Gość: Rafał Orszak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.06.05, 13:27
"Skrzywianie prawdy."
W kontekście wydarzeń związanych z coraz to mocniejszym i
donioślejszym głosem środowisk homoseksualnych w Polsce i z ich coraz większą
zachłannością w domaganiu się różnych praw należałoby przyjrzeć się, o co tym
środowiskom chodzi, jakie są ich prawdziwe cele i dążenia. Ostatnio często
słyszymy ich postulaty i żądania. Ich tuby propagandowe w postaci partii
lewicowych i ultra liberalnych w miarę szybko przemieniają je w formy
projektów ustaw. Domagają się pederaści- mówiąc ogólnie respektowania ich
praw i równouprawnienia. Co to tak naprawdę oznacza? Wydźwięk tych życzeń i
samego się domagania się ich realizacji jest oczywisty: skoro chcą być
traktowani na równi z innymi obywatelami to znaczy, że teraz są
dyskryminowani. Jest to sprawna i nad wyraz oczywista manipulacja z ich
strony. Inną kwestią jest podejście mediów do sprawy tego środowiska.
Dlaczego się poświęca im tyle uwagi. Ta swoista promocja dewiacji prowadzi do
oswojenia społeczeństwa wobec tej choroby psychicznej i innych, nietypowych
zaburzeń seksualnych. Te dwie kwestie są najistotniejsze w omówieniu problemu
i im trzeba się przyjrzeć.
Po pierwsze, ewidentnym kłamstwem jest domaganie się
równouprawnienia. Sugeruje to, że osoby te są dyskryminowane. Czy tak jest
naprawdę? Na czym polega ich dyskryminacja? Nie mogą chodzić do teatru, czy
sklepu? Mogą. Nie mogą jeździć środkami transportu publicznego? Mogą. Nie
mogą się spotykać, zrzeszać, demonstrować? Jak widzieliśmy nawet wbrew prawu
niestety mogą. Czy łamane są ich prawa obywatelskie? Nie są! Czy mogą
głosować? Mogą. A zatem o co im chodzi? Pederaści nie żądają równych praw bo
niestety je mają. To kamuflaż. Nikt ich nie dyskryminuje, nie represjonuje i
prześladuje. Mimo choroby psychicznej nie mają oni ograniczonych praw
obywatelskich, wyborczych i żadnych innych. Jedyne czego chcą oni, to nie by
respektować ich prawa, lecz wynieść się ponad prawo!. Jedynie co ich spotyka
ze strony normalnych ludzi to słuszne oburzenie i niechęć. Nie mogą liczyć na
to, że ich zboczenie będzie akceptowane przez społeczeństwo. Przyzwolenia na
grzech i zgorszenie nie ma i nie powinno być. Praktyka zdemoralizowanych
państw tzw. zachodu wskazuje, że zasada „dać im palec a zechcą całą rękę” w
pełni się tu stosuje. Za uznaniem ich związków za normalne i usytuowaniem w
doktrynie prawnej idzie nienormalne i budzące grozę żądanie adopcji dzieci.
Za tolerowaniem wybryków i homoseksualnej hucpy idzie indoktrynacja i reżim
poprawności politycznej, który karze naszym dzieciom uczyć się swobody w
kwestii wyboru preferencji seksualnych. Ich walka wpisuje się w ogólną- zgoła
masońską- strategię niszczenia cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskich
wartości na kontynencie europejskim. Stąd tak chętnie są oni brani pod
skrzydła różnego odcienia socjalistów i libertynów. Są tak naprawdę
narzędziem w ich rękach, w osiągnięciu ich politycznych i ideowych celów. Ci
biedni ludzie są wytrychem otwierającym eksperymentowanie na narodach Europy.
Właśnie, kim oni są? Jest ich niewiele-2% populacji, to tylko dwa
razy więcej niż np. chorujących na schizofrenię. Kreują się oni na
normalnych, grzecznych i troszkę ekscentrycznych. Tymczasem na ich paradach i
stronach internetowych, gdzie ponoć manifestują walkę o swe prawa tak
naprawdę manifestują swą perwersyjną seksualność. Sceny kopulujących par
pedalskich, ekshibicjonizm, lubieżne pocałunki, zboczenie, specyficzne
stroje, wyuzdanie i ewidentne skłonności pedofilskie- oto niezakłamany obraz
środowiska homoseksualnego. Nikt normalny nie okazuje swego życia erotycznego
na zewnątrz, jest to sprawa intymna, osobista. Dlaczego więc musimy oglądać
ich ekscesy? Że to jest anormalne i budzi odruchową odrazę to już wiadomo,
ale czy musimy na to patrzeć? Nikt inny nie wywleka tego na ulicę. To jest
kolejny element fanaberii tego światka i jedna z ich oczywistych chęci: siać
zgorszenie i zaspokajać swe ekshibicjonistyczne żądze. To nie ekstrawagancja,
to nie beznadziejna próba wyróżnienia się mimo szarą i nijaką osobowości-to
poważny grzech i upadek godności człowieczeństwa! Biblia mówi: „nie będziesz
cieleśnie obcował z mężczyzną, jak z kobietą. Jest to obrzydliwością.” Jeśli
osoby homoseksualne są tak wrażliwe, jak to się starają wmawiać, to prosimy:
zaoszczędźcie nam oglądania, słuchania i zastanawiania się nad waszą
obrzydliwością. Prawo natomiast jest ustalane nie dla tych, co uczciwie żyją
lecz dla tych, którzy źle czynią. Homoseksualiści stając się zagrożeniem dla
ładu moralnego i prawnego powinni się zastanowić, czy ich szkodliwość nie
jest zagrożeniem dla funkcjonowania społeczeństwa i czy to społeczeństwo nie
będzie miało prawa przed tym się bronić...
Sprawa druga, przychylności mediów wobec powyższego, staje się
bardziej zrozumiała i czytelna. Media w Polsce i nie tylko prezentują
jednowymiarowy obraz rzeczywistości: zdeformowanej, zrelatywizowanej,
nienacechowanej, obojętnej, indyferentnej, achrześcijańskiej (miejscami nawet
antykatolickiej), z poprawną doktryną oportunizmu. Nie ma w owej
rzeczywistości za wiele miejsca na cnotę, szlachetność, poświęcenie, prawość,
miłość do ojczyzny i uniwersalnych wartości katolickich. Są one bowiem
przeszkodą w realizacji celów antynarodowej i antykatolickiej międzynarodówki
wolnomularskiej. Skoro tych pożądanych wartości nie ma, to ich miejsce
musiały zająć myśli, idee i działania im obce a nawet wrogie. Dlatego by
dokonać pełnego rozkładu obyczajowości goszczą w mediach „ideały” zgubne dla
narodów również omawiana tu parafilia seksualna.
Odruchem normalnym i zdrowym, na jaki tu powinno być stać naród,
dążący do swego przetrwania, musi być stanowcze i jednoznaczne odrzucenie
perwersji i jej legalizacji. Żadnych praw specjalnych dla zboczeń. Ich
zdemaskowanie i wyzbycie się ich ze społeczeństwa jest warunkiem normalnego i
godnego życia, jest warunkiem dla osiągnięcia celu by „stać się narodem
wielkim, zarówno w życiu wewnętrznym państwa, jak i w stosunkach
międzynarodowych. Wielkim jest naród, który wysoko nosi sztandar swej wiary,
swej cywilizacji i swej państwowości.” To właśnie oznacza nieznane niektórym
słowo NORMALNOŚĆ.
Rafał Orszak