Dodaj do ulubionych

Kielecka "POD NAPIĘCIEM" - czyli generowanie napięć...

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 10:44
Na Kieleckiej dalej wrze. Tym razem wygaszane wielkim nakładem sił i środków
(psycholodzy, sąd rodzinny, biuro rzecznika praw dziecka itp. itd.) napięcia i
emocje podsyca TVN, stwarzając równocześnie możliwość pokazania się w
roli "jedynego sprawiedliwego i odważnego" i "obrońcy uciśnionych" panu z
partii, obecnie aspirującej do kolejnej "jedynie słusznej" (zresztą jak przed
laty). Ale nie o tym mowa. To, co zobaczyłem w czasie reportażu "Pod
napięciem", prowadzonego wczoraj, to jest w niedzielę 01 lipca na żywo około
godziny 21:30, zmroziło mnie całkowicie. Podobnego manipulowania
potencjalnymi "oglądaczami", jak to miało miejsce w czasie tego programu nie
widziałem już od lat. Otóż do kotła z ogólnie uznawanymi generaliami, takimi
jak ta, że dziecku (jak każdemu człowiekowi) jest lepiej jeżeli mieszka na
dużej przestrzeni, w pobliżu terenów rekreacyjnych, a na dodatek w warunkach
nieograniczonej swobody, wrzucono tak wiele ćwierćprawd, półprawd,
niedopowiedzeń i kłamstw, że osobom oglądającym ten program
całkowicie "zrobiono z mózgu wodę". Żaby jednak pojąć, na czym polega ta
manipulacja, trzeba swoją wiedzę oprzeć nie tylko na tym co mówią dzieci,
przebywające cały czas w polu oddziaływania tych "wspierających" ich
wychowawców, emocjonalnych wystąpieniach wychowawców (nawiasem mówiąc prawie
każda ich wypowiedź zaprzeczała poprzedniej), tyradzie wygłoszonej przez tego
pana ze związku pomocy dzieciom, który deklaruje chęć remontu tego domu za
jakieś iluzoryczne środki, czy tez wystąpieniu pana radnego SLD, będącego
typowym wystąpieniem przedwyborczym – co zresztą bardzo trafnie podsumowała
pani Tomaszewska. Nawiasem mówiąc dzieci na Kieleckiej są widocznie na poziomie
intelektualnym znacząco wyższym niż ich rówieśnicy. Dowodem na to są (wszystko
to - jak mówią ich wychowawcy "spontaniczne i nie inspirowane) - podjęcie
protestu, zwracanie się "o pomoc" do polityków, Biura Rzecznika Praw Dziecka,
adwokata, telewizji oraz wielu innych organizacji i osób i wszystko to tylko po
to, aby dalej przebywać w budynku przy Kieleckiej. Całe życie spędziłem ucząc i
wychowując dzieci, lecz aż tak intelektualnie rozwiniętych nastolatków nie
spotkałem. Przechodząc do wychowawców, to całkowicie ich rozumiem. A zresztą
oni sami w tym programie mówią: nie chcemy stąd odchodzić, bo jest nam tutaj
dobrze> No jasne ! Na każdego z nich przypada po 1 dziecku, 26 godzin pracy w
tygodniu, nawet za wyniki nauki lub zachowanie wychowanków nikt nie rozlicza
(to zresztą oddzielny temat, rzecz o której przypadkowo dowiedziałem się od
znajomego, który uczy dzieci z Kieleckiej. Mają one takie wyniki nauczania,
które twierdzą albo o kompletnym braku nadzoru i pomocy albo - ich niskim
ilorazie inteligencji). Jak jednak już wcześniej napisałem, osoby te -
delikatnie mówiąc - nie tylko mijają się z prawdą lub po prostu nie mówią
rzeczy niewygodnych dla siebie, lecz same sobie zaprzeczają. Na przykład sprawa
tego, czy dzieci widziały, czy nie widziały domu na Lekcyjnej i rodzinnych
domów dziecka. W czasie tego reportażu zrobiono z tego jeden z „pępków świata”,
przy czym raz wychowawcy kategorycznie stwierdzają, że dzieciom ich ani nie
oferowano, ani nie pokazano, w kolejnej wypowiedzi mówią, że dzieci tam były i
to pod opieką tej pani pedagog, później znów słyszę, że to "jedynie mała część"
dzieci miała by przejść do domu na Lekcyjną, przy czym - niejako na jednym
oddechu" ten pan wychowawca na pytanie redaktora podaje liczbę 14 dzieci (na
22 !!!). Jaka to zatem znikoma część, jeżeli według informacji znanych mi z
prasy w tym domu przebywa (w tej ogólnej liczbie 22) kilku wychowanków, którzy
do końca czerwca zgodnie z przepisami prawa będą usamodzielnieni, przy czym
zainteresowanym podaję, że oznacza to, że będą musieli mury tej placówki
opuścić!!!
Do przeniesienia zostanie zatem poniżej 20 dzieci, w tym 14 planowanych do
przejścia w superkomfortowe warunki na lekcyjnej a pozostałe – do powstających
nowych rodzinnych domów dziecka, których zgodnie z informacjami prasowymi ma w
tym roku powstać we Wrocławiu jeszcze 8 ! Skąd zatem pani pedagog wzięła
chwytającą za serce informację, którą epatowała wszystkich w czasie programu,
że "rodzeństwa będą rozdzielane" ? Z tego co czytałem(słyszałem) jest to
całkowitą, "wyssaną z palca" bzdurą, jako że podstawowym założeniem
wprowadzanego we Wrocławiu systemu opieki, który komu jak komu, ale pracownikom
tej placówki powinien być znany i który od roku można znaleźć na stronach
internetowych jest jak największe przybliżenie go do form rodzinnych, a więc
utrzymanie właściwych im więzi !!!
Albo więc ta pani nie wie o czym mówi, albo umyślnie wprowadza wszystkich w
błąd, co zresztą kilka słów wcześniej robi stwierdzając, że dzieci nie widziały
rodzinnego domu dziecka ! Już nawet nie chce mi się powtarzać, że to nie do
kogoś innego, lecz przede wszystkim do niej i tego drugiego pana wychowawcy
oraz do dyrekcji domu przy Kieleckiej należało przygotowanie dzieci do
bezstresowego przejścia wychowanków w nowe miejsca,a w tym przede wszystkim
pokazanie, gdzie zamieszkają po opuszczeniu obecnego !
Idealnie spuentował cały ten reportaż i wszystko, co się dzieje na Kieleckiej
pan dr Mazurkiewicz, który występował obok pani Tomaszewskiej. Ze dzieciom się
tam (to znaczy na Kieleckiej) podoba – nie należy się dziwić. Olbrzymi budynek,
całkowity luz i swoboda, „ciekawe towarzystwo” młodzieży w znajdującym się w
bezpośredniej bliskości młodzieżowym ośrodku wychowawczym, brak wymagalności ze
strony wychowawców, którymi można kręcić jak się chce – gdzie może być
lepiej ???
Czy jednak można, czy należy uznawać taki stan za normalność ? Przecież te
dzieci w końcu będą musiały Dom Dziecka opuścić i co wtedy ? Z jakim
przygotowaniem i nastawieniem wejdą w świat dorosłych, między nas ?
A odnośnie tej organizacji pana Lutego, która deklaruje chęć przejęcia i
prowadzenie ( w tym chyba też utrzymania ?) domu przy Kieleckiej, chociaż – jak
sam to oświadczył – nie ma w tej mierze żadnego doświadczenia to uważam, że
miasto zrobiło by największy błąd, gdyby na to poszło.
Scenariusz (obym się mylił) widzę bowiem taki: 1. przejęcie domu,
2. częściowe go „podszykowanie”, aby nikt nie mówił, że się nic nie zrobiło,
3. wystąpienie do miasta o dotacje na bieżące utrzymanie dzieci, środki na
usamodzielnianie itp.,
4. wystąpienie do miasta o pomoc w remoncie,
5. Wystąpienie do miasta o finansowanie utrzymania wychowawców i innej obsługi
(przy czym sami od razu i tak „zetną” kilka etatów, bo na tę liczbę dzieci nie
potrzeba więcej niż 30% obecnie zatrudnionych tam pracowników),
6. wystąpienie do miasta o wyrażenie zgody na zmianę sposobu użytkowania
budynku, tłumaczone nieracjonalnym jego wykorzystywanie jedynie dla kilku
wychowanków (ilość dzieci będzie się tam przecież stale zmniejszała, bowiem
miasto potrzebujące tego dzieci będzie kierowało – zgodnie ze swoim programem -
do kameralnych, dobrze wyposażonych Rodzinnych domów dziecka, a nie do tej
landary !
7.Podnajmowanie pomieszczeń w budynku różnym instytucjom, organizacjom i osobom
i w efekcie „nabijanie sobie kabzy” przez tę fundację pana Lutego.
Efekt będzie więc taki:
1.olbrzymi budynek i znajdujące się tam dzieci będą i tak nadal utrzymywane
przez miasto (czytaj – przez jego mieszkańców) za co najmniej takie same
pieniądze,
2. miasto będzie musiało się postarać (może nawet podnajmie lub wydzierżawi od
fundacji pana Lutego) o obecnie potrzebne mu pomieszczenia dla tego ośrodka
wychowawczego, który się znajduje w budynku obok, na co siłą rzeczy będzie
musiało wyasygnować środki pochodzące przecież z naszej kieszeni,
3. dzieci będą miały luz i swobodę, nie zastanawiając się nad tym (bo kt z
młodych ludzi wybiega na
Obserwuj wątek
    • Gość: Tetryk Re: Kielecka - część 2, bo mnie rozłączyło ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 10:59
      Widzę, że coś mi nie zapisało części tekstu. Powtarzam więc ostatnie akapity:
      Efekt będzie więc taki:
      1.olbrzymi budynek i znajdujące się tam dzieci będą i tak nadal utrzymywane
      przez miasto (czytaj – przez jego mieszkańców) za co najmniej takie same
      pieniądze,
      2. miasto będzie musiało się postarać (może nawet podnajmie lub wydzierżawi od
      fundacji pana Lutego) o obecnie potrzebne mu pomieszczenia dla tego ośrodka
      wychowawczego, który się znajduje w budynku obok, na co siłą rzeczy będzie
      musiało wyasygnować środki pochodzące przecież z naszej kieszeni,
      3. dzieci będą miały luz i swobodę, nie zastanawiając się nad tym (bo kt z
      młodych ludzi wybiega na tyle myślą w przyszłość ?), że pobyt w takich
      warunkach zapewnia im jedynie wejście w krąg osób korzystających do końca życia
      z pomocy społecznej,
      4. wychowawcy (na razie) utrzymają swoje miejsca pracy na Kieleckiej i dalej
      będą utrzymywali istniejący stan (czytaj: umożliwiający psychologiczno,
      pedagogicznie i społecznie niepożądane przygotowanie powierzonych im dzieci do
      samodzielnego, dorosłego życia).
      I wszystko to w imię dobra dziecka ! Nie mówię już nawet o interesie miasta,
      które powinno reprezentować wszystkich swoich mieszkańców.
      Jeżeli do tego dojdzie (czytaj: zniecierpliwiony zarząd miasta powie, a róbcie
      sobie co chcecie i dajcie nam spokój) to gratuluję tego tym wychowawcom z
      Kieleckiej, panu radnemu z SLD oraz wszystkim instytucjom (TVN, niektórym
      gazetom), organizacjom i osobom, które chcąc się pokazać zamiast wyciszyć –
      podgrzewały emocje związane z Kielecką, a przede wszystkim – panu Lutemu.
      Natomiast dzieciom z Kieleckiej powiem tylko: to, co się Wam wydaje w tej
      chwili fajne (luz, Wasze buzie w telewizji i gazetach) – w końcu minie i
      zostaniecie sami. Dorosłym potrzebni jesteście tylko teraz – w tej określonej
      sytuacji i chwili – do załatwienia swoich spraw. Potem – „pies z kulawą nogą”
      się Wami nie zainteresuje. Tymczasem Ci (obym się mylił !) którzy chcieli
      naprawdę dla Was dobrze – mogą , obrażeni tak wiele razy przez Was , drugi raz
      do Was ręki nie wyciągnąć.

      • Gość: mom Re: Kielecka - część 2, bo mnie rozłączyło ! IP: *.ibs.com.pl 02.07.01, 12:42
        Człowieku, bój się Boga...i ochłoń...
        • Gość: Tetryk Re: Kielecka - część 2, bo mnie rozłączyło ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 15:18
          Gość portalu: mom napisał(a):

          > Człowieku, bój się Boga...i ochłoń...

          Mam już 67 lat (od 2 na emeryturze) i żeby uprzedzić pytania: pochodzę z Wilna,
          wykształcenie wyższe - pedagogiczne, żona, trójka dorosłych dzieci, 5 wnucząt w
          wieku od 16 do 23 lat, nigdy do żadnej organizacji nie należałem. Katolik
          przktykujący. Mam więc chyba wystarczające wykształcenie i doświadczenie życiowe,
          aby zabrać głos w tej sprawie.
          Mój MOM-ie !
          Skwituję to tak: jeżeli już Najwyższy (nie używaj jego imienia nadaremno !) nie
          ma człowieka czym ukarać – to odbiera mu rozum. Nie masz argumentów - zasłaniasz
          się więc Nim. Ochłonąć natomiast jest trudno, jeżeli się widzi, co się dzieje.
          Najpierw czytam, że Biuro rzecznika praw dziecka nie widzi niewłaściwości w
          przekształcaniu systemu opieki na rodzinną, że fachowcy skierowani przez sąd
          starają się rozwiązać problem, a nagle – znów wszystko jest rozdmuchiwane,
          podsycane emocje i niepokoje, poważnym sprawom nadaje się formy wiecowo –
          heppeningowe, a dzieciom zamiast wakacji – serwuje się siedzenie w czterech
          ścianach osładzane pokazywaniem ich buzi w telewizji i wychowawców, którzy jak
          zdarta płyta powtarzają w kółko argumenty – nie będące w sumie żadnymi
          argumentami. Jak tak można ?! W kilka godzin zniszczono to, co – jak
          przypuszczam – osiągnęli już psychologowie. Istny chocholi taniec, na którego tle
          miga coraz to więcej osób, chcących na tej sprawie zbić kapitał polityczny.
          Najpierw widać było przedstawiciela UW, teraz SLD nie chce być gorsze, czekam
          jeszcze tylko na buźkę Pana Niesiołowskiego, tłumaczącego dzieciom, że mrówki na
          Kieleckiej są śliczniejsze od tych na Lekcyjnej...
          I jak tu się tym wszystkim nie denerwować ? Problemy tych dzieci z Kieleckiej są
          problemami, jakie wymyślili dla nich dorośli, aby załatwić swoje sprawy, a teraz
          starają się wykorzystać to, co sami sprokurowali. I to jest jedyna prawda. A
          dzieci ? – zobaczysz, czym ta „miłość do nich” się w efekcie skończy, gdy emocje
          opadną, a wszystko wróci do jakiej – takiej normy, chociaż nigdy już nie będzie
          tak jak dawniej. Nic bowiem nie wyprostuje psychicznych szkód jakich doznały w
          efekcie tej całej szopy...
          • Gość: mom Re: Kielecka - część 2, bo mnie rozłączyło ! IP: *.ibs.com.pl 02.07.01, 17:09
            Tetryku,
            poczekajmy na wyniki spraw toczących się w sądach i w Radzie Miejskiej i u
            Wojewody. Pozdrawiam. I naprawde ochłoń...
        • Gość: sisi Re: Kielecka - część 2, bo mnie rozłączyło ! IP: *.wroc.gazeta.pl 04.07.01, 16:11
          Wojewoda już zdecydował, że decyzja radnych była zgodna z procedurą, prawem. Zarząd Miasta jest
          podobnego zdania. Jutro radni SLD będą się starali wrócić do sprawy na sesji.
          No ciekawe, jak to się skończy...
      • Gość: Radny Re: Kielecka - część 2 IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 16:52
        Przed chwilą przeczytałem coś paskudnego, nazwanego listem otwartym. Jest to
        paszkwil, który do nas (radnych Wrocławia) wysmarowano z Kieleckiej. I chociaż
        w moim odczuciu nie zasługuje to nawet na wrzucenie do kosza lub wzięcie do
        ręki (retoryka rodem z przesławnego czasopisma NIE), to boję się, że
        niektóre/rzy z moich koleżanek i kolegów mogą to uznać za argumenty, które
        przesłonią meritum sprawy, a – co jeszcze gorzej – mogą zakłócić jutrzejsze
        posiedzenie. Że też Panie Boże widzisz to – i nie grzmisz...
        • Gość: Radny 2 Re: Kielecka - część 2 IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.01, 16:55
          Czesc ! najgorszee przy tym to, ze z naszej partii jest ten )tfu ! tfu !)
          Gaweł, co dawał głos "Pod napieciem" !
        • Gość: redaktor Re: Kielecka - część 2 IP: *.wroc.gazeta.pl 05.07.01, 12:26
          Gość portalu: Radny napisał(a):

          > Przed chwilą przeczytałem coś paskudnego, nazwanego listem otwartym. Jest to
          > paszkwil, który do nas (radnych Wrocławia) wysmarowano z Kieleckiej. I chociaż
          > w moim odczuciu nie zasługuje to nawet na wrzucenie do kosza lub wzięcie do
          > ręki (retoryka rodem z przesławnego czasopisma NIE), to boję się, że
          > niektóre/rzy z moich koleżanek i kolegów mogą to uznać za argumenty, które
          > przesłonią meritum sprawy, a � co jeszcze gorzej � mogą zakłócić ju
          > trzejsze
          > posiedzenie. Że też Panie Boże widzisz to � i nie grzmisz...

          Co to za list ? Kto go dostał? Wszyscy radni?

    • Gość: Lemur Re: Kielecka IP: *.unregistered.formus.pl 03.07.01, 23:55
      moja mama jest jednym z psychologów którzy rozmaiwają z dziećmi z domu na
      Kieleckiej.
      Jej zdaniem dzieci za namowoą opiekunów, ktorzy zagrozeni sa strata pracy,
      postanowily "zastrajkowac"...
      mowi tez ze za duzo niepotrzebnego szumu jest wokol tej sprawy ...

      Lemur
      • Gość: sekreto Re: Kielecka IP: *.wroc.gazeta.pl 04.07.01, 16:04
        Lemurze? A możesz jeszcze coś napisac o zdaniu Twojej mamy? To bardzo ciekawe, co napisałeś.
        W końcu jakiś konkretny głos.
        • Gość: Lemur Re: Kielecka IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.07.01, 12:32
          a co cie interesuje ???

          podpytam dzis matke jak sie sprawy maja i wkrotce dam znac (niezbyt czest mam
          dostep do netu :(( )

          Lemur
          • Gość: zona Re: Kielecka IP: *.cussons.com.pl 17.07.01, 16:31
            Też jestem ciekawa, co powie Mama Lemura.
            Choć zwykle szybko udaje mi się określić własne stanowisko - w tej sprawie
            jeszcze się nie ośmieliłam, mimo że zainteresowała mnie od samego początku,
            przed tym całym "pożarem".
            Chyba nie do końca wierzę obu stronom i ich gestom, zwłaszcza, że w pewnym
            momencie stały się zbyt pokazowe.
            Chętnie dowiem się czegoś na ten temat z "obiektywnego" źródła.
            Mam na myśli takie, które ma dostęp do tych dzieci podparty wiedzą fachową,
            pozwalającą dotrzeć do prawdy.
            Przecież to dzieci są tu najważniejsze, to ich życie się waży!
          • Gość: sekreto Re: Kielecka IP: *.wroc.gazeta.pl 19.07.01, 12:37
            Lemur jeszcze żyje? Miałeś wypytać mamę o wyniki rozmów z dziećmi z Kieleckiej. I co? Może coś
            jeszcze dodała do sprawy? Odpisz, jak możesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka