Gość: pasażer :)
IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl
21.08.04, 02:31
Witam. Dzisiaj jechałem nocnym autobusem lini 243 z ul. Krakowskiej na
Popowice. Bus ma sie zjawić o godz. 0:16. O tej wlasnie porze podjeżdża
przegubowy ikarusik. No i jest fajnie w końcu dzisiaj piatek i do leśnicy
kupa ludzi jedzie. Kierowcy toważyszy jakis pan ktory stoi przy kabinie
kierowcy ciągle coś do niego mówiąc i na skrzyżowaniach sprawdza czy kierowca
ma wolną drogę. Koleś wyglądał jakby był po "małym" piwku ale nie wim czy tak
było naprawde. Dojeżdzamy na dworzec PKS i wjeżdza kierowca busem i jedzie
pomalutku razem z kumplem szukają stanowiska gdzie ma się zatrzymać linia
243 :) Jakoś sobie dali radę :) Po małym postoju jedziemy dalej :) Dojeżdzamy
do Rynku i ludzi sporo załadowali 3/4 Ikarusa. No i skecamy w ul. Św.Mikołaja
i jedziemy, jedziemy i nagle kierowca zwalnia i zjeżdza na prawy pas i sie
zatrzymuje. Stoimy tak chwilke i nagle ten facet ktory stał koło kierowcy i
ciagle mu coś tam podpowiadał odwraca się i pyta się pasażerów : "jak on ma
teraz jechać?" (ponieważ jest objazd ale dobrze oznakowany) :D:D:D Ludzie
powiedzieli że musi zjechać na pas na Ruskiej i przejechać 1-go Maja i jakoś
sobie dał radę ale cały autobus w śmiech jak się dowiedzieli czego chciał
kierowca się dowiedzieć. Czy może mi ktos powiedzieć czemu to tak jest że
kierowca nie wie jak ma jechac i nie orientuje sie na którym przystanku na
pl.1-go Maja ma się zatrzymać ??? Moze to jakis był jego pierwszy kurs w nocy
ale jechał z kolega a nie wiedział jak przejchać przez pl.1-go Maja... Jak
sobie przypomne jak on to pytal to mnie na śmiech bierze :D Pozdro.
PS Mieliście podobne przygody??? :)