Gość: Mikołaj
IP: 213.199.196.*
19.08.05, 22:46
W sumie dość głupi wątek, bo pękające dętki to żadna tam w półświatku
rowerowym rewelacja, ale dzisiaj w moim autobusie dętka... eksplodowała.
Huk jak z armaty, pęknięcie dętki (rozdarcie?) na długości na oko 12-15cm.
Najmniej prawdopodobne jest to, że dętka akurat pękła gdy zszedłem z roweru.
Mam w autobusie bardzo grube opony i ledwo mieszczą się w błotnikach - czasami
drut podtrzymujący błotnik ociera o oponę i muszę go odgiąć. No i właśnie mi
ocierał z tyłu, zatrzymuje się, schylam do tego drutu i dokładnie w tym samym
momencie TRACH! W uszach piszczy, jakaś kobieta na składaku zwraca mi uwagę
abym nie straszył ludzi (ale nie z wyrzutem czy złośliwie, uśmiechała się).
Prawdopodobnie przepompowałem stąd eksplozja, ale dlaczego dętka nie pękła od
razu, tylko po kilku km? A może po prostu dętka tandetna?
Cóż, przynajmniej w końcu wymienię pękniętą szprychę (kiedyś tam pękła, albo
nawet może przy zakupie roweru przeoczyłem), jest okazja.
W każdym razie, po powrocie do domu, grzecznie zmniejszyłem ciśnienie w
dętkach cieniarki do zalecanych na oponach 8kG/cm^2 (z 9kG/cm^2 na przedniej i
z 10kG/cm^2 na tylnej). Ranny autobus został w piwnicy u ukochanej, a ja
wracałem do odmu autobusem w pierwotnym znaczeniu tego słowa.