Gość: ditran
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
04.07.05, 08:19
Wrocław zaprosił muzyka, o którym na Zachodzie już nikt nie pamięta. Nie wiem
dlaczego, ale wszyscy wrzucali go kiedyś do worka muzyki elektronicznej z
Kraftwerk, Tangerine Dream, Klaudem Schulze i innymi.
Dla mnie muzyka Vollenweidera jest mdła i nieokreślona. Taki łud szczęścia,
który nie przemija. Nie ma w nim żadnego radykalizmu. Każdy utwór jest taki
sam.
Szkoda, że władze Wrocławia nie zaprosiły holenderskiej awangardy albo np.
Lustmord, Nocturnal Emissions czy Arecibo.