Gość: !
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
02.08.05, 10:15
Autostrady. nowa koalicja rozwaŻa rewizjĘ programu
Szykuje się ostry zakręt
Program budowy autostrad, nie dość że drogich, w dodatku realizowany bardzo
wolno, może kompletnie się rozsypać. PiS oraz PO chcą odejścia od systemu
koncesyjnego, zmian sposobu finansowania i znowelizowania przepisów
związanych z przygotowaniem inwestycji. Politycy zapowiadają prześwietlanie
zawartych do tej pory umów koncesyjnych, a nawet powołanie specjalnej komisji
śledczej, choć gotowej recepty na poprawę sytuacji nie mają.
Strategia zakładająca wybudowanie do 2013 roku 2085 kilometrów autostrad
prawdopodobnie wyląduje w koszu, bo dwa zapewne największe ugrupowania w
przyszłym parlamencie od dawna krytykują zarówno metodę inwestycji
autostradowych, jak i horrendalne koszty, które wpływają na wysokość stawek
za przejazd. Pod ostrzałem znalazła się przede wszystkim kwestia gwarancji,
które państwo ma wypłacić spółkom autostradowym w przypadku, gdyby za mało
zarabiały na pobieranych od kierowców opłatach.
– Kontynuacji tego systemu nie będzie – powiedział „GP” Jerzy Polaczek, poseł
Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.
Taki system mógłby stać się bardzo dużym obciążeniem dla nowego układu
rządzącego, bowiem odpowiedzialność za ekonomiczny rezultat inwestycji brałby
na siebie budżet państwa. Bezpieczniejszym rozwiązaniem byłaby budowa
autostrad w systemie budżetowo-kredytowym – uważa J. Polaczek.
Jeszcze dalej idzie poseł Edward Maniura z Platformy Obywatelskiej, który
zakłada konieczność weryfikacji już podpisanych umów na budowę i eksploatację
autostrad. Powodem są m.in. przyjęte w ubiegłym tygodniu przez parlament
przepisy dotyczące zwrotu operatorom kwot, jakie stracili, zwalniając z opłat
posiadające winiety ciężarówki.
– Jeśli wszystkie środki z Krajowego Funduszu Drogowego mają trafić do
koncesjonariuszy, to jestem zwolennikiem bardzo zdecydowanych rozstrzygnięć.
Do wypowiedzenia umowy koncesyjnej włącznie – oświadcza E. Maniura. Oba
ugrupowania argumentują: jeśli autostrady budowane są drożej niż w innych
krajach europejskich (przykład A-1), a kierowcy później omijają je z powodu
drożyzny (przykład A-2), w dodatku tempo jest żałośnie wolne, radykalnych
zmian systemowych nie da się uniknąć. Problem w tym, że przedstawienie
realnej i efektywnej alternatywy dla obecnego systemu budowy autostrad może
okazać się trudne. Państwo nie ma pieniędzy, by budować samemu. Z kolei
prywatne konsorcja raczej nie zaryzykują inwestowania kilku milionów euro w
każdy kilometr autostrady bez budżetowych gwarancji. Nic dziwnego, że
spójnego programu do tej pory nie przygotowano.
Trudno w tej chwili ocenić, jak realizacja politycznych deklaracji wpłynie na
tempo budowy polskich autostrad. Z jednej strony, może np. skomplikować
harmonogram realizacji autostrady A-2 z Łodzi do Warszawy i A-1 z Łodzi do
Katowic, które miały być budowane właśnie systemem koncesyjnym. Z drugiej
strony, łagodząc niekorzystne dla drogowców przepisy o ochronie środowiska,
przyspieszyłaby procedury związane z przygotowaniem i rozpoczęciem przyszłych
inwestycji. Na razie pewne jest tylko jedno: zmiana koncepcji, do czego w
przypadku budowy dróg zdążyliśmy się przyzwyczaić, rozkręci personalną
karuzelę, do czego z kolei drogowcy zdążyli się przyzwyczaić.
Adam Woźniak
"GAZETA PRAWNA"
I jeszcze tabelka:
www.gazetaprawna.pl/numery/1514/1.gif