Gość: foofan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.10.04, 12:53
Kto prezesem PZPN
Za dwa miesiące odbędą się wybory prezesa PZPN. Na razie oficjalnie zgłosił
się jeden kandydat - urzędujący prezes Michał Listkiewicz. Wydaje się, że
rywalizować z nim jak równy z równym może tylko Grzegorz Schetyna, poseł
Platformy Obywatelskiej.
Odbyły się już wybory w 16 okręgowych związkach piłki nożnej, podczas których
wyłaniano delegatów na grudniowy zjazd krajowy. Każdy okręg wybrał 6
delegatów. 96 okręgowych głosów to większość na zjeździe (w sumie jest ich
189) i dlatego było o co walczyć. W dwóch przypadkach - na Mazowszu i w
Wielkopolsce - mogło dojść do błędów proceduralnych. Sprawy są w sądzie.
Listkiewicz czuje się zwycięzcą, bo w większości wybrano jego ludzi. Opozycja
jednak twierdzi, że to nieprawda. Jej zdaniem wielu delegatów chce zmian, choć
na razie o tym nie mówi. Ustępujący zarząd PZPN będzie miał na zjeździe 34
głosy. W zdecydowanej większości to ludzie Listkiewicza. Kluby pierwszej i
drugiej ligi będą miały 46 delegatów. Jeśli wierzyć opozycji, nie będą oni
głosować na obecnego prezesa. PZPN zabiera wszystkich na wycieczkę autokarową
do Wiednia na mecz Austria - Polska, z bankietem i noclegiem w Bratysławie.
Może tam zawarte zostaną nowe sojusze.
Sędziowie mają 5 głosów. Tydzień temu zarząd PZPN, stosunkiem 24 głosy za, 1
wstrzymujący się (Eugeniusz Kolator), wybrał na szefa polskich sędziów Janusza
Hańderka z Krakowa. To były sędzia, który w I lidze w latach 80. prowadził
zaledwie kilka meczów. Ten wybór wydał się wielu sędziom na tyle
kontrowersyjny (po co wybierać nowego szefa na dwa miesiące?), że chcieli
protestować. Ale nie zaprotestowali i szepczą tylko nieśmiało, że Hańderka
wybrano z naruszeniem regulaminu, ponieważ jego kandydatura powinna być
wcześniej skonsultowana ze wszystkimi szefami wydziałów sędziowskich w
okręgach, a co najmniej trzech nie zapytano o zdanie. Hańderek od 9 lat
zasiada we władzach okręgu Małopolska (ostatnio jako wiceprezes) i może zdobyć
dla Listkiewicza kilka głosów.
Skoro obecny prezes czuje się mocny na wszystkich frontach - czy jest sens, by
ktokolwiek stawał z nim w szranki wyborcze? To pytanie zadaje sobie opozycja i
na razie nie ma gotowej odpowiedzi, bo nie znalazła dobrego kandydata.
Zrezygnował Piotr Nurowski, prezes Elektrimu, związany z Polsatem. Włodzimierz
Lubański raczej nie ma szans. To samo Zbigniew Koźmiński i Krzysztof
Dmoszyński, prezesi Górnika Zabrze i Wisły Płock. Mocniejsza wydaje się
kandydatura mecenasa Eugeniusza Stanka, prawnika PZPN, obecnego szefa
Najwyższej Komisji Odwoławczej. Jak twierdzą sprzyjający mu działacze, może
liczyć na duże poparcie w okręgach i klubach.
Opozycji potrzebny jest jednak as z rękawa i tu pada nazwisko Grzegorza
Schetyny, posła Platformy Obywatelskiej, twórcy koszykarskiej potęgi Śląska
Wrocław. Schetyna zastanawia się, czy kandydować. Jeśli cała opozycja odda mu
swoje głosy, ma szanse.
Krzysztof Guzowski
rp.pl/gazeta/wydanie_041005/sport/sport_a_4.html