji wskazuje się wroga na zasadzie linczu się go morduje, potem następuje tyrania która może, lecz nie musi przekształcic się w demokrację. Przy ewolucyjnym przekształcaniu obydwie strony wrogiego obozu muszą zrezygnować z rewanżu. Nie powinny rezygnować z nazywania prawdy po imieniu! Uff! Alem się rozpisał!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.devs.futuro.pl 08.01.06, 15:32 To To fajne że macie poglądy, urozmicone i zdecydowane. Ale dlaczego wszyscy mieli by je podzielac? Skąd tyle poranień i frustracji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 00:53 Chwile, kto ma te frustracje i poranienia? A kto cie zmusza do posiadania takich samych pogladow? Piszemy co nam w duszy gra, a jak ci sie to nie podoba, to trudno. Moze mroz wplynie na ciebie kojaco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Re. Pomóżcie zrozumieć. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 09.01.06, 08:48 Drogi Plisie, nie wiem, czy piszę mało przjrzyście, ale w mojej wypowiedzi, w wypowiedzi Kazimierza również, nie zauważyłem zmuszania kogokolwiek do podzielania własnych poglądów. Myślę, że można mówić raczej o polemice. To raczej w Twoich poprzednich wypowiedziach zauważyłem gotowy sposób na życie... (przypomnienie, dzięki komu mam paszport itd.). O ile mnie pamięć nie myli, oprócz Ciebie nikt mnie nie pouczał na tematy polityczne ani nie mówił, że moje poglądy są wyobrażeniem na temat życia (czy coś w tym stylu). Ze sposobu, w jaki piszesz wnioskuję, że jesteś nauczycielem - Twoje poglądy nie znoszą sprzeciwu. Gorąco wszystkich pozdrawiam Jarek P.S. Ewo szkoda prądu na neobananową młodzież, im najłatwiej jest przywalić amfę, ekstazę, albo jakieś inne świństwo i już życie jest piękne. Życie na skróty jest piękne, dopóki nie stanie się pod ścianą. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Różnijmy się godnie! 09.01.06, 09:50 Właśnie przed chwilą rozmawiałem o kimś który za komuny siedział za działalność wolnościową, a na pytanie czy będzie występował o odszkodowanie za tamte represje odpowiadał, że takie pytania go obrażają bo on to robił po to abyśmy wszyscy żyli w wolnym kraju i mogli mówic i mysleć swobodnie, bez strachu! Dlatego nie mam żalu do innych że nie działali, nie czuję się lepszy że coś tam robiłem. Nie dziwię się, że obóz posierpniowy się podzielił. Kiedyś łączył nas wspólny wróg. Jak wroga nie ma to trzeba sobie go wymyśleć taka już jest ludzka i nie tylko, natura! Śmieszą mnie i oburzają ci, a takich się często spotyka, którzy wtedy nic nie robili, albo wręcz współpracowali z dawnym reżimem - ale teraz dyskredytują niektórych z obozu posierpniowego, usiłują robic z nich zdrajców. Obecnie odwaga staniała i wielu buńczucznie wypina pierś mówiąc, że trzeba nie było iść na jakiekolwiek układy, trzeba było twardo stawać!Itd, itp. Już jako dziecko czytałem taki wierszyk: "O większego trudno zucha, jak był Stefek Burczymucha ..." Takich Burczymuchów jest wielu. Ewa! Bary! Ta dzisiejsza młodzież jest taka sama jaką my byliśmy. Oni mają trudniejszą sytuację. Mysmy mieli jednoznacznych bohaterów, mieliśmy przez wiele lat przwodnika duchowego Papieża. A oni, wokół pełno opluwających wszystkich i wszystko. Pełno sprzecznych obrazów swiata, mącenia w głowach. Rodzice nie zawsze mający czas i chęć bycia z nimi. Nie zawsze Ci rodzice czyniący tak jak mówią! Brak jest prawdziwych i jasnych wzorców. Ale ten zamęt powoli się wyklaruje. Z tych młodych ludzi wyrosną normalni porządni mieszkancy naszego kraju którzy może za parę lat beda mówili: za naszych czasów ..., ta dzisiejsza młodzież... I tak od tysiącleci i poprzez następne tysiąclecia. Z oknem promienne słońce, skrzący się śnieg. Czyż nie jest pięknie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Różnijmy się godnie! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.01.06, 08:17 Kazimierzu, młodzież już nie jest taka jak wcześniej. Korzysta z wszystkich nowoczesnych pokus, głównie "akceleratorów". To jest poważny problem: amfa w czasie sesji pomaga lepiej zapamiętać, ekstaza na imprezie od razu wprowadza w stan euforii itd. To miałem na myśli pisząc o chodzeniu na skróty. Nie czepiam się zachowania, bo rzeczywiście byliśmy tacy sami. Codzi mi bardziej o sposób na życie - za pomocą przyspieszacza osiągają zamierzone stany- to jest życie za pomocą pigułek, jak w Barbarelli. Branie na dyskotekach jest nagminne. Mam dzieciaki, które powoli stają się młodzieżą i strasznie się o nie martwię, stąd moje stanowisko, tak ostre... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Różnijmy się godnie! IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 12:18 Masz rację Bary. Nie ustrzegłem się wpadek w ton mentorski. Niemniej zawsze mam świadomość oceanu swojej niewiedzy. I twojej. I naszej.*** Wzburzyło mnie, przyznaję, manifestowanie przekonania iż warunkiem "szczęśliwości" jest wymarcie starszego pokolenia. Zarówno jak przekonanie o maliźnie pokolenia łebków "...na świecie bowiem pełno oszustwa, niech ci to jednak nie przesłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dązy do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu."***Z zawodu jestem urbanistą.***OK. Kazimierzup, "Przy całej swej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Różnijmy się godnie! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.01.06, 12:58 Drogi Plisie, ani przez chwilę nie myślałem o wymarciu któregokolwiek pokolenia. O ile pamiętam, napisałem, że na wyleczenie ran potrzeba jeszcze jednego pokoklenia i to, że moje pokolenie nie ma doświadczeń związanych z wojną, z czego wnioskowałem, że nam jest łatwiej przebaczyć. Przeczytaj jeszcze raz mój wpis uważnie i jeśli dalej będziesz uważał, że manifestowałem cokolwiek, to przyjmij moje przeprosiny. Nie potępiam dzieciaków w czambuł, w końcu sam mam dzieciaki, piszę tylko o moich smutnych obserwacjach i moich obawach. Wkurza mnie po prostu, że dzieciaki idą na łatwiznę i załatwiają sobie radość za pomocą proszku. Nie piszę o pokoleniu straconym, bo wiem, że wyrosną na takich samych ludzi jak my. Szkoda mi tylko, że tak łatwo się poddają modom. Używam w swoich postach uproszczeń, bo żeby wyrazić precyzyjnie własne poglądy, musiałbym pisać co najmniej esje. Brak mi na to czasu. Poza tym uważam Was, bez grama ironii, za ludzi inteligentnych i sądzę, że rozumiecie, co chcę powiedzieć. Myślę, że Twoje polemiczne posty Plisie mają na celu podkręcenie wymiany myśli, za co serdecznie dziękuję. Nie mam zamiaru przekonywać kogokolwiek do moich poglądów, wyrażam tylko to, "co mi w duszy gra" z pełną samoświadomością własnych słabości. Też uważam, że życie jest wspaniałe, i że jetseśmy na najwspanialszym ze światów. Ja niestety już przestałem dążyć do wzniosłych ideałów, zadowalam się dążeniem do tych małych. Jest realna szasa na to, że do tych uda mi się dotrzeć. Pozdrawiam wszystkich gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Różnijmy się godnie! IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 15:15 No i jesteśmy dogadani. Wracam do wspomnień. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Różnijmy się godnie! IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 10.01.06, 13:23 "abyśmy wszyscy żyli w wolnym kraju i mogli mówic i mysleć swobodnie, bez strachu! Dlatego nie mam żalu do innych że nie działali, nie czuję się lepszy że coś tam robiłem." calkowicie sie zgadzam.... ja wyjechalem z polski w 91-szym roku, czyli niedlugo po pierwszych wolnych wyborach... pamietam wscieklosc kolegów (tych z konspiry) bo pan "x", który teraz jest w zarzadzie miasta, nie chcial pomóc zalatwic jakis tam papierów... ... i ja im odpowiadalem, ze dobrze robi pan "x", bo przeciez nie "walczylismy", aby zmienic ludzi "uprzywilejowanych", tylko aby nie bylo ludzi "uprzywilejowanych"... sam mialem sporo pokus tego typu... czesto znajomi dziwili sie dlaczego nie pójde do tego, czy tamtego..., "przeciez dobrze go znasz"... i ja wlasnie sobie wyobrazalem tego, czy tamtego... który to, przez sympatie do mnie wlasnie zalatwia mi jakis tam papierek... i ja, zadowolony (bo juz mam papierek), psuje to, o co wczesniej "walczylem"... ... tak wiec, z szacunku dla siebie samego, z szacunku dla moich idealów i z szacunku dla mych znajomych, nigdy nie staralem sie wykorzystac moich znajomosci... pozdrowienia dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Retronawijka IP: *.devs.futuro.pl 10.01.06, 21:58 W pionierskim zaraniu naszej szkoły, gościliśmy systematycznie w jej imponującej auli osoby, uznawane za autorytety wybitne na tyle, ze zasługujace na spotkania z jej społecznością in gremio.Zaszczycił nas m.in. pisary Jalu Kurek. Pofatygował się on do Wrocławia, aby przyblizć nam pojęcie realizmu socjalistycznego, szczególnie w literaturze. Pamiętam jak obrazowo prelegent skonfrontował warsztat literacki pisarzy przedwojennych, polegajacy na wymyślaniu tematów siedząc w fotelu i kontemolując sufit swego gabinetu, ze wspołczesnym warsztatem gdy państwo wysyła pisarzy du fabryk, hut ,kopalń i opłotków wiejskich aby umożliwić im pisanie prawdy prawdziwej, czyli praktykować ów realizm.Nasza wychowawczyni i polonistka, człowiek wielkiej prawości i odwagi, po powrocie do klasy była przygnębiona i wzburzona jak nigdy. Jak on mógł, powtarzała, jak on mógł! Czy Żeromski, Reymont lub Orkan pisali z sufitu?! Ten Jalu, był literatemz kategorii pisarzy jednej ksiązki. Jego "Grypa szaleje w Naprawie" nalezała do kanonu naszych lektur obowiązkowych Najzabawniejsze że tą jedyną liczącą się ksiązkę prelegent napisał przed wojną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Retronawijka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 00:11 To mi przypomina Newerlego i jego "Pamiatke z celulozy", a nawet film z Jozefem Nowakiem w roli glownej,on tam mial takie tluste wlosy opadajace na czolo i oczywiscie robotnicze ubranie przez caly film.Nie pamietam jak poradzilam sobie z ta lektura, czy ja w ogole czytalam ? W kazdym razie juz duzo pozniej moja kolezanka usilowala mnie namowic na przeczytanie jakiejs jego ksiazki, a im bardzej sie wzbranialam tym bardziej ona naciskala, mowiac ,ze to swietna rzecz. Ulaglam ,zeby miec spokoj i w ten sposob przeczytalam "Wzgorze blekitnego snu",i sie zachwycilam, nie moglam pojac jak to mozliwe, pomimo,ze wiedzialam ze pisarze pisali albo pro albo wcale, albo do szuflady i niekoniecznie ciekawie.Chociaz Kurkowi nic nie pomoglo,on byl zawsze beznadziejny moze dlatego promowany. Jarek,chce Cie pocieszyc,nie wszystkie dzieci biora,duzo jest rozsadnych,a i od Ciebie i Twojej zony duzo zalezy.Im wiecej bedziecie na ten temat rozmawiac ,tym wieksza mozliwosc,ze dzieci zrozumieja.Wazne tez jest zeby grupa nie byla dla nich wazniejsza od waszych nauk. Mnie sie to udalo,dlatego wierze,ze innym tez moze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary1968 Re: Retronawijka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 11.01.06, 09:20 Witaj Ewo, aż tak bardzo nie martwię się o moje dzieciaki. Dostają ode mnie i żony wszystko, czego potrzebują, przede wszystkim dużo miłości, akceptacji i naszego czasu. Drażni mnie tylko chodzenie na skróty, ale o tym już pisałem. A propos wspomnień. Zwako wydeptał na śniegu Solidarność, o czym wszyscy już wiedzą. Smaczku dodaje fakt, że zrobił to w przeddzień wizyty ambasadora Kuby w naszej szkole. Dlatego była taka afera. Pozdrawiam wszystkich gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Retronawijka IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 11.01.06, 10:16 he, he niezle wymarzlem na tym sniegu... ;) pamietacie film "wielki bieg"... krecony w dwójce... tak sobie wyobrazam czasy stalinowskie ... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Retrowspomnienia ale i aktualne 11.01.06, 09:24 Ewa? A pamiętasz może pójscie do kina na wszystkie części naraz adaptacji filmowej "Cichego Donu". Ja z tego ponad sześciogodzinnego seansu pamiętam to, że co chwila na stole wśród grupy pijanych Kozaków stawiano potężną butlę wódy, a potem były jakieś bitwy. Żadnych innych wątków nie pamiętam!:-) Szczęśliwie żadnych sptkań z pisarzami nie pamiętam, za to prof. Genowefa Bawolska prowadzała nas na wszelkie spektakle do Teatru Polskiego i Kameralnego. Do Współczesnego tylko raz na "Cud w Alabamie" - Wspólczesny miał w czasie naszej nauki bardzo niski poziom spektakli. W teatrze Polskim nastała era Skuszanki i Krasowskiego i tam wręcz wypadało bywać. Po wszystkich spektaklach bywały w klasie dyskusje o sztuce. W ogóle to Bawolska nauczyła nas wiele. Zorganizowała m.innymi w 8 klasie kurs tańca towarzyskiego połączony z nauką zasad dobrego wychowania. Powiozła nas na wycieczkę do Kórnika, Gniezna i Poznania. Towarzyszyła jej wtedy młoda kobieta która do niej mówiła ciociu (po kilku latach dowiedziałem się, że to była jej córka - musiał się tu kryć dramat samotnej kobiety wychowującej dziecko). Żałuję, że nie zdążyłem Jej powiedzieć o tym jak wiele od niej zawdzięczam! Ciągle się wybierałem do niej na Wielką (koło Hubskiej, gdyż tam mieszkała), ale zawsze coś wypadało! Coraz częściej przychodzi mi żałować, że do kogoś nie zdążyłem! Jak bardzo zaczynam rozumieć myśl księdza Twardowskiego: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Niedawno pożegnałem koleżankę z która działałem w UW. Pożegnałem na cmentarzu, w końcówce jej życia "nie zdążyłem" Ją odwiedzić. Dlatego teraz gdy usłyszę o czyjejś chorobie to mam nadzieję, że wizyty nie znaniecham. Co do dywagacji na temat dzieci. Mam trzech dorosłych synów. Cała trójka nie pali, nie pije (lampkę alkoholu czasami to i owszem!:-). Ja rzuciłem palenie 16 lat temu gdy synowie mieli wchodzić w wiek dojrzewania. Bałem się, że zaczną palić. Niedawno odczuliśmy ogromna satysfakcję kiedy najmłodszy z synów, dwudziestolatek powiedział nam dlaczego jest takim abstynentem: bo Wy (czyli my z żoną) zachowujecie się tak jak mówicie! Była to jedna z największych pochwał jakie w życiu usłyszałem od kogokolwiek. Oprócz tego wszystkiego cały wolny czas poświęcaliśmy dzieciom. W każdy weekend byłem z nimi w górach na nartach, lub na wycieczkach. Obecnie cała trójka jest instruktorami narciarstwa zjazdowego, a najstarszy syn w najbliższym czasie ma uzyskać stopień najwyższy w tej branży: instruktora wykładowcy. Ze wszystkich stron słyszę pochwały od innych rodziców których dzieci moi synowie wychowują na nartach (wychowują, bo praca z grupą narciarską w górach to nie tylko nauka jazdy na nartach). Jak na razie, jako rodzice mamy poczucie spełnienia. Jak im się powiedzie w życiu rodzinnym, z paniami ich życia? Nie wiem. Najstarszemu synowi i i jego żonie powiedziałem na ślubie: "a teraz kochane dzieci, jezeli którekolwiek przyjdzie do mnie narzekać na swoją połowę to zostanie pogoniony. Zastanawiac się nad ewentualnym wspólnym zyciem można przed przysięgą małżeńską. Po ślubie muszą robić wszystko aby ten związek trwał (czyli najaczęściej ustępować - obustronnie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18 Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor. Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i znajomych i tu i w kraju. A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most Szczytnicki ma byc zamkniety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:28 Heniek, Ty chyba chcesz , zeby mnie szlag trafil na miejscu. O jakich Ty latach piszesz i o jakich schodach??? Zapytaj sie Dudaka, co on mowi o swoim wieku. Ja mam w domu mnostwo schodow i latam po nich we wszystkie strony, a mam tylko pare lat mniej niz Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18 Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor. Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i znajomych i tu i w kraju. A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most Szczytnicki ma byc zamkniety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Retrowspomnienia ale i aktualne IP: *.production / 209.245.22.* 11.01.06, 20:18 Kaziu, bardzo trafnie wszystko opisales. Mialem nie pisac ale zmusiles mnie do refleksji. Teatr Polski doskonale pamietam gdyz bywalem na wszystkich spektaklach. Moj wujek byl tam aktorem. Jakos nigdy nie lubialem czytania lektor. Pomimo ze bardzo duzo czytalem to jednak lektory budzily we mnie opor. Z tymi klasycznymi bylo latwo. Dudek mial tzw bryki. Wypracowania na temat innych sciagalem od Bogdana Fiedora ktory siedzial za mna.Czasy Stalinowskie pamiettam jak przez mgle. Ale nigdy nie zapomne komunikatow radiowych o stanie zdrowia Stalina i grobowego glosu spikera ktory oznajmil ze serce wielkiego wodza przestalo bic. No i akademi w szkole nr 36. Pamietam jak pani Timerjazjew sie cieszyla ze moze wroci do Rosji. Co do dzieci to macie racje. Najwazniejsze jest wychowanie w domu i przyklad z niego plynacy. Moja corka jest dziennikarka i tlumaczem na Polski ksiazek z angielskiego. Mam jej wszystkie tlumaczenia ale najbardziej cenie to pierwsze na ktorym jest jej dedykacja. "To tlumaczenie jest mozliwe dzieki mojemu ojcu, ktoremu wszystko zawdzieczam." Ja mam olbrzymie wyzuty sumienia ze nie zdazylem odwiedzic przed ich smiercia kilku bardzo bliskich mi osob. Bylem wielokrotnie w Polsce ale zawsze jakos nie zdazylem z odwiedzinami. Teraz robie wszystko zeby odwiedzac rodzine i znajomych i tu i w kraju. A teraz mam pytanie do wszystkich. Jak obecnie wyglada Hotel Monopol. Bede z grupa 20 przyjaciol z USA. Na zakonczenie pobytu chca spedzic 2 dni we Wroclawiu blisko centrum. Z informacji na internecie nic nie wynika za wyjatkiem ze ma 2 gwiazdki. Poprzednio zawsze nocowalismy w Rezydencie. Ale tam sa strome wysokie schody a my juz nie pierwszej mlodosci. Poza tym most Szczytnicki ma byc zamkniety. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Hotel Monopol 11.01.06, 21:01 Jak wygladał kiedyś i jak wyglada dzisiaj zobaczysz na tej stronie: wroclaw.hydral.com.pl/test.php?obiekt=000038&start=0&tend=8 Te zdjęcia sa na stronie którą załozył młody, dwudziestoparoletni chłopak kochajacy swoje rodzinne miasto. Ma na imię Piotr, a przyjął sobie nick Neo. Do tego wkładania zdjęć przyłaczyło sie kilkaset osób w wieku od kilkunastu do ... (nie wiem ilu, bo ja 56 latek tez w tym uczestniczę). Nikt za to nie bierze pieniedzy, a jest to najlepszy zbiór zdjęć o Dolnym Śląsku. Sam Hotel Monopol ma w środku windę, senny nastrój i klimat bardzo podobny do starych lat. Nie znajdziesz tam hipernowoczesnych luksusów, ale stary sympatyczny klimat. W dawnej kawiarni Monopol (gdzie u szatniarza mozna było kiedyś kupić zachodnie papierosy) jest teraz sklep. Hotel jest w centrum miasta i stare pryki (jak my) mogą spokojnie i bez zbytniego zmęczenia mieć tu punkt wypadowy na najciekawsze miejsca Wrocławia. Jak się domyślam powoli zblizamy się do czerwca i mam nadzieję, że się wtedy spotkamy. Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Hotel Monopol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 00:52 No nie co Was chlopcy napadlo, jakie pryki, jakie schody, co z Wami? Niedawno moj woj w wieki 90 lat sie ozenil, to o czym Wy szczawiki mowicie. To ja tez sie mam tak czuc? Ja tak nie umiem. Nie mam szronu na glowie,ale w sercu ciagle maj .Kaziu ledwo sie rok 2006 zaczal, to Ty jeste ze stycznia, ze juz masz te 56 lat? Inny temat - kiedy Monopol byl budowany,tomial to byc hotel z domem towarowym i do tego powrocono. Ja Monopolu nie lubie, bo tam jest ochydne jedzenie. We Wroclawiu jest mnostwo swietnych hoteli w centrum miasta. Monopolu nie polecam, w kazdym razie ja sie tam z Wami nie spotkam, bo tam sie czas zatrzymal, w zlym tego slowa znaczeniu. Kaziu, oczywiscie, ze pamietam Cichy Don, inaczej jednak niz Ty,bo ja jestem kobita ,a tam sie kochali,ze az strach,wódy zadnej nie wiedzialam, tylko to uczucie co to szalejem kwitlo.Do tego wczesniej czylalam ksiazke, ktora byla naprawde swietnie napisana. W tamtych czasach trudno bylo znalesc utwory pelne takich namietnosci,a ja wlasnie tego szukalam. I kiedy poszlismy do kina, prawda,ze sie zmeczylam, ale mialam moznosc konfrontacji mojej wyobrazni z ta z filmu.Ruscy kochali monumenty i oczywiscie ten utwor zpackali.Nie myslcie,ze bylam kiedykolwiek pro ruska, to tylko ta milosc mnie porwala i nie uwierzycie, ja ciagle ja pamietam. Heniek, nie wiedzialam, ze masz taka madra corke, a jakie ksiazki ona tlumaczy? Staram sie zapamietywac co piszecie i nie zawsze mi sie udaje, dlatego skacze z tematu na temat. Moi synowie tez niczego nie uzywaja i calkiem sobie niezle radza, ja jestem z nich bardzo dumna. Kaziu to razem mamy juz pieciu abstynentow Jarek za pare lat do nas chyba dolaczysz , tego Ci zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp 56 lat 12.01.06, 06:48 Tak, jestem styczniowy!:-)A książka Cichy Don też mi się podobała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: 56 lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 00:20 Ale mnie zaskoczyls, to ja jestem mlodsza !!! Balam sie troche, co powiesz na Cichy Don, juz mi lepiej. Cos sie dzisiaj dzialo, na moscie Szczytnickim, wygladalo na to ,ze ktos albo cos spadlo z mosty do kanalu.Powinni o tym pisac w jutrzejszej gazecie. Korek byl gigantyczny. Jarek i tak bedzie! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: Szczytnicki 13.01.06, 11:29 Ale poza tym to sie da po parku spacerowac:)) Bylem tam w czasie ostatnich Swiat. Wg. specjalistow to "czarna woda" rzeczka plynaca w poprzek miedzy Odra przy Biskupinie a kanalem powodzowym na Zalesiu, przeplywa wlasnie w/pod Szczytnickim. Patrz ogrodek japonski i po drugiej stronie tam gdzie mieszkal Kornafel. To moje ostatnie odkrycie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Szczytnicki IP: *.production / 209.245.22.* 13.01.06, 21:03 A ja dokladnie pamietam jak Czarna Rzeczke wpuszczano w rurociagi. Bylo przy tym wiele amunicji. Z Jaskiem Stechlikiem znalezlismy wielki noboj, chyba mozdzieza. Poszlismy z nim na milicje na Szymanowskiego. Gdy milicjanci zobaczyli nas kazali nam spie.....c razem z tym nabojem wtrzucilismy go do rzeczki i chyba lezy tam do dzisiaj. A czy ktos pamieta jeszcze restauraje szwajcarska i lampy w parku i orginalna herbaciarnie w ogrodku japonskin i czynne toalety i tor wioslarski na kanale, czy wspinaliscie sie po drabince na wierze widokowa i wiele innych juz nieistniejacych atakcji Zalesia, Zacisza, Sepolna i Biskupina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary1968 Re: Hotel Monopol IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 12.01.06, 09:03 Droga Ewo, ja póki co jestem w klubie - moje dzieciaki nie biorą i niech tak zostanie. Mam nadzieję, że za parę lat będę mógł znów to napisać. Z abstynencją to tylko ja mam problem he he. Zwłaszcza małe pyfko... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 13.01.06, 21:13 Droga Ewo, mi chodzenie po schodach jeszcze nieprzeszkadza. Na kondycje nie narzekam. Ale beda ze mna znajomi, zreszta wspaniali ludzie, ktorzy maja sztuczne kolana. Dla nich wchodzenie po bardzo stromych schodach z bagazem jest nie latwe. Dziekuje wszystkim ktorzy napisali o Monopolu. Ja preferuje Rezydenta, czyli stary zlobek. Jak oni odleca przeniose sie tam. Zreszta nawet gdybym tam nie nocowal to i tak mozemy sie tam spotkac, chyba ze macie lepsze propozycje. Jarek, u mnie z abstynencja tez problem. Bardzo lubie piwko. Szczegolnie Zywca na ktorego recepture pracowalem ze znajomym wlascicielem browaru i teraz robie cos zblizonego. Poza tym mam grupe znajomych z ktorymi wazymy piwo w browarze. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Park Szczytnicki 14.01.06, 10:42 Heniu! Tu znajdziesz dużo informacji i zdjęć o parku: wroclaw.hydral.com.pl/000012,obiekt.html Co do Hotelu! Monopol łączy się z róznymi wspomnieniami. Wielu ludzi kultury przyjeżdżający do Wrocławia wybierało tylko ten obiekt (nie było zreszta wielkiego wyboru) Obecnie wokół rynku jest kilka dobrych, wygodnych hoteli np na Marii Magdaleny, na Kiełbaśniczej. Tu jest pełen wykaz: www.wroclaw.pl/m8953/ Odpowiedz Link Zgłoś
robak_wroc a kogos uczyla jurdzinska?? 15.01.06, 13:13 mnie "uczyla" informatyki. bardzo nie lubila jak ktos wiedzial wiecej niz ona, przez co zawsze max dst dostawalem na koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Park Szczytnicki IP: *.228.111.187.Dial1.Denver1.Level3.net 16.01.06, 03:18 Dziekuje za informace. Nie wiedzialem ze az tyle hoteli jest w centrom. A ty ktory bys polecal? Nie chodzi nam o jakis drogi. Dla nas hotel musi byc czysty i wygodny. Hotel dla nas to tylko dobre spanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Hotele 16.01.06, 08:15 Nie znam "dogłębnie" żadnego, gdyż mam we Wrocławiu rodziców i z hoteli nie korzystam!:-) Obecnie każdy hotel musi trzymac odpowiedni standard. Kieruj się lokalizacją która najbardziej Wam pasuje i ceną (szkoda przepłacać) Urokliwe są przy Kiłbaśniczej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Hotel Monopol IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.01.06, 08:44 Henry, jeszcze parę lat temu też piłem Żywczyka, ale mi przeszło i przerzuciłem się na Tyskie. Jak przyjedziesz, może być Żywy, byle mocno schłodzony - jakoś się przełamię, he he.Z tym browarem toś mi zaimponował. Słyszałem, że za Wielką Wodą nie ma dobrego piwa - stąd chyba wasz pomysł z samodzielnym warzeniem. Piwo w ogóle jest fajnym tematem do wspomnień. Pamiętam, jak na studiach trudno było kupić piwo we Wrocławiu !!! Czasami w knajpie była jedna kolejka i pyfko się kończyło, potem szlakiem hańby od knajpy do knajpy... to były czasy. Pewnym sklepem był SAM przy pętli tramwajowej na Biskupinie, kurczę trzeba było się tłuc przez całe miasto dla kilku butelek, teraz chyba studiuje się łatwiej - browar w każdym sklepie. Do Wrocławia przyjeżdżam teraz rzadko, ale z kumplami szukamy zawsze urokliwych kuflotek. Ostał się już chyba tylko sklepik firmowy przy browarze Piasta - jaka panorama ludzkich charakterów, klientela prima sort. Mam nadzieję Henry, że dasz się zaprosić na małe piweczko. Pozdrowienia dla wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 16.01.06, 16:12 No coz prawda ze dobrego piwa u nas nie ma. Ale to juz potroche nieprawda. Powstalo mase makrobrowarow ktore robia calkiem niezle piwa. To ja wszystkich zapraszam na piwo. Pamietam doskonale czasy gdy wedrowala sie przez caly Wroclaw za kufelkiem piwa.W tych czasach mozna bylo dostac piwo na peronach dworca glownego. Kupowalo sie bilet do Brochowa i mialo sie sokistow z glowy. Mojego kolego mama sprzedawala w sklepie na Morskim Oku i czasem zostawiala nam skrzynke wroclawskiego fula. A czy chodziliscie w ogolniaku do Zygmusia na kufelek? Tak wlasnie stalem sie smakoszm zlocistego napoju. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Hotel Monopol IP: *.production / 209.245.22.* 16.01.06, 16:18 Przypomnial mi sie fajny epizot zwiazany z piwem. Po obronie pracy magisterskiej poszlismy do Obywatelskiej na piwo. Piwa nie bylo wiec skonczylo sie na wodeczce. Ale smak pozostal. W sasiednim sklepie bylo piwo ale tylko na wymiane butelek. Na nic zdaly sie tlumaczenia ze aby miec butelki musimy najpierw kupic piwo. Pani sie zdenerwowala i zadzwonila po milicje. Milicjanci byli bardzo wyrozumiali i dzieki nim dostalismy po butelce piwa. To byly czasy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp "Zygmuś" 16.01.06, 16:26 To jak pamiętamy ten budynek: wroclaw.hydral.com.pl/4068,obiekt.html Ja tam może ze dwa razy piłem piwo (w czasie rdukacji nie byłem jego smakoszem - a i piwo nie zawsze było tak samo smaczne!:-) Od lat w tej dawnej piwiarni nic sie nie dzieje. Potem miałem słabość do Okocimia, kiedy go widziałem to "przesadzałem". Prawdziwynm smakoszem piwa stałem sie dopiero po 1990 roku, kiedy można kupić każdy gatunek piwa i ma on zawsze ten sam, dobry smak. Obecnie dietetyczka zakazała mi tego pienistego napoju! Nie wolno mi nic co powstało z ziarna! Na szczęście (lub nieszczęście) fermentację i destylację przeprowadza się też z innych produktów roślinnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: "Zygmuś" IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.01.06, 16:49 Drogi Kazimierzu, nie popadaj w zły nastrój - ja i Henry chyba też nie gardzimy innymi produktami destylacji. Myślę, że dojdziemy do porozumienia, chociaż mówią, że gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. Przy kompocie z ziemniaków znajdziemy jednak wspólny język. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: "Zygmuś" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 23:43 Gdzies mnie zgubiliscie po drodze, a ja sie nie dam wykolegowac.Piwo jest dla mnie malo wazne,choc pilam ciemny Okocim jako male dziecko,bo w Okocimiu mieszkala moja babcia.W pozniejszych latach nie sposob bylo kupic w browarze nawet buteleczki.Wszystko dzies jechalo.Z dziecinstwa pozostal mi zapach slodu i wytlokow z jeczmienia,przed browarem staly furmanki z konmi i godzinami czekaly na zaladunek, a konie mialy zawieszone na gebach worki z owsem. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Okocim 17.01.06, 00:21 Ewa! Okocim produkuja w Brzesku, choc jest chyba dzielnica tego miasteczka która się nazywa Okocim!:-) Jest to miasteczko na trasie z Krakowa do Tarnowa. Tam sie skręca w prawo do Nowego Sącza skąd pochodzi moja synowa ( www.ewelinamarciniak.pl ). A co se bede żałował, mała reklama rodziny dobrze czasami robi!:-) Jest zresztą laureatką wielu festiwali tzw poezji śpiewanej. Co do piw, to w tej chwili trudno pisać o lokalizacji produkcji. Browar Piast nie produkuje, ale piwo Piast mozna kupić produkowane w różnych miejscach kraju (miedzy innymi w Warszawie). Żywiec to cała grupa piw (Żywiec, EB, Warka) Wszystkie to piwa typu pils wzorowane na Pilsnerze czeskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Okocim IP: *.228.33.166.Dial1.Denver1.Level3.net 17.01.06, 04:51 Kaziu widze ze znasz sie na piwach. Ja jako smakosz i obecnie amator producent tego napoju tez troche postudiowalem historie piwa. Szkoda ze w wielu krajach, miedzy innymi w Polsce zniknely z mapy doskonale browary a ich nazwy uzywaja wielkie koncerny. Ojciec mojego kolegi z rogu Szymanowskiego i Noskowskiego otwieral po wojnie browary we Wroclawiu. Nie pamietam ile tego bylo ale w samym miescie kilkanascie duzych. Ja pamietam trzy.Ale pamietam piwo z Radkowa, Sobotki-Gorki , Ziebic i kilku innych miasteczek. Co do listu Ewy to czy pamietacie wytwornie wina na Wiwolskiego i jesienia transporty gnijacych jablek na wozach konnych i traktorach? Nigdy nie zapomne tego zapachu. Choc przez jakis okres wyrobami z tego giganta nie gardzilem. Ale takie byly czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Okocim IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 17.01.06, 13:09 Henry, nie ma co się wstydzić tzw. bełtów. Jak mówi stara mądrość ludowa - nieważne co, byle sponiewierało... No ale Ewa mnie zaskoczyła, tak wcześnie zaczynać ??? Tak czy inaczej w czerwcu podegustujemy piwek z różnych poziomów fermentacji, żeby siać twórczy ferment. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Okocim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 23:58 Kaziu,kiedy sie jedzie pociagiem to sie wysiada na stacji Brzesko-Okocim.W dawnych czasach przy dworcu staly bryczki,ktorymi sie jechalo do Okocima.Wpierw bylo Brzesko. potem tak jak piszesz droga do Nowego Sacza, w pewnym momencie w prawo i zaczynal sie browar.Jest jeszcze Gorny Okocim i jeszcze jakis , juz teraz nie pamietam. Browar zostal zalozony przez Goetza,wytwarzano w nim mnostwo innych produktow tez. Mam ksiazke, z dziesieciolecia Polski niepodleglej i tam jest zdjecie z lotu ptaka i dokladny opis wszystkiego w kolo. To byl bardzo bogaty majatek, a Brzesko to bylo liche miasteczko,przepraszam, ale tak bylo. Wiem bo moj stryjeczny dziadek ozenil sie z jedna z panien G.Teraz sie troche zmienilo jak wszystko i wszedzie. Pamietam doskonale Wiwulskiego, a to za sprawa mojego ojca ktory robil eksperytyzy owocowe, tam tez. Opowiadal jak te gnijace samochody owocow byly zasypywane siarka,po czym robilo sie z tego wino,dlatego ja nie znam smaku tych pysznych wytworow.Zreszta ja wam nawet do piet nie dorastam, bo pic nie musze, choc moge.I pomimo,ze wczesnie zaczynalam. Pije piwo kiedy pracuje ciezko fizycznie,rzadko Okocim, choc mam sentyment, najczesciej czeskie piwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Okocim IP: *.production / 209.245.22.* 18.01.06, 22:04 Ewcia, my tez nie musimy pic, ale przynajmniej ja bardzo lubie zlocisty, pieniacy sie napoj. Innymi trunkami w dobrym towazystwie tez nie gardze. Oprocz wspomnianego juz piwa robie swietna ratafie. Kazdy rocznik ma inny smak. Co do Wiwulskiego to jabka wozono tam w moich czasach wozami konnymi i na przyczepach traktorowych. Byl z tego niezly smrodek. Co do siarki to jest ona dzisiaj w kazdym winie. Dodaje sie ja dla przerwania dalszej fermentacji. Czy dalej we Wroclawiu panuje zima? To dziwne ale u nas jest bardzo cieplo i sucho. Tylko w gorach sa duze opady sniegu. Szkoda bo musze podlewac trawe i drzewa zeby nie wyschly. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Zima 18.01.06, 23:03 Jest zima i to taka nastojaszcza! Jest śnieg i był okres mrozów. Teraz trochę zelżało, popadało, ale: podobno za dwa dni mają przyjść jeszcze większe mrozy. W taką porę, na świeżym powietrzu dobrze służy herbata góralska. To znaczy herbata z prądem czyli spirytusem, lub wódką. Byle nie za dużo! I nie przed wyjściem na mróz, ale po powrocie do ciepłego wnętrza. U mnie w Jeleniej Górze gdzie obecnie mieszkam zima jest wszechwładna. Jutro jadę do Wrocławia. Zobaczę jaka zima jest w moim rodzinnym mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Piórka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 19.01.06, 08:39 Tak jak napisał Henry, my nie musimy droga Ewo, czasami faceci lubią przechylić szklaneczkę i tyle. Prawdą jest, że najlepsze popijawki odbywają się w wyłącznie męskim towarzystwie. To oczywiście nie trąca antyfeminizmem. Faceci to koguciki i w momencie, kiedy są kobiety, zaczynają się napinać i stroszyć piórka. Jestem ciekaw, czy reszta chłopaków podziela mój pogląd, ale z mojej perspektywy tak to wygląda. Nie oznacza to droga Ewo, że jestem wrogiem imprez z kobietami - uwielbiam je, lubię patrzeć na kobiety w tańcu, to czysta poezja. Co się zaś tyczy zimy, to rzeczywiście dołożyło, a ma być jeszcze lepiej. Herbata po góralsku jest naprawdę dobrym rozwiązaniem. Nie dość, że rozgrzewa, to jeszcze chroni przed chorobami. Gorące pozdrowienia dla wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Goralskie napoje 19.01.06, 11:19 Tu gdzie mieszkam a dokladnie na polnocy tego kraju pije sie "karsk". Rozni sie sposobem przyzadzania od goralskich napojow z Pl. Otoz. do filizanki wlewa sie kawe i wrzuca monete 1 kr. nastepnie dolewa sie spirytus tak dlugo ze lezaca na dnie filizanki moneta bedzie widoczna. Wtedy napoj nadaje sie do picia. Nie jestem pewny czy bedzie to faworyt Ewy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Piórka IP: *.production / 209.245.22.* 19.01.06, 20:47 Jarek, masz calkowicie racje. A co do zimy to ja nareszcie dzisiaj mamy. Od rana pada gesty snieg i nawet utrzymuje sie. Bardzo potrzebujemy wilgoci. Herbata po goralsku jest wysmienita. Ja zapoznalem swoich znajomych z krupnikiem staropolskim oczywiscie na miodzie. Mala czarka tego przedniego napoju wypita na goraco doskonale rozgrzewa.Gdy jeszcze polowalem byl to niezastapiony napoj na rozgrzewke Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Szkolne wspomnienia! 19.01.06, 21:05 Zastanawiałem się, czy ta nasza aktualna dyskusja nadaje się na forum szkolne wspomnienia, ale doszedłem do wniosku ze nasze "inne" doświadczenia są jakby kontynuacją edukacji szkolnej. Czyli jak najbardziej na miejscu! Dla Henryka ( i nie tylko) polecam stronę: www.bractwopiwne.pl/?lang=pol&men=beer&num=hist&no=6 Dla miłośników nalewek i innych napitków polecam: www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=304&kat=28 Na tym apetyciku można znaleźć całkiem ciekawe inne opisy. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Jak wam się podoba? 19.01.06, 21:22 Tu cytat: "Pamiętam jak przed trzydziestu laty najważniejszym zajęciem obywatelskiego życia było jedzenie” – pisał Leon Potocki w drugiej połowie XIX wieku i tak malował kulinarną codzienność zamożnego dworu litewskiego: “Dzień zaczynano od kawy ze śmietanką (...) Około godziny dziesiątej odwiedzić apteczkę, napić się po kieliszku anyżówki, kminkówki lub pomarańczówki i zakąsić pierniczkiem lub śliwką na rożenku, było rzeczą nieodzowną. O jedenastej gospodarz, przepiwszy do gości dużym kieliszkiem ajerówki (...) dla zaostrzenia apetytu, z kolei każdego częstował, po czym na lekką zakąskę zapraszał, ale ta zakąska składała się i z kołdunów, bigosu, kiełbas, i zrazów, a dokoła półmiski z ruladą, rozmaitą wędliną i serem. Porter i piwo towiańskie gasiło pragnienie. O drugiej podawano do stołu. Obiad poprzedzała wódka, a towarzyszyło wino (...). Po obiedzie roznoszono kawę ze śmietanką, w parę godzin później frukta i konfitury, pomiędzy którymi w lecie ogórki z miodem, a w zimie orzechy i mak smażony w miodzie najgłówniejszą odgrywał rolę. O szóstej następowała herbata z ciastem, a wnet potem ochoczy gospodarz wołał: - Panowie (...) zawód życia krótki, napijmy się wódki! O dziewiątej wieczerza złożona z pięciu lub więcej sutych potraw, z bojaźni, aby się z głodu nie przyśnili Cyganie. Koło północy chcąc nie na czczo pójść do spoczynku, dawano wereszczakę, po czym po parę lampeczek krupniku lub ponczyku wypić wypadało i to się nazywało podkurkiem.” Ciekawe jakie mieli wątroby!?!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Jak wam się podoba? IP: *.futuro.kielce.msk.pl 19.01.06, 22:20 Pozwoliłem sobie zajrzeć na rekomendowaną stronę CZ.P. Marciniak i...dawno już nie byłem pod takim wrażeniem. Doświadczyłem uczestnictwa w intensywnej radości bycia osób mi nieznanych, ale nie obcych.Uczestnictwa obdarowujacego poczuciem szczęścia, nie wygasającego z wyłączeniem komputera. Jestem zdumiony, że istnieje sposób aby cyfrowo elektroniczny twór, emanował z taką mocą, czarujacą aurą.Takich poruszeń doznawałem tylko obcując z najwyższej klasy dziełami sztuki. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa piwo i inne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 00:34 Wyszlam na beznadziejna babe, co to nie pije i z pewnoscia ma za zle.Nie jestem wrogiem niczego co ludzkie,byle z rozmyslem.Ja jezeli cos pije to najczesciej czysta wodke.Nalewki sama robie,ale pije je rzadko.Ostatnio zrobilam nalewke na pigwowcu japonskim,kwasna jak diabli,wiec nie czuje sie smaku alkoholu. Dyskusje miedzy wami czytam z zainteresowanie,bo malo wiem na ten szczegolny temat. Wracajac do siarki, to ta o ktorej pisalam byla sypana w duzych ilosciach na kompletnie zgnile owoce tak ,ze czulo sie tylko zapach siarki, a innego juz nie.Heniek Ty pamietasz jablka, a ja truskawki. To musialo byc okropne wino truskawkowo-siarkowe. Tez bylam na stronie ewelinamarciniak zeby wiedziec, o czym pisze Kazik,teraz wiem dlaczego jest dumny i ma racje. A do tego nie wiem,cze zauwazyliscie,ze ja zawsze nawiazuje do poprzednich wypowiedzi i odpowiadam na pytania, a wy nie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: piwo i inne IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 20.01.06, 08:45 Droga Ewo, wydawało mi się, że zawsze odpowiadam na Twoje posty i okazało się, że nie. Postaram się, by to się więcej nie powtórzyło. Nikt Cię nie traktuje jak benadziejną babę. Odnoszę wrażenie, że wszystkie posty mają zabarwienie żartobliwe (wyjąwszy oczywiście te, które tyczą spraw poważnych - martyrologii etc.), no może Plis bierze wszystko na serio i bardziej niż dosłownie (taki drobny wtręcik). Nie bierz Ewo wszystkiego do siebie, bo to nie ma sensu. Osobiście bardzo się do Ciebie przywiązałem i cenię ciepło z jakim piszesz. Nie wyobrażam już sobie tego forum bez Ciebie, Plisa, Henrego, Kazimierza, Azji ( mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem. Bycie chłopcem ma jednak swoje prawa i wszyscy muszą czymś tam błysnąć. Kup mężowi nowy "wypasiony" telefon komórkowy i zobaczysz, że straci kontakt z rzeczywistością na kilka dni. Będzie się bawił i rozgryzał wszystkie możliwości techniczne. Ze mną jest tak zawsze - każdym gadżetem cieszę się jak świnka w deszcz. Z moich obserwacji wynika, że z chłopięctwa się nie wyrasta. Piszę to wszystko w skrócie, bo nie mam czasu na więcej. Dlatego Ewo nie miej do nas żalu jak trochę stroszymy piórka. Chłopcy muszą pokonkurować, pokazać który lepiej piłkę kopie... Jednak ile żywych wspomnień w tych wszystkich postach! Gorące pozdrowienia dla wszystkich, a DLA EWY SZCZEGÓLNE Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 16:02 Mam nadzieję Henty, że podzielasz unanie dla witryny HYDRAL, nie sposób jej przecenić. Z wielu względów park Sz. jest dla mnie Arkadią, Moja codzienna droga na Parkową z ulicy 9-tego, 8-mego Maja{dawniej Hindenburg Strasse),nieuchronnie prowadziła dróżkami szczytnickiego. Rano pośpiesznie a po lekcjach, zazwyczaj w miłym towarzyatmie, drogami okręznymi, nieśpiesznie {mostki, rododendrony,pergola, modrzewiowy kościółek, ławeczki... musicie uruchomić swoje wyobraznie i pamięci...);-)) Natomiast wspomnienia o skali horrorusą rezultatem nocnych powrotów z meczów bokserskich w Hali Ludowel w okresie kdy po zmroku w mieście wybuchała kanonada jak na wojnie, kiedy nikt kto nie musiał nie wychodził z domu. Ja po impezie w Hali , przepinałem zegarek z reki na nogę i zagłębiałem się z duszą na ramieniu w mroki parku Szczytnickiego. Brrr.Poza strachem nie doświadczyłem nigdy nic złego. Wyniosłem stamtad plastyczniejsze rozumienie frazy- nie dręcz się tworami wyobrażni. No i Szczytnicki stał się dla mnie pierwszorzędnym elementem kajobrazu mojej wrocławskiej "Pragi" - Sępolno,Biskupin,Zalesie,Zacisze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Park Szczytnicki. IP: *.production / 209.245.22.* 20.01.06, 16:46 Ewa, ja naprawde nie uwazam Cie za straszna babe. Ze ktos nie pije to jego sprawa. Mam kolege ktory nie pije a bardzo dobrze czuje sie w naszym towazystwie. Zreszta my nie pijemy codziennie i na "umor" jak to mawial moj dziadek.W niedziele jest bardzo wazny mecz fudbolu w Denver. Jezeli nasza drozyna go wygra to bedzie uczestnikiem finalu. To cos jak mistrzostwa swiata. Oczywicie ze cala paczka sie spotykamy u kolegi, nauczyciela z tutejszego ogolniaka z ktorym warzymy piwo i kilka tych piwek wypijemy. Musze dodac ze on robi wysmienite kielbasy na zakaske. Zreszta z ta paczka jade do Polski. Wiesz Ewa zawsze mi sie bardzo podobalas. Mieszkalismy bardzo blisko ale chyba nigdy nie zamienilismy z soba slowa. Nie dawno widzialem Twoje zdjecie z jakiejs imprezy harytatywnej i trzymalas lampke z winem, Musze przyznac ze jestes atrakcyjna kobieta. Park Szczytnicki, Cymbo, Czarna Rzeka, Zalesie, Zacisze, Sepolno to najlepsze wspomnienia z moich lat mlodosci. Czasem chodzilem na piechote do szkoly lecz najczesciej jezdzilem 16 tka.W tym czsie tranwaje jezdzily dosyc punktualnie i mialem tak opracowany czas wychodzenia z domu ze zawsze zdazylem do szkoly. Park Szczytnicki to glownie teren zabaw, wypadow nocnych no i pozniej pierwsze randki. Wyobraz sobie Pils ze pierwsza randke mialem z dziewczyna z 9 Maja. W Parku znalem kazda drozke, kazda ukryta lawke no i co tu ukrywac, wszystkich jak to sie mowilo chuliganow tez. Sam do nich nie nalezalem ale czasem wypilem z nimi piwo. Niektorzy z nich byli potem bardzo szanowanymi mieszakncami Wroclawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 21:44 To prawda, że na 9-Maja mieszkały i mieszkają szczególnie atrakcyjne wrocławianki. Chociaż ja poznałem swoją żonę w akademiku na Trmwajowej, zwanym pancernikiem.A czy znasz i pamiętasz taki unikat, połozony na obrzezu parku, w rejonie Akademii Wychowania Fizycznego, willę w formie gotyckiego zamku?Piszę to jako test, czy Kazimierzp zdoła podrzucić stosowny link.Sprawdzian dość wyrafinowany, przyznaję. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Willa 21.01.06, 11:45 Czy o tej myślałeś? wroclaw.hydral.com.pl/9466,obiekt.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Willa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.01.06, 16:38 To jest to. I Ty i witryna jesteście niesamowici. Czapki z głów! A willa wydaje się być niezbyt fotogeniczna. W naturze sprawia silniejsze wrazenie. Z niektrymi obiektami architektonicznymi bywa, takze na tej stronie, odwrotnie. Tak mi sie wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: AZJA. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.01.06, 22:19 Absencja Azji zaczyna być zdecydowanie dotkliwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Park Szczytnicki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 19:14 Jestes mezczyzna dlatego nie miales w parku przygod.Byl czas kiedy tam sie roilo od ekshibicjonistow.Pamietam taki dzien lal deszcz,pomyslalam, dzisiaj przejde spokojnie z Zalesia na Zielonego Debu, a tu nagle caly krzak sie telepie,a w nim biedny mokry facecik w niekompletnym ubranku. Wzglednie bezpiecznie bylo przed poludniem,kiedy chodzilam na wagary do parku sama ,siedzialam na roznych lawkach i czytalam ksiazki, bylo mi nad wyraz dobrze.To byl czas naszej niewiedzy,pusty cokol niedaleko Kopernika zawsze mnie ciekawil,teraz wiem ze to po Eiherdorfferze,moglam zrobic byka w nazwisku, ale i tak bedziecie wiedzieli o kogo chodzi. Park dalej lubie bardzo, choc brakuje mi wielu mostkow i kaskady na strumyku,wszystko zniknego w glebi ziemi. Bylam w parku na spacerze z psem jakis czas temu, moj mlodszy syn zdajacy mature w II LO zadzwonil i powiedzial,ze zdal mamtematyke na 6,alez bylam dumna i szczesliwa,obraz parku w tym szczegolnym momencie utkwil mi w pamieci,bylo czarownie. Mam pytanie do Plisa,czy znales Marka Hlasko,on mieszkal na 9 maja?Czy moze byl od Ciebie starszy?Masz racje z Azja dodawala pikanterii.Jarek twierdzi,ze ona sie odezwie tylko inna.Musimy poczekac. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Azja, Ewa, my!:-) 21.01.06, 20:25 Azja nas czytuje! Mam nadzieję, że się odezwie sama i to nie pod zmienionym nickiem. Ewa! Jestem bardzo ciekaw Ciebie. Mam nadzieję, że ten czas do czerwca (kiedy Henryk będzie) szybko nadejdzie, choć może należałoby się wcześniej spotkać aby "przygotować się" do Jego wizyty!:-) Co się stało, że dużo wczesniej niż zazwyczaj jesteś na forum? Dziękuję za ciepłe słowa o mojej synowej. Przesłałem te teksty co o niej pisaliście, niech się dziewczyna dowie jacy wrażliwi są absolwenci dwójki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Azja, Ewa, my!:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:28 Czasami udaje mi sie napisac nie po nocy, a dzisiaj wracam do nocnych godzin,zwlaszcza,ze ziab i boje sie o moje rury wodne, co to wspaniali fachowcy zapomnieli zaizolowac. Pociszyles mnie,skoro uwazasz,ze Azji przejdzie to dobrze. Moze to i pomysl ,zeby sie spotkac wczesniej, w czerwcu moze byc zbyt duzo emocji na raz.Pomyslimy,niech no tylko zrobi sie cieplej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Niesforni IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.01.06, 08:53 No, was tylko na chwilę samych zostawić, to szalejecie bez umiaru, jak dzieci. I kolejna setka pękła. Już nie pamiętam, kto zaproponował spotkanie przed przyjazdem Henrego, ale jak mądry mówi to i posłuchać przyjemnie... Nietsety nie mogę odnieść się do waszych wspomnień z powodów oczywistych, ale czytam je wszystkie z wypiekami na twarzy. Oby tak dalej! Jak tak dalej pójdzie, to otwaorzymy stowarzyszenie, do którego wstęp będą mieli tylko absolwenci Dwójki, a taki luźny pomysł. Pozdrawiam gorąco w te mroźne dni Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Park Szczytnicki. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.01.06, 22:18 Z Markiem Hłasko chodziłem do 6 klasy w szkole 32 na Sępolnie. Wiek uczniów był mocno zróżnicowany. Marka pamiętam mgliscie, wyraziście natomiast jego dziewczynę, też z naszej klasy. Nie wiedziałem że Marek mieszkał na 9-tego Maja. Hłasko był inny, nadawał jakby na innych falach. Na mnie sprawiał wrazenie mało koleżeńskiego. Ale to dlatego ,że był czynny w innym środowisku. Mówiono mi wówczas o jego próbach literackich i że jest prowadzony przez pisarza Stefana Losia. Czytałem ksiązkę Łosia, bodaj pod tytułem "Chłopcy z placu broni". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa zarty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 18:56 Oj, chcialam tylko wami potrzasnac.Nie biore niczego do siebie,bo nie taka mam nature.Zawsze bylam wesolkiem, takze nie frasuj sie, jest dobrze, tez sie do was przywiazalam,a do tego jestem szalenie tolerancyjna.I popatrz Azja nas olala i sama sie z wami ostalam i bede,bo was lubie!!!! Zachowania chlopiece znam i cenie,bo czesto umilaja zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zarty IP: *.228.30.229.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 18:37 Bardzo ladnie Ewa napisala. Cenie sobie wyrozumialos na roznice pogladow. Ja na wagarach w parku czesto spedzalem czas z Dudkiem lub Zygmuntem Koscielniakiem, Czasem Andrzejem Badura, ale czesciej chodzilismy do ZOO. Bilet kosztowal zlotowke i nie bylo obawy wpadki. Czasem chodzilismy do Kina Warszawa, ale po jakiejs lapance odechcialo sie nam. Ewa czy ty pamietasz Wielowiejskich ktorzy mieszkali dokladnie z tylu za moim domem ma Karlowicza? Do Pilsa, wile doskonale pamietam. Kazimierz jest niesamowity a strona internetowa poprostu wspaniala. Czesto po niej buszuje i lezka mi sie kreci za Wroclawiem. W pracy mam wielkie zdjecie lotnicze Zalecia wydrukowane z tej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Pamiec 22.01.06, 18:41 a gdzie i kiedy ci Wielowejscy na Karlowicza mieszkali? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Pamiec IP: *.228.30.229.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 18:47 Nie pamietam numeru domu. Ja mieszkalem na Szymanowskiego 27, a oni mieszkalo za moim plotem. W tym samym domu co Jezewscy. Nastarszy syn byl Andrzej i jedna corka chodzila ze mna do podstawowki. Gdzies tak pod koniec lat 50tych wyprowadzili sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Pamiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 20:07 Heniu pomieszales.Najstarszy byl Stefan potem Zosia i Olenka.Ktoras z nich chyba Olenka bedac malym dzickiem wziela do ust wtyczke z zelazka pod pradem i miala blizne. Zosia byla bardzo ladna. Stefan taki troche bokser z wygladu,skonczyl prawo we Wroclawiu,mieszkal w Londynie i mial mnostwo pieniedzy,juz umarl.Co z Zosia nie wiem, Olenka wyszla zamaz za swojego kuzyna,ktorego tez znam.Mam jeszcze zdjecie z jedna z siostr. Wszyscy byli starsi ode mnie i mojej starszej siostry. Mieszkali dokladnie po drugiej stronie trawnika na Karlowicza wiec rzeczywiscie ich ogrod z Twoim sie laczyl.Wyprowadzili sie do Warszawy.Teraz ten dom jest po remoncie i jest najladniejszym domem na Zalesiu. Przez dlugi czas miszkala tam Kika Wadasowa i tez umarla.Nie pamietam numeru, ale latwo sobie przypomnicie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Pamiec IP: *.227.252.219.Dial1.Denver1.Level3.net 22.01.06, 20:28 Masz racje. Pomylilo mi sie troszke. Oczywiscie byl to Stefan. A z Zosia chodzilem do podstawowki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Henry IP: 81.219.215.* 22.01.06, 20:48 Aczkolwiek w kraju, to także egzystuję z dala od Wrocławia, gzie kończyłem szkołę powszechną, średnią i wyższą. Stąd także u mnie sentyment do miasta i wrocławian , jego zrozumienie.Bywałem we Wrocławiu regularnie na grobach rodziców, jednak w ubiegłym roku po raz pierwsz dałem się wyręczyć dzieciom. Twoje Zalesie dla mnie kojarzy się bardzo symoatycznie, szczególnie z MorskimOkiem, Czarną Wodą i uroczuskiem "Bunkier". "Za Gierka" budowano w tym rejonie jakąś sporą fabrykę. Na szczęście nie zostałą zdaje się dokończona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Cymbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:22 Po bunkrze na Cymbo albo Cymborasa sladu nie ma. Caly Wroclaw ta nasza gorke nazywa Kilimandzaro i nikogo nie obchodzi, ze my wiemy lepiej. To o czym piszesz to miala byc fabryczka nalezaca do zrzeszenia inwalidow i mialy tam byc szyte rekawiczki. Nic z tego nie wyszlo,dalej stoi tylko niebiesko zardzewiala konstrukcja. Teraz obok maja powstawac apartamentowce,bardzo drogie zreszta,to cudne miejsce, ale na spacery i na rower, nie wiem czy to bedzie sie nam podobalo, ale trzeba isc z duchem czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Cymbo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.01.06, 22:12 Kilimandżaro, od razu wiadomo o co chodzi! Istnienie w przestrzeni naszych umysłów to tez godna forma egzystenci i nijak "wbrew" ani duchom ani upiorom czasu. Hej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cookies Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.06, 08:29 W pazdzierniku ub.roku wspominalismy zimę stulecia z lat 60-tych.Była wówczas zamknieta szkoła i przeniesione klasy maturalne i nie tylko. I proszę,"historia pogodowa",moze się powtórzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zupelnie inny temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 20:10 Czy wiecie,ze duzo osob nas czyta,ale sie nie odzywa,to takie ciche podgladactwo,wolalabym zeby sie odzywali,bo kazdy ma cos innego na uwadze. Zamarzla mi rura w kuchni,walczylam z nia przez pol dnia, udalo sie, ale musze jej pilnowac, dlatego dzisiaj krotko. Rzeczywiscie ta zima jest podobna do tej poprzedniej, wspominanej, to bylo w 1962 roku Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! 24.01.06, 23:03 Ewa, ta zima bardzo ostra była chyba w 1963 roku. Mielismy przedłuzone ferie (czyli zamkniete szkoły) Potem było lato z Czarną Ospą!:-( Ciekawe jak Ci rury zamarzły w kuchni? Musiałaś mieć otwarte okno, albo w jakiś dziwny sposób przeciąg w pomieszczeniu. Stary sposób budowlańców na zamarzające rury(a jestem nim z zawodu i praktyki) to puszczenie ciurkiem wody do zlewu. Nigdy nie zamarznie!:-) Tyle, że licznik też leci jak głupi! Od jutra powolne ocieplenie i nie będzie już takich silnych mrozów. Mam nadzieje, że komary i inne insekty wyginą!!!! Z ciepłym, jeleniogórskim pozdrowieniem Kazik Piotrowski (ciepłym w sercu!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 08:31 Kazimierzu, może byś coś napisał o pandemii czarnej ospy we Wrocławiu. Widziałem kiedyś film fabularny opowiadający o tym, jestem jednak ciekaw, jak to wyglądało naprawdę. Rodzice niewiele o tym rozmawiali, a jest to ciekawy fragment historii powojennego Wrocławia . Pozdrowienia dla kibiców, o których pisała Ewa. Taka nieśmiałość w tym wieku ? Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 13:59 No coz, tremy nie brakuje podgladaczom takim jak ja. Poczytuje sobie Was juz od dluzszego czasu, ale jakos zabraklo odwagi na komentarz. Bary - ty mnie nie kojarzysz, ale jesli jestes tym Jarkiem z 4B to bawilismy sie na wielu imprezach razem, Andrzej Lis, Monika Brzostowska, Skraba....? Z Azja bylam razem w klasie.... tez brakuje mi jej pikantnych ripost; A ja za oceanem jak Henryk, tylko na polnocno-wschodniej stronie :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Milo, ze dwojkowicze maja sobie tyle do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 14:25 Cześć Asiu, czekałem na twój post, widziałem, że bywałaś tu wcześnie. Pewnie, że Cię pamiętam! Swego czasu przeżywałem okres cichej fascynacji, jedna wtedy chyba Skraba był na topie... No cóż takie życie. Ze Wielką Wodę to , z tego co wiem, wyjechałyście razem z Moniką. Co potem - tego już nie wiem. Całuję gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 14:46 Nie mogles mnie bardziej rozbawic i polechtacmoja babska proznosc :) No coz, Skraba to przeszlosc. Od czasu do czasu jestesmy w kontakcie. Obecnie siedzi w Anglii (z ostatnich sluchow). Monika nadal za wielka woda. Nasze drogi schodza sie i rozchodza. Mieszka 20 minut od Nowego Jorku. A ja w Massachusetts... w USA od prawie 17 lat. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 14:46 I nawet byłem u Ciebie w domu - Koło targowiska na pl. Grunwaldzkim. Oglądałem ostatnio zdjęcia z osiemnastek - na kilku jesteśmy nawet obok siebie. Ty i nasza forumowa Ewa jesteście do siebie podobne, chyba, że się bardzo zmieniłaś, jednak w coś takiego nie uwierzę. Macie ten sam rodzaj ciepła. Napisz, co u ciebie słychać, jak leci, jak mąż, jak dzieci... Ostatnio często widuję się z Wojtkiem, próbujemy razem pracować. Z tego, co wiem Paweł się strasznie w życiu pogubił - szkoda, lubiłem go mimo wszystko. Szumacher prowadzi kasyno i się upasł jak... Reszta różnie. Jeżeli chciałabyś do mnie napisać: jarek.strojny@op.pl Pozdrowionka dla dwójkowiczów Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.universalplastics.com 25.01.06, 14:55 Wszystko sie zgadza. Mieszkalam na Reja. Zdjecia z Toba tez mam. Nie sadze, ze zaszly we mnie wielkie zmiany. Ciesze sie, ze zostalam porownana do Ewy - to komplement. Masz racje, bije od Ewy duze cieplo. Jesli chodzi o Skrabe, to mysle, ze odnalazl sie i trudny okres ma za soba. Napisze wkrotce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 25.01.06, 15:13 Tylko, żeby to wkrótce było jeszcze dzisiaj. Bardzo się cieszę, że w końcu się odezwałaś. Widząc Twój nick byłem pewny, że chodzi o Ciebie. A tak swoja drogą nie komplementowałem - to było stwierdzenie faktu i tyle. Czekam na obszerną korespondencję. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Zima, czyli ten zupełnie inny temat!!! IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 25.01.06, 16:02 ale skleroza!!! czytam, nazwiska mi znajome... ale niczego nie kojarze... wstyd mi, ale moze to kara boska... pzdr dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. 25.01.06, 17:47 Jak tu pisać o ospie kiedy tu takie sympatyczne spotkanie! Wprawdzie wirtualne, ale już sobie wyobrażam jakie mrówki Wam latają wokół serca. Sam takie momenty przeżywam kiedy mam sie spotkać z jakąś swoją byłą miłością. Niestety, albo "stety" platoniczną. Moją pierwszą spełnioną mam u swego boku od ponad 33 lat. Po przeżyciu tych paru lat, po obserwacjach przeżyć innych osób stwierdziłem, że najpiekniejsze i najtrwalsze we wspomnieniach miłości są te niespełnione! W pamięci zachowujemy te wyidealizowane, te o których marzyliśmy, te których dotyk ręki przyprawiał nas o drżenie! Pozwoliłem sobie kilka lat temu napisać do niektórych z nich i podziękować za to, że w moim życiu, w moich marzeniach były! Odzewy były bardzo sympatyczne. Jedną z nich moja żona poznała i bardzo się polubiły!:-) Jareczku! Na temat ospy mam niewiele wspomnień. Moi rodzice na początku wakacji, zaraz po egzaminach wstępnych do dwójki, wysłali mnie na kolonie na których byłem przez dwa miesiące i atmosfery Wrocławia nie poznałem (nie żałuję tego). Pamiętam jedynie jak mnie na początku szkoły prof. Genowefa Bawolska odesłała do domu po zaświadczenie o szczepieniach ospy. Bez niego nie mogłem uczestniczyć w lekcjach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 19:50 Mnostwo tematow sie nazbieralo.Ospe pamietam,wracalismy z rodzicami z nad morza i musialismy sie szczepic w Babimostach,gdzie pielegniarka tepym narzedziem niewiadomego pochodzenia robila nam naciecia na ramionach. Na szczescie mnie sie to nie przyjelo, ale moja mama bardzo chorowala.Jechalismy nasza swietna syrenka od strony Lesnicy gdzie byly rogatki i sprawdzanie zaswiadczen.Potem juz nic ciekawego sie nie dzialo. O ile dobrze pamietam to tylko wroclawianie mogli wjechac do miasta inni nie. Przy moscie Szczytnickim w akademiku rolnictwa byla kwarantanna,budynek byl otoczony plotem na ktorym wisialy dzieci, bylo lato i nic do roboty w tym zamknieciu. W Szczodrym byl szpital dla chorych.Bylismy bardzo przejeci w rozny sposob,dzieci bo uwazalismy to za pewnego rodzaju wyroznienie,starsi bali sie bardzo i wiecznie nas ostrzegali.Wsrod lekarzy byli ludzie zupelnie bezmyslni,nie szczepili sie ani nie zabezpieczali i w ten sposob jeden dobry lekarz umarl. Moja kuchenna rura to wynik wspanialej dzialalnosci fachowcow,ktorzy nie ocieplili rur,ktore sami przeniesli z cieplejszego miejsca do zimniejszego,na to polozyli regips i uwazali,ze jest swietnie.Juz wczesniej porobilam w regipsie przeswity i powkadalam welne mineralna,ale przy tych mrozach to i tak bylo za malo.Puszczanie ciurczkiem wody tez nic nie daje / w moim wypadku,bo probowalam /,trzeba puszczac ciepla,ale wtedy w kaloryferach nie jest cieplo,najlepiej wstawac pare razy w nocy itd.To i tak nic bo, dzisiaj u mojego syna strzelila rura i zalala jego mieszkanie i sasiedzkie ponizej tez,a jest to nowy dom,hurra fachowcy.W kazdym razie cos sie dzieje,nawet to zabawne jak juz minie. Pamietacie jak pisaliscie o domu na Witelona to - jest to budynek o architekturze historyzujacej,stanowiacej swobodna interpretacje renesansowego,obronnego dworu slaskiego.Zbudowany w 1912.Jest przykladem architektury konserwatywnego neoromantyzmu.To jest z ksiazki mojego kolegi historyka sztuki- Wroclaw czas i architektura - Janusz Dobesz.Ten dom po wojnie zamieszkiwala rodzina Kuczynskich i o ile sie nie myle to slynna Maduza tam wlasnie mieszkala,bo ona byla z ta rodzina spokrewniona. Po tych wszystkich przygodach bardzo bylo mi przyjemnie przeczytac,co o mnie myslicie i mam od razu swietny humor. Kaziu, a ta zima to nasz rok szkolny 1962/63 takze oboje mamy racje. I jeszcze sie ciesze,ze taki ruch nastal!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Ospa!:-) Wolę inne wspomnienia. IP: *.production / 209.245.22.* 25.01.06, 20:45 W domu tym mieszkala rodzina Kuczynskich z jednym z nich Ryskiem sie kolegowalem. Slynna Meduza byla ciocia Rysia. Z tad miala tez przezwisko ciocia bo Rysiu w 8 klasie odezwal sie do niej ciocia za co sromotnie oberwal. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Meduza! 25.01.06, 22:46 Meduza! Czyli profesor panna Wanda Nowakówna (gdyz tak się przedstawiała). Mnie nie uczyła, uczyła moją sistrę i ona bardzo dobrze Meduze wspomina. Ewa! Szybkie ocieplenie rur, takie doraźne, ale dosyć ryzykowne to kupienie pianki poliuretanowej w specjalnym "aerozolu". Nawiercenie otworów w tej scianie wokół rur i wpuszczenie pianki w te otworu przez plastykową rurkę. Pinaka się spieni i zastygnie oblepiając wokół rury. Jeżeli da się jej za dużo to ścianki z suchego tynku ("po polsku" nazywanego regips) mocno powypycha! Ewa i Pils! Podajcie mi swoje adresy na mój prywatny adres emailowy kazimierzp@hoga.pl prześlę Wam debiutancką płytę Eweliny!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Meduza! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 00:09 Rysiek Kuczynski sie juz z Witelona wyprowadzil.Jego bardzo ladna zona byla ze mna w radzie rodzicow.Maja chyba dwoje dzieci mlodszych od moich. Kaziu dzieki za rade, ale pianka w to miejsce sie nie nadaje,ucapilam zreszta juz moich fachowcow i zmusze ich do poprawienia tego co bezmyslnie spartaczyli,ja sie niezle znam na remontach,bo sama duzo robilam w moim domu i wiem co mam im palcem pokazac. A Ty powinienes miec mojego e-maila,podam Ci go mimo to. Przypomnialo mi sie ze suchy tynk wynalezli Polacy,ale nie bylo zainteresowania,wiec patent poszedl na zachod,gdzies o tym czytalam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Meduza! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 26.01.06, 00:43 Meduza była w szkole od samego początku, podobnie jsk druga , sympatyczniejsa moim zdaniem biolożka, Janina Poluszyńska, cieszAca sie takim respektem że nie nadaliśmy jej żadnej ksywy. Chciałbym jeszcze przywołać pamięć Wielce Czcigodnego naszego geografa, profesora Pastwę. Był on przed wojną nauczycielem polskiego gimnazjum w Gdańsku. W nazistowskich Niemczech były 3 polskie gmnazja ; w Gdańsku, Bytomiu i Kwidzynie. Uczęszczanie do tych sxzkół a szczególnie nauczanie w nich zwiazane było najpierw z szykanami a nastepnie cięzkimi represjami. Każda z tych szkół ma bogatą historię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Do Kazimierza IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 26.01.06, 08:52 Kurczę, wyrzuciło mój list. Komputer mnie się psuje. Kazimierzu, nie bądź taki chitry. Jeżeli możesz, to wyślij mi też płytę synowej. Co prawda moim zdecydowanym guru poezji śpiewanej jest Grzesiu Turnau, ale jestem otwarty na nowych wykonawców. Sam zresztą śpiewałem. W czasie studiów byłem w TUBB II (Teatr Uniwersytetu im Bolesława Bieruta - i ciągle ta dwójka) Przygotowywaliśmy spektakl złożony z piosenek Brassensa, jednak nie wiedzieliśmy, że w tym samym czasie robią to samo studenci wrocławskiej PWST. Ich premiera była szybciej, tym samym nasz projekt zdechł. Pozostała jednak miłość do piosenki francuskiej... Na wszelki wypadek podaję mój adres jarek.strojny@op.pl Pozdrowienia dla dwójkowiczów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Meduza! IP: *.production / 209.245.22.* 26.01.06, 17:35 kaziu, ja sie tez pisze na te plyte!! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Heniu! Wyślij adres pocztowy! 26.01.06, 23:32 Wyslij adres pocztowy na moja skrzynkę elektroniczną: kazimierzp@hoga.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 20:04 A co sie Wam wszystkim stalo? Zamarzliscie, czy co ? Ja sie juz przyzwyczailam do mrozow,kiedy jest -5 C to mi jest goraco,co znaczy sila przekonywania!Gorzej z jezdzeniem samochodem,ulice dzielnicowe sa w oplakanym stanie,wszystkie sa juz wyslizgane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.228.66.244.Dial1.Denver1.Level3.net 29.01.06, 00:04 Nie zamarzle, U nas jest w dalszym ciagu cieplo. Nad ranem lekki mroz a w dzien do +18 stopni i jak zwykle swieci slonce. Najwiecej opadu sniegu mamy zawsze w marcu i kwietniu. A poza tym to juz mysle o wyjezdzie do Ziebic, na Litwe i najbardziej to do Wroclawia. Za dwie godziny jedziemy na zabawe do klubu poskiego do Denver. Doleko, ale poyrzeba sie troszke rozerwac i pogadac po Polsku. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Heniu! Wyślij adres pocztowy! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.01.06, 08:20 Ewa ma rację, -5 to prawie lato. Kurczę nie pisałem, bo nie mogłem. W piątek do 20 siedziałem z kontrahentami z Włoch. Głupio byłoby się wyrywać do komputera, chociaż przyznam, że chodziło mi to po głowie. Rozmowy z wami to już nałóg. Cały weekend czekam na pójście do pracy. Chyba jednak podciągnę internet do domu. Heniu ćwicz polski, bo tutaj może będziesz musiał rozmawiać "w warunkach ekstremalnych", z plączącym się językiem he he. Dzięki temu forum odnajduję znajomych, z którymi dawno straciłem kontakt, vide Zwako, Mysza... Czekam na kolejnych, poza tym poznaję coraz to nowych ludzi. To jest odjazd. Gorąco pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp W czasie smutnych dni 30.01.06, 09:38 Teraz kiedy wszyscy przeżywają ten tragiczny wypadek w Katowicach trudno pisać o czymś innym. Znajomi dziennikarze wypytują mnie jak to się mogło stać i czy cos takiego nie grozi w innych miejscach. Niestety, wysoko przetworzone technologie, a takie się obecnie w budownictwie stosuje nie znoszą jakichkolwiek działąn na zsadzie jakoś to będzie, jakichkolwiek "usprawnień" robionych przez laików. Wymagają też ścisłego przestrzegania zasad utrzymywania takich obiektów. Dlatego im szybciej chcemy być postrzegani jako europejsczycy, czy ludzie światowi, tym szybciej powinniśmy pozbyć się belejakości w działaniach. Informacja dla krajan: wysłałem w sobotę, dzisiaj albo jutro powinne przesyłki dojść. Do "amerykanina" powinno dojść za parę dni. Dostałem adres Henrego w sobote wieczorem i dzisiaj wysyłam! Życzę miłych wrażeń przy słuchaniu. Oby niczyja głupota nie narażała nas na takie smutne chwile! kazimierzp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: W czasie smutnych dni IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.01.06, 10:42 W takich chwilach myślę zawsze o wyścigu szczurów i odkładaniu rzeczy na później. Staram się żyć tu i teraz, z rodziną. Na dobrą sprawę w każdej chwili może się okazać, że nie ma żadnego "potem". Po śmierci mojego ojca miałem wielki żal do siebie, do losu, że nie powiedziałem mu, jak go kocham, jaki jest dla mnie ważny. Miałem wtedy 22 lata. Staram się więc mówić moim bliskim to wszystko, co czuję. Nawet kiedy się złoszczę, mówię im, że ich kocham. Równie dobrze każdy z nas mógł tam zginąć... Pozdrowienia dla wszystkich Jarek P.S.Podziękowania dla Kazimierza, zrobimy reklamę synowej w naszych środowiskach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: W czasie smutnych dni IP: *.production / 209.245.22.* 30.01.06, 16:14 Kaziu, dziekuje za wyslanie mi plyty. 24 lutego mamy zabawe i aukcje na cele wyslania uczniow do Ziebic. Puszcze te plyte w przerwach orkiestry. Przerazila mnie tragedia w Katowicach. Sam mieszkam w 1 strefie obciazen sniegiem przy 5psi wiatru. Masz racje co do projektowania, materialow i kontroli. Wielokrotnie zatwierdzalem zmiany projektowe i wiem z jaka odpowiedzialnoscia sie to wiaze. Nawet srobka o tym samym wymiaze srobce nie jest rowna.Pamietam z czasow polskich jak sie budowalo i ciarki przechodza mi po plecach. Mam nadzieje ze juz teraz tak sie niepostepuje. Moje najwieksze wyrazy wspolczucia i modlitwa dla tych rodzin. Aby wiecej takich tragedi nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.01.06, 17:46 HENRY- utożsamiam sięz Twoim odniesieniem do katowickiej tragedii. Dobrze że potrafiłes tak to wyrazić. BARY- uświadomiłeś mi że chyba tylko nie zdajemy sobie sprawy, jakwielu ludzi nosi w sobie taki żal do siebie, do losu, że... Też do nich należę. Dziękuję Kazimierzup. Moje opinie mogą być tyjko wrazeniami kompletnego laika. Rozumiem. że też nie sa pozbawione znaczenia. Jedynym rodzajem sztuki, dostępnym mi z praktykowania, jest sztuka przejścia przez życie będąc pozbawionym wszelkich talentów. To nie kokieteria. Jestem kontent że anegdota zostanie spożytkowana. I jeszcze taka natretna refleksja. Jak osoba autentycznie wrazliwa, może poradzić sobie w show biznesie? To mze być interesujjące także dla pokolenia żaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: W czasie smutnych dni IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 30.01.06, 19:51 Przeczytalem wypowiedzi i popadlem w zadume. Kazde zycie ludzkie jest wartoscia jedyna i niezastapiona - w tym ujeciu wydarzenia w Katowicach sa tragedia. Ale wczesniej tez zawalil sie dach w innej miescowosci i zginely chyba dwie osoby, a wczesniej gineli ludzie w wypadkach drogowych i w przemyslowych ( tez na wieksza skale). Nie bylo jednak smutnych dni i zaloby narodowej. Czy zycie tamtych ludzi bylo mniej warte? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Każde istnienie jest najwyższą wartością! 30.01.06, 20:27 W religii naszych starszych braci w wierze (Żydów) jest przyjęta zasada, że kto ratuje jedno życie to tak jak by ratował cały świat! Z tym się w pełni zgadzam. Życie każdego mojego dziecka, mojej żony to jest mój świat! Mój cały świat! Gdyby wystapiło zagrożenie życia każdego z nich to waliłby się mój świat, świat mi bardzo bliski! Kiedy w eter idą informację o śmierci pojedynczych osób to nie przemawia tak do wyobraźni, jak tragedia w której giną dziesiątki, czy setki ludzi! Wtedy dopiero uświadamiamy sobie, że wśród nich może być ktoś bliski nam! Dlatego powinniśmy cieszyć się życiem, zdrowiem naszych bliskich i dziękujmy Najwyższemu, że pozwala nam cieszyć się sobą nawzajem, oby jak najdłużej! Nie jestem osobą ortodoksyjnie wierzącą. Nie wiem w ogóle czy wierzę? Ale wiem, że istnieje cos co utrzymuje nas wszystkich we wspólnocie. Że każe Ona nam być razem, trzymać się. Może nalezy to nazwać miłością bliźniego, może to należy nazwać chęcią podtrzymania gatunku, czy stada. Może!?! Ale bez tego bylibyśmy nikim! Nie wiem jak dzisiaj wygląda Ewa, nie wiem jak wyglada Henry, Bary, Azja, Pixel czy inni. Nie wiem, ale jesteście mi bliscy! Czuję się z Wami mocno związany. Dzisiaj słowem! Jutro gestem, wyglądem, wspólnymi przeżyciami i SŁOWEM! Jesteście moim światem! Bądźcie jak najdłużej moim światem! Oby nikt i nic tego nie zakłóciło. Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Każde istnienie jest najwyższą wartością! IP: *.production / 209.245.22.* 30.01.06, 22:02 Kaziu, bardzo ladnie to ujeles. Nic dodac, nic odjac. To bardzo smutny czas. Jak chcesz zobaczyc jak wygladam, wprawdzie 5 lat temu, wystukaj na wyszukiwarce Google moje nazwisko. Drugi od gory jest Annual Report United Power i tam znajdziesz moje zdjecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Każde istnienie jest najwyższą wartością! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:04 Heniu, wcale sie nie zmieniles, tylko jakies masz jasniejsze wlosy !!! Moj maz pracuje w budownictwie i mowi, ze glowna bolaczka wszystkich obecnych budow jest budowanie jak najtaniej. Przetargi tak wlasnie wygladaja. Czy wiecie , ze tej zimy umarlo ponad 200 osob z zimna? Szokuje,gdy dzieje sie to naraz, a pojedyncze smierci umykaja. To tak jakby byly lepsze i gorsze. Ja podziwiam ten ogolny zryw do oddawania krwi, bedzie jej tyle, ze przyda sie i w innych okolicznosciach, dobrze,bo krwi brakowalo. To zaskakujace, ze tak podobnie myslimy,a moze wlasnie nie.Mnie tez dobrze z Wami i to bardzo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:02 Piszesz NEMO: życie ludzkie jest wartością jedyną i nie zastąpioną...Ale, czy nie jesteśmy wieloma nośnikami dle Jednego Życia,które na lotkach ewolucji sięga po wyższe piętra świadomości? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: W czasie smutnych dni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 00:08 Plis zobacz mniedzy nami jest roznica dwoch minut,ale jestesmy blisko.Wznosimy sie na wyzyny w dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:31 Nie. To tylko takie werbalne pląsy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: W czasie smutnych dni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 31.01.06, 00:38 P.S. A bisko jesteśmy, zaiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Ewelina IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 31.01.06, 08:44 Kazik, bardzo dziękuję za płytę synowej. Nie będę jej komentował, bo nie miałem zbyt dużo czasu na słuchanie. Ewelinie zazdroszczę jednego - łączy w sobie kilka talentów: komponuje, pisze niebanalne teksty i do tego potrafi to pięknie zaśpiewać. Dla mnie jest to prawdziwa poezja śpiewana. Ona śpiewa swoje i od siebie. Stanęła w rzędzie z Dylanem, Brassensem, Wysockim, Brellem, Okudżawą etc. etc. Niestety Ewelina tworzy muzykę niszową i raczej nie zrobi kariery radiowej. Na falach eteru puszcza się wyłącznie sieczkę i nawet w mojej ukochanej niegdyś Tróce nie można już posłuchać poezji, chyba że w nocy. Jednak niech się tym nie przejmuje, w takim ułożeniu może pozwolić sobie przynajmniej na niezależność twórczą. A ona ma coś do powiedzenia, i tekastami i muzyką. Pogratuluj jej Kazik odwagi twórczej i gorąco zachęcaj do nagrywania dalszych płyt, bo warto. Co się tyczy tego forum, muszę powiedzieć, że dawno nie czułem się tak dobrze. W niezauważalny sposób nawiązały się takie więzi, że powoli zaczynam was traktować jak członków rodziny. Moja żona z zazdrością słucha opowieści o nowych znajomych. Nie wiem, czy dwójka ma w sobie jakiś czar, ale nawet po aktywności absolwentów innych skół widać, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Żona dość rzadko spotyka się z ludźmi ze swojego liceum, jakoś ich do siebie nie ciągnie. A wczoraj Kazik zabił ćwieka mojej połowicy. Była zdumiona, kiedy otwierałem przesyłkę z płytą. Kazik, jeszcze raz chcę ci z serca podziękować za płytę. Ewelinie chcę podziękować za to, że idzie pod prąd, i że ceni w życiu coś więcej, niż pieniądze i tanią popularność (per aspera ad astra) oraz za to, że poruszyła we mnie jakąś strunę... Pozdrawiam wszystkich gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Ewelina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 00:32 Ja sie wypowiedzialam chylkiem do Kazikowego ucha.Nie napisalam tak ladnie jak Ty,ale na to samo wychodzi.W tych piosenkach jest jedno zdanie,ktore mnie powalilo podobienstwem do moich wlasnych mysli,tyle, ze ona jest taka mloda. Co do Trojki to juz jakis czas temu sie na nia obrazilam,nie jestem w stanie sluchac przerywnikow mowionych wibrujacym meskim glosem bez sensu i powtarzanych co pare minut,jakbym ja nie wiedziala jakiego radia slucham i czy sa to wiadomosci czy cos innego. Wpierw sluchalam bez przerwy RMF Classic i chyba po pol roku przeszlam na radio RAM,ktore zwlaszcza rano nadaje muzyke hiszpanska i portugalska, a wiec inna, niz pozostale stacje.Co prawda tez sa przerywniki,ale mniej zloszczace i ogolnie nie sa tak nachalne. Jarek powiedz zonie, ze ja tez opowiadam, tylko synowi i on tez juz Was wszystkich zna.Poniewaz to on sie wyprowadzil niedawno,cieszy sie,ze nawiazalam nowe obiecujace kontakty i nie wazne, czy uda nam sie spotkac czy nie.Dzieki tym spotkaniam /po nocy/ tyle sie dowiedzialam,zwlaszcza Jarek od Ciebie,bo nie znam prawie ludzi z Twojego pokolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Ewelina IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 01.02.06, 09:58 Ewo, tak a propos spotkania - jak mam się do Was zwracać - per Pani/Pan ? Co się tyczy spotkań międzypokoleniowych, to muszę przyznać, że mam kilku starszych od was kumpli. Jakoś nawiązywanie znajomości nigdy nie sprawiało mi trudności. Ci kibice czytający tylko posty na forum mają problem z otwarciem się na innych, a szkoda, bo są na pewno wśród nich osoby interesujące. Ja jestem zdecydowanym ekstrawertykiem, momentami nawet ekshibicjonistą i jakoś żyję. Nie boję się wyrażać własnych myśli, bo tak naprawdę nie interesuje mnie to, czy one się komuś podobają, czy nie. Najważniejsze, że podobają się mnie. Zawsze piszę z proletariacką szczerością i nie jestem piętnowany przez forumowiczów. Stąd mój apel do "kibiców" - ludziska przestańcie się czaić w zakamarkach, piszcie do nas. W końcu to forum jest publiczne, dostępne dla wszystkich!!! Niepokoi mnie Ewo tak długa nieobecność stałych bywalców. Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza tych, którym opowiadamy nowości z forum Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 01.02.06, 14:59 Słuchajcie kochani, naszłamnie taka pomysła, że może powyminiamy się zdjęciami? Henry już wyszedł z ukrycia, tak jak myślałem absolwenci II LO trzymają się lepiej, niżby wskazywały na to metryki (wygląda na mojego niewiele starszego brata). Poza tym podczas pierwszego spotkania, ktore jak mam nadzieję się wydarzy, nie będziemy mieli problemu z identyfikacją. Czekam na opnie he he. Każdy z nas wyobraża sobie interlokutora we właściwy sobie sposób. Po sposobie wyrażania myśli, sądzę że Plis nosi okulary i ma szpiczsatą bródkę, Kazika widzę w wełnianym swetrze i aparatem fotograficznym na szyi, Ewa nosi blond włosy do ramion i ma ciepły, radosny uśmiech. Kochani, nie miejcie mi tego za złe - tak was sobie wyobrażam. Pozdrawiam gorąco i czekam na odzew Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:22 he, he ja sie chetnie dolacze... choc ostatnio zadko sie odzywam (mam troche pracy) i chetnie tez was bym zobaczyl.... tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"? pzdr pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:20 he, he ja sie chetnie dolacze... choc ostatnio zadko sie odzywam (mam troche pracy) i chetnie tez was bym zobaczyl.... tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"? pzdr pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako- Re: Zdjęcia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.02.06, 17:26 he, he ja sie chetnie dolacze... choc ostatnio rzadko sie odzywam (mam troche pracy) i chetnie tez was bym zobaczyl.... tylko jak i gdzie te zdjecia "powiesic"? pzdr pawel Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Zdjęcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 00:57 I znowu sie usmialam. Ja chwilowo jestem wsciekle czerwona,tak naprawde jestem brunetka, choc zdazalo mi sie miec rozno pasma,blad tez ,ale nie zupelnie.Wlosy do ramion,tu masz racje i czesto sie smieje. A Ty dla mnie jestes wysokim szczuplym facecikiem w okularkach z ciemnymi potarganymi wlosami, no i co?Plis nie ma brody,gleboko osadzone niebieskie oczy i waskie usta, czuje przed nim respekt,czy nie jest kims waznym?Widze nawet Azje na wysokich obcasach z duzym biustem. Kazika to poznam,bo pomimo lat go pamietam,nie mogl sie az tak bardzo zmienic. Heniek jak dawniej,tylko wlosy mu wyplowialy,przedtem mial bardzo ciemne. Kaziu, a jak Twoja imaginacja? Nie jestem tak uczona i nie wiem jak pokazac te nasze zdjecia.Ja np jestem na skype i tam mnie widac.Zapytam mojego syna,on wie wszystko,co z tym fantem zrobic. Dzieki,mam swietny humor dzieki Wam Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Jestem 02.02.06, 08:15 Zdjecia dobry pomysl na sprawdzenie wyobrazni forumowiczow. Poza tym to raczej mamy problemy z rozpoznaniem "life" naszych kolegow z lawy szkolnej. Juz slysze "mow za siebie"! Sorry, czas ucieka. Patrzcie tez web side II-go LO. tam sa zdjecia zrobione pare lat temu:)) Mogloby byc ciekawe sprawdzici czy rozpoznamy forumowiczow poslugujac sie wlasnie tymi zdjeciami?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 08:52 Ewo, oczywiście żartowałem z mówieniem wam na Pan/Pani, chociaż liczyłem na większy ferment. Chciałem bardziej ożywić nasze forum. Zdjęcia możemy poprzesyłać sobie mailem, mój adres już kilka razy tutaj wieszałem. Nie jestem jakoś specjalnie szczupły, mam 177 cm i jestem typem barczystego faceta, jezszcze trochę brunetem, choć coraz szbciej siwieję he he. Tempus fugit... jak napisał Stalmat1 (tak swoją drogą ciekawe kto się kryje za tym nickiem ?) A propos kibiców - Mysza pojawiła się na chwilę i znowu uciekła, choć mam dalej z nią kontakt (piszemy do siebie maile), ciekaw jestem kto z czytających dołączy się do naszego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 09:02 Ewo, zapomniałem dodać, że okularów nie noszę, nawet przeciwsłonecznych. Gorące pozdrowionka dla wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Re: Dalej zdjęcia 02.02.06, 11:14 Tak wyglądam: wroclaw.hydral.com.pl/test.php?user=270 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Dalej zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 02.02.06, 12:02 Kazik jest cool. Przyznam Ci się, że nigdy nie byłem za wschodnią granicą - zazdroszczę wycieczki do Moskwy. W mauzoleum to chyba byłeś? Co się z Tobą dzieje? okrutnie zamilkłeś ostatnimi czasy. Teraz do wszystkich - olśniło mnie, że możemy wysłać jakieś zdjęcia do Kazika i może zrobiłby jakąś stronkę na hydral.com uczestników tego forum, w końcu jesteśmy prawie rodziną. Tylko musimy wszyscy go bardzo poprosić, ja już Kazika proszę molto bardzo. Gorące pozdrowionka kochani Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Ewentualna stronka! 02.02.06, 16:02 Tego typu zdjęcia niestety nie pasują do regulaminu tej strony hydralu. Swoje zdjęcia moga zamieścić ci co wkładają tam zdjęcia! Prędzej należałoby poprosić administratora tej strony o naszej "dwójce": www.geo.ar.wroc.pl/dach/iilo.html aby zechciał wkładać zdjecia absolwentów "po latach"!:-) Co do wyjazdu do Moskwy. Byłem w niej kilkanascie godzin jako etap przy wyjeździe służbowym do Władimira (to takie jedno z najstarszych miast Rosji). Nasze miasto (teraz Jelenia Góra) jest partnerem Włodzimierza nad Klaźmą (tak się po polsku to miasto nazywa). Obok Włodzimierza jest miasto Suzdal które składa się własciwie z samych klasztorów i cerkwi. Sama Moskwa mi się nie podobała. W mauzoleum nie byłem bo było zamknięte. W Moskwie sa urokliwe miejsca, ale jako całość to ble! Byłem na Arbacie, ulubionej ulicy Okudżawy, takiej artystycznej! Nie zrobiła na mnie wrażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 14:37 Azja wyjatkowo by sie usmiala czytajac o tym duzym biuscie (nie zrozumcie mnie zle, jej nic nie brakuje), a przede wszystkim z tych obcasow.... no chyba, ze sie coz zmienilo, ale osobiscie w to watpie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Zdjęcia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.06, 17:34 święte słowa myszko. a ten okrzyczany biust jest już na szczęście melodią przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 19:18 Dobrze Cie widziec znow na Forum - brakowalo mi pikatnosci Twoich wypowiedzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Zdjęcia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.06, 19:37 niee, to była moja odpowiedź dla ciebie. tu dla mnie za grzecznie... choć w świecie, gdzie jestem brak plissa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Zdjęcia IP: *.universalplastics.com 02.02.06, 20:43 szkoda :( jesli mozesz to napisz na bezposredni moj adres cornejo@universalplastics.com Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Do Azji! 02.02.06, 22:41 Cieszę się, że się odezwałaś (choć tylko dla Myszy!?!:-) Przyznaję, że między innymi jestem codziennie na tym forum bo traktuję je jako odpoczynek i psychiczny relaks po innych miejscach na których właśnie jest nadmiar atakowania, ścierania się itp. a na których z różnych wzgledów chcę i muszę bywać. Może jednak swoje zdanie zmienisz i będziesz wtrącała w nasze dywagacje swoje uwagi czasami uszczypliwe, często celne. Przyznaję, że gdzieś tak 15 - 16 lat (koło czterdziestki) temu też byłem ogromnym zadziorą i na każdą zaczepkę odpowiadałem ostro i zdecydowanie w słowach dosyć twardych. Powoli zmieniłem swój styl polemik. Działam bardziej spokojnie, poprzez wyważone przytaczanie argumentów, czy faktów. Czasami kiedy jednak ktoś zbyt wlezie mi na odcisk to bywam bardzo zdecydowany w odporze. Tu na naszym forum dwójki takiego momentu jeszcze nie było!:-) Może dlatego, że nie dyskutujemy o tej tzw "polityce"! Serdeczne pozdrowienia! (właśnie za moimi plecami słyszę z telewizora jak "chłopcy" robią politykę - okropność!:-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Do Azji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 23:21 Kaziu, jak Ty cos napiszesz to nic ujac nic dodac.Polityka zupelnie sie nie zajmuje, ale dzisiaj przypadkiem widzialam Giertycha z Kaczynskim i Lepperem,mysle ze lepiej by bylo gdyby Giertych Kaczynskiego wzial na rece,bylaby mniejsza roznica. Ciesze sie ,ze sa inne dziewczyny, a moze uda nam sie namowic Azje na spotkanie,bo z Mysza to jednak nie wyjdzie chyba ,ze sie umowi z Heniem i razem przyleca. Z wojtkiem Dachem jest trudna sprawa, teraz sie dlugo czeka na umieszczenie zdjec z II LO. Wczoraj bylam na spacerze z psem na Pasteura,rzeka zamarznieta,czaple lataja,cisza,mroz,ladne miejsce. .Mielismy szczescie,ze szkola jest tak ladnie polozona.A dzisiaj na Stadionie Olimpijskim,tym razem z dwoma psami szlismy wsrod mnostwa dzikich kaczek i golebi lesnych - grzywaczy. Wracajac do mojego wizerunku Azji, to nie napisalam, ze widzialam ja jeszcze z torba,ktora moze walnac jezeli sie nie zachowamy odpowiednio.I dobrze , ze sie myle,o to wlasnie chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: Do Azji! IP: *.universalplastics.com 03.02.06, 14:35 Droga Ewo - ta torba i jej ewentulane uzycie akurat bardzo pasuje do Azji... ale to znow tylko w oparciu o moje wspomnienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa pomysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 14:55 Mam pomysl, wszyscy juz wiedza jak wygladaka Kazik i Henio, wiec oni beda siedzieli w centralnym miejscy, a reszta bedzie ich szukac, To bedzie najprostrze wyjscie. Ja to bym chciala, zebysmy sie spotkali w Rezydencie, bo tam siedzi sie w starej kregielni,nie czuje sie papierosow, co dla mnie wazne,wszyscy sa pochowani za krzakami, a atmosfera jest mila,widoki za oknami tez.Moze sie jednak okazac, ze nie wszystkim to pasuje, mamy zreszta czas,zeby wymyslec cos rozsadnego. Juz mnie nie ma ,bo to nie moja pora i jakos dziwnie sie czuje z tego powodu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Jeszcze AZJA nie zginęła IP: *.futuro.kielce.msk.pl 02.02.06, 23:32 Cieszę się szczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Zdjęcia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.02.06, 08:41 Droga Joasiu, bardzo się cieszę, że w końcu się odezwałaś na forum, chociaż odczuwam żal, że nie odpisujesz w "krzakach", jak celnie określiłaś nasze mailowanie. Jeżeli poprawi Ci to humor i skłoni do stałego powrotu, to będę takim niegrzecznym chłopcem, że weź... A już się bałem, że zabrakło Ci konceptu! Pozdrowienia dla wszystkich Jarek P.S. dziękuję tym, którzy przysłali mi swoje zdjęcia, fajnie, że się zobaczyliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Pan,Pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 00:42 Alez mnie rozsmieszyles,to byloby idiotyczne, teraz jestesmy na ty a potem co ?Za dobrze sie znamy. Ja tez mam starszych i mlodszych przyjaciol. Bedzie dobrze. Nie wiem co to sie stalo ,moj klasowy kolega siedzi cicho od jakiegos czasu. Chyba nim potrzasne e-mailem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plis Re: Na marginesie IP: *.futuro.kielce.msk.pl 03.02.06, 00:31 Ewo,te dwie minuty były i są intrygujące. Długi czas znamionuje długi dystans więc czas krótki jest manifestacją braku dystansu. Henry choć za wielką wodą to też minuta czy dwie. Ciekawe.Zanik przestrzeni? A byłem planistą przestrzennym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Na marginesie IP: *.production / 209.245.22.* 03.02.06, 21:40 Przepraszam ze za wiele nie pisze. Mam od urodzenia niechec do pisania. Ale tak powaznie to jestem naprawde bardzo zajety. W normalna zime jest to powolny czas ale od kilku lat nie mamy normalnej zimy. A zreszta i technologie pozwalaja teraz na wykonywanie wiekszosci robot w zimie. Kazik wyglada dokladnie tak jak sonie wyobrazalem na podstawie jego zdjecia ze szkoly. Ewy zdjecie widzialem kilka tygodni temu. Ja tak jak pisze Ewa jestem calkiem siwy. Kobiety maja te przewage ze zawsze moga zmienic kolor wlosow. Byla na jakiejs imprezie charytatywnej czy czyms w tym rodzaju. To naprawde dobry pomysl z tymi zdjeciami. Niecala gadzine temu kupilem sobie bilet do Polski. Mistrzostwa Swiata bardzo wywindowaly ceny biletow. Brightom, miasto w ktorym mieszkam ma miasto partnerskie Ziebice. Wlasnie do niego wioze cala grupe na obchody dziesieciolecia wymiany uczniow. W tamtym roku u nas mielismy obchody 10 lecia wspolpracy. Bylo by fajnie wymienic doswiadczenia z Kaziem. Uwazam ze Rezydent jest wspanialym miejscem do spotkania. Zawsze sie tam zatrzymuje i wszyscy Amerykanie ktorzy odwiedzili Wroclaw zawsze tam lub na stadionie olimpijskim sie zatrzymujemy. Ale slyszalem ze most Szczytnicki ma byc zamkniety i moga byc problemy komunikacyjne. Czesc grupy powroci wczesniej czyli 11 czerwca reszta 16 czerwca a ja 30 ale z Warszawy gdzie teraz jest moja mama. Kaziu mozemy zrobic spotkanie miast partnerskich w Ziebicach lub w Rezydencie. Bedzie ze mna pani Senator, zastepca mayora naszego miasta, sedzia sadu stanowego i kilka innych ciekawych osob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 22:59 Heniu, z mostem to ciagle nic nie wiadomo,zobaczymy. Jezeli widziales moje zdjecia z imprezy gdzie mam niebieskie ubranko, to sa to najobrzydliwsze zdjecia ktore kidykolwiek mialam. To typowe, ze zdjecia robione aparatem cyfrowym, sa byle jakie i nie dopracowane. Ja tam jestm podobna do zaby z niezadowolona mina , w dodatku z zawsze zamknietymi oczami. Ja wolalabym takiej baby nigdy nie spotkac. Dzisiejszy wieczor spedzilam w Rezydencie, ktory niesamowicie zarosl,ogrod caly w sniegu,ale bylo milo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Na marginesie IP: *.225.211.81.Dial1.Denver1.Level3.net 04.02.06, 05:33 Musze sprawdzic,ale wygladalas bardzo fajnie. jezeli sie nie myle to chyba byla to jakas impreza w teatrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 11:38 A teraz jastem w Raciborzu u mojego przyjaciela ze studiów. Jeszcze nie do końca wytrzeźwiałem, a tu się zapowiada wyjazd do Czech. Bawimy się w trzy małżeństwa z mojego roku. Jutro coś napiszę. EWO i Henry - jeszcze nie mam waszych zdjęć!!! Mój adres jarek.strony@op.pl Moje odeślę wam w rewanżu. Ewo, nie trzymaj mnie w niepewności! Pozdrawiam wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:21 Nie wiem co sie dzieje, ale mam wiadomosci zwrotne, ze taki adres nie istnieje.Jarek sprawdz, czy nie zakradl sie blad. Henka poszukaj w Googlach, ledwo podawal gdzie jest, natychmiast go znalazlam. Bedziesz musial troche poczekac na zdjecia ode mnie. Napisz jak w Czechach dawno tam nie bylam, podobno jest swietnie. Cos slyszalam na temat mostu Szczytnickiego, mozliwe ze remont zacznie sie w marcu.Okropnie sie tego boje, Zwierzyniecki bedzie wiecznie zatkany i Warszawski tez, bedziemy uwiezieni na tej naszej wyspie. Heniu dalej nie wiem, gdzie Ty mnie widziales, to bardzo interesujace, a moze to nie ja. A kto Ci te zdjecia wyslal ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Na marginesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:53 Przepraszam Ewo za mały błą mój adres to jarek.strojny@op.pl. W Czechach było fajnie - dobre jedzenie, dobre piweszko... No cóż, bawimy się dalej. Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Studniówka i Bal Maturalny 04.02.06, 23:07 Musicie przyznać, jak tak to przynajmniej odczuwam, ze "dzisiejsza młodzież" ma końcówkę edukacji uboższą od nas. Kiedyś studniówka (sto dni przed maturą) była traktowana jako ostatnia zabawa szkolna ze strojami grzecznymi (dziewczęta w białych bluzkach i granatowych spódniczkach, chłopcy w garniturach) i bez śladu alkoholu. Bal Maturalny (po maturze) to była pierwsza "zabawa dorosła" z alkoholem (nauczyciele pozwalali sobie wypić po kielichu z absolwentami - już urzędowo dojrzałymi), dziewczeta w szałowych kreacjach - chłopcy w garniturach (zawsze mieliśmy gorzej!:-) Nasz rocznik zarówno studniówkę i bal maturalny miał w auli szkoły, a było to roku pańskiego 1967 (Ewa za rok to już czterdziesta rocznica !!!!). Specjalnie tych zabaw w szczegółach nie pamiętam, gdyż ja wtedy miałem ogromną nieśmiałość do płci pięknej, a zazdrość mną targała do tych co taką śmiałość mieli! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaziu Re: Studniówka i Bal Maturalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:41 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Studniówka i Bal Maturalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:48 Kaziu,ja pamietam tylko studniowke, na balu nie bylam.Zalatwilam chlopaka dla mojej kolezanki,a na bal nie poszlam, bo sie balam.Pamietasz, mozna bylo przesiedziec cala impreze pod sciana.Wtedy w modzie byly grubsze, a ja jako ta trzcina, moglam sie zle bawic, wiec wolalam zwiac.Takze wspomnienia mamy wlasciwie takie same.No tak to tyle lat ,ja tego nie czuje. Ja mysle, ze mysmy mieli o tyle wiecej fantazji,co naturalne. Tamte czasy byly przesne.Milo sie je jednak wspomina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Przasne czasy. IP: *.futuro.kielce.msk.pl 05.02.06, 20:20 Są sytuacje gdy milczenie nie jest złotem a wprost przeciwnie...Nie sadzicie że "Rzeczpospolita" myli wolność słowa z wolnością do niegodziwości? Że czyni to ze świadomością? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp przaśne czasy! 06.02.06, 08:39 Te czasy dzisiejsze sa akurat nie prześne!:-) Pełne są kwasów, społeczeństwa fermentują i buzują. Obawiam się, że ta sytuacja po tych wydrukach karykatur wymknie się spod kontroli i może dojść do rzeczywistej wojny religijnej ogarniającej Bliski Wschód z przyczółkami w miastach europejskich gdzie jest koncentracja społeczności muzułmańskiej. Te wszystkie napięcia tkwią w społecznościach muzułmańskich i chrześcijańskich, to bezmyślne umieszczenie karukatur jest jedynie kamykiem który może porwać całą lawinę. Obym się mylił! Do Ewy! Ja właśnie przesiedziałem cały Bal!:-) Co do wiotkich Lelij. Mi się właśnie takie podobały, może dlatego że sam byłem raczej bardziej niż "masywny", ale i chyba innym też - przecież wtedy rozwijała się moda na Twiggy. Te obawy musiały tkwic w Tobie. Nie piszę tego z kokieterii, ale Ty na tle swej klasy wyróżniałaś się urodą (widać to wyraźnie na zdjęciach)-może dlatego od razu na Ciebie wskazałem! Ja też wtedy miałem kompleksy jak każdy dorastający człowiek (miałem w tym czasie 17 lat), bałem się śmieszności i odmowy. Długo te hamulce tkwiące w psychice przełamywałem! Obecnie dojrzałem do takiego przekonania, że bezpośredniością, radością w kontaktach z innymi, opiekuńczością i rycerskością wobec płci przeciwnej można być lubianym, a nie próbuję sprawdzać czy i nie więcej!:-)! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Przasne czasy. IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 06.02.06, 08:40 Grzeszysz Plisie śmiałością. Napadłeś właśnie na kastę, która ma monopol na rację i moralne prawo i takie tam. Pamiętasz, co się działo po śmierci Milowicza ? Środowisko było oburzone publikacją jego zdjęć, nagle odezwało się sumienie. Normalnie z niektórych periodyków można wyciskać krew... Bo jak się zamieszcza zdjęcia ludzi spoza branży, to jest w porządku, wara jednak od dziennikarzy! Dla mnie dziennikarze, którzy mają takie podejście są żałośni, a oni właśnie są najgłośniejsi... Co się tyczy Czech, zjedliśmy bardzo dobry obiad w klubie golfowym - w pięknym barokowym pałacu niedaleko Opavy, do tego troszkę piwa i zapłaciliśmy za wszystko jakieś 150 zł. Dodam jeszcze, że obsługa była perfekcyja. Jednym słowem warto było jechać. Nie robiliśmy zakupów, bo w dobie globalizacji w ich sklepach jest to samo, co u nas. Dziękuję Ewie za zdjęcia - tak jak myślałem jest kobietą bardzo atrakcyjną. Ściskam gorąco Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Przasne czasy. IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 17:25 Ostatnie weekend spedzilem bardzo pracowicie to znaczy w sobote bylem na wielkim weselu, na 800 osob. My bawilismy sie wspaniale w gronie okolo 20 znajomych. W niedziele nie mialem czasu dobrze dojsc do porzadku bo byl Superbowl. To cos jak final mistrzostw swiata w fudbolu amerykanskim. Cala ameryka bawi sie. Spotkalismy sie u kolegi imieniem Barry. Towazystwo bylo bardzo zmeczone weselem ale i tak wypilismy prawie cale piwo. Dzisiaj ciezko wstawalo sie do pracy.Ewcia zaspokoje Twoja ciekawosc. Zdjecie wyslala mi nasza wspolna znajoma z ulicy Glogowczyka. Moja studniowka byla bardzo ciekawa. Ja tez bylem bardzo niesmialy wiec udalo mi sie dosiegnac zaszczytu u Grocha i obslugiwac radiowezel. Oczywiscie nie tanczylem, ale troszke wypilem, gdyz mielismy tam schowane wina i butelke jakiegos likieru. Do dzisiaj raczej nie tancze i lubie szczuple kobiety. Co do wolnosci slowa to naprawde potrzeba do tego dojrzec. Wolnoc slowa dla jednego moze byc obraza dla drugiego. U nas najlepiej to jest rozwiazane. Mozesz mowic co chcesz ale mozesz tez skonczyc w sadzie i poniesc tego konsekwencje. Nie ma czegos takiego w prawie amerykanskim jak mala szkodliwosc spoleczna. Jednak w wypadku tych karykatur to nie calkowicie sie zgadzam. Mozemy poniesc konsekwencje takie jak opisal Kazik, ale z drugiej strony to ile juz lat Mulzumanie obrazaja Chrzescian i Zydow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Przasne czasy. IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 17:26 Ewa, czekam na Twoje zdjecia. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Superbowl i inne gry dorosłych! 06.02.06, 18:50 Przyznaję, że do dzisiaj nie wiem jakie zasady gry są w tych meczach superbowl, ale z drugiej strony wielu Amerykanów chyba nie zna zasad piłki nożnej?!:-) Co do szkodliwości społecznej czynu: ja też się nie zgadzam z takim pojęciem. Uważam, że każde przestepstwo powinno być ukarane. Nie muszą to być kary wysokie, drakońskie - ale za to nieuchronne. Co do gier politycznych i religijnych "ludzi dorosłych". W tych wszystkich konfliktach, inwektywach pomiędzy nacjami, religiami trudno o moment kiedy powinno się zaprzestać. Każda strona chce żeby jego było na wierzchu. Mnie bardzo boli gdy widzę naigrywanie się z moich bliskich (np. Polaczków), gdy ktoś się pastwił malując karykaturami bliskiego nam Papieża. Boli mnie, ale nigdy z tego powodu nie paliłbym, wieszał, czy strzelał do kogoś. Problemem otwartości świata demokratycznego jest to, że nie chce być stroną narzucającą swoje kanony zachowania, wychowywania przybyszom z innych kręgów kulturowych. Tamte strony, przybysze z krajów klanowych, totalitarnych (religijnych, czy reżimowych) usiłują być sobą za wszelką cenę, nie liczą się z naszymi uczuciami, uważają, że tylko oni mają rację, że tylko ich religia jest jedyną słuszną, a wszelkie ograniczenia w kraju który ich gości przyjmują jako atak na ich wiarę (w Boga czy też ideologię). Podsycana ze wszystkich stron nienawiśc jest tylko wodą na młyn fanatycznych kapłanów (czy to ideologii, czy też religii). Teraz w Polsce coraz więcej widać i słychać "polskich talibów"! Takich którzy uważają, że tylko ich sposób widzenia Boga, czy spraw krajowych jest jedyny prawdziwy. Najgorsze to to, że to oni dochodzą do władzy. A może doszli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Superbowl i inne gry dorosłych! IP: *.production / 209.245.22.* 06.02.06, 20:05 Zasada footbolu amerykanskiego jest bardzo podobna do rugby. Przeniesc pilke na druga strone. Mlode pokolenie zna pilke mozna. Graja w nia i chlopcy i dziewczyny. Dziewczyny od wielu juz lat. Poprostu nie pozwalano im grac w footbol wiec graly w pilke nozna. Zgadzam sie z toba w 100%. Przybysze z innych krajow zamiast sie asymilowac narzucaja gospodarzom swoja religie i zwyczaje. Tylko ze ci sami gospodarze gdy jada do krajow przybyszow musza pod grozba drakonskich kar dostosowywac sie do nich. My mamy ten problem glownie z przybyszami z polodniowej i srodkowej Ameryki. Narzucaja nam jezyk hiszpanski i i swoje zwyczaje. Arabowie od kilku lat boja sie i siedza cicho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako zdjecia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 06.02.06, 20:23 wlasnie stworzylem na nsn-ie stronke gdzie bedzie mozna umiescic album ze zdjeciami.... kazdy, kto zechce moze wejsc tam i dolozyc swoje zdjecie (ja sam juz tam zamiescilem)... adres strony: spaces.msn.com/iilowroclaw/PersonalSpace.aspx?_c02_owner=1 coby dodac, trzeba sie zarejestrowac... adres mail: iilowroclaw@hotmail.com haslo: parkowa ...no to do dziela... pzdr dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re:Prześne czasy IP: *.futuro.kielce.msk.pl 06.02.06, 22:40 Ooo, jaki rezonans! W całej sprawie Rzplitej, mnie intersuje tylko aspekt, czy wolność słowa obejmuje także wolność do niegodziwości i szczególnie Waszym zdaniem.Zasadniczo abstrahuję od odniesień politycznych.Interesujący wydaje mi się regulator prawny relacji, przedstawiony przez Henry`ego. Tylko ci prawnicy w roli arbitrów...W wojnach religijnych nie mam doświadczeń żadnych. Co nie znacz abym nie zauważył, że nigdy nie toczyły się one o Boga, natomiast zawsze o pojęcia Boga. Być może dlatego nie wszyscy w nich uczestniczą, po każdej ze stron. Interesujące Henry, i bardzo dla mnie egzotyczne, wesele na 800 osób! Opowiadano mi o roku studenckim 800 osób, podzielonym na 2 grupy, gdzie bywało że student nigdy osobiście nie zetknal się z niektorymi swoimi profesorami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re:Prześne czasy IP: *.228.111.51.Dial1.Denver1.Level3.net 07.02.06, 00:08 Godzine temu przyszedlem do domu a tu taka niespodzianka. Kaziu dziekuje bardzo za plyte z utworami synowej i wspaniale zdjecia. Jestes poprostu niemozliwy. Plyta bardzo mi sie podoba. Lubie taka muzyke. Jeszcze raz serdecznie dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re:Prześne czasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 00:20 Mieszkalam w Libii prawie dwa lata. Arabowie sa jedyna nacja ,ktorej sie boje.W zyciu bardzo duzo podrozuje i wiem jacy ludzie potrafia byc.Nie rozumiem po co sie ich zaczepia i w imie czego.Wszyscy macie racje,ale mentalnosci tych ludzi nic nie zmieni.Ledwo Francuzi mieli tyle z nimi klopotu.Jednego nie rozumiem Chrystus jest jednym z niewielu uznawanych przez nich prorokow,wiec dlaczego o tym zapominaja. A jeszcze cos mnie dziwi,nikt nie wie jak wygladali Allah i Mahomet,bo nie wolno przedstawiac ich podobizn wyznawcom islamu.Arabowie w wiekszosci sa fanatykami i to oni sie burza,a to masa.Tych innych myslacych liberalnie sie nie widzi,bo nie lataja i nie wrzeszcza na ulicach. I prawda jest ,ze to moze sie zle skonczyc.Zwlaszcza, ze w niebie czeka na nich tlum dziewic. A Rzeczpospolita nie koniecznie musiala te karykatury pokazywac. Ale mamy wsrod nas madrych ludzi.Zwako dzieki. Jarek ,ale mi sie dostal komplement. Kaziu sam widzisz,do wielu przekonan dochodzi sie z czasem.W naszym pokoleniu bylo duzo niesmialych i niepewnych siebie osob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Koniec z przasnymi czasami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 00:27 Tak sie zapamietujemy w pisarstwie, ze nie zauwazamy bledow. Zawsze sprawdzam co pisze , a i tak cos umyka.I masz babo placek. Ja tu sie wywnetrzam, a Wy wszyscy z pewnoscia spicie. A ja czekam na ta domniemana zamiec sniezna, a tu ani widu ani slychu.Gwiazd wprawdzie nie widac,wiec moze jednak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Koniec z przasnymi czasami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 01:32 Pomyslicie, ze pewnie zwariowalam,bo pisze sama do siebie i jeszcze odpowiadam.O tej porze to moge sie spodziewac tylko Plisa, dzisiaj milczy. Heniu, czy Ty mowisz o Ance? Dudek przyslal mi Wasze zdjecia z matury. Takiego to Cie swietnie pamietam. Jutro sie zmobilizuje i wysle zdjecie do Zwaka ,wam wszystkim tez radze, to bedzie dopiero numer. Chyba nici ze sniezycy ide spac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Koniec z przasnymi czasami IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 16:50 Zapomnialas ze ja o tej porze jeszcze pracuje. Jest 8 godzin roznicy czasu pomiedzy Polska i Colorado. Wiec zawsze mozesz liczyc ze ja czytam Twoje posty, ale nie zawsze odpisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Noc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:00 Heniu, ja nawet o tym nie pomyslalam ekscytujac sie mozliwoscia zamieci snieznej. Jasne, ze na drugiej polkuli jest dzien. Ja mam jeszcze kontakt z chlopakiem z naszej szkoly ktory jest na Jawie, on z kolei jest w druga strone. Obejmujemy caly swiat. Tak mam Twoja klase, ale zdjecia nie sa zbyt ostre, tylko na tableau jestes wyrazny. Nie odpowiedziles, czy to Anka Ci wyslala moje zdjecie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re:Ewa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 07.02.06, 01:52 Już kiedyś pisałem, ze osobiście szanuję fanatyków i radykalistów (nie mulić z mordercamimi i gwałcicielami), nie gustuję w nijakości i bezmyślności. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Radykaliści! 07.02.06, 08:20 Ja sam byłem i czasami jestem radykalistą! Ba, jestem z natury cholerykiem. Tyle, że nie uznaję narzucania siłą do swych przekonań. Lepiej metodą perswazji i własnego przykładu. Świat nie jest czarno biały tak jak niektórzy to przedstawiają, gdyż życie składa się z różnych odcieni wszystkich barw i może dlatego jest piękne. Szkoda że są tacy którzy chcą nas tych półtonów pozbawić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Radykaliści! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.02.06, 09:08 Ja natomiast nienawidzę fanatyków, nie lubię, jak ktoś mi mówi: "kto nie z nami, ten przeciwko nam". Tak powstawały faszyzmy wszelkiej maści. Z grubsza rzecz biorąc jest to miejsce, w którym zawsze będziemy się różnili z Plisem.Mam na tyle wyrobione poglądy, że szansa na ich zmianę jest naprawdę niewielka. Może to zbyt wygórowane mniemanie o sobie, ale wychodzę z założenia, że mam rację i tyle. Nie znaczy to, że nie szanuję innych poglądów, ale nie ewangelizuję na siłę, i nie lubię, jak ktoś na siłę chce mi sprzedać własny pomysł na życie. Co się tyczy wolności słowa w Europie, to zaczynamy zjadać własny ogon. Przecież teraz, w ramach poprawności politycznej, prawo do wolności wyrażania myśli mają tylko mniejszości. Przykład: jak heteroseksualista powie, że homoseksualista to pedał i nie może adoptować dzieci - od razu wywołuje to burzę, falę pomówień o oszołomstwo, o łamanie zasad wolności słowa; jeśli natomiast homoseksualista powie, że tradycyjny model rodziny (ojciec, matka i dzieci) to anachronizm, to wtedy jest to wolność słowa! Tak samo jest z każdą inną mniejszością. To, co napisałem nie znaczy, że jestem wrogiem homoseksualistów, czy innej mniejszości, chcę po prostu mieć prawo żyć zgodnie z własnym pomysłem na życie, nie oglądając się na poprawność polityczną. Ja im się nie mieszam, więc niech oni nie naruszają mojej autonomii. Większość poglądów wyrażonych przez poprzedników podzielam, nie będę więc ich powtarzał. Tyle ode mnie Pozdrawiam wszystkich Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary MSN IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.02.06, 09:14 Zwako, wysłałem Ci moje zdjęcie na zwako@gazeta.pl, żebyś powiesił je na MSN- ie. Ja jestem odporny na komputery, jak indianin na czytanie, nie radzę sobie, a do tego jeszcze hiszpański... Może Henremu będzie łatwiej, to tak w nawiązaniu do jego listu. pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: MSN..ups IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 07.02.06, 12:01 ups.... ...zmienilem jezyk na angielski.... moze teraz bedzie latwiej... proponuje wyslac tez zdjecia z czasów szkolnych... pzdr ps: twoje zdjecie jarku juz wisi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: MSN..ups IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 16:48 Zwako, wysle Tobie moje zdjecie. Ale musze najpierw cos znalezc. Ja robie zdjecia wiec prawie ze nie mam swoich. Fajnie bylo by cos znalezc z Gor Skalistych. Zdjec szkolnych nie mam. Slyszalem ze moje z lat szkolnych ma Ewa. Moze ona Ci wysle. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Dwie uwagi IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 07.02.06, 19:04 Z zaciekawieniem czytam wypowiedzi Kolezanek i Kolegow. Pozwole sobie dodac dwie uwagi: 1. Jesli pominac jezyki ludow miejscowych to na poludniu Stanow Zjednoczonych pierwszym jezykime europejskim byl hiszpanski. Trudno wiec mowic o narzucaniu tego jezyka anglosasom - historycznie jest dokladnie odwrotnie. 2. Fanatyzm arabski to dokladnie takie samo okreslenie jak wojna religijna w Irlandii Polnocnej czy tez powszechne wyznawanie zasad wiary katolickiej w Polsce. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Radykaliści! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:08 Mam takie samo zdanie.Fanatyzmu sie boje. Kiedy bylam w Libii widzialam co sie dzialo po smierci Sadata. A pamietacie jak bylo po wiezach? Az dziw, ze tak sie zmienili,kiedys przodowali w osiagnieciach,kulturze,choc ekspansywni zawsze byli.Tluszcza byla trzymana w ryzach, moze dlatego historia pokazuje ich inaczej niz teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:45 Ale numer,wyslalam zdjecie na strone Zwaka, a ona u mnie byla zawsze po angielsku, teraz zrobila sie hiszpanska. W zyciu bym sobie nie poradzila, moj syn mnie wspomogl.Najlepsze jest zdjecie Jarka,bo duze moje jest malutkie i trzeba je powiekszac,bo inaczej mam zeby wampirze i wydlubane oczy. Nawet to zabawne. Oj jakie Wy macie jeszcze male dzieci ile jeszcze radosci przed Wami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp My po Polsce i Świecie! 07.02.06, 20:42 Porozrzucało nas wszystkich na różne strony świata! Ale przed chwilą przeczytałem jedną zwrotkę z piosenki Andrzeja Waligórskiego: "I trzymajmy się jak mur! Razem nic nam się nie stanie, Razem żyć się będzie fest. Przecie żeśmy Wrocławianie My Wrocławianie, tak jest!" Czy to nie jest ważniejsze niż wszystkie fanatyzmy, czy jakieś inne -izmy całego świata! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 07.02.06, 22:20 U mnie tez to strona zrobila sie po hiszpansku a Twoje zdjecie wcale nie jest male. Co do hiszpanskiego w poludniowych stanach to byly one poczatkowo zawojowane przez hiszpanie.(nie wszystkie) Ale bardzo szybko mowiacy po hiszpansku utracili wiekszosc i w momencie gdy te stany przystepowaly do USA byly juz angielsko jezyczne. To oczywiscie w bardzo duzym uproszczeniu. Jako ciekawostke podam ze Stan Colorado mial konstytucje napisana po niemiecku i tylko jednym glosem przeglosowano jezyk angielski i siedzibe stolicy w Denver. Stolica Terytorium Colorado byla w Golden. Niestety ale dzisiaj narzuca sie nam hiszpanski przez emigrantow glownie z Meksyku ktorzy nie chca sie asymilowac nie tylko jezykowa ale kulturalnie. Opuszczaja Mexyk aby lepiej zyc i robia tutaj dokladnie taki sam Meksyk. Brzydze sie jakiejkolwiek nietolerancji i fanatyzmu. Mam kolegow i znajomych roznych ras i wyznan. Mam szwagierke arabke i synowa Mexykanke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-81-42-179.staticIP.rima-tde.net 07.02.06, 23:27 "Opuszczaja Mexyk aby lepiej zyc i robia tutaj dokladnie taki sam Meksyk. " ...to mi przypomina troche polaków w chicago, albo filadelfii.... sa cale dzielnice, gdzie nie musisz znac ani angielskiego, ani hiszpanskiego... polskie sklepy, koscioly, banki..... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 08.02.06, 15:08 Masz racje. Jest to bardzo ciekawy temat ktory dreczy mnie od lat. Dla czego ludzie uciekajac z jakiegos srodowiska ze wzgledu na biede lub przesladowania nie asymiluja sie w nowym srodowisku. Wprost przeciwnie robia dokladnie to samo co w miejscu z ktorego uciekli. Co inne do zachowac swoja kulture i jezyk a co innego nazucac gospodarzom swoje zwyczaje i swoj jezyk i domagac sie od nich specjalnych przywilejow. W USA bylo kiedys inaczej. Wiekszosc emigrantow robila wszystko aby wtopic sie w srodowisko. bylo to podstawa do sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 08.02.06, 17:58 Zgadzam sie z Toba Henryku, ale czy nie uwazasz, ze "nasz" rzad amerykanski przyczynil sie do takiej sytuacji. Ty czy ja czy jakikolwiek inny emigrant mieszkajacy tutaj w USA musielismy nauczyc sie jezyka, aby isc dalej. Jesli chodzi o grupe hiszpanojezyczna jakos sie im poluzowalo - dwujezycznosc na kazdym kroku, nawet w wiekszych sklepach reklamy hiszpanskie,nie mowiac o obsludze. Ja mieszkam w polnocnych Stanach i czasami miewam watpliwosci czy jestem w Massachuetts czy w Puerto Rico. Moj maz choc sam jest Chilijczykiem, jest przerazony, ze doszlo do takiej bylejakosci i swowolnosci mniejszosci (?) hiszpanskiej - trudno nazwac ich mniejszoscia w sytuacji obecnej. Poczatkowo rzad pozwolil sobie na to, aby nie zostac oskarzonym o dyskryminacje mniejszosci, a teraz sa tego konswekwencje. Wiec moze nie nalezaloby tylko zwalac na Meksykanow z poludnia czy Puertorikanow w polnocy - rzad dal im wolna reke i dalej nie kontroluje tego co sie dzieje (program szkolny w jezyku hiszpanskim??!!!)Jest to karygodne moim zdaniem, ale coz chyba wielu jest to na reke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 09.02.06, 20:19 Mysza, jak wiesz ja mieszkam w srodkowym stanie uznawanym przez niektorych jako polodniowy, przez innych jako zachodni. Jest to bardzo zlozony problem. Mozna by bylo calymi dniami dyskutowac. U nas pomimo ze hiszpanski wciska sie wszedzie jednak rdzenni mieszkancy, wlaczajac w to indian bardzo silnie oponuja. Jest to olbrzymi koszt dla podatkowiczow. Szczegolnie dwujezyczne szkoly. Jest to problem dotyczacy glownie nielegalnych emigrantow. Nawet dla meksykanow mieszkajacych tutaj od kilku pokolen hiszpanski stanowi problem. Oni nie mowia tym jezykiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Pytanie IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 09.02.06, 20:40 Jaki procent ludnosci USA stanowia latynosi ( moze 10% ogolnie)? Przepraszam, ale w czasie mej wizyty w Australii kilka lat temu, glownym tematem dyskusji byli Aborygeni. Jak dobrze maja i jak z tego powodu cierpia inni mieszkancy Australii - raptem jest Aborygenow mniej niz 300 tys, i to po latach gdy populacja spadla do 200 tys. w wyniku systematycznego tepienia, a w aglomeracjach miejskich nie uswiadczysz takowych. Mieszkam w kraju jak najbardziej wielonarodowosciowym i wielojezycznym i z lekka dziwia mnie tego typu oswiadcznia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 09.02.06, 20:41 zgadzam sie z tym, ze placa za to podatnicy... pozdrawiam z zimnego MA... oby do wiosny :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-81-42-179.staticIP.rima-tde.net 07.02.06, 22:55 dzieki ewo za tyle radosci (dzieciaki) ... umiescilem jedno zdjecie z czasów kiedy konczylem dwójke.... z tym hiszpanskim... trzeba sie rejestrowac w wersji angielskiej... to i strona sie zaladuje po angielsku.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 07.02.06, 23:59 Obawiam się że zezdjęciem sobie nie poradzę. A jako fanatyków antyfanatyzmu lubię Was tuymbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Post skriptum IP: *.futuro.kielce.msk.pl 08.02.06, 01:42 Pardon NEMO. Pomimo że nie znajdiję u ciebie krzty fanatyzmu, zapeniam o szczegónej sypatii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: Post skriptum IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 08.02.06, 17:12 Nie ma za co. Nikt nie jest wolny od fanatyzmu - wystepuje pod roznymi postaciami i roznymi nazwami, choc czesto jest malo grozny. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela matura 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 23:43 Przesiedzialam pare godzin i wyczytalam ,co do tej pory "dwojkowcy"napisali.Poszukuje Anielki.Kotkowskiej-oczywiscie to nazwiska panienskie-Danusi Kordowskiej/mieszkala na Pugetta/,Bozeny Kosteckiej/ostatnie namiary.gdzies w Nicei,poprzez brata nie udalo mi dotrzec do niej.Z Piotrusiem Lubienieckim chodzilam do podstawowki,w naszej klasie byla tez Helenka Karpowna,zwana Szopenkiem/po wieczorku chopinowskim,zorganizowanym przez p.Rojewska ,Bawolska i Cichocka/.Helenki juz wsrod nas nie ma od dawna,Alina Marcinkowska jest podobno gdzies w stanach-przyjaznily sie ze soba bardzo.Ciekawa jestem czy ten Henry to Heniek Zastawny-nie pamietam jak wygladal ale pamietam ze Majka i Ela K.o niego konkurowaly...Odezwie sie ktos z"blizej moich"? Ela z Dicksteina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Post skriptum IP: *.production / 209.245.22.* 09.02.06, 20:04 nie, ja nie jestem tym Henkiem, choc Zastawnego znalem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:04 Znalam pare osob na Dicksteina. Mam kontakty bardzo bliskie z Marysia Ciesla, czasami z Nina Blaszkiewicz, wiem co u Jagi Preckalo, ale Ciebie nie pamietam. Heniek Zastawny ozenil sie z dziewczyna z naszej szkoly mlodsza od niego chyba z 5 lat. Byli dlugo w Australii, maja dwoch doroslych synow. Teraz sa we Wroclawiu, widuje go , ale nie przepadam. Helenka Karp robila mature z moja siostra jej mlodsza siostra jest w Australii. Wracajac do Henka, to ja pamietam inne konkurencje kiedy to on i Piotr Glinski pobili sie o Haline Wolosianska. W efekcie wszyscy pozenili sie z obcymi.. A Majka to Czarnobil, a Ela K. to kto. Ja jako mlodsza duzo znalam ludzi z Twojego rocznika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela matura 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 10.02.06, 20:34 Dzieki-bardzo "ozywcze"sa twoje"listy"-tak fajnie czujesz-Wroclaw..Majka to Sperling/miala siostre Monike-Madeyska/,Hania i Ninka juz dawno na Dicksteina nie mieszkaja,ja zreszta tez nie ,ale moja siostra Ania-tak.Helenka to "moje lata",razem chodzilysmy do podstawowki.Ela Katola/Jerzyk,Zbysiu i Ewa/.Heniek,Majka i "ci" to byly zupelnie "inne kregi",ale -wiem,a raczej wiedzialam,ktorzy.A o tych moich szkolnych kolezankach nic nie wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 00:08 Nina ma dorosla corke z pierwszego malzenstwa ,ktora jest sedzia i ma synka.Sama Nina z mezem drugim mieszka w Niemczech. Majka wyszla zamaz za aktora Pantomimy Brzozowskiego i jest w Szwecji. Marysia Ciesla wyszla zamaz za chlopaka z klasy Szarfa, niebywale przystojnego Romka Ronczewskiego, a jej starsza siostra notariusz, za kolege z klasy Ryska Sareckiego. Postaram sie dowiedziec cos o kolezankach ktore wspominasz, moze mi sie jednak nie udac, bo ich sama nie pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zdjecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 00:36 Pan z arbuzem to moj klasowy kolega piszacy na forum Stalmot, a czasami Obcy chyba.Usilowalam to napisac na stronie ze zdjeciami, ale dalej mam po hiszpansku, a nie zawsze moge liczyc na syna. A z przestawianiem na angielski nie jest tak prosto,radze sobie jednak.Wlasciwie to mnie smieszy ta niemoc.Spijcie dobrze, a Ty Heniu pracuj,e Ty chyba masz juz weekend. Kaziu co jest ,tylko Ty jeden mozesz wyslac zdjecie szalenie tajemniczego dla mnien Plisa, prosze ! A cobyscie powiedzieli gdyby na forum pojawila sie zona mojego kolegi z klasy,ktora co prawda nie jest z II , ale bardzo duzo wie i czyta nas od dawna, a jej maz jest niepismienny ? Tylko nie olejcie tego mojego pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp bliscy 11.02.06, 09:14 Osoby rodzinnie związane z dwójkowiczami stają się dwójkowiczami - przynajmniej z ducha, ale "ciało" powinnismy poznawać!:-) Co do zdjęć które ja powinienem wysłać, to na razie mam drobne trudności z wejściem na stronę zwako i chwilowy brak czasu. Na forum wskakuję z doskoku!:-) Ale jeszcze chwila! Ewa! Co do tych spraw "nadzwyczajnych". MOją żonę dwadzieścia paraę lat temu koleżanka zaciagnęła do wróżki, która to wywróżyła, że urodzi nam się córka a ja będę miał wypadek! Urodził nam się wtedy trzeci syn, a ja dzięki Bogu cały czas cały i zdrowy! Czego i Wam wszystkim życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: zdjecie 12.02.06, 09:32 Zagadka dla starszakow! Zalaczylem (zwako&Co) zdjecie Xf z 1996. Tu mozna znalesc m.in. Ewe i stalmata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 17:30 Ale my tam jestesmy straszne szczypiorki. Ja wole ogladnac szczesliwego Kazia, od razu mi weselej. Kaziu,to juz mamy dwoch takich szczesliwych, Ty i Jarek.Chociaz inni tez nie najgorzej, kazdy ma takie szczescie jakie mu odpowiada.Wy jednak jestescie w czolowce. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Trzeba być optymistą! 12.02.06, 19:44 Ewa! Bo bez względu na sytuację należy być optymistą. Pesymizm jest "niekonstruktywny"! Ma do Ciebie kilka pytań osobowych dotyczących mieszkanców Twej dzielnicy: nie wiesz co się dzieje z Olą Rzewuską z mojej klasy, co robi Ewa Chomiak to wiem bo się z nią parę lat temu widziałem. Na Zaciszu i Zalesiu mieszkał jeszcze Marek Sikorski (był przez kilka lat dyrektorem oddziału jednego z banków) i Jurek Tracz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecie IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 13.02.06, 19:31 "Zagadka dla starszakow! Zalaczylem (zwako&Co) zdjecie Xf z 1996. Tu mozna znalesc m.in. Ewe i stalmata" ...nie uwazam sie za starszaka....;) ale na stronie ze zdjeciami (album) umiescilem odpowiedz... (nie wiem czy trafna) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela-matura65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 11.02.06, 11:35 dzieki,Ewciu!Przywialo "tamte lata".Romek Ronczewski z mojej klasy!!! Podziwiam "wachlarz "twoich wiadomosci-i umiejetnosci/rury,odsniezanie-i przebijanie sie przez Wroclaw!otworzyli Sienkiewicza czy dalej nie?/Ze Majka z Szwecji tez wiem,widzialam ja tu ,w szwecji"dawno,dawno temu-jak w bajce.Ale "nie znamy sie juz",ludzie czas,srodowisko.Chociaz mieszkalysmy na przeciw siebie/a "domiszcze zootechniki,opuszczone i remontowane-podobno jakis francuz arabskiego pochodzenia kupil i ma byc hotel?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 22:25 RA65, Ela - wreszcie na nasze forum "wchodzi" rocznik 1965 matury. Przewijają sie nazwiska osób z którymi chodziłem do klasy, znaliśmy sie , lub kolegowali. Potem sporo z nich wyjechało za granicę, ale z kilkoma osobami z kraju i z Wrocławia i mam kontakt. Najczęstszy z tymi którzy są na miejscu, przyjażnimy sie i czasami spotykamy na pogaduszki i wspomnienia. Moim, naszym, wychowawcą był prof. Franciszek Babula, klasa uczyła sie języka angielskiego i miała oznaczenie C. Charakterystyczne było to, że prowadziliśmy sklepik uczniowski o dumnej nazwie "Znicz". Sprzedawaliśmy w nim słodycze i materiały pismiennicze. Z prof. Franciszkiem Babula spotykamy się obecnie na płaszczyżnie przyjacielskiej. Profesor żyje, trzyma się na szczęście w miare dobrze, pamięć mu dopisuje i nasze spotkania przekształcają sie w jedno pasmo wspomnień o szkole, o obozach turystycznych, o naszych wyskokach i numerach, a także o innych, którzy uczyli sie w dwójce. Przypominam sobie, ze bylismy na kilku obozach wędrownych z profesorem - w Karkonoszach, Bieszczadach, Tatrach i Pieninach. Jeszcze w domowym archiwum zachowały sie zdjecia z tego okresu. Na tych wycieczkach kształtował sie górski charakter naszego kolegi z klasy, przyszłego czołowego himalaisty światowego, Wojtka Kurtyki. Tak napisał on sam w swoich wspomnieniach. Piekne to były czasy! Teraz w II kontynuuje edukację mój syn i jest równie zadowolony. Klimat pozostał, ta szkoła ma coś w sobie. Serdecznie pozdrawiam i czekam na odzew Rocznika 1965. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela,matura 65 Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.02.06, 21:12 Andrzej-nie masz pojecia z jaka radoscia czytam"o nas".Tu,teraz,wszystko takie"wyklarowane",no prawie wszystko,-i nagle chcialoby sie wiedziec"co sie stalo z nasza klasa".Prof.Babula byl moim wychowawca w podstawowce,ciesze sie zeJEST,z tych lat wiem ze Andrzej Ehrlich jest-w Stanach?byl swego czasu w Paryzu/i moja Bozena Kostecka/,Marek-jego brat byl zalatwiac jakies sprawy ze sprzedaza mieszkania po smierciPani Ehrlichowej/to byla Pani z klasa/-i rozmawial z moja siostra.W mojej klasie byla Halina Glinka-wiem ze ma ogrodnictwo pod Warszawa/jej rodzice mieli takowe na Klecinie/,Danka Sulima- mieszkala na Piastowskiej,jest?w Czestochowie.Ela Katola-podst.w Szczecinie- mieszkalysmy obok siebie,potem zostala jej mama,przeniosla sie do domu seniora na Olszewskiego,a ten,czy ta co wykupil ich dol willi podobno"zrywa wszystko do spodu"-dom nie mial nowego tynku od wojny... Ja rozumiem ze te moje wspomnienia nie siegaja "swiatopogladowo gleboko"-ale jestem zainteresowana,cieplo, losami ludzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Post skriptum, odp. na gorąco IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 13.02.06, 08:59 Ludzie, ja normalnie w szoku jestem. Przed chwilą wszedłem na stronę ze zdjęciami... ale się rozbuchało. Nie sądziłem, że mój pomysł spotka się z takim odzewem. Zacznę wyciągać stare zdjęcia z archiwum (jak je znajdę) i zacznę skanować. Strasznie fajnie jest na was popatrzeć, wiadomo, jak ktoś ładny, to koniecznie z II LO. Pozdrawiam Jarek P.S. Toś mnie Ewa zaskoczyła z tymi targami dziwności. A propos wróżek i takich tam, od jakiegoś czasu chodzę z rodziną do bioenergoterapeuty (za darmo, bo się zaprzyjaźniliśmy - więc nie ma czarów) i powiem Ci, że ja nie rozumeiem jak to działa, ale działa. Córka miała chorobę refluksową przełyku i medycyna tradycyjna, mimo zastosowania najlepszych leków na rynku, poddała się. Zbyszek dał córce balsam kapucyński, ustawił dietę, zastosował bioenergoterapię i po dwóch miesiącach dziecko wyzdrowiało. Wyzdrowienie potwierdzone przez gastroenterologa. Nie wiem, jak się do tego ustawić, bo jestem racjonalistą, ale mam namacalny dowód... Parę lat temu z żoną było podobnie, tyle, że u innego magika. Dziwne i niewytłumaczalne, chyba, że zaczniemy wierzyć w to, czego nie potrafimy zmierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Bo trzeba wierzyć! 13.02.06, 12:01 Jarek! 90 % wyzdrowień to wola i chęć wyzdrowienia pacjenta. Bioenergoterapeuta tylko tę wolę wyzwala. Sceptycy po takich seansach raczej poprawy nie notują! Kiedyś był taki (to fakt) przypadek, że kogoś ugryzł wąż i powiedziano delikwentowi, ze był to jadowity. Gość spuchł i zmarł!!! Jak się potem okazało to wąż był niegroźny! To była autosugestia! Ja też jestem do wszystkiego co "nadprzyrodzone" sceptyczny! Ale są lekarze którym wierzę (niewielu ich) i kontak z nimi pomaga mi(często bez brania leków!:-)! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa optymizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 18:55 Kaziu szczesliwie jestem optymistka.Pesymizm jest destrukcyjny. Zawsze jednak chcialam byc realistka,czasami to mi sie udaje. Ola Rzewuska mieszka gdzie mieszkala, chodzila ze mna do klasy w podstawowce, ma jednego doroslego syna,pracuje w studium jezykow obcych na Politechnice jest germanistka.Jurek Tracz mieszka kolo mnie,jest weterynarzem, chyba pracuje dorywczo,czesto rozmawiamy na ulicy.Ma bardzo mloda szalenie zgrabna corke 17 albo 18 lat. Zenek widzal sie z nim kiedy tu byl.Sikorskiego nie znalam. Byla jeszcze Krysia Bzowska,pracuje na Akademii Medycznej, jest doktorem fizyki,ma jednego syna. Ela, Andrzej Erlich teraz mieszka w Paryzu, jego brat Marek w Grenobl. Marek jest ozeniony z moja przyjaciolka.Faktycznie mieszkanie po p.Elzie ma byc sprzedane,ale idzie to troche ciezko.Andrzej ma dwoch synow, Marek jednego. Twoja siostra miala zajecia z mlodzieza w 36 Szkole podst. i ja jej wyplacalam pensje,bylam wtedy skarbnikiem komitetu rodzicielskiego. To byl czas kiedy ona napisala opowiadanie o swoim zyciu i dostala nagrode. Ja mam znajomego bioenergoterapeute i bardzo go lubie,oczywiscie ze mi pomogl,chyba bardziej przez lubienie. Inny kiedys ze mna cos probowal i byl to zupelny niewypal. Na tych targach sa niesamowici ludzie i to co oferuja jest czesto nie z tej ziemi. Zawsze mnie zastanawia, ze nie czuja we mnie sceptyka,jak sa tacy wnikliwi to powinni to wyczuc, a jednak nie.Dlatego nie bardzo im wierze.Najlepszi sa Mongolowie albo Chinczycy, sprzedaja wszystkim takie same kozie bobki. Ja tez raz kupilam, bo kocham Azjatow,nic to jednak w moim zyciu nie zmienilo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 19:21 Nie do konca strzalki trafione.Mnie juz znacie wiec to ja, Stalmat - Tomek w lawce gdzie siedzi trzech chlopakow on jest pierwszy od lewej. Wskazany to Marek Wilimowski. Ela, nie wiem dlaczego nie mozesz wejsc na ta strone, zobacz jednak to co zalozyl Zwako,tam jest duzo nowych zdjec spaces.msn.com/iilowroclaw/personalspace.aspx?_co2_owner=1 Blondynka na zdjeciu ze mna to tez dziewczyna z dwojki, matura chyba 1972,okulistka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Post skriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 00:43 Sienkiewicza dalej zamknieta, to jakies kpiny.Dzwonilam do Romka u ktorego byl Janusz Zawistowski oni pamietaja dziewczyny, o ktore pytasz ale nie wiedza nic o nich. Janusz mieszka w Niemczech i jest kawalerem,dziwne prawda ? Wasz rocznik jest leniwy,rozmawialam z paroma osobami,ale nic to nie daje.Kolo mnie mieszka pare osob, a ja sama widuje tez kilkoro np Jacka Winowskiego,Janke Kasprzak,Macka Glinskiego,Macka Wisniowskiego,olge Szarska. Ciekawe czy kogos pamietacie ? Wejdzcie na strone 84.4o.3.164/ trzeba to ogladac z dzwiekiem,ale ladne jest,sami zobaczycie!To prezent ode mnie. Ela, a czy Twoja siostra ma jednego syna 23 letniego i jest psychologiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa lis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 01:01 Wreszcie wiemy jak wygladamy,moze jeszcze ktos sie znajdzie. Heniu lowisz ryby, to mile zajecie,krotko tez to robilam,a na Szymanowskiego pare osob lowi. Od paru lat w naszej dzielnicy jest duzo kun i lisow.Kuny widuje w bardzo roznych sytuacjach,pare mieszkalo w moim domu dobrych kilka lat. W lecie zobaczylam cos co bylo chyba zalotami a wygladalo jak taniec, w zupelnej ciszy cos na ksztalt falowania.Byla noc nikogo na ulicach ,ja z psem i one wcale sie mna nie przejmowaly,nie wiedzialam tego nawet w TV w przyrodniczych programach. A wczoraj w nocy kiedy wylaczylam komputer uslyszalam wrzaski,mam okno na ogrody i Stadion,na sniegu dobrze widac bylo duzego lisa,zupelnie sie nie spieszyl i wrzeszczal,ale tak jakby mial klopoty z gardlem.Nigdy dawniej nie bylo u nas lisow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela mat.65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.02.06, 20:56 Jacek Winowski chodzil ze mna do podstawowki,Janusz Zawistowski do ogolniaka.Najpiekniejszy chlopak w klasie,pupil Szarfa.Taaak...Macka Glinskiego kojarze,te inne osoby nie ,choc nazwiska"nieobce" A ta mama 23latka to wlasnie Moja Siostra.Ze towarzystwo leniwe"i mimo wspolnych lat szkolnych-smutnie obce moglam sie przekonac bedac na 50leciu szkoly.Co prawda ,garstka byla z MOJEJ klasyE,ale bardzo"zajeci soba".Nic to-mimo wszystko chcialabym wiedziec co z nimi.Byl taki Tadziu Lapeta,ktory mial wiecej danych,obecywal jakas "liste obecnosci",ale-wszystko rozmylo sie w codziennosci.Prosze cie ,rozpuszczaj sluchy...te"dziewczyny byly mi w tamtym czasie bardzo bliskie...Dziekuje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela 65 Re: Post skriptum IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.02.06, 11:47 Dlaczego mi ciagle wyskakuje ze strona niedostepna!!!Tez bym sobie poogladala Nas.To odnosnie tego adresu zdjeciowego ktory podala Ewa.Milego..! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Re: zdjecia 10.02.06, 08:25 Licze na pomoc zwako w temacie zdjecia. Niestety hiszpanski nie jest moja najsliniejsza strona:(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.02.06, 10:25 Stalmat, ja myślę, że powinniśmy mianować ZWAKA nadwornym administratorem strony Dwójki. Mimo, że jestem z jego rocznika, nie radzę sobie z takimi wynalazkami, choćby były w nie wiem jakim języku... Trzeba powiedzieć, że Paweł znalazł dobry sposób, żebyśmy mogli się oglądać. Wynika z tego, że nie jesteśmy straconym rocznikiem. Pozdrawiam Jarek P.S. Trzeba wymyślić jakiś nowy temat, bo się nam dyskusja zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 19:18 Jarek, zawodzisz mnie. Tematow jest w brod, chodzby zblizajace sie Targi Niezwyklosci w Hali Ludowej. Chodze tam ,zeby sie posmiac, az dziw w co ludzie wierza.I zeby byla jasnosc nie smieje sie z ludzi tylko pomyslow. Kiedys spotkalam tam pare waznych w miescie ludzi z zapalem opowiadali mi o wrozce do ktorej stali w kolejce, a ja nie mialam zielonego pojecia o co im chodzi. Albo prozaiczny temat to nasza zima, ktora nie puszcza inni poza krajem tego nie wiedza. Moj syn powiedzial, ze strona Zwaka w Europie chodzi znacznie wolniej. Z jezykiem nie mialam problemu, bo moj syn mowi swietnie po hiszpansku, takze sie o niego opieram jak sie tylko da. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 10.02.06, 16:25 co by wejsc na strone w jezyku angielskim,(niestety nie ma wersji polskiej) nalezy wejsc na strone spaces msn po angielsku i dopìero teraz sie zarejestrowac iilowroclaw@hotmail.com.... jezeli nie wychodzi... to przeslijcie mi na : zwako@gazeta.pl pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 11.02.06, 22:59 Dziękuję Zwako. Czytałem że bywają czerwonoskórzy o podwójnym języku. Uwierzcie iż bywają biali o wielu obliczach. Howk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 19:01 Tak wiele znajomych nazwisk sie przewija na tej stronie przez ostatnia dni ze az lezka sie kreci w oku. Jak juz pisalem to ja zawsze robie zdjecia wiec swoich prawie ze nie mam. Ryby lowie tylko czasami. U nas sa tylko pstragi w roznych gatunkach Za to mamy olbrzymia ilosc dzikich zwierzat i ptactwa. Teraz dominuja dzikie gesi ktore przylatuja z Canady na zime. Wszedzie sa obecne w wielkich stadach po kilkaset sztuk. Na ulicach rano mozna zobaczyc skunksy, lisy, szopy pracze. Zajace i kojoty sa wszedzie obecne. Z wiekszych zwierzat to pasa sie na trawnikach jelenie i elki a czasem mozna zobaczyc pume. Na starym dzewie blisko mojego domu gniezdza sie orly amerykanskie. Nie brakuje tez sow no i wszedzie kolonie psow preriowych. Wystarczy pare minut jazdy w gory zeby spotkac muflony, piekne biale kozice i swistaki. Ewa pisalas ze Dudek dal Ci nasze zdjecia ze szkoly. Moze je zamiescisz? Sam jestem ciekawy jak wygladalismy. Nie mam wcale zdjec z tego okresu. Wtedy tez robilem zdjecia, a poza tym rozne koleje losu rzucaly mnie po swiecie i zanim spoczelem na jednym miejscu wiele pamiatek zniknelo. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 19:19 Pils gdy zobaczylem Twoje zdjecie z lat mlodzienczych to jestem pewny ze Ciebie widzialem. Mam doskonala paniec wzrokowa jeszcze doszkalana latami ale nie pamietam imion i nazwisk. To byly czasy bez telewizorow i gier komputerowych. Latalo sie po calym Zalesiu, Zaciszu i Sepolnie. Na 9-maja czesto bywalem. Czy Ty chodziles do klasy z Grzeskiem Kochem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: zdjecia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 13.02.06, 20:29 Jak zawsze Henry piszesz ciekawe rzeczy. Grzesia Kocha nie znałem. Zdjęcie szkolne to 1947 r. podstawówka na Krajewskiego nr. 32 już nie istniejąca. Jestem w środku w jasnej koszuli. Zdjęcie z kobietami, Kalisz 1937. z lewej moja mama. Podziwiam Cie bo sam gdybym się ówczesnego spotkał na ulicy. wątpię czy bym się poznał. Moze na tyle aby się ukłonić na wszelki wypadek. Pobudziłeś głębokie refleksje na temat czasów bez telewizora a dla wielu pod strzechą, bez prądu i iwody...Ale nie będe sie tu rozpisywał. Zyję wśród takich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 19:26 Heniu, te zdjecia od Dudka sa nieostre,podepre sie synem i moze sie uda wyslac. Zaluje,ze nie moge zobaczyc tych wszystkich zwierzat,moglabym przygladac sie godzinami, a gesi to Bernikle bialolice? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ELA 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.02.06, 19:45 Ewa-ty taka"kumata"-jak sciagasz te wszystkie zdjecia ktorymi sie tak zachwycacie-"dajcie i mnie popatrzec".A "podpor intern."mi brak.czy ty jestes ornitologiem-bernikle bialolice-powiadasz? Cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 13.02.06, 23:11 te gesi to Canadian Grey Goose Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 08:45 Ja to się w życiu niczego nie nauczę, a hiszpańskiego i komputerów na pewno. Próbowałem powiesić zdjęcia i ... porażka. Wysłałem do Zwaka, jemu się uda, da radę jak Bob Budowniczy. Dwa zdjęcia alkoholowe - z osiemnastki z Myszą i spod szkoły z Agnieszką Wąsik i Darkiem Dembskim (Szumacherem - naszym bramkarzem, który otwiera winko),inne to moja historia w skrócie. Tak się rozpędziłem ze skanowaniem, że aż się boję - Zwako, ile zdjęć da się powiesić? Pozdrowionka, pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 14.02.06, 10:28 no teraz to taaaak..... teraz to jasne , ze cie pamietam.... pzdr (z agnieszka wasik chodzilem do jednej klasy (w sp36) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 11:02 Sierota ze mnie straszna. Napisałem o zdjęciu z Myszą i nie wysłałem... Zwako, dostaniesz jeszcze jednego maila - powieś wszystko. Z góry dziękuję. Agnieszka Wąsik jest chyba lekarką. pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 13:32 Zwako, pisalam juz ,ze mnie trafifes, ale Stalmata nie ,przeczytaj wstecz moje wypowiedzi to znajdziesz odpowiedz. A gdzie Ty mieszkales skoro chodziles do 36 szkoly? Heniu dzieki, juz wiem jak te gesi wygladaja. Ela nie jestem ornitologiem,a ciekawa zycia housewife,co prawda z wyksztalceniem wyzszym, ale nieuzywanym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 13:38 ewa mieszkalem po drugiej stronie mostu szczytnickiego.... na grunwaldzkiej... ale podstawówke skonczylem na zalesiu... (mialem dalej do podstawówki, niz do liceum) po szkole czesto zostawalem "na dzielnicy" grajac w pilke na stadionie, albo na placu na karlowicza.... mam chyba wiecej sympati do 36-tej i zalesia, niz do dwójki...(ja zalozylem watek: sp-36-chopina) ...zoatawilem wielu kumpli na zalesiu i zaciszu... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 15.02.06, 14:36 Zwako, świetne te zdjęcia, które dzisiaj powiesiłeś. To było "precz z "czym? Takiego chudego Cię pamiętam. Szkoda, że czas tak szybko ucieka. Opowiadasz dzieciom i żonie o tych "wybrykach"? Jestem ciekaw, jak oni to odbierają. Jak ja mówię dzieciom o kartkach na mięso, to mi nie wierzą, chociaż mam jedną oryginalną i im pokazywałem. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 16:13 to bylo; "precz z (u)palami" jeden z pierwszych happeningów p.a. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Walentynki 14.02.06, 08:45 "Jest tam tak cicho, że słyszymy piosenkę zaśpiewaną wczoraj: "Ty pójdziesz górą, a ja doliną..." Chociaż słyszymy - nie wierzymy. Nasz uśmiech nie jest maską smutku, a dobroć nie jest wyrzeczeniem. I nawet więcej, niż są warci, niekochających żałujemy." Ten fragment wiersza Szymborskiej dedykuję wszystkim (i nie tylko!:-) uczestnikom naszego forum! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Walentynki IP: *.production / 209.245.22.* 14.02.06, 14:50 Z okazji St. Valentine's Day wszystkim bylym dwojkowiczom (i nie tylko) skladam najserdeczniejsze zyczenia zaznania szczescia i milosci przez reszte zycia. p.s. Jarek zdopingowales mnie i w weekend zobacze swije skromne zbiory zdjec. Moze cos ciekawego znajde i zeskanuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Walentynki IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 14.02.06, 15:07 Chciałbym, żeby dzień zakochanych był codziennie, w końcu chyba tylko o to chodzi.20 lutego obchodzimy z żoną 13. rocznicę ślubu. Mam nadzieję, że każdy pojedynczy dzień jest u nas dniem zakochanych, przynajmniej ja tak to widzę. Może nie uwierzycie, ale nie wiem, co to awantura, udało mi się trafić pasującą połówkę. Henry skanuj i cała reszta też. Łza mi się wczoraj w oku kręciła, jak oglądałem te zdjęcia. Kurczę, się miało pióra... Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Family Strojni IP: *.futuro.kielce.msk.pl 15.02.06, 19:00 Rocznicowe gratulacje i życzenia nieustającej radości od plisa.Wiwat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 14.02.06, 16:58 I wszystko wiadomo-a propos tych gesi.Niedaleko mnie,tu,gdzie teraz mieszkam,jest rezerwat ptasi-i m.in.-tak mysle -sa i te ,jak z "Nilsa Holgerssona" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 14.02.06, 18:12 Ela, kiedy zobaczymy Twoje zdjecia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 23:26 Ela,no wlasnie. Wcale sie tak bardzo nie pomylilam jesli chodzi o moje o Was wyobrazenia.Jarek miales wlosy takie jak w mojej glowie i jestes wysoki, chyba ze Twoja zona jest malusienka,co chyba jest prawda,patrzac na wasze wspolne zdjecie.Plis co prawda nie ma gleboko osadzonych oczu, ale reszta sie zgadza.Azja tylko mi soe nie udala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 15.02.06, 08:44 Ewo, ja mam 177 cm, a moja żona 158, więc wszystko się zgadza. Mój malutki dwunastoleni synek ma teraz 175 cm i ma już moją posturę - trudno go wziąć na ręce. Jeszcze w tamtym roku brałem całą trójkę. Oleńka ciągle szczuplutka i leciutka - taty pieszczocha - jeszcze siada mi na kolanach, żeby się poprzytulać. Ciekaw jestem, jak długo to potrwa. Z tymi zdjęciami jest fajna jazda. Jestem ciekaw jak długo wytrzyma ZWAKO w roli administratora. Mam nadzieję, że cierpliwości mu nie braknie. Ja do wszystkich zdjęć dodaję komentarze, więc możecie poczytać, co poeta miał na myśli. Wy też poopisujcie swoje zdjęcia. Pozdrowionka Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.02.06, 18:18 Ja ciagle niekumata jezeli chodzi o zdjecia.Drugi dzien usiluje cos zobaczyc- jedno wielkieNIC.na spaces.msn.....nic,na 84.40... nic.na zwako...nicLudzie- ratujcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 15.02.06, 19:15 spaces.msn.com/iilowroclaw/PersonalSpace moze ten adres zadziala - skopiuj powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela 65 Re: zdjecia IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.02.06, 19:46 Dzieki Mysza-zadzialalo!!!Ide szukac zdjec szkolnych,klasy z Szarfem i cos tam z jubileuszu szkoly.Do-zobaczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: zdjecia IP: *.universalplastics.com 15.02.06, 19:48 no to super milego ogladania...i wspominania :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:05 Ale byles blisko, moze Ciebie Zwako widzialam, bo mieszkam przy tym trawniku na Karlowicza, drugi stary dom od rogu i przyznam Ci sie , ze nie znosze chlopakow latajacych w kolko przed moim nosem i dracym sie w niebo glosy. Pomimo,ze moj starsz syn tez to robil. Dalej tak jest tylko slownik coraz gorszy. Teraz trwanik jest caly w wodzie i lodzie i bardzo trudno go przejsc. A kogo pamietasz z Zalesia ? O ile dobrze pamietam to Wy jestescie 1968 rok , czy tak? To dziesiec lat przed moim synem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 20:49 chyba znam twoja sasiadke: kasie ferencowicz (byla kiedys tu u mnie w katalonii) potem w twoich okolicach: agnieszka plate, ania majewska, ewa tenerowicz, jasiu i jego brat rafal(na ul. elsnera),rafal banasiak i iwona tesluk (na noskowskiego), jacek zdunek, dorota olczak i dorota musialek (na moniuszki), jacek janowicz i marek augustyn (ul. szymanowskiego)...pelno ludzi z zacisza..... chodzilem do "zieleniaka" pani marty kolo apteki..., albo do "sam-u" na moniuszki... nie wiem dlaczego, ale mam bardzo duzo wspomnien z tamtych czasów... duzo wiecej, niz pózniej z dwójki... pozdrowienia dla calego zalesia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 00:21 Tydzien temu Kasi Ferencowicz pies przegryzl mojemu pieskowi ucho, a potem pogryzl jej sasiadke.Agnieszka Plate mieszka w Warszawie.Ania Majewska jeszcze przed matura wyjechala do Niemiec i tam wyszla zamaz i zdazyla sie rozejsc.Jas i Rafal mieszkaja w ochydnym domku wybudowanym w moim ogrodzie.Ich zycie to zupelna mizeria . Jasio robi liceum wieczorowe.I jest samotny. Rafal ma dwoje dzieci i rozwod na glowie. Obaj bez pracy i niemozliwy ojciec. Rafal uwielbia opowiadac o swoich klopotach komu sie da i mnie tez, ma szczescie ,bo go lubie.Znam Tenerowicza, ale jego corki nie. Innych ludzi nie znam. Ale Ty powinienes znac Agnieszke Glinska. Samu na Moniuszki nie ma ,tam stoi nowy dom. Apteki tez nie ma jest w Przychodni. Pani Marta sie postarzala, a na miejscu jarzyniaka jest sklep spozywczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.02.06, 08:47 Ewo, czy nie myślałaś o przacy w wywiadzie ? Dziewczyno twoja wiedza to skarb ! Co, jak co , ale parafię masz rozpracowaną na maksa, jestem pod wrażeniem. Słuchajcie, stronka ze zdjęciami rozrasta się szybciej, niżbym się tego spodziewał. Fajnie jest was wszystkich oglądać. W niezauważalny sposób stajemy się dwójkową rodziną. Co prawda zdjęcie Myszy powiesiłem wbrew jej woli, ale chyba jej się spodobało i dosłała do Zwaka jeszcze dwa inne. Teraz czas na Elę, czekam niecierpliwie - Elu Zwako jest niezastąpiony i póki co pomaga nam z wieszaniem zdjęć, wyślij swoje fotki do niego, a zawisną na stronce. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 16.02.06, 11:19 kasia fe miala kiedys takiego duzego sznaucera.... jestem pewien, ze jak sie zapytasz, to sie "przyzna" do znajomosci ze mna... (ale nie wiem czy wspomina mnie dobrze, czy zle) ania majewska..... to byla moja wielka milosc... wszyscy w podstawówce sie ze mnie smiali.... poniewaz ja nie bylem jej wielka miloscia.... poszedlem do dwójki, bo ona tam tez poszla... jednak po roku przeniosla sie do jedynki... i ja na szczescie juz sie odkochalem...i zostalem w dwójce... to co piszesz o rafale i jasiu... smutne... ale sobie wyobrazam... ostatni raz bylem u nich razem z "majorem" w latach 80-tych popalajac trawke... to byly fajne czasy... agnieszke glinska znam, ale jest rok starsza i powiedzmy, ze poruszala sie w swoim towarzystwie... z jej roku tez pamietam ludzi... imion juz nie bardzo, ale... dwaj bracia...tacy wysocy... starszy gral chyba w koszykówke... mial krecone wlosy i byl z klasy agnieszki... bylem na zalesiu 3 lata temu na spacerze... pokazywalem zonie i dzieciom miejca mojego dziecinstwa.... widzialem niektóre zmiany, o których piszesz... nic to ...jak bede w polsce to znów odwiedze zalesie... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 17:51 Ale ja sie dobrze z Wami bawie ! Nie,nie myslalam o pracy w wywiadzie. Raz tylko bawilam sie w detektywa z pierwszorzednym skutkiem. Tak powaznie to jestem bardzo spostrzegawcza i czasami widze za duzo.A poza tym mieszkam w moim domu cale moje zycie nawet w nim sie urodzilam i sila rzeczy znam ludzi, ktorzy tu byli albo sa. Kasia ma teraz dwa erdelteriery jedngo lakelanda i foxteriera, a poniewz ja tez mam teriera bardzo rzadko spotykanego to Kasia zawsze z nim gada, poniewaz teraz zawodowo para sie terierami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: zdjecia+ Zalesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:36 Jarek jeszcze tylko 12 wypowiedzi i bedzie 1000. To zakrawa na szalenstwo jakies. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwako Re: zdjecia IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 15.02.06, 20:54 ela pamietaj... coby powiesic fotki, trzeba sie zarejestrowac... haslo: parkowa pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: dla Ewy IP: *.futuro.kielce.msk.pl 15.02.06, 23:01 htto://www.wildthingsphotography.com/dedected.php?page=8poss= Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: dla Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 18:30 Plis,dziekuje. Te zdjecia lodowe sa niebywale i labedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Re: zdjecia IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 16.02.06, 19:31 Obejrzalem zdjecia. Bardzo mile doznanie. Zgodnie z przypuszczeniami nie znam nikogo. Powodem nie jest zla pamiec lecz fakt, ze wiekiem "wpadam miedzy dwa stolki", choc o wiele blizej mi do Ewy czy Henry'ego niz do Barego. Poza tym II-wiczem jestem tylko w polowie, gdyz spedzilem tam jedynie 50% naleznego czasu - moi Rodzice sporo "wedrowali" po Polsce a ja mialem okazje poznac kilka szkol podstawowych i 2 licea. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: zdjecia IP: *.production / 209.245.22.* 16.02.06, 23:35 Wlasnie powrocilem z budow do biura i musze sie pochwalic Ewie ze widzialem stado dzikich gesi liczace kilka tysiecy tych ptakow. Juz zbieraja sie do odlotu do Canady. Niektore jednak przy zbiornikach wodnych, nawet fantannach,pozostaja na lato i jest bardzo fajny widok mamy gesi z kilkoma gesiatkami przechodzaca ruchliwa ulice. Caly ruch pojazdow zatrzymuje sie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp internet 17.02.06, 09:32 Od dwóch dni nie mam internetu w domu (mam neostradę!:() i ograniczone w związku z tym możliwości. Mam nadzieję, że szybko naprawią. Ewa ten Twój starszy syn jest bardzo podobny do Ciebie (tak mi się wydaje) i bardzo przypomina z urody Ewę z 1967 roku!;-). Te zdjęcia powodują, że nie czuje się braku bezpośredniego kontaktu! Jesteśmy po prostu sami swoi. Oglądając zdjęcia Azji to przyznam, ze tak sobie ją wyobrażałem! Wygląda mi na bardzo wrażliwą osobę która tę swoją nadwrażliwość pokrywa uszczypliwością wypowiedzi (też miałem taki okres, ale już częściowo z tego wyrosłem). Na razie tyle o paniach! Jak mi włączą internet to wsadzę aktualne zdjęcia niektórych dwójkowiczów (są nieobecni na forum, ale w pamięci niektórych TAK) Uściski KazimierzP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NEMO Gesi i inne zwierzeta IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 17.02.06, 12:50 Henry napisal o dzikich gesiach i pomyslalem sobie, ze "imperium kontratakuje". Wypychana na marginesy przyroda, w sobie tylko znany sposob, powraca i wykazuje nam jak bardzo jest niezbedna w naszym zyciu - wlasnie w najprostszej formie. Pareset kilometrow od domu mamy kawalek ziemi - rzeka, wodospad i mokradla. W niczym nie zmaconej ciszy ( telefony komorkowe nie maja sygnalu !!!) mozna ogladac godzinami bociany ( chyba w wiekszosci z Polski), zurawie, czaple itd. Sa tez antylopy, i wydry, i weze. Lubimy z zona wdrapac sie na szczyt wodospadu i tam delektowac sie przyroda i kieliszkiem czerwonego wina. Pozdrawiam i "do przeczytania" za tydzien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: Gesi i my IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.02.06, 00:43 My też Jesteśmy przyroda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Gesi i inne zwierzeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 00:45 To musi byc malownicze miejsce.Juz sobie wyobrazam. Ja zyje dla takich chwil.Napisz gdzie mieszkasz, zebysmy sobie mogli uzmyslowic.A jak napiszesz ktory jestes rocznik to moze Ci kogos wykopie z pod ziemi,skoro mam takie super zdolnosci.Albo podaj nazwiska ludzi , z ktorymi bylo Ci dobrze przez te dwa lata. Henio rob zdjecia, gesi to moje ulubione ptaki (i nie z powodu przyslowiowej glupoty,bo to nie prawda ) Wyslalam Twoje zdjecie to od Dudka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dudek Gesi i inne zwierzeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 10:13 .....znam kilka miejsc gdzie mozna "spotkac" gesi ,polecam Gryfino - jezioro Weltyn i okolice .Do Henka troche daleko !!!!! ale moze kiedys tam wpadniemy .....,dziki zachod !!!! Henrrrryyyy to moj kolega od ....dawna , w liceum siedzielismy w jednej lawce i jedyny z ktorym po latach mam "blizszy" kontakt. Jest jeszcze kilka osob z ktorymi spotkalem sie na 50-leciu naszego liceum .....ale tylko w czesci oficjalnej(Czarek Frymar,Ania Wos ,Halinka Domagala..... ,kolega mieszkajacy w Kanadzie???? i jeszcze 2 osoby ??? ) Na baletach bylem sam!!! ,bo koles Z Canady opuscil impreze z przyczyn rodzinnych . Byl zawiedziony ,ze nie spotkal pozostalych . Przetanczylem cala noc ....,mlodsze roczniki , z Ewa tez !!!!! ,bylo fajnie . Szkoda ,ze z 60 - lecia "nici" ????? Podziwiam Wasza pamiec ,szczegoly z dziecinstwa ,szkoly.........., nastepnym razem dorzuce kilka ciekawostek z lat 60- 65 !!!!! i nie tylko . Pozdrawiam Wszystkich dudek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: Gesi i inne zwierzeta IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 18.02.06, 11:16 Obejrzałem zdjęcia Ewy - ale jej zazdroszczę. Widzę, że zwiedziła kawał świata. Zawsze chciałem pojechać do Azji, ale póki co, pozostaje to w sferze marzeń. Dudek, powieś swoje zdjęcia. Pozdrowienia Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Dudek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 18:58 Dudek juz wisi na zdjeciu z Henkiem. Heniek tak posrodku, Dudek w prawo na gorze taki szczypiorek, zreszta tak mu zostalo. Jarek poczekaj troche, ja zaczelam kiedy mialam 41lat i tak to trwa do teraz. Wczesniej jezdzilam tylko po Europie no i ta Libia po drodze. Azja to czar, raz bylam w USA i juz wiecej nie chcialam.To zalezy od tego co w duszy gra.Do tego doszlo ,ze wiekszosc ksiazek czytanych przeze mnie ma zwiazek z Azja. Slucham muzyki tez tamtejszej,robie jednak przerwy na inna. I nie umiem powiedziec, ktore panstwo jest najciekawsze.Wiem tylko ,ze nie chcialam wracac do Indii, bo sa okropnie brudne, ale teraz mi przeszlo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Dudek 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 19:03 Przygladnelam sie zdjeciu,Heniek nr 14 Dudek 20. Chyba juz jest wiosna po komputerze chodza mrowki zwawym krokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emzeta77 Re: Dudek 2 IP: *.wroclaw.mm.pl 19.02.06, 00:19 Witajcie ! wreszcie i ja się ujawniam. Jestem sympatykiem dwójki, bo z niej mam męża i przyjaciół;np. Ewę czy Dudka. Ale o tym jutro, na razie mam nadzieję na okrągły wpis. Jak to dzisiaj piszą młodzi: Dwójka rządzi! Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp tysięczny gość!:-) 19.02.06, 08:55 Gratuluję tysięcznego wpisu. Nomen omen jest to gość-sympatyk dwójki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Dudek 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 19:49 Ach to na to czekalas ! Udalo Ci sie niebywale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa maz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 20:00 Na naszym klasowym zdjeciu maz sympatyczki to chopak w okularach w drugim rzedzie po srodku. Czujecie juz wiosne, Heniu, juz niedlugo.Widziales , ze Dudek napisal? Boje sie tylko placu Grunwadzkiego i naszego mostu ,damy znac jak remonty beda szly.Ulica Sienkiewicza otwarta od tygodnia, jeszcze nie ma na niej dziur. Wroclaw tonie w czarnej wodzie, dziur wiecej niz gladkiej nawierzchni. Ziemia ciagle zamarznieta. W moim ogrodzie stoja jeziora,nawet ladnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Rocznica IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 20.02.06, 08:32 Kochani - dzisiaj mija trzynasta rocznica naszego ślubu (Gosi i mojego oczywiście). Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, nie wiem, jak Gosia. Mam nadzieję, że zrobimy dużo lepszy wynik ! Ewo, do Indii chcieliśmy wyjechać z kumplami na rok, jeszcze w trakcie studiów. Mieliśmy pomysł, żeby je zwiedzić na piechotę, wędrując od klasztoru do klasztoru. Jednak jak zwykle plany pokrzyżowały nam kobiety. To był rok intensywnych zauroczeń - wszyscy tego roku znaleźliśmy obecne żony - i cały misterny plan w ... Tak, czy inaczej nie odpuszczam. Czekam tylko, aż szkodniki podrosną. 1000 to piękna liczba, myślę jednak, że w tym tempie niedługo przeskoczymy kolejny tysiąc. Pozdrawiam wszystkich serdecznie Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: Rocznica IP: *.production / 209.245.22.* 20.02.06, 15:45 Jarek, Moje najserdeczniejsze gratulacej. Ewa, napisalas ze USA Ci sie nie podobalo. Czesto slysze takie opinie od ludzi ktorzy byli w duzych miastach polnocnego i poludniowego wschodu. To calkowicie prawda. To tak jak by wyrobic sobie opinie o Polsce na podstawie Warszawy albo przemysla czy Bialegostoku. USA jest ogromne i ma wiele przepieknych miejsc i wspanialych serdecznych ludzi. Ja mialem to szczescie ze trafilem prosto do Texasu, a potem juz sam wybralem pelne kolorow Colorado. Stanu wielkosci Polski z tylko 4 milionami mieszkancow. Mam tutaj wszystko. Prerie i Gory Skaliste, wode i pustynie.Lowienie ryb i wspaniale stoki narciarski. Zwierzeta od olbrzymich bizonow i elkow po malutkie pieski preriowe. Ptaki od wielkich orlow do malenkich koliberkow. Poznalem wspanialych ludzi. I pomimo ze wiele osiongnelem i jestem tutaj szanowanym bardzo tesknie do Wroclawia i Zalesia. Tan sa moje korzenie. Z niecierpliwoscia oczekuje 31 maja gdy wsiade do samolotu w dlugo podroz do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 23:33 Heniu,masz racje,tylko w moim wypadku bylo tak,ze wpierw bylam w Azji,ktorej nikt nie zna i nie moze zobaczyc na filmie.USA widzimy na 90% filmow.Prawie wiemy dzie isc w roznych miastach.Ja widzialam kawalek Kalifornii i bylam w Chicago,wiem to malo. I wiem tez, ze to ogromny i ciekawy kraj, ale ja kazda wolna chwile spedze w Azji,w miejscach nikomu nieznanych. Taka po prostu jestem. Byly targi niezwyklosci. Widzialam kobity ,ktore przykladaly sobie do szyi przezroczyste tuleje pelne piasku. Na jednym koncu byly szare , na drugim zielono-czerwone i ich dzialanie bylo tajemne. Jedna pani z duzym biustem pod broda,zreszta ladnym, wypastowala mi jednego buta super pasta,kupilam,bo ladnie pachniala (pasta nie pani). Pan sprzedajacy plyty wciskal mi na sile plyte,ktorej nie chcialam,udalo sie nie kupilam.Musialam tez zbierac rozne wizytowki.Ogolnie bylo milo jak zawsze,byl pan z miodem z Kaszub w kapeluszu. Jest batalia o targ na Szczytnickiej,oczywiscie sie wypowiedzialam,bo nie lubie chamstwa i braku kompetencji.Na innych forum sie ukrywam i podaje inne imie,do tego meskie. A w parku dalej roztopy ,juz inaczej slonce swieci.Trwa wycinanie zeschlych drzew.Gawrony juz mniej jedza, chyba niedlugo odleca i zostanie pare dracych sie na okraglo wron. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry Re: USA IP: *.production / 209.245.22.* 20.02.06, 23:50 Ja tez bardzo lubie Azje. Co do USA to mozemy wiele dyskutowac. Na filmach nie widzi sie nawet ulamka procentu tego ogromnego i bardzo zroznicowanego kraju. Godzine jazdy od domu i mam tereny calkowicie dziewicze. Czesto takie gdzie ludzka stopa jeszcze niestanela. Kraj to o bardzo zroznicowanej kulturze i ludnosci. Mozna tutaj spotkac wszystkie rasy ludzkie i wszystkie jej mieszanki. Chicago to niestety nie ta Ameryka. California jest przepiekna ale nie wszedzie. Bylem w lecie w San Diego na weselu mojej bratanicy. Podroz zajela mi ponad 26 godzin w jedna strone.Bylem tam z Wojtkiem B. z Szymanowskiego. Bylem wielokrotnie w Californi i zawsze odkrywam cos nowego i niezwyklego. Serdecznie podrawiam. Mam nadzieje ze w czerwcu wymienimy doswiadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: USA IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 21.02.06, 11:34 Co prawda nie byłem w Stanach, ale w wypowiedziach Ewy widzę bardziej zachwyt nad sposobem życia ludzi w Azji, w porównaniu z USA. To raczej kwestia mentalności ludzi, a nie samych okoliczności przyrody. Miasta na całym świecią potrafią być okropne. Azja i Stany różnią się biegunowo podejściem do życia; wyścig szczurów i akceptacja świata zastanego, pęd do wartości materialnych i spokój duchowy. Jest to tylko moja interpretacja postów Ewy, ale to, jak mi się wydaje, wyczytałem między wierszami. Każde miejsce na ziemi ma swoje urokliwe zakątki i nikt nie odmawia Stanom cudów przyrody, jednak gdybym miał wybór: wyprowadzić się do Azji czy Stanów - wybrałbym Azję. Potrafię tu zrozumieć Ewę. Gorąco pozdrawiam i dziękuję za życzenia Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa świat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 17:10 Tak,Jarek,to jest to.Im dluzej czytam to co piszesz tym bardziej widze twoj intelekt i umiejetnosc rozumienia ludzi, to rzadkie u mezczyzn,teraz wiem,dlaczego Ci dobrze w malzenstwie,wiele rozumiesz. Poltora roku temu umarl moj ojciec i zaraz po tym wylecialam do Tybetu i tak mysle nigdzie nie pozbieralabym sie tak jak tam.Te pustacie i pierwotnosc otoczenia.Wyobrazalam sobie ,ze tak wygladal swiat kiedy nas jeszcze nie bylo.Wystarczylo tylko przejsc kawalek i bylo sie samemu z tym ogromem, przejrzystoscia powietrza, czystoscia rzek i jakze ostrymi barwami.I ludzie,przyjazni i tak inni i cisza. Nie twierdze,ze w Stanach tak nie jest, ale ja bylam w tym czasie tam. W domu mam kamienie poukladane jeden na drugi i to jest pamiec po ojcu,jest tak jak w Tybecie.Nie chodze na cmentarz, patrze na kamienie. To emocje,ktore mamy albo nie, nas ksztaltuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: świat IP: *.production / 209.245.22.* 21.02.06, 18:52 Ewcia, nie chcialem Cie urazic ani reklamowac USA. Poprostu bardzo czesto spotykam sie w swiecie a szczegolnie w Polsce ze stereotypem wiedzy o USA. Ludzie wyrabiaja sobie poglady na podstawie glupkowatych filmow i seriali amerykanskich. Polacy bardzo czesto na podstawie wizyt w Chicago i NY. Bardzo zazroszcze Ci wizyt w Tybecie. Wybieram sie tam od dluzszego czasu ale Chiny nie chcialy nam dac wiz. Teraz moze bedzie latwiej bo w Chinach juz bylem. Lubie takie dyskusje. kiedys bywalem bardzo zadziorny. Teraz wiek zrobil swoje. Mam nadzieje ze spotkamy sie przy piwku lub czyms innym i podyskutujemy na wiele ciekawych tematow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: świat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 01:20 Nie uraziles mnie.Lubie takie dyskusje,mozna sie lekko pospierac i czasami nawet zmienic zdanie.Masz racje, ze rodacy sa bardzo powierzchowni w ocenie innych panstw czy narodow. Np. maja kolezanka mowi - nie znosze Angoli.To sie jej pytam,czy znasz osobiscie choc jednego prawdziwego Anglika. Nie. To czemu ich nie lubisz,bo tak!!!Maja siostra nie lubi moich podrozy, nigdy o nich nie rozmawiamy i ogolnie o Azjatach sie zle wyraza.To sa stereptypy, a moja siostra wcale nie jest glupia, nie wiem dlaczego tak jest. Tak samo zastanawiam sie, dlaczego o Chinczykach sie mowi ze sa zolci, ja mam taki sam odcien skory jak wiekszosc z nich, a Japonczycy sa wrecz bialo-przezroczysci.Do tego nie uwazam, zeby byli jednakowi. Dlaczego ja widze roznice pomiedzy nimi, a przecietny czlowiek nie.Przeciez nie jestem wcale lepsza od rzeszy tych ktorzy tak uwazaja i uwazali przez stulecia.Pisz zawsze to co myslisz,ja Ci bede wtorowac albo nie i o to wlasnie chodzi. Spotkamy sie z pewnoscia, bo warto cos takiego przezyc!!!Slyszycie pozostali ???Kaziu, gdzie jestes,czy sie zapracowales tak do szczetu? Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp świat, a steoretypy! 22.02.06, 07:04 Słyszałem kiedyś taki dowcip który pokazuje funkcjonowanie steoretypów w widzeniu ludzi: "Pewnego dnia religijny Żyd z Izraela szedł ulicą w Pekinie i nagle usłyszał z bramy dobiegające go odgłosy zbiorowej modlitwy żydowskiej. Wszedł głebiej i zobaczył salę synagogi w której grupka Chińczyków modliła się po hebrajsku. Powitał ich i zapytał się skąd się wzięła grupa chińska wyznająca tę wiarę. Na to oni, że są Żydami i wyznają modlitwę swoich przodków. Izraelczyk ucieszył się i stwierdził, że on też jest Żydem i chętnie się do nich przyłączy w modlitwie. Na to Ci Chińczycy: "Ty Żydem, a nie podobny!?!" Dlatego też jestem przeciwny uogólnianiom wszelkim widzeniom, ludzi, krajów, świata. Byłem w wielu krajach: Norwegii, Finlandii, Danii, Izraelu, Rosji, Ukrainie, Litwie, Czechach, Włoszech,... Wszędzie spotykałem się z zyczliwoscią i serdecznością. Wszędzie sposób widzenia wielu spraw był bardzo podobny do siebie. Po prostu ludzki. Wkurzam się gdy ktoś mówi: wszyscy Polacy to ..., wszyscy Niemcy to ... Na stwierdzenia, że wszyscy Polacy to np. pijacy, to zauważam, że mój rozmówca to też pijak, na oburzenie, że "nie", to ripostuję, że w takim razie nie Polak. Wtedy dopiero u rozmówcy przychodzi refleksja nad tym co mówi. Wracając do podróży to najlepiej bywa mi się w Rosji i Ukrainie. Z jednej strony żadnych barier językowych (serdeczne ukłony pamięci paniom Reichowej i Makowieckiej) z drugiej strony rzeczywista zbieżność widzenia naszego świata w którym przychodzi nam żyć (po tych wszelkich transformacjach ustrojowych). Ewa! Znam ludzi lubiących jeździć do państw Azji (Indii, Tybetu, Nepalu) ale bardzo pogardliwie wyrażających się o tamtych nacjach. Chyba lubią tam bywać aby podnosić w sobie złudne pojecie o swej wyższości. Twe widzenie Azji i Azjatów bardzo mi odpowiada. Uważam, że do ludzi, mieszkańców krajów w których się bywa nalezy podchodzić z szacunkiem i pełnym zrozumieniem. Na forum jestem codziennie, ale i nie codziennie muszę się wypowiadać. Czytanie Waszych wypowiedzi jest też satysfakcjonujące! Odpowiedz Link Zgłoś
stalmat1 Znaszli ten swiat 22.02.06, 11:30 Poglady raczej wywazone! A zalezec one beda od wnikliwosci spojrzenie czyt. znajomosci tematu. Ja mieszkam w Norwegii od 20 lat. Czesto spotykam przyjezdnych Polakow ktorzy bez zajaknienia stwerdzaja ze oni znaja ten kraj i ludzi tu zyjacych. Ja wiem ze niektorzy sa bardziej bystrzy niz inni. Ale zeby az taka duza roznica?????? Ja rowniez lubie Ewy spojrzenie na roznice miedzy Azja a USA. Chyba juz teraz wolimy bardziej chwile zadumy niz blyszczace koraliki:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plis Re: świat, a steoretypy! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.02.06, 11:35 Wątek zainicjowany przez Henry'ego i Ewę też chłonę i smakuję z satysfakcją .Post Kazimierza wydaje mi się znakomicie wkomponowaną osnową do tego wątku, niesamowicie i znienacka ubogaca koloryt i fakturę przekazu.Cymes! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Re: świat, a steoretypy! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.02.06, 13:47 Wszystkie kraje są potwornie zróżnicowane i nie odważyłbym się powiedzieć, że znam dobrze którykolwiek. Najlepszym przykładem jest Polska. Swego czasu często jeździłem w Bieszczady, dla Łemków to ja byłem "Niemiec", bo z Wrocławia. Wystarczy spojrzeć na Kaszubów, Ślązaków, Wielkopolan, cały ten tygiel na "ziemiach wyzyskanych"... Kolejny przykład to Belgia - historycznie sztuczny twór - Niemcy, Walończycy i Flamandowie. Zjednoczona Europa może jest dobrym rozwiązaniem. Prędzej powiem, że rozumiem pokrewne dusze. Mam nadzieję, że takie znalazłem na tym forum. Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: świat, a steoretypy! IP: *.production / 209.245.22.* 22.02.06, 15:23 Przypomniala mi sie wizyta w klubie polskim w Denver na Barburke. Przyprowadzilem na ta impreze 3 zaprzyjaznione malzenstwa amerykanskie. Pani prezes klubu dosadzila do nas samotna kobiete i prosila o zajecie sie ja. Pani ta byla od 3 miesiecy z wizyta u syna i praktycznie nigdzie nie bywala. Siedziala przez kilka minut nieodzywajac sie w koncu zapytala mnie kim sa ci ludzie. Gdy uslyszala odpowiedz byla oburzona. Amerykanie w klubie polskim co oni tutaj robia. Jednak to Amerykanie szybka przelamali lody, zajeli sie ja serdecznie i pod koniec zabawy byla poprostu oczarowana. Wyznala mi ze calkowice zmienila zdanie o Amerykanach. Na moje pytanie czy kiedykolwiek zetknela sie z Amerykanami odpowiedziala ze to pierwszy raz. Ja wiele w zyciu widzialem i jakiekolwiek stereotypy poprostu nieznosze. Mam znajomych wszystkich mozliwych kolorow skory i mieszanki wszystkich narodowosci. Cenie ludzi za to kim sa. Najleprzym inzynierem z jakimkolwiek pracowalem jest murzyn. Najwiekszym filantropem, najbardziej wspierajacym Polske jest Zyd, najwiecej razy w Polsce byla Indianka, prywatnie zona mojego serdecznego przyjaciela Wlocha. Najleprzym moim kolega jest Niemiec itd. W piatek mamy doroczna zabawe i aukcje na cel wymiany uczniow z Ziebicami. Tylko ja jestem tutaj Polakiem. I znowu bedzie ciekawy przekroj ludzi.Za to wlasnie lubie USA. Za ten tygel ras, narodowosci i religi wspaniale koegzystujacych z soba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa targ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 11:38 Usilowalam zaznajomic sie z wypowiedziami na forum dotyczacego targu na Szczytnickiej.Bardzo ciezko przebic sie przez mnostwo zupelnego chlamu i trafic na konkretne wypowiedzi.Abstrahujac od tego, czy targ jest brudny czy czysty, jest bardzo potrzebny.Wiem,ze zniknie bo tak zawsze jest ,co z tego ze ludzie walcza,wladza zawsze dopnie swego i nie wazna jest korzysc mieszkancow. Jeszcze nigdy wroclawianie nie wygrali takiej potyczki. Ciesze sie ,ze jestem w waszym towarzystwie,gdyby wiekszosc byla taka jak my inaczej swiat by wygladal.Marzenia. Marek Erlich srzedal mieszkanie, to wiadomosc dla Eli. Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp targ czy pasaż? 23.02.06, 12:27 Ewa! Targowiska w takiej formie jaka jest na Szczytnickiej powoli odchodzą w przeszłość. Czy to ta władza, czy inna to będzie dążyła do likwidacji lub do ucywilizowania tego handlu. Nie musi to oznaczać likwidacji ale wybudowanie np. krytego pasażu z ciagiem straganów: gdzie będą toalety, umywalki i mozliwośc utrzymania pełnej higieny! We Włoszech tego typu handel kwitnie w centrach miasteczek, ale w konkretne dni np. czwartek i wtedy rynki zmieniają się w bazary. Ale te stragany to są odpowiednio przystosowane samochody. Podobnie widziałem w mniejszych miastach niemieckich. Co do Marka Erlicha! Pozdrów Go ode mnie! Ciekawe czy dalej ma taki entuzjastyczny stosunek do koszykówki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bary Dudek i Henry IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.02.06, 14:52 No, panowie czadowe zdjęcia. Cieszę się, że nasza stronka się tak rozwija. Ciekawe ile jeszcze zdjęć pomieści? Może inni absolwenci się też ośmielą... Pozdrawiam Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henry Re: targ IP: *.production / 209.245.22.* 23.02.06, 17:09 Targowiska sa wszedzie na swiecie. Tutaj gdzie mieszkam rozwiazano to w ten sposob ze pozwolono firmie prowadzic targowiska w sobote i niedziele. Plac musi miec stala, twarda nawiezchnie. Estetyczne stragany i wydzielona czesc gdzie mozna sprzedawac z samochodow, badz ustawic stolik i z niego sprzedawac. Oczywiscie musza byc toalety, zaplecze sanitarne, telefony, hydranty i restauracje. Takie targowisko widzial bym na placu grunwaldzkim. Mimo ze we Wroclawiu nie mieszkam sprawy tego miasta sa mi bardzo bliskie. Ewcia, wyslalem Ci na adres domowy kilka zdjec gesi canadyjskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela 65 Dla Ewy i nie tylko IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 23.02.06, 18:33 Tak zaznaczam Ela 65 zeby "nikt mnie nie pomylil" z inna Ela..Wlasciwie smutne - z tym mieszkaniem p.Elzy,nasza mama jak cos dlugo w kuchni"zagarniala" to patrzyla w okna "sasiadki" i "pocieszala sie" ze p.Ehrlichowa "tez jeszcze siedzi".czytam"nowosci znaszej strony"-podziwiam "mlodosc ".waszych dyskusji... Mnie samej w tej chwili smutnawo bo po 23 latach wynajmy musimy opuscic"domek za miastem"-kawal rodzinnej historii.Kupic nie mozna bylo bo..Domek smutnieje im wiecej rzeczy z niego "wyjmujemy ",bezsensownie?usiluje cos "ratowac"- najchetniej zabralabym okna,drzwi ,stoly-zburza Malego i wybuduja pare willi...Samo zycie - ale - smutno...Zadnych wiesci o "poszukiwanych"?Pozdrawiam cieplutko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa album IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 23:45 To jest juz album.Heniek Ty na moscie to najlepsze zdjecie. W przedszkolu to Leszek Krupski.Doskonale go pamietam z tamtych czasow.Bo ja znalam tylko dzieci z mojej strony trawnika, a on z niezyjacym juz bratem Markiem okropnie rozrabiali i mieli przesliczne blad loki. Dudek,z pisaniem to u ciebie kiepsko.Dobrze,ze pare zdjec masz bez czapki!!!! Ela, ja mieszkam cale zycie w jednym domu i czuje sie w nim swietnie.Czasami mysle,ze powinnam sie wyprowadzic z wielu wzgledow,ale strach mnie oblatuje. Podobno nie nalezy sie za bardzo przywiazywac,latwo powiedziec,a trudniej zrealizowac.Musisz to przezyc,jak wszystko. Marek E. jest jeszcze do soboty w kraju.Mowilam mu Ela o Tobie, pamieta Cie. Kazik zapytam. Zjadlam dzisiaj jednego paczka,ale i to za duzo.Musialam zagrysc ogorkiem kiszonym!A wy? Odpowiedz Link Zgłoś
zwako Re: album 24.02.06, 16:17 ewa ... pozdrów kasie fe. i powiedz jej, coby sie przylaczyla.... tez jest absolwentka IILO.... pzdr ps: nie ma tu takich paczków jak w polsce:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa nowe kontakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:30 Jeszcze jej nie zlapalam,po tym jak jej pies pogryzl kogo sie dalo zaciekle sie ukrywa.A poza tym ona jest bardzo gadatliwa,zagadalaby nas z kretesem,ale powiem. Ja zjadlam j e d n e g o poczka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa stan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 14:02 Heniu,ogladnelam w TV program o Twoim stanie,ciekawy i piekny zarazem jak mowisz. Rozmawialam tez z "Glogowczyka" ulica i nizle Ciebie obrobilysmy, ku ogolnemu zadowoleniu.Musisz znac mojego sasiada Ryśka,co to mial brata Mirka i jego zone Baske( na zdjeciu ze mna,bladynka) ktora czesto ze mna jezdzi.Oni beda sie przeprowadzac z powrotem na Glogowczyka i nie bede juz mogla ich podgladac.Cisza zupelna, czyzbyscie tak swietowali koniec karnawalu ?Przyznajcie sie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henry Re: stan IP: *.225.214.216.Dial1.Denver1.Level3.net 26.02.06, 17:43 No to calkiem niezle, dla tego bolaly mnie uszy. Mirka znalem bardzo dobrze. Ryska tylko jako malego chlopca. Nie zabardzo go nawet pamietam. Za to doskonale pamietam jego siostre Ele. Nie za wiele pisalem gdyz bylem okropnie zajety. W piatek mielismy aukcje, obiad i zabawe coroczna na cele Sister Cities a konkretnie wyjazdu nastepnej grupy uczniow do Ziedic. Mi jak zwykle w takich okazjach przypadl zaszczyt gotowania bigosu na 250 osob. Wszystko udalo sie ponad nasze oczekiwania. Zarobilismy ponad 6 tys dolarow.U nas juz wiosna po fali mrozow znowu cieplo. Kwitna krokusy a tulipany sa juz dosyc pokazne. Jak spodobaly sie zdjecia gesi? Juz ich coraz mniej Codziennie widze olbrzymie klucze odlatujace na polnoc. Za to juz widzialem stada Robinow i szpakow ktore przylecialy do nas z polodnia. Niedlugo obudza sie glodne niedzwiedzie i jak zwykle w poszukiwaniu jedzenia zaczna wlamywac sie do domow. One maja wspanialy wech i wyczuwaja jedzenie na odleglosc kilku kilometrow. Mamy specjalne smietniki niedzwiedzio odporne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa czytajcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 00:07 Ja jestem tak skonstruowana, ze zawsze i zaraz odpisuje, dlatego musicie czytac troche wstecz. O gesiach juz pisalam ,bo sie zachwycilam. U nas zima w pelni,pamietam taki rok kiedy w styczniu zanioslam jednemu facecikowi na urodziny sniezyczki z ogrodu. W tym roku sladu, nawet malych listkow nie ma. Ponoc ma byc zimno jeszcze dlugo. Dzisiaj znowu padal snieg. A Elka wyszla zamaz za kolege z klasy mojego meza ( matura rocznik 1968), a teraz maja juz dwie wnuczki, a on pracuje w Moskwie dla francuskiej firmy.Z nim bylam na wakacjach w Bardo Sl. kiedy mielismy po cztery lata i wtedy on nawet nie wiedzial o istnieniu Elki. Ciekawia mnie robiny, one sa rzadkie tutaj i nigdy nie widzialam ich w stadzie.Teraz slychac coraz wiecej ptakow, ale dzwonca jeszcze nie , a to on jest zwiastunem wiosny. A jak spotkasz niedzwiedzia w smieciach szybko go fotografuj i przysylaj zdjecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Rocznica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 23:40 Na zdjeciach widac, ze Wam ze soba dobrze.13 lat to juz cos,juz sie dobrze znacie.Cieszcie sie dalej zyciem i soba.Zycze Wam,zeby to trwalo. Odpowiedz Link Zgłoś