Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.06.05, 13:46
Krawczyk nie chciał śpiewać z dziećmi
Olga Szpunar 02-06-2005, ostatnia aktualizacja 02-06-2005 21:56
Półtorej godziny marzły na krakowskim Rynku dzieci, żeby zaśpiewać na scenie
z Krzysztofem Krawczykiem. Nie zaśpiewały, bo artysta uznał, że są fatalnie
przygotowane
Koncert odbył się w Dzień Dziecka w ramach integracyjnej imprezy "Kocham
Kraków z wzajemnością". Do udziału w nim zostali zaproszeni uczniowie z
działającego przy Oddziale Psychiatrii Dziecięcej Szpitala im. św. Ludwika
Zespołu Szkół Specjalnych nr 2. Razem ze zdrowymi kolegami wystąpili na
scenie z Elżbietą Towarnicką, Dorotą Wawryszczuk i zespołem Ani Jeden. Kiedy
się okazało, że Krawczyk zaśpiewa dopiero około godz. 19, ordynator szpitala
zabrała chore dzieci z imprezy. Zostało dwoje siedmiolatków.
Gdy wyszli na scenę, artysta ostentacyjnie zabrał im kartki z tekstem. - Po
występie skwitował, że mogły się lepiej przygotować - relacjonuje matka
jednego z dzieci.
Dzieci miały zaśpiewać jeszcze piosenkę "Zatańcz ze mną jeszcze raz". Rodzice
opowiadają, że osoba z ekipy Krawczyka zabrała je do garderoby w namiocie i
przesłuchała. Uznała, że dzieci są lepiej przygotowane do tej piosenki niż
do "Parostatku". Kazała im czekać na sygnał do wyjścia na scenę. Po półtorej
godziny Krawczyk zaśpiewał piosenkę sam.
- Ani organizatorzy, ani menedżer pana Krawczyka nie przekazali nam nut i
słów piosenek. Potem było za mało czasu na nauczenie się ich na pamięć -
tłumaczy opiekunka siedmioletniej dziewczynki, która pod sceną łkała tak, że
trudno ją było uspokoić.
- Krzysiek do dziś nie może dojść do siebie, wyzwany przez rodziców od
chamów. Został niesłusznie obrażony i bardzo to przeżywa - odpowiada Andrzej
Kosmala, menedżer Krawczyka.
Rodzice przyznają, że skrytykowali artystę, ale twierdzą, że go nie obrazili.
- Podbiegłam do limuzyny, do której wsiadał, i zapytałam, dlaczego nie
zaśpiewał z dziećmi. Powiedział, że dzieci były kompletnie nieprzygotowane -
relacjonuje matka siedmiolatka. - Nawet gdyby miał rację, to nie o znajomość
tekstu czy czysty głos na tej imprezie chodziło. To było integracyjne
spotkanie w ramach Dnia Dziecka.
Menedżer Krawczyka: - Krzysztof nigdy nie zgadza się na występy na scenie z
innymi osobami. W tym przypadku zrobił duży ukłon w stronę dzieci. Jednak to,
co zaprezentowały podczas pierwszej piosenki, nie nadawało się do
powtórzenia. Artysta musi dbać o swoją renomę. Poza tym on dowiedział się, że
ma śpiewać z dziećmi, dopiero po przyjeździe do Krakowa.
Co innego twierdzi Barbara Seroczyńska, organizatorka imprezy z firmy
Artpol: - O koncercie wielokrotnie rozmawiałam z żoną pana Krawczyka.
Wspólnie ustalałyśmy warunki występu.
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z artystą i jego żoną - ich telefon
milczał.