jazda w kamizelce odblaskowej

17.11.04, 12:14
od jakiegos czasu smigam w kaizelce z odblaskami, takiej jak nosi policja,
jeno bez napisow:).. mysle ze jest to extra sprawa na zimowe dni, wieczorna
szaruge, jazde w nocy, co wiecej, dochodze do wniosku ze poruszanie sie po
ulicy w kamizelce nawet za dnia daje duzy plus; otoz wydaje mi sie (choc moze
to efekt placebo) ze od kiedy nosze na sobie zarowiasty kolor rzucajacy sie z
dala, kierowcy jakos wiekszym lukiem mnie mijaja.. oczywiscie problelmem moze
byc to ze taki stroj nie jest "trendy" i czesto ludzie sie obracaja za mna
(jestem z tego dumny:)), lub co gorsza, dresiarze biora mnie za policjanta na
rowerze, wtedy musze pokazac szybko ze mam "czyste plecy":)
tak wiec polecam wszystkim codziennym rowerzystom, szczegolnie klasie
robotniczej co zasuwa w godzinach porannych i wieczornych po zakorkowanych
ulicach..
lampke mam slaba, ale wiem ze bede zauwazony, co wiecej, kamizelka sprawia
ze jestem jakby "szerszy", w sensie nie punktowe swiatlo lampki, ale cala
postac jest widoczna ze _wszystkich_ stron, 360* widocznosci!
ja w kazdym razie tak sie przyzwyczailem ze jezdze rowniez na weekendowe
wypady w kamizelce, i czuje sie dzieki temu troche bezpieczniej..
kamizelike nabylem na ul robotniczej, ale jest jeszcze pelno innych sklepow z
odzieza ochronna.. cena ok.25-30 zl

    • luckynumber Re: jazda w kamizelce odblaskowej 03.12.04, 11:58
      Wiesz ty co. dobry pomyśł, zwłaszcza że w wielu krajach to norma. Ide sobie
      kupić... ale kupie pomarańczową, żeby dresy mnie z policją nie myliły... bo
      taki sie zdenerwuje, zanim pomyśli nad napisem z tyłu.
    • woo-cash Re: jazda w kamizelce odblaskowej 05.12.04, 15:13
      dj_konus napisał:

      > od jakiegos czasu smigam w kaizelce z odblaskami, takiej jak nosi policja,
      > jeno bez napisow:)..

      No moja jest trochę goszego sortu, bo jeno za dychę chodzi, ale jeżdżę w niej
      już od roku i ma tę zaletę, że jest lekka. ;-)

      A tak poważnie, to coraz mniej ludzi jest zaszokowanych i coraz mniej ludzi się
      ogląda ze zdziwieniem. A że niektórzy się śmieją? Tłumaczę to sobie w prosty
      sposób, że śmiech bierze się z ignorancji - śmieją się, gdyż nie rozumieją.
      Jakby wesołka wpuścić na rowerze w ruch uliczny na Dominikańskim, to by mu
      przestało być tak wesoło. ;-)

      Ja też się ze swoją kamizelką nie rozstaję i mam podobne odczucia.

      I tylko jedno mnie martwi. Któregoś dzia, mimo kamizelki, w drodze do pracy
      (2,5 km) trzech kierowców próbowało mnie zabić (dwa wymuszenia z
      podporządkowanej i jeden skręt w prawo z lewego pasa). I kiedy wszedłem do
      pracy i o tym opowiedziałem, koleżanka zasugerowała, cytuję: "A może ty ich po
      prostu wku..asz?" ;-)

      Drugi koniec tego kija jest więc taki: dobrze widocznego rowerzystę łatwiej
      trafić. ;-))

      Pzdr,
      Woo.
Pełna wersja