Dodaj do ulubionych

Petardy i fajerwerki - A WŁAŚNIE, ŻE TAK !!!

18.12.04, 20:19
Regularnie co rok jednostki marudne i traktujące świat dookoła siebie jako
źródło wszelakich niedogodności zaczynają chóralne zawodzenia: "znowu
strzelają ! Gdzie policja i straż miejska ?! Zakazać sprzedaży ! Zakazać
używania !"

Robi mi się niedobrze, gdy to słyszę lub czytam. Pirotechnika jest jedną z
najbardziej fascynujących rozrywek, jaką stworzył człowiek. Jest ściśle
związana z atawistyczną fascynacją ogniem, jaka wytworzyła się w trakcie
setek tysięcy lat powstawania naszego gatunku. Co robimy na biwakach,
wycieczkach w góry itp. ? Rozpalamy ogniska, siadamy wszyscy wokół nich (
zauważcie, że istnieje niepisane prawo, z którego sobie nawet nie zdajemy
sprawy, że każdy, nawet obcy, ma prawo się do ogniska dosiąść - najstarszy
przejaw humanitaryzmu ! ) i godzinami wpatrujemy się w płomienie. A
wszechobecne grille ? Czy tylko o żarcie z rusztu ( brrr, przecież ono jest
tak naprawdę okropne ) w nich chodzi ? Oczywiście, że nie. Wszyscy po trochu
jesteśmy piromanami. Kochamy ogień.

A sztuczne ognie ? Kto nie zamiera z rozdziawioną japą, gdy niebo wypełniają
eksplozje rac ? Kto pozostaje obojętny wobec ognistych pióropuszy wulkanów ?

Podobnie i zamiłowanie do eksplozji bierze się ze środka nas - głównie
mężczyzn. Obcowanie z mocą uwięzioną w substancji i nagle, jak piorun,
wyzwoloną, fascynuje. Opanowanie tych mocy, używanie ich, fascynuje jeszcze
bardziej. To połączenie fascynacji ogniem z inną fascynacją, zapewnie równie
starą - fascynacją bronią. Kierowani nią mężczyźni wstępują do formacji
mundurowych ( nie wierzcie w zapewnienia, że "dulce et decorum est pro
patria ..." - tu chodzi o broń, mundur i wrażenie wywieranie na płci
pięknej ! ), pozostali zaś kręcą się wokół sklepów z bronią, stoisk z
książkami o broni i wojskowości itp.

Zresztą czy tylko dojrzali mężczyźni to odczuwają ? Jasne, że nie ! Gros
zabawek dla chłopców stanowią militaria ! Plastikowe karabiny, pistolety,
broń biała, nawet hełmy. Żołnierzyki. Czołgi i samoloty.

Oraz petardy i fajerwerki.

Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, pirotechnika była jedną z naszych
ulubionych rozrywek. Niestety, siermiężne peerelowskie czasy ( pozdrowienia
dla Ditrana ! ty chociaż miałeś butapren ) nie rozpieszczały nas w tym
względzie, gdyż w handlu dostępne były tylko i wyłącznie ( głównie przy
okazji odpustów ): kapiszony, korki, zimne ognie, ew. prochowe silniczki do
rakiet w składnicach harcerskich. Resztę trzeba było sobie zrobić samemu.
Saletra z cukrem, karbid, "siarka" z zapałek. To dopiero był hardcore :) ...

I to dopiero było niebezpieczne ! Nie tak, jak dzisiejsze wyroby
pirotechniczne - odpalane z opóźnieniem, oklejone instrukcjami,
przewidywalne. Nasze wynalazki zapalały się czy wybuchały nam w rękach.
Szczególnie kretyńskie z racji swojej niebezpieczności były "śruby" -
odpowiedniki właśnie petard ! Dlatego śmieszą mnie głosy, że trzeba zakazać
sprzedaży "korsarzy" ( tak dzieciaki nazywają petardy ) młodocianym. Wolicie,
żeby zaczęły bawić się samoróbkami ? A może amunicją do tatusiowych
pistoletów ?

Nie dam się przekonać, że 2 - 3 tygodniowe zabawy dzieciaków petardami są tak
uciążliwe, że policja i straż miejska powinny ścigać małolatów, a handel
pirotechniką powinien zostać zakazany. W grudniu raczej nie ma się okien
pootwieranych na oścież, a podwójne okna - wszyscy mamy takie - znacząco
redukują hałasy z zewnątrz.

Natomiast posiadaczom strachliwych psów odpowiadam: miasta są przede
wszystkim dla ludzi ! Także tych 8 czy 14-letnich. I to przede wszystkim wasi
pupile są obciążeniem dla ludzi, a nie ludzie w wieku szkolnym dla waszych
pupili. Petardy i rakiety słychać przez 2 - 4 tygodnie. Ujadanie waszych
czworonogów słychać przez cały boży rok, jak i przez cały rok wdeptujemy w
pozostałości po nich ! A zresztą w ostateczności można pójść do weterynarza
po Relanium dla strachliwego pieska na tych kilkanaście dni, i tyle.

Kwitując krótko: to jest WOLNY KRAJ WOLNYCH LUDZI ! Pozwólcie dzieciakom
mniejszym i tym całkiem dorosłym mieć trochę frajdy !

Howgh ! :)

Obserwuj wątek
    • Gość: jekdok psychiatra od klawiatury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 20:34
      Jak czytam te psychiatryczne mądrości, niedobrze mi się robi
    • wielki_czarownik Po części racja. 18.12.04, 20:36
      Pirotechnika to fajna sprawa, ale...
      No właśnie jest jedno "ale". Pirotechnika to rzecz bardzo niebezpieczna. Niestety należy znać i stosować przynajmniej podstawowe zasady obchodzenia się z materiałami wybuchowymi. Nie mam nic przeciwko temu, żeby 6 letni dzieciak strzelał sobie rakietkami. Ale niech to robi pod czujnym okiem dorosłej osoby która się na tym zna. Co roku mnóstwo osób odnosi rany w wyniku zabawy materiałami wybuchowymi. Co roku jest też kilka ofiar śmiertelnych.
      Zabawy pirotechniką w miejscach publicznych powinny być zakazane właśnie ze względu na niebezpieczeństwo z tym związane i ze względu na hałas. Chcesz postrzelać - jedź za miasto na pole i tam hucz, strzelaj i błyskaj ile chcesz.
      Pamiętaj, że w mieście jest dużo ludzi i mnóśtwo łatwopalnych rzeczy. Wystarczy, że rakietka trochę zboczy z kursu i może dojść do nieszczęścia.
      Zauważ, że aby prowadzić samochód trzeba zdać egzamin i mieć prawo jazdy. Aby posiadać broń trzeba mieć pozwolenie a jeżeli nie posiadamy takowego to broni możemy używać na strzelnicy pod okiem instruktora. A jak jest z petardami? Możesz kupić petardę wielkości granatu przeciwpancernego i nie musisz posiadać żadnych uprawnień. I to jest błąd.
      Owszem - bawmy się tym. Ale z ROZSĄDKIEM.
      Ciekawe, czy Ty wiesz jak należy bezpiecznie używać rzymskich ogni (a może należysz do tych co trzymają je w rękach?), jak odpalać rakietki (wiesz, że nie wolno wbijać ich w ziemię?) i co zrobić kiedy petarda nie wystrzeli.
      • kklement Po części. 18.12.04, 20:59
        wielki_czarownik napisał:

        > Pirotechnika to fajna sprawa, ale...
        > No właśnie jest jedno "ale". Pirotechnika to rzecz bardzo niebezpieczna.

        Prawda, ale raczej nie w odniesieniu do tego, co znajduje się w legalnej
        sprzedaży. Petardy na pewno są bezpieczniejsze od wspomnianych przeze
        mnie "śrub", jakimi bawili się moi koledzy ( i ja sam, choć mniej chętnie - nie
        ukrywam, że się bałem ) w czasach "przedpetardowych".

        >Nieste
        > ty należy znać i stosować przynajmniej podstawowe zasady obchodzenia się z
        mate
        > riałami wybuchowymi. Nie mam nic przeciwko temu, żeby 6 letni dzieciak
        strzelał
        > sobie rakietkami.

        Sorry, ale 6-letni dzieciak nie powinien dysponować funduszami do wydawania
        poza kontrolą rodziców. To jeszcze nie ten wiek na pirotechnikę silniejszą od
        kapiszonów.

        >Co roku mnóstwo osób odnosi rany w wyniku zabawy materiałami wybuc
        > howymi. Co roku jest też kilka ofiar śmiertelnych.

        Możesz przytoczyć jakieś dane ? Interesują mnie zwłaszcza te ofiary śmiertelne.


        >Aby p
        > osiadać broń trzeba mieć pozwolenie

        Hej, a czy to przypadkiem nie Ty właśnie najgłośniej postulujesz na Forum
        liberalizację dostępu do broni palnej ? A poza tym i tu się mylisz: na broń
        czarnoprochową nie potrzeba żadnego zezwolenia, ani nawet rejestrować jej nie
        trzeba. A może być groźna jak diabli.

        >
        Możesz
        > kupić petardę wielkości granatu przeciwpancernego

        OOOOO, A GDZIE ? A GDZIE ???


        > Ciekawe, czy Ty wiesz jak należy bezpiecznie używać rzymskich ogni (a może
        nale
        > żysz do tych co trzymają je w rękach?), jak odpalać rakietki (wiesz, że nie
        wol
        > no wbijać ich w ziemię?) i co zrobić kiedy petarda nie wystrzeli.

        Wiem, jak NALEŻY odpalać rzymskie ognie. Mimo to zawsze odpalam je z ręki :)
        Wbijanie rakietek w ziemię w grudniu nie jest łatwe. Lepiej wcześniej opróżnić
        butelkę szampana :) Niewybuch petardy po odczekaniu kwadransa odkładamy na bok.
        Rano możemy z niej wydobyć proch i jakoś go spożytkować ( na przykład dołożyć
        do prochu z kilkunastu innych niewybuchów celem zmajstrowania
        petardy "wielkości granatu przeciwpancernego" ).

        ;)))))

        Pozdrawiam !
        • wielki_czarownik Re: Po części. 18.12.04, 21:37
          kklement napisał:


          > Prawda, ale raczej nie w odniesieniu do tego, co znajduje się w legalnej
          > sprzedaży. Petardy na pewno są bezpieczniejsze od wspomnianych przeze
          > mnie "śrub", jakimi bawili się moi koledzy ( i ja sam, choć mniej chętnie - nie
          >
          > ukrywam, że się bałem ) w czasach "przedpetardowych".

          To zobacz jakie potwory można teraz kupić w sklepach. Sam widziałem bombę wielkości piłki do siatkówki!


          > Sorry, ale 6-letni dzieciak nie powinien dysponować funduszami do wydawania
          > poza kontrolą rodziców. To jeszcze nie ten wiek na pirotechnikę silniejszą od
          > kapiszonów.

          Mówię "pod opieką dorosłego" czyli np. ojca.


          > Możesz przytoczyć jakieś dane ? Interesują mnie zwłaszcza te ofiary śmiertelne.
          >

          Poczytaj gazety po Nowym Roku. Będzie tego mnóstwo.


          > Hej, a czy to przypadkiem nie Ty właśnie najgłośniej postulujesz na Forum
          > liberalizację dostępu do broni palnej ?

          Tak.

          A poza tym i tu się mylisz: na broń
          > czarnoprochową nie potrzeba żadnego zezwolenia, ani nawet rejestrować jej nie
          > trzeba. A może być groźna jak diabli.

          Owszem. I to jest błąd tej ustawy. Ale niestety inaczej być nie może.


          > OOOOO, A GDZIE ? A GDZIE ???

          W pierwszym lepszym sklepie. Widziałem takie kiedyś w schronie na Legnickiej.


          > Wiem, jak NALEŻY odpalać rzymskie ognie. Mimo to zawsze odpalam je z ręki :)

          Ciekawe jak długo będziesz miał wszystkie palce. Kiedyś widziałem jak taka wyrzutnia wybuchła. Na szczęście była oparta o ławkę i skończyło się na strachu.

          > Wbijanie rakietek w ziemię w grudniu nie jest łatwe. Lepiej wcześniej opróżnić
          > butelkę szampana :)

          EEE. Pirotechnika + alkohol = głupota.

          Niewybuch petardy po odczekaniu kwadransa odkładamy na bok.
          >
          > Rano możemy z niej wydobyć proch i jakoś go spożytkować ( na przykład dołożyć
          > do prochu z kilkunastu innych niewybuchów celem zmajstrowania
          > petardy "wielkości granatu przeciwpancernego" ).
          >
          > ;)))))
          >

          Naprawdę nie dorosłeś do zabawy petardami.

          > Pozdrawiam !

          Pozdr.
        • Gość: jekdok Jak zwykle problem w skali. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 21:54
          Jestem troszkę mniej wrażliwy niż moja podróbka powyżej i przeczytałem Twoje
          wywody z zainteresowaniem i zrozumieniem i tego zrozumienia oczekiwałbym dla
          kontrargumentów:
          1. To, że Ty wiesz jak się posługiwac petardami (jesteś w końcu dorosły i
          obeznany) nie oznacza, że taką samą wiedzą (nie mówiąc o odpowiedzialnosci)
          dysponuje ca 90% (moje szacunki niczym nie poparte) matołków odpalających
          petardy byle gdzie, byle jak, często w pospiechu, byle było dużo huku - a
          najlepiej znienacka koło jakiejś staruszki - ubaw jest wtedy po pachy.
          2. Większość Twoich wywodów dotyczy oczywistej fascynacji ogniem w różnych
          postaciach i niezwyklej urody WIDOWISK. Ale niech one będą organizowane przez
          fachowców z zachowaniem zasad bezpieczeństwa lub na terenie prywatnych
          posiadłości, gdzie odpowiedzialność za ewentualne nieszczęście jest łatwa do
          ustalenia. Gdy na początku września siedziałem sobie na jeleniogórskim Rynku na
          koncercie Turnaua (akurat miałem urodziny a pogoda i koncert były przecudne) i
          na zakończenie organizatorzy (otwarcie 46 Września Jeleniogórskiego) zaskoczyli
          nas wspaniałym pokazem fajerwerków miałem pewność, że to jest właściwe miejsce
          i czas na takie "ekscesy" a forma, sposób realizacji i zabezpieczenia nie budzą
          zastrzeżeń. Ale jakże często jest zupełnie inaczej. Ja np. nigdy nie pójdę na
          Sylwestra na Rynek bo akurat tego rodzaju ryzyko czy jakiś pijany małolat trafi
          mnie butelką czy petardą niespecjalnie mnie kręci.
          3. Zwykle cenne jest to co rzadkie. Fachowo przygotowany i zrealizowany pokaz z
          użyciem np. stu petard, to nie to samo co sto petard odpalonych w różnych
          miejscach często tylko po to, żeby było trochę huku.
          4. Poza wszystkim uważam, że wojewoda wydając stosowne rozporządzenie kierował
          się nie tylko swoim "widzimisię" i tu go całkowicie popieram, bo podobnie jak z
          wielu innymi zjawiskami tak i w obchodzeniu się z fajerwerkami widać nasze
          ogromne zapóźnienie cywilizacyjne niestety.
    • Gość: jednostka marudna Re: Petardy i fajerwerki - A WŁAŚNIE, ŻE TAK !!! IP: *.wroclaw.mm.pl 18.12.04, 21:15
      Co do atawizmów, to muszę sie z Szanownym Autorem zgodzić - fascynacja ogniem
      jest niewątpliwie jednym z nich. Ale właśnie - co się robi przy ognisku na
      biwaku? wrzuca się do niego petardy? - co innego ogień, co innego hałas, o
      zagrożeniu życia bądź zdrowia nie wspominając.
      (by the by - grillowanie polega na pieczeniu różności na żarzących się węglach,
      a nie paleniu ich na otwartym ogniu)

      A ja nie lubię i nie polubię łomotów o każdej porze dnia i nocy, petard
      lądujących mi przed nosem, kiedy jadę spokojnie po ścieżce rowerowej ani tego
      smrodu.
      Pokazy fajerwerków, profesjonalne i dobrze zorganizowane, to zupełnie inna para
      kaloszy, i nie mam nic przeciwko nim.

      Co do fascynacji chłopczyków - małych i dużych - bronią, hukiem, agresją -
      należy raczej nad tym ubolewać, niż się tym szczycić.

      I na zakończenie: ponieważ "to jest WOLNY KRAJ WOLNYCH LUDZI", pozwólcie tym,
      którzy chcą, spać spokojnie i poruszać się bezpiecznie po ulicach.

      a co do:
      "Pozwólcie dzieciakom mniejszym i tym całkiem dorosłym mieć trochę frajdy!" -
      dobrze, ale nie moim kosztem.

      Dixi.
    • kklement Adwersarzom odpowiedź zbiorcza. 19.12.04, 09:01
      Jekdok napisał, że to problem skali. Zgadzam się z tym. Rozpętuje się histerię
      absolutnie nieporównywalną do skali problemu. Wielki_czarownik szermuje wizjami
      petard wielkości "granatów przeciwpancernych". Hmmm, niech mu będzie takie
      porównanie. Jeśli jednak jest tak doświadczonym klientem sklepów z fajerwerkami
      to powinien zauważyć, że ceny produktów tam sprzedawanych są proporcjonalne do
      ich wielkości i mocy. Z moich obserwacji wynika, że gros kupowanych przez
      dzieciaki petard stanowią w związku z tym te wielkości baterii - paluszków i
      mniejsze, podobnie sprawa się ma z rakietkami. Trzeba wręcz umyślnego
      działania, żeby zrobić sobie przy ich pomocy krzywdę.

      Wielki_czarownik postuluje, żeby nieletni mogli odpalać fajerwerki tylko pod
      opieką dorosłych. Moim zdaniem to przesada. Natomiast przyjmijmy, że skoro
      dorośli sponsorują dzieciakom takie zabawki, to powinni też zadbać o
      dopilnowanie, czy ich pociechy wiedzą, jak się z nimi obchodzić. W końcu to dla
      ich dobra i bezpieczeństwa, nie ? Czy w_c postuluje wyższość władzy
      administracyjnej nad rodzicielskim poczuciem odpowiedzialności ? Mało liberalne
      podejście.

      Zabawa z fajerwerkami nie jest w pełni bezpieczna ( ale i tak o niebo
      bezpieczniejsza niż zabawa samoróbkami, na które było skazane moje pokolenie ).
      Ale nie oszukujcie siebie samych - to życie jest niebezpieczne ! Weźmy
      chociażby taką jazdę na rowerze czy kąpiele w jeziorach czy morzu. Te formy
      spędzania czasu pochłaniają nieporównywalnie więcej ofiar - w tym naprawdę (
      nie tylko urojonych, jak wielko_czarownikowe ofiary petard ) śmiertelnych !
      Zakaz sprzedaży rowerów ? Ogrodzić jeziora, stawy i glinianki drutem
      kolczastym ? Nie da się uchronić dzieciaków przed niebezpieczeństwem. Rolą
      rodziców powinno być przede wszystkim nauczenie swojego potomstwo, jak unikac
      wypadków.

      Poza tym zgódźmy się, że nawet 10-latek posiada mózg. I że zdaje sobie sprawę,
      że trzymanie petardy w ręcę w chwili jej eksplozji jest niebezpieczne. Pamiętam
      nasze - moje i kolegów - zabawy "wynalazkami" i nie pamiętam, żeby w mojej
      szkole podstawowej ( wówczas 3 tys. dzieciaków ) ktoś zrobił sobie poważniejszą
      krzywdę.

      Na koniec odpowiedź wielkiemu_czarownikowi: masz słabe wyczucie ironii, facet.

      Pozdrawiam !

      P.S. Ognie rzymskie odpalam z ręki ze względów bezpieczeństwa właśnie.
      Wprawdzie ryzykuję swoją dłonią ( niewiele - trzymam za samą końcówkę,
      najlepiej w skórzanej rękawicy ), ale kontroluję, w którym kierunku
      wystrzeliwują racę. Wyrzutnia oparta o coś, włożona do butelki czy wbita w (
      zmarzniętą ) ziemię mogłaby się w trakcie strzelania przewrócić i razić widzów.
      • Gość: Mundzio Re: Dobra rada! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.04, 10:32
        Drogi KKlement. Zaciągnij się do wojsk rakietowych i zgłoś na 4-tą turę do
        Iraku. Tam sobie postrzelasz i do Ciebie postrzelają. A tak serio to z godnym
        podziwu uporem bronisz sprawy, która rajcuje tylko małolatów. :)
        • kklement Re: Dobra rada! 19.12.04, 10:54
          1. Sam też kiedyś byłem małolatem i dość nieźle pamiętam te czasy. I w
          przeciwieństwie do moich szanownych przedmówców sięgając pamięcią wstecz nie
          dochodzę do wniosku, że wiek szkolny jest równoznaczny z upośledzeniem
          umysłowym z tendencjami autoagresywnymi.

          2. Wszyscy jak jeden mąż najeżdżają na dzieciaki z petardami. Pomyślałem, że
          ktoś powinien stanąć po ich stronie.

          3. Obrona spraw, które wszyscy popierają, nie jest żadną sztuką :)
      • wielki_czarownik Re: Adwersarzom odpowiedź zbiorcza. 19.12.04, 11:15
        kklement napisał:

        > Jekdok napisał, że to problem skali. Zgadzam się z tym. Rozpętuje się histerię
        > absolutnie nieporównywalną do skali problemu. Wielki_czarownik szermuje wizjami
        >
        > petard wielkości "granatów przeciwpancernych". Hmmm, niech mu będzie takie
        > porównanie. Jeśli jednak jest tak doświadczonym klientem sklepów z fajerwerkami
        >
        > to powinien zauważyć, że ceny produktów tam sprzedawanych są proporcjonalne do
        > ich wielkości i mocy. Z moich obserwacji wynika, że gros kupowanych przez
        > dzieciaki petard stanowią w związku z tym te wielkości baterii - paluszków i
        > mniejsze, podobnie sprawa się ma z rakietkami. Trzeba wręcz umyślnego
        > działania, żeby zrobić sobie przy ich pomocy krzywdę.

        Przytrzymaj sobie korsarza wielkości baterii R6 w dłoni a po wybuchu policz palce.

        >
        > Wielki_czarownik postuluje, żeby nieletni mogli odpalać fajerwerki tylko pod
        > opieką dorosłych. Moim zdaniem to przesada. Natomiast przyjmijmy, że skoro
        > dorośli sponsorują dzieciakom takie zabawki, to powinni też zadbać o
        > dopilnowanie, czy ich pociechy wiedzą, jak się z nimi obchodzić. W końcu to dla
        >
        > ich dobra i bezpieczeństwa, nie ? Czy w_c postuluje wyższość władzy
        > administracyjnej nad rodzicielskim poczuciem odpowiedzialności ? Mało liberalne
        >
        > podejście.

        Liberalizm a anarchizm to pewna różnica. Idąc Twoim tropem rozumowania powinniśmy pozwolić 3 latkom pilotować samoloty o ile rodzice tak zechcą.

        >
        > Zabawa z fajerwerkami nie jest w pełni bezpieczna ( ale i tak o niebo
        > bezpieczniejsza niż zabawa samoróbkami, na które było skazane moje pokolenie ).
        >
        > Ale nie oszukujcie siebie samych - to życie jest niebezpieczne ! Weźmy
        > chociażby taką jazdę na rowerze czy kąpiele w jeziorach czy morzu. Te formy
        > spędzania czasu pochłaniają nieporównywalnie więcej ofiar - w tym naprawdę (
        > nie tylko urojonych, jak wielko_czarownikowe ofiary petard ) śmiertelnych !
        > Zakaz sprzedaży rowerów ? Ogrodzić jeziora, stawy i glinianki drutem
        > kolczastym ? Nie da się uchronić dzieciaków przed niebezpieczeństwem. Rolą
        > rodziców powinno być przede wszystkim nauczenie swojego potomstwo, jak unikac
        > wypadków.

        I o tym piszę. Ludzie powinni wiedzieć jak się posługiwać petardami. A niestety nie wiedzą czego jesteś przykładem. Napalony ignorant-piromaniak z petardą to rzecz straszna.

        >
        > Poza tym zgódźmy się, że nawet 10-latek posiada mózg. I że zdaje sobie sprawę,
        > że trzymanie petardy w ręcę w chwili jej eksplozji jest niebezpieczne.

        Cóż za optymistyczne stwierdzenie. Problem w tym, że znałem osobę która chciała sprawdzić co się stanie kiedy zdetonuje sobie petardę trzymaną w żebach. I ona miała ponad 10 lat. Widzę też ludzi którzy podchodzą do niewybuchu i odpalają go jeszcze raz!!

        Pamiętam
        >
        > nasze - moje i kolegów - zabawy "wynalazkami" i nie pamiętam, żeby w mojej
        > szkole podstawowej ( wówczas 3 tys. dzieciaków ) ktoś zrobił sobie poważniejszą
        >
        > krzywdę.

        Ja niestety pamiętam.

        >
        > Na koniec odpowiedź wielkiemu_czarownikowi: masz słabe wyczucie ironii, facet.

        W tych kwestiach nie ma miejsca na ironię.

        >
        > Pozdrawiam !
        >
        > P.S. Ognie rzymskie odpalam z ręki ze względów bezpieczeństwa właśnie.
        > Wprawdzie ryzykuję swoją dłonią ( niewiele - trzymam za samą końcówkę,
        > najlepiej w skórzanej rękawicy ),

        I jak wybuchnie to się zapalisz albo przynajmniej mocno poparzysz bo w przypadku eksplozji to wali ogniem na wszystkie strony. Wrzuć sobie taką wyrzutnię do ogniska i zobacz co się stanie - stań minimum 15 metrów dalej.

        ale kontroluję, w którym kierunku
        > wystrzeliwują racę. Wyrzutnia oparta o coś, włożona do butelki czy wbita w (
        > zmarzniętą ) ziemię mogłaby się w trakcie strzelania przewrócić i razić widzów.
        >

        Bzdura! Należy ją MOCNO umocować np. przywiązując drutem do oparcia ławki albo balustrady na balkonie. DRUTEM bo jeśli dojdzie do wybuchu tu drut się nie przepali a sznur tak.

        Niepokoisz mnie, bo widzę, że brakuje Ci elementarnej wiedzy na temat materiałów wybuchowych a jesteś nimi nieziemsko podniecony.
    • pacjentka_klementa Re: Petardy i fajerwerki - A WŁAŚNIE, ŻE TAK !!! 19.12.04, 15:31
      > Nie dam się przekonać, że 2 - 3 tygodniowe zabawy dzieciaków petardami są tak
      > uciążliwe, że policja i straż miejska powinny ścigać małolatów, a handel
      > pirotechniką powinien zostać zakazany. W grudniu raczej nie ma się okien
      > pootwieranych na oścież, a podwójne okna - wszyscy mamy takie - znacząco
      > redukują hałasy z zewnątrz.

      Oczywiście że nie powinno się zakazywac sprzedaży pirotechniki ale ograniczyc
      ich dostępność dla niepełnoletnich. A zakazać powinno się uzywania petard w
      miejscach publicznych. To nie tak że to tylko 2-3 tygodnie a dziecko które się
      tych huków boi to mięczak który będzie miał ciężko w życiu. Tak jak piszesz
      miasto jest dla wszystkich ludzi, równiez tych którzy nie chcą tych wybuchów
      tylko dlatego że zafascynowani pirotechnikom chłopcy w wieku nastloletnim i
      dorosłym musza się powyżywać w grudniu. Przeciez można wyjechać za miasto i tam
      sobie ulżyć.

      > Natomiast posiadaczom strachliwych psów odpowiadam: miasta są przede
      > wszystkim dla ludzi ! Także tych 8 czy 14-letnich. I to przede wszystkim wasi
      > pupile są obciążeniem dla ludzi, a nie ludzie w wieku szkolnym dla waszych
      > pupili. Petardy i rakiety słychać przez 2 - 4 tygodnie. Ujadanie waszych
      > czworonogów słychać przez cały boży rok, jak i przez cały rok wdeptujemy w
      > pozostałości po nich ! A zresztą w ostateczności można pójść do weterynarza
      > po Relanium dla strachliwego pieska na tych kilkanaście dni, i tyle.

      Czyli co? eksterminacja innych gatunków? Wrocław dla homosapiens?
      Może złózmy i się i wytrujmy wszystkie zwierzaki w mieście?
      Pies czy kot ma duży pozytywny wpływ na ludzi młodych i dojrzałych. We
      Wrocławiu nie ma terenu na który można by wyprowadzać psa.

      > Kwitując krótko: to jest WOLNY KRAJ WOLNYCH LUDZI ! Pozwólcie dzieciakom
      > mniejszym i tym całkiem dorosłym mieć trochę frajdy !
      >
      Tak, moje dziecko ma wielka fraję odkąd ma psa :-)

      • Gość: jekdok Pacjentka prześcignęła Mistrza ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 16:45
        Gratulacje. Nie wiem czy lepiej to świadczy o Pacjentce czy Mistrzu (a może i
        wiem, ale nie powiem ;-). Popieram Twoją argumentację i zazdroszczę jej siły :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka