Gość: jekdok
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.11.04, 00:57
"Czy godzi się, by najwyższa władza ustawodawcza reklamowała importerów
pomarańczy? - zapytał podczas głosowań nad poprawkami do budżetu Antoni
Stryjewski (RKN), odnosząc się do pomarańczy leżących na pulpicie marszałka
Józefa Oleksego."
info.onet.pl/1015292,11,item.html
Jak ja kocham LPRy, RKNy czy jak tam się to badziewie nazywa. Bez tych
błaznów życie byłoby o wiele smutniejsze. A to jakiś niedojda niszczy dzieło
sztuki, której nie rozumie, a to inny maże po nieprawomyślnych w jego
mniemaniu obrazach, bo (jak sam słyszałem "wyjaśnienia" w telewizorze) "pan"
pos(i)eł nie sprawdził, czy ma włączony długopis (skąd u niego długopis - a
kłonica nie wystarczy???). To stryjewskie nieszczęście z kolei widocznie
wzoruje sie na niejakim Gomułce, który krytykował import cytryn argumentując
podobnie "mądrze", że "w naszej polskiej kapuście jest więcej witaminy C niż
w imperialistycznych cytrynach". Ktoś podobno mu w końcu wytłumaczył, że
herbata z kapustą jednakowoż smakuje nienadzwyczajnie, dzięki temu z okazji
świąt cytryny i pomarańcze pojawiały się w sklepach. Obawiam się jednak, że
ci nawiedzeni i naznaczeni (namaszczeni?) przez Stwórcę brakiem szarej masy
między uszami z natury rzeczy odporni są na wszelkie argumenty, impregnowani
przeciw wiedzy i nieświadomi własnej śmieszności. Można byłoby mieć wprawdzie
pretensje do pana Frasyniuka, że w trosce o dobro Ojczyzny nie przyłożył
stryjciowi troszkę mocniej podczas sławetnej dyskusji obu panów, ale
pozbawiając nas takiej reprezentacji w Sejmie odebrałby nam tyle radości. A
przecież to taka wspaniała promocja Wrocławia - miasta jajcarzy jeszcze
większych niż ma Białystok.