ania.76
18.07.05, 12:49
Bylismy w piątek, 15.07.
Gabinet przyjazny dzieciom, wszystko ładnie pięknie do momentu kiedy mały
miał usiąść na fotelu... Nic do niego nie docierało, dziki wrzask i histeria.
Usiadłam razem z nim i mocno go trzymałam. Mąż mi pomagał. Da się wytrzymać.
Po przeglądzie ząbków zaraz się uspokoił i biegał po gabinecie.
Okazało się że dwie górne dwójki ma zaatakowane próchnicą i trzeba koniecznie
coś z tym szybko zrobić. Pani doktor nie pytając mnie o zdanie powiedziała do
swojej pomocy dentystycznej: "Szykujemy lapisowanie". Ja na to "Zaraz, zaraz,
spokojnie, najpierw chciałabym porozmawiać". Rozmawiałam z nią z 15 min. i
uparcie widziała tylko takie rozwiązanie. Twierdziła że u małych dzieci
dwójek się nie boruje bo są za cienkie i nie jest to przyjęte. Kiedy spytałam
o ozonowanie zmieszała się i pow. krótko, że ona tą metodą nie leczy.
Powiedziała że ona mnie rozumie, że jestem w szoku bo moje dziecko będzie
miało czarne ząbki, ale nie ma wyjścia. A ja wcale nie byłam w szoku,
przecież to nie koniec świata, Ameryki przde mną nie odkryła.
JA SZUKAM ALTERNATYWNYCH ROZWIĄZAŃ DLA LAPISOWANIA BO WIEM, ŻE TAKOWE SĄ.
Dziś od rana wiszę na telefonie i szukam. Znalazłam gabinet gdzie w ogóle nie
uznają lapisowania i zastępują je innymi metodami. Argumentację mają
przekonywującą, idziemy tem w środę, zobaczymy.
To była nasza pierwsz wizyta u stomatologa. Pani była b. miła, mały przeżył,
rodzice, czyli my, byliśmy za bardzo zestresowani. Nie uzyskałam
wyczerpujących odpowiedzi na zadawane pytania. Pani leczy tylko tą jedną
metodą i bardzo jest do niej przekonana. Rozumiem, ale ja też muszę być
przekonana, dlatego nie skorzystaliśmy z usług tego gabinetu.
Pozdrawiam, Ania