Gość: Robert
IP: *.wroc.gazeta.pl
27.03.01, 09:55
Przezylem to na wlasnej skorze. Ale nie w Beancie, a w Tesco...Wszedlem ze
swoja torba na kamere i kamera na sale sprzedazy. Tuz za bramka kasowa zabrano
mnie do rewizji. Na szczescie w Tesco nie sprzedaja toreb podobnych do mojej.
Czylem sie jak zbrodniarz na przesluchaniu. A potem nie uslyszalem nawet
przepraszam. Oczywiscie wpisalem sie do zeszytu skarg. Ale jedna z pan
uprzedzila, ze czesto gina kartki z tego zeszytu. Szczerze mowiac rece
opadaja... Ja do tesco juz nie chodze...