Gość: kenoo
IP: *.dtvk.tpnet.pl
09.07.02, 18:37
Ostatnio panuje moda na to, żeby nie wpuszczać do klubów w adidasach, dresach
itp. I dobrze. Ale jak ma się to do ubioru urzędników np. w wydziale
komunikacji? Nie jesteś w stanie odróżnić takiego od interesantów. Pomijam, że
obsługuje mnie urzędas z tłustymi włosami w adidasach, ubrany tak jak ja
ubieram się kiedy jadę na grzyby. Oczywiście dochodzi do tego sposób
załatwiania. To ja mam być wszechwiedzący, a on ze znudzoną miną będzi mi bąkał
coś pod nosem tak, że jestem zmuszony prosić go o powtórzenie. To - jasna
sprawa bardzo denerwuje hrabiego urzędasa i mnie za to laje! Aż nie wytrzymuję
i pyskówka gotowa.
To wszystko zdarzyło się dziś. A parę dni temu byłem w I Urzędzie Skarbowym
i... nie uwierzycie, ale oni w pokoju byli po przerwie śniadaniowej i
strasznie waliło czosnkiem. Myślałem że zwymiotuję. Ale spróbuj zwrócić im
uwagę, to będziesz załatwiał jakąś pierdołe tydzień dłużej. CO MOŻNA Z TYM
ZROBIĆ?