IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.03.02, 03:14
Bardziej niz wspomnienia, Chcialbym odnowic kontakty.
Mniej wiecej czasy, gdy pewien dyrektor mial "wartburga", aniejaki Babula
odchodzil na zasluzona emeryture.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pawel Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.03.02, 03:24
      Zapomnialem. Jak komus sie cos przypomni:zwatkopou@hotmail.com
      • Gość: Młodzian Re: II-LO-Wr IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 02:25
        Paweł ! Czy II LO jest na Parkowej , jak przed laty ?
        ZA 48 dni minie 50 ( !) lat jak w tym liceum na Parkowej zdałem ( o dziwo )
        maturę .
        Kto coś wie na ten temat nich kliknie. A do Pawła to wyślę mail'a
        • Gość: Pawel Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 31.03.02, 23:14
          Jezeli sie nie myle, to w tej chwili jest to ulica parkowa, ale za moich czasów
          nazywala sie: Rozenbergów.
          50 lat! Jestem ciekaw, jak wtedy bylo. Pamietam taki film;"Wielki bieg", który
          byl krecony akurat w "dwójce". To chyba byly, mniej wiecej, Twoje czasy.
          Jak masz ochote na zwierzenia, to zapraszam.
          PS. Ja sie tam uczylem w takze ciekawych latach 80-tych
          Pozdrowienia.
          • Gość: Młodzian Re: II-LO-Wr IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.02, 02:41
            Czeeeeeeeeeeeeeee !
            ~Tak to właśnie w moich czasach zmieniona na Rozenbergów. Wtedy to ca 50%
            uczniów przesunięto do zawodowych szkół. To nie były najciekawsze czasy.
            Powiem tylko tyle, że rosyjskiego zaczęła uczyć niejaka Bravermann
            ( " od naszych") z Leningradu, a jej mąż był dyrektorem "klęczkowskiej". Brr!
            To chyba lepiej nie wspominać. A tak mi się napisało by oddać atmosfrę tamtych
            dni. Ten film kręcino conajmniej 10~15 lat później.
            Po ukończeniu dwójki jeszcze przez rok żył Stalin.
            Jedno co sympatyczne to nagroda za wyniki maturalne,którą jako jedyny dostałem
            w tej formie, to bilet na mecz piłki nożnej POLSKA - RUMUNIA (3:3).
            Inni dostawali - o ile dostawail - to jakieś państwowotwórcze bzdety.
            Może dlatego, że byłem "wcześniak" zdając maturę jako 16-stolatek.
            Serdecznie pozdrawiam z "morskiej" części Kraju wszyskich dwójkowiczów.
            • Gość: pawel Re: II-LO-Wr-dla Mlodziana i nie tylko IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.04.02, 01:28
              Gość portalu: Młodzian napisał(a):


              > To chyba lepiej nie wspominać. A tak mi się napisało by oddać atmosfrę tamtych
              > dni. Ten film kręcino conajmniej 10~15 lat później.
              > Po ukończeniu dwójki jeszcze przez rok żył Stalin.

              Na pewno bylo trudno w tamtych czasach, choc z drugiej strony zawsze sobie
              myslalem, jakim bylbym czlowiekiem zyjac i uczac sie wlasnie wtedy.
              Tu musze sie przyznac, ze w moich czasach, nalezalem do tej czesci spoleczenstwa,
              która niezabardzo godzila sie z istniejacym ukladem.
              Zawsze wtedy myslalem, czy bylbym w stanie utrzymac swoja posture w czasach
              stalinizmu. Czy tez bylbym taki pewny siebie?
              Dochodze do wniosku, ze z pewnoscia moje poglady i caly ja byly by zupelnie
              odmienne. I tylko mam taka nadzieje, ze móglbym zyc (wtedy) w zgodzie z wlasnym
              sumieniem.
              Prosze, jezeli nie bedzie to dla Ciebie zbyt bolesne, opowiedz cos jeszcze o
              tamtych czasach.
              Z nauczycieli, których ewentualnie, mogles poznac, a którzy mnie uczyli to: pani
              Domanska (jezyk rosyjski) i pan Babula (geografia)
              Ja chyba nie bylem tak dobrym uczniem jak Ty; oblalem mature, choc rok pózniej ja
              zdalem w XI-LO (na Sepolnie). Nie chcialem zdawac w dwòjce, poniewaz nie mialem
              zbyt dobrych ukladów z ówczesnym dyrektorem (Dutkiewiczem). Wielu profesorów mnie
              przed nim bronilo; p. Zygadlo-historyk i paru innych.
              Pozdrowienia dla wszystkich absolwentów, równiez z nad morza, tylko troche innego.
              PS.Nie wiem, czy sie odezwe w tym tygodniu, ale w weekend na pewno tak
          • Gość: RoSe Re: II-LO-Wr IP: *.media4.pl 09.05.05, 18:32
            Rossenbergów, Juliusza i Ethel, o ile pamiętam.
          • Gość: RoSe Re: II-LO-Wr IP: *.media4.pl 09.05.05, 19:59
            Ciekawe, wcześniej tego nie zauważyłem. Post był 31.03.2002, a odpowiedziałem
            09.05.2005. Trzy lata później. To jak komunikacja z Alfą Centauri. Za trzy lata
            tu przylecę i zobaczę, co się dzieje.
            • Gość: RoSe Re: II-LO-Wr IP: *.media4.pl 10.05.05, 08:14
              Odpowiedź dla RoSe.
              Po prostu jest to chyba jedyne forum w internecie, gdzie najnowsze wiadomości
              są na końcu.
              Nie odpisuj, tylko skocz na ostatnia stronę.
              • Gość: RoSe Re: II-LO-Wr IP: *.media4.pl 10.05.05, 09:37
                Sorry. Dopiero przed chwilą zobaczyłem sortowanie ( "drzewko odwrotne" ),
                chociaż jest tuż przed oczami. Już chciałem odwracać monitor do góry podstawką.
                No , jeśli tyle razy napisałem , to dla starszych roczników, którzy ( które ?)
                są za granicą, jeszcze ciut info dla pobudzenia nostalgii. Nauczycieli pominę,
                bo trochę o nich jest, a o sprawach przyziemnych cisza.
                Arkady oddzielono takim murkiem szklanym ( jak to się nazywa ? ) i utworzono
                tam rozbieg i skocznię do skoku w dal. Fatalnie wygląda, ale w końcu to szkoła
                sportowa. Boisko asfaltowe z przodu się rozpada. Jeśli jeszcze kształcą
                piłkarzy ręcznych, to ci pewnie trenują w paskudnej z zewnątrz hali , którą AZS
                wybudował w miejsce ogródka uprawianego "tymi rencami". Tutaj cały koloryt
                otoczenia diabli wzięli. Boisko lekkoatletyczne z tyłu niby jeszcze ładnie
                wygląda, ale dawno bez bramek i jakby mało używane. Mogę się mylić, bo rzadko
                bywam w tej okolicy, ale takie wrażenie odnoszę. Pomnik Wandy Rutkiewicz ma
                rozwaloną tablicę pamiątkową. Już dawno zlikwidowano kiosk "Ruchu" przy prawej
                bramie. Ulica ma pełno dziur. Sytuację ratują kasztany i słońce. Pewnie
                pamiętacie, jak przyjemnie było iść do ( lub ze ) szkoły w takiej scenerii,
                przy ćwierkaniu różnych wróbli ? Tylko ta blondynka już tędy nie chodzi.
        • lukasz_kaskader Re: II-LO-Wr 07.01.06, 18:33
          to super szkola. jak przyszedłem do pierwszej klasy to za "winklem" gdzie wszyscy palili papierosy było 5 roznych osob ktore sprzedawały trawke. to były czasy. kazdy dostawca dbał o klienta a nie to co teraz.;] a i najwiekszym katem z grona był niejaki Geło ktory uczły ekonomii. stary dziadyga! pozdro dla rocznika 82
          • Gość: Ewa noc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 01:33
            Czy wiecie, ze rzadko,czytam tak wywazone i rozsadne wypowiedzi! Sama jestem a
            polityczna ,drazni mnie kiedy rozmowcy na sile usiluja w rozny nawet
            niewybredny sposob przeciagnac innych na swoja strone, a tu prosze kultura.
            Zasmucila mnie ostatnia wypowiedz,czy wszystko w waszym pokoleniu
            lukaszu-kaskaderze musi sie laczyc z trawka? Nigdy nie mialam do czynienia z tym
            co dla ciebie tak wazne i wiesz zyje i to swietnie i mam pewnosc, ze mozg mi nie
            wysiadzie tak szybko jak wam.Mam tez pewnosc, ze mysmy mieli znacznie wiecej od
            was fantazji,umielismy i umiemy zyc pelnia zycia bez...
            Wiem tez ze pomyslisz,ze truje ,to normale,zawsze tak jest,dojdziesz do naszych
            lat i wtedy zroumiesz w czym rzecz
            Grochockiego tez szanowalam,bo choc nie znosilam fizyki i balam sie G,on zmusil
            mnie do nauki,co prawda uczylam sie na pamiec,co szybko wyszlo, jednak uznal to
            .Trzymal mnie zawsze w pierwszej lawce sama i caly czas obserwowal.No i udalo
            sie,nigdy nie nawalilam.
      • Gość: Młodzian Re: II-LO-Wr IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 06.04.02, 04:22
        Czeeeeeeeeeeeeee !
        A my się jeszcze spotykamy. B. często u podnóży Ślęży w SULISTRZOWICZKACH
        ( czy jakoś tak). Czasem podam Wam jakieś dobne fakty " z przeszłości.
        Dzisiaj takie oto:
        1. Naprzeciwko naszej"Budy" mieszkali kiedyś razem ŻUKROWSKI I DYGAT. Wtedy
        byli to kawalarze.Hodowali osła, który od świtu okropnie darł mordę.
        Zamieszkali w okolicy (koło WSWF- to późniejsza AWF)profesorowie rozpętali
        ztego powodu burzę na łamach "Słowa Polskiego". Jednak osioł przeżył.
        Jak się później okazało nie jeden tylko. I to by było na tyle.
        Słuchaj "Yenot" mam odruchową sympatię do tej ksywy. Byłem bowiem założycielem
        Koła Łowieckiego (i pierwszym statystycznie łowczym tegoż) w Turoszowie.
        Kiedyś znowu coś dopiszę-abu-abu.
        Pozdrowienia. O kłopotach z maturą się nie martwcie. W naszej małomaturalnej
        (było kiedyś coś takiego jak t.zw. "mała matura") klasie było nas 57-miu.
        Maturę w pierwszym terminie zdało po wszystkich "obcinkach" zaledwie 11 osób.
        No ale fizyki uczyła nas studentka Marii Curie -Skłodowskiej z Sorbony i jej
        córka. Ale ta pani , to już po krajowym uniwersytecie. Pozdrowienia !
        • Gość: tadeusz k Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 14:55
          Ktos z klasy sportowej 1973 ?
          • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.06, 15:07
            niee, sami seniorzy ;-)
            • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.05.06, 21:26
              W dalszym ciagu nie ma nikogo z matury 1973.
              • Gość: Ewa Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 00:35
                Sam napisz. Chyba, ze juz zapomniales. Mysmy ten temat naszych rocznikow dawno
                przelecieli.
                Teraz wazniejsze jest henkowe spotkanie i kto zdola przyjsc.
                Heniu, w ktorym miejscu sie znajdujemy w twoim programie?
              • Gość: APL Re: II-LO-Wr IP: *.mia.bellsouth.net 04.05.06, 04:02
                Gość portalu: tadeusz napisał(a):

                > W dalszym ciagu nie ma nikogo z matury 1973.
                J Ci powiem cos Tad..iu. Ja tu przychodzilem raz, kiedys zeby wlasnie sobie
                powspominac i pomyslec nad tym co bylo. Jak i tez nad tym co jest teraz we
                WROCLAWIU, a szczegolnie z tym, z czym ja sie nie widze za wyjatkiem raz kiedys
                na pare lat.
                I mi sie podobalo to nie odzywanie sie. Ale czytalem..
                Nie wiem chlopie.., co Ciebie "nagania" w tych "stukanych" odpowiedziach ale
                napewno nie spowoduja nic za wyjatkiem paru ludzi- wylaczeniem sie.
                I tak te Forum przetrwa z Toba lub bez nie. Ze mna lub bezemnie.
                Ale ja to Ci powiem jak i Ty bedziesz to czytal..... Bencwal II LO- "Tadeusz".
                A moze wlasnie wlasne Forum. Twoje wlasne?
                • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.05.06, 22:23
                  Pomijajac wszystko inne to tolerancji w narodzie nadal nie ma.
        • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:08
          W tych czasach moi rodzice byli tam uczniami.
      • Gość: terkas Re: co tu taka cisza? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.04, 12:42
        I to od dwóch lat?
        • Gość: zwako Re: co tu taka cisza? IP: 5.5.* / 80.58.42.* 05.06.04, 10:36
          porozchodzilo sie towarzystwo....
          pzdr
    • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 04.04.02, 10:18
      Hi !
      Paweł, napisałem Ci parę słów na adres jaki podałeś. Tak, było wtedy fajnie.
      Polski z Dąbrowskim, Niemiecki z Helgą :), chemia z Jastrzębską, fizyka z
      Bigosińską, Matma z Misiową, historia z Zygadło
      Chodziłem do klasy z rozszerzonym niemieckim.
      Na fajkę chodziliśmy pod dąb Jana Dzierżonia. Uchował się na szczęscie po
      powodzi , nawet mu zrobili ładny nowy murek oporowy od strony rzeki.
      Z Babulą byliśmy raz na wycieczce na Ślężę. Miałem z nim geografię w I klasie.
      Nasz buda jest teraz popisana grafitti - cóż - znak czasów, niestety.
      Maturę zdałem w 87 roku. Nie bez problemów z resztą :)
      Teraz próbujemy z kumplem zebrac naszą klasę i w maju zrobić spotkanie -
      wszystkich się nie da niestety - częśc ludzi rozrzuciło gdzieś po świecie.
      Pozdrowienia na dwójkowiczów !
      yenot@interia.pl
      • Gość: ivana Re: II-LO-Wr IP: *.ppp.get2net.dk 06.04.02, 23:49
        nie zapomne w-fu na waszym boisku ,pobliskie liceum medyczne z niego
        korzystalo.., a takze sali czy auli w 85 kiedy to rozpoczecie roku szkolnego
        liceum med .tam sie odbywalo.cala wasza szkola wywierala na mnie zawsze wielkie
        wrazenia ,wsominam ja jako bardzo duza.czy pamietacie elke brzozowska ?czy ktos
        wie co bylo przed wojna w waszej szkole?w pobliskim liceum med.na bartla byl
        szpital prowadzony przez siostry zakonne.uwazam ze cala okolica jest na prawde
        ciekawa i niesamowita.
        • e.n.o.l.a Re: II-LO-Wr 20.04.02, 00:34
          Okolica jest (lub byla) naprawde fajna. Nie wspominajac o Parku i kanale Odry,
          przez ktore Dwojka jest chyba najpiekniej polozonym ogolniakiem, ale ci
          wszyscy super faceci z AWF-u, szwendajacy sie w poblizu, hehe.
        • zwako Re: II-LO-Wr 04.05.02, 01:02
          Gość portalu: ivana napisał(a):
          czy ktos
          >
          > wie co bylo przed wojna w waszej szkole?w pobliskim liceum med.na bartla byl
          > szpital prowadzony przez siostry zakonne.uwazam ze cala okolica jest na prawde
          > ciekawa i niesamowita.

          Za moich czasów mówilo sie, ze przed wojna miala to byc szkola "hitlerjungen".
          Zbudowana na planie swastyki, ale zdazono tylko wybudowac dwa skrzydla.
          Nie wiem, czy to prawda, ale znajac hitlerowskie pomysly architektoniczne
          (Sepolno w ksztalcie orla itd) jest to mozliwe.
          • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:28
            Z Hitlerjugend to legenda. Szkole zbudowano bodaj w 1927.
      • e.n.o.l.a Re: II-LO-Wr 20.04.02, 00:31
        Hej yenot! Zdawalam mature w 90, tez po klasie z rozszerzonym niemieckim.
        Dlaczego wszystkie nazwiska oprocz Zygadlowej sa mi nieznane?
        Pozdrowionka, Enola
        • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 22.04.02, 12:15
          e.n.o.l.a napisał(a):

          > Hej yenot! Zdawalam mature w 90, tez po klasie z rozszerzonym niemieckim.
          > Dlaczego wszystkie nazwiska oprocz Zygadlowej sa mi nieznane?
          > Pozdrowionka, Enola

          Hmm, nie wiem. Dąbrowski odszedł chyba jak zdałem mature, Bigosinska jeszcze
          pracuje, Jastrzębska tez.
          Pewnie mialas z innymi nauczycielami.
          Pozdro.

      • bubi3 Re: II-LO-Wr 07.05.02, 10:08
        Cześć.Chodziłem do II w latach 84-88 do klasy biol-chem z niemieckim.Miałem
        ksywkę Fragles lub Depesz w zależności od towarzystwa.Pamietam dyr.
        Dutkiewicza ,który ścigał mnie za postawione włosy, spodnie w kratkę i buty
        glany ( no i fajki oczywiście),Helgę z niemieckiego , Kudzbalską z chemii-co to
        była za straszna baba,Jaworskiego z w-f, historycę Zygadło-ta była bardzo
        fajna,Kazimierczaka z PO -co go ponoć wywalili za pijaństwo, Pruchnicką z
        matmy,Ładosza z fizyki.Pamietam miłe chwile po Dębem Jana Dzierżonia z fajkami
        lub nalewką Kama , tudzież jeszcze milsze gdy całowałem tam kilka moich
        szkolnych miłości.Jedna z nich Asia C. złamała mi serce tak ,że do dziś kiedy
        czasem jestem w pobliżu szkoły to mocniej bije mi serce.Pozdrawiam wszystkich
        absolwentów.
        • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.sorco.no 08.05.02, 09:56
          bubi3 napisał(a):

          > Cześć.Chodziłem do II w latach 84-88 do klasy biol-chem z niemieckim.Miałem
          > ksywkę Fragles lub Depesz w zależności od towarzystwa.Pamietam dyr.
          > Dutkiewicza ,który ścigał mnie za postawione włosy, spodnie w kratkę i buty
          > glany ( no i fajki oczywiście),Helgę z niemieckiego , Kudzbalską z chemii-co to
          >
          > była za straszna baba,Jaworskiego z w-f, historycę Zygadło-ta była bardzo
          > fajna,Kazimierczaka z PO -co go ponoć wywalili za pijaństwo, Pruchnicką z
          > matmy,Ładosza z fizyki.Pamietam miłe chwile po Dębem Jana Dzierżonia z fajkami
          > lub nalewką Kama , tudzież jeszcze milsze gdy całowałem tam kilka moich
          > szkolnych miłości.Jedna z nich Asia C. złamała mi serce tak ,że do dziś kiedy
          > czasem jestem w pobliżu szkoły to mocniej bije mi serce.Pozdrawiam wszystkich
          > absolwentów.
          To jest niezly opis bubi.
          To co jest super ze my, nieco starsi, tez stalismy "pod debem" w czasach
          szkolnych. To byl azyl, po drugiej stronie plotu, gdzie szklona wladza nie
          siegala.
          Bibi, wyscie juz chyba nie nosili "tarcz"?

          • Gość: bubi3 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.02, 11:12
            Jeśli pytasz o tarcze , to już ich nie nosiliśmy. Wymagano jedynie dość
            skromnego wygladu , dlatego mój i kilku innych uczniów trochę ekscentryczny
            wygląd był tępiony przez ś.p.dyrektora Dutkiewicza.Właśnie ów dyrektor
            zwolennik przewodniej roli PZPR jeździł bodaj czerwonym wartburgiem.Około roku
            1986 przyszedł do szkoły nowy fizyk- Ładosz , który jeździł jakimś zachodnim
            samochodem. Jak na tamte czasy w Polsce to robiło wrażenie. Zwłaszcza kiedy
            parkował obok wartburga Dutkiewicza. Jeśli chodzi o Ładosza , to był synem
            niejakiego Bernarda Ładosza -czołowego filozofa marksistowskiego PRL-u i
            podczas lekcji fizyki wtrącał pomiędzy wzory sentencje swego ojca , iż "kiedyś
            wszyscy ludzie będą robotnikami".
            • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.daxnet.no 08.05.02, 20:34
              Gość portalu: bubi3 napisał(a):

              > Jeśli pytasz o tarcze , to już ich nie nosiliśmy. Wymagano jedynie dość
              > skromnego wygladu , dlatego mój i kilku innych uczniów trochę ekscentryczny
              > wygląd był tępiony przez ś.p.dyrektora Dutkiewicza.Właśnie ów dyrektor
              > zwolennik przewodniej roli PZPR jeździł bodaj czerwonym wartburgiem.Około roku
              > 1986 przyszedł do szkoły nowy fizyk- Ładosz , który jeździł jakimś zachodnim
              > samochodem. Jak na tamte czasy w Polsce to robiło wrażenie. Zwłaszcza kiedy
              > parkował obok wartburga Dutkiewicza. Jeśli chodzi o Ładosza , to był synem
              > niejakiego Bernarda Ładosza -czołowego filozofa marksistowskiego PRL-u i
              > podczas lekcji fizyki wtrącał pomiędzy wzory sentencje swego ojca , iż "kiedyś
              > wszyscy ludzie będą robotnikami".
              A propos reminiscencje z czasow PZPR.
              Nasza wychowawczyni p. Tuzinkiewicz przyszla kiedys na lekcje wychowawcza z
              wiadomoscia ze mamy wypelnic deklaracje (trzymala je w garsci).
              Jakie dekalracje, deklaracje wstapienia do ZMS.
              I to nie zeby byla szczegolnie partyjna, ona po prostu wypelniala polecenie dyra.
              Po tym dniu szkolnej organizacji ZMS przybylo 28 nowych czlonkow.
              Jedna z ciekawszych jej odpowiedzi wspominam do dzis.
              Na lekcji "wiedza o Polsce i swiecie wspolczesnym" zadalem jej pytanie czy moze
              nam cos powiedziec nt. czerwca 56 w Poznaniu. Nie, nic nie wiem bylam wtedy na
              wycieczce w czeskiej Pradze.
              • zwako Re: II-LO-Wr 09.05.02, 16:12
                Troche wczesniej niz za czasów bubi-ego, zalozono w dwójce TPPR i ZSMP.
                Przyjazn z rosjanami zaproponowala prof. Domanska (rusycystka) i sporo
                osób sie zapisalo do TPPR, bojac sie o oceny z jezyka. Jednak Domanska
                jaka byla, taka byla, ale byla uczciwa. Nikt nie mial taryfy ulgowej z racji
                przynaleznosci do TPPR.
                ZSMP zalozyl prof. Chudzik (geograf). Sam proces powstania byl jakos
                utajniony. Jak gdyby ludzie sie wstydzili. Ale kiedy sie dowiedziano kto jest
                przewodniczacym, nasikano mu do butów na jednej z lekcji wf-u
                Choc to byly czasy (póznej) komuny.
                Szkoda bylo chlopaka. Naprawde nie glupi. Raczej broniacy juz umierajacej
                idei. Chodzilem z nim do klasy i czesto dyskutowalismy. Szczególnie na
                lekcjach u prof. Wesolowskiego (historyk - ale ja mialem z nim PO)
                • Gość: bubi3 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 11:48
                  Pamiętam Domańską , Chudzika i Wesołowskiego. z tymi doma ostatnimi miałem
                  nawet jakieś tzw. zastępstwa.Wesołowski uchodził za tzw. uczciwego historyka ,
                  który mówił na lekcjach prawdę o niewygodnych dla komunistów faktach
                  historycznych.Chudzik uchodził za nieszkodliwego.Domańska podobno , bo znam
                  tylko opowieść o tym, a nie byłem tego świadkiem , wyrzucała zeszyty uczniów za
                  okno , kiedy jej podpadli.Czy ktoś pamięta Rogowską z polskiego i Głoda z
                  historii?
                  • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 14.05.02, 12:52
                    Hej Dwójkowicze !
                    Głod był na rewelacyjny !. Kolega z klasy E notował wszystkie Jego śmieszne
                    powiedzonka z lekcji. Potem czytalismy je przed W-F - mielismy razem. Kupa
                    śmiechu !
                    Słuchajcie, słuchajcie - udało mi się zebrać CAŁĄ klase po 15 latach od matury.
                    mamy spotkanie 18/05. Niektórych nie widziałem całe 15 lat ! A jakie
                    emocjonujące były poszukiwania ludzi poświecie ! Niesamowite.
                    Oj, będzie się działo !
                    • Gość: Bubi3 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.02, 10:38
                      Sławnym powiedzonkiem Głoda było zapytanie do ucznia : Wiesz? Nie
                      wiesz?.Wykonywał przy tym ruchy rękoma , które symbolizować miały wg niego
                      szale wagi.Wyglądało to komicznie. Często zdarzało mu się przy tym chodzić do
                      tyłu co powodowało potknięcia i utratę równowagi. No i jego sławny zez , który
                      powodował ,że nie wiadomo było gdzie patrzył i kogo pytał.
                      U mnie mija 14 lat od matury , więc musiałem być rok niżej od ciebie. Chodziłem
                      do E.Pozdrowienia.
                      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 16.05.02, 14:21
                        Tak ! Tak ! Ten słynny zez !
                        Zdarzało się ze do odpowiedzi wstawał cały rząd !
                        He, he, miło powspominać.
                        Pozdro.
                  • brusia1 Re: II-LO-Wr 05.09.06, 19:59
                    Bubu, z Chudzikiem miałeś geografię! Skleroza starcza?
                • _enola Re: II-LO-Wr 11.05.02, 17:19
                  zwako napisał(a):

                  > ZSMP zalozyl prof. Chudzik (geograf).

                  Och, to jeden z moich ulubionych profesorow, byl naprawde swietny :-))) Dla
                  niego zdawalam mature z geografii, hehe. Za moich czasow pewnie juz nie bylo
                  ZSMP... ;-) a i on byl juz mocno pobielony na glowie.
                • Gość: rybak Re: II-LO-Wr IP: 62.233.144.* 21.05.02, 18:01
                  ZWAKO, napisz do mnie, zdaje się, że chodziliśmy do tej samej klasy (choć tylko
                  na niewiele lekcji razem - oto masz zagadkę do rozwiązania!).
                  Wiem dość dokładnie, jak to było z powstaniem, a przedtem z niepowstawaniem
                  ZSMP. Będzie to więc historyjka oryginalna - w obu znaczeniach słowa.
                  Dutkiewicz wymyślił, że zleci to zadanie pewnemu nauczycielowi, z którym miał
                  na pieńku - nic wielkiego, chodziło o to, że tamten powiedział podczas odprawy
                  wychowawców w gabinecie dyrektora pod koniec kwietnia, że ani on, ani jego
                  klasa nie wybierają się na pochód 1-majowy (wiosna 1984r.) Nie wiem, czym się
                  Dutkiewicz kierował: czy to głupota, prowokacja, czy upojenie władzą? Na
                  konferencji rady pedagogicznej bodajże na początku nowego roku szkolnego, kiedy
                  nikt nie chciał się podjąć zorganizowania ZSMP, Dutkiewicz ubrał to w formułę
                  protokołowanego polecenia służbowego i wskazał owego nauczyciela jako
                  wykonawcę. Od tej pory co jakiś czas toczyli takie mniej więcej rozmowy: "- No
                  i jak tam , panie kolego, co słychać z naszym ZSMP? - Dziękuję, panie
                  dyrektorze, wszystko w porządku, pamiętam o tym." Trwało to dość długo,
                  przynajmniej rok, może półtora, może nawet dwa - nie potrafię odtworzyć. Z
                  czasem Dutkiewicz zaczął okazywać lekkie zniecierpliwienie, potem
                  niezadowolenie, aż wreszcie coś rzucił o wyciągnięciu konsekwencji na kolejnej
                  radzie pedagogicznej. Faktycznie, kiedy nadeszła, jednym z punktów było
                  sprawozdanie z działalności ZSMP. Zgłoszone ustnie do protokołu brzmiało mniej
                  więcej tak: "ZSMP nie zostało powołane wobec braku widocznego zainteresowania
                  młodzieży, a nawet wobec wyraźnie niesprzyjającej takim inicjatywom atmosfery w
                  szkole i w kraju". Tutaj Dutkiewicz się lekko spienił i oświadczył, że jest to
                  nieposłuszeństwo i niewykonanie polecenia służbowego, a także wyraz
                  nieudolności i zaniedbania sprawy przez nauczyciela, któremu powierzył to
                  odpowiedzialne zadanie. I że tak właśnie należy zapisać to w protokole.
                  ("Protokół" był jednym z magicznych słów tamtej epoki.) Na co
                  nauczyciel: "Jeśli szukamy prawdziwych powodów niepowołania ZSMP, a zatem i
                  winowajcy, to proszę w tym miejscu zaprotokołować jako moje wyjaśnienie, że
                  prawidłowa organizacja pracy i zwykła umiejętość kierowania zespołem wymagają,
                  by przełożony znał swoich pracowników i wiedział, komu jakie zadania należy
                  przydzielać." O ile wiem, żadna z tych sentencji nie znalazła się ostatecznie w
                  protokole, w każdym razie sprawa pozostała bez konsekwencji słuzbowych i
                  rozeszła się po kościach. Na tej samej sesji misję stworzenia ZSMP otrzymał
                  prof. Chudzik.


                  • zwako Re: II-LO-Wr- to chyba oczywiste 22.05.02, 01:18
                    Gość portalu: rybak napisał(a):

                    > ZWAKO, napisz do mnie, zdaje się, że chodziliśmy do tej samej klasy (choć tylko
                    >
                    > na niewiele lekcji razem - oto masz zagadkę do rozwiązania!).

                    Niewiele juz dzisiaj pamietam. Cos mi jednak swita. Z tego co opisujesz, wydaje
                    mi sie, ze mogla to byc tylko jedna osoba: prof. Dabrowski (polonistyk).
                    Jezeli sie myle to mnie popraw.
                    Tez mógl byc to prof. Ciborski (matematyk), ale on chyba przyszedl do dwójki
                    troche pózniej.
                    Do Dabrowskiego mialem tylko jedna pretensje. Zostawil nasza klase po pierwszym
                    roku. Ten czlowiek mial cos w sobie specjalnego. Choc tylko uczyl mnie przez rok,
                    ale dal mi do myslenia na pare nastepnych lat.
                    Pamietam, ze kiedys w jakas "pracujaca" sobote uczniowie chcieli koniecznie
                    ogladac odcinek serialu "Czterech pancernych i pies". (Ja wtedy nie bylem. Nie
                    chodzilem do szkoly w zadna sobote.)Dabrowski sie nie zgodzil i tlumaczyl, ze
                    jest to falszywy obraz wojny. Od tego czasu wiele sie zastanawialem, czym nas
                    karmia w TV.
                    Innym razem, rzucil tylko temat; Wyobrazcie sobie co byscie nosili teraz na szyi,
                    gdyby Chrystusa nie ukrzyzowano, tylko naprzyklad, powieszono na orce, albo
                    zgilotynowano? Oczywisci odpowiedz byla prosta, ale uswiadomila mi, ze nosze na
                    piersi miniaturke szafotu. Tak oczywiste, ale nigdy wczesniej nie zastanawialem
                    sie nad tym.
                    Nie chce, zeby mnie zle zrozumiano. Nie chodzi o to, jakie poglady religijne
                    mial Dabrowski. On tylko próbowal zmusic nas do myslenia, nad rzeczami, które
                    wydawaly sie oczywiste.

                    Wspomnialem, ze nie chodzilem w soboty do szkoly. Czasami owszem, kiedy sie
                    umówilem na partie siatkówki, ale nie byly to soboty pracujace.
                    Byla to moja forma protestu. Zawsze myslalem, ze mnie za to wyrzuca, ale nigdy
                    nie mialem ztego powodu problemów. Jak sie okazalo po czterech latach, wszystkie
                    moje nieobecnosci usprawiedliwiala (narazajac sie) prof. Zygadlo, moja
                    wychowawczyni. Ja sobie nie chodzilem, myslac, ze protestuje, ale to ona sie za
                    mnie narazala.(Tu wielki uklon w Jej strone.)

                    Jeszcze jedna sprawa. Chudzik.
                    Byl jednym z bardziej lubianych prof.-ów.
                    Jednak czlowiek ten przyszedl do szkoly po pracy w milicji.
                    Z tego powodu odczuwalem do niego jakas rezerwe. Ale tez musze przyznac, ze pare
                    razy mnie ostrzegal o zamiarach dyrekcji. Choc moglo to byc ze wzgledu na mojego
                    ojca (znali sie jeszcze z dziecinstwa)
                    Pamietam, ze bylismy z nim na wycieczce w komedzie wojewódzkiej, która to pózniej
                    odwiedzalem juz bez Chudzika i bez zaproszenia, tylko w "obraczkach".

                    Rybak. Jezeli cos jeszcze pamietasz, to zapraszam.

                    Narazie tyle.
                    Czekam na odpowiedz.

                    pozdr.

                    • Gość: rybak Re: II-LO-Wr- to chyba oczywiste IP: 62.233.144.* 22.05.02, 15:47
                      Też coraz mniej pamiętam, ale zobacz mój dopisek do listu o wydeptanym w śniegu
                      napisie "Solidarność" - przeczytaj.
                      Rafała Kosmalskiego znam - i to zawsze z dobrej strony. Wyglądało, że pochodzi
                      z rodziny inteligenckiej, dużo wie, a zwłaszcza że ma tzw. zaplecze
                      światopoglądowe - zasługa rodziców, rodziny, wychowania. W wieku lat 15/16/17
                      nie jest to zjawisko częste ani oczywiste. Skończył prawo, chyba gospodarcze
                      albo finansowe, i ma kancelarię. Zawsze był porządnym facetem, ale też jest
                      dziś podobno uczciwym prawnikiem. Trudno o lepszą pochwałę. Czasem wydaje się,
                      że "uczciwy prawnik" to sprzeczność w założeniu, gatunek wymarły, a tutaj
                      proszę bardzo: istnieje taki egzemplarz!
                    • Gość: rybak Re: II-LO-Wr- to chyba oczywiste IP: 62.233.144.* 22.05.02, 15:57
                      Jeszcze uzupełnienie: Dąbrowski miał 5 klas pierwszych i 1 drugą: po pierwsze
                      za dużo na etat, po drugie dostawał joba, jak miał po raz 5. robić ten sam
                      temat. Zgłosił Dutkiewiczowi, że jedną chce oddać, ten mu kazał wybrać którą, a
                      Dąbrowski wybrał "H" z niemieckim. Jak im o tym powiedział, to się na niego
                      obrazili. Ale później okazało się, że w "H" dojdzie do wymiany 5 czy 6
                      nauczycieli łącznie z wychowawczynią (Jastrzębska - Krzyżanowska), wobec czego
                      zostawili go w "H", a zabrali mu "G".
                      • zwako Re: II-LO-Wr- to chyba oczywiste 22.05.02, 16:42
                        Gos´c´ portalu: rybak napisa?(a):

                        > zostawili go w "H", a zabrali mu "G".

                        Oczywiscie piszac, ze mam pretensje do Dabrowskiego, zartowalem.
                        Chociaz mysle, ze duzo stracilem.
                        Nie chodzi mi o oceny, czy tez nauke. (mature oblalem wlasnie z polskiego,
                        ale to , ze Dabrowski zostawil nasza klase, nie mialo na to wplywu)
                        Powiedzmy, ze pozostal mi jakis niedosyt .
                        Cos co zaczelo sie we mnie budzic, zostalo nagle przerwane.
                        W tamtych czasach, byc przeciw systemowi nie bylo w cale trudne.
                        O wiele odwazniejsza byla postawa Dabrowskiego.
                        Bezkompromisowosc nie tylko w sprawach oczywistych, ale takze próba
                        bycia obiektywnym sprawach, które staly sie sloganem.

                        Domyslam sie, ze sie nie pomylilem; to wlasnie on byl rozwiazaniem Twojej
                        zagatki.

                        Kosmalskiego kiedys odwiedzilem, jak juz pracowal na UW. Bardzo polysial
                        (choc nigdy nie mial za duzo wlosów)
                        Jezeli go kiedys spotkasz, to pozdrów go serdecznie. Jestem przekonany, ze
                        ksywa - "zwako" wystarczy, zeby wiedzial o kogo chodzi.

                        pozdr.

                        PS: Ciesze sie, ze ktos pamieta ten napis na sniegu.
                        Pamietasz moze pisemko "Szkola"?
                      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr- to chyba oczywiste IP: 195.117.149.* 23.05.02, 11:30
                        uwaga !
                        klasa H tez to czyta ! :)
                        • zwako Re: II-LO-Wr-oczywiste 23.05.02, 17:27
                          Gos´c´ portalu: yenot napisa?(a):

                          > uwaga !
                          > klasa H tez to czyta ! :)

                          Fajnie by bylo, gdyby "klasa H" oprócz czytania, tez cos napisala.
                          (Nie mówie o tobie Yenot.)

                          Wiecej, wiecej wspomnien :))

                          pozdr.
                          • Gość: stirlitz Re: II-LO-Wr-oczywiste IP: 195.116.183.* 23.05.02, 17:54
                            Chciałeś wspomnienia, no to je masz. Ja pamiętam wasze (klasa G) przedpotopowe
                            kufry (nosiliście zeszyty w takich 'walizach'). Domyślam się, że znowu był to
                            przejaw jakiegoś buntu. A kto je wymyślił? I o co w nich naprawdę chodziło?
                            • zwako Re: II-LO-Wr-oczywiste 23.05.02, 19:12
                              Gos´c´ portalu: stirlitz napisa?(a):

                              > Chcia?es´ wspomnienia, no to je masz. Ja pamie˛tam wasze (klasa G)
                              przedpotopowe
                              > kufry (nosilis´cie zeszyty w takich 'walizach'). Domys´lam sie˛, z˙e znowu
                              by? to
                              > przejaw jakiegos´ buntu. A kto je wymys´li?? I o co w nich naprawde˛
                              chodzi?o?

                              :))) Teraz mi przypomniales!!!

                              Pamietam, ze podprowadzilem teczke ojcu. Taka typowa, z ciemnej skóry, z
                              lat 50-tych, owinieta paskiem.:))
                              Mialem tez skórzana raportówke. Tylko, ze w czasach raportówek powstala
                              taka glupia "moda";
                              Stales sobie spokojnie na korytarzu. Kolo tylka zwisa Ci raportówka.
                              Gdy nagle; widzisz jak ona fruwa w powietrzu.
                              Ktos z tylu wlasnie Ci ja kopnal z calych sil. Od tak, dla zabawy.:)
                              Kto to wymyslil? Po co?
                              Nie wiem. Na pewno nie byla to forma protestu. Raczej zabawy. Moze
                              glupiej, ale zabawy.

                              Dzieki Stirlitz za wspomnienia.:)

                              pozdr.
                              • Gość: stirlitz Re: II-LO-Wr-oczywiste IP: 195.116.183.* 24.05.02, 12:57
                                No wiesz co, rozczarowałeś mnie. Ty - taki rebeliant, wydeptywacz napisów na
                                śniegu, co to nawet szafocik z orłem w koronie na piersiach nosił, a te teczki
                                to tak sobie, bez powodu? Gorzej nawet - 'moda taka'! Nie chce mi się
                                wierzyć... :-)
                                A propos mody. Zajrzałem na www.lo2.wroc.pl, jak 'kazał' yenot. Są tam jakieś
                                zdjęcia z wycieczek klasowych. Na paru jest gostek w czerwonej koszulce z Che
                                Guevarą. Natępny w kolejce jest chyba Fidel. Za naszych czasów nie do
                                pomyślenia, co?
                                • zwako Re: II-LO-Wr-oczywiste 24.05.02, 16:30
                                  Gos´c´ portalu: stirlitz napisa?(a):

                                  > No wiesz co, rozczarowa?es´ mnie. Ty - taki rebeliant, wydeptywacz
                                  napisów na
                                  > s´niegu, co to nawet szafocik z or?em w koronie na piersiach nosi?, a te
                                  teczki
                                  > to tak sobie, bez powodu? Gorzej nawet - 'moda taka'! Nie chce mi sie˛
                                  > wierzyc´... :-)

                                  Byly jeszcze gorsze "mody" w klasie G. (nie bede o nich pisal, bo prawie mi
                                  wstyd):))
                                  Ty moze jestes rozczarowany, ale dla mnie to cos fajnego. Powspominac
                                  sobie takze dzieciece wybryki. Twój post na prawde byl dla mnie szczególny.
                                  Przypomnialem sobie, ze oprócz "bojownika o wolnosc i sprawiedliwosc",
                                  bylem tez zwyklym uczniem robiacym glupie kawaly.

                                  W gabinecie historycznym u Zygadlowej, byl zamontowany telewizor i
                                  kamera. Sluzyla ona do pokazywania map itp.
                                  Ja siedzialem w pierwszej lawce przy oknie, tuz obok kamery.
                                  Zygadlo miala zwyczaj, podczas wykladu przechadzac sie po klasie, zawsze
                                  tylem do tablicy.
                                  Czesto wiec rysowalismy karykatury i podkladalismy je pod kamere, tak ze
                                  cala klasa mogla je ogladac w telewizorze.
                                  Juz pod koniec 4-tego roku Zygadlo zapytala sie nas z czego sie tak
                                  cieszymy. Oczywiscie objasnilismy jej wszystko.

                                  > A propos mody. Zajrza?em na www.lo2.wroc.pl, jak 'kaza?' yenot. Sa˛ tam
                                  jakies´
                                  > zdje˛cia z wycieczek klasowych. Na paru jest gostek w czerwonej koszulce
                                  z Che
                                  > Guevara˛. Nate˛pny w kolejce jest chyba Fidel. Za naszych czasów nie do
                                  > pomys´lenia, co?

                                  Za naszych czasów nie, ale czasy sie zmieniaja.
                                  Ja sam pracowalem kiedys tutaj (Katalonia) w jednej drukarni i bylem
                                  delegatem zwiazków zawodowych.... komunistycznych.
                                  Jezeli dobrze sie przyjzec, to nie jest az tak wazne, czy to prawica czy lewica.
                                  Wazniejsze, czy masz prawo miec swoje zdanie i jawnie je wypowiadac.
                                  I kiedy ci cos nie odpowiada, masz prawo zmienic samorzad, czy rzad, w
                                  demokratycznych wyborach.
                                  Ja przynajmniej tak to widze. Co nie oznacza, ze teraz glosowalbym w
                                  Polsce na pana Kwasniewskiego, czy Millera.
                                  • Gość: stirlitz Re: II-LO-Wr-oczywiste IP: 195.116.183.* 24.05.02, 17:34
                                    Żebyśmy się dobrze zrozumieli.
                                    To bardzo dobrze, że MOŻNA takie koszulki nosić. Trochę tylko żal, że są ludzie
                                    którzy CHCĄ je nosić. Zwłaszcza u nas, gdzie przez kilkadziesiąt lat mogliśmy
                                    sobie parę spraw przećwiczyć.
                                    'Gorsze mody' w klasie G? - i'm all ears
                                    • zwako Re: II-LO-Wr-oczywiste 24.05.02, 18:34
                                      Gos´c´ portalu: stirlitz napisa?(a):


                                      > 'Gorsze mody' w klasie G? - i'm all ears

                                      Np.: W tym czasie, prawie kazdy mial juz zegarek elektr.
                                      Synchronizowalismy je z dzwonkiem i na 10 lub 20 sekund przed,
                                      zaczynawalismy odliczanke. Na poczatek cicho, a potem coraz glosniej.
                                      Nauczyciele nie wiedzieli o co chodzi. A jak juz wiedzieli, to juz byla przerwa.
                                      (light)

                                      Byl tez krótki okres, gzie wszyscy (-+) przynosili budziki i stawiali na lawce
                                      podczas lekcji. Jezeli sie nie myle, bylo to inspirowane na pewnym koledze
                                      (Maciek W.), który dosyc czesto zasypial.

                                      Tomek Cz. tez wymyslil pare nowych przeklenstw; np. zamiast mówic: "Do
                                      jasnej cholery", mówilo sie: "Do Macka W..."(Nie wiem, dla czego wlasnie to
                                      imie i nazwisko, ale to bylo malo wazne.)

                                      Pozyczalo sie jakas ksiazke lub zeszyt podczas lekcji, a nastepnie oddawalo
                                      sie w troche zmienionym stanie; przewaznie kartki byly "troche"
                                      pomietoszone, albo ich brakowalo. (hard)
                                      Chyba w tej sprawie mielismy jakies nieprzyjemnosci. (i slusznie)

                                      Juz wspomniany Tomek, siedzial czasami w pierwszej lawce i podpowiadal
                                      stojacemu przy tablicy; Gosc próbujac uslyszec podpowiedz starl sie zblizyc
                                      tak, co by nauczyciel tego nie zauwazyl. Tymczasem Tomek szeptal:.......


                                      "Nie wiem, nie wiem, nie wiem....." :))

                                      Moze to bylo okrutne, (szczególnie dla odpowiadajacego) ale wygladalo to
                                      komicznie.

                                      Wiecej grzechów nie pamietam, ale jak sobie przypomne, to napisze.

                                      pozdr.
                              • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr-oczywiste IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:21
                                Byle jeszcze inne "zabawy". Jedna z nich bylo wypuszczanie powietrza z opon
                                mojego roweru i pozostawianie kartki z napisem "Zorro". Inna wypychanie kogos z
                                szatni sali gimnastycznej w bieliznie (a moze i bez?) w czasie dlugiej przerwy
                                (duzo ludzi na korytarzach). Ktos tez ponoc przyniosl pistolet do szkoly i
                                strzelal w czasie przerwy do wiewiorek.
                  • zwako Re: II-LO-Wr 22.05.02, 01:21
                    Rybak.
                    Czy mówi Ci cos ksywa "zólty"? A moze Rafal Kosmalski?

                    Poszerzony angielski.

                    pozdr
            • zwako Re: II-LO-Wr 10.05.02, 02:05
              Około roku
              > 1986 przyszedł do szkoły nowy fizyk- Ładosz , który jeździł jakimś zachodnim
              > samochodem. Jak na tamte czasy w Polsce to robiło wrażenie. Zwłaszcza kiedy
              > parkował obok wartburga Dutkiewicza. Jeśli chodzi o Ładosza , to był synem
              > niejakiego Bernarda Ładosza -czołowego filozofa marksistowskiego PRL-u

              Ladosz przyszedl, kiedy ja bylem w klasie maturalnej.
              Kiedys, na przerwie kazal mi pozbierac rozrzucone ulotki, ale kiedy mu odmówilem
              poprostu olal mnie i zawolal kogos innego. U Dutkiewicza tak latwo by nie
              przeszlo.

              Bubi. Chyba w twoim roku uczyla sie córka p. Zygadlo - Aska. Masz moze z nia
              kontakt?
              • Gość: Bubi3 Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 11:54
                Aśka Zygadło była chyba w klasie ogólnej z jez.angielskim.Niestety nie mam z
                nią kontaktu.W niedzielę przedzwonię do koleżanki z mojej byłej klasy , może
                ona będzie wiedziała co Aśka teraz porabia , albo będzie znała kogoś kto bedzie
                coś na ten temat wiedział.
                • zwako Re: II-LO-Wr 10.05.02, 17:31
                  Dzieki!
                  Z tego co wiem, Aska sie wydala za pewnego francuza, ale chyba
                  mieszka(la) w Polsce. Chetnie tez bym odnowil kontakt z jej mama`.
                  pozdro.
                  pawel
            • Gość: tadeusz Re: II-LO-Wr IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:13
              Czy ktos pamieta (1972-73) chyba jedynego ucznia "dwojki", ktory przyjezdzal do
              szkoly wlasnym (nie rodzicow) samochodem "Mini" ?
            • brusia1 Re: II-LO-Wr 05.09.06, 19:57
              Ale poza tym był sympatyczny i spasował przed członkami Oazy oraz Kościola
              Zielonoswiątkowego, kiedy udowadniali mu istnienie Boga. chyba nigdy nikomu nie
              zaszkodził. Kudzbalucha była widziana niedawno i wygląda tak samo jak w czasach
              terroru dwokowego.
        • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 14.05.02, 13:06
          Bubi, nie chodziles do klasy przypadkiem z Piotrkiem Trojniakiem ?
          • zwako Re: II-LO-Wr 14.05.02, 17:16
            Gos´c´ portalu: yenot napisa?(a):

            > Bubi, nie chodziles do klasy przypadkiem z Piotrkiem Trojniakiem ?

            Nie wiem czy Bubi, ale ja znalem dosyc dobrze Piotrka.
            Chyba jest teraz lekarzem.
            pozdr.
            dla Trojniaka tez.
            • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 15.05.02, 10:33
              Paweł, zajrzyj na swoją skrzynke na hotmailu
        • juljan Re: II-LO-Wr 11.03.05, 12:20
          Paweł to ty, czynie ty?
          Aniag.
          • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 16.03.05, 01:18
            pewnie ja....
            tylko nie wiem, czy Ci o tego pawla chodzi...;)

            pzdr
        • Gość: RoSe Re: II-LO-Wr IP: *.media4.pl 09.05.05, 18:44
          "....Kudzbalską z chemii-co to
          była za straszna baba,...."

          Ręce przecz od Lodzi ! Lodzia była OK. Miała inklinacje pedagogiczne, filuterny
          uśmieszek i bambosze z czerwonymi pomponikami. Trzeba się było uczyć chemii i
          tyle.
        • Gość: Dorcia Re: II-LO-Wr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:34
          Z tego rocznnika jest też moj mąż. Był didżejem na dyskotekach i podbil mi
          serce. Pozdrawiam całą dwójkę!
          • Gość: Plis Re: II-LO-Wr IP: *.futuro.kielce.msk.pl 15.03.06, 20:38
            To znaczy że jesteście szkolnym małzęństwem ? Czy klasowym ? W mojejklasie
            przypominam sobie dwa klasowe związki.Jeden ograbił mnie z bliskiego
            rzyjaciela. Stracił głowę, ja się obroniłem.
            • Gość: bary Pisanie książek IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.03.06, 09:20
              Drogi Plisie, nie było mnie przez dwa dni, w zwiąku z czym nie mogłem cię
              zapytać o coś, co mnie trochę męczy. W którymś ze soich ostatnich postów
              napisałeś, że na emeryturze nie czyta się książek, lecz się je pisze. Sądzę, że
              jest to zawoalowany komunikat. Myśle, że poznałem cię już na tyle dobrze, iż
              mogę z tego wpisu wyciągać pewne wnioski. Zdradź więc mnie i innym forumowiczom
              swój delikatnie skrywany sekret - o czym traktuje książka, nad którą pracujesz ?
              Pozdrawiam
              Jarek
              • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.futuro.kielce.msk.pl 16.03.06, 14:10
                DROGI BARY. Twój post stawia mnie w o tyle trudnej sytuacji, że forum
                internetowe nie znosi wywodu a pytanie i sposób jego zadania zobowiązuje do
                rzetelnej odpowiedzi. Nie da się go skwitować, jak trudnego pytania Zwako,
                pólzartem. Nie pisałem że nie czyta się, ani że nie należy czytać książek tylko
                że nie wypada tego robić. Był to półzart umieszczony w kontekście wymiany zdań
                która rozbłysła. Pół, dlatego że, najczęściej na emeryturze nawet jeśli się
                intensywnie chce, to niekoniecznie można a już napewno nie intensywnie.
                Natomiast że wypada pisać to jest najprawdziwsza prawda. Z wielu powodów.
                Przytoczę jeden tylko. Nasze rodzinne i środowiskowe tradycje są zazwyczaj
                niezasłużenie płytkie. Choćby tradycje naszej szkoły.Lista absolwentów
                niepełna. Listy nauczycieli brak prawie zupełny nie mówiąc nawet o ich, często
                chwalebnych życiorysach. Jedynie życiorys(?) Zastępcy Członka Komitetu
                Wojewódzkiego PZPR robi za historię naszej szkoły, na jej półoficjalnej stronie
                www. Wydeptywanie prawdy na śniegu czy na ugorze wcale więc się nie zakończyło.
                Treść mojego postu nie zawierała, jak podejrzewasz, żadnej kryptoreklamy moich
                literackich dokonań. Boże broń! Jeśli chodzi o jedno moje dzieło to napisałem
                już (bądź dopiero) wielokrotnie zmieniany tytuł: BYWA I TAK. Drugie, bardziej
                zaawansowane dzieło, z niespotykaną u mnie pracowitością, tkam tu, razem z wami
                na tym forum. Nie domyślamy się sądzę, jak wiele niesie ono treści. Pomyśl,
                dlaczego nas tu tylu dalszych i blższych emigrantów a tak mało wrocławian
                (kochajmy ich za to tymbardziej). Dlaczego zupełnie brak świeZo upieczonych
                absolwentów nie mówiąc o uczniach? Dlaczego Wikę wkurza to co my chłoniemy z
                uwagą zeby nie powiedzieć nabożeństwem. To nieprawda że jast od nas głupsza czy
                gorsza. Wiem że nie odpowiedziałem ci na pytanie ale najwyższa pora kończyć.
                • Gość: bary Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 16.03.06, 14:44
                  Drogi Plisie, marnujesz oczywisty talent - snując takie wywody mógłbyś zostać
                  politykiem - udzieliłeś prawie wyczerpującej odpowiedzi nie poruszając prawie
                  zagadnienia. Przypomina mi się kawał, jak to na zebranie partyjne wpada
                  spóźniony jej członek i pyta:
                  -długo już mówi prelegent ?
                  -długo odpowiada kolega
                  -a o czym?
                  -tego jeszcze nie powiedział
                  Jeśli chodzi o nasze forum, to muszę się z Tobą zgodzić w całej rozciągłości,
                  choć był czas że, jak sam pisałeś, wolałeś przyglądać się z boku. Jest to dowód
                  na to, że najtwardsi pękają pod urokiem forum.
                  Pozdrawiam
                  Jarek
                  P.S.Fajnie, że Ewa już wróciła - odczuwałem bolesny brak "naszej maskotki" jak
                  nazwał ją Plis.
                  • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.futuro.kielce.msk.pl 16.03.06, 16:58
                    Przeceniasz mnie Jarek. Politykiem (lokalnym) już byłem. To i ciekawe i zabawne
                    doświadczenie. O Ewie i nie tylko, bez wymieniania z imienia, starałem sie
                    powiedzieć. Boję się egzaltacji w takich przypadkach i pilnuję aby nadto nie
                    wychyliło się to co mi gra w duszy. Że was kocham przecież nie ukrywam. Cieszy
                    mnie wszysto co podzielamy i wszystko co do czego się nie zgadzamy. Ewę chcę
                    zapytać o to samo o co pytałem Drotę, czy oni są szkolnym czy klasowym
                    małżenstwem, i czego szukała w Tybecie. Może zbiorę się na odwagę.Narazie.
                    • Gość: Ewa Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 23:51
                      Ja tez mam mnostwo pytan. Co pognalo Pawla do Katalonii? A Ciebie Plisie jak
                      rozumiem na wschod kraju?Co bylo powodem wyjazdow innych naszych interlokutorow?
                      Kazde zycie jest nad wyraz ciekawe,bo nigdy takie same.
                      Z mojego doswiadczenia wiem,ze ciagle sie zmieniamy, a plynace lata cos
                      wymuszaja albo pozwalaja robic to czego sie nie spodziewalismy po sobie.
                      Ostatnio napisalam piec opowiadan,dlaczego? Bo mi sie po nich lepiej zrobilo,bo
                      balam sie ,ze umkna historie. I tylko jedno dalam paru osobom do
                      przeczytania.Nie sadze, zebym dala wiecej, w kazdym razie nie teraz,choc opinie
                      byly pochlebne.
                      Kiedys pisalam, ze moj maz byl klase nizej niz ja,znalam go w szkole z
                      widzenia,wtedy tak latwo nie nawiazywalo sie znajomosci. Tak sie zlozylo,ze z
                      matka budowali na Zalesiu dom, a ja zawsze mialam psy i chodzilam na
                      spacery,takze zawazyla dzielnica, a nie szkola.
                      W Tybecie szukalam tego co znalazlam.Przestrzeni,grozy, zapachu,braku tchu i
                      szumu w glowie,koloru,dymu,czystych rzek, wlosow Tybetanczykow podobnych do
                      sierci jaka,twardych mezczyzn z kolczykami w uszach i kobiet spiewajacych
                      urokliwie przy pracy,bezdrozy i blota i nawet tego ze sie trzeba nauczyc siusiac
                      w pelnym sloncu przy wszystkich np na drodze,ja mialam fart bo zawsze chodze w
                      spodnicy. Na wysokosci 5300 metrow odbiera sie swiat inaczej niz na
                      nizinach,wsrod roznokolorowych flag modlitewnych,mozna umrzec albo sie
                      odrodzic.Jestem przekonana,ze kazdy czlowiek tam odczuwa cos osobistego innego,
                      no chyba,ze jest malo wrazliwy.A jeszcze do tego widzalam tam pierwszy raz w
                      zyciu dudki,ptaki wielkosci naszych synogarlic.
                      Podroze w moim przypadku ucza pokory.Im wiecej widze tym mniej mowie o tym co
                      widze i czego doswiadczam.
                      • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 17.03.06, 04:05
                        A ja dowiedziałem się dzisiaj o Tobie znacznie, znacznie więcej niż
                        kiedykolwiek. To jeszcze jeden efekt tamtej podrózy. Gassio! Ja w swoich
                        statystykach, jeśli pozwolisz, będę zaliczał Was jako małżeństwo szkolne. Niech
                        pomnaża chwalebne tradycje naszej szkoły, prawda?
                        • Gość: bary Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 17.03.06, 08:24
                          Plisie, Ewa nie musiała tego pisać (tybetańska przygoda), bo i tak wiedziałeś
                          to, o czym rzekomo się dowiedziałeś, jesteś na to zbyt przenikliwy - i nie mów,
                          że Cię przeceniam. O tym, co ludzie myślą nie świadczą ich wypowiedzi, ale to,
                          o czym nie piszą, co pomijają lub przemilczają.
                          A propos kielecczyzny (krainy wiecznie latających scyzoryków) chciałbym
                          powiedzieć, że w połowie jestem kielcokiem - tato urodził się w 1937 w
                          Przełaju, tj. małej wsi niedaleko Jędrzejowa, znanego z bogatego muzeum
                          zegarów. Jak sądzę Plisie, byłeś tam, więc może mógłbyś nam coś o rzeczonym
                          muzeum opowiedzieć - w końcu "czas" jest tematem, który często poruszamy na
                          forum.
                          Pozdrowienia dla wszystkich
                          Gorące całusy dla Ewy
                          Jarek
                          • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 17.03.06, 14:45
                            Witaj Bary.Także z tożsamością u mnie jest pokrętnie. Urodziłem się w Ostrowie
                            Wielkopolskim. Na krótko w wieku 11 lat wyłuskany za granicę. Od 45 we
                            Wrocławiu gdzie kończyłem wszystkie szkoły, cztaj formowałem się racjo i
                            mentalnie. To ratio to do tej pory mozolnie przywracam do pionu. Od 1959 w
                            Kielcach z kilkuletnim okienkiem powrotnym do Wrocławia. Nigdy tego nie
                            rozważam ale przyciśnięty, mniemam że na poziomie racjonalności czuję się
                            wrocławianinem, pod wpływem tego foru chyba jeszcze i coraz bardziej.Trzeba
                            uwzględnić też nakładkę sentymentu wynikającego z oddalenia od ukochanej (w
                            jakiejbądź formie czy postaci). Ten efekt znasz z pewnością z
                            autopsji.Właściwie chciałem tylko powiedzieć że faterlandów mam kilka...Co do
                            muzeum, wrzuć na wyszukiwarce Google hasło Muzeum Przypkowskich. Warto.
                            Jędrzejów znam. Z Maciejem Przypkowskim zetknałem się w epoce i na forum
                            Komitetów Obywatelskich. Lansowaliśmy jego kandydaturę do czegośtam...W
                            wygasającym związku kombatanckim gdzie funkcjonuję, najwięcej członków
                            rekrutowało sie i wegetuje z okolic Jędrzejowa. To nie przypadek. Znałem wielu
                            z nich a nieco jeszcze znam. Z Przełaju zaszczyca mnie przyjażnią
                            p.podporucznik Teodor Hałaciński, żołnierz Armii Krajowej bodaj już 80 letni.
                            Robisz ze mnie gadułe i musisz wziąźc za to odpowiedzialność.Pa.
                            • Gość: bary Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 17.03.06, 15:36
                              Plisie, zapytaj Pana podporucznika o mojego dziadka Stanisława Strojnego - też
                              był w AK, potem siedział za to we Wrocławiu. Dziadek umarł zanim się urodziłem,
                              a babcia jak miałem 4 lata, reszta rodziny też się szybko zawinęła... Niewiele
                              wiem o rodzinie ojca, a ciągle mam chęć wybrać się do Przełaju i pobadać
                              genealogię, tylko czasu brak.
                              Pozdrawiam
                              Jarek
                              • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.futuro.kielce.msk.pl 17.03.06, 18:42
                                Jak widzisz nieżle trafiłeś. Chętnie postaram ci pomódz i nie będę miał z tym
                                problemu. Mam kontakt z bardziej znaczącymi dowódcami którzy mogą coś wiedzieć.
                                Wiem też że jest szczegółowa monografia Jędrzejowskiego Ak, zajrzę tam i
                                postaram się trafić na ślad. Gdyby się udało, skseruję i meilem podrzucę. Muszę
                                jeszcze wiedzieć czy dziadek siedział na Klęczkowskiej za hitlerowców czy za
                                bierutowców.Pozdr.
                          • Gość: Ewa Re: Pisanie i czytanie życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 00:43
                            Jarek,a o co chodzi z tymi scyzorykami?
                            A wiesz ja w tych kieleckich okolicach bylam z klasa na wycieczce w IX klasie,
                            podczas matur i muzeum zaliczylam,niewiele jednak pamietam ,za to pamietam,ze
                            spadl sieg i nawet jakis czas lezal.Moja wiedza jest znikoma wobec Plisa i jego
                            niewatpliwej przenikliwosci.
                            Bardzo jestescie milymi ludzmi
                            Pozdrawiam Was obu
                            Ewa
                            • kazimierzp scyzoryki, centusie, ta joje, pyry, ... 18.03.06, 09:16
                              Scyzoryki to obiegowe okreslenie na mieszkańców Kielecczyzny (bo zawsze mają
                              przy sobie scyzoryk?:-). Centusie to określenie na Krakusów bo niby tacy skąpi.
                              Ta joje - tak nazywano mieszkanców Lwowa i okolic. Pyry to Poznaniacy (tak
                              nazywają ziemniaki i od tego reszta Polski przezywa ich pyrami). Są do
                              Poznaniaków też jakieś określenia co do ich niby skąpstwa, ale nie pamietam
                              jakimi słowami (ale Krakusy to podobno Poznaniacy wyrzuceni za skąpstwo).
                              Ciekawe jakie wy przewiska regionalne znacie?
                              • kazimierzp Spisywanie wspomnień! 18.03.06, 09:31
                                Kiedy ma się za sobą parę lat i niektóre zdarzenia zaczynają ulegać we
                                wspomnieniach zatarciu to ogarnia człowieka żal, że tego jakoś nie utrwalił.
                                Czy to w pamiętniku, czy na taśmie filmowej (teraz video!:-), lub na klatce
                                negatywu (teraz na karcie pamięci!:-). Kiedy przęgladam rodzinne zasoby
                                zdjęciowe, to zdumiewa mnie samozaparcie Ojca który utrwalał na zdjęciach
                                momenty z życia Jego dzieci (czyli moje i rodzeństwa). Brakuje mi wśród nich
                                zdjęć zmieniającego się otoczenia - m.innymi naszego Wrocławia (może wtedy to
                                my bylismy ważniejsi, a filmy do aparatu były trudno dostępne). Kiedy w II LO
                                Pawlicki uczył nas robić zdjęcia to wtedy powstawało wiele zdjęć szkolnych -
                                niestety odbitki niektóre rozdałem, a negatywów jeszcze tak pieczołowicie nie
                                przechowywałem. Na początku przemian w Polsce nie robiłem zdjęć tylko żyłem
                                tymi zdarzeniami, dopiero po stanie wojennym, po 1989 roku doszedłem do
                                wniosku, ze to co się wokół dzieje wymaga utrwalenia o zacząłem to robić. Mam
                                chyba najbogatszą kolekcję zdjęć zdarzeń w mieście, w ówczesnej Solidarności, w
                                jeleniogórskiej kulturze. Potem zacząłem robić zdjęcia zmian budynków w mieście
                                utrwalając ich dawny stan i po remontach. Staram się wychwycić detale które
                                bezpowrotnie znikają. Stąd też moja obecność na stronie
                                www.wroclaw.dolny.slask.pl
                                Brakuje mi jeszcze zapisów tekstowych tego co się wokół dzieje, nie wiem czy
                                znajdę na to czas?
                                Co do zdjęć rodzinnych to cała moja trójka synów nie może narzekać na brak
                                zdjęć ze swego istnienia!:-) Teraz przychodzi czas na wnuki - jutro są chrzciny
                                pierwszego: Jasia Piotrowskiego!!!
                                • Gość: Ela Re: Spisywanie wspomnień! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 18.03.06, 10:10
                                  Przypomnialo mi sie-a propos Pawlickiego.Podobno:kiedy Reichowie wyjezdzali do
                                  Szwecji Pawlicki zrobil im wspanialy album,pelen "naszej szkoly".Az chcialoby
                                  sie"razem"poogladac...
                                  • Gość: manola Re: Spisywanie wspomnień! IP: *.8.3.71.se.wasadata.net 06.09.06, 01:25
                                    witam!
                                    okropna nostalgia lapie czlowieka z dala od wroclawia czytajac te spoty z tak
                                    roznych czasow. Wiec gdy przeczytalam wzmianke o Panu Pawlickim zupelnie sie
                                    pogubilam poniewaz to moj dziadek:)
                                    szkoda ze dopiero teraz odwiedzam to forum, bo zwiazki z dwójka sa na cale zycie:)
                                    Skonczylam liceum cztery lata temu, tak jak moi rodzice. Moja babcia uczyla w
                                    nim WF-u, a dziadek plastyki.Pan Pawlicki nadal lubi opowiadac o fotografi,
                                    kompozycji, formie i roznych innych plastyczno-artystycznych historiach.
                                    NIestety nie daje sie namowic do komputera i internetu:)
                                    pozdrowienia dla milosnikow kasztanowcow i dla pan z biblioteki IILO:)

                                    • stalmat1 Re: Spisywanie wspomnień! 06.09.06, 07:53
                                      to sie nazywa kontynuacja!!!!!!!!!!!!
                                    • kazimierzp Pawlicki! 06.09.06, 11:54
                                      Tylko cieszyć się z takich wpisów! Bardzo dobrze wspominam Twego Dziadka, gdyż
                                      dzięki niemu jestem pasjonatem fotografii. Gdy robiłem wystawę swoich zdjęć w
                                      Jeleniej Górze (tu teraz mieszkam) to pozwoliłem sobie wymienić w programie
                                      Tegoż nauczyciela! Wtedy okazało się, że mój jeleniogórski kolega jest Jego
                                      krewnym (w ten sposób chyba i Twój) nazywa się on Tomek Kędzia!
                                      Pozdrowienia dla najmłodszych pokoleń!
                                      • Gość: Henry Re: Pawlicki! IP: 209.245.22.* 07.09.06, 19:52
                                        Bardzo milo wspominam pana Pawlickiego. Ja do fotografi trafilem przypadkowo w
                                        piatej klasie gdy zapisalem sie do MDK. Chcialem do sekcji modelarstwa
                                        lotniczego ale nie bylo miejsc. Mialem wybor pomiedzy biologia i fotografia
                                        wiec wybralem fotografie ktora od tego dnia jest mim hobby. Moja instruktorka
                                        byla wspaniala kobieta i znany fotograf Bozena Michalik. To ona nauczyla mnie
                                        przez lata doglebnie tajemnic fotografi. Na zawsze zostala w mojej pamieci. Co
                                        to byly za czasy. Jazdy tranwajem na Kolataja, czasem powroty na piechote przez
                                        zniszczone miasto.
                                        Wczoraj znowu przeczytalem ksiazeczke otrzymana od Pilsa " We Wroclawiu jest
                                        moje miasto". Autorka mieszkala na Biskupinie. Ile obrazow Wroclawia z tamtych
                                        lat przypomina mi sie. Ile nazwisk i ludzi ktore ona wymienia tez znalem lub
                                        otarlem sie o nich. Kilku bylo moimi sasiadami. Pils, bardzo serdeczne dzieki
                                        za te wspomnienia lat ktore przeminely a ktore wywarly pietno na moim zyciu.
                                        Pamietam otwarcie PDT gdzie ciocia Lusia zabrala mnie na lody a z Wystawy Ziem
                                        Odzyskanych wielkie szklane akwarium z nurkiem od ktorego nie moglem oderwac
                                        oczu. I te groby rozsiane wszedzie. U sasiadow na ogrodzie byl tez taki. W
                                        Parku Szczytnickim i na Cymbo moge pokazac ich miejce. Gdy beda budowac nowe
                                        osiedle na Cymbo musza sie na nie natknac.
                                        pozdrawiam wszystkich dwojkowiczow.
                                        • stalmat1 We Wroclawiu jest moje miasto 08.09.06, 11:20
                                          Pils, czy wiesz gdzie mozna to dostac? Ew. nr.?
                                        • Gość: plis Re: Pawlicki! IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 08.09.06, 23:19
                                          Henry, cała przyjemność po mojej stronie. Szczególnie że, jak widzę odczuwałeś
                                          w trakcie lektury dokładnie te same emocje co ja. Przykład, byłem na stadionie
                                          olimpijskim jak gruzinka Donbadze szucała 50 m.a rosjanin,którego nazwiska już
                                          nie pomnę, mierzący zaledwie 179 cm. wzrostu stylem przerzutowym (ten "na
                                          wznak" nie był jeszcze znany na świecie) skoczył w zwyż 2,oo m! Konopińska też
                                          tam była i opisała.Naprawdę cięszę się że właśnie tobie mogłem zrobić
                                          przyjemność bo chyba tylko ludzie z tamtej epoki mają możliwość odbierać to
                                          pisanie z wszystkimi jego niuansami, wzbogacając je szczegółami własnej pamięci
                                          Sciskam dłoń.
                                          • kazimierzp Walery Brumel 09.09.06, 07:38
                                            Ten Rosjanin to był Walery Brumel którego rekord świata 228 cm jest do dzisiaj
                                            najlepszy dla skaczących przerzutowo!
                                            • Gość: plis Re: Walery Brumel IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 09.09.06, 16:05
                                              Pozazdrościć fotograficznej pamięci K.P. Czy byliśmy moze na tym samym mitingu
                                              w zamierzchłych pionierskich czasach?Atmosfera każdych zawodów, ba każdej
                                              imprezy we Wrocławiu miała w sobie coś ze spotkania szerokiego grona
                                              przyjaciół. Z polskich zawodników pamiętam doskonale dziesięcioboistę
                                              Gieruttę...Pozdrawiam.
                                              Brumelowi to z pewnością odjąłem sporo ze wzrostu. Ale był wówczas i drugi
                                              skoczek który też sporo siebie przeskakiwał, co nie było u nas raczej
                                              praktykowane w tych czasach... Mistrzostwo Polski pań zdobywało się wynikiem
                                              141 w stylu nożycowym... Pozdrawiam
                                              • Gość: NEMO Skok wzwyz IP: *.saix.net 09.09.06, 16:44
                                                1. Czy ktos pamieta poczatki nowego stylu skoku wzwyz?
                                                2. Dlaczego nowy styl skoku jest bardziej efektywny (przynajmniej teoretycznie)?

                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: plis Re: Skok wzwyz IP: *.215.219.81.static.kielce.msk.pl 10.09.06, 20:50
                                                  > 1. Czy ktos pamieta poczatki nowego stylu skoku wzwyz?

                                                  Prawdopodobnie nie o to ci chodzi Nemo, ale dla mnie było to tak: trwała, jak
                                                  się później okazało,olimpiada cudów w Meksyku. W telewizji relacjonowano
                                                  lekkoatletykę w tym konkurs skoku wzwyż. Nie byłem zbyt skoncentrowany gdy
                                                  jakiś zawodnik oddał skok jak gdyby plecami zamiast brzuchem nad poprzeczką.
                                                  Przetarłem oczy, wyostrzyłem uwagę, ale wszystko było i przebiegało normalnie.
                                                  Komentator był chyba równie nie uważny i zaskoczony bo relacja też nie omogła
                                                  mi w zrozumieniu tego co zaszło.Doszedłem do wniosku że coś mi się zdawało.
                                                  Sprawę udało się najwyrażniej utrzymać do olimpiady w całkowitej
                                                  dyskrecji.Floopem, tak się to, zdaje się nazywa, skakał wówczas tylko jeden
                                                  zawodnik, amerykanin. I wygrał konkurs olimpijski. Ten pozornie bardzo
                                                  nienaturalny sposób dawał taki handicap, że wyodrębniono go jako odrębny styl i
                                                  współcześnie zdaje się żaden zawodowiec inaczej nie skacze.... Na tejże
                                                  olimpiadzie nieprawdopodobne wyniki padły tkże w skoku a dal (Beemon?) i w
                                                  trójkoku..... Mam jeszcze w oczach te skoki i pamiętam zaparty dech w
                                                  piersiach...To z pewnością bardzo subiektywna relacja....i nie matematyczna ale
                                                  nie przepadam za naukami ścisłymi, no moze z wyjątkiem tańca towarzyskiego....
                                                  • Gość: NEMO Re: Skok wzwyz IP: *.saix.net 11.09.06, 09:46
                                                    Tak to, mniej wiecej, sie zaczelo. Czasy byly inne i "autor" nowego stylu
                                                    wrocil do studiowania i zniknal ze sceny sportowej.
                                                    Co do drugiej czesci to jest to mala techniczna ciekawostka. Najogolniej, w
                                                    nowym stylu zawodnik przelatuje ponad poprzeczka ale srodek ciezkosci ciala
                                                    przemiescza sie o wiele nizej, czesto przemiescza sie ponizej poprzeczki - tym
                                                    bardziej im mocniej wygiety w odwrocone U jest skoczek.

                                                    Pozdrawiam

                                • Gość: Ela Re: Spisywanie wspomnień!-i wnuk IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 18.03.06, 10:13
                                  wspomnienia wspomnieniami-a tu rosnie Wielki Czlowiek-niech dziadkom-i Rodzicom
                                  na pocieche!!!
                                • Gość: Plis Re: Spisywanie wspomnień! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 14:41
                                  Egzystujesz Kazik w swiecie bliższym ideału. Doceń to. Ja mam nie tyle wrażenie
                                  ile realny problem, nikt tego nie chce słuchać. Zalu nie mam. Kiedy mój dziadek
                                  usiłował opowiedzieć nam o pierwszej wojnie światowej, mówiliśmy dziadku kogo
                                  to teraz obchodzi, to było dawno. Jakie dawno, denerwował się, przecie jo to
                                  pamiętom..... Wnuk, popatrz taki mały, a juz pełni znakomitą rolę, choćby
                                  cementuje rodzinę i przydaje chwały rodowi. Też mam wnuka Jana w Warszawie (na
                                  zdjęciu u mnie na kolanach) a miałem ojca i ojca, ojca Jana......
                                  Terapeutycznie muszę sie zamknąć na kilka dni. Czas na refleksję. Nie toleruję
                                  jezeli jest mnie gdziekolwiek az tak za wiele.
                                • Gość: Ela Re: Spisywanie wspomnień! IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.03.06, 08:53
                                  Kaziu-a zdjecie tego domu naprzeciw Botanicznego-Ta ulica ciagnaca sie od
                                  Mostu Pokoju-Wieczorka kiedys?Mial takie piekne labadki nad oknami,pod oknami?
                                  mignelo mi w jakims programi tv mowiacym o gieldzie materialow budowlanych-
                                  te "gzymsowe labedzie"lezace wsrod materialow"do odzysku".Ja tez ciesze oko
                                  odnowionymi domami na Szczytnickiej,moze i Piastowska doczeka ...
                              • Gość: zwako Re: scyzoryki, centusie, ta joje, pyry, ... IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 18.03.06, 11:21
                                hanysy (hanysi) ...slazacy...

                                w hiszpanii, katalonczyków nazywaja ... polakami....
                                nie wiem dlaczego (oni tez nie wiedza) ma to znaczenie negatywne...

                                dawno temu na murze widzialem napis; "muerte a los polacos" (smierc polakom)...
                                i pomyslalem, ze juz jakis rodak narozrabial i teraz wypisuja hasla przeciw
                                polakom...
                                ... lak sie okazalo, bylo to haslo przeciw katalonczykom...

                                pzdr

                              • Gość: Plis Re: scyzoryki, centusie, ta joje, pyry, ... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 14:13
                                Nieco nie na temat ale zabawne i prawdziwe. Dotyczy animozji, w tym wypadku
                                pomiędzy Kielcami a Radomiem.....Ucestniczyłem w b.w. konferencji mającej
                                rozstrzygnąć o wyborze systemu w projektowanej w Kielcach oczyszczalni ścieków.
                                Projektanci bardzo lansowali rozwiaązanie w którym ostatnim ogniwem procesu
                                jest hodowla karpi. To ekonomiczne rozwiązanie. Te karpie też mają wiele zalet.
                                Jest ich dużo, są tłuste i rosłe. Jedną mają wadę niestety, są powiedzmy
                                aromatyczne. W kulminacyjnym momencie, w napiętej ciszy, wojewoda zadecydował;
                                nich będzie ta wersja z rybami, ale pod jednym warunkiem, te karpie sprzedawane
                                mają być w Radomiu...... Zdaje się ze tutaj to nie brzmi, w każdym razie nie az
                                tak jak w atmtej lokalnej atmosferze.
                                • kazimierzp Animozje regionalne! No i jeszcze coś! 18.03.06, 20:51
                                  To, ze Radomianom nie mozna mówić, że są z Kielecczyzny to po prostu powinien
                                  mówic instynkt samozachowawczy!:-) Mieszkańcom Gorzowa, że z Zielonogórskiego,
                                  mieszkancom Koszalina, że ze Szczecińskiego.
                                  Krakusy podobnoż nie znoszą Warszawiaków, ale do Warszawy to "się pchają" i co
                                  rusz na wizji to ktoś z Krakowa.
                                  Do Plisa! Może całkiem się jeszcześ się nie zaszył!?! Razem z jednym byłym
                                  Radomianinem (ma dzisiaj 83 lata) działam w Radzie Przyjaciół Harcerstwa (jest
                                  to organizacja skupiajaca dawnych instruktorów harcerskich, ale z żadną z
                                  ogólnopolskich organizacji harcerskich nie związana). Ten stary instruktor
                                  (były hufcowy z Radomia - ślubowanie instruktorskie składał w 1937 roku) był
                                  razem z nami cztery lata temu w Erftstadt w Niemczech (to 30 km za Kolonią).
                                  Jest to braterskie z Jelenią Górą miasto. Tam w Erftstadt jednym z głównych
                                  animatorów tych kontaktów jest stary Niemiec bardzo bogaty, posiadający swą
                                  pracownię architektoniczną, który wiele tych spotkań finansujacy. Kiedy
                                  siedzielismy z gospodarzami niemieckimi przy uroczystej kolacji zeszło na czas
                                  II Wojny Światowej i ten Niemiec mający na imię Johann zaczął opowiadać, że w
                                  czasie wojny słuzył w Polsce. Druh Antoni (tak się nazywa ten stary instruktor)
                                  zapytał się go: w jakim mieście? Gdy Johann powiedział że w Radomiu to Antoni
                                  się ucieszył i mówi, że on też i ze działał w ruchu oporu. W tym momencie
                                  Johann zaniemówił i zmienił temat. Do wspomnień już nie wrócił. Jak się potem w
                                  rozmowie z Polonusami okazało był on chyba w SS. A te rzeczywiste mocne
                                  zaangażowanie się w kontakty niemiecko-polskie to swoiste odkupienie za grzechy
                                  młodości. Przyznaję, że nikt z naszej delegacji tematu nie drążył i do tego
                                  Johanna pretensji, ani żalu w tym momencie nie miał!
                                  Mimo, że każde z nas straciło w czasie wojny wielu bliskich.
                                  • Gość: plis Re: Animozje regionalne! No i jeszcze coś! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 23:33
                                    Zainspirowałeś mnie do napisania długiego bardzo postu i widzę że (nomen omen?)
                                    nie wszedł. Przyjmijmy że na szczęście.Nie potrafił bym go nawet w przybliżeniu
                                    odtworzyć więc kOtko. Kwestia którą podnosisz, bardzo, bardzo częstao kreująca
                                    problemy we wszystkich przejawach życia bierze się z nierozrózniania pomiędzy
                                    rzeczywistością a naszymi o niej wyobrażeniami. Rzeczywistością w okreslonych
                                    okolicznościach można się np. najeść. Wyobrażeniem rzeczywistości nigdy.
                                    Róznica więc jest raczej znaczna.Ludzie często stawiają znak równości pomiędzy
                                    tym co wiedzą a tym co jest naorawdę. Jeżeli dwu takich wejdzie w spoór to się
                                    pozabijają i każdy z nich umrze w poczuciu racji. Ten bład popełnia także twoja
                                    partia.
                                    • Gość: Ewa pamiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 00:11
                                      Do wszystkich ,ktorzy pamietaja stare tramwaje.Pomylilam sie ,myslalam,ze nie
                                      mozecie pamietac tych starych,bo nie pamietam kiedy weszly nowe, chyba wobec
                                      tego za Gierka.To ja przypomne cos czego z pewnoscia nie wiedzieliscie,to drugi
                                      wagon dla palacych z dwoma lawkami na cala dlugosc wagonu.Tam czesto
                                      siedzialam,bo zawsze mozna bylo sie wcisnac,co prawda nogi dyndaly, ale wtedy
                                      ludzie byli dla siebie bardzo mili i dzieci chetnie wpuszczali miedzy siebie.A
                                      kondyktorka w mundurze miala na skurzanym pasku zawieszona na szyi sliczna
                                      srebrna skrzyneczke na bilon wedlug wielkosci, mowila - prosze oplacac za bilety
                                      i plujac na palec oddzierala jeden zwyczajny albo ulgowy, a oba bloczki byly
                                      polaczone gumka.Ulgowy bilet kosztowal 15 gr , a normalny 50 gr.
                                      W pierwszym wagonie oprocz normalnych lawek z blyszczacymi mosieznymi uchwytami
                                      byly dwa po rogach male siedzenia , a w srodku konduktorki trzymaly drugie
                                      sniadanie.A kto pamieta jak w zimie odbijalo sie monety na szybach ?
                                      Plis, jaka szkoda juz Cie widzialam prawie jak rycerza na bialym koniu.
                                      Odpocznij troche, ale nie uciekaj na dlugo.
                                      Pawel, pytalam, jak sie znalazles w Hiszpanii? Wiem,ze musiales wyskoczyc z
                                      tramwaju,zeby wiedziec jak to jest,dobrze,ze Ci sie nic nie stalo, a ludzie jak
                                      zawsze jak pisze Plis widzieli nie to co bylo naprawde, tylko to co im sie wydawalo
                                      Dobranoc

                                      Bardzo wczesnie jezdzilam sama tramwajem, bo chodzilam do szkoly muzycznej na
                                      pl.Powstancow Sl. a wiec daleko i moj ojciec po latach stwierdzil,ze ze szkoly
                                      muzycznej to ja najbardziej lubilam jezdzenie tramwajem
                                      • Gość: zwako Re: pamiec IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 19.03.06, 01:08
                                        ewa
                                        tak sie zastanawialem, dlaczego utknely mi w pamieci te fioletowe okienka..??
                                        doszedlem do wniosku, ze musialy miec one jakas funkcje (moze tylko
                                        dekoracja)... i do teraz nie mam pojecia jaka..:(
                                        ewa. te okienka (fioletowe) byly w bardzo duzej harmonii z tymi mosieznymi
                                        uchwytami...
                                        ...
                                        ja tez mialem pewna symbioze z tramwajami...
                                        moje wczesne milosci, czesto zamieszkiwaly krzyki...(to moja druga ulubiona
                                        dzielnica we wroclawiu)... wiec pomykalem w jedna i druga strone to 9-tka, to
                                        17-tka... a wnocy 32-ka... (jedna z moich narzeczonych byla asia zygadlo...
                                        córka mojej wychowawczyni...;)dlatego 5-ke mialem z historii;)...
                                        w tych nocnych czesto zasypialem i budzilem sie na petli...na sepolnie... potem
                                        znowu zasypialem... i znowuz petla...krzyki....
                                        az wkurzony wysiadalem na jakims przystanku... i na piechote wracalem do
                                        domku....
                                        ...
                                        ...
                                        co do hiszpanii...
                                        jak juz pewnie wiesz, nalezalem do ludzi tzw: "dzialajacych"...
                                        znaczy sie, dobrze sie tu czulem i zawsze twierdzilem, ze nie wyjade nigdy na
                                        stale z polski...
                                        ale jak juz mozna bylo... poruszac sie po europie, to chcialem troche ja
                                        pozwiedzac...
                                        do hiszpanii wtedy trzebabylo miec wize wjazdowa...
                                        wiec spróbowalem tam sie dostac autostopem i bez wizy...
                                        (mialem plan "b"... jak sie nie uda to mialem kumpli we francji)
                                        ale sie udalo ....jestem wielkim milosnikiem antonio gaudi i moim marzeniem
                                        bylo wejsc na "sagrada familie"... no i wszedlem...
                                        oprócz galgiego, byl tu tez picasso, dali, lluis llach
                                        (autor "murów"...kaczmarskiego) i wielu, wielu innych...
                                        ...
                                        potem praca, rózne prace, papiery...
                                        potem zona, dzieci.... no i tu jestem....
                                        ...
                                        ale TAK bardzo tesknie za wroclawiem....
                                        ...tylko ciii ....zona o tym nie wie...
                                        i nie chce, by pomyslala, ze jej juz nie kocham.... bo to nieprawda...

                                        dobranoc
                                        • Gość: Plis Re: pamiec IP: *.futuro.kielce.msk.pl 19.03.06, 10:41
                                          Gaudi był ostatnim, jak narazie, prawdziwym architektem.
                                          • Gość: Ewa Re: pamiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 14:33
                                            Drugi to Hundertwasser we Wiedniu, Gaudi i H. to ludzie ktorzy zrealizowali
                                            marzenia senne, a we Wroclawiu ze strachem patrze na te powstajace centra
                                            handlowe,jeden na pl.Grunwaldzkim drugi kolo Epi.Stary Wroclaw mial charakter
                                            ten nowy jest taki jak wszystko w Polsce. Ciekawe czy znacie taka kamienice rog
                                            Prusa i Swietokrzyskiej, polokragly dom,nigdy nie remontowany, a na Reya panna
                                            na chustawce wielkosci polowy kamienicy. Kazdy z nas ma takie swoje miejsca i
                                            czeka ,moze sie doczeka.
                                            Przypomnialo mi sie jeszcze, ze konduktorki czasami mialy na palcu wskazujacym
                                            nawleczona gumke recepturke,zeby nie pluc na bilety.Co prawda Plis chcialby
                                            zmienic pojazd, wiec juz ostatnia historia, troche sie wstydze, ale opowiem.
                                            czasami byl nieopisany scisk w wagonach tramwajowych i moja kolezanaka miala
                                            szczescie bo usiadla na tym siedzeniu ze sniadaniem konduktorskim, a tam
                                            ciemno,no bo scisk. Czuje nagle,ze ja ktos palcem puka w ramie, odwraca sie i
                                            widzi palec i mysli o biedny czlowiek nie ma paznokcia i tu sie poczatkowo
                                            pomylila, bo to byl ekshibicjonista .
                                            A samochod nawet najlepszy w naszej rzeczywistosci rozlatuje sie znacznie
                                            wczesniej niz w innych krajach, do tego kierowcy sa wredni.W tramwaju jak sie
                                            juz siadlo,to bez nerwow mozna bylo jezdzic jak Zwako we wszystkie strony.
                                            • kazimierzp Architektura 19.03.06, 21:22
                                              Uwielbiam Gaudiego, zadziwiaja mnie dzieła Hundertwassera, ale czy mógłbym ich
                                              uważać za największych architektów? Czy chciałbym w ich dziełach mieszkać, być
                                              w nich na codzień? Twórczość Gaudiego leży bardzo bliziutko kiczu, to jest taka
                                              cieniutka bardzo ulotna linia - jednak Jego geniusz pozwala oceniać Go
                                              wyłacznie w kategorii arcydzieł!
                                              Dobra architektura dla mnie to taka w której jak jestem to nie chce się tego
                                              budynku, otoczenia opuszczać!
                                              Z którego budynku Wrocławia jak byłem to nie chciało mi się wychodzić?
                                              Na pewno z gmachu Uniwersytetu, z auli Leopoldina! Dużo uroku dawało mi też
                                              dawne, eklektyczne wnętrze kina Warszawa (przed wyburzeniami i jeszcze z
                                              puttami i drapiejami)- było takie buduarowe!:-)
                                              Po remoncie lubię przebywac w Domu Towarowym na rogu Świdnickiej i Ofiar
                                              Oświęcimskich (remont według projektu Edwarda Lacha)!
                                              Gdzie jeszcze! Na razie trudno mi skojarzyć! A Wam?
                                              • Gość: Ewa Re: Architektura i zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 23:37
                                                Pawel,nie napisales najwazniejszego,jakiej narodowosci jest Twoja zona ?!
                                                Kaziu, moja czesc domu,stara poniemiecka willa to przestrzen ktorej nie lubie
                                                opuszczac.Jest pare willi na Biskupinie,Zalesiu , Krzykach i Karlowicach bardzo
                                                stylowych i w dobrym stanie,lubie na nie patrzec. Teatr Lalek teraz po remoncie .
                                                Kiedy padla komuna okazalo sie ,ze jest mnostwo pochowanych podworek i
                                                zakamarkow w centrum miasta i roznych detali,zakrytych poprzednio. Ciesze sie
                                                ,ze dozylam terazniejszego Wroclawia
                                                • Gość: Plis Re: Architektura i zona IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 13:35
                                                  Wracam na forum z zaciekawieniwm a tu same rewelacje. Nigdy nie przyszło mi na
                                                  myśl że najważniejszym w żonie jest natio. Człowiek do śmierci się czy..Szkoda
                                                  że tak pochopnie przelecieliście po architekturze Wrocławia. Kusi świat szeroki
                                                  Ja podtrzymuję ten watek aby pozbyć się zadry która siedzi we mnie za sprawa
                                                  szczególnie przezemnie cenionego tu animatora, Zwako. Ten mój idol, duszyczka
                                                  naszych spotkań(bo termin dusza pozostawiam sobie w rezerwie) pozwolił sobie
                                                  kiedyś wcześniej zakwalifikować w atrakcyjnym wywodzie moje Sępolno do
                                                  przejawów architektury i urbanistyki (orzeł) epoki nazizmu. W dodatku, nie
                                                  pomnę już kto, zabasował mu że nasza szkoła to niedokończona swastka...Siedzi
                                                  to we mnie, spać i cieszyć się urokami życia nie daje więc z ulgą, bez gniewu
                                                  oczywiście, wyrzucam. Kochani, dom w którym mieszkałem był oddany do użytku w
                                                  1927 roku. A trzeba dodać czas niezbędny na rodzenie się koncepcji,
                                                  projektowanie, gromadzenie funduszy. O Sępolnie mam jeszcze trochę uczuć do
                                                  wyzwolenia z siebie, a przyznajcie , czy gdziekolwiek na świecie znalazł bym
                                                  równie znakomity, znający temat, równie uroczy wianuszek słuchaczy. Spróbuję
                                                  wiec jeszcze Was poeksploatowć.....Nasza szkoła w moim odczuciu, rozwiązana bez
                                                  zarzutu pod względem "architektoniczno technicznum", w niewielu zakamarkach ma
                                                  tylko trochę tego ciepła na które (słusznie!) wyczulony jest Kazik. Dla mnie
                                                  sympatycznie wspominanym azylem, używanym niestety najczęściej do czynów
                                                  niecnych, było obserwatorium astronomiczne. Inni jak czytałem chronili się pod
                                                  jakimś szacownym dębem. Niewiem, nie korzystałem. Ale my, przyznajcie, z
                                                  naszejpozycji, bliżej mieliśmy do gwiazd, więc i odlotów. No ugryźcie wreszcie
                                                  mnie w język. Przepraszam
                                                  • kazimierzp Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka! 21.03.06, 15:32
                                                    Ale zrobiłem zestaw w tytule postu!:-)
                                                    Warszawa jak kobieta - tak pisze Azja! Nie ma przód, ani tył- jak było w jednym
                                                    z kawałów żydowskich! Ale musi mieć wnętrze gorące, pociągające i tylko
                                                    dla .... (tu niech każdy włoży swoje imię!:-)- jeżeli z tym się zgadza.
                                                    Co do architektury naszej "dwójki" Jest bardzo funkcjonalna, nieomal sterylna w
                                                    swym układzie. Nie zapomnę audytoriów w wielu salach które mnie fascynowały po
                                                    przyjściu z siermiężnych klas podstawówek (chodziłem do kilku na Krzykach) -
                                                    Informacja dla "starej gwardii" dwójkowiczów - większosci już nie ma!
                                                    Podobały mi się bardzo klatki schodowe. Zwłaszcza główna i jej poręcze. Jak
                                                    szybko mozna było po tych mosiężnych "prowadnicach" zsuwać się na sam dół
                                                    (teraz podobno są domontowane przeszkody). Kiedyś jak ścigając się z kolegami
                                                    zjeżdżałem po poręczy to dorwał mnie Kubacki. Ze srogą miną stwierdził, że mam
                                                    się zgłosić do sekretariatu po papiery i że mnie usuną ze szkoły (byłem wtedy w
                                                    ósmej klasie - wg starego programu to potem 1 licealna)- i w związku z tym
                                                    mocno przestraszony i nieobeznajmiony z przepisami). Tu zadziałał mój wujaszek
                                                    niejaki Pipek czyli Józef Piotrowski. Opieprzył mnie jak święty Michał diabła
                                                    i "załatwił" sprawę z Kubackim.
                                                    Hieronim! Nie zgadzam się, ze nasza szkoła była "nazistowska". Dla mnie miała
                                                    wiele uroku. Była miejscami ciepła i zimna, straszna i wspaniała (cały czas
                                                    piszę o architekturze). Była to po prostu architektura nie tuzinkowa.
                                                  • Gość: Henry Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.production / 209.245.22.* 21.03.06, 15:48
                                                    Zgadzam sie z Toba Kaziu w 100%. Nasza szkola to przyklad wspanialej
                                                    funkcjonalnej architektury, na dokladke doskonale wkomponowanej w przyrode.
                                                    Szkoda ze jest teraz tak zaniedbana i ze zmieniono jej oryginalny wystroj.Dwa
                                                    lata temu bylem w niej ostatni juz chyba raz. Nie moge patrzec sie na to co z
                                                    tego wspanialego budynku pozostalo.
                                                  • Gość: Plis Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 15:54
                                                    Źlę mnie zrozumiałeś Kaziu. Znów będę źle sypiał. Natomiast co do arch. szkołu
                                                    to rzeczywiście inaczej to widzimy. Ja; jest nowoczesna bo tuzinkowa, była
                                                    zwiastunem "stylu amerykańskiego". Całe nasze czasy są tuzinkowe. Wszyscy
                                                    chodzą w dżinsach bo nie cierpią mundurków...Nooo, są takie oazy jak to forum.
                                                    Tam mnie szukajcie
                                                  • kazimierzp Plis! Nie masz nic na sumieniu! 21.03.06, 16:26
                                                    Nie masz nic na sumieniu i możesz wieczorem spokojnie jak niewinne dzieciątko
                                                    zasypiać!
                                                    Dziekuję za życzenia wiosenne! Dzisiaj za oknami było słońce, a na trawnikach
                                                    śnieg. Dawno już takiego początku wiosny nie było.
                                                    Za plecami mam telewizor w którym akurat na "Kino Polska" leci kronika z marca
                                                    1968 roku a w niej Gomułka pluje na studentów i zżyma się na
                                                    nazywanie "towarzyszy partyjnych" ciemniakami! Straszne to były czasy, jedyny
                                                    pozytyw to taki że my bliśmy młodsi!
                                                  • Gość: Plis Re Jeszcze Sępolno IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 19:05
                                                    Termin Sępolno uzywam w szerszym znaczeniu. Nie wiem czy pokrywa się z wielką
                                                    wyspą bo nie posiłkowałem się wcześniej tym terminem. Ale uzyskanie dobrego
                                                    efektu architektonicznego na obszarach zabudowy jednorodzinnej nie jest
                                                    unikatem. Natomiast taki rezultat w wielkim założeniu zabudowy wielorodzinnej
                                                    jest skrajnie trudny do osiągnięcia. W moim rozumieniu celem architektury
                                                    generalnie jest uzyskanie efektu dobrego samopoczucia jej użytkowników,
                                                    najtańszym możliwie kosztem. I na tej naszej wyspie, jeżeli się uważnie
                                                    wsłuchać to jej melodia jest szczególna. Tu ludzie poruszają się mniej
                                                    spiesznie. Inną melodię wystukują szpileczki pań niż w śrudmieściu.Naprawdę.
                                                    Spojrzenia ludzi sa głębsze i pogodniejsze (pomimo powikłań losów co już nie
                                                    jest zależne od architekta0. Nawet nasi tu poszukiwacze śmietnikowych skarbów
                                                    są bardziej spolegliwi. Chodził taki, niestary, w parze z dziewczyną o ładnych
                                                    oczach. Kiedyś zauważyłem że rozsypuję coś wokół pojemników. Ostro zwóciłem mu
                                                    uwagę że powinien robić swoje nie zaśmiecając otoczenia. Wtedy on spokojnie z
                                                    taką wyrozumiałą nonszalancją wyjawił mi grzecznie że znalazł ryż i sypie
                                                    ptakom. On się dzielił znaleziskiem z ptakami. To właśnie jest styl Sępolna.
                                                    Zatkałem się zawstydzony i nawet nie przeprosiłem.Obraz jego sylwetki i oczu
                                                    jego dziewczyny zalogował mi się w jakimś kąciku pamięci rzeczy wstydliwych.
                                                  • Gość: Ewa Re: Re Jeszcze Sępolno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 19:50
                                                    Plis, do niedawna nie mialam zwiazkow z Sepolnem. Teraz na Partyzantow mieszka
                                                    moj syn. Sepolno nie ma juz idealnego ksztaltu orla, bo powstalo duzo nowych
                                                    domow , a inne dobudowano. Budynek,w ktorym mieszka moj syn stoi ukosem do
                                                    ulicy, jezeli pamietasz tam gdzie byl maly targ i duzo garazy ciagnacych sie
                                                    prawie do takiej sciezki odchodzacej od dawnej Lampego, a teraz ps.Slawka .To
                                                    jest spory budynek,okolony czerwonymi i zielonymi klonami. Cisza tam i spokoj.Po
                                                    drugiej stronie ulicy jest kamieniczka cala pokryta od polnocnej strony rozami
                                                    bialymi i czerwonymi.Daleko temu budynkowi do tych starych, nowe technologie
                                                    dobre sa wtedy jezeli je sie porzadnie stosuje.
                                                    A pamietasz siec drozek na tylach ogrodnictwa na 9-Maja. Kiedys sie tam udalam
                                                    samochodem i sie zgubilam, Ty je musiales dobrze znac.
                                                    Teraz nie wiadomo, czy ogrodnictwo przetrwa, a ono jest przedwojenne. Szklarnie
                                                    w wiekszosci nie dzialaja, a tak je lubilam,byly zupelnie inne niz te
                                                    wspolczesne. Dalej na Partyzantow jest siec sklepow, gdzie wszyscy sie znaja i
                                                    mozna kupowac na kreche, jak zreszta i na Zaciszu. To jest ta zmiana po
                                                    bezimiennej komunie, wtedy nie mozna bylo sie kumplowac ze sprzedawca, tylko mu
                                                    podlizywac.Slyszalm, a nie wiem czy to prawda, ze w zaglebieniu na rogu 9-Maja i
                                                    Mickiewicza byl przed wojna staw, na mojej mapie z 1938 go nie ma, wiec moze tak
                                                    bylo z jakiegos powodu w czasie wojny? Czy cos pamietasz?
                                                    A ja tez mam pare smietnikowiczow, co prawda dziewczyna na twarzy bardziej
                                                    fioletowa,a jej koles taki wczorajszy, za to sa bardzo kulturalni, biora moja
                                                    makulature.
                                                    Henio kiedys pisal o tych ktorzy wozili wegiel, to byly bardzo wazne osoby,
                                                    mysmy mieli takiego pana na Karlowicza i moj ojciec byl z nim prawie w przyjazni.
                                                    On mial ogromny woz i dwa pociagowe konie i najczesciej z koksem przywozil ludzi
                                                    do zrzucania tych ton do piwnicy.
                                                    I jeszcze pamietam taka smieszna starsza kobite jezdzaca malym wozkiem z jednym
                                                    koniem,wszyscy ja znali, bo naprawiala garnki i drutowala kamionki. Garnek wtedy
                                                    wygladal, jak z duza srebrna plomba zab.
                                                  • Gość: Plis Re: Sępolno finito IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 20:31
                                                    Zawstydziłem się po wysłaniu swojego ostatniego posta, że się wygłupiam, kogo
                                                    to obchodzi. A tymczasem, rozumiemy się!Ono jest takie niepozorne to Sępolno,
                                                    dla niekórch brzydkie. Wszystkie domy jednakowe. A naprawdę trudno znależć dwu
                                                    identycznych. Jakie kaskady pomysłów. I jeszcze jedno, nieprawdopodobne
                                                    szczęście. Ta dzielnica wyszła prawie nietknięta z kataklizmu wojny. Po wojnie
                                                    w okresie skondensowanej przestępczości zdawało by się że tu wśród tych ścieżek
                                                    o których piszesz, najłatwiej dać komuś w łeb i znikńąć. Tymczasem tu było
                                                    najspokojniej. Naniebezpieczniej w okolicach dworca (Małpi Gaj) i na
                                                    Grabiszynku. Taki traf. Z powodzi Sepolno wyszło na sucho, Choć zamiast na
                                                    Sępolnie zakwaterowałem się na Piastowskiej (w pobliżu ołówkow w razie czego) a
                                                    na 9-Maja nocowali na strychach. I znów szczęście. Szczęście? A może duch
                                                    miejsca? Jeżeli tak , to mam nadzieję że musnął mnie ten duch swoim
                                                    skrzydełkiem, też na szczęście. Może dziękli temu mam szczęście być tu z
                                                    wami....Psuje się Sępolno to prawda. Na 9-Maja trzeba było położyć szykany bo
                                                    rozjechano ludzi. Ale ciągle jeszcze ta wyspa nuci swoją inną mnelodię we
                                                    Wrocławiu...
                                                  • Gość: Dla Ewy Re: Re Jeszcze Sępolno IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 23:48
                                                    Nie, stawu tam nie było na pewno. Na rogu 9-Maja jest piekarnia. Sklep, teraz
                                                    wielobranżowy i zakład. Na tym chlebie wyrosłem(niezanadzo) :() Ogrodnictwo ma
                                                    być przejechane obwodnicą czy autostradą w kerunku Starej Odry i Niskich Łąk.
                                                    Kiedyś szukałem skarbów w piwnicy swojego domu, bo dudniło mi tam jak w studni.
                                                    Okazało sie że stoi na kurzawce. Katastrofy dało się uniknąc.
                                                  • Gość: azja Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 19:52
                                                    ciekawe jak ludzie bezbłędnie rozpoznają żydowskie źródła wszechrzeczy i nie omieszkają o tym napomknąć. to podobno polska cecha , którą wysysa się z mlekiem matki. w tym kontexcie mam wielkie szczęście,że mnie moja nie karmiła i dlatego jestem całkowicie ślepa na te konotacje.
                                                    jak mówi moja koleżanka z metra : aloha!
                                                  • Gość: tadeusz Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:13
                                                    Bez Zydow nie byloby chrzescijanstwa. A kto mial ukrzyzowac J.C.? Norwedzy ?
                                                    Poza tym wiekszosc rodakow nie miala stycznosci z Zydami i tylko jakies legendy
                                                    kraza w narodzie.
                                                  • Gość: azja Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.06, 15:22
                                                    a J.C. to kto to?
                                                  • Gość: tadeusz Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:44
                                                    Jezus C.
                                                  • Gość: azja Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.06, 16:06
                                                    a to C to nazwisko?
                                                  • stalmat1 Nie wiem czy to mozliwe? 29.04.06, 16:41
                                                    Nie wiem czy uda sie nam zachowac to forum do zrownowazonej i odpowidzialnej
                                                    wymiany pogladow.
                                                    Byloby w kazdym razie milo.
                                                    Patrz tysiace chatow na innych forach.
                                                    A co Tadeusz mysli o tym pomysle?
                                                  • Gość: azja Re: Nie wiem czy to mozliwe? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.06, 16:49
                                                    stalmacie, czyżbyś mnie wyganiał?
                                                    widzisz,tak to jest w przyrodzie,że dobrze jesli wioska ma swojego głupka. i na tym forum ja jestem trikstarem i dlatego choćbyś apelował do mnie i moich uczuć wyższych, będę tutaj tak długo jak będę chciała.
                                                    a ty możesz sobie założyć na mnie bana. to taka życzliwa uwaga na boku.
                                                  • Gość: tadeusz Re: Nie wiem czy to mozliwe? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.04.06, 09:40
                                                    Apelowac = odwolywac sie.
                                                  • Gość: tadeusz Re: Nie wiem czy to mozliwe? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.06, 02:04
                                                    Trikstar, bana ? Co bedzie dalej ?
                                                  • Gość: tadeusz Re: Nie wiem czy to mozliwe? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:27
                                                    Co pomysle o pomysle ? O jakiej rownowadze mowimy ? "Forumy" a nie "fora"
                                                    byloby bardziej "strawne" po polsku.
                                                  • Gość: tadeusz Re: Nie wiem czy to mozliwe? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 23:29
                                                    Chatow na forumnach jest sporo...
                                                  • Gość: tadeusz Re: Architektura, Warszawa, kobieta, nasza dwójka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:23
                                                    Tak. Inicjal.
                                                  • Gość: zwako Re: Architektura i zona IP: *.Red-81-42-174.staticIP.rima-tde.net 21.03.06, 23:54
                                                    natio zony;)...
                                                    jak juz wczesniej wspomnialem, katalonczyków hiszpanie nazywaja polakami...
                                                    ..tak wiec, ja pawel polak jestem chajtniety z zuzia (susanna)la polaca...

                                                    ...zuzia jest katalonka... co wiecej jest z tych katalonczyków, którzy jezeli
                                                    by mogli, mieliby paszport katalonski, a nie hiszpanski...

                                                    ...
                                                    co do architektury ....
                                                    ...jest we wroclawiu mnóstwo miejsc, gdzie bardzo dobrze sie czulem...
                                                    wieczory na ostrowie tumskim (przy latarniach gazowych), caly park szczytnicki,
                                                    pergola i hala ludowa, wieza cisnien na wisniowej, zalesie, i przede wszystkim
                                                    cmentarze....
                                                    (na sepolnie byl piekny cmentarz poniemiecki, caly zarosniety bluszczem...
                                                    ..az do chwili, gdy zabraklo miejsca... i go zlikwidowano...:(

                                                    sepolno, biskupin tez, ale troche pózniej...

                                                    plis ... masz racje. cos tam kiedys pisalem, ale bez "naukowego" podparcia...
                                                    moze to tylko miejska legenda (1927???-moze to nie nazistowski orzel;)...
                                                    znaczy, ze ..moglem (moge) sie mylic;)
                                                    tak, czy owak, niektóre niemieckie rozwiazania estetyczne bardzo mi sie podobaly
                                                    (poczawszy od ksiazek pisanych tzw; czcionka kaszubska...albo gotykiem,
                                                    skonczywszy na megalomanii architektów IIIreich-u ...)

                                                    juz wczesniej wyznalem, ze uwazam sie za lewicowca...tak, ze prosze nie
                                                    podejrzewac mnie o sympatie do faszystów...
                                                    to tylko (powiedzmy) podziw dla pewnego rodzaju estetyki...
                                                    i to podziw nie fanatyczny...

                                                    co do gmachu dwójki....
                                                    owszem, jest tam sporo zakamarków, nigdy do konca nie sprawdzonych (basen
                                                    wioslarski, piwnice, stryszki etc) ,ale dla mnie zawsze byl wielkim molochem...
                                                    po 36-tej gdzie byla tylko jedna klasa (maksymalnie dwie) w roku, dwójka byla
                                                    juz wielka fabryka...
                                                    najmilej wspominam "spokojne" skrzydlo szkoly...(gabinety chemiczne, fizyczne,
                                                    biologiczne, biblioteka, ....i pokój nauczycielski....)
                                                    chyba przez ten spokój i troche przez stare, poniemieckie eksponaty...;)

                                                    dobranoc
                                                  • Gość: Ewa Re: Architektura i zona i piwnica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 00:31
                                                    A ja usilowalam dobrac sie do komina, tak jak Ty do piwnicy, w pore oprzytomnialam.
                                                    Po powodzi, wszystkie przedwojenne eksponaty diabli wzieli, i amfiteatralna sale
                                                    chemiczna tez.Ogladalam dol dokladnie bo przyprowadzilam ze soba Niemcow ,ktorzy
                                                    przywiezli pieniadze dla szkoly.Oprocz sal lekcyjnych ktore doskonale pamietamy,
                                                    bylo mnostwo malych pomieszczen pomocniczych i ponoc one mialy ujrzec swiatlo
                                                    dzienne. Ktoras z sal tez dostala pieniadze od innych Niemcow i oni prosili,zeby
                                                    tej klasie dac imie jakiegos niemieckiego chemika, dyrektor obiecal i tego nie
                                                    zrobil. Jak zawsze bylo mnostwo pieknych slow,a kiedy sie wszystko skonczylo, to
                                                    o dobroczyncach sie zapomnialo.
                                                    Pawel dzieki za odpowiedz, mamy teraz Twoj pelny obraz.
                                                  • Gość: Plis Re: Architektura i zona IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 00:43
                                                    Miło cię słyszeć, ale tego nie da się puścić płazem. Trzeba ostrzem. Naziści
                                                    czli narodowi SOCJALIŚCI, a chyba i zarazem faszyści, to formacja na wskrosć
                                                    lewicowa. Też chadzali pod czerwoną flagą, tyle że zamiast gwiazdy,pięciu
                                                    gwiazdek,czy sierpa i młota umieszczali sobie połamany krzyż. Szczególnie
                                                    zabawne jest że ci narodowi socjaliści mieli zwolenników w wielu krajach, byli
                                                    więc tak naprawdę internacjonalistyczni. Sojaliści t.zw, internacjonalistyczni
                                                    (bolszewicy) podporządkowywali sobie wszystkich, nie dopuszczali żadnego
                                                    odchylenia, zatem byli skrajnie nacjonalistyczni. Jeżeli jako lewicowiec masz
                                                    zamiar podrzucić nam prawicowcom swoich starszych i zniesławionych towarzyszy
                                                    to ten numer nie przejdzie. PRAWDA NAS WYZWOLI od lewicowych machinacji. Radzę
                                                    przechyl się na naszą stronę ;}}}

                                                  • Gość: zwako Re: Architektura i zona IP: *.Red-81-42-177.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 01:15
                                                    :))))
                                                    bardzo ladny wywód....
                                                    mozna jeszcze dodac, ze obydwa ruchy powstaly mniejwiecej w tym samym czasie i
                                                    ze sprowokowaly podobne reakcje artystyczne... (futuryzm, majakowski)
                                                    ...

                                                    co do przechylów....
                                                    wlasciwie, to nie wiem jak mozna nie byc lewicowcem?...
                                                    nawet chrystus nim byl...;)))

                                                    pzdr.

                                                    mam nadzieje, ze nikogo nie urazilem
                                                  • Gość: bary Re: Architektura i zona IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.03.06, 09:56
                                                    Plisie, trzeba na sprawę spojrzeć inaczej. Osobiście mam problem z określeniem
                                                    własnych poglądów politycznych. Jeżeli lewicowiec to człowiek, który nie może
                                                    spokojnie na krzywdę, biedę, niesprawiedliwość...to jestem lewicowcem. Myślę,
                                                    że Zwako miał na myśli stronę socjalną społeczeństwa. Poza tym lewica i prawica
                                                    nie są spolaryzowane - tradycyjne poglądy poprzenikały się, przegrupowały. Ja
                                                    już nie wiążę się z żadną partią, stronnictwem itd. Staram się żyć tak, żeby
                                                    nie krzywdzić innych i to mi wystarcza, polityką niech zajmują się inni.
                                                    Wychodzę z założenia, że każda organizacja zabija ideę, którą ma kultywować,
                                                    zarówno w religii jak i polityce - jestem zatem idealistą niekultywującym
                                                    ideologii, jakkolwiek głupio to brzmi. Mam nadzieję Plisie, że Twoja
                                                    przenikliwość pozwoli Ci zrozumieć, o co mi chodzi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Architektura i zona IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 10:36
                                                    Ależ Jarkuu, my ze Zwako jesteśmy dalecy od polityki, politykowania i
                                                    ideologii. My tylko sprawdzamy jak są poustawiane meble w naszych głowach i
                                                    jakie wiszą tam obrazki. Robimy to bo się lubimy. Logiki nie ma w tym żadnej,
                                                    przyznaję.
                                                  • Gość: zwako Re: Architektura i zona IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 10:53
                                                    :))
                                                    kiedys twierdzilem, ze jestem tak daleko anarchistyczny....
                                                    ze nie móglbym nalezec do zadnej organizacji anarchistycznej...
                                                    ...
                                                    albo, ze naleze do jednoosobowej partii anarchistycznej...;)

                                                    viva zapata!
                                                  • kazimierzp Lewicowość, prawicowość 22.03.06, 11:00
                                                    Te wszelkie podziały są rzeczywiście obecnie sztuczne, zwłaszcza w naszym
                                                    parlamencie gdy słyszy się hasła lewicowe, wręcz lewackie od osób które uważają
                                                    się za prawicę, a z ust osób twierdzących że są lewicowe hasła nie majace z
                                                    lewicą niewiele wspólnego.
                                                    Przytoczę może słowa Aleksandra hrabiego Fredry, który pisał:
                                                    "Socjalizm nierówności wszelkie prędko utrze:
                                                    Szlachtę powiesi jutro, nieszlachtę pojutrze."

                                                  • Gość: Plis Re: Lewicowość, prawicowość IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 11:44
                                                    No nie Kazik, mocno przesadziłeś teraz! Lewicowcy to są ludzie szlachetni. Oni
                                                    pragną naszego dobra. Dlatego tego dobra nam już pozostało tak mało.
                                                  • kazimierzp Lewicowość - polityka 22.03.06, 12:01
                                                    Drogi Hieronimie - ja sam mam ciagoty prospołeczne i uważam, że tzw wrażliwość
                                                    na biedę i krzywdę jest niezmiernie potrzebna. Co innego załatwiać te problemy
                                                    tak, aby mobilizować tych biednych ludzi do działania, do "dania im wędki", a
                                                    co innego działać na zasadzie Janosika, czyli zabierania bogatym i dawania
                                                    biednym. W swym poprzednim poście zacytowałem po prostu mego ulubionego autora
                                                    Fredrę (poprzez pomnik i nie tylko tak mocno zwiazanego z Wrocławiem!:-) który
                                                    potrafi w dosyć skrajny sposób określać niektóre działania i do czego mogą one
                                                    prowadzić!
                                                    Dla Barego i innych którzy "odsunęli się od polityki" cytat z Freuda, z
                                                    jego "Istoty polityki":
                                                    "...odsunąć się od polityki, to nie wierzyć już w przyszłość, w człowieka, to
                                                    gardzić ludzkością!"
                                                    Nie wolno ustępować bez walki "innym", tak jak już na tym forum pisałem: "mądry
                                                    głupiemu ustępuje, a głupi się z tego cieszy!".
                                                  • Gość: bary Re: Lewicowość - polityka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 22.03.06, 12:50
                                                    Kazik, dla mnie przyszłość i polityka ogranicza się do mojej rodziny. Na tym
                                                    polu mam wpływ na to, co się stanie. Ja się już nawalczyłem, a teraz niech się
                                                    bawią kaczory, leppery i inne łajzy...
                                                    Tak czy inaczej nie tracę wiary w człowieka, ale wolę ograniczyć się do małej
                                                    ojczyzny. Taki tam sposób na życie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: zwako prawy do lewego! IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 13:46
                                                    jako, ze mnie polityka interesuje...
                                                    (interesuje mnie tez co robia takiego lajzy w moim imieniu)
                                                    dzialalem troche tez tu w hiszpanii...

                                                    bylem w komitecie zakladowym komunistycznych zwiazków zawodowych "ccoo"
                                                    oczywiscie pytano mnie o solidarnosc o walese....
                                                    pytali: jak to mozliwe, ze "prawica" chroni interesów pracowniczych w polsce?...
                                                    i ja im odpowiadalem: na tej samej zasadzie, "lewica" sprzedawala wegiel pani
                                                    tacher, aby ta mogla zlamac opór gurników w wielkiej brytanii...

                                                    proletariusze wszystkich krajów .... laczcie sie... przez internet ;)
                                                  • Gość: Plis Re: prawy do lewego! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 14:43
                                                    Jestęś Zwako dobrym exemplum jakie przednie figle potrafi strugać życie.Poza
                                                    tym forum nie ma wielu przestrzeni (albo wcale) gdzie można je ujawniać i się
                                                    delektować. Podoba mi się poza tym że najwyżej powiesiłeś w swoim gabinecie
                                                    wizerunek Susan. Ze jesteś pogodny. Też postanowiłem; wszyscy klasycy won ze
                                                    ścian. Powieszę sobie w swojej kapliczce "azje po operacji".Tą z cielęcymi
                                                    oczami.
                                                  • kazimierzp z sarnimi 22.03.06, 15:22
                                                    Chciałeś chyba napisać: z sarnimi oczami! Te oczy mnie też urzekły, ale
                                                    uśmiech ,bez maski na ustach, pociąga!
                                                    Azja! Czytając Twe posty, widząc Cię na zdjęciach zastanawiam się jaka jesteś
                                                    na codzień, jaka w sporach, rozmowach, bezpośrednich kontaktach? Przy Tobie
                                                    trudno się chyba nudzić - jeżeli w szarej codzienności jesteś otwarta!?!!?
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • Gość: plis Re: z sarnimi IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 15:51
                                                    Na czym miała by polegać przewaga sarenki nad cielątkiem?
                                                  • Gość: Plis Re: Najważniejsza w żonie jest lewicowoś IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 10:24
                                                    Teraz rozumiem, dlaczego lewacy noszą wizerunek Chrystusa na czerwonych
                                                    sztandarach i na koszulkach (piersiach i biustach).
                                                  • Gość: NEMO Pytanie - lewicowosc IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 22.03.06, 19:05
                                                    Czy szanowni Koledzy i Kolezanki wiedza jak wygladaja realia III swiata?
                                                    Pytam by dyskusja wyszla poza granice czystej teorii.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Plis Re: Pytanie - lewicowosc IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 19:34
                                                    Jesteśmy różni to i ze znajomością napewno różnie. Co do mnie to nigdy nie
                                                    widziałem atomu ale coś tam o nim wiem. Za naszymi frywolnymi przekomarzaniami
                                                    się w tle jest troska i o III świat i o nas samych i o dzieci nasze... Nie chcę
                                                    przecież oszaleć z rozpaczy, szczególnie ze żaden z tego dla nilkogo pożytek a
                                                    siostrą Teresą być nie potrafię...jeżeli masz wgląd, to nas poucz i skoryguj.
                                                    Jesteśmy otwarci i szukamy
                                                  • Gość: azja Re: Pytanie - lewicowosc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.03.06, 20:01
                                                    matką a nie siostrą teresą nie jesteś, plisie. stopnie pokrewieństwa ci się pomyliły.
                                                  • Gość: zwako Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 20:30
                                                    nie wiem czy istnieje zwiazek przyczynowo skutkowy:
                                                    ...lewo - iii swiat...
                                                    i jezeli istnieje, to jaki...?
                                                    ...
                                                    dla plisa i innych:
                                                    na stronie ze zdjeciami... maly prezencik...

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Plis Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 22:46
                                                    Dziękuję Zwako. Dla mnie harmonia i skondensowana mądrośc tego układu
                                                    urbanitycznego jest wręcz urzekająca. Tak jak architektura Sępolna jest
                                                    skromna,taka bez makijażu, to urbanistyka jest wyrafinowana,wręcz fantazyjna.
                                                    Najwyższe mistrzostwo przejawia się w relacjach pomiędzy wszystkimi elementami
                                                    w układzie komunukacyjnym. Zrobiłeś mi przyjemność. Szkołę dziwnie truno było
                                                    mi rozpoznać. Najważniejszym drogoeskazem okazały się ołówki na Grunwaldzkim.
                                                    Ty gdzies tutaj właśnie mieszkałeś o ile pamiętam A mnie w tym momencie
                                                    wyskoczył z zakamarków pamięci taki dziwny obiekt, stołowka na Wojciecha z
                                                    Brudzewa. Nawet nie wiem z czym ją wiązać, jakieś posłki jakieś wieczorki
                                                    taneczne. W kazdym razie kojarzy się bardzo sympatycznie.Dziękuję
                                                  • Gość: Ewa Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 23:18
                                                    Ta stolowka to Swinia.Taki drewniany przepascisty budynek bez wdzieku
                                                  • Gość: bary Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.03.06, 09:11
                                                    Drogi Plisie, skoro masz taką słabość do orłów, ta ja mogę zrobić orła w gnoju.
                                                    To z "Gdzie jest Nemo" nomen omen.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.03.06, 12:53
                                                    Bary,to dla mnie za trudne ale spóbuję. Nemo widziałem dziesięć pozycji niżej.
                                                    Orzeł pod kazdą postacią pozostaj orłem, przyjdzie czas że wzleci (brzydkie
                                                    kaczątko).Też pozdrawiam
                                                  • bary1968 Re: Pytanie - lewicowosc-odpowiedz -prawicowosc 23.03.06, 13:37
                                                    Plisie, gdybyś zapytał wnuka, wszystko by się wyjaśniło, to był cytat z filmu
                                                    animowanego "Gdzie jest Nemo". To mniej więcej to samo, co zrobić orła w
                                                    śniegu...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp III świat, a szczęście! 23.03.06, 13:48
                                                    Nemo nawołuje do popatrzenia się na realia III świata i liczy, że zmienimy
                                                    sposób tego świata widzenia. Nie byłem w trzecim świecie, ale niektóre elementy
                                                    filozofii ich życia mnie urzekają. Myśle, że wielu z tych ludzi mimo życia w
                                                    nędzy (według naszych kryteriów) są chyba od nas wszystkich szczęśliwsi, lepiej
                                                    to życie odbierają. Oni cieszą się każdą chwilą daną im przez: Boga, naturę,
                                                    przyrodę,... - każdy niech zostawi to co mu serce i wiara podpowiada.
                                                    Myślę, że to wszechogarniający nas zalew różnych informacji, podniet, sygnałów
                                                    powoduje, że zapominamy gdzie jest istota naszego prawdziwego szczęścia.
                                                    Oduczyliśmy się cieszyć nim, a każde z nas jest na swój sposób szczęśliwe. A że
                                                    czegos nam brakuje! Może to akurat nie jast nam i naszym bliskim potrzebne!?!
                                                  • Gość: bary Re: III świat, a szczęście! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 23.03.06, 14:07
                                                    Kazik, podzielam Twój pogląd. Kiedy z zażenowaniem patrzę na naszych
                                                    bezdomnych, dopada mnie myśl, że oni są ode mnie szczęśliwsi... Nie mają tylu
                                                    potrzeb, co ja...w pewnym sensie zazdroszczę im.
                                                  • Gość: Plis Re: III świat, a szczęście! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.03.06, 17:49
                                                    Nie jestem pewien Kazik czy trafnie odczytałes intencje Nemo.Jeśli zechce sam
                                                    nas oświeci....Mnie autentycznie zainteresowałeś natomiast,tak jak Barego,
                                                    wizją owej pierwotnie czystej, nie uwarunkowanej szczęsliwości. Tylko dlaczego
                                                    lokalizujesz ją tak daleko? Toć to wypisz, wymaluj obraz tego co realizowaliśmy
                                                    jako hippisowski sposób bycia. I byliśmy bliscy zrealizowania. Także we
                                                    Wrocławiu. Niestety Ojcowie Założuciele popełnili jedno niedopatrzenie. W
                                                    koncepcji nie było uwzględnione miejsce dla dzieci, których nie wiadomo skąd
                                                    zaczęło się pojawiać sporo.....Natomiast to samo, jakże znakomicie realizują,
                                                    także we Wrocławiu, Cyganie. Tak, polscy Cyganie! Nie nawołuję, naśladujcie
                                                    cyganów. To za trudne dla nas. Tradycję ich kultury oceniają na 4000 lat.
                                                    Wzywam natomiast KOCHAJCIE CYGANÓW. I przyglądajcie się im uważnie. Warto.
                                                  • kazimierzp Re: III świat, a szczęście! 23.03.06, 19:20
                                                    Co hippisów to pamietam pierwszych we Wrocławiu! Budzili moje zaciekawienie,
                                                    ale przyznam, że nie pociągali za sobą!
                                                    Pierwotnie czysta szczęśliwość. Myśleć o niej można, o takiej można marzyć! Ale
                                                    wtedy nie miałbym komputera, internetu i tej sympatycznej wymiany zdań z
                                                    bliskimi osobami!!!
                                                    Tak źle i tak niedobrze! Dzisiaj rano zaczepili mnie badacze Pisma Świętego i
                                                    zapytali, aby zacząć rozmowę, czy czuję się bezpieczny? Odpowiedziałem im na
                                                    odczepnego (ale grzecznie), że w pełni czuję sie bezpieczny! Potem zastanowiłem
                                                    się czy naprawdę? I doszedłem do wniosku, że powiedziałem prawdę. Mam dobrą
                                                    rodzinę, synów którzy powoli, ale skutecznie budują swoje dorosłe szczęście.
                                                    Nie mam z nimi żadnych kłopotów, a przy tym wspaniały kontakt. Mam obok kobietę
                                                    przyjaciela, partnerkę, ... w pełni wyrozumiałą i mającą do mnie pełne
                                                    zaufanie! Mam zawsze na kim się oprzeć! To czego mam się bać!
                                                    Co do poczucia szczęścia! Tak. Patrz wyżej! Nie ma szczęścia bez poczucia
                                                    bezpieczeństwa.
                                                  • Gość: Plis Re: III świat, a szczęście! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.03.06, 19:38
                                                    Każde duże osiągnięcie zaczyna się od marzenia tak jak każda podróż od
                                                    pierwszego kroku. Świetnie mi się dzisiaj z toba rozmawia. Dziękuję.
                                                  • Gość: Plis Re: Przejmij stery Ewo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.03.06, 12:40
                                                    :)) tą ksywkę jako żywo słyszę po raz pierwszy. Dopowiem, że po drugiej
                                                    stronie Odry, funkcjonował bardzo natomiast szykowny galeriowiec, d.s. Akademii
                                                    Medycznej, pełen równie pieknych co zyczliwych aniołów (bywały wyjątki).
                                                    Doprawdy wyskakują z pamięci rekwizyty które zdawały się być roztopione w
                                                    nicości....czar atmosfery elitarnego akademika przesłonił potem jarmarczny
                                                    harmider giełdy elektronicznaj.
                                                  • Gość: plis Re: Pytanie - lewicowosc IP: *.futuro.kielce.msk.pl 22.03.06, 20:37
                                                    Pokornie dziękuję za pouczenie.Kłaniam się głeboko.
                                                  • kazimierzp Zawieszenie broni w kraju Basków 22.03.06, 21:00
                                                    Zwako! Czy to jest pewne? Czy to zmieni sytuację w Hiszpanii?
                                                  • Gość: zwako Re: Zawieszenie broni w kraju Basków IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 21:59
                                                    czy to pewne?...
                                                    bylo juz ze cztery zawieszen broni....

                                                    choc przyznam, ze tym razem, jest troche inaczej....
                                                    ...inny klimat polityczny....
                                                    ...
                                                    ...mam wielka nadzieje...

                                                    wiele razy bylem w kraju basków... i mam szczególny sentyment dla jego
                                                    mieszkanców....

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Ewa nie lubie tego co sie dzieje teraz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 22:45
                                                    Nie lubie politykow zwalszcza teraz. A najpiekniejsze oczy sa strusie.
                                                    Musze tez przyznac, ze zdjecie Azji w masce jest swietne.
                                                  • Gość: He Re: Pytanie - lewicowosc IP: *.production / 209.245.22.* 23.03.06, 18:57
                                                  • Gość: Henry Re: Pytanie - lewicowosc IP: *.production / 209.245.22.* 23.03.06, 19:11
                                                    Alescie sie rozpolitykowali. Wtrace wiec swoje trzy grosze. Bylem w krajach
                                                    tzw. trzeciego swiata. Nikomu nie radze tam jechac. To przerazajace, ale
                                                    najbardziej to ze wszystkie pieniadze na pomoce sa poprostu topione. Juz dawno
                                                    zrozumialem ze nalezy dac wedke a nie rybe, ale jak to teraz zrobic? Nikt nie
                                                    ma na to recepty. Pracuje duzo w organizacjach humanitarnych, i najbardziej
                                                    boli mnie to o czym wspomniala Ewa. My tez organizowalismy olbrzymia pomoc dla
                                                    Polski, szczegolnie szkol i szpitali. Dzisiaj musze sie glupio tlumaczyc co sie
                                                    stalo ze sprzetem dostarczanym do szpitali ktore juz nie istnieja. Szkoly poza
                                                    duzymi slowami juz dawno zapomnialy dzieki komu maja pracownie i z kad mialy
                                                    komputery. Jutro ide na wyklad Walesy na Regis University. Tytul wykladu
                                                    Democracy: the never-ending batlle. Pomimo ze wstep kosztuje 20 dolarow jestem
                                                    ciekawy co ma do powiedzenia. Polacy odradzaja mi. Ale Amerykanie sa bardzo
                                                    ciekawi. Mam nadzieje ze nie bede musial wstydzic sie przed znajomymi, tymi
                                                    ktorzy tak wiele i bezinteresownie pomagaja Posce a szczegolnie Ziebicom.
                                                    Jeszcze raz zapraszam wszystkich na nasz wieczor pozegnalny 15 czerwca. Nie
                                                    wiem jeszcze gdzie go zrobimy ale gdzies we Wroclawiu, moze w Rezydencie a moze
                                                    gdzies w Rynku. A moze ktos ma propozycje jakiegos zacisznego fajnego miejsca?
                                                  • kazimierzp Heniu przekaż wrażenia! 23.03.06, 19:23
                                                    Czekam na Twe wrażenia!?!?!
                                                  • Gość: Henry Re: Heniu przekaż wrażenia! IP: *.production / 209.245.22.* 23.03.06, 20:30
                                                    Napewno przekaze. Kilka miesiecy temu bylismy na spotkaniu z Kwasniewskim.
                                                    Zrobil wspaniale wrazenie na Amerykanach. Wspaniale mowil po angielsku i bardzo
                                                    rozsadnie odpowiadal na pytania studentow. Nie chce wypowiadac sie na temat
                                                    jego polityki wewnetrznej ale tacy ludzie robia wspaniala reklame Polsce i
                                                    Polakom.
                                                  • Gość: Plis Re: DO Henryego IP: *.futuro.kielce.msk.pl 23.03.06, 19:31
                                                    Udało mi się odszukać egzemplrz WE WROCLAWIU JEST MÓJ DOM.Dziennik z lat
                                                    1946- 1948 który zamelinowałem na specjalną okazję, przenikliwie przewidując że
                                                    taka zaistnieje. I oto jest. Usatysfrakcjonowany swoim jasnowidzeniem
                                                    ofiarowuję ci w tej chwili Henry ten egzemplarz. Pierwszą część, a namawiam do
                                                    tego, musisz zdobyć innym kanałem. Na przekazanie ci fizycznie tego egzmplarza
                                                    poszukam sposobu. Cała przyjemność po mojej stronie. Kwiatów nie trzeba :-)))
                                                    Co do III świata liczę że Nemo coś zaproponuje...
                                                  • Gość: NEMO Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 23.03.06, 22:59
                                                    Usprawiedliwienie: niestety nie moge pisac z biura, gdyz burza dwa dni temu
                                                    zdemolowala nam wszystko co sie dalo. Zostaje tylko dom - stad to moje
                                                    milczenie i nagromadzenie tak licznych wypowiedzi.

                                                    W zwiazku z tym, ze nie okreslilismy pojec "lewicowosci" i "prawicowosci"
                                                    mozemy wlasciwie bujac w oblokach. Rzecz chyba w wymianie pogladow.
                                                    Z drugiej strony, na poczatku lat 90-tych zniknal system polityczny, ktory " w
                                                    szachu" trzymal strone przeciwna. I oto pojecie "lewicowy" jest podobne do
                                                    dzumy. Do tego stopnia, ze nawet partie polityczne o lewicowych korzeniach
                                                    dystansuja sie od tegoz pojecia wymyslajac pojecie "trzeciej drogi". Nie
                                                    ustepuja pola srodki masowego przekazu, ktore twierdza, ze "lewicowosc" umarla,
                                                    gdyz byla to jedna wielka lipa, zas osoby o lwicowych sympatiach zasluguja na
                                                    popukanie sie w czolo. I trudno jest dzisiaj znalezc osobe lub ruch
                                                    polityczny, ktore powiedza - jestesmy lewica. Dzisiaj wszyscy sa na prawo - to
                                                    troche tak jak w Poludniowej Afryce, gdzie nie ma tych, ktorzy popierali
                                                    poprzedni system - bylismy jak jeden maz przeciw!!!!
                                                    Nie zamierzam nikogo przekonywac do lubienia III swiata. W minionych czasach
                                                    byl taki "romantyczny" zryw by pomagac tym, ktorym w zyciu sie nie powiodlo (
                                                    sa wsrod nas) - III swiat( choc nie tylko) to wlasnie zbiorowisko takich,
                                                    ktorzy pozostali w tyle; nie koniecznie tylko i wylacznie z wlasnej winy.
                                                    Pierwszy przyklad z brzegu to Angola. Jak ktos okreslil "stateless country",
                                                    kraj zniszczony przez wojne domowa finasowana przez wszystkie mozliwe strony,
                                                    czasami, jak w surrealistycznem przedstawieniu, jedna reka karmila obie
                                                    zwalczajace sie sily.
                                                    Zyjemy w ciekawych, dziwnych i strasznych czasach. Oto powraca apoteoza ery
                                                    imperialnej. Powazni historycy pisza o dobrodziejstwach ery kolonialnej i nie
                                                    za bardzo slychac glosy sprzeciwu. Wraca nowe - znowu bedziemy niesc kaganek
                                                    oswiaty, nawet jesli tego kaganka w odleglych zakatkach swiata nikt nie chce.
                                                    "Zwako" przyznal sie do lewicowosc, o mnie rodzina mowi, ze peroruje jak stary
                                                    komunista - troche nas malo.


                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: Ewa Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 23:28
                                                    Dosc duzo czytalam o wyprawach po lupy, czyli korzenie i tym podobne. Hiszpanie
                                                    ,Portugalczycy, Holendrzy i Anglicy walczyli zajadle miedzy soba o wszystko co
                                                    mozna bylo zlupic.Wybijali sie nawzajem i okradali jak piraci ,wybijali cale
                                                    niewinne nacje a ich krolowe dawali im za to tyluly - np krolowa Elzbieta I i
                                                    Drake. Lady przechodzily z jednych rak w drugie i wcale ograbiany swiat nie
                                                    stawal sie lepszy bo przyjechali biali chrzescijanie. Swiat jest
                                                    niestrawiedliwy. Nic sie od tamtych czasow nie zmienilo, a i wczesniej nie bylo
                                                    lepiej.Kolonializm oduczyl podbite nacje myslania,odzyskana wolnosc czesto nie
                                                    byla szczesliwa.
                                                    Trzymam sie zdala od wielkich zgromadzen ,od przepychanek i udowadniania ,kto
                                                    ma racje.Lubie miec swoje wlasne zdanie i np zawsze lubilam Kwasniewskiego i
                                                    musialam myslec z kim rozmawiam,czy przypadkiem nie strace przyjaciela, bo mam
                                                    inne zdanie,a skoro lubie prezydenta to z pewnoscia jestem komuchem i trzeba
                                                    mnie pouczyc. Dla mnie nie wazna jest jego opcja polityczna, tylko to jak nas
                                                    reprezentowal i wcale nie musialam sie z nim zawsze zgadzac, ale uwazalam,ze
                                                    spelnil swoja role i pokladane w nim nadzieje.Nowego prezydenta nie rozumiem, bo
                                                    po pierwsze cos tam mruczy pod nosem i do tego juz widac,ze Napoleonem to on nie
                                                    bedzie. Jeszcze poczekam dam mu szanse,bo mam dobra wole, chociaz na niego nie
                                                    glosowalam ale boje sie ,ze on tej mojej szansy nie wykorzysta. Trudno jego strata.
                                                    Nie stoje po niczyjej stronie lewej czy prawej slucham ludzi,ktorych wypowiedzi
                                                    sa zrozumiale i nie wyprowadzaja mnie z rownowagi.
                                                    Troche dzisiaj mieszam ( moja matka zlamala szyjke kosci udowej i nie jest mi do
                                                    smiechu, ani w ogole do czegokolwiek), chodzi o to ,ze historia pokazuje,ze sie
                                                    ludzkosc nie zmienia, zmiany sa tylko kosmetyczne.
                                                  • Gość: NEMO Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 23.03.06, 23:47
                                                    Swiat funkcjonuje w wielu plaszczyznach i zaskakujace jest jak niewiele trzeba
                                                    by sie nie zrozumiec. Dzwonia do mnie do biura przedstawiciele partii
                                                    polityczbych i prosza o wsparcie finansowe. A ja mowie, dobrze, ale dajcie mi
                                                    dziecko z zapadlej, biednej wsi i powiedzcie ile trzeba by oplacic nauke tego
                                                    dziecka przez rok. W waszym, partyjnym imieniu bede placil te pieniadze - to
                                                    jest zazwyczaj koniec naszej telefonicznej wymiany pogladow.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ewa Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 23:56
                                                    No wlasnie!!
                                                  • Gość: zwako Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: *.Red-81-42-175.staticIP.rima-tde.net 24.03.06, 00:42
                                                    kwsniewskiego pamietam jeszcze jako mlodego ministra sportu w ostatkach prl...
                                                    podobnie jak miller i jaskiernia wywodzil sie z zarzadu zsmp...

                                                    ...
                                                    w prl-u, co bardzo mnie denerwowalo (oprócz rezimu oczywiscie) to wlanie mlodzi
                                                    dzialacze partyjni...
                                                    w tamtych latach, rzadko ktos zapisywal sie do zsmp z "przekonania"
                                                    poznalem paru i wiezcie mi, to czysta definicja karierowicza...
                                                    ... a karierowicz polaczony z mlodoscia... to dla mnie oznaczalo totalne
                                                    zepsucie...

                                                    jak sie domyslasz ewo, nie przepadalem za kwasniwskim...
                                                    choc musze przyznac, ze juz jako prezydent czasami mile mnie zaskakiwal...

                                                    ...
                                                    nemo.
                                                    czesto mamy wyrobione opinie i nie chcemy ich weryfikowac...
                                                    w polsce to opinie o lewicy, w hiszpanii o prawicy...
                                                    ...mozna to zrozumiec; my mielismy komune, oni franka faszyste...
                                                    staram sie sluchac jednych i drugich... i wyciagac wnioski...
                                                    moze zle wnioski..., ale jestem tyko czlowiekiem.... moge sie mylic...

                                                    ps:mariusz,kolega z klasy, tez wyjechal do rpa... ale kontakt sie urwal...
                                                  • Gość: NEMO Bede pisal krotko - do Zwako IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 24.03.06, 06:08
                                                    Zycie samo weryfikuje nasze poglady. Slusznosc lub nie naszych analiz mozemy
                                                    ocenic tylko i wylacznie my sami.
                                                    Inna sprawa,jak pisal jeden historyk: kazdy moze sie mylic ale nie kazdemu
                                                    wolno sie mylic ( szczesliwie to politykach).

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: bary Kwachu IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 24.03.06, 08:52
                                                    W mojej rodzinie wszystko, co czerwone kojarzyło się źle, jednak po '89, kiedy
                                                    dorwała się ekipa oszołomów, nie było na kogo głosować. Nie mając szczególnego
                                                    wyboru, głosowałem na lewicę, jako jedyną przewidywalną siłę polityczną. To
                                                    strasznie dziwiło mojego koegę, mieszkającego naonczas w USA pamiętającego moją
                                                    wrogość do komuchów. Po powrocie do kraju zaczął mnie rozumieć. Na Kwacha
                                                    głosowałem w obu kadencjach i pomijając Sobotkę, facet się spisał.
                                                    Kolega kiedyś mi powiedział, że jeżeli chcę się bawić w politykę, to powinienem
                                                    zapisać się do czerwonych i podziałać aktywnie przez dwa lata, a potem mogę być
                                                    już w wybranej partii. Chodziło mu oczywiście o warsztat polityczny i dobrą
                                                    szkołę. Miał chyba rację, bo wystarczy spojrzeć na Kwaśniewskiego - facet
                                                    rewelacyjnie prowadził politykę zagraniczną - nigdy nie musiałem się za niego
                                                    wstydzić. A kaczory? goście bez klasy politycznej, którzy mają wizję zbawienia
                                                    świata...to im chyba właśnie pozwala na taką arogancję wobec wszystkich.

                                                    Nie wiem Zwako, czy młodym ZSMPowcom chodziło o karierę, ale wiem, że wyrosła z
                                                    nich klasa polityczna. Nie zgadzam się na ogół z ich poglądami, ale muszę
                                                    powiedzieć, że mają styl.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Kwaśniewski, ZSMP, ... 24.03.06, 13:05
                                                    Jarek wkroczyłeś juz na pułap dosyć dokładnych wynurzeń politycznych i sposobu
                                                    odbierania przemian przed i po 1989 roku. Nigdy nie głosowałem na
                                                    Kwaśniewskiego choć uważam, że jako Prezydent był sprawny - zawsze miałem na
                                                    kogo głosować i wcale nie uważam, że moje wybory były błedne!:-)
                                                    Co do dawnych ZSM - owców. Oni w większości i to zdecydowanej działali dla
                                                    kariery. Podam Ci przykład jednego z bardzo znanych polityków tzw. lewicy,
                                                    prominentnych działaczy SLD. Nie będę wymieniał jego nazwiska, gdyż nie o to tu
                                                    chodzi. Działałem z nim w harcerstwie, nagle okazało się, że zapisał się on do
                                                    ZMS i zaczął działać w Federacji. Jak mi się tłumaczył, harcerstwo to nie jest
                                                    odskocznia do kariery. Potem, w czasie gdy Kwaśniewski był szefem komitetu d/s
                                                    młodzieży (teraz własnie ten okres jest rozdrapywany i chyba niestety słusznie)
                                                    został jednym z dyrektorów Juwenturu, potem po trafił do innej firmy itd.
                                                    Takich jak on znam wielu. Są pełni ogłady, obyci w świecie, doskonale mają
                                                    opanowane socjotechniki rozmawiania z ludźmi, wpływania na ich postawy. Czy
                                                    akurat są godni szacunku!?!
                                                    Teraz z innej beczki. Byłem w Zarządzie Miasta Jeleniej Góry jako
                                                    Wiceprezydent. Był to Zarząd składający się z członków Unii Wolności i SLD (ja
                                                    jestem z UW) i przyznaję, że współpracowało mi się dobrze, przewidywalnie i nie
                                                    musiałem ani w jednym momencie gwałcić swego sumienia. Niejednokrotnie tylko
                                                    dziwiło mnie, że Ci członkowie SLD - czyli lewica, nie mieli w wielu sprawach
                                                    lewicowego spojrzenia tylko jak najbardziej prorynkowe!
                                                    Reasumując jeszcze u mnie ta dzisiejsza lewica nie ma mandatu na to abym na
                                                    nich głosował. Jednak jak powoli obserwuję scenę polityczną, jak powoli
                                                    obrzydzenie bierze mnie gdy słyszę niektórych fanatycznych naprawiaczy pełnych
                                                    kompleksów, nienawiści to kto wie!
                                                    Niemniej Jareczku: gdyby nie niektóre oszołomy jak byłeś łaskaw określic, to
                                                    może dzisiaj prześcigalibyśmy się ze sposobem życia na Białorusi.
                                                  • bary1968 Re: Kwaśniewski, ZSMP, ... 24.03.06, 14:10
                                                    Kazik, to wszystko prawda, co piszesz. Jednakowoż miałem kiedyś wiarę - w
                                                    jakiejś minimalnej mierze pomogłem tym oszołomom dojść do władzy, i
                                                    poprzewracało im się w głowach, albo mnie po prostu oszukali. Stąd moje
                                                    zgorzknienie w temacie polityki... Ja nie mówię, że ktokolwiek jest
                                                    kryształowy, bo w polityce takich nie ma. Najchętniej widziałbym przy władzy
                                                    Korwina-Mikkego, tyle że gość jest mało medialny i nie potrafi się sprzedać,
                                                    niestety. Dlatego wolę głosować na lewicę - z czysto arytmetycznego punktu
                                                    widzenia, zawsze wejdą do sejmu i ich poglądy są mocno liberalne.
                                                    W biznesie też wolę przewidywalne łajzy - takie życie...
                                                    Mimo resztki idealizmu, jaki w sobie zachowałem, zaczynam patrzeć na życie w
                                                    sposób racjonalny. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja droga polityczna jest
                                                    pokrętna, ale to się bierze z konieczności wybierania mniejszego zla...w
                                                    polskiej polityce nie ma niestety innych wyborów.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                    Kazik nie posądzaj mnie o fatalizm, proszę.
                                                  • Gość: plis Re: Jak wszyscy to i ja... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 24.03.06, 16:58
                                                    Czcigodny NEMO, też potrzebował bym 88 godzin...Zrobiłeś tu ciekawie.....wiara
                                                    w realność socjalizmu z ludzką twarzą jak widać jest powszechna, choć nauki
                                                    historyczne temu przeczą....dzięki rzeszom ofiarnych i naiwnych wyznawców oraz
                                                    niewierzących ale za to sprytnych(mających styl) liderów, socjalizm ciągle
                                                    żywy....Stosunek do potrzebujących wydaje się być dobrym probierzem
                                                    opcjonalności. Z przyjęmnością przyjąłem że w opisanej sytuacji zachowałeś się
                                                    jak rasowy prawicowiec. Prawicowiec pomaga 1. tam gdzie zachodzi potrzeba 2. ze
                                                    swojego dobra 3. pod warunkiem godziwego celu i nie zmanotrawienia środków. Ten
                                                    3 warunek jak sam widzisz zazwyczaj jest nie do przyjęcia. Lewica daje chętnie
                                                    z cudzego(zabierając bogatym), szczodrze i głośno (po cichu nie zapominając o
                                                    sobie).....W kręgu swoich znajomych nie znam nikogo kto by doznał większej
                                                    szkody z powodu ubóstwa. Znam wielu którzy nawet życie stracili za przyczyną
                                                    dostatku (lawina w Alpach, rekin w Jugosławi, jazda na podwójnym gazie). Nawet
                                                    we Wrocławiu znam osoby przyznające się do "autentycznego niedostatku" a którym
                                                    pozazdrościć radości życia i siły ducha......Tarapaty ludzkie w wielu wypadkach
                                                    są zawinione i istnieje możliwość wydobycia się z nich o własnych siłach.
                                                    Istnieją też strefy autentycznego nieszczęścia zasługującego na współczucie i
                                                    pomoc. W pierwszym rzędzie zaliczam do nich ludzi dotkniętych chorobą......Pan
                                                    Kwaśniewski reprezentował Was różnie (goleń). Jako prawicowiec a może faszysta
                                                    lub jeszcze gorzej, mniemam że i splendor dobrego reprezentowania wykorzystywał
                                                    bardziej na rzecz swoich PARTY-i i siebie. PARTY-ja jest pojęciem innym niż
                                                    partia.......Mnie interesuje co K. zrobił dla tych najbardziej godnych
                                                    współczucia. Pomimo rzeszy wolontariuszy,fundacji, orkiestr : rozpad służby
                                                    zdrowia i głodowe pensje pielęgniarek oraz medyków. Oczywiście, są i medycy
                                                    ucestniczący w PARTY-jnych apanażach.... EWO. mam wielką przyjemność zgadzać
                                                    się całkowicie z Tobą i Królem Dawidem który pisał:

                                                    Nieprawi się plenią jak zielsko
                                                    Złoczyńcy jaśnieją przepychem ......wyglada że wciąż aktualne
                                                  • kazimierzp Pozory mylą! 24.03.06, 18:06
                                                    Ogladałem przed chwilą "Cabaret" z Lisą Minelli. Przegrywam kasety Video na DVD
                                                    i przy okazji spoglądam na to co w zasobach video mam!:-)
                                                    Wspaniały, okrutny, piękny i straszny film!!!
                                                    W sposób okrutny pokazano dochodzenie do nazizmu! Jak powoli, poprzez hasła
                                                    narodowe, poprzez eliminacje tych co nie pasują, poprzez niedopuszczanie
                                                    inności widzenia świata powstał hitleryzm!
                                                    Ogromne wrażenie robi zawsze na mnie scena w bierstube na wsi, gdy miły i ładny
                                                    chłopiec zaczyna pieśń o jelonku. Ta pieśń narasta, porywa, cementuje więź i na
                                                    koniec wybucha i przetacza się nad okolicą. Niby nic zdrożnego, wręcz słodkie i
                                                    przemawiające do uczuć, a straszne!
                                                    Cieszmy się, że wokół nas są rózni ludzie, ludzie którzy inaczej od nas widzą
                                                    świat, nie zmuszajmy ich, nie naginajmy do naszych wyobrażeń świata.
                                                    Świat jest najpiękniejszy kiedy jest różnorodny. Straszny, kiedy jest
                                                    monokulturowy!
                                                    Nie dajmy się zwariować!!!
                                                  • Gość: Henry Re: Pozory mylą! IP: *.production / 209.245.22.* 24.03.06, 19:15
                                                    W tamtym roku widzialem Kabaret w teatrze. Robi jeszcze wieksze wrazenie niz
                                                    film. Tak jak wszystko zaczyna sie wesolo a konczy sie tragicznie. Nie dajmy
                                                    sie zwariowac.
                                                  • Gość: Plis Re: Pozory mylą! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 24.03.06, 19:33
                                                    Kazik spokojna głowa, nawet gdybyśmy mieli chętkę, czy ty czy ja do
                                                    czegokolwiek ich zmusić, brak jakiejkowiek możliwości.Ale:
                                                    Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i
                                                    nieświadolmych, oni też mają swoją opowieść.

                                                    pozdr.
                                                  • Gość: NEMO Re: Jak wszyscy to i ja... IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 24.03.06, 19:01
                                                    Szanowny "Plis'ie",

                                                    Powazny blad. Moja lewicowosc ( jezeli tak to okreslic ) wynika z prozaicznego
                                                    humanizmu. Nie ma zabarwienia politycznego. Co do reszty mozemy sie sprzeczac.
                                                    Te wszystkie "krysztalowe" zalety prawicowosci to fikcja, tak samo jest
                                                    zreszta po przeciwnej stronie sceny politycznej.
                                                    I jeszcze jedno - rzeczywiscie bieda nie zabija a wedlug najnowszych wizji
                                                    biedni sa sami sobie winni, tak samo jak bezrobotni itd., itp.
                                                    Jednoczesnie pragne postawic sprawe jasno - moja Mama i cala Jej rodzina
                                                    pochodzi z Wilenszczyzny. Poznali dosyc dokladnie bezkresy wschodnich terenow.
                                                    Ostatni z Wujkow wrocil w 1958 roku bedac aresztowanym w 1945.
                                                    Nie, to o czym mysli Kolega "Plis", tzw socjalizm z ludzka twarza to nie ja i
                                                    nie dla mnie.
                                                    A na swiecie jest morze, absolutne morze biedy i cierpienia, ktorego sprawcami
                                                    sa, na przyklad, narody bogate i na wskros demokratyczne ( jest to jednoczesnie
                                                    bardzo zlozony problem ).
                                                    Czcigodny "Plis'ie", zostawmy etykietki na boku i rozejrzyjmy sie wokol.

                                                    Poazdrawiam
                                                  • Gość: Plis Re: Jak wszyscy to i ja... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 24.03.06, 20:02
                                                    NEMO, ja ci niczego nie zarzucam. To jakieś kolosalne nieporozumienie.
                                                    Zaprezentowałem jak to w rozmowię swój punkt widzenia na pare kwestii i
                                                    pokornie tłumaczę dlaczego tak to widzę. Bardzo skrótowo. Piszę przecież o
                                                    strefach autentycznego, nie zawniomego zasługuącego na pomoc nieszczęscia.
                                                    Powołuję sie ze względu na brak miejsca na jeden przykład. Ale oczywiście i
                                                    bezrobocię i inne. Czy wymieniać je wszystkie? Rozmowa nasza stanie się
                                                    torturą. Nic mi do sceny politycznej ale przyogródki domowe i umeblowanie
                                                    ludzkich głów niestety mnie interesuje. Chętnie bym chciał ci uwierzyć że
                                                    wszyscy są jednakowo nicwarci. Ale z moich obserwacji wynika inny wniosek.
                                                    Najpierw sam byś musiał przestać być jednym z wspaniałych........
                                                  • Gość: Ewa Re: Jak wszyscy to i ja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 23:48
                                                    Nigdy sie nie porozumiecie,bo to temat rzeka, a latwiej sie rozmawia niz pisze.W
                                                    wielu kwestiach jestesmy zawiedzeni.Nic na to nie poradzimy.
                                                    Kaziu ja z tej piosenki w Kabarecie pamietam takiego starszego pana w czapce i
                                                    okularkach i jego mine, mysle,ze ja tez czasami mam taka mine za ktora kryje sie
                                                    doswiadczenie.
                                                    Palilam wlasnie ognisko na ulicy,bo musialam i na mnie nie krzyczcie i mialam
                                                    bardzo mila rozmowe z bezdomnym na rowrze,ktory grzal sie przy tym nielubianym
                                                    ogniu, czasami rozmowy z takimi ludzmi sa niezmiernie interesujace i tak inne,
                                                    dlatego zawsze rozmawiam.Ten faceciek nie mial wcale zebow i dziwowal sie za ja
                                                    mam wszystkie,poczym przeszedl do innych znacznie ciekawszych tematow.I tak
                                                    konferowal ze mna pol godziny i wiecie co,bardzo mi ta rozmowa dobrze zrobila
                                                  • kazimierzp Łatwiej się pisze! 25.03.06, 00:11
                                                    Ewa! Według mnie łatwiej się pisze niż mówi. Gdy piszę, to rozważam każde
                                                    słowo, dobieram argumenty i staram się nie używać zbyt radykalnych akcentów.
                                                    Przy bezpośredniej rozmowie, w dodatku przy tematach na które ma się
                                                    diametralnie inne zdanie od rozmówcy emocje rosną, czasami hamulce puszczają i
                                                    rozmowa zamiast dialogiem staje się kłótnią!
                                                    Tematy które w ostatnich dniach poruszamy są trudne, bo nas bezpośrednio
                                                    dotyczą, a każde z nas ma inne pomysły na naprawę i inną diagnozę obecnego
                                                    stanu. Niemniej z tej dysputy wynika, że są sprawy które nas łączą, że te
                                                    róznice zdań nie są aż tak radykalne, że musielibysmy na siebie wzajemnie się
                                                    boczyć. Jak z tego wynika to nie jesteśmy doktrynerami swych wizji świata
                                                    wiemy, że inni mogą mieć rację i mylę, że nawet w bezpośrednich kontaktach,
                                                    przy rozwiazywaniu jakiś trudnych problemów potrafilibyśmy współpracować
                                                    nie "zabijając się przy tym!:-)"
                                                    Szkoda, że w polskim parlamencie nie ma większości która zaczęłaby się
                                                    zastanawiać co ich łączy, co mogliby wspólnie zrobić, a z czego - w imię dobra
                                                    wspólnego- zrezygnować.
                                                    Szkoda!
                                                  • Gość: Ewa Re: Łatwiej się pisze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 17:43
                                                    Przemyslalam i sie z Toba zgadzam.
                                                    Reasumujac nie klocimy sie tylko wymiamy poglady, czasami sie zapierajac.
                                                    A Pawel jak zawsze nas uzupelnia,o to chodzi.
                                                  • Gość: Ewa szaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 17:47
                                                    Im brzydszy dzien tym sie robi wiecej bledow.I teraz czytam co napisalam i az
                                                    sie sama sobie dziwie - wymieniamy - jak mozna bylo pogubic tyle liter.
                                                  • Gość: zwako Re: szaro IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 25.03.06, 18:28
                                                    cobyscie troche pozazdroscili... (ci w polsce)
                                                    slonce, 20ºC...
                                                    troche sie dzisiaj pogrzalem na tym sloneczku...:)
                                                    pzdr
                                                  • Gość: bary Idee IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.03.06, 08:41
                                                    A teraz cytat z Brassensa:
                                                    "Dla idei ponieść śmierć, któż zna ideę większą,
                                                    ja wszak wciąż żyję, bo na próżno szukam ich.
                                                    Jeżeli znajdę coś, to inni się tak spieszą,
                                                    że na śmiertelny skok brakuje mi już sił...
                                                    Czasami myślę, że być może to i racja,
                                                    tak ogniem wiary płonąć, by podpalić stos,
                                                    a jednak zanim zginę muszę dodać coś:
                                                    ponieśmy za ideę śmierć, ale nie zaraz, ale nie zaraz..."

                                                    Cytowałem z pamięci, więc mogły się pojawić jakieś błędy.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Henry Re: Idee IP: *.production / 209.245.22.* 27.03.06, 16:09
                                                    Bylem w piatek wieczorem na spotkaniu z Walesa. Zaczelo sie od nadania mu
                                                    Doktoratu. Oczywiscie musial wspomniec ze ma juz ich ponad sto i nawet nie
                                                    pamieta wszystkich uczelni. Troszke zaskoczylo mnie to ze bylo bardzo duzo
                                                    sluchaczy. Jest on dalej bardzo popularny w USA. Caly jego "wyklad" da sie
                                                    strescic w kilku slowach, ktore zreszta sam wypowiedzial 50% sukcesu
                                                    Solidarnosci to Bog, 30% Walesa a reszta to Papierz. Uniwersytet na ktorym byl
                                                    jest katolicki nalezacy do Jezuitow. Bylismy w tej samej sali gdzie Papierz
                                                    przyjmowal biskupow amerykanskich. Walesa kilka razy podkreslal ze jest
                                                    wybrancem Boga i z tad jego sukces. Po polsku jego wypowiedzi sa wprost
                                                    tragicznie prostackie. Caly jego sukces w USA to tlumaczka ktora polerowala
                                                    jego wypowiedzi, zmieniala gdy zaszla tego potrzeba, dodawala chumor tak ze
                                                    ogolnie Amerykanom wyklad sie podobal, dla nielicznych Polakow byl wprost
                                                    tragiczny. Osobiscie bylem zaskoczony, jak taki prostak mog byc prezydentem.
                                                    Nie dziwi mnie wcale ze doprowadzil Polske do ruiny. Moi przyjaciele przyjeli
                                                    go bardzo cieplo, ale powiedzieli ze jest on strasznie zarozumialy i ma wysokie
                                                    pojecie o sobie. Nic nie wspomnialem im jak to wygladalo po Polsku. Na tle
                                                    Kwasniewskiego wypadl bardzo blado.
                                                  • Gość: NEMO Re: Idee IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 27.03.06, 19:43
                                                    Koledzy poruszyli w kilku wypowiedziach kilka istotnych problemow. Porownano
                                                    Walese i Kwasniewskiego. Intelektulanie jest roznica i nikt tego nie zaprzeczy.
                                                    Co ze strona moralna? Pytanie jest aktualne nie tylko w Polsce ale np. rowniez
                                                    w RPA.
                                                    Pozwole sobie nie wdawac sie w szczegoly na tym etapie.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: zwako Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka" IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 27.03.06, 19:55
                                                    nie wiem, jaki powinienbyc prezydent....
                                                    czy elokwentny, czy uczciwy, czy prosty (czyt; prostak)
                                                    ...
                                                    wnioskuje jednak z twojej wypowiedz, ze nie glosowales na georga w. buscha...
                                                  • Gość: NEMO Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 27.03.06, 19:59
                                                    Nie, nie glosowalem, gdyz moim prezydentem jest Thabo Mbeki - tez nie
                                                    glosowalem na niego - ale to zupelnie inna historia.


                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: Plis Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 21:26
                                                    Wybacz NEMO, oczywiście uciekam się do uników wówczas, gdy oczekujesz odemnie
                                                    uniwersalnej wykładni w jakichś kwestiwch. Ja nie mam żadnych ani uprawnień,
                                                    ani predyspozycji, ani żadnych innych walorów, no może prócz imponującego wieku
                                                    (73) aby mieć ambicje bycia tu jakimś ekspertem,nauczycielem czy guru... Jak
                                                    każdy z was z kłopotami i często niepewnością poroszam sie w niosacej tyle
                                                    zaskoczeń rzeczywisytości, starannie dobierając sobie nauczycieli, przyjaciól i
                                                    szczególnie zważam aby nie przeoczyć aniołów na których natykam się na swoich
                                                    ścieżkach, których bardzo łatwo przeoczyć a bez których ani rusz sobie
                                                    poradzić... Przepraszam, ze mój syosunek do rzeczywistości a i do mnie samego
                                                    jest często mało zasadniczy...ale on naprawdę taki bywa... Szczerze się tutaj
                                                    dzielę swoim widzeniem świata w róznych jego aspektach tutaj poruszanych i
                                                    zdaję sobie sprawę że bywa ono drażniące. Niegdyś bywało drażniące i dla mnie...
                                                    Może przykład. Jeżeli Henry interesująco relacjonuje imprezę z nadania
                                                    Lechowi setnego ileś tam doktoratu HC i nie przekazuje treści laudacji tylko
                                                    bezmierne zdumienie jak mógł to osiągnąć taki pierwotniak, prostak i... I
                                                    jesteśmy zgodni w tych obserwacjach i ocenach...A ja znam jeszcze znacznie
                                                    więcej zdumiewających osiągnięć tego człowieka...No to przecież na zdumieniu
                                                    nie mogę poptrzestać. Tutaj żadnego logicznego wyjaśnienia tego fenomenu od was
                                                    nie usłyszałem. Przypadek? Możliwe. Tylko az taki łańcuch przypadków? Kto chce
                                                    niech wierzy. I jedynym logicznum wyjaśnieniem na tym forum pozostaje teza
                                                    Wałesy - Palec Boży. Jezeli tego nie dostrzegaćie jest moją rzeczą zawiesić na
                                                    tym waszą uwagę. Czym większym zerem uznacie Prezydenta tym większym i
                                                    niewytłumaczalnym kreujecie jego dokonanie. Natomiast nie jest rzeczą moją
                                                    ogłaszać tutaj jak się rzeczywiscie rzeczy mają, nawet gdybym znał jakieś takie
                                                    rozwiazanie to tylko na własny użytek
                                                    Nie wiem czy mogę się uważać za usprawiedliwionego. Zapewniam jeszcze raz
                                                    żę z nikogo (prócz siebie) tutaj nie kpię, nikogo nie lekceważę. WPROST
                                                    PRZECIWNIE
                                                    Piszę to NEMO bo wydajesz się być rozczarowany wobec oczekiwań jakie wobec
                                                    mnie zdaje się miałes, ku me3mu z kolei zdziwieniu.
                                                  • kazimierzp Przeznaczenie, palec Boży, kismet, kabalizm,... 27.03.06, 22:18
                                                    Przeznaczenie, palec Boży, kabalizm, kismet - wiele okresleń na
                                                    przeświadczenie, że ktoś ponad nami kieruje naszymi losami. Ja wolę uważać, że
                                                    kowalami własnego losu jesteśmy w podstawowych działaniach sami. Niemniej są
                                                    pewne sytucje niezależne od nas że stajemy się bohaterami, lub skur... synami.
                                                    Tak było z Lechem Wałęsą. Jego predyspozycje psychiczne, głęboka wiara, splot
                                                    okoliczności spowodowały, że stał się przywódcą Solidarności. Stał się symbolem
                                                    tego co dobre w przemianach dawnego obozu "demoludów". Jako symbol jest
                                                    honorowany przez cały demokratyczny świat.
                                                    Gdyby był intelektualistą, analizowałby sytucję ówczesną i doszedłby do
                                                    wniosku, że to co robiono nie ma sensu - bo przecież komuna-władza była za
                                                    silna.
                                                    Ogrmony żal ogarnia mnie, że to co się już działo po 1989 roku spowodowało, że
                                                    ten nasz symbol zaczął być postrzegany jako prostak. Szkoda, że takich dwóch
                                                    chciało z nim, właściwie uzywając Go jako narzędzie, doprowadzić do wojny na
                                                    górze i dopuścić do władzy dawny II i III szereg solidarnościowców, a wręcz
                                                    tych też co się wcześniej dekowali. To im się właściciwie udało. Z drugiej
                                                    strony wprowadzono Wałęsę na salony a tu widok braku ogłady jest szczególnie
                                                    wyostrzany. Uważam, że Wałęsa w sumie zostanie w pamieci potomnych jako symbol,
                                                    ikona przemian. Nie głosowałem na niego w pierwszej turze pierwszej wyborów
                                                    prezydenckich. Głosowałem na Mazowieckiego. W drugiej turze głosowałem przeciw
                                                    Tymińskiemu, czyli oddałem głos na Wałęsę. Przytoczę tu słowa mego ulubionego
                                                    wrocławianina Andrzeja Waligórskiego który wtedy, przed drugą turą głosowania,
                                                    gdy zapytano Go na kogo bedzie głosował: "Wałęsę, czy Tymińskiego".
                                                    Odpowiedział: "to że jestem satyrykiem, to nie znaczy ze jestem idiotą".
                                                    Niemniej jako Prezydent nie popełnił większych błedów. Prezydentura była w
                                                    sumie poprawna. Może dlatego, że obok siebie miał niezmiernie lojalnego i
                                                    kompetentnego Lecha Falandysza (ogromnej klasy prawnik, szkoda, że nie żyje).
                                                    W każdym razie w mej pamięci Lech Wałęsa zostanie jako przywódca strajków i
                                                    Solidarności. I już!
                                                  • Gość: Plis Re: Przeznaczenie, palec Boży, kismet, kabalizm, IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 23:29
                                                    Kazik, nie zapominaj że destrukcja jego i jego sprawy zaczęla się od
                                                    wzacmniania LEWEJ nogi. Hi,Hi.
                                                    plis
                                                  • Gość: Ewa Re: Przeznaczenie, palec Boży, kismet, kabalizm, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 23:59
                                                    A ja moge godzinami Was czytac.
                                                    Teraz nie czuje potrzeby wtracania swoich wlasnych spostrzezen.
                                                    W moim pojeciu poglady nas wszystkich sa pogladami ludzi myslacych i to jest w
                                                    tym wszystkim najwazniejsze.
                                                    Plisie, mam pelno kuzynow w Twoim wieku, piszesz tak jak oni mowia.Dlatego
                                                    jestes mi bardzo bliski. Heniek ma podobne do mnie poglady do tego jego ojciec
                                                    to kresy a moi rodzice tez.Wszyscy mlodsi wiecznie mnie rozbrajaja. Najtrudniej
                                                    z tymi w moim wieku,nie wiem dlaczego,a moze to swego rodzaju rywalizacja, tego
                                                    zreszta nauczyl mnie stalmat przez lata szkoly.
                                                    Wolalabym zeby Walesa przestal sie juz produkowac. Ma zagwarantowane miejsce w
                                                    historii i na tym powinien poprzestac - jestem za a nawet przeciw.
                                                    A nie wierze w zadne boskie poslannictwo tylko w przypadek,los,zbieg
                                                    okolocznosci i brawure. Rozrabial i wyszlo z tego cos dobrego nie sadze,zeby
                                                    cokolwiek planowal. Wtracanie wieczne papieza i wszystkich swietych we wlasne
                                                    poczynania, to tak jak przez wieki inni na szczytach uwazali i wszystko w imie
                                                    Boga zaczynali zwlaszcza wielkie rzezie. W wielu przypadkach to istne
                                                    asekuranctwo.Bog tak chcial.
                                                    A zebyscie wiedzieli,ze wszystko w przyrodzie ma sens i cel.I tylko ludzkosc sie
                                                    usiluje wylamac.
                                                    I niestety nie jestem wszechwiedzaca, bo nie znalazlam kolezanek Eli,szkoda.
                                                  • Gość: Plis Re: Przeznaczenie, palec Boży, kismet, kabalizm, IP: *.futuro.kielce.msk.pl 28.03.06, 20:14
                                                    To co ostatnio pisałaś Ewo, jest nie tylko ładne, pochlebne ale i
                                                    niezmiernie interesujące. Np. o twoich wujkach.
                                                    Kiedy przychodziłem na świat w głęboko prowincjonalnym miasteczku,
                                                    niejaki p. Hitler w Berlinie zaczynał pod swoją batuta tworzenie totalitarnej,
                                                    czerwonej dyktatury. Nikomu się nie śniło aby te 2 zdarzenia pozostawały w
                                                    jakiejkolwiek relacji. Z perspektywy wieku, z niemałym zdumieniem widzę jednak
                                                    jak wiele z moich losów zostało wówczas nieodwracalnie zdeterminowane...Myślę
                                                    że podobnie było z twoimi wujkami. Jesteśmy dziećmi wojny. W zasadzie nigdy
                                                    tego nie mówimy. W tym czasie skondensowanej i nagiej prawdy o zyciu,
                                                    cierpieniu i śmierci kształtowała się nasza mentalnośc i hierarchia spraw
                                                    ważnych i błachych.Nic dziwnego że jest ona nieco inna. Naprawdę inna.
                                                    Zważ, do jakiego stopnia ten sam czynnik zdeterminował losy wszystkich
                                                    mieszkańców Wrocławia, Ziębic, Jeleniej Góry, Szczecina w zakresie gdzie żyją.
                                                    A to nie mało. Zaś z kolei jak żyją ich losy w decydującej mierze
                                                    zdeterminowała inna totalna,czerwona dyktatura, pod inna batutą. I my to
                                                    widzimy. Nie umiemy nie widzieć tego.
                                                    Intrygujące, czy istnieje również możliwość określenia i nazwnia siły
                                                    sprawczej i dyrygenta, które spowodowały bądż umożliwiły że tylu naszych jest
                                                    obecnie na emigracji.Pytam nie jako ktoś z zewnątrz. Syn Bartek mieszka i
                                                    pracuje w Cambridge, córki obleciały swiat od Pekinu po Emiraty Arabskie
                                                    niekoniecznie w charakterze turystek. Nie twierdzę ze znam odpowiedż. Ale skoro
                                                    był czas, że kiedy p.prof. Marian Morelowski na wykładzie z historri sztuki, w
                                                    sali 321 w gmachu głównym P.Wr. powiedział " gdy będziecie państwo w Rzymie
                                                    to..." całe audytorium studencki wybuchnęło żywiołowym śmiechem. Humor absurdu.
                                                    Coś się więc zmieniło. Każdu skutek ma soją przczynę i jest przyczyną kolejnego
                                                    skutku. Może warto by je znać...
                                                    Skłaniam się przed tobą nisko. W przeproszeniu za gadulstwo, jeszcze raz
                                                    do samej ziemi.
                                                  • Gość: Ewa Dyrygent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 23:53
                                                    Plisie,tak jest jak piszesz.Pomyliles tylko wujkow z kuzynami. Kuzynow mam
                                                    pelno, a wujkow juz prawie nie,to tak na marginesie.
                                                    W mojej rodzinie ludzie sa wysocy, a ci tuz przedwojenni nie, pamietaja
                                                    niedostatek i ostra walke o wszystko.
                                                    Teraz po latach jak Ty zastanawiaja sie nad losem.Dystans to ich dewiza.
                                                    Przypomnialo mi sie pytanie na maturze z geografii z wysp
                                                    indonezyjskich,odpowiadalam i myslalam, alez to daleko to koniec swiata.Do glowy
                                                    mi nie przyszlo,ze swiat sie skurczy ,a do tego komuna padnie.Nie wyobrazalam
                                                    sobie innej sytuacji tu w kraju.
                                                    Zawsze jest pytanie co by bylo gdyby,a odpowiedzi nieskonczonosc.
                                                    Pierwszy raz napisales o swoich dzieciach.Ich osiagniecia to parcie do przodu,bo
                                                    trzeba do czegos dojsc,cos zmienic,czemus sie przeciwstawic.Im to
                                                    wyszlo.Pomysl,Ty tez musiales maczac w tym palce.A fakt, ze wymieniasz z nami
                                                    poglady to co ,to wedlug mnie Twoja pogoda ducha , glebokie rozumienie ludzkiej
                                                    innosci i szerokie horyzonty.O to rzadkie umiejetnosci.No i kto tu jest
                                                    dyrygentem?A moze inspiratorem ? Pisz,bede Cie dalej czytac z duzym zainteresowaniem

                                                    A ci ktorzy wyjechali, widzieli swoja przyszlosc tam i tez ich rozumiem,sama tez
                                                    mialam takie pomysly.

                                                  • kazimierzp Wolna wola!?! 29.03.06, 08:45
                                                    Jesteśmy kowalami własnego losu w granicach określonych przez otoczenie,
                                                    uwarunowania na które nie mamy wpływu! Dlatego jedną z najpiękniejszych modlitw
                                                    jest ta (przytoczę niedokładnie, tak jak pamiętam):
                                                    "Boże daj mi odwgę abym zmieniał to co mogę zmienić i daj mi rozum abym mógł
                                                    wiedzieć co mogę zmieniać"
                                                    Dlatego w tych róznych okresach naszego życia, naszych polskich dziejów
                                                    moglismy działac w garnicach na jakich pozwalały nam systemy, a niektórzy
                                                    potrafili powoli przekraczać te granice i zmieniać ten nasz otaczający świat na
                                                    lepsze. Ci co zbyt radykalnie przekraczali te ograniczenia często ginęli lub
                                                    znikali na jakiś czas.
                                                    Niemniej moglismy w pewnych granicach działać na rzecz dobra wspólnego i to
                                                    niekoniecznie w ramach stricte organizacji reżimowych. Mogliśmy też
                                                    przeciwstawiac się nieprawościom, nie musieliśmy iść na współpracę z
                                                    instytucjami represji - ale wtedy często musieliśmy rezygnować z możliwości
                                                    awansu, czy dostępu do pewnych dóbr (choćby możliwości wyjazdów za granicę).
                                                    Pojęcie" bycie kowalem własnego losu" staje się powoli w pełni aktualne
                                                    dzisiaj, gdy jesteśmy wolnym krajem. Tak jak jako zbiorowość wybierzemy, tak
                                                    będziemy mieli. Na razie patrząc się na wyniki wielu wyborów zachowujemy się
                                                    jak młode panienki które łatwo dają ciała za "słodycz" obietnic bez pokrycia.
                                                    Wolność to ogromna odpowiedzialność - każdego z nas!
                                                  • kazimierzp Ta modlitwa! 29.03.06, 08:56
                                                    Znalazłem treść modlitwy:
                                                    "Boże, udziel mi spokoju, bym potrafił pogodzić się z tym, czego nie mogę
                                                    zmienić, odwagi, bym zmienił to, co zmienić mogę, i mądrości, bym potrafił
                                                    odróżnić jedno od drugiego."
                                                    Aby to wszystko spełniać to bardzo, bardzo trudne!
                                                  • Gość: bary Re: Ta modlitwa! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 29.03.06, 09:48
                                                    Kazik, jesteś żywym dowodem na to, że z idealizmu można nie wyrosnąć. Pielęgnuj
                                                    w sobie dalej tego młodzieńca! Mój się schował i tylko czasami przypomina o
                                                    swoim istnieniu, jak sądzę za rzadko...
                                                    Plisa nazwałbym raczej mentorem,Mistrzem, nie dyrygentem. Z dystansu, z dużym
                                                    spokojem destyluje nasze myśli i wyciąga wnioski, których w zabieganiu nie mamy
                                                    czasu sami wyciągnąć - "tam sięga, gdzie wzrok nie sięga..."
                                                    Ewa natomiast jest naszą muzą, która daje natchnienie wszystkim obecnym.
                                                    Reszta to "anioły", jak zauważył nasz Mistrz...
                                                    Pozdrawiam wszystkich w prostych anielskich słowach.
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Ta pasja IP: *.futuro.kielce.msk.pl 29.03.06, 16:07
                                                    Dobrze mnie czyasz Bary. Właśnie to sięganie w te sektory to moja pasja. Psssyt.
                                                  • Gość: Plis Re: Wolna wola!?! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 29.03.06, 16:02
                                                    Kaziku, znów podniecasz moją ciekawość pisząc "...niektórzy potrafili powoli
                                                    przekraczać te granice i zmieniać ten nasz otaczający świat na lepsze " i
                                                    pozoatawiasz mnie z wielkim znakiem zapytania; dlaczego w efekcie tego mozołu
                                                    zmieniania na lepsze mój świat staje się coraz gorszy. Nieprawi się plenią jak
                                                    zielsko... itd Czy może tylko mój świat???
                                                    plis
                                                  • kazimierzp Tak na lepsze! 29.03.06, 21:52
                                                    Zawsze zasadą leczenia jakiegoś stanu jest prawidłowe zdiagnozowanie i
                                                    konsekwentne prowadzenie kuracji. Nawet jak pacjentowi może "sprawiać to
                                                    przykrość". Czasami długotrwałe patologiczne stany chorobowe wymagaja długiego
                                                    i dolegliwego okresu leczenia.
                                                    Stalismy się wolnym krajem, nie ma zapisów cenzury (czasami jest autocenzura
                                                    która bywa gorsza od urzędowej), możemy nazywać wszystko po imieniu. Możemy
                                                    zmieniac ten otaczający nas świat. Przy tym, niestety, uważam ze to przejsciowe
                                                    pokolenie (to znaczy ci którzy wiek mocno dojrzały osiągneli za komuny) z tego
                                                    parcia ku lepszemu najmniej skorzystamy. Wręcz wielu z nas zyje się materialnie
                                                    gorzej (sam to z żoną odczuwamy), ale za to mimo wszystko godniej.
                                                    Mam nadzieję, wręcz jestem przekonany, że już nasze dzieci bez balastu "homo
                                                    sovieticusa" który w nas starszych w róznym stopniu tkwi - nasze dzieci bedą
                                                    żyły dużo lepiej!
                                                  • Gość: azja Re: Tak na lepsze! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.03.06, 22:40
                                                    myslę ze zgrozą jakim patriarchalnym byłbys terapeutą. a jak się nie da zdiagnozować? co wtedy:leczyć na slepo, wg widzimisię, wg tzw osobistego doświadczenia, wg statystyki, algorytmu, objawowo? a jak pacjent ma na temat terapii swoje własne zdanie- ma do niego prawo czyż nie? czy wtedy przywiązać go do łóżka i leczyć mimo wszystko?
                                                    a poza metaforą : politykom wydaje się,że wiedzą co jest dobre dla mnie , dla ciebie, dla kobiet , dla gejów itp. i wg swojej wyobraźni próbują nas kurować i wyznaczać nam nasze osobiste ścieżki, po których mamy chodzić w beretach lub kamaszach. ale ja sobie tego nie życzę,żeby mnie chomiki leczyły albo jakieś szalone kaczki dziwaczki bliźniaczki, albo żeby mnie sfotografowali jak wchodze czy wychodzę z agencji towarzyskiej. nazywaj to homo sovieticus czy jak chcesz, ale wcale nie żyję godniej , bo mnie te kamasze jakoś uwierają ( za małe mi chyba dali, czyco) i ten kantarek ekonomiczny obyczajowy i cenzuralny ( słyszałeś o problemach radia tok fm, albo wycięciu textu gretkowskiej?)ociera karczycho.
                                                    z całym szacunkiem kazimierzu ( trochę to trudne )ale z twoich zaangażowanych politycznych i patriotycznych wpisów wnoszę,że zajmując sie polityką lokalną i globalną trochę przestałeś spostrzegać jak ludzie zostali upodleni i jak zbiednieli. ja wiem ,że istnieją tacy, którzy sobie radzą i jak mówisz prą naprzód. ale ogrom nędzy z jakim sie na codzień spotykam utwierdza mnie w przekonaniu ,że nie jest to przyjazny kraj dla ludzi słabszych, wycofanych, niesmiałych, starszych, wielodzietnych dopisz sobie co tam chcesz.
                                                    nie traktuj tej wypowiedzi jak napaści na ciebie, nie o to mi chodziło.
                                                    bosze jaka ja dzisiaj jestem grzeczna- plis widzisz?
                                                  • Gość: Ewa Zmiana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 00:21
                                                    Wybaczcie,zmienie temat. Wlasnie wrocilam ze spotkania w Rezydencie klasy
                                                    Rupinskiego - matura 1966 .Znalazlam sie tam przez przypadek. Jedna z moich
                                                    znajomych z tej klasy dzwonila do mnie z pytaniem czy nie mam telefonow do jej
                                                    kolegow z klasy ,mialam i zostalam zaproszona.
                                                    Spotkanie zorganizowano w zwiazku z przyjazdem jednego czlonka tej klasy z USA.
                                                    Ciekawilo mnie czy ich rozpoznam, i co oni zrobia ze mna sama.
                                                    Nie wiem skad ja mam taka pamiec,ale mnie szlo znacznie latwiej niz
                                                    im.Wiem,wiem,pamieta sie lepiej starszych niz mlodszych.Wszyscy wygladali
                                                    swietnie w rezydentowych ciemnosciach.
                                                    Spotkania tego typu zawsze sie udaja.Bylam krotko,jednak do nich nie naleze i
                                                    tak mnostwo sie dowiedzalam.Kaziu wyobraz sobie ,ze ta klase uczyl Twoj stryj
                                                    matematyki i jedna dziewczyna sie w nim kochala.
                                                    Heniu, dobra wiadomosc most Szczytnicki idzie do remontu dopiero w lipcu.
                                                    Jarek wracajac do poprzednich mysli, wykoczylam z dyrygentem do Plisa,bo on uzyl
                                                    tego okreslenia,mentor to lepsze okreslenie.
                                                    Azja,troche bede bronic Kazia,choc nie do konca.My jestesmy inni,tez uwazam,ze
                                                    jest to pokolenie stracone.Dawniej tez chcielismy uzdrawiac swiat.Czas plynal i
                                                    zorientowalismy sie, ze to niewykonalne i nic albo prawie nic nie poradzimy na
                                                    roznice w spoleczenstwie,zawsze byly i beda.Masz racje ,ze sie zloscisz, kazdy z
                                                    nas ma wlasne oceny, w zaleznosci od tego z czym sie zetknie.Ja teraz jestem
                                                    cieta na lekarzy, ale to nie znaczy ,ze na wszystkich, a w szczegolnosci nic do
                                                    Ciebie nie mam ,bo nie mam powodu.Mysmy juz przestali walczyc, bo zaczynamy
                                                    zbaczac z toru,przygladamy sie i mozemy juz tylko filozofowac i znowu nie
                                                    wszyscy,ale wiekszosc tak.To co sie teraz dzieje tez mnie irytuje,a zwlaszcza
                                                    kiedy nie rozumiem czego tak naprawde blizniacy chca i nie chce zadnych
                                                    ingerencji,bo to juz przerabialam ,takze doskonale wiem o co ci chodzi.
                                                  • Gość: azja Re: Zmiana IP: 156.17.170.* 30.03.06, 07:35
                                                    nie potrzebujesz ewo bronić kazimierza. a ciętości na kogokolwiek mogę ci
                                                    wspólczuć jedynie- emocjonalnie bardzo niekorzystna sytuacja.
                                                  • kazimierzp Homo sovieticus 30.03.06, 08:05
                                                    Azja! Dla mnie typowym przykładem homo sovieticusa sa bracia Kaczyńscy i cała
                                                    ich świta którym się wydaje, ze wymyślanie ustaw regulujących wszystko i
                                                    wszystkich załatwia sprawę. Co do biedy i nędzy. Stykam się z nią na codzień.
                                                    Spotykałem i spotykam tych ludzi i robię wszystko co w mojej mocy aby im pomóc.
                                                    Między innymi dlatego prowadzę z grupą innych zapaleńców "Dom Harcerza" (nazywa
                                                    się głownie dlatego, że jesteśmy byłymi instrukturami harcerskimi). W tym
                                                    budynku założyliśmy świetlice w której pod okiem wykwalifikowanych zapalenców
                                                    przebywają dzieci z rodzin najbiedniejszych. Dostają pomoc w nauce, otrzymuja
                                                    pomoc materialną i mogą się najeść. Są też uczeni w obsłudze komputera i uczą
                                                    się języka niemieckiego.
                                                    Co do leczenia przypadków. Nie wszystko da się zdiagnozować, nie wszystko mozna
                                                    załatwić poprzez chirurgiczne cięcie. Miałem i mam w rodzinie wielu lekarzy w
                                                    tym kilku z rzeczywistego powołania. Twierdzą oni, że w leczeniu najważniejsza
                                                    jest wiara w skutek leczenia, wola wyzdrowienia, chęć życia. Dlatego uważam, że
                                                    ogromnym zadaniem dla tych co "robią politykę" powinno być wlewanie w serca w
                                                    ludzi wiarę w sukces, wiarę w działanie. Szerzenie defetyzmu, głoszenie
                                                    spiskowej teorii dziejów, wmawianie ludziom, że sukces może być jedynie
                                                    uzyskany poprzez przekręty, układy jest okrutnym pastwieniem sie nad
                                                    społeczeństwem - wręcz ich dołowaniem.
                                                    To, że w Polsce są ogromne pokłady biedy - ona była i za komuny, ale nie była
                                                    tak dotkliwie odczuwana z racji ogólnego marazmu i nedznej oferty na rynku - to
                                                    nie znaczy, że nie można się podnieść i nie osiągnąć czegoś w życiu.
                                                    Mam też swoje momenty zwątpienia, widzę zła często wiecej niż się Wam wydaje,
                                                    ale ani przez moment nie dopuszczam do siebie mysli: "a po co to wszystko?
                                                    Świata nie zbawię!" Całego może nie, ale jeżeli udało mi się "systemowo" pomóc
                                                    choć paru osobom to uważam, że warto!
                                                  • Gość: bary Re: Homo sovieticus IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 30.03.06, 08:46
                                                    Rozmawiamy o dysonansie poznawczym. Plis to nazywa: "życie i wyobrażenie o
                                                    nim". Momentami zastanawiam się, która z tych dwóch rzeczy jest motorem
                                                    napędowym moich działań,która mnie determinuje...
                                                    Ewo, o naszym pokoleniu też się mówiło, że jest stracone. Żyjemy w ciekawych
                                                    czasach - to nasze przekleństwo. Jednak trzeba wiosłować, choć nie mamy do
                                                    końca wpływu na sternika.
                                                    Kończę, bo z niewiadomych przyczyn ogarnia mnie polski splin...
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Homo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.03.06, 09:22
                                                    Jestem niesprawiedliwy azja. Jeżeli do tej agencji np. wymykasz się w czasie
                                                    pracy twoje protesty są oczywiście usprawiedliwione. Nie jest łatwo ogarnąć
                                                    wszystkie aspekty rzeczywistości. Przepraszam. Klawo że znowu tu jesteś.
                                                  • Gość: azja Re: Homo IP: 156.17.170.* 30.03.06, 09:51
                                                    jakbyś mnie widział plisie. robię to między zabiegami,żeby odreagować.
                                                  • Gość: Plis Re: Homo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.03.06, 12:21
                                                    Mogę w czymś pomóc?
                                                  • Gość: azja Re: Homo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.06, 17:25
                                                    niee, nie bardzo. wszystko ok.
                                                  • Gość: Plis Re: Homo IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.03.06, 18:15
                                                    Nie znaczy nie. Trudno.
                                                  • Gość: Ewa Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 00:11
                                                    Sternik to Mao.Na szczescie w naszym wypadku to nie on.
                                                    Niech Cie splin nie ogarnia,nie warto.
                                                  • Gość: Ewa Re: Zmiana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 18:33
                                                    Nie musisz mi wspolczuc, doskonale sobie z cietoscia radze,chyba nie ma ludzi na
                                                    swiecie,ktorzy by kiedys nie byli na kogos cieci.
                                                    Nie lubisz kiedy sie do Ciebie zwracam, robie to rzadko,sama przyznaj.
                                                  • Gość: azja Re: Zmiana IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.03.06, 18:38
                                                    punkt dla ciebie.
                                                  • Gość: Plis Re: Tak na lepsze! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 30.03.06, 07:34
                                                    Widzę azja. A czy widziśz ile w tobie jest jaśnieidealizmu?
                                                  • Gość: tadeusz Re: Wolna wola!?! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:50
                                                    Skad ta "modlitwa" ? Chyba z innego kregu kulturowego.
                                                  • Gość: Plis Re: Dyrygent IP: *.futuro.kielce.msk.pl 29.03.06, 16:22
                                                    Tak Ewo, zorientowałem się wcześniej w przekwalifikowaniu kuzynów. Wiesz
                                                    duch twoich tekstów sprawia że trzymam ciebie jakś młodziej, już mi to kiedyś
                                                    poprawiałaś, ale jestem wrażeniowcem nie "matematykiem". Pozostaję w nadziei że
                                                    mi wybaczyśz, ba jestem pewien nawet....Ciągle mnie intrygują te 5 opwiadań,
                                                    czy powieliłaś je już w godziwej liczbie egzemplary=zy. Może po jednym masz na
                                                    zbyciu...
                                                    plis
                                                  • Gość: Ewa Mentor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 00:06
                                                    Znasz nature ludzka,nic sie przed Toba nie ukryje.Z pewnoscia zauwazyles,ze Ty
                                                    jeden nie zostales negatywnie oceniony na tym naszym forum.Cos w Tobie jest
                                                    takiego...
                                                    Jestem tylko dokladna,nigdy sie nie obruszam i nigdy tez nie robie ludziom
                                                    przykrosci,bo sama bym sie z tym zle czula.Milcze,kiedy cos nie gra.Czasami
                                                    przez to trace,trudno.
                                                    A co do opowiadan,to kiedy podasz mi swojego e-maila to moze kiedys...
                                                    Tu sie nie bede produkowac.
                                                  • kazimierzp Negatywna ocena!?!? 31.03.06, 06:47
                                                    Nie zauważyłem zeby ktokolwiek został tu oceniony negatywnie! Czasami nie
                                                    zgadzamy się ze swoimi wypowiedziami. Niektórzy to robią mniej lub bardziej
                                                    bezpośrednio. Z niektórymi wypowiedziami Plisa polemika jest też!
                                                  • Gość: Henry Re: Mentor IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.06, 16:55
                                                    Nie wiem czy to tylko moj komputer albo server ale ostatnio mam problemy ze
                                                    znalezieniem waszych postow. Sa porozrzucane po calym forum. Musze szukac je po
                                                    datach. Nie sa z jakiejkolwiek kolejnosci. Czy wy tez macie ten problem?
                                                  • Gość: Ewa Re: Mentor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 23:36
                                                    U mnie wszystko w porzadku,czy to nie Twoj wlasny komputer?
                                                  • Gość: Henry Re: Dyrygent IP: *.production / 209.245.22.* 29.03.06, 16:29
                                                    Ewa, przypomnialas mi mature, zdawalem historie i mialem pytanie z histori 20
                                                    lecia pomiedzy wojnami. Historia, szczegolnie Slaska przez lata byla moim hobby
                                                    wiec zaczelem odpowiadac zgodnie z prawda to co wiedzialem. Gdyby nie pan Reich
                                                    ktory szybko sprowadzil mnie na ziemie mial bym powazne klopoty. Co do wyjazdu
                                                    to oczywiscie byl moj wybor ale nie polityczny, nie za chlebem tylko ze
                                                    spotkalem Amerykanke i zakochalem sie w niej na swoje nieszczescie. Ale to juz
                                                    inna historia do ktorej nie chce powracac. Jedno pewne osiagnelem o wiele
                                                    wiecej w USA niz bym osiagnal w Polsce, a przy okazji to i Polsce, a
                                                    przynajmniej Ziebicom na cos sie przydalem.
                                                  • Gość: Ela Re: Dyrygent IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 02.04.06, 00:41
                                                    No wlasnie"Bary"-ta milosc-a potem czasu nie mozna odkrecic,i nic juz nie jest
                                                    tak,jak mialo byc.
                                                    A wiosna u nas bardzo oporna!
                                                    serdecznosci
                                                  • Gość: tadeusz Re: Przeznaczenie, palec Boży, kismet, kabalizm, IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:48
                                                    Reagan tez nie nalezal ponoc do intelektualistow, a jest uznany za jednego z
                                                    najwybitniejszych prezydentow USA. Z Clintona (niby intelektualisty) do dzis
                                                    sie smieja.
                                                  • Gość: NEMO Z calym szacunkiem do Plis'a IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 28.03.06, 06:20
                                                    Nie, nie oczekuje uniwersalnej wykladni, gdyz wiem, ze sam mialbym problemy z
                                                    takowa. Rzecz jest o tyle ciekaw, ze dosyc czesto uzywamy
                                                    pojec "lewica", "prawica" nie bardzo zastanawiajac sie nad "zawartoscia". Sam
                                                    okreslilem siebie jako osobe o lewicowych pogladach. Jesli jednak przemyslec
                                                    sprawe dosyc dokladnie, wiele wartosci, ktore cenie i latwo bym okreslil
                                                    jako "symbol" lewicowosci sa wspolne dla wielu ludzi niezaleznie od etykietki,
                                                    pod ktora probuja wystepowac.
                                                    Jednoczesnie sadze, ze wymiana pogladow wszystkich nas wzbogaca. Dla mnie ma i
                                                    te dobra strone, ze pisze po polsku - z tym zaczalem miec problemy ostatnimi
                                                    czasy. Biore pioro do reki, pisze kilka slow po polsku a dalej, calkiem
                                                    bezwiednie, w jezyku obcym - zgroza!!!

                                                    Pozdrawiam

                                                    P.S. Pozwole sobie nie "zanieczyszczac" mej wypowiedzi
                                                    sprawami "prezydenckimi", gdyz jest to zupelnie inny temat.
                                                  • Gość: bary Ikony IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 28.03.06, 08:33
                                                    Kochani, mam anatomiczny wstręt do symboli, zresztą na ogół są źle wybrane...
                                                    Strajki nie zaczęły się w Gdańsku, jednak Gdańsk jest symbolem Sierpnia itd.
                                                    itd. Co się tyczy "palca Bożego" - wtedy mieliśmy wspólnego wroga, wewnątrz w
                                                    zasadzie żadnych frond, rozdźwięków - na tej fali wypłynął Wałęsa. Pomyślcie
                                                    sobie, jaką furorę zrobiłby Lepper postawiony na tym samym miejscu, skoro w
                                                    warunkach demokracji, wolności potrafi w tak znaczący sposób zdobywać poparcie.
                                                    Może nasze społeczeństwo kocha prostaków? Może lubimy być kopani po dupie?
                                                    Nie znajduję w tym wszystkim żadnego racjonalnego wytłumaczenia i nie jest mi
                                                    przez to łatwiej. Nie powiem jednak, że na to, co nas spotyka ma wpływ "palec
                                                    Boży" (Nowotestamentowy Bóg dał nam wolną wolę i odmówił sobie prawa do
                                                    ingerencji w sprawy ziemskie) takie stanowisko trącałoby herezją. Może więc
                                                    koło historii trochę u nas zaboksowało?
                                                    Nie udzielę oczywiście żadnej odpowiedzi, bo cały czas jej poszukuję
                                                    napotykając najczęściej dysonans poznawczy.
                                                    Już nawet nie wiem, co by sobie wpiąć w klapę...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Ikony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 12:26
                                                    Ladnie by Ci bylo z wazka w klapie!
                                                  • kazimierzp kwiatek w butonierce 28.03.06, 14:08
                                                    Ja uznaję w butonierce kwiatka!
                                                    "butonierka ż III, CMs. ~rce; lm D. ~rek
                                                    1. «dziura od guzika w klapie marynarki, żakietu, w którą wkłada się kwiat,
                                                    miniaturkę orderu itp.»
                                                    Włożyć goździk do butonierki, w butonierkę.
                                                    Nosić miniaturkę orderu w butonierce." (słownik języka polskiego)
                                                    Kwiatek jest najbardziej uniwersalny i pasuje do zbliżającej się wiosny. W
                                                    Jeleniej Górze po dwóch dniach ciepła Bóbr przybrał mocno i powoli występuje z
                                                    bregów. Jeżeli dzisiaj w nocy będzie deszcz to może być wesoło!:-(
                                                    Czas oporników, Matek Boskich czy innych emblematów w klapie minął. Teraz
                                                    jedyną formą wyrażania woli jest kartka wyborcza i urna. Mam nadzieję, że to
                                                    jest już w Polsce kanonem postępowania!
                                                  • Gość: Henry Re: kwiatek w butonierce IP: *.production / 209.245.22.* 28.03.06, 16:54
                                                    Ciekawe wypowiedzi Jarka, Ewy i Kazika. Calkowicie podzielam wasze poglady. Od
                                                    polityki powoli sie odsuwam, ale to nie takie proste. "Wyklad" Walesy dal mi
                                                    wiele do myslenia. Im dluzej sie nad tym zatanawiam tym bardziej nie rozumiem
                                                    jego i Kaczynskich fenomenu. Kazik masz racje czas aby ludzie nareszcie
                                                    zrozumieli ze nastal czas powaznych zmian ktore mozna tylko osiagnac poprzez
                                                    powazne potraktowanie wyborow. Ale na to potrzeba czasu i jak to mowil
                                                    Pilsudzki potrzeba az 3 pokolen. Myszy odpowiem ze czesciowo sie z nia zgadzam.
                                                    Pracowalem kiedys w Haliburton i Brown and Root w Houston TX. Ludzie ich
                                                    kontrakty odbieraja jako protekcjonizm ale wierz mi ze zadna inna firma na
                                                    swiecie nie ma takiego potencjalu jak te dwie. Nikt nie jest w stanie
                                                    zmobilizowac sie w tak krotkim czasie. Gdy ja pracowalem tam, tylko biuro
                                                    projetow mialo ponad 4 tys. osob. Potencjal budowlanny i park maszynowy jest
                                                    wiekszy niz calej Polski, Rosji i Czech razem wzietych. Ale to jest temat
                                                    bardzo szeroki i nie ma tutaj miejsca i czasu na jego rozwijanie. Unas nastal
                                                    czas wiosennych opadow sniegu. Bardzo cieszymy sie z tego. Wszystkie ptaki juz
                                                    przylecialy, gdy nie pada snieg jest cieplo. Kwitna wiosenne kwiaty, w nocy
                                                    szczekaja kojoty doprowadzajac mojego psa do wariacji. Pelno mlodych zajaczkow
                                                    i w ogole jest fajnie. Budzi sie zycie.
                                                  • Gość: Plis Re: kwiatek w butonierce IP: *.futuro.kielce.msk.pl 28.03.06, 18:28
                                                    Poruszone tu ostatnio tak rozliczne tematy i jeszcze liczniejsze przykłady
                                                    incydentalne w moim odczuciu były w istocie szukaniem ogólnej formuły mającej
                                                    określić prawidła, wg. kórych toczy się i powinno się toczyć "nasze" życie
                                                    społeczne. A może wogóle koło życia i śmierci (politycznej?). Cel chyba nazbyt
                                                    ambitny. Coś jak poszukiwanie przez fizyków ogólnej teorii wszystkiego.
                                                    Tym niemniej, rezultat osiągnęliśmy zdaje się interesujący a na pewno
                                                    poznaliśmy się wzajemnie znacznie lepiej. O ile dobrze was zrozumiałem to
                                                    zatryumfowały tu 2 skrajnie róne koncepcje w ocenie motoryki historii:
                                                    1. " splot okoliczności"
                                                    pogląd nie całkiem racjonalny ale zarazem daleki od fideizmu
                                                    2. "wiem że nic nie wiem"
                                                    nieco mało oryginalny ale za to pozbawiony słabych punktów. Nie wspominam o
                                                    szeregu wariantów pośrednich
                                                    W rezultacie więc wychodzi na to, że udało się nam zajrzeć dośc głęboko za
                                                    kulisy codzienności. A ile nasunęło się przy tym róznorakich reflęksji...
                                                    Dlatego tak nam się mnożyły tematy. Mnie dla przykładu podnieciła wzmianka
                                                    Kazika o wolnej woli. Niegdyś intrygowała mnie ta kwestia. O ile pamiętam, nie
                                                    potrafiłem do końca rozsupłać czy w naszych zachowaniach dysponujemy 2 czy 3%
                                                    do swojej dyspozycji. Pewnie jest to zróżnicowane w zależności od siły
                                                    osobowości poszczególnych osobników. Ale zawsze w tym przedziale...
                                                    No i Ewa. Kochana Ewa muszę tak napisać."Poglądy nas wszystkich są
                                                    poglądami ludzi myślących". Powiedziane pięknie i myślę że sprawiedliwie. I
                                                    jeszcze "jesteś mi bardzo bliski". To o mnie! Jestem szczęśliwy. Pozwól Ewo że
                                                    zwrócę się do ciebie jeszcze w oddzielnym tekściku.
                                                    Pozdrawiam wszystkich wiosennie.

                                                  • Gość: zwako Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 27.03.06, 19:59
                                                    > nie wiem, jaki powinienbyc prezydent....
                                                    > czy elokwentny, czy uczciwy, czy prosty (czyt; prostak)
                                                    > ...
                                                    > wnioskuje jednak z twojej wypowiedz, ze nie glosowales na georga w. buscha...

                                                    ps: to oczywiscie pytanko dla henka...

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Mysza Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.universalplastics.com 27.03.06, 20:46
                                                    Brawo Zwako!
                                                    nie wiem jak Henryk, ale ja nie glosowalam na Busha, ale widze jak laczysz
                                                    sprawy - P. Bush z P.Walesa mogo sobie uscisnac dlonie. Dwoch ignorantow,
                                                    ktorzy nie potrafia skleic zdania;
                                                    Smutne, ale prawdziwe - Bush rozklada Ameryka na lopatki i dzieki jego
                                                    polityce, pokolenia beda za to placic. A to tylko dlatego, ze ludzie bali sie
                                                    liberalnych pogladow, to ze gays mogliby wreszcze dochodzic swoich praw, jesli
                                                    chodzi np. o ubezpieczenie medyczne. No i ta wojna z Irakiem. Wojan olej pod
                                                    haslem demokracji - niedobrze mi sie robi.
                                                    P. Bush wolal nas wszystkich zastraszyc terroryzmem i wyslac na wojne, aby
                                                    odwrocic uwage od problemow ekonomicznych tego kraju.
                                                    To drazliwy dla mnie temat... moze ucichne
                                                  • Gość: Henry Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.production / 209.245.22.* 27.03.06, 23:11
                                                    Jakim powinien byc prezydent? Wszyscy zapominaja, lacznie z Mysza, ze prezydent
                                                    to w pierwszyn rzedzie osoba reprezentujaca panstwo. Niestety takim jakim go
                                                    widzi swiat takim widzi reszte obywateli tego panstwa. Jego wladza czesto jest
                                                    tylko symboliczna. Mim zdaniem powinien byc elokwentny, madry i reprezentacyjny
                                                    ale i tez uczciwy.Ja Walese cenie za Solidernosc i takim go widze. Nie rozumiem
                                                    jednak jak przez 20 lat nie nauczyl sie choc troszke oglady. Dobrze ze swiat
                                                    ceni go i nierozumie co on mowi. Tak jest wlasnie lepiej dla niego i Polski.
                                                    Mylisz sie, wlasnie ze glosowalem na Buscha i w tamty ukladzie glosowal bym na
                                                    niego dzisiaj. To ze Bush nie potrafi sie czasem wyslowic nie jest dowodem jego
                                                    prostactwa a tylko choroby ktora, tak jak ja zwalcza, cale zycie. Oczywiscie
                                                    nie zawsze zgadzam sie z jego polityka, ale w pozycji ameryki moim zdaniem jest
                                                    jedyna. Co do gospodarki to w USA prezydent nic nie ma do gadania.
                                                  • Gość: Mysza Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.universalplastics.com 28.03.06, 14:38
                                                    "Moim zdaniem powinien byc elokwentny, madry i reprezentacyjny ale i tez
                                                    uczciwy" - zgadzam sie Henryku z wizja Twojego prezydenta. Tylko w osobie P.
                                                    Busha jakos to sie kupy nie trzyma.
                                                    Z braku elokwencji juz go obroniles, z madroscia - historia to oceni - dla mnie
                                                    jego posuniecia powoduja, ze Ameryka ma coraz wiecej wrogow niz
                                                    sprzymierzencow, a co do uczciwosci to tez pozostawia sobie to duzo do
                                                    zyczenia - szczegolnie te wszystkie kontrakty Halliburton w Iraku nabijajace
                                                    kieszenie co poniektorym, czy prawa podatkowe.
                                                    Z polityka jak z religia - w czasie dyskusji mozna sobie zjednac tylko wrogow.
                                                    Kazdy ma prawo do swojego stanowiska i nie celem tego forum jest przekonac
                                                    druga strone, raczej poruszyc watki, ktore moze dadza pelniejszy obraz.


                                                  • Gość: bary Re: Idee...czyli; "prezydent to nie frajer pompka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 28.03.06, 14:54
                                                    Asiu, toż to koncert życzeń...
                                                    Buziaki
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Łatwiej się pisze! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 15:47
                                                    Wolał bym się Kazik zgodzić z Ewą, ale cóż mi też łatwiej się pisze niż
                                                    mówi.Natomiast co do parlamentu, to wysłałem tam ze swj strony
                                                    najwymowniwjszych zabijaków z zadaniem lansowania tylko naszego programu. Mają
                                                    wygrywać, mogą przegrać, nie wolno im tylko zawierać zgniłych kompromisów.
                                                    GLORIA VICTIS !
                                                  • Gość: bary Re: Łatwiej się pisze! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.03.06, 15:59
                                                    Ci zabijacy muszą mieć choć odrobinę moralności...gdzie ich Plisie wykopałeś?
                                                    Jak znam życie, Ewa musiała maczać w tym palce - Ona potrafi znaleźć każdego!!!
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Łatwiej się pisze! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 16:55
                                                    BARY.A dlaczego muszą?Niczym nie uzasadnaśż tak odważnej tezy. Jeszcze jeden
                                                    głos z nieba? Jeszcze jeden Walesa?
                                                    Sciskam dłoń.

                                                    PS. Dzwonił do mnie Chałaciński. Przez telefon nie chciał nic mówić. Mamy
                                                    się spotkać w piątek.
                                                  • Gość: bary Re: Łatwiej się pisze! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 27.03.06, 17:05
                                                    Drogi Plisie, wyglupiłem się. To chyba się bierze z młodego wieku...ten
                                                    idealizm. Ale nadal uważam, że Ewa znalazłaby takich.
                                                    Ściskam prawicę.
                                                    Mam nadzieję, że nie będzie żadnych historii kompromitujących rodzinę.
                                                  • Gość: Plis Re: Łatwiej się pisze! IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 19:39
                                                    Uścisk, prawicy przekażę.
                                                  • szwabacha 1960 - 64 31.03.06, 14:14
                                                    czy jest ktoś z lat 1960 - 64? może ktoś wie co dzieje się np z Michalem
                                                    Kornblitem, Zenkiem Sznajdem, Krysią Karbowską, Andrzejem Kowalem

                                                    Chodziłem do klasy A a wychowwczynią była p. Sicińska, która bezskutecznie
                                                    próbowała nauczyć mnie fizyki a historii uczył wspaniały facet Reich (jesli
                                                    dobrze pamiętam pisownię)

                                                    pozdrawiam i czekam niecierpliwie
                                                  • szwabacha 1960 -1964 31.03.06, 14:17
                                                    czy jest ktoś z lat 1960 - 64? może ktoś wie co dzieje się np z Michalem
                                                    Kornblitem, Zenkiem Sznajdem, Krysią Karbowską, Andrzejem Kowalem

                                                    Chodziłem do klasy A a wychowwczynią była p. Sicińska, która bezskutecznie
                                                    próbowała nauczyć mnie fizyki a historii uczył wspaniały facet Reich (jesli
                                                    dobrze pamiętam pisownię)

                                                    pozdrawiam i czekam niecierpliwie
                                                  • kazimierzp Józef Reich 31.03.06, 14:24
                                                    Józef Reich (dobrze napisałeś nazwisko) jeszcze cztery lata temu pisał do mnie
                                                    listy (ja zresztą do niego też). Korespondencja się urwała z mojej winy !:-(
                                                    Mieszka(ł) on samotnie w Szwecji, kilka lat wcześniej zmarła mu żona. Syn Olek
                                                    mieszka też gdzieś w Szwecji. Ja też Go wspominam z rozrzewnieniem jako jednego
                                                    z najwspanialszych pedagogów których w życiu spotkałem.
                                                  • Gość: henry Re: Józef Reich IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.06, 16:50
                                                    Ja tez nigdy nie zapomne wspanialych lekcji histori z panem Reichem. Pamietam
                                                    ze mial jakeis problemy z gardlem czy tez stunami glosowymi. Przez dluzszy czas
                                                    mowi szeptem. W klasie byla calkowita cisza. Mikt nawet nieporuszl sie i nie
                                                    szelescil papierami. Taki mial on respekt. To on sprawil ze historia byla moim
                                                    hobby przez wiele lat. Nawet w czsach AKT uczylem histori Slaska na kursach
                                                    przewodnikow sudeckich. Slyszalem ze nie najlepiej grono nauczycielskie obeszlo
                                                    sie z nim i ze zmuszono go do emigracji. Jezeli to prawda, to jest to naprawde
                                                    czarna plama na histori naszej szkoly.
                                                  • kazimierzp Józef Reich 31.03.06, 21:07
                                                    Rzeczywiscie był on wspaniałym nauczycielem. Nie zapomnę Jego lekcji historii
                                                    opowiadanej jak najlepszy kryminał. Jest On absolwentem liceum
                                                    krzemienieckiego, w czasie II wojny swiatowej trafił do Krasnej Armii gdzie
                                                    dosłużył się stopnia lejtnanta. Po wojnie, w drugiej fali repatriacji po 1956
                                                    roku przybył do Polski i został nauczycielem w II LO.
                                                    Po 1968 roku, po pamiętnej wizytacji lekcji polskiego prowadzonej przez prof.
                                                    Cichocką wizytatorzy z Kuratorium doprowadzili do usunięcia Go od nauczania
                                                    (między innymi i mój stryjaszek Józef Piotrowski przestał być nauczycielem w II
                                                    LO). Potem jako pochodzący z rodziny żydowskiej postanowił z cała rodziną
                                                    wyjechać do Szwecji.
                                                    Józef Reich - to Polak, patriota, wychowawca i pedagog pochodzenia żydowskiego.
                                                    Jest On wpisany w mój życiorys jako wzór i przykład wspaniałego człowieka.
                                                    Szkoda, że wszelkie -izmy przyczyniły się do Jego wyjazdu i zaprzestania
                                                    wpływania na kolejne polskie pokolenia.
                                                  • Gość: azja Re: Józef Reich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.03.06, 21:45
                                                    to o tym pochodzeniu zabrzmiało tak, jakbyś chyba nie chciał.
                                                  • kazimierzp Józef Reich 31.03.06, 22:19
                                                    Chciałbym!?!
                                                    A tak naprawdę jest mi obojętne jakiego pochodzenia jest ktokolwiek,
                                                    najważniejszym dla mnie czynnikiem to to jakim jest człowiekiem!!!
                                                    Może kiedyś, już nie na forum, pogadamy o tych zawiłościach pochodzenia! Bardzo
                                                    bliska mi osoba dowiedziała się dopiero po śmierci rodziców, że byli Oni
                                                    pochodzenia żydowskiego. Jak Oni musieli sie bać bycia wśród Polaków Żydami!!!
                                                  • Gość: azja Re: Józef Reich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.03.06, 22:27
                                                    ale to ty na forum najczęsciej zauważasz pochodzenie, mówię to jako osoba z pochodzeniem.to wyprowadzanie drzewa genealogicznego to niepotrzebne
                                                  • Gość: Henry Re: Józef Reich IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.06, 22:54
                                                    Ja uwazam ze w dzisiejszych czsach w polsce warto przypomniec ze Zydzi to nie
                                                    tylko komuna i bezpieka, ale przede wszystkim wielcy patryjoci i tworcy kultury
                                                    polskiej. Do takich ludzi wlasnie zaliczal sie profesor Reich. Kazik ma racje
                                                    jego wykladow sluchalo sie jak najlepszych kryminalow.Pamietam jak opowiadal
                                                    nam o zdobywaniu Berlina. Sam bral w tej walce udzial. Ci co doprowadzili do
                                                    1968 roku powinni sie tego wstydzic. Jest to czarna plama w naszej histori o
                                                    ktorej sie milczy. Wyjechalo w tedy z Polski bardzo wielu wartosciowych ludzi.
                                                  • Gość: azja Re: Józef Reich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.03.06, 23:06
                                                    no mnie tego nie musisz uświadamiać,że nie tylko bezpieka. ale obawiam się,że użycie przez ciebie tego "nie tylko" opisuje stan umysłów niektórych , albo może prawie wszystkich.
                                                  • Gość: Henry Re: Józef Reich IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.06, 23:35
                                                    Nie mysle ze stan umyslow wszystkich Polakow. To byla by obraza dla bardzo
                                                    wielu. Jednak niestety sa tacy co mysla ze Zydzi w Polsce to tylko bezpieka i
                                                    komuna, choc naprawde byl to znikomy ulamek tej narodowosci. Zeszta jak Kazik
                                                    napisal warto o tym kiedys podyskutowac ale nie na lamach tego forum, lecz
                                                    prywatnie.
                                                  • Gość: Alfred Re: Józef Reich IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 09:17
                                                    Az mi sie lza zakrecila. Sam wyjechalem zaraz po nim ale do Dani. Byl moim
                                                    profesorem i przyjacielem. W Malmo/Szwecji odwiedzilem jego w pazdzirniku
                                                    1970r. i byl (mimo ze sie dobrze z tym chowal) zdruzgotany tym wszystkim.
                                                    Ja sam wtedy to nie wiedzialem co to znaczy Syjonista. Moj ojciec tez tego mi
                                                    dobrze nie mogl wytlumaczyc. On sie okazal zrodlem i tej wiedzy.
                                                    Wspanialy facet i prawdziwy patriota i milosnik mlodziezy i nauki. Ale to ta
                                                    nasza Binczak I Stasiak go skonczyli. Malo tu pisze ale dla poprawnosci
                                                    historycznej musialem sie odezwac. Pozdrawiam. A.L.
                                                  • Gość: Alfred Re: Józef Reich IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 09:38
                                                    Jeszcze jedno. Nazywa sie Jozef Rajch a nie Reich. Zdjecie jego jest w moim
                                                    klasowym II L.O. tableau na stronie absolwentow dwojki Wojtka Dacha/1968r.
                                                    A.L.
                                                  • Gość: zwako Re: Józef Reich IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 01.04.06, 19:05
                                                    "...Ja sam wtedy to nie wiedzialem co to znaczy Syjonista..."
                                                    ...
                                                    ja do ,tej pory nie moge zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi...
                                                    chcialbym, zeby ktos mi to wytlumaczyl...
                                                    ale nie za pomoca absurdu...
                                                    ... lubie absurdy, ale ten nie smieszy...

                                                    szalom
                                                  • Gość: Ewa Re: Józef Reich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 20:41
                                                    W tym sek,z ja tez nie bardzo rozumiem dlaczego tak jest, a jest.Nic nie
                                                    poradzimy na niecheci, ksenofobie utrzymywane latami.Jest to tym bardziej
                                                    absurdalne,ze w swietle ostatnich badan naukowych wiadomo, ze pochodzimy wszyscy
                                                    od jednego, jak go nauka nazwala Adama,mieszkajacego niegdys w okolicach
                                                    Etiopii. Hitler to sie w grobie przewraca i dobrze mu tak.
                                                    Nic to jednak nie da, bo poszczegolne nacje dalej trzymac sie beda tych
                                                    bzdurnych o nich samych wyobrazen. O wyzszosciach nie wiadomo skad
                                                    wzietych,czesto zwiazanych z religia.
                                                    A to co pisze Kazio jest prawdziwe, o ukrywaniu sie ,doskonale to rozumiem. Sama
                                                    znam pare takich rodzin. Juz nie jeden raz stwierdzalismy ,ze tu na forum bardzo
                                                    podobnie myslimy, a porozrzucani jestesmy po calym swiecie, obawiam sie ,ze to
                                                    swiadomosc, ktorej wielu ludzi nie ma i nie rozumie.
                                                  • Gość: henry Re: Józef Reich IP: *.production / 209.245.22.* 31.03.06, 22:59
                                                    Kaziu napisz cos o tej lekcji Polskiego. Nic mi nie jest wiadomo. Twojego
                                                    stryja doskonale pamietam jako wicedyrektora po pani Witek (jezeli sie nie
                                                    myle) Nie uczyl mnie.
                                                  • Gość: Plis Re: Kazimierzu IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 01:00
                                                    Napisz coś więcej o tych wydarzeniach- one tyczą najwznioślejszych i
                                                    najpodlejszych tradycji naszej budy. I jedno i drugie powinno być odnotowane.
                                                    Wydaje mi się że obecnie w naszej szkole Reich też mógłby mieć trudności (to
                                                    jest świadoma prowokacja). Ja pierwsze o tym słyszę, to też znak czasu.
                                                  • kazimierzp 1968 01.04.06, 08:06
                                                    Już chyba na tym forum o tej lekcji polskiego pisałem. Było to wizytacja lekcji
                                                    języka polskiego prowadzonej przez panią Cichocką. Tematem były zasady pisania
                                                    przemówień. Wzięła Ona za wzór przemówienia wygłoszoną mowę przez kota -
                                                    bohatera jednej z powieści Hauptmanna - nad grobem swego przyjaciela. Jak mi
                                                    opowiadała siostra (chodziła do tej klasy)lekcja była fajna, wszyscy byli
                                                    aktywni i dużo się o zasadach pisania mów dowiedzieli. Potem na podsumowaniu
                                                    tej wizytacji z gronem pedagogicznym (o tych szczegółach dowiedziałem się po
                                                    paru latach od mego stryja - wtedy dyrektora II LO) wizytatorzy ocenili lekcję
                                                    negatywnie zarzucając Cichockiej błędny wybór wzoru. Stwierdzili, że powinna
                                                    była wziąć za przykład przemówienie któregoś z przywódców partyjnych np. tow.
                                                    Wiesława, a wogóle dlaczego w gabinecie języka polskiego wiszą portrety
                                                    jakiegoś tam Szekspira, Goethego itp, a nie portrety naszych czy też
                                                    zaprzyjaźnionych krajów poetów. Wtedy uniósł się Szarf i stwierdził, że to nie
                                                    jacyś tylko najwięksi w świecie. Reich próbował to załagodzić i obrócić w zart.
                                                    Nic nie pomogło - tylko rozpętała się awantura. Po tym nastąpiły decyzje: Reich
                                                    wraz z żoną zostali pozbawieni prawa wykonywania zawodu (niedługo potem
                                                    wyjechali do Szwecji), mój wujaszek odszedł z II LO do medyka na Bartla.
                                                    Cichocką odsunięto od prowadzenia lekcji i została przeniesiona do pracy w
                                                    Biblitece szkolnej. Szarfa nie ruszono nie było filologów, a On uczył
                                                    angielskiego i niemieckiego.
                                                    Co do przywoływania przeze mnie "pochodzenia". Nie wiem czy robię to
                                                    najczęściej, ale to mnie bardzo boli. Przez te różne fobie skrzywdzono wielu
                                                    moich znajomych. Myślałem jednak, że te strachy tych ludzi są nie do końca
                                                    uzasadnione. Dopiero kiedy dowiedziałem się po śmierci bardzo bliskiej mi pary
                                                    małżeńskiej, że są oni Żydami którzy zaraz po wojnie przybrali inne aryjskie
                                                    nazwisko, zerwali kontakty z rodziną mieszkającą w Izraelu, aby tylko ich
                                                    dzieci nie wiedziały (ani też ktokolwiek inny), że są "pochodzenia" to zacząłem
                                                    się przygladać mocniej temu problemowi. Czytając różne enuncjacje prasowe,
                                                    słuchając wielu polityków i to tych "czołowych", spotykając się z "wyborcami" z
                                                    przykrością stwierdziłem, że ta para ukrywajaca swe pochodzenie miała podstawy
                                                    aby tak czynić.
                                                    To się jednak ostatecznie nie ukryło. Ich dzieci dowiedziały się o swym
                                                    pochodzeniu, nawiązały kontakty z rodzeństwem swego ojca. Nie chcą jednak mówić
                                                    o tym głośno, nie chcą aby inni w Polsce wiedzieli o tej prawdzie. Też zaczęli
                                                    się tego bać!!! Ja uważam, że nie powinni się z tym kryć, ale ich wolę muszę
                                                    uszanować.
                                                  • Gość: Plis Re: 1968 IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 09:35
                                                    Byłem przekonany że takie numery to tylko za mego pokolenia. Jakiż bład.
                                                    Charakterystyczne że tak jak i u nas można było być w szkole i nic albo
                                                    niewiele wiedzieć bez specjalnych kanałów wglądu.
                                                    W 1968 wyjeżdżał do USA mój bliski kolega z klasy Marek. Wtedy już po
                                                    medycynie, specjalista chirurgii szczękowej. Jego ojciec dentysta, zostawał w
                                                    kraju. W mieszkaniu przy Piastowskiej w wąskim gronie uczestniczyłem w
                                                    wieczorku pożegnalnym Marka, Taki szalony wieczór kawalerski. Jak myśmy temu
                                                    Markowi wtedy zazdrościli że wydostaje się poza Zelazną kurtynę. Obecnie Marek
                                                    prosperuje w Israelu, nie mam z nim jednak kontaktu.
                                                  • Gość: Alfred Re: 1968 IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 09:47
                                                    Sam w Narcyzie na Piastowskiej przebylam nie malo a sama Piastowska to byla
                                                    moim podworkiem bo mieszkalem na Bujwida. A pamietasz tego Marka nazwisko?
                                                    Byc moze jego znalem. Moja siostra widzi mi sie moze tak lepiej bo ona tam byla
                                                    na paru tego typu pozegnaniach.
                                                    A.L.
                                                  • kazimierzp 1968 i wcześniej 01.04.06, 10:21
                                                    Z mojej klasy (matura 1967) w dziewiątej klasie wyjechał sympatyczny kolega
                                                    który nazywał się Israel Chaim. Smutno nam było, że wyjechał ale przyznaję, że
                                                    nikt z nas nie wiedział, kojarzył, mówił o tym, że mógł on być Żydem - to było
                                                    chyba dla nas wtedy nieistotne, wręcz nieznane! Pisywał do nas do klasy kartki
                                                    z Nowego Jorku odczytywane przez prof. Bawolską na jej lekcjach.
                                                    Na pięćdziesięcioleciu naszej dwójki spotkałem siostrę innego kolegi z klasy:
                                                    Bronka Bielca. Powidziała mi Ona, że Bronek mieszka w Israelu już pod innym,
                                                    prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Nie przypuszczałem wtedy, że będę mógł być w
                                                    Tel Avivie i móc się z nim spotkać. Nie zapytałem się o Jego adres! Żałuję!
                                                    Może ktoś z czytających zna!?!
                                                  • Gość: Plis Re: 1968 ALfred(a) IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 14:38
                                                    Nazwisko oczywiście znam ale mam watpliwosci czy jestem uprawniony je
                                                    wymianiać. Kindesztbe mam wojenną o netykiecie pojecie niewielkie, więc między
                                                    wami takimi swobodnymi i eleganckimi muszę się pilnowąc a to usztywnia. Jeżeli
                                                    staniesz na skrzyżowaniu Sieniewicza i Piastowskiej twarzą w kierunku
                                                    Szczytnickiego, to narożna kamienica po prwaj stronie. Na parteże był {jest?
                                                    Bar Piastowski który jest pewną pozycją w moim życiorysie) a na pierwszm lub
                                                    drugim piętrze mieszkł i miał gabinet dr. S. Kiedyś rozbolał mnie ząb a
                                                    ponieważ byłem po przejściach dentystycznych przez 3 dni starłem się go
                                                    zmitygować lub przetrzymać. Nie dało rady i poszedłem do znajomego dr. S. Kiedy
                                                    miałem nacisnąć dzwonek, zauwarzyłem jakoby zrobiło mi się dziwnie błogo. Tak,
                                                    ząb nie bolał! Postałem tam dłuższy czas żeby się nie dać nabrać na tani trick.
                                                    Ale nie, wsystko było OK. I w ten sposób nigdy się nie stałem pacjentem dr.
                                                    Staneckiiego.
                                                    Dziękuję państwu za uwagę'
                                                  • Gość: Plis Re: 1968 ALfred(a) IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 14:47
                                                    Zapomniałem zapytać ( może znacie jakiegoś znakomitego geriatrę) ty Al to
                                                    jesteś on czy ona. Co prawda nie robi mi to różnicy ale kocham wiedzę.
                                                  • Gość: Plis Re: 1968 ALfred(a) IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 14:52
                                                    No, może z wyjątkiem ortografii.
                                                  • kazimierzp Ortografia! 01.04.06, 17:46
                                                    Najczęściej ważne co się pisze, jak to juz sprawa drugorzędna. Zwłaszcza na
                                                    forum!
                                                  • Gość: Alfred Re: Ortografia! IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 20:59
                                                    Tam napewno ortografia po Kilku..dziesieciu latach dla niektorych
                                                    mieszkajacych "zagranica" moze byc (nieistotnym) problemem:-)
                                                  • Gość: Ewa Re: 1968 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 20:01
                                                    Alfred,tu Cie mam. Zniknales jak sen jakis zloty!!!Raz do Ciebie pisalam,a tu
                                                    e-mail wraca,ponoc zmieniony.A Andrzej zdziwiony,ze tak sie cudnie zaczelo, a
                                                    potem urwalo. I w ten wlasnie sposob wszyscy tu obecni musza przeczytac te
                                                    epistole.A Ewa jest babcia.
                                                    Ja tez mam inny adres e-mail, ale Andrzej ten sam.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Alfred Re: 1968 IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 21:05
                                                    Ej Ewa, rozbujalas sie czy co znowu. My email adres jest ten sam od 14 lat.
                                                    Moze wyslij to raz jeszcze. A tak to mieszkajac tu gdzie jestem mialem pewne
                                                    kaplikacje spowodowane pogoda i strata tzw. dachu nad glowa. Pierwszy huragan
                                                    to jakos wszystko w chalupie poluzowal a nastepny pol domu zburzyl no ale zeby
                                                    lez nie bylo widac to powodz po tym dokonczyla dewastacje.
                                                    No ale jak widzisz juz stoje na swoich nogach:-)
                                                    Pozdrowiam
                                                    AL. (-To baba z penisem)
                                                  • Gość: Alfred Ewa IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 21:11
                                                    masz to: sflad5@bellsouth.net ??
                                                    lub: soflad@aol.com ??
                                                  • Gość: Alfred Ewa IP: *.mia.bellsouth.net 01.04.06, 21:12
                                                    masz to: sflad5@bellsouth.net ?
                                                    lub: soflad@aol.com ?
                                                  • Gość: Ewa Re: 1968 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 21:15
                                                    Juz wszystko rozumiem,nie wiem,dlaczego moj komputer cos takiego mi
                                                    powiedzial.Nic nie wiedzielismy o twoich perypetiach,dobrze,ze juz po wszystkim.
                                                    Trzymaj sie wobec tego.
                                                  • kazimierzp syjonizm 01.04.06, 21:26
                                                    Syjonizm był to ruch Żydów żyjących na terenie dzisiejszej Europy środkowej.
                                                    Zakładał on powrót do Palestyny jako ziemi Israela. Dokonywali oni to poprzez
                                                    wykup ziemi od Arabów (nie poprzez rugi i zabieranie). Załozyli, ze w ten
                                                    sposób odbudują Israel. Ich przywódcą był Ben Gurion który konsekwentnie
                                                    doprowadził do powstania państwa Israel z hebrajskim jako językiem państwowym.
                                                    Nie chciał aby dyskusje, która gwara zydowska: idisz (mowa Żydów
                                                    środkowoeropejskich), czy latino (mowa Żydów z terenów zachodniej Europy -
                                                    właściwie Hiszpanii i Grecji) ma być wiodącą.
                                                    Był jeszcze Bund - organizacja lewicowa Żydów. Z ich srodowiska, ale nie
                                                    całego, wywodziły się częsciowo kadry esbecji. Oni byli przesiąknięci
                                                    doktrynami lewicowymi.
                                                    Żydzi byli potrzebni dla systemu jako czasami wykonawcy pomysłów, a i jako
                                                    chłopcy do bicia w sytuacjach zwrotnych dla komuny. Dlatego "ożeniono"
                                                    syjonistów z wydarzeniami marcowymi.
                                                    Teraz gdy praktycznie w Polsce nie ma Żydów, to trudno pogrobowcom stalinizmu
                                                    zgrupowanych w niektórych partiach znaleźć chłopców do bicia. Stąd wyszukiwanie
                                                    Zydów i syjonistów nawet tam gdzie ich nie ma.
                                                    Które partie uważam za pogrobowców stalinizmu, czy bolszewików to nie będę się
                                                    wypowiadał. Proponuję poczytać hasła bolszewików i przyrównać do haseł
                                                    głoszonych przez niektórych dzisiejszych przywódców. Skojarzenia same się
                                                    nasuną!
                                                  • Gość: Plis Re: syjonizm IP: *.futuro.kielce.msk.pl 01.04.06, 22:08
                                                    Dodam że Syjonizm jako ruch, zapoczatkowany został broszurą Herzla pt. Kwestia
                                                    żydowska, wydaną w 1898 r, w Wiedniu. Jest to pasjonująca historia. Jeśli coś
                                                    przekręciłem to mnie poprawcie.
                                                  • Gość: Ela Ewie IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 02.04.06, 01:17
                                                    Dzieki za twoje starania-widac,nie bylo pisane...Ja z tych co to bardziej ku
                                                    przeznaczeniu...
                                                    Naczytalam sie dzisiaj ozywczych dyskusji,zrobilo mi sie nieco?nostalgicznie,a
                                                    propos"pozycji boczno-obserwatorskiej",zastrzyglam uszami przy "opowiesciach"o
                                                    Szarfie-byl przeciez moim wychowawca!
                                                    Czy twoje babciowstwo "nowe"?Gratis!-jak mowia tubylcy..a wiosna bardzo tu
                                                    oporna..Mimo to-cieplutko...
                                                  • Gość: Ewa Re: Ewie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 19:51
                                                    To niestety nie ja ,inna Ewa tez z naszej szkoly i Alfred z ktorym ostatnio
                                                    wymienilam pare mysli dobrze ja znal.
                                                    U mnie widokow nie ma,chociaz mam dwoch synow.Teraz to niemodne i czesto
                                                    przeszkadza.
                                                    A u nas dzisiaj byl raj pracowalam w ogrodzie do upadlego.
                                                  • Gość: bary Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.04.06, 09:02
                                                    ...wszyscy są równi,tak mówi Pismo. W kontekście rocznicy śmierci Papieża,
                                                    trzeba powiedzieć, że z Polaków tacy chrześcijanie, jak mysiej ...
                                                    Reisentasche. Niby wielbimy Wojtyłę, jednak mało kto zadaje sobie choć trochę
                                                    trudu, by poznać nauczanie człowieka, który nie zawahał się całując koran i
                                                    wchodził do bożnicy. W naszy narodzie brzydzi mnie powierzchowność i
                                                    manifestowanie postaw, bez wgłębiania się w filozofię, wyznania itd...
                                                    Ja prawdopodobnie jestem Żydem, bo jest się nim po matce, a matka mojej matki
                                                    ponoć miała korzenie żydowskie. Ani mnie to grzeje ani ziębi. Pochodzenie nigdy
                                                    nie było dla mnie ważne, ważne jest tylko to, co sobą reprezentujemy, choć nie
                                                    mówię, że jestem wzorem cnót, bo byłoby to nadużycie. Nie wiem nawet, czy
                                                    chciałbym nim być.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Powoli niebo się zaciąga ... 03.04.06, 09:15
                                                    Wczoraj było piękne słońce, widziałem u kogoś w ogródku pierwsze przebiśniegi.
                                                    Niestety niebo powoli zaciąga się chmurami i zaczyna być coraz chłodniej.
                                                    Piszę o pogodzie nie o polityce!;-) Bo w niej, jak dla mnie już dawno
                                                    zaciągneło się ciemnymi tumanami.
                                                  • Gość: Plis Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 03.04.06, 13:38
                                                    Czytam i kontempluję Bary to co napisałeś. I mam sporo wątpliwości. Czyż
                                                    religie i kościoły nie są przedewszystkim dla ludzi małych, zdołowanych i wręcz
                                                    złych? Czyż nie oni sa tam najbardziej na swoim miejscu? Własciwie do czego są
                                                    potrzebne te instytucje ludziom dobrym i prawym? Zabiłeś mi klina. Będę miał o
                                                    czym myśleć.
                                                  • Gość: bary Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 03.04.06, 14:11
                                                    Drogo Plisie, postaram się choć trochę rozwiać Twoje wątpliwości.
                                                    Po pierwsze uważam, że każda instytucja wyznaniowa zabija wyznanie, którego
                                                    naucza. Nie znalazłem żadnej godnej uwagi - zostałem agnostykiem z kręgosłupem
                                                    chrześcijańskim (w kręgu kultury śródziemnomorkiej).
                                                    Po wtóre - Kościoły są jak najbardziej dla ludzi małych itd., chodzi mi tylko o
                                                    to, żeby szukali w nich Boga, żeby zadali sobie choć odrobinę trudu i wzięli do
                                                    ręki Księgę Świętą swojego wyznania. Osobiście nie znam żadnego katolika, który
                                                    znałby treść Starego i Nowego Testamentu (no może kilku by się znalazło, tyle
                                                    tylko, że po lekturze przeszli do wyznań protestanckich). To jest po prostu
                                                    żałosne, że jest w Polsce 95 % katolików, którzy nie znają Księgi
                                                    Natchnionej...
                                                    Mam nadzieję, że nie jestem człowiekiem złym, choć przytrafiło mi się kilka
                                                    potknięć. Pamiętam o wszystkich i mam pewnie wyrzuty wspomnienia. Moje dzieci
                                                    staram się wychowywać w duchu oświeconego katolicyzmu - żona identyfikuje się z
                                                    Kościołem. Wiedzą jednak, że kiedy osiągną pełnoletniość, będą mogły wybrać
                                                    własną drogę.
                                                    Plisie, pozostaję do Twojej dyspozycji. W razie wątpliwości pytaj.
                                                    Mam nadzieję, że nie wywoła to burzy religijnej na forum. Inkwizycja mi się nie
                                                    marzy.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: NEMO Nie ma ... IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 03.04.06, 17:34
                                                    Dziwne rzeczy Koledzy pisza, dziwne!!!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Plis Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 03.04.06, 17:59
                                                    Siebie Bary pomijam. Zapraszasz mnie na pole spraw intymnych i trudno
                                                    postrzegalnych co do któych nie jestem żadnym ekspertem. Dzięlę się z tobą
                                                    tylko swoimi zadziwieniami nad światem. Tak się składa że pośród katolików
                                                    którzy imponowali mi przekładaniem wiary na życie byli to zdecydowanie ludzie
                                                    praktyki a nie znajomości pism. Jest wśród nich nawet jedna analfabetka
                                                    imieniem Julia o której możnz powiedzieć że różańca nie wypuszczała z rąk.
                                                    Znałem też kilku oczytanych ale rzeczywiście gdzięś się zapodzieli. Jeden z
                                                    nich na ćwiczeniach z marxizmu gdy asystent zacytował Lenina iż kto nie pracuje
                                                    ten nie je, wyciągnął kieszonkową biblię i udowodnił że to nie Lenin a św,
                                                    Paweł powiedział, Lenin go co njwyżej splagiatował. Był to student
                                                    architektury, określający się jako ateista, który nie roztawał się z biblią i
                                                    imponował jej znajomością.
                                                    Znajomość dogłębna tekstów wydaję się buć niezbędna u tych którzy zajmują
                                                    się pmaganiem innym.
                                                    No i dla ciebie, jednsak wyznanie osobiste.W stematycznym studium S.T.
                                                    utknąłem na Pieśni Nad Pieśniami. Proszę o łagodny wymiar.
                                                    Z zainteresowaniem obserwowałem niegdyś taki proces. Najporządniejszych
                                                    ludzi także spośród katolików rekomendowano do partii. Tam ich obsadzano. Oni
                                                    się kundlili i korumpowali. Wyrzucano ich zniesławionych. I znów spotykałem ich
                                                    w kościele. Z jakim skutkiem nie wiem. Na pewno z różnym....
                                                  • kazimierzp Każdy potrzebuje autorytetu! 04.04.06, 08:00
                                                    Każdy człowiek potrzebuje autorytetu, kogoś kto wskaże mu kieunek działania,
                                                    pomoże w akceptacji lub korekcji czynów. Czytając przesłania zawarte w księgach
                                                    religijnych nie każdy odczytuje je jednakowo. Słysząc wypowiedzi różnych
                                                    duchownych po encyklikach papieży słyszy się też różne, czasami zupełnie
                                                    przeciwstawne wnioski.
                                                    Kiedyś na spotkaniu z księdzem Tischnerem usłyszałem od niego (razem z wieloma
                                                    innymi słuchaczami), że rolą kapałana w społeczeństwie powinno być niesienie
                                                    miłości bliźniego i lanie balsamu na jątrzące się rany, a nie rozdrapywanie i
                                                    jątrzenie. Słuchając innych, niektórych duchownych, słyszałem słowa
                                                    przepełnione jadem i nienawiścią.
                                                    W swym życiu spotkałem różnych duszpasterzy. Takich którzy są w mej pamięci
                                                    jako Ci z którymi chciałbym się spotykać, spotkałem też takich których nigdy
                                                    nie chciałbym spotkać na swej drodze.
                                                    Nie jestem człekiem religijnym. Składam się właściwie w tej sferze głównie z
                                                    wątpliwości. Niemniej religia, ideały, pomoc duchowa jest każdemu z nas bardzo
                                                    potrzebna. Tyle, że o autorytety coraz trudniej.
                                                    Mam w domu różne wydania Pisma Świętego, mam Koran i kiedyś otrzymałem od
                                                    wyznawców Kriszny ich Księgę. Kiedy powiedziałem temu co mi tę Księgę dawał, że
                                                    w tych wszystkich dziełach są bardzo podobne rzeczy, odpowiedział mi: dlatego,
                                                    że te Księgi pochodzą od tego samego Boga, tylko inaczej nazwanego.
                                                  • Gość: bary Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 04.04.06, 11:01
                                                    Plisie, jeżeli zrozumiałeś moje słowa jako radę "mędrca", to muszę Cię
                                                    wyprowadzić z błędu. Opisałem wyłącznie własny, osobisty punkt widzenia, sposób
                                                    postrzegania rzeczywistości. Nie chcę nikomu go narzucać, służy wyłącznie moim
                                                    potrzebom i tyle. Wychodzę z założenia, że żeby w coś uwierzyć, muszę się do
                                                    tego zbliżyć. Takie samo zdanie mam na temat marksistów, którzy nie czytają
                                                    Marksa etc. etc.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Plis Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.futuro.kielce.msk.pl 04.04.06, 19:19
                                                    Jeżeli rzeczywiście nazwałem cię mędrcem Bary to się nie pomyliłem.
                                                  • Gość: bary Re: Nie ma Greczyna ani żyda... IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 05.04.06, 09:56
                                                    Drogi Plisie, mędrzec zna odpowiedzi, ja niestety stawiam więcej pytań. To
                                                    miłe, że ktoś pomyślał o mnie w ten sposób. Zapewniam Cię jednak, że w sposób
                                                    zupełnie niezasłużony.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • kazimierzp Mędrcy!?!? 05.04.06, 10:46
                                                    "Jakie możemy wskazać cechy naszego myślenia? Wątpienie stanowi jedno z jego
                                                    źródeł, ale nie tylko, bo jest również jedną z jego najbardziej
                                                    charakterystycznych cech. Myślenie jest przesycone wątpieniem. Ten, kto myśli,
                                                    nie przyjmuje wiedzy, informacji bezkrytycznie. Myślenie jest nieustannym
                                                    podważaniem wszelkich oczywistości. Francuski myśliciel Gaston Bachelard(?)
                                                    powiedział, że „aby myśleć, trzeba najpierw oduczyć się tylu rzeczy”. To chyba
                                                    dobra sentencja dla wszystkich nauczycieli akademickich, którzy są przekonani,
                                                    że trzeba nauczyć, żeby myśleć. Ta uwaga Bachelarda jest interesująca i
                                                    prowokująca zarazem. Czasami człowiek musi się oduczyć, żeby zacząć myśleć.
                                                    Jeżeli wątpię, nie przyjmuję łatwo jakiejś oczywistości, to znaczy stawiam
                                                    problem pod znakiem zapytania. Ale wątpienie wymaga stawiania znaków zapytania
                                                    i wskazuje na bardzo istotną cechę myślenia. Myślenie jest ściśle związane z
                                                    wolnością. Myśląc stanowię o sobie. Myśląc, choćbym był zniewolony, jestem u
                                                    siebie. A więc myślenie nie posiada granic.
                                                    Te powyższe zdania to fragment większej rozprawki dominikanina z Krakowa
                                                    profesora Kłoczowskiego OP zamieszczonej na stronie:
                                                    www.dwunastka.krakow.dominikanie.pl/wyklady/02_Fc.doc
                                                    Adres tej "dwunastki" dała mi jedna z koleżanek. Od wczoraj jestem pod
                                                    wrażeniem tego i innych wykładów - homilii.
                                                    Główna strona to:
                                                    www.dwunastka.krakow.dominikanie.pl/dwunastka.htmPolecam!!!
                                                  • Gość: Plis Re: Mędrcy!?!? IP: *.futuro.kielce.msk.pl 05.04.06, 14:03
                                                    Czcigodny mój Kazimierzu. Mój znajomy, Jurek Fijałkowski, w wydanej co
                                                    dopiero książce napisał; "Prawdziwa wiedza- to znajomość przyczyn". Od siebie
                                                    dodał bym, i umoiejętność przewidywania skutków.
                                                    W innym miejscu Jurek przytacza Einsteina " Wyobrażnia jest ważniejsza od
                                                    wiedzy". Zaś pewna prześliczna moja koleżanka autorytatywnie , też niedawno,
                                                    ogłosiła:" Nauka jest zawsze lepsza od wiary "... i komu tu dać wiarę???
                                                  • Gość: Plis Re: Mędrcy!?!? IP: *.futuro.kielce.msk.pl 05.04.06, 19:14
                                                    W oryginale jest oczywiście; " wiedza jest zawsze lepsza od wiary".
                                                    Przepraszam.
                                                  • Gość: Ewa Re: Mędrcy!?!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:52
                                                    Jarek,coz zgadzam sie z Plisem co do Ciebie,nawet jezeli uwazasz,ze nie mamy racji.
                                                    Henio,czy uprawiales ogrod na Zalesiu? Musze zobaczyc co nowi wlasciciele
                                                    zrobili z Twoim domem.
                                                    Kaziu Ty chyba jestes filozofem.
                                                    Ja mam tylko jednego przedstawiciela wsrod myslicieli katolickich to niezyjacy
                                                    juz ojciec Bochenski.
                                                  • kazimierzp filozofia 06.04.06, 06:36
                                                    Każdy kto zastanawia się nad bytem, zależnościami, sensem działania czy
                                                    istnienia to folozof. Tak więc można o nas wszystkich powiedzieć,
                                                    żeśmy "filozofowie".
                                                    Im człek starszy tym z większych wątpliwości się składa!
                                                  • Gość: Henry Re: Mędrcy!?!? IP: *.production / 209.245.22.* 06.04.06, 20:09
                                                    Uprawialem, bylo co uprawiac! Postanowilem w dziecinstwie ze nie chce wiecej
                                                    ogrodu. Mialem serdecznie dosyc pracy. Gdy skonczylem studia kupilem mieszkanie
                                                    w bloku w Opolu. Jednak szybko zatesknilem za ogrodem. I choc praca na ogrodzie
                                                    pochlonia wiele czasu nie moge bez niej zyc. Najgorsze to cotygodniowe koszenie
                                                    trawy. Nowi wlasciciele wyremontowali ten dom i toszke zmienili w srodku.
                                                    Bylem tam rok temu. Ogrod juz nie jest taki duzy gdyz mama w polowie lat 70tych
                                                    sprzedala polowe na dzialke budowlana na ktorej teraz stoi nowy dom.
                                                  • Gość: bary Ogród IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 07.04.06, 08:20
                                                    Nie cierpiałem pracy na działce i w ogrodzie, ten stan trwa nadal. Czasami
                                                    zastanawiam się, czy to się z wiekiem zmieni. Póki co, kopanie, plewienie i
                                                    inne robótki odrzucają mnie. Jeśli muszę coś zrobić, staram się, by trwało jak
                                                    najkrócej - pracuję jak stachanowiec - 350 % normy i jak najszybciej zapomnieć.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Ogród IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:35
                                                    Jarek nie polubisz,to nie przychodzi z czasem. Moja starsza siostra tez po
                                                    naszym liceum,nigdy nie lubila ogrodu,nie rozpoznaje roslin i niczego w ogole w
                                                    tej materii. To sie ma albo nie.A taka praca jaka Ty wykonujesz,nie,przynosi
                                                    niczego dobrego,no moze inni sa zadowoleni, ale dla Ciebie to nie jest
                                                    dobre.Zmuszanie, czy obowiazek powoduje, ze nie robisz tego dobrze.Mam
                                                    sasiadke,ktorej czasami daje cos z mojego ogrodu,ona traktuje ogrod z
                                                    przymrozeniem oka i efekt jest taki, ze jak juz posadzi to cos ode mnie to jest
                                                    zawsze krzywo tyl na przod i prawie do gory nogami i rzadko sie
                                                    przyjmuje.Dlatego prosze nie mecz sie ,rob to co lubisz, lepiej na tym wyjdziesz.
                                                  • Gość: Plis Re: Ogród Ewy czyli raj IP: *.futuro.kielce.msk.pl 07.04.06, 21:45

                                                    Może Ewo byście zademonstrowali te swoje ogrody, tj. zdjęcia w albumie
                                                    Zwako. Tobie na pewno nie odmówi pozawieszania fotek. Bedzie wiadomo o czym
                                                    mowa a i poznamy się tym samym lepiej.
                                                  • kazimierzp Nasze ogrody! Nasze Edeny! 08.04.06, 22:29
                                                    Nie mam ogrodu! Nie jestem miłośnikiem bezpośredniej pracy w ziemi! Lubię być w
                                                    śród zieleni, oglądać i wąchać kwiaty. Juz są białe przebisniegi, są
                                                    pierwiosnki, pokazały się wielobarwne krokusy! Zawsze na wiosnę rozbrajają
                                                    mnie! Niestety nie nastrajają do pracy w ogródku!:-(
                                                    Dzisiaj jeden z mych kolegów wypomniał mi, że ja się deklaruję jako człowiek
                                                    miastowy nie lubiący pracy w ziemi. Przyznałem mu rację, ale częściowo!:-)
                                                    Zapytałem się go czy: wykuwał w kuxni podkowy, podkuwał konia, kosił zboże,
                                                    doił krowę, mełł makę na żarnach, kosił kosą zboże, wiązał powrósła, ustawiał
                                                    mendle, młocił zboże cepami, czy też w młocarni? Okazało się, że ja choć "człek
                                                    miastowy" to smak tych wyżej wymienionych prac poznałem! Ale dalej uważam się
                                                    za miastowego który woli położyć się z dobrą książką na tapczanie, a nie
                                                    przerywać zbyt gęsto posadzone roślinki, prześwietlać drzewa owocowe, czy też
                                                    hakać w ogródku!
                                                    Mimo tych wszystkich obowiązków, wiosna jest najpiękniejszą porą roku! ( a może
                                                    dzięki tym obowiązkom!?!?!
                                                  • Gość: azja Re: Nasze ogrody! Nasze Edeny! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.06, 13:11
                                                    niemniej teraz jesteś miastowy i basta!
                                                  • kazimierzp Jestem miastowy! 09.04.06, 17:22
                                                    Tak i z tym się nie kryję, tyle ze posmakowałem różnych "wiejskich
                                                    przyjemności", działkowych prac i z wyboru jestem całkiem miastowy! Przez co
                                                    nie czuję się ani lepszy, ani gorszy!;-)
                                                  • Gość: azja Re: Jestem miastowy! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.06, 17:25
                                                    to naprawdę straszne.
                                                  • Gość: bary Re: Jestem miastowy! IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 10.04.06, 10:59
                                                    Jestem ciekaw, Ewo na ile ogród pozwala Ci znaleźć harmonię ze światem, bo
                                                    chyba na tym polega Twoja miłość do zielonego. Jak to się potem przenosi na
                                                    rodzinę i relacje z nią, podejrzewam, że ogród pozwala się wyciszyć, przemyśleć
                                                    to wszystko, co męczy człowieka. Ja wciąż szukam takiego czarownego miejsca, w
                                                    którym będę mógł na spokojnie wszystko przemyśleć...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ela Ogrod IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 10.04.06, 19:51
                                                    A kto pamieta jeszcze"Tajemniczy ogrod"?!?
                                                    "szlam"sladami "Corki kapitana okretu"-Sycylia,Taormina,Ani z Zielonego Wzgorza-
                                                    Avonlea,ktore ,jak sie okazalo,nosi nazwe Cavendish-a te wrzosowiska - ciagle
                                                    jeszcze przede mna...
                                                    Pozdrowienia ,nie tylko dla"ogrodnikow"!
                                                  • Gość: Ewa Re: Jestem miastowy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 00:20
                                                    Gdyby nie to ,ze w kolo inni ludzie inne ogrody, szczekajace psy itp, ziemia i
                                                    rosliny pochlonely by mnie bez reszty.Tak,nabiera sie dystansu.Mozna sie wyzyc
                                                    albo zacwiczys do cna, no a w domu rodzina sie cieszy,bo delikwent nie ma sil na
                                                    podskakiwanie. Mam dwa ogrodowe koty,obserwujace mnie bez ustanku, a jezeli nie
                                                    one pies ze mna jest,to tez bardzo dystansuje do klopotow dnia codziennego.
                                                    Dawniej kiedy bylam mala nasz ogrod byl przeogromny,potem zostal nam zabrany,
                                                    teraz brakuje mi przestrzeni, ktora wtedy byla. W kolo nie bylo zywej
                                                    duszy,istny raj.Nie wierze w zadne terapie np przytulanie sie do drzew, ale
                                                    wiem,ze mozna sie poczuc czescia malego swiata w momencie kiedy sie ten swiat
                                                    dobrze zna.Po naszej ostrej zimie,duzo roslin jest uszkodzonych,bo przez lata
                                                    lagodnych zim odzwyczaily sie od dlugich mrozow jak my zreszta.Mam takie
                                                    miejsce,zasloniete ze wszystkich prawie stron z widokiem na stare ogrody i to
                                                    jest troche Tajemniczy ogrod. Czasami wystarczy pare doniczek z czyms
                                                    unikalnym,czego nie ma nikt,co jest i zyje w zimne miesiace.
                                                    Postaram sie wyslac zdjecia.
                                                    Jak jednak pisalam, jednym jest dane innym nie.Nie sa przez gorsi,wola cos
                                                    innego i dobrze.





                                                  • Gość: bary Wielkanoc IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 11.04.06, 15:48
                                                    Trzeba zmienić temat, bo się jakoś wyciszyło nasze forum.
                                                    Kochani, jakie macie wspomnienia, odczucia związane z Wielkanocą. Jest to
                                                    największe święto chrześcijaństwa, jednak dla mnie Wigilia jest dniem
                                                    niedościgłym, jeżeli chodzi o atmosferę rodzinną i otwarcie na innych ludzi.
                                                    Jestem ciekaw, czy macie podobne odczucia.
                                                    Lany poniedziałek był dla mnie jedyną atrakcją świąt, pomijając całą rodzinę
                                                    przy stole.
                                                    Jak zajączki, prezenty i cała reszta?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: Wielkanoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 22:51
                                                    Jasne,ze lany poniedzialek byl najwaznieszy. U mnie w domu nie chodzilo o ilosc
                                                    tylko jakosc.Moja matka nie brala w tym udzialu.A my dwie i moj ojciec
                                                    stosowalismy rozne zasadzki. Potem przejely to nasze dzieci. A teraz nikt juz
                                                    nic nie robi.
                                                    Heniu,bylam dzisiaj na Szymanowskiego,male zmianyw twoim domu, a ogrod jest
                                                    malusienki, czego dawniej nie widzialam.A wiesz ,ze ten dom w ogrodzie to wedlug
                                                    dzielnicy Caringtony. Za zdjecia dziekuje,jak zawsze.
                                                  • Gość: zwako Re: Ogród Ewy czyli raj IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 11.04.06, 16:53
                                                    mozna juz powiesic obrazki z ogródkami na stronie ...
                                                    ja powiesilem pierwszy ...
                                                    pzdr
                                                  • Gość: Plis Re: Ogród Ewy czyli raj IP: *.futuro.kielce.msk.pl 11.04.06, 17:43
                                                    Kiedy ta strona Zwako, absolutnie nie chce mi być uległa. Pozdrawiam
                                                  • Gość: zwako Re: Ogród Ewy czyli raj IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 12.04.06, 17:04
                                                    instrukcja obslugi:

                                                    kiedy juz weszlismy na strone: spaces.msn.com/iilowroclaw
                                                    po prawej stronie na górze istnieje guzik: "sign in"(po angielsku), albo "abrir
                                                    la sesíon"(po hiszpansku)...

                                                    po nacisnieciu guzika pojawia sie strona do rejestracji...
                                                    nalezy wpisac adres e-mail: iilowroclaw@hotmail.com ...
                                                    a nastepnie w rubryce "password"(po angielsku), albo "contraseña"(po hiszpansku)
                                                    wpisac haslo:
                                                    parkowa

                                                    teraz otworzy sie ta sama strona, ale juz jako uzytkownik...
                                                    ...
                                                    mozemy dodac blogi, albumy, zdjecia do albumów... etc, etc
                                                    ...
                                                    slowniczek hiszpansko-polski:
                                                    crear ... stworzyc, nowy
                                                    modificar ... zmienic, edytowac
                                                    eliminar ... usunac, wyeliminowac...(tego prosze nie uzywac)
                                                    agregar entrada ... dodac "wejscie" (dodac nowy temat bloga)
                                                    publicar entrada ... opublicowac ...

                                                    ... jak nie wychodzi...
                                                    zawsze mozna wyslac do mnie...

                                                    pzdr
                                                  • Gość: Ela Re: Ogród Ewy czyli raj,albo-slowniczek.. IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.04.06, 23:28
                                                    mordowalam sie usilujac zrozumiec slowa-i nagle odkrylam ich"miedzynarodowosc"!
                                                    dobry byl pomysl z tym tlumaczeniem...a swoja droga -kiedys usilowalam sie w
                                                    ten sposob uczyc-francuskiego/projekt ciagle aktualny/.wiem ze -angielski ma
                                                    wiele zapozyczen-z francuskiego-i wymyslilam sobie ze jak je wyszukam, to "dwie
                                                    pieczenie"...a moja znajoma zna hiszpanski-i przez to
                                                    rozumie /pisany?/angielski...skomplikowane..
                                                    W Szwecji w okr.przed -wielkanocnym ubiera sie kolorowymi piorkami galazki
                                                    wierzby,robi z tego "bukiety",galazki wypuszczaja listki... niektorzy
                                                    upiekszaja w ten sposob krzewy przed domkami-wiosenny widok.A w wigilie 1-go
                                                    maja pali sie ogromne ogniska-takie "ichnie"topienie marzanny"...
                                                    Pogodnych Swiat wszystkim"Dwojkowiczom"!
                                                  • Gość: zwako Re: Nie ma.... IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 04.04.06, 19:55
                                                    "...Takie samo zdanie mam na temat marksistów, którzy nie czytają
                                                    Marksa etc. etc..."

                                                    chyba lepiej czytac hegla... marks go tylko skopiowal...
                                                  • Gość: Ela Re: Ewie IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 03.04.06, 09:31
                                                    Przy takich pracach wspanialy jest zapach -ziemi.Ale pewnie to sie odkrywa
                                                    dopiero po latach,bo "cierpialam"jak mialam sie udzielac na naszej
                                                    dzialce,ktora mielismy na Bujwida.Dla Ojca to byl-azyl...
                                                    A ja oblozylam sie pudlami-zdobyczami z letniego domku-i nie moge sie rozstac z
                                                    zawartoscia.Tyle "dobra"...mam ,niestety ,nature"zbieracza".Niestety.Cieplutko
                                                  • Gość: Ewa do Eli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 00:02
                                                    Twoj ojciec bylby moim przyjacielem. Trzeba wlozyc palce do ziemi wtedy czuje
                                                    sie jak wszelka zlosc umyka,wychodzac przez palce.Zawsze wacham ziemie,ona
                                                    roznie pachnie z wielu powodow.Nie umiem przestac pracowac w ogrodzie,potem sie
                                                    przewracam,wstaje i znowu to samo.Od najdawniejszych lat uciekalam do roslin i
                                                    owadow.Dobrze, ze zauwazylas istnienie ziemi,nie kazdy moze.
                                                    Moj dziadek mial bardzo piekne rece i pracowal bez rekawiczek,bo ich wtedy nie
                                                    bylo.Mowil mi ,ze rece zabrudzone ziemia powinno sie myc z poczatku woda,na
                                                    koncu mydlem. Dlaczego tego nie pamietam,ale tak robie.
                                                    Kiedys wyrzucisz,doczekasz sie,nie bedziesz miala juz miejsca.Dlatego teraz sie
                                                    nie martw.
                                                    Jarek i inni.Nie mam pary do napisania dzisiaj,temat jest szeroki i niezmiernie
                                                    ciekawy i bardzo osobisty w naszych czasach ,dawniej ludzie przyjmowali wiare i
                                                    nie analizowali.Sek w tym czy ma sie potrzebe wiary czy nie.
                                                  • Gość: Henry Re: do Eli IP: *.production / 209.245.22.* 04.04.06, 01:26
                                                    U was juz jest poznow w nocy, a ja przed chwila wrocilem z konferecji w Denver
                                                    i nie opoarlem sie przyzwyczajeniu czytania Waszych postow. Niezmiernie ciekawy
                                                    temat. Ja juz dawno zauwazylem ze w Polsce nikt nie czytal Bibli. Tutaj
                                                    czlonkowie kazdej religi chrzescianskiej , wlaczajac w to Katolikow studiuja
                                                    biblie. Dla tego tez tak malo Katolikow jest w USA. Sam przeczytalem biblie w
                                                    tlumaczeniu polskim i angielskim. Radze to zrobic wszystkim. Ewa bardzo
                                                    ciekawie opisalas prace na ogrodzie. Ja tez ja bardzo lubie. Nigdy nie ubieram
                                                    rekawiczek. Naprawde nie ma nic lepszego niz przelatujaca przez palce zyzna,
                                                    wilgotna gleba. Bardzo lubie prace na ogrodzie. U mnie juz kwitna narcyzy i
                                                    chiacenty. Za kilka dni zakwitna tulipany. Powoli zaczynaja zielenic sie
                                                    drzewa. Gdyby nie silne wiatry z gor, takie jak halny w Polsce, bylo by calkiem
                                                    fajnie. Jest cieplo i slonecznie. Mysle ze juz niedlugo spotkamy sie w
                                                    Rezydencie i podyskutujemy szeroko, przy piwie na wszystkie poruszane tutaj
                                                    tematy.
                                                  • Gość: Henry Re: do Eli IP: *.production / 209.245.22.* 04.04.06, 01:28
                                                    U was juz jest poznow w nocy, a ja przed chwila wrocilem z konferecji w Denver
                                                    i nie opoarlem sie przyzwyczajeniu czytania Waszych postow. Niezmiernie ciekawy
                                                    temat. Ja juz dawno zauwazylem ze w Polsce nikt nie czytal Bibli. Tutaj
                                                    czlonkowie kazdej religi chrzescianskiej , wlaczajac w to Katolikow studiuja
                                                    biblie. Dla tego tez tak malo Katolikow jest w USA. Sam przeczytalem biblie w
                                                    tlumaczeniu polskim i angielskim. Radze to zrobic wszystkim. Ewa bardzo
                                                    ciekawie opisalas prace na ogrodzie. Ja tez ja bardzo lubie. Nigdy nie ubieram
                                                    rekawiczek. Naprawde nie ma nic lepszego niz przelatujaca przez palce zyzna,
                                                    wilgotna gleba. Bardzo lubie prace na ogrodzie. U mnie juz kwitna narcyzy i
                                                    chiacenty. Za kilka dni zakwitna tulipany. Powoli zaczynaja zielenic sie
                                                    drzewa. Gdyby nie silne wiatry z gor, takie jak halny w Polsce, bylo by calkiem
                                                    fajnie. Jest cieplo i slonecznie. Mysle ze juz niedlugo spotkamy sie w
                                                    Rezydencie i podyskutujemy szeroko, przy piwie na wszystkie poruszane tutaj
                                                    tematy. Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ela Re: do Eli-Ewie IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 06.04.06, 11:17
                                                    Zamiast tradycyjnego potepiania mojego"balaganiarstwa"-tyle otuchy i
                                                    optymistycznego "widzenia swiata"!Dzieki!a ta milosc do ziemi tym wieksza,im
                                                    wyzej mieszkam..
                                                    I cieszy mnie ta "nasza strona"-inspiruje do "przebudzenia".A moze i wiosna
                                                    swoje robi?Wylazly krokusy,a tam gdzie zacisznie i slonecznie-liscie
                                                    tulipanow...
                                                  • hasbeen Re: 1968 05.04.06, 12:27
                                                    > Już chyba na tym forum o tej lekcji polskiego pisałem. Było to wizytacja
                                                    lekcji języka polskiego prowadzonej przez panią Cichocką.

                                                    dodam, że wizytatorom nie podobał się także wiszący na ścianie w klasie cytat z
                                                    Goethego „Ten tylko na wolność zasłużyl i życie , kto je zdobywa wciąż na
                                                    nowo”. Opowiedziała to nam Cichocka wiele lat później.

                                                    > Co do przywoływania przeze mnie "pochodzenia".

                                                    hmm ... Kazimierz może cię to boleć ile zechcesz ale to nie tobie wpisywano w
                                                    podstawówce w pamiętniku "Na górze róże, na dole cytryny wyjeżdżaj Żydzie do
                                                    Palestyny" ... Zamiast szanować decyzję ukrywania pochodzenia czy nie jest to
                                                    raczej pytanie co to za społeczeństwo, które nie wybacza odmienności ? Ale to
                                                    inny temat. Aby nie popaść w ton dramatyczny, przypomnę historię Antoniego
                                                    Słonimskiego, który zapytany kiedyś czy Centkiewiczowie to Żydzi,
                                                    odpowiedział : "Tak, i w dodatku polarni !".
                                                  • kazimierzp Re: 1968 05.04.06, 13:46
                                                    Dlatego robię wszystko aby tego typu nastawienie było inne. Cieszę się też z
                                                    różnych przejawów przełamywania tego typu ksenofobicznych zachowań (festiwal
                                                    kultury na Kazimierzu w Krakowie, działania wokół czterech świątyń we Wrocławiu
                                                    (synagogi "Pod białym bocianem", kościoła św. Antoniego, kościoła
                                                    ewangielickiego i cerkwi prawosławnej). W poprzednim poście pisałem i cytowałem
                                                    dominikanina z Krakowa, tam na tamtej stronie gdzie są jego nauki jest też
                                                    wykład "Homo idiota". W nim taki fragment:
                                                    "W jaki sposób można byłoby zarysować swego rodzaju fenomenologię głupoty, a
                                                    zarazem portret homo idioty? Sądzę, iż cechą wyróżniającą głupca jest to, że
                                                    wszystko wydaje się dlań proste i oczywiste. Bardzo lubi proste klucze
                                                    wyjaśniające całą rzeczywistość; dlatego jest też idealnym konsumentem zarówno
                                                    propagandy jak i reklamy. Producenci zarówno politycznej propagandy jak i
                                                    reklam, znający dokładnie psychologię głupca, wiedzą dokładnie jak do niego
                                                    trafić i wywołać pożądany skutek. Dlatego też głupiec uwielbia klucze
                                                    wyjaśniające rzeczywistość i to każdą – polityczną, socjologiczną i
                                                    psychologiczną. Jedną z umiłowanych ideologii głupca jest spiskowa teoria
                                                    historii. Na tej zasadzie głosi hasła, że wszystkiemu winni są Żydzi, albo –
                                                    jak napisano w książeczce dla współczesnych „idiotów” pt. „Kod Leonarda da
                                                    Vinci” Dana Browna – np. Opus Dei. Odbywa się to jakby według wzoru na zmienną
                                                    x, albo y, na miejsce której można wstawić Żyda, cyklistę, katolika, Murzyna
                                                    lub homoseksualistę i to ci wszystko wyjaśnia. Pod tym względem głupcy mają
                                                    aurę tęczową, w której mieszczą się wszystkie kolory – z prawicy, lewicy i
                                                    centrum. Byle tylko znaleźć proste klucze wyjaśniające. Głupiec bardzo nie lubi
                                                    komplikacji. Nie dociera do niego, że każdy człowiek jest inny, że często
                                                    problemy nie są proste do rozwiązania."
                                                    Resztę tego tekstu znajdziesz tu:
                                                    www.dwunastka.krakow.dominikanie.pl/wyklady/13_Fc.doc
                                                    Im więcej tego typu autorytetów dotrze do ludzi, tym mniej będzie różnego
                                                    typu "-izmów". Byłem w 2000 roku w Izraelu, spotykałem tam różnych Żydów z
                                                    Polski. Wśród nich też są różne fobie. Im mniej będzie granic, im mniej będzie
                                                    przeszkód w kontaktowaniu się ludzi tym tego typu nacjonalistycznych zachowań
                                                    będzie mniej. Im bardziej będą rozbudowane syndromy oblężonej twierdzy tych
                                                    takich fobii będzie więcej.
                                                    Za tamte obraźliwe wpisy, zamiast ich autorów, serdecznie Cię przepraszam!
                                                  • Gość: Ewa Re: Józef Reich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 23:35
                                                    Nie mialam z nim zajec, ale w moich czasach byl dyrektorem od spraw nauki,czy
                                                    cos w tym stylu.Wiele mu zawdzieczam.To byl myslacy ,nietuzinkowy czlowiek.
                                                    Tak,bardzo niesprawiedliwie go potraktowano.
                                                  • Gość: Ewa Re: 1960 -1964 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 23:23
                                                    Zenek Sznajd jest profesorem fizyki i jest szefem Instytutu Niskich Temperatur
                                                    we Wroclawiu. Niewiele sie zmienil.Ostatnio nawet mialam od niego fotografie
                                                    waszej klasy w malym albumie.On moze wiedziec co sie dzieje z reszta,bo ja nie
                                                    wiem. Podam Ci do Zenka telefon domowy o71 362 85 66.Powodzenia.
                                                  • Gość: NEMO Re: Jak wszyscy to i ja... IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 25.03.06, 05:07
                                                    Nie odczuwam, ze cokolwiek jest mi zarzucane a jedynie wymieniamy poglady i od
                                                    czasu do czasu sie nie zgadzamy - i oby tak pozostalo. Na czym ma polegac
                                                    dyskusja jesli wszyscy maja identyczne zdanie?
                                                    A z tym byciem "wspanialym" - to chyba nie o mnie? Choc pomyslawszy chwile
                                                    doszedlem do wniosku, ze cos w tym jest. Moze postawie sobie pomnik, taki na
                                                    koniu, z reka wyciagnieta w dal, ku swietlanej prz(y)(e)szlosci.....?? (Bohater
                                                    wsparty o krawedz biurka i zapatrzony w komputer dlugo i bardzo madrze mysli -
                                                    w przeciwienstwie do innego bohatera, ktory zapytany co robi, odpowiedzial:
                                                    mysle bezmyslnie )

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: zwako tomorow belongs to me IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 25.03.06, 11:22
                                                    plis, badzmy sprawiedliwi...:)
                                                    nie cale zlo tego swiata wywodzi sie z jego lewej strony...

                                                    proponuje ugode...
                                                    ktos kiedys powiedzial, ze gorszy od faszyzmu jest fanatyzm...
                                                    i ja tak wlasnie mysle...
                                                    potepiajmy fakty i nie szukajmy "istoty" zla, bo wnioski dla kazdego sa rózne...

                                                    jestem lewicowcem, ale nie dal bym sie za to zabic...
                                                    ...

                                                    co wiecej. uznaje "zaslugi" nacjonalistów w walce o odzyskanie niepodleglosci..
                                                    ...
                                                    musze sie przyznac:
                                                    podziwiam naszych dziadów, którzy walczyli za nasza flage, jezyk, tozsamosc
                                                    narodowa...
                                                    chyba teraz, niebylbym w stanie poswiecic zycia dla kawalka sukna...
                                                    (tu musze podkreslic, ze uwazam sie tez za wielkiego "patriote" i zawsze gdy
                                                    moge podkreslam moja polskosc)

                                                    potepiam wszystko co jest totalitarne... niezaleznie od koloru tegoz...
                                                    nigdy nie bronilem i nie bede bronil rezimu komunistycznego w polsce...
                                                    ale tez nie bede zachwalal franca, czy pinocheta za to, ze "uchronili" swoje
                                                    narody od "przeklenstwa komunizmu"...
                                                    (uchronili je, wprowadzajac inne "przeklenstwa")

                                                    pzdr
                                                  • Gość: zwako Re: tomorow belongs to me IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 25.03.06, 12:46
                                                    tomorow belongs to me...
                                                    to slowa refrenu piosenki z "kabaretu" boba fossa...
                                                  • Gość: tadeusz Re: tomorow belongs to me IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:42
                                                    Ktos pamieta "Niedziele na Glownym" Mlynarskiego ? Narod kocha, gdy zawieje
                                                    Zachodem.
                                                  • Gość: Plis Re: tomorow belongs to me IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 16:44
                                                    Z tobą Zwako zero problems. Chwiejny lewicowiec który postępuje jak rasowy
                                                    prawicowiec..... Z fanatykami najłatwiej się dogaduję bo wiadomo o czym
                                                    rozmawiamy.....z socjalistami i socjalizmem jest jak z chwastami i mikrobami
                                                    chorobotwórczymi. Gdyby je wytepić do cna świat by posmutniał i zubożał.....
                                                    myślę ze Ewa podparła by tą tezę i ładnie ją wam wyklarowała, o pożytkach ze
                                                    szkodników .....czy to może być ta zaklinana płaszczyzna porozumienia, czyli
                                                    kółko graniaste?......No właśnie, a gdzież jest azja, czy bez niej kółko
                                                    graniaste być zechce?...... Pogodnej aury i ducha
                                                  • Gość: zwako Re: tomorow belongs to me IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 27.03.06, 19:12
                                                    no nie wiem....
                                                    czasami jestem fanatycznie antyfanatyczny...;)

                                                    ...
                                                    jedna ciekawa uwaga...
                                                    zanim zaczelismy rozmawiac, o tym czy na prawo, czy na lewo....
                                                    bylem przekonany, ze ty plis, jestes jak ja ...na lewo...
                                                    (z moich ust to komplement)
                                                    a tu widze, ze i ty mnie widzisz jako "rasowego prawicowca"...

                                                    hehehe

                                                    moze nie jestes takim prawicowcem, jak myslisz... ani ja takim lewicowcem, jak
                                                    mi sie wydaje...

                                                    calusy dla wszystkich proletariuszy...;) i nie tylko...
                                                  • Gość: NEMO Re: tomorow belongs to me IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 27.03.06, 19:38
                                                    Plis, please,
                                                    Podaj definicje "prawicowca" i "lewicowca".

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Plis Re: tomorow belongs to me IP: *.futuro.kielce.msk.pl 27.03.06, 19:45
                                                    NEMO, jak wchodzisz na salę posiedzeń plenarnych parlamentu to ci którzy siedzą
                                                    po prawej stronie to lewica, inni którzy siedzą po lewej stronie to oczywiscie
                                                    prawica. Dobrze że nie pytasz o tych po środku bo był bym w kłopocie.
                                                  • Gość: NEMO Re: tomorow belongs to me IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 27.03.06, 19:49
                                                    To jest unik ze strony Kolegi.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: Kwaśniewski, ZSMP, ... IP: *.production / 209.245.22.* 24.03.06, 19:10
                                                    Jak juz wspomnialem w ostatnich dniach prezydentury Kwasniewskiego mialem
                                                    okazje spotkac sie z nim osobiscie. Zrobil na mnie i moich przyjacielach
                                                    Amerykanach wspaniale wrazenie. Sympatyczny, elokwentny, potrafil odpowiedziec
                                                    studentom na kazde nawet najbardziej klopotliwe pytania. Jego zona bardzo mila
                                                    i chetna do rozmow. Moim zdaniem prowadzil bardzo dobra polityke zagraniczna.
                                                    Kaczynski z tego co wiem bardzo sie skompromitowal jako osoba. Musimy pamietac
                                                    ze w polityce zagranicznej wielka role odgrywaja przyjaznie osobiste. Dla tego
                                                    tez chaslem naszej Sister City jest "Przyjazn miedzy ludzmi jest poczatkiem
                                                    przyjazmi pomiedzu narodami" W cagu tych lat odwiedzilo Brighton kilkadziesiat
                                                    osob z Ziebic i kilkadziesiat osob z Brighton odwiedzilo Ziebice. Tutaj nikt
                                                    zlego slowa nie wypowiada o Polsce i Polakach. Wpros przeciwnie Polska i Polacy
                                                    dazeni sa ogromna sympatia. Mamy nawet dwa malzenstwa i szykuje sie trzecie
                                                    Polsko-Amerykanskie. Dzisiaj wieczorem idziemy na wyklad i spotkanie z Walesa.
                                                    Ciekawe jakie on zrobi wrazenie? Opisze wam to jutro.
                                                  • Gość: tadeusz Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 20:53
                                                    Przypomnienie : takie jest zycie.
                                                  • Gość: Henry Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: *.production / 209.245.22.* 24.03.06, 18:56
                                                    Nemo, ja doladnie robie tak samo. Od lat juz nie daje pieniedzy na zadne partie
                                                    lub organizacje. Jedyna co robie to place skladki czlonkowskie a pieniadze lub
                                                    pomoc przekazuje konkretnym osobom. Jezeli jest to Lion Klub to place za wizyte
                                                    u okulisty, Jezeli jest to Sister Cities to sprowadzany uczniow z Ziebic itd.
                                                    Ale politycznie jestem raczej konserwatywny, ale glosuje zawsze na osobe a nie
                                                    na partie. W USA jestesmy w leprzej sytuacji bo zgodnie z konstytucja okregi sa
                                                    jedno lub dwu osobowe i glosuje sie na konkretna osobe.
                                                  • Gość: NEMO Re: Bede pisal krotko - okolo 8 godzin IP: 5.6.2R1D* / *.saix.net 24.03.06, 19:09
                                                    Milo "slyszec", ze jednak sie zgadzamy w sprawach czysto ludzkich i
                                                    zasadniczych.


                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                  • Gość: Henry Re: DO Henryego IP: *.production / 209.245.22.* 24.03.06, 18:08
                                                    Serdecznie dziekuje. Moze jednak wybierzesz sie w czerwcu do Wroclawia.
                                                    Powspominamy przy piwie stare czasy.Man nadzieje ze spotkamy sie wszyscy gdy
                                                    Amerykanie juz odjada.
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Plis Re: DO Henryego IP: *.futuro.kielce.msk.pl 24.03.06, 18:56
                                                    Narazie niczego nie wykluczam ale realia, mało prawdopodobne.
                                                  • Gość: tadeusz Re: Architektura i zona IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:09
                                                    Jak mozna ? Bardzo prosto !
                                              • Gość: zwako Re: Architektura IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 20.03.06, 20:14
                                                kazio.
                                                nie wiem czy byles w casa batllo, albo la pedrera....
                                                ...ja owszem, i chcialbym tam mieszkac....

                                                ...co do kiczu... secesja, albo modernizm... to powiedzmy pierszy pop-art w
                                                historii...ale kicz pojawia sie raczej, gdy zaczynaja dzialac nasladownicy
                                                "mistrzów"...
                                                poza tym jego rozwiazania architektoniczne tez sa genialne...
                                                w piwnicach sagrady famili wisi projekt katedry..."do góry nogani"z
                                                podwieszonymi woreczkami z piaskiem... tak sprawdzal rozlozenie sil w lukach...

                                                ...
                                                swego czasu pytalem sie o prace na "sagrada familia".. ale jako rzezbiarz mnie
                                                nie chcieli... a jako murarz... mialem za daleko...

                                                ...
                                                ewa
                                                gaudi zginal (a'propos naszej pogawedki)..pod kolami tramwaju...
                                                ...
                                                ale mysle, ze nie zrealizowal swoich marzen...(przynajmniej nie wszystkich)
                                                ..moze nie zdazyl... albo raczej byl czlowiekiem nierozumianym w swojej epoce...

                                                ...zostawil nieskonczone (a czesto nierozpoczete) projekty...
                                                sagrada familia, katedra na mallorce, wiezowce w nowym jorku...
                                                ...
                                                ostatnio rozpoczeto proces beatyfikacyjny......hihi moze zostanie swietym...
                                                ...

                                                kiedy mialem 7 lat, mój brat, w nagrode za dobre oceny, otrzymal ksiazke;
                                                "przygody architektury xx wieku"...
                                                wlasnie wtedy zakochalem sie w pacy henry van de velde, victora horty, a
                                                przedewszystkim antonio gaudiego...
                                                i juz mi tak zostalo...

                                                pzdr

                                                • kazimierzp kicz, a prawdziwa sztuka! 20.03.06, 21:08
                                                  Z ubolewaniem stwierdzam, że w Hiszpanii nigdy nie byłem choć akurat to państwo
                                                  ze swoją architekturą bardzo mnie pociąga. Na razie zwiedzanie krajów Europey
                                                  zakończyłem na granicy Francji.
                                                  Jak napisałem Gaudi mnie zachwyca i uwazam, że jego geniusz spowodował że tym
                                                  co stworzył tej granicy między sztuką, a kiczem nie przekroczył. Jednym z moich
                                                  najbardziej ulubionych albumów architektury to bogato ilustrowana monografia
                                                  Gaudiego. Ogladając zdjęcia wnętrz Casa Batiló jest pod wrażeniem tych
                                                  kształtów, gry świateł, śmiałosci w stosowaniu róznych materiałów. Nie wiem
                                                  tylko czy chciałbym w tych wnętrzach mieszkać. Bałbym się cokolwiek ruszyć,
                                                  zmienić, dotknąć. Życie w pięknie nie zawsze daje tak potrzebny człowiekowi
                                                  luz, spokój.
                                                  Marzę o tym aby móc przespacerować się po parku Guell. Niektóre z rozwiązań
                                                  zastosowanych tu przez Gaudiego są rewelacyjne, a wnętrza, czy kryte alejki
                                                  parkowe które tu stworzył powalają swym urokiem. Przypuszczam, ze przekaz
                                                  fotograficzny to tylko namiastka wrażen rzeczywistych.
                                                  Sagradę Familie chciałbym obejrzeć już w całości. Ciekaw jestem czy doczekamy
                                                  tego momentu.
                                                  W tym roku wybieram się z żoną do Ziemii Świętej (na przełomie kwietnia i
                                                  maja) w przyszłych latach jeżeli zdrowie i kasa pozwolą to Hiszpania i
                                                  Portugalia.
                                                  Zgadzam się z Tobą, że kicz to jest prymitywne nasladownictwo mistrzów i to
                                                  jeszcze robione pod niewyrobione gusta potencjalnych nabywców.
                                              • Gość: azja Re: Architektura IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 22:27
                                                ja bywam w auli leopldina oraz w oratorium marianum, z przyczyn muzycznych głównie,ale kilka razy w roku( nie wiem czy to często?). i tylko muzyka mnie tam potrafi zatrzymać. nie ma tam ani jednej oryginalnej plamy, pęknięcia ani fresku, wszystko pachnie tynkiem, gipsokartonem i świeżą farbą plakatową, i tamtejsze malarstwo iluzjonistyczne poszło sie pie..ć nie wiem z kim nie wiem gdzie, gaudi przy tym jest wręcz brodatym akademikiem. wspomniane putta budzą we mnie zawsze skojarzenia zawodowe- w muzeum anatomii AM trzymają takie stadami w słojach od czasów międzywojnia.
                                                • Gość: azja stoliczka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 22:53
                                                  a co mi tam, mogę pogadać ze sobą..zatem wróciłam przed chwilą z drugiego po wrocławiu mego ulubionego polskiego miasta- z wawy. zawsze tam wydarzają mi się rzeczy dobre- dziwne to zatem miasto. nawet przed ryzkownymi przdsięwzięciami sypiam w wawie spokojnie, nie budząc się ani na siku, ani z powodu zmory.
                                                  i ona ma taki rozmach, ponadto taki egzotyczny koloryt, gdybym lubiła cyrk to porównałabym wawę do cyrku. z całą pewnością jest nieokiełznana, jak wrzące mleko.a ja kocham mleko.
                                                  • Gość: bary Re: stoliczka IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 21.03.06, 08:20
                                                    O Gaudim się nie zająknę, bo po tulu wpisach nie ma to już sensu - wszystko
                                                    zostało powiedziane. Jeżeli chodzi o stolycę - jest to miasto, które wysysa
                                                    człowieka. Przez pół roku mieszkałem w Warszawie (budowałem oddział firmy, w
                                                    której pracowałem) i nie udało mi się spotkać z kumplami, którzy też tam
                                                    pracowali. Wychodzili do pracy raniutko, wracali o 22 i wypijali piwo na
                                                    kanapie, ok. 2 nad ranem przebudzali sie, ściągali garnitury i kładli się spać,
                                                    wstawali nad ranem... To jakiś kosmos i tylko z tym Warszawa mi się kojarzy.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Jarek
                                                  • Gość: Ewa Re: stoliczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 11:08
                                                    Tez nie lubie Warszawy,w czasie studiow mialam tam dwie praktyki i teraz dosc
                                                    czesto tam jezdze z racji rodzinnych kontaktow.
                                                    Najlepsze w tym wszystkim jest to ,ze kazde z nas ma swoje zdanie i nikt z tego
                                                    powodu na niego nie napada i nie usiluje za wszelka cene przekabacic.
                                                  • kazimierzp Warszawa 21.03.06, 12:39
                                                    Warszawa ma rózne miejsca: urokliwe, ciekawe, a są i hałaśliwe, jarmarczne. Tak
                                                    jak każde miasto. Za komuny w kazdym państwie demoludów stolice to były miejsca
                                                    przyciągajace wszystkich: ludzi nauki, kultury, polityki bo tylko w stolicach,
                                                    przy władzy mozna było coś uzyskać. Teraz, w czasach samorządności poszczególne
                                                    miasta wybijają się na pełna samodzielność, na bycie atrakcyjnym. I takie się
                                                    stają. Ostatnie rozdanie paszportów "Polityki" pokazało, że najwiecej w
                                                    kulturze dzieje się we Wrocławiu!:-)
                                                    Może miną w nas wszystkich fobie wobec stolicy. Nie jest ona taka najgorsza.
                                                    Warszawiacy (Ci najstarsi, jeszcze przedwojenni, najczęściej są poza swym
                                                    rodzinnym miastem) nie sa tacy najgorsi. Powoli wyścigi szczurów stają się
                                                    jakby wolniejsze, ludzie zaczynaja zauważac innych, szukają tez innego sposobu
                                                    życia niż pęd do kariery.
                                                    Z wiosennym pozdrowieniem, lekko zagrypiony, ale pełen optymizmu KazimierzP
                                                  • Gość: azja Re: Warszawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 13:18
                                                    ja tam kocham ją całą. to jak z kobietą: jest jak róża-nie ma przodu, nie ma tyłu.
                                                  • Gość: Henry Re: Warszawa IP: *.production / 209.245.22.* 21.03.06, 15:39
                                                    Od kad moja mama sprzedala dom na Zalesiu i w wieku 85 lat postanowila powrocic
                                                    do miasta swojej mlodosci odwiedzam z musu Warszawe. Nie naleze do tych ktorzy
                                                    zachwycaja sie jej urokiem. Pamietam cazsy gdy wyburzano calkiem dobre domy we
                                                    Wroclawiu i wywozono cegle do Warszawy. Czy ktos jeszcze pamieta kolejke z
                                                    wozkami wiozacymi te cegly z placu Dominikanskiego na dworzec? Wroclawskie
                                                    tranwaje, jaki to byl urok dla nas dzieci kupiemie biletu za 15 groszy i jazda
                                                    w nieznane. Jezdzilismy wszystkimi liniami do konca i oczywiscie 0 w kolo
                                                    Wroclawia. Wroclaw jest dla mnie najpiekniejszym miastem. Wiele miast
                                                    widzialem, w wielu mieszkalem ale to nie to samo. Mam potezna bibliografie o
                                                    Wroclawiu. Znajomi znaja moje zainteresowania i znosza mi co znajda. Ostatnio
                                                    moja znajoma kupila mi na aukcji piekny miedzioryt ratusza z konca XVIII wieku.
                                                    Jeszcze ze straganami w kolo rynku. Moim ulubionym architektem jest Frank Lyod
                                                    Wright. Kilka miesiecy temu bylem w jego pracowni. To on swoja architektura
                                                    zmienil nasze zycie. Rozpisalem sie za wiele. Koncze.
                                                  • Gość: Plis Re: Warszawa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 21:07
                                                    Henry, czy masz w swoim zbiorze dwutomową książkę Joanny Konopińskej TAMTEN
                                                    WROCŁAWSKI ROK 1945-1946 DZIENNIK i WE WROCŁAWIU JEST MÓJ DOM, To wyszło w
                                                    Wydawnictwie Dolnośląskim. Drugą pozycję kupiłem kiedyś z przeceny 10
                                                    egzemplarzy a drugą sobie skserowałem. Nie mogę wyjść ze zdziwienia że ta
                                                    książka nie jest we Wrocławskich szkołach lekturą obowiązkową a już na wyspie
                                                    napewno. Bo ona jest właśnie o Wyspie głównie o Biskupinie, Dąbiu...POLECAM.
                                                  • Gość: Henry Re: Warszawa IP: *.production / 209.245.22.* 21.03.06, 21:46
                                                    Ale mnie zaskoczyles bo tych pozycji nie mam i nie wiedzialem ze istnieja. Przy
                                                    okazji pobytu we Wroclawiu bede szukal ich w ksiegarniach.
                                                  • Gość: Plis Re: Warszawa IP: *.futuro.kielce.msk.pl 21.03.06, 22:49
                                                    W księgarniach niema szans,
                                                  • Gość: azja Re: Warszawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 22:57
                                                    ale jest fajne miejsce, gdzie można nabyć szuwaks, mydło i powidło, więc może i białe kruki bibliofilskie. za dworcem świebodzkim, wzdłuż torów.
                                                    obowiązuje tam pewne nie znane mi wcześniej( zanim nie przeszłam się wzdłuż torowiska) ekonomiczne prawo,że "każdy towar znajdzie nabywcę".
                                          • Gość: tadeusz Re: pamiec IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:18
                                            Ostatnim architektem ?
                                            • Gość: azja Re: pamiec IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.06, 15:22
                                              J.C. jest ostatnim architektem?
                                        • Gość: Ela Re: pamiec IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 20.03.06, 00:48
                                          Hej Jarek! znami ci ja te tesknoty.prawie 30 lat mieszkam poza,a cala czuje sie
                                          dopiero-we wroclawiu.lat mi ubywa,sil do "deptania"przybywa-najpierw park
                                          szczytnicki,potem ostrow tumski,rynek,szewska...juz odfajkowuje dni w
                                          kalendarzu do wyjazdu...a mieszkalam"trzy kroki"od szkoly...mam spore albumy
                                          zdjec w-wia-swoje i "cudze",i tak sobie ,czasem ,smetnie mysle-ze one maja
                                          wartosc-dla mnie,jak kiedys wspomnienia o lwowie dla moich rodzicow..
                                          • bary1968 Tramwaje 20.03.06, 10:26
                                            Słuchajcie kochani - ja oczywiście też pamiętam stare tramwaje, więc się nie
                                            rozpisuję. Ciekawostka - w jednostce ZMECHU na Czajkowskiego stał wagon
                                            tramwajowy - wojsko było uczone zachowania się w czasie przepustek.
                                            Podejrzewam, że pozoranci robili za kobiety w ciąży itd.... To był początek
                                            lat '70, czas, kiedy społeczeństwo dopiero uczyło się miastowości.
                                            A propos nazw regionalnych Hanys to mieszkaniec Opolszczyzny, a Ślązak to
                                            Ślązak...
                                            Kielcok wiadomo - nosi scyzoryk, czego jestem żywą ilustracją, he he.
                                            Pozdrawiam
                                            Jarek
                                            • Gość: Plis Re: Wiosna IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.03.06, 14:50
                                              C:\Documents and Settings\HIREK\Moje dokumenty\Moje obrazy
                                              • Gość: Plis Re: Wiosna IP: *.futuro.kielce.msk.pl 20.03.06, 15:11
                                                W efekcie nieuctwa zamiast Wam sobie złożyłem zyczenia. Liczą się intencje :}
                                      • Gość: Plis Re: pamiec IP: *.futuro.kielce.msk.pl 19.03.06, 10:33
                                        Niemcy to mieli tramwaje na lato z odkrytymi pomostami oraz odrębne na zimę,
                                        całe zakryte. Po wojnie, ze wzgledu na ubytki w taborze, przy
                                        kilkudziesięciostopniwych mrozach(bywały,bywały) też się jeżdziło na letniaka.
                                        Ale co wy o tych tramwajach, jesteście METROpolią. O swoich bolidach piszcie to
                                        jest temat!
                      • Gość: Plis Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.futuro.kielce.msk.pl 17.03.06, 15:17
                        Miła EWO, pozwól ze dopytam, na tej przełęczy to naprawdę przeszłaś na drugą
                        stronę rzeczywistości czy sięgałaś tam wzrokiem tylko czy aż. No nie, wzrokiem
                        to chyba znacznie wyżej. Nie wiem w co wierzyć. Sam mniemałem że to syn
                        (starszy) was tam wywiódł ale okazuje się być inaczej. Z moją emigracją jest
                        równie blisko co banalnie. Kiedyś zdarzyło mi sie uchwycić i wyciągnąc spod
                        koła 12-ki jakąs studentkę gdy wisiałem w charakterze grona na stopniach
                        tramwaju. Wy szusujący w swoich klimatyzowanych bolidach światowych
                        marek,pewnie nie wiecie co to grona, możecie popytać starszch albo poszukać w
                        encyklopedii. Ja jej nie zapamiętałem raczej wściekły, ona mnie tak. Kiedy
                        zacząłem pojawiać się na wieczorkach w Pancerniku na Tramwajowej wpadłem w
                        zastawione sidła, nikt ręki nie podał, i... Owa studentka znalazła się w
                        Kielcach z wyroku nakazu pracy a ja z wolnęj(?!) woli niebawem
                        za nią. No i funkcjnujemy tutaj. Nie jestem pewien czy to co napisałem jest w
                        zwiazku z twoim pytaniem ani czy cokolwiek z tego wynika. Jeśli rzeczywiście
                        potrafisz coś wyprowadzić, podziel się. A tych opowiadań to ci tak lekko nie
                        przepuścimy. He,he... Możę potrzebujesz recenzenta bądz korektora, jedynie na
                        krytyka to nie widzę kandydata. Bay bay.
                        • Gość: Ewa grona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 00:34
                          Plis,to Azja i Jarek nie moga wiedziec o gronach tramwajowych,a ja a
                          jakze.Pamietaj ,ze kolo mnie jest stadion i tam w trakcie roznych zawodow
                          jezdzily nawet E tramwaje i wisialo sie gdzie sie dalo. Kiedys ja tez
                          probowalam,ale mnie wciagnieto do srodka.Koledzy z klasy kiedy jechali do szkoly
                          wisieli,zeby zaraz za mostem Szczytnickim odpasc na takim zgrzytajacym zakrecie,
                          ktory w owych czasach nie byl lagodnym lukiem. Szlo im swietnie bo samochody
                          byly nieliczne. A pamietasz wskakiwanie do tramwaju,alez adrenalina podskakiwala.
                          Widze,ze bohaterstwo Cie nie ominelo.Ocalenie Was polaczylo.To historia z
                          tamtych lat,nie do powtorzenia i do tego romantyczna jak wtedy.
                          Twoja odpowiedz jest tak niezwykla.
                          Z przelecza to jest tak,szum w glowie, wiatr,resztki sniegu(w sierpniu) i snieg
                          spadajacy ze szczytow gor,slyszysz rozne cielesne odglosy,ktorych normalnie sie
                          nie slyszy,to wszystko powoduje,ze nie wiesz co sie z Toba dzieje.Wszystko jest
                          mozliwe,tylko trzeba sie temu poddac,wrazeniu rozpadania sie, a rownoczesnie
                          zatykaniu tchu z zachwytu nad swiatem. Bardzo trudno przekazac cos tak
                          niezwyklego.Odczucia zaleza od wrazliwosci.
                          • Gość: Plis Re: grona pamięci sentymentalnej IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 09:42
                            Relacja z przekroczenia przełęczy w pełni zaspakaja moją ciekawość, nie
                            plotkarską. Swietnie, rozwinęłaś wspominkę o gronach tramwajowych, zjawisko
                            jaknajbardziej historyczne i negatywne, prowokujące sytuacje rzeczywiście
                            mrożace krew w żyłach. Po imprezie w Hali Ludowej wisiałem kiedyś od
                            wewnętrznej strony jednego z dwu szybko zbliżającychsię do siebie, tak samo
                            obwieszonch zestawów, gdie gołym okiem było widać że nie pomieścimy się w
                            przestreni pomiędzy mijajacymi się wozami... kilka osób zaryzykowało skok na
                            torowiska, pozostali śpłaszczyli się maksymalnie i scisnęli poręcze że sok
                            chyba z tego drewna pociekł. Pękła tylko poręcz na ostatnim pomoćie, faceci
                            posypali się z imponująca sprawnościa. Nikomu nic się nie stało. Widzę że
                            pamięć i wyobrażnie pozwalają ci odbierć pisane w skrótowej konwencji posty we
                            pełni plastyczności i barwności.Zdecydowanie na manowce sprowadziła cię ta
                            intuicja w przypadku mojego osobistego incydentu. Ani bohaterstwo ani p0oczucie
                            wdzięczności czy coś w tym rodzaju. Po prostu incydent powodujący że jedna z
                            osób uważniej spojrzała na drugą, poruszając jej próżność czy innego rodzaju
                            rezonans i wszystko. Fizyka,chemia,chormony, magnetyzm, wszystko to zostało już
                            na tym forum zdiagnozowane, opisane, swalifikowane. Tu we Wrocławiu jasteśmy
                            bliżej zera niż 5000m. Inaczej czy Ewa traciłą byś energię,czas i pieniądze na
                            swoje eskapady...Nie było by sensu. Ściskam.
                            • Gość: Plis Re: grona pamięci sentymentalnej IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 09:57
                              Dopowiem jeszcze bo to śmieszne. Otóz studentka kórą postawiłen na ciasnym
                              stopniu, z niprawdopodobną energia i błyskawicznie znikęła we wnętrzu tramwaju
                              gdie zdawało by się szpilki by nie wcisnął.
                          • Gość: zwako Re: grona IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 18.03.06, 11:10
                            "...Azja i Jarek nie moga wiedziec o gronach tramwajowych..."

                            otóz moga...(jestesmy z tego samego rocznika, a ja pamietam...)

                            bylem malym kajtkiem, ale zawsze podziwialem wyczyny starszych wyrostków....
                            ...wiec i sam postanowilem spróbowac...

                            wiec wyskoczylem z wagonu "dziewiatki" jakies 50 metrów przed przystankiem na
                            sienkiewicza (tramwaj juz zwalnial)...

                            ...potem tylko pamietam jak stracilem równowage,.... pisk hamulców,... jakies
                            babcie krzyczace o huliganskich wybrykach,... kierowce taksówki ciagnacego mnie
                            za ucho na chodnik......
                            .... i duzo, duzo wstydu, jakiego sie dotad nie najadlem....

                            ...musze tylko dodac, ze kiedy to zrobilem, nie bylo tlumów w wagonie (pewnie
                            nie pozwolonomiby wyskoczyc) i ze pare lat po tym wprowadzono wagony z
                            automatycznymi drzwiami...

                            te stare wagony mialy cos w sobie urokliwego (przynajmniej dla mnie) oprócz
                            drewnianych siedzen, takie male fioletowe okienka... , które nie wiem dla czego
                            utrwalily mi sie w pamieci....

                            pzdr
                            • Gość: azja Re: grona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.06, 11:13
                              i jeszcze miały takie małe kasowniki w kształcie jamnika oraz dzwonek ze sznurkiem. a w moim zaraniu pamietam jeszcz panią konduktorkę, kasującą bilety.
                              • Gość: zwako Re: grona IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 18.03.06, 11:24
                                tak...!
                                te kasowniki robily tylko dwie dziurki... w róznych kszkaltach(kwadraty,
                                trójkaty, kólka...)
                                i ta pani oczywiscie w mundurku....
                                • Gość: azja Re: grona IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.06, 11:31
                                  żebyś wiedział w mundurku. to był chyba ten sam tramwaj;-)
                                  a w polskiej tv jest taka reklama piwa- chyba tyskiego,że niby po zwycieskiej walce w korridzie matador częstuje nim znajomych, oni je akceptują ze zdziwieniem,że niby polskie i do wypicia, a za nimi wszystkimi na ścianie wisi plakat z korridy z napisem "il polacco". a teraz wiem,że chodziło o katalończyka.tylko czy w katalonii są korridy?
                                  • Gość: zwako Re: grona IP: *.Red-213-96-28.staticIP.rima-tde.net 18.03.06, 12:17
                                    il polacco... to po wlosku...

                                    a co do korridy...
                                    w samej barcelonie jeszcze sie chyba odbywaja (dla turystów)...choc od dluzszego
                                    czasu jest zakaz...
                                    ...ale korrida nie jest tradycja katalonska...
                                    ...
                                    a te kasowniki mialy taki guzik do naciskania w ksztalcie grzybka....;)
                                    • Gość: Pls Re: grona pamięci IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 15:43
                                      Jedynym kanarem we wrocławskich tramwajach był po wojnie śp p. Borkowski.
                                      Lwowiak. Mieszkał na Prusa. Kontrolerem był już przed wojną w tramwajach
                                      lwowskich. Jego córka Zosia kończła nasze Lo. W ub. roku odprowadzałem urnę z
                                      jej prochami na Bujwida. Przepraszam że na smutno, takie jest koło życia i
                                      śmierci. Chciałem tutaj, w waszej oprawie zostawić ślad Zosi Kruczkowskiej.
                                  • Gość: tadeusz Re: grona IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.05.06, 13:40
                                    Tak czesto bywa,gdy tlumacz nie jest zorientowany w kulturze danego kraju, czy
                                    regionu, jedynie "zna" jezyk.
                      • Gość: tadeusz Re: Pisanie i czytanie książek IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.06, 15:25
                        Czy rzeczywiscie trzeba jechac np. do Tybetu, zeby doswiadczyc tych doznan ?
                        Jakos nie wielu Tybetanczykow podrozuje po swiecie w tym celu. Ciekawe... A
                        moze sa ubozsi duchowo od nas ?
          • Gość: Plis Re: II-LO-Wr IP: *.futuro.kielce.msk.pl 17.03.06, 19:16
            Dlaczego Dorciu nas olewasz? Napisz o tym podbijaniu na disco, czy poza
            didzejem miałaś jakieś przyjaciółki, jedną taką na mur, czy szerszy dwór. Różne
            przecież były szkoły jazdy. To naprawdę ważne sprawy, przynajmniej na tym
            forum. Zresztą niczego nie sugeruję, po prostu słuchamy. pozdr. także dla męża.
            • Gość: azja do plisa-wiadomość z metra IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.06, 09:40
              w metrze można o wszystkim gadać, ale też i wszyscy słuchają, więc nie chcę.gdy dzisiaj rano zaświtało w metrze i próbowałeś plisie znowu wsiąść do odpowiedniego wagonika ,azja dzielnie przemierzała zaśnieżoną trasę treningową, dookoła wielkiej wyspy, aby stwierdzić że jeszcze żyje,pomimo bólu.
              • Gość: Plis Re: do plisa-wiadomość z metra IP: *.futuro.kielce.msk.pl 18.03.06, 12:54
                Już tam jestem. O agenturze donosiłem !
                • Gość: azja Re: do plisa-wiadomość z metra IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.06, 13:11
                  w dalszym ciągu i do znudzenia pomimo bólu jestem i tam i tu.
                  • Gość: azja Re: do plisa-wiadomość z metra IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.06, 16:20
                    lafoka@wp.pl.
                    avanti Messer.
    • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.cvx.algx.net 21.04.02, 21:48
      Czy ktos pamieta Pruchnicka? Moze Donesz( od fikolkow),moja wychowawczyni
      zreszta. I co to za Buba? Ktory to rok?
      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 22.04.02, 12:13
        Gość portalu: mietek napisał(a):

        > Czy ktos pamieta Pruchnicka? Moze Donesz( od fikolkow),moja wychowawczyni
        > zreszta. I co to za Buba? Ktory to rok?

        To nie Buba, lecz Babula ! Geograf starej daty, fajny nauczyciel. Odszedł na
        emeryturę chyba w 1984 r.

        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 23.04.02, 00:31

          >
          > > Czy ktos pamieta Pruchnicka?

          To ciekawe. Choc nigdy nie mialem z nia lekcji, zawsze próbowala mnie
          jakos "udupic". Raz, prawie mnie staeanowala nakorytarzu, bo myslala, ze
          rozklejam jakies ulotki. Bardzo sie rozczarowala bo mialem w rekach jakies zadanie
          matematyczne, które wypadlo z gabloty.
          W klasie maturalnej, uczeszczalem na fakultet matematyczny, kyóry to miescil
          sie w sali na ostatnim pietrze. Z okien tego pomieszczenia, mozna bylo wyjsc na
          dach auli (boisko do siatkówki).
          Kiedys, na przerwie, sobie tam wyszedlem i kumpel zamknal okno...

          Tego dnia bylem o krok od "wylecenia".
          Uratowala mnie p.Zygadlo, która przez przypadek zauwazyla jak mnie sprowadzano do
          gabinetu dyrektora (Dutkiewicza)


          • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 16:22
            Czescccccccccccccc!
            Miałem racje pisząc w wątku WROCŁAW rozwijanym w Polacy Polonia za granica, że
            absolwenci II Liceum nie zapominają o profesorach szkole i kolegach. Potwierdza
            sie to, że szkoła nasza emanuje specyficzna atmosfera , ktora sie pamieta
            długie lata po opuszczeniu jej murów. Nikt nie wspomniał o postaci wręcz
            historycznej dla dwójki, a mianowicie o prof. Wandzie Nowak(ównie),
            nauczycielce biologii. Co to za postać, okrutnie surowa, a jednocześnie o
            gołębim sercu i przyjacielskim podejściu do ucznia. Ile anegdot związanych jest
            z jej postacią. Cóż nie żyje juz od długiego czasu. Wymieniany tutaj prof.
            Babula, też człowiek wielkiego serca, żyje i ma sie dobrze, jestem z nim w
            kontakcie przekaże mu nasze pozdrowienia. Czy młodsze pokolenia absolwentów
            dwójki spotykaja sie u podnóża Sleży ? Może zorganizujemy takie spotkanie,
            starszych z młodszymi ? Co sądzicie o tej propozycji ? Piszcie, może cos
            wyjdzie z tego ?
            Pozdrawiam Andrzej
            • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.daxnet.no 27.04.02, 17:20
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Czescccccccccccccc!
              > Miałem racje pisząc w wątku WROCŁAW rozwijanym w Polacy Polonia za granica, że
              > absolwenci II Liceum nie zapominają o profesorach szkole i kolegach. Potwierdza
              >
              > sie to, że szkoła nasza emanuje specyficzna atmosfera , ktora sie pamieta
              > długie lata po opuszczeniu jej murów. Nikt nie wspomniał o postaci wręcz
              > historycznej dla dwójki, a mianowicie o prof. Wandzie Nowak(ównie),
              > nauczycielce biologii. Co to za postać, okrutnie surowa, a jednocześnie o
              > gołębim sercu i przyjacielskim podejściu do ucznia. Ile anegdot związanych jest
              >
              > z jej postacią. Cóż nie żyje juz od długiego czasu. Wymieniany tutaj prof.
              > Babula, też człowiek wielkiego serca, żyje i ma sie dobrze, jestem z nim w
              > kontakcie przekaże mu nasze pozdrowienia. Czy młodsze pokolenia absolwentów
              > dwójki spotykaja sie u podnóża Sleży ? Może zorganizujemy takie spotkanie,
              > starszych z młodszymi ? Co sądzicie o tej propozycji ? Piszcie, może cos
              > wyjdzie z tego ?
              > Pozdrawiam Andrzej

              Za moich czasow w jednym ze skrzydel szkoly byla sala treningowa do cwiczenia
              wioslowania.
              W basenie byla betonowa makieta kajaka z pelnym wyposarzeniem wioslarskim.
              Niestety cwiczenia nie byly mozliwe.
              W basenie skladowano materace!
              A Babula, on w tym czsie uczyl PW.
              • e.n.o.l.a Re: II-LO-Wr 28.04.02, 20:38
                Gość portalu: Obcy napisał(a):

                >
                > Za moich czasow w jednym ze skrzydel szkoly byla sala treningowa do cwiczenia
                > wioslowania.
                > W basenie byla betonowa makieta kajaka z pelnym wyposarzeniem wioslarskim.
                > Niestety cwiczenia nie byly mozliwe.
                > W basenie skladowano materace!
                > A Babula, on w tym czsie uczyl PW.

                Kajak byl jeszcze do '90 roku, pod aula, zagladalismy tam przez okna. Pozniej
                nie wiem, bo skonczylam. Masz racje, NIGDY nie mielismy tam zajec. A szkoda.
                Pewnie wysylali wszystkich chetnych na Odre, hihi, pod nosem przeciez jest.
                • Gość: terkas Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 20:33
                  W latach 1971-75 swoich sił na kajakach (prawdziwych) próbowali wioślarze z
                  klubu przy ul. Na Grobli.
            • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 02.05.02, 13:59
              Andrzej rzucił propozycje spotkania pod Ślężą.
              A czy spotykacie sie z ludźmi z Waszej klasy ? Organizujesie jakies zloty,
              spotkania co jakis czas ?
              Ja własnie jestem w trakcie organizacji. Zbieram klasę po raz pierwszy od 87'
              kiedy to zdawalismy mature. Nie było łatwo wszystkich namierzyć - oj,
              rozjechało sie towarzystwo po świecie....
              Ale nie przypuszczałem - będą prawie wszyscy ! A jak dobrze pójdzie to
              frekwencja bedzie 100% !!! Moze dlatego ze nie widzielismy sie tak długo...
              Pozdrawiam
              • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 14:05
                Propozycja spotkanie , np. pod Ślężą została podsunięta zupełnie lużno, mozna w
                każdym innym sensownym miejscu. Nasze spotkania klasowe odbywaja sie z reguły
                podczas pobytu w Polsce kogoś na stałe mieszkjacego za granicą i
                przyjezdzajacego do Wrocławia raczej nieczesto. To sa takie małe uroczystosci
                koleżenskie, odgrzanie wspomnien, podzielenie sie aktualnościami,
                podyskutowanie o życiu. wszystko w bardzo miłej serdecznej atmosferze. Na
                codzien utrzymujemy kontakty telefoniczne. Musze dodać , że naszym wychowawcą
                był wspominany tutaj wielokrotnie prof. Franciszek Babula pseudo Globus (
                wybacz profesorze). Ciekawe, że obserwuje ujawnianie sie osób ktorych matury
                były juz sporo czasu temu. Koleżanki i koledzy prosze odważniej, nastał czas
                wracania do korzeni! Pozdrowienia dla wszystkich z NASZEJ BUDY !!!
              • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.02, 22:29
                no więc i spotkalismy się po 15 -tu latach...miałam pewne wątpliwości, czy to
                ma sens. było jednak dość ciekawie , szczególnie że.. coś się stało z naszą
                klasą. mój brat , kiedy mu opowiedziałam , nazwał nas "pokoleniem straconym" i
                pewnie jest w tym racja. zauważyliście , że w zasadzie nie zwojowaliśmy świata?
                • Gość: rybak Re: II-LO-Wr IP: 62.233.144.* 25.05.02, 16:40
                  Azja, nie wierz bratu. W oczach młodzieży starsze pokolenie zawsze
                  jest "stracone". Ty zaś bądź wielkoduszny i nie mów młodzieży, czym jest w
                  twoich oczach - kiedyś sama to zrozumie, najdalej za 15 lat. Zabawna jest
                  pretensja o niezawojowanie świata. Od kilkudziesięciu lat liżemy rany po tych,
                  co chcieli go zawojować. Chyba stąd Twoje pseudo, bo pretensja jest - że tak
                  powiem - azjatycka. W kręgu śródziemnomorskim daje się raczej posłuch słowom
                  św. Pawła - parafrazując: choćbym świat cały zawojował, a nie panował nad sobą,
                  na nic mi to wszystko. Głowa do góry - i sztandary też! Nie powiedzieliśmy
                  jeszcze ostatniego słowa. Pozdrawiam.
                • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 28.05.02, 12:50
                  Azja, a co takiego stało się z naszą klasą ?
                  • Gość: mysza Re: II-LO-Wr IP: *.choiceone.net 28.05.02, 17:43
                    Azja, no wlasnie
                    • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.02, 19:02
                      Gość portalu: mysza napisał(a):

                      > Azja, no wlasnie
                      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 03.06.02, 12:30
                        Hmm, wiesz Azja, nie wyczuwam co chciałaś powiedzieć. Nie bardzo mogę załapać
                        Twoich intencji. Coś mi tu wieje pesymizmem, mimo że zarzekasz sie ze tak nie
                        jest.
                        A o jakich rewelacjach chciałabyś usłyszeć ? Ktoś w sejmie, ktoś ma Nobla ?
                        Każdy z nas jest choć troszkę dumny z kawałka swojego życia - na pewno tak jest.
                        A i ja niektórym przygladam sie z taką lekką nutką zazdrości i podziwu. :)
                        Podziwiam ich decyzje, odwagę. Duże słowa, ale tak własnie odbieram losy
                        kolezanek i kolegów po tych 15 latach.
                        Każdy chciał dowiedzić się co słychać u innych. Bo spotkaliśmy sie chyba
                        własnie po to ? I po to zeby powspominać. Fakt, moze i nie ma czym się
                        zachwycać, ale nie o o to chodziło. Przynajamniej mnie, jak postanowiłem z
                        Pafką zebrać nas razem.
                        Ja wyniosłem ze spotkania jak najbardziej pozytwyne wibracje. I sentymenty tez.
                        Nie przypomniały Ci sie lata szkolne ? Wspólne wycieczki ? Imprezy ? Zobacz jak
                        się na tamte lata teraz spogląda. Miło się patrzy wstecz , nieprawdaż ?
                        Coś nas jednak łączy, mimo ze - jak mogłoby sie wydawać wtedy - byliśmy
                        przeciętną klasą z dość luźnymu więzami towarzyskimi. Zobacz ze byli prawie
                        wszyscy.
                        Bardzo chętnie zrobiłbym jeszcze jedną imprezkę za tydzień :)
                        • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.02, 18:01
                          pozostaje mi jedynie się z tobą zgodzić , bo faktycznie nie wyczuwasz intencji.
                          azja
                          • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 04.06.02, 09:48
                            OK, odpadam
                            Sie ma.
                      • Gość: mysza Re: II-LO-Wr IP: *.choiceone.net 03.06.02, 13:21
                        Mysle, ze wlasnie te sentymenty przywiodly nas na to spotkanie. One sa
                        silniejsze niz my, te wspomnienia z lat szkolnych, ta ciekawosc, co sie stalo
                        po takim czasie i chec wrocenia do przeszlosci... choc na chwile; a spotkanie
                        pozostawilo nie tylko mile odczucia, ale dalo mi kopa energii... na pewno nie
                        jestem z tego powodu zgorzkniala. Jedynie czego zaluje, ze bylo to takie
                        szybkie i nie udalo mi sie ze wszystkimi pogadac. Pozdrawiam Cie Azjo
                        serdecznie.
                        • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.02, 18:13
                          dzięki myszko za pozdrowienia. na pewno większość ludzi będzie podobnego
                          zdania co ty, może wszyscy . istnieje powszechna potrzeba powrotu do
                          przeszłości , chociaż nie wiem czemu tak jest. to miło jeśli rzeczywiście
                          spotkanie spełniło częśc twoich oczekiwań, i dało ci kopa energii( spróbuj
                          kiedyś wciągnąć kreskę- też atrakcyjna sprawa). niech ci tej energii wystarczy
                          jak najdłużej. rónież pozdrawiam azja
                          • Gość: ania Re: II-LO-Wr IP: *.e-wroc.com 14.10.04, 23:00
                            Czesc koleżanki i koledzy, wzruszyliście mnie maksymalnie tą ideą spotkania bo
                            właśnie nie tak dalej jak wczoraj rozmawiając z jedną znajomą (znajoma świeżo
                            po imprezie z `maturą` na statku)ubolewałam, że ja nie mam żadnych kontaktów ze
                            szkołą.
                            Chociaż nie, przepraszam, do dziś spotykam się z kolegami z klasy, którzy są
                            już właściwie jak rodzina.
                            Chętnie spotkałabym się ze starymi znajomymi. Ja akurat chodziłam rok wyżej niż
                            Zwako, ale dobrze go pamiętam.
                            Pamiętam też Dąbrowskiego i jego słynną linię pepsikoli. Wspomnienie tej linii
                            budziło specyficzne zainteresowania na wszystkich ustnych z polskiego.
                            Ech, szkoda,że przestał uczyć. W jego polskim było coś fascynującego choć
                            zdania są podzielone.
                            Czy ktoś pamięta Niemczyka? Od angielskiego.
                            Pozdr.A
                            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: 5.5.* / 80.58.42.* 18.10.04, 16:11
                              pzdr
                              Oczywiscie ze pamietam Niemczyka
                              Podobno studiowal razem z Niedzielskim, albo skoczylasem.
                            • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.10.04, 20:52
                              wiesz, prof,D. w zasadzie nie przestał uczyć. tylko teraz jest to uprawiane na inną skalę. i może nie można tego tak wprost nazwać uczeniem. on teraz stwarza warunki innym,żeby sięgali dalej ( gdybym była egzaltowana, to rzekłabym,że gdzie wzrok nie sięga ;-), ale już nie jestem).
        • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.cvx.algx.net 28.04.02, 05:30
          Dzieki, yenot, za skorygowanie. Ja Babuli nie pamietam,szkoda. Zwako, ja tez z
          Pruchnicka pamietam tak jak ty. Przez cale liceum mialam z nia zajecia raz i
          nie moge zapomniec. Matmy mnie uczyl fajny gosciu zwany przez nas Nawrotkiem,
          troche pokrecony, ale super.
          • Gość: Wikro Re: II-LO-Wr IP: 217.99.203.* 03.05.02, 23:51
            TRZYMAJCIE SIĘ CHŁOPAKI TAK JAK JA (nie przymierzając).
            27 MAJA MINIE RÓWNO 50- LAT JAK UDAŁO MISIĘ W "DWÓJCE" ZDAĆ MATURĘ.
            Ale moi się nie odzywają:chyba nie decydują się na kontakty z komputerami.
            Bądźcie bardziej aktywni, bo jesteści z jednej z najlepszych "BUD" we
            Wrocławiu. Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.daxnet.no 05.05.02, 16:21
              Gość portalu: Wikro napisał(a):

              > TRZYMAJCIE SIĘ CHŁOPAKI TAK JAK JA (nie przymierzając).
              > 27 MAJA MINIE RÓWNO 50- LAT JAK UDAŁO MISIĘ W "DWÓJCE" ZDAĆ MATURĘ.
              > Ale moi się nie odzywają:chyba nie decydują się na kontakty z komputerami.
              > Bądźcie bardziej aktywni, bo jesteści z jednej z najlepszych "BUD" we
              > Wrocławiu. Pozdrawiam serdecznie.
              No to jestes rzeczywiscie weteranem. Matura 1952,srodek stalinowskiej "nocy".
              Napisz cos jak wtedy bylo.
              Sadze, ze niewielu forumowiczow ma jakiekolwiek wyobrazenie o tamtych czasach.
              Pozdrowienia od kolegi z mlodszej klasy

              • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 21:05
                Pozdrawiam i również proszę o podzielenie sie wspomnieniami o tamtym okresie.
                Ciekawe, jak było w II w tamtych ciemnych czasach?
                Obcy, starałem sie odpowiedziec Ci w watku Polonia-Wrocław, niestety coś mi sie
                odnosniki pomyliły, prosze zaglądnij tam. Dziekuje.
                • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.sorco.no 06.05.02, 11:47
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > Pozdrawiam i również proszę o podzielenie sie wspomnieniami o tamtym okresie.
                  > Ciekawe, jak było w II w tamtych ciemnych czasach?
                  > Obcy, starałem sie odpowiedziec Ci w watku Polonia-Wrocław, niestety coś mi sie
                  >
                  > odnosniki pomyliły, prosze zaglądnij tam. Dziekuje.
                  To bylo chyba tak:
                  Witaj! Wspominasz o grzeszkach przeszłosci, toż je własnie najmilej sie
                  wspomina, a jeśli jest jeszcze co....
                  Mój czas to 61/65,klasa Franciszka Babuli, człowieka o gołebim sercu i ogromnej
                  wyrozumiałosci dla uczniów. Jak sadzisz co stanowi o atmosferze naszej szkoły i
                  o tym , ze caly czas czujemy sie silnie z nia związani i to nie tylko roczniki
                  wczesniejsze, ale i znacznie pózniejsze? Cos musi byc takiego , trudno
                  zdefiniowalnego...? Sadze, ze to ludzie ktorzy nas uczyli , oni potrafili nam
                  wszczepic to coś, co pozwoliło nam jakoś sobie radzić w życiu... Ciekawy jestem
                  Waszych opinii? Pozdrowienia !

                  Mnie sie wydaje ze to rzeczywiscie trudno okreslic. Mysle, ze zycie nasze
                  zweryfikowalo "bagaz wiedzy" ktory nam w II-ce podarowano.
                  I weryfikacja te wypadla nie najgorzej.
                  Dzisiejsze zamieszanie we wszelkich wartosciach powoduje ze wracamy do tamtych
                  czasow.?
                  Pozdrowienia

                  • Gość: feran Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.txucom.net 10.05.02, 01:40
                    Tosmy sie troche mineli.65-69.
                    • pszczolowski Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja 18.05.02, 10:07
                      english ?
                      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.daxnet.no 20.05.02, 14:23
                        pszczolowski napisał(a):

                        > english ?
                        English, what?

                        • pszczolowski Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja 21.05.02, 10:03
                          Gość portalu: Obcy napisał(a):

                          > pszczolowski napisał(a):
                          >
                          > > english ?
                          > English, what?
                          pytam sie ferana, czy angielskiego uczyl go Scharff ... :-)


                          • Gość: feran Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.txucom.net 22.05.02, 05:20
                            Nie angielski.Ja jestem lacinnik.Nigdy nie myslalem ,ze w czyms ta lacina jest
                            pozyteczna,ale o dziwo nawet dzisiaj mi sie przydaje.strasznie pomocna w nauce
                            angielskiego,a teraz mam do czynienia z Meksykanami to tez co nieco.
                            • Gość: mietek Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.cvx.algx.net 31.05.02, 21:32
                              Gość portalu: feran napisał(a):

                              > Nie angielski.Ja jestem lacinnik.Nigdy nie myslalem ,ze w czyms ta lacina jest
                              > pozyteczna,ale o dziwo nawet dzisiaj mi sie przydaje.strasznie pomocna w nauce
                              > angielskiego,a teraz mam do czynienia z Meksykanami to tez co nieco.

                              Z Meksykanami? I angielski? To moze ty w Stanach jestes? Moze w Chicago, tu
                              srtasznie duzo Meksykanow. Ja w dwojce tylko niemiecki, teraz zaluje, ze nie
                              chodzilam do klasy z poszerzonym angielskim. Pozdrowienia.
                              • Gość: zwako Re: II-LO-Wr i troche Andrzeja IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.06.02, 02:06
                                A ja sie angielskiego uczylem ... i siedze teraz w Hiszpanii. :))
                            • pszczolowski Re: II-LO-Wr 2Feran 01.06.02, 15:40
                              Gość portalu: feran napisał(a):

                              > Nie angielski.Ja jestem lacinnik.Nigdy nie myslalem ,ze w czyms ta lacina jest
                              > pozyteczna,ale o dziwo nawet dzisiaj mi sie przydaje.strasznie pomocna w nauce
                              > angielskiego,a teraz mam do czynienia z Meksykanami to tez co nieco.

                              odrozniasz Philodendron mexicanum od Ambystoma mexicanum ?
                              :-))
                              bzzz serdeczne
                  • zwako Re: II-LO-Wr i troche 10.05.02, 01:51
                    Ja mam troche inne odczucia.
                    Zawsze dwójka wydawala mi sie "molochem". Ja bylem w klasie "g" i bylo ich
                    chyba z 8 w tej grupie wiekowej.
                    Czasami wydaje mi sie, ze bardziej pamietam nauczycieli niz uczniów.
                    Kolega "yenot" byl w tych latach co ja, a jednak nie za bardzo pamietam
                    czlowieka, ani on mnie.
                    Jednak zawsze mile wracam do tamtych czasów.
                    • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i troche IP: *.daxnet.no 10.05.02, 22:02
                      zwako napisał(a):

                      > Ja mam troche inne odczucia.
                      > Zawsze dwójka wydawala mi sie "molochem". Ja bylem w klasie "g" i bylo ich
                      > chyba z 8 w tej grupie wiekowej.
                      > Czasami wydaje mi sie, ze bardziej pamietam nauczycieli niz uczniów.
                      > Kolega "yenot" byl w tych latach co ja, a jednak nie za bardzo pamietam
                      > czlowieka, ani on mnie.
                      > Jednak zawsze mile wracam do tamtych czasów.

                      Ta szkola byla rzeczywiscie "duza".
                      Wiele klas rownorzednych, pozornie.
                      W jednym szeregu byli zawsze rowni i rowniejsi.
                      To sie troche wiazalo z kadra nauczycielska.
                      Ja chodzile do "f" a naszymi konkurentami byli ci z "e".
                    • _enola Re: II-LO-Wr i troche 11.05.02, 17:28
                      zwako napisał(a):

                      > Ja mam troche inne odczucia.
                      > Zawsze dwójka wydawala mi sie "molochem". Ja bylem w klasie "g" i bylo ich
                      > chyba z 8 w tej grupie wiekowej.

                      He he, ja tez bylam w "g", to byla ogolna z rozszerzonym niemieckim. Pamietam
                      tylko, ze "a" byla sportowa, a "b" ogolna z niemieckim zwyklym.

                      A podobno zaraz po wojnie "dwojka" byla jedenastolatka, czy to prawda? Nie
                      potrafiabym sobie wyobrazic takiej liczby uczniow... Ale moze tych ogolniakowych
                      nie bylo do "g"...
                      • zwako Re: II-LO-Wr i troche 13.05.02, 11:32
                        > He he, ja tez bylam w "g", to byla ogolna z rozszerzonym niemieckim.
                        Pamietam
                        > tylko, ze "a" byla sportowa, a "b" ogolna z niemieckim zwyklym.

                        Ja zdawalem (83) do mat-fiz-u z angielskim. Jednak klase rozwiazano (bylo
                        tylko 8 osób) , a ja sie przenioslem do "g" (ogólna z angielskim).
                        Byly tez 2 klasy sportowe ("a" i "b"), 2 klasy biol-chem, poszerzony niemiecki,
                        poszerzony angielski i dwie ogólne.

            • _enola Re: II-LO-Wr 11.05.02, 17:29
              Gość portalu: Wikro napisał(a):

              > TRZYMAJCIE SIĘ CHŁOPAKI TAK JAK JA (nie przymierzając).

              A ja? Czyzbym byla tutaj rodzynka i do tego ignorowana? ;-)))
              • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.daxnet.no 12.05.02, 13:52
                _enola napisał(a):

                > Gość portalu: Wikro napisał(a):
                >
                > > TRZYMAJCIE SIĘ CHŁOPAKI TAK JAK JA (nie przymierzając).
                >
                > A ja? Czyzbym byla tutaj rodzynka i do tego ignorowana? ;-)))
                No way,
                dziewczyny z II-ki to byly zawsze super.
                Nic dziwenego ze do dzisiaj za nimi tesknimy.

                Co do "po wojnie".
                Tak, II-ka byla 11-latka.
                Pomysl o tzw. wyzu demograficznym, koniec lat 50-tych.
                Ja zaczynalem w II-ce od 5-tej klasy podstawowki, a bylo ich 7-em.
                Po 7-mej zdawalo sie egzamin aby dostac sie do liceum ((4-ro letniego).
                Eh, te czasy.

      • dzidal Re: II-LO-Wr 19.06.06, 16:38
        Pruchnicką pamiętam jak najbardziej(rocznik 81-85), dzisiaj całkiem miło ją
        wspomninam (choć tylko merytorycznie :-), nauczyła mnie matematyki i do dnia
        dzisieiszego bardzo dużo pamiętam. Pamiętam też Domańską i jej niesamowitą skale
        ocen od 3 w dół, najgorszą ocenę jaką pamiętam w naszej klasie postawiła
        (osobie, której zresztą patologicznie nie znosiła) to była 2 w j kółku z
        ośmioma wykrzyknikami.
        Najgorzej jednak wspominam Dziemidowicz, była wychowawczynią klasy. Została
        jednak nauczycielem chyba przez pomyłkę.
    • Gość: Aska Re: II-LO-Wr IP: *.itn.pwr.wroc.pl 14.05.02, 11:12
      Dzisiaj mija dokładnie 5 lat jak zdawalam w "dwojce" ustna mature z jezyka
      polskiego,az trudno sobie wyobrazic ze to juz 5 lat.Czy ktos z was pamieta
      prof.Merwid od matematyki lub prof.Lisickiego od PO?Pozdrawiam
      wszystkich "dwojkowiczow"
      • Gość: vicki Re: II-LO-Wr IP: 217.97.195.* 14.05.02, 15:48
        Waszym absolentem jest Stanisław Huskowski, ratulacje, bo fajny gość.
      • Gość: Bubi3 Re: II-LO-Wr IP: 217.30.133.* 15.05.02, 10:27
        Merwid uczyła mnie matmy w 2,3 i 4 klasie tj. 85-88.Nie byłem z tego przedmiotu
        orłem , ale u niej miałem jakieś względy , bo nigdy nie wzywała mnie do tablicy
        a na sprawdzianach mogłem posilić się ściągami.Tak to 3 lata matmy , jak na
        humanistę i historyka przystało , spędziłem w ostatniej ławce
        czytając "bibułę" i książki.
      • igajos Re: II-LO-Wr 22.05.02, 11:20
        Pozdrawiam Wszystkich
        Moze znajdzie sie tu ktos z klasy o profilu sportowym (90-94)? Choc widze, ze
        zagladaja tu raczej absolwenci wczesniejszych rocznikow.
        Milo jest poczytac o nauczycielach, nawet tych, za ktorymi sie nie przepadalo w
        czasach szkolnych. No i poczytac cudze wspominki. Za moich czasow byla
        plaga "podkladania bomb". A dyrektorem byl Pan Lysiak.
        • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.cvx.algx.net 31.05.02, 21:38
          igajos napisał(a):

          > Pozdrawiam Wszystkich
          > Moze znajdzie sie tu ktos z klasy o profilu sportowym (90-94)? Choc widze, ze
          > zagladaja tu raczej absolwenci wczesniejszych rocznikow.
          > Milo jest poczytac o nauczycielach, nawet tych, za ktorymi sie nie przepadalo w
          >
          > czasach szkolnych. No i poczytac cudze wspominki. Za moich czasow byla
          > plaga "podkladania bomb". A dyrektorem byl Pan Lysiak.

          Moze w twojej klasie byla corka pani Donesz- Patrycja? Bomby tez pamietam i
          Lysiaka tez, dutkiewicza tez. Tak, tak, ja to pokolenie zmian.
          • igajos Re: II-LO-Wr 24.06.02, 14:43

            > Moze w twojej klasie byla corka pani Donesz- Patrycja? Bomby tez pamietam i
            > Lysiaka tez, dutkiewicza tez. Tak, tak, ja to pokolenie zmian.

            Czesc
            Z Patrycja na pewno nie chodzilam do klasy, ale kojarzy mi sie to nazwisko. Ale
            mialam matematyke z Pania Pruchnicka, ktora tu wspominasz. Na jej lekcjach nie
            mozna bylo sie nudzic :-).
            Pozdrawiam

    • Gość: terkas Re: II-LO-Wr IP: *.tlsa.pl 15.05.02, 14:55
      Za moich czasów dyrektorem szkoły była p. Bińczak. Zapamiętałam niektórych
      nauczycieli, którzy mnie uczyli: historyk p. Jasiak (wspaniały był
      nauczyciel), fizyk p. Grochocki. Pecha mieliśmy do wychowawców od I klasy. Albo
      wyjeżdżali z wrocka, albo chorowali. Sala gimnastyczna była wówczas w budowie?
      Nie, mówiło się tylko o tym. Za moich czasów była tam trawka i odbywały się
      ćwiczenia z PO. Przypominam sobie faceta, który uczył nas jakiś zajęć
      technicznych, nazywaliśmy go Rumcajs (z racji jego długiej brody). Organizował
      nam fajne wycieczki. Obowiązkowe były mundurki z tarczami. Później ktoś wpadł
      na pomysł aby na "dzień dobry" nauczyciele sprawdzali czy tarcze są trwale
      przymocowane (żadne tam agrafki, czy szpilki).
      Na parterze była jakaś jadłodajnia. Prowadził ją rudy ajent. Pączki były fajne,
      ale daniami gotowanymi można było się nieźle podtruć.
      Pozdrawiam Was wszystkich.
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.sorco.no 16.05.02, 11:54
        Gość portalu: terkas napisał(a):

        > Za moich czasów dyrektorem szkoły była p. Bińczak. Zapamiętałam niektórych
        > nauczycieli, którzy mnie uczyli: historyk p. Jasiak (wspaniały był
        > nauczyciel), fizyk p. Grochocki. Pecha mieliśmy do wychowawców od I klasy. Albo
        >
        > wyjeżdżali z wrocka, albo chorowali. Sala gimnastyczna była wówczas w budowie?
        > Nie, mówiło się tylko o tym. Za moich czasów była tam trawka i odbywały się
        > ćwiczenia z PO. Przypominam sobie faceta, który uczył nas jakiś zajęć
        > technicznych, nazywaliśmy go Rumcajs (z racji jego długiej brody). Organizował
        > nam fajne wycieczki. Obowiązkowe były mundurki z tarczami. Później ktoś wpadł
        > na pomysł aby na "dzień dobry" nauczyciele sprawdzali czy tarcze są trwale
        > przymocowane (żadne tam agrafki, czy szpilki).
        > Na parterze była jakaś jadłodajnia. Prowadził ją rudy ajent. Pączki były fajne,
        >
        > ale daniami gotowanymi można było się nieźle podtruć.
        > Pozdrawiam Was wszystkich.
        Ta Binczak to przyszla chyba z I-ki.
        To ona zastapila Stasiaka, jesli sie nie myle!
        Stasiak, natomiast byl dyrektorem po Kubackim.
        To tak troche w kierownikach.
        Pozdrowienia

        • Gość: terkas Re: II-LO-Wr IP: *.tlsa.pl 23.05.02, 11:15
          Był wówczas jakiś podział. Stasiak był zastępcą i zajmował się bardziej klasami
          sportowymi.
          pozdro
        • Gość: KazimierzP Re: II-LO-Wr IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.01.03, 16:07
          Po Kubackim dyrektorem naczelnym był Józef Piotrowski (ksywa: Pipek). Po
          Józefie Piotrowskim dyrektorką była Bińczkowa. Stasiak - wuefista był zastępcą
          i autorem planów lekcji. Kazimierz Piotrowski (matura 1967)
          • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: 137.133.208.* 08.05.03, 08:27
            Gość portalu: KazimierzP napisał(a):

            > Po Kubackim dyrektorem naczelnym był Józef Piotrowski (ksywa: Pipek). Po
            > Józefie Piotrowskim dyrektorką była Bińczkowa. Stasiak - wuefista był
            zastępcą
            > i autorem planów lekcji. Kazimierz Piotrowski (matura 1967)
            A do ktorej chodziles klasy?
            • Gość: aurea Re: II-LO-Wr IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 11.05.03, 08:01
              wlasnie w II LO nauczylam sie znanego Aurea prima sata est...u pani Domagalowej
              byly to co prawda zamierzchle czasy, ale we wspomnieniach zajmuja niezle
              miejsce. Moze ta droga pogadamy z tymi co w tych czasach chodzili do dwojki
              niekoniecznie do babskiej klasy Zylkowej. Pozdrawiam Malgoska
      • Gość: wojnarowicz IVH 77 Re: II-LO-Wrocek po 20 latach IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.11.05, 02:32
        No to zbierzmy sie, do cholery, absolwenci Dwojki! Ja jestem tak daleko, w
        Kanadzie, ale za kazdym razem - JAK JESTEM W DOMU - ide na Parkowa,
        (Rosenbergow) bo to kawal mojego najpiekniejszego (!) zycia. Lata mijaja, co
        nam zostalo, co pamietamy, co nas bawi. Jaki jest sens naszego kontaktu?
        (Wybaczcie mi amerykanskie podejscie)
        Czy moglibysmy jakos pomoc obecnym absolwentom ? (nie smiejcie sie za
        sentymentalizm) - ale to, co po nas pozostanie, to Dwojka!!! To byla nasza
        buda, moja: z Binczakowa, Babula, Zygadlo, Rogowska, etc. I love my school!!!!

        WMWojnarowicz - class of 1977,

        Hey, ludzie, zbierzmy sie!!!
    • zwako Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych 17.05.02, 01:34
      Bylo to tak:
      Chyba w roku 84-ym poswiecano szkoly srednie w koscie le kolo grabiszynskiej.
      Ja i Rafal Kosmalski (poszerzony angielski) pojechalismy tam, zeby poswiecic
      tez II LO. Chyba bylismy druga szkola, która sie "zapisala".
      Juz nie pamietam jak, ale zrobiono sztandar dwójki i chyba do dzisiaj tam jest.

      Tak powstal MKO.

      Nie wiem czy ktos jeszcze pamieta takie pisemko "SZKOLA".
      Bylo calkiem fajne jak na tamte czasy. Przedewszystkim pisalo sie w nim o
      sprawach uczniowskich (oczywiscie z perspektywy antysystemowej). Ale tez byly
      tam wywiady z ciekawymi ludzmi: z Lechem Janerka, z Jackiem Federowiczem, z
      Andrzejem Wajda itp.
      Potem bylo pare ciekawych akcji;
      W któras zime zasypalo sniegiem cale boisko. Tak wiec w nocy (mieszkalem blisko
      szkoly) wydeptalem napis wielkosci calego boiska: "Solidarnosc" (wiem, ze teraz
      nie robi to zadnego wrazenia, ale wtedy bylem bardzo dumny z siebie) Caly ranek
      zajelo pracownikom zamazywanie napisu.
      Byla tez taka akcja zorganizowana przez MKO (Miedzyszkolny Komitet Oporu - jak
      to teraz smiesznie brzmi): bojkot jednej soboty "pracujacej" we wszystkich
      szkolach Wroclawia. W noc przed ta sobota wszedlem na daszek przed glównym
      wejsciem i nabazgrolilem haslo: BOJKOT ...
      Jeszcze w poniedzialek dozorcy próbowali to zmyc:):):)
      Pamietam, ze podczas tej akcji (w czasie malowania) którys z dozorców zabral mi
      rower (marki "wigry3") bo zostawilem go w parku pod drzewem.
      Niechcac co by mnie skojarzono z malowaniem, wyslalem mojego mlodszego brata
      aby poszedl do dwójki i z placzem szukal "skradzionego" roweru.

      To narazie tyle. Przepraszam jesli komus nie podobaja sie moje wspomnienia, ale
      to byly takie czasy. (przynajmniej dla mnie - juz je troche zapomnialem)
      • Gość: Bubi3 Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.02, 10:18
        Pamiętam rozrzucanie ulotek ze schodów.Trochę róznych pisemek z tzw.drugiego
        obiegu mam jeszcze do dziś w domowym archiwum.Były też akcje w rodzaju cicha
        długa przerwa-jedna to chyba w 84 po zamordowaniu ks.Popiełuszki.Gdy w 88
        wybuchły strajki studenckie , bardzo chcieliśmy coś zrobić , ale niestety
        zajęły nas matury.
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych IP: *.daxnet.no 17.05.02, 20:27
        Zwako,
        To jeszcze jeden dowod na to ze II-ka miala dobrych ludzi.
        Moze ci nauczyciele uczyli nas czegos innego niz sami zakladali?
        Ja mysle ze wielu Twoich strszych kolegow mogloby cos napisc o kombatanctwie
        lat 80-tych.
        Pozdr.
      • Gość: rybak Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych IP: 62.233.144.* 22.05.02, 15:31
        Ja też coraz mniej pamiętam tamte lata, ale pamiętam napis "SOLIDARNOŚĆ".
        Pamiętam również dlatego, że śnieg w tych latach, a raczej zimach, należał do
        rzadkości. A napis to była SENSACJA! Oczu nie mogliśmy oderwać od okien,
        patrzyliśmy na siebie porozumiewawczo "ale draka!, górą nasi!", zrobiło się
        przyjaźnie i serdecznie. Dobra robota! W szkole i w domu to był główny temat
        rozmów. Pamiętam jeszcze "czarne dni" - 13. każdego miesiąca na pamiątkę
        wprowadzenia stanu wojennego czarne ubrania i cisza na długiej przerwie.

        • zwako Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych 23.05.02, 17:38
          Gos´c´ portalu: rybak napisa?(a):

          Pamie˛tam jeszcze "czarne dni" - 13. kaz˙dego miesia˛ca na pamia˛tke˛
          > wprowadzenia stanu wojennego czarne ubrania i cisza na d?ugiej
          przerwie.
          >
          Czy ktos jeszcze pamieta oporniki wpinane na piers?

          Pamietam, ze Dutkiewicz mial pewna manie.
          Zrywal krzyzyki z orzelkiem w koronie z piersi.
          Szczególnie lubil to robic dziewczyna. Pewnie ze wzgledu na wiekszy
          "piedestal":). Pare razy próbowalem go zprowokowac moim krzyzykiem, ale
          mi sie jakos nie odwazyl. (a moze brak "piedestalu"?:))
          • Gość: rybak Re: II-LO-Wr i troche kombatanctwa lat 80-tych IP: 62.233.144.* 23.05.02, 21:06
            Dutkiewicz w ogóle był nadaktywny. Przy okazji jakiejś draki politycznej prof.
            Niemczyk (anglista) mruknął: "Niech on się lepiej tak nie rzuca, bo kiedyś
            będzie się musiał gęsto tłumaczyć z tej swojej partyjności". I wyprorokował! A
            ulubiony wtręt Dutkiewicza brzmiał "my, humaniści" (był wuefistą).
            • zwako Re: II-LO-Wr i troche lat 80-tych 24.05.02, 16:37
              Gos´c´ portalu: rybak napisa?(a):

              A ulubiony wtre˛t Dutkiewicza brzmia? "my, humanis´ci" (by? wuefista˛).

              To w dwójce juz zwyczaj. Jego nastepca tez nim jest.
              Tez ciekawy czlowiek.
    • Gość: yenot Re: II-LO-Wr IP: 195.117.149.* 24.05.02, 08:47
      Zapraszam szanowne koleżeństwo na www.lo2.wroc.pl
      Nasza buda ma strone internetową. Teraz jest trochę lepsza, kiedyś była martwa.
      Jest trochę zdjęć, historii, itp...
      Pozdr.
      • Gość: Oby Re: II-LO-Wr IP: *.daxnet.no 25.05.02, 15:42
        Gość portalu: yenot napisał(a):

        > Zapraszam szanowne koleżeństwo na www.lo2.wroc.pl
        > Nasza buda ma strone internetową. Teraz jest trochę lepsza, kiedyś była martwa.
        > Jest trochę zdjęć, historii, itp...
        > Pozdr.

        Bylem tam niezle, przynajniej to co dzisiaj!.
        Mozeby im zaproponowac link do tego forum, napewno zdolni w tych rzeczach!
        Pozdr.
      • Gość: azja strona dwójki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.02, 10:46
        w sumie strona smutna i bylejaka..moze nie dotarłam a może wcale nie istnieje
        częśc poświęcona np.znanym absolwentom: baranowskiemu, rutkiewicz,
        chmielewskiej albo mojemu szefowi :-)), nic na temat arcyciekawej architektury
        naszej szkoły ani tajnych połączeniach z wrocławiem podziemnym ( taką sobie
        hipotezę rzuciłam a co mi tam, najwyżej się wkurzycie) pozdrawiam wasza azja
        • Gość: Obcy Re: strona dwójki IP: *.daxnet.no 26.05.02, 14:00
          Gość portalu: azja napisał(a):

          > w sumie strona smutna i bylejaka..moze nie dotarłam a może wcale nie istnieje
          > częśc poświęcona np.znanym absolwentom: baranowskiemu, rutkiewicz,
          > chmielewskiej albo mojemu szefowi :-)), nic na temat arcyciekawej architektury
          > naszej szkoły ani tajnych połączeniach z wrocławiem podziemnym ( taką sobie
          > hipotezę rzuciłam a co mi tam, najwyżej się wkurzycie) pozdrawiam wasza azja

          Azja,
          to pomoz im zrobic to lepiej.
          Mnie tez brakuje troche o historii szkoly.
          Napewno sie rozwina.
          • Gość: azja Re: strona dwójki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.02, 20:13
            wiesz ja nie dlatego, żeby malkontencić, tylko żeby konstruktywnie skrytykować.
            fajna szkoła zasługuje na fajną stronę. wydaje mi się,że młodzi webmasterzy
            cholerycznie poważnie podchodzą do sprawy a przecież to zawsze była szkoła z
            jajem no nie? a choćby wybór szaty graficznej, ja taką szatę wkładam gdy
            wzywają mnie do prokuratury jako świadka w sprawie z par.155. pozdrox azja
            • zwako Re: strona dwójki 26.05.02, 23:06
              Gość portalu: azja napisał(a):

              > wiesz ja nie dlatego, .... azja

              Zgadzam sie z Toba, ale...
              Nie zapominaj , ze my absolwenci patrzymy sie na dwójke z troche innej
              perspektywy. To sa nasze wspomnienia. Nie musimy sie z nich nikomu tlumaczyc.
              Oni (uczniowie) czesto musza myslec, ze ktos z gremium nauczycielskiego widuje ta
              strone i moze ich "ocenic".
              Pewnie dlatego uwazaja, zeby ta strona byla poprawna i grzeczna (taki mechanizm
              autocenzury)
              A moze jest ona (strona) wynikiem "zadania domowego"?
              Wczesniej padla propozycja (moim zdaniem sluszna), zeby dac im znac o istnieniu
              tego forum. Pewnie lektura bylaby dla nich ciekawym doswiadczeniem i moze by
              wyszlo troche "jajo" na www.II LO
      • _enola Re: II-LO-Wr 27.05.02, 11:42
        No super, na tej stronce znalazlam paru moich nauczycieli ;) a wlasciwie
        nauczycielek. I nawet nasza wychowawczynie, ktora nas w maturalnej kasie
        opuscila, widac wrocila na lono szkoly, hihi, pewnie wolala nas nie prowadzic
        w ostatnim roku... Przydalyby sie zdjecia do nauczycieli, co na to webmaster?
        Ciekawe, jak oni wygladaja, to w koncu (o rany, juz!) dwanascie lat minelo...
      • _enola Re: II-LO-Wr 27.05.02, 11:45
        O rany, o rany!!! a ja myslalam, ze nasz rocznik do "g" byl taki
        przeladowany... a tu do "l" maja. dobre. jakie profile maja te klasy? ide
        jeszcze troche poprzezywac ;)
    • Gość: tyrysek Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.05.02, 13:33
      dobrze czasem poczytac takie wspomnienia, bo to niestety prawda, ze coraz mniej
      sie pamieta
      a przeciez to wszystko dzialo sie tak niedawno...

    • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 11:21
      Strona internetowa rzeczywiscie jakaś taka nijaka.....
      Zastanawiam sie, może młodzież nie pamieta, lub nie ma dostepu
      do "historycznych" przekazów dotyczących naszej szkoły ?
      Drodzy Absolwenci, starsi i młodsi, prześlijmy nasze wspomnienia, zapamietane
      fakty, może zdjecia na adres e-mailowy szkoły, a sadzę , że młodzi zdolni
      ludzie z dwójki , nasi następcy, zrobią z tego materiału coś ciekawego , co
      znacznie uatrakcyjni winetę internetowa szkoły.
      Co sądzicie o tym pomyśle ? Pozdrowienia !!
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.sorco.no 27.05.02, 13:35
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Strona internetowa rzeczywiscie jakaś taka nijaka.....
        > Zastanawiam sie, może młodzież nie pamieta, lub nie ma dostepu
        > do "historycznych" przekazów dotyczących naszej szkoły ?
        > Drodzy Absolwenci, starsi i młodsi, prześlijmy nasze wspomnienia, zapamietane
        > fakty, może zdjecia na adres e-mailowy szkoły, a sadzę , że młodzi zdolni
        > ludzie z dwójki , nasi następcy, zrobią z tego materiału coś ciekawego , co
        > znacznie uatrakcyjni winetę internetowa szkoły.
        > Co sądzicie o tym pomyśle ? Pozdrowienia !!

        Ja juz im wyslalem propozycje linku do tego forum.
        Pomysl z "naszymi" materialami OK.
    • zwako Re: II-LO-Wr + grono 27.05.02, 23:32
      Zapraszam na opowiastki o nauczycielach.
      A moze nauczycieli o uczniach???

      Pewnie kazdy pamieta jakas szczególna postac z dwójki. Moga sie tu pojawic
      osobistosci z róznych epok, ale mysle mamy tu forumowiczów z róznych okresów i
      kazdy cos dla siebie znajdzie.

      Juz wczesniej pojawilo sie tu pare nazwisk, ale sam sie dziwie, ze niektóre
      jeszcze nie. (np. Bonczuk, Merwid, .... Jak sie nazywala chemiczka, kyóra byla
      zastepca dyr. za czasów Dutkiewicza?)
      Proponuje, aby rozmawiano o osobach, które juz nie ucza, albo juz sie nie ucza.
      (tak na wszelki wypadek:))

      pozdr.
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr + grono IP: *.sorco.no 28.05.02, 09:03
        A kto pamieta dyr. Kubackiego?
        • Gość: Ela Re: II-LO-Wr + grono IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 13:18
          Ja pamietam!Wlasnie trafilam na wspomnienia o "Dwojce" i
          czytam,czytam.Wiekszosc duzo mlodsza ode mnie..Ato byly czasy - prof.Babula byl
          moim wychowawca kl.byly tylko dwie klasy podstawowe,A i B,z niem. i
          ang.,rosyjski przyszedl dopiero w liceum/system 7+4/.Kubacki"uratowal mnie od
          Zielinskiego-furiata,ktory uczyl matematyki.Te nasze wieczorki przy pomocy
          polonistki-prof.Rogowskiej,bibliotekarki?.To i czasy "Gieni"
          Bawolskiej...ech,ech...czy ktos z "moich czasow"zaglada na te strony?
          • kazimierzp Witaj wśród swoich! 08.02.06, 13:26
            Tu nie ma młodszych i starszych. Tu są sami młodzi bo coś chce się nam robić, a
            że są to często wspomnienia - były one różne, ale to one nas kształtowały i jak
            widać po dyskusjach o współczesności te nasze poglądy w zdecydowanej większości
            spraw są bardzo podobne - w końcu jesteśmy z tej samej szkółki!
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.05.02, 17:15
        Lubilem Babule i czasami mi go bylo zal. Nie zawsze potrafil utrzymac
        dyscypline i bylo troche zamieszania na jego lekcjach.
        Kiedy sie denerwowal wykrzykiwal: "Ty mi tutaj! Ja ci tam!.... No!"
        A kiedy juz zamierzal wezwac konkretne osoby, krzyczal: "Kowalski i
        Nowak (np.). Nazwiska!!!
        • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.sorco.no 29.05.02, 10:27
          Gość portalu: zwako napisał(a):

          > Lubilem Babule i czasami mi go bylo zal. Nie zawsze potrafil utrzymac
          > dyscypline i bylo troche zamieszania na jego lekcjach.
          > Kiedy sie denerwowal wykrzykiwal: "Ty mi tutaj! Ja ci tam!.... No!"
          > A kiedy juz zamierzal wezwac konkretne osoby, krzyczal: "Kowalski i
          > Nowak (np.). Nazwiska!!!
          Mial jeszcze jeden "kawalek", "ja ci sie tu zachowam"!
          Mnie uczyl PW, a podobno pozniej zajal sie geografia.
          Co zreszta jego wychowankowie pozytywnie wspominaja.

          • zwako Re: II-LO-Wr + grono- Babula 29.05.02, 10:33
            Gos´c´ portalu: Obcy napisa?(a):

            > Mnie uczyl PW, ...

            Co to jest PW
            Moze przysposobienie wojskowe???
            I co to jest przysposobienie wojskowe???


            • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 12:39
              Zwako, dziekuje Ci za przypomnienie ulubionych powiedzeń prof. Babuli, tak było!
              Usmiałem się serdecznie. Babula był moim wychowawca i uczył nas geografii i
              przysposobienia wojskowego ( tajemnicze PW ). Zdarzało mu sie "wychodzić z
              siebie", ale i my bylismy niezłymi numerami z niezłymi pomysłami na
              wyprowadzanie z równowagi. Ja mam jeszcze wspaniałe wspomnienia z wycieczek
              klasowych i obozów wedrownych prowadzonych przez profesora, nie mogę o nich
              mówić głosno, bo córka przeglada czasami te strony internetowe.....
              Pozdrowienia!
            • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.sorco.no 29.05.02, 15:31
              zwako napisał(a):

              > Gos´c´ portalu: Obcy napisa?(a):
              >
              > > Mnie uczyl PW, ...
              >
              > Co to jest PW
              > Moze przysposobienie wojskowe???
              > I co to jest przysposobienie wojskowe???
              >
              >
              Zwako,
              PW to pierwszy kontakt z wojskiem (oczywiscie wtedy!)
              Jak wyglada karabin, pierwsza pomoc, w dwu szeregu zbiorka itd.
              Powtorze plotke, ze Babula byl w wojsku kuchrzem i to dalo mu punkt wyjscia do PW.
              • Gość: azja Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.05.02, 11:11
                a pamiętacie rusycystki- ostapiuk albo makowiecką. ta ostatnia była kobietą z
                klasą oraz miała absolutne opanowanie mięśni gałek ocznych. w życiu swoim
                lekarskim nie widziałam tak szybkiego i świadomego ( w celach obserwacyjnych)
                oczopląsu poziomego, kiedyś nawet próbowałam to naśladować ale bez efektu.
                ostapiuk za to poruszała sie po sali krokiem skradającym oraz ubierała się w
                sposób maskujący na zielono lub szaro, była przezabawna: bezbronna więc
                agresywna.
                • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.sorco.no 31.05.02, 09:02
                  Gość portalu: azja napisał(a):

                  > a pamiętacie rusycystki- ostapiuk albo makowiecką. ta ostatnia była kobietą z
                  > klasą oraz miała absolutne opanowanie mięśni gałek ocznych. w życiu swoim
                  > lekarskim nie widziałam tak szybkiego i świadomego ( w celach obserwacyjnych)
                  > oczopląsu poziomego, kiedyś nawet próbowałam to naśladować ale bez efektu.
                  > ostapiuk za to poruszała sie po sali krokiem skradającym oraz ubierała się w
                  > sposób maskujący na zielono lub szaro, była przezabawna: bezbronna więc
                  > agresywna.

                  Makowiecka to byla moja plaga.
                  Znienawidzony ruski i ciagle proby wykazania sie jakims poziomem.
                  Po latach zycia na emigracji zrozumialem jak idotyczne to bylo, bo przeciez
                  znac jezk obcy nie jest zle.
                  • Gość: Jolka Re: II-LO-Wr + grono IP: 156.17.87.* 27.06.02, 11:41
                    Trafiłam na to forum zupełnie przypadkowo i przeczytałam wszystkie
                    wypowiedzi :)
                    Maturę zdawałam w 80.
                    Makowiecka była moją wychowawczynią (klasa H - humanistyczna,
                    30 bab, 4 chłopaków!), uczyli mnie: Rogowska, Śnieżek, Sakowa, dyrektorem była
                    najpierw Bińczakowa, prze którą wszyscy zmykali, a potem Dutkiewicz (ostatni
                    rok); niektórych nazwisk nie pamiętam, ale osoby tak (np. charakterystyczną
                    fizyczkę, anglistę, który był wychowawcą klasy E);
                    Dużej sali gimnastycznej nie było, była za to stołówka na dole, zwana "chlewem"
                    gdzie sprzedawano obrzydliwe pożywienie, palenie papierosów "za winklem" - tak
                    się to wtedy mówiło, sala do "suchej zaprawy" wioślarskiej :);
                    tarcze trzeba było nosić, kontakty z AWF-em częste :)
                    Najśmieśniejsze jest to, że moja córka też chce za 2 lata iść do "dwójki" :)
                    Pozdrawiam wszyskich dwójkowiczów!

        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono- Domanska IP: *.uc.nombres.ttd.es 30.05.02, 16:16
          Gos´c´ portalu: zwako napisa?(a):

          Najbardziej pamietam zeszyty do rosyjskiego.
          Margines na 5 cm., wszystkie strony ponumerowane...
          Chodzila w zakieci w czerwono czarna kratke.
          Miala jobla na punkcie spóznien. Przed lekcja, musielismy czekac "parami"
          na pozwolenie wejscia do klasy.
          Chyba wszyscy sie jej bali, ale musze przyznac, ze rzadko kogos "usadzala".
          3 + to byla wyjatkowo dobra ocena.
          Srednia ocen: od 3 do 3 z kilkoma minusami.

          pozdr.
          • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono- Domanska IP: *.uc.nombres.ttd.es 31.05.02, 20:23
            Mieszkala niedaleko dwójki i czesto ja spotykalem w drodze do szkoly, w
            parku za mostem szczytnickim.
            Nie miala szczescia. Raz jej gawron narobil na glowe, a pózniej zlamala
            noge na slizgawce w parku.
        • Gość: stirlitz Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.freesurf.ch 31.05.02, 12:13
          Taak, Babula is King! Odbieralem go dokladnie tak samo. Poza tym lubil
          imponowac swoja 'szeroka wiedza'. Pamietam jakas lekcje o historii Ziemi,
          pojawil sie problem stopni geotermicznych. Tu cytat:
          -'Nazwa geotermiczny pochodzi z greckiego. Geos - Ziemia, thermos - yyy.....'

          Babula jako obiekt wspomnien jest bardzo wdzieczna osoba - denerwowal sie latwo
          i przezabawnie. Moze niech Azja napisze jak krazyla z globusem (Ziemia) wokol
          Babuli (Slonce)
          • Gość: azja Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.05.02, 20:16
            Gość portalu: stirlitz napisał(a):

            > Taak, Babula is King! Odbieralem go dokladnie tak samo. Poza tym lubil
            > imponowac swoja 'szeroka wiedza'. Pamietam jakas lekcje o historii Ziemi,
            > pojawil sie problem stopni geotermicznych. Tu cytat:
            > -'Nazwa geotermiczny pochodzi z greckiego. Geos - Ziemia, thermos - yyy.....'
            >
            > Babula jako obiekt wspomnien jest bardzo wdzieczna osoba - denerwowal sie latwo
            >
            > i przezabawnie. Moze niech Azja napisze jak krazyla z globusem (Ziemia) wokol
            > Babuli (Slonce)


            zgadza się krążyłam, i co z tego kiedy i tak zabaniaczyłam jak jak i 10
            poprzednich osób. do dzisiaj nie mogę pojąć jak się to stało, skoro sie uczyłam i
            wyjątkowo precyzyjnie ustawiłam oś globusa względem babuli. może dlatego że tam
            wyjątkowo mało miejsca było? całkiem niekosmiczne odległości .azja
          • Gość: babula Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 17:41
            Dziekuję Andrzeju za aderes tej strony, a pozostałym, którzy mnie MILE
            wspominają za wypowiedzi - yenocie, azjo (przepraszam za "banię", ale na pewno
            była zasłużona :-), stirlitzu i obcy... oraz Pawle - za zainicjowanie
            dyskusji, która mnie rozbawiła i wzruszyła.
            Nie spodziewaliście się starego belfra na tej stronie, co?
            Pragnę zdementować pogłoski: w wojsku nie byłem kucharzem (ale walczyłem na
            froncie II wojny światowej), zas PW uczyłem z konieczności, a geografii z
            miłości. Do dziś zresztą chodzę po górach (mam 78 lat) szybciej niż moja 24-
            letnia wnuczka, do czego sama się przyznaje. Czy ktoś ma wspomnienia z
            wycieczek i obozów wędrownych, które organizowałem (po kilka dla każdej
            klasy)? Chętnie wysłucham. Będę tu jeszcze zaglądał.... Wasz "Globus" -
            Franciszek Babula.
            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.06.02, 12:40
              Gos´c´ portalu: babula napisa?(a):

              Czy ktos´ ma wspomnienia z
              > wycieczek i obozów we˛drownych, które organizowa?em (po kilka dla
              kaz˙dej
              > klasy)? Che˛tnie wys?ucham. Be˛de˛ tu jeszcze zagla˛da?.... Wasz
              "Globus" -
              > Franciszek Babula.

              Pamietam jedyna wycieczke na Sleze. (yenot chyba tez)
              Kiedy stalismy na szczycie, sluchalismy wykladu "geologicznego".
              Jedno zdanie zapamietalem: "Stoimy wlasnie na stolcu".
              Nie wiem, czy sie przeslyszelismy, czy rzeczywiscie taka nazwe ma ta forma
              geologiczna, ale nazwa bardzo nas wszystkich rozbawila.

              Na szczescie, moja ignorancje, nie Pan juz ukarac "lufa". :)

              pozdr.
              Pawel
              • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.06.02, 12:46
                Teraz, niestety, nie moge chodzic po polskich górach. (troche daleko
                mieszkam)
                Za to, wlazlem na najwyzszy szczyt Pirenejów "Aneto".
                Tutejsze okolice bardzo przypominaja mi polskie Tatry.

                Zycze jeszcze wiele lat zdrowia.

                Pawel
              • Gość: babula Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.02, 16:56
                > Pamietam jedyna wycieczke na Sleze. (yenot chyba tez)
                > Kiedy stalismy na szczycie, sluchalismy wykladu "geologicznego".
                > Jedno zdanie zapamietalem: "Stoimy wlasnie na stolcu".

                Miało być "na ostańcu", profesor.
            • Gość: stirlitz Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: 195.116.183.* 11.06.02, 15:49
              Też pamiętam taką wycieczkę.
              Staliśmy całą klasą na Przełęczy pod Śnieżką, a Pan miał oczywiście 'wykład
              geologiczny'. Nie wiem jednak czy staliśmy na stolcu, czy też ostańcu, bo wiał
              potworny, lodowaty wiatr, który nie tylko że skutecznie zagłuszał Pana
              Profesora, ale też koncentrował naszą uwagę na rzeczy najbanalniejszej -
              przetrwaniu. Wszyscy mieli twarze w kolorze poprawnej wówczas (wrzesień '84),
              intensywnej czerwieni, niektórym sople zaczynały zwisać z nosów, a inni
              zatykali uszy chroniąc swe mózgi przed natychmiastowym wywianiem. Niecodzienne
              te warunki zupełnie jakby nie dotyczyły Pana - Pan mówił, mówił, mówił...
              Nie wiem, ile trwałby ten syberyjski test, bo w pewnym momencie (nie sądzę, by
              był to zaplanowany koniec wykładu) nasza wychowawczyni, niezapomniana Helga,
              zakomenderowała odwrót. Uff!
              Po powrocie do bazy (Karpacz) wszyscy musieliśmy przyjąć podwójną dawkę
              grzanego wina (czy co to tam każdy sobie zapobiegliwie spakował do plecaczka).
              Życzę nadal takiego hartu ducha.

              PS Mojego ojca (troszkę wcześniej niż mnie) uczył Pan, jak bronić kraju, ale
              to on do dziś biega po górach, a nie ja. Czyżby przemycał Pan 'geograficzne'
              treści także na lekcjach PW??
              • Gość: yenot Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: 195.117.149.* 12.06.02, 12:23
                Tak było !
                Zimno było okrutnie !
                Pozostaje nam żałowac, ze w II klasie juz Pan Profesor odpoczywał na emeryturze
                i juz nas nie uczył.
                Jak szkoda !
                Pozdrowienia
                • Gość: azja Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.02, 13:22
                  takze uczestniczyłam w tej mrożącej krew w żyłach wyprawie i pamiętam tę scenę
                  , w której przytupująca z zimna helga, jęknęła cichuteńko , kiedy profesor
                  zabierał się do otwarcia kolejnego akapitu swojego wykładu: panie profesorze
                  jest zimno , kończmy. prof. babula spiorunował to nieubłaganym: cicho tam, bo
                  potem nie będziesz wiedziała! dopiero kiedy sie zorientował ,że to helga się
                  kuli za głazem , zgodził się na koniec lekcji i powrót do bazy. helga wtedy
                  pierwszy raz , zresztą nie ostatni, okazała się mieć delikatną ludzką skórę
                  pod stalową kolczugą, o którą ją wówczas podejrzewałam.
            • Gość: terkas Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 20:44
              Nie byłam w Pańskiej klasie, ale zarówno ja jak i moi koledzy zazdrościliśmy
              zajęć z Panem naszym kolegom. Były podobno świetne (tak wynikało z ich
              wypowiedzi). Pozdrowienia.
            • Gość: Ela Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.013-58-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 08.02.06, 13:33
              Z wielkim sentymentem wspominam podstawowke,Pana jako wychowawce
              klasowego.Wspolpraca szkola-dom byla taka"przedwojenna",biwaki,wycieczki
              rowerowe..Spotkalismy sie na 50-leciu szkoly,1995 rok.Mam zdjecia z naszych
              wieczorkow,z biwakow.Mialy byc w albumie pt.szkolo,szkolo ,gdzy cie
              wspominam ,czy mam pelne lez-ktory to napis wyhaftowala babcia Krysi
              Popeckiej.Wspomnienia zostaly,album pusty.pozdrawiam bardzo serdecznie Ela M.
              • Gość: bary Re: II-LO-Wr + grono- Babula IP: *.net.diw.com.pl / 80.51.231.* 08.02.06, 13:53
                Kazik, ładnie napisałeś o wieku na tym forum. Widzę, że nasze ożywione dyskusje
                zaczynają wyciągać kibiców z cienia. Do przyjazdu Henrego może zmontować się
                większa ekipa. W najgorszym wypadku porozstawiamy namioty koło dwójki, żeby
                wszyscy chętni się zmieścili!!!
                Pozdrawim wszystkich
                Jarek
                P.S. niedługo strzeli nam tysiąc!
      • Gość: Anna Re: II-LO-Wr + grono IP: *.newc-a-1.access.uk.tiscali.com 13.06.02, 20:39
        zwako napisał(a):
        chemiczka Kudzbalska,
        fizyczka (wyjatkowa swinia) Bojczuk Ingrid zreszta.

        > Zapraszam na opowiastki o nauczycielach.
        > A moze nauczycieli o uczniach???
        >
        > Pewnie kazdy pamieta jakas szczególna postac z dwójki. Moga sie tu pojawic
        > osobistosci z róznych epok, ale mysle mamy tu forumowiczów z róznych okresów i
        > kazdy cos dla siebie znajdzie.
        >
        > Juz wczesniej pojawilo sie tu pare nazwisk, ale sam sie dziwie, ze niektóre
        > jeszcze nie. (np. Bonczuk, Merwid, .... Jak sie nazywala chemiczka, kyóra byla
        > zastepca dyr. za czasów Dutkiewicza?)
        > Proponuje, aby rozmawiano o osobach, które juz nie ucza, albo juz sie nie ucza.
        > (tak na wszelki wypadek:))
        >
        > pozdr.

        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono IP: *.uc.nombres.ttd.es 14.06.02, 18:21
          Gos´c´ portalu: Anna napisa?(a):

          > chemiczka Kudzbalska,
          > fizyczka (wyjatkowa swinia) Bojczuk Ingrid zreszta.

          Opisz troche te "wyjatkowosc", prosze.

          pozdr.
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr + grono - Zygadlo IP: *.uc.nombres.ttd.es 18.06.02, 16:33
        Pseud. : zyga
        Przedewszystkim uczciwa. (zawsze mialem dobre stopnie:):)

        Zawsze uwazala, zeby nikogo nie faworyzowac.
        (Moze nawet byla to jej obsesja.)

        pozdr.
        Pawel

        PS. Przez pewien czas, bylem jej "zieciem".:)
      • Gość: KazimierzP Re: II-LO-Wr + grono IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.01.03, 16:50
        Moi nauczyciele z dwójki?!? Dopiero po latach w pełni doceniłem ich wartość. To
        co oni dla mnie zrobili (dla wielu innych też). Jestem absolwentem z 1967 roku.
        Moją wychowawczynią była Genowefa Bawolska. Jej "zadano..." do dzisiaj brzmi w
        uszach. Dzieki niej stałem się "humanistą" tzn.: jestem stałym gościem w
        teatrze, galeriach sztuki, filharmonii ... Nie boję się pisać i mówić. Nie
        zdążyłem Jej tego przekazać. Józef Reich (historyk) jescze cztery lata temu
        pisywaliśmy do siebie (mieszka w Szwecji od czasu jak go komuna przekreśliła po
        1968 roku). Basia Banaszak - matematyczka. Bardzo ją lubiłem i bardzo mi się
        podobała. Agnieszka Rojewska - Marcinow. Uczyła biologii zbyt wcześnie zgasła.
        Pani Żaczek - uczyła geografii. Spotkałem Ją na 50-leciu szkoły. Nic się nie
        zmieniła - dalej fantastyczna. Franciszek Babula - cieszę się że mogłem Pańskie
        wypowiedzi na tym forum przeczytać. Do dzisiaj nie zapomne Pańskiego wezwania:
        Piotrowski... twoje nazwisko? Profesor Pawlicki (ksywa trupek) jego kuzyn mówił
        mi niedawno że jeszcze żyje. Mam zamiar do niego napisać. Dzięki niemu umiem
        robić zdjęcia - bardziej niż amatorsko. Adam Dotzauer - wuefista nauczył mnie
        grubasa wiele. Zygmunt Grochocki - fizyk. Nie zapomnę jak tubalnym głosem
        nabijał się z wchodzącej dopiero modzie mini. Niestety upokorzając przy tym
        dziewczyny. Byli jeszcze inni, ale Oni aż tak bardzo do serca mi nie zapadli.
        Niektórzy może pomylili się z powołaniem, a może ja źle to odbierałem. W każdym
        razie szkoła była wspaniała - bo wspaniali byli nauczyciele. Cześć Waszej
        pamięci. Kazimierz Piotrowski. Po maturze przez jakiś czas prowadziłem w II LO
        drużyne harcerską, może odezwą się moje druhny i druhowie. Mój adres e-mail:
        KazimierzP@hoga.pl
    • Gość: pawel Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.05.02, 18:21
      Dzisiaj mijaja 2 miesiace od zalozenia watku.
    • pszczolowski Re: II-LO-Wr 29.05.02, 15:39
      cholera ten Alzheimer -
      w koncu przypomnialo mi sie, ze w czasie ubieglorocznych wakacji ten watek zainteresowal spora
      ilosc dwojkowiczow :

      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=72&wid=96703&aid=96703

      bzzz
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.sorco.no 30.05.02, 09:12
        pszczolowski napisał(a):

        > cholera ten Alzheimer -
        > w koncu przypomnialo mi sie, ze w czasie ubieglorocznych wakacji ten watek zain
        > teresowal spora
        > ilosc dwojkowiczow :
        >
        > <a href="www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=72&wid=96703&aid=9
        > 6703"target="_blank">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=72&wid=96703&
        > aid=96703</a>
        >
        > bzzz
        Watek super.
        Niestety link do historii absolwentow dead.
        Szczegolnie udane zdjecie rocznika maturalengo 1968.
        To sie dopiero wtedy szybko przypomina!
        Ciekawe kto go zlaozyl?
        Czy ktos sobie przypomina ze przed dyr. Binczak, dyr. byl Stasiak, nauczyciel WF?
    • Gość: tyrysek jak jest TERAZ w dwojce? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.05.02, 16:06
      ktos skonczyl ta szkole niedawno lub uczy sie tam teraz?
      Jak dwojka wypada na tle innych?
      • Gość: azja Re: jak jest TERAZ w dwojce? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.05.02, 11:05
        mój znajomy ma syna , ktory wybiera własnie dla siebie LO , więc zainteresował
        sie rankingiem szkół i okazuje się, że dwójka wypada nieżle . podobno jest
        jednym z lepszych liceów . za moich czasów( 15 lat temu "nazad") nie była to
        dobra szkoła, wszyscy ją postrzegali jako sportową, więc gorszą, zresztą nie
        wiem czemu, wszak kalos kai agathos. ale inne czasy inne oczekiwania. azja
    • Gość: mietek Re: II-LO-Wr, Matura 93 IP: *.cvx.algx.net 05.06.02, 03:41
      Napiszcie cos o swoich wspomnieniach maturalnych. Jakby nie bylo, to
      najwazniejszy egzamin w zyciu. Przynajmniej tak mnie straszyli nauczyciele w
      naszej kochanej dwojce. W moim przypadku to tak nie do konca prawda. Z matury
      nie pamietam zadnego pytania, nic, tabula rasa. Jedynie pamietam strajki
      nauczycieli i jak przesuwali nam termin zdawania matury doslownie z dnia na
      dzien. Tak, ze w koncu nie mam pewnosci czy zdawalismy ja w maju czy juz moze w
      czerwcu. Rok 93.Zdaje mi sie, ze Wesolowski, historyk moj ulubiony, nie chcial
      zauwazyc mojej sciagi.Dzieki mu za to.Pozdrowienia
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr, Matura 93 IP: *.sorco.no 05.06.02, 08:28
        Gość portalu: mietek napisał(a):

        > Napiszcie cos o swoich wspomnieniach maturalnych. Jakby nie bylo, to
        > najwazniejszy egzamin w zyciu. Przynajmniej tak mnie straszyli nauczyciele w
        > naszej kochanej dwojce. W moim przypadku to tak nie do konca prawda. Z matury
        > nie pamietam zadnego pytania, nic, tabula rasa. Jedynie pamietam strajki
        > nauczycieli i jak przesuwali nam termin zdawania matury doslownie z dnia na
        > dzien. Tak, ze w koncu nie mam pewnosci czy zdawalismy ja w maju czy juz moze w
        >
        > czerwcu. Rok 93.Zdaje mi sie, ze Wesolowski, historyk moj ulubiony, nie chcial
        > zauwazyc mojej sciagi.Dzieki mu za to.Pozdrowienia

        Mysmy napewno zdawali w maju (prof. Rogowska mowila ze kiedy zakwitna kasztany
        tzn. ze matura tuz, tuz).
        A ze bylo to 35 lat temu to i tematow nie pamietam.
        Pamietam, aula, stoliki ustawione oddzielnie. Chyba byla tez probna matura
        taka "sucha zaprawa".
        Tamaty z polskiego typu "czy dr. Judym byl postacia pozytywna i dlaczego?".
        Oczywiscie biale koszule i ciemne spodnie.
        Grono zdenerwowane nie mniej niz abiturienci.
        A dla wiekszosci zdajacych perspektywa nowych egazminow wkrotce.
        Tym razem na studia.
        "TO BYL MAJ"!
        • Gość: terkas Re: II-LO-Wr, Matura 93 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 20:51
          Gość portalu: Obcy napisał(a):

          > Gość portalu: mietek napisał(a):


          >
          > Mysmy napewno zdawali w maju (prof. Rogowska mowila ze kiedy zakwitna
          kasztany
          > tzn. ze matura tuz, tuz).
          Nam to zdanie, ale w nieco innym brzmieniu powtarzali rodzice. Masz się uczyć
          aż zakwitną kasztany. Potem możesz odpuścić. NNiech się lenie wytężają.
      • Gość: yenot Re: II-LO-Wr, Matura 93 IP: 195.117.149.* 05.06.02, 15:39
        A dla mnie był najważniejszy w zyciu.
        Pamiętam 1 pytanie z ustnego wychowania obywatelskiego (chyba tak się ten
        przedmiot nazywał ?): "Róznice miedzy kapitalizmem i socjalizmem" czy jakoś
        tak. Smieszne teraz, ale zdawałem w '87. I dostałem 5 ! Ale wcale mi nie
        wstyd :)
        Chodzi mi po głowie tez ustny polski - chyba dlatego, że "wtopiłem". Wtedy
        myślałem ze swiat się zawalił, wszystkie moje plany szlag trafił. Ale na
        szczęscie była poprawka we wrzesniu - zdałem.
        Nigdy później nie przeżywałem takiego stresu na egzaminach na studiach, nawet
        na obronie dyplomu (zreszta obrona to betka).
        I nigdy więcej nie chciałbym przez maturę przechodzić.
        Ufff !
      • zwako Re: II-LO-Wr, Matura 87 05.06.02, 20:28
        Niektóre fragmety pamietam bardzo dobrze.
        Dzien przed, przyjechal do mnie kumpel mówiac, ze ma zadania na
        matematyke. Zaczelismy szybko rozwiazywac i po jakims czasie doszlismy
        do wniosku, ze sa one tak glupie i pewnie w ogóle ich nie bedzie, ze
        zostawilismy je bez rozwiazania.
        W trakcie matury okazalo sie, ze jedno z nich i owszem bylo!!!
        Tak sie wkurzylem, ze przez cala mature rozwiazalem wlasnie te zadanie i
        tylko te.
        Podczas pisania pewna nauczycielka co chwile mi gadala; "CO jest?
        Wszyscy czekaja na sciage od ciebie!!"
        Bylem tak zdenerwowany, ze nie wiem, czy ktos mógl skorzystac z mojej
        pomocy.
        Na polskim, pamietam, ze podano nam jakis napój.
        Mialem sucho w gardle i wypilem go od razu.
        Dutkiewicz orzekl, ze nie pozwoli wychodzic do ubikacji, wiec przez pare
        godzin zwijalem sie z pelnym pecherzem.
        Po kolejnym upomnieniu, wreszcie polazlem do kibla w towarzystwie
        Lysiaka......CDN

        teraz musze isc.

        pozdr
        • zwako Re: II-LO-Wr, Matura 87 06.06.02, 14:13
          zwako napisał(a):

          Niektóre fragmety pamietam bardzo dobrze.
          Dzien przed, przyjechal do mnie kumpel mówiac, ze ma zadania na
          matematyke. Zaczelismy szybko rozwiazywac i po jakims czasie doszlismy
          do wniosku, ze sa one tak glupie i pewnie w ogóle ich nie bedzie, ze
          zostawilismy je bez rozwiazania.
          W trakcie matury okazalo sie, ze jedno z nich i owszem bylo!!!
          Tak sie wkurzylem, ze przez cala mature rozwiazalem wlasnie te zadanie i
          tylko te.
          Podczas pisania pewna nauczycielka co chwile mi gadala; "CO jest?
          Wszyscy czekaja na sciage od ciebie!!"
          Bylem tak zdenerwowany, ze nie wiem, czy ktos mógl skorzystac z mojej
          pomocy.
          Na polskim, pamietam, ze podano nam jakis napój.
          Mialem sucho w gardle i wypilem go od razu.
          Dutkiewicz orzekl, ze nie pozwoli wychodzic do ubikacji, wiec przez pare
          godzin zwijalem sie z pelnym pecherzem.
          Po kolejnym upomnieniu, wreszcie polazlem do kibla w towarzystwie
          Lysiaka......CDN
          Pamietam, ze jakas dziewczyna miala podobny dylemat i prawie sie poplakala.
          Kiedy wyszedlem z sali, bylem zadowolony z siebie. Rodzicom pokazalem znak
          wiktori, ale oni widzac dwa palce zrozumieli, ze dostalem lufe.

          Jak sie pózniej okazalo, mieli racje....:(

          Tu sie skonczyla moja matura 87.

          Rok pózniej, zdalem w XXI-tce.

          Co za róznica!!!

          Na mature, kumpel przywiózl mnie na motorze, mialem pomalowane buty i chyba mi
          juz tak nie zalezalo.

          Nawet dostalem 4-ke z ustnej matematyki!
          Na pisemnej sciagi lataly jak muchy, a za oknami bylo wiele osób, które je
          przygotowywaly.


          pozdr.
      • jana.na Re: II-LO-Wr, Matura 93- .......a moja 72 ! 27.06.02, 23:37
        Ze wzruszeniam przeczytałam Wasze wspomnienia dotyczące lat szkolnych.
        Chciałabym dodać kilka swoich wspomnień o nauczycielach, z którymi miałam
        kontakt w tej szkole. Moja matura to rok 1972.
        Bardzo miło wspominam p.prof J.Sycińską. Byla już na emeryturze, ale prowadziła
        jeszcze lekcje fizyki.Uosobienie spokoju, taktu, wielkiej klasy (!).Starsza
        pani,drobna, mówiąca zawsze cicho ale budząca szacunek i respekt...
        Zapamiętałam Jej lekcje fizyki m.in.dzięki temu, że potrafiła pokazać
        zastosowanie skąplikowanych praw fizycznych w otaczającej nas rzeczywistości.
        Do dziś dnia pamiętam menisk wklęsły i wypukły pokazany nam na starym kranie w
        pracowni.
        W szkole uczyła tez p.Agnieszka........( cholera! tan Alzheimer - jak to ładnie
        ktoś napisał !).Uczyła biologii i prowadziła zajęcia fakultatywne biol-chem.
        Bardzo serdeczna, wesoła, pełna dobrych pomysłów. Mieszkała w budynku szkoły.
        A kto pamięta prof. Rupińskiego- chemika ?????? Lekcje z Nim zaczynały się
        zwykle od wywołania do tablicy klasowej " sympatii" profesora.Zwykle była to
        ładna dziewczyna, będąca trochę " na bakier" z chemią. Pytanie było dowcipne,
        rozbawiające klasę i nie przynoszące krzywdy pytanej osobie :-)).
        P.prof.M.Merwid -matematyczka. Zapamiętałam Ją jako osobę bardzo sprawiedliwą !
        Zawsze wiedziała kogo można i należy " przycisnąć", a komu pozwolić ściągać na
        sprawdzianie, aby go zaliczył. Uczestnicząc później w edukacji moich dzieci -
        zawsze żałowałam, że w szkołach jest tak mało tak mądrych nauczycieli (!!!!!!).
        I jeszcze jedna Wielka (choć posturą drobna ) nauczycielka Naszego Liceum -
        p.prof. Barbara..........( Alzheimer !!!- znowu - przepraszam ).
        Niska, drobna, serdeczna, "kipiąca życiem" pani. Uczyła muzyki i jednocześnie
        całym sercem starała się zarazić młodzież miłością do muzyki ! Wyjścia do
        filharmonii, wyjazdy do Dusznik w czasie Festiwali Chopinowskiego - tego się
        nie zapomina !!!! Te wspomnienia do dziś wywołują miłe ciepełko koło serca !!!
        Ciekawa jestem, kto pamięta anglika - prof. Saciuka ( nie wiem, czy pamiętam
        dokładnie nazwisko ??). Był to młody, przystojny człowiek, noszący ksiażki
        związane paskiem od spodni.... Atrakcją Jego lekcji była nauka angielskich
        piosenek ( np. Toma Jons'a). Pamiętam całe tabuny dziewcząt biegające za Nim po
        korytarzach. On szedł prawą klatką schodową - dziewczyny przebiegały górą i
        schodziły w dól ( przypadkowo :-))) ) tymi schodami tylko po to,żeby
        powiedzieć mu "dzień dobry".
        Podobno był jakis konflikt między Nim a dyr.Bińczak o.....długie włosy !
        Tyle moich wspomnień. Chyba trochę się rozpisałam, ale czytanie Waszych
        wcześniejszych wypowiedzi ....poruszyło moje czułe struny !
        Serdecznie pozdrawiam .....Jana.na
        • Gość: terkas Re: II-LO-Wr, Matura 93- .......a moja 72 ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 20:58
          Gdzieś tam wcześniej chciałam również napisać o drobniutkiej Pani od muzyki. Ja
          może posłużę się sklerozą, a może nadmiarem cholesterolu i niestety nie pamietm
          Jej nazwiska. Była świetna. Natrafiła jednak na klasę (matura 74) muzykalną.
          Dopiero w II klasie zrozumiała, że niektórzy są "po prostu wybitni". I wtedy
          było świetnie. pozdro
        • Gość: Bozena Re: II-LO-Wr, Matura 93- .......a moja 72 ! IP: 209.162.249.* 07.11.03, 15:39
          Pani Barbara miala na nazwisko Czucha. Tez mnie uczyla muzyki, wrocila wlasnie
          po dlugim urlopie.
          Bozena, matura 83
        • Gość: kazimierzp@hoga.pl Re: II-LO-Wr, Matura 93- .......a moja 72 ! IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.12.03, 18:58
          Biologii uczyła pani Agnieszka Rojewska. Absolwentka II LO. Uczennica innej
          biologiczki panny Wandy Nowakówny zwanej "Meduza" ("Medzia" tak się
          przedstawiała). Pani Agnieszka Rojewska była jej nieodrodną uczennicą. W szkole
          poznała Marcinowa - fizyka (uczył mnie rok, nie znosiłem go)i została jego
          żoną. Przedwcześnie niestety zmarła. Była Ona przesympatyczną osobą, bardzo
          ciepłą i życzliwą dla młodych. Cześć Jej pamięci. Chemik, profesor Rupiński też
          już nie żyje. Wspaniały belfer. Nie uczył mnie, ale od jego uczniów słyszałem
          same superlatywy. Pozostanie zawsze w naszych wspomnieniach, bardzo, bardzo
          ciepło wspominany. Cześć Jego pamięci. Kazimierz Piotrowski - matura 1967
    • Gość: babula Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 17:47
      Tu profesor Babula - "Globus". Wczoraj byłem na spotkaniu z moimi wychowankami
      (21 lat po ich maturze)... - bardzo dobry koniaczek i przemiła atmosfera..
      Wróciłem o 3 w nocy - żona dawno już spała... Dziękuję Wam, jeżeli ktoś czyta,
      za ten wieczór... i czekam na następne - może w górach? Wasz Globus -
      Franciszek Babula
    • Gość: babula Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 17:48
      co to znaczy, Pawle - "zasłużona" emerytura? jeszcze wiele lat móglbym Was
      uczyć... profesor Babula
      • Gość: Andrzej Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 20:47
        Serdeczne pozdrowienia Profesorze! Dzięki za znalezienie czasu i zaistnienie na
        naszym forum. Prosimy o wspomnienia z drugiej strony katedry, cześć juz ich
        znamy , ale nigdy dobrego za mało. A przypominasz sobie Drogi Franciszku
        spotkania towarzyskie naszej klasy , tej której byłeś wychowawca?
        Mamy nadzieję zorganizowac następne , równie udane, na które z góry zapraszamy.
        Do zobaczenia w górach!
      • Gość: Obcy Brawo Babula IP: *.sorco.no 10.06.02, 10:16
        Gość portalu: babula napisał(a):

        > co to znaczy, Pawle - "zasłużona" emerytura? jeszcze wiele lat móglbym Was
        > uczyć... profesor Babula

        To jest super.
        Malo ze II-ka miala/ma swietnych uczniow to okazuje sie ze i profesorowie
        sa "z gornej polki".
        Na ktorym internetowym forum pisuja profesorowie z "ogolniakow" i to ci ktorzy
        zaczynali w latach 60-tych?
        Pozdr.


        • Gość: zwako Re: Brawo Babula IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.06.02, 12:28
          Gos´c´ portalu: Obcy napisa?(a):

          > Gos´c´ portalu: babula napisa?(a):
          >
          > > co to znaczy, Pawle - "zas?uz˙ona" emerytura? jeszcze wiele lat
          móglbym Was
          >
          > > uczyc´... profesor Babula
          >
          > To jest super.
          > Malo ze II-ka miala/ma swietnych uczniow to okazuje sie ze i profesorowie
          > sa "z gornej polki".
          > Na ktorym internetowym forum pisuja profesorowie z "ogolniakow" i to ci
          ktorzy
          > zaczynali w latach 60-tych?
          > Pozdr.
          >

          Strasznie sie ciesze.
          Kiedy zaczalem watek o profesorach, myslalem, ze moze ktos z belfrów sie
          odezwie.
          Bylem jednak swiadomy, ze bedzie to bardzo trudne...No i masz, znowu sie
          pomylilem.

          Serdecznie pozdrawiam.
          Moze ma pan jeszcze kontakty z innymi profesorami. Takze ich zapraszamy
          do wspomnien. :)

          pozdr.

          Pawel alias zwako

          PS. Przepraszam za "zasluzona emeryture", Ale wszystko co jest
          "zasluzone", chyba jest dobre.
          Jezeli pisze pan:" jeszcze wiele lat móglbym Was uczyc", to mam do Pana
          pretensje. Nas pan zostawil juz po pierwszym roku. :)
        • Gość: babula Re: Brawo Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.02, 17:03
          > To jest super.
          > Malo ze II-ka miala/ma swietnych uczniow to okazuje sie ze i profesorowie
          > sa "z gornej polki".
          > Na ktorym internetowym forum pisuja profesorowie z "ogolniakow" i to ci ktorzy
          > zaczynali w latach 60-tych?

          Nawet w latach 50. - dokładnie w '53 lub '54 zacząłem uczyć w II-ce. Pozdrawiam
          wszystkich, "Globus"

          • Gość: yenot Re: Brawo Babula IP: 195.117.149.* 11.06.02, 12:24
            Co za niespodzianka ! Dawno nie zaglądałem na ten watek !
            Witamy Pana Profesora !
            Ja tez pamietam wycieczkę na Ślężę, tak jak Zwako.
            Tylko ze ja pamiętam ze mowilismy, ze stoimy na twardzielcu (przepraszam,
            zjesli przekręcem) :)
            Przypomniało mi się jedno zdarzenie. Mielismy W-F z klasą E. Ktoś pana dojrzał
            idacego ze szkoły i rzucił hasło :"Uwaga ! Prof. Babula !"
            Wtedy wszyscy - a było nas kilkunastu, kłaniając się w pas krzyknęli
            chórem : "Dzień dobry !"
            To było coś !
            I jeszcze jedno : Zdaje się uczył Pan geografii moją Ciotkę - kojarzy pan
            nazwisko Pawłów ? To musiało być na przełomie lat 60-70.
            Pozdrawiam serdecznie
            Yenot
            • Gość: zwako Re: Brawo Babula IP: *.uc.nombres.ttd.es 11.06.02, 15:45
              Gos´c´ portalu: yenot napisa?(a):
              > Witamy Pana Profesora !
              > Ja tez pamietam wycieczke˛ na S´le˛z˙e˛, tak jak Zwako.
              > Tylko ze ja pamie˛tam ze mowilismy, ze stoimy na twardzielcu
              (przepraszam,
              > zjesli przekre˛cem) :)

              To chyba rzeczywiscie nie byl stolec.
              Ach ta pamiec.:)

              pozdr. Pawel

          • Gość: Obcy Re: Brawo Babula IP: *.sorco.no 12.06.02, 08:10
            Gość portalu: babula napisał(a):

            > > To jest super.
            > > Malo ze II-ka miala/ma swietnych uczniow to okazuje sie ze i profesorowie
            > > sa "z gornej polki".
            > > Na ktorym internetowym forum pisuja profesorowie z "ogolniakow" i to ci kt
            > orzy
            > > zaczynali w latach 60-tych?
            >
            > Nawet w latach 50. - dokładnie w '53 lub '54 zacząłem uczyć w II-ce. Pozdrawiam
            >
            > wszystkich, "Globus"
            >
            A czy wie p.prof. cos nt. losow innych "belfrow" II-ki?
            Grochowski, Rogowska, Kubacki, Stasiak, Makowska.
            Pozdr.


            • Gość: terkas Re: Brawo Babula IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 21:02
              Mogę tylko powiezieć, że Pan Grochocki w drugiej połowie lat 70 zmarł.
              Wspaniały i Wielki Człowiek.
              Pozdro
          • Gość: Henry Re: Brawo Babula IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 16:20
            Co za niespodzianka. Szkoda ze dopiero wczoraj przypatkowo wszedlem na te
            strone. To my ochrzcilismy Pana Globusem. Zaczynalem nauke w IIce w 1959 roku.
            Pozdrawiam
    • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 06:09
      Gość portalu: Pawel napisał(a):

      > Bardziej niz wspomnienia, Chcialbym odnowic kontakty.
      > Mniej wiecej czasy, gdy pewien dyrektor mial "wartburga", aniejaki Babula
      > odchodzil na zasluzona emeryture.

      Wlasnie przyjechalem do Wroclawia.
      06.06.02 o godz. 18:00 w Rezydencie na Zalesiu, spotykaja sie dwojkowicze
      (matura 1967)
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 06:11
        Gość portalu: Obcy napisał(a):

        > Gość portalu: Pawel napisał(a):
        >
        > > Bardziej niz wspomnienia, Chcialbym odnowic kontakty.
        > > Mniej wiecej czasy, gdy pewien dyrektor mial "wartburga", aniejaki Babula
        > > odchodzil na zasluzona emeryture.
        >
        > Wlasnie przyjechalem do Wroclawia.
        > 06.06.02 o godz. 18:00 w Rezydencie na Zalesiu, spotykaja sie dwojkowicze
        > (matura 1967)
        mala poprawka 06.07.02, lipiec oczywiscie

        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 25.06.02, 16:26

          > > Wlasnie przyjechalem do Wroclawia.
          > > 06.06.02 o godz. 18:00 w Rezydencie na Zalesiu, spotykaja sie
          dwojkowicze
          > > (matura 1967)
          > mala poprawka 06.07.02, lipiec oczywiscie

          Dobrej zabawy! Milych wspomnien!

      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.02, 10:51
        Gość portalu: Obcy napisał(a):

        > Gość portalu: Pawel napisał(a):
        >
        > > Bardziej niz wspomnienia, Chcialbym odnowic kontakty.
        > > Mniej wiecej czasy, gdy pewien dyrektor mial "wartburga", aniejaki Babula
        > > odchodzil na zasluzona emeryture.
        >
        > Wlasnie przyjechalem do Wroclawia.
        > 06.06.02 o godz. 18:00 w Rezydencie na Zalesiu, spotykaja sie dwojkowicze
        > (matura 1967)
        Wszystkim uczestnikom, swietnego spotkania, serdecznie dziekuje za przyjscie.
        Jeszcze raz sie okazalo ze dwojkowicze nie zawodza!
        Szkoda ze tak krotko, zamykali o 00:00.
        Do nastepnego!
    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 03.07.02, 11:53
      Jakos, troche, towarzystwo sie porozchodzilo.:((
      • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.07.02, 18:38
        Gość portalu: zwako napisał(a):

        > Jakos, troche, towarzystwo sie porozchodzilo.:((

        no tak , w końcu są wakacje.
        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 04.07.02, 20:37
          Gos´c´ portalu: azja napisa?(a):

          > Gos´c´ portalu: zwako napisa?(a):
          >
          > > Jakos, troche, towarzystwo sie porozchodzilo.:((
          >
          > no tak , w kon´cu sa˛ wakacje.

          Kto ma, ten ma .:(
          Ja dopiero w sierpniu i tylko 2 tygodnie.:(
          • Gość: azja Re: II-LO-Wr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.02, 11:32
            Gość portalu: zwako napisał(a):

            > Gos´c´ portalu: azja napisa?(a):
            >
            > > Gos´c´ portalu: zwako napisa?(a):
            > >
            > > > Jakos, troche, towarzystwo sie porozchodzilo.:((
            > >
            > > no tak , w kon´cu sa˛ wakacje.
            >
            > Kto ma, ten ma .:(
            > Ja dopiero w sierpniu i tylko 2 tygodnie.:(

            ja też w sierpniu. na razie pracuję jak szatan, a na dokładkę wczoraj sąsiedzi
            zalali mi mieszkanie. może zatem remont w sierpniu, a nie wakacje? koniec końców
            nie mam kaski ani na jedno ani na drugie. :-))
            • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 16.07.02, 13:14
              Udalo sie.
              Wyjechalem na caaaly weekend! Hurraaaa!!!
    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 18.07.02, 16:41
      AAAAhhhhh!!!!

      Chcialbym wrócic do czasów, kiedy to mialo sie 2 msce. wakacji.
    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr- wakacje IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.07.02, 23:44
      Moze jakis belfer, albo byly belfer?
      • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr- wakacje IP: 137.133.221.* 26.07.02, 08:38
        Gość portalu: zwako napisał(a):

        > Moze jakis belfer, albo byly belfer?
        Z tym interneten to jak z piwem.
        Nie wszyscy je pija.
        A pozatym , to wakacje.
        Ja z nich wlasnie wrocilem i trzeba przyzwyczaic sie do mysli ze
        bedzie mala przerwa w spacerach po wroclawskim rynku.
        • Gość: azja Re: II-LO-Wr- wakacje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.02, 19:22
          Gość portalu: Obcy napisał(a):

          > Gość portalu: zwako napisał(a):
          >
          > > Moze jakis belfer, albo byly belfer?
          > Z tym interneten to jak z piwem.
          > Nie wszyscy je pija.
          > A pozatym , to wakacje.
          > Ja z nich wlasnie wrocilem i trzeba przyzwyczaic sie do mysli ze
          > bedzie mala przerwa w spacerach po wroclawskim rynku.


          czyli obecnie nie jesteś wrocławianinem? wrocek nam wypiękniał nieprawdaż,
          szczególnie teraz latem ,kiedy można spędzać czas na obserwowaniu życia choćby
          w rynku i kompletnie się przy tym nie nudzić. a szkołę widziałeś? nowe
          pracownie , nowy pomarańczowy tartan na bieżni , aż się chce znowu mieć wf.
          • Gość: Obcy Re: II-LO-Wr- wakacje IP: 137.133.221.* 30.07.02, 12:18
            Gość portalu: azja napisał(a):

            > Gość portalu: Obcy napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: zwako napisał(a):
            > >
            > > > Moze jakis belfer, albo byly belfer?
            > > Z tym interneten to jak z piwem.
            > > Nie wszyscy je pija.
            > > A pozatym , to wakacje.
            > > Ja z nich wlasnie wrocilem i trzeba przyzwyczaic sie do mysli ze
            > > bedzie mala przerwa w spacerach po wroclawskim rynku.
            >
            >
            > czyli obecnie nie jesteś wrocławianinem? wrocek nam wypiękniał nieprawdaż,
            > szczególnie teraz latem ,kiedy można spędzać czas na obserwowaniu życia
            choćby
            > w rynku i kompletnie się przy tym nie nudzić. a szkołę widziałeś? nowe
            > pracownie , nowy pomarańczowy tartan na bieżni , aż się chce znowu mieć wf.
            Wroclawianinem nie jestem od 17 lat.
            W czasie pobytu w kraju spotkalem w Rezydencie na Zalesiu grupke II-kowiczow.
            Bylo bardzo milo i wszyscy byle zaskoczeni wiadomoscia o tym forum.
            Prawdopodobnie nawal obowiazkow nie pozwala im odwiedzac internetu.
            A moze wiek????
            Ja uwazam ze forum to swietna inicjatywa i szkoda ze tak malo popularna.
            Konkluzja z naszego spotkania byla taka ze widocznie jestesmy dobrzy skoro po
            tylu latach mozemy sie spotkac, rozmawiac, smiac i czuc jakbysmy byli na
            korytarzu II-ki.
            • Gość: terkas Re: II-LO-Wr- wakacje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 21:06
              czytam i rozumiem, że żal i tęsknota. szkoda, ze nie mogłam uczestniczyć. mam
              nadzieję uczestnieczyć w następnym spotkaniu. pozdrawiam
    • _enola Re: II-LO-Wr 28.08.02, 23:51
      ciekawe... w moim roczniku bylo przeciez tyle luda... gdzie sie wszyscy
      podziali, ze nikt tutaj nie zaglada? hej, maturzysci z '90, odezwijcie sie! a
      moze gdzies w necie jest inne forum z nasza "dwojka"? i tam siedza wszyscy
      lacznie z profesorami?
      pozdrawiam wszystkich :) Enola
      • _enola II-LO-Wr Matura '90 28.08.02, 23:53
        moze jak napisze topic w ten sposob, to sie bardziej w oczy rzuci i ktos
        odpowie... :)
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.09.02, 18:05
        _enola napisa?a:
        hej, maturzysci z '90, odezwijcie sie!...

        Jak ja zdawalem mature, Ty konczylas pierwsza klase.
        Moze sie kiedys widzielismy?

        pozdr

        Pawel

        • _enola Re: II-LO-Wr 05.09.02, 12:53
          Niestety, Pawle drogi... Do Dwojki zaczelam chodzic w drugiej klasie
          dopiero... a szkoda :) Moze znalibysmy sie rzeczywiscie ;) Pozdrawiam Cie
          serdecznie

          Ciekawe, ze nikogo tu nie ma z mojego rocznika, a tak nas bylo duzo ....... ;)
          Sa jakies inne strony albo czaty, gdzie sie spotykaja byli dwojkarze?
          Enola
          • Gość: rybak Re: II-LO-Wr IP: 217.8.190.* 05.09.02, 22:42
            Enola, czy to za Twoich czasów Dutkiewicz dokonał żywota? Podobno miał
            wystrzałowy pogrzeb, scenariusz w porę przygotował sam i zarządził wszystko w
            najdrobniejszych szczegółach, łącznie z tym, która żonę o której godzinie
            zawiadomić o terminie pogrzebu. Słyszałem, że po ceremonii nauczyciele z innych
            szkół i jacyś postronni komentowali "nie wiedziałem/-am, że aż tak kochaliście
            swojego dyrektora". Kto wie o tym coś więcej? Pozdrawiam
            • Gość: mietek Re: II-LO-Wr IP: *.215.114.70.Dial1.Chicago1.Level3.net 14.09.02, 16:16
              Gość portalu: rybak napisał(a):

              " Enola, czy to za Twoich czasów Dutkiewicz dokonał żywota?" Czy ty jestes
              pewny z tym pogrzebem? Pamietam go w doskonalej formie jak biegal za
              spoznialskimi po korytarzach. Jak bylam w drugiej klasie, "niestety", odszedl,
              ale zeby zaraz pogrzeb?
              mietek

    • czpielgrzym II-LO-Wr i szkolnelata.pl 16.09.02, 11:24
      tylko 3 uczniów zarejestrowanych?
      • Gość: zwako Re: II-LO-Wr i szkolnelata.pl IP: *.uc.nombres.ttd.es 16.09.02, 16:36
        czterech
        • Gość: zwako Re: II-LO-Wr i szkolnelata.pl IP: *.uc.nombres.ttd.es 16.09.02, 18:11
          Gość portalu: zwako napisał(a):

          > czterech
          +jeden
          • macieklip a może by się przenieść na szkolnelata.pl ? 18.09.02, 11:55
            • Gość: Obcy Re: a może by się przenieść na szkolnelata.pl ? IP: 137.133.181.* 19.09.02, 11:17
              I stracic kontakt z tym wytrwalymi co pisza tu?
              Raczej rozpropagowac compy wsrod starszej generacji (do ktorej naleze)!
              Nie watpie ze II-kowicze dadza sobie rade niezaleznie od wieku!
              Pozdr.
              • Gość: zwako Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.09.02, 12:49
                Tak, ale prawda jest, ze watek ten lekko podumarl :,(
                • Gość: Absolwentka Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: 156.17.87.* 19.09.02, 13:10
                  Witam,
                  od pewnego czasu śledzę wypowiedzi na tym forum :)
                  Fakt, trochę nas mało.
                  Też jestem "starszym" dwójkowiczem, a raczej "starszą dwójkowiczką" :)
                  Uczyłam się w latach Bińczakowej i Dutkiewicza.
                  II LO skończyłam w 1980 r. Mam kontakt z kilkoma osobami z dwójki,
                  z mojej klasy i nie tylko. Pozdrawiam wszystkich serdecznie

                  • Gość: Obcy Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: 137.133.181.* 20.09.02, 08:01
                    Gość portalu: Absolwentka napisał(a):

                    > Witam,
                    > od pewnego czasu śledzę wypowiedzi na tym forum :)
                    > Fakt, trochę nas mało.
                    > Też jestem "starszym" dwójkowiczem, a raczej "starszą dwójkowiczką" :)
                    > Uczyłam się w latach Bińczakowej i Dutkiewicza.
                    > II LO skończyłam w 1980 r. Mam kontakt z kilkoma osobami z dwójki,
                    > z mojej klasy i nie tylko. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                    >
                    Dla mnie to Ty jestes "smarkula", konczylem II-ke w 67.
                    Mam nadzieje ze to Cie nie obraza.
                    Binczakowa objela dyrektorstwo w ´68 (O ILE SIE NIE MYLE)!
                    Kiedys probowalem mobilizowac dzisiejsza II-ke, maja swoja "web side".
                    Moze to by bylo lepszym kontaktem i nawiazaniem do macierzy?
                    Pozdr.
                    • Gość: Absolwentka Re: a może by się przenieść na szkolnelata.pl IP: 156.17.87.* 23.09.02, 14:23
                      Gość portalu: Obcy napisał(a):
                      > Dla mnie to Ty jestes "smarkula", konczylem II-ke w 67.
                      > Mam nadzieje ze to Cie nie obraza.

                      Wręcz przeciwnie, pochlebia :)))

                      > Binczakowa objela dyrektorstwo w ´68 (O ILE SIE NIE MYLE)!
                      > Kiedys probowalem mobilizowac dzisiejsza II-ke, maja swoja "web side".
                      > Moze to by bylo lepszym kontaktem i nawiazaniem do macierzy?

                      Ale chyba z tej mobilizacji nic nie wyszło? Przeglądałam stronę
                      bardzo "oficjalna".

                      A Dudkiewicz objął dyrektorstwo chyba w 1979 roku - w 80. zdawałam nawet
                      u niego maturę z "Propedeutyki nauki o społeczeństwie".
                      W 1996, jeśli się nie mylę, organizowane były obchody 50-lecia liceum.
                      Niestety, spóźniłam się o jeden dzień - przesunęli termin uroczystości,
                      oglądałam tylko pozostałości po obchodach - sale lekcyjne (notabene
                      takie same, jak za moich czasów), udekorowaną salę gimnastyczną, etc. oraz
                      przyklejane na płocie kartki autorstwa różnych roczników, informujące o miejscu
                      zbiórki :) No i galerię zdjęć dyrektorów na korytarzu.
                      Było podobno ok. 1500 osób.
                      Pozdrowienia
                    • Gość: feran Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: *.txucom.net 26.09.02, 03:59
                      Obcy: no tosmy sie na pewno obili na korytarzach. Ja jestem 69.
                      Jakie ladne dziewczyny byly w tamtych latach.
                      • Gość: Obcy Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: *.daxnet.no 26.09.02, 21:13
                        Gość portalu: feran napisał(a):

                        > Obcy: no tosmy sie na pewno obili na korytarzach. Ja jestem 69.
                        > Jakie ladne dziewczyny byly w tamtych latach.

                        Ja chodzilem do "f" gdzie wychowawczynia byla Tuzinkiewicz.
                        Prof.Grochowski ,fizyk pozostal w mojej pamieci jako czlowiek nieprzecietny.
                        Fizyk, nauki scisle , a zwykl mawiac:
                        "niedzwiedziu, gdybys w mateczniku siedzial nigdy by sie o tobie Wojski nie
                        dowiedzial".
                        A te laboratoria szkolne, prawdopodobnie do dzisiaj bezkonkurencyjne.

                        Co do dziewczyn to w ogole szkoda gadac!
                        Niektore z nich spotkalem ostatnio we Wrocku.
                        Takie male spotkanie klasowe!
                        Pozdr.
                        • Gość: feran Re: a moz˙e by sie˛ przenies´c´ na szkolnelata.pl IP: *.txucom.net 27.09.02, 06:27
                          Tuzinkiewicz do byla chyba od geografii?
                          • Gość: Obcy w poszukiwaniu prawdy IP: 137.133.221.* 27.09.02, 08:15
                            Gość portalu: feran napisał(a):

                            > Tuzinkiewicz do byla chyba od geografii?

                            Dokladnie, od geografii a dla nas takze wychowawczyni.
                            O ile sie nie myle to miala z nami takze " wiadomosci o Polsce i Swiecie
                            wspolczesnym".
                            Tak to sie wtedy nazywalo.

                            Przypomina mi to ciekawy epizod, kiedy teamtem byl rok 1956 i Poznan.
                            Na moje pytanie, " a o co chodzilo w Poznaniu?"
                            Pani odpowiedzila "nie wiem bo w tym czasie bylam na wycieczce w Pradze"!

                            Takie to byly czasy.
                      • Gość: mietek Hymn szolny i beanie IP: *.28.25.70.Dial1.Chicago1.Level3.net 10.10.02, 15:09
                        Czy ktos pamieta hymn szkolny? Za moich czasow to chyba "Rota" byla. Czy
                        pamietacie akademie w sali gymnastycznej i ten "magiczny" moment kiedy wnosili
                        flage? A beanie? Tak to sie chyba nazywalo, oczepiny dla pierszoklasistow. Moja
                        klasa zajela wtedy pierwsze miejsce, od konca, oczywiscie.
                        • Gość: zwako Re: Hymn szolny i beanie IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.10.02, 16:12
                          Gos´c´ portalu: mietek napisa?(a):

                          > Czy ktos pamieta hymn szkolny? Za moich czasow to chyba "Rota" byla. Czy
                          > pamietacie akademie w sali gymnastycznej i ten "magiczny" moment kiedy
                          wnosili flage? A beanie? Tak to sie chyba nazywalo, oczepiny dla
                          pierszoklasistow. Moja klasa zajela wtedy pierwsze miejsce, od konca,
                          oczywiscie.

                          Za moich czasów, "uroczystosci" te byly juz na wymarciu.
                          Choc rzeczywiscie bylo cos takiego. Akademie i apele bardziej pamietam z
                          podstawówki.

                          pozdr

                          Pawel
                        • Gość: rybak3 Re: Hymn szolny i beanie IP: *.strzegom.sdi.tpnet.pl 12.10.02, 23:38
                          Hymnu nie pamiętam, ale melodią szkolną była "Warszawianka 1831r." ("Oto dziś
                          dzień krwi i chwały..."). Akademie pamiętam, a zwłaszcza moment wyprowadzania
                          sztandaru. Było to za Dutkiewicza. Pod koniec jakiejś akademii rzucił
                          komendę "Wyprowadzić sztandar!", a ktoś z mojej klasy półgłosem wpadł mu w
                          słowo: "Wyprowadzić dyrektora!" Cała klasa ryknęła śmiechem.
    • Gość: zwako Re: II-LO-Wr IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.10.02, 12:09
      Krzys, Tomek, Beata, Pawly, ....
      Co sie z wami dzieje?
    • Gość: zwako Re: II-szkolne milosci IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.10.02, 16:06
      w pierwszej klasie bylem zakochany w pewnej pieknej damie, jeszcze z
      podstawówki.(przez nia wybralem dwójke)
      Pózniej nadszedl okres "dzialalnosci politycznej", ale takze znajdywalem czas
      na wiele róznych milosci.
      Mialem takze czas na swoja wielka milosc do córki mojej wychowawczyni.I choc
      jest mlodsza ode mnie (córka, nie wychowawczyni), wiele sie nauczylem z tej
      relacji (tu skladam wielki uklon w strone Asi. I jezeli to kiedys przeczyta
      chcialbym przypomniec, ze mamy jeszcze jeden, zalegly pocalunek do
      "wykonania"):)
      W miedzyczasie mialem pare "prób", które nie zawsze konczyly sie dobrze.

      pozdr. dla wszystkich moich ukochanych

      Pawewl.
      • Gość: Maluch Re: II-szkolne milosci IP: *.cable.ubr10.edin.blueyonder.co.uk 30.01.04, 20:57
        Hej!
        Zupelnie przypdkowo znalazlam te strone i natrafilam na Ciebie.Nie wiem,czy
        pamietasz "Maluchy" z dzialalnosci MKO? 2 smarkate,tez z 36tej podstawowki.W
        Dwojce trzymalysmy sie z Zoska,Rafalem Kosmalskim,Szkudlarkiem i Piotrkiem
        Trojniakiem.Pewnie bylo jeszcze pare innych osob,ale juz nie pamietam.A tak w
        ogole to przez pare lat w liceum bylam w Tobie obsesyjnie zakochana.Ktos mi
        kiedys powiedzial,ze wyladowales w Hiszpanii?Ja z kolei w Wielkiej
        Brytanii.Wielu z nas trafilo jakos gdzie indziej,a w tamtych czasach tyle
        walczylismy o te nasza Polske...pozdrawiam!
        • Gość: zwako Re: II-szkolne milosci IP: 5.5.* / 80.58.42.* 02.02.04, 09:54
          witam

          Oczywiscie,ze pamietam "maluchy".(która z maluchów jestes?)
          Milo, ze sie odezwalas. Ucieszylem sie, wiedzac, ze byly osoby we mnie
          zakochane;))))Szkoda, ze tak pózno;(((
          I owszem, od 13-tu lat siedze sobie w Hiszpanii, ale ja tego nie traktuje tak
          dramatycznie. To tylko zbieg okolicznosci.
          Jak masz ochote, to wyslij mi jakies fotki na zwako@gazeta.pl
          Ciekawi mnie ja sie wszyscy pozmienialismy.
          pzdr

          pawel
        • Gość: Henry Re: II-szkolne milosci IP: *.fastdatatech.com / 216.38.216.* 03.12.04, 16:29
          Ja chodzilem do 36 i II-ki rok po was. Jurek Szkudlarek jest dalej moim
          przyjacielem. Mieszkalismy na przeciwko siebie. Teraz mieszkam w USA, ale
          Wroclaw odwiedzam czesto i nocuje u Jurka. Daj znac o sobie jezeli przeczytasz
          ten post.
          hross@unitedpower.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka