Dodaj do ulubionych

Tragedia na Borowskiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 22:08
:o
puexam tam mieszka
Obserwuj wątek
    • Gość: bzzz Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 00:11
      Dodajmy ze:
      - pieszy przechodzil przez przejscie
      - kierowca jechal z nadmierna predkoscia
      - ... nawet nie hamowal...
      • Gość: telewidz amator Na Armii Krajowej tez nie lepiej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.05, 21:39
        Kierowcy ignoruja totalnie znak ograniczenia do 40 km/godz przed
        przejsciem dla piszych pomiedzy osiedlem przy Krynickiej,
        a Hala Kupcow po drugiej stronie Armii Krajowej.

        Juz raz zdarzyl sie tam wyadek smiertelny. Do dzisiaj pala sie znicze.
        Policja moglaby w tym miejscu zarobic duze pieniadze dla miasta
        na mandatach.
      • Gość: xyz A czy odpowiednie władze miejskie zapewniają IP: *.wroclaw.mm.pl 01.05.05, 12:33
        taką organizację ruchu która zapewniałaby maksymalne bezpieczeństwo dla
        mieszkańców, właśnie zakładając nagminne łamanie przepisów drogowych przez
        kierowców i niesubordynację pieszych??? Wydaje mi się że nie. Nie wiem nawet czy
        istnieje w obrębie tej władzy jakas taka komórka analizująca bezpieczeństwo w
        konkretnych punktach miasta.
        Jeśli do tego dochodzi nagminne przekraczanie prędkości wszędzie i desperacja
        lub bezmyślność pieszych, to efekt wiadomy.
        Droga hamowania rośnie z kwadratem prędkości, skutki uderzenia również.
    • Gość: andreass Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.tele2.pl 30.04.05, 00:35
      między przystankami autobusowymi przy jabłecznej zawsze masowo przełażą przez
      środek (mają 20m do zebry) jezdni piesi wysiadający z autobusów jadących od
      dworca. Cżesto nawet nie zwracają uwagi czy jedzie jakieś auto. Kilkakrotnie o
      mały włos nie przejechałem tam kogoś wyskakującego zza autobusu. Tam też ktoś
      kogoś przejedzie w końcu.
      • Gość: kiero Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 02:38
        Dokładnie.
        Zachowanie pieszych na Borowskiej czasem mnie przeraża.
        Też mi się zdarzyło że po odjeździe autobusu pacany wpychają się pod koła.
        Oczywiście poza przejściami dla pieszych (a są one oddalone od siebie na mniej niż 50 m,
        sprawdziłem).
        Na szczęście znam już ich zwyczaje i zwalniam oraz przepuszczam, bo dostałem już po masce za to że
        śmiem używać klaksona wobec niefrasobliwego pieszego.
        Trochę to rozwydrzone towarzystwo jest.
        • Gość: sara Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 03:27
          Jeszcze ze dwa trupy (w zeszłym roku też był jeden na wysokości przystanku
          autobusowego) i nauczą się łazić po pasach.
          • Gość: tg Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 30.04.05, 06:02
            Dlaczego od razu samobojcy a nie na przyklad kamikaze. To brzmi lepiej.
            Bardziej patriotycznie. A polska kawaleria samochodowa powinna sobie malowac
            znaki na maskach samochodow. Za potracenie jednego pacana symbol wozka
            inwalidzkiego. Za trupa np. usmiechnieta twarz jako symbol wyzwolenia sie od
            tych co to nie wiedza, ze trzeba lazic po zebrach. W gore jabole mosci
            kierowcy. Do walki z polskim chamstwem. Proponuje zamontowanie na maskach
            wszystkich samochodow polskiej kawalerii symbolu mercedesa. Bedzie wam sluzyc
            jako znak rozpoznawczy a zarazem celownik.
            Na zakonczenie troche usmiechu.
            Polscy mysliwi wrocili z safarii. Przywiezli z soba pokazna liczbe skrzyn ze
            zdobyczami mysliwskimi. Chcac sie nimi pochwalic zorganizowali huczna impreze w
            lokalnym klubie mysliwskim. W sali wypelnionej po brzegi goscmi nasi
            bohaterowie opowiadali historie krew w zylach mrozace. Pokazywali gosciom glowy
            lwow, sloni, zebr i innego zwierza. Ochom i achom nie bylo konca. Po chwili
            jeden z mysliwych wstaje i mowi: to co widzicie to nic. Mysmy ustrzelili okolo
            40 "noplisow". Konsternacja wsrod zaproszonych gosci, co to sa "noplisy" -
            pytaja jedni drugich ale nikt nie zna odpowiedzi. Pochwili jeden z gosci
            zapytal mysliwych, a co to sa "noplisy". A to takie czarne na dwoch nogach
            machalo rekami i krzyczalo - no please!

            • Gość: urlep Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 09:39
              Bez sensu jest to co napisałes. Niodpowiedzialny pieszy poza tym, że spowoduje
              włąsną śmierć lub kalectwo może zniszczyć w pewnym sensie życie kierowcy, bo
              nawet jak ktoś jedzie zgodnie z przepisami to potem sobie może wyrzucać, że
              może mógł inaczej, wolniej, inną drogą. Jasne, że kierowcy swoje "za uszami"
              mają, ale ogromny odsetek takich wypadków jest spowodowana przez bezmyślność
              pieszych.
              • Gość: brum Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 11:18
                W obrebie przystankow autobusowych kierowca zobowiazany jest zachowac SZCZEGÓLNĄ
                OSTROŻNOŚĆ. Koniec kropka. Wystarczy zdjac noge z gazu, zwolnic do tych 35km/h i
                nie byłoby zadnych problemow, nawet z pieszymi wyskakujacymi zza autobusu, z
                dachu autobusu, z samolotow czy lodzi podwodnych - cokolwiek sobie wymyslicie.
                • leo_bulero Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy 30.04.05, 11:24
                  Popieram - 35 km/h jak trzeba - tak poza tym to jest po prostu zgodne z
                  przepisami. Obowiazujacymi przepisami ruchu drogowego? Capisci?
                  • Gość: kiero Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 12:18
                    Popieram.
                    Przestrzegać przepisy.
                    Więc włazić na pasy a nie pałętać się po jezdni!
                    Trochę pomyślunku!
                    I 35/h nie pomoże jeśli masz do czynienia z bucem pieszym na ulicy...
                    • Gość: brum Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 18:59
                      Gość portalu: kiero napisał(a):
                      > I 35/h nie pomoże jeśli masz do czynienia z bucem pieszym na ulicy...

                      Pomoże.
                      • Gość: fakir Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.05.05, 10:23
                        za oknem w pracy przy drodze stoi krzyż. Zginąl pieszy. Na pasach....
                        amochód na pewno nie jechał 35/h
              • leo_bulero Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy 30.04.05, 11:21
                Co ty bredzisz, chlopie? Skad ta wiedza o ogromnym odsetku? Badania
                przeprowadiles? Doniesienia prasowe wskazuja na cos zupelnie innego - przyczyna
                wiekszosci wypadkow, w ktorych gina piesi jest nadmierna predkosc oraz jazda
                pod wplywem alkoholu. Jak by gosciu jechal piec dych po borowskiej na pewno by
                tego pieszego nie zabil.

                Gość portalu: urlep napisał(a):

                > Bez sensu jest to co napisałes. Niodpowiedzialny pieszy poza tym, że
                spowoduje
                > włąsną śmierć lub kalectwo może zniszczyć w pewnym sensie życie kierowcy, bo
                > nawet jak ktoś jedzie zgodnie z przepisami to potem sobie może wyrzucać, że
                > może mógł inaczej, wolniej, inną drogą. Jasne, że kierowcy swoje "za uszami"
                > mają, ale ogromny odsetek takich wypadków jest spowodowana przez bezmyślność
                > pieszych.
        • leo_bulero Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy 30.04.05, 11:16
          Sam prowadze samochod i czasem irytuja mnie niefrasobliwi piesi. Ale:
          kto z was (szczerze) przestrzega obecnie obowiazujacej predkosci, tj. 50km/h po
          miescie?
          czy naprawde nie zwrociliscie uwagi, ze w krajach takich jak Niemcy, czy
          Belgia, pierwsze co zauwaza sie po przyjezdzie to po prostu dramatyczna roznica
          w podejsciu kierowcow do pieszych i rowerzystow?
          • Gość: do ułanów kawaleria mechaniczna rodaków debili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.05, 12:38
            To jest różnica kultur - nie wytłumaczysz tym baranom kierowcom,
            żeby zwolnili do 50 - to są ułani koni mechanicznych.
            • Gość: tg Re: kawaleria mechaniczna rodaków debili IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 30.04.05, 13:44
              Dzieki tym wszystkim, ktorzy mysla i reaguja jak normalne osoby na calym
              swiecie. Prawo jazdy daje mozliwosc prowadzenia pojazdu. Z wypowiedzi tych
              wspanialych kierowcow wynika, ze maja tez prawo do zabijania. Bezmyslnosc
              pieszych i rowerzystow jest czasami zgroza ale nie oznacza to, ze mamy ich
              przejechac. Nauczcie sie myslec za siebie i za innych. To nic nie kosztuje.
              Trzeba miec tylko mozg.
              • Gość: asgaard Re: kawaleria mechaniczna rodaków debili IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.05, 15:13
                tak naprawdę to nie trzeba jechać 70 km/h żeby zrobić komuś krzywdę, ja kiedys jadąc rowerem 25 po ulicy miałem wypadek gdyż facet wbiegł mi pod koła wybiegając zza samochodu zaparkowanego na chodniku. Kierownica w brzuch, facet leży z rozwaloną głową, krew się leje, przekleństwa lecą od innych postronnych osób i nie jest to miłe i nie wiem czy można temu zaradzić. Albo sytuacja że jadę sobie ścieżką rowerową, wymijam gościa idącego po chodniku i on nagle schodzi mi na ścieżkę, bo mu telefon zadzwonił... Ale nawet się nie obrócił żeby sprawdzić czy nikt po ściezce nie jedzie... Piesi są nieodpowiedzialni i tyle...
                • Gość: ziutek Moje trzy grosze IP: *.kom / *.kom-net.pl 30.04.05, 15:39
                  To, że pieszy przechodzi nieprawidłowo przez jezdnie nie oznacza, że trzeba go
                  zabijać. Poza tym, każdy z nas rusza dupsko ze fotela samochodu i wtedy staje
                  się takim samym pieszym tzn. lezie jak sierota nie patrząc gdzie, gapi się,
                  omija pasy, włazi na czerwonym itd. Nie jesteśmy ani o odrobinę lepsi od tych,
                  których oglądamy zza szyb pojazdu. Howgh!
                  • ruda_szczurka Re: Moje trzy grosze 30.04.05, 19:09
                    Gość portalu: ziutek napisał(a):

                    > To, że pieszy przechodzi nieprawidłowo przez jezdnie nie oznacza, że trzeba
                    go
                    >
                    > zabijać.


                    Doookładnie!!!
                    Można tylko delikatnie rozjechac i zrywac boki patrzac jak ucieka kustykajac z
                    prawie urwana nożką ;) to jest dopiero zabawa!
                    • Gość: zizi Re: Moje trzy grosze IP: *.provider.pl / *.provider.pl 30.04.05, 19:23
                      no ale przeciez przepisy wyrażnie mówią, że pieszy ma zawsze
                      pierwszeństwo..nawet jakby przehodził na czerwonym świetle. Cos mi się wydaje,
                      ze Polacy uczą się przepisów ruchu drogowego, nie po to, by umiec jeździć, ale
                      tylko po to by zdać egzamin. Po zdaniu zapominają o wszystkim, jak uczniowie po
                      klasówce:-(
                      • Gość: Jarek Re: Moje trzy grosze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.05, 20:59
                        Ne wydaje mi się żeby miał "zawsze" pierwszeństwo - na czerwonym nie ma prawa
                        wejść na jezdnię tak jak nie ma prawa wejść wtedy gdy policjan kieruje ruchem.
                        Natomiast w przypadku oznakowanego przejścia ma pierwszeństwo ALE MUSI ZACHOWĆ
                        OSTROŻNOŚĆ (zasada ograniczonego zaufania).
                        Cy wejdziesz na jesdnię gdy jedzie z przepisowymi 50'h kolumna samochodów?
                        Chyba nie - możesz zasygnalizować zamiar wejścia i po upewnieniu sie iz
                        kierujacy WIDZA ten zamiar wejść na jezdnię - sam tak robię bo życie i miłe.
                        Czego i wam życzę.

          • Gość: 50h Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 30.04.05, 21:10
            ja przestrzegam i jadę tyle ile znaki pokazują , na krzywoustego-Sobieskiego do
            tablic z obszarem zabud.jadę 70 oczywiście jako jedyna albo razem z kaszlakami
            bo 3 pasy ruchu budzą w kierowcach chęć wykazania ile fabryka dała ,następnie w
            Mirkowie znów jest 50h a co robią "ziutki" prędkość 2x50 ,w Długołęce to samo ,
            o Bykowie to powiem tyle że większość nie zauważa że to obszar zabudowany ,ale
            cóż tam jazda po wioskach -ul.Kamieńskiego od W.Pola do Fortecznej najmniej
            70h(a tak zwolnił by przy skrzyżowaniu z Jutrosińską , cóż szeroka jezdnia budzi
            znów niedoopanowania pokusę rozwinięcia prędkości-jeśli chodzi o tę jezdnię to
            zwracam uwagę na kierowców z pobliskiej bazy samochodów wożących przesyłki -
            -swoimi samochodami (ciężarowymi ścigają się po kamieńskiego po 7 rano pewnie
            kto pierwszy na światła dojedzie a dzieciaki na autobusu do szkoły ledwo zdązą
            bo nie raz stoją po 5-10min i czekają na chwilę kiedy samochody przestaną jechać
            (a tak było spokojne osiedle)
            • Gość: ziutek 50h - pomyłka proszę szanownej pani IP: *.kom / *.kom-net.pl 01.05.05, 00:39
              Może jakieś tam "ziutki" jeżdżą 2 x 50h, ale ziutek który tutaj pisze jeżdzi zgodnie z przpisami (częto narażając się na kpinę). Nikogo nie potrącił i nie miał nawet stłuczki. Przejechał za to psa, który niespodziewanie wybiegł na ul. Jaworową i ten widok ma przed oczyma do dzisiaj, choć minęło ponad 20 lat. Z szaconkiem bo sie może skończyć źle proszę pani :). Nadal twierdzę, że jesteśmy tacy sami. Za kierownicą klniemy na pieszych, jako piesi jesteśmy przeklinani przez tych za kierownicą. Dużo w Odrze upłynie wody zanim nauczymy się bezpiecznego współżycia w ruchu drogowym.
      • nangaparbat3 Re: Tragedia na Borowskiej - samobójcy 01.05.05, 08:39
        to jak wiesz, jedź w tym miejscu 20 - korona z głowy Ci nie spadnie, a m oże
        komus uratujesz zycie
    • tilmitt Re: Tragedia na Borowskiej 30.04.05, 22:04
      tak się składa, że jestem mieszkanką ulicy Jabłecznej [tej, przy ktorej miał
      miejsce wypadek] i jako osoba niezmotoryzowana często korzystam z usług MPK i
      prawie codziennie przechodzę przez jezdnię koło miejsca, gdzie był ww wypadek
      przyznaję, że większość przechodniów czasem aż się prosi o przejechanie,
      przebiega przez jezdnię nie na pasach tuż przed maską jadącego samochodu;
      ludzie zwykle przechodzą tam, bo jest szybciej, wygodniej [do pasów jakies "aż"
      50m] etc. [nie próbuję, oczywiście, ich tłumaczyć]
      ale z drugiej strony - piesi nie są jedynymi winnymi. często jestem świadkiem,
      lub znam z autopsji sytuacje, kiedy stojący na pasach ludzie czekają po kilka
      minut bo ŻADEN kierowca łaskawie nie zwolni i nas nie przepuści. po prostu
      jakby tam zebry nie było. więc tak nauczeni ludzie też, podobnie jak niektórzy
      kierowcy, ignorują pasy, i przechodzą w niedozwolonym miejscu.
      wina leży więc po obu stronach.
      najlepszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie sygnalizacji świetlenj, ale
      podejrzewam, iż przed poszerzaniem ul. Borowskiej takiej inwestycji miasto nie
      poniesie.
      choć mam nadzieję, że ludzie nauczeni niestety tragicznym przypadkiem zaczną
      przechodzić na pasach a kierowcy czasem spuszczą nogę z gazu

      pozdrawiam
      • Gość: ksyho Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.idea.pl 30.04.05, 22:59
        Zawsze jak mam możliwość to pieszego NA PASACH przepuszczę, tak samo wpuszczam
        autobusy wyjeżdżające z zatoczki itd. Ale tych buraków wyskakujących na jezdnię
        na Borowskiej koło kościoła nigdy nie puszczam i nie będę wpuszczał. W
        przypadkach skrajnych używam w tym miejscu klaksonu. Poza tym jestem za
        wprowadzeniem mandatów dla pieszych przechodzących na czerwonym w tej samej
        wysokości w jakiej są dla kierowców przejeżdżajacych na czerwonym i
        egzekwowanie tego.
        PS Ktoś tu powiedział, że pieszy przechodzący na czerwonym ma pierwszeństwo.
        Chyba rzeczywiście przeoczyłem ten przepis na kursie. Innymi słowy jeśli
        rozjadę pieszego wyskakującego mi na czerwonym [a jadę oczywiście z dozwoloną
        prędkością] to wina jest moja. Sorry ale ja nie słyszałem o takich przypadkach
        ani o takim przepisie.
        • Gość: tg Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.fl-miami0.sa.earthlink.net 01.05.05, 01:33
          Kochani Rodacy, czytam Wasze wypowiedzi i naprawde juz nawet sie nie moge
          zloscic na bezsensownosc co niektorych opinii. Parafrazujac Wasze wypowiedzi
          mozna powiedziec; - przechodzien wlazl mi pod kola wiec go przejechalem. Nie
          mialem innego wyboru. Zadne, nawet najmadrzej napisane przepisy ruchu
          drowgowego nie zabezpiecza uzytkownika drogi od kalectwa lub smierci. Czy
          pamietacie prawa fizyki? Masa samochodu x predkosc = sile z jaka walniecie w
          delikwenta. Co z niego pozostanie to bedzie zalezec od predkosci z jaka go
          uderzycie. Nawet przy predkosci 10 km/godz mozna bardzo latwo zabic czlowieka.
          A co dopiero przy 50, 70 itd km/godz....Pomyslcie o kulturze jazdy a nie o tym
          kto ma pierszenstwo. Zabic czlowieka jest jak spluna, ale mysli o zabojstwie
          beda Was dreczyc jak zaraza do ostatnich dni zycia. Czy warto? Pomysl zanim
          zasiadziesz za kierownica swojego auta formuly 1.
          • Gość: yach Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.05.05, 01:50
            Może najwyższy czas konkretnie karać łamiących przepisy. Gdyby rażące łamanie przepisów
            potraktować jako usiłowanie zabójstwa i zapuszkować na dzień dobry kilku piratów którzy mają w
            d**** mandaty, punkty itd.... Albo zastosować model skandynawski- wysokość mandatu uzależniona
            od posiadanego majątku. U nas może być np. od wartości samochodu, a piratom w autach
            tuningowanych jako przystosowanych do agresywnej jazdy dodatkowy procent - płatne w ciągu 24
            godz. od otrzymania mandatu- nie zdąży to do pudła.
          • wrotaz Re: Tragedia na Borowskiej 01.05.05, 03:31
            Niestety, nie mogłem się opanować...

            > Czy pamietacie prawa fizyki?
            > Masa samochodu x predkosc = sile z
            > jaka walniecie w delikwenta.

            Eeee. Z której to fizyki było? Mentorski ton listu i taki byk... ;-)

            > Zadne, nawet najmadrzej napisane przepisy
            > ruchu drowgowego nie zabezpiecza uzytkownika
            > drogi od kalectwa lub smierci.

            Oczywiście. Zawsze może się zdarzyć coś nieoczekiwanego. Kierowcy zadrży ręka,
            zawiedzie sprzęt, itd. Ale w tym akurat przypadku nie o czymś takim jest mowa.
            W tym przypadku przepisy i ich przestrzeganie mogą ustrzec użytkowników drogi
            od kalectwa i od śmierci. Oczywiście, że trzeba myśleć i brać pod uwagę
            sytuacje niestandardowe, ale też trzeba pamiętać o przestrzeganiu przepisów.
            Myślenie jedynie "o kulturze jazdy, a nie o tym, kto ma pierwszeństwo" jest
            bzdurą do potęgi i potencjalnym zagrożeniem!! Przykład
            • Gość: tg Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 01.05.05, 05:37
              Nie przypominam sobie zebym pisal o nie przestrzeganiu przepisow drogowych.
              Mysle, ze "wrotaz" zle mnie zinterpretowal. Poza jazda zgodnie z przepisami
              ruchu drogowego istnieje cos takiego jak kultura jazdy. Jak jedno tak i drugie
              powinno isc w parze. Nie reguluja ja zadne przepisy ale akceptuja ja wszyscy,
              ktorzy sie z nia zetkneli. Przejawia sie ona sposobem jazdy kierowcy. Czym wiec
              uzytkownikow samochodow bedzie ja stosowac tym bezpieczniej bedzie na drogach.
              Mysle, ze problem "wrotaza" jak i wielu z was polega na tym, ze nie zdajecie
              sobie sprawy z problemu. Zeby moc prowadzic samochod nalezy przejsc kurs, zdac
              egzamin. A wiec jestescie, powiedzmy sobie - profesjonalistami. Natomiast byc
              pieszym...kazdy nim jest. Ba, nawet po soczyscie zakrapianych urodzinach mozna
              przejsc ulice. Nie jest to zabronione. A to, ze klient jest na takim rauszu, ze
              o bozym swiecie nic nie wie - nikogo to nie obchodzi. A powinno kierowce. Jakie
              rozwiazanie ma prowadzacy pojazd jezeli znajdzie sie w takiej sytuacji, gdzie
              pijany przechodzien jest na srodku drogi? Czy sie zatrzyma i pomoze pijanemu
              opuscic jezdnie? Czy tez zwolni zeby go ominac? A moze jadac z dozwolona
              predkoscia 50 km/godz po prostu go przejedzie. A moze istnieje inne
              rozwiazanie?
              • Gość: ksyho Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.idea.pl 01.05.05, 20:21
                A może jadąc ZGODNIE Z PRZEPISAMI będzie próbował uratować mu życie odbije
                kierownicę w bok i zabije się na słupie. Czy wtedy również debil przechodzący
                na czerwonym świetle ma rację i pierwszeństwo?
              • wrotaz Re: Tragedia na Borowskiej 02.05.05, 04:52
                > Nie przypominam sobie zebym pisal o nie
                > przestrzeganiu przepisow drogowych.
                > Mysle, ze "wrotaz" zle mnie zinterpretowal.

                Ja nie interpretowałem, ja cytowałem. Proszę, przeczytaj swojego maila
                ponownie. W szczególności chodzi mi o zdanie: "Pomyslcie o kulturze jazdy a nie
                o tym kto ma pierszenstwo."
          • eddie_v Re: Tragedia na Borowskiej 01.05.05, 23:12
            > Kochani Rodacy, czytam Wasze wypowiedzi i naprawde juz nawet sie nie moge
            > zloscic na bezsensownosc co niektorych opinii. Parafrazujac Wasze wypowiedzi
            > mozna powiedziec; - przechodzien wlazl mi pod kola wiec go przejechalem. Nie
            > mialem innego wyboru. Zadne, nawet najmadrzej napisane przepisy ruchu
            > drowgowego nie zabezpiecza uzytkownika drogi od kalectwa lub smierci.

            Zabezpieczą. Otóż wystarczy rozsądek. Rozsądek a nie żadne przepisy...

            > pamietacie prawa fizyki? Masa samochodu x predkosc = sile z jaka walniecie w
            > delikwenta.
            Pamętamy. To było tak: F=m x a, gdzie "a" oznacza przyspieszenie, "m" natomiast
            masę. Przyspieszenie równe jest ilorazowi przyrostu prędkości do czasu.

            Co z niego pozostanie to bedzie zalezec od predkosci z jaka go
            > uderzycie. Nawet przy predkosci 10 km/godz mozna bardzo latwo zabic
            czlowieka.
            > A co dopiero przy 50, 70 itd km/godz....

            Cały kłopot w tym, żeby nikogo nie uderzyć. To "sprawa" obydwu stron i będę się
            upierał, że tak jest. co prawda, kierowcy muszą zachować "szczególną
            ostrożność", ale to nie zmienia fakty, że uważać powinni także piesi.

            Pomyslcie o kulturze jazdy a nie o tym
            > kto ma pierszenstwo. Zabic czlowieka jest jak spluna, ale mysli o zabojstwie
            > beda Was dreczyc jak zaraza do ostatnich dni zycia.
            Hmmm...Naprawdę? A skąd wiesz? Przede wszystkim, że to takie łatwe, bo w to
            drugie uwierzę.
            Pozdr.
            Ed
      • nangaparbat3 Re: Tragedia na Borowskiej 01.05.05, 08:47
        A po jaką cholerę maja piesi zasuwać te 50 metrów??? Ostatnio dwa razy w ciągu
        jednego dnia o mało nie zabiłam pieszego, bo zatrzymałam sie przed przejściem,
        a ten za mną zjechał na lewy pas. Z tego wszystkiego, jak widzę, że ktoś za mną
        jedzie, za nic się nie zatrzymam przed pasami - ale to jest jakiś obłęd
        przecież.
        • Gość: tg Re: Tragedia na Borowskiej troche inaczej IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.05.05, 22:33
          Z reka na sercu musze sie przyznac, ze i mnie sie trafilo jechac samochodem w
          Polsce i to w sytuacji gdzie nawet swiety stracilby cierpliwosc. Nie odwiedzam
          kraju zbyt czesto ale jak juz tam jestem to staram sie byc wszedzie. Po
          rodzinnej naradzie zdecydowalismy sie odkryc na nowo kotline klodzka. Samochod
          maly ale jary pomiescil 5 osob. Po krotkiej wymianie opinii ze szwagrem
          zdecydowalismy, ze najlepiej bedzie jezeli pojedziemy droga miedzynarodowa do
          Miedzylesia. Ameryka mnie rozbestwila, jak sie mowi o drodze miedzynarodowej to
          mam na mysli amerykanskie autostrady (???). Wiec jestesmy na E 5 (nie jestem
          pewien czy to taki numer. W kazdym badz razie droga do Miedzylesia). Moj
          pierwszy szok - jaka ta droga waska. Trzymalem dziub zamkniety. Nie chcialem
          urazic uczuc mojej naprawde kochanej rodziny. Przez okno podziwiam a zarazem
          przypominam sobie polski krajobraz. W jakiejs lapidarnej dyskusji ktos
          powiedzial, ze w tym roku sezon buraczany bedzie bardzo udany. Cukru nam nie
          powinno zabraknac jak i dobrego wina, skomentowala tesciowa. Nagle przed nami
          ogromny, powoli przesuwajacy sie karawan samochodow. Pewnie jakis wypadek -
          mowie. Nie to traktor z burakami - odpowiedzial mi szwagier. Mysle, pewnie
          zaraz traktorzysta zjedzie na pobocze i przepusci cala kawalkade samochodow.
          Wyjatkowo duzy ruch byl w tym czasie. Samochody z naprzeciwka pedzily w
          kierunku Wroclawia. Nie sposob bylo wyprzedzic. A na dodatek dwa TIR-y przed
          nami. Minelo piec minut a my przesuwamy sie z zawrotna predkoscia - 10 km/h.
          Kolejne piec minut ale tym razem bylo troche pod gorke wiec moglismy sie troche
          zrelaksowac przy predkosci ok. 5 km/h. Mysle, moze bysmy co zjedli, jakby nie
          bylo drogie sniadanie nam nie zaszkodzi. Mowie do szwagra, trzymaj kierownice a
          ja skocze do zajazdu, ktory jest jakies dwa km przed nami. Kupie cos do
          zjedzenia bo jak tak dalej pojdzie to umrzemy z glodu. Po jakiejs chwili udalo
          nam sie nawiazac wizualny kontakt z traktorzysta. Zdrowo go wytrzeslo na tym
          traktorze. Do dzis jeszcze mysle, czy przypadkiem w wyniku tej trzesawki
          traktorowej jego szare komorki sie nie poobijaly. Obok siedzial chloptys, ktory
          liczyl samochody jadace za traktorem (tak to wygladalo). Zapewne musial uzywac
          bardzo skomplikowanej metody bo wciaz uzywal swoich palcow u rak. W koncu po 22
          minutach bylismy wolni! Nagle rozszalaly samochod pedzil 80 km/h. Co to byla za
          predkosc! Nigdy nie sadzilem, ze beda miec tyle frajdy jadac z taka szybkoscia.
          Zastanawiam sie w czym jest sekret, ze tutaj, w Stanach predkosc 120 km/h jest
          normalka ale nigdy nie odnosze zadnych wrazen a tam przy 80-tce... A moze to
          wina tych burakow.
      • Gość: Fakir Re: Tragedia na Borowskiej IP: 195.117.40.* 02.05.05, 11:23
        Dokladnie - prawda lezy pośrodku.
        Są piesi, którzy zachowują się jak kamikadze, są i kierowcy "urodzeni mordercy".
        Niestety w bezposrednim starciu to pieszy jest bez szans, i tym większa
        odpowiedzialnośc kierowców, którzy niestety notorycznie przekraczaja w miescie
        dozwolone limity predkości. Skutkuje to tym że np jak swego czasu wyskoczyła na
        sygnale karetka (pl orląt), to miala miejsce stluczka 5 samochodów które nie
        zdążyły sie zatrzymac przed pierwszym ustępującym drogi. Dodam ze kazdy nastepny
        jechał szybciej, żeby tylko zdążyc na żółtym...
        I kolejna klasyka (z Piłsudskiego) na pierwszym pasie samochód przepuszcza
        pieszych na pasach, przed żoną idzie starszy pan prawie rozjechany prze samochód
        na drugim pasie, którego kierowca ma gdzieś podstawowe przepisy drogowe...
        Pl. Legionów - piesi notorycznie przechodzą na czerwonym (szczególnie od strony
        księgarni i wieżowca) kierowcy notorycznie zajężdzają drogę na prawoskręcie przy
        księgarni... Mozna by dalej wymieniać....
        Niestety to co powtarzalem juz przy dyskusji o maratonie - ulice w miescie to
        nie autostrada - pęłnią wiele funkcji, przenoszą różne rodzaje ruchu, i dlatego
        odpwiedziałnośc kierowców jako najszybszego i najniebezpieczniejszego od innych
        typu ruchu jest największa...
        • Gość: an Re: Tragedia na Borowskiej IP: *.provider.pl / *.provider.pl 02.05.05, 13:08
          co nie uczyli was, że piszy ma zawsze pierwszeństwo? Oczywiście nie ma tego w
          przepisach, ale wynika z kultury jazdy, której też uczą. Przeciez człowiek nie
          ma szans w zetknięciu z samochodem, jasne jest, więc trzeba go przepuścić nawet
          jeśli gna na czerwonym. I nie przesadzajcie z argumentami, że stwarza to
          niebezpieczeństwo. Na terenie zabudowanym, gdzie są spore ograniczenia
          prędkosci, chyba nie ma problemu z zatrzymaniem się. Przeciez chyba z daleka
          widzisz, czy pieszy się zbliża, jeśli tak zachowujesz ostrożnośc i jesteś
          przygotowany nahamowanie. Oczywiście nie mówię tu o tych pieszych, co wyskakują
          na jezdnię w ostatniej chwili. Natomiast jeśli stoję na swiatłach, mam zielone
          a wlasnie przez pasy zaczyna przechodzić jakis pieszy to jasne, że nie będę się
          wściekać, trąbić. Minuta mnie nie zbawi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka